05.06.09, 21:10
dlaczego to takie trudne? kocham swojego chlopaka i chce byc z nim
ale on napiera na slub a mnie do tego jakos daleko... nie potrzebuje
tego nawet nie chce a dla niego to wazne, jest mu zle :/
zaczynamy sie klocic bo ja odciagam decyzje, on widzi ze go zwodze
ze chce to oddalic ze zmieniam temat albo mowie cos na odczepnego...
jestesmy razem 8 lat, 3 lata mieszkamy razem, jest nam razem
naprawde dobrze, wiem ze to ten i chce z nim byc
wszystkie kolezanki mowia o slubie, daza to tego a ja nie, nie mam
ochoty na biala suknie, nie rozczula mnie obraczka na palcu...
slub cywilny czy slub koscielny mnie nie kreci :/ nie chce tego

zareczylismy sie i wszytsko miedzy nami gra ale ten slub jest dla
mnie chyba nie do przejscia, co jest ze mna nie tak?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: slub 05.06.09, 21:12
      Nic z tobą, po prostu nie chcesz/nie czujesz potrzeby, on- tak, po tylu latach
      chce czegoś więcej. I in, i ty- macie rację, problem- jak to pogodzić.
      • zawszezabulinka Re: slub 05.06.09, 21:15
        pytanie po co sie zareczalas? bo zareczyny wg mnie to gotowosc wstapic w zwiazek
        malzenski. chyba ze chcialas bardziej oficjalnego wyrazu waszego zwiazku. trzeba
        bylo chociaz tego pana uprzedzic
        • marzeka1 Re: slub 05.06.09, 21:20
          O tym też pomyślałam, po co w takim razie zaręczyny, one z reguły poprzedzają
          ślub (nawet gdy nie jest on od razu) i pewnie chłopak uważał, że taka właśnie
          będzie kolej rzeczy. Szkoda, że go wcześniej nie uprzedziłaś.
        • 23km Re: slub 05.06.09, 21:22
          zgodzilam sie bo chce byc z nim, bylo naprawde pieknie i tak
          prawdziwie... bardzo mi na nim zalezy i gdy poprosil mnie o reke
          czulam sie bardzo szczesliw bo chce z nim byc, bardzo :(

          ale widze teraz ze slub bedzie dla mnie meczarnia, nie czuje tego
          nie wiem czy to kwestia niezaleznosci, strachu przed nowym, strachu
          ze cos sie konczy? moze nowych obowiazkow? moze ja jestem
          nierozwinieta?

        • erillzw Re: slub 05.06.09, 21:24
          zawszezabulinka napisała:

          > pytanie po co sie zareczalas? bo zareczyny wg mnie to gotowosc
          wstapic w zwiaze
          > k
          > malzenski.

          Dokładnie tak. Jesli nie chciałaś slubu od początku postapiłaś nie
          fair przyjmujac oswiadczyny od partnera, ktory slubu pragnie podczas
          gdy Ty nie.
          • 23km Re: slub 05.06.09, 21:28
            nie wiedzialam ze to takie trudne... wiem ze ma prawo byc
            rozdrazniony i czuc sie oszukany, mnie tez nie jest z tym dobrze

            przykro mi... najbardziej ze nie rozumiem samej siebie
    • skarpetka_szara Re: slub 05.06.09, 21:20
      Moze aby wilk byl pelny i owca cala: zrobcie sobie jakas uroczysta
      przysiege, nawet wsrod rodziny (jezeli mu zalezaloby). Cos w
      rodzaju slubowanie bez slubu. Slubowanie sobie wiernosci, milosci,
      opieki w dobre i zle, bla bla bla ale tylko wy, przysiegajac sobie
      nawzajem. Bez urzedu, bez ksiedza, gdzies w fajnej atmosferze, a
      potem zabawa.

      Wiesz, ja jak najbardziej cie rozumiem, tez wzielam slub po 10
      latach znajomosci bo dopiero wtedy poczulismy to, ale jezeli mu to
      potrzebne do zycia to cos trzeba zrobic.
      • 23km Re: slub 05.06.09, 21:25
        no wlasnie, wydaje mi sie ze jeszcze tych kilka lat mi potrzeba..
        nie wiem dlaczego tak to odbieram, nie do konca potrafie zrozumiec w
        tym momencie siebie ale chyba najbardziej w moich odczuciach
        przebija sie jakis strach...
        tez tak mialas? bałaś sie Skarpetko?
        • marzeka1 Re: slub 05.06.09, 21:36
          Masz poczucie, że przy tak rozbieżnych pragnieniach nie da się ciągąć zbyt długo
          związku? On ulegnie- będzie niezadowolony, ty- ty będziesz.
          • 23km Re: slub 05.06.09, 21:46
            z jednej strony boje sie tego kroku a z drugiej boje sie ze sie
            rozstaniemy... tak jak piszesz

            najsmieszniejsze jest to ze jestem osoba twardo stapajaca po ziemi,
            racjonalne myslenie i konkrety to jest to na czym opieram wiele
            decyzji a tu taka wtopa...

            moze chodzi o to ze strace jakas niezaleznosc? ze bede miec nowe
            obowiazki? pisze w tym watku i coraz to nowe wytlumaczenia
            przychodza mi do glowy
            • skarpetka_szara Re: slub 05.06.09, 21:50
              23km napisała:

              > moze chodzi o to ze strace jakas niezaleznosc? ze bede miec nowe
              > obowiazki? pisze w tym watku i coraz to nowe wytlumaczenia
              > przychodza mi do glowy

              lol, jeszcze pare wpisow i zaraz tu z forumowiczami wytropimy co
              naprawde w trawie piszczy, lol.
              • 23km Re: slub 05.06.09, 21:52
                trawa po pas a piszczy zdrowo ;)
        • skarpetka_szara Re: slub 05.06.09, 21:46
          Wiesz, ja mialam o tyle inna sytuacjie ze mnie nikt nie napieral na
          slub. Ja po prostu (tak jak ty) tego nie czulam, nie potrzebowalam
          tego do szczescia. WIEDZIALAM ze moj maz to moja milosc, i ze
          jestem dla niego tez jego partnerka zyciowa i wcale nie
          potrzebowalismy miec jakiegos papierka, aby cos sobie udowodnic.
          Po pieciu latach sie zareczylismy, a po nastepnych 5ciu latach
          wzielismy slub - decyzjia o slubie przyszla jakby niespodziewanie
          ale bardzo naturalnie.

          I nie mysle ze powinnas byc zmuszana do slubu jezeli tego nie
          czujesz. Nie jest to fair dla nikogo. Byc moze sie boisz ze cos
          miedzy wami sie zmieni? ze nagle po slubie ON zacznie sie
          zmieniac? Ze czujac ze latwo nie mozesz odejsc- zacznie cie
          zaniedbywac? Sama musisz rozwiazac to.
          Strach jest zazwyczaj symptomem czegos. Ja chyba troche sie balam
          slubu, moze nie tyle slubu ale nie lubilam tego
          okreslenia : "zona". To po prostu do mnie nie pasowalo. mowilam
          na swojego partnera "moj chlopak" i to lubialam. Nawet nie
          mowilam "narzeczony" bo to wydawalo mi sie jakies takie glupie.
          Tez "zona" kojarzyla mi sie z przynalerznoscia. Podsumowujac mysle
          ze bardzo wolno dorastalam do malzenstwa. No i bardzo sie ciesze z
          tego. hehe - zajelo mi rowniez dobre pare miesiecy aby na mojego
          meza przestac mowic "my boyfriend" - wszyscy znajomi, i
          wspolracownicy, szefostwo - mnie poprawiali.
          Ale gdy po slubie maz zaczol mnie przedstawiac jako "zona" i to z
          pewna duma - zaczelam sie z tym dobrze czuc.

          Wiec ja mysle ze potrzebujesz troche czasu i fajnie by bylo gdyby
          Twoj partner to rozumial.

          I chcialam jeszcze odniesc sie do wypowiedzi dziewczyn ktore mysla
          ze zareczyny znaczy rychly slub. Ja tak tego nigdy nie
          odczuwalam. Dla mnie zareczyny znacza ze ludzie wiedza ze sa dla
          siebie i nie chca byc z nikim innym. Ze jestescie dla siebie czyms
          wiecej niz tylko chlopak-dziewczyna. Slub to wkoncu tylko kontrakt
          gdzie wiarzecie sie pewnymi prawami. Gdzie mozecie o sobie
          decydowac prawnie, medycznie (gdy trzeba), finansowo.

          • 23km Re: slub 05.06.09, 21:50
            dzieki Skarpetka za odpowiedz, mysle ze i ja jestem jeszcze
            niedojzala i ta decyzja mnie poprostu przerasta, nie dam sobie z tym
            rady, musze przystopowac, przeprosic narzeczonego

            to chyba jeszcze nie ten czas
            • marzeka1 Re: slub 05.06.09, 22:03
              "przeprosic narzeczonego"- i????
              • 23km Re: slub 05.06.09, 22:07
                w sensie ze jeszcze nie teraz ;) zareczajac sie myslal ze to juz
                niebawem, przeprosze go bo wydaje mi ze dalam mu nadziej na cos
                czego nie jestem w stanie teraz spelnic, potrzebuje czasu
                • marzeka1 Re: slub 05.06.09, 22:08
                  A co jak on powie, że nie chce już czekać, bo jesteście już 8 lat, z tego 3
                  mieszkacie de facto jak małżeństwo???
                  • 23km Re: slub 05.06.09, 22:13
                    nie wiem, mam nadzieje ze nie postawi sprawy na ostrzu noza, powiem
                    ze nie daje rady i mnie to przerasta, nie chodzi tu o niego tylko o
                    sam fakt zmian ktorych sie boje
                • skarpetka_szara Re: slub 05.06.09, 22:09
                  a po ile wy macie lat?
                  • 23km Re: slub 05.06.09, 22:11
                    po 28 ale ja chyba jestem emocjonalnie ok 20, nic na to nie poradze
                    • skarpetka_szara Re: slub 05.06.09, 22:17
                      wiedz ze cie do niczego nie przekonuje, ale przeanalizujmy Twoje
                      obawy:

                      Mieszkajac razem przez 3 lata dokladnie wiesz z jakim jestes
                      czlowiekiem, wiec czego dokladnie sie obawiasz? Ze wasze relacjie
                      sie zmienia? ale w jaki sposob i dlaczego?

                      Co czujesz gdy mowisz na glos slowo "zona", albo "maz". Co to dla
                      ciebie znaczy? czy boisz sie tych slow?

                      Wiesz, dla ludzi "mocno stapajacych po ziemi" wlasnie trudniej jest
                      podejmowac takie decyzjie poniewaz nie ida jak owieczki w slad za
                      kolezankami, ale rozmyslaja wiele za i przeciw, a ze ty swiadomie
                      podejmujesz decyzjie NA CALE ZYCIE, i ze bedziesz odpowiedzialna za
                      partnera a partner za ciebie - to jest troche przerazajace.
                      Wiekszosc ludzi nawet nie jest swiadomym w co sie pakuja i dlatego
                      tutaj jest tyle placzu.
                      • 23km Re: slub 05.06.09, 22:28
                        najbardziej to chyba boje sie zmiany tego co jest w tym momencie dla
                        mnie dobre,bo dobrze mi tak jak jest
                        ale postaram sie przeanalizowac sibie:
                        1.nie chodzi o to ze boje sie o to ze moj chlopak jest dla mnie
                        niedobry i po slubie bedzie sie nade mna znecal itp to nie to, jest
                        dobrym czlowiekiem, spokojnym, pracowitym

                        2. chyba boje sie ze strace moja wolnosc, ze bede miec meza, dzieci,
                        obowiazki o ktorych teraz nawet nie mysle, ja sobie powoli zdalam
                        sprawe jak moje zycie sie zmieni

                        2.nie lubie imprez typu wesele, nawet skromny obiad jakos mnie
                        zniecheca, nie jestem zadna gwiazda i zle sie czuje w centurm

                        3.jak mowie maz to nie czuje jakiejs specjalnej radosci...

                        4.moi rodzice sie rozwiedli gdy bylam mala, wychowalam sie z mama,
                        ojciec zmarl po kilku latach, nie pamietam go, mama zle go
                        wspominala,,, mam jakas traume?
                        • skarpetka_szara Re: slub 05.06.09, 22:46
                          Tak, mysle ze powinnas zaczac od relacji Twoich rodzicow. moze
                          porozmawiaj ze swoja mama i powiedz jej co czujesz na temat
                          malzenstwa i co ona na ten temat mysli. Mam nadzieje ze ci powie
                          ze jednak malzenstwo to piekna rzecz a poprostu miedzy nimi sie nie
                          ulozylo - czyli kwestia zlego dobrania.

                          Rozwod rodzicow to tez swietny argument aby Twoj partner zrozumial
                          Twoje obawy i dlaczego potrzebujesz wiecej czasu od niego aby do
                          tej mysli sie przyzwyczaic.


                          A tak na marginesie:
                          wiesz, slub nie oznacza dzieci. Sa malzensta z pewnym starzem ktore
                          dzieci nie maja. Ja juz jestem 2 lata po slubie i pewnie przez
                          nastepne 3 nie bedziemy miec

                          W jaki sposob stracisz swoja wolnosc? przeciez nie zamknie cie w
                          kuchni z miotla? Porozmawiaj z partnerem jak wasze zycie by
                          wygladalo po slubie, jaki bylby podzial waszych obowiazkow, Kiedy
                          on by zaczol myslec o dzieciach, czy cos by oczekiwal extra od
                          ciebie czego nie oczekuje teraz... jak bedzie wygladal podzial
                          waszych finansow? (ja np, z mezem mamy oddzielne konta, i jedno
                          wspolne).

                          a co do wesela to zrobicie co wam odpowiada - dla niektorych to
                          wielka zabawa a dla innych najblizsi i mala ceremonia na plazy.
                          • 23km Re: slub 05.06.09, 23:01
                            nawet nie wiedzialam ze to takie skomplikowane... im jestem starsza
                            wiecej "spraw" wychodzi na swiatlo dzienne... mysle ze mam zle
                            wspomnienia odnoscnie mojego ojca (przekazane mi prze matke) i
                            utozsamiam sobie malzenstwo z cierpieniem, rozczarowaniem... stad
                            ten strach, strach ze strace to co mam teraz - zupelnie bledne
                            zalozenie ale wierzcie mi ze bardzo gleboko zakorzenione

                            rodzina mojego chlopaka to przeciwienstwo mojej, on nie rozumie co
                            ja czuje a ja tez raczej o tym nie mowie, temat troche mnie
                            zawstydza no i cierpie bo czuje sie jakas winna ze moja matka miala
                            zycie jakie miala...

                            postaram sie poradzic sobie z tym wszystkim, moj analistyczny umysl
                            powoli zaczyna ogarniac o co chodzi... ale widze juz ze to trudne,
                            sama sobie nie poradze

                            jestem zaskoczona

                            dzieki wszytskim za wpisy, pomoglo mi to, usiwadomilam sobie co w em
                            mnie siedzi i boli, dzieki jeszcze raz
                            • skarpetka_szara Re: slub 06.06.09, 22:37
                              moze kilka sesji z psychologiem pomogloby ci posortowac te
                              przemyslenia.

                              Zycze powodzenia i otwartosci z partnerem. Jest wiele malzenst jak
                              Twoich rodzicow, jest wiele malzenst nieudanych, ale to nie znaczy
                              ze wasze takie bedzie. Jest bardzo duzo malzenst szczesliwych.

                              I napewno nie powinnas czyc sie winna za malzenstwo Twoich
                              rodzicow. To nie ty bylas powodem ich roztania a ich spory i ich
                              pomylki. Jezeli cos, to bylas tego ofiara. I napewno itelektualnie
                              o tym wiesz, musisz tylko jeszcze do tego sie ustosonkowac
                              emocjionalnie.

                              Przyjrzyj sie zwiazkowi rodzicow Twojego partnera. Moze
                              spostrzezesz pare pozytywow i to cie zainspiruje do spostrzeganie
                              malrzestwa w troszke inny sposob.

                              Ty zylas w cieniu malzenstwa Twojej mamy przez wiele lat wiec to
                              jest naturalne ze teraz zajmuje ci troszke wiecej aby zmienic opinie
                              o tej instytucji malzenskiej.

                              Zycze powodzenia.
    • dorotka19944 Re: jestes normalna 12.06.09, 14:43
      z toba jest wszystko w porządku. Przyznam ci że ja tez nie chcem
      mieć ślubu. W końcu tyle sie teraz słyszy o tych rozwodach i
      nieszczęśliwych małżeństwach. No i ślub to decyzja bardzo poważna.
      Jeśli twój narzeczony cie kocha to na pewno zrozumie twoje obawy.
    • butterflymk Re: slub 12.06.09, 14:49
      ojeju no to co Ci zalezy skoro to bez znaczenia dla Ciebie,
      zrób mu tą przyjemnosc, jeden wieczór i z głowy...
      boisz sie ze cos sie zepsuje miedzy wami po slubie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka