kaska82
01.01.09, 17:38
Raz w życiu (2 lata temu)poszłam na plenerowy, sylwestrowy koncert w
rynku i z perspektywy czasu dociera do mnie jak bardzo byłam
zdesperowana. Stać 3 godziny na mrozie by wysłuchać Dody i Kombii,
pić szmpana z gwinta ocierając się przy tym o coraz bardziej
nawalonych współtowarzyszy zabawy. Dziękuję-nigdy więcej. Są różne
gusta, ale ja nie caję co inni ludzie widzą fajnego w takim witaniu
nowego roku. Jak mam wybrać witanie nowego roku przed TV i plener to
z dwojga "złego" wybieram to pierwsze. Zresztą odkryłam, że im
jestem starsza (choć nie jestem stara) to jakoś coraz mniej mi
zależy. W tym roku sylwestra spędziłam w towarzystwie tylko 2 innych
osób grając w grę planszową i bardzo sobie chwalę. A wasze
przemyślenia?