Dodaj do ulubionych

Sceny, kłotnie, awantury..?

19.07.09, 05:11
Moi Drodzy.. :)

Jako, że pełno jest w wątkach wypowiedzi opowiesci o obrażaniu się
na partera, o kłotniach, o awanturach czy tez o ich przebiegu.. to
ja - poniewaz jestem zupełnym laikem w tym wymiarze - z ciekawosci
zapytuje.. Jak to sie robi??

No wiecie.. jak to sie u was dzieje ze z roznicy zdan potraficie sie
obrazac? Miec milczace dni? Drzec na sobie koty? Wychodzic z
trzaskiem drzwi? A potem pisac na forum jaki to ten facet jest
straszny, zly, nic nie rozumie...
Fascynuje mnie szczegolnie mechanizm powstawania tego wszystkiego.
takie focha - z czego sie bierze, jak dziala, jak ukazujecie
partnerpwi ze macie focha, albo obrazanie sie, albo wymiana zdan
ktora konczy sie krzykami i inwektywami - tu szczegolnie jestem
zainteresowana wypowiedziami tych ktorzy w watku sprzed paru dni
uznali, ze to norma - pewnie tak jest u was wiec nikt lepiej od was
mi pewnie tego nie wyjasni.
Obserwuj wątek
    • enith Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 19.07.09, 06:42
      > ja - poniewaz jestem zupełnym laikem w tym wymiarze...

      No to jest nas dwie. Ja też nie pojmuję, jak z kłótni o malutką bzdurę można przejść do mega awantury, rzucania talerzami i trwających tygodniami cichych dni. Moja znajoma, gdy spotkałyśmy się na kawę, przez pół spotkania utyskiwała, jak wkurzył ją jej mąż, jaki jest niedomyślny, jak jej robi na złość. Ja słuchałam, kiwałam głową, aż w końcu, dopuszczona do głosu, spytałam, co takiego małżonek zrobił. Otóż, zniósł ze strychu jakieś papiery i rozłożył je na podłodze w celu uporządkowania. I o to był foch i nieodzywanie się przez cały boży dzień. I ja sobie tak myślę: większość (znakomita) moich znajomych ma zryte berety i robi awantury o takie pierdoły, że w głowie się to nie mieści. Niestety, przodują kobiety potrafiące na śmierć obrazić się o bzdurę typu brudny talerz w zlewie, pół godziny spóźnienia czy ot tak, zwyczajnie bez powodu. Nie pojmuję i chyba nigdy tego postępowania nie pojmę.
      • stinefraexeter Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 19.07.09, 10:56
        Wydaje mi się, że zarówno fochy jak i awantury rzeczywiście wywoływane są często
        przez drobiazgi, jednak te drobiazgi są tylko iskrą, która wywołuje na wierzch
        wszystkie skrywane urazy, żale, niewyjaśnione sprawy, itd. Chyba nikt nie wątpi,
        że wiele związków w ogóle się nie kocha, a jedynie jest ze sobą.. bo jest, (nie
        warto tu robić mega off-topicu na ten temat, więc nie będę drążyć). Papiery
        zniesione ze strychu to tylko taka kropla, która wyczerpuje naszą cierpliwość,
        no i się zaczyna...
        Widzę to u wielu kobiet, to prawda, natomiast wydaje mi się to własnie wynikać z
        głębokiej frustracji, niezadowolenia związkiem i partnerem. Poradniki radzą, by
        "rozmawiać", ale nie zapominajmy, że mało kto to potrafi i czasem taka "poważna
        rozmowa" z partnerem (lub między partnerami) jest niemożliwa.
        Wiesz, nie chcę oceniać pochopnie tych awanturujących się kobiet, bo napatrzyłam
        się na to w domu i wiem, że wina naprawdę nie leży tylko po stonie
        kobiety-histeryczki. Często jest to zwykła bezsilność i nieumiejętność
        porozumienia się z drugą stroną (tyle tylko, że ta duga strona nie zawsze chce
        się porozumieć).

        Oczywiście ważną kwestią jest również powielanie wzorców z własnego domu, a
        takie obrazki między niektórymi rodzicami wcale nie są rzadkością.

        Są też tacy, którzy lubią drzeć koty, bo z jakiś powodów uwielbiają ten
        gwałtowny przypływ emocji. Spokój ich nudzi. To się nazywa "podgrzewane
        atmosfery w związku". ;)

        A tak na marginesie: inwektywy i przepychanki też są mi całkowicie obce,
        natomiast nie wierzę, gdy ktoś pisze, że nie wie jak się robi focha ;)
        • lonely.stoner Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 19.07.09, 12:41
          heh, ja tak kiedys mialam, ale od jakiegos czasu nie chce mi sie klocic,
          awanturowac, mowie raz,tlumacze i jesli nie skutkuje (a mnie nadal cos wkurza)
          no to daje sobie spokoj z facetem, bo widac nie pasujemy do siebie. Zauwazylam
          ze faceci sa w szoku. Chyba niektorzy sa nawykli do tego ze baba troche
          pofurczy, powkrw sie, postroi focha... on zrobi swoje tak jak mu sie podoba a
          jej i tak w koncu ten foch przejdzie. Nie moga dac wiary ze nie ma focha tylko
          koniec bez ceregieli.
    • conena Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 19.07.09, 12:49
      ja ostatnio tak się pokłóciłam z narzeczonym, że podarłam na nim naszego kota,
      ale to mi nie wystarczyło i poszłam do sąsiadki pożyczyć ich psa i tego psa też
      podarłam na narzeczonym. niech wie, kto tu rządzi. tak, założyłam potem na ten
      temat wątek, ale na innym forum, bo tutaj ludzie tylko się wyśmiewają.
      jak Trzasek Drzwi jest akurat w moim mieście, to czasami z nim wychodzę, np. na
      piwo. bardzo mnie to relaksuje.
      • kitek_maly Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 19.07.09, 13:29

        Dżizas, ómarłam. :)
        Jesteś mą idolko. :)
      • alienka20 Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 22.07.09, 07:30
        Ja też umarłam :). Na szczęście mogę na swoim facecie drzeć tylko pluszowe koty,
        psy i owieczki (jak się zdarzą).
        Mi do kłótni wystarczy, że on nie zrobił czegoś w odpowiednim czasie, tylko
        zostawił na ostatnią chwilę, podczas, gdy ja już mam coś dawno za sobą, a z tej
        okazji do mnie kierowane są pretensje i panika, że nie zdąży. To chyba tylko
        jedna cecha, która doprowadza mnie u niego do furii, bo ogólnie w domku jest ok
        :). I nie zakładam z tej okazji wątków na forum tylko idę popłakać w kącie,
        potem on przychodzi przeprosić i się godzimy.
    • marryllkka Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 19.07.09, 12:52
      Rozumiem twoje pytanie, bo wiem, że żyjesz w swoim specjalny świecie, schowany w
      komputerze, za wszystkimi nowinkami technicznymi.

      Komputer jest drugi dom, forum jest prawie jak prawdziwa rozmowa.
      Prawie. Prawie robi dużą różnicę.

      Keep on dreaming.
      Żyj sobie tak dalej.


      • green_basik Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 21.07.09, 21:53
        Keep on dreaming.
    • masher Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 19.07.09, 13:01
      z pozycji faceta moge ci napisac kilka rzeczy:
      1. nie wiem jak sie to robi, zawsze staralem sie rozmawiac i wysluchiwac i
      zalatwiac problemy nim jeszcze sie staly problemami.
      2. mysle ze u wielu kobiet to ich dziwne przekonanie, ze sa kobietami i im
      wszystko wolno. od pustych garow, przez fochy, po biale noce. tak jakby facet
      nie mial prawa sie z czyms nie zgodzic, miec cos przeciw itd.
      3. mozna sie klocic tak dlugo jak bedzie przyjemnie sie godzic ;)
      4. kobieta ktora idzie na forum ze swoimi problemami i miast z facetem
      porozmawiac o nich jest albo skonczona kretynka albo nie wie czym jest zycie,
      albo to jakas nowa moda na zalatwianie spraw i rozwiazywanie problemow.
      5. widywalem juz nawet watki w ktorych bylo opisywane jawne znecanie sie nad
      facetem, rzucanie w niego wszystkim co popadnie i dziwienie sie ze ma dosc...
      czasem ciezko mi ta moja mala makowka jak mozna sie tak zachowywac.
      6. czesc z kobiet rosci sobie prawo do wrecz tresury facetow na rozne sposoby.
      testuja co i ile mozna. facet nie ma takiego podejscia do kobiety. tym sie
      roznimy. tylko ze to wy pozniej domagacie sie poszanowania, prawda ze dziwne? :]
      • green_basik Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 19.07.09, 13:25
        z pozycji kobiety moge ci napisac kilka rzeczy:
        1. nie wiem jak sie to robi, zawsze staralam sie rozmawiac i wysluchiwac i
        zalatwiac problemy nim jeszcze sie staly problemami.
        2. mysle ze u wielu mężczyzn to ich dziwne przekonanie, ze sa mężczyznami i im wszystko wolno. tak jakby kobieta
        nie mial prawa sie z czyms nie zgodzic, miec cos przeciw itd.
        3. mozna sie klocic tak dlugo jak bedzie przyjemnie sie godzic ;)
        4. facet ktora idzie na forum ze swoimi problemami i miast z kobietą
        porozmawiac o nich jest albo skonczony kretyn albo nie wie czym jest zycie,
        albo to jakas nowa moda na zalatwianie spraw i rozwiazywanie problemow.
        5. widywalam juz nawet watki w ktorych bylo opisywane jawne znecanie sie nad
        kobietą, rzucanie w niego wszystkim co popadnie i dziwienie sie ze ma dosc...
        czasem ciezko mi ta moja mala makowka jak mozna sie tak zachowywac.
        6. czesc z facetów rosci sobie prawo do wrecz tresury kobiety na rozne sposoby.
        testuja co i ile mozna. Kobieta nie ma takiego podejscia do faceta. tym sie
        roznimy. tylko ze to wy pozniej domagacie sie poszanowania, prawda ze dziwne? : ]
        • cloclo80 Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 21.07.09, 21:53
          Punkt 1 - bujda.
          Punkt 2 - kolejna bujda. Zdecydowanie częściej to kobiety zakładają facetowi
          kaganiec niż na odwrót. Facet robi coś takiego najczęściej jako powielenie
          wzorców rodzinnych, kobieta czyli to naturalnie ("Mójci, on mój, nie dam go katu").
          Punkt 4 - wynurzenia facetów o problemach z kobietami to ciągle rzadkość w
          stosunku 1 do 100.
          Punkt 5 - znowu bujda. Kobieta ma zdecydowanie większą tolerancje na takie
          zachowania i z reguły reaguje dopiero gdy zachowanie chłopa zagraża dzieciom.
          Punkt 6 - i jeszcze jedna bujda. Kobiety mają tendencje to nazywania tresurą
          normalnych zachowań faceta. Np. facet nie dzwoni. Dla niego oznacza to tylko
          tyle, że nie ma nic do załatwienia za pomocą telefonu. Dla nie jest to brutalne
          znęcanie, dręczenie i tresura.
    • mayenna Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 21.07.09, 21:12
      Nie wiem jak się robi awantury, a właściwie wyrosłam z nich. Chyba
      tak klasycznie nigdy się nie kłóciłam. Strzelanie focha uważam za
      dziecinne. Raz rzuciłam popielniczką bo gotowałam się cała a on
      powiedział o jedno słowo za dużo. Nie rozumiem pustych garów bo
      rewanżyzm tez jest dziecinny. W związku nawet jak się człowiek kłóci
      każde powinno robić swoje. Mężczyzna też może za puste gary czegos
      nie robić i wtedy pozostaje problem dokąd taka postawa
      prowadzi...Dla mnie to była ślepa uliczka.
      nie znaszę wywierania nacisku a poprzez białe noce i gary jednak
      wywiera się presję. Moja babcia mawiała, że z niewolnika nie ma
      pracownika więc to bez sensu na dłuższą metę.
      Jedyny sposób to rozmowa. Rzeczowe i na spokojnie, bez mieszania
      przeszłości i osób trzecich. Krótko i jasno powiedziec o co chodzi i
      dać możliwośc wypowiedzenia się drugiej stronie.Dążyłam zawsze do
      jakiegos kompromisu. Jednak nie zawsze się tak da bo nie udało sie
      nam jednak porozumieć.

      jeszcze tylko muszę popracować, żeby nie podnosić głosu w stresie.
    • hermina25 Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 21.07.09, 21:32
      Nie jestem zwolenniczką kłótni i awantur,bo uważam to za niedojrzałe
      zachowanie...W związku najważniejsza jest rozmowa,a rozwiązywanie scysji przez
      wrzaski i histerię to zdecydowanie niski poziom...W swoim poprzednim związku
      zdarzały się nieporozumienia,ale nigdy nie dochodziło do awantur,jeśli facet
      mnie wkurzył i byłam na tyle wściekła,żeby nie móc z nim rozmawiać-to po prostu
      wyłaziłam-pobiegać,albo na rower (doskonale to u mnie złość wyładowywało)
      ,wracałam kiedy ochłonęłam i wspólnie dochodziliśmy do konsensusu...tak samo
      robił mój eks.Krótko -nigdy nie staraliśmy się rozmawiać z sobą pod wpływem
      negatywnych emocji.W momencie jakichkolwiek problemów,należy mieć po prostu
      chłodna ocenę sytuacji.
      • jan_hus_na_stosie Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 21.07.09, 21:57
        hermina25 napisała:

        > W związku najważniejsza jest rozmowa

        tjaaa... wszystkie tak mówią a jak przychodzi co do czego to można usłyszeć, cytuję:

        - chyba po tym co napisałeś nie ma sensu rozmawiać
        - nie mam siły na przepychanki z Tobą
        - nie pisz do mnie więcej
        • hermina25 Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 21.07.09, 22:07
          jan_hus_na_stosie napisał:

          > tjaaa... wszystkie tak mówią a jak przychodzi co do czego to można usłyszeć, cy
          > tuję:
          >
          > - chyba po tym co napisałeś nie ma sensu rozmawiać
          > - nie mam siły na przepychanki z Tobą
          > - nie pisz do mnie więcej
          >

          znasz mnie?-nie... więc czemu zakładasz,że piszę nieprawdę :>
          • jan_hus_na_stosie Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 21.07.09, 22:15
            hermina25 napisała:

            > znasz mnie?-nie... więc czemu zakładasz,że piszę nieprawdę :>

            Nie zakładam, że piszesz nieprawdę. Po prostu jaką kobietę by nie spytać, to
            niemal każda twierdzi, że w relacjach między mężczyzną a kobietą najważniejsza
            jest rozmowa, szczera rozmowa, wyjaśnianie na bieżąco wszystkich nieporozumień,
            smutków, wątpliwości, niedomówień.

            Ale jak przychodzi co do czego, pojawiają się problemy to wiele z nich po prostu
            ucieka bez żadnych wyjaśnień, często próbując jeszcze na koniec wzbudzić w
            facecie poczucie winy, aby myślał, że rzekomo to on wszystko spie.przył.
            • hermina25 Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 21.07.09, 22:33
              > Ale jak przychodzi co do czego, pojawiają się problemy to wiele z nich po prost
              > u
              > ucieka bez żadnych wyjaśnień, często próbując jeszcze na koniec wzbudzić w
              > facecie poczucie winy, aby myślał, że rzekomo to on wszystko spie.przył.

              Teraz usiłujesz dowieść,że każda kobieta jest zła,a faceci to biedne
              świętoszki,bogu ducha winne-otóż mylisz się...nie zgodzę się z Twoją teorią,że
              to tylko i wyłącznie kobiety usiłują wzbudzać w partnerze poczucie winy,że to
              kobiety praktykują w związku manipulację psychologiczną,że tylko one uciekają
              bez słowa,unikając konfrontacji...
              Nie sądzisz,że wyżej wymienione zachowania dotyczą ,zarówno kobiet jak i mężczyzn?
              Myślisz,że jak zachowa się statystyczny facet w obliczu kłótni?
              Zostawi bez słowa,a na swoją obronę powie,że przecież się starał,był dobry,bla
              bla bla,tylko ona-jego partnerka -nie dbała o niego,poświęcała za mało czasu, etc
              Jak na mój gust wymienione przez Ciebie zachowania ,pojawiają się zarówno w
              damskim jak i męskim świecie,nie ma reguły...na zakończenie dodam
              jedno-ludzie,którzy w ten sposób postępują,to zakompleksione ,nieszczęśliwe
              jednostki...bez względu na płeć.
            • erillzw Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 21.07.09, 22:38
              jan_hus_na_stosie napisał:

              > hermina25 napisała:
              >Po prostu jaką kobietę by nie spytać, to
              > niemal każda twierdzi, że w relacjach między mężczyzną a kobietą
              najważniejsza
              > jest rozmowa, szczera rozmowa, wyjaśnianie na bieżąco wszystkich
              nieporozumień,
              > smutków, wątpliwości, niedomówień.
              >
              > Ale jak przychodzi co do czego, pojawiają się problemy to wiele z
              nich po prost
              > u
              > ucieka bez żadnych wyjaśnień, często próbując jeszcze na koniec
              wzbudzić w
              > facecie poczucie winy, aby myślał, że rzekomo to on wszystko
              spie.przył.
              >

              Zatem chcesz powiedziec, ze kazda ktora zapytales o cos takiego jest
              twoja byla partnerka, ktora bez slowa Cie porzuciła i wpedzila w
              poczucie winy? :)
              Masz zle dobrana probe w takim wypadku. Albo blednie uogolniasz.
        • erillzw Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 21.07.09, 22:37
          jan_hus_na_stosie napisał:
          > tjaaa... wszystkie tak mówią a jak przychodzi co do czego to można
          usłyszeć, cy
          > tuję:
          >
          > - chyba po tym co napisałeś nie ma sensu rozmawiać
          > - nie mam siły na przepychanki z Tobą
          > - nie pisz do mnie więcej
          >

          Nie uogólniaj. To ze wszystkie Twoje doswiadczenia sa takie nie
          znaczy, ze wszystkie kobiety maja tak samo. Zycia by Ci nie
          starczyło na zbadanie tego.
          Ponad to.. Ja jako kobieta usłyszłam cos takiego kilanascie razy od
          faceta..
    • cloclo80 Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 21.07.09, 21:43
      Myślę, że czymś takim zajmuje się teoria chaosu.
      W skrócie mówiąc kontakty międzyludzkie są systemami o dużej wrażliwości na
      warunki początkowe a to sprowadza się do słynnego stwierdzenia, że drgnienie
      skrzydła motyla w Brazylii może wywołać burze w USA. Najbardziej gwałtowne
      kłótnie są powodowane przez błahe sprawy.
      • erillzw Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 21.07.09, 22:35
        cloclo80 napisał:

        > Najbardziej gwałtowne
        > kłótnie są powodowane przez błahe sprawy.

        Tylko, ze moim zdaniem te błahe sprawy tak naprawdę wywowdza się z
        jakiegoś wiekszego problemu z ktorym para nie chce sie mierzyc..
        Lepiej sie kłocic o durnoty, pogodzic o drunote.. a najwiekszy
        problem i tak siedzi i nie trzeba go dotykac bo przeciez ta błahą
        sprawe juz wyjasnilismy??
        A potem jest kolejna awantura i ta "wyjasniona kwestia" powraca..
    • jane-bond007 Re: Sceny, kłotnie, awantury..? 21.07.09, 21:53
      no zaczyna sie normalnie- ot rozmowa a potem jakas mala uwaga z
      pretensja w glosie, uwaga ta zostaja odebrana negatywnie np. to
      sama/sam sobie zrob no i... kulminacja tj wzajemnie wyrzuca sie
      wszystko co nas zlego spotkalo w przeciagu dnia/tygodnia/miesiac
      (zalezy co ile ta awanturka)

      jak ktos potrafi wyciszyc partnera przed kulminacja to jazdy nie ma

      dobrze ze moj chlop z tych spokojnych i z poczuciem humoru
    • putea tak to sie robi. prawa autorskie zastrzezone :) 21.07.09, 23:08
      staramy sie o nowe mieszkanie, trzeba wyslac kopie waznych dokumentow.on ma
      dzien wolny.

      -kochanie, moglbys skserowac te dokumenty, ja nie zdaze?tu masz -teczke z
      oryginalami.i kup po drodze por.
      oczywiscie.

      skserowal, ale do domu doniosl ..podmoczone od....cebuli w peczku.pelnej siatki
      cebuli ze szczypiorem, zebym miala zapas, a on spokoj z robieniem zakupow.

      kochanie.nie mozemy wyslac takich pomoczonych dokumentow.musisz je skserowac raz
      jeszcze. i por wyglada tak( pokazalam na obrazku w internecie)
      dluuugo tlumaczylam, ze szczypiorto nie to samo i znacznie zmieni smak potrawy,
      do ktorej potrzebuje por.

      poszedl niezadowolony. zrobil ksero.kupil por.

      kochanie..dalam Ci teczke na dokumenty, zeby sie nie pogniotly. ani pomoczonych,
      ani wymietych wysylac nie bede. por jest ok. ale trzeba zamrozic siatke cebuli,
      a przedtem ja pokroic.

      -nie bede chodzil 100 razy do ksero, mozemy takie wyslac.
      -nie mozemy, bo to nasza wizytowka.
      -mi to nie przeszkadza,mozemy.
      -ale mi przeszkadza, nie mozemy.
      -to idz sobie sama skserowac, ja juz bylem dwa razy.
      -a ja bylam w tym czasie w pracy. a ty miales jedynie skserowac trzy kartki, co
      zrobiles zle, ale nie przekracza to twoich mozliwosci. wiec prosze zrob to raz a
      dobrze.
      -powiedzialem tobie , wyslij takie jak sa, przeciez i tak nikt nie bedzie tego
      czytal.
      -nikt nie oczekuje dokumentow,na ktore nie rzuci nawet okiem. powtarzam, ze nie
      wysle takich wymietolonych.
      -a ja nie jestem chlopcem na posylki
      -nie powiedzialam, ze jestes,poprosilam tylko o ksero.
      -dostalas je i pomimo tego sie czepiasz. zawsze szukasz zaczepki do awantury.
      -nie chce sie awanturowac, chce ksero dokumentow, gladkie i suche
      -to sobie idz i zrob
      -owszem , moge. wiele rzeczy moge zrobic sama.a nawet musze, bo cie bie
      przerasta najprostsza czynnosc.ale skoro wszystko moge ''se'' zrobic sama, jaki
      sens bycia w zwiazku z toba?
      -to sie rozstanmy, zobaczymy,znajdzie sie inny kto wytrzyma z taka upierdliwa baba
      -to sie rozstanmy, biedna ta nastepna, co przyjmie pod swoj dach idiote nie
      odrozniajacego pora od cebuli btw. trzeba ja pokroic , zeby zamrozic

      -ja nie bede kroil , bo placze przy tym
      -ja rowniez
      -to ja wyrzuc
      -nie wyrzuce, bo to tak, jakbym wyrzucila pieniadze, na ktore tak ciezko pracujemy
      -mi nie szkoda, nie chce mi sie kroic.
      -ale mi szkoda, tez mi sie nie chce, ale czasem trzeba
      -to sobie sama kroj, ja nie bede..
      -owszem , moge pokroic. wiele rzeczy moge zrobic sama.a nawet musze, bo cie bie
      przerasta najprostsza czynnosc.ale skoro wszystko moge ''se'' zrobic sama, jaki
      sens bycia w zwiazku z toba?
      -to sie rozstanmy, zobaczymy,znajdzie sie inny kto wytrzyma z taka upierdliwa baba

      bla bla bla

      rozstalismy sie, bo w ciagu dalszym upiedliwa babe zastepowaly inne epitety, ja
      nie bylam dluzna...i nie dalo sie...

      • cartahena Re: tak to sie robi. prawa autorskie zastrzezone 21.07.09, 23:17
        Dobre :-). Z cyklu: brudna wanna? Skoro tak uwazasz, to sobie umyj.
        Dla mnie jest czysta (w domysle: pozostanie czysta przez nastepne
        dwa miesiace, nawet, jesliby caly pulk z niej skorzystal w
        miedzyczasie)....
        • o-qrde.pl Strzelanie focha 22.07.09, 09:18
          Kiedyż się mawiało: obrażają się to podkuchenne. Czyli służba.
          My Państwo możemy co najwyżej wódki sie napić albo wyzwac a
          pojedynek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka