net-takasobiekobita
19.12.08, 15:29
Okolo pol roku temu zglosilam na nr alarmowy informacje o pewnym przestepstwie
mundurowego. Po pol roku (teraz) facet dzwoni przedstawiajac sie z imienia
nazwiska (czort wie czy prawdziwe?) i prosi o kontakt, tw ze chce mi pomoc.
Odsluchal nagranie. Proponuje mi spotkanie i chce poznac nazwisko tamtego.
Stchorzylam, nie poszlam. Bo moze to kumpel jakis z branzy, czy jaki grzyb. A
potem wloczenie sie po sadach. On obiecuje, ze mu potrzebne tylko nazwisko, by
wziasc na tamtego namiar, zeby nikogo juz nie skrzywdzil. Nie wiem ile w tym
prawdy.
Jak poznac intencje tego czlowieka?
Czy dobrze zrobilam milczac?
Czy faktycznie tylko podam nazwisko i daja mi spokoj?