Dodaj do ulubionych

co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało

27.10.03, 16:25
Witajcie,
Tak się zastanawiam.. być może przesadzam ale od początku. W sobotę była
impreza urodzinowa mojej córki. W piątek przygotowywałam przyjęcie dla gości.
Starałam się zrobić potrawy ciekawe- niepowszednie :) I zrobiłam coś o czym
mój mąż powiedział że mu nie smakowało. Inni goście byli zachwyceni tylko on
nie... Powiedziałam, że jest jedyną osobą od której myślałam że usłyszę:
Kochanie było pyszne (choćby miał mnie skłamać). Chciałam poczuć, że docenia
moje starania. Mój mąż odpowiedział, że powinnam go deceniać bo on jedyny
powiedział mi prawdę. Zakończyło się tym, że podjęłam decyzję o gotowaniu
porcji dla siebie i dla dziecka a on jak chce niech jeździ do Mamy na
tradycyjne potrawy. Co sądzicie?
Obserwuj wątek
    • Gość: cinka Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 16:29
      ...bo zupa byla za slona ;)
    • bernacha Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało 27.10.03, 16:31
      Nic nie mówimy. Po prostu -wieszamy się, mysle, ze czyn ten w pelni oddaje
      tragizm sytuacji i zyciowa porazke, ktora znamionuja uslysznie slow- " nie
      smakowalo mi"
    • tralalumpek po wieeeeeeeeeeelu wspolnych latach.... 27.10.03, 16:36
      ...jeszcze takiego zwrotu od meza nie slyszalam
      cokolwiek bym nie zrobila zawsze jest najlepsze na swiecie i nawet w obecnosci
      swojej wlasnej mamy twierdzi ze zona (czyli ja ) najlepiej gotuje, najlepiej
      prowadzi dom, najlepiej przygotowuje swieta (tooooo dopiero sa swieta, nasze
      domowe) itd)
      dla czepliwych powiem ze ta prawda, tak u nas w domu jest
      • Gość: Krakuska Re: po wieeeeeeeeeeelu wspolnych latach.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 20:53
        Wiesz, to aż nie wypada się tak chwalić. Załóż osobny wątek pt. "mam wspaniałego męża" i tam leć śmiało. Mam podobna sytuację do twojej a może nawet lepszą bo on, dyrektor w dużej firmie, w chwilach wolnych przygotowuje wykwintne dania jakie podpatrzył na biznes- lunchach ale do głowy by mi nie przyszło pisać tu tylko w celu pochwalenia się tym!! Przecież dziewczyna napisała, że ma problem i prosi o radę! naprawdę, wstydź się!!! A do AUTORKI WĄTKU: oczywiście uważam, że masz 100% rację. Zrób tak a on na pewno szybciutko zmądrzeje. Jestem przekonana.
        • tralalumpek Re: po wieeeeeeeeeeelu wspolnych latach.... 27.10.03, 21:01
          Gość portalu: Krakuska napisał(a):

          > Wiesz, to aż nie wypada się tak chwalić. Załóż osobny wątek pt. "mam
          wspaniałeg
          > o męża" i tam leć śmiało. Mam podobna sytuację do twojej a może nawet lepszą
          bo
          > on, dyrektor w dużej firmie, w chwilach wolnych przygotowuje wykwintne
          dania j
          > akie podpatrzył na biznes- lunchach ale do głowy by mi nie przyszło pisać tu
          ty
          > lko w celu pochwalenia się tym!! Przecież dziewczyna napisała, że ma problem
          i
          > prosi o radę! naprawdę, wstydź się!!! A do AUTORKI WĄTKU: oczywiście uważam,
          że
          > masz 100% rację. Zrób tak a on na pewno szybciutko zmądrzeje. Jestem
          przekonan
          > a.


          nie jestem ubezwlasnowolniona na forum i jak bede chciec zalozyc nowy watek o
          wspanialosci mojego meza to to zrobie, dziekuje za rady
          nie jestem zazdrosna wiec nie zazdroszcze ci meza dyrektora ani mnie to tez
          nie rzuca na kolana
          wstydzic sie nie mam czego wiec nie bede sie tutaj tarzac w popiele przed toba
          a tak poza tym to wrzuc na luz z tymi swoimi dobrymi radami .... i dobrego
          wieczoru
          • Gość: Krakuska Re: po wieeeeeeeeeeelu wspolnych latach.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.03, 19:18
            Rada była nie dla ciebie wiec zamiast sie złoscić- czytaj uważnie. A wieczór... o tak, był cudowny... :-) I masz rację- nie zazdrośc mi. Bo zazdrościć jest nieładnie.
            • tralalumpek Re: po wieeeeeeeeeeelu wspolnych latach.... 28.10.03, 19:28
              Gość portalu: Krakuska napisał(a):

              > Rada była nie dla ciebie wiec zamiast sie złoscić- czytaj uważnie. A
              wieczór...
              > o tak, był cudowny... :-) I masz rację- nie zazdrośc mi. Bo zazdrościć jest
              ni
              > eładnie.



              na skomentowanie twojego wpisu zadam pytanie:

              "co robi facet kopulując blondynkę?

              Odp: rżnie głupa "

              czyli podobne jak ty swoją odpowiedzią
              • Gość: Krakuska Re: po wieeeeeeeeeeelu wspolnych latach.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.03, 11:47
                Ależ z ciebie ordynarny babiszon! o fuj! Nie gadam już z tobą.
                • tralalumpek Re: po wieeeeeeeeeeelu wspolnych latach.... 29.10.03, 12:16
                  Gość portalu: Krakuska napisał(a):

                  > Ależ z ciebie ordynarny babiszon! o fuj! Nie gadam już z tobą.


                  Naprawdę? Ciekawostka, bo ja właśnie ten kawał podsłuchałam w polskim
                  tramwaju. Rozmawiała dziewczyna z chłopakiem, chłopak opowiadał kawały o
                  blondynkach.
                  Ja może jestem ordynarna ale nie pruderyjna w przeciwieństwie do innych.
                  Masz jednak rację, nasza dyskusja prowadzi do nikąd a zatem ...
                  z poważaniem
    • aguszak Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało 27.10.03, 16:37
      Tak się jakoś postawiłaś, zhonorzyłaś... To było pierwszy raz czy częściej się
      mu zdarza Cię krytykować... a może tylko wyrażać swoje zdanie, do którego ma
      przecież prawo.
    • Gość: lola Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.03, 17:03
      Powiedział publicznie czy w cztery oczy? Jesli opcja 1, to miałby przez
      tydzien na obiad "goracy kubek", jesli opcja 2 -powiedziałabym aby na drugi
      raz tego nie jadł i tyle.Goscie zawsze mówią ze im smakuje, bo co mają
      powiedziec? Wiec niewykluczone ze miał racje.
      Mój czasem tez kreci nosem, wolałby np. duuuzo cebuli w sosie, ale nikt prócz
      niego tego by nie jadł, wiec trudno, on dostosowuje sie do ogółu.Ale z reguły
      wszystko co zrobie mu smakuje.
      Napisz zreszta co to było, ocenimy kto miał racje.
      • Gość: Margarita Każdy ma inne kubki smakowe.. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 27.10.03, 18:59
        Przychylę się do powyższej opinii. Może jednak miał rację? Jest po prostu
        szczery, dlaczego ma Cię okłamywać?

        Jeśli któryś gospodarz by mnie zapytał czy mi smakowała jego potrawa
        odpowiedziałabym, że tak! Jeżeli natomiast zapytałby mnie któryś z moich
        bliskich (mąż, mama, tata, braciszszek...) odpowiedziałabym tak jak czuję.

        Nie przejmuj się!
        • Gość: J.S. bubcia IP: *.hemocleanse.com 27.10.03, 19:54
          Sluszna decyzja, ale idz juz na calosc. Poslij do jego Mamy rowniez dziecko i
          siebie.
          J.S.
        • pajdeczka Re: Każdy ma inne kubki smakowe.. 28.10.03, 09:10
          Gość portalu: Margarita napisał(a):

          > Przychylę się do powyższej opinii. Może jednak miał rację? Jest po prostu
          > szczery, dlaczego ma Cię okłamywać?
          >
          > Jeśli któryś gospodarz by mnie zapytał czy mi smakowała jego potrawa
          > odpowiedziałabym, że tak! Jeżeli natomiast zapytałby mnie któryś z moich
          > bliskich (mąż, mama, tata, braciszszek...) odpowiedziałabym tak jak czuję.
          >
          > Nie przejmuj się!

          A le z tego co zrozumiałam ob skrytykował ją przy wszystkich! Nie cierpię
          zakłamania, ale mógł przynajmniej się nie odzywać jeśli mu nie smakowało.
          Daję sobie rękę odciąć, że jego mamusia nie pracowała i mu dogadzała.
    • soczewica Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało 27.10.03, 20:44
      raz nacisnęłam, żeby powiedział o zupie. więcej nie naciskam ;-)
      a powaznie, nagle w praniu wyszło, że chłopina nie lubi jeść tak ostro jak ja.
      przyznał się dopiero po iluśtam pieprznych pomidorówek i zup cebulowych.
      nie widzę problemu. albo nie doprawiam jego porcji, albo kucharzy sobie sam, ot
      co.
    • Gość: mario2 Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało IP: 217.7.150.* 27.10.03, 22:59

      masz meza idiote. nastepnym razem niech sam gotuje. a jesli bedfzie mial opory
      daj mi znac, chetnie za niego odwale mezowskie obowiazki :)

      bubcia3 napisała:

      > Witajcie,
      > Tak się zastanawiam.. być może przesadzam ale od początku. W sobotę była
      > impreza urodzinowa mojej córki. W piątek przygotowywałam przyjęcie dla gości.
      > Starałam się zrobić potrawy ciekawe- niepowszednie :) I zrobiłam coś o czym
      > mój mąż powiedział że mu nie smakowało. Inni goście byli zachwyceni tylko on
      > nie... Powiedziałam, że jest jedyną osobą od której myślałam że usłyszę:
      > Kochanie było pyszne (choćby miał mnie skłamać). Chciałam poczuć, że docenia
      > moje starania. Mój mąż odpowiedział, że powinnam go deceniać bo on jedyny
      > powiedział mi prawdę. Zakończyło się tym, że podjęłam decyzję o gotowaniu
      > porcji dla siebie i dla dziecka a on jak chce niech jeździ do Mamy na
      > tradycyjne potrawy. Co sądzicie?
    • Gość: buba Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało IP: 216.57.79.* 27.10.03, 23:21
      bubcia3 napisała:

      > Witajcie,
      > Tak się zastanawiam.. być może przesadzam ale od początku. W sobotę była
      > impreza urodzinowa mojej córki. W piątek przygotowywałam przyjęcie dla gości.
      > Starałam się zrobić potrawy ciekawe- niepowszednie :) I zrobiłam coś o czym
      > mój mąż powiedział że mu nie smakowało. Inni goście byli zachwyceni tylko on
      > nie... Powiedziałam, że jest jedyną osobą od której myślałam że usłyszę:
      > Kochanie było pyszne (choćby miał mnie skłamać). Chciałam poczuć, że docenia
      > moje starania. Mój mąż odpowiedział, że powinnam go deceniać bo on jedyny
      > powiedział mi prawdę. Zakończyło się tym, że podjęłam decyzję o gotowaniu
      > porcji dla siebie i dla dziecka a on jak chce niech jeździ do Mamy na
      > tradycyjne potrawy. Co sądzicie?

      bubcia

      ale dlaczego to ciebie tak zdenerwowalo?
      wydaje mi sie, ze ten caly incydent to twoja wina
      wiem, ze gotujesz jak potrafisz ale oczekiwac, ze twoje
      kuchenne eksperymenty na wlasnej rodzinie spotkaja sie z pokornym uwielbieniem
      to chyba troszeczke zaduzo
      docen faceta, ktory toleruja taka rozkapryszona ksiezniczke
      to chyba ty powinnas sie wyprowadzic do mamusi i
      wziasc kilka lekcji gotowania i dobrego wychowania

    • Gość: Triss Merigold Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało IP: *.acn.waw.pl 27.10.03, 23:27
      Ale w czym problem? Komuś bliskiemu można chyba szczerze (dyskretnie)
      powiedzieć, że mimo najlepszych chęci jakaś potrawa nie przypasowała. Mojemu na
      ogół smakuje to co gotuję ale kiedyś też się zdarzył jakiś eksperyment
      kulinarny, który mnie odpowiadał a jemu nie. Chyba nie trzeba koniecznie mieć
      identycznych upodobań.
    • Gość: Lena Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało IP: 80.48.96.* 27.10.03, 23:30
      Mówię : Nie chcesz - nie jedz, domaszczę i dam psu.
    • kora3 Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało 27.10.03, 23:59
      bubcia3 napisała:

      > Witajcie,
      > Tak się zastanawiam.. być może przesadzam ale od początku. W sobotę była
      > impreza urodzinowa mojej córki. W piątek przygotowywałam przyjęcie dla gości.
      > Starałam się zrobić potrawy ciekawe- niepowszednie :) I zrobiłam coś o czym
      > mój mąż powiedział że mu nie smakowało. Inni goście byli zachwyceni tylko on
      > nie... Powiedziałam, że jest jedyną osobą od której myślałam że usłyszę:
      > Kochanie było pyszne (choćby miał mnie skłamać). Chciałam poczuć, że docenia
      > moje starania. Mój mąż odpowiedział, że powinnam go deceniać bo on jedyny
      > powiedział mi prawdę. Zakończyło się tym, że podjęłam decyzję o gotowaniu
      > porcji dla siebie i dla dziecka a on jak chce niech jeździ do Mamy na
      > tradycyjne potrawy. Co sądzicie?

      Nie gniewaj się ale chyba szukasz sobie problemu :)
      J jakbym usłyszała od mojego faceta, ze coś mu nie smakuje to
      .....zaproponowałabym, zebyśmy zmienili restauracje lub wybrał z karty co innego :)
      A poważnie ..nie masz Ty konbieto ..prawdziwych zmartwień ? jak nie masz to sie
      ciesz i nie zaprzątaj sobie głowy bzdetami ..następnym razem jak on coś ugotuje
      to mu powiedz, ze ci też nie smakowało i będzie 1:1:)
    • anahella Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało 28.10.03, 00:00
      Mial prawo powiedziec, ze mu nie smakowalo i chyba przesadzasz z ta emocjonalna
      reakcja.

      Z drugiej strony jak mu nie smakowalo to mogl nie jest. Z glodu by nie umarl.
    • Gość: mala jestem wsciekla bo zwykle dowiaduje sie za drugim IP: 81.21.197.* 28.10.03, 00:36
      razem....
      za pierwszym jak sama czuje ze cos jest nie tak, on mi wmawia bylo super!
      dopiero za drugim razem jak mowie ze skoro mu tak smakowalo to zrobie jeszcze
      raz to sie ujawnia... :( swinia, gdyby mi wczesniej powiedzial to nie
      wyglupialabym sie, oboje wolimy raczej tradycyjne smaki, pikantnie a on znacznie
      bardziej miesnie niz ja, i nie za bardzo wiem jak te mięcha robic,
      czasami trzeba cos zmienic bo kuraka caly rok jesc sie nie da...
      ryby... chyba nigdy nie zrobie, o zjedzeniu nie ma mowy, a jesli nie moge
      sporbowac to nic dobrego mi nie wyjdzie, wiec to sam bedzie musial sobie zrobic
      jak chce

      ale ja lubie gotowac, bardzo lubie kroic wszystko wrzucac mieszac, sprawdzac w
      piekarniku jak to wychodzi i oczekuje szczerych opinii zwlaszcza od mojego
      kochania, a przedewszystkim jesli robie jakas impreze na ktorej cos podaje do
      jedzenia najpierw wyprobowuje na mniejszym gronie z misia, mnie, przyjaciolki
      siostry czy jej dzieci
    • capa_negra I o co ten krzyk ???????? 28.10.03, 07:27
      Każdy ma swoje smaki - jedzenie które uwielbia i takie którego sie "nie czepi"
      Sa potrawy ktore M robi tylko dla siebie, a ja je z trudem toleruje w lodowce i
      sa takie które ja lubie a on dla odmiany on niezazbytnio..
      Zasada jest jedna - na imprezach rodzinnych ustalamy menu zjadliwe dla
      wszystkich.
      A i tak może się zdarzyć , ze ktoś czegos nie je - i w czym problem ??

      Robiąc do jedzenia cos nowego nalezy sie liczyć , ze nie u wszystkich wzbudzisz
      zachwyt.
      Najbardziej zastanawia mnie, że chciałabyś być oszukiwana prze najbliżą ci
      osobą "Powiedziałam, że jest jedyną osobą od której myślałam że usłyszę:
      > Kochanie było pyszne (choćby miał mnie skłamać)." - bez sensu
    • Gość: evvik Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.03, 08:53
      chyba przesadzasz, jak powiedział Ci to w cztery oczy to dobrz, w koncu po to
      mamy bliskiego człoowieka żeby usłyszec prawdę ,poza tym każdy ma swoj smak .No
      chyba że robił to głośno przy wszystkich- to co innego!
    • pajdeczka Dobrze Bubcia zrobiłaś 28.10.03, 09:08
      Mój często jeździ do matki się stołować. Widocznie lepiej mu smakuje mięso
      pływające w tłuszczu i mocno przypieczone. To im dobrze robi wiesz, wtedy
      wracają z podkulonym ogonem do żony i już nie wybrzydzają.
    • default Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało 28.10.03, 09:37
      Moim zdanie - przesadna reakcja. Jak to już parę osób napisało - każdy ma jakiś
      tam gust i trudno go za to winić, że woli ostre, a nie łagodne, czy na odwrót.
      Chyba że potrawa rzeczywiście była nieudana - ale wtedy tym bardziej nie
      powinnaś się rzucać.
      Rozumiem natomiast, że zrobiło Ci się przykro, każdy chce być doceniony za
      swoje wysiłki, na pewno włożyłaś dużo pracy i zapału w przygotowanie przyjęcia,
      a tu taki zimny prysznic. Przykre. Ale żeby od razu wyganiać go na jedzenie do
      mamy - to przesada. Przecież nie powiedział Ci tego żeby Ci zrobić na złość i
      celowo zrobić przykrość?
      A tak na marginesie - zauważyłam, że wielu facetów woli tradycyjne, sprawdzone
      dania i wysilanie się na oryginalność i nowatorstwo zupełnie się nie opłaca. Ty
      się narobisz, wykosztujesz, a on i tak wolałby golonkę, flaki albo bigos ;))
    • Gość: ania Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało IP: *.chello.pl 28.10.03, 09:38
      W piątek przygotowywałam przyjęcie dla gości.
      > Starałam się zrobić potrawy ciekawe- niepowszednie :) I zrobiłam coś o czym
      > mój mąż powiedział że mu nie smakowało

      Jesli powiedzial to przy ludziach, to jest prostak i tyle! A gosciom
      wspolczuje. Znalazlam sie kilka razy w sytuacji, gdy maz wciskal zonie, jaka to
      ona glupiutka, albo jaka marna z niej gospodyni. Na przyklad jeden wyrzucal,
      ze kawy nie ma w domu, a goscie przyszli. Zreszta, nasza wina, bo wpadlismy
      bez zapowiedzenia. Oczywiscie i tak winna zona...
    • pajdeczka Bubcia - nie słuchaj tych bubków! 28.10.03, 09:41
      Wymądrzają się ci, którzy z kuchnią niewiel mają na co dzień wspólnego. Tylko
      te osoby, które gotują na co dzień wiedzą, jakie to trudne i niewdzięczne
      zajęcie. Wymyślać codziennie co innego i dogodzić wszystkim domownikom. Wierzę,
      że zrobiło ci się przykro, bo przecież gotujemy głównie dla naszych mężczyzn,
      ale nie przejmuj się nim.
      • kociamama Re: Bubcia - nie słuchaj tych bubków! 28.10.03, 10:16
        pajdeczka napisała:

        > Wymądrzają się ci, którzy z kuchnią niewiel mają na co dzień wspólnego.
        Tylko
        > te osoby, które gotują na co dzień wiedzą, jakie to trudne i niewdzięczne
        > zajęcie. Wymyślać codziennie co innego i dogodzić wszystkim domownikom.
        Wierzę,
        >
        > że zrobiło ci się przykro, bo przecież gotujemy głównie dla naszych
        mężczyzn,
        > ale nie przejmuj się nim.


        Droga Pajdeczko,
        ja gotuje pod swoim kątem, to co ja lubie, ale oczywiscie gotuje tyle, ze moj
        chlopak tez sie naje. On nigdy nie wybrzydza, bo traktuje to jako uprzejmosc z
        mojej strony. Tak samo jak on gotuje, tez bardziej wtedy pod swoim kątem
        smakowym, ja nie wybrzydzam i traktuje to jako uprzejmość z jego strony.
        Faktycznie ciężko jest dogodzic wszystkim domownikom, dlatego ja nie brałabym
        na siebie takiej odpowiedzialności. Niech kazdy sobie robi to co lubi, albo
        niech kazdy gotuje obiad na zmiane. Problem z glowy. (Oczywiscie o ile dzieci
        maja więcej niz 12 lat spokojnie moga przygotowywac samodzielnie obiady)

        Pozdrawiam,
        Kociamama.
        • pajdeczka Re: Bubcia - nie słuchaj tych bubków! 28.10.03, 10:26
          kociamama napisała:

          >> Droga Pajdeczko,
          > ja gotuje pod swoim kątem, to co ja lubie, ale oczywiscie gotuje tyle, ze moj
          > chlopak tez sie naje. On nigdy nie wybrzydza, bo traktuje to jako uprzejmosc
          z
          > mojej strony. Tak samo jak on gotuje, tez bardziej wtedy pod swoim kątem
          > smakowym, ja nie wybrzydzam i traktuje to jako uprzejmość z jego strony.
          > Faktycznie ciężko jest dogodzic wszystkim domownikom, dlatego ja nie brałabym
          > na siebie takiej odpowiedzialności. Niech kazdy sobie robi to co lubi, albo
          > niech kazdy gotuje obiad na zmiane. Problem z glowy. (Oczywiscie o ile dzieci
          > maja więcej niz 12 lat spokojnie moga przygotowywac samodzielnie obiady)
          >
          > Pozdrawiam,
          > Kociamama.

          Nie wiem, co miałaś na myśli pisząc to, ale powiem ci, że to nie sztuka
          ugotować każdy dla siebie. Sztuka ugotować codiennie coś co smakuje całej
          rodzinie. Czasami sama mam na coś ochotę np. lubię wątróbkę z cebulką, ale
          pozostali członkowie tego nie jedzą. A jeśli się weźmie pod uwagę godziny, o
          których się jest w domu to naprawdę nie jest wiele czasu żeby coś przygotować.
          Moi to by jedli na okrągło pierogi, gołąbki zrazy czyli to, co jest najbardziej
          pracochłonne. Ja z kolei lubię risotto, który można bardzo szybko przyrządzić z
          piersi kurczaka i chińskiej mrożonki, ale im to nie smakuje. Można zgłupieć
          nieraz.
          • sagan2 Pajdus, plizzzz.... 28.10.03, 10:35
            pajdeczka napisała:

            > Ja z kolei lubię risotto, który można bardzo szybko
            > przyrządzić z piersi kurczaka i chińskiej mrożonki

            ... podaj, prosze, przepis na to risotto! ja ryz
            uwielbiam, a to zabrzmialo apetycznie :) no i piszesz, ze
            bardzo szybkie... (jesli wolisz, to na
            sagan2@NOSPAM.gazeta.pl )

            z gory dzieluje :)
            • pajdeczka A mianowicie Sagan:)).... 28.10.03, 10:56
              Garść ryżu )opłukanego!) wspypujemy na rozgrzaną oliwę (uważać, żeby nie dostać
              w oko), często mieszamy, aż lekko stanie się beżowy
              (nie przypalić!) , nastenie zalewany ok. 2 szklankami bulionu i dusimy pod
              przykryciem aż bulion się wchłonie, osobno podsmażamy pocięte w paski cycki (na
              maśle!), wcześniej można je pomacerować w sosie sojowym, a już szczytem będzie,
              jak ten sos przyrządzimy na bazie lyżki czystej wódki i łyżeczku cukru.
              Kiedy ryż jest podgotowany (10 min. wystarczy) dodajemy pół opakowania mrożonki
              chińskiej (najlepsza chyba z Hortexu) i razem dusimy następne 10 min. Pod
              koniec duszenia dodajemy podsmażone osobno "pierwsi" o gotowe! Najlepiej mi
              smakuje odgrzewane na drugi dzień:))))))
              sagan2 napisała:

              > pajdeczka napisała:
              >
              > > Ja z kolei lubię risotto, który można bardzo szybko
              > > przyrządzić z piersi kurczaka i chińskiej mrożonki
              >
              > ... podaj, prosze, przepis na to risotto! ja ryz
              > uwielbiam, a to zabrzmialo apetycznie :) no i piszesz, ze
              > bardzo szybkie... (jesli wolisz, to na
              > sagan2@NOSPAM.gazeta.pl )
              >
              > z gory dzieluje :)
              • sagan2 kurcze!... 28.10.03, 11:01
                ... brzmi smakowicie! bede probowac :)
                powiedz tylko jeszcze, czy to na 2 czy 4 osoby? nie chce
                narobic za duzo, moj ryz je 1-2 razy na tydzien, potem
                odmawia wspolpracy... ;)

                fajny przepis, ja znam swietne risotto z dynia, palce
                lizac!
                • pajdeczka Re: kurcze!... 28.10.03, 11:03
                  sagan2 napisała:

                  > ... brzmi smakowicie! bede probowac :)
                  > powiedz tylko jeszcze, czy to na 2 czy 4 osoby? nie chce
                  > narobic za duzo, moj ryz je 1-2 razy na tydzien, potem
                  > odmawia wspolpracy... ;)
                  >
                  > fajny przepis, ja znam swietne risotto z dynia, palce
                  > lizac!

                  Zdecydowanie na cztery, dlatego weź tylko pół paczki.
                  Podaj przepis, teraz sezon na dynie, może się skuszę. Tylko co zrobić z taką
                  wielką dynią?
                  • sagan2 dynia 28.10.03, 11:07
                    pajdeczka napisała:


                    > Podaj przepis, teraz sezon na dynie, może się skuszę.
                    > Tylko co zrobić z taką wielką dynią?

                    dyni kupuje sie kawalek (cwiartke albo i mniej) i potem
                    jeszcze robi zupe z dyni (pychota!).
                    a przepis jutro, musze w domu podpatrzec szczegoly, nie
                    pamietam dokladnie, co tam sie daje, ale nie duzo -
                    prosty, latwy i smakowity przepis.
                    poczekasz?
                    • pajdeczka Re: dynia 28.10.03, 11:17
                      sagan2 napisała:

                      > pajdeczka napisała:
                      >
                      >
                      > > Podaj przepis, teraz sezon na dynie, może się skuszę.
                      > > Tylko co zrobić z taką wielką dynią?
                      >
                      > dyni kupuje sie kawalek (cwiartke albo i mniej) i potem
                      > jeszcze robi zupe z dyni (pychota!).
                      > a przepis jutro, musze w domu podpatrzec szczegoly, nie
                      > pamietam dokladnie, co tam sie daje, ale nie duzo -
                      > prosty, latwy i smakowity przepis.
                      > poczekasz?

                      Jasne! Tylko że w tym chorym kraju wszystko kupuje się na kopy., Nieraz mam
                      problem żeby kupić ćwiartkę główki kapusty. Ale mam nadzieję, że uda mnie się
                      dostać ćwiartkę dyni. Czy to jest na ostro, czy na słodko-kwaśno?
                      • sagan2 Re: dynia 28.10.03, 11:41
                        pajdeczka napisała:

                        > Czy to jest na ostro, czy na słodko-kwaśno?

                        na pewno nie na slodko-kwasno. raczej na ostro - z
                        czosnkiem. ale mozna doprawic mniej lub bardziej
                        pikantnie, co kto lubi.
                        • sagan2 PRZEPIS 29.10.03, 09:37
                          witam Pajdeczko :)
                          oto przepis na pyszne risotto z dyni (na 4 osoby).

                          pokrojona cebule i rozgnieciony zabek czosnku smazy sie
                          na patelni (niedlugo). dodaje sie 0.5 kg dyni, obranej i
                          poszatkowanej (ja uzywam tarki, najgrubzych oczek, ale
                          nie tych do plasterkow...). podsmazamy odrobine. dodajemy
                          ryz (na 4 osoby, ja daje tyle ile jest napisane na
                          pudelku od ryzu na risotto), podsmazamy troche. nastepnie
                          dodajemy 100 ml bialego wina i 1 l rosolku. na malym
                          ogniu gotujemy i mieszamy... mieszamy i gotujemy...
                          gotujemy i mieszamy... tak ok. 20 minut, az caly plyn sie
                          wchlonie. na koniec dodajemy 3 lyzki smietany albo mleka,
                          mieszamy i gotujemy 5 minut. gotowe :)
                          troche duzo tego gotowania, ale mozna w tym czasie zrobic
                          salatke albo co... ;)

                          naprawde jest pyszne!
                          a z reszty dyni robi sie zupe dyniowa... mmm... glodna
                          sie zrobilam...
                          • sagan2 Re: PRZEPIS 29.10.03, 09:38
                            oczywiscie trzeba dopieprzyc do smaku. i ewentualnie inne
                            przyprawy, co kto lubi, ale nie za duzo, bo smak
                            zabija...
                            • pajdeczka Dzięki Sagan 29.10.03, 09:47
                              sagan2 napisała:

                              > oczywiscie trzeba dopieprzyc do smaku. i ewentualnie inne
                              > przyprawy, co kto lubi, ale nie za duzo, bo smak
                              > zabija...

                              Poinformuję Cię, jak wypróbuję. Póki co po pracy idę szukać dyni:)))
                              • sagan2 Re: Dzięki Sagan 29.10.03, 09:51
                                pajdeczka napisała:


                                > Poinformuję Cię, jak wypróbuję. Póki co po pracy idę
                                > szukać dyni:)))

                                nie kupuj za duzo, po rozkrojona bardzo szybko sie psuje.
                                nawet w lodowce nie wytrzymuje wiecej niz 1 tydzien
                                (przynajmniej moja nigdy nie wytrzymala, a nie kupuje w
                                supermarketach, tylko w moich ulubionych straganach na
                                rynku).

                                napisz koniecznie, czy smakowalo :) najlepiej w osobnym
                                watku, zebym znalazla ;)
          • capa_negra Oj znam ten ból.. 28.10.03, 10:44
            Ja tez jestem ryzowa , z chlopem gorzej ..zje przez uprzejmośc :-)
            Generalnie nie ma u nas konfliktów zywieniowych - gdy któreś z nas gotuje "dla
            nas" - to ja na jego prośbe ograniczam ilośc przypraw i ziółek wszelkiej maści,
            on uważa na ilośc tłuszczu solii papryki w potrawie.
            Jeśli gotujemy "każdy dla siebie" - hulaj dusza
            Pewnym problemem sa "smaki" mojego.
            Stoje na stanowisku , że jeśli w lodowce jest pomidorowa i bigos to trzeba
            zjeść to co jest , a nie gotowac cos następnego.
            Natomiast mój M ma akurat ochotę na klopsy... Wiec nie ma przeproś robi klopsy..
            Czasami wiec jeśli sie wściekam to o zawartośc lodówki - głownie o nadmiar.
            Na szczęscie nic sie nie marnuje - nasze dwa psy (szczególnie ten wiekszy) są w
            stanie "przerobić" wszystko
    • samowolny Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało 28.10.03, 11:04
      bubcia3 napisała:

      Zakończyło się tym, że podjęłam decyzję o gotowaniu
      > porcji dla siebie i dla dziecka a on jak chce niech jeździ do Mamy na
      > tradycyjne potrawy. Co sądzicie?
      Typowe rozwiązanie problemu, a jak sex nie bedzie sie wam układał to wyślesz
      go do prostytutki?..:)))
      • bernacha Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało 28.10.03, 11:13
        samowolny napisał:

        > bubcia3 napisała:
        >
        > Zakończyło się tym, że podjęłam decyzję o gotowaniu
        > > porcji dla siebie i dla dziecka a on jak chce niech jeździ do Mamy na
        > > tradycyjne potrawy. Co sądzicie?
        > Typowe rozwiązanie problemu, a jak sex nie bedzie sie wam układał to wyślesz
        > go do prostytutki?..:)))


        Idąć tropem tego "rozwiazywania" problemow, niewykluczone heh heheh
      • pajdeczka Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało 28.10.03, 11:19
        samowolny napisał:

        > bubcia3 napisała:
        >
        > Zakończyło się tym, że podjęłam decyzję o gotowaniu
        > > porcji dla siebie i dla dziecka a on jak chce niech jeździ do Mamy na
        > > tradycyjne potrawy. Co sądzicie?
        > Typowe rozwiązanie problemu, a jak sex nie bedzie sie wam układał to wyślesz
        > go do prostytutki?..:)))

        Dokładnie tak. Jeśli mu zasmakuje z prostytutką to znaczy, że małżeństwo było
        pomyłką. To samo dotyczy gotowania. Nie słyszałam o przypadku, żeby żona się
        stołowała u swojej matki, kiedy to mąż gotuje. Kobiety są wdzięczne, że mąż je
        wyręcza i znając ich próżność wychwalają nawet, kiedy żarcie stoi "kością w
        gardle".
        • oka5 Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało 28.10.03, 13:59
          pajdeczka napisała:

          > Kobiety są wdzięczne, że mąż je wyręcza i znając ich próżność wychwalają
          > nawet, kiedy żarcie stoi "kością w gardle".

          Podobno tak właśnie trzeba robić, ale przyznaję, że nie zawsze mi się chce.
          Mój chłop dużo gotuje i rzadko coś psuje, ale jeżeli zdecydowanie potrawa mu
          nie wyjdzie, to mówię mu o tym bez ogródek. Nie jest wtedy najszczęśliwszy, bo
          facetom trudno przyznać się do porażki. Ja natomiast zawsze domagam się
          rzetelnej recenzji moich dań. Wręcz zadaję podchwytliwe pytania, by dociec,
          czy smakuje mu tylko z uprzejmości, czy naprawdę. Jeśli popełniłam błąd, nie
          chcę go powtórzyć w przyszłości, wypraszam więc sobie wszelkie zdawkowe brawa.
          Oczywiście uwagi krytyczne należy wygłaszać w cztery oczy, a nie przy
          gościach. Autorka wątku nie napisała, w jakich to było dokładnie
          okolicznościach. Tak czy owak kłócić się z powodu jakiegoś dania jest wg mnie
          bezsensem i stratą czasu.
          • Gość: jan Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało IP: *.host / 80.51.237.* 28.10.03, 14:32
            > pajdeczka napisała:
            >
            > > Kobiety są wdzięczne, że mąż je wyręcza i znając ich próżność wychwalają
            > > nawet, kiedy żarcie stoi "kością w gardle".


            Guzik prawda...
            W domu gotuje wyłacznie ja - jak robie coś co lubie tylko ja i dzieciaki to
            zona otwiera danie typu "goracy kubek"
            a są nietety setki potraw które lubie jako jedyny w domu - nie robie ich nigdy
            bo - co jadły by dzieci ???
            bo - co jadła by żona ??? ciagle gorące kubki???
            bo - co to za przyjemność stać godzinę w kuchni a potem jeść to samemu???
            • pajdeczka No i mamy potwierdzenie mojej tezy 28.10.03, 14:44
              Gość portalu: jan napisał(a):

              > >Guzik prawda...
              > W domu gotuje wyłacznie ja - jak robie coś co lubie tylko ja i dzieciaki to
              > zona otwiera danie typu "goracy kubek"

              A widziałeś męża, który otwiera sobie gorący kubek, bo ja nie. Mój mi kiedyś
              zrobił awanturę o barszcz ukraiński i pojechal na obiad do matki. Trzy miesiące
              się u niej stołował, a właściwie to ona woziła mu do pracy w słoiczkach
              obiadek, na ludzki śmiech!
              Kobieta z tego nie zrobi afery, a facet -tak. No, może nie każdy.

              > a są nietety setki potraw które lubie jako jedyny w domu - nie robie ich
              nigdy
              > bo - co jadły by dzieci ???
              > bo - co jadła by żona ??? ciagle gorące kubki???
              > bo - co to za przyjemność stać godzinę w kuchni a potem jeść to samemu???
            • kociamama Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało 29.10.03, 11:51
              Gość portalu: jan napisał(a):

              >>
              >
              > Guzik prawda...
              > W domu gotuje wyłacznie ja - jak robie coś co lubie tylko ja i dzieciaki to
              > zona otwiera danie typu "goracy kubek"
              > a są nietety setki potraw które lubie jako jedyny w domu - nie robie ich
              nigdy
              > bo - co jadły by dzieci ???
              > bo - co jadła by żona ??? ciagle gorące kubki???
              > bo - co to za przyjemność stać godzinę w kuchni a potem jeść to samemu???

              A ja lubie gotowac dla siebie, i nie przeszkadza mi stanie godzine w kuchni,
              zeby zrobic cos dobrego specjalnie dla siebie. Zdarza sie to, owszem, rzadko,
              bo mam podobny smak do mojego chlopaka.
              Moze dlatego ze mieszkalam troche sama zanim zamieszkalam z facetem, wiec
              nauczylam sie gotowac tez tylko dla siebie.
              Po co sie wyrzekac potraw, ktore nam smakują??

              Pozdrawiam,
              Kociamama.
    • Gość: dżastina Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało IP: *.aster.pl / *.acn.pl 28.10.03, 11:51
      dodałabym jeszcze tzw. 3 słowa do ojca prowadzacego. Wiadomo o co chodzi.
      (ps. przepraszam, ale dziś jestem wkurzona)

      pozdravki
    • Gość: goggle Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało IP: *.zapora / 217.96.25.* 28.10.03, 14:55
      Olej go.
      Nie podoba mu się - niech sam gotuje.
      Mamy równouprawnienie :-P
      • pajdeczka Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało 28.10.03, 15:00
        Gość portalu: goggle napisał(a):

        > Olej go.
        > Nie podoba mu się - niech sam gotuje.
        > Mamy równouprawnienie :-P

        Mamy - teoretycznie
        • sagan2 Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało 29.10.03, 09:52
          pajdeczka napisała:


          > > Mamy równouprawnienie :-P
          >
          > Mamy - teoretycznie

          a czemu uwazasz, ze tylko teoretycznie?
          co zawodzi w praktyce?
    • redakcja_bravo_odpowiada Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało 29.10.03, 09:53
      W wyniku poddania tego tematu pod dyskusję na porannym zebraniu redakcyjnym
      ustaliliśmy co następuje:
      1. jedzenie w kosz
      2. garem w ryj
      3. tależem o ścianę
      4. przez tydzień zero gotowania
      i spokoj.

      Nasze redakcyjne koleżanki z wieloletnim stażem małżeńskim definitywnie
      odrzuciły mozliwość podjęcia jakichkolwiek negocjacji z wyrodnym męzem.

      redakcja
    • Gość: renia Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało IP: *.ath.spark.net.gr 29.10.03, 12:02
      Jak "moj" mowi, ze mu nie smakowalo, to tez mowie, ze mi nie smakowalo, bo to
      faktycznie musialo mi sie nie udac, wiec po co sie czarowac, ze smakuje skoro
      nie smakuje. Czasem cos nie wyjdzie mimo dobrych checi. Na ogol wszystko mu
      jednak smakuje bo ja przyzwoicie gotuje.
      • filomina Re: co robicie jak on mówi, że mu nie smakowało 29.10.03, 13:21
        Jakby cały czas mówił, że mu smakuje, to bym pomyslała, że cos z nim nie tak,
        albo nie ma własnego zdania, albo przytakuje mi dla świętego spokoju.
        Ile razy było tak, że cos ugotowałam i okazywało sie niestrawne, szczegolnie
        jak wypróbowywałam nowe przepisy.
        Raz jemu nie smakuje, raz mnie, nastepnyum razem gotujemy tak, żeby bylo dobrze.
        Ale dla mnie nie jest powodem do zmartwienia, jeżeli mojemu menowi coś nie
        smakuje, ani tym bardziej do robienia z tego jakiegos kosmicznego problemu,
        odsyłania go do mamusi, obrażania sie itd.
        Nie szukajmy problemów tam gdzie ich nie ma.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka