Dodaj do ulubionych

znajomości z koleżankami

23.07.09, 17:57
Witam

jak ktos zna moj wczesniejszy post wie ze moj kochany wyjechal do
pracy na 3 m-ce i walcze z trudna rozlaka.Sprawa jednak wyszla przy
okazji inna.Mianowicie przez naszych wspolnych znajomych moj kochany
dowiedzial sie ze ktos nowy sie mna zainteresowal,pojawil sie taki
nowy chlopak w sasiedztwie i zaczal mnie podrywac.Nie powiedzieli mu
o tym wprost wiec ja zebym byla fair sama mu to napisalam w smsie(w
razie zeby ktos mui zle tez cos powiedzial).Chcialam byc
szczera.Okazalo sie jednak ze sie niezle wkurzyl. Powiedzial ze
moglam mu o tym owgolel nie mowic,tylko po powrocie bo ledwo go nie
ma i juz sie dzieje,to on sie boi co bedzie za miesiac,dwa.Normalnie
ejst wyrozumialy i ma zaufanie ale teraz to jak mu powiem ze gdzies
wychdze bedzie podejrzewal ze cos krece.Wiec niepotrzebnie mu
mowilam.
Czy ktos cos z tego rozumie?po 1.chcialam wyprzedzic jesli ktos ze
znajomych moglby mu powiedziec,lepiej ode mnie sie dowiedziec po
2.ja cenie szczerosc i mimo ze go nie ma,wolalabym wiedziec niz nie.
Oczywiscie ja nie reaguje na te podrywy,nie dalam zadnych namiarow
temu chlopakowi,porpostu nic sie nie stalo.
I teraz nasuwa mi sie tez przy okazji pytanie-czy on tez powinien
miec kolezanki?raz byla taka sytuacja ze dal kolezance numer,niby
tylko kolezanka bo poznal ja przy okacji czegos i ponoc w ramach
szukania pracy dali sobie numery i nie powiedzial mi!dowiedzialam
sie ze dal jej numer jak zadzwonila!ona wie o nas,niby znajomosc
kolezenska i czesto kolo niej przechodzi tam gdzie ona pracuej wiec
wpada pogadac,ale nie powiedzial mi ze wzial od niej numer.
wiec troche dziwne-on zly ze ja mu cos mowie a on wlasnie mi nie
powiedzial,a ja wlasnei o to jestem zla.co Wy sadzicie o tym
wszystkim? bo ja juz zglupialam.
Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie zaprzeczasz sama sobie 23.07.09, 18:11
      w jednym miejscu piszesz:
      > Mianowicie przez naszych wspolnych znajomych moj kochany
      > dowiedzial sie ze ktos nowy sie mna zainteresowal,pojawil sie taki
      > nowy chlopak w sasiedztwie i zaczal mnie podrywac.


      > chcialam wyprzedzic jesli ktos ze
      > znajomych moglby mu powiedziec


      a w innym:
      > Chcialam byc
      > szczera



      > Oczywiscie ja nie reaguje na te podrywy,nie dalam zadnych namiarow
      > temu chlopakowi,porpostu nic sie nie stalo.



      podsumowując:

      gdybyś w ogóle nie wykazywała, żadnego zainteresowania tamtym facetem, ostro i
      chłodno ucinała wszelkie jego podchody to nikt ze znajomych nie poinformowałby
      męża, że ktoś się koło Ciebie kręci. Bo facet jak mu się jasno zasygnalizuje -
      nie masz na co liczyć i to jeszcze w odniesieniu do mężatki to zawsze daje sobie
      spokój.

      Ty najwidoczniej poczułaś się atrakcyjna gdy zaczął adorować Cię inny facet,
      miałaś okazję się dowartościować. Oczywiście na nic mu nie pozwoliłaś ale
      również nie dałaś na tyle wyraźnych sygnałów aby dał sobie spokój. Była dla
      Ciebie przyjemna ta adoracja i chciałaś się nią nieco nacieszyć jak najdłużej.

      Poza tym skoro jesteś taka czysta i uczciwa to czemu się tłumaczysz z niczego?
      Przecież Ty odrzuciłaś zaloty, do niczego nie doszło, z czego tu się tłumaczyć?
      Z tego, że się nie jest wielbłądem?

      A może chciałaś pokazać mężowi jakie to Ty masz powodzenie i po raz kolejny
      podbudować swoje ego?
      • jan_hus_na_stosie Re: zaprzeczasz sama sobie 23.07.09, 18:15
        z tego postu wynika również, że jesteś zazdrosna o męża (fragment o koleżance)
        więc może stąd wynika u Ciebie tak duża potrzeba udowodnia sobie i mężowi, że Ty
        również masz powodzenie i cieszysz się zainteresowaniem u płci przeciwnej.

        a teksty o szczerości (to, że powiedziałaś mu o swoim adoratorze) to tylko
        przykrywka, tak naprawdę chciałaś wzbudzić w nim zazdrość
        • kolia3_ltd Re: zaprzeczasz sama sobie 23.07.09, 18:25
          jan_hus_na_stosie napisał:

          > z tego postu wynika również, że jesteś zazdrosna o męża (fragment
          o koleżance)
          > więc może stąd wynika u Ciebie tak duża potrzeba udowodnia sobie i
          mężowi, że T
          > y
          > również masz powodzenie i cieszysz się zainteresowaniem u płci
          przeciwnej.
          >
          > a teksty o szczerości (to, że powiedziałaś mu o swoim adoratorze)
          to tylko
          > przykrywka, tak naprawdę chciałaś wzbudzić w nim zazdrość
          >
          >

          to tez-zazdrosc wzbudzic.
          ale tez chcialam dac do zrozumienia ze jestem szczera nawet na
          odleglosc,wiec niech on mi mowi tez wszytsko-ja tak che!
          nienaiwdze ukrywania!
          dlatgeo jak przypomnialam sobie ta sytuacje z kolezanka jego i ze
          dal jej numer a nic mi nie powiedzial-to zaczelam sie zastanawiac
          dlaczego on ma prawo sie wkurzac a ja wtedy nie???
          widzisz wlasnie on chyba ma zdanie zupelnie na odwrot niz ja-ja chce
          mowic wszytsko,ukrywanie uznaje za jakies kretactwo a on woli zeby
          nie mowic.
          to normalne ze malo znanej dziewqczynie dal numer telefonu?zna
          ja,owszem ale malo i niby o prace preteskt ale czy jesli
          mamnie,powinien tak dawac?
          • princess_yoyo Re: zaprzeczasz sama sobie 23.07.09, 18:42
            numeru telefonu nalezy strzec w dzien i w nocy, tak samo jak i
            kluczyka do pasa cnoty:) ciesz sie natomiast ze twoj chlop jest
            obrotny, niewielu nastolatkow pracuje i na dodatek wyjezdza w
            delegacje.
            • jan_hus_na_stosie Re: zaprzeczasz sama sobie 23.07.09, 18:44
              princess_yoyo napisała:

              > ciesz sie natomiast ze twoj chlop jest
              > obrotny, niewielu nastolatkow pracuje i na dodatek wyjezdza w
              > delegacje.

              może jest bardziej obrotny niż jej się wydaje ;)
              • princess_yoyo Re: zaprzeczasz sama sobie 24.07.09, 12:30
                haha, wszystko w zyciu ma swoja cene.
      • green_basik Re: zaprzeczasz sama sobie 23.07.09, 19:13
        > Poza tym skoro jesteś taka czysta i uczciwa to czemu się tłumaczysz z niczego?
        > Przecież Ty odrzuciłaś zaloty, do niczego nie doszło, z czego tu się tłumaczyć?
        > Z tego, że się nie jest wielbłądem?

        Z tego co ktoś przekazał na jej temat.

        > gdybyś w ogóle nie wykazywała, żadnego zainteresowania tamtym facetem, ostro i
        > chłodno ucinała wszelkie jego podchody to nikt ze znajomych nie poinformowałby
        > męża, że ktoś się koło Ciebie kręci. Bo facet jak mu się jasno zasygnalizuje -
        > nie masz na co liczyć i to jeszcze w odniesieniu do mężatki to zawsze daje sobi
        > e
        > spokój.

        hahahahahahahahahahaha

        > A może chciałaś pokazać mężowi jakie to Ty masz powodzenie i po raz kolejny
        > podbudować swoje ego?

        Właśnie dlatego mnie drażnią żonaci faceci, bo zawsze wszystko wiedzą najlepiej.
        Już to wszystko kiedyś przerabiali.
    • biala.chmurka Re: znajomości z koleżankami 23.07.09, 18:24
      No nieee no...
      Facetowi ktoś coś mówi nie wprost i jak widać nie skumał że chodzi o podryw, i tak mogło zostać (no bo przecież miedzy Toba a tym sasiadem nic nie było, wiec nie masz sie z czego tlumaczyc) ale nieee... bo Ty musisz napisac dokladny sms zeby czasem niczego nie przeoczył i ktos mu nie powiedział że się tylko sąsiad uśmiechnał, musiałaś być pewna że Twoj facet dokładnie wie, że to był PODRYW :/ Rozumiem że nie takie były Twoje intencje, lecz wyszło tragicznie.
      To tak jak byś się chwialiła. Gdybyś rzeczywiście miała gościa w nosie, to najprawdopodobniej w opinii Twojego faceta poprostu byś nawet tego flirtu nei zauważyła albo by Cię on nie obszedł.
      A Ty nie byłabys wkurzona, gdyby Twoj facet pisał Ci w smsie ze podrywa go jakas laska?

      Podryw to nie to samo co podarowanie komus nr telefonu w celach służbowych. Nie ma co porownywac.
      • kolia3_ltd Re: znajomości z koleżankami 23.07.09, 18:29
        biala.chmurka napisała:

        > Gdybyś rzeczywiście miała gościa w nosie, to najp
        > rawdopodobniej w opinii Twojego faceta poprostu byś nawet tego
        flirtu nei zauwa
        > żyła albo by Cię on nie obszedł.
        > A Ty nie byłabys wkurzona, gdyby Twoj facet pisał Ci w smsie ze
        podrywa go jaka
        > s laska?


        wlasnie tez to samo mi powiedzial!ze nawet bym mu o tym nie napisala
        bo by mi zwisalo a najprawdopodobniej wiec mi nie zwiasalo.
        ale czy to zle tez ze chcialam byc szczera.przeciez jakbym tez cos
        chciala flirtowac naprawde to NIC bym mu nie pisala.

        > Podryw to nie to samo co podarowanie komus nr telefonu w celach
        służbowych. Nie
        > ma co porownywac.

        niby tak ale tu nasuwa sie inna lwestia-znajomosci z
        kolezankami:)...tak jak i moje znajomosci zkolegami-czy powinno sie
        miec kontakty i dawac telefon jesli ma sie kogos
        • kolia3_ltd Re: znajomości z koleżankami 23.07.09, 18:33


          > biala.chmurka napisała:

          > > A Ty nie byłabys wkurzona, gdyby Twoj facet pisał Ci w smsie ze
          > podrywa go jaka
          > > s laska?

          wlasnie powiem Ci ze ja mam na odwrot zdanie-wlasnie bylabym
          szczesliwa ze mi to powiedzial.serio.
          bo ukrywanie kojarzy mi sie predzej z jakimis kretactwami i winą.
    • alienka20 Re: znajomości z koleżankami 23.07.09, 18:39
      O rany dziewczyno, nie masz większych problemów? Już tak się zamknęliście
      nawzajem w złotej klatce, że jakiekolwiek spojrzenie na płeć przeciwną to
      zdrada? Człowiek żyjący w związku nie przenosi się do próżni, w której jedynym
      przedstawicielem płci przeciwnej jest partner/ka, mąż/żona. Każdy ma prawo mieć
      znajomych płci przeciwnej, byle szanować partnera i nie nawiązywać niestosownych
      relacji z nimi - można wyjść na piwo pogadać, ale to nie znaczy przecież, że od
      razu walimy sobie ślimaka z kolegą na wstępie, a potem do wyrka, bo nic innego z
      płcią przeciwną przecież się nie da robić. Nie jesteśmy zwierzętami, żeby nasze
      spotkania z nią ograniczały się wyłącznie do prokreacji. A jeżeli nie miałaś
      ochoty nawet sie spotkać z kolesiem, to faktycznie nie było nawet po co
      wspominać, bo to troche brzmi jak: "popatrz, ledwo wyjechałeś a już masz
      rywala". Szczerość absolutna w związku nie jest zawsze potrzebna. Mój facet ma
      przyjaciółkę mężatkę z czasów terapii, bardzo się lubią, byliśmy razem na jej
      weselu - jej mąż nigdy nie zabraniał jej spotykać się z nim, nawet gdy nie
      byliśmy jeszcze ze sobą. Ja mam przyjaciela z podstawówki - zawsze z nim się
      spotykam, gdy wracam do rodzinnego miasta i jest okazja, więc nie ma żadnego
      problemu. Gdy byliśmy ze sobą pod jego nieobecność poznałam przez współlokatorkę
      wiele osób (w tym płci niezbyt żeńskiej, od których słyszałam, że mam zgrabne
      nóżki i inne podobne komplementy) - nie mówiłam mu o tym, bo jaki to miałoby
      mieć sens? Komplementy były do mnie nie do niego i wcale nie oznaczały
      oświadczyn. On wie, że mogę się podobać ludziom, ale przecież nie będzie mi
      zabraniał wychodzić i poznawać ludzi na imprezach. Ja potrzebuję towarzystwa i
      gdy wracam do domu po jakiejś imprezie albo nasiadówce z koleżankami od razu
      czuję się lepiej i jestem milsza dla niego. Duszenie się we własnym sosie nigdy
      człowiekowi na dobre nie wychodzi, bo to ani przyjemne ani rozwijające,
      zwłaszcza dla osoby umiarkowanie towarzyskiej.
      Reasumując - ogarnij się dziewczyno i miej własne życie, a nie wieszasz się na
      miśku i zdychasz z tęsknoty. I przypomnij sobie przypowieść o talentach.
    • jack20 Re: znajomości z koleżankami 23.07.09, 18:43
      Zapamietaj sobie, ze w odczuciu wiekszosci tylko winni sie tlumacza.
      Po co ma sie niewinny tlumaczyc? ze swoich mysli?
    • posh_emka Re: znajomości z koleżankami 23.07.09, 19:12
      "bo ja juz zglupialam."

      ja też jw.
    • stinefraexeter Re: znajomości z koleżankami 24.07.09, 10:42
      Przedobrzyłaś trochę.
      Znajomi nadali mu na ciebie i zalotnika, więc wolałaś sama o tym wspomnieć, by
      uniknąć podejrzeń, że coś ukrywasz. A tu klops.

      Zastanawiam się tylko, czy on by nie zadzwonił do ciebie z awanturą, gdybyś
      przemilczała tę sprawę.
      I tak źle i tak niedobrze.

      Ps. A swoją drogą zalotnicy nie biorą się znikąd. Podejrzewam, że masz taki
      "wesolutki" sposób bycia i "nie rozumiesz", skąd zainteresowanie twoją osobą. No
      chyba że druga Angelina z ciebie, ale myślę, że wtedy nie potrzebowałabyś faceta
      dorabiającego w Anglii ;)
      • laluniaaa Re: znajomości z koleżankami 24.07.09, 11:04
        Ps. A swoją drogą zalotnicy nie biorą się znikąd. Podejrzewam, że
        masz taki
        > "wesolutki" sposób bycia i "nie rozumiesz", skąd zainteresowanie
        twoją osobą. N
        > o
        > chyba że druga Angelina z ciebie, ale myślę, że wtedy nie
        potrzebowałabyś facet
        > a
        > dorabiającego w Anglii ;)



        oh my god...
        też mam "wesolutki" sposób bycia, aktualnie jest jeden stały pan
        który mnie "podrywa" jak mnie widzi (tzn.zagaduje w stylu 'i gdzie
        znowu idziesz sama' i uśmiecha się pięknie jak mi mówi cześć)a
        oprócz tego zdarza mi się flirtować codziennie
        co prawda ja nie mam faceta, ale jakbym miała to też nie byłby to
        chyba grzech wysłuchiwać komplementów,hę?

        a właśnie, właśnie...jak wyglądało to podrywanie? może biedny sąsiad
        uśmiechnął się i zaproponował, żeby śmieci razem wynieśli a ta za
        telefon:" Zdzichu!!!!podrywa mię ten blondyn spod piątki ale nie bój
        nic!!!ja na niego wogóle nie patrzę! a teraz jak wychodzę to z
        workiem na śmieci na głowie, tak Cię kocham!!!"
    • twojabogini Re: znajomości z koleżankami 24.07.09, 11:37
      Kolia,

      jeszcze sporo musisz się nauczyć. Oceniam, że nie wyszła ci intryga pod tytułem:
      "twoja kobieta jest bardzo atrakcyjna, doceń jaki masz skarb, poczuj się
      zazdrosny i nie zwracaj uwagi na inne". Nie wychodzi ci też intryga: "tylko ja i
      żadna inna". Stąd taka pamiętliwość co do koleżanki. Do tego czujesz się w
      związku bardzo niepewnie i niepokoją cię inne kobiety przy twoim mężczyźnie.
      Na początek przestań czytać cosmopolitany, albo przynajmniej nie wprowadzaj
      porad z kolorowych pisemek w życie. Nie zadręczaj się też że nie wyglądasz jak
      modelki ze zdjęć, ani ze nie masz takich ciuchów, kosmetyków itp. Od razu
      poczujesz się bardziej pewna siebie.
      Na pociechę - są subtelne sposoby przeprowadzenia intrygi pod tytułem "na
      wyjeździe myśl tylko o mnie", które nie polegają na wzbudzaniu zazdrości, ani w
      ogóle żadnych negatywnych uczuć u partnera. Na początek trzeba przestać żądać
      spowiadania się ze wszystkiego i zaprzestać spowiadania się partnerowi z każdego
      kroku podczas rozłąki. Tylko nie z dystansem, ale właśnie utrzymując ciepły
      kontakt emocjonalny. Wiesz jak nie będzie wiedział co robiłaś przedwczoraj
      wieczorem, to zacznie się nad tym zastanawiać...
      • kolia3_ltd Re: znajomości z koleżankami 24.07.09, 13:19
        twojabogini napisała:


        > Na pociechę - są subtelne sposoby przeprowadzenia intrygi pod
        tytułem "na
        > wyjeździe myśl tylko o mnie", które nie polegają na wzbudzaniu
        zazdrości, ani w
        > ogóle żadnych negatywnych uczuć u partnera.

        ale jesli facet nie pokazuje na co dzien zazdrosci to dlatego
        czasami dobrze go od czasu do czasu dac cos do myslenia.
        a subtelnie sie nie da bo faceci sa prosci.
        na co dzien nie daje mi tej zazdosci odczuc a ja czasami tez tego
        potrzebuja,jakby nie zdawal sobie sprawy ze tez moge odejsc do
        innego.on uwaza ze jak juz znim jestem/jak ktos z kims jest to nie
        mysli nawet o innych.on nie widzi ze potrzeba walczyc czy dbac o
        kobiete.wiec na co dzien tego nie ukazuje a jak juz jasno zobaczy ze
        cos nie tak to wtedy ostro wybucha-wiec ma skrajnosci.
        taka sprawa:)
        • twojabogini Re: znajomości z koleżankami 24.07.09, 13:52
          kolia3_ltd napisała:

          > ale jesli facet nie pokazuje na co dzien zazdrosci to dlatego
          > czasami dobrze go od czasu do czasu dac cos do myslenia.

          Nie. Jeśli mężczyzna nie pokazuje na co dzień zazdrości, to znaczy, że ci ufa.
          Zazdrość jest potwornym i destrukcyjnym uczuciem. Ty pewnie wolałabyś raczej
          więcej adoracji i "żeby bardziej się starał", prawda? Wywoływaniem zazdrości
          tego nie osiągniesz.

          > a subtelnie sie nie da bo faceci sa prosci.

          Właśnie dlatego, że są prości, bardzo subtelnie da się kierować ich zachowaniem,
          a oni nawet nie wiedzą, że się nimi kieruje. Do tego jeszcze się czują
          szczęśliwi i w euforii...

          > na co dzien nie daje mi tej zazdosci odczuc a ja czasami tez tego
          > potrzebuja,

          A ja jednak sądzę, że chodzi o to, żeby cię traktował bardziej jak kobietę. Na
          początek zacznij go traktować jak mężczyznę, a nie obiekt manipulacji. To
          zazwyczaj pomaga.

          >jakby nie zdawal sobie sprawy ze tez moge odejsc do
          > innego.

          Boisz się, że on odejdzie do innej? Masz jakieś podstawy, czy tylko kompleksy?

          >on uwaza ze jak juz znim jestem/jak ktos z kims jest to nie
          > mysli nawet o innych.

          Wielu ludzi by się z nim zgodziło.

          >on nie widzi ze potrzeba walczyc czy dbac o kobiete.

          Określ jakich dokładnie zachowań ci brakuje, ja ci napisze jak je wywołać (co
          oznacza walczyć, a co dbać). Wypróbuj i przestań dręczyć biednego chłopaka
          intrygami rodem ze szkoły podstawowej.

          wiec na co dzien tego nie ukazuje a jak juz jasno zobaczy ze
          > cos nie tak to wtedy ostro wybucha-wiec ma skrajnosci.

          Wybucha, gdy odkrywa że zachowujesz się jego zdaniem nie w porządku, lub, ze
          próbujesz nim manipulować. Jesteś na najlepszej drodze do stracenia chłopaka.


          • kolia3_ltd Re: znajomości z koleżankami 24.07.09, 14:01
            twojabogini napisała:

            > kolia3_ltd napisała:
            >
            > > ale jesli facet nie pokazuje na co dzien zazdrosci to dlatego
            > > czasami dobrze go od czasu do czasu dac cos do myslenia.
            >
            > Nie. Jeśli mężczyzna nie pokazuje na co dzień zazdrości, to
            znaczy, że ci ufa.
            > Zazdrość jest potwornym i destrukcyjnym uczuciem. Ty pewnie
            wolałabyś raczej
            > więcej adoracji i "żeby bardziej się starał", prawda? Wywoływaniem
            zazdrości
            > tego nie osiągniesz.


            on tez wlasnie tak mi mowi:bo mi ufa.
            to jesli nie wywolaniem zazdrosci to jak mam osiagnac to zeby o mnie
            dbal?


            .

            > >jakby nie zdawal sobie sprawy ze tez moge odejsc do
            > > innego.
            >
            > Boisz się, że on odejdzie do innej? Masz jakieś podstawy, czy
            tylko kompleksy?


            mowi sie nawet ze kobieta potrzebuja stalej adoracji-nie powinno sie
            spoczywac na laurach po slubie czy po zdobyciu kobuety.dlatego
            wlasnie sa zdrady-ze szuka sie wrazen gdzie indziej bo tego nie dala
            ta osoba

            > >on nie widzi ze potrzeba walczyc czy dbac o kobiete.
            >
            > Określ jakich dokładnie zachowań ci brakuje, ja ci napisze jak je
            wywołać (co
            > oznacza walczyć, a co dbać).

            walczyc-czuc ze nie jestes jedyny na swiecie i ze w razie
            zaghrozenia/gdy np.umawiam sie zkolegami-jest ciagle ostrozny bo
            zycie to zycie a ludzie sa tylko ludzmi.a nie mowi ze ufa bo ufa.
            a dbac-co jakis czas kupuje kwiatek,robi drobne niespodzianki-i nie
            mowie tu o materializmie ale o zwracaniu uwagi.jak ja bylabym
            facetem tak wlasnie bym robila.to jest okazywanie uczuc,ze ciagle
            zalezy a nie podejscie-ze jest to bedzie.
            • twojabogini Re: znajomości z koleżankami 24.07.09, 14:40
              kolia3_ltd napisała:

              >dlatego wlasnie sa zdrady-ze szuka sie wrazen gdzie indziej bo >tego nie dala
              ta osoba

              Zdrady mają miliony przyczyn, od niespełnienia seksualnego, po nudę albo okazję,
              która akurat się trafiła.

              > walczyc-czuc ze nie jestes jedyny na swiecie

              Myślę, że twój chłopak wie, że nie jest jedyny na świecie. Czytał tez o zdradach.

              >i ze w razie zaghrozenia/gdy np.umawiam sie zkolegami-

              Gdyby twoje umawianie sie z kolegami miał traktować jako zagrozenie dla waszego
              związku to musiałby być świrem, albo ciebie uważac za niezłą puszczalską. Tego
              bys chyba nie chciała?

              >jest ciagle ostrozny bo zycie to zycie a ludzie sa tylko ludzmi.

              Jak rozumiem chciałabyś, żeby okazał zainteresowanie, gdzie z kim idziesz itp.
              Przestań mu o wszystkim opowiadać, z czasem zacznie pytać. Skończ prowokować go
              do zazdrości, to jeśli kiedyś poczuje się zazdrosny to ci to okaże.

              > a dbac-co jakis czas kupuje kwiatek,robi drobne niespodzianki-i nie mowie tu
              o materializmie ale o zwracaniu uwagi.

              Okej. Czyli tu jest problem - za mało uwagi. Zrób analizę ile tej uwagi masz
              naprawdę - czy kontaktuje się z tobą z własnej inicjatywy, czy to zawsze ty
              dzwonisz. Jak wyglądają spotkania - zaprasza cię gdzieś? Jest przy tobie gdy
              masz kłopoty? Możesz na niego liczyć? Olewa gdy się źle czujesz, czy stara ci
              się pomóc? Pomaga w trudnych sytuacjach? Jak wypada na niekorzyść - kopnij go w
              zadek.

              A teraz analiza dwa - z tzw. romantyczną otoczką jest u niego do dupy. W
              poniedziałek napiszę ci jak się skłania mężczyznę do takich zachowań. Dziś już
              zaraz zmykam z pracy.

              >to jest okazywanie uczuc,ze ciagle zalezy a nie podejscie-ze jest >to bedzie.

              No nie, w takim cyrku większość osób na dłuższa metę nie wytrzyma. Jest to
              będzie to mila świadomość, na niej można zbudować dobry i trwały związek.

              Ogólna diagnoza, nie obraź się jak nietrafiona. To dobry chłopak, jesteście ze
              sobą związani i jest miło, ale on nie za bardzo wie, jak zaspokoić cię
              seksualnie, a może nawet nie do końca wie, jak cię seksualnie rozbudzić.
              Dziewczyny jeszcze mało świadome siebie często myślą, że jak mężczyzna zwiększy
              dawkę romantyzmu i będzie bardziej zaborczy, to wtedy zadziała jakoś na sferę
              seksualną. No to próbują go do tego sprowokować, najczęściej zazdrością, bo ile
              można udawać orgazmy, albo nawet całą przyjemność?
              • kolia3_ltd Re: znajomości z koleżankami 24.07.09, 15:02
                twojabogini napisała:

                > kolia3_ltd napisała:
                >
                > >dlatego wlasnie sa zdrady-ze szuka sie wrazen gdzie indziej bo
                >tego
                > nie dala
                > ta osoba
                >
                > Zdrady mają miliony przyczyn, od niespełnienia seksualnego, po
                nudę albo okazję
                > ,
                > która akurat się trafiła.
                >
                > > walczyc-czuc ze nie jestes jedyny na swiecie
                >
                > Myślę, że twój chłopak wie, że nie jest jedyny na świecie. Czytał
                tez o zdradac
                > h.
                >
                > >i ze w razie zaghrozenia/gdy np.umawiam sie zkolegami-
                >
                > Gdyby twoje umawianie sie z kolegami miał traktować jako
                zagrozenie dla waszego
                > związku to musiałby być świrem, albo ciebie uważac za niezłą
                puszczalską. Tego
                > bys chyba nie chciała?
                >
                > >jest ciagle ostrozny bo zycie to zycie a ludzie sa tylko ludzmi.
                >
                > Jak rozumiem chciałabyś, żeby okazał zainteresowanie, gdzie z kim
                idziesz itp.
                > Przestań mu o wszystkim opowiadać, z czasem zacznie pytać. Skończ
                prowokować go
                > do zazdrości, to jeśli kiedyś poczuje się zazdrosny to ci to okaże.
                >
                > > a dbac-co jakis czas kupuje kwiatek,robi drobne niespodzianki-i
                nie mowi
                > e tu
                > o materializmie ale o zwracaniu uwagi.
                >
                > Okej. Czyli tu jest problem - za mało uwagi. Zrób analizę ile tej
                uwagi masz
                > naprawdę - czy kontaktuje się z tobą z własnej inicjatywy, czy to
                zawsze ty
                > dzwonisz. Jak wyglądają spotkania - zaprasza cię gdzieś? Jest przy
                tobie gdy
                > masz kłopoty? Możesz na niego liczyć? Olewa gdy się źle czujesz,
                czy stara ci
                > się pomóc? Pomaga w trudnych sytuacjach? Jak wypada na niekorzyść -
                kopnij go w
                > zadek.
                >
                > A teraz analiza dwa - z tzw. romantyczną otoczką jest u niego do
                dupy. W
                > poniedziałek napiszę ci jak się skłania mężczyznę do takich
                zachowań. Dziś już
                > zaraz zmykam z pracy.
                >
                > >to jest okazywanie uczuc,ze ciagle zalezy a nie podejscie-ze
                jest >to
                > bedzie.
                >
                > No nie, w takim cyrku większość osób na dłuższa metę nie wytrzyma.
                Jest to
                > będzie to mila świadomość, na niej można zbudować dobry i trwały
                związek.
                >
                > Ogólna diagnoza, nie obraź się jak nietrafiona. To dobry chłopak,
                jesteście ze
                > sobą związani i jest miło, ale on nie za bardzo wie, jak zaspokoić
                cię
                > seksualnie, a może nawet nie do końca wie, jak cię seksualnie
                rozbudzić.
                > Dziewczyny jeszcze mało świadome siebie często myślą, że jak
                mężczyzna zwiększy
                > dawkę romantyzmu i będzie bardziej zaborczy, to wtedy zadziała
                jakoś na sferę
                > seksualną. No to próbują go do tego sprowokować, najczęściej
                zazdrością, bo ile
                > można udawać orgazmy, albo nawet całą przyjemność?

                JESTES NIESAMOWITA;D

                widze ze mnie rozgryzłaś-wlasnie chyba mam za malo wrazen.
                masz racje.
                bo on jest dobry,kochany-moge jak najbardziej na nim polegac,sam
                dzwoni,jest opiekunczy, a cos z erotyka i dbaniem jest nie tak..
                w sypialni tez jest dobry ale moze nie trafia do mnie-moze inny
                sposob erotyki.nie wiem:/
                moze dla mnie zazdrosc i zbudzanie zainteresowania-tak jak mowie-o
                zwracanie uwagi tak na co dzien-to wlasnie jest dla mnie wazne.
                • twojabogini Re: znajomości z koleżankami 28.07.09, 15:44
                  Masz ode mnie wiadomość :) pozdrawiam
    • ameno33 Re: znajomości z koleżankami 24.07.09, 14:02
      Masz okazje na maly romansik :-)
      Ja dlugo nie zastanawialbym sie nad tym.Zartuje :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka