Dodaj do ulubionych

kasa dla studentki

02.04.09, 22:44
przypuśćmy, ze jesteście rodzicem studentki. Utrzymujecie ją, i
dodatkowo wypłacacie jej kasę na jej drobne wydatki (wyjścia
kulturalne, kawa ze znajomymi, ponadstandardowe kosmetyki, materiały
papiernicze, książki, etc.).
Studentka pracuje, więc na wakacje albo jakieś większe inwestycje
typu laptop, iPod zarabia sobie sama.
To kieszonkowe, które dostaje od rodziców to 100 zł. Uważacie, że to
dużo, mało czy w sam raz dla 21-latki?
Obserwuj wątek
    • zawszezabulinka Re: kasa dla studentki 02.04.09, 23:01
      100 zl na miesiac?

      ja dostawalam 50 zl tygodniowo :] czyli 200 na miesiac.
      jeszcze majac faceta, palac fajki to juz kapa. nie mowiac o antykoncepcji

      podziel sobie 100 zl przez liczbe dni w miesiacu. to wychodzi 3,33 zl/miesiac

      kino kosztuje powiedzmy 15 zl. czyli ta dziewczyna musialaby zrezygnowac ze
      swoich innych wydatkow 5 dni :]

      kawa kosztuje 6 zl - 2 dni bez wydatkow

      ponadstandardowe kosmetyki - tzn chodzi o cene?

      ksiazka zalezy jaka kosztuje np 40 zl - rezygnacja z wydatkow 13 dni

      sama sie odpowiedz nasuwa czy to malo czy nie
      • zawszezabulinka 3,33/dzien przy 30 dniach 02.04.09, 23:02

      • ruth.benedict uściślijmy: 02.04.09, 23:05
        ogólnie rzecz biorąc to jest tak, żeby ją zmotywować do pracy. Bo
        przy stówie nie zginie, ale bedzie musiała się mocno ograniczać,
        tak, że zamiast leżeć i pachnieć będzie pracować jak wszyscy dorośli
        ludzie.
        • justysialek Re: uściślijmy: 02.04.09, 23:44
          To studentka studiów zaocznych, wieczorowych czy dziennych?
          Jeśli dziennych, to ma się uczyć, nie pracować. W innych wypadkach
          niech pracuje i sama płaci za wszystko. Jednak ty już napisałaś, że
          ona pracuje - to czemu wystarczy jej tylko na "wakacje"?

          Moi rodzice nie dawali mi kieszonkowego (szczerze mówiąc nie
          wyobrażam sobie proszenia się o kasę na cokolwiek). Miałam kartę do
          ich konta (a nie są bogaczami) ale:
          1- praktycznie prowadziłam dom i np płaciłam rachunki, robiłam
          zakupy (kasa była mi do tego potrzebna),
          2- nie jestem rozrzutna i spokojnie można mi powierzyć swoje
          pieniądze - nie zginą.

          Jednak moi rodzice są nienormalni - nadal wciskają mi kasę i różne
          prezenty, choć od dawna pracuję i nie mieszkam z nimi.
          • ruth.benedict Re: uściślijmy: 02.04.09, 23:50
            studia dzienne, ale takie, że zostaje pewnien czas na pracę. to
            znaczy zostawał w zeszłym roku, kiedy miałam norlamny grafik zajęć.
            • justysialek Re: uściślijmy: 02.04.09, 23:57
              Jest jeszcze możliwość przeniesienia się na studia wieczorowe lub
              zaoczne i podjęcia pracy.
              Rózne są życiowe sytuacje. Twoja mam jest w ciążkim położeniu,
              myślę, że zamiast żądać powinnaś jej jakoś ulżyć.
              • ruth.benedict Re: uściślijmy: 03.04.09, 00:03
                hej, napisałam przecież że nie mam zamiaru brać od niej żadnych
                dodatkowych pieniędzy.
          • joanna182-0 Re: uściślijmy: 03.04.09, 17:11
            Ja jakoś studiowałam dziennie i pracowałam dziennie tak jak wielu
            moich znajomych i jakoś nic nam z tego powodu się nie stało.
      • joanna182-0 Re: kasa dla studentki 03.04.09, 16:56
        Bez przesadyv to dużo skoro sobie dorabia. Ja przez całe studia
        musiałam dorabiać, bo od rodziców nie dostawałam kasy, ani na
        ubrania, kosmetyki jakieś wyjścia ze znajomymi. Dlatego na prezenty
        zawsze wybierałąm ubrania, dodatki jakieś.
    • lena186 Re: kasa dla studentki 02.04.09, 23:05
      Mam identyczną sytuację...Myślę, że wszystko zależy od tego jak wygląda sytuacja
      finansowa rodziny i tzw. podejście do pieniądza - czy raczej trzeba oszczędzać
      na czarną godzinę, czy można wydawać na różne zachcianki. U mnie dominuje
      pierwszy typ, dodatkowo w dość konserwatywnej wersji więc już w liceum
      pracowałam i na dziennych studiach również pracuję.
    • doktorhaust Re: kasa dla studentki 02.04.09, 23:10
      ruth.benedict napisała:

      > przypuśćmy, ze jesteście rodzicem studentki. Utrzymujecie ją, i
      > dodatkowo wypłacacie jej kasę na jej drobne wydatki (wyjścia
      > kulturalne, kawa ze znajomymi, ponadstandardowe kosmetyki, materiały
      > papiernicze, książki, etc.).
      > Studentka pracuje, więc na wakacje albo jakieś większe inwestycje
      > typu laptop, iPod zarabia sobie sama.
      > To kieszonkowe, które dostaje od rodziców to 100 zł. Uważacie, że to
      > dużo, mało czy w sam raz dla 21-latki?

      Na miesiąc?? Przecież to nawet na waciki nie styknie. :>
      A na serio to zakładając, że kwota nie odbiega zbytnio od statusu materialnego
      rodziny jest jak najbardziej rozsądna suma.
      • burmetka Re: kasa dla studentki 02.04.09, 23:14
        zalezy od sytuacji finansowej rodziców.
        • ruth.benedict sytuacja materialna jest taka, że 02.04.09, 23:23
          sytuacja jest taka, że niby jest dom z ogródkiem i dwa samochody,
          ale rodzice się rozwodzą i są teraz różne finansowe przepychanki.
          jedno z rodziców odmówiło łożenia na drogi (10 000) i niestety
          konieczny zabieg medyczny (co prawda medycyna estetyczna, ale bez
          tego zabiegu studentka raczej nie powinna wychodzić z domu)
          studentki, bo według rodzica po pierwsze córka opowiada się wyraźnie
          po drugiej stronie konfliktu a po drugie, ta druga strona nie
          rozliczyła się z jakichś rzekomych zobowiązań finansowych względem
          rodzica.

          więc niby jest finansowo taki poziom, że niczego nie brakuje ale z
          drugiej - to jest skomplikowane. aha, chodzi o 100 zł w warunkach
          warszawskich.
          • burmetka Re: sytuacja materialna jest taka, że 02.04.09, 23:28
            to zalezy jeszcze od charakteru studentki:
            - jedna powie rodzicom, ze to za mało i chce od nich np jeszcze 200zł( często
            nawet nie podziękuję)
            - druga będzie wdziedzna za 100zł, gdyż uzna ,ze juz nie jest dzieckiem i
            rodzice nie muszą jej utrzymywać.
            • justysialek Re: sytuacja materialna jest taka, że 02.04.09, 23:47
              No niestety, dopóki się uczy to muszą ją utrzymywać (ale nie dłużej
              niż do 26 roku życia) - można nawet wystąpić o alimenty ;) Jednak w
              tej sytuacji ją utrzymują, tylko chodzi o kieszonkowe.
          • zloty.strzal Re: sytuacja materialna jest taka, że 03.04.09, 22:46
            > konieczny zabieg medyczny (co prawda medycyna estetyczna, ale bez
            > tego zabiegu studentka raczej nie powinna wychodzić z domu)

            Czemu piszesz o sobie "studentka" zamiast "ja"? Te studia ci już cały świat
            przesłoniły?

            Myślałam, że jesteś matką, która tyle daje córce, a tu psikus.
            • ruth.benedict Re: sytuacja materialna jest taka, że 03.04.09, 22:52
              Bo chodziło mi o to, zebyście ocenili sytuację, po prostu. Gdybym
              napisała "ja" to zaraz zaczęłyby się osobiste wycieczki.
              • zloty.strzal Re: sytuacja materialna jest taka, że 03.04.09, 22:56
                Na tym forum jest tak, że ludzie często wpadają na pomysł taki jak twój, a w
                9/10 przypadków okazuje się, że tym bohaterem opisywanym w trzeciej osobie jest
                autor.
                • ruth.benedict Re: sytuacja materialna jest taka, że 04.04.09, 10:47
                  ale jak widzisz to nie jest oczywiste :-)))
      • madai Re: kasa dla studentki 02.04.09, 23:15
        ja osobiesic uwazam, ze to bardzo malo, ale patrze przez pryzmat
        swoich wydatkow. Z drugiej jednak strony, skorostudentka pracuje, to
        rodzice nie musza wcale jej dawac pieniedzy, wiec 100 zl powinno
        starczac i powinnam byc zadowolona, ze cokolwiek dostaje.
    • annaho Re: kasa dla studentki 02.04.09, 23:20
      100 zł to skrajnie mało ale jeśli studentka dorabia to nie widzę powodu aby
      rodzice mieli sponsorować jej zachcianki
    • naparstnica_purpurowa Re: kasa dla studentki 02.04.09, 23:21
      Dziwię się,że w tym wieku studentka w ogóle wyciąga rękę po to 100zł.
      Stać ją na wakacje, laptopa, odtwarzacze,a rodzice dofinansowują
      kino i kawę?!
    • elf_15 Re: kasa dla studentki 02.04.09, 23:29
      Dla mnie to dużo. Studiuję, mieszkam z rodzicami i od 19 r.ż.
      rodzice nie dają mi kieszonkowego. W wakacje potrafie zarobić tak,
      żeby przez rok akademicki mieć pieniądze na własne wydatki, poza tym
      w czasie roku tez pracuję, daję korepetycje, czasem się zdarzy
      stypendium naukowe. I żeby nie było - wcale nie mam łatwych studiów.
    • cloclo80 Re: kasa dla studentki 02.04.09, 23:29
      To skandalicznie mało. Nie jest zatem dziwne, że nie sposób odróżnić studentki
      od zawodowej prostytutki.
      • tapatik Re: kasa dla studentki 03.04.09, 22:04
        cloclo80 napisał:

        > To skandalicznie mało. Nie jest zatem dziwne, że nie sposób
        > odróżnić studentki od zawodowej prostytutki.

        Nie znam żadnej studentki, która by była prostytutką, ale może ja
        się w takich dziwnych kręgach obracałem...
    • amira43 Re: kasa dla studentki 02.04.09, 23:31
      czegos nie rozumiem???
      Utrzymujecie ją, i
      > dodatkowo wypłacacie jej kasę na jej drobne wydatki
      po czym....
      > Studentka pracuje, więc na wakacje albo jakieś większe inwestycje
      > typu laptop, iPod zarabia sobie sama.
      albo sama sie utrzymuje,albo rodzice partycypuja???
      ...niezalenie,od zrozumienia tekstu,uwazam ze to,smieszna suma;-)
      dwa wyjscia do kina,jedno do klubu,bilet miejski ...i kasy niet:-DDD
      • ruth.benedict Re: kasa dla studentki 02.04.09, 23:34
        hej, to jest tak, ze te wszystkie niezbędne sprawy: jedzenie,
        ciuchy, karta miejska, podręczniki, telefon - płacą rodzice. to
        kieszonkowe jest na wyjścia na przykład.
        • elf_15 Re: kasa dla studentki 02.04.09, 23:38
          Jeśli te zakupy opłacają Ci rodzice to już w ogóle ta stówa to dla
          mnie bardzo dużo.
        • naparstnica_purpurowa Re: kasa dla studentki 02.04.09, 23:38
          ruth.benedict napisała:

          > hej, to jest tak, ze te wszystkie niezbędne sprawy: jedzenie,
          > ciuchy, karta miejska, podręczniki, telefon - płacą rodzice. to
          > kieszonkowe jest na wyjścia na przykład.

          To już całkiem nie rozumiem, po co to kieszonkowe...laptop może
          sobie kupić i wakacje.. biletu do kina nie?
          • ruth.benedict Re: kasa dla studentki 02.04.09, 23:40
            po to, żeby nie zginęła, kiedy pracy nie będzie. czyli teraz. na
            kawę z automatu, na kserówki tekstów na zajęcia. takie rzeczy.
        • amira43 Re: kasa dla studentki 02.04.09, 23:44
          juz mi sie ,rozjasniło:-))
          w tej sytuacji,przy rownoległym zarobkowaniu studentki,powinno zaspokoic
          roszczenia rodzicielskie:-)
    • ruth.benedict no dobra, to powiem teraz wprost 02.04.09, 23:32
      to ja jestem oczywiście tą studentką, ale już nie pracuję. skończyły
      mi się finansowe zapasy, mam naprawdę fatalny grafik zajęć (zupełnie
      niedyspozycyjna, wielkie okienka w ciągu dnia), którego nie mogę
      zmienić i w perspektywie wyjazd na cały lipiec, z którego też
      absolutnie nie można zrezygnować. Mam do dyspozycji tą stówkę. Kiedy
      pracowałam w zeszłym roku, robiłam tak, że jeśli zarobiłam w
      miesiącu 584 zł to 500 szło na konto, a 84 na bieżące wydatki i mi
      to wystarczało - bez szaleństw, ale było okej.

      Teraz nie mam pracy i nikt mnie nie zatrudni z takim rozkładem zajęć
      i tym nieszczęsnym lipcem. napisałam już o tej sytuacji z zabiegiem.
      całą sumę pokryje mama i głupio mi ją prosić o dodatkową kasę.

      Dodatkowo dochodzi kwestia tego, że mój chłopak chce, żebyśmy
      pojechali razem gdzieś w maju na weekend. Kiedy mówię mu, że nie mam
      czasu (bo chcę się przygotwać do tej letniej sesji tak, żeby w
      przyszłym roku mieć stypendium i nie martwić się o pieniądze) i
      kasy, to mówi, ze go to nie przekonuje.

      Nie chcę mu się zwierzać z moich finansów ani mówić o sytuacji w
      rodzinie, o tym, że ojciec mnie finansowo olewa (a siostrę zabiera
      na zagraniczne wycieczki). Jesteśmy ze sobą krótko i nie chcę
      wyciąać wszystkich brudów. Jeszcze nie teraz. Dziś się strasznie o
      to pokłóciliśmy, on chyba uważa że coś kręcę z tą kasą, a ja nie
      wiem co mu powiedzieć...
      • burmetka Re: witaj w dorosłym życiu 02.04.09, 23:35
      • elf_15 Re: no dobra, to powiem teraz wprost 02.04.09, 23:36
        Nietrudno jest znaleźć pracę na weekendy. Co prawda nie będzie to
        żadna superpraca, ale studiujesz=mieszkasz we względnie dużym
        mieście=są tam centra handlowe, restauracje, sklepy, przejdź się po
        takich miejscach, spróbuj coś znaleźć. Możesz też dać ogłoszenie o
        korepetycjach, dotyczących np. tego co studiujesz.
      • naparstnica_purpurowa Re: no dobra, to powiem teraz wprost 02.04.09, 23:44
        ruth.benedict napisała:

        > to ja jestem oczywiście tą studentką, ale już nie pracuję.
        skończyły
        > mi się finansowe zapasy, mam naprawdę fatalny grafik zajęć

        Nie przesadzaj. Korepetycje czy jakieś tłumaczenia zawsze się znajdą.
        Mama Ci funduje operację plastyczną za 10.000, rodzice płaca za
        wszystko, łacznie z rachunkiemza komórkę i biletami, dostajesz
        stówkę i pewnie chcesz,żebyśmy napisali : tak, powiedz śmiało
        matce,że potrzebujesz pieniędzy.
        Otóż nie. Nie mów mamie,że chcesz kasę..na wyjazd majowy. Bo to po
        prostu załosne.
        • ruth.benedict Re: no dobra, to powiem teraz wprost 02.04.09, 23:53
          tak właśnie napisałam. nie poproszę jej ododatkową kasę. chcę tylko
          wiedzieć jak rozmawiać z moim chłopakiem na temat moich wydatków.

          Co do operacji to jest to wszczepienie dwóch implantów zębów.
          przednich. dwójek. jeśli tego nie zrobię, będę miała dwie dziury z
          przodu.

          cały ten post powstał po to, żebym wiedziała jak rozmawiać z moim
          facetem - czy kasa którą dysponuję to duzo czy mało.
          • justysialek Re: no dobra, to powiem teraz wprost 03.04.09, 00:01
            Postawa twojego faceta jest dla mnie niezrozumiała. Możesz mieć
            swoje powody i nie musisz się z nich tłumaczyć a on powinien
            zrozumieć! Koniec kropka. Zachował się jak rozwydrzony bachor,
            zamiast zainteresować się twoją sytuacją...ehhh.
            Powiedz mu wprost, jasno: nie mam za co!!!! Skończyły mi się
            zarobione pieniądze, mama nie może mi teraz dać.
            I już.
            Nie widzę w tym nic upokarzającego - jesteś studentką na dziennych a
            nie bezrobotną.
            • elf_15 Re: no dobra, to powiem teraz wprost 03.04.09, 00:05
              Zgadzam się, uważam jeszcze, że Twój chłopak powienien Cię wspierać
              podczas rozwodu rodziców i zrozumieć, dlaczego nie możesz wyjechać
              na weekend majowy.
              • ruth.benedict Re: no dobra, to powiem teraz wprost 03.04.09, 00:07
                wiesz, nie chcę mu o tym wszystkim opowiadać, jeszcze nie teraz. to
                dla mnie strasznie bolesne i upokarzające, nie chcę go mieszać w te
                brudy :-(
      • amira43 Re: no dobra, to powiem teraz wprost 02.04.09, 23:50
        .Nie chcę mu się zwierzać z moich finansów ani mówić o sytuacji w
        rodzinie, o tym, że ojciec mnie finansowo olewa (a siostrę zabiera
        na zagraniczne wycieczki). Jesteśmy ze sobą krótko i nie chcę
        wyciąać wszystkich brudów. Jeszcze nie teraz. Dziś się strasznie o
        to pokłóciliśmy, on chyba uważa że coś kręcę z tą kasą, a ja nie
        wiem co mu powiedzieć...
        no to powiedz o co chodzi,nie kombinuj,jak nie zrozumie,to Jego problem...:-)
        • ruth.benedict Re: no dobra, to powiem teraz wprost 02.04.09, 23:54
          nie chcę mu o tym mówić, to dla mnie strasznie upokarzające :-(((
          • amira43 Re: no dobra, to powiem teraz wprost 03.04.09, 00:03
            nie przesadzaj,łoza na Twoje utrzymanie...podlicz to dokładnie,jaki to jest koszt???
            Twoj facet,jak jest normalny,to zrozumie,w czym tkwi problem:-)
            nota bene,porozmawiaj z tatuskiem,niech zwiekszy budzet majowy...o wyjazd;-DD
            mam syna w Twoim wieku,wystaraczy ze zatrzepie oczkami,wykona mine misiaczka...i
            ma co chce:-DDD
            • ruth.benedict Re: no dobra, to powiem teraz wprost 03.04.09, 00:05
              mój ojciec uważa, że przy rozwodzie biorę stronę mamy, nie chce
              płacić za mojego lekarza. sorry, to nie ja w tej rodzinie jestem
              córeczką tatusia. nie ma mowy, zeby zwiększył budżet.
              • amira43 Re: no dobra, to powiem teraz wprost 03.04.09, 00:13
                to porozmawiaj z mama,a jak tatus ma opory,to przypomij mu ,ze masz 18 lat i
                mozesz wystapic o alimenty ,zaspokajajace Twoje potrzeby egzystencjonalne:-)
                to podłe,co Ci napisałam...ale bywa tak,ze jedynie ta metoda skutkuje.
                a tatus,nie powinien mieszac Ciebie,w to co sie dzeije (działo),pomiezdy Nim a
                Mama!!!
                • ruth.benedict Re: no dobra, to powiem teraz wprost 03.04.09, 00:22
                  nie powinien robić wielu rzeczy, które zrobił i których mu nigdy nie
                  zapomnę.
                  na razie jest tak, ze mają rozdzielność majątkową i składają się po
                  połowie na podstawowe rzeczy. boję się, że prawnik ojca zrobi tak,
                  ze te alimenty i tak bedą mniejsze niż sumy, które płaci teraz.
                  • amira43 Re: no dobra, to powiem teraz wprost 03.04.09, 00:37
                    Jesli dojdzie do rozwodu,tak czy siak,Tobie nalezy sie zabezpieczenie,poziomu
                    potrzeb ktore ,miały miejsce przed orzeczeniem.
                    Sad oczekuje ,potwierdzenia dochodow i potrzeb dzieci...nie panikuj;-)
                    Nie walcz z tatuskiem,to juz w tej sytuacji nic nie zmieni,sprobuj urealinc
                    "roszczenia" finansowe:-)
                    A wracajac,do Twojego faceta...badz z nim szczera,nic nie ukrywaj,unikniesz
                    niepotrzebnych konfliktow:-)
      • justysialek Re: no dobra, to powiem teraz wprost 02.04.09, 23:55
        Rozumiem, że jesteś rozgoryczona ale wyjazd majowy to nie jest rzecz
        pierwszej potrzeby.
        Poza tym - ja mam męża, oboje pracujemy, spłacamy mieszkanie itp i
        jakoś obywamy się bez laptopa. Może następnym razem zamiast wydawać
        zarobione pieniądze na sprzęt zostaw sobie na "przejedzenie" w ciągu
        roku!
        Wyobraź sobie, że mama kazałaby ci się teraz wyprowadzić i samej się
        utrzymywać albo w wersji light - dokładać do domowych wydatków. I
        tak powinnaś jej być wdzięczna!
        Spróbuj w tej sytuacji ograniczyć wyjścia, wyjazdy i poszukać
        jakiejś pracy.
        Życzę powodzenia.
        • ruth.benedict Re: no dobra, to powiem teraz wprost 03.04.09, 00:02
          jestem bardzo rozgoryczona zachowaniem ojca, to fakt. cały zeszły
          rok pracowałam i zarabałam na wakacje i bieżące wydatki. moje
          oszczędności w całości (no, zostało chyba z 400 zł) poszły na wyjazd
          i też przez ten wyjazd straciłam pracę (dostałam ultimatum - albo
          zostaję na ten miesiąc w pracy albo wyjeżdżam. przez cały czas
          zbierałam na wyjazd więc głupio by było gdybym jednak została). Po
          powrocie okazało się że mam bardzo niekorzystny grafik na uczelni i
          przez to nie mogę znaleźć żadnej pracy. 400 zł które zostały z
          oszczędności już się skończyły.

          laptopa nie mam, ale wakacje, sprzęt to są takie rzeczy na które
          zarabiam sobie sama. to znaczy że gdybym go jednak chciała to
          musiałabym sobie na niego sama zarobić.

          weekend majowy to nie jest rzecz pierwszej potrzeby i nie mam
          zamiaru na niego jechać, nawet nie mam za co. problemem jest to, jak
          to powiedziewć mojemu chłopakowi - po to załozyłam ten wątek.
          • justysialek Re: no dobra, to powiem teraz wprost 03.04.09, 00:10
            Twoja sytuacja jest nie do pozazdroszczenia i aż żal mi cię dobijać
            ale... jeśli już teraz, na etapie "chodzenia ze sobą", nie
            potraficie się dogadać w tak podstawowych kwestiach, to nie wrózy
            dobrze.
            W "dorosłym" życiu wiele rozbija się o pieniądze i warto mieć wtedy
            obok siebie kogoś, kto rozumie wszystko bez słów i zawsze służy
            pomocą.
            • ruth.benedict Re: no dobra, to powiem teraz wprost 03.04.09, 00:27
              jesteśmy ze sobą krótko, chociaż bardzo się angażujemy. jeśli powiem
              mu o pieniądzach, bedę musiała powiedzieć też o tej mojej
              patologicznej rodzinie i boję się jego reakcji. nie mówię że od razu
              ucieknie, tylko będzie na mnie inaczej patrzył. nie wiem, może uzna
              że nie bedzie się wiązał z dziewczyną, która ma tak fatalne
              wzorce... poza tym nie wiem, po prostu nie przejdzie mi przez gardło
              ta cała historia, poryczę się na wstępie i bedą sceny, a tego chcę
              uniknąć.
              • amira43 Re: no dobra, to powiem teraz wprost 03.04.09, 00:40
                jakie "fatalne wzorce",to nie Twoja wina:-)
                nie zaczynaj zwiazku od tajemnic,jak nie zrozumie o co chodzi,to daj sobie spokoj:-)
      • grassant Re: no dobra, to powiem teraz wprost 03.04.09, 09:51
        kasy możesz nie miec na wyjazd. Jeśli mu zależy na wspólnym
        wyjeździe niech sięgnie do swojej.
    • audrey_kathleen Re: kasa dla studentki 03.04.09, 00:15
      Dziwię się Tobie. Nie mam żadnych problemów z kasą od rodziców -
      dostaję na wszystko - jedzenie, kino, książki, teatr, leki (w tym
      tabletki anty), a mimo wszystko jakoś zorganizowałam sobie czas na
      dodatkowe korki z angielskiego. Pracuję dokładnie sześć godzin
      tygodniowo, co daje mi w skali miesiąca 900-1000 zł. Rodzice o tym
      wiedzą, nie zabierają mi przez to kasy z "kieszonkowego" i cieszą
      się, że sobie oszczędzam i zbieram na coś tam. Wszystko zalezy od
      człowieka. Wiadomo, że najłatwiej zapytać forumowiczów, czy 100 zł
      to dużo czy mało i użalać się.
      Skoro coś studiujesz dziennie, to musisz być z czegoś dobra. Matma,
      polski, języki,historia, geografia, biologia, chemia, fizyka -
      wszyscy teraz biorą z czegoś korki :P
      • audrey_kathleen Re: kasa dla studentki 03.04.09, 00:18
        Dodam, że też studiuję od tego roku w Warszawie.
        • ruth.benedict Re: kasa dla studentki 03.04.09, 00:32
          tyle że wiesz, to nie jest tak, ze mam wstręt do pracy. chodzi o to,
          że zostało mi do końca roku 2-2,5 miesiąca. Jeśli teraz bym się
          przyłożyła do nauki, i zaliczyła sesję na piątkach, to miałabym
          problem pieniędzy z głowy na cały przyszły rok (stypendium). do tego
          pójdę do pracy i będę ustawiona. ale zeby zbierać owoce po
          wakacjach, muszę ciężko pracować już teraz.
          i dlatego ten majowy wyjazd jest mi wybitnie nie na rekę.
          więc jak widzisz i jak napisałam to w poprzednich postach, to jest
          kwestia tego, zeby to jakoś bezboleśnie wytłumaczyć mojemu
          chłopakowi.
          • audrey_kathleen Re: kasa dla studentki 03.04.09, 00:42
            Jeśli chłopak jest mądry i dojrzały, to zrozumie, że nie masz teraz
            przyjemnej sytuacji w życiu. Jesli nie masz do niego zaufania, na
            tyle żeby mu powiedzieć, to coś tutaj nie gra. Może za bardzo się
            przejmujesz. W zasadzie Ty nic złego nie robisz, prawda?
    • mono_stereo Re: kasa dla studentki 03.04.09, 08:56
      Dziwią mnie osoby piszące,że powinnaś się cieszyć z tych 100 zł. Przede
      wszystkim, jeśli masz 21 lat i studiujesz to obowiązkiem rodziny jest cię
      utrzymywać i to rodzice powinni się cieszyć,ze jesteś na tyle zaradna,że umiesz
      ich odciążyć i pracować.
      Oczywiście co innego, jeśli rodzina jest skrajnie biedna a 100 zł to pieniądze
      potrzebne na wyżywienie rodziny przez tydzień.Ale w takie sytuacji dostawałabyś
      stypendium socjalne.
      W sytuacji, gdy rodzina jest dobrze sytuowana, a córka pracowita dawanie jest
      miesięcznie 100 zł jest dziwne. Taka kwota może wystarczyć na wydatki
      nastolatkowi - 10 lat temu dostawałam takie kieszonkowe i nie była to wygórowana
      kwota, ani nie pozwalała na szaleństwa.

      Zachowanie twojego ojca nie jest postępowaniem godnym rodzica. W tej sytuacji
      nie powinnaś traktować go jak rodziny, tylko wystąpić do sądu o ustalenie kwoty
      alimentów. to żadna łaska, te pieniądze ci się należą.
      • mala_mee Re: kasa dla studentki 03.04.09, 13:31
        Ale rodzice ja utrzymują. Ma co jeść, ma gdzie mieszkać, moze sie
        uczyć. To jest własnie utrzymanie, które zapewniają rodzice.
    • grassant Re: kasa dla studentki 03.04.09, 09:49
      > przypuśćmy, ze jesteście rodzicem studentki. Utrzymujecie ją, i
      > dodatkowo wypłacacie jej kasę na jej drobne wydatki (wyjścia
      > kulturalne, kawa ze znajomymi, ponadstandardowe kosmetyki,
      materiały
      > papiernicze, książki, etc.).
      > Studentka pracuje, więc na wakacje albo jakieś większe inwestycje
      > typu laptop, iPod zarabia sobie sama.
      > To kieszonkowe, które dostaje od rodziców to 100 zł. Uważacie, że
      to dużo, mało czy w sam raz dla 21-latki?

      Niech studentka policzy: ile kosztuje rodziców jej utrzymanie, ile
      kosztuje dach nad głową, kasa na drobne wydatki. Czy studentka
      partycypuje w kosztach? Niech porówna z dochodami rodziców i oceni
      sama, czy to dużo, czy mało, np. odejmie sobie te wydatki od swoich
      dochodów.
    • paulinaa Re: kasa dla studentki 03.04.09, 12:39
      100zł? bardzo malo, nie wiem jak mozna za to chodzic na kawe, do
      kina i kupowac książki
      mnie stowa to nawet na jedną książkę nie wystarcza...
      • panwilk Re: kasa dla studentki 03.04.09, 13:51
        a moze zacznij sie ku... uczyc tak zeby stypendium dostac a nie szlajasz sie
        ciagle :D
        • paulinaa Re: kasa dla studentki 03.04.09, 15:15
          to do mnie?
    • ruth.benedict Powiedziałam mu! 03.04.09, 15:10
      Dziś, przed chwilą. Od rana byłam wkurzona, że wymusza na mnie takie zwierzenia,
      bo mam prawo mu nie mówić o tak bolesnych sprawach - (powiedział, ze nie
      spotkamy się dopóki nie będę gotowa rozmawiać z nim uczciwie i otwarcie, czyli w
      praktyce póki nie wyjaśnię mu konkretnie sytuacji z kasą i czasem.)

      Powiedziałam mu, dlaczego nie mam pieniędzy, powiedziałam mu chociaż to było dla
      mnie bardzo trudne. Na koniec powiedziałam mu też dlaczego nie będę miała czasu
      - bo chcę się mega uczyć. Wiecie jaka była jego reakcja? "No tak [bedziesz się
      uczyć], ale MOIM kosztem" (tzn ze bedę się uczyc a nie spotykac z nim)...
      rozpłakałam się. Jak mógł coś takiego powiedzieć? Potrzebuję wsparcia bo ta
      sytuacja rodzinna jest naprawdę bardzo trudna, a on mi robi TAKIE wyrzuty...

      Rozpłakałam się, wstałam i odeszłam. On mnie dogonił. Zaproponował, żebysmy
      gdzieś usiedli. Usiedliśmy. Ja się uspokoiłam, on się zapatrzył przed siebie,
      przez 15 minut (z zegarkiem w ręku) nie zamieniliśmy ani słowa (a wiem, ze on
      tak potrafi baaardzo długo siedzieć i nic nie mówić). Denerwowała mnie ta
      sytuacja. W czwartek mam egzamin, opowiedziałam mu o tym, czego chciał się
      dowiedzieć a siedzenie i gapienie się przed siebie to nie jest to, o czym w tej
      chwili marzę, dla mnie to jest strata czasu. Powiedziałam mu to, a on się
      obraził na mnie za to, ze nie chcę z nim siedzieć i milczeć i sobie poszedł.

      Koniec końców wyszło na to, że to ja jestem ta zła, bo nie chcę z nim siedziec i
      milczeć. Na jego miejscu spaliłabym się ze wstydu za to, że w tak nieelegancki
      sposób wymusił ode mnie takie intymne i bolesne zwierzenia :-(((
      • cytrynowababka Re: Powiedziałam mu! 03.04.09, 15:29
        Daruj sobie takiego palanta.Nie dogadacie sie,emocjnalnie jestes bardziej dojrzala.
        Nie miej wyrzutow sumienia co do kasy.
        Ja zrobilabym wszystko na Twoim miejscu,zeby te implanty jak najszybciej
        miec.Nie wyobrazam sobie jak bardzo to musi byc dla Ciebie krepujace.To nie jest
        operacja plastyczna tylko zabieg chirurgiczny!To wszystko co piszesz jest bardzo
        smutne,ale wierz mi,ze sa gorsze sytuacje rodzinne po rozwodach.Nie zalamuj
        sie,jestes juz dorosla osoba i zyj wlasnym zyciem,a nie zyciem rodzicow.Pozdrawiam:)
        • wioska2009 Re: Powiedziałam mu! 03.04.09, 16:34
          Ja pracowalam od pierwszego roku studiow i kase dostawalam tylko na rachunki tel
          i bilety na reszte zapracowalam sobie sama, wiec moim zdaniem 100 wystarczy
          majacf 18 lat masz dwie rece dwie nogi i glowe zeby je wykorzystac i pracowac na
          siebie nie pisze w zlosci do autorki tylko ogolnie, uwazam ze osoby pelnoletnie
          powinny same pracowac na swoje wydatki chyba ze maja studia tak wyczerpujace ze
          nic innego oprocz siedzenia w ksiazkach nie pozostaje. Ludzi nauczcie sie
          zaradnosci, nikt WAS nie bedzie przez zycie prowadzil za raczke :))

          To powiedzialam ja Wioska2009
        • ruth.benedict Re: Powiedziałam mu! 03.04.09, 16:35
          dzięki za ciepłe słowa. na szczescie mam porcelanowe
          dwójki "tymczasowe" więc jak ktoś nie wie, to się nie domyśli, ale
          one nie mogą być do końca zycia, więc tą operację trzeba zrobić. to
          w sumie nie jest czysto estetyczna operacja, bo bez dwójek
          rozwaliłby mi się totalnie zgryz a to pociągnełoby za soba dalsze
          skutki.

          Cały czas nie mogę uwierzyć w to, co uszlyszałam od mojego chłopaka.
          Pokazał mi się od zupełnie innej strony niż dotychczas...:-(
    • cioccolato_bianco Re: kasa dla studentki 03.04.09, 17:14
      moim zdaniem suma jest bardzo mala.
      aczkolwiek skoro wystarczalo ci 84 pln z zarobionych przez siebie
      pieniedzy, to tak stowka powinna wystarczac :)
      • ruth.benedict Re: kasa dla studentki 03.04.09, 17:54
        nie nie, to było tak, że stówkę mam zawsze, niezaleznie od
        wszystkiego - plus to co zarobiłam to było 184 zł.
    • mary_an Re: kasa dla studentki 03.04.09, 17:53
      Jezeli cie utrzymuja i masz prace, tak ze sobie mozesz kupic laptopa czy iPoda,
      wyjsc do kina, na kawe itp. to po co jeszcze te 100zl? Przeciez to jest nic,
      smieszna kwota. Albo jak chca pokazac, ze maja gest to niech przynajmniej dadza
      4x tyle, albo niech sobie dadza spokoj i po prostu nie daja nic.

      Ja dostawalam rownowartosc 100zl kieszonkowego miesiecznie jak mialam jakies 10
      lat i wydawalam to na cukierki w sklepiku szkolnym. Bo wlasnie na tyle taka
      kwota wystarczy miesiecznie.
      • ruth.benedict Re: kasa dla studentki 03.04.09, 17:57
        nie chciało Ci się chyba czytać wcześniejszych postów...:-(

        nie mam laptopa i ipoda (nie mam też już pracy), ale jeśli bym
        pracowała, to kasę przeznaczyłabym własnie na takie rzeczy (sprzęt,
        wakacje). akurat w zeszłym roku przeznaczyłam ją na wakacje.
        • mary_an Re: kasa dla studentki 03.04.09, 18:23
          No to moim zdaniem powinnas z nimi pogadac na powaznie, ze to jest nie w
          porzadku, takie pieniadze sa po prostu smieszne - nic za nie nie kupisz, ani
          kosmetykow, ani ubran, jeszcze jakies wyjscia, ksiazki - na jakim swiecie twoi
          rodzice zyja?? Chyba wiesza, ze 100zl to daje sie na jedno wyjscie, a nie na
          caly miesiac!

          Moi znajomi daja wlasnie tyle swoim dzieciom ok.18-19 lat na jedno wyjscie,
          starcza na bilet wstepu jak to jakis koncert, piwo i taksowke do domu. No i moze
          jeszcze costam zostaje, to moga sobie wydac na kino, kosmetyki itp. I tyle to
          wlasnie kosztuje.

          Ja tez studiuje, ale nie bede podawala siebie za przyklad, bo tyle, ile wyciagam
          od rodzicow to juz raczej patologia, szczegolnie w moim wieku powinnam sie
          wstydzic... No coz, pocieszam sie tym, ze zaraz koncze studia i moze uda mi sie
          znalezc w miare szybko prace :)

          Tak czy tak - pogadaj z nimi - niech wiedza, ze 100zl to 2 bluzki, albo jedna
          para spodni, albo pol buta, albo jedna ksiazka i za tyle miesiecznie to mozesz
          sobie kupic kubek i isc na ulice zebrac. Zastanowcie sie wspolnie, co mozna
          zrobic - moze oni po prostu nie widza, w jakiej stawiaja cie sytuacji. Chociaz
          nie zyja na ksiezycu i chyba znaja ceny...
          • monicka_2 A ja uważam, że jest to wystarczajace 03.04.09, 20:45
            Jesli masz opłacane: wyżywienie, mieszkamie, ubrania oraz podstawowe
            pomoce do nauki, to kwota dodatkowa, którą otrzymujesz jest
            wystarczajaca!
            Dokladnie w taki sam sbosób( jak zaczną studiować), bede wychowywać
            swoje dzieci.
            Dla mnie jest patologią to, że dziecko dostaje na jedno wyjście
            100zł.
            Ile może być takich wyjść, ok 7 miesiecznie? To daje nam juz 700zl.
            Później wyrastaja z takich ,,utrzymanków" nieroby i lesery.
            Chwali się to, że pracowalaś i chcesz pracować na dodatkowe luksusy.
            Pomyśl o stypendium naukowym, to również jest praca i to ciężka!
            Jedyne co mi się nie podoba to to, że nie opłacają Ci wakacji.
            Uważam, że to Ci się nalezy, skoro stać ich na to.
            A co do Twojego chłopaka: przepraszam za określenie, ale to jest
            chyba jakiś palant!
            Olałabym go na całej lini.
            Pozdrawiam i trzymam kciuki!
          • ruth.benedict Re: kasa dla studentki 03.04.09, 21:31
            no akurat ciuchy się w to nie wliczają, jako rzecz pierwszej
            potrzeby, ale wyjścia już tak (w myśl zasady, ze goła chodzić nie
            mogę, ale bez koncertu się obejdę).

            Akurat w tej sytuacji w której jestem nie mogę prosić żadnego z
            rodziców o kasę. Muszę po prostu zacisnąć pasa i poczekać do wakacji.
            • mary_an Re: kasa dla studentki 04.04.09, 14:33
              A nie mozesz udzielac np. korepetycji? Dwa razy w tygodniu wieczorkiem mozesz
              znalezc na pewno czas i akurat dorobisz sobie na wyjscie w weekend. Ja zawsze w
              ten sposob sobie dorabialam, albo pilnowalam dzieci - rodzice wychodzili na noc,
              ja bralam ksiazke i sie uczylam, dzieci spaly, starsi wracali, kasowalam nalezna
              oplate i byl to bardzo dobry interes :))
    • dziewice 100 ?!?>!?!!?? :) w jakim swiecie zyjesz? :) 03.04.09, 18:03
    • zloty.strzal Re: kasa dla studentki 03.04.09, 21:06
      > To kieszonkowe, które dostaje od rodziców to 100 zł. Uważacie, że to
      > dużo, mało czy w sam raz dla 21-latki?

      Piszę z perspektywy studentki. Mieszkam z rodzicami, ale nie dostaję i nie
      dostawałam od nich ani grosza, od początku studiów pracuje. Gdyby zaproponowali
      mi teraz kieszonkowe w wysokości 100 pln, to bym ich wyśmiała.
    • kubson112-dwa Re: kasa dla studentki 04.04.09, 11:18
      Biorąc pod uwage że rodzice opłacaja ci wyzywienie, mieszkanie,
      ksiązki to 100 zł na przyjemności wcale nie jest tak mało. Zawsze
      można zaoszczędzic na jedzeniu np gotujac sobie samemu, nie chodzic
      do restauracji, poza tym książek nie kupujesz co miesiąc.

      Nie krytykujcie tez chłopaka, chciał spedzic ze swoją dziewczyna
      troche czasu i pewnie ciagle spotyka sie z odmowa. Najlepiej by było
      jak byś mu juz dawno szczerze powiedziała o co chodzi. poczułby że
      mu ufasz i mysle że wtedy sutuacja byłaby inna. napewno by cie
      wspierał.
    • arbuzunia Re: kasa dla studentki 04.04.09, 11:56
      100zł to zdecydowanie za mało, szczególnie w Warszawie.

      A dziewczyna studiuje dziennie, do tego i tak już musi pracować, do tego ma
      jakąś szpecącą deformację, do tego jej rodzice się rozwodzą.. myślę ze jest jej
      wystarczająco ciężko i jeżeli stytuacja finansowa rodziny na to pozwala to
      powinni jej dorzucić kilka stówek.
      • ruth.benedict Re: kasa dla studentki 05.04.09, 10:23
        dzieki za wsparcie, tylko jedno musze sprostowac: to nie jest
        szpecąca deformacja, tylko brak zawiązków stałych zębów. Teraz
        wyglądam normalnie bo mam tymczasowe korony, ale jak ich termin sie
        skończy bede musiała wszczepić sobie implanty.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka