puszkapusica
22.11.08, 07:38
Witam.rok temu wyszłam za mąż i za usilną namową mamy zamieszkaliśmy z mężem u
niej.jest jeszcze 2 rodzeństwa.mieszkamy na wsi. tu zaczyna się-mama na
początku obiecywała złote góry-zresztą ja nie jestem zainteresowana remontami
domu itp bo nie wiem czy tu będę mieszkać.Dziś mam wyskoczyła już o 6 z tym że
my z mężem nic nie robimy itp(dodam że brat ma 24 lata,rzucił pracę i nic
kompletnie nie robi)WPADŁ z nieletnią-ukradł nam pieniądze.ALE TO MY JESTEŚMY
ŻLI W TEJ SYTUACJI bo mama myślała że będziemy pilnować jeszcze gospodarstwa
jak synek siedzie przed kopem całymi dniami.pomijając fakt że mamy roczne
dziecko a mąż pracuje to co tu jeszcze robić.Mama obsługuje synka-rozpala
mu,kupuje jedzonko,sponsoruje jego i dziewczynę-wozi za darmo bo oczywiście
synek jechał pijany i mu zabrali prawko-znów to była wina innych.To że nie
pracuje to wina mojego męża bo podobno przez niego go
zwolnili.Najlepsze-ostatnio poszłam do matki a on mnie wypchnął ze drzwi-przy
okazji usłyszałam wiązkę przekleństw i wulgaryzmów pod swoim adresem.mama
oczywiście teraz zagorzale stoi po stronie synka.Patrzę na męża i widzę jak
jest mu przykro-mnie też jest bardzo przykro-płakać się chce.Stancji jako
takiej nie wiem czy znajdziemy z kolei iść mieszkać do rodziców męża tez może
okazać sie klapa.co myślicie?