Dodaj do ulubionych

Ma, ale nie popiera

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.03, 06:03
ja i moje piec uleglych żon chcemy zalegalizowac nasz zwiazek,
ale to ciemnogrodzkie spoleczenstwo odmawia nam tego!

legalizacja poligamii teraz!

walcz z ciemnota i zacofaniem!

my tez mamy prawo do szczescia!
Obserwuj wątek
    • Gość: Ma Re: Ma, ale nie popiera IP: *.dip.t-dialin.net 15.11.03, 09:17
      Oj , i zasluga kosciola jest ze poligamia nie jest
      legalna ?
      Nie wiem co to ma byc te twoich piec kobiet .
      Raczej jeden osobnik nie jest w stanie obsluzyc
      kilka kobiet rownoczesnie takze nie zawracaj glowy .
      Ja znam argumentacje facecikow w sukienkach .
      Gdyby poza klepaniem pacierzy i glupotek zajeli sie jeszcze
      czyms konkretnym .Wychowywaniem dzieci to raczej nie
      bo do tego trzeba byc przygotowanym i dysponowac wiedza
      a nie teologia ale moze sprzataniem ulic np. Ciekawa jestem na
      jakiej podstawie te bufony uzurpuja sobie prawo do decydowania
      o tym jak mam zyc . Czy sa demokratycznie wybrana partia ?
      Chyba raczej nie . To kim sa ?
      • Gość: ob Re: Ma, ale nie popiera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.03, 10:09
        halo, o czym tu jest pisane, halo!

        ja nie mam nic wspolnego z kosciolem, no kiedys tam byl krzest i komunia,

        ale i tak pedaly na slubnym kobiercu to dla mnie widowisko

        co nastepne?

        malzenstwa brat-siora

        mama-synek

        moze z dziecmi, bo co to jest w koncu dziecko? jak chce, powie ze chce, to nie
        mozne go unieszczesliwiac...zacofane poglady precz!
        • Gość: Klara Re: Ma, ale nie popiera IP: *.pl 15.11.03, 10:14
          Nie ma to jak popadanie ze skrajnosci w skrajność. Niby dlaczego ludzie, ktorzy sie kochają, nei mają prawa do szczęścia??? Jeśli nie Kosciół, to państwo powinno dać to ludziom.
          • Gość: iwella Jakie PRAWO? Ludzie! Pomyslcie troche! IP: *.adsl.pi.be 15.11.03, 14:24
            Mamy prawo do zycia! To jest najwazniesze.
            A wedlug Twojego rozumowania mozna posunac sie dalej: prawdo dzo
            szczescia da mi ukradziony samochod, ukradzione rosyjskie
            dziecko, seks na srodku deptaka w Warszawie, rzucanie w mijanych
            po drodze ludzi jajkami, chodzenie nago... bo daje mi to
            szczecie!
            Schiz! Przeciez tym mozna tlumzcayc wszystko. Mysle ze mordercy
            i gwalcicielowi tez daje szczescie morderstwo i gwalt.
            LUDZIE!!! Gdzie macie sumienie? Serce?
            • Gość: Klara Re: Jakie PRAWO? Ludzie! Pomyslcie troche! IP: *.pl 15.11.03, 15:50
              To też popadanie w skrajności...Szczęście tu oznacza prawo do miłości niepotępianej przez ludzi ogarniczonych umysłowo.
            • lolyta Re: Jakie PRAWO? Ludzie! Pomyslcie troche! 15.11.03, 20:15
              Iwella, no prosze, myslec, myslec, myslec, zanim cos napiszesz! Kazdy ma prawo
              do szczescia w takim stopniu, w jakim nie ogranicza wolnosci i takiego samego
              prawa innym ludziom. To wlasnie dyktuje zainstalowane w kazdym czlowieku serce i
              sumienie, o ktore sie tak dopominasz. Co Tobie czy komukolwiek innemu szkodzi
              fakt, ze dwoch panow czy dwie panie zyjacy ze soba beda mogli/mogly miec na to
              papierek ktory im pozwoli np. dziedziczyc po sobie (no chyba ze jestes w gronie
              potencjalnych konkurencyjnych spadkobiercow)? Naprawde nie widzisz roznicy
              miedzy tym a gwaltem, morderstwem, kradzieza?
              • Gość: Antek Re: Jakie PRAWO? Ludzie! Pomyslcie troche! IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 16.11.03, 09:57
                Orientacja seksualna, konkubinat, aborcja są to tematy ważne z
                punktu widzenia społecznego. Czemu wielu uważa, że opinia
                kościoła jest najważniejsza. Kościół ma prawo do oceny, zajęcia
                stanowiska, ale nie może być artbirem w sprawach w których nie
                może być stroną. Tematy powyższe są b. trudna i zarzucać SLD, że
                podjęła ten temat, by uzyskać większą popularność jest dziwne,
                zwłaszcza z tego powodu, że nikt nie chciał ruszyć tych
                społecznych zagadnień, bojąc się właśnie utraty poparcia
                społecznego. Ważne tematy, które muszą być wcześniej, czy
                później uregulowane ktoś musi na formu społecznym reprezentować.
                Prawo nie zabrania mieszkać razem konkubentom, homoseksualistom
                dlaczego nie mogą korzystać z razem osiągniętych dóbr, bo w tym
                zakresie prawo nie widzi wspólnoty rodzinnej. Co do aborcji,
                kobieta winna mieć prawo nieograniczonego wyboru, kto jej potem
                stworzy odpowiednie warunki, by mogła wychować dziecko w
                warunkach, które zapewnią dostateczny poziom rozwoju, a nie stać
                z wyciągniętą ręką i liczyć na łaskę państwa, kościoła i dobrych
                ludzi. Ile kobiet taką pomoc uzyska? Są to zagadnienia, które
                pilnie wymagają uregulowania, a nie obrzucania się epitetami, bo
                jak brakuje argumentów to większość tylko to potrafi.
              • lola211 Re: Jakie PRAWO? Ludzie! Pomyslcie troche! 16.11.03, 11:39
                > Iwella, no prosze, myslec, myslec, myslec, zanim cos napiszesz! Kazdy ma
                prawo
                > do szczescia w takim stopniu, w jakim nie ogranicza wolnosci i takiego samego
                > prawa innym ludziom. To wlasnie dyktuje zainstalowane w kazdym czlowieku
                serce
                > i
                > sumienie, o ktore sie tak dopominasz. Co Tobie czy komukolwiek innemu szkodzi
                > fakt, ze dwoch panow czy dwie panie zyjacy ze soba beda mogli/mogly miec na
                to
                > papierek ktory im pozwoli np. dziedziczyc po sobie (no chyba ze jestes w
                gronie
                > potencjalnych konkurencyjnych spadkobiercow)?

                A kto im broni sporzadzenia testamentu? To tez jest papierek.



            • Gość: M Re: Jakie PRAWO? Ludzie! Pomyslcie troche! IP: dgsrvpx* / localhost 18.11.03, 10:34
              Nie ma jak mylić zachowania przestępcze z zachowaniami, które
              nimi nie są.
        • Gość: azja Re: Ma, ale nie popiera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.03, 13:44
          świetne porównanie !!! to nie to samo, jeżeli 2 dorosłe osoby
          się kochaja chcą być razem i akurat to przypadkiem jest 2
          facetów lub 2 babki to nie rozumiem dlaczego muszą pytać czy ci
          to przeszkadza że chcą zalegalizować swój związek i czy ci się
          to podoba??? pewnie chętnie wprowadził byś zakaz związków ludzi
          różnych ras bo to takie dziwne czarny z białą?
    • Gość: aggga Od kiedy aborcja jest znakiem wolnosci??? IP: *.adsl.pi.be 15.11.03, 14:20
      Dojdzie do tego, ze wolnoscia tlumaczyc bedziemy wszystko: dzis
      aborcje, czyli morderstwo innego, bezbronnego czlowieka, a za 20
      lat 5-letnie dziecko, bo jednak stwierdzamy, ze nie jestesmy
      gotowe na prowadzenie rodziny! To jest nieporozumienie!!!
      Nie jestem fanka Radia Maryja, nie jestem zgorzkniala stara
      panna! Po prostu jestem kobieta i nie chce, zeby ktos w imieniu
      kobiet - jak tez SLD - walczyl o wolnosc dla mnie, bym mogla
      usunac ciaze, jesli pijana i nieodpowiedzialna przespie sie z
      bylekim. JESTEM WOLNA!!! Ale sa pewne zasady- glownie MORALNE!!!
      To znaczy wlasnie byc czlowiekiem!
      A pani albo tego nie rozumie, albo chce w glupi sposob zyskac
      rozglos. Zenujace.
      • Gość: pawelek Popieram!!! IP: *.adsl.pi.be 15.11.03, 14:28
        Jestem facetem. Ale nie uwazam, zeby w ramach rownosci plci
        kobieta mogla decydowac czy usunac ciaze czy ie. Nie znaczy, ze
        ja chce o tym decydowac. Ja mysle, ze to zle rozumiana wolnosc.
        Ale w tym kraju ni e pierwszy raz cos zle sie rozumie. Dlatego
        potem dochodzi do takich glupot jak propozycja legalizacji
        aorcji. Ja ani za Kosciolem nie jestem, ani za SLD. Po prostu
        mysle, a ten prosec - MYSLENIE - jest obcy wielu ludziom w
        dzisiejszym swiecie, ktorzy chca tylko zyc wygodnie, a wszystko
        pozostale maja daleko w dupie.
    • Gość: kly Decyzja o dzieciach?TAK, ale przed a nie po seksie!!! IP: *.adsl.pi.be 15.11.03, 14:32
      Trza myslec wczesniej, a nie jak jest za pozno. Bo w srodku
      bedzie malutki czlowieczek, a nie tylko jakies polaczone jajo z
      plemnikiem. To, choc maly, taki sam czlowiek jak MY.
      I trzeba podjac wyzwanie, uszanowac inne zycie!
      Nie mozna byc EGOISTA!!!
    • Gość: 123 Kiedy Wysokie obcasy zmadrzeja? IP: *.adsl.pi.be 15.11.03, 15:13
      Przeciez Dunin jest tepa. robi wszystko by zszokowac i pod
      publiczke. A to jest i glupie, i niesmieszne. Porownac ja z
      panie Szczepkowska to niebo (p. Szczepkowska) a ziemia (Dunin).
      Moze WO znajda lepszego felietoniste?
    • Gość: Grek a może trochę wiedzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.03, 15:44
      Miła autorka cierpi na braki wiadomości z najnowszej historii.
      Świadczy o tym wyciąganie argumentu, że jezeli ktoś jest przeciw
      aborcji to marzy o powrocie komuny. Gdyby autorka miała minimum
      wiedzy na ten temat wiedziałaby, że w komunie aborcje odbywały
      sie bez przeszkód. W zwiazku z powyższym to jej marzy się
      komuna. Ale cóż, może najpierw do szkoły.
      • leonkunik Re: a może trochę wiedzy 15.11.03, 17:20
        Nie widzę żadnych sensownych powodów, by odmawiać związkom homoseksualnym
        jakichkolwiek praw dostępnych związkom heteroseksualnym. W tym prawa do
        adopcji lub posiadania dzieci noszonych we własnej macicy. Kto uważa, że
        posiadanie rodziców jednej tylko płci zaszkodzi dziecku, niech:
        1. wykaże to
        2. odbierze dzieci samotnym matkom i ojcom
        Są tacy, którzy twierdzą, że dzieciom z takich związków stanie się krzywda, bo
        mogą łatwiej stać się homoskesulistami. Ale bzdura!! Pomijam sporną kwestię,
        na ile homoseksualizm czy heteroseksualizm w ogóle mogą zależeć od
        wychowania. Ale większość obecnie żyjących homoseksualistów było
        wychowywanych w tradycyjnych związkach hetero. I najważniejsze: czemu uważać,
        że bycie homo to krzywda? Tak może mysleć ktoś, uważa homoseksualistów za
        gorszych.

        Nie widzę żadnych sensownych powodów, by zabraniać kobietom aborcji - czy to
        uzasadnionej medycznie lub społecznie, czy też uzasadnionej prywatnie - bo
        kobieta nie ma ochoty na dziecko. Kto uważa, że płód to "taki człowiek jak
        my" jest prymitywnym debilem. To nie obelga, to konkluzja. Zarodek ludzki
        najpierw nie ma mózgu, potem jakiś tam ma, ale funkcje tego mózgu są mniej
        rozwinięte niż u wielu zwierząt. Więc jak 'taki jak my'... Aborcja jest
        moralnie równoważna uśpieniu nadmiarowych szczeniąt. Kto uważa, że posiadanie
        ludzkirgo genotypu wystarcza do uznania za człowieka niech pogada z własnym
        wyciętym wyrostkiem a następnie urządzi mu katolicki pogrzeb. Potencjalność
        do rozwoju w człowieka to też nie dowód. Można to zrobić z każdą komórką
        ludzką, na przykład z tegoż wyrostka. To, że dotąd nikt tego nie zrobił z
        człowiekiem ani żadną inną małpą wynika najpewniej z trudności technicznych a
        nie zasadniczych. Człowiek to istota umiejąca korzystać z kultury.

        Problemem w przerywaniu ciąży są oczywiście możliwe komplikacje medyczne u
        kobiety - ale te łacniej wystapią przy podziemnym przerwaniu ciąży. Zdarzają
        się problemy psychiczne - podobno znacznie znacznie rzadziej niż twierdzą
        prolajfowcy. Ale to nie jest powód do zakazów - to jest powód, by kobiety
        uczciwie informować o możliwych następstwach takich zabiegów - tak, jak się
        informuje o zagrożeniach przy braniu aspiryny. Niech będzie zagwarantowana
        możliwość (nie konieczność!!) pogadania z uczciwym psychologiem. Ale nie
        zakaz.

        Skąd w ogóle koncepcja, że SLD idzie na wojnę z Kościołem?? Dlaczego nikt nie
        nazwie rzeczy po imieniu: że to Kościół idzie na wojnę ze społeczeństwem
        wtrącając się do sypialni i innych prywatnych spraw ludzi - w tym tych w
        żaden sposób nie związanych z KK.

        Pani Dunin jest jedną z niewielu (może jedyną) osobą, która w szeroko
        dostępnej prasie pisze o ważnych społecznie sprawach przełamując patriarchalne
        (i nie tylko) stereotypy i wykazując, że nie wszystko jest takie piękne,
        proste i oczywiste, jak wielu myśli. Jej felietony należą do
        najwartościowszych rzeczy, jakie można w tym kraju przeczytać. Może 123 milej
        zamykać oczy na bolesne sprawy i czytać fiu bździu pani Szczepkowskiej. Ja
        uważam, że usunięcie pani Dunin z WO byłoby największym możliwym błędem GW,
        mniej zaszkodziłoby zdjęcie pana Michnika z naczelnego. Hmm, jakby naczelną
        została pani Dunin, GW na pewno byłaby lepsza.

        Albo więcej. Chciałbym tu zadeklarować, że gdyby pani Dunin zechciała rozważyć
        kandydowanie na urząd prezydenta RP, to ma mój podpis popierający kandydaturę
        oraz (o ile czymś mnie w trakcie kampanii nie zrazi, ale to chyba mało
        prawdoodobne) głos. Serio.
        • Gość: Hanna zgadzam sie z leonkunik(iem) IP: *.proxy.aol.com 15.11.03, 18:38
          jest wiecej takich, co sie zgadzaja. Moze w koncu kiedys beda mieli wplyw na
          to, co w tym dziwnym kraju traktowane jest jako normalne ludzkie prawo, a czego
          miejsce jest w kruchcie kk i NIGDZIE WIECEJ
          • Gość: N Re: zgadzam sie z leonkunik(iem) IP: *.pl / *.gazeta.pl 15.11.03, 23:01
            Kunik Leon jest dowodem na to,że nie tylko zarodek nie ma mózgu.
            • Gość: Pszczola Re: zgadzam sie z leonkunik(iem) IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 16.11.03, 04:19
              Brawo leonkunik, ale tak Ty jak Tobie podobni sa w zdecydowanej mniejszosci,
              jak mysle... Trzeba nowej generacji w Polsce, aby doroslo do Ciebie... trzeba
              wyksztalcic kulture tolerancji... a Polska jest krajem wielkich spolecznych
              presji, dlatego zreszta prztrwala narodowo zreszta... i pozdrawiam
            • Gość: :) Brawo! IP: *.adsl.pi.be 16.11.03, 13:00
              Tylko zarodek wkrotce bedzie mial (jesli jakas idiotka przy
              pomocy innego idioty nie zabije go), a pan L. - nie ma na to
              szans. Moze by go tak usunac, co ? :)))
          • mickey.mouse Re: zgadzam sie z leonkunik(iem) 17.11.03, 20:45
            Hej, kilka dni temu w USA Today napisano, ze kongres federalny zamierza
            glosowac nad zmianami zakazujacymi aborcji na terenie calych Stanów
            Zjednoczonych, i zmiany te maja spore szanse na przegłosowaniae - więc może
            droga Hanno uważaj na swoje okreslenia, co do dziwnosci tego kraju nmad wisłą,
            bo wkrótce moze sie okazac ze jedynym dziwnym krajem na świecie jest
            Holandia ...
        • Gość: 123 Ozen sie z nia! :) BRAK SLOW! IP: *.adsl.pi.be 16.11.03, 12:59
          Jak jestes facetem - ozen sie z nia. Albo zostan jej rzecznikiem
          prasowym lub doradca, jak Dunin bedzie prezydentem.
          Nie moge zrozumiec, ze tak rozumujesz o powstaniu czlowieka. Az
          mi sie nie chce wierzyc, ze tak w ogle mozna myslec. Przyznaj po
          prostu, ze latwiej Ci zezwalac lub przymykac oko na to, co co
          Cie bezposredbnio nie dotyczy, bo chcesz zyc bez problemow -
          "lekko, latwo i przyejemnie". A niech tam homoseksualisci
          wychowuja dzieci, niech tam kobiety usuwaja ciaze- marduja, A
          niech tam, ja mam swoje zycie, prace, jest mi dobrze, niech tam,
          co mnie obchodza inni - TAK MYSLISZ?
          • Gość: izqa Re: Ozen sie z nia! :) BRAK SLOW! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.03, 18:59
            Ty za to zabierasz glos w sprawach ktore ciebie nie dotycza...
            Jakim prawem bedziesz MI mowil kiedy, ile i czy wogole mam miec
            dzieci??!! Nie masz do tego prawa ani ty ani KK!!! A co do
            powstawania czlowieka to akurat leon ma racje (i mowie to z
            pelna swiadomoscia jako studentka medycyny, ktora juz kilka
            podrecznikow do embriologii - czyli o powstawaniu czlowieka w
            lonie matki p.a.- czytala) I ty tez powinienes sie troche
            podoksztalcac. Zwlaszcza zanim zabierasz glos... Pozdrowienia.
            • l2m Re: Ozen sie z nia! :) BRAK SLOW! 17.11.03, 19:06
              Gość portalu: izqa napisał(a):

              > A co do
              > powstawania czlowieka to akurat leon ma racje (i mowie to z
              > pelna swiadomoscia jako studentka medycyny, ktora juz kilka
              > podrecznikow do embriologii - czyli o powstawaniu czlowieka w
              > lonie matki p.a.- czytala) I ty tez powinienes sie troche
              > podoksztalcac. Zwlaszcza zanim zabierasz glos...

              Kochana studentko medycyny. Czy Ty naprawdę myślisz, że tych podręczników
              embriologii poza Tobą nikt nie przerabiał? Ja też miałam w swym czasie
              embriologię, a poza tym jeszcze wiele innych kurśów. A potem jeszcze przez
              wiele lat pracowałam z materialem abortywnym z różnych stadiów rozwoju. I z
              całego swego doświadczenia mogę stwierdzić, że ani Ty, ani Leon racji nie
              macie. Mało tego, nie ja jedna tak uważam. To jest zdanie wielu fachowców.
              Którzy, nawiasem mówiąc, posiadają o wiele wyższe kwalifikacje, niż nawet
              najbardziej utalentowana studentka medycyny.
              • mickey.mouse Re: Ozen sie z nia! :) BRAK SLOW! 17.11.03, 20:54
                Daruj sobie, założysz się że nie odpowie Ci ?
                • l2m Re: Ozen sie z nia! :) BRAK SLOW! 18.11.03, 09:35
                  mickey.mouse napisał:

                  > Daruj sobie, założysz się że nie odpowie Ci ?

                  To niech odpowiada, jeśli będzie to uważał za stosowne. Jak ja, ze swojej
                  strony, będę uważała za celowe - też odpowiem. Podobno to jest forum dyskusyjne?
        • l2m Faktycznie, Leonie, może by więcej wiedzy? 17.11.03, 20:24
          leonkunik napisał:

          > Nie widzę żadnych sensownych powodów, by zabraniać kobietom aborcji - czy to
          > uzasadnionej medycznie lub społecznie, czy też uzasadnionej prywatnie - bo
          > kobieta nie ma ochoty na dziecko.

          No, no. A jak kobieta nie ma ochoty na zajmowanie się starymi, schorowanymi
          rodzicami? Do uśpienia?

          > Kto uważa, że płód to "taki człowiek jak
          > my" jest prymitywnym debilem. To nie obelga, to konkluzja. Zarodek ludzki
          > najpierw nie ma mózgu, potem jakiś tam ma, ale funkcje tego mózgu są mniej
          > rozwinięte niż u wielu zwierząt. Więc jak 'taki jak my'... Aborcja jest
          > moralnie równoważna uśpieniu nadmiarowych szczeniąt.

          Możebyś jednak nie obwoływał prymitywnymi debilami ludzi, którzy z pewnością
          znają się na tym trochę lepiej od Ciebie?
          Ja jestem fachowcem. Mam potrzebne do tego wykształcenie. Przez długi czas
          pracowałam z tzw. materialem abortywnym. Na podstawie tego, co wiem, wyrobiłam
          sobie zdanie, że embrion to taki sam człowiek, jak ja, tyle że my z nim
          jesteśmy na róznych stadiach rozwoju indywidualnego. Jego teraźniejszość - to
          po prostu moja przeszłość.
          System nerwowy pojawia się bardzo wcześnie. Tak, jest dużo prymitywniejszy, niż
          u człowieka dorośłego, a nawet u noworódka. Ale organizm człowieka - to w ogóle
          nie jest żaden system stały. Organizm ciągle przechodzi jakieś procesy, coś w
          nim rozwija się, coś zanika. Dlatego nie wolno odgraniczać, że oto w tej chwili
          to człowiek, a w tej innej - nie człowiek. Prymitywniejszy, niż u wielu
          zwierząt? Leonie, żebyś wiedział, Ty masz uzębienie prymitywniejsze, niz u psa
          lub kota. A żołądek prymitywniejszy niż u krowy. O nędznym powonieniu to już
          miłczę, bo brak tu słów. Móżdżek (a to już część mózgu, uważasz?) też masz do
          niczego. Tak można wyliczać w nieskończonność. Więc też wielu zwierzętam do
          pięt nie dorastasz, i to nie pod jednym względem. To co - wolno Cie na tej
          podstawie zabijać?
          Co się tyczy szczenięcej analogii - jest chybiona. Bo embrion ludzki rozwija
          się w dziecko ludzkie. Tylko i wyłącznie w dziecko ludzkie, bo w nic innego
          rożwinąć się nie może. Bo ludzki embrion - to jest jeden z stadiów ontogenezy
          człowieka, taki sam, jak dziecko, człowiek dorosły czy starzec. Szczeniak zaś
          może rozwinąć się w psa. Tylko i wyłącznie w psa. Bo jest jednym ze stadiów
          rozwoju gatunku Canis familiaris. Taka jest różnica.

          > Kto uważa, że posiadanie
          > ludzkirgo genotypu wystarcza do uznania za człowieka niech pogada z własnym
          > wyciętym wyrostkiem a następnie urządzi mu katolicki pogrzeb. Potencjalność
          > do rozwoju w człowieka to też nie dowód. Można to zrobić z każdą komórką
          > ludzką, na przykład z tegoż wyrostka.

          No, primo, nie z każdą komórką. Brak Ci podstawowej wiedzy w tym zakresie.
          Bardzo wiele komórek ludzkiego ciała w procesie dyferencjacii _tracą_ część
          informacji genetycznej. Bezpowrotnie. Do tego dochodzi największy problem
          klonowania jako takiego, mianowicie, problem telomerów. To, w uproszczeniu,
          skrajne regiony chromosomy. Z biegiem czasu owe telomery w komórkach, nie
          należących do tak zwanej "drogi zarodkowej", też się zmieniają. Dlatego słynna
          owieczka Dolly tak szybko się zestarzała.

          Secundo. Nie udawaj, że nie rozumiesz różnicy między komórką, którą niby to
          rzeczywiście można teoretycznie pobudzić do rozwoju w nowy organizm, ale wymaga
          to nie lada zachodu, a na dodatek nie jest takie pewne (no i normalny organizm
          z tego też nie wyjdzie, niezależnie od tego, jak doskonałą technologią
          dysponujemy), a _już_ rozwijającym się organizmem ludzkim. Tak, ludzkim, bo nie
          należy do innego gatunku, niż Homo sapiens sapiens.

          > Ale bzdura!!

          > ...jest prymitywnym debilem.

          A to mi fajne dowody naukowe. Gratuluję wielkiej wiedzy. I jeszcze większej
          kultury dyskusji.
          • Gość: Lidka Mam Pytanie ! IP: *.zur3.speed2online.net 18.11.03, 18:30
            Od specjalistki chce sie dowiedziec.

            Jakiej wielkosci jest 8-tygodniowy embrion ?

            Jakiej wielkosci jest mozg ?
            • l2m Proszę bardzo. 18.11.03, 18:49
              Taki embrion ma wielkość paru centymetrów. Mózg ma odpowiedniego rozmiaru. 5-
              tygodniowy mierzy sobie około pól centymetra. 12-tygodniowy jest wielkości
              mniej więcej mego palca. Noworódek - około 50 cm.
              I czego to ma dowieść? Jeśli uważasz, że rozmiar ciała i mózgu ma coś do
              pojęcia człowieczeństwa, to najczłowieczniejszym stworzeniem jest wieloryb.
              • Gość: Lidka A konkretnie ? IP: *.zur3.speed2online.net 18.11.03, 19:27
                "Taki embrion ma wielkosc paru centymetrów"...

                A konkretnie ?

                "Mózg ma odpowiedniego rozmiaru."

                A dokladnie ?
                • l2m Re: A konkretnie ? 18.11.03, 20:12
                  Z dokładnością do milimetra je nie mierzyłam. Zresztą, pamięć do liczb zawsze
                  miałam fatalną. I wykresów "zależność wymiarów linijnych embriona ludzkiego od
                  czasu gestacji" nie robiłam. Moja praca polegała na czymś całkiem innym.
                  Miałam do czynienia z embrionami od 5 do 12 tygodnia. Te najwcześniejsze i
                  najmniejsze miały coś między 5 a 10 mm, najdorośliejsze - wielkości palca
                  właśnie. Pozwól mi, że jednak nie popędzę po linijke, by wymierzyć, jak długi
                  mam palec.
                  Zresztą nie odpowiedziałaś, czego mają dowieść te wymiary.
                  • matrek Re: A konkretnie ? 18.11.03, 20:15
                    Niczego nie mają dowieść, pytanie słuzyc ma jedynie zdyskredytowaniu Ciebie.
                    • l2m No, no. 18.11.03, 20:36
                      Też pozdrawiam
    • Gość: Jeży Po co wyważać drzwi? IP: 195.117.14.* 17.11.03, 09:25
      ...Jeśli można je łatwo otworzyć. Wystarczy zmienić podatek
      dochodowy (PIT) z progresywnego na liniowy - tzw. ulga małżeńska
      przestanie automatycznie istnieć oraz zlikwidować podatek
      spadkowy. Czy wtedy homoseksualiści też będą zabiegać o
      legalizację swych związków? Nie sądzę - chyba legalizacja ich
      związków nie jest dla nich celem samym w sobie. Wątpię jednak
      żeby Pani KD zaakceptowała moje (i nie tylko moje) propozycje,
      bo nie są to pomysły pochodzące z lewicowego arsenału, a znając
      sposób myślenia Pani KD można wnioskować, że jej horyzonty
      myślowe jedynie do lewackich idei są ograniczone.
      Pani KD krytykuje SLD, że swoich politycznych partnerów nie
      "przekupiła" w zamian za poparcie przez nich legalizacji
      homozwiązków. Nie widzi ona jednak, że kosztem takiego
      "przekupywania" w ostatnich latach jest ciągłe psucie naszego
      prawa i rozkład państwa. Jeden z polityków ZChN powiedział -
      "nie jest ważne, czy Polska będzie biedna, czy bogata - ważne
      żeby była katolicka". Dla Pani KD nie jest ważne, czy Polska
      będzie biedna, czy bogata - ważne żeby homoseksualiści mogli
      legalizować związki itp..
      "Walczmy z kościołem o aborcję". To kolejny stereotyp. Nie
      trzeba być katolikiem, żeby sprzeciwiać się legalizacji aborcji,
      tak jak nie trzeba być katolikiem, żeby uznawać konieczność
      karania złodzieji i morderców. Wystarczy wyznawać zasadę
      fundamentalną dla klasycznego liberalizmu - "wolność jednostki
      kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innej jednostki". A
      zatem wolność kobiety kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność
      ludzkiego płodu, który częścią ciała kobiety nie jest.
      Z poważaniem
      • Gość: KR$ Re: Po co wyważać drzwi? IP: *.riz.pl / *.riz.pl 19.11.03, 15:09
        Zapewne uwazasz iz plod kobiecy jest czescia ciala slonicy z cyrku 'Kuku na
        muniu'?



        To naprawde ciekawy poglad.


        Proponuje rowniez dodac zakaz usuwania zlosliwych guzow rakowych - gdyz moze on
        wyewoluowac w 'odrebna jednostke'.
        • Gość: Jeży Re: Po co wyważać drzwi? IP: 195.117.14.* 20.11.03, 12:37
          Płód nie jest częścią ciała kobiety tylko ODRĘBNYM LUDZKIM
          ORGANIZMEM.
          • Gość: KR$ Re: Po co wyważać drzwi? IP: *.riz.pl / *.riz.pl 20.11.03, 17:26
            Jesli jest odrebnym ludzkim organizmem to nie widze zadnego problemu w
            usunieciu go z macicy - niech sobie zyje... A jesli nie potrafi to chyba jednak
            nie jest taki odrebny i niewiele sie rozni od paznokci, czy narosli?
            • Gość: Jeży Re: Po co wyważać drzwi? IP: 195.117.14.* 21.11.03, 08:54
              Niewiele się różni od paznokci, narośli itp..? A czy paznokieć
              posiada mózg, serce i inne organy? Czy małe dziecko po urodzeniu
              też nie różni się od paznokcia, jeśli bez opieki nie jest w
              stanie sobie poradzić?
    • Gość: Jeży A co z karą śmierci? IP: 195.117.14.* 18.11.03, 16:54
      Wielu członków i sympatyków SLD popiera karę śmierci. Nawet L.
      Miller też kiedyś publicznie opowiedział się za poparciem dla
      tej kary. No i co? Dlaczego Pani KD nie ubolewa, że ten postulat
      elektoratu SLD nie został zrealizowany?
    • Gość: Karolek Re: Ma, ale nie popiera IP: *.oakton.edu 18.11.03, 18:51
      Najlepszym wyjsciem bedzie przeprowadzenie sie do ktoregos z ortodoksyjnych
      muzulmanskich krajow. A tam - hulaj dusza, mozecie nawet dolozyc do waszego
      zwiazku pare ekstra zon.
      Powodzenia w zalatwianiu formalnosci i udanego pozycia malzenskiego!
      :)
      Karolek
      • l2m Obawiam się... 18.11.03, 19:14
        ...że emigracja do Arabii Saudyjskiej nie rozwiąże problemu... Według szariatu
        można mieć najwyżej 4 legalne żony... I to ich prawo rozwódowe - przecież facet
        może zostać dosłownie goły jak święty turecki ;-)
        • Gość: Pszczola czy kobieta jest czlowiekiem? podmiotem prawnym? IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 18.11.03, 19:39
          kto ma prawo do kobiety ciala? Ona sama, czy raczej ktos inny -drugi czlowiek,
          spolecznosc, instytucje?


          jesli uwaza sie kobiete za czlowieka, to traktowac ja trzeba jako czlowieka, a
          wiec to ona ma ostatecznie podjac decyzje, i konsekwencje etyczne tych decyzji

          Jesli nie ejst uznana za czlowieka -podmiot- osobe- ale za przedmiot,
          narzedzie (do sluzby powiekszania gatunku ludzkiego) to inna sprawa, to wtedy
          mozna tworzyc prawo traktowania jej jako "przedmiot"

          jesli zas jej cialo do niej nalezy, to ona ma onim decydowac, a nie drugi
          czloiwiek, zbiorowosc czy instytucja...

          szanujac zycie nienarodzone, szanujmy to ktore juz jest narodzone i uformowane
          w kobiete...

          A jeskli ja szanujemy, to wychowajmy ja tak, aby i ona szanowala zycie- tez to
          nienarodzone, ale w zadnym razie nie zmuszajmy jej to traktowania swojego
          ciala jako czegos wrogiego jej...

          Nikt nie powienien miec wiekszego niz ona sama prawa do siebie, w tym swojego
          ciala -
          • Gość: Klara Re: czy kobieta jest czlowiekiem? podmiotem prawn IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 18.11.03, 19:42
            No tak..ale czy mozna traktowac kogoś jak człowieka, skoro ten ktoś sam nei sznuje drugiego człowieka i go zabija???
            • Gość: Pszczole Re: czy kobieta jest czlowiekiem? podmiotem prawn IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 18.11.03, 19:50
              Wracamy do niejsnosci definicyjnych,
              z dwojga
              sadze ze bardziej czlowiekiem jest kobieta
              niz zarodek czlowieka

              jest to znowu "bardziej" ja wybieram ten sposob myslenia, absolutu wiedzy nie
              ma, zostaja wiedza wzgledna i wiara, czy tez etyka... przy wyborach etycznych
              owo "bardziej" jest dla przekonywujace...

              To nie jest probelmy krzywdzic -nie krzywdzic
              to problmem mniej lub bardziej krzywdzic...

              Wystrczajaco dlugo kobiety bylo pkrzywdzone i uzywanie w roli narzedzia...
              Dzisiejszy standard wiedzy i myslenia pozwala jak sadze na to
              rozoznienie "bardziej"...

              • Gość: Klara Re: czy kobieta jest czlowiekiem? podmiotem prawn IP: *.pl 18.11.03, 19:54
                Albo ktoś jest człowiekiem, albo nim nie jest...Nie ma nic pośrodku.
                • mickey.mouse Oczywiście 18.11.03, 20:02
                  Zarodek ludzki jest człowiekiem w określonym stadium rozwoju.
                • Gość: Pszczola Re: czy kobieta jest czlowiekiem? podmiotem prawn IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 18.11.03, 20:07
                  To jest Twoja wiara, Klaro, masz prawo tak wierzyc...
                  argumentow naukowych nie ma dostatecznie jasnych w tej kwestii (ani dla
                  przecienego stanowiska)

                  skoro pewnosci nie mamy zostaje wiara, ale uwazajmy na jej kosekwencje

                  Masz prawo tak wierzyc i postepowac w/g swpjej wiary,
                  ale na masz prawa tworzyc ze swojej wiary absolutu, i wymagac aby inni uznali
                  to za absolut i stosownie do tego tworzyli prawo, na takich przeslanach...

                  nie uszczesliaj swoja wiara innych i nie tworz przemocy prawa, a jesli juz
                  jestes tak etycznie wysoko, to raczej zadbaj, aby kobiete wychowano tak aby
                  nie chciala i nie musiala miec aborcji, zadbaj aby miala warunki i swaidomosc
                  milosci zycia, a nie przemocy i bycia ponizana do roli "narzedzia" ...

                  Aborcja nie jest kaprsysem, ale wynikiem nie najlepszych sytuacji zycia, nie
                  opowiadam sie za aborcja, opowiadam sie za prawem do "godnosci" ludzkiej,
                  kazdej kobiety o to trzeba walczyc, jak dotad "zycie" nie odbarowywalo tym
                  kobiet...

                  Prawo do aborcji jest warunkiem uznania prawa kobiety do godnosci i
                  czliweczenstwa, a to wcale nie znaczy ze z tego prawa trzeba korzystac...
                  najlpeiej jesli mam do tego prawo, a nie musze nigdy korzystac...


                  • matrek Re: czy kobieta jest czlowiekiem? podmiotem prawn 18.11.03, 20:12
                    Gość portalu: Pszczola napisał(a):

                    >
                    > Prawo do aborcji jest warunkiem uznania prawa kobiety do godnosci i
                    > czliweczenstwa ...
                    >

                    Nie znasz bardziej kardynalnych praw kobiety, stanowiących warunek uznania jej
                    prawa do godności i człowieczeństwa ? Tak daleko posuniętej tezy, jeszcze nie
                    słyszałem w dyskusji o aborcji. Może ja uzasadnisz ?
                  • Gość: Klara Re: czy kobieta jest czlowiekiem? podmiotem prawn IP: *.pl 18.11.03, 20:13
                    Żadna wiara mną nie kieruje, conajwyżej człwowieczeństwo..
                    Zgadzam sie z Tobą, ż ideałem byłoby, aby aborcja była legalna, ale żeby nei trzeba było z niej korzytać.
                    Nei zgadzam sie jednak z tym, że kobieta jest traktowana nei po ludzku, skoro nei ma prawa do adopcji...to się wyklucza dla mnie..jak już pisałam wyżej.
              • mickey.mouse Re: czy kobieta jest czlowiekiem? podmiotem prawn 18.11.03, 20:00
                Chyba jednak istnieje cos co nazwałas "absolutem wiedzy". Istnieje bowiem
                prawda, co więcej, prawda bezwzględna i tylko taka istnieje. Nie ma prawdy
                względnej, czy jak kto woli "półprawdy". Istnieje jedynie prawda oraz fałsz.
                Jeśli cos jest prawdą, to jest nia całkowicie, albo wcale. Podobnie jak z
                ciążą - skojarzenie przypadkowe - albo sie jest w ciąży, albo nie. Nie można
                być częściowo w ciąży, częściowo zaś nie. Tak samo jest z wiedzą, inaczej
                mówiąc - z prawdą.
                • Gość: Pszczola Re: czy kobieta jest czlowiekiem? podmiotem prawn IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 18.11.03, 20:15
                  Musze biec w zycie,
                  MickeyMouse nie moge odpowiedzic Ci krotko, a dluzej nie mam czasu...
                  poczytaj o dzisiejszych sporach o "prawdy obiektywne" to stary filozoficzny
                  problem, ludzkosc idzie dlugo po tej drodze... Absolut nie nalezy do stworow
                  tego swaita i tyle na zkonczenie i pozdrawiam serdecznie, jutro tu zajrze...
                  • arte77 Re: czy kobieta jest czlowiekiem? podmiotem prawn 18.11.03, 21:05
                    Zgadzam się z Pszczołą w 100%. Dyskusja potoczyła się w kierunku definicji, a
                    dla mnie w tym momencie nie jest istotne, czy 8-tygodniowy zarodek to człowiek,
                    zarodek ludzki czy jeszcze ktoś inny, wszystko to kwestia definicji.
                    Natomiast jako kobieta mam prawo decydować o sobie. Ciąża jest stanem
                    specyficznym właśnie dlatego, że płód rozwija się w ciele kobiety, może to
                    powodować w pewnych sytuacjach jej dyskomfort - fizyczny bądź psychiczny. I
                    jako wolna kobieta ma prawo tej ciąży nie chcieć. Odmawianie jej prawa do
                    aborcji niechcianej ciąży godzi w godność kobiety traktując jej ciało jak
                    naczynie na płód. A płód 2,3-miesięczny nie jest niezależnym człowiekiem, gdyby
                    tak było, zamiast wyskrobywać go z macicy możnaby przełożyć go do inkubatora,
                    by tam dalej w spokoju się rozwijał.
                    Dlatego porównywanie aborcji z zabójstwem np. noworodka jest fatalnym
                    nieporozumieniem.
                    • Gość: Klara Re: czy kobieta jest czlowiekiem? podmiotem prawn IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 18.11.03, 21:08
                      Fatalnym nieporozumieniem??? Trzeba nazywać rzeczy po imieniu..aborcja to morderstwo.
                      • lola211 Re: czy kobieta jest czlowiekiem? podmiotem prawn 19.11.03, 01:47
                        W takim razie nie rozumiem dlaczego te morderczynie są tak łagodnie traktowane.
                        Powinny odsiadywac wyroki jak za morderstwo własnie.
                • libressa jestem pod wrażeniem, co za retoryka... 19.11.03, 11:54
                  :)
                  ---
                  Nadmiar zalet to duza wada.
                  /LIBRA/
                  • mickey.mouse Re: jestem pod wrażeniem, co za retoryka... 19.11.03, 20:25
                    Jakies wnioski ?

                    A'propos, skad wiedziałas o tym co napisałas w @ ?
                    • libressa Re: jestem pod wrażeniem, co za retoryka... 20.11.03, 12:24
                      no cóz oprócz forum zdarza mi się ogladać TV
                      :*

                      ---
                      Nadmiar zalet to duza wada.
                      /LIBRA/
        • Gość: Karolek Re: Obawiam się... IP: *.oakton.edu 18.11.03, 21:09
          Kurcze, nie wiedzialam ze sa takie limity. Straszne to!!! ;)
          Pozdrowienia,
          Karolek
          • Gość: Pszczola Kto jest wlascicielem/lka ciala kobiety? Ona IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 19.11.03, 20:12
            czy ktos inny?

            W przypadku mezczyzny nie ma watpliwosci. Gdy pojawia sie ciaza rodzi sie
            problem. Czy kobieta dlaje jest posiadaczka siebie? Bo cialo to przeceiz
            jej sustancjalna czesc.
            Jesli ciaza pozbawia kobieta prawa do siebie, prawa do swojego ciala, prawa do
            samostanowienia o sobie. To kim ona jest? Czyzby przestala byc czlowiekiem?
            Czyzby ciaza to skazanie jej na "nieczlowiecza" kondycje?
            • Gość: edyta Re: Kto jest wlascicielem/lka ciala kobiety? Ona IP: *.in-addr.btopenworld.com 19.11.03, 22:24
              calkowicie popieram Pszczole.kobiety powinny miec prawo do
              decydowania o wlasnym ciele o ilosci dzieci i otym czy wogole
              chca je miec. nierzadko sie zdaza ze kobiete ktora nie chce
              miec dzieci traktuje sie jak nie kobiete wariatke. sytuacja
              jaka w tej chwili jest w polsce to paranoja, mimo z e prawo
              pozwala na usuniecie ciazy np w przypadku zagrozenia zycia
              matki lub stwierdzonych chorob genetycznych plodu prawo to jest
              tak niescisle ze w zasdzie zostawia sie to do oceny lekarza
              ktorzy powolujac sie sumienie odmawia aborcji a majac w
              obowiazku odeslanie chorej kobiety do lekarza/ placowki ktora
              wykona zabieg czesto wrecz uniemozliwia kobiecie dotarcie na
              czas do odpowiedniego lekarza. Zdarza sie ze kobiecie po 30
              roku zycia odmawia sie badan prenatalnych ktore wykryly by
              chorobe genetyczna wystepujaca juz u pierwszego dziecka( to
              jest fakt).W ubieglym roku legalnie wykonano w polsce ok 100
              aborcji!!!! co z podziemiem aborcyjnym- wycieczki aborcyjne, co
              z edukacja seksualna w szkolach, ktora by edukowala mlodziez o
              odpowidzialnosci za seks (trzeba sie przyznac- mlodziez uprawia
              seks i zadne zakazy tego nie zmienia)za partnera, gdzie
              antykoncepcja gdzie refundacja tabletek antykoncepcyjnych,
              ktore dla wielu kobiet sa za drogie a w wielu krajach sa
              wydawane nieodplatnie!! W polsce zdarza sie ze dziewczynie 20
              letniej lekarz powie ze jej nie przepisze tabletek bo ma czas
              na seks!!!(tez fakt).
              zadna metoda antykoncepcyjna nie jest 100 %, wiec nie mozna
              mowic tylko kobiety nieodpowiedzialne zachodza w ciaze, podczas
              pijackiego seksu, to bzdura!. w polsce opieka nad samotna
              matka jest zadna jesli mloda dziewczyna zajdzie w ciaze i
              ojciec dziecka nie poczuwa sie do obowiazku ( mysle ze w polsce
              i nie tylko wciaz patrzy sie z przez palce na ekscesy mlodych
              mezczyzn podczas gdy dziewczyna zmieniajaca chlopakow to
              dziwka) to jesli rodzice nie pomoga to taka dziewczyna moze
              sobie umrzec pod plotem a pomocy nie dostanie od panstwa, jak
              tu nie myslec o aborcji w rozpaczy i bez wsparcia?
              moglabym tu jeszcze pisac i pisac mniej lub bardziej
              chaotycznie bo emocje biora gore. aborcja to nie jest
              najszczsliwsze wyjscie to ogromna tragedia ale czy nie lepiej
              edukowac zeby do niej nie doszlo( coz rada ze
              wszczemiezliwoscia nie zawsze jest dobra)w wiekszosci to nie
              jest egoizm to czarna rozpacz.
              Uwazam ze kobiety powinny miec prawo do decydowania o tym czy
              chca urodzic czy nie.
            • l2m Kto jest wlascicielem ciala kobiety? A dziecka? 20.11.03, 14:38
              Pszczoło, brzmi to wszystko bardzo pięknie, i byłoby może nawet prawdziwe,
              gdyby nie jedno wielkie _ale_. Mianowicie, usuwając ciążę, kobieta decyduje nie
              o _swoim_ cielie, tylko o ciele _swego potomka_. Powiadasz, kwestia wiary. Ale
              każda wiara na czymś się bazuje. Moja - na podłożu biologicznym. Matka a
              embrion - to są dwie różne osoby, co do tego absolutnie nie możesz się
              sprzeczać. I nie możesz się sprzeczać, że jak usuwa się ciążę, to to usunięte
              dziecko umiera. Czy to zniszczone życie nie jest zbyt wielką ceną za
              niezadawanie sobie trudu pomyślenia przed stosunkiem, czy w tym konkretnym dniu
              jest możliwość zajścia w ciążę, czy nie? I po co tu szermować głośnymi słowami
              o piekle niechcianego dziecka, godności kobiety i o gorszym gatunku, skazanym
              na ciążę... E tam.
              • Gość: Pszczola Re: Kto jest wlascicielem ciala kobiety? A dzieck IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 20.11.03, 17:09
                Najpierw wyrazy uznania za kulture dyskusji, mysle ze mimo krotkosci "12m"
                Forum zyskalo bardzo wiele...
                Oczywiscie z mysleniem "12 m." nie zgadzam sie,

                1. aborcja jest ostatecznoscia, plod to" nie byle co" to potencjalny czlowiek,
                aborcja to dramat, ktorego glownym bohaterem jest i powinn byc kobieta...Nie
                jestem zwolenniczka aborcji, jestem zwoleniczka praw kobiet do
                czlowieczenstwa, aby te prawa miec kobieta musi miec prawo do seibie i do
                decydowania o swoim ciele...

                2. decyzja o usunieciu to decyzja kobiety, a nie spolecznosci, instytucji
                glownie meskich

                3. jesli nie chce sie miec masowych aborcji, to trzeba zadbac o edukacje, o
                dostepne srodki antykoncepcyjnie i wychowanie etyczne kobiet, to one nie
                powinny chciec usuwac ciazy, a nie byc instytucjonlanie przymuszane do
                rodznia, nichcianych dzieci... Slowem skonczyc trzeba ze majacym tysiacletnia
                histoprie zniewalaniem kobiet, a zacza traktowac je jak ludzi zdolnych so
                decyzji... Przymus prawny, instytucjonalny nie pracuje w strone traktowania
                kobiety jako czlowieka ...


                4. Prawa nienarodzne dzeicko ma, np. nie moga byc bezkarne narkomanki
                decydujece rodzic i nieprzestajac uzywac narkotykow... Ale gdy mamy do
                czynienia z dobrem nienarodoznego i z dobrem juz uformowanego w czlowieka
                zycia to ptrzeba podkac decycjz co jest pierwsze, a co drugie
                sadze ze to uformowane juz zycie powinno byc pierwsze... Jesli jest jej taka
                wola, to narkomanka powinna miec prawo do aborcji.

                jak juz pislam to nie jest dobre-zle
                to decyzja lepsze -
                • l2m Re: Kto jest wlascicielem ciala kobiety? A dzieck 20.11.03, 19:33
                  Gość portalu: Pszczola napisał(a):

                  > Nie jestem zwolenniczka aborcji, jestem zwoleniczka praw kobiet do
                  > czlowieczenstwa, aby te prawa miec kobieta musi miec prawo do seibie i do
                  > decydowania o swoim ciele...

                  No, dramat, dramat, nie przeczę. Ale powtarzasz w kółko o tym prawie
                  decydowania o swym ciele. O _swym_ - mogą sobie decydować, jak uważają za
                  słuszne. Ale ciało embriona _nie jest_ ciałem kobiety, która ten embrion nosi.
                  O ciele embriona decydować nie powinna. Tym bardziej, że przeważnej części
                  niechcianych ciąży da się uniknąć przy odrobinie rozwagi. I to właśnie było
                  główną treścią mego poscingu.

                  > jesli nie chce sie miec masowych aborcji, to trzeba zadbac o edukacje, o
                  > dostepne srodki antykoncepcyjnie i wychowanie etyczne kobiet, to one nie
                  > powinny chciec usuwac ciazy, a nie byc instytucjonlanie przymuszane do
                  > rodznia, nichcianych dzieci...

                  Idę dalej Twym tokiem rozumowania. Człowiek nie powinien być instytucjonlanie
                  przymuszany do życia na niższym, niżby chciał, poziomie materialnym, powinien
                  mieć prawo do mordu rabunkowego, lub, co najmniej, kradzieży. Tyle że
                  powinniśmy tak go wychowywać etycznie, żeby tego nie chciał.
                  Zresztą, zgadzam się z Tobą całkowicie pod jednym względem, a mianowicie,
                  konieczności wychowania etycznego. Bo sama ustawa prawie nic nie załatwia, w
                  naszym kraju już to przerabialiśmy kilkadziesiąt lat temu, w Polsce zaś
                  doświadczacie tego teraz. Po prostu powstaje podziemie aborcyjne.

                  > Twoja postawa jest oparta na podluzu biologocznym, jelsi tak to doskonale
                  > wiesz ze nie biologia nie formuluje defincji czlowieka,

                  Biologia określa człowieka jako przedstawiciela gatunku H.sapiens. Akurat to,
                  jako specjalista z genetyki człowieka, doskonale wiem. Wymieniony
                  przedstawiciel w swoim rozwoju indywidualnym przechodzi rozmaite stadia, jednym
                  z których jest embrion. Ergo, embrion - to człowiek.

                  > nauka moze powiedzeic to jest potencjalny czlowiek nic wiecej...

                  Powtarzam. Embrion jest jednym ze stadiów rozwoju człowieka, takim samym, jak
                  dziecko, dorosły lub starzec. Czyli nie potencjalnym człowiekiem, a po prostu
                  człowiekiem.

                  > Tak rozumijac --biologicznie
                  • Gość: Pszczola Re: Kto jest wlascicielem ciala kobiety? A dzieck IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 21.11.03, 04:04
                    Droga "12 m" mysle, ze jako fachowiec, za daleko wybiegasz w swoich wniskach
                    piszac:

                    "Biologia określa człowieka jako przedstawiciela gatunku H.sapiens. Akurat to,
                    jako specjalista z genetyki człowieka, doskonale wiem. Wymieniony
                    przedstawiciel w swoim rozwoju indywidualnym przechodzi rozmaite stadia,
                    jednym z których jest embrion. Ergo, embrion - to człowiek.

                    Powtarzam. Embrion jest jednym ze stadiów rozwoju człowieka, takim samym, jak
                    dziecko, dorosły lub starzec. Czyli nie potencjalnym człowiekiem, a po prostu
                    człowiekiem"


                    Nauka, w tym biologia nie dowiodla i dowiesc nie moze, ze czlowiek zaczyna sie
                    w momencie polaczenia komorek rozrodczychm zygoty (i jej implatancji)...

                    Nauka, w tym biologia tego nie dwodzi, po prostu nauka nie zajmuje sei
                    definiowaniem "czlowieka",
                    czlowieka jako WARTOSCI, jako PODMIOTU, OSOBY...ktore przysluguja prawa i
                    ktorej nie wolno zabijac...

                    Nauka medycyna, biologia, genetyka... zajmuje sie procesami bilogicznymi,
                    biochemiczmy, fisjologicznymi...analizuje, bada, zestawia...

                    czlowiek dla nauki to itota zywa, odpowiednio wyposzanona w komplet geneow...
                    Nauka opracowuje biologiczny inwentarz czlowieczenstwa, jak najpelnieszy opis
                    genotypu, szuka lekow, ktore beda reperowac np. uszkodzone geny...
                    to fascynujaca i napawajaca przerazeniem dzeidzina, a perspektywy zlego
                    stosowania inzynierii genetycznej moga doprowadzic do nieludzkich
                    konsekwencji, bez wojny ...

                    Nikt nie wie i nikt precyzyjnie nie definiuje kiedy zaczyna sei czlowiek, ani
                    kiedy sie konczy, a juz z pewnoscia nie robi tego nauka, w tym biologia...

                    biologia mowi ze pewnym aspoekcie zygota jest "zyciem ludzkim"
                    • l2m Re: Kto jest wlascicielem ciala kobiety? A dzieck 21.11.03, 14:12
                      Oczywiście, nauka biologia nie zajmuje się określeniem człowieka jako podmiotu
                      prawnego. Za to zajmuje się określeniem człowieka jako organizmu żywego. I w
                      tym właśnie kontekście pisałam. Czym zajmuje się biologia, wyjaśniać mi
                      naprawdę nie musisz, :-) choc i robisz to w bardzo pięknej poetyckiej formie.

                      > biologia mowi ze pewnym aspoekcie zygota jest "zyciem ludzkim"
                      • Gość: Pszczola Re: Kto jest wlascicielem ciala kobiety? A dzieck IP: *.galaxy / *.galaxy-data.com 22.11.03, 04:35
                        Tolerancja jest idealem do ktorego trzeba dazyc, choc niekonicznie osiagac
                        ja nawet w sobie. Jak sie ma jakies mocne przekonania trudno byc
                        tolerancyjnym...pozostaje tylko milosc blizniego, a wiec potrzeba
                        zaakceptowania innosci , z ukryta mysla przekabcenia jej na swoja strone, w
                        imie swojej slusznosci...

                        Taki jest chyba mechnizm, tyle tylko, ze jakas „slusznosc” musi istniec,
                        czlowiek potrzebuje wiedzeic jak zyc, czym sie kierowac... Mozna zyc bez
                        rozumienia tego i po prostu zgodnie z
                        tradycja swojego miejsca, w tym wiary w jakiej sie urodzilo... Bylo to
                        mozliwe w przeszlosci, ale nie jest mozliwe dzisiaj... Zmniejsza sie grono
                        ”owieczek”, zwieksza grono „pastrzy” , a to wynik powszechnosci edukacji,
                        dostepu masowego do dobr, ktore kiedys wysatrczaly tylko dla elit...
                        To nauwa mi sie czesto , takze uczestniczac w tym Forum...

                        „12 m” jestem pelna uznania, imponuje mi Twoja kulture myslenia i dyskusji i
                        nie bardzo zrozumialam dlaczego przpraszalas, troche sarkazmu dodalo stylu.
                        Mowie to bez zadnego metafrycznego-poetyckiego znaczenia. Choc nie zgadzam sie
                        z Toba, mam wiecej watpliwosci niz Ty pewnosci, w odnisieniu do rozumienia
                        poczatku organizmu ludzkiego i poczatku czlowieka... Byc moze masz racje i
                        nauka z Twoim udzialem wkrotce rozwieje watpliwosci , i dostanisz z calym
                        zespolem nagrode Nobla, uwalniajac ludzkosc od dramatu niepewnosci w tej
                        materii. Tymczasem pozostaje z watpliosciami i bede jak miliony innych
                        niepwenych obserwowac co sie dzieje takze w mikrobiologii, w tym
                        genetyce ... Co nie przeszkadza mi domagac sie prawa kobiet do decydowania o
                        sobie, w tym decyzji o prawie do swojego ciala.

                        Matrek, jak zuwazyla dowcipna i lakoniczna Libressa
                        „nadmiar zalet to duza wada”, nadmiar swietego oburzenia chyba tez....
                        faktycznie szkoda slow... poza tym zaloze sei ze znawstwo o feminizmie
                        czerpales z zasobow nazywanych ‘streotypami”...
                        Informuje uprzejmie, ze jestem matka synow i szczesliwa mezatka, a tym samym
                        chyba zaliczana do tzw. „normalnych” … dobro mezczyzn jest dla mnie tak samo
                        wazne jak dobro kobiet... a czy jestem feministka? chyba tak – duchowa, ani
                        prpfesjonalnie nie zajmuje sei feminizmem ani organizacyjnie nie jestem
                        zwiazana , nie znosze zadnych zreszta organizacji –od dziecinstwa... chyba
                        polski kompleks...

                        mickey.mouse – trzymaj sie cieplo, poczytaj troche filozofii ( poznaj czym
                        jest „paradygmat kulturowy”) i nie pozwlaj sie „zbijac z tropu”...

                        I serdecznie wszystkich pozdrawiam.

                        To moja ostania wypowiedz -
                      • Gość: baf Re: Kto jest wlascicielem ciala kobiety? A dzieck IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.03, 14:04
                        Droga 12m...
                        Zdecydowanie widzę róznicę między embrionem, a 3-miesięcznym dzieckiem...
                        Dziecko można karmić sztucznym pokarmem... Embrion jest całkowicie uzależniony
                        od organizmu, w którym się rozwija... 3-miesięczne dziecko może wychować
                        ojciec, embrionu "odżywiać" nie da rady, choćby nawet któryś chciał (w co
                        wątpię). A tak na marginesie...ile razy stałaś przed dylematem aborcji? Łatwo
                        się wypowiadać z punktu widzenia "fachowca"...ale teoretycznego...
                        Tak się składa, że nie chcę mieć dzieci. A że jestem lesbijką, więc "wpadka" mi
                        nie grozi... (mam nadzieję, że gwałtnie spotka mnie nigdy np. gwałt...). Staram
                        się więc nie dyskutowac i zrozumiec kobiety, które przed tym dylematem stają.
                        Bo tak naprawde to one będą z tym żyć - bez względu na decyzję.
                        • l2m Droga Baf... 27.11.03, 17:57
                          ... widzisz, ja po prostu _nie uważam za kryteirum człowieczeństwa_ zdolności
                          do samodzielnego istnienia. O to mi chodziło w tym porównaniu. Dziecko
                          paromiesięczne nie może istnieć samodzielnie - zależy w stopniu absolutnym od
                          dorosłych. Niekoniecznie od matki biologicznej, ale jednak zależy. Co się zaś
                          tyczy niemożliwości utrzymania przy życiu embriona 12-tygodniowego poza
                          organizmem matki... Kiedyś niepodobna było uratować życie 5-miesięcznego
                          wcześniaka. Teraz można. Sprawa technologii. Może nawet dożyjemy możliwości
                          rozwoju dziecka przez całe 9 miesięcy od chwili poczęcia poza organizmem matki.
                          Nic to nie zmieni pod względem bycia czy niebycia człowiekiem.
                          Nikogo też nie zamierzam namawiać do rodzenia dzieci, jeśli tego sobie nie
                          życzy. To jest decyzja kobiety. Ale uważałam, uważam i nie widzę powodów, by
                          przestać uważać, że o tym, czy chce się mieć dziecko, czy też nie - należy
                          myśleć przed, a nie po. Bo uskuteczniając swą decyzję, musimy jednak oglądać
                          się na konsekwencje, a w przypadku dokonania aborcji tą konsekwencją jest
                          zabicie człowieka. Co się zaś tyczy przypadków gwałtu (broń Boże każdą), to
                          przecież nie dziecko jest winne, a ten, co dał spermę (ojcem toto nie będę
                          nazywać).

                          > Staram się więc nie dyskutowac i zrozumiec kobiety, które przed tym dylematem
                          > stają. Bo tak naprawde to one będą z tym żyć - bez względu na decyzję.

                          Czyż ja gdzieś kogoś wyzywałam od morderczyń? Czy używałam innych obraźliwych
                          epitetów? :-) Polemizowałam ze stwierdzającymi, że embrion - to nie człowiek.
                          Parę postów wyżej napisałam o moim osobistym stosunku do kobiet, które kiedyś
                          usunęły ciążę. Czy dopatrujesz się tam niezrozumienia? Inna rzecz, że bardzo
                          często wmawia się kobiecie, że embrion - to jeszcze nie człowiek, że usunięcie
                          ciąży - to tak, jak usunięcie zęba... Wiele w to wierzy i decyduje się na ten
                          zabieg, nie wiedząc, czym jest w istocie. Tym dzieciom życia już nie da się
                          przywrócić. A potem są dwie możliwości. Jedna - to syndrom poaborcyjny. Jeden
                          tylko przykład - pewna kobieta, - nie należąca do żadnego kościoła, deklarująca
                          się jako ateistka - już po 50-tce, kiedyś wyszłochiwała mi w kamizelkę swoje
                          przeżycia - a usunęła ciąże w wieku dwudziestu paru lat za naleganiem lekarza.
                          Sama wtedy popłakałam się. Druga - to niezrozumienie. Widziałam niejedną kartę
                          z położniczego z zaznaczeniem dokonania przez kobietę 10, 12, a w jednym
                          przypadku nawet 19 (!) aborcji.
                          Oczywiście, każdy człowiek, w tym przypadku kobieta, sam buduje swe życie. Ale
                          budować go naprawdę może tylko z otwartymi oczyma. Do decyzji trzeba wiedzy.
                          Dlatego nie uważam, że jest potrzeba zatajania istoty tych czy innych
                          czynności, bo nie jesteśmy dziećmi, jesteżmy dorosłymi i odpowiedzialnymi
                          ludźmi. Jak coś robimy - musimy to robić z pełnym rozeznaniem. I po to
                          włączyłam się do dyskusji. Chyba jednak nie zasłużyłam sobie przez to na zarzut
                          nietolerancji czy wręcz okrucieństwa... :-(

                          Pozdrawiam :-)
                          • Gość: baf Re: Droga Baf... IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.03, 13:34
                            Droga 12m...
                            Nie nazwałam Cię ani nietolerancyjną, ani tym bardziej okrutną...
                            Twoje argumenty są wyważone, a sposób ich wyrażania - bardzo kulturalny :)
                            Stwierdziłam tylko, że nie wszystko jest takie proste, jak się może wydawać
                            osobie patrzącej "z boku".
                            Im więcej lat żyję na tym świecie (w tej chwili jest to 31 lat:), tym mniej
                            skora jestem do uogólnień i łatwego oceniania człowieka. Chociaż, jak słyszę o
                            10 zabiegach aborcyjnych, to...boję się, że mogłabym ocenić :-/
                            Uważam, że powinno się przede wszystkim kobiety edukować... A najlepiej dzieci
                            i młodzież... odpowiednio wcześnie... "Za moich czasów" w LO mieliśmy jedną
                            (sic!) lekcję "Przysposobienia do życia w rodzinie". Nasza wychowawczyni
                            stwierdziła, że o "tych sprawach" nie będzie z nami rozmawiać, bo musiałaby
                            schować się pod stół ze wstydu. Bez komentarza...
                            Tak więc młodzież się uczy...wszędzie.
                            Myślę, że każdą naszą decyzję życiową powinniśmy przemyśleć przed...
                            I jeszcze jedno... Myślę, że gdybym stanęła przed problemem niechcianej ciąży,
                            nie dokonałabym aborcji... Przecież prawo do czegokolwiek jest czymś innym niż
                            nakazywanie czegoś...
                            Ostatnio dużo się mówi o legalizacji związków homoseksualnych... Nie chciałabym
                            legalizować swojego związku - taka jest moja postawa (na dziś, bo za jutro nikt
                            z nas gwarantować nie może...). Ale zdecydowanie myślę, że powinnam mieć do
                            tego prawo...

                            Dziękuję za "wysłuchanie". Zbyt często ludzie na forum tak naprawdę widzą to,
                            co chcą wyczytać... To miłe spotkać kogoś, kto rzeczywiście czyta:))
                            Pozdrawiam
                            • l2m Re: Droga Baf... 30.11.03, 14:44
                              Wiesz, ja też bardzo staram się nie oceniać ludzi. Za młodu - i owszem, teraz -
                              coraz mniej. :-)
                              Chętnie zgadzam się z Tobą, że kobietom potrzebna jest edukacja.

                              > "Za moich czasów" w LO mieliśmy jedną (sic!) lekcję "Przysposobienia
                              > do życia w rodzinie" ... Tak więc młodzież się uczy...wszędzie.

                              My też mieliśmy jedną godzinę na tydzień, nazywało się toto "Etyka i
                              psychologia życia rodzinnego". Do dziś dnia nie potrafię zrozumieć, o co tam
                              chodziło :-) A że jesteśmy akurat równolatkami (w tej chwili mam 32 ;-) ), to
                              można stąd wniosek wyciągnąć, że w Polsce i ZSRR (ja jestem z Ukrainy) sytuacja
                              była całkiem jednakowa. Też uczyliśmy się wszędzie... Wynikiem było zajście w
                              ciążę 15-letniej uczennicy od 14-letniego kolegi (w tych czasach, jak
                              pamiętasz, to był skandal nie lada)...

                              Pozdrawiam :-)
                • matrek Re: Kto jest wlascicielem ciala kobiety? A dzieck 21.11.03, 14:32
                  Gość portalu: Pszczola napisał(a):

                  >
                  > 3. jesli nie chce sie miec masowych aborcji, to trzeba zadbac o edukacje, o
                  > dostepne srodki antykoncepcyjnie


                  To slogan, bo są juz dowody świadczące o tym, że powszechna edukacja seksualna
                  młodzieży i powszechny dostęp do środków antykoncepcyjnych, bynajmniej nie
                  zmniejsza ilości niechcianych ciąż. Kilkanaście miesięcy temu, szwedzkie
                  organizacje kobiece zaczęły bić na alarm z powodu znacznego wzrostu przypadków
                  niechcianych ciąż wśród szwedzkich nastolatek oraz proponować promocję
                  sterylizacji. Trudno posądzic Szwecję o brak dostępności środkow
                  antykoncepcyjnych i brak edukacji seksualnej w szkołach.


                  i wychowanie etyczne kobiet, to one nie
                  > powinny chciec usuwac ciazy,


                  No proszę, to cos nowego - jeśli jednak wciąż słyszymy ze wszystkich stron w
                  mediach - zalegalizować aborcję ! prawo do aborcji - prawem do godnosci
                  kobiety ! - to w jaki sposób takie hasła wychowują etycznie młode kobiety ?
                  Jeśli z uporem mówimy młodej kobiecie, że aborcja to jej wolność, to jej
                  godność, to będzie uwążała aborcję za nieetyczną ? Z jednej strony piszesz o
                  takim wychowaniu kobiet, aby ze względów etycznych nie chciały usuwać ciąży, z
                  drugiej strony natomiast, sama wmawaiasz kobietom, że bez prawa do aborcji nie
                  moga czuć się godnie, czuc sie kobietami i ludźmi.

                  a nie byc instytucjonlanie przymuszane do
                  > rodznia, nichcianych dzieci... Slowem skonczyc trzeba ze majacym tysiacletnia
                  > histoprie zniewalaniem kobiet, a zacza traktowac je jak ludzi zdolnych so
                  > decyzji...


                  Przepraszam, tego zdania nie jestem juz w stanie skomentować, bo brzmi jak z
                  podręcznika wojującej feministki, a może raczej jak z "Seksmisji"...
    • Gość: robson Re: Ma, ale nie popiera IP: *.crowley.pl 20.11.03, 12:54
      Do autorki nie dotarło chyba jeszcze, że SLD jest partią władzy, a nie idei:
      zatem cały felieton opiera się na błędnym założeniu, że SLD ma
      jakiekolwiek poglądy poza tymi, kto powinien dzielić, rządzić i ustalać
      podatki (oczywiście: SLD).
    • Gość: Fafik Kiniu, jak zwykle... IP: *.netcontrol.pl / 192.168.0.* 21.11.03, 09:41
      masz trochę racji, ale topisz to trochę w morzu głupich
      poglądów.
      Oczywiście, że stary, twardy , moczarowski, a więc najbardziej
      pewny elektorat SLD nie cierpi pedałów (bo inaczej ich nie
      nazywa, chyba że gorzej) bardziej niż Giertych. I nic tego nie
      zmieni.
      SLD w ogóle nie zalezy na żadnych ślubach dla homoseksualistów.
      Dla nich wazna jest zasada, żeby "gonić króliczka". PRzeciez
      gdyby uchwalili wreszcie taką ustawę, to nie mieliby jak
      ściągac do siebie tego antyklerykalnego elektoratu, bo jedyne
      co by im zostało to gospodarka, z którą SLD oczywiście w ogłle
      sobie nie radzi. Więc jak spadają notowania, to trzeba co jakiś
      czas postraszyć swoich klechami i ich zintegrować wokół Partii.
      Jakby ustawa proaborcyjna i prohomo była uchwalona, to jak SLD
      miałby to robić?
      Druga sprawa, to ta wojna z Kościołem. To umowna nazwa.
      Oczywiste jest, że chodzi o wojnę z ludzmi, którzy popierają
      poglądy Kościoła w tej kwestii. Udawanie, że się nie rozumie,
      dlaczego to miałaby być wojna z kard. Glemepem np. nie jest
      zbyt błyskotliwe. Wiadomo natomiast, że to oznacza wojnę
      ideologiczną, bo wbrew temu, co się ludziom podobnym do Kini
      wydaje dużo osób jest przeciwnych homo-ślubom.
      Nie wydaje mi się, żeby to byłą walka zwolenników wolności z
      jej przeciwnikami. W każdym razie wolałbym, żeby tacy
      zamordyści, jak Kinia, nie pouczali innych w kwestii wolności.
      Ślub (niech ans nie zwodzi nazwa - związek partnerski to ma być
      jak ślub) to instytucja społeczna, wiec dla dobra społecznego
      nie każdy moze go otrzymać. A skoro homo-śluby sprzyjałyby
      dezintegracji prawdziwych małżeństw, to dla dobra tychże
      małżeństw nie można dopuścić homo-ślubów.
      Wiem, że homos. chodzi o przywileje podatkowe itp. No trudno,
      można walczyć o uwaolnienie prawa podatkowego i spadkowego (bo
      jest tez kwestia testamentów), to samo mogłoby dotyczyc
      mieszkań (żeby np. wpisac do ustawy, że można zapisać, kto ma
      mieć po mnie prawo do mieszkania lokatorskiego itp., to nie
      musiałoby zresztą dotyczyc tylko partnera). To by było
      wprowadzenie wolności wiekszej. Natomiast idea, żeby zniszczyć
      tradycyjne małżeństwo po to, żeby homos. mieli przywileje
      podatkowe jest rochę obłędna. I tyle.
      Kościół ma służyć zbawieniu. Dobrze Kinia słyszała w
      przedszkolu. Ma też w tym celu złu na świecie. I dlatego jest
      przeciwko homo-ślubom, nazizmowi, feministkom i aborcji.
      Proste. Kinia znowu nie pomyślała, albo nienawiśc ja zaślepiła.
      Popraw się, Kiniu!
    • Gość: ona Re: Ma, ale nie popiera IP: 62.148.92.* 21.11.03, 16:16
      Feministki to kobiety, które zalewa frustracja, że nie urodziły
      się mężczyzną !
    • Gość: anka ja inaczej na to patrzę IP: 62.181.187.* 27.11.03, 10:03
      Ja inaczej na to patrzę. Co do związków, uważam, że małżeństwo
      to w ogóle idiotyczny pomysł.Jesli dwoje ludzi się kocha i chce
      być ze sobą to po cóż im zatwierdzanie tego papierkami? To jest
      jakaś chora idea w ogóle, kto widział , żeby z tego jakiś
      pozytek wynikał? Po prostu zbędny i kosztowny cyrk, przezytek
      patriarchalnej kultury - kiedyś kolesie kupowali sobie kobiety
      od ich starych i chcieli mieć akt własności, proste. Toteż
      uważam , że postulaty prawa do ślubu dla homoseksualistów są
      śmieszne, w ogóle powinno się znieść instytucję małżeństwa.
      Natomiast jeśli chodzi o aborcję, to uważam, że przed wszystkim
      należałoby zapewnić łatwiejszy dostęp do srodków
      antykoncepcyjnych, powinny być dużo tańsze, albo nawet całkiem
      bezpłatne, refundowane przez państwo i powinno się propagować,
      zwłaszcza wśród młodzieży , ich uzywanie. Lepiej zapobiegać niż
      zabijać chyba, prawda? Tak nawiasem mówiąc kiedyś były w
      sprzedazy globulki dopochwowe, co prawda o niskiej ( zdaje się
      70 %)skutecznosci, które mogła kupić ,bez recepty, kobieta,
      która niespodziewanie potrzebowała się zabezpieczyć. A teraz
      nigdzie ich nie ma, czyżby je zdelegalizowano?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka