Dodaj do ulubionych

drugi raz w tej samej rzece

04.07.09, 16:54
od naszego rozstania mija pół roku. w tym czasie mieliśmy ciągły
kontakt, chociaż wielokrotnie prosiłam go, żeby przestał, ale sama
też nie miałam na tyle siły, żeby być konsekwentną i się od niego
odciąć.było tez mnóstwo ostrych awantur, pretensji, wylewania
żali,mocnych słów, najczęsciej z mojej strony. poznałam kogoś po 3
miesiącach od rozstania, starałam się zaangażować, ale jestem coraz
bardziej pewna, że nic z tego nie będzie, chociaż facet fajny. mój
ex też się z kims spotyka, ale jak twierdzi - głównie po to, żeby
nie zwariować w czterech ścianach.
jestem coraz bardziej pewna, że musimy być razem, że bez sensu nadal
tłumić tę miłość. w nim też widzę zmiany, pomijając fakt, że
powiedział ostatnio, że żałuje rozstania i że mimo wszystko wciąż
mnie kocha. tylko dlaczego doprowadziliśmy do tego rozstania i nie
umieliśmy wtedy się dogadać? czy ktoś z Was stworzył udany związek z
exem?
Obserwuj wątek
    • nocarka Re: drugi raz w tej samej rzece 04.07.09, 17:23
      Mój ex po 3 latach zdrad sam się wysypał. Przez przypadek. Zerwałam zaręczyny
      itd. Kiedyś zadzwonił, bo "musiał mi zadać pytanie": czy mogłabym mu dać jeszcze
      jedną szansę, ale nie Krzyśkowi, tylko jakbym go dopiero poznała. Jakbym o
      niczym nie wiedziała. Powiedziałam, że chyba zwariował i odłożyłam słuchawkę.
      Tobie też tak radzę.

      Jakiś czas temu zerwałam z facetem, bo było źle, miałam potem wątpliwości, czy
      dobrze zrobiłam, choć już z kimś byłam, on też chciał wrócić. Jednak z każdym
      dniem jego "chcenia" okazywało się, że coraz większy z niego skur...syn. Dlatego
      cieszę się, że nie dałam mu szansy i zaryzykowałam związek z tym, z którym teraz
      jestem, planuję ślub i jestem szczęśliwa ;)

      Przemyśl to poważnie, może to wygasające uczucie, daj szansę nowemu facetowi,
      postaraj się, zobaczysz ile frajdy Ci to sprawi.
    • carolla8 Re: drugi raz w tej samej rzece 04.07.09, 21:48
      szkoda tylko tego chłopaka co sie z nim spotykasz, i tej dziewczyny z którą on
      się spotyka ....
      >żeby nie zwariować w czterech ścianach.

      • cich-awoda Re: drugi raz w tej samej rzece 04.07.09, 23:29
        jeśli chodzi o mnie, to żadne deklaracje nie padły, ani z mojej
        strony, an i z jego - co ważniejsze. a jeśli chodzi o ex - nie wiem
    • zeberdee24 Re: drugi raz w tej samej rzece 04.07.09, 22:07
      Doświadczenie uczy że jak coś się zawaliło, to po odbudowaniu z tych
      samych elementów zawali się znowu.
      • cich-awoda Re: drugi raz w tej samej rzece 04.07.09, 23:30
        i tego się boję najbardziej. oboje dużo przemyśleliśmy nie będac
        razem, ale czy to wystarczy?
    • wisia78 Re: drugi raz w tej samej rzece 04.07.09, 23:31
      Podnosze wątek, bo sama jestem w podobnej sytuacji.. Tez
      zastanawiam sie, czy moze sie udac zwiazek z kims, z kim juz
      skonczylo sie raz?
      Czy ktoras z Was tak miala?
    • oliwkagold Re: drugi raz w tej samej rzece 04.07.09, 23:42
      powiem Ci tak - w dzisiejszych czasach (słyszałam bardzo mądrą wypowiedz
      psychologa) ludzie żyją w związkach tak "jest fajnie; kurcze jakiś czas temu
      było fajnie, a teraz co jest? Dopada nas szara rzeczywistość i jest nudno; i
      już? to tyle? Dobra to idę szukać nowego związku, nie chce nudy" To oczywiście
      takie tylko ostre skrócenie, ale taka jest prawda. Dlatego w dzisiejszych
      czasach jest się ciężko utrzymać związkom. Zyjemy w dobie czystego
      kommsumpcjonizmu, w którym ważna jest chwila i przyjemność. Natomiast żeby żyć z
      kimś trzeba nad związkiem pracować aby "po latach zbierać śmietanke". Nir ma
      związków w których ludzie dobierają sie idealnie. Ważne jest umieć rozmawiać o
      problemach i bolączkach, stawiać swokje oczekiwania i spełniac oczekiwania
      partnera. Zastosuj się od tego. Zycie nie jest łatwe a w pojedynkę jest jeszcze
      gorsze
      • cich-awoda Re: drugi raz w tej samej rzece 04.07.09, 23:50
        mój dylemat wynika stąd - po rozstaniu wiele rzeczy przegadalismy,
        juz jako nie-para, bez emocji, na sucho. ja sporo zrozumiałam, on
        jak widze też. tylko dlaczego tak późno? czy trzeba się bylo
        rozstawać, zeby docienić siebie nawzajem?
        • oliwkagold Re: drugi raz w tej samej rzece 05.07.09, 09:07
          No widocznie musieliście się rozstać, że by docenić to jak wam siebie nawzajem
          brakuje. Nie wiem ile masz lat, ale w zasadzie to jest osnową każdego związku,
          żeby być już "na zawsze razem". Zadaj sobie pytanie czy chcesz być z tym
          człowiekiem już przez całe życie, czy chcesz by był ojcem Twoich dzieci, czy
          będziecie się potrafili dogadać i ustępować sobie miejsca?
          • olgab4 Re: drugi raz w tej samej rzece 05.07.09, 11:28
            Probowalam. Niby tez sie zmienil, a tak naprawde to zmienil sie na chwile, zeby
            mnie odzyskac...potem znowu zaczela sie gehenna. Nie wchodzi sie dwa razy do tej
            samej rzeki, oj nie.
            Nie polecam zdecydowanie.
      • aurelia_aux Re: drugi raz w tej samej rzece 04.07.09, 23:51
        panta rhei moja droga.
        Ja nie uważam żeby to był dobry pomysł, po co tracić czas na włażenie znowu w to
        samo.
        Ale ja się mogę mylić.
        • kkk Re: drugi raz w tej samej rzece 06.07.09, 10:35
          Powiedzenie --nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki
          • kag73 Re: drugi raz w tej samej rzece 06.07.09, 10:42
            cich-awoda, zalezy co bylo powodem Waszego rozstania, drobiazgi,
            klotnie o byle co, itp. czy tez rzeczy wazne takie jak np. pomysl na
            zycie albo jego brak, sprawy zasadnicze, wyznanie, dzieci itp.

            Znam jedna pare, rozstali sie, po chyba roku do siebie wrocili, sa
            dzis malzenstwem z dwojka dzieci, prawie juz 15 lat chyba.
            • cich-awoda Re: drugi raz w tej samej rzece 06.07.09, 20:55
              w sumie sporo rzeczy się na to złożyło, ogólnie można by powiedzieć,
              że rozminęlismy się w oczekiwaniach. 2 lata wspólnego życia, ja już
              chcialam poważniejszych deklaracji z jego strony, czułam, że stoję w
              miejscu, jemu było tak dobrze. ale z drugiej strony czuł, że to co
              od niego dostaję nie wystarcza mi, też miał dość
              mija pół roku, dużo oboje przemysleliśmy, okazuje się chyba, że
              jednak dużo więcej nas łączy niz dzieli i pytanie, co z tym dalej
              zrobić?
    • menk.a Re: drugi raz w tej samej rzece 06.07.09, 10:45
      Za drugim razem chyba łatwiej sobie powiedzieć 'żegnam'. Cała różnica. Spróbuj,
      sama się przekonasz, ale chyba nie warto 2 razy się w to samo pakować.;)
    • karola12341 Re: drugi raz w tej samej rzece 06.07.09, 12:11
      ja znam dwa przykłady. Jedna para się rozstała ale wiele ich to
      nauczyło i wrócili do siebie, budują teraz nowy zwiazek, są
      szczęśliwi, ale co z tego będzie nie wiadomo.
      Drugi przypadek to taki, ze para reaktyowała związek, przez okres
      gdy nie byli ze sobą mieli stały kontakt i postanowili jeszcze raz
      spróbowac, na poczatku każdy się starał ale po 2 latach historia się
      powtórzyła, pojawiły sie nieporozumienia, zale i się rozstali, jedna
      strona chce spróbować kolejny - ale można przytoczyć tu sąsiedni
      wątek o przechodzonych związkach.
      • bakejfii Re: drugi raz w tej samej rzece 06.07.09, 12:18
        Nigdy nie wracac do tego co juz bylo.
        • kkk Re: drugi raz w tej samej rzece 06.07.09, 12:41
          Jeśli coś było z gruntu złe to pewnie nie warto.
          Czasem jednak warto zawalczyć o szczęście a nie ująć się dziwną dumą
    • vandikia nie mozna być 06.07.09, 13:42
      bo rzeka ciągle płynie
      ja z moim exem jesteśmy małżeństwem i mimo różnych kryzysów jakoś
      ciągniemy narazie od ponad 4 lat i tak w sumie patrząc co się dzieje
      wokół nas - nie jest źle, jest nawet dobrze.
    • fieruska Re: drugi raz w tej samej rzece 06.07.09, 21:12
      a ja widze ze ty bardzo chcesz byc z nim nadal go kochasz ,daj mu
      szanse ....ja wiele lat temu tez dalam mojemu niewiem czy dobrze
      zrobilam ale caly czas jestesmy razem zdarzaja sie rozne klotnie ale
      to w kazdym malzenstwie ,to ty musisz wiedziec czy chcesz z nim byc
      ale nie licz na to ze duzo sie zmieni on jako facet ,powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka