dr_juna
02.08.09, 10:28
Rok walki o Nią, była bliska samobójstwa, depresja i brak pracy...robiłem
wszystko żeby stanęła na nogi. Zabierałem ją z domu, organizowałem rozrywki
żeby tylko nie popadała w coraz większą depresję. Były momenty że sam
zastanawiałem się czy nie potrzebuję leczenia. Gdy w końcu dostała dobrą
pracę, poprawił jej się nastrój i odżyła...stwierdziła że nie jestem już
potrzebny :( Wszystko było bardziej skomplikowane ale to co opisałem oddaje
ten cały rok w skrócie. Dziękuję wszystkim, którzy przeczytali moją
historię...raz na tym forum rady (i opinie) od Was bardzo mi pomogły a dla
mnie jest to swego rodzaju pomoc :(