Dodaj do ulubionych

Zostawiłam go...

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.03, 21:09
Zostawiłam go po trzech latach bycia razem, ponieważ ... on pił. Kochałam go
bardzo, ale już brakowało mi sił. Chciałam mu pomóc, wspierałam go moralnie,
chciałam z nim być, gdyż bardzo go kochałam.
Teraz jestem z kimś innym, ale czasami o nim myślę.
Czuję coś w rodzaju wyrzutów sumienia. Mam dopiero 30 lat i nie chciałam
zmarnować sobie życia. Jestem jednak trochę udręczona, że go opuściłam. Mogę
powiedzieć, że można z tym żyć, ale zapomnieć tego co było, też nie można.
Dodam, że mój obecny partner nie wie o tym. Teraz kocham jego i nie
chciałabym go stracić. A tamto czasami wraca, jak nierozwiązany problem.
Proszę, oceńcie, czy dobrze zrobiłam zostawiając go? Co o tym sądzicie?
Nigdy z nikim o tym nie rozmawiałam...



Obserwuj wątek
    • Gość: Gosia Re: Zostawiłam go... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.03, 21:34
      Czy powinnam zmienić forum?

      • Gość: ewelina Re: Zostawiłam go... IP: *.ny5030.east.verizon.net 12.12.03, 21:41
        co sie stalo to sie nie odstanie. nie zaluje tego co zrobilas, bo bylo zle a
        moglo byc gorzej. teraz czas na zmiane wiec skoncentruj sie na sobie. nie
        bylas szczesliwa w tamtym zwiazku. jesli nie jestes szczesliwa to nie mozesz
        innych uszczesliwiac ani pomagac. wiec skoncentruj sie na sobie i tym czego
        pragniesz. czujesz sie zle bo przez te 3 lata przyzwyczailas sie do zwiazku +
        wlozylas w to uczucia. normalne. ciezko bedzie.ale pewnego dnia bedziesz sie
        nad tym smiac. troche wiary w siebie. jestes laska, dobrze chcialas, masz
        czyste sumienie.lepiej zacznij pracowac nad obecnym zwiazku zebys go nie
        stracila przypadkiem. zapomnij o wczorajszym dniu i zyj dla przeszlosci.
    • Gość: zosia9 Re: Zostawiłam go... IP: 5.2.* / *.chello.pl 12.12.03, 21:50
      Dobrze zrobiłaś!!!!
    • glonik Re: Zostawiłam go... 12.12.03, 23:03
      Zrobiłaś najlepszą rzecz. Uratowałaś siebie. Jak ktoś dla siebie samego pić nie
      przestanie, to nie łudź się, że zrobi to dla ciebie. Gratuluję ci odwagi! I nie
      dręcz się, ty mu w niczym pomóc nie mogłaś, mogłaś tylko siebie w oceanie jego
      wódy utopić. Nie miej ŻADNYCH wyrzutów!!!!! Każdy odpowiada za swoje życie, on
      też. Pozdrawiam serdecznie.
      • Gość: Gosia Re: Zostawiłam go... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.03, 14:33
        Ewelina, Zosia i Glonik! Dziewczyny, dziękuję Wam za miłe słowa otuchy i
        potwierdzenie słuszności tego co zrobiłam. Pozdrawiam Was wszystkie:)
        • Gość: b Re: Zostawiłam go... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 13.12.03, 14:47
          Ależ bardzo dobrze zrobiłaś! I nie myśl o tym. Pomyśl o tej nowej osobie, na
          której z pewnością odbijają się w jakiś sposób Twoje nastroje i wspomnienia.
          Powiodzenia
    • Gość: felek Re: Zostawiłam go... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.03, 15:16
      Tego pierwszego nigdy nie kochałaś. Amen
      • kochanica.francuza Re: Zostawiłam go... 13.12.03, 15:30
        Gość portalu: felek napisał(a):

        > Tego pierwszego nigdy nie kochałaś. Amen
        Oto facet. Ale mężczyzna, wedłg ciebie, ma prawo zostawic pijącą kobietę?
      • camaieu Re: Zostawiłam go... 13.12.03, 17:41
        Gość portalu: felek napisał(a):

        > Tego pierwszego nigdy nie kochałaś. Amen
        - Nieprawda. Gdyby tak było, nie byłabym z nim tak długo, bo trzy lata to chyba
        nie jest krótko? Po prostu w pewnym momencie poczułam, że nie umiem mu już
        pomóc, a cała sytuacja jest szkodliwa dla mojej psychiki i nie wiadomo jakie
        byłyby skutki na przyszłość. W imię miłości nie zamierzam stać się wrakiem
        kobiety. I postanowiłam się odkochać. Dziś uważam, że warto było to przerwać.
        Czy nie tak?
    • melitele Re: Zostawiłam go... 13.12.03, 18:26
      Całe szczęscie, że miałaś tyle siły i odwagi. Wiele dziewczyn tego nie ma i potem bujają
      sie przez lata w chorych małżeństwach. Jeśli czujesz, że zrobiłaś, co mogłaś, żeby mu
      pomóc - nie miej wyrzutów sumienia, przecież nei żyjesz po to, żeby służyć pijakowi.
      Jeśli on nie miał siły czy chęci z tym skończyć - to przecież nei twoja wina. Ciesz się
      nowym związkiem, nie rozpamiętuj starego, który pewnie i tak był nie do uratowania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka