Dodaj do ulubionych

do eksperta

19.12.08, 15:29
Okolo pol roku temu zglosilam na nr alarmowy informacje o pewnym przestepstwie
mundurowego. Po pol roku (teraz) facet dzwoni przedstawiajac sie z imienia
nazwiska (czort wie czy prawdziwe?) i prosi o kontakt, tw ze chce mi pomoc.
Odsluchal nagranie. Proponuje mi spotkanie i chce poznac nazwisko tamtego.
Stchorzylam, nie poszlam. Bo moze to kumpel jakis z branzy, czy jaki grzyb. A
potem wloczenie sie po sadach. On obiecuje, ze mu potrzebne tylko nazwisko, by
wziasc na tamtego namiar, zeby nikogo juz nie skrzywdzil. Nie wiem ile w tym
prawdy.

Jak poznac intencje tego czlowieka?
Czy dobrze zrobilam milczac?
Czy faktycznie tylko podam nazwisko i daja mi spokoj?
Obserwuj wątek
    • net-takasobiekobita Re: do eksperta 19.12.08, 15:31
      aha, nie dodalam, ze facet, ktory mnie skrzywdzil ma tam silne plecy i jak sam
      tw jest nie do ruszenia.

    • takitaka Re: do eksperta 19.12.08, 22:59
      Nie rozumiem co chciałaś osiągnąć w tym zgłoszeniu na policję?
      • net-takasobiekobita Re: do eksperta 20.12.08, 12:41
        Bylam w szoku, poryczalam sie i pierwsze co mi przyszlo na mysl to tel na 112.
        Teraz tego tel zaluje.
        • takitaka Re: do eksperta 21.12.08, 03:17
          A gdzie ten telefonujący facet chciał się z Tobą umówić na to
          spotkanie?
          • net-takasobiekobita Re: do eksperta 21.12.08, 12:46
            Gdziekolwiek, tylko na kawe porozmawiac i obiecal, ze bedzie sam. Tlumaczyl
            opoznienie w tej spr tym, ze zmienilam nr tel. Po bilingu doszli do mojej
            kolezanki i puscili jej moje placzliwe nagranie(zadzwonila do mnie przerazona).
            Ale byli we dwoch. Oni zawsze chodza we dwoch.
            Moze chlopaki zwyczajnie chca dostac podwyzke przed Swietami?
            Potem umowilam sie przy pkp. Przyszlam spozniona.
            Stalam troche przerazona obok faceta, ktory na mnie czekal..
            Mial moje dane imie, nazwisko.
            No i zobacz, jesli sa tacy super i swietni to nawet nie sprawdzili jak wygladam.
            Zreszta pod latarnia najciemniej.
            Rozgladal sie naokolo, ale nie byl sam jak obiecywal.
            Dopiero jak podjechal moj autokar i musialam dac bilet to patrzyl zdziwiony to
            na bilet to na mnie, a ja na swoje butki, wsiadlam i wyjechalam..

            Teraz mam troche wyrzutow.

            Gdyby chcial mi zrobic krzywde to kazalby mi wysiasc a wyjechalam zupelnie
            spokojnie. Nie liczac potwornego zdenerwowania.

            P.S.
            Kolezanka powiedziala, ze dobrze zrobilam wyjezdzajac, bo mogliby mi (gdybym
            porozmawiala) niepozwolic wyjechac do wyjasnienia spr.

            To wszystko jest jakies chore. Ale skutecznie lazi mi po glowie.
            • takitaka Re: do eksperta 21.12.08, 20:43
              net-takasobiekobita napisała:

              > Moze chlopaki zwyczajnie chca dostac podwyzke przed Swietami?

              Znaczy się za co? Za działania bandyckie czy za rutynową pomoc
              ofierze?


              > No i zobacz, jesli sa tacy super i swietni
              > to nawet nie sprawdzili jak wygladam

              Może jednak nie są tacy supermocni i potrzebują Twojej pomocy żeby
              dostać tę podwyżkę (za co?)?


              > Teraz mam troche wyrzutow.
              >
              > Gdyby chcial mi zrobic krzywde to kazalby mi wysiasc
              > a wyjechalam zupelnie spokojnie. Nie liczac potwornego
              > zdenerwowania.

              Piszesz, że na własnej skórze doświadczyłaś krzywdy ze strony
              policjanta. To wywołuje uzasadnione obawy czy nawet strach. Z
              drugiej strony mimo tego strachu dostrzegasz te rzeczy, które
              powyżej zacytowałam, tj. że jakoś bezradni trochę i potrzebujący
              pomocy. Więc my tu mamy małe pole do rozeznania czy Twoje obawy są
              uzasadnione, bo trudno ocenić co widzisz Ty a co Twój strach.

              Mnie niepokoi to umawianie się na mieście. Ja bez własnych świadków
              i spisania danych tych policjantów bym w to nie weszła, i nie
              dlatego, iż bym się bała że coś mi zrobią, ale żeby nie
              zmanipulowano moich zeznań. Ale ja pewnie dane tego policjanta
              podałabym już w tym zgłoszeniu telefonicznym i potem ewentualnie bym
              miała podobny do Twojego dylemat czy wnieść sprawę przeciwko niemu.

              Niestety chyba nic sensownego Ci nie doradzę. A z mniej sensownych
              uwag tylko to, że szkoda by mi było czasu i nerwów. Chyba, że
              poczucie krzywdy jest tak wielkie, że się domaga sprawiedliwości za
              wszelką cenę. Ale wówczas nie ma się chyba dylematów typu "podać to
              nazwisko czy nie". Wtedy takie nazwisko wypisuje się na wszystkich
              płotach w mieście! :)

              -jk

            • pawel.drozdziak Re: do eksperta 22.12.08, 10:28
              > Gdziekolwiek, tylko na kawe porozmawiac i obiecal, ze bedzie sam.

              wlasciwym miejscem skladania zeznan sa posterunki policji. Osoba z ktora Pani
              rozmawiala powinna podac imie, nazwisko, stopien i podac z jakiej jest komendy,
              wydzialu itp. Powinna takze podac swoj telefon sluzbowy, a spotkanie odbywane
              oczywiscie wylacznie na komendzie, powinno byc protokolowane. Po rozmowie
              powinna Pani otrzymac zeznanie do przeczytania i podpisania. Propozycje w
              rodzaju "umawiania sie gdziekolwiek na kawe" sa po prostu smieszne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka