Dodaj do ulubionych

Gdy on przystojnieje a ona brzydnie...

17.06.09, 23:23
Witajcie Od razu napisze ze nie mam dziś najlepszego dnia i właśnie
skonczyłam płakać z powodu zajebiscie zgrabnej laski tańczącej w
necie :( Dołuje sie z każdym dniem coraz bardziej i z każdym
cieplejszym dniem kiedy dziewczyny wychodzą na dwor w coraz bardziej
skapych ciuchach, czuje się coraz gorzej :(( Dziś jadąc samochodem
widzialam jak moj facet patrzy na laski w spodniczkach A ja ? Serce
mi pęka bo strasznie przytylam ostatnio , zapuscilam sie i taka jest
prawda - i nie bede mogla w te wakacje nosić seksi ciuchów :( Nigdy
nie bylam szczupla Zawsze mialam te 5-10 kg nadwagi co wynika z
mojej choroby leczonej sterydami i innymi lekami. MOja siostra jest
tak piekielnie zgrabna - boli mnie to ze mnie wyzywa od grubasów ,
boli mnie ta niesprawiedliwośc losu ze ona wdała się w ojca i ma
piekną figurę a ja nie :( Chce byc piękna chce byc zgrabna a jedyne
co robie to siedze i tyje :( Nie wiem juz co mam robic, przez to
psuje sie moj juz naprawde dobry i długoletni zwiazek Piszecie zeby
nie rezygnować w związku z siebie, swoich zaintersowań, hobby,
przyjaciół i spotkań z nimi. Żeby nie "uwieszac się" na partnerze i
nie pozwólić, by całe życie kręciło się wokół niego. A ja wlasnie to
zrobilam Stracilam przyjaciol i niezależność :( jak wychodzimy to
zawsze razem do wspolnych znajomych ale to nie to... Nie mam ani
jednej kolezanki zeby posc do kosemtyczki czy na miasto Jednym
słowem zrezygnowałam z posiadania swojego małego świata i czuje sie
nieszczęsliwa a tym samym unieszczęsliwiam partnera, który jest
aniolem i znosi te moje fochy, marudzenie i narzekania na swoj
wygląd. Pisze ze kocha mnie taka ze jestem cudowna ze tylko ze mna
chce być, ale ja czuje ze zaczyna mu brakować we mnie kobiety, Wiem
ze chcialby abym nosila spodniczki była seksi. Nie powiem...nie
jestem jakas ostatnia wielu męzczyznom sie podobam Ale czuje ze to
odchodzi ze gasnę :( brzydnę a moj facet, kiedys no coż nie należal
do przystojaniaków 1 klasy a dzis... Wygląda super :) Zadbał o
siebie zmienil styl dojrzał w duzej mierze dzięki mnie Teraz ja
jestem zazdrosna i czuje sie goraz gorzej z kazdym jego spojrzeniem
w strone innej kobiety Stracilam pewnosć siebie Pomóżcie mi ja
odzyskac bo związek mi sie zawali :(
Obserwuj wątek
    • eli-1980 Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 00:02
      ja tez mam nadwage.i rozuniem ciebie,tez chce wygladac jak inne.wchodze do
      sklepu az ciuchami,mierze ale nie mieszcze sie w tych zwiewnych ciuchach.tez mam
      od 7 lat tego samego mezczyzne.ciezko jest schudnac.ale gruba nie zawszxe
      oznacza nieatrakcyjna(przyklad:kino Boollywood,tancerki brzucha).ale wiesz,nie
      poddawajmy sie bo sa osoby ktore schudly duzo a my mozemy do nich
      dolaczyc.pozdrawiam cieplo:D
      • yoko0202 wiecie co.... 18.06.09, 00:49
        u was nie chodzi o wagę, w ogóle, serio

        ja jestem akurat chuda, czuję się tak dobrze, i jest mi fajnie;
        można mi wypomnieć, że cycki małe i kości biodrowe na wierzchu, nie
        każdemu się to podoba, ale MNIE jest dobrze.
        i powiem wam coś - widziałam dzisiaj młodą dziewczynę na ulicy,
        dosłownie oglądałam się za nią bo nie mogłam się powstrzymać, na oko
        jakieś 70+kg więc nie żadna tam chuda szkapa o figurze modelki, ale
        ludzie jak ona się nosiła, biust wypięty, piękne włosy, uśmiech na
        twarzy, zwykłe dżinsy i podkoszulek z dekoltem, a wszyscy faceci na
        ulicy jęzory na wierzchu; jestem absolutnie hetero hehe ale ona była
        zjawiskowa.

        dajcie spokój z tą wagą, jakie 5 czy 10 kg, co to w ogóle ma za
        znaczenie, cycki do przodu i po prostu spójrzcie na siebie inaczej.
        • kretynofil Krotko, bo nie ma o czym gadac: 18.06.09, 11:31
          Kiedys moj kolega opowiadal mi o poznanej dziewczynie "Wiesz, ona jest naprawde
          piekna. To znaczy, nie chodzi o to, ze ma figure modelki, po prostu chodzi o to,
          ze wie ze jest piekna. Ile znasz takich dziewczyn?"

          A konkrety: wizyta u psychologa, zaczynasz miec depresje. Ja nie zartuje,
          naprawde warto, dostaniesz jakis proszki to sie poprawi na tyle zebys odzyskala
          rozped.

          No i uwierz swojemu facetowi, dlaczego nadal jest z Toba, jak myslisz? Naprawde
          musisz mu sie podobac...
          • empeczy a jesli Ci przeszkadza nadwaga 18.06.09, 13:23
            biegaj + dieta i po sprawie.Nie ma ch...a na taki trening.Nawet dla ludzi,ktorzy
            twierdza,ze maja problem.
            • part_of_the_game Nie do psychologa, a na siłownię 18.06.09, 15:12
              na rower, na basen, do tego dieta, żadnych słodyczy itd. Najłatwiej się użalać
              nad sobą.
          • barry.the.babtist dokladnie 18.06.09, 16:58
            Masę jest babeczek, które można by posądzić o to, że mają tu i tam za
            dużo...a wyglądają super. Wystarczy trochę o siebie zadbać, ubrać się w
            jakieś fajne ciuszki, które podkreślają co potrzeba i zakrywają to co
            niepotrzebne i przede wszystkim zmienić nastawienie do siebie.

            Druga sprawa to sport - bieganie, basen itd. Nawet nie po to, żeby
            schudnąć, a po to żeby się lepiej poczuć i wypocić stres.
      • nocarka Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 12:42
        Weź się za siebie, pomaluj paznokcie na początek. Nie musisz mieć koleżanki,
        żeby iść do kosmetyczki. Nie chcesz iść? To zrób maseczkę w domu. Idź do
        fryzjera, zmień kolor. To na początek. Zamiast każdego batonika, zjedz jabłko/5
        truskawek/morelkę. Zamiast do autobusu - idź na piechotę. Zamiast pakować się do
        windy - zasuwaj po schodach.

        To takie małe głupoty, ale nawet nie wiesz ile dają. Za to g* da Ci siedzenie w
        domu, płakanie i patzrenie na modelki. Ile jeszcze będziesz siedzieć, tyć i się
        załąmywać? Albo coś rób albo nie narzekaj, w końcu sama się tak urządzasz.
        Koleżanki - poznaj kogoś. Zadzwoń do starych znajomych.
    • dona_lukrecja Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 01:19
      A próbowałaś kiedyś schudnąć? Wiem,że przy sterydach to bardzo trudne,ale samo
      trzymanie się diety poprawi ci humor. Udowodnisz sobie samej, że możesz, że stać
      cię na taki wysiłek.
      • filipinska.zaraza.prezydenta Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 11:17
        Jezu, jestem na diecie trzeci miesiąc, a nie widzę u siebie zwyżki dobrego
        humoru :P Wręcz przeciwnie - widzę jak ktoś lody wpieprza, to dostaję białej
        gorączki. Waga zaczyna cieszyć, ale jak dieta ma być powodem szczęście to ja
        jestem z innej gliny ulepiona...
        • iluminacja256 Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 11:31
          Bo spodziewaie sie endorfin w ramach diety jest wariactwem :)

          O tysiackroc lepeij byś wyszła od 3 miesiecy biegajac juz jeżdząc na
          rowerze z maleńkimi modyfikacjami w diecie. Wylewałoby się z ciebie
          szczescie - wiem co móiwe :)
          • wypasiona_foczka Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 12:06
            Prawda, po stokroć prawda! Diety są frustrujące, powodują stres i rozdrażnienie. Jestem ich całkowitą przeciwniczką, chyba, że chodzi o wskazania czysto zdrowotne. Najważniejszy jest ruch.
            Autorko wątku, idz raz w tygodniu na basen, pojeździj rowerem, idz na 2 godziny aerobiku. Tu nie chodzi o zrzucanie kilogramów ale o poprawę samopoczucia, którego dietami nie osiągniesz.
            Sport, nawet w niewielkich dawkach cudownie kształtuje ciało. Nie chodzi o to,że waga Ci spadnie, może nawet wzrosnąć bo mięśnie są cięższe niż tłuszcz ale ciało jest smuklejsze, zgrabniejsze, mięśnie bardziej widoczne, kręgosłup bardziej elastyczny. Uprawiając sport czujesz się pewniej, wyglądasz lepiej, masz więcej energii i NIE znam odstępstw od tej reguły.
            To straszne, że dziewczyny zamiast ruszyć tyłek wolą się mordować niedorzecznymi dietami, chodzą głodne, wiecznie złe i naburmuszone. Wystarczą tylko lekkie modyfikacje, wyeliminowanie śmieci z jadłospisu, zwiększenie ilości pełnowartościowego białka i witamin naturalnych a będą się cuda działy.
            Najgorsze co robi autorka to to fatalne trucie "brzydka jestem, gruba jestem". ŻADEN facet nie chce słuchać takich smutów i ostatnie o czym marzy to ciągłe przekonywanie, że tak nie jest. No bo ile można? Weźmie się chłopak w.ku... i pomyśli, że skoro NON STOP o tym gadasz, to widocznie tak właśnie jest. Facet nie jest od ciągłego zapewniania o atrakcyjności, to dla niego męczące. Zapytaj jednego z drugim jaką kobietę woli - większość jednak chce mieć przy sobie babkę energiczną, pewną siebie, niezakompleksioną, nie wkręcaj mu tu jakiegoś przekonania, żeś gruba i nieatrakcyjna bo w końcu w to uwierzy. Wstawaj od kompa i idz popływać!
        • iluminacja256 Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 11:33
          Poza tym , uwierz mi, codzienny 2 godzinny marszobieg, albo 30 -40
          km na rowerze i spokojnie mozesz sobie wpieprzać te lody - nie
          codzinnie, ale raz na tydzień - spokojnie:) Nie dziwię sie, z ena
          diecie, bez sportu , mozna miec dół
          • iluminacja256 Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 12:36
            Aha i dla wszystkich narzekajacych na brak czasu - jest czerwiec,
            najdluzsze dni w roku - jasno robi się około czwartej, a ciemno po
            21 :)
            • sleepsafe Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 22:05
              Ale doba ma nadal 24 godziny. 2 godziny marszobiegu codziennie to luksus na jaki
              wiele kobiet pracujących zawodowo nie może sobie pozwolić. Mi sama praca wraz z
              dojazdami zajmuje prawie 10 godzin dziennie.
              • przechlapany_czas Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 19.06.09, 10:30
                czyli odliczając 6 godzin snu zostaje 8 :) ... no i pozostają sobota
                i niedziela po 18 godzin... zamiast poświęcać się dla rodziny
                poświęcajcie więcej dla siebie ... rodzinie wyjdzie to tylko na
                dobre :) .. późno do tego dojrzałem ale dojrzałem :D
                pozdr
                • sleepsafe Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 19.06.09, 10:50
                  Mój organizm już wielokrotnie zaznaczał, że optymalna ilość snu to 8 godzin. W
                  praktyce udaje mi się spać 7 godzin. I nie napisałam, że nie znajduję czasu dla
                  siebie, tylko że 2 godziny dziennie na sport to rzeczywiście trudne do
                  wygospodarowania. Ja 4 razy w tygodniu jeżdżę rowerkiem przez niecałą godzinkę.
                  Do tego obowiązkowe ćwiczenia kręgosłupa (siedząca od kilkunastu lat praca
                  zrobiła swoje).
                  Poza tym sport, to nie jedyna przyjemność jakiej chcę poświęcać wolny czas. Ale
                  faktycznie! Przy uprawianiu sportu poziom endorfin wzrasta...
    • enith Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 01:36
      Zgadzam się z yoko. Twoja nadwaga jest tu problemem drugorzędnym i na dodatek zasłoną dymną dla prawdziwego problemu, jakim jest twoja potwornie niska samoocena. Nie jestem pewna, czy osiągnięcie "idealnej" wagi ci pomoże, jest natomiast bardziej prawdopodobne, że znajdziesz kolejny problem, którym będziesz się dołować. Twój problem tkwi w głowie i to od głowy powinnaś zacząć radzenie sobie z nim. Uwierz, że wszystkie kobiety, także te mocno odbiegające od promowanego w dzisiejszych czasach kanonu urody, są atrakcyjne. Podany przez przedpiśczynię przykład dużej kobiety, za którą oglądają się mężczyźni na ulicy, dobitnie o tym świadczy. Tylko, że ta pani, w przeciwieństwie do ciebie, lubi swoje ciało, wie, jak eksponować jego zalety i ukrywać wady, i nosi głowę wysoko. By wyglądać i czuć się kobieco czy seksi nie musisz nosić spódnic! Ja noszę wyłącznie spodnie i na brak absztyfikantów nie narzekam. Za to 15 czy nawet jeszcze 10 lat temu, gdy miałam gigantyczne kompleksy, padałam ofiarą niewybrednych żartów kolegów i koleżanek z podwórka i szkoły. Brakowało mi asertywności, byłam idealną ofiarą zaczepek. Wspominam te czasy bardzo źle. W nabraniu pewności siebie pomógł mi mój partner, który uświadomił mi, że jestem kobietą piękną. Ci sami znajomi, którzy wyżywali się na mnie 15 lat temu, teraz chcą się umawiać na randki. Wystarczyło naprawdę dosłownie wmówienie sobie: "jestem atrakcyjna, mogę się podobać, nie dam się nikomu zdołować" i uwierzenie w to. Wiem, że to brzmi jak banał, ale tak było w moim przypadku. Twój chłopak widzi w tobie piękną i atrakcyjną kobietę, dlaczego ty nie możesz? Czy naprawdę myślisz, że gdybyś mu się nie podobała, byłby z tobą? Nie przywiązywałabym też uwagi do jego oglądania się za innymi babkami. Większość (znakomita) mężczyzn to robi, co nie znaczy, że dla tej zgrabnej, ale obcej laski na ulicy porzucą kobietę, którą kochają.
      Inna sprawa to twój brak niezależności i własnej przestrzeni w związku. Zrezygnowałaś z przyjaciół i całe twoje życie kręci się wokół partnera. To źle, ale do naprawienia. Przypomnij sobie, jak to było ZANIM poznałaś obecnego chłopaka. Miałaś jakieś pasje? Swoje ulubione miejsca? Przyjaciół? Wróć do nich! Przecież nic nie stoi temu na przeszkodzie. Czemu nie zadzwonisz do któregoś ze starych znajomych i zaprosisz na kawę? Czemu nie wyjdziesz sama np. do kina czy teatru? A może zapisz się na taniec lub aerobik? Poznasz mnóstwo nowych ludzi, a i będzie to z pożytkiem dla twojej kondycji i figury. Wykaż się odrobiną inwencji, wyjdź do ludzi, znajdź nowe pasje, zrobi ci to tylko dobrze, bo najgorsze co możesz zrobić, to właśnie siedzenie w domu i dołowanie się nadmiarem kilogramów. Pozdrawiam.
    • skarpetka_szara Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 03:38
      Poogladaj sobie "Pamietnik Bridget Jones" - obie czesci. Ja je
      ogladalam z 1000 razy i uwielbiam ten film. Zawsze czuje sie
      lepiej.

      Grubsze kobietki czasami moga byc bardziej seksowne niz chude
      szkapy. To zalerzy jak myslisz o sobie.

      Idz do fryzjera, zrob pazury, kup sobie seksowne ubranka - i po
      prostu szalej - ale tak narawde, jakby jutra nie bylo.
      • cus27 Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 07:41
        Jultka=snobka30???
    • shellerka Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 08:03
      potrzebujesz kolezanki, zeby pojsc do kosmetyczki???? a co ona by tam robila, w
      czasie gdy ty mialabys zabiegi? no chyba ze naogladalas sie seriali i marzysz o
      tym ze lezycie owiniete recznikami i plotkujecie, a panie robia wam masaz i
      donosza drinki:)))

      wez kobieto - ja tez praktycznie nie mam kolezanek i calkiem mi z tym dobrze.
      mam przyjaciolke, ktora rzadko bywa w moim miescie, ale kontaktujemy sie
      telefonicznie i przez gg. wychodze wiec sama bez faceta tylko jak ona wpada i to
      jest raz na pol roku gora raz na trzy miesiace.

      znajomych tez w sumei mam tylko ze strony faceta i nawet nie probuje sie
      zaprzyjazniac z paniami z tego towarzystwa, bo zwyczajnie kobiet nie lubie.
      uwazam ze sa falszywe i kochaja intrygi typu: "a ona powiedziala ze ty
      powiedzialas", o czym mialam okazje przekonac sie dokladnie w zeszlym tygodniu:)))

      nie przebywasz chyba z panem 24/7 i mozesz wygospodarowac godzine dziennie na
      jakies cwiczenai w domu? pij duzo wody, znienawidz chleb, makaron i inne
      weglowodany typu pizza czy pierogi. pokochaj wazywa i owoce i juz.

      wolalabys zeby napowrot zbrzydł? jakbyscie oboje byli grubi i brzydcy bylibyscie
      szczesliwi?
      • aniorek Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 13:53
        shellerka napisała:

        > bo zwyczajnie kobiet nie lubie.
        > uwazam ze sa falszywe i kochaja intrygi typu: "a ona powiedziala ze ty
        > powiedzialas"

        Jak sobie czytam Twoje posty, to nie mam watpliwosci, ze ani troche nie roznisz sie od tych kobiet, ktorych tak nie lubisz.
    • princessofbabylon Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 08:40

      Tak to jest jak dziewczyna sobie kogoś znajdzie to głupieje i tylko
      jest 'facet to, facet tamto, moje kochanie, mój dziubuś, srubuś,
      pierduś', wyjścia tylko z nim, absolutna zależnośc, jak on zostaje w
      domu to ja też, nieważne że mieszkamy osobno i tak siedzimy każdy w
      swoim domu. A koleżanki idą w odstawkę. Potem z facetem się rozstaje
      i wraca do koleżanek, których już nie ma. Ty też jesteś teraz sama,
      na własne życzenie, bo uwiesiłaś się swego dziubka.

      Facet patrzy na laski w spódniczkach, bo jest samcem i nie ma
      znaczenie jak wyglądasz Ty. Nie znaczy to, że chce Cię zdradzić czy
      coś. To jest po prostu natura i już.

      Twoja siostra to durna baba i weź ją olej.

      Siedzisz i tyjesz i narzekasz, że masz nadwagę bo siedzisz i tyjesz.
      To może rusz dupę i weź się za siebie, bo przecież masz motywację z
      tego co tu widzę z Twojej wypowiedzi.
      • julyana Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 09:56
        Zgadzam sie z powyższym - najwiekszy problem załozycielki wątku to
        to, ze ograniczyła swoj świat do Misia.

        Dziewczyno, spróbuj odnowić stare znajomosci lub nawiązac nowe (w
        pracy, szkole czy na studiach) bo takie coś nie jest zdrowe. Polub
        też bycie sama ze soba - pójdź sama do kina, na spacer po mieście,
        na zakupy czy do tej kosmetyczki. Albo zrób sobie samotny wypad
        gdzies na dzień czy dwa. Druga rzecz - niska samoocena. Jeśli tak
        źle czujesz sie ze swoim wyglądem, to weź sie za siebie. Aerobik,
        rower czy siłownia - sport jest fajny, nie musisz od razu uprawiać
        go wyczynowo. Zmień nawyki żywieniowe - od chipsów czy czekolady się
        nie umiera, ja nie wyobrażam sobie życia bez słodyczy, ale jest
        różnica czy jesz je codziennie, czy dwa razy w tygodniu. Już po
        miesiacu - dwóch zaczniesz widzieć efekty. I to co Ci napisano -
        pracuj nad poczuciem własnej wartości, wierz w siebie. To sie
        sprawdza. Ja jestem ładna, ale nie piękna, żadna ze mnie Monica
        Bellucci, a potrafie mieć większe "rwanie" niż cycate blondyny, bo
        emanuję pewnoscia siebie i znam swoją wartość.
    • just-for-fun Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 10:01
      Po pierwsze i najważniejsze - zmień myślenie! Spróbuj widzieć
      pozytywy, poszukaj w sobie czegoś fajnego, zaakceptuj swoje ciało,
      siebie. Bez akceptacji nigdy nie będziesz czuła się seksowna kobieta.
      Skoro już wiesz, że zapuściłas się - zmień to. Zacznij dbać o
      siebie, zapisz się na siłownie czy aerobic. Zamień styl jedzenia.
      Zrób listę rzeczy, które wymagają zmiany i po kolei staraj sie je
      realizować.
      Pewnie będzie cięzko na początku, ale jeśli sie postarasz uda się!
      A jak Twój partner zobaczy, że sie starasz, dbasz o siebie, zobaczy
      w Tobie ta kobietę w której był zakochany.
      Powodzenia!
    • anne_mike Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 11:12
      julitaa20, a na co chorujesz, jezeli moge spytac? czasami to przez
      dolegliwosci sa problemy z waga i przede wszytkim z samopoczuciem...
      • julitaa20 Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie...do annie 18.06.09, 12:24
        anne_mike napisała:

        > julitaa20, a na co chorujesz, jezeli moge spytac? czasami to przez
        > dolegliwosci sa problemy z waga i przede wszytkim z
        samopoczuciem...


        Mam niedoczynność tarczycy i alergię od dziecka
        • piecuch_syn_rzeznika Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie...do anni 18.06.09, 15:18
          julitaa20 napisała:


          > Mam niedoczynność tarczycy i alergię od dziecka


          Wydaje mi się, że traktujesz te swoje schorzenia jako wymówkę :)
          Ja też mam niedoczynność tarczycy i niestety musze z każdą wizytą u
          endokrynologa przyjmować coraz większą dawkę hormonów. Alergikiem też jestem
          odkąd pamiętam. W marcu przy wzroście 178 cm ważyłem 97,5 kg, powiedziałem sobie
          basta. Wybrałem się do dietetyka i co? Ważenie 20 maja wykazało wagę 85,8 kg (w
          ciągu dwóch miesięcy zrzuciłem 11,7 kg) teraz jest pewnie coś około 80 :) Da
          się, dieta jest urozmaicona, jedzenie jest pyszne i jest go dużo, znacznie
          więcej jem teraz niż przed dietą. Trochę się więcej ruszam: kosz w weekendy,
          czasami piłka nożna, jak się uda znależć chwilę wolnego czasu to jakiś rowerek w
          ciągu dnia, przynajmniej pół godziny, od niedawna regularnie biegam po lesie
          grając w paintball:) I efekty są piorunujące, z wagą prawie 100 kg nie
          akceptowałem się w najmniejszym stopniu, teraz czuję, że podobam się kobietom i
          jest cacy :) Wybierz się do specjalisty, zmień endokrynologa.
          Najważniejsze to chcieć. Jeśli będziesz chciała to połowa sukcesu :)
          Wierzę w Ciebie :)
    • murzynier Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 11:14
      julitaa20 napisała:

      > Pomóżcie mi ja
      > odzyskac bo związek mi sie zawali :(

      jedz mniej, to działa
    • filip_z_z Sama przyznajesz, ze sie zapuscilas! 18.06.09, 11:27
      Jakbym slyszal swoja narzeczona.
      Codziennie “czy ja nie utylam?” “no powiedz jaka ja jestem gruba”
      (czytaj: powiedz mi, ze NIE jestem gruba). Na najmniejsza sugestie,
      ze to moze byc prawda, ryk, histeria. A potem wracam po raz kolejny
      z silowni o 9 wieczorem, a ona znowu siedzi na fotelu i wpieprza
      ptasie mleczko, czytajac pudelka czy cos rownie wkurzajaco glupiego.

      Trzeba ruszyc tylek I zaczac dbac o siebie. Sama przyznajesz,
      ze “sie zapuscilas”. Sorry, nic za darmo. Silownia, bieganie, dobra
      dieta, za miesiac bedziesz mi dziekowac. Albo idz na latwizne, tak
      jak moja narzeczona, I przyzwyczaj sie do tego, ze chlopak bedzie
      sie ogladal za innymi. Sorry, tacy juz jestesmy.
    • nawrotka1 Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 11:28
      "Serce
      mi pęka bo strasznie przytylam ostatnio , zapuscilam sie i taka jest
      prawda "-

      "Chce byc piękna chce byc zgrabna a jedyne
      > co robie to siedze i tyje "

      "Stracilam pewnosć siebie Pomóżcie mi ja
      > odzyskac bo związek mi sie zawali :("

      Pięknie :) A niby jak wyobrażasz sobie owo "odzyskanie pewności siebie"?
      Chcesz przeczytac na forum pocieszenia w stylu "Siedź dalej na dupie i nie dbaj
      o siebie, musisz tylko uwierzyć że jestes piękna" ?
      Masz powyżej sporo takich postów, ale niestety to nie zadziała. Forum to nie
      psychoterapia. Jest doskonałym miejscem, aby poużalać się nad sobą, ale jeśli
      chcesz zmiany w swoim życiu to wyłącz komputer i rób coś, co przyniesie
      prawdziwe efekty.
    • iluminacja256 Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 11:29
      To nie o wagę chodzi ...Sedno napisałaś miedzy wierszami , bo
      łatwiej jest zwalić wszystko na nawagę - a sedno tkwi tutaj:

      "iszecie zeby
      > nie rezygnować w związku z siebie, swoich zaintersowań, hobby,
      > przyjaciół i spotkań z nimi. Żeby nie "uwieszac się" na partnerze
      i
      > nie pozwólić, by całe życie kręciło się wokół niego. A ja wlasnie
      to
      > zrobilam Stracilam przyjaciol i niezależność :( jak wychodzimy to
      > zawsze razem do wspolnych znajomych ale to nie to... Nie mam ani
      > jednej kolezanki zeby posc do kosemtyczki czy na miasto Jednym
      > słowem zrezygnowałam z posiadania swojego małego świata i czuje
      sie
      > nieszczęsliwa a tym samym unieszczęsliwiam partnera, który jest
      > aniolem i znosi te moje fochy, marudzenie i narzekania na swoj
      > wygląd. "

      Przeczytaj kilka razy to co napisałaś w tych linijakch.
      Zrezygnowałaś z siebie i nadwaga jest tylko jednym z przejawówó tej
      rezygnacji, kompletnie w tle. O wiele bareziej boli utrata
      niezaleznosic i swojego kąta w zyciu - wtedy wszystko kręci sie
      wokół faceta, a tak sie nie da. Znasz rozwiazanie i ono nie lezy w
      schudnieciu i mini.
    • fo.xy Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 11:40
      boshe... kobieto, to moze nie trac czasu na opisywanie tego
      wszystkiego tutaj, a wez sie za siebie? Leki lekami, ale dbac o
      siebie mozna w kazdym stanie - troche ruchu i sportu przede
      wszystkim - nie pisz mi tylko o chorobie, mozna dostosowac cwiczenia
      to metaboliki i stanu zdrowia organizmu.

      Od samego "chcenia" nic sie nie zmieni. Lepiej zamiast marudzic, to
      wziac sie za siebie. Takim podejsciem to najwytrwalszego faceta
      zniechecisz.

      A jesli brak Ci samozaparcia, by regularnymi cwiczeniami poprawic
      swoje samopoczucie i wyglad, to zawsze mozna sie odpowiednio ubrac -
      jesli ktos ma troche tuszy, to nie znaczy, ze musi chodzic w worku
      po ziemniakach - odpowiednio dobrany ciuch podkresli zalety i ukryje
      wady figury ;)
      • fanka.turystyki Nie zawsze chodzi o samozaparcie 18.06.09, 18:13
        fo.xy napisała:

        >
        > A jesli brak Ci samozaparcia, by regularnymi cwiczeniami poprawic
        > swoje samopoczucie i wyglad, to zawsze mozna sie odpowiednio ubrac -
        > jesli ktos ma troche tuszy, to nie znaczy, ze musi chodzic w worku
        > po ziemniakach - odpowiednio dobrany ciuch podkresli zalety i ukryje
        > wady figury ;)

        Ja na przykład mam sporo nadwagi (od dziecka - nawet jako nastolatka byłam
        tłuściejsza niż obecnie). Ćwiczę codziennie, jem rozsądnie bo w zasadzie nie
        lubię słodyczy (pieką mnie w język i zęby, potem mam zgagę). Co to daje?
        Rzeczywiście optycznie wyszczupla sylwetkę, prostuje plecy i ramiona, wciąga
        nieco brzuch, ale modelki ze mnie nie zrobiło, raczej lekkoatletkę, a przy
        takiej muskulaturze waży się trochę... Ale nie o tym miało być. Miało być o
        ubraniu.

        Ponieważ sama szyję więc wypatrzyłam w Burdzie kilka fajnych modeli bluzek i
        spodni, wybrałam atrakcyjne kolorystycznie materiały (ważne: miękkie, zwiewne,
        lekko elastyczne, niemnące) i uszyłam sobie wiosenną kolekcję. No i bach! W
        pracy każdy mi wmawia, że schudłam co najmniej 10 kilo. Ja zaprzeczam, że nie,
        że ciuchy... Tamci swoje, że schudłam, że pewnie bardzo się głodziłam, a może w
        pocie czoła na siłowni zasuwałam... Ja znowu, że nie, że to tylko ciuchy... I
        znowu słucham, że schudłam i że nieużyta jestem, że nie chcę innym powiedzieć co
        to za rewelacyjna metoda, że mi w kilka dni tyle kilogramów ubyło... bo oni też
        by tego popróbowali... To ja znowu, że to tylko ciuchy! To wszyscy znowu na
        mnie, że uparta jak osioł jestem, albo robię sobie z nich jaja bo to
        niemożliwe, żeby ciuchy tak wyszczuplały.

        Ba, kiedy to jest prawda że źle dobranymi ciuchami można z siebie zrobić
        potworka (gdzieś wczoraj oglądałam nową miłość Kamela w opiętej, źle dobranej do
        sylwetki brązowej sukience i bucikach na cieniutkich szpileczkach, które z nóg
        zrobiły niemal świńskie raciczki) a dobrze dobrane ciuchy - wyszczuplają i
        upiększają.

        Napiszę jeszcze o tym co to są dobrze dobrane ciuchy - absolutnie nie chodzę w
        spódnicach. Ale spodnie mam w różnych kolorach, dobrane do różnych bluzek, żeby
        góra i dół były w jednej tonacji kolorystycznej. Buty, koniecznie też pod kolor.
        Żadnych obcisłych dżinsów, jeśli już dżinsy to lekko elastyczne o luźniejszym
        kroju. Nic nie ma prawa opinać się na brzuchu, biodrach i pośladkach. Bielizna
        -żadnych stringów, ani nic wrzynającego się w ciało. I majtki i spodnie z wysoką
        talią, kończące się aż pod żebrami. Wszelkie biodrówki zrobiłyby ze mnie
        "baleronik", a ubierając się po mojemu, optycznie mam zupełnie płaski brzuch.

        Bluzki -koniecznie duży dekolt, nieważne że mężczyźni zaglądają mi do środka. W
        końcu jak nie mam długich smukłych nóg, to niech sobie chociaż na biust popatrzą
        (przecież o to chodziło żeby patrzyli). I tu też nic opiętego, wrzynającego się
        w ciało, żadnych niedopinających się na piersiach guzików. Najlepsze są luźne
        tuniki, materiał może być lekko prześwitujący, przy moich spodniach z wysoką
        talią i dobrym jakościowo biustonoszu nic niestosownego ten prześwitujący
        materiał nie ukaże oczom ludzkim. A żeby nie było, że prowokuję -do pracy na to
        wszystko krótki żakiecik, moze być bez kołnierza, z dekoltem w szpic po pępek.
        Jak się ktoś zgorszy i każe zapiąć to zapnę, ale co to na mój biust niemal na
        wierzchu pomoże?

        Na szczęście, jak do tej pory oprotestowane zostało tylko przyjście w zimę do
        pracy w golfie (przeziębiłam wtedy gardło). Koledzy byli oburzeni, że "popsułam
        dobrą atmosferę pracy". Oczywiście po wyzdrowieniu wszystkie golfy i bluzki
        zapinane pod szyję wyrzuciłam na śmietnik a żeby więcej nie ulegać
        przeziębieniom i nie nosić tak nagannych strojów wystarczy w okresie jesienno
        zimowym brać codziennie Rutinoscorbin :-DDDDDDD
        • fanka.turystyki P.S. -ważne! 18.06.09, 18:44
          Aj, toż mnie właśnie oświeciło, że mam ciągle w wizytówce prowokacyjne zdjęcie
          siebie samej (właściwie -co lepszych części).

          Fakt że nieostre wyszło, bo koleżanka która je robiła... nie bardzo umiała
          obsługiwać aparat, ale można sobie popatrzeć jak wygląda brzuch i dekolt osoby,
          która według mądrych tabelek powinna wyglądać jak słoń, bo ważę tylę, że się to
          filozofom nie śniło. A ile ważę to nie powiem, bo to chyba nieistotne :-)

        • julyana Re: Nie zawsze chodzi o samozaparcie 19.06.09, 09:23
          > Napiszę jeszcze o tym co to są dobrze dobrane ciuchy - absolutnie
          > nie chodzę w spódnicach.

          Mam znajomą, ktora jes wysoka i ma jakieś 15 kg nadwagi. Te 15 kg
          nadwagi, a raczej masywną sylwetke od pasa w dół, zauważyłam kiedy
          pierwszy raz załozyła spodnie. Gdy chodziła w spódnicach -
          zwiewnych, rozkloszowanych, do kolan/za kolano/do połowy
          łydki/długich, wyglądała może nie jak wiotka trzcinka, ale jak
          szczupła dziewczyna. Dopiero spodnie ujawniły mocne uda i dużą pupę.
          • fanka.turystyki Re: Nie zawsze chodzi o samozaparcie 24.06.09, 15:28
            No, akurat w moim przypadku musiałyby to być suknie po ziemię -mam bardzo
            masywne łydki jak u zawodowego piłkarza i do tego bardzo szerokie kostki. Pupę
            mam ładną, więc mogę pokazać. Uda -takie sobie, w sumie normalne. Większość
            mojego problemu to bardzo duże piersi, ale też trochę sadełka w talii, na
            plecach, w dolnych częściach brzucha. Bluzka + spódnica to w moim wykonaniu
            totalna pomyłka. Sukienka? Jeśli w stylu empire to w porządku, ale tego się nie
            nosi na codzień. A poza tym niewygodne, jeśli chce się (nawet w moim wieku)
            skrócić sobie drogę i przeleźć dziurą w płocie :-)

            Poza tym spodnie o odpowiednio długiej i rozszerzonej na dole nogawce maskują w
            razie potrzeby fakt, że noszę buty na bardzo grubym koturnie, bo cieniutka
            podeszwa i równie cieniutka szpileczka w ogóle nie wchodzi w grę.

            A jeśli chodzi o Twoją znajomą -widocznie spodnie były z nieodpowiedniego
            materiału lub miały zły fason, jeśli pogrubiły pośladki i uda. Ewentualnie Twoja
            znajoma (sądząc po opisie) ma inny typ sylwetki niż ja, a przecież ubranie
            trzeba dobrać do typu własnej sylwetki i osobowości a nie według tego co
            dobrze leży na kimś innym.

            • julyana Re: Nie zawsze chodzi o samozaparcie 24.06.09, 19:05
              Wszystko zależy od typu sylwetki, niekoniecznie od tego czy spodnie są dobrze,
              czy źle skrojone - koleżanka jest typową gruszka, więc nadmiar ciała lepiej
              zamaskuje rozłożysta spódnica niz nawet fantastyczne spodnie.
    • hardkory Tu masz wzory - powodzenia 18.06.09, 11:55
      Jak być piękną, szczupłą i... głupią
      • bezzebnypirat Re: Tu masz wzory - powodzenia 18.06.09, 13:43
        Aaa, bo nie mozna przeciez byc piekna, szczupla i madra. No tak...

        Sek w tym, ze glupote mozna wytykac zarowno osobie, ktora ma 10kg nadwagi jak i
        tej, ktora ma 10kg niedowagi. Autorka watku ma nadwage spowodowana w duzej
        mierze czynnikami zewnetrznymi, ale i niedowaga anorektyczek moze byc uznana za
        cos takiego. Denerwuje mnie po prostu wszechobecne 'wycieranie sobie geby'
        grubych ludzi, ze jak chuda to 'wieszak i glupia'. Niestety drogie grubasy -
        tyle samo glupich jest wsrod chudych, co grubych.
    • mujer82 Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 12:23
      Zamiast wypisywać to wszystko na forum na twoim miejscu zapisałabym się na
      aerobik, poszłabym na siłownię i do kosmetyczki.
      • julitaa20 Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 12:37
        Dziękuje wszystkim za wpisy Przy niektórych łzy leciały mi ciurkiem
        po twarzy bo dajecie mi nadzieje ze mogę cos ze soba zrobić Musze
        tylko bardzo chciec. Mam ogromne problemy z silną wolą. W zasadzie
        jej nie mam... :( tyle razy próbowalam i nic. Owszem wyeliminowalam
        z diety "śmieci" Przyznaje ze czasem zjem cheesburgera raz w
        tygodniu lub na 2 tyg. Slodyczy tez nie jem - czasem landrynki ale
        one nie mają tłuszczu Żadko siegne po czekoladke Łykam witaminy i
        magnez Jem duzo sałaty rzodkiewkę pomidorky chleb tylko razowy/żytni
        Pije min. 1,5 l wody dziennie Staram sie odżywiać zdrowo , ostatnio
        nawet regularnie A puchne w oczach :( Paznokcie lamią mi sie
        masakrycznie włosy zaczely wypadać Może to stres bo sesja i pisanie
        mgr nie wiem ale źle mi :(

        • zawszezabulinka Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 12:46
          nie przejmuj sie. mezczyzni tak maja ze sie ogladaja za innymi. niestety czy tez
          stety. u mnie to samo. chociaz wiem ze jestem dla niego najpiekniejsza. kiedy
          przechodzimy przez miasto (chyba celowo) oglada sie za spodniczkami a jak
          zwracam uwage to robi glupie usmieszki ;)

          moj facet mowi ze powinnam wazyc 60 a waze 66-67.2 lata temu wazylam 62, mialam
          mniejszy biust (dd) teraz mam wiekszy (gg)

          dlaczego nie mozesz nosic spodniczek? wstydzisz sie? wiecej dystansu :)
          rozmiar sie znajdzie :)

          a szczuplejsze wcale takie pieknie nie sa ;)
          widzialam ost dziewczyne, mniejsza o glowe ode mnie, a nogi miala jak patyki -
          doslownie.zaczelam sobie (z daleka) mierzyc grubosc mojej reki do jej nogi i
          wyszlo ze sa takie same ;)i sie ucieszylam ze taka nie jestem

          a wakacje to czas kiedy czlowiek pokazuje sie w skapych strojach i to jest jakas
          mobilizacja by troszeczke zadbac o siebie
          • julitaa20 Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 13:04
            zawszezabulinka napisała:

            > nie przejmuj sie. mezczyzni tak maja ze sie ogladaja za innymi.
            niestety czy te
            > z
            > stety. u mnie to samo. chociaz wiem ze jestem dla niego
            najpiekniejsza. kiedy
            > przechodzimy przez miasto (chyba celowo) oglada sie za
            spodniczkami a jak
            > zwracam uwage to robi glupie usmieszki ;)



            NO MOJ NA SZCZEŚCIE NIE...I STARA SIE TEGO NIE ROBIĆ

            >
            > moj facet mowi ze powinnam wazyc 60 a waze 66-67.2 lata temu
            wazylam 62, mialam
            > mniejszy biust (dd) teraz mam wiekszy (gg)

            mÓJ NIE MOWI MI ILE MAM WAŻYĆ JEST WYROZUMIAŁY , ale wiem ze miloby
            mu bylo gdybym ubierala spodniczki
            >
            > dlaczego nie mozesz nosic spodniczek? wstydzisz sie? wiecej
            dystansu :)
            > rozmiar sie znajdzie :)

            MAM ŚWIETNE ŁYDKI NIE RAZ TO SLYSZALAM ALE ...KOSZMARNE UDA :(
            grube i niekształtne jak jakas strongmenka Spodniczka odpada :(
            >
            > a szczuplejsze wcale takie pieknie nie sa ;)
            > widzialam ost dziewczyne, mniejsza o glowe ode mnie, a nogi miala
            jak patyki -
            > doslownie.zaczelam sobie (z daleka) mierzyc grubosc mojej reki do
            jej nogi i
            > wyszlo ze sa takie same ;)i sie ucieszylam ze taka nie jestem

            NIE MOŻnA popadać w skrajności w zadną stronę , jednak nei oszukujmy
            sie zgrabna smukla (nie patykowata) dziewczyna zawsze bedzie
            atrakcyjniejsza od tej przy kości :(((((
            >
            > a wakacje to czas kiedy czlowiek pokazuje sie w skapych strojach i
            to jest jaka
            > s
            > mobilizacja by troszeczke zadbac o siebie

            Oby sie udało.....
            • martishia7 Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 14:00
              No nie wytrzymałam już. Kobieto, pogięło Cię? :D

              Pierwsze primo - mam to samo, dość zgrabne i szczupłe łydki i rubensowskie uda.
              Przepraszam, ale w chodzeniu w spódnicach to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie.
              Sama jestem orędowniczką spodni, ale...
              --> mnóstwo jest teraz w sklepach spódnic w stylu lat 50', przylegające na
              biodrach i rozkloszowane poniżej, sięgające za kolano. W tym fasonie niemalże
              każda kobieta wygląda uroczo, a już taka, która woli pokazać łydki niż uda w
              szczególności.
              PO pierwsze skup się nad rozgryzieniem swojej figury i dostosowaniu stroju do
              tejże. OD razu poczujesz się lepiej.
              Nie zamulaj ciągle w domu. Wyjdź gdzieś, sama bądź z partnerem i przygotuj się
              do tego - wykąp, wysmaruj, wymaluj, ubierz w ulubione ciuszki. Od razu poczujesz
              się lepiej.
              A po drugie primo --> faceci się oglądają, taka ich natura, fakt. Ale po
              pierwsze to na co innego mają ochotę popatrzeć, a co innego woleliby pomacać :)
              Taka prawda.
            • madziaq Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 16:12
              Są jeszcze spódnice i sukienki do kolan lub ciut dłuższe, teraz modne i bardzo
              kobiece :) Powiem Ci, że ja właśnie chyba dochodze do końca procesu zrobienia
              czegoś ze sobą. Teraz z uśmiechem patrzę w lustro, zbieram komplementy od
              znajomych a czasem nieznajomych ;) a mąż też mówi, że neizła laska się ze mnie
              zrobiła. Ale trochę to kosztowało.

              Od dziecka byłam pulchna i rodzice cały czas powtarzali mi "tego nie jedz,
              tamtego nie jedz bo utyjesz", "znowu się gruba zrobiłaś" itd. Do tego w wieku
              lat nastu zrobił mi się trądzik, z którym nawet nie bardzo mogłam walczyć,
              dzieckiem jeszcze będąc, bo rodzice uważali, że nadmiar kosmetyków rozleniwia
              skórę i najlepsza to jest woda z mydłem, a jeszcze lepiej bez mydła :P Efekt do
              przewidzenia - figura średnia (choć bardzo gruba nigdy nie byłam), cera do kitu
              i morze kompleksów.

              Byłam typem chłopczycy - włosy obcięte na krótko, dżinsy i t-shirt albo bluza. W
              sukienkach czułam się jakbym była nago. Spotkałam jednak mojego obecnego męża,
              który mnie akceptował taką jaka byłam. Ale kiedy po ślubie znów przybyło mi parę
              kilo, zaczął niby żartem wspominać, że kolejna fałdka mi się zrobiła itd. No i
              cały czas mówił, żebym założyła coś sexy, spódniczkę, sukienke itp.

              W końcu coś drgnęło we mnie, chyba pod wpływem tego gadania o fałdkach. Wtedy
              mnie to dobijało, ale teraz jestem mu za to wdzieczna, bo kto wie, co by się ze
              mnie zrobiło przez te kolejne dwa lata, gdybym się nie przejmowała i tyła dalej.

              Zapisałam się na aerobik, siłownie itd (karnet open do fitness klubu). Już
              trzeci rok ćwiczę parę godzin w tygodniu, do tego dołożyłam dietę. Bez żadnych
              szaleństw typu głodówka przez tydzień. Po prostu przestałam jeśc fast food,
              cukier, organiczyłam tłuszcze. Efekt - schudłam jakieś 7 kg i aktualnie
              swobodnie mieszczę się w rozmiar 36. Poza tym niezaleznie od wagi wytrenowane
              ciało inaczej wygląda, jest bardziej jędrne i zarysowują się mieśnie

              Zaczęłam chodzić regularnie do kosmetyczki na zabiegi odpowiednie dla mojej
              cery. Do ideału wciąż trochę brakuje, ale jest dużo lepiej niż było.

              No i te nieszczęsne spódnice :) Ponieważ tak jak Ty mam bardzo masywne uda w
              stosunku do całej reszty (im więcej ważę tym gorzej, bo tyję włąśnie głównie w
              udach i biodrach) zaczęłam od takich za kolana. Przeprosiłam się z butami na
              obcasie (wcześniej tylko adidasopodobne nosiłam) i wiesz co? Wyglądałam super
              kobieco a mąż był zachwycony :) W miarę jak chudłam i nabierałam pożądanych
              kształtów, zainwestowałam tez w trochę krótsze spódniczki, chociaz super-mini
              dalej nie lubię i mimo że mogłabym nosić to tego nie robię.

              Zaczęłam robić codiennie makijaż, nawet jeśli jedyne planowane weyjście to do
              sklepu po kartofle to i tak delikatnie się maluję - przyjemniej mi wtedy patrzeć
              w lustro. I powiem ci, że jak widze teraz w lustrze kobietę z burzą loków (no
              tak, włosy też zapuściłam ;)), ubraną zawsze kobieco, choć nie zawsze w
              sukienkę, umalowaną i pachnącą fajnymi perfumami to myślę, że jestem jak wino -
              im starsza tym lepsza i oby tak dalej :)

              Tak więc głowa do góry, wszystko da się zrobić. Może na początek, gdy już
              przebrniesz przez egzaminy, wyśpij się porządnie i rozpocznij nowy etap życia :)

              Zacznij się zdrowo odzywiać (uwaga: zdrowo to nie znaczy wafel ryżowy plus
              sałata, możesz się udać do dietetyka, który Ci powie, jak jeść, żeby było
              smacznie, sensowna ilośc i zawierało wszystkie potrzebne składniki odzywcze).
              Nie znam Twoich możliwości finansowych, ale może wybierz się do SPA albo
              kosmetyczki na jakis przyjemny zabieg typu masaż czekoladowy ;) a przy okazji
              ustal, co by się przydało zrobić z Twoją cerą i powoli się za to zabierz.
              Zacznij się ruszać - teraz jest lato, tyle możliwości, od spacerów przez rower,
              basen, rolki, aż po zorganizowany fitness, wszystko co tylko chcesz. I nie
              zrażaj się, jeśli po pierwszym razie następnego dnia ciężko będzie wstać z łóżka
              ;) Tak to jest jak się człowiek zasiedzi :)

              Zrób coś z włosami :) Jeśli Cię stać, może iść do wizażystki, która doradzi Ci,
              jak dobierac ubrania do Twojej figury, żeby ukryć niedoskonałości a podkreślić
              atuty, np zgrabne łydki. Jeśli nie, sama poeksperymentuj, na pewno coś fajnego
              wymyślisz.

              Nie pochwalam specjalnie solarium, ale możesz też wybrać się kilka razy po 5
              minut, albo poleżeć trochę na trawce w sloneczny dzień. Lekko opalone ciało od
              razu lepiej wygląda :)

              Musisz sobie wyznaczać małe cele, bo wiadomo, że jeśli trochę się zaniedbałaś to
              z dnia na dzień nie zmienisz się w modelkę. Ale np. wyreguluj brwi i zacznij
              tego pilnować (jeśli tego nie robisz) albo popraw jakiś inny zrobiazg w swoim
              wyglądzie i odtąd dbaj, żeby było dobrze w tym względzie. Jako kolejny krok
              znajdź co rano 10 minut na makijaż i ułożenie fryzury. Itd, metoda małych
              kroczków do celu :)
        • alpepe Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 13:30
          tyje się nie od tłuszczu, a od węglowodanów.
          A ten hamburgerek rzadko i landryny to mnie rozwaliły. Też bym była słonicą,
          jakbym się tak obżerała i jeszcze usprawiedliwiała to moją hashimoto, samotnym
          wychowywaniem dzieci, brakiem przyjaciół, złą pogodą, stresem i czym tam jeszcze.
        • marajka Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 14:03
          Po pierwsze- cheesburger raz w tygodniu to żadne CZASEM, To często. Może zamiast
          jeść dużo sałaty, która raczej nie syci zjedz trochę kaszy z warzywami? Nie
          łykaj witamin, tylko jedz owoce, jeśli już musisz łykać to te, których masz
          braki, ani nie od A do Z.
          Landrynki nie mają tłuszczu, ale mają cukier. Już lepiej zjeść trochę czekolady.
          A co ze sportem?
          Piszesz, że masz sesję, a po Twoich wpisach wyobraziłam sobie Ciebie jako
          kobietę przed czterdziestką.
        • gregs1112 DIETA :) 18.06.09, 15:10
          Szanowna kolezanko.
          Mnostwo ludzi odzywa sie podazajac tym samym schematem wykreowanym przez media ,
          opinie publiczna , "pseudo-dietetykow" itd , nie tedy droga!! Odzywianie sie
          salata , pomidorami ,itp. czyli surowymi warzywami powoduje wlasnie lamliwosc
          paznokci, wypadajace wlosy, jesli chodzi o chleb to tylko zytni (bez zadnych
          dodatkow maki pszennej, czasem jest napisane na etykietach), tylko i wylacznie
          cieple posilki (kazdy z nich) , gotowane warzywa , zadnych zimnych plynow ,
          ktore dzialaja wychladzajaco na nerki , tym samym powodujac leki , zaburzenia
          emocjonalne. Powstrzymanie sie od jedzenia refinowanego cukru !! czyli
          batonikow, czekolady , cukierkow! Piszesz o landrynkach to nic innego jak cukier
          lub syrop fruktozowy , poza tym weglowodany od ktorych sie tyje , 99%
          spoleczenstwa mysli ,ze od tluszczu ,co jest bzdura , sam sprawdzilem na sobie
          stosujac przez pol roku diete Kwasniewskiego (bardzo tlusta dieta ).
          Jesli masz chec porozmawiac nt. temat to moj mail omegatech@o2.pl .
          Nie jestem dietetykiem , ani nikim podobnym , ale w zwiazku ze swoimi
          dolegliwosciami mialem szczescie spotkac odpowiednich ludzi , ktorzy mnie
          odpowiednio poprowadzili.
          Pozdrawiam
          Grzegorz
          • gregs1112 Re: DIETA :) 18.06.09, 15:25
            Tak jeszcze nawiasem mowiac , tluszcz jest bardzo potrzebny
            organizmowi.Codziennie powinno byc dostarczane 70g tluszczu np. w postaci oliwy
            z oliwek (extra virgin - najbardziej czysta) , tlustych ryb itd. Prosze zauwazyc
            ,ze np. srednia dlugosc zycia japonczykow to 84lata , jest to jeden z
            najwyzszych wskaznikow dlugowiecznosci na swiecie , a ich dieta w wiekszosci
            sklada sie z pelnomorskich tlustych ryb!
            Pozdrawiam
    • silverjoan.z Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 12:59
      Cześć!

      Naprawdę niedobrze się stało, że się tak odizolowałaś od znajomych - pomyśl, co
      się stanie, gdy - nie daj boże - się rozstaniecie. Zostaniesz zupełnie sama. ale
      do rzeczy - zapisz się może na aerobic, albo jogę, albo zajęcia na basenie.
      Poznasz nowych ludzi i poprawisz kondycję. Poza tym sądzę, że powinnaś pogadaćz
      psychologiem na temat swojej niskiej samooceny, bo zazwyczaj takie problemy mają
      ukryte podłoże, z czego nie zdajemy sobie zazwyczaj sprawy. Mam nadzieję, że Ci
      się uda! :-)
    • michunia Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 13:26
      Kochana, sama wspominasz, ze nie jest zle i ze podobasz sie mezczyznom,
      uroda to nie jest przecietna waga w normie, chodzi o caloksztalt,
      kup sobie cos w czym Ci ladnie, zrob makijaz i pomysl przez co spada Ci
      samoocena, praca? nauka? rozwoj? czego Ci brak?

      jezeli odzyskasz pewnosc siebie, to naprawde bedzie Ci zwisac czy Twoj facet
      patrzy na jakies anonimowe odnoza czy nie
    • julitaa20 Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 13:34


      mariola6969 napisała:

      > Co tu dużo mówić, nie jesteś ładna. Powinnaś się ruszać więcej i
      pracować nad
      > swoją wagą. Dla facetów zawsze będziesz laską z tendencjami do
      tycia, a co
      > mądrzejsi omijają takie z daleka. Powinnaś cieszyć się, że w ogóle
      masz faceta,
      > zresztą, na pewno cię rzuci.

      mariola trolu spadaj na drzewo do swoich kumpli małpek bo Twoj
      poziom intelektualny jest wlasnie na takim poziomie - i dziekuj za
      ten komplement
      • zawszezabulinka Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 13:42
        > Co tu dużo mówić, nie jesteś ładna.

        a skad wiesz? widzialas autorke czy opisujesz ja po liczniku wagi?

        >Dla facetów zawsze będziesz laską z tendencjami do tycia, a co
        > mądrzejsi omijają takie z daleka. Powinnaś cieszyć się, że w ogóle masz faceta,
        > zresztą, na pewno cię rzuci.

        powiedz twoj facet jest z toba bo twoja waga nie przekracza 50?
        to gratuluje wspanialego dupka. zreszta sadzac po twojej wypowiedzi jestescie
        sobie rowni

        uwazaj tylko zeby twoj cie nie rzucil jak ci sie zostanie tu i uwdzie po ciazy,
        ba! albo nie daj boze jak w nia zajdziesz - przeciez on takich grubych nie lubi,
        prawda?

        mezczyzna tez moze rzucic dziewczyne mimo wszystko ze jest szczupla, np dlatego
        bo nie ukladaja im sie relacje.

        ale co ty mozesz wiedziec jak masz pusto w glowce
    • jazzman1979 taka opowieść 18.06.09, 14:38
      Siedzę w saunie na basenie z kumplem, obaj po 100 + kg c.a. 30 lat, wchodzą dwie
      dziewczyny jedna :

      Wiek ok 25 lat - nadwaga ok 15 kg , jednoczęściowy fioletowy strój kąpielowy,
      włosy strąki, blada zaniedbana cera, nasza reakcja to dwa westchnienia pełne
      żalu bo zawsze na saunie fajnie z jakaś laska siedzieć, po 5 minutach wchodzi
      następna dziewczyna wiek podobny, opalona, dwuczęściowy strój, kolczyk w pępku,
      na włosach ręcznik, rozbrajaczy uśmiech, cera zadbana , pazurki u rak i nóg
      zrobione, nasza reakcja to wciągnięcie mięśnia piwnego i permanentny wdech.. a
      laska miała podobna nadwagę co pierwsza, może to nie było najmilsze ale
      stwierdzenie "apetyczna kluseczka" wymknęło nam się po wyjściu z basenu :)
      • roterro Re: taka opowieść 18.06.09, 15:10
        to jest dosc proste wbrew pozorom. Wszystko zalezy od tego czy
        naprawde chcesz cos zmienic czy chcesz 'plawic sie' w nieszczesciu.

        Zrob sobie plan wyjscia z obecnego stanu: sport co najmniej raz, dwa
        w ty. Wyeliminowanie cukru itp. z diety. Na poczatek - raz na 2 tyg.
        robienie czegos co sprawia ci przyjemnosc a nie ma nic wspolnego z
        twoim facetem - odbudowanie swojego swiata zeby nie uwieszac sie na
        kims jest bardzio wazne.
        No i juz.
        A jesli sie okaze ze nie robisz nic mimo ze chcesz - terapia.
        Czasami potrzebna jest czyjas pomoc zeby ruszyc.

        jesli facet jest z toba, to musisz sie mu podobac. Jesli bedziesz mu
        w kolko powtarzac jaka jestes brzydka, w koncu w to uwierzy. Tak to
        dziala.
        Moze twoim problemem jest to ze nie mozesz uwierzyc, ze ktos cie
        kocha ? Wtedy jak wyzej - terapia.
        Wyjscia z sytuacji sa, tylko trzeba zaczac dzialac.
      • amocyklina Re: taka opowieść 18.06.09, 16:25
        No i taki juz wasz los, ze ta druga nigdy na tłusciocha nie zwroci uwagi hie hie
        • jazzman1979 Re: taka opowieść 18.06.09, 17:45
          i bardzo dobrze, bo lubię chodzić na basen a z widelcem wbitym przez żonę (XS) w
          czoło ciężko by się zakładało czepek ... :)
    • aeris troll 18.06.09, 16:12
      gruby troll/.
    • minasz Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 18:28
      najwazniejsze zeby laska czuła sie seksi miała mokra cip-ke
      i nie była głupia i wredna - wtedy sie facetowi bedzie podobała

      to jest kulturowe je-banie ze chuda wysoka laska jest super sexi
      a z ciałkiem albo mala jest mniej sexi

      ja pewnie jak wiekszosc facetow chciałbym miec harem i na pewno nie byłyby to
      same modelki - ale kobiety bardzo roznie zbudowane młodsze starsze z duzymi
      balonami i z małymi z wielkimi dupskami i małymi
      wielkie baby ui drobbne kobiety heheh
      • minasz Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 18:33
        a dlaczegio w takim razie wolimy szczupłe umiesnione za zony???
        sprawa jest prosta z grubaskami nie mozemy wiele rzeczy robic np jezdzic na
        rowerachczy łazic po górach - zreszta pewnie z tego powodu podobaja nam sie
        laski umiesnione a nie chu-de cipy co przejda 2 kroki i padaj
    • komentator_racjonalista Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 20:50
      Zacznijmy od strony męskiej czyli ode mnie:
      1. 10 kg nadwagi oznacza dla mnie Twoją przewagę nad innymi kobietami. Nie będę
      się rozwodził tutaj nad tematem ale dla mnie to idealna nadwaga dodająca kobiecości
      2. Jeżeli już za wszelką cenę chcesz schudnąć, odrobina sportu załatwi sprawę
      3. Pomimo pkt 2, nadal będziesz uwodzicielską kobietą :)
      • martola80 Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 19.06.09, 09:27
        Ach, wreszcie jakiś sensowny facet...gdzie takich więcej?
      • cus27 Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 19.06.09, 09:38
        Komentator_racjonalisto,jak bym czytala... Mojego!
    • zielonkavva Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 23:36
      moja rada jest taka - zapisz się na aerobic, pójdź w weekend na basen, idź do
      fryzjera, kup czerwony lakier do paznokci i sexowną bieliznę, zacznij stosować
      dietkę, albo kup jakiś preparat odchudzający, żeby ci było łatwiej zacząć (sama
      niedawno stosowałam - slim 15 - potwierdzam, że skuteczny), obejrzyj jakiś dobry
      film taki babski i znajdź sobie nową pasję :)
      • julitaa20 Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 18.06.09, 23:41
        Dziś pojechalam za miasto do lasu pogiegać Hmmm...nie jest źle musze
        stwierdzić ze myslalam ze jest gorzej z moją kondycją Najpierw
        bieglam wolniutko ale równym tempem Spocilam sie jak mysz a
        specjalnie naubieralam sie grubo - dwie bluzy zeby wiecej wypocic
        potem jak juz nie dalam rady to maszerowalam szybko a jak poźniej
        troche odpoczelam to robilam interwały najpierw bieglam bardzo
        szybko potem wolno potem znowu szybko i tak na zmiane
        Ale co z tego jak wrócilam do domu głodna jak smok i zjadlam 6
        pierogów z jagodAmi bo akurat mama zrobila a potem jeszcze dopchalam
        sie paczką prażynek kiedy oglądalam film
        Porazka :/
        • michunia Re: Gdy on przystojnieje a ona brzydnie... 19.06.09, 08:31
          nastepnym razem zamiast pierowgow zjedz kawalek miesa z warzywami albo ryby i
          bedzie ok
    • albundylovegirlshatewomen Typowa kolej rzeczy, rzadko bywa odwrotnie 19.06.09, 00:23
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka