Dodaj do ulubionych

pieniądze a miłość

25.02.09, 13:40
Uważam że pieniadze nie daja szcześcia. Nie mam pragnień w postaci
willi z basenem, wakacji w Australii itp. Ale uwazam że takie sprawy
jak stabilna sytuacja finansowa, brak długów, stała praca,
mieszkanko są bardzo ważne dla budowania związku. Miłosć to uczucie
które traci blask w obliczu pustego garnka. Ja mam stabilną sytuacje
i tego też oczekuję od partnera. Wiadomo są różne przejściowe
trudności, które trzeba wspolnie przetrzymac, jesli jednak chce sie
stworzyć stabilny silny zwiazek to wg mnie obie strony powinny
zadbac o materie. I wciąż słyszę, że kobiety są materialistkami. Jak
to jest u was?
Obserwuj wątek
    • jane-bond007 Re: pieniądze a miłość 25.02.09, 13:46
      rowniez czegos takiego oczekuje od partnera - swiadczy to poprostu o
      tym jakim czlowiekiem jest, czy powaznie podchodzi do zycia, czy
      potrafi zaplanowac, odlozyc, myslec przyszlosciowo, czy jest wesołym
      Romkiem bez grosza przy duszy ;)
      wiadomo ze zdarzaja sie sytuacje w ktorych moze nie miec kasy itd
      ale jesli sa one nagminne i zawsze cos mu nie pasuje i to nie jego
      wina itp bzdury to jest dla mnie jednoznaczne ze ów pan nie jest w
      moim typie ;)
    • silic Re: pieniądze a miłość 25.02.09, 14:50
      Gdybyś nie była materialistką czyli nie patrzyła na drugą osobę pod kątem tego
      ile i czego ma i na tej podstawie byś jej nie wartościował to byś tego posta nie
      napisała.
      • kurczak1 Re: pieniądze a miłość 25.02.09, 14:56
        O, to właśnie przykład. Wyjaśnię tylko, że nie chodzi mi absolutnie
        o stan posiadania, tylko o wkład we wspólne życie. Czyli gość bogaty
        z rodziców mnie nie interesuje, raczej to czy sobie radzi w życiu,
        bo to ma wpływ na mnie i moje dzieci
        • silic Re: pieniądze a miłość 25.02.09, 15:06
          A ten wkład we wspólne życie to z czego ? Mieszkanko i pełny garnek nie biorą
          się z powietrza. Sama piszesz , że tego oczekujesz od partnera. Ma mieć.
          Natomiast "wpływ na mnie i moje dzieci" jest wiele mówiące. Na siebie i SWOJE
          dzieci zarabiaj sama.
          • jj1978 Re: pieniądze a miłość 25.02.09, 16:01
            interesujace:) tak jakby to co kobieta wnosi do zwiazku nie mialo znaczenia,
            lol. czyli ze jak sie zwiazesz z leniwa baba co jest wiecznie bezrobotna i
            zmeczona zyciem, nie bedzie to mialo wplywu na ciebie i twoje dzieci?
          • kurczak1 Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 12:29
            Ależ ja zarabiam na siebie i swoje dzieci. I zamierzam dalej
            zarabiac na siebie i swoje dzieci.
            • silic Re: pieniądze a miłość 27.02.09, 12:20
              > Ależ ja zarabiam na siebie i swoje dzieci. I zamierzam dalej
              > zarabiac na siebie i swoje dzieci.

              Skoro zarabiasz i będziesz zarabiać to po co teksty o mężczyźnie
              " który w razie czego nie zapewni mojemu dziecku sianka na pieluchy." ?

              Jakis rozdźwięk się tu wkrada.
              • kurczak1 Re: pieniądze a miłość 27.02.09, 13:47
                Czyli ze co - dziecko i dom to sprawa tylko kobiety? Gdzie widzisz
                rozdźwięk? Ze samiec zapładnia i leży na wyrze? Nie rozumiem
                • silic Re: pieniądze a miłość 27.02.09, 14:10
                  Rozdźwięk jest w tym, że to dziecko jest twoje a nie tego samca którego bys może
                  wzięła do związku. Skoro jest twoje to płać za nie a nie zastanawiaj się czy
                  mężczyzna będzie miał "siano" na pieluszki dla niego. To nie jego dziecko. Sama
                  podkreslasz to cały czasz pisząc "moje" i że jestes taka samodzielna.
                  • kurczak1 Re: pieniądze a miłość 27.02.09, 14:28
                    To dziecko, które mam, nie potrzebuje pampersów. Mówie o tym, że
                    ubocznym produktem seksu może być zapłodnienie i że w moim
                    przypadku, byłby to nieszczęśliwy zbieg okoliczności zważywszy na
                    niechęć ewentualnego tatusia do pracy. Wniosek prosty, choć trudny
                    dla samca do przyjęcia, czyż nie?
      • kurczak1 Re: pieniądze a miłość 25.02.09, 14:57
        Ach, jeszcze drobiażdżek: ja w tym momencie nie wartościuje, tylko
        patrze pod kątem wyboru partnera
        • silic Re: pieniądze a miłość 25.02.09, 15:00
          > Ach, jeszcze drobiażdżek: ja w tym momencie nie wartościuje, tylko
          > patrze pod kątem wyboru partnera

          Ty tylko stwierdzasz, który bardziej się nadaje a który nie. To nie jest
          wartościowanie, ależ skąd...
          • jane-bond007 Re: pieniądze a miłość 25.02.09, 15:04
            widac ze masz hopla na punkcie kasy i tylko widzisz wszedzie
            dziewuchy wydzierajace Ci ja spod materaca

            tu chodzi o to jakim jest czlowiekiem a nie o to czy jest bogaty
            • silic Re: pieniądze a miłość 25.02.09, 15:10
              Zwyczajnie brzydzę się patrzeniem na ludzi przez pryzmat pieniędzy.
              Gdyby chodziło o to, jakim kto jest człowiekiem to by nie pisała o kwestiach
              finansowych. Słowo "pieniądze" w tytule powinno dać ci do myślenia.
              • jane-bond007 Re: pieniądze a miłość 25.02.09, 15:32
                Tobie rowniez - ze nie powinienes tu zagldac bo tylko sie podlamiesz

                <Gdyby chodziło o to, jakim kto jest człowiekiem to by nie pisała o
                kwestiach finansowych>
                a dlaczego? przeciez to jest powiazane
              • kozica111 Re: pieniądze a miłość 25.02.09, 16:07
                "Zwyczajnie brzydzę się patrzeniem na ludzi przez pryzmat pieniędzy.
                "
                Bo ich nie masz?
                • silic Re: pieniądze a miłość 25.02.09, 16:35
                  Zgaduj dalej.
                • angazetka Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 11:56
                  Ale tu nie chodzi o pieniądze, tylko o umiejętność wzięcia
                  odpowiedzialności za własne życie.
    • stinefraexeter Re: pieniądze a miłość 25.02.09, 15:08
      Kurczak, nie tłumacz się, bo to nic nie da ;)
      Zawsze i wszędzie znajdzie się grono samców, które zawoła na twój widok
      "materialistka", bez względu na to jak to będziesz motywować.

      Przecież nie od dziś wiadomo, że wszystkie kobiety to k...y i materialistki.

      PS. Ja cię rozumiem i się z tobą zgadzam.
      • jane-bond007 Re: pieniądze a miłość 25.02.09, 15:33
        dokładnie
    • dzikoozka Re: pieniądze a miłość 25.02.09, 15:37
      Niey nie miało dla mnie znaczenia, jaki majatek posiada facet,
      znaczenie ma tylko czy jest pracowity. Jesli jest zaangażowany w
      swoja pracę, umie coś zrobić w domu, to wszystko jest OK. Jeśli jest
      notorycznie bezrobotny albo wiecznie zmeczony - jest spalony.
    • ginusia Re: pieniądze a miłość 25.02.09, 16:49
      U nas "wielka milosc" skonczyla sie z nadejsciem duzej kasy :((.
    • agatracz1978 Re: pieniądze a miłość 25.02.09, 17:34
      Oczywiście, że stabilizacja jest ważna. Nie chodzi o to, żeby facet był bogaty i
      utrzymywał kobietę. Chodzi o to, żeby facet był zaradny i potrafił zrobić coś w
      domu. Ja osobiście nie chciałabym związać się z facetem, który byłby wiecznym
      luzakiem i nie dbał o pracę oraz nie umiał zrobić nic w domu. Teraz wszyscy się
      oburzają a potem jak laska zakłada wątek że mąż nie szuka pracy i nic nie robi a
      ona go utrzymuje to ją opitalają, że nie patrzyła przed ślubem i teraz sama
      sobie winna. Obie strony muszą dbać o rodzinę, także jej stronę materialną.
    • barshtchu Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 08:05
      Czyli jak się wam spodoba jakiś bezrobotny nieudacznik i dopiero
      później dowiecie się czym się zajmuje (obijaniem się 24 godziny na
      dobę), który nie da się przekonać do pracy, to na wszystkie możliwe
      sposoby będziecie starały się wybić go sobie z głowy. Dobrze
      wnioskuję? Tak z wami będzie, czy inaczej?
      • angazetka Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 11:55
        Dobrze wnioskujesz. Człowiek, który nie dorósł do pracy, nie dorósł
        też do związku.
    • my.loveonline Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 08:53
      Panowie, nie matrtwcie się, pociesze was, zdarzaja sie takie
      kobiety:)
      Ja jestem z niepracujacym rencista, oboje mieszkamy jeszcze u
      rodziców choc mamy po 30 lat, bo nie ma kasy na usamodzielnienie.
      Mimo to kocham go i planuje z nim przszłosc. Ma isc do pracy, zaczal
      sie uczyc.Moja rodzina go nieakceptuje bo dla nich jest nierobotny,
      niewykształvony i chory.Ja z nim jestem i planuje byc całe zycie:)
      • my.loveonline Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 09:03
        zapomniełam dodoac ze ma inne przymioty, których np mojemu ojcu mimo
        pozycji , wykształcenia i kasy brakuje, a które są dla mnie
        ważniejsze.
        • kurczak1 Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 09:33
          No ja też tak miałam wielokrotnie i własnie do mnie dotarło, że do
          szczescia jest mi potrzebne poczucie bezpieczenstwa. A bardzeij juz
          bezpiecznie czuję sie sama, niz bzykając się z facetem, który w
          razie czego nie zapewni mojemu dziecku sianka na pieluchy. Brutalne?
          • barshtchu Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 09:48
            Ale co w tym brutalnego? Po prostu pewien typ facetów ominie cię
            szerokim łukiem. ;p
          • my.loveonline Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 10:10
            o sinako ja tez musze zadbac a nie szukac sponsora.
            • my.loveonline Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 10:12
              a zdwóch skramnych pensji tez da sie wyżyc. Mam tez szanse na wyższą
              pensję w moim zawodzie więc sie tym tak nie martwie. Oby starczało
              na życie.
            • kurczak1 Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 12:38
              Nigdy nikt mnie nie utrzymywał, bo mam po prostu taką konstrukcję,
              że nie lubię byc od kogos zależna. To a propos sponsora
    • drsamaprawda Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami. 26.02.09, 10:16
      Tak najlepiej
      nic nie umiec, leniuchowac, chodzic na piwo, grac na konsolach.
      A potem jak kobieta takiego nie chce to potem jeden z drugim leniem
      nazywaja ja materialiska. No przeciez on taki fajny, wesoly, nie
      bije, zna sie na muzyce... a ona go nie chce bo materialistka.
      • drsamaprawda Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 10:25
        a tak poza tym facet ma w d.. czy ona jest materialistka czy nie.

        To jes tylko takie slowo manipulacja. Kobiety bardziej reaguja na to
        jak widza je inni i na okreslenia. Dlatego nieudacznicy uzwywaje
        tego slowa by manipulowac kobieta. Kobieta chce poczucia
        bezpieczenswa a nieudacznik ma slowo klucz "maerialistka" i
        perfidnie, bez skrupulow to slowo wykorzystuje. Jeszcze nieudacznik
        wymawiajac je w tym momencie robi taka pogardliwa mine i macha glowa.
        Pamietajcie drogie panie.. zapamietajcie to slowo.. kazdy facet
        ktory je wypowiedzial jest we wlasnej swiadomosci nieudacznikiem.
        • my.loveonline Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 10:35
          w moim mniemaniu juz samo uzywanie sformułowania "nieudacznik"
          wskazuje na materializm osoby go uzywajacej.
          • angazetka Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 12:00
            Nie na materializm, tylko na podejście do życia. Większość ludzi
            woli jednak związać się z kimś odpowiedzialnym, z pomysłem na życie
            i świadomym tego, że trzeba jeść, płacić za mieszkanie i kupić
            dziecku kurtkę na zimę.
            • my.loveonline Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 12:09
              "nieudacznik" to obraźliwe słowo dla kogoś, komu się w żcyiu nie
              udało, tak? nie zastanowienie sie nad tym DLACZEGO mu sie nie udało,
              podsumowanie negatywne bez cienia refleksji, empatii i
              współczucia.Na brak wyzej wymeinionych cech wskazuje używanie go.
              • jj1978 Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 12:23
                daj spokoj, przeciez chodzi raczej o to jak ten 'nieudacznik' postrzega tych co
                im sie udalo - deprecjonowanie sukcesu innych raczej nie poprawia naszej
                obiektywnej sytuacji. az nie wierze ze sie prawie zgadzam z doktorem - co nie
                zmienia faktu ze sa na swiecie ludzie ktorzy maja ewidentna obsesje na punkcie
                pieniedzy ale jest to niezalezne od plci:)
                • my.loveonline Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 12:26
                  przecież nie kazdy "nieudacznik" deprecjonuje sukces innych. To tez
                  jst juz jakies pomówienie, stereotyp wskazujący
                  na.............................
                  ;)
                  • jj1978 Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 12:38
                    oczywiscie ze nie kazdy:) ale powyzsza wypowiedz wskazywala na ten wlasnie typ
                    ludzi, jezeli ktos nie jest w stanie wziac za siebie samego odpowiedzialnosci
                    (nie tylko materialnej) ale ma pretensje do swiata to trudno go nie nazwac
                    nieudacznikiem.

                    moja kolezanka zrobila sobie z kims takim dziecko (BTW: straszna glupota z jej
                    strony)- gosc nie byl w stanie pracowac dluzej jak pare miesiecy 'na raz' a byly
                    to proste prace:) zaczal wieczorowe studia ktore rzucil po paru miesiacach,
                    kolejne niepowodzenia oczywiscie nie byly jego wina. to jest wlasnie definicja
                    nieudacznika:)))
                    • my.loveonline Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 12:42
                      ale jesli przeszkadza mu w "normalnym" funkcjonowaniu choroba to
                      nazywnie takiej osoby "nieudacznikiem" ja wspomnieł nizej mareczek
                      jest juz chyba torche wyrachowane.
                      • jj1978 Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 13:11
                        to zalezy jaka choroba, jesli to jeden z rzeszy 'polskich rencistow' ktorym
                        choroba przeszkadza tylko w pracy ale w aktywnym zyciu juz nie to nieudacznik
                        jak najbardziej jest adekwatnym okresleniem.

                        co to za choroba ktora przeszkadza w kazdej pracy??? jesli ktos jest na tyle
                        niepelnosprawny ze nie jest w stanie robic doslownie nic to nazywanie takiej
                        osoby nieudacznikiem jest jak najbardziej niesprawiedliwe.
                        • my.loveonline Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 13:16
                          sa takie chorby , które przeszkadzją w zyciu a długotrwały stres w
                          pracy moze spowodowac gwłtowne pogorszenie stanu zdrowia. Oby Wam go
                          nigdy nie zabrakło.
                          • jj1978 Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 13:33
                            nie wszystkie prace sa stresujace.
                            • my.loveonline Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 13:40
                              zależy co kogo steruje
                              • jj1978 Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 13:46
                                to znaczy ze jakakolwiek praca kogos stresuje? to jest rzeczywiscie powazne
                                nieprzystosowanie do zycia w spoleczenstwie. domyslam sie ze taka osobe stresuje
                                rowniez zycie jako takie - wtedy pozostaje chyba tylko egzystencja w osrodku
                                zamknietym, oczywiscie bylby to przypadek skrajny wiec chyba nie o tym ten watek??
                                • my.loveonline Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 13:49
                                  No tak, pozamykac...
                                  Przeciez o to chodzi zeby tacy ludzie, którzy nawet byli w takim
                                  osrodku funkcjonowali normalnie w społeczenstwie, bo tylko tak moga
                                  sie rozwijac a i społeczenstwo sie dzięki nim rozija.
                                  • jj1978 Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 13:56
                                    > Przeciez o to chodzi zeby tacy ludzie, którzy nawet byli w takim
                                    > osrodku funkcjonowali normalnie w społeczenstwie, bo tylko tak moga
                                    > sie rozwijac a i społeczenstwo sie dzięki nim rozija

                                    ale funkcjonowanie w spoleczenstwie najwyrazniej powoduje stres niebezpieczny
                                    dla zdrowia (tak napisalas wczesniej).
                                    • my.loveonline Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 14:06
                                      :) No tak..ale życie nigdy nie było łatwe;)
              • kurczak1 Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 12:46
                Myśle, ze gdy przyjdzie mi założyć fundację opiekującą sie ludzmi,
                którym sie nie udało - bede do nich podchodzic z miłością. To samo
                dotyczy wszelkiej pomocy. Natomiast od partnera życiowego oczekuję
                wkładu we wspólne życie i wzajemnej pomocy. I nie od rzeczy jest tu
                czyjas widoczna chęc lub niecheć do budowania tego zycia.
                • my.loveonline Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 12:55
                  kurczak1 napisała:

                  > Myśle, ze gdy przyjdzie mi założyć fundację opiekującą sie ludzmi,
                  > którym sie nie udało - bede do nich podchodzic z miłością.

                  Nie chce sie juz tak czepiac ale do pratnera zyciowego nie
                  podchodzisz z miłoscia tylko oczekujesz wkładu finansowego?

                  Oczywiście ja tez oczekuje wkładu i wzajemnej pomocy ale nie
                  oczekuję pensji miniumum iles tam.
                  • my.loveonline Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 13:00
                    Przepraszam ale jeszcze jedno.Jak nie umiesz podejśc z miłoscia do
                    najblizszej Ci osoby to jak to chcesz zrobic do obcych Ci ludzi?
                  • kurczak1 Re: Nieudacznicy nazywaja kobiety materialistkami 26.02.09, 13:11
                    Nie oczekuje pensji minimum iles tam (przeczytaj pierwszy post).
                    Chodzi o chęc i zaangazowanie. Na co dzien podchodze z miłoscia do
                    mezczyzny mojego życia - 9-letniego syna. W milości wystarczy serce.
                    W zyciu nie. Facet ktory pozycza ode mnie na papierosy nie nadaje
                    sie na meza. I tyle
    • hotally Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 10:52
      Facetom sie w dupach poprzewracało... zawsze było tak, że musieli dbać o
      rodzinę, a kobiety o dom. Nigdy nie związałabym się z facetem, który jest
      sytuowany niżej niż Ja, z tego zwględu, że źle by się czuł wiedząc, że kupuję
      buty za cenę jego wypłaty.
      • my.loveonline Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 10:54
        czasem wystarczy troche skromnosci albo poskromienia nadmiernych i
        pustych apetytów(taakie drogie buty?)
        ;)
      • jan_hus_na_stosie Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 10:58
        hotally napisała:

        > Facetom sie w dupach poprzewracało...
        > Nigdy nie związałabym się z facetem, który jest
        > sytuowany niżej niż Ja

        A na której randce pytasz faceta o jego dochody? Przed czy po pójściu z nim do
        łóżka? :D
      • jj1978 Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 12:18
        interesujace - musza to byc wiec bardzo statyczne zwiazki:) zadnych zmian pracy
        itd, domyslam sie ze jakos sobie urozmaicacie czas inaczej. lol
    • lacido Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 11:16
      byłam w sytuacji, gdy swoje gniazdko urządzaliśmy za moje pieniądze i w takiej
      gdy przez rok byłam na utrzymaniu partnera. Nigdy żadne z nas nie wypomniało
      tego, pod tym względem to był całkiem niezły facet :) Kasą niby dysponowałam ja
      - może dlatego mi to odpowiadało ;)
      Pieniądze są ważne, może ważniejsze jest to, jak się je zarabia i wydaje :)
    • mono_stereo Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 11:46
      Zawsze w związku interesowały mnie wyłącznie moje pieniądze. Nie zamierzam kogoś
      utrzymywać i nie chcę być utrzymanką. Nie interesuje mnie ile ktoś zarabia i
      oczekuję, żeby się w moje finanse też nie wtrącał. Do tej pory, a byłam już w
      kilku związkach się sprawdzało.
    • mareczekk77 Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 12:28
      Znam faceta, co w wieku 35 lat zaiwaniał po 14h na dobę, inteligentny,
      wykształcony, i co? i splajtował. Recesja na rynku, brak zamówień bo zamówienia
      dostawali koledzy prezesów itd. i przyszła pora na spłacanie długów, komornik,
      zabrali mieszkanie, wszystko co miał. Kochana zona od razu uciekła do innego
      faceta a on zaczął mieszkać kątem u znajomych. I nazwanie tego faceta który nie
      ma ani auta ani mieszkania nieudacznikiem jest dość nieuczciwe, nie uważacie?
      tak samo jak ze mną, jestem chory i nie mogę wychodzić z domu za często do
      pracy, nie zarabiam, i co, też jestem nieudacznikiem? nie sądzę.

      A co do tego ze facet musi mieć jakies minimum to rzecz oczywista, ale proszę o
      nie klasyfkowanie tych co akurat nie mają pieniędzy czy pracy jako nieudaczników
      co całymi dniami się obijają, bo to jest nieprawda. Ja cały dzien inwestuję w
      swój talent i go rozwijam, na gry czasu nie mam - no dobra, raz na dwa dni sobie
      pogram :)
      • stinefraexeter Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 13:06
        Po co bić pianę, skoro wszystko zostało wyjaśnione już wyżej?

        Kurczak i inni nie piszą o facetach, którzy mieli pecha lub startują z gorszej
        pozycji.
        Mowa jest o facetach, którym nie chce się nic robić poza szukaniem wymówek na
        swoje lenistwo i brak pracy ("bo te dupki zawsze są przeciwko mnie").
    • stinefraexeter Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 13:15
      Są pewne tematy, które u niektórych osobników wywołują irytację i rozdrażnienie.

      Wśród facetów istnieje pewna grupa, która na wzmiankę o bezpieczeństwie i
      zaradności reagują histerycznym krzykiem: materialistka!

      Wśród kobiet istnieje grupa, która na wszelkie wzmianki o wadze, rozmiarze, czy
      też wyglądzie atrakcyjnej kobiety reaguje równie histerycznymi piskami: świnie i
      dupki!

      To zachowanie ludzi niepewnych siebie, którzy z jakiś powodów mają kompleksy na
      tym punkcie. Nie warto sobie nimi zawracać głowy.

      • kurczak1 Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 13:17
        Dzięki. Coraz bardziej zaczynam wiedzieć co to znaczy normalnie,
        choc tak to w ogole trochę poźno dojrzewam
      • my.loveonline Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 13:18
        > To zachowanie ludzi niepewnych siebie, którzy z jakiś powodów mają
        kompleksy na
        > tym punkcie. Nie warto sobie nimi zawracać głowy.

        No tak, takimi ludźmi to nie wrto sobie zwracac głowy...Zyjmy w
        sowim świecie kolorowych magazynów, kosmetyczek i manikiuru...
        • stinefraexeter Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 13:32
          my.loveonline napisała:

          > No tak, takimi ludźmi to nie wrto sobie zwracac głowy...Zyjmy w
          > sowim świecie kolorowych magazynów, kosmetyczek i manikiuru...

          Absurdalne argumenty to też przesłanka bardzo emocjonalnego podejścia do tematu.
          • my.loveonline Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 13:41
            to tez zalicza mnie do grupy tych co sobie nie warto głowy zawracac?
            • stinefraexeter Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 13:48
              my.loveonline napisała:

              > to tez zalicza mnie do grupy tych co sobie nie warto głowy zawracac?

              Tak, ponieważ swoją własną sytuację projektujesz na zupełnie inną sytuację
              autorki i wciąż wykrzykujesz to samo, nie wczytując się w wypowiedzi, z którymi
              polemizujesz.
              • my.loveonline Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 13:52
                Bo autorka wątku okresliła go w taki a nie inny sposób i ja sie
                dostosowuję.To ze mam własnie taką sytuacje a nie inna dowodzi
                czegos przeciwnego o czym pisze autorka.
                Ja wykrzykuję to samo? Chyba tym razem Ciebie emocje poniosły. Tez
                juz sobie Toba nie warto zawracac głowy;)
                • stinefraexeter Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 13:59
                  Autorka ma na utrzymaniu dziecko.
                  A ty, jeśli dobrze pamiętam, jesteś w związku z facetem otrzymującym rentę.
                  Dwie zupełnie odmienne sytuacje.

                  Ona ma zupełnie inne obowiązki.
                  Zaś twój facet żadną miarą nie jest nieudacznikiem (bo ta renta to przecież z
                  jakiegoś powodu jest mu przyznana).

                  IMO: jesteś rozdrażniona na tym punkcie, bo bliscy krytykują twojego faceta i
                  waszą (przejściową, miejmy nadzieję) trudną sytuację finansową.

                  Tyle tylko, że w tym wątku chodzi o inny rodzaj facetów.
                  • my.loveonline Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 14:07
                    Doskonale wiem, a ty nie czytasz całego watku.
                    • stinefraexeter Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 15:06
                      my.loveonline napisała:

                      > Doskonale wiem, a ty nie czytasz całego watku.

                      Nie czytam, bo...?
                • jj1978 Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 14:04
                  i po co te nerwy? caly problem polega na tym ze nie wszyscy zarabiaja tyle zeby
                  mogli utrzymac niepracujacego partnera. ja na przyklad nie moglabym sobie na to
                  pozwolic na dluzsza mete, wiec widze sie w zwiazku z kims kto nie moze lub nie
                  chce pracowac. partner np. odziedziczyl fortune i dlatego nie pracuje tez by mi
                  nie bardzo pasowal chyba:)
    • my.loveonline Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 13:26
      kurczak, chcesz przez swój watek powiedziec, ze byłaś w takim
      związku i on sie nie udał? I teraz masz to doświadczenie i chcesz z
      niego korzystac? Oczywiscie, kazdy ma swoje doswiadczenia i zbiera
      je sam i ma prawo a nawet obowiązek znich korzystac.Dla jednego
      taki układ bedzie męczarnia(chociaz wydaje mi sie ze nie tylko o to
      chodziło) a inny sie w nim spałni, bo bedzie widził w nim potencjał
      rozwoju ważniejszy od potzreb materialnych.
      • my.loveonline Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 13:47
        Masz dziecko, to naturalne ze martwisz sie o jego byt i myslisz o
        tym. Ja nie mam dzieci i nie wiem czy kiedykolwiek będę miała, ale
        jak sie zdecyduje to tylko po tym, kiedy bede miała zapewnioną
        stabilna sytuację materialą.
      • kurczak1 Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 13:55
        Po pierwsze nie rozumiem skad Twój atak? Agresja rodzi się ze
        strachu? Czego się boisz?
        Po drugie ja chciałam wejsc w zwiazek, ale ze wzgledow finansowych
        sie nie dalo. I nie jest to zadne widzimisie ani pogon za kasą.
        Mozemy być razem tylko mieszkajac i zyjac osobno w roznych swiatach
        (absurd a jednak prawda). A tak juz nie chce. Stad wniosek: siano
        jest wazne
        • my.loveonline Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 14:09
          Przeprasza jesli odebrałaś moja wypowiedź jako atak. Absolutnie nie
          miałam takiego zamiaru.Wniosek jest dobry:kasa jest wazna, ale
          czasem jest mniej ważna. I tyle.
        • my.loveonline Podziekowania;) 26.02.09, 14:11
          Dzięki wszystkim uczestniczącym w dyskujsji, uwielbiam sie
          emocjonowac na forum a juz dawno nic mnie tak nie wciągnęło.Mam
          nadzieję że każdy miał trochę przyjemnosci dla siebie;)
          Wszyscy jestescie fajni i kazdy ma swoją racje. Jak kosgoś uraziłam
          to przpraszam.Poniosło mnie.
          Pamiętajcie ze niedługo wiosna:)
      • angazetka Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 15:25
        > inny sie w nim spałni, bo bedzie widził w nim potencjał
        > rozwoju ważniejszy od potzreb materialnych.

        Jeśli nie będzie się miało zapewnionych podstaw bytowych
        (mieszkanie, ubranie, jedzenie), to inne potrzeby przestaną się
        liczyć. Samą miłością zyć się nie da.
        • bianka111 Re: pieniądze a miłość 26.02.09, 15:43
          angazetka napisała:


          > liczyć. Samą miłością zyć się nie da.


          Da sie, dopoki ludzie sa mlodzi, nie maja dzieci i mieszkaja na
          garnuszku rodzicow. Wtedy mozna sobie bajac, ze najwazniejsza jest
          milosc i czlowiek, a bez pieniedzy da sie zyc.
          Gorzej, kiedy staje sie twarza w twarz z tzw. prawdziwym, doroslym
          zyciem tudziez problemami. Sama miloscia i cudownym charakterem
          partnera nie da sie nakarmic powolanej do zycia rodziny.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka