Dodaj do ulubionych

czekam na oswiadczyny

08.12.08, 14:18
ah tak mi dzis smutno. jestesmy razem kilka lat, wlasnie mielismy rocznice. I
myslalam, ze mi sie oswiadczy, ale tego nie zrobil. on wie, ze ja juz jestem
gotowa, poprosil mnie jakis czas temu zeby poczekala jeszcze troche no i
czekam, czekam i nic. ile mozna? wiem, ze mnie kocha i wiem, ze chce ze mna
byc na zawsze, wiem tez ze sie boi i nie mam pojecia jak mu pomoc? nie chce
czekac w nieskonczonosc, nie chce, zeby moj zwiazek mial zawsze taki ksztalt
jak teraz, chce, zebysmy poszli naprzod. jakies sugestie? dodam, ze mimo iz
jestem zwolenniczka rozmow, w tym wypadku niewiele to pomoze, probowalam.
Obserwuj wątek
    • oposka Re: czekam na oswiadczyny 08.12.08, 14:23
      no ale co Ci po oswiadczynach ?
    • oposka Re: czekam na oswiadczyny 08.12.08, 14:23
      bardziej będziesz go kochała ?
      bo nie rozumiem ?
    • tygrysio_misio Re: czekam na oswiadczyny 08.12.08, 14:24
      gdyby on chcial a Ty bys"nie byla gotowa"...tez bylabys byla zwolenniczka
      kombinowania "jak tu by Cie przydusic"??
    • alajkah Re: czekam na oswiadczyny 08.12.08, 14:30
      heh, nie chce go przyduszac, jest mi po prostu strasznie smutno. wbrew jego
      zapewnieniom i poczuciu, ze mamy dobry zwiazek z kazdym dniem czuje sie troszke
      bardziej odrzucona. mam juz potrzebe zalozenia rodziny i chce, by to bylo
      wlasnie z nim.
      • silic Re: czekam na oswiadczyny 08.12.08, 14:42
        Więc zakładaj tę rodzinę, co ci stoi na przeszkodzie ?
    • obrotowy Ja ja lubie to forum :) 08.12.08, 14:32
      Nie oswiadczyl sie - co robic?
      Nie chce sie zenic - co robic?
      Wykorzystal i porzucil - co robic?
      Ma zone/kochanke - co robic?
      Jest leniwy/zbyt wiele pracuje - co robic?
      Nie pisze SMS-ow - co robic?


      Z te wszystkie czule i madre pytania i takiez odpowiedzi

      - Serdeczne swiateczne Podziekowania :)
      • mruff Re: Ja ja lubie to forum :) 08.12.08, 14:47
        to co tu jeszcze robisz?
        obrót i inne forum:)

        A do autorki-po ile macie lat,ile jesteście razem, utrzymujecie się
        sami,mieszkacie z rodzicami?Sami?Osobno?
        • alajkah Re: Ja ja lubie to forum :) 08.12.08, 14:50
          mruff, mamy po 28 lat, mieszkamy we wlasnym mieszkaniu, mamy dobre prace. nic
          nie stoi na przeszkodzie...
          • sadosia75 Re: Ja ja lubie to forum :) 08.12.08, 14:58
            to Ty myslisz,ze nic nie stoi na przeszkodzie. Moze on mysli inaczej?
            Czy sam fakt posiadania pierscionka cos zmieni?
            • a.bc pierscionek=krok do przodu 08.12.08, 16:07
              I uwazam ze autorka postu ma rację, chcąc sie od swojego faceta
              dowiedziec co dalej...
              Prowadza razem dom, maja wspólne obowiazki ale maja takrze furtke...
              I teraz ja sie nie dziewie,ze dziewczyna chce wiedziec na czym stoi.
              Bedzie chodzic koło goscia, który jest jeszcze nie gotowy, nei
              zdecydowany...
              Na co czekać, na 40 ? i czuły całus na pozegnanie od ukochanego,
              który w końcu wpadnie na pomysł ,ze ona z nią nie chce byc?
              Jak sie dowie wczesniej to zawsze bedzie mogła ułozyc sobie życie od
              nowa.



              • sadosia75 Re: pierscionek=krok do przodu 08.12.08, 16:16
                Nie pierscionek! to tylko rzecz. powiedzial, ze chce. wiec w czym problem?
                kobiety czesto panikuja tyle lat razem a pierscionka jak nie bylo tak i nie ma.
                i co z tego, ze nie ma? ok ma racje bo chce wiedziec co dalej. wiec w czym
                problem? pyta go co dalej, jak to dalej bedzie wygladalo i wspolnie cos
                postanawiaja. wspolnie! to podstawa. myslisz, ze by go zostawila bo on jej nie
                da teraz pierscionka? no to slaba ta ich milosc w takim razie.
                • a.bc Re: pierscionek=krok do przodu 09.12.08, 14:28
                  > Nie pierscionek! to tylko rzecz. powiedzial, ze chce. wiec w czym
                  problem?
                  Problem w tym,ze powiedzial,żeby poczekała...
                  A czekac mozna pare dni, pare lat, całe życie...Tylko po co?
                  • tygrysio_misio Re: pierscionek=krok do przodu 09.12.08, 15:31
                    czyli uwazasz,ze skoro ona chce to on musi?

                    on nie ma prawda ohajtac sie wtdy kiedy poczuje na to potrzebe?

                    ciekawe co bys powiedziala, gdyby to on juz chcial a ona nie byla jeszcze gotowa....
              • ajagaz Re: pierscionek=krok do przodu 11.12.08, 21:25
                Swieta prawda. Ja tez nie uznaje takich glupich wymowek Nie jestem gotowy. Dla
                mnie to czekanie na to ze moze jeszcze grom z jasnego nieba spadnie i mi kogos
                innego podesle.

                A gotowy jest na mieszkanie? No to zeby dziewczyna gotowala i prala i zajmowala
                sie domem? I gotowy na seks i wspolne lozko? I kase i wakacje? I wyjazdy
                rodzinne? No to na co nie jest?

                Pozatym w kazdym zwiazku sa kryzysy i duzo latwiej je przetrwac jesli juz
                podjelo sie ta powazna decyzje.
                • tygrysio_misio Re: pierscionek=krok do przodu 11.12.08, 21:30
                  a moze to on pierze pracuje i gotuje...
                  oj baby baby..same sie dyskryminujecie..a potem jeszcze macie pretensje
                  • ajagaz Re: pierscionek=krok do przodu 17.12.08, 17:18
                    tygrysio_misio napisała:

                    > a moze to on pierze pracuje i gotuje...
                    > oj baby baby..same sie dyskryminujecie..a potem jeszcze macie pretensje
                    >
                    >
                    No dobra. A cala reszta? Na mieszkanie? Zycie? Kase? Wakacje? To jest gotowy?
                    Spedzanie czasu? Zalenie sie na szefa?
            • juza510 zmienia!!! 10.12.08, 12:13
              ja czekałam na zaręczyny ponad 2 lata i bradzo dobrze Cie rozumiem
              bo ile można "chodzic" teraz wiem że należe tylko do niego a on do
              mnie :) i nie ma jak się pokłócimy to rozstańmy się tylko rozmawiamy
              jak małżeństwo

              do tych "NOWOCZESNYCH" dla których zareczyny sa "po co" bo to jest
              życie i niektórzy chcą je dobrze przeżyć czuć się spełnieni

              Pozdrawiam i zyczę cierpliwości:)
        • obrotowy Re: Ja ja lubie to forum :) 08.12.08, 15:06
          mruff napisała:

          > to co tu jeszcze robisz?
          obrót i inne forum:)

          takie komendy, Drogie Dziewcze - to wydawaj dzieciom
          w przedszkolu :)

          mam tu mase bezplatnej radosci :)))
    • sabriel Re: czekam na oswiadczyny 08.12.08, 18:00
      Ale na co ty czekasz? Porozmawiaj z nim konkretnie.Może on wcale nie chce się
      żenić mimo, że mu z tobą dobrze.Jest mu dobrze tak jak jest.
    • stinefraexeter Re: czekam na oswiadczyny 08.12.08, 18:11
      Wbrew temu, co pisza nowoczesni forumowicze, rozumiem ciebie doskonale. W twojej
      sytuacji tez chcialabym wiedziec, na czym stoje. Tylko wlasnie, czy
      rozmawialiscie juz o tym, jak ON widzi wasza przyszlosc? Bo twoja wizje zna, jak
      zrozumialam. Nie pozwol sobie czekac w nieskonczonosc. Rownie dobrze, jemu moze
      byc dobrze tak jak jest, bez slubu. I w porzadku, jego prawo, ale TY musisz o
      tym wiedziec. A co z dziecmi? Czy o tym juz rozmawialiscie? Czas najwyzszy
      wyjasnic sobie te zasadnicze kwestie. Zycze powodzenia!
      • fantastyczna Re: czekam na oswiadczyny 08.12.08, 18:58
        Również uważam,że powinnaś z nim przeprowadzić rozmowę.Ja też byłam w podobnej
        sytuacji(tyle że mam 24 lata i nie mieszkaliśmy razem),marudziłam ,że tak długo
        już ze sobą chodzimy,a nie jesteśmy zaręczeni.Oczywiście słyszałam co chwilę,że
        mnie kocha i chce spędzić ze mną życie,ale tak jak mówi mój ojciec-słowa nic nie
        kosztują.Jeżeli facetowi zależy i w rzeczywistości kocha dziewczynę to bez
        problemu się oświadczy.
        Dodam,że mój chłopak oświadczył się niedługo po naszej "poważnej rozmowie.Aha i
        pierścionek ma znaczenie,kobieta naprawdę czuje się wtedy bezpieczniej
        • silic Re: czekam na oswiadczyny 08.12.08, 19:08
          Oczywiście słyszałam co chwilę,że
          > mnie kocha i chce spędzić ze mną życie,ale tak jak mówi mój ojciec-słowa nic nie
          > kosztują.Jeżeli facetowi zależy i w rzeczywistości kocha dziewczynę to bez
          > problemu się oświadczy.

          A ile kosztują oswiadczyny ? Czym więcej niż słowami są ? Czy istnieje jakies
          prawo nakazujące oswiadczającemu dotrzymać słowa ?

          Odpowiedź: Nic. Niczym. Nie.
          • kawka.28 Re: czekam na oswiadczyny 14.12.08, 22:17
            Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r. nie podaje formy zawarcia zaręczyn. Za
            poprzednim Kodeksem powtarza, że z tytułu zawartych zaręczyn nie można wnosić do
            sądu skargi, domagającej się zawarcia małżeństwa. Przyznaje jednak prawo do
            skargi przed sądem państwowym o wynagrodzenie szkód, jakie powstały z powodu
            zerwania zaręczyn (kan. 1062 § 2).

            coś jednak wnoszą...
    • patti16 Re: czekam na oswiadczyny 08.12.08, 19:20
      Jak baca ma stały dostęp do mleka to nie kupi sobie krowy.
    • wanilinowa Re: czekam na oswiadczyny 08.12.08, 19:24
      oj już nie przesadzajcie, każda z Was pewnie posikała się z radości kiedy
      ukochany facet się oświadczał (albo BY się posikała gdyby się w końcu
      oświadczył). i nie wpędzajcie dziewczyny w poczucie winy, ma święte prawo chcieć
      się "ustatkować"
      • iris.iris Re: czekam na oswiadczyny 09.12.08, 14:33
        Ja się nie posikałam podczas oświadczyn :)
      • diamondbeach Re: czekam na oswiadczyny 09.12.08, 15:12
        ja bym wpadła w panikę, a do tej pory mi się nie zdarzyło sikać ze strachu,więc
        raczej nie:)
    • agter Re: czekam na oswiadczyny 08.12.08, 22:32
      Zapytaj wprost i powiedz, że masz już dosyć czekania :P Tyle.
      • alajkah Re: czekam na oswiadczyny 09.12.08, 07:37
        Dziekuje Wam wszystkim za odpowiedzi! Troche mi sie lepiej zrobilo, odkad
        zobaczylam to czarno na bialym.
        • belli_sima Re: czekam na oswiadczyny 09.12.08, 14:50
          A ja powiem co innego.
          Każdy ma swoje własne tempo dorastania / dochodzenia do różnych
          decyzji w życiu. W związku to tempo często nie nakłada się na
          siebie. Nie napisałaś, ile czasu jesteście razem. I czy to duzo czy
          mało - widać na ten temat macie inne zdanie.
          Mój chlopak tez mnie prosił o czas. Potem się oświadczył bez
          nacisków z mojej strony (po czterech latach związku). Pobraliśmy
          się. Małżeństwo trwa i jest udane.

          Tak więc nie ma reguły. Punkt widzenia drugiej strony jest tu
          kluczowy, staraj się go poznać. Po prostu zapytaj, dlaczego nie
          czuje się gotowy. Myślę, że odpowie konkretnie. Niepokoić się
          powinnaś zacząć wtedy, jeśli nie poda konkretów i będziesz czuła,
          że "ściemnia". Bo sam fakt zwłoki jeszcze o niczym nie świadczy.
        • belli_sima Re: czekam na oswiadczyny 09.12.08, 14:53
          I jeszcze jedno: wbrew temu, co radzi większośc dziewczyn w tym
          wątku, w tym wypadku postawienie pod ścianą kogoś, kto nie czuje się
          gotowy może zadziałać w odwrotną stronę nizby chciała autorka wątku.
          Dlatego, że facet nie czuje się gotowy i nacisk nie spowoduje, że
          poczuje się gotowy bardziej.
          • maxxt Re: czekam na oswiadczyny 17.12.08, 17:41
            "ktoś, kto nie czuje się gotowy" powinien po prostu o tym powiedziec drugiej
            połowie. ma takie samo prawo do czekania na stanie sie "gotowym" jak druga osoba
            do uzyskania jasnosci sytuacji w jakiej sie znalazła. i nie chodzi o zadna
            sciane czy naciski ale o zwykła uczciwosc miedzyludzka.
    • mujer82 Re: czekam na oswiadczyny 09.12.08, 16:50
      No to się pociesz,że ja też sobie tak czekam. Nie obchodzimy rocznic (on nie
      lubi)więc sama już gubię się w rachubie od kiedy czekam-będzie z 7 lat. I w
      głębi duszy wiem już,że raczej wątpliwe,że się kiedykolwiek doczekam-to nie ten
      typ faceta.Ale poczekać sobie zawsze można.Pytanie tylko czy jest sens żyć
      złudzeniami, czy nie lepiej przyjąć do wiadomości rzeczywistość i jakoś przejść
      nad tym do porządku dziennego.Nie typ pierwsza i nie ty ostatnia jesteś w takiej
      sytuacji. Jak mawiał mój kolega ze studiów-życie to nie bajka...
    • asstoria Re: czekam na oswiadczyny 09.12.08, 21:26
      Wiesz, nadchodzi dobra okazja. Sylwester, Nowy Rok...dobra okazja do
      podsumowań i nowych planów. Poczekaj jeszcze....a jak nic się nie
      zdarzy, zapytaj go w pierwszy dzień Nowego Roku o plany. Powodzenia!
    • alajkah Re: czekam na oswiadczyny 10.12.08, 12:05
      ktos zapytal ile jestesmy razem - juz 8 lat
      • rosa_de_vratislavia Re: czekam na oswiadczyny 10.12.08, 15:21
        alajkah napisała:

        > ktos zapytal ile jestesmy razem - juz 8 lat

        Długo. Po takim czasie chyba się wie, czy wiąże się przyszłośc z
        daną osobą.
    • lady.godiva Re: czekam na oswiadczyny 10.12.08, 12:11
      Mieszkacie razem? Seks ma? Ma. Oprany jest? Jest. Posprzątane? Zakupy zrobione?
      To po co się on ma żenić?
      ;)
    • tylna.szyba Re: czekam na oswiadczyny 10.12.08, 12:30
      Gdybym miala parcie na oswiadczyny zrobilabym tak: Kochanie, mam
      potrzebe zmiany w naszym zwiazku i w zwiazku z tym
      sie....wyprowadzam. Kocham cie i chce, zeby nasz zwiazek nabral
      swierzosci.

      Zobaczysz jak przyleci z pierscionkiem ;) Powaznie.
      Jak juz ktos napisal pan jest oprany, ma seks wiec po co to
      zmieniac? Jemu jest tak wygodnie.
    • powiewlata Re: czekam na oswiadczyny 10.12.08, 14:49
      zmuszać go się nie da, a poza tym to najgorsze rozwiązanie, więc
      albo będziesz cierpliwie czekać (a on w tym czasie pozna inną, z
      którą się od razu ożeni bo wtedy nie bedzie miał żadnych
      wątpliwości - a to się niestety często zdarza) albo mu powiesz jakie
      są Twoje odczucia i obawy i niech on w końcu podejmie decyzję wóz
      czy przewóz.. jesteście ze sobą długo, masz prawo oczekiwać od niego
      przysięgi i masz prawo być szczęśliwa na Twoich zasadach i według
      Twoich oczekiwań i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.. taka jest
      moja rada.. pozdrawiam serdecznie :)
    • no1teresa nie czekaj ani chwili dluzej 10.12.08, 15:14
      skoro nie chce albo nie jest pewien,czy chce sie z Toba zwiazac na dobre i zle
      malzenstwem, to zwroc sobie i jemu wolnosc natychmiast!
    • mijo81 Re: czekam na oswiadczyny 14.12.08, 20:12
      A może zamiast czekać sama byś mu się oświadczyła !!!!
    • arsmenik Re: czekam na oswiadczyny 17.12.08, 18:16
      Cyt ze shreka
      '...No to se jeszcze poczkasz..'

      :)
    • agniecha75 moze w Swieta? albo w Sylwestra sie doczekasz... 17.12.08, 19:41
      nie zalamuj sie :)
      Powodzenia zycze!
    • nordica84 Alajkah 23.12.08, 20:09
      bylam w takiej samej sytuacji jak Ty. Jestesmy razem 7 lat i jak do tej pory moj
      partner nie wykazywal zadnej checi do oswiadczenia mi sie. Gdy go pytalam zawsze
      odpowiadal, ze papierek do szczescia nie jest mu potrzebny. Odpuscilam sobie.
      Pomyslalam, ze widocznie tak ma byc. Zreszta slub jakos nigdy do szczescia
      potrzebny mi nie byl. Teraz jednak pojawila sie nowa jakze wesola i niesamowita
      okolicznosc. Bedziemy mieli dzidziusia. I nagle odezwala sie w moim ukochanym
      dusza romantyka...ale oczywiscie nie bylabym soba gdybym nie miala mieszanych
      uczuc. W pierwszym odruchu, gdy sie dowiedzielismy, wylecial z tekstem, ze moze
      szybko slub wezmiemy.

      Wtedy wlasnie dotarlo do mnie, ze chyba nigdy nie rozumial tego, czego tak
      naprawde pragne :) urodzilam sie w walentynki i zawsze marzyly mi sie jakies
      mega romantyczne oswiadczyny wlasnie w ten dzien. a tu taki tekst. oczywscie nie
      zgodzilam sie :) na razie stanelo na tym, ze on cos planuje. Jednak wiem, ze to
      takie moje pierwotne marzenie, ten gest, deklaracja, stracily troche blasku :(
      troche zaluje, ze ominela mnie ta romantyczna otoczka, to cos, sama nie wiem jak
      to nazwac.

      a teraz? najwazniejsze, zeby dzieciaczek sobie spokojnie we mnie rosl :)

      pozdrawiam Cie serdecznie i zycze, zeby Twok Ukochany zrozumial Twoja potrzebe i
      Twoje intencje.
      • mijo81 Re: Alajkah 23.12.08, 23:23
        Ciesz się z tego co masz, bo pełno jest romantycznych oświadczyn a
        potem kop w dupę
    • ilkaana Re: czekam na oswiadczyny 24.12.08, 00:10
      Naciskami i rozmowami niczego nie przyśpieszysz-jeżeli Twój facet potrzebuje
      czasu to uszanuj to, a możesz być pewna, że on to doceni
    • kol.3 Re: czekam na oswiadczyny 24.12.08, 07:14
      Sytuacja jest taka, że romantycznie to już nie będzie. Mieszkacie
      razem, znacie się 8 lat, to już dużo. Ty czekasz na te oświadczyny
      on pewnie o tym wie, ale się nie spieszy, nie wiadomo jakie w ogóle
      ma plany. Jeśli się oświadczy, to będzie to nieco wymuszone, bo
      gdyby chciał się oświadczyć, dawno by to zrobił.
      Faktem jest, że za wcześnie w dom nie ma co się bawić.
      Jak się zaczyna związek od d... strony, to potem romantyzmu i
      dobrego zakończenia może nie być.
    • alpepe Re: czekam na oswiadczyny 24.12.08, 09:18
      boi się? Tak.
      Boi się, że mu może coś lepszego przejść koło nosa, a on nie będzie mógł się z
      dnia na dzień spakować i wynieść.
      Tego się boi.
      Twój wybór, ja nie wyobrażam sobie ośmioletniego małżeństwa na kartę rowerową,
      ale ty je właśnie prowadzisz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka