Dodaj do ulubionych

czy mowic o chorobach- cd

24.11.08, 00:21
Napisala tutaj osoba o tym, ze przeszla anoreksje- i czy o tym mowic
partnerowi.
To ja uderze z nieco mocniejszego kalibru i zapytam- a co jesli
chodzi o przejscia z alkoholem lub/ i narkotykami?
Czy mowic? Wydaje mi sie ze tak nakazuje uczciwosc oraz cos, o czym
wspomne na koncu.
Ale tez istnieje pewne ryzyko- po pierwsze- ktos moze pomyslec
wiecej, dorobic jakies intepretacje- wiadomo przeciez z czym i jak
kojarzy sie alkoholik i narkoman.

Tu jest pewien paradoks. Wiadomo, ze to choroby zaprzeczen.
I tak- jesli pojawi sie nalogowiec, ktory sie leczy i mowi o tym
otwarcie- moze byc problem i strach- zrozumialy- ze moze klamie, ze
moze porzuci leczenie, wroci do nalogu. A takze, ze moze byl menda w
przeszlosci, ze ma wypaczony charakter.
Choc wcale ani tak ani tak nie musi byc.

Z drugiej strony wiele osob pijacych na umor czy cpajacych nigdy nie
przyzna sie, ze ma problem- wiec tez o tym nie napomkna. Wiecej,
nawet beda sie separowac od tych zlych aloholikow czy narkomanow.


Dodam- na koncu- ze wedle prawa zarowno anoreksja jak i alkoholizm
czy narkomania to choroby psychiczne. Zatajenie ich moze byc
podstawa do rozwodu koscielnego.


p.s. jesli ktos pyta o watek osobisty- narkotykow nie bralem,
alkoholu owszem naduzywalem przez kilka lat.
Obserwuj wątek
    • sundry Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 09:45
      Chyba ciężko nie wspomnieć,jeśli się umówicie na piwo.Skojarzenia
      swoją drogą,ale przecież jest ogólnie wiadomo,że można nie pić,ale
      alkoholikiem jest się do końca życia.Ja bym chciała wiedzieć,choćby
      po to,żeby móc zdecydować,czy chcę z taką osobą być,czy nie.
    • stokrotka_beauty Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 09:58
      ja am wole powiedziec tym, ze czasami musze bracleki antydepresyjne!! uczciwym
      trzeba byc. pozdrawiam.
    • pomdetersote Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 13:45
      > p.s. jesli ktos pyta o watek osobisty- narkotykow nie bralem,
      > alkoholu owszem naduzywalem przez kilka lat.

      teraz tylko kieliszeczek czasami na dobry sen?
      i czasami drink w towarzystwie
      prawda?

      Gratuluję odwagi jeszcze nikt tutaj nie miał jej tyle, aby przyznać się do
      choroby alkoholowej.
    • mamba8 Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 13:52
      Wiadomo, że nie będziesz mówił to każdej napotkanej osobie, a raczej wtedy kiedy
      osiągniesz pewien pułap bliskości i zaufania. Powinno się mówić. A dlaczego?
      Zapytałabym raczej dlaczego nie? Jeśli ktoś boi się odrzucenia z takiego powodu,
      to oznacza że ta druga osoba nie była tego warta. Każdy ma dołki i górki w
      życiu, to jest zrozumiałe.
      • duzawinka Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 18:23
        a teraz weźmy się za ręce
    • dotyk_wiatru Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 14:19
      Uczciwosc tego wymaga...w pewnym momencie...gdy zalezy na kims...
      Jesli zataisz to, stracisz szacunek kogos, kogo kochasz i kto
      pokochal Ciebie...za to doznasz smaku zalu i rozczarowania 'drugiej'
      strony...
      Problem z alkoholem...powiadasz? Odwaznys...skoro przyznajesz sie na
      forum...Ciekawa jestem czy przyznalbys sie w realu...Ciagnie Ciebie
      do niego czy masz nad soba kontrole?
      Napisze tak...Nikt nie chce wiazac sie z kims kto ma problemy ze
      soba...alkohol, narkotyki, papierosy itp. sugeruja takowe...ale
      jednoczesnie wszystko jest do przezwyciezenia jesli sie chce...
    • zosia_sa_mosia Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 15:46
      Miałam ze sobą problemy, które są przeszłością. Raz powiedziałam o nich - on
      bardzo się przejął i zaczął mnie traktować jakbym była teraz chora. Okropnie się
      czułam - miałam wrażenie, że tracę moje poczucie wartości jakie zdobyłam po
      wyleczeniu się.
      Teraz nikomu nic nie mówię, ewentualnie wersję okrojoną, która nie wzbudzi
      dużego niepokoju, najwyżej troskę. Nie chcę niepotrzebnie martwić, wracać do
      przeszłości.
      Natomiast powinno się mówić o obecnych problemach - partner powinien wiedzieć.
    • poprostu_basia Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 17:11
      zdecydowanie powinno się mowic o chorobach, zwłaszcza o chorobach nieuleczalnych
      jak narkomania czy alkoholizm. Jak wogóle można ukryć coś takiego przed partnerem?
      gdyby facet na pewnym etapie związku powiedział mi "jestem alkoholikiem, w
      abstynencji od X lat, ukończyłem terapię i chodzę na meetingi AA" to nie
      miałabym większych wątpliwości co do kontynuowania związku. i zdecydowanie
      chciałabym wiedzieć chociażby żeby ułatwić mu nieco życie i nie proponować mu
      alkoholu.
      pozdrawiam:)
    • zoofka Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 17:44
      miałam kiedyś problem z narkotykami i powiedziałam o tym mężowi.
      Uważam że mu się to należy.
    • diabel.lancucki Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 18:34
      Alkoholizm, narkotyki, zaburzenia jedzenia, depresja, choroby psychiczne - mówić.
      Astma, skolioza, wady wzroku - nie ma potrzeby IMO.
      • pomdetersote Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 18:50
        > Astma, skolioza, wady wzroku - nie ma potrzeby IMO.

        Nie ma takiej potrzeby, bo te choroby widać na pierwszy lub drugi rzut oka.

    • teklana Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 18:39
      Uważam,ze partnerowi którego traktujemy powaznie nalezy sie
      szczerość i prawda jak psu kość;-)Jstesmy tylko
      ludzmi,najwazniejsze ,że poprawiamy lub staramy sie poprawuać błędy;-
      )Jeśli chodzi o te choroby o których wspomniałes ,moim zdaniem
      koniecznie trzeba informować,poniewaz są to choróbska z których tak
      naprawdę sie nie da wyleczyc definitywnie.Alkoholik do smierci
      pozostanie alkoholikiem i to smao tyczy sie narkomanii,anoreksji.Tak
      jest ,że to "podstepne bydle"tylko czyha na podkniecie upatrzonego
      delikwenta ;-)
      Zdecydowanie mówić o chorobie zarówno jak i o postanowieniach ...
      • pomdetersote Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 18:48
        > Zdecydowanie mówić o chorobie zarówno jak i o postanowieniach ...

        Dobra, to ja zacznę.
        Nazywam się Pomdetersote i od 4 lat nałogowo piję zieloną herbatę.
    • bertrada Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 18:56
      W obiegowej opinii alkoholizm czy narkomania to nie są choroby tylko przypadłość
      na która zapada się na własne życzenie z powodu złego charakteru, głupoty,
      bezmyślności itp. I jeszcze oczywiście robi się to na złość najbliższemu
      otoczeniu, które ma się w głębokim poważaniu. Nic dziwnego, że większość osób
      nie ma ochoty zadawać się z kimś takim i nie wierzy w możliwość całkowitego
      wyleczenia. I jak dowiaduje się o tym, że ktoś chorował na coś takiego, to
      zaczyna traktować go jak przestępcę, zwłaszcza jak ten ktoś ukrywał to. Podobnie
      jest z chorobami psychicznymi.

      Dlatego ja uważam, że najpierw samemu trzeba przestać doszukiwać się problemu,
      tam gdzie go nie ma i nie brnąć w stereotypy. To znaczy ani nie rozgłaszać tego
      gdzie się da ani nie ukrywać wszelkimi możliwymi sposobami. Jak człowiek sam
      zachowuje do czegoś dystans, to jest duża szansa, że inni też nie będą się
      niepotrzebnie podniecać.

      Inna sprawa, że większość zdrowotnych przypadłości ma podłoże genetyczne i w
      momencie jak partnerzy zdecydują się na posiadanie dzieci, to obydwoje powinni
      mieć świadomość czego się po tych dzieciach spodziewać.
      • teklana Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 19:09
        Większych głupot dawno nie czytałam.(bertranda)
        Alkoholizm ,czy też narkomania jak i anoreksja wspomniana tu
        wcześniej nie sa przypadłosciami a CHOROBA!.Skad te bzdury ze
        złosliwościa związane?Ciemnogród.Ja nie miałabym ochoty sie zadawac
        z tak ciemna osoba,niemajaca pojecia o czym mówi.(z Tobą)
        Reszty tego postu nie chce mi sie nawet komentować,jest tak samo
        bezdennie żałosny jak poczatek
        • bertrada Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 20:27
          Najpierw się naucz czytać a dopiero potem czytaj, nieuku.
    • niepewny77 Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 19:37
      "Przyznalem sie"- fajnie to zabrzmialo:)

      Zapytalem, jaka jest Wasza opinia.
      Moja jest taka, ze nalezy o tym mowic, tyle ze oczywiscie nie na
      pierwszym spotkaniu tylko po blizszym poznaniu i w odpowiedni sposob.
      Co to znaczy w odpowiedni?
      Wprowadzajac w temat, wyjasniajac motywy i okolicznosci.

      Oczywiscie wszystko zalezy od indywidualnego przypadku.
      Tak czy owak, jezeli teraz ktos wypalilby "jestemm alkoholikiem/
      narkomanem" to pewnie polowa osob pomyslalaby- aha, pijak, chlal na
      umor iles tam lat, nic nie robil, pewnie bil, znecal sie, kradl moze?

      Paradoks jest taki, ze wiekszosc tych co bije i zneca sie i pije
      naprawde ostro- w zyciu sie nie przyzna do nalogu. To
      dopiero "wyjdzie w praniu", czasem gdy jest juz za pozno- po slubie
      czy cos. A uczciwy moze sobie popalic grunty, coz.

      Ja jednak uwazam, ze uczciwosc jest konieczna. Oczywiscie jest
      sprawa praktyczna- jezeli ktos zerwal z nalogiem na zasadzie
      abstynencji to wiadomo, ze jak powie tu obydwu stronom latwiej.Aby
      nie czestowac, nie ciagnac na popijawy itp.
      Ale tez sprawa otwartosci. Niektore osoby w zyciiu nie zaryzykuja
      zwiazania sie z osoba w przeszlosci uzalezniona od czegos czy
      cierpiaca na zaburzenia ossobowosci. To jest sila stereotypow i
      uprzedzen, sila wielka.

      A ktos zapytal, czy ja pije- tak, czasem mi sie zdarza, dlugi czas
      nie pilem wcale, jakos mnie to uwieralo i zarzucilem abstynencje,
      natomiast gdybym mial partnerke bez wiekszych oporow jestem gotow
      dla niej zrezygnowac z alkoholu calkowicie- jesliby miala sie z tym
      lepiej i pewniej czuc ( 9a przeciez mialaby podstawy, no nie?).

      • jj1978 Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 20:05
        co za bzdura!!!
        alkoholik i narkoman ktorzy pokonali nalog nigdy juz wiecej nie beda
        pili/brali (na tym polega wyleczenie chyba???) i dlatego trudno o
        tym nie poinformowac nowego partnera, w koncu bedzie to mialo
        konsekwencje chociazby towarzyskie:) jak wtedy zamowic wino do
        obiadu albo dobrze sie zabawic czasem?

        w innym przypadku chyba trudno nie zuwazyc ile partner pije albo
        uzywa i podjac odpowiednia decyzje?
        • niepewny77 Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 20:14
          jj1978 napisała:

          > co za bzdura!!!
          > alkoholik i narkoman ktorzy pokonali nalog nigdy juz wiecej nie
          beda
          > pili/brali (na tym polega wyleczenie chyba???) i dlatego trudno o
          > tym nie poinformowac nowego partnera, w koncu bedzie to mialo
          > konsekwencje chociazby towarzyskie:) jak wtedy zamowic wino do
          > obiadu albo dobrze sie zabawic czasem?

          A czy ja cos innego napisalem?

          z malym zastrzezeniem, ze nie ma w tym wypadku slowa "nigdy", co dla
          niektorych osob jest bariera nie do pokonania 9 mowie o ew.
          partnerach uzaleznionych)
          >
          > w innym przypadku chyba trudno nie zuwazyc ile partner pije albo
          > uzywa i podjac odpowiednia decyzje?

          Oj, niezyciowa refleksja, dobry cpun czy alkoholik potrafi
          rewelacyjnie sie maskowac i krecic, czesto zwodzi przez lata
          wszystkich dookola, a co dopiero "randkujacego" partnera.
          • jj1978 Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 20:29
            napewno latwiej jest ukryc uzaleznienie od narkotykow - trudno sie z
            tym nie zgodzic, zwlaszcza ze konsumpcja nie jest tak powszechna ze
            tak powiem;)
            alkohol to troche inna sprawa - pierwsza randka to zazwyczaj wyjscie
            na drinka, potem obiad (+ drinki), wieczor w domu (+ butelka wina),
            wyjsciom po pracy i w weekendy tez towarzyszy alkohol itd... nie
            bardzo wiem jak tu ukryc przesade. to ze zauroczenie pomaga nie
            zuwazyc problem to inna sprawa ale jak sie ma wiecej niz 20 lat to
            chyba sie jeszcze troche mysli randkujac a nie tylko idzie na zywiol?
            • niepewny77 Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 20:41
              jj1978 napisała:

              > napewno latwiej jest ukryc uzaleznienie od narkotykow - trudno sie
              z
              > tym nie zgodzic, zwlaszcza ze konsumpcja nie jest tak powszechna
              ze
              > tak powiem;)
              > alkohol to troche inna sprawa - pierwsza randka to zazwyczaj
              wyjscie
              > na drinka, potem obiad (+ drinki), wieczor w domu (+ butelka
              wina),
              > wyjsciom po pracy i w weekendy tez towarzyszy alkohol itd... nie
              > bardzo wiem jak tu ukryc przesade. to ze zauroczenie pomaga nie
              > zuwazyc problem to inna sprawa ale jak sie ma wiecej niz 20 lat to
              > chyba sie jeszcze troche mysli randkujac a nie tylko idzie na
              zywiol?


              Tu masz racje, wtedy jednak gdy przyjmiesz miare osobgleboko
              uzaleznionych, ktore nie potrafia sie pohamowac po pierwszym
              kieliszku. Taka osoba oczywiscie "ujawni sie" po pierwszym czy
              drugim spotkaniu.
              Problemy z substancjami zaczynaja sie jednak wczesniej i mozna je
              miec zarazem zachowujac pewna kontrole.
              Wtedy mozna "czarowac".
              Ale tez zaawansowany alkoholik sobie poradzi- wypije swoje w
              toalecie, przed wyjsciem, dopije sie w domu, zamowi przy drugim
              barze, nie mowiac o innych manipulacjach- jak sie schla to mu coos
              zaszkodzilo, pewnie lody z kolacji:)

              A swoja droga przedstawiles tutaj scenariusz randek pasujacy niemal
              do alkoholikow- drink potem obiad z drinkami dalej wieczor w domu z
              winem- takiej co na takie randki sie umawia raczej picie nie bedzie
              chyba przeszkadzalo:)
              • jj1978 Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 20:48
                intrygujaca konkluzja. ty na pewno w UK mieszkasz niepewny? moze
                trzeba bylo swoja niespelniona milosc na drinka zaprosic a nie na
                kawe??
                randki bez alkoholu tez sie zdarzaja - np konie, lyzwy (juz sie nie
                moge doczekac wyjscia na lyzwy, tak na marginesie), tenis i inne
                aktywne sposoby spedzania czasu - pozniej zawsze czas na obiad/lunch
                i drinka... wszystko sie wydalo, jestem alkoholiczka bo pije wino do
                obiadu albo wychodze na drinki po pracy:)
                • niepewny77 Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 20:51
                  nie no, bea przesady, nikt nie broni drinka, ale w takkim
                  nawarstwieniu- ze najpierw drink w miescie potem wino do obiadu
                  potem do kolacji i jeszcze w pubie- to picie jak winston churchill
                  pil- caly dzien po lampeczce i lecimy:)
        • teklana Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 20:36
          Ja bardzo czesto odmawiam alkoholu przy spotkaniach towarzyskich-nie
          zawsze mam ochote.Czy to znaczy,że juz ktoś może przypuszczac mnie o
          chorobe alkoholowa?Czy bez alkoholu nie da sie bawić?
        • 0_evelo Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 22:33
          > co za bzdura!!!
          słuszna uwaga

          > alkoholik i narkoman ktorzy pokonali nalog nigdy juz wiecej nie beda
          > pili/brali (na tym polega wyleczenie chyba???)
          dokładnie
      • bertrada Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 20:33
        Ale samo rozważanie na temat, czy mówić czy nie, świadczy o traktowaniu choroby
        jak jakiegoś przestępstwa. Bo tego typu dywagacje prowadzi się najczęściej jak
        się ma do czynienia z jakąś straszną tajemnicą, morderca w rodzinie, pobyt w
        więzieniu itp. W końcu uzależnienie od czegokolwiek jest obecnie tego typu
        przypadłością, o której wszystkie celebryty trąbią na prawo i lewo. Lud powinien
        być zatem oswojony i trochę podedukowany w tej materii. ;D
        • teklana Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 20:43
          Bzdura nieuku Ty.Nie umiesz stopniowac?Dla jednego tajemnica typu
          zycia i śmierci,dla innego kwestia przemilczenia faktów.;-)Masz
          rację,zacznij od siebie edukacje w tej materii;-)
          • bertrada Zieeew. n/t 24.11.08, 20:50

        • niepewny77 Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 20:44
          bertrada napisała:

          > Ale samo rozważanie na temat, czy mówić czy nie, świadczy o
          traktowaniu choroby
          > jak jakiegoś przestępstwa. Bo tego typu dywagacje prowadzi się
          najczęściej jak
          > się ma do czynienia z jakąś straszną tajemnicą, morderca w
          rodzinie, pobyt w
          > więzieniu itp. W końcu uzależnienie od czegokolwiek jest obecnie
          tego typu
          > przypadłością, o której wszystkie celebryty trąbią na prawo i
          lewo. Lud powinie
          > n
          > być zatem oswojony i trochę podedukowany w tej materii. ;D


          To fakt, ze jest wiele lepiej pod tym wzgledem niz kiedys, mimo to
          w "masach" stereotypy jednak funkcjonuja, zreszta nie kazdy musi byc
          wychowany na muzyce i swiecie rocka ( jak np ja) i miec duza
          tolerancje dla takich rzeczy u innych osob- niektorzy sa religijni,
          tradycyjni.

          No i problem odwieczny- jak sam partner nie bedzie mial nic
          przeciwko, to sie blizsza lub dalsza rodzina odezwie " nie wychodz
          za niego, to narkoman, wyprzeda ci pol domu"- a najgorsze, ze tak
          sie naprawde moze zdarzyc, chociazby z prawdopodobienstwem 2
          procent, to te 2 % moze sluzyc za przyklad.
          (choc swoja droga i czlowiek zielony w temacie w momencie slubu tez
          sie moze uzaleznic- rozchlac na przyklad- gwarancji nigdy nie ma z
          niczym, kwestia prawdopodobienstwa).
      • dotyk_wiatru Niedobruch :P 24.11.08, 21:40
        > "Przyznalem sie"- fajnie to zabrzmialo:)

        Czy mi sie wydaje czy to 'przytyk' do moi...:P hehehe

        > Tak czy owak, jezeli teraz ktos wypalilby "jestemm alkoholikiem/
        > narkomanem" to pewnie polowa osob pomyslalaby- aha, pijak, chlal
        na
        > umor iles tam lat, nic nie robil, pewnie bil, znecal sie, kradl
        moze?

        Hmm...ja chyba jestem w tej drugiej polowie:P bo mam swiadomosc jak
        to wyglada...albo jak moze wygladac...Wystarczy 'pretekst' by ex
        alkoholik stal sie nim ponownie...bo jesli juz raz mial z tym
        problem, to innym razem jest 'latwiej'...
        Jednoczesnie, jestem na tym punkcie nieco przewrazliwiona, bo czasem
        ludzie nie maja 'hamulcow'...i zataczaja sie jak...a takie cos
        powoduje, ze tacy ludzie traca moj szacunek...Nie pomine przy tym,
        ze jestem zbyt dobrym obserwatorem :P Maskowanie sie wykrywam
        bezblednie :P

        > natomiast gdybym mial partnerke bez wiekszych oporow jestem gotow
        > dla niej zrezygnowac z alkoholu calkowicie- jesliby miala sie z
        tym
        > lepiej i pewniej czuc ( 9a przeciez mialaby podstawy, no nie?).
        >
        Pewny siebie jestes jak na niepewnego :P
        • niepewny77 Re: Niedobruch :P 24.11.08, 22:09
          dotyk_wiatru napisała:

          > > "Przyznalem sie"- fajnie to zabrzmialo:)
          >
          > Czy mi sie wydaje czy to 'przytyk' do moi...:P hehehe


          Nie, zle Ci sie wydaje.

          >
          > > Tak czy owak, jezeli teraz ktos wypalilby "jestemm alkoholikiem/
          > > narkomanem" to pewnie polowa osob pomyslalaby- aha, pijak, chlal
          > na
          > > umor iles tam lat, nic nie robil, pewnie bil, znecal sie, kradl
          > moze?
          >
          > Hmm...ja chyba jestem w tej drugiej polowie:P bo mam swiadomosc
          jak
          > to wyglada...albo jak moze wygladac...Wystarczy 'pretekst' by ex
          > alkoholik stal sie nim ponownie...bo jesli juz raz mial z tym
          > problem, to innym razem jest 'latwiej'...
          > Jednoczesnie, jestem na tym punkcie nieco przewrazliwiona, bo
          czasem
          > ludzie nie maja 'hamulcow'...i zataczaja sie jak...a takie cos
          > powoduje, ze tacy ludzie traca moj szacunek...Nie pomine przy tym,
          > ze jestem zbyt dobrym obserwatorem :P Maskowanie sie wykrywam
          > bezblednie :P


          Nie bardzo rozumiem, piszesz ze jestes w drugiej grupie, ale piszesz
          jak w pierwszej:)

          Coz, wszystko w zyciu ma swoje konsekwencje. Jesli wchodzisz w
          zwiazek z osoba w przeszlosci uzalezniona, to masz ryzyko, ze nalog
          moze na dluzej czy krocej wrocic. choc nie musi.

          Zarazem jednak, czego wielu ludzi nie wie, osoby ktore robia cos w
          srpawie swego nalogu- czy to chodza na mityngi, czy do terapeuty,
          czy samodzielnie- z reguly sa osobami o wiekszaj niz przecietna
          samoswiadomosci, pracuja nad swoimi zachowaniami, nad soba ogolnie.

          Wiec taki alkoholik czy narkoman zaleczony i pracujacy nad soba moze
          byc- choc nei musi- czlowiekiem duzo bardziej dojrzalym i lepszym
          niz "normals", ktory nad soba nigdy nie pracowal.
          Ale bagaz ryzyka tak czy owak istnieje- niektorzy nigdy go nie wezma.

          To samo dotyczy ex nalogowcow (alkohol, hazard, narkotyki czy
          porno), osoby ktore przeszly takie bardziej "normalne" choroby
          psychiczne typu depresja, anoreksja, jakis stres pourazowy, byly
          zgwalcone, pochodza z alkoholowej czy dysfunkcyjnej rodziny, i tak
          dalej- czyli polowa narodu:)


          >
          > > natomiast gdybym mial partnerke bez wiekszych oporow jestem
          gotow
          > > dla niej zrezygnowac z alkoholu calkowicie- jesliby miala sie z
          > tym
          > > lepiej i pewniej czuc ( 9a przeciez mialaby podstawy, no nie?).
          > >
          > Pewny siebie jestes jak na niepewnego :P


          No nie pewny moze, raczej przekonany. Pewnosci to ja nie mam ze
          jutro bede zyl. Ale jesli chodzi o to to ja jestem raczej
          przeczulony, w kwestiach alkoholu widzialem i widze swiatlo jaskrawo
          czerwone tam, gdzie niektorzy widza zielen wiosenna:)
          (co nie znaczy, ze sie zapieram problemow, ale na pewno alkohol nie
          przyslonil mi i nie przysloni spraw waznyh, a wybor miedzy ukochana
          osoba a alkoholem jest chyba jasny)
          • dotyk_wiatru :) 24.11.08, 22:32
            niepewny77 napisał:

            > dotyk_wiatru napisała:
            >
            > > > "Przyznalem sie"- fajnie to zabrzmialo:)
            > >
            > > Czy mi sie wydaje czy to 'przytyk' do moi...:P hehehe
            >
            >
            > Nie, zle Ci sie wydaje.

            Ok, przepraszam...:)

            > > > Tak czy owak, jezeli teraz ktos wypalilby "jestemm
            alkoholikiem/
            > > > narkomanem" to pewnie polowa osob pomyslalaby- aha, pijak,
            chlal
            > > na
            > > > umor iles tam lat, nic nie robil, pewnie bil, znecal sie,
            kradl
            > > moze?
            > >
            > > Hmm...ja chyba jestem w tej drugiej polowie:P bo mam swiadomosc
            > jak
            > > to wyglada...albo jak moze wygladac...Wystarczy 'pretekst' by ex
            > > alkoholik stal sie nim ponownie...bo jesli juz raz mial z tym
            > > problem, to innym razem jest 'latwiej'...
            > > Jednoczesnie, jestem na tym punkcie nieco przewrazliwiona, bo
            > czasem
            > > ludzie nie maja 'hamulcow'...i zataczaja sie jak...a takie cos
            > > powoduje, ze tacy ludzie traca moj szacunek...Nie pomine przy
            tym,
            > > ze jestem zbyt dobrym obserwatorem :P Maskowanie sie wykrywam
            > > bezblednie :P
            >
            > Nie bardzo rozumiem, piszesz ze jestes w drugiej grupie, ale
            piszesz
            > jak w pierwszej:)

            Doprawdy? Szybko mnie oceniles...Nie napisalam, ze mysle sobie jaki
            to pijak, jak to sie zneca, jak to sie zataczal itd.
            Co tam...czasem pisze niezbyt jasno...
            Jestem po prostu dobrym obserwatorem i jesli ktos probuje mydlic mi
            oczy a widze cos zupelnie innego, moj szacunek dla takiej osoby
            zanika...systematycznie...i to nie dotyczy tylko osob z problemami...

            > Coz, wszystko w zyciu ma swoje konsekwencje. Jesli wchodzisz w
            > zwiazek z osoba w przeszlosci uzalezniona, to masz ryzyko, ze
            nalog
            > moze na dluzej czy krocej wrocic. choc nie musi.

            Dokladnie...Wszystko w rekach osoby, ktora w przeszlosci miala
            problem i tej, ktora pokocha kogos takiego...We dwoje mozna sobie ze
            wszystkim poradzic, jesli uczucie tych osob jest prawdziwe i silne...

            > Zarazem jednak, czego wielu ludzi nie wie, osoby ktore robia cos w
            > srpawie swego nalogu- czy to chodza na mityngi, czy do terapeuty,
            > czy samodzielnie- z reguly sa osobami o wiekszaj niz przecietna
            > samoswiadomosci, pracuja nad swoimi zachowaniami, nad soba ogolnie.
            > Wiec taki alkoholik czy narkoman zaleczony i pracujacy nad soba
            moze
            > byc- choc nei musi- czlowiekiem duzo bardziej dojrzalym i lepszym
            > niz "normals", ktory nad soba nigdy nie pracowal.

            Jesli juz taki ktos pojdzie na terapie, to stara sie zwyciezyc
            siebie samego...a to wymaga wiele pracy nad soba i samozaparcia...To
            przeklada sie w efekcie na jego postawe zyciowa...

            > Ale bagaz ryzyka tak czy owak istnieje- niektorzy nigdy go nie
            wezma.

            Ludzie boja sie zaryzykowac zwiazek z kims kto ma albo mial
            problemy...Czasem milosc nie wystarczy...jesli z drugiej strony nie
            ma staran...

            > To samo dotyczy ex nalogowcow (alkohol, hazard, narkotyki czy
            > porno), osoby ktore przeszly takie bardziej "normalne" choroby
            > psychiczne typu depresja, anoreksja, jakis stres pourazowy, byly
            > zgwalcone, pochodza z alkoholowej czy dysfunkcyjnej rodziny, i tak
            > dalej- czyli polowa narodu:)
            >
            > > > natomiast gdybym mial partnerke bez wiekszych oporow jestem
            > gotow
            > > > dla niej zrezygnowac z alkoholu calkowicie- jesliby miala sie
            z
            > > tym
            > > > lepiej i pewniej czuc ( 9a przeciez mialaby podstawy, no nie?).
            > > >
            > > Pewny siebie jestes jak na niepewnego :P
            >
            >
            > No nie pewny moze, raczej przekonany. Pewnosci to ja nie mam ze
            > jutro bede zyl.

            No bez takich zartow...:P;)

            Ale jesli chodzi o to to ja jestem raczej
            > przeczulony, w kwestiach alkoholu widzialem i widze swiatlo
            jaskrawo
            > czerwone tam, gdzie niektorzy widza zielen wiosenna:)
            > (co nie znaczy, ze sie zapieram problemow, ale na pewno alkohol
            nie
            > przyslonil mi i nie przysloni spraw waznyh, a wybor miedzy
            ukochana
            > osoba a alkoholem jest chyba jasny)

            Ach te Twoje porownania ;) hahaha
            Ty wiesz na co zwrocic uwage, skoro sam miales problem z alkoholem...
            Prawidlowe podejscie...tylko gratulowac...
            Mam nadzieje, ze nie przeceniasz siebie...Eeee...na pewno nie ;)
            Zapewne nie rzucasz slow na wiatr...
          • 0_evelo Re: Niedobruch :P 24.11.08, 22:37
            niepewny77 napisał:

            > dotyk_wiatru napisała:
            >
            > > > "Przyznalem sie"- fajnie to zabrzmialo:)
            > >
            > > Czy mi sie wydaje czy to 'przytyk' do moi...:P hehehe
            >
            >
            > Nie, zle Ci sie wydaje.
            >

            Męczą Cię te dialogi wewnętrzne?
            Musisz je uzewnętrzniać?
            Werbalizować
            • krotochwila_pl Re: Niedobruch :P 24.11.08, 22:54
              gdzieś to musi uzewnętrznić
            • niepewny77 Re: Niedobruch :P 24.11.08, 22:54
              Jakie dialogi wewnetrzne?
              Zarzucasz mi schizofrenie urojeniowa?
              Ja po prostu pisze na forum.
              • krotochwila_pl Re: Niedobruch :P 24.11.08, 22:57
                > Ja po prostu pisze na forum.

                i to się chwali
    • kochanica-francuza Mówić. Choć spotkałam straszliwe, bezmózgie babsko 24.11.08, 20:25
      które, jak mu powiedziałam, że mam kłopoty ze snem, celnie wydedukowało, że
      jestem alkoholiczką i nocami wychodzę się upijać(a chodziło wyłącznie o bezsenność).
    • galilea.1 Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 23:05
      Niepewny ja Cię nie chcę przypierać do muru, ale żyłam długo z alkoholikiem (nie
      pijaczkiem ze stereotypów ale takim właśnie eleganckim facetem co do którego
      nikt nie miał podejrzeń ),a teraz żyję z niepijącym alkoholikiem ( ten sam facet
      nota bene;), więc o alkoholizmie wiem całkiem sporo i trochę mnie dziwi to,że
      jako były alkoholik pozwalasz sobie na alkohol i na twierdzenie,że dla kobiety
      mógłbyś z tym zerwać w każdej chwili. Nie oszukujesz się przypadkiem? Nie ma
      czegoś takiego jak były alkoholik pijący tylko troszkę -przynajmniej w Polskich
      klinikach takiej opcji nie przewidują.I nie odbieraj tego jako atak czy
      złośliwość- przeciwnie, tym i innymi postami wzbudziłeś moją sympatię, ale ja po
      prostu z doświadczenia wiem jak podstępna bywa ta choroba i jak manipuluje
      umysłem.Pozdrawiam mając nadzieję,że dasz sobie radę
      • niepewny77 Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 23:18
        Coz, mozesz mnie przypierac, a ja sie bede zapierac:)

        A powazniej- tak, jako osoba ktora kiedys w przeszlosci przekraczala
        granice "normalnego picia" jestem oczywiscie w grupie zwiekszonegoo
        ryzyka- wiecej, nawet teraz czasem przekraczam granice, mniej niz
        kiedys ale zawsze- i mam pelna swiadomosc tego, co robie i ze jest
        to pewna lekkomyslnosc i wrecz zuchwalosc- a dlaczego tak robie to
        juz historia dluga.

        W gruncie rzeczy moze to obecna sytuacja zyciowa, moze brak szacunku
        dla wlasnego zycia czy zdrowia, moze glupota, moze cos- nie wiem,
        moze to tylko preteksty a moze powody.

        Moge Ci powiedziec, dlaczego kiedys przestalem pic i dlaczego potem
        zaczalem z powrotem. Przestalem, bo zauwazylem, ze alkohol zajmuje
        zbyt wiele miejsca w moim zyciu. Bardziej nawet mentalnie niz
        fizycznie. A ja zawsze bylem czlowiekiem wielu pasji i zainteresowan
        i z duzymi ambicjami pewnego typu- wiec to mi przeszkadzalo.
        Dodatkowo mialem zly nastroj zwiazany z poczuciem marnowania czasu i
        zycia, dodatkowo mialem taka fobie, ze balem sie chodzic na
        towarzyskie spotkania, bo balem sie tego, ze okaze zdenerwowanie-
        drzace dlonie glownie- wiec stosowalem jako "lek" alkohol.
        W pewnym momencie uznalem, ze w ten sposob wpedzam sie w slepa
        uliczke, bo jak mam ten lek pod reka to nie naucze sie reagowac
        inaczej. Wiec musialem go odciac definitywnie.
        To tak w skrocie.
        Potem wiele miesiecy wylaczylem sie z knajp, zycia towarzyskiego i
        picia. Nawet chodzilem do psychologa, terapeuty uzaleznien, czytalem
        sporo, jakies warsztaty itp.
        Jednak w pewnym momencie zaczelo mnie to irytowac. Po pierwsze-
        irytowalo mnie podejscie terapeutow, a poza tym w pewnym momencie to
        niepicie zaczalem traktowac jako jakas kare, ze inni moga a ja nie
        moge- chociaz sam ja sobie narzucilem. Wiec sie przelamalem i
        zaczalem pic znowu, dla tych dziwnych ambicji, na przekor innym i
        sobie, troche dziecinnie to brzmi ale tak bylo. Potem troche
        zaczalem znowu przesadzac, wiec sie ograniczylem, ostatnio mialem
        lekki kryzys wiec znowu zaczalem zagladac- bez jakichs ekscesow, ale
        i tak mnie to denerwowalo, ze sie tym podpieram- wiec znowu to
        rzucilem:)


        A taka dygresja- jesli chodzi o "byly alkoholik pijacy troszke" to
        tutaj sa zdania podzielone, opinia lekarzy jest zdominowana przez
        poglad Aowski, ze nie ma takiego czegos jak powrot do picia
        umiarkowanego, ale jest calkiem pokazna grupa ludzi- psychiatrow,
        ktorzy uwazaja inaczej.

        • galilea.1 Re: czy mowic o chorobach- cd 25.11.08, 22:29
          Niepewny,ja uważam,że powiedzieć trzeba- bo to ta osoba z którą się zwiążesz
          poniesie największe skutki Twego ewentualnego powrotu do nałogu (chociaż w mojej
          opini nie jesteś wcale wyleczony).Inna sprawa,że jeśli dziewczyna nie miała do
          czynienia z chorobą alkoholową to nie będzie potrafiła podjąć świadomej decyzji.
          Uwierzy w Twe zapewnienia ,że jeśli tylko powie jedno słowo to Ty przestaniesz
          (i może nawet w początkowej fazie rzeczywiście przestaniesz, ale w końcu
          choroba- bo to jest choroba stanie się silniejsza od Twego szacunku dla jej
          zdania i jej cierpienia), poza tym tak jak ja będzie wierzyła w to,że pijesz bo
          masz powody, bo jesteś nieszczęśliwy i naiwnie będzie wierzyć,że jeśli będzie
          Cię kochać i robić wszystko byś był szczęśliwy to nie będziesz pił bo nie
          będziesz miał powodów.A tu nie o powody chodzi i wiesz o tym mam nadzieję.
          Jestem za tym by mówić, ale tak naprawdę myślę,że osoby które definitywnie nie
          zerwały z nałogiem nie powinny się z nikim wiązać- trudno Ci sobie wyobrazić na
          jakie cierpienie możesz narazić osobę która Cię pokocha.Sam sobie odpowiedz czy
          naprawdę z czystym sumieniem jesteś gotowy wziąć na siebie odpowiedzialność za
          szczęście jakiejś kobiety obiecując jej -jeśli zechcesz to już nie będę.
          Przepraszam za moralizatorski ton, ale temat jest dla mnie tak osobisty,że
          trudno mi się powstrzymać, a naprawdę wiem co mówię.
          Mój mąż miał wszystko by być szczęśliwym- młodość , zdrowie, pieniądze, dwoje
          zdrowych,ślicznych dzieci , piękną (skromna jestem;)), zakochaną żonę, ciepły,
          dobry dom a jednak... Omal nie stracił wszystkiego,opamiętał się w porę- no
          prawie, bo mojej miłości nie udało się już ocalić. Pomyśl o tym.
          • niepewny77 Re: czy mowic o chorobach- cd 26.11.08, 00:36
            Galilea1

            Po pierwsze, ja sam pisalem, ze powiedziec trzeba. z Roznych
            wzgledow, jakie przytaczalem.
            Po drugie- nie uznaje oszustw i owijania w bawelne. Nie rob ze mnie
            kogos takiego- ja wiem, ze wielu jest takich co bedzie mydlic oczy,
            ale ja raczej bym juz sklonny byc przetragizowac niz zminimalizowac.

            Nie chce tutaj dyskutowac o moim nalogu lub jego braku, napisalem ze
            mialem problemy a od razu diagnozy sie posypaly- dokaldnie to co
            mowie, jak sie zapierasz w zywe oczy to ci nikt nic nie powie, a jak
            powiesz ze cos jest to od razu sie znajdzie sto tysiecy ale,
            i na samym koncu okaze sie, ze jako alkoholik to wlasciwie lepiej z
            nikim sie nie zen, bo zniszczysz osobe, pracy tez nie szukaj bo
            zawiedziesz pracodawce, kredytu nie bierz-z najlepiej idz na rente i
            sie spotykaj w kosciele z innymi alkoholikami.

            Dlatego moral jest prosty- nie przyznawac sie chocby przypalali
            zelazem. Ja alkoholik? Nigdy w zyciu.o tamten co idzie to tak, on
            alkoholik, degenerat jeden, ale ja? No coz ci tez przyszlo do glowy.


            p.s. kwestia logiki- nie rozumiem, co masz na mysli mowiac "nie wiaz
            sie z kims bo nie zerwales z nalogiem" czyli dopiero jak zerwe, by
            za chwile napisac " nie ludz sie, dla niej nie zerwiesz z nalogiem,
            to bedzie silniejsze"- to wiec po co zrywac z nalogiem, skoro i tak
            nalog wroci- do salki katechetycznej i czekac na nawrot nalogu?
            A kobiety zostawic takim "prawdziwym mezczyznom", co to wypijom,
            zapalom i problemu nie robiom.

            sorry za zgryzliwosc, ale ie moglem sie pohamowac.
          • niepewny77 Re: czy mowic o chorobach- cd 26.11.08, 00:49
            jeszcze dodam- ja rozumiem zle wspomnienia czy skojarzenia, ale nie
            kazdy jest taki jak twoj maz- poza tym z tego co napisalas nie
            wynika zaden konkret, nie proponujesz zadnych rozwiazan- stwierdzasz
            tylko, ze nie ma sensu jak sie jest osoba uzalezniona z kims sie
            wiazac bo sie go na pewno predzej czy pozniej zniszczy, mimo
            najszczerszych checi. Wiec co, pozostaje sie isc urznac?
          • niepewny77 Re: czy mowic o chorobach- cd 26.11.08, 01:52
            jeszcze dodam- ja rozumiem zle wspomnienia czy skojarzenia, ale nie
            kazdy jest taki jak twoj maz- poza tym z tego co napisalas nie
            wynika zaden konkret, nie proponujesz zadnych rozwiazan- stwierdzasz
            tylko, ze nie ma sensu jak sie jest osoba uzalezniona z kims sie
            wiazac bo sie go na pewno predzej czy pozniej zniszczy, mimo
            najszczerszych checi. Wiec co, pozostaje sie isc urznac?
      • pomdetersote Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 23:25
        > mógłbyś z tym zerwać w każdej chwili. Nie oszukujesz się przypadkiem? Nie ma

        Tymochowicz tak kiedyś wkręcił Wiśniewskiego.
        Prostackim zabiegiem socjotechnicznym.
        T: Jest pan alkoholikiem?
        W: Tak.
        T: Jest pan świadomy swojej choroby?
        W: Tak.
        T: Ale w kazdej chwili może pan przestać?
        W: Tak.
        T: Wie pan, że jest to typowa odpowiedź alkoholika.
        W: ...
        • niepewny77 Re: czy mowic o chorobach- cd 24.11.08, 23:59
          Tymochowicz tak kiedyś wkręcił Wiśniewskiego.
          > Prostackim zabiegiem socjotechnicznym.
          > T: Jest pan alkoholikiem?
          > W: Tak.
          > T: Jest pan świadomy swojej choroby?
          > W: Tak.
          > T: Ale w kazdej chwili może pan przestać?
          > W: Tak.
          > T: Wie pan, że jest to typowa odpowiedź alkoholika.
          > W: ...


          Ja bym odpowiedzial- tak, i to potwierdza, ze wczesniej mowilem
          prawde, czylli ze jestem alkoholikiem- wszystko sie zgadza!

          :):):)
          • niepewny77 Re: czy mowic o chorobach- cd 25.11.08, 00:09
            Przeciez tak w ogole to odeszlismy od sensu rozmowy.
            To nie kwestia, czy ktos jest alkoholikiem, polalkoholikiem czy
            cwiercnarkomanem, tylko czy ma o tym mowic i co z tego wynika.

            Przeciez na pewno wiele zalezy od osoby. Jedna kobieta na
            haslo "alkoholik" nawet gdyby nie wiem jak zadbany i kulturalny
            postawi ultimatum- terapia, mityngi AA albo sie rozchodzimy,
            natomiast inna usiadzie przy stole z kolesiem na kacu, ktory powie
            ze on duzo nie bedzie pil i mu uwierzy i bedzie wierzyc.

            Sa osoby przeczulone i sa osoby naiwne- to dwie skrajnosci. Ja
            uwazam, ze wybor sciezki zalezy od osob zainteresowanych.

            Wyobrazam sobie to tak- mowie swojej potencjalnej partnerce- wiesz,
            mam taki problem z alkoholem ze mam sklonnosc do naduzywania/
            upijania sie. Co z tym robimy. I wtedy mozemy ustalic- bede pil przy
            niej w niewielkich ilosciach, a jak cos bedzie zle to zadzialamy,
            bede pil z kolegami a przy niej nie, bede nie pil w ogole

            Na pewno nie chcialbym wiazac sie z kims, kto mi bedzie podstawial
            piwo pod nos swiadom tego, ze brak ograniczen i przyzwolenie moze
            sprowadzic mnie na zla droge. Ale tez nie chcialbym histeryczki,
            ktora bedzie mnie obwachiwac i sprawdzac. Jesli kobieta, na ktorej
            mi zalezy, powiedzialaby- wiesz, czulabym sie lepiej gdybys w ogole
            nie pil, boje sie o Ciebie i o nas- to by mnie zalatwila tym na amen
            i od razu jestem abstynent pelna geba:)

            No i na koniec- kazdy narkoman czy alkoholik moze wypasc z torow i
            wypic czy zacpac. Ale to przeciez- chociaz jakis tam krok w tyl- nie
            musi byc od razu tragedia. Srodowiska terapeutyczno- Aowskie
            uczynily nieco- ze szlachetnych pobudek zapewne- dramat z takiego
            wydarzenia. To moze byc dramat, ale nie musi.

            To moje zdanie:)
            • dotyk_wiatru Re: czy mowic o chorobach- cd 25.11.08, 09:40
              Bingo Niepewny :))


              PS. Masz fajny styl pisania tak poza tym...:)
              PS.2 Czy ja muszę się wiecznie śmiać? :P

            • pomdetersote Re: czy mowic o chorobach- cd 25.11.08, 21:13
              > No i na koniec- kazdy narkoman czy alkoholik moze wypasc z torow i
              > wypic czy zacpac. Ale to przeciez- chociaz jakis tam krok w tyl- nie
              > musi byc od razu tragedia. Srodowiska terapeutyczno- Aowskie
              > uczynily nieco- ze szlachetnych pobudek zapewne- dramat z takiego
              > wydarzenia. To moze byc dramat, ale nie musi.
              >
              a tutaj tak piszą

              Z choroby alkoholowej nie można się wyleczyć. Nawet po wieloletniej abstynencji
              próby kontrolowanego picia często kończą się powrotem do nałogu. Fundamentalnym
              warunkiem zdrowienia jest abstynencja, wspomagana m.in. przez terapię uzależnień
              • niepewny77 Re: czy mowic o chorobach- cd 25.11.08, 21:58
                pomdetersote napisał:


                > Z choroby alkoholowej nie można się wyleczyć. Nawet po
                wieloletniej abstynencji
                > próby kontrolowanego picia często kończą się powrotem do nałogu.
                Fundamentalnym
                > warunkiem zdrowienia jest abstynencja, wspomagana m.in. przez
                terapię uzależnień


                No i co z tego?
                Warrunkiem zdrowienia jest abstynencja, czy abstynencja jest efektem
                zdrowienia? Jak ktos np jest czysty po 5 latach i wraca do cpania
                czy picia to co, znaczy ze nie spelnil warunku fundamentalnego
                zdrowienia w postaci abstynencji, skoro byl w abstynencji?

                Zamiast powtarzac slogany radzilbym zaczac troche myslec co sie
                pisze:)
                • pomdetersote Re: czy mowic o chorobach- cd 25.11.08, 22:06
                  dla mnie najistotniejsze w przytoczonym cytacie jest to, że
                  > > Z choroby alkoholowej nie można się wyleczyć.
                  • niepewny77 Re: czy mowic o chorobach- cd 26.11.08, 00:41
                    pomdetersote napisał:

                    > dla mnie najistotniejsze w przytoczonym cytacie jest to, że
                    > > > Z choroby alkoholowej nie można się wyleczyć.


                    No i prawda, ale o co chodzi?
    • gondra Re: czy mowic o chorobach- cd 25.11.08, 12:25
      Należy mówić.
      Ja nie związałabym sie z byłym alkoholikiem lub narkomanem - możecie
      tutaj pisać, że jestem ogranicznona, że ludzie sie zmieniają, że
      niepijący też może zostać alkoholikiem, etc. Nie obchodzi mnie to.
      Nie i juz, mam prawo wybrać sobie partnera, który mi odpowiada. Ja
      jestem choleryczką, z tego powodu ktoś mógłby nie chcieć być ze mną
      i ja to rozumiem. Wiem, że to nie to samo, ale nie mam innego
      przykładu. Żeby nie było - sama lubię sie napić, ale w granicach
      rozsądku, chociaż w czasach licealno-studenckich sie działo.:)

      Jestem w troche innej sytuacji, bo mój organizm chyba ma jakieś
      takie dziwne właściwości, że sie nie uzależnia. Ani od papierosów -
      paliłam 8 lat (różnie - regularnie, do piwka, częściej lub rzadziej,
      odstawiłam z dnia na dzień i jakoś nie odczułam braku. Alkohol - "za
      młodu" potrafiłam ostro imprezować, ale doskonale potrafie obejść
      sie bez alkoholu. Odchudzałam sie milion razy, lubie bardzo szczupłe
      sylwetki u kobiet, a anoreksji ani śladu.

      Mam znajomego, który jest na drodze do alkoholizmu. Często przegina.
      To fajny kumpel, ale gdy na niego patrzę, to wiem, że nie chciałabym
      być z kimś takim.
      • niepewny77 Re: czy mowic o chorobach- cd 25.11.08, 16:14
        Oczywiscie, kazdy ma prawo do wyboru cech potencjalnego partnera i
        moze kogos nie chciec z dowolnego powodu.Niekoniecznie to dowod
        weteczniactwa.
        • niepewny77 Re: czy mowic o chorobach- cd 25.11.08, 18:34
          Mialem dodac jeszcze- oczywiscie kazdy ma prawo czegos ie chciec,
          ale czy to tak prosto?
          Powiedzmy, ze na przyklad ja w zalozeniach nie poslubilbymm osoby
          gleboko religijnej. ALe nie wiem, czy gdybym naprawde zauroczyl sie
          i zakochal w dziewczynie, ktora okazalaby sie np zaangazowana
          katoliczka- czy bym ja odrzucil? Trudno orzec.

          A czy sam zwiazalbym sie z eksalkoholicka czy narkomanka?
          Tez trudno powiedziec. Znam kilku ex cpunow i alko i wiem, ze rozni
          sa wsrod nich ludzie. Znam takich, ktorzy sa najnormalniejszymmi na
          swiecie osobami- mowie o zachowaniu, postawie, mysleniu itp- nigdy
          bym ich nie "posadzil" o nalogi. Znam tez takich, u ktorych od razu
          wiadac, ze cos nie tak maja pod czapka. Albo nawiedzeni- przelatuja
          z nalogow w fanatyzm np religijny- albo nadpobudliwi.

          Mysle, ze jesli mialbym osobe niezrownowazona emocjonalnie o ktorej
          wiedzialbym, ze dodatkowo jest nalogowa, mialbym watpilowsci.

          Choc z drugiej strony, zycie mogloby byc ciekawsze:)
    • wrozka6 Re: czy mowic o chorobach- cd 25.11.08, 14:23
      Osobie, na której by mi zależało na pewno bym powiedziała.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka