mamwszystko
29.03.09, 09:51
Mój szanowny chłop, dowiedziawszy się o moich planach zareagował mniej więcej:
Nie podoba mi się to, jakiś obcy facet będzie cię dotykał. Na tango możesz chodzić ze mną albo z twoim ojcem co najwyżej!
A ja od stycznia mieszkam w innym mieście i nie mogę z nim chodzić na kurs (do tej pory jakoś moje propozycje wspólnego pójścia na naukę tańca kończyły się na entuzjazmie werbalnym li tylko). Chciałabym zrobić coś fajnego dla siebie i na coś budującego przeznaczyć jedno popołudnie w tygodniu, bo nie powiem, żebym miała tu póki co mnóstwo rozrywek czy znajomych.
Czy mój pomysł naprawdę jest taki po bandzie, czy może jednak chłop przesadza?
PS. Temat można uznać za dubel z Forum Mężczyna; jednak chciałabym poznać opinie i Pań, i Panów, stąd zamieszczam post na obu forach.