goraczka.zlota
09.12.08, 20:58
Opisze moj problem i prosze was o ocene czy mam racje czy nie.
Sytuacja wyglada tak - mieszkamy i pracujemy z mezem w UK. Ojciec
mojego meza wraz ze swoja zona ( macocha mojego meza) tez mieszkaja
za granica.
Moj maz ma w Polsce mieszkanie, ktore wynajmuje. Ojciec meza ma w
Polsce mieszkanie ktore stoi puste.
Moj maz stracil tydzien temu prace z powody redukcji etatow. W
zwiazku z tym ze jeszcze kilka dni ma platnych a w Polsce duzo spraw
do zalatwienia, wraz ze sprzedaza auta ( pieniadze z tego pozwola
nam przezyc bez zamartwiania sie o jego prace a i tak mialo byc
sprzedane).
Zapytal ojca czy jest mozliwosc zatrzymania sie na tydzien u niego w
mieszkaniu.
Dodam oczywiscie ze moj maz to dorosly, powazny czlowiek - zarowno
jego znajomi tez wiec nie ma mowy o zadnych imprezach.
Ot, po prostu czlowiek ktory stracil prace, ktory jedzie do Polski
sam bo musi, a nie bo chce oczekiwal od taty pomocy. ( dodam ze
stosunki z ojcem ma normalne ).
No i tata wraz z zona sie nie zgodzili. Bo maja taka zasade, ponoc
ze nikomu mieszkania nie pozyczaja ( bo kiedys ktos z rodziny, z
dalszej rodziny cos im w tym mieszkaniu zniszczyl ).
No i mu odmowili.
Mamy z mezem zal. Ja rozumiem ze to ich wlasnosc ( tzn ojca, ale
bardzo na nie byla macocha ) ze maja zasade, ale ludzie to syn! I na
dodatek w potrzebie!
Nie wiem ale czy nie pomysleli ze teraz bedzie musial tulac sie po
znajomych, a okres jest taki sredni bo ida swieta, wiec kazdy lata,
sprzata, kase liczy- no i dodam ze wsrod znajomych na ludzi z malymi
dziecmi albo ciezarne???
Czy to bylo az tak wiele, pozwolic sie jemu samemu zatrzymac poki
nie zalatwi swoich spraw?
Ja absolutnie nie jestem rozszczeniowa, ja rozumiem, ale z drugiej
strony jakos tak niemilo, facet stracil robote, kombinuje jak moze
zeby pieniadze skombinowa, swieta ida, a wlasna rodzina wypiela sie
na niego???
Czy slusznie moj maz poczul sie jakby dostal w ryj? Przepraszam za
dobitnosc....