Dodaj do ulubionych

Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przede mną

02.03.09, 12:14
Dowiedziałam się przypadkiem, że mój mąż planuje spotkać się ze swoją
koleżanką, z którą pisze na gadu i smsuje, w podczas mojego pobytu z dzieckiem
u rodziców. Oczywiście nic mi o tym nie powiedział. Gdy cała sprawa wyszła na
jaw, zaczął kręcić i kłamać, gdy zrozumiał, że i tak wszystko wiem, zrobił mi
awanturę. Ona jest kobietą, z która miał, powiedzmy, krótkotrwały romans,
zanim poznał mnie.
Akceptowałam jego kontakty z nią na gadu, meile itd., ale to mnie
zaniepokoiło. Dlaczego to ukrywa? Gdy zadałam mu to pytanie, nie odpowiedział,
obrzucił mnie tylko stekiem pretensji o to, że ograniczam jego wolność,
itp.itd. Nie wiem, co robić. Nie powstrzymam go przez spotkaniem się z nią,
ale nie mogę przecież tego tak zostawić! Poradźcie :(
Obserwuj wątek
    • pan_i_wladca_mx przestan 02.03.09, 12:24
      przestan go ograniczac-kopnij go w dupe na rozped
    • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:27
      Twój maż jest nie fer.A Ty sie spotykasz ze swoimi byłymi?Może
      powinnaś?;-)
    • sadosia75 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:27
      A jak sie dowiedzialas, ze maja sie spotkac? i dlaczego panikujesz?
      • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:28
        Sadośka(dzień dobry).Ty jak zwykle oaza spokoju;-)
        • sadosia75 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:30
          A zebys wiedziala, ze dobry :) Taaak oaza spokoju, radosci, empatycznosci i
          takie tam bezydury :D
          • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:34
            teraz juz wiem;-)Peeełna zalet ułożona kobitka.Takich tu potrzeba
            ludziom często na rozdrożach;-)
            • sadosia75 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:35
              a wez Ty szydziaro jedna :))))))
              Pelna zalet aha ja kuzwa na kwiaty czekam od malzonka i czekam i czekam i
              cholercia nie ma! chyba omsknelo sie malzonkowi w pamieci, zem pelna zalet :D
              zaraz mu linka wysle z foruma niech przypomni sobie :D
              • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:40
                sadosia75 napisała:

                > a wez Ty szydziaro jedna :))))))
                > Pelna zalet aha ja kuzwa na kwiaty czekam od malzonka i czekam i
                czekam i
                > cholercia nie ma! chyba omsknelo sie malzonkowi w pamieci, zem
                pelna zalet :D
                > zaraz mu linka wysle z foruma niech przypomni sobie :D


                No wiesz?Jak możesz?Wcale ,to nie było szyderstwo.Ja tak na prawde
                uważam;-)I lepiej .by Twój maż szybciuteńko sie zreflektował,że tak
                jest.
                Ja od mojego juz kwiatów nie oczekuję-wolę inne ozdoby.I też mu
                zaraz prześlę linka;-)
                • sadosia75 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:42
                  Aaaaaaaaa to zes polechtala moja proznosc :D
                  innych ozdob tzn sie jakich? ja to na kwiaty czekam :) tzn tak mysle, ze to beda
                  kwiaty. ale spoziewam sie jezcze toffifee co byloby lepsza niespodziewajka :)
                  nie pogardzilabym tez pelnym bakiem ON :) no ale co da to wezme :) w mysl zasady
                  jak daja to bierz jak bija to spi.. uciekaj :D
                  • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:46
                    Wole inne podarki.Ewentualnie jak kwiaty-to doniczka,żal mi gdy
                    muszę suche już wiechcie wyrzucać.Nie mogę patrzeć jak tracą na
                    urodzie w miedzyczasie;-)A słodkości-czemu nie;-)A odnośnie pełnego
                    baku-męza dba by nie był pusty;-)
                    • sadosia75 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:48
                      No toz ja na doniczkowe czekam :) innych nie przyjmuje bo kwiatow cietych nie
                      lubie. czekamna kaktusa bo lubie je :) nie trzeba podlewac czesto, ani jakos
                      szczegolnie dbac :) a kiedys to nawet przesuszylam kaktusa wiec doswiadczenie z
                      tymi kwiatami mam :)
                      A pelny bak to moje zadanie bo ja lubie tankowac. tylko zawsze jak wyjade
                      tankowac to jakos dziwnie tabun ludzi sie zbiera na miescie, rondzie, na stacji
                      i kolejki sa masakryczne.
                      • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:51
                        Na statoil ,bo ja tam zawsze tankuje;-)Też lubie kaktusy,mam kilka
                        dorodnych sztuk;-)Inne kwiaty stety sie marnują,bo nie mam czasu by
                        z nimi rozmawiać;-)
                        • sadosia75 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:54
                          Ja to na orlen. zbieram punkty na karcie, zeby wymienic na lodowke turystyczna
                          :) ja nie gadam z kwiatami :) ja im opowiadam jak mi dzien minal :) tzn mowie to
                          do zwierzakow i przy okazji do kaktusow :) zeby nie czuly sie pominete :)
    • alpepe Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:30
      Co mamy Ci poradzić?
      Moim zdaniem wygląa to tak: nie absorbujesz męża zbytnio życiem rodzinnym, jakby
      co, jedziesz z synem do rodziców, mąż nie przemęcza się opieką nad dzieckiem i
      pracami w gospodarstwie. Nudzi mu się, ty nie stanowisz dla niego "zagadki",
      "atrakcyjnej dupy" itd. A tamta nie powiedziała mu nigdy: teraz jesteś żonaty,
      miło mi się z Tobą gada, ale nie chcę robić nic, co byłoby niemiłe. Więc Twojemu
      mężowi coś się wydaje. Co się wydaje, nieważne.
      Ja bym zrobiła jedną z dwóch rzeczy: wniosek o separację i rozwód (niestety, to
      oznacza brak kontynuacji małżeństwa, a Ty nie jesteś jeszcze na tym etapie) lub
      zapisałabym się na jakieś studia, kurs językowy, nieważne, tak, aby tatuś miał
      czas wypełniony opieką nad synem. Ideałem byłby chyba kurs przez skypa, jeśli
      macie jeden komputer, miałabyś pewność, gdzie jest mąż i co robi. Głupie pomysły
      rodzą się z nadmiaru wolnego czasu :-).

      Pozdrawiam i trzymaj się, pamiętaj, pretensje męża o brak wolności to tylko
      próba odwrócenia kota ogonem. Wolność w rodzinie? Randki? Koń by się uśmiał.
    • idasierpniowa28 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:31
      A jakbyś się zachowała, gdyby mąż Ci powiedział wprost, że umówił
      się z tą koleżanką na kawę, czy piwo? Może wiedział, że zaczniesz
      panikować, zabraniać mu itp, więc dla świętego spokoju sprawę
      przemilczał. Może chodzi o najzwyklejsze spotkanie?
      • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:32
        Najzwyklejsze spotkania z byłymi powinny się odbywać w większym
        gronie-mam na myśli obecnośc żony.Inaczej i przy ukrywaniu jest to
        nie fer
        • alpepe Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:33
          teklana, nie mogłabyś się przemóc i pisać fair?
          • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:34
            Jasne ,że mogę;-)A zmieni to sens zdania?
            • alpepe Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:35
              nie będzie ranić mojego poczucia estetyki :-).
              • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:38
                alpepe napisała:

                > nie będzie ranić mojego poczucia estetyki :-).


                Jasne,jasne,ja jestem ugodowym człekiem.Twoje zachowanie jest fair;-)
        • idasierpniowa28 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:39
          teklana napisała:

          > Najzwyklejsze spotkania z byłymi powinny się odbywać w większym
          > gronie-mam na myśli obecnośc żony.Inaczej i przy ukrywaniu jest to
          > nie fer

          Dlaczego? Zeby niby zapobiec wybuchowi uczucia, które kiedyś
          istniało? A jeśli była/ były ma swoją rodzinę to też obecnośc
          współmałżonków jest wymagana? ;) Idąc tym tropem, żona, czy mąż
          powinni uczestniczyć w spotkaniu z koleżanką/ kolegą z pracy
          również, żeby mieć wszytsko pod kontrolą. A gdzie miejsce na
          zaufanie wobec tego? ;)
          • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:43
            ida tu nie chodzi o zaufanie tylko o poczucie bezpieczeństwa.Jeśli
            okłamał to już jest nie halo.Poza tym ,dlaczego nie spotkać sie
            wspólnie?Nie uważam ,by spotykanie się z byłymi było konieczne.Jest
            tyle osób na świecie i znajomych.Jeżśli żona nie czuje się z tym
            dobrze tzn.że maż nie powinien się spotykać.To kwestia szacunku dla
            drugiej osoby i związku.
            • sadosia75 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:47
              bezydura :)))))
              Jak ufa to i poczucie bezpieczenstwa posiada. a jak nieufa to nie posiada. cosik
              mnie sie wydaje, ze dziewczyna wlazla na gg i doczytala, ze maja sie spotkac i
              chyba stad to oburzenie meza.
              a spotykac sie moga i w troje albo i piecioro czy ile tam chca. jak zona mezowi
              ufa to nie szuka w kazdej kobiecie potencjalnej kochanki meza. a maz jak chce
              zdradzic to i tak zdradzi. nie dopilnuje :d
              • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:49
                Dla mnie była kobita męza nie jest zwykła laską jak inne.;-)Widać
                nie zamknał pewnego etapu .....Co go kręci?Rozmówki z była
                dziewczyną?Ale możesz i mieć rację,że go wyszpiegowała.;-)Tak samo
                jak z tym :nie podsłuchuj po usłyszysz na siebie;-)
                • sadosia75 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:52
                  Hymmm :D tzn wiesz ja to mam dobry staly kontkat i z moim bylym iz byla meza :)
                  wiec mnie to w ogole nie dziwi, ze obecny spotyka sie z byla itp.
                  i to szpiegoanie ( o ile w ogole bylo ) to lekka przesada. jak czlowiek czegos
                  szuka to znajdzie chocby to bzdura byla to wyolbrzymi. bo znalazl to czego
                  szukal to czas ukamieniowac ladacznice/ladacznika ( jest takie slowo ladacznik?)
                  • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:56
                    Ja goszcze czasem w domu była żonę mojego ukochanego,gościłam byłą
                    dziewczynę,ale nie spotykają się "potajemnie",nie klikają gdy ja o
                    tym nie wiem.Kolegujemy się,zjadamy kiełbaskę z grilla i jest ok.Tak
                    samo ja czeję pottrzeby robić tajemnicy ze spotkania z moim
                    eks.Zazwyczaj umawiamy sie u mnie w domu,albo na mieście.Po knajpach
                    bez męża nie wędruję;-
                    )
                    • sadosia75 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:58
                      Nie no robienie tajemnicy nie jest ok. Ale szpigunostwo tez do fajnych sie nie
                      zalicza.
                      Ja tam z byla i bylym sie spotykam albo w domu a czasem to z byla meza na kawke
                      idziemy albo z bylym sobie sama ide.
                      normalne kontakty mamy. nic poza przyjaznia nas nie laczy.
              • marrie1 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:03

                > mnie sie wydaje, ze dziewczyna wlazla na gg i doczytala, ze maja sie spotkac

                nie znam hasła do gadu męża, tak samo jak on nie zna mojego.
                • sadosia75 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:04
                  To skad wiesz,ze maja sie spotkac?
            • idasierpniowa28 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:51
              > > ida tu nie chodzi o zaufanie tylko o poczucie bezpieczeństwa

              Zgoda. Poczucie bezpieczeństwa jest bardzo ważne. Ale jeśli zakłóca
              je zwykłe spotkanie z byłą, to już moim zdaniem coś jest nie tak. Ja
              nie jestem przeciwna spotkaniom w większym gronie z żonami i mężami.
              Ale co, jeśli powiedzmy była i obecna nie przepadają, mówiąc
              delikatnie za sobą? Albo np nie wiem, nie mają wspolnych znajomych
              np ze szkoły, nie będą mogły powspominać starych czasow, pośmiać się?


              >Jeżśli żona nie czuje się z tym
              > dobrze tzn.że maż nie powinien się spotykać.To kwestia szacunku
              dla
              > drugiej osoby i związku.

              Mi to bardziej ygląda na ograniczenie czyjejś wolności. Teraz
              jesteś " mój" i to ja zdecyduję z kim i kiedy możesz się spotkać.
              • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:53
                ida,jeśli kobiety za soba nie przepadają to niech sobie przypomni
                której ślubował i dla której warto być też kolegą;-)
                • idasierpniowa28 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:02
                  teklana napisała:

                  > ida,jeśli kobiety za soba nie przepadają to niech sobie przypomni
                  > której ślubował i dla której warto być też kolegą;-)


                  Kochana :) Ale przecież mąż może być kolegą a nawet przyjacielem
                  własnej żony :) I pozostawać w równie dobrych koleżeńskich
                  stosunkach z byłą. Potarzam- koleżeńskich, bez zabarwienia
                  erotycznego. Takie ' cuda" się zdarzają ;)
                  Ja po prostu patrzę na całą sytuację ze swojej perspektywy. Mój M np
                  kończył ogólniak w Warszawie, do tej pory ma tam pelno znajomych,
                  również byłe kobiety ;) I nie tak dawno mieli spotkanie klasowe, na
                  którym ostatnia ( obecnie wolna) też była. I co? I pojechał sam, nie
                  spędzało mi to snu z powiek ;) I nigdy by mi nie wpadło do głowy
                  wlec się razem z nim :)
                  A może jestem mega naiwniara i powinnam? :D
                  • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:07
                    spotkanie klasowe-czyli nie przyjechali tylko oni-Twój facet i jego
                    była;-)
                    • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:08
                      Sadośka ty lisu chytrusu.;-)
                      Jak widac kobitka nie okazała się szpiegiem.Przypadki chodza po
                      ludziach.
                      Podtrzymuję ,że facet zachował się nie fer-ups.fair;-)
                      • sadosia75 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:11
                        szpigunem! nie okazala sie szpigunem!
                        no co ja wszedzie szpigunow wywechuje :)
                    • idasierpniowa28 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:15
                      > spotkanie klasowe-czyli nie przyjechali tylko oni-Twój facet i
                      jego
                      > była;-)

                      Niby nie :) Ale przecież spotkanie trwa ileś tam czasu a potem
                      ludzie się rozchodzą :) Więc np mogłabym wyjść z założenia, że pojdą
                      wspominać stare czasy do niej np :)
                      • sadosia75 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:17
                        Wez Idka bo sobie jeszcze cos wkrecisz ;))))
                        • idasierpniowa28 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:35
                          sadosia75 napisała:

                          > Wez Idka bo sobie jeszcze cos wkrecisz ;))))
                          No co, co ? :P Klimat forum się udziela, jak wszyscy węszą,
                          szpiegują i podejrzewają ukochanych o zdrady to i ja zacznę, bo się
                          będę czuła obco :D
                          • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:37
                            idka- nie daj sie zwariować;-)
                            • idasierpniowa28 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:56
                              teklana napisała:

                              > idka- nie daj sie zwariować;-)

                              Teraz " nie daj" ;) Ziarno niepewności zostało zasiane ;);)
                              • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:58
                                I teraz masz zamian je dziobać jak inne kobitki zatroskane?Ja tam
                                wole schabowego;-)(taka krótka dygrescja do ziarna)
                                • idasierpniowa28 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 14:32
                                  teklana napisała:

                                  > I teraz masz zamian je dziobać jak inne kobitki zatroskane?Ja tam
                                  > wole schabowego;-)(taka krótka dygrescja do ziarna

                                  Nie dziobać :) Ja w furii szponami będę wyszarpywać ;)
                                  • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 14:34
                                    Ida.W sumie ,to nie tak żle;-)Najgorsza jest obojętność;-)
                                    • idasierpniowa28 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 14:46
                                      teklana napisała:

                                      > Ida.W sumie ,to nie tak żle;-)Najgorsza jest obojętność;-)

                                      Obojętność mi chyba nie grozi ;) W grę wchodzi jedynie zimna furia
                                      albo klasyczna histeria. Nie wiem na co się zdecydować.
                                      • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 14:49
                                        Ja tam nie widze różnicy miedzy obiema;-)Czy tak ,czy siak dasz
                                        upust ,a to podobno uzdrawia;-)
                                        • idasierpniowa28 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 15:00
                                          teklana napisała:

                                          > Ja tam nie widze różnicy miedzy obiema;-)Czy tak ,czy siak dasz
                                          > upust ,a to podobno uzdrawia;-)

                                          Oczyszcza :) Chyba się na tą furię jednak zdecyduję;) Z histerią mi
                                          nie po drodze :)
                          • sadosia75 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:39
                            Idka Ty narazie nie wkrecaj sobie ok? bo ja musze z psami na kuposiuske wyjsc.
                            wiec jak cos to Cie tekla bedzie ustawiac ale sama to nie wiem czy da rade!
                            • idasierpniowa28 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:55
                              sadosia75 napisała:

                              > Idka Ty narazie nie wkrecaj sobie ok? bo ja musze z psami na
                              kuposiuske wyjsc.
                              > wiec jak cos to Cie tekla bedzie ustawiac ale sama to nie wiem czy
                              da rade!
                              >

                              No ok. Z ogólną histerią, wyrywaniem włosów z głowy, i zalamywaniem
                              rąk poczekam aż psieki odsiusiasz i odkupkasz ;) Sama rady może nie
                              dać ;)
                      • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:17
                        Nie wpadajmy w paranoję;-)Oczywiście myśleć mozna sobie wszystko,ale
                        jak ludzie są wobec siebie ok,takie myśli do głowy nie
                        wpadają.Dopóki jakiś tam incydent nie zburzy spokoju;-)
                        • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:18
                          I idka przestań-bo faktycznię się wkręcisz;-)
                          • idasierpniowa28 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:37
                            teklana napisała:

                            > I idka przestań-bo faktycznię się wkręcisz;-)

                            Jak się wkręce, to Wy mnie do pionu ustawicie ;) Mam nadzieję
                            przynajmniej ;)
        • iberia.pl Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:56
          teklana napisała:

          > Najzwyklejsze spotkania z byłymi powinny się odbywać w większym
          > gronie-mam na myśli obecnośc żony.

          nie zawsze...a co w sytuacji, gdy sie pracuje z exem ? :-P


          >Inaczej i przy ukrywaniu jest to
          > nie fer

          poniekad masz racje, ja bym sobie zadala pytanie :dlaczego chcial to
          ukryc...Inna sprawa, ze klamstwo ma krotkie nozki i klamac trzeba
          umiec, a faceci na ogol nie potrafia klamac...
          • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:59
            Autorka wątku nic nie wspominała o wspólnej pracy obojga.A jeśli
            pracują,to jeszcze gorzej podejżane,gdy w pracy jest kontakt,a tu
            jeszcze potrzeba rozmowy na gg i dodatkowe spotkanie ;-)
            • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:59
              Sadośka ,własnie o takim układzie napisałam i ja-tylko ty ładniej
              ubierasz w słowa;-)
              • sadosia75 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:01
                Znaczy sie bardziej wyedukowana jestem? taka erudytka w tematyce "kontaktuje sie
                z eksiem" ?
                Uuuuu kolejna zaleta no no lista sie powieksza :D
                • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:04
                  Sadośka zdradzasz,a to komplement?;-)Oczywiście ,to żart.Ja nie
                  neguję takowych spotkań.Sama jednak nigdy nie czułąm potrzeby
                  widywania z kolegami,byłymi chłopakami,eksiem bez mojego obecnego
                  partnera;-)Kolejny (-) na moim koncie zaraz po niedoedukowaniu?
                  • sadosia75 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:06
                    jasne, ze komplement! bo popatrz na sytuejszyn:
                    on mnie bije, a ja w ramach odwetu go zdradzam!
                    zobacz jaka chitra jestem!
                    Ten minusik to taki tyci tyci,ze prawie,ze nie widoczny jest wiec nie martw sie :D
            • iberia.pl Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:06
              teklana napisała:

              > Autorka wątku nic nie wspominała o wspólnej pracy obojga.A jeśli
              > pracują,to jeszcze gorzej podejżane,gdy w pracy jest kontakt,a tu
              > jeszcze potrzeba rozmowy na gg i dodatkowe spotkanie ;-)

              nie pisalam, ze oni razem pracuja:-), taki lekki offtop pop prostu.
    • drie Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:32
      marrie1 napisała:


      > Akceptowałam jego kontakty z nią na gadu, meile itd., ale to mnie
      > zaniepokoiło. Dlaczego to ukrywa? Gdy zadałam mu to pytanie, nie
      odpowiedział,
      > obrzucił mnie tylko stekiem pretensji o to, że ograniczam jego
      wolność,
      > itp.itd. Nie wiem, co robić. Nie powstrzymam go przez spotkaniem
      się z nią,
      > ale nie mogę przecież tego tak zostawić! Poradźcie :(

      Czyli znaja sie od dawna i od dawna utrzymuja kontakt, tak? Samo
      smsowanie Ci nie przeszkadza, tylko spotknie?

      Moze oni sie juz nie raz spotkali? Ot, po prostu starzy znajomi. To,
      ze kiedys mieli romans nie znaczy, ze on odzyl.

      • musam Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:51
        moze jestem starej szkoly, ale do jasnej, jak chce pogadac to niech
        ja do nich do domu, na kawe zaprosi.Sorry ,ale ja bym tego nie
        akceptowala, i jeszcze fakt ukrywa?! wiec ma cos za skora.
        Nie ma zadnych kolezanek z ktorymi spotykaja sie zonaci faceci sam
        na sam...to tylko potencjalne lub efektywne kochanki.
        Co innego jak ma sie tylko babki w pracy. to mozna wyjsc na kawe ale
        nie z jedna tylko w grupie.
        Ja chodze z kolegami na "piwa" (zadko) po pracy. tak samo moj maz,
        ali nigdy tylko z jednym, tylko w grupie.

        Mysle ze powinnac definitywnie postawic granice, idzcie lepiej sami
        razem do restauracji, a malego zawiez na kilka dni do babci...:)
        • sadosia75 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 12:56
          > Nie ma zadnych kolezanek z ktorymi spotykaja sie zonaci faceci sam
          > na sam...to tylko potencjalne lub efektywne kochanki.
          no to wychodzi na to,ze zdradzam meza albo bede go zdradzac bo wychodze sama na
          kawe z facetem, ktory nei jest moim mezem.
          Oj jak dobrze sie dowiedziec :D czlowiek przynajmniej juz wie czego sie moze
          spodziewac :D
          • drie Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:01
            No, Sadosia, widze, ze Ty tez zdradzasz. Od razu czlowiekowi lzej, ze
            nie sam taki naiwny na tym swiecie :D
            • sadosia75 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:02
              Drie ja jeszcze nie wiem,ze zdradzam :( tzn jzu wiem :) ale nie wiedzialam
              jeszcze chwile temu! Ja zdradzam, on zdradza. Dobrze,ze czlowiekowi uswiadomia
              prawde zyciowa! a to bym zyla taka nie wiedzaca :(
              • drie Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:05
                >Dobrze,ze czlowiekowi uswiadomia
                > prawde zyciowa! a to bym zyla taka nie wiedzaca :(

                Chyba sie przeniose na jakies forum o kwiatkach zanim sie kompleksow
                nabawie i zje mnie poczucie winy. :/
                • sadosia75 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:07
                  Jak znajdziesz jakies bezkompleksowe to daj znac popelzne za Toba.
        • drie Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:00
          Ja za duzo eksow nie mam wiec i doswiadczenia ubozsze :)
          Uwazam, ze za malo szczegolow by oceniac ta sytuacje. Moze juz mieli
          niejedna rozmowe na ten temat i maz zdaje sobie sprawe, ze eksiary
          nie da rady zaprosic do domu.

          Dziwi mnie tylko fakt, ze wiekszosc wypowiedzi jest nastawiona z
          automatu na negatywny wydzwiek tego spotkania.

          > Nie ma zadnych kolezanek z ktorymi spotykaja sie zonaci faceci sam
          > na sam...to tylko potencjalne lub efektywne kochanki.

          Guzik prawda :) Raz w miesiacu spotykam sie z kumplem z pracy sam na
          sam na obiad. Super nam sie rozmawia. Zero podtekstow jakichkolwiek.
          Gdybym go zaprosila do domu to juz rozmowa nie bylaby taka sama. Czy
          to tez zdrada?
        • bupu Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 16:35
          > Nie ma zadnych kolezanek z ktorymi spotykaja sie zonaci faceci sam
          > na sam...to tylko potencjalne lub efektywne kochanki.

          Dla pewności poleca się wziąć mężczyznę na smycz i ubrać go w żelazne majtki.
    • iberia.pl właśnie dlatego Ci nie powiedział, bo chciał 02.03.09, 12:45
      miec swiety spokoj...
      • teklana Re: właśnie dlatego Ci nie powiedział, bo chciał 02.03.09, 12:47
        iberia,jak chce sie mieć swiety spokój i brak zobowiozań nie powinno
        się tworzyć związku;-)
      • marrie1 Re: właśnie dlatego Ci nie powiedział, bo chciał 02.03.09, 13:02
        Widzę, że pojawiło się wiele pytań, więc odpowiadam, by lepiej naświetlić sprawę.
        To nie tak, że nie absorbuję męża życiem rodzinnym, wprost przeciwnie. On
        pracuje na etacie, ja siedzę z małym w domu, trzy razy w tygodniu chodzę
        popołudniami dorabiać sobie. W tym czasie mąż zostaje z dzieckiem i zajmuje się
        domem. Trzeba mu przyznać, że jest dobrym ojcem, bardzo kocha syna i chętnie się
        nim zajmuje. Do rodziców jeżdżę, ponieważ mieszkają daleko i nie odwiedzam ich
        zbyt często, właściwie tylko w święta i wakacje. Jeśli więc istnieje możliwość
        dłuższego kilkudniowego wyjazdu, to chyba oczywiste, że korzystam.
        Dowiedziałam się o planowanym spotkaniu w sposób następujący: mamy z mężem
        bardzo podobne numery telefonów, różniące się właściwie jedną cyfrą. Tamta
        kobieta chyba pomyliła numer, ni stąd ,ni zowąd dostałam smsa o ich planach. Nie
        sądzę, by zrobiła to specjalnie, jestem pewna, że nie zna mojego numeru.
        Zapytałam męża o sms, i wybuchła awantura, o czym już wiecie.
        Dlaczego panikuję? Pisałam już, że wiedziałam o ich kontaktach. nie miałam nic
        przeciw, bo najzwyczajniej w świecie ufałam mężowi. Nigdy niczego nie ukrywał;
        był ze mną zawsze szczery i opowiadał o czym z nią pisze, nawet nie pytany.
        Dopiero teraz zaczął mięć tajemnice. Co prawda nigdy się z nią nie spotykał, ale
        nie rozumiem, po prostu nie pojmuję, tak nagle zrobił wyjątek od reguły i zaczął
        się kryć z chęcią spotkania.
        • marrie1 Re: właśnie dlatego Ci nie powiedział, bo chciał 02.03.09, 13:05
          Nie znam hasła do gadu męża, on nie zna tez mojego.
          • marrie1 Re: 02.03.09, 13:07
            Tym bardziej, że nie zabroniłabym mu tego spotkania. Chce, niech idzie, niech
            spędzą miło czas, tylko po co do diabła on się z tym kryje, jakby powiedział jak
            człowiek, że chce się z nią spotkać, nie byłoby sprawy.
            • marrie1 Re: 02.03.09, 13:09
              Nie pracują razem, ona mieszka w sąsiednim mieście, samotnie wychowuje dziecko.
              Z smsa wynikało, że mąż ma do niej jechać po pracy.
              • teklana Re: 02.03.09, 13:12
                Może kontakt naprawić?;-)Przepraszam za sarkazm.Nie wiem jak
                powinnaś postapić,ale jak już o "obca"babę sa niesnaski,to
                obowiązkiem męza jest wyjaśnić sytuację.A ten przybrał pozę obronną;-
                )Czasem ,to źle wróży;-)
              • iberia.pl Re: 02.03.09, 13:19
                marrie1 napisała:

                > .
                > Z smsa wynikało, że mąż ma do niej jechać po pracy.


                to zapytaj mezulka jakby sie poczul gdybys w WASZY M domu spotkala
                sie ze swoim exem pod nieobecnosc meza.
                Rozumiem spotkanie w kanjpie-ok, ale w domu to juz lekka przesada.
                • teklana Re: 02.03.09, 13:20
                  Nie ma różnicy gdzie,ważne jaką tajemnicą owiane to spotkanie;-)
                  • iberia.pl Re: 02.03.09, 13:25
                    teklana napisała:

                    > Nie ma różnicy gdzie,ważne jaką tajemnicą owiane to spotkanie;-)


                    a ja mysle, ze jednak miejsce ma jakies znaczenie.
                    A robienie tajemnic tam gdzie ich nie ma jest dla mnie zwykla
                    glupota:-).
                    • teklana Re: 02.03.09, 13:27
                      iberia,tajemnica jest ,albo nie;-)Tak jak byś powiedziała -facet nie
                      okłamał,tylko nie powiedział prawdy;-)
              • drie Re: 02.03.09, 13:20
                Przyznam, ze mnie przytkalo. :)

                Bo jesli to taka sobie kolezanka, to juz wczesniej moglby np. syna
                wziasc i pojechac do niej pogadac. Jako kumpel.

                A tak, to troche krecone to to. Dziwna tez pomylka z nr telefonu, bo
                jesli maja kontakt od dawna to chyba zdecydowana wiekszosc ludzi ma
                wpisany na stale nr danej osoby. Nie wbija go do kazdego sms-u.

                No i awantura dobrze nie wrozy.

                Chcac na sile byc optymistka, to bym powiedziala, ze ot po prostu
                facet wiedzial, ze bedzie mial wiecej czasu wolnego i zaplanowal
                spotkanie z kolezanka tak aby nie odbylo sie kosztem czasu
                spedzonego z rodzina. A ze Ci nie powiedzial.. co z oczu to i z
                serca.. Nie wiem, czy to przekonujace.
              • sadosia75 HA mowilam,ze szpigun!! 02.03.09, 13:20
                wyszpigunowala z telefonu! i co i co i co? kto mial racje?
                • teklana Re: HA mowilam,ze szpigun!! 02.03.09, 13:22
                  ia,przeszpigunowała własny;-)
                  • teklana Re: HA mowilam,ze szpigun!! 02.03.09, 13:22
                    To już paranoja!Szpigunować nawet siebie;-)
                    • sadosia75 Re: HA mowilam,ze szpigun!! 02.03.09, 13:23
                      Jak to wlasny wyszpigunowala? to on sesemesowal z tamta z zonowego telefonu?
                      • teklana Re: HA mowilam,ze szpigun!! 02.03.09, 13:25
                        Cofnij się do tyłu sadośka;-);-);-)
                      • marrie1 Re: HA mowilam,ze szpigun!! 02.03.09, 13:26
                        Smsował ze swojego, ja dostałam smsa od niej przez przypadek.
                        • drie Re: HA mowilam,ze szpigun!! 02.03.09, 13:32
                          Marrie.. a co Ty na to, ze tak spytam? Co intuicja Ci mowi?
                      • iberia.pl Re: HA mowilam,ze szpigun!! 02.03.09, 13:26
                        sadosia75 napisała:

                        > Jak to wlasny wyszpigunowala? to on sesemesowal z tamta z zonowego
                        telefonu?

                        ona-ta trzecie pomylila sie w numerze i wyslala do autorki, bo nr
                        tel autorki i jej meza roznia sie jedna cyfra...
                        >
                        • sadosia75 Re: HA mowilam,ze szpigun!! 02.03.09, 13:28
                          Zartujecie prawda?
                          No luuudzie!
                          No to ja zwracam honor dziewczynie. eksjuzmij, ze Cie szpigunem nazwalam ale
                          sytuacji nie znalam. Mam nadzieje, ze cie nie urazilam.
                          • drie Re: HA mowilam,ze szpigun!! 02.03.09, 13:30
                            Sadosia. Jak juz przeprosilas, to teraz poradz. Bo sytuacja wcale nie
                            taka rozowa jest.

                            Kurde, cos naciagane z ta pomylka nr tel. Kto manualnie w tych czasach
                            wbija nr zamist uzyc profil z kontaktow. I to taka pomylke zorbic by
                            akurat przez czysty przypadek zona sms-a dostala.
                            • sadosia75 Re: HA mowilam,ze szpigun!! 02.03.09, 13:32
                              No poradze a zebys wiedziala!
                              isc z mezem na spotkanie poznac dziewczyne zapytac o przypadkowa pomylke a
                              mezowi powiedziec do domu chamie!
                              a tak na serio to nie wiem co bym zrobila! chyba meza wywalila z chaty! bo ja to
                              zazwyczaj w sytuacjach gdzie przestaje czuc sie pewnie koncze znajomosc z ta
                              osoba albo po prostu izoluje od siebie.
                              moze warto mezowi wyjasnic, ze takie przypadki sa malo wiarygodne, ze mimo
                              wszystko ufa w wiernosc itp ale moze troche przystopowac?
                            • teklana Re: HA mowilam,ze szpigun!! 02.03.09, 13:32
                              Skłaniam się ku temu,że to nie był przypadek jednak;-)A maz został
                              przyłąpany,wię zadziałąm mechanizm taki jak zawsze;-)Najlepszą
                              obroną jest atak.
                • drie Re: HA mowilam,ze szpigun!! 02.03.09, 13:28
                  Lomatko! Juz myslalam, ze ja szpigun jezdem!

                  Uffff...

                  A ja tylko poczytalam ze zrozumieniem ;)
                  • musam Re: HA mowilam,ze szpigun!! 02.03.09, 13:58
                    moj maz jest tez tego same go zdania co ja, ja nie
                    potrzebuje "innych" przyjaciol....
                    Co innego jak spotykam z mezem naszych wspolnych znajomych.

                    Zrob w takim razie podobnie, poznaj sobie jakiegos faceta /kolege i
                    chodz z nim na kawki, po kolezensku. Do tego jeszcze zonatego, a
                    jak "niechcacy" wyslesz do jego zony smsa z informacja o waszym
                    spotkaniu, to ciekawa jestem czy tez bedzie taka wyrozumiala ka
                    sadosia ;)....

                    ja podejzewam nawet, ze ta pani, z ktora maz "koresponduje" celowo
                    wyslala tego sms, moze chce rozwalic wasz zwaizek, samotnej matce z
                    dzieckiem facet by sie przydal, co nie?
                    • drie Re: HA mowilam,ze szpigun!! 02.03.09, 14:05
                      musam napisała:

                      > moj maz jest tez tego same go zdania co ja, ja nie
                      > potrzebuje "innych" przyjaciol....
                      > Co innego jak spotykam z mezem naszych wspolnych znajomych.

                      Moj facet jest podobnego zdania jak Ty Musam. Ale on jest malo
                      towarzyska bestia a ja bardzo potrzebuje ludzi do zycia. Wiec
                      rozumie i akcpetuje mnie i przede wszystkim ufa mi.

                      > Zrob w takim razie podobnie, poznaj sobie jakiegos faceta /kolege
                      i
                      > chodz z nim na kawki, po kolezensku. Do tego jeszcze zonatego, a
                      > jak "niechcacy" wyslesz do jego zony smsa z informacja o waszym
                      > spotkaniu, to ciekawa jestem czy tez bedzie taka wyrozumiala ka
                      > sadosia ;)....

                      No, ja akurat pisalam od swojej strony. Bedac w zwiazku i spotykajac
                      sie z kolega sam na sam. Jesli moj facet dostalby sms-a
                      "przypadkiem" od mego kumpla to na pewno nie robilabym awantury i
                      sie nie obrazala na mojego chlopa.

                      > ja podejzewam nawet, ze ta pani, z ktora maz "koresponduje" celowo
                      > wyslala tego sms, moze chce rozwalic wasz zwaizek, samotnej matce
                      z
                      > dzieckiem facet by sie przydal, co nie?

                      No, a do tego wniosku niestety doszlismy jak Mariie podala wiecej
                      szczegolow. :/

    • marrie1 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:38
      Co mi mówi moja intuicja? Skomle cicho pod pokładami leku i niepokoju, ot co!
      Nie chce mi się wierzyć, że mógłby mnie zdradzić, ale cóż, sytuacja jest jaka
      jest, a nie jest normalna, więc sama już nie wiem.

      • drie Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:45
        marrie1 napisała:

        > Co mi mówi moja intuicja? Skomle cicho pod pokładami leku i
        niepokoju, ot co!
        > Nie chce mi się wierzyć, że mógłby mnie zdradzić, ale cóż,
        sytuacja jest jaka
        > jest, a nie jest normalna, więc sama już nie wiem.


        Oj z ta wiara w ludzi to roznie bywa. :/

        Ja cos podobnie jak Sadosia. Przenosze problem, ktory mam na
        czlowieka, ktory ten problem spowodowal. Wyjasniam, ze sms
        podejrzany to przypadek, ze klamstwo mi sie nie podoba, a awantura
        tylko robi dodatkowy dym by sprawe ukryc. I ze moje stanowisko jest
        takie, ze afera sie kreci. Niech pan na ta wizyte spakuje walizke.
        Jesli jego jest inne i zalezy mu na rodzinie, to w tej chwili pilka
        w jego rogu. Jak z udowodnieniem ojcostwa w sadzie. Facet musi
        udowodnic, ze ojcem nie jest. Tylko tu DNA sprawy nie zalatwi
        niestety.

        • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:49
          Ja sądze ,że wystawienie walizek po takich poszlakach ,to zbyt
          pochopne posunięcie.Porozmawiaj i to bardzo poważnie.
          • drie Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:54
            Nie sugeruje wystawienia, to by bylo pojscie na lawizne.
            Ale wspomnienie o tym to podkreslenie, ze jesli pan glowe z piach
            chowa i bedzie dym robic zamiast powaznie z zona porozmawiac - jest to
            jedna z opcji.
        • marrie1 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:57
          Nie weźmie mnie na spotkanie z nią. Już kiedyś mówiłam mu, że chciałabym ją
          poznać, to powiedział, że nie ma mowy. Pogadać? Mogę spróbować, ale sadzę, że
          będzie kolejna awantura, chyba dostał przeczulenia na tym punkcie, nie chce o
          tym gadać i koniec pieśni, a łazić za nim i prosić o kilka słów nie mam ochoty.
          • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 13:59
            No marrie1,to facet się rozbuchał;-/Masz rację,to ON powienien
            tłumczyć sytuację,a nie Ty powinnaś za nim biegać.Postaw sprawę
            jasno.A z auta Cie wykopie jak już postanowisz z nim jechac?
            • drie Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 14:07
              Moim zdaniem jazda do eksiary jest bez sensu. Chlop piwa nawarzyl i
              jesli mu zalezy to odkrecic, to ewentualnie powinien eksiare do Mariie
              przywiezc na zeznania. Problem w tym, ze chlop ma zaparcie mozgowe.
              Pytanie: czym spowodowane?
              • facettt Smiechu warte, Droga Pani :) 02.03.09, 15:31
                drie napisała:

                > Moim zdaniem jazda do eksiary jest bez sensu.

                - Z pewnoscia. To smiechu warte :)

                Chlop piwa nawarzyl

                - przepraszam, ale chyba to nie on "wysypal" cala sprawe,
                jesli dobrze zrozumialem?


                > jesli mu zalezy to odkrecic, to ewentualnie powinien eksiare
                do Mariie przywiezc na zeznania.

                - a co to, sad lustracyjny, czy jak ?

                Problem w tym, ze chlop ma zaparcie mozgowe.
                > Pytanie: czym spowodowane?

                - Nie sadze. Gdyby bylo to cos powaznego, to szedlby w zaparte"
                i doszukiwal sie wielu wykretow, by tylko sprawe zamotac, lub
                zatuszowac.

                Przeciez nawet rozmawial z nia za wiedza zony przez GG, wiec
                z pewnoscia nic powaznego nie planowal, tylko chcial sie po prostu
                spotkac i porozmawiac o "starych dobrych czasach".

                Tez bym sie pewnie wqoo*wil i w koncu wydarl - gdyby ktos
                nieustatnie zwaracal mi d... sprawa nie majaca wiekszogo znaczenia.

                Nie sadze bowiem, ze zone trzeba informowac o kazdej glupocie,
                ktora sie robi.
            • marrie1 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 14:08
              Raczej nie, tylko że pewnie pojedzie sobie prosto po pracy nawet do domu nie
              zachodząc, i tyle go będę widziała. A co stawiania sprawy jasno, to co mam mu
              powiedzieć, masz na nią ochotę, mów mi tu zaraz, a jak nie, to co? Czym mu
              zagrożę? Nie jestem osobą konfliktową i nie będę umiała robić mu piekła, więc
              tym nie postraszę. Tym, że sobie pojadę gdzieś z dzieckiem na jakiś czas? Nie
              mam za bardzo gdzie, u rodziców po tygodniu dostaję szajby i nogami przebieram
              byle się stamtąd wyrwać. Grozić rozwodem lub separacją? Odebraniem dziecka?
              • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 14:10
                Kobieto,Ty masz zamiar i myślisz o usuwaniu mu się z drogi?On jak
                widać ma gdzie sie podziać skoro stawia sprawę na ostrzu noża.Nie Ty
                nabroiłaś i wymagaj wyjaśnienia tematu.A skoro pani druga mu
                bardziej odpowiada niech sie do niej wynosi;-)
                • marrie1 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 14:14
                  Chodziło mi raczej o to, by go postraszyć, i tak bym nie wyjechała, mieszkanie
                  gdzie żyjemy jest moje i wara, bym się wynosiła, bo on mam muchy w nosie.
                  Spróbuję z nim pogadać, najwyżej znowu się nasłucham, trudno, co usłyszę, to
                  moje, a czegoś się pewnie dowiem.
                  • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 14:16
                    Nie rób z siebie koziołka;-)Więcej zdecydowania,zasługujesz na
                    szacunek i na porządne wyjaśnienia.A nasłuchac mogłby się ON.Nie daj
                    po sobie jeżdzić jak po łysej kobyle;-)Stanowczo,nie znaczy z
                    awanturą-trzeba mieć klasę;-)
              • drie Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 14:17
                Mariie, ciezka sprawa. Nie groz mu, tyko powiedz jak sie czujesz i z
                jakich przeslanek to wynika. I czy mu zalezy na Tobie na tyle by
                wytlumaczyc ta sytuacje.

                Rozwod i separacja.. Jak sobie wyobrazasz dalsze zycie, jesli on tak
                jak w tej chwili - oleje Cie. Dasz rade w tym tkwic? I czekac az
                kiedys mu przejdzie lub zdecyduje sie odejsc?

                Nie wiem czy bym pojechala na Twoim miejscu do rodzicow. Czy tez bym
                zostala w domu by zobaczyc czy randka doszla do skutku. Dla mnie
                byloby to potwierdzenie, ze ma mnie gdzies. Z drugiej strony to
                samobiczowanie sie. Ciezko radzic.
                • marrie1 Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 14:22
                  Zastanawiałam się już nad tym, co by było, gdyby nasze małżeństwo się rozpadło,
                  cóż, przez jakiś czas nie byłabym za szczęśliwa, ale życie idzie dalej, po
                  jakimś czasie jakoś bym sobie to wszystko poukładała.

                  Problem w tym, że ja po prostu nie chcę się rozstawać, jest mi dobrze z tym
                  człowiekiem, tylko teraz nagle taki klops.

                  Raczej nie pojadę do rodziców, oszalałabym tam, siedząc i myśląc co on teraz
                  robi, wole już siedzieć i szaleć w domu.
                  • teklana Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 14:24
                    Uważam,że powinnaś "dopilnować"męza i wybrać się z nim.Jego ,ze tak
                    brzydko powiem psim obowiązkiem jest poinformować Cię o wszystkich
                    krokach-zwłaszcza w tej sprawie,która już się zaogniła;-)
                    • facettt bzdury 02.03.09, 15:39
                      teklana napisała:

                      > Uważam,że powinnaś "dopilnować"męza i wybrać się z nim.

                      - to jej maz , a nie dziecko. i tak zrobi, co zechce, wiec
                      slowo "dopilnowanie" jest tu nie na mejscu, Dobra Kobieto :)

                      zalecam wiecej umiaru w sprawie, ktorej przeciez jeszcze nie
                      bylo :)))

    • facettt Lubie ten damski box :) 02.03.09, 13:52
      marrie1 napisała:

      Nie powstrzymam go przez spotkaniem się z nią,
      > ale nie mogę przecież tego tak zostawić!

      Skoro wiec wiesz, ze go nie powstrzymasz, to znaczy,
      ze mozesz to tak zostawic.

      Logiczne ?

      Swoja droga te telefony kom., to jakies narzedze szatana.
      Tyle awantur przez nie :)

      Wyrzucilem to ustrojstwo, gdyz rozne osoby, ktorych telefonow
      w danym momencie najmniej oczekiwalem - mi wydzwanialy.

      I mam spokoj :)
      • teklana Re: Lubie ten damski box :) 02.03.09, 13:55
        A ja tego damskiego boxu nie lubie,ponieważ zazwyczaj jest związany
        z cierpieniem którejś z nich.
        • musam Re: Lubie ten damski box :) 02.03.09, 14:15
          my rowniez mamy do siebie zaufanie, ale nie mamy potrzeb spotykania
          sie z plcia przeciwna, sam na sam.

          Na szczescie mamy sobie duzo do powiedzienia i nie potrzebujemy
          zalepiac jakis deficytow, spotkaniami z "kolegami" czy kolezankami.
          Cieszymy sie spedzac czas ze soba i nie potrzebujemy nic do
          szczescia.
          Lubimy towarzystwo, ale najchetniej jestesmy sami ze soba.
          Naszalelismy sie kilka lat tegu, teraz sa inne priorytety, po to
          zaklada sie w sumie rodzine. Wole zeby maz spedzal czas z dziecmi
          czy ze mna, niz z kolezankami. ot wsio, chore, nie?

          Nie wiem, w szczegolnosci jak sie 100% pracuje, to przeciez ciagnie
          do partnera/ partnerki czy dzieci, a nie do ex przyjaciolek....
          • drie Re: Lubie ten damski box :) 02.03.09, 14:25
            musam napisała:

            > my rowniez mamy do siebie zaufanie, ale nie mamy potrzeb
            spotykania
            > sie z plcia przeciwna, sam na sam.
            >
            > Na szczescie mamy sobie duzo do powiedzienia i nie potrzebujemy
            > zalepiac jakis deficytow, spotkaniami z "kolegami" czy
            kolezankami.

            Bardzo sie ciesze, ze sie tak dobraliscie. Widzisz, my mamy bardzo
            rozne hobby, ktorych nie dzielimy wspolnie, a ktore lacza nas z
            innymi ludzmi. I tej dziury by mi moj facet nie zalepil.

            > Cieszymy sie spedzac czas ze soba i nie potrzebujemy nic do
            > szczescia.
            > Lubimy towarzystwo, ale najchetniej jestesmy sami ze soba.
            > Naszalelismy sie kilka lat tegu, teraz sa inne priorytety, po to
            > zaklada sie w sumie rodzine. Wole zeby maz spedzal czas z dziecmi
            > czy ze mna, niz z kolezankami. ot wsio, chore, nie?

            Nie rozumiem, dlaczego od razu wyjezdzasz z ironia? Kazdy ma wlasny
            przepis na zycie, nie? Ja wole spedzac czas z kim akurat potrzebuje
            i wole by moj facet nie wolal za mnie. Ukladamy priorytety w taki
            sposob, by kazdy byl szczesliwy.


            >
            > Nie wiem, w szczegolnosci jak sie 100% pracuje, to przeciez
            ciagnie
            > do partnera/ partnerki czy dzieci, a nie do ex przyjaciolek....

            Moje zycie na patnerze sie nie konczy. Przyjaciolki daja mi cos
            innego niz on (o exach i eksiach nie wspomnialam nic). I lubie
            potesknic do niego. Chore, nie? ;)

            • musam Re: Lubie ten damski box :) 02.03.09, 14:48
              sorry za ironie, jasne kazdy zyje jak chce.
              Mam rowniez przyjaciolki z ktorymi chosze na spacery z dziecmi itp.
              itd.

              wracajac do autorki, watpie zeby u jej meza chodzilo o hobby :)
              u mnie juz by palily sie "lampki kontrolne" jak by moj maz zaczal
              spotykac sie z jakimis babkami. To nie wchodzi do tutki...
        • facettt Re: Lubie ten damski box :) 02.03.09, 14:21
          teklana napisała:

          > A ja tego damskiego boxu nie lubie, ponieważ zazwyczaj
          jest związany z cierpieniem którejś z nich.

          Rozumiem :) Do tego trzeba byc gruboskornym mezczyzna :)
          • teklana Re: Lubie ten damski box :) 02.03.09, 14:26
            Pozdrawiam Cię "gruboskórny"facecie;-)Nie trzeba być gruboskórnym ,a
            rządnym sensacji;-)
            • afterglow Re: Lubie ten damski box :) 02.03.09, 15:30
              To że Twój facet zareagował tak "agresywnie" to dość podejrzane. To znaczy, to
              jest bardzo często taki mechanizm obronny u ludzi, którzy mają coś na sumieniu.
              Oczywiście nie chcę mówić, że na pewno coś przeskrobał więcej, ale fakt, że
              trzyma przed Tobą takie tajemnice, po czym zamiast przeprosić, wścieka się, jest
              niefajny. Przestałabym mu ufać na pewno.
              • facettt nie :) 02.03.09, 15:37

                afterglow napisała:
                > jest bardzo często taki mechanizm obronny u ludzi, którzy mają
                coś na sumieniu.

                - chyba tylko u tych prostolinijnych i z brakiem doswiadczenia :)

                > Oczywiście nie chcę mówić, że na pewno coś przeskrobał więcej,
                ale fakt, że trzyma przed Tobą takie tajemnice, po czym zamiast
                przeprosić, wścieka się, jest niefajny.

                - A kto powiedzial, ze kazdy maz i zawsze ma byc fajny? :)

                - ludzie (mezczyzni, a nie siusiaki) z doswiadczeniem, jesli
                maja cos (powaznego) do ukrycia - beda kluczyc i motac sprawe,
                tak by nikt juz nie wiedzial, o co chodzi...

                natomiast , gdy ktos "truje im d..." glupotami ( w ich mniemaniu)
                to wlasnie wtedy moga sie "wydrzec"
                - by przywrocic babe do pionu :)))
                • afterglow Re: nie :) 02.03.09, 16:13
                  facettt napisał:

                  > - chyba tylko u tych prostolinijnych i z brakiem doswiadczenia :)

                  I właśnie takim człowiekiem może być ten facet.

                  > - A kto powiedzial, ze kazdy maz i zawsze ma byc fajny? :)

                  No dla mnie to sprawa oczywista. A już uczciwość to cecha kluczowa.

                  > maja cos (powaznego) do ukrycia - beda kluczyc i motac sprawe,
                  > tak by nikt juz nie wiedzial, o co chodzi...

                  Niektórzy będą motać, niektórzy nie. Zależy to pewnie od wielu czynników, nie
                  tylko doświadczenia. Ci, którzy są świadomi istnienia tego typu mechanizmów
                  obronnych (o których wspomniałam), pewnie rzadziej je stosują, niż ci, którzy o
                  nich nie mają pojęcia.

                  A poza tym - nie bardzo rozumiem do czego zmierzasz?

                  Skoro twierdzisz, że ten facet raczej nie ma nic na sumienie, to wobec tego jak
                  wytłumaczyłbyś fakt, że trzymał to spotkanie w tajemnicy?

                  > natomiast , gdy ktos "truje im d..." glupotami ( w ich mniemaniu)
                  > to wlasnie wtedy moga sie "wydrzec"
                  > - by przywrocic babe do pionu :)))

                  No więc jeśli dla niego, pytanie "Dlaczego chciałeś się z nią spotkać za moimi
                  plecami?" jest "truciem dupy", to tym gorzej to o nim świadczy.
                  • facettt nie i raz jescze nie :) 02.03.09, 16:38
                    afterglow napisała:

                    > > - A kto powiedzial, ze kazdy maz i zawsze ma byc fajny? :)
                    >
                    > No dla mnie to sprawa oczywista.

                    - chyba jak sie ma 16 lat :)))

                    > Skoro twierdzisz, że ten facet raczej nie ma nic na sumienie,
                    to wobec tego jak wytłumaczyłbyś fakt, że trzymał to spotkanie w
                    tajemnicy?

                    - gdyz o takich sprawach sie bez potrzeby nie mowi.
                    gdyby ow Pan mial w lanach cos powaznego, to od po czatku by
                    wszstko starannie ukrywal. ale NIE MIAL, skoro malzonka wiedziala
                    o jego kontaktach na GG... Ale nawet i wtedy o spotkaniu ze swoja
                    bla sie nie mowi, zeby zony niepotrzebnie nie denerwowac.>


                    > No więc jeśli dla niego, pytanie "Dlaczego chciałeś się z nią
                    spotkać za moimi plecami?" jest "truciem dupy", to tym gorzej to o
                    nim świadczy.

                    - to mnie nie interesuje. nie jestem tu po to, by kogokolwiek
                    oceniac. tlumacze tu mechanizmy, a nie moralnosc.
                    • afterglow Re: nie i raz jescze nie :) 02.03.09, 17:00
                      facettt napisał:

                      > - chyba jak sie ma 16 lat :)))

                      Albo 26 / 36 / 46... Wszystko zależy od tego, jakie mamy wobec partnera
                      oczekiwania.

                      > - gdyz o takich sprawach sie bez potrzeby nie mowi.

                      O takich sprawach nie mówi się z "potrzeby", tylko z czystej "uczciwości". Poza
                      tym, o takich sprawach się mówi choćby po to, żeby uniknąć sytuacji, w jakiej
                      jest autorka. Przecież gdyby jej zakomunikował "idę na spotkanie z...", nie
                      byłoby problemu! A tak jest!

                      > gdyby ow Pan mial w lanach cos powaznego, to od po czatku by
                      > wszstko starannie ukrywal. ale NIE MIAL, skoro malzonka wiedziala
                      > o jego kontaktach na GG...

                      A może on dopiero planuje jakiś skok w bok? I na początku mówił małżonce, bo
                      jeszcze tego nie planował?

                      A może właśnie przewidział, że jeśli od początku będzie jej mówił część prawdy,
                      to ona nie będzie miała podejrzeń?

                      > Ale nawet i wtedy o spotkaniu ze swoja
                      > bla sie nie mowi, zeby zony niepotrzebnie nie denerwowac.>

                      Czy w takim razie o wszelkich innych objawach nieuczciwości w związku też nie
                      powinno się mówić, żeby drugiej strony nie denerwować?

                      Hmm, no można i tak. Tylko czy taki związek ma jakiś sens?

                      A poza tym, mając na uwadze, że w większości przypadków różne rzeczy na boku
                      prędzej czy później wychodzą (bo w takim świecie żyjemy - technologie i te
                      sprawy), i wtedy zdenerwowanie partnerki jest po stokroć większe niż byłoby w
                      pierwszym przypadku, ten argument jest niewystarczający.

                      > to mnie nie interesuje. nie jestem tu po to, by kogokolwiek
                      > oceniac. tlumacze tu mechanizmy, a nie moralnosc.

                      A ja wręcz przeciwnie.
                      • facettt bzdury cd.. :) 02.03.09, 17:22
                        afterglow napisała:
                        > O takich sprawach nie mówi się z "potrzeby", tylko z
                        czystej "uczciwości".

                        - bzdury i jescze raz bzdury. tak sie skladalo, ze dluzszy czas
                        jezdzilem zawodowo po kraju nocujac w przeroznych hotelach
                        Gdybym chcial mowic Szanownej Malzonce z iloma kobietami spotykam
                        sie (zawodowo) na kolacji - to kobieca wyobraznia tak by jej
                        zagrala, ze zsiwiala by chyba dosc szybko :)

                        Pozatym, o takich sprawach się mówi choćby po to, żeby uniknąć
                        sytuacji, w jakiej jest autorka. Przecież gdyby jej
                        zakomunikował "idę na spotkanie z...", nie
                        > byłoby problemu! A tak jest!

                        - zapewne, tylko ze robi igly z widly. za glupie posuniecia sie
                        placi, ale bez przesady. wszystko wskazuje, ze zadnego romansu to
                        nawet nie bylo w planie!!!>


                        ten argument jest niewystarczający.

                        - to bez znaczenia :) nie jestem tu po to by argumentowac, a tylko
                        po to, by wysmiewac sie z glupot :)))

                        >
                        > > to mnie nie interesuje. nie jestem tu po to, by kogokolwiek
                        > > oceniac. tlumacze tu mechanizmy, a nie moralnosc.
                        >

                        > A ja wręcz przeciwnie.

                        - nie cierpisz - nie przymierzajac - jak za "ojczyzne" ? :)
                        • afterglow Re: bzdury cd.. :) 02.03.09, 17:33
                          facettt napisał:

                          > - bzdury i jescze raz bzdury.

                          Komentarz nie na miejscu. Bzdurami mógłbyś nazwać coś, co przedstawiłabym jako
                          "fakt". Ja przedstawiłam tylko pewną "wartość" (której "prawdziwości" nie da się
                          określić, ponieważ wartości z reguły nie mogą być "prawdziwe" albo "fałszywe").
                          To że Ty wyznajesz inną, nie upoważnia Cię do nazywania moją "bzdurą". Przy
                          najmniej jeśli mamy kulturalnie rozmawiać.

                          > tak sie skladalo, ze dluzszy czas
                          > jezdzilem zawodowo po kraju nocujac w przeroznych hotelach
                          > Gdybym chcial mowic Szanownej Malzonce z iloma kobietami spotykam
                          > sie (zawodowo) na kolacji - to kobieca wyobraznia tak by jej
                          > zagrala, ze zsiwiala by chyba dosc szybko :)

                          Nie popadajmy w skrajności. W przypadku pracy o jakiej mówisz, mówienie o każdym
                          spotkaniu jest bez sensu. W sytuacji o której mówi autorka, moim zdaniem, jest
                          jak najbardziej uzasadnione.

                          Chociażby ze względu na to, że mężczyzna ten chce się ze swoją koleżanką spotkać
                          ze względów (najprawdopodobniej) nie związanych z życiem zawodowym. Dziwi mnie
                          że tej róznicy nie widzisz.

                          Poza tym, sam zaznaczasz, że Twoja partnerka byłaby zazdrosna. Autorka zaznacza,
                          że nie byłaby zazdrosna, gdyby tylko wiedziała.

                          Poza tym, gdyby Twoje biznesowe "koleżanki" były jednocześnie Twoimi
                          ex-partnerkami, wtedy jednak uważałabym, że powinno się o tym powiedzieć.



                          • facettt Re: bzdury cd.. :) 02.03.09, 17:42
                            afterglow napisała:
                            > Komentarz nie na miejscu. Bzdurami mógłbyś nazwać coś,
                            co przedstawiłabym jako "fakt".

                            - uwaga bez sensu :)

                            pozwol, ze ja bede nazywal bzdurami to , na co JA bede mial ochote:)
                            taki juz mam parszywy charakter :)))

                            > To że Ty wyznajesz inną, nie upoważnia Cię do nazywania
                            moją "bzdurą". Przynajmniej jeśli mamy kulturalnie rozmawiać.

                            - zgoda, Aniele, dzialam wiec bez upowaznienia :)))
                            >
                            > > tak sie skladalo, ze dluzszy czas
                            > > jezdzilem zawodowo po kraju nocujac w przeroznych hotelach
                            > > Gdybym chcial mowic Szanownej Malzonce z iloma kobietami
                            spotykam sie (zawodowo) na kolacji - to kobieca wyobraznia tak by
                            jej zagrala, ze zsiwiala by chyba dosc szybko :)
                            >
                            > Nie popadajmy w skrajności. W przypadku pracy o jakiej mówisz,
                            mówienie o każdym spotkaniu jest bez sensu.

                            - to z pewnoacia. a tym bardzej mowienie o tym, ktore z tych
                            spotkan skonczylo sie "niestandardowo" :)))

                            ... dziwi mnie, ze tej roznicy nie widzisz.

                            - jak kazdy nowoczesny czlowiek jestem absolutnie nieobiektywny.
                            widze tylko to, co chce widziec, Aniele :)))

                            • afterglow Re: bzdury cd.. :) 02.03.09, 18:24
                              No i tym samym koncze rozmowe, bo bardzo nie lubie takiego jej poziomu.
                              (Szczerze mowiac bylam prawie pewna, ze zaraz odpiszesz cos w stylu "bede sobie
                              pisal na co mam ochote" czy "mam prawo nazywac to jak chce", ale jednak mialam
                              nadzieje ze sie myle.

                              Jesli taki byl Twoj cel, to dopiales swego.
                              • facettt nie przejmuj sie :) 02.03.09, 18:42
                                zwrocilem Ci tylko grzecznie uwage, ze ocenianie moralnosci
                                innych, jak to Ty czynisz - nie majac ku temu pelnych informacji,
                                jest delikatnie mowiac - niewlasciwe.

                                mOralnosci jest tyle, ilu ludzi, ich doswiadczen i wiedzy, ile
                                narodow i lokalnych tradycji.

                                i bardzo trudno je wartosciowac.

                                i to by bylo na tyle :)))
    • posh_emka Kij mu w ryj 02.03.09, 15:41
      Skoro sobie już to zaplanował to raczej nie odwiedziesz go od tego.
      Ograniczasz jego wolność? A to koorwa dobre-chyba mu się kawalerstwo ze stanem
      żonatego popie...ło doszczętnie. Ograniczanie wolności to by było jakbyś go w
      piwnicy wbrew jego woli zamykała od czasu do czasu np.
      Faktycznie nie możesz tego tak zostawić-ale jego możesz-jak ktoś poradził-kopa w
      dupę zapal i to takiego,żeby daleko od ciebie się zatrzymał. Po co ci taki
      ktoś-taki mąż-jawny brak szacunku do ciebie i rodziny którą z tobą założył.
      Wiem,że pewnie stwierdzisz,że łatwo napisać bo macie dziecko i trudniej z
      wykonaniem-ale po co ci taki ktoś-tak chcesz spędzić życie-myśląc z kimś się
      jutro umówi?
      Zacznij od tego,że przestaniesz ograniczać swoją wolność-nie gotuj mu, nie
      prasuj, nie pierz-nic dla niego nie rób-chce się czuć wolny-to niech się
      czuje-czasy kawalerskie mu się zamarzyły-to niech ma. Jak masz możliwość to
      zostawiaj dziecko z nim, albo z dziadkami i też się spotykaj z kolegami-w końcu
      taki układ mu widocznie pasuje.

      No co za skoorkwiel.
      • afterglow Re: Kij mu w ryj 02.03.09, 16:15
        Ciekawe czy gdyby ona nagle zaczęła się za jego plecami spotykać ze swoim byłym,
        to czy by bez kiwnięcia palcem zaakceptował taki stan rzeczy.

        Uwielbiam podwójną moralność :/
      • facettt no co za belkot 02.03.09, 16:40
        posh_emka napisała:

        > No co za skoorkwiel.

        jezyk "grzeski" (mowiac dyplomatycznie) - jak widze, calkowicie
        koreluje tu z intelektualnym belkotem autorki postu :)))
    • next.white Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 16:59
      marrie,
      z własnego doświadczenia - kiedy spotykałam się z kolegą, z którym
      nic ale to absolutnie nic mnie nie łączyło - nie miałam problemu,
      żeby o tym wspomnieć mojemu facetowi. ALE - w momencie kiedy
      zaczęłam spotykać się z kimś, z kim, powiedzmy, coś było na rzeczy,
      nie wspomniałam o tym ani słowem. Bolesne, ale tak właśnie było. Mój
      oczywiście się dowiedział, też przez przypadek, ale to już inna
      historia.

      Aczkolwiek, moje doświadczenia niekoniecznie muszą być analogiczne
      do zachowań Twojego męża - może po prostu nie chciało mu się słuchać
      głupich uwag lub narażać się na ewentualne akty zazdrości ;)
    • july-july Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 17:02
      Ja mam kumpla, ktory jest z dziewczyną od 6 lat. I jak sie z nim
      umawiam na piwo, to on też robi to w tajemnicy. Nie romansujemy ze
      sobą, jesteśmy tylko znajomymi. Ale ona nie pozwala mu miec
      koleżanek. Może albo rzucić idiotke, albo okłamywać ją. Wybrał to
      drugie, łatwiejsze i wygodniejsze wyjście. W sumie są siebie warci.:/
      • afterglow Re: Mąż spotyka się z koleżanką w tajemnicy przed 02.03.09, 17:10
        july-july napisała:

        > Ja mam kumpla, ktory jest z dziewczyną od 6 lat. I jak sie z nim
        > umawiam na piwo, to on też robi to w tajemnicy. Nie romansujemy ze
        > sobą, jesteśmy tylko znajomymi. Ale ona nie pozwala mu miec
        > koleżanek. Może albo rzucić idiotke, albo okłamywać ją. Wybrał to
        > drugie, łatwiejsze i wygodniejsze wyjście. W sumie są siebie warci.:/

        No więc jeśli ona mu nie pozwala, to nic dziwnego że jej nie mówi. Rzeczywiście
        lepiej gdyby ją rzucił. Ja bym nie pobyła długo z kimś, kto nie pozwala mi mieć
        kolegów.

        A właśnie najdziwniejsze jest to, że facet autorki wie, że ona nie ma nic
        przeciwko jego koleżankom, a mimo to to ukrywa. Dla mnie to jest podejrzane.

        Ja raz w życiu zrobiłam głupstwo - nie powiedziałam mojemu chłopakowi, że
        umówiłam się z byłym (na kilkuminutowe oddanie sobie na wzajem rzeczy tylko i
        wyłącznie - to z resztą było na koncercie na którym byłam też z moim
        chłopakiem). Nie powiedziałam, mimo że wiedziałam że nie miałby nic przeciwko.
        Po prostu chyba nie chciało mi się w ogóle poruszać tego tematu, bo wątek mojego
        było jest skończony i mógłby dla mnie nie istnieć. Ale oczywiście wydało się i
        mój chłopak się, co oczywiste, zaniepokoił. Oczywiście momentalnie zaczęłam go
        przepraszać - że zachowałam się jak kretynka, że po prostu chciałam to załatwić
        jak najszybciej i że ma rację że się zaniepokoił. Przyrzekałm mu że już nigdy w
        życiu czegoś takiego nie zrobię. I nie robię.

        Jeśli tylko nie robi się nic złego, prawda jest zawsze najlepszym wyjściem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka