77karolina
24.04.09, 20:37
Witam,
Ja zacznę tak jestem mężatką już prawie trzy lata, ze sobą jesteśmy lat 10. Od zawsze się kłóciliśmy ale ostatnio przechodzimy jakiś straszny kryzys, wojna o wszystko!! Ja zaczynam on kończy albo na odwrót. Jest to okropne. Już dwa miesiące nie możemy się dogadać, jestem strasznie tym zaniepokojona i jest mi z tym cholernie źle, jemu też jest podejrzewam nie najlepiej. Rozmawiamy, gadamy, kochamy się, jest dobrze parę ładnych chwil a potem znów. Już gadaliśmy żeby może rozwieście się! Ale postanowiliśmy na wstrzymanie i chcemy jechać na urlop na którym nie byliśmy od lat 9 i zobaczymy może coś z tego będzie. Fajny i dobry człowiek z tego mojego męża ale straszny uparciuch i złośnik, ja też nie należę do aniołków. Mam nerwice, która czasem zasłania mi zdrowe i rozsądne myślenie. Mąż bardzo dużo mi pomagał i pomaga jak gorzej się czuje, ale myślę że on też czasem ma już dosyć tego pieprzonego życia z problemami, mną i jeszcze paroma innymi rzeczami. Dzieciaków nie mamy bo ja się boję że nie będę miała kasy na wychowanie, kocham dzieciaki ale przez to boje się. Mam nerwice więc nie będę dobrą mamą (myślę tak tylko o sobie)nie dałabym rady, dziecko to cholerna odpowiedzialność a ja czasem mam problemy z samą sobą. Mama moja nie zachęca mnie do bycia mamą, moja siostra ma dziecko i to chyba wystarczy.