Dodaj do ulubionych

Kobiece "przyjażnie"

02.03.09, 10:02
Znamy się już od 6 lat. Od początku studiów zaprzyjaźniłyśmy się i tak dalej
trwamy razem.
Jedna z koleżanek A. ma chłopaka - jakoś nigdy za nim nie przepadałam, głównie
za to, że nie szanował ją, często obrzucał błotem w naszym towarzystwie. Rok
temu na parapetówie w moim nowym mieszkaniu porównał mnie do h.ja bo
stwierdziłam, że pewnie sie do roku z A. ożeni. Nigdy go nie lubiłam i nigdy
też tego nie ukrywałam.

Zaprosiłam ich na moje wesele - stwierdzałam, że jeśli to jest jej facet to
akceptuję go a ona może z kim tylko chce przyjść na nie: tam znowu była
powtórka z rozrywki czyli gnojenie koleżanki A. przez np uwagi: że "robi
wszystko by się A. od niego wyniosła a ona nie chce się wyprowadzić"... Ale
oczywiście w oczach A. to były tylko żarty... a tak poza tym to jest
idealny:(( tylko my tego- jej koleżanki nie widzimy.
Ostatnio mój mąż miał urodziny i koleżanka A. przesłała mu jakiś drobny
upominek, więc zaprosiliśmy ją na urodzinową kawę. Wtedy zapytała czy ma
przyjść sama czy z cytuje "kimś". Nie chcąc udawać, powiedziałam,że lepiej bez
bo wtedy może u nas zostać na noc i razem z rana pójdziemy do pracy- koleżanka
A. mieszka 50km od miejsca naszej pracy i co dzień dojeżdża a ja 12 min
pieszo;) No i stwierdziła, że ok:) Że przyjedzie do nas w czw a dzień
wcześniej zostanie u innej naszej koleżanki D., która mieszka niedaleko mnie.
Jednak w pn koleżanka D. poinformowała mnie,ze jednak A. przyjdzie do mnie na
kawę w dzień w którym ma być u koleżanki D i nasze wcześniejsze ustalenia co
do nocowania i piżama- party są nie aktualne. Zrobiło mi się przykro i
zapytałam dlaczego, stwierdziła, że babcie ma chorą i musi jechać z nią do
lekarza. Ok! Czaje:)


Kiedy tego dnia przyszła do mnie na kawę, zapytałam gdzie jest koleżanka D.
wtedy koleżanka A. zapewniła mnie, że wybiera się do mnie ale musi jeszcze
dokończyć obiad i jak tylko skończy. Wydało mi się to dziwne- zapytałam czy na
pewno sie do mnie wybiera. A. znowu mnie zapewniła,że tak. Po 10 min znowu
zapytałam, ale po kolejnym zapewnieniu odpuściłam sobie. Stwierdzałam, że
pewnie coś jej wypadło poza tym, jak A. mnie zapewniła, że koleżanka przyjdzie
to przyjdzie. Jej słowo było dla mnie największym zapewnieniem.

Następnego dnia gdy zapytałam koleżankę D dlaczego nie przyszła, powiedziała,
że nie przyszła bo nie została zaproszona. Powiedziałam ,że A. mnie zapewniała
z 2 razy że się wybierasz co było dla mnie wystarczającym zapewnieniem.
Zapytałam A. dlaczego mnie okłamała i zapewniała 2x: stwierdzała,że nie
chciała mi zrobić przykrości mówiąc wprost ,że jej oficjalnie nie zaprosiłam
więc strałą się to rozegrać "dyplomatycznie". Dyplomatycznie? Kłamiąc prosto w
oczy? Dyskusja trwa dalej, w końcu się dowiaduję, że cała ta sytuacja jest
moją winą bo nie zaprosiłam jej faceta.

Z mojej perspektywy, to uważałam za bardziej uczciwe powiedzenie wprost jaki
jest mój - niezmienny od lat- stosunek faceta. Stwierdziłam, że bardziej
uczciwie jest powiedzieć co na prawdę czuję, jeśli chodzi o jej faceta. Nie
lubię go i nie stać mnie na udawanie, że jednak go lubię. Zapraszać kogoś do
siebie to nawiązanie bliższych relacji, bo przecież jak się kogoś zaprasza to
chce się o tej osobie jak najwięcej dowiedzieć, ale i powiedzieć o sobie. A ja
nie lubię słuchać jak on ją traktuje :( Nie chcę udawać, że wszystko jest ok,
jeśli nie jest:((( Inne nasze koleżanki przymykają oko na jego zachowanie,
ponieważ "on się zachowuje tylko tak, w jej koleżanek towarzystwie, a w domu
to anioł".

Bardzo mnie boli, że mnie okłamała z powodu takiej bzdury. Zawsze spotykałyśmy
się w babskim gronie i wszystko było ok. Boli mnie to bardzo.
Brzydzę się kłamstwem dlaczego nie mogłam okłamywać jej, że nagle zmieniłam
stosunek do jej faceta i "od dziś" go lubię. Nie stać mnie na udawanie, bo ta
takich relacjach jak przyjaźń czy zażyta koleżeństwo nie ma tu na to miejsca.
A co Wy sądzicie? Jak się mam teraz zachować? czuję się zawiedziona jej
kłamstwem i oszukana.
Obserwuj wątek
    • vandikia Re: Kobiece "przyjażnie" 02.03.09, 10:13
      ja to się zgubiłam w tej opowieści szczerze mówiąc
      ale problem mam chyba w miare podobny.. tzn jestesmy we 3 ponad 10
      lat..ze 12 nawet.. no i teraz jeden pan tak wplywa na jedną
      dziewczyne z towarzystwa.. ze przyjazn powoli sie rozwala. to
      rozwalanie trwa ponad rok.. i nie rozpadlo sie narazie dlatego, ze
      mamy dosc mocne fundamenty..ale i najmocniejsze moga pasc

      tez mamy dzis rozmawiac, co dalej...

      moją radą dla Ciebie jest - jezeli zalezy Ci na przyjazni -
      spotykajcie sie przez pewien czas na gruncie neutralnym i tylko w
      babskim gronie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka