mareczekk77
02.01.09, 11:11
Na zaproszenie przemiłych lekarzy, udałem się do jednego z Warszawskich szpitali.
Przy czekoladzie, i gorącej, pysznej herbacie, porozmawialiśmy o problematyce
raka piersi w Polsce, który w przerażający i podstępny sposób niszczy kobiety,
nasze matki, żony, córki. Przedstawiam Państwu informacje, które być może
okażą się pomocne. Zapraszam do przeczytania.
Panie w wieku do 45 lat, powinny chodzić na badania piersi USG co dwa lata.
Jeśli w linii żeńskiej były przypadki raka piersi, badanie koniecznie trzeba
wykonać co rok ze względu na uwarunkowania genetyczne, zwiększające podatność
na zachorowanie. Panie biorące tabletki antykoncepcyjne, co rok, chociaż jest
to informacja nieoficjalna - cały czas trwają badania które nie dają
jednoznacznych wyników. Na wszelki wypadek, lepiej chodzić co rok. W wypadku
kiedy kompetentny lekarz dostrzeże coś co wzbudzi jego podejrzenia, może
dokonać badania aparatem mammograficznym co nie jest normą w tego typu
przypadkach, i jest to tylko decyzja lekarza chcącego się upewnić. Jest to
lekko ryzykowne badanie dla ciała kobiety płodnej, ale upewnienie się o
istnieniu raka ratuje życie, więc po prostu warto.
Panie po 45 roku życia, ze względu na zanikanie w piersi tkanki gruczołowej i
zastępowanie jej przez tkankę tłuszczową co znacznie ułatwia badanie, lekarze
serdecznie zapraszają na kontrolne badania mammograficzne co dwa lata.
Drogie Panie. Rak piersi jest niezwykle podstępny, ponieważ nie boli. Każdy
inny rak sprawia że boli, bardzo boli, co jest niezwykle silną motywacją do
natychmiastowego pójścia do lekarza. Samodzielne badanie piersi szeroko
polecane, w celu wykrycia guzka, zgrubienia, bądź wciągnięcia skóry, jest
oczywiście wskazane, natomiast tym badaniem nie jest się w stanie wykryć
większości guzków. To może zrobić tylko specjalistyczna aparatura medyczna, i
zinterpretować dobry lekarz.
Rak piersi nie zabija - zabijają przerzuty na kości, wątrobę i inne żywotne
organy. W wypadku wczesnego wykrycia raka, istnieje 99% szans na całkowite
wyleczenie. Te pozostałe 1% to statystyczne wypadki powikłań pooperacyjnych,
związanych ze złą tolerancją narkozy i tak dalej. To w praktyce daje 100%
wyleczenia.
W niemal każdym wypadku leczenie jest operacyjne. To nic nie boli, jest
narkoza, zasypia się, budzi się i odpoczywa, po czym wraca do zdrowia. Nie ma
w tym nic nieprzyjemnego. W przypadkach późniejszego wykrycia raka, czy też w
jego gorszych złośliwszych odmianach, występuje leczenie chemioterapią,
radioterapia oraz kuracja hormonalna.
Mimo szeroko zakrojonej akcji informacyjnej, wiele Pań nie udaje się na te
badania. Statystyki są porażające, a niewiedza kosztuje wiele, nie tylko w
kwestii finansowej, ale i w sferze psychologicznej. Kobieta u której wcześnie
wykryje się raka, po operacji jest wyleczona - przy późniejszym wykryciu
zaczynają się komplikacje i przerzuty, co często kończy się śmiercią, bądź
amputacją piersi. Winą tego stanu rzeczy jest ignorancja i bagatelizowanie
swojego zdrowia, co daje tragiczne skutki.
Samo badanie jest niezwykle proste, i trwa ok 15 minut razem z opisem. Na
zdjęciu na samej górze widzicie Państwo jak się to odbywa. Wkłada się pierś na
czarną podstawkę, czeka na opis, i to wszystko.
Nie ma się czego wstydzić. Lekarze widzieli w swoim życiu dziesiątki tysięcy
piersi, i nie zwracają na nie uwagi w sensie oceniania ich jako brzydkie,
małe, czy nieestetyczne. Lekarze są odwiedzani przez swoich wdzięcznych
pacjentów, którzy wiele lat po operacji są zdrowi, i normalnie żyją, powstało
tu wiele serdecznych przyjaźni, jest przyjemna atmosfera. Tu nie ma miejsca na
wstyd, na pokazywanie się, na rewię mody. Zapisujcie się i chodźcie na
badania, lekarze czekają, najnowszy sprzęt medyczny nie ustępujący tym w
szpitalach w USA także.
Chciałbym też bardzo podkreślić słowa lekarzy, o wpływie stanu psychicznego
pacjenta na raka. Osoby poddające się depresji, wściekłości, żalowi "dlaczego
ja?" często umierają w męczarniach, i nawet niegroźny rak sprawia że dokonują
się mordercze przerzuty. Wygląda to w oczach lekarzy tak, jakby organizm
wyłączał zupełnie swój system regeneracji w odpowiedzi na myśli negatywne, na
rozpacz, smutek, nienawiść, rozgoryczenie, poczucie przegranej.
I na odwrót - silna wola życia, radość, wybaczenie, sprawiają że bardzo często
pozornie niewyleczalne postacie raka w niezwykły sposób znikają, następują
remisje, i taka kobieta zdrowieje. Organizm uruchamia wtedy jakieś zasoby
wewnętrznych sił, jeszcze niepoznanych przez medycynę.
Rak to nie wyrok - rak to szansa na gruntowną zmianę i przebudowanie swojego
życia - mam na myśli wzięcie się w garść, skończenie z narzekaniem, docenianie
życia które mamy, wybaczenie wrogom, radowanie się każdą sekundą życia.
Wymuszona zmiana, dramatyczna zmiana. Wizja odciętej piersi i stracenia
kobiecości jest tak przerażająca, że załamuje najtwardszą wolę. Przyczyny tego
należy szukać w utożsamieniu się kobiety ze swoimi piersiami jako wyrazem
kobiecości. U mężczyzn te utożsamienie występuje w stosunku do penisa.
Drogie Panie - to nie piersi stanowią o waszej kobiecości, a wasze ciepło,
wrażliwość, poczucie piękna i delikatność. Owszem, przyjemnie jest potrzymać w
ręku pełną i jędrną pierś, nie przeczę, ale znacznie przyjemniej jest trzymać
w swojej dłoni wasze ciepłe i bezbronne serduszko. Kobiecość to nieuchwytna
poezja duszy, a nie pierś, pochwa czy zgrabna, ponętna łydka.