astrid_nul
13.06.09, 21:00
Jechałam dziś w prawie pustym pociągu i byłam świadkiem niesmacznej sytuacji.
Para - on lat ok. 60, zakazany ryj, wytatuowane łapy; ona - dużo młodsza,
elegancka babka. Nie wiem dokładnie, o co poszło, bo miałam słuchawki w
uszach. Ten "zakazany ryj" zaczepił jakiegoś trzydziestolatka na oko i zaczął
się z nim kłócić. W pewnym momencie odezwała się ona. Normalnie jak żona
mafiosa. Powiedziała zaczepionemu, żeby uważał, bo zaraz nie dojedzie i się
skończy jego podskakiwanie. I to będzie jego ostatnie wyjście z pociągu w
życiu. Babka mnie rozwaliła po prostu.
Gdybym spotkała ją przypadkiem na ulicy, pomyślałabym normalna kobieta - typ
eleganckiej, seksownej mamuśki. A tu taki klops.