pretensjaa
20.02.09, 16:41
Kurcze, nie wiem w zasadzie, od czego zaczac. Watki na temat nidy,
pustki i monotonii w zyciu byly juz tu po wielokroc zakladane, ale
nie znalazlam tam zadnej rady dla siebie.
Jestem mloda, atrakcyjna dziewczyna, studiuje, pracuje, mam fajnego
chlopaka (ponad 3 lata razem). Zycie nieraz sie do mnie usmiechnelo,
ale mimo to czuje jakas wewnetrzna pustke. Kazdy dzien wyglada tak
samo, a nawet jesli probuje wprowadzac jakies urozmaicenia, rozrywki
(basen, sauna, fitness, kino, kawiarnia itd.), przynosza mi one
jedynie chwilowa, dorazna radosc. Potem wraca szara rzeczywistosc i
znow nie widze sensu w tym, co robie.. Ktos moze powiedziec, ze mam
za duze wymagania od zycia... Nie wiem, moze z boku to tak wyglada,
ale ja naprawde nie czuje sie szczesliwa... Jak wypelnic te pustke,
zadaje sobie codziennie to pytanie... Dodam, ze od pewnego czasu
chodze na spotkania z psychoterapeuta, gdyz rozne problemy ciagna
sie za mna i ciagna... Te rozmowy bardzo mi pomagaja, ale nie chce
sie od nich uzalezniac. Mysle, ze problem tkwi tez w tym, ze nie mam
przyjaciol, czuje sie samotna. Niby otacza mnie duzo kolezanek, w
szkole, w pracy, ale to takie powierzchowne znajomosci, tak naprawde
nie mam nikogo, oprocz mojego chlopaka, z kim moglabym szczerze
porozmawiac...
PS. Nie interesuja mnie posty w stylu "wiecej seksu" itd.