Dodaj do ulubionych

Ja, On i...Ona :(

28.07.09, 16:28
Mam problem z eks mojego faceta.
Sytuacja wygląda tak: byli razem kilka lat, mieszkali, nie wyszło. Znam ich
oboje 2 lata, najpierw skumplowałam się z nią, znacznie później z nim.
Rozstali się około roku temu. Wiem, że stało się to bardzo kulturalnie, bez
awantur i krzywych akcji. Od tamtej pory pozostają w tzw. przyjaźni i mają
dość częsty kontakt. Ona bardzo szybko znalazła sobie kogoś innego, ich
związek podobno ma się świetnie. On i Ja zaczęliśmy się coraz częściej
spotykać na kumplowskie pogaduchy, chodziliśmy sobie razem do kina, na
koncerty, itp i tak się złożyło, że od kilku miesięcy jesteśmy razem. Mocne
kontakty między nimi trwają, wydaje mi się, że inicjowane głównie przez nią.
Mój i jej status (kumpele) pozostał niezmieniony. Tak mi się przynajmniej
wydawało...Ostatnio miałam z nią sprzeczkę, po kilku rozmowach, w czasie
których poczułam, jakby traktowała związek nasz związek jako coś
przypadkowego, do czego może się mieszać (na zasadzie: ciesz się, idiotko, ja
i tak wiem lepiej jaki on jest). W konsekwencji przestała zupełnie odzywać się
do mnie, natomiast cały czas odzywa się do niego, z pierdołami w stylu: nie
mam netu, sprawdź mi pociągi do X (mieszka tam jej obecny - dlaczego u licha
nie odezwała się do niego??). Ta sytuacja coraz bardziej mnie męczy. Przy czym
nie chodzi o zazdrość, bo wiedziałam mniej więcej jak ten układ wygląda.
Chodzi bardziej o to, że jest mi przykro, bo uważałam ją praktycznie za
przyjaciółkę, a teraz nie ma ani tej przyjaźni, a we własnym związku czuję się
jak ta "trzecia". Oboje przy tym zapewniają,że między nimi naprawdę wszystko
skończone, powrotów nie będzie, on ciągle zapewnia mnie, że mnie kocha. A ja
nie potrafię odnaleźć się w tej sytuacji :( Przesadzam? Chciałabym, żeby
ograniczyli swoje kontakty do minimum. To dobry pomysł? A może też powinnam
sobie znaleźć przyjaciela hmmmm na boku?? (kretyński, gó...arski pomysł
którego nie zrealizuję, bo w związku bardzo ważna jest dla mnie wierność.) Nie
wiem co robić i czuję się coraz gorzej - często wkurzam się bez powodu i łapię
doła. Macie jakieś pomysły?
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Ja, On i...Ona :( 28.07.09, 16:34
      jakoś nie widzę tłumu chętnych, co to nie widzą nic złego w przyjaźniach z
      byłymi, by ci odpowiadały. Ja bym swojemu facetowi postawiła ultimatum, albo
      przyjaźń z eks, albo związek. Ty zrobisz, co zechcesz. Sama uważałaś status quo
      za ok, więc teraz trochę ciężko przekonać własnego faceta, by rozluźnił kontakt
      z eks.
    • putea Re: Ja, On i...Ona :( 28.07.09, 16:36
      proponuje na podobnej zasadzie zaprzyjaznic sie z jej nowym facetem i dawac jej
      ''dobre rady'', ciagle przypominajac, by nie popelniala tego samego bledu, co z
      Twoim obecnym facetem.
    • cala_w_kwiatkach Re: Ja, On i...Ona :( 28.07.09, 16:38
      na Twoim miejscu nie fundowalalbym sobie takich rozrywkowych akcji z
      nimi;
      male ultimatum dla niego (chociaz powatpiewam w jego sens)
    • amaia_v Re: Ja, On i...Ona :( 28.07.09, 16:40
      nie mam rady

      jednak uwazam, ze 3 osoby w zwiazku to za duzo i serdecznie wspolczuje

      jej postepowanie bedzie was kosztowalo konflikty, problemy a w konsekwencji
      oslabienie zwiazku, moze rozstanie?

      niech pan wybierze, ktora z pan jest dla niego wazniejsza, bo takie zycie na
      pewno do nornlaych i wymarzonych nie nalezy
      tym bardziej ze ona usliuje walczyc, pokazac kto tu jest wazniejszy

      dla mnie chore...

      ja bym postawila sprawe jasno i zadala ograniczenia kontaktow

      ja mam kontakty z bylymi, ale wylacznie na zasadzie kurtuazji, nie za czesto. i
      na tyle rozwiniete na ile drugie polowki to akceptuja.
      tak aby nikt nie czul sie zraniony czy zagrozony

      przeszlosc ma to do siebie, ze powinna zostac zamknieta..

      dla mnei niezdrowy uklad , nie zazdroszcze Ci
      w zwiazku ludzie powinni zyc we dwoje...

      ja nie wtracam sie w zycie moich bylych, nie zadam pomocy kiedy moge ja uzsykac
      gdzie indziej- wlasnie po to aby nie wprowadzac napiecia do ich zwiazkow, nie
      wyobrazam sobie takze aby oni nie zareagowali na moje proby wtracania sie w ich
      zycie, a jesli nie to znaczyloby, ze znaojmosc tamta nie znaczy zbyt wiele.
      i uwazam to za uczciwe

      wiesz w czym lezy problem?
      w twoim chlopaku
      bo jesli mu an tobie zalezy nei powinien pozwolic abys zle sie czula. sadze ze
      ta pani zna go dobrze jest sprytna cwana i manipuluje.a ty z kolei zbyt malo
      stanowczo wyrazasz swoje zdanie.

      ja bym postawila sprawe jasno- bycie ulegla i grzeczna malo komu wychodzi na
      dobre...


      • erillzw Re: Ja, On i...Ona :( 12.08.09, 13:49
        ja tam odcinana sie chirugricznego nie popieram - chyba, ze w
        ekstremalnych przypadkach. utrzymanie kontaktu to tez swiadczy o
        poziomie dwoja ludzi. Jakkolwiek zbytnia zazylosc wydaje mi sie byc
        niezdrowa i moze swiadczyc o tym, ze ktos tu nie umie sie z ta druga
        strona do konca rozstac.
        Sama utrzymuje kontakty z bylymi ale na zasadach uprzejmosci.
        Podobnie moj partner. Wyjatkiem jest jego byla zona bo maja razem
        dziecko ale to zupelnie inna klasyfikacja wiezi jest wiec nie
        wliczam.
        Czasem sms czy jakies zapytanie jest ok. Ale proszenie bylego o
        sprawdzanie pociagow.. kufa, co to nie ma telefonu zeby na infolinie
        zadzwonic? Lekka przeginka. Ale z innej strony nie wiemy jakie
        uklady mieli przedtem? Moze dla nich to naturalne?
        Wydaje mi sie, ze powinnas z nim pogadac, ze czujesz sie coraz mniej
        komfortowo. Nie chcesz mu robic dziecinnych ultimatów czy innych
        tego typu zagrywek bo nie chcesz ograniczac jego wolnosci wyboru ale
        jest Ci po porstu nieprzyjmnie z powodu intensywnosci ich relacji.
        Ze rozumiesz, ze utrzymuja ze soba konkat ale czujesz sie po porstu
        jak ta trzecia. Ale bez pretensji czy awantur. Tylko powiedziec mui
        wszystko to co czujesz w tej sytuacji, co myslisz i co Ci sie wydaje
        i powiedz, ze zalzy Ci na tym, zebyscie razem to przegadali bo nikt
        od Niego Ci lepiej nie powie jak to jest.
        I zaznacz ze nie chodzi o to, ze boisz sie powrotow. Tylko o
        intensywnosc kontaktu i jej zachowanie wobec Ciebie..
        Zobacz jak sie zachowa :)
    • brms Re: Ja, On i...Ona :( 28.07.09, 16:47
      Tak zwana przyjazn. Przyjaciel to ktos taki, kto zyczy Wam (obojgu)
      wszystkiego najlepszego i nie niszczy tego. Zapytaj swojego faceta,
      czy ona tak mysli i czy on tez tak postrzega przyjazn. I powiedz mu,
      ze Cie to uwiera, kiedy go traktuje jakby nadal miala do niego
      wszystkie prawa. Bo nie ma, a on nie jest ojcem ani terapeuta.
      • viki82 Re: Ja, On i...Ona :( 28.07.09, 16:54
        dzięki za dotychczasowe wypowiedzi.

        myślałam właśnie o takiej zasadniczej rozmowie z nim.
        Najlepsze, że ona podobno nam obojgu bardzo dobrze życzy. To, że przestała się
        do mnie odzywać tłumaczyła tym, że wie iż ich przyjaźń mi się nie podoba.
        Przyjaźń ok, ale nie na prawach partnerki!!
        Mam ex, którego mogę nazwać kumplem, ale nasze kontakty ograniczają się do
        sporadycznych rozmów na gg i spotkań raz na parę miesięcy. I uważam, że to jest
        zdrowe. A to, co jest między nimi zakrawa dla mnie o patologię. Nie mogę
        zaprzyjaźnić się z jej facetem, bo widziałam go raz w życiu, a poza tym mieszka
        w innym mieście.
        • brms Re: Ja, On i...Ona :( 28.07.09, 16:59
          Czasami wynika to nie z zawisci, ale ze specyficznego uzaleznienia
          jednego z partnerow. Ostatnio eks mojego pana zasugerowala, ze
          chcialaby znow z nim byc, bo... on ma samochod i zalatwil jej
          poprzednia prace (akurat brakowalo jej tych dwoch rzeczy ostatnio)
          Jesli partner tego nie dostrzega, to boli, ale rozmowa szczera do
          bolu powinna pomoc.
          • kasiaczek181987 Re: Ja, On i...Ona :( 28.07.09, 17:07
            3 osoby w związku to za dużo.Porozmawiaj z facetem a potem z przyjaciółka ( gdy
            się w końcu odezwie). Skoro uważasz ze jesteś z nią w świetnych kontaktach (
            wnioskuje to po tym że nazywasz ją przyjaciółką) to porozmawiaj szczerze że
            męczą cię jej ciągłe problemy z internetem itd.Moim zdaniem ta twoja
            przyjaciółka chce w waszym związku coś namącić = i zepsuć bo inaczej by się nie
            wtrącała.Najpierw pogadaj z facetem,jemu nie przeszkadza to że ona cały czas do
            niego pisze o jakis problemach ?
    • hermina25 Re: Ja, On i...Ona :( 28.07.09, 17:15
      zamiast gadać z facetem,to raczej pogadaj z koleżanką,bo widzę,że to ona się
      bawi w psa ogrodnika (a facet jak to facet,zawsze ma słabość do byłych,tym
      bardziej jeśli rozstali się w przyjaźni)
      powiedz jej,to co napisałaś na FK.
      Ja sama przyjaźnie się ze swoimi eks,ale nie ingeruje w ich życie prywatne,nawet
      jeśli nie podoba mi się obecna partnerka mojego byłego,to nie mówię mu o
      tym,żeby nie było to źle odebrane...i na tych zasadach bardziej grzecznościowych
      niż przyjacielskich,może coś takiego funkcjonować
      • majaa Re: Ja, On i...Ona :( 28.07.09, 17:30
        Też mi się to jej zachowanie skojarzyło z psem ogrodnika. A z niej
        taka przyjaciółka, jak z koziej d..y trąba. Dlaczego bez przerwy
        nagabuje Twojego faceta, skoro wie, że Cię to drażni? To nie jest
        zdrowy układ, pogadaj ze swoim, powiedz mu, co czujesz i poproś,
        żeby ograniczył kontakty.
        • kag73 Re: Ja, On i...Ona :( 28.07.09, 18:08
          Na pewno lasce bardzo sie podoba i dowartosciowuje ja fakt, ze
          facet, momo iz jest z Toba, biegnie na jej kazde zawolanie. Tak byc
          nie moze. Co innego gdyby jeszcze mieli wspolne dzieci np. , ale
          tak...nie, nie do przyjecia. Ktos tu musi byc wazniejszy i to nie
          moze byc ona.
          Nie rozmawialabym z nia, tylko z nim. Postaw sprawe jasno i nie
          jak "zaplakana", slaba dziewczynka, tylko jak kobieta, ktora wie
          czego chce.
    • skarpetka_szara Re: Ja, On i...Ona :( 28.07.09, 18:46
      Masz za male poczucie wlasnej wartosci aby byc w takim ukladzie.
      Moze popracuj nad tym.
    • mahadeva Re: Ja, On i...Ona :( 28.07.09, 19:24
      rozumiem, ze Cie to meczy
      powinnas porozmawiac z chlopakiem
      nie powinien miec problemu z zakonczeniem znajomosci z byla
      w ogole dziwne to jest... albo te zwiazki jakies niepwazne albo nei wiem
    • szczesliwamezatka Z mojego doświadczenia życiowego wynika... 28.07.09, 19:48
      że znajomość zaczynająca się od koleżeńskich wypadów, spotkań,
      pogaduch, itp., która wejdzie w okres dłuuuugiej przyjaźni nie ma
      szansy na trwałą miłość. Zawsze jest tak, że albo mężczyźnie kobieta
      podoba się od razu i on wie że to TA, a jak się "bujają" tygodniami,
      miesiącami jako dobrzy kumple to nic z tego nie wychodzi. Zatem
      zawsze zostaniesz na etapie jego koleżanki/przyjaciółki.
      • erillzw Re: Z mojego doświadczenia życiowego wynika... 12.08.09, 13:52
        szczesliwamezatka napisała:

        > że znajomość zaczynająca się od koleżeńskich wypadów, spotkań,
        > pogaduch, itp., która wejdzie w okres dłuuuugiej przyjaźni nie ma
        > szansy na trwałą miłość. Zawsze jest tak, że albo mężczyźnie
        kobieta
        > podoba się od razu i on wie że to TA, a jak się "bujają"
        tygodniami,
        > miesiącami jako dobrzy kumple to nic z tego nie wychodzi. Zatem
        > zawsze zostaniesz na etapie jego koleżanki/przyjaciółki.


        A Ty jak zawsze pier.olisz od rzeczy.
        Poczytaj lepiej publikacje psychologow i naukowcow o tym jak wyglada
        trwalosc relacji opartych na znajomosci i przyjazni i ktore sie z
        niej wywodza :/
    • cich-awoda Re: Ja, On i...Ona :( 28.07.09, 20:10
      musisz jasno wyartykułować swojemu facetowi, że nie podoba Ci się
      ich zażyłość. może on pomaga byłej odruchowo,a może własnie tylko
      czeka na jej kontakt, żeby móc z nią pogadać czy sie zobaczyć, bo
      uczucie jeszcze nie wygasło?
    • stinefraexeter Re: Ja, On i...Ona :( 28.07.09, 22:29
      Nie byłoby problemu, gdyby twój facet był mniej egoistyczny. Eks poprawia sobie
      ego twoim kosztem, a jemu pewnie schlebia, że była wciąż się koło niego kręci.

      Pogadaj z nim wprost i uświadom, że cała sytuacja stawia cię w bardzo
      nieprzyjemnej i upokarzającej sytuacji.
    • amaia_v Re: Ja, On i...Ona :( 28.07.09, 22:49
      zdecydowanie doradzam tupnięcie nogą:)zadne prosby rozmowy
      byłej pokazać gdzie jej miejsce

      co to za lojalnosc- on rozmawia w najlepsze z kims, kto ciebie lekcewazy,
      obraza?cos nie tak...

      przynajmniej sie dowiesz czy twoj zwiazek istnieje, ile znaczysz
      szkoda czasu, szkoda nerwow

      a chłopak niech dorosnie,i wreszcie cos wybierze, zdecyduje- niech zrozumie, ze
      zadna kobieta dlugo w tak chorym ukladzie nie wytrzyma i bedzie sam
    • kora3 z mojego doswiadczenia wynika 29.07.09, 08:37
      ze mozliwa jest sytuacja, iz miedzy nimi już nic nie ma i nie bedzie
      i naprawde sa na stopie przyjacielskiej. Długo byli z soba, rozstali
      się bez afer, jak piszesz, wiec złosci nie ma, a sa oboje
      przyzwyczajeni do kontaktów z soba - o to moze chodzic.
      Jesli jednak, jak piszesz ta sytuacja Cie meczy to wg mojej oceny
      jedyną własciwą osobą do rozmowy o tym jest twój facet - spokojnie,
      bez płaczów i krzyków mu powiedz, ze nie czuejsz sie z tym nie stety
      dobrze. Nie radze stawiania ulitimatum, bo zwykle w takiej sytuacji
      osoba ie mająca nic na sumieniu czuje się osaczona.po prostu
      oowiedz, ze czułabys sie lepiej, gdyby nieco ograniczył kotakty z
      eks.
    • wino.porzeczkowe Re: Ja, On i...Ona :( 29.07.09, 09:04
      nigdy nie związałabym się z exem mojej przyjaciółki /
      kumpeli....nawet jak im nie wyszło. Ty to zrobiłaś, teraz ponosisz
      tego konsekwencje.
      • new.models Re: Ja, On i...Ona :( 29.07.09, 09:43
        nigdy nie związałabym się z exem mojej przyjaciółki /
        kumpeli....nawet jak im nie wyszło. Ty to zrobiłaś, teraz ponosisz
        tego konsekwencje.


        nareszcie jakiś mądry wywód.znaczy że jak? na plotkarskich spotkankach
        obgadujecie sprawy w której pozycji jest lepszy, czy która lepiej zaspokoił? to
        jest chory układ i nie wina tu faceta, ale zbyt bliskiej znajomosci z jego eks.
        albo luzujemy i twierdzimy że wszystko jest dla wszystkich(wtedy pretensje sa
        niepotrzebne), albo chcemy utrzymac związek-wtedy szukamy przyjaciółki, która
        się jeszcze z naszym facetem nie bzykała.
      • volta2 Re: Ja, On i...Ona :( 29.07.09, 10:35
        dokładnie - ty ją nazywasz przyjaciółką a zajęłaś de facto jej
        miejsce, cóż z tego że zwolnione za zgodą?
        przyjaciółki nie ma się po to, by zaopiekowała się byłym facetem
        ona może z perspektywy uważać, że związek się jej pospusł, bo
        nieświadomie w nim mieszaliście.

        na jej miejscu zachowywałabym się podobnie, żęby posprawdzać różne
        rzeczy, nie żeby wrócić oczywiście...
        jednyne pretensje możesz mieć do faceta, że pozwala ci się czuć
        drugą w tym związku.
      • alienka20 Re: Ja, On i...Ona :( 12.08.09, 12:41
        Ja się jakoś związałam z byłym adoratorem troszkę lepszej koleżanki, ona go
        odrzuciła i tyle. Fakt, że nieco zrzedła jej mina, że tak szybko się kimś innym
        pocieszył, ale generalnie relacji między nami to nie zmieniło (byłam przy
        zerwaniu znajomości i gdy każde z nich wykasowało z telefonu numer jej/jego).
        Ale bez rozmowy z facetem się nie obejdzie. Jak nie powiesz nikomu, że coś
        chcesz, wymagasz, to sami się nie domyślą. No i małe ultimatum nie zawadzi. Do
        przyjaźni z byłymi to trzeba trochę dojrzałości i najlepiej dać sobie czas na
        wygaszenie uczuć (u nich to chyba nie wystąpiło), a nie rozpoczynać nowy związek
        i jednocześnie przyjaźnić się z eks. Ciekaw, jak on by zareagował, gdyby Twoj
        były facet tak wydzwaniał do Ciebie po pomoc.
        ---
        Bardziej od pieniędzy potrzebujesz miłości.Miłość to siła nabywcza szczęścia.
    • klara005 Re: Ja, On i...Ona :( 29.07.09, 10:40
      Przyjaciolka... mam pomysl, najlepiej bedzie jezeliprzez jakis czas nie bedziesz wogole sie odzywala na temat JEJ. Wiem ze to bedzie trudne skoro ona cigle sie odzywa do Twojego faceta, ale sprobuj. Gdy natomiast bedziecie szli i zobaczycie ja gdzies udawaj bardzo zakochana w swoim facecie i ze jest miedzy Wami cudownie. Moze w koncu zrozumie ze to ona jest jak te trzecie kolo u wozu :)

      --------
      biore od życia wszystko co daje MamyWszystko.pl-Portal Kolorowych Ogłoszeń
    • drie Re: Ja, On i...Ona :( 12.08.09, 18:04
      Za przyjaciolke, to moglas ja uwazac zanim z jej ex nie zaczelas
      powaznego zwiazku. Blizsza znajomosc - babska ma to do siebie, ze
      czesto to i owo o swoim facecie wspomnimy, a ona jednak ma spore
      doswiadczenie z nim, i swoje zdanie w temacie. Wiec co? Ma zamienic
      sie w sluch i nie moze wyrazic swego zdania? Ciebie ma prawo to
      denerwowac. Powinnas od poczatku ustalic sobie granice, co chcesz
      uslyszec od niej. A z przyjaznia poczekaj az facet bedzie i Twoim
      exem. Wtedy sobie pofolgujecie. :)
    • by_witch Wyrachowanie. 12.08.09, 19:03
      Ona nie jest twoja przyjaciolka, juz fakt, ze sypiasz z jej bylym
      temu zaprzecza. Ona jest bardzo wyrachowana, chce miec pewnie
      przyjaciela w rezerwie.Postaw mu i jej warunki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka