Problem z rodziną

09.03.09, 09:57
Mam problemy wewnątrz rodziny :(

Okropne jest, że mąż nienawidzi mojego brata, nie dogaduje się z
matką. A mi zarzuca, że zależy mi na nich bardziej niż na nim.
Mówi tak, np. gdy zwracam mu uwagę, że jest chamski wobec nich. Jak
stanę w obronie brata to od razu słyszę, że on (mąż) się dla mnie
nie liczy i powinnam trzymać jego stronę, a nie bronić brata.

Ale jak trzymać stronę męża, który nienawidzi i ma w sobie tyle
złości, że nawet najdrobniejsza rzecz,która nie podoba mu się w
postępowaniu mojego brata od razu urasta do rangi niewiadomo czego?

Brat i mama też nie są bez winy w tej całej sytuacji, ale w końcu to
obok męża najbliźsi mi ludzie.


Czuję się jak między młotem a kowadłem. Wydaje mi się, ze mąż
chciałby żebym zupełni odwróciła się od rodziny to wtedy moze by
uwierzył jak mu mówię, że to on jest najważniejszy. Ale ja tego nie
mogę zrobić :(



    • cloclo80 Re: Problem z rodziną 09.03.09, 10:05
      Ale o co poszło? O pieniądze? Jeśli tak to nawet się facetowi nie dziwię.
    • jan_hus_na_stosie Re: Problem z rodziną 09.03.09, 10:15
      Ale co jest powodem tej nienawiści? Tak z powietrza się wzięła?
      • misiu.stefan Re: Problem z rodziną 09.03.09, 11:49
        Sorki, ze dopiero teraz odpisuję.


        Mój mąż po prostu nie lubi mojego brata. Dawniej dobrze się
        dogadywalićmy, ale z powodu kilku spięć i kłótni nasze relacje
        bardzo się rozluźniły.

        Zaczęło się od jednej poważnej kłótni - z powodu olewki mojego brata
        ja i mój mąż musieliśmy zrezygnować z bardzo fajnego wyjazdu. Mój
        brat zachował się wtedy nie fair, jak egoista, ale ja uważam, ze
        było- minęło. Przecież nie warto gniewać się na całe życie!
        Niestety, mój mąż uważa, ze w tamtym momencie mój brat zachował się
        jak świnia - i do dziś jest na niego zły za tamtą sprawę.
        I ma mi za złe że nie opier*****am brata, nie nawyzywałam za to jak
        się wtedy zachował. Rozmawiałm ze swoim bratem, ale on uważał, że
        przecież nic się takiego nie stało. Ot, jeden głupi wyjazd.

        Do tego doszły kolejne kłótnie (o pierdoły) i wzajemne żale. Z
        biegiem czasu jest tylko gorzej.


        Ostatnio mąż stwierdził, że do mojego brata jesteśmy zapraszani jak
        trzeba mu coś naprawić w chacie ( ma 2 lewe ręce do napraw
        domowych).

        Mój mąż i mój brat to ludzie ulepieni z zupełnie innej gliny - mąż
        twardo stąpa po ziemi, a brat to taka "sierotka", mało zaradny. Mój
        mąż podsumowuje go: "taka ci*a" życiowa :( Ale przecież go nie
        zmienię.

        Z kolei z moją mamą mąż się nie dogaduje, bo jak twierdzi - mama
        jest wobec niego miła tylko i wyłącznie wtedy jak czegoś potrzebuje
        (coś naprawić, zawieźć, pomóc utd.). A jak nie - to nawet się nie
        odezwie, traktuje jak kogoś obcego.


        • cloclo80 Re: Problem z rodziną 09.03.09, 12:18
          Wcale się facetowi nie dziwie. Przecież gość nie będzie zajmować się sierotą i jego mamusią. Na jego miejscu zrobiłbym dokładnie tak samo, gdyby ktoś wchodził mi w drogę zachowywał jak dziecko specjalnej troski nie miałby prawa liczyć na taryfę ulgową.
        • agatracz1978 Re: Problem z rodziną 09.03.09, 12:50
          Wiesz, ja też mam podobnie tylko, że u nas to rodzina mojego męża ma ze mną
          przechlapane. Siostra mojego brata (księżniczka, której się wszystko należy) nie
          potrafiła się do niego normalnie odezwać tylko 'ryczała" na niego a jak
          potrzebowała pomocy to zawsze się do niego zwracała a ten pędził na złamanie
          karku. Tak samo teściowie - zawsze stawali po jej stronie a jego lekko olewali.
          Ale jak pomoc była potrzebna to go potrafili poprosić. Wkurzyłam się i
          opieprzyłam męża kilka razy. Efekt jest taki, że sam przejrzał na oczy i
          zobaczył jak jest. Po 2 latach przyznał mi rację. Nie kazałam mu zrywać
          kontaktów z rodziną ale ograniczyć je do wizyt raz na jakiś czas a nie odwalania
          wszystkiego dla siostry, która go nie szanuje i rodziców, którzy jak nic nie
          potrzebują to mogą go miesiąc nie widzieć. Poprawa jest widoczna. Twój mąż
          zwyczajnie nie pozwala się wykorzystywać i ma rację.
    • stokrotka.35 Re: Problem z rodziną 09.03.09, 12:45
      sorry....
      ale facet brał ślub z tobą,a nie z całą twoją rodziną...
      wcale nie ma obowiązku podzielać twoich uczuć względem brata i matki.
      Tobie jest łatwo wybaczać,bo to "twoja krew"...
      ale jemu niestety nie i wcale sie mu nie dziwie
      a ...
      piszę z perspektywy kobiety
      ściągnij różowe okularki jak patrzysz na brata i matke,albo zawsze będzie o to
      między wami konflikt
      • misiu.stefan Re: Problem z rodziną 09.03.09, 13:11
        Macie rację, ale strasznie boli mnie, gdy słyszę jak ktoś źle mówi o
        kimś kogo kocham.

        Jest tak i w przypadku męża i w przypadku mamy i brata.

        Męża bronię przed wszystkimi członkami rodziny, ale też brata bronię
        jak widzę, ze mąż naprawdę wyjątkowo ostro go krytykuje. I stąd te
        ciągłe kłótnie.

        Nie ożenił się z całą moją rodziną tylko ze mną - to prawda, ale
        żeniąc się ze mną wszedł do mojej rodziny i nie moze jej olewać
        (bo "nie musi ich kochać"). Pewnie, że nie! Ale on nie wie jak to
        boli, gdy oni się kłócą a ja stoję po środku i nie wiem komu
        przyznać rację. Powinnam zawsze stać po stronie męża - tak on uważa.

        OK, ale jeśli on ostro przesadza? Ślepo, zawsze bez własnego zdania
        przyznawać mu rację, nawet jak się z nim nie zgadzam????

        Taka ma być moja rola???

        • agatracz1978 Re: Problem z rodziną 09.03.09, 13:22
          misiu.stefan napisała:

          > OK, ale jeśli on ostro przesadza? Ślepo, zawsze bez własnego zdania
          > przyznawać mu rację, nawet jak się z nim nie zgadzam????
          >
          > Taka ma być moja rola???
          >

          Nie, nie taka jest Twoja rola. Ja nigdy, nawet jak miałam coś do rodziny męża to
          nie obrażałam ich, choć czasem zasługiwali na to. Jednak z tego co napisałaś
          Twój mąż nie wkurza się bez powodu. Nie jest ich nadwornym 'naprawiaczem' i ma
          prawo się wkurzyć że jest tak traktowany a Twój braciszek lekkoduch i sierota
          nie robi nic. Ja też się o to wkurzałam. Bo mój mąż wszystko potrafił załatwić i
          zrobić to pomagał a siostra w tym czasie latała po imprezach, wyjazdy z
          narzeczonym itp. Sorki ale ja też się ostro zabrałam za krytykę rodzinki męża bo
          gdyby nie to do dzisiaj byłby ostro wykorzystywany.

          > Nie ożenił się z całą moją rodziną tylko ze mną - to prawda, ale
          > żeniąc się ze mną wszedł do mojej rodziny i nie moze jej olewać
          > (bo "nie musi ich kochać").

          Ja mam w nosie rodzinkę męża i właśnie ją olewam. Skoro nie potrafią się
          zachować to czego wymagać od drugiej strony. Skoro Twój mąż czuje, że nie
          zachowują się jak trzeba to dobrze robi, że nie udaje ze jest ok. A Ty lepiej
          pogadaj z bratem i matką zanim sprawy zajdą za daleko....
Pełna wersja