kolia3_ltd
23.07.09, 17:57
Witam
jak ktos zna moj wczesniejszy post wie ze moj kochany wyjechal do
pracy na 3 m-ce i walcze z trudna rozlaka.Sprawa jednak wyszla przy
okazji inna.Mianowicie przez naszych wspolnych znajomych moj kochany
dowiedzial sie ze ktos nowy sie mna zainteresowal,pojawil sie taki
nowy chlopak w sasiedztwie i zaczal mnie podrywac.Nie powiedzieli mu
o tym wprost wiec ja zebym byla fair sama mu to napisalam w smsie(w
razie zeby ktos mui zle tez cos powiedzial).Chcialam byc
szczera.Okazalo sie jednak ze sie niezle wkurzyl. Powiedzial ze
moglam mu o tym owgolel nie mowic,tylko po powrocie bo ledwo go nie
ma i juz sie dzieje,to on sie boi co bedzie za miesiac,dwa.Normalnie
ejst wyrozumialy i ma zaufanie ale teraz to jak mu powiem ze gdzies
wychdze bedzie podejrzewal ze cos krece.Wiec niepotrzebnie mu
mowilam.
Czy ktos cos z tego rozumie?po 1.chcialam wyprzedzic jesli ktos ze
znajomych moglby mu powiedziec,lepiej ode mnie sie dowiedziec po
2.ja cenie szczerosc i mimo ze go nie ma,wolalabym wiedziec niz nie.
Oczywiscie ja nie reaguje na te podrywy,nie dalam zadnych namiarow
temu chlopakowi,porpostu nic sie nie stalo.
I teraz nasuwa mi sie tez przy okazji pytanie-czy on tez powinien
miec kolezanki?raz byla taka sytuacja ze dal kolezance numer,niby
tylko kolezanka bo poznal ja przy okacji czegos i ponoc w ramach
szukania pracy dali sobie numery i nie powiedzial mi!dowiedzialam
sie ze dal jej numer jak zadzwonila!ona wie o nas,niby znajomosc
kolezenska i czesto kolo niej przechodzi tam gdzie ona pracuej wiec
wpada pogadac,ale nie powiedzial mi ze wzial od niej numer.
wiec troche dziwne-on zly ze ja mu cos mowie a on wlasnie mi nie
powiedzial,a ja wlasnei o to jestem zla.co Wy sadzicie o tym
wszystkim? bo ja juz zglupialam.