mareczekk77
21.11.08, 06:33
Subiektywnie wysoki, przystojny mężczyzna wstaje z krzesła, i wychodzi na
mównicę. Sto pięćdziesiąt tysięcy ludzi wpatruje się w niego z szacunkiem, w
milczeniu.
Wstydliwie spuszczając oczy, drżącym głosem zaczyna mówić. Widać ze to co chce
powiedzieć, przychodzi mu z wysiłkiem. Jednak w tym głosie czuć determinację,
chęć zmiany, oczyszczenia swej duszy z grzechów.
Nazywam się Marek, mam 29 lat. Jestem uzależniony od 20 lat. Nie piję od kilku
dni.
(Gromkie brawa i hucząca owacja na stojąco wszystkich zgromadzonych na sali osób)
Jak wiecie, tak jak i wy, kochani, jestem łakocioholikiem. Jem wszystko co
jest słodkie, i piję gazowane słodkie napoje. Poddałem się nałogowi, cukier
stał się władcą moich pragnień i zamknął mnie w słodkiej klatce zniewolenia.
Wydalem moją duszę na pastwę kalorycznych płomieni które wchłonęły moje
czlowieczeństwo, i obnażyły lśniace kłami drapieżnika zezwierzęcenie, któremu
się mimowolnie od lat oddaję. Moje serce jest splamione krwawymi łzami gdy się
poddaję wspomniniom, tym bolesnym wspomnieniom, które tak bardzo każdej chwili
kaleczą moje JA.
(Przez salę przetacza się potężna fala oklasków, zachwyconych i wpatrzonych z
wiarą w mówcę ludzi)
Gdy wpadam w ciąg, nie liczy się nic. Ani mój kot, ani moi czytelnicy, ani
rodzice czy koleżanki. Nie ma mnie, wsiąkam na tydzień. Spadłem na samo dno.
Swój upadek uświadomiłem sobie gdy dostałem zaproszenie od pięknej kobiety na
bezpruderyjny sex, a wybrałem siedzenie w domu, i jedzenie draży czekoladowych
do lustra. Jednak tym co wbiło gwóźdź do trumny mojej godności, ludzkiej
godności, było picie z kotem.
(Smutne chrumknięcie tłumu, wszyscy kiwają głowami na znak zrozumienia z
szacunkiem)
Moja kotka leżała na łóżku. Była głęboko zagrzebana w ciepły kocyk, zwinięta w
kłębek, ogonek schowała pod brodę, i mruczała przysypiając. Jej dokładnie
wyczesane włosy połyskiwały w mdłym świetle żarówki. Co jakiś dłuższy czas
otwierała leniwie swoje zielone oko, popatrując na mnie. A ja siedziałem z
własnym kotem i gadałem z nim o życiu, o kobietach, polityce, piłem coca
colę, 35gr czystego cukru w puszce 250ml, i będąc w upojeniu cukrowym,
uśmiechając się i bełkocząc w szoku insulinowym, częstowałem kota coca colą.
Zwierzę jednak okazało się mądrzejsze, i nie chciało stoczyć się ze swoim
nieodpowiedzialnym kocim tatą na samo dno ludzkiego istnienia.
(Brawa zachwyconego tłumu dla mądrego zwierzęcia domowego i pelne współczucia
wzdychanie dla mojego udręczonego i zgwalconego sumienia)
Ćpać cukier zacząłem w dzieciństwie. Podkradałem dziadkowi krówki, a mamie
ciasto z lodówki. Gdy wpadałem w ciąg, musiałem nieważne jak zdobyć pieniądze
i iść do dilera w cukierni po towar. Podlizywałem się dziadkowi wujkom i
ciociom, za pieniądze uzyskane z manipulacji biegłem na głodzie do
spożywczego, by tam kupić narkotyki. Przychodziłem do domu, i się nim
narkotyzowałem.
Często też ćpałem z rodziną, znajomymi, na imieninach, weselach,
uoczystościach religijnych.
(Tłum faluje w solidarności z perorującym, ludzie mają łzy w oczach)
Przeszedłem przez piekło uzależnienia i odwyku. Wiem wszystko o ciernistej
drodze którą stąpałem skąpany w szkarłacie grzechu, gdy obmywała mnie fala
emocjonalnego, duchowego cudzołóstwa. Wzdęcia, zatwardzenia, nadkwasota,
zgaga, sraczka z przedawkowania czy nieświeżego towaru. Zaburzenia erekcji,
niechęć do światła słonecznego. Drżenie ciała gdy narkotyk we krwi opada,
ryczący w sercu, budzący się lubieżnie do życia głód, który okiełznał moje
pragnienia. Mego życia celem było zaspokajanie tego żarłocznego monstrum, ale
teraz, dzięki waszemu wsparciu bracia i siostry, odeprzemy sprzed murów
naszego jestestwa podły ciemny lud w ignorancji zatopiony!
Nałóg zrobił ze mnie wraka człowieka, a teraz, wśród huku gromów i błysków
błyskawic, upokarzających swą gwałtownością niebo, budzę się do nowego życia,
lepszego życia - bez batoników, draży czekoladowych w polewie mlecznej,
ciastek, cukierków, czekolady, słodkich napojów gazowanych.
(Szał na sali, wśród braw ludzie krzyczą "Marek, Marek" w podniesionych
dłoniach palą się zapalniczki, zgrabne kobiety rzucają serwetki z numerami
swoich telefonów)
A Ty? czy Ty też jesteś niewolnikiem cukru?