Dodaj do ulubionych

Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła

02.08.09, 10:28
Rok walki o Nią, była bliska samobójstwa, depresja i brak pracy...robiłem
wszystko żeby stanęła na nogi. Zabierałem ją z domu, organizowałem rozrywki
żeby tylko nie popadała w coraz większą depresję. Były momenty że sam
zastanawiałem się czy nie potrzebuję leczenia. Gdy w końcu dostała dobrą
pracę, poprawił jej się nastrój i odżyła...stwierdziła że nie jestem już
potrzebny :( Wszystko było bardziej skomplikowane ale to co opisałem oddaje
ten cały rok w skrócie. Dziękuję wszystkim, którzy przeczytali moją
historię...raz na tym forum rady (i opinie) od Was bardzo mi pomogły a dla
mnie jest to swego rodzaju pomoc :(
Obserwuj wątek
    • qw994 Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 02.08.09, 10:37
      Czy uważasz, że za twoją pomoc powinna zapłacić obowiązkowym byciem z tobą?
      Historia jest przykra, ale myślę, że powinieneś na to spojrzeć z niego innej
      perspektywy. Pomaganie komuś powinno być bezinteresowne.
      • emma_ja Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 02.08.09, 10:52
        pomagales- w duzej mierze- majac na celu wlasny interes

        tak wiec raczej inwestycja to bylo a nie pomoca, ktora z definicji jest
        bezinteresowna i nakierowana na dobro osoby, ktorej sie pomaga

        jak widac inwestycja nie trafiona-moze to doswiadczenie ma cie nauczyc wlasnie
        tego? popracuj nad soba.
        czujesz sie oszukany- wspolczuje- ale to ty do tego doprowadziles a nie ona.

        nikt nie ma obowiazku oddawac sie za pomoc..

        ludzkie jest to co czujesz. i co zrobiles. ale to tez nauka aby tak ludzi nie
        traktowac.
        • tazz.live Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 24.08.09, 11:20
          To są właśnie kobitki chłopak dał serce na talerzu uratował życie a one jeszcze
          go tłuką i dołują. Ale muszę podziękować wam kobitki bo kiedyś jedna z was też
          dała mi taką gorzką lekcję myślenia o was i teraz traktuje je inaczej czyli tak
          jak tego chcą.
      • dr_juna Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 02.08.09, 22:22
        Ja nie twierdzę że powinna być ze mną bo jej pomogłem. Faktycznie zrobiłem to
        bezinteresownie, były momenty na początku, że nawet sam się zastanawiałem, że
        chyba za bardzo zmieniam jej życie, nie byłem zakochany w Niej. Życie pokazało
        co innego. Bardziej mam wrażenie, że czekała do momentu aż poprawi jej się
        "jakość życia", żeby odejść.
        • yannika Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 24.08.09, 15:54
          Jesli pomagałeś jej dla niej samej, to powinieneś się cieszyć, że odeszła.
          Znaczy - potrafi już żyć samodzielnie. Naprawdę chciałbyś wpakować ją w
          sytuację, gdzie jest z Tobą bo:
          a) jest całkowicie psychicznie uzależniona od Ciebie i Twojego wsparcia
          b) czuje się winna i zobowiązana po całej pomocy jaką od Ciebie uzyskała

          Z całą pewnością byłby to związek szczęśliwy i harmonijny, już to widzę.
          Ostatnie co można by było wpisać z jej strony to "miłość".
    • aardwolf Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 02.08.09, 11:44
      to jakbyś się wkurzał na psa, że szczeka
    • soulshunter Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 02.08.09, 11:58
      Popatrz na to z tej perspektywy. Zanjdujesz w lesie poranionego ptaka ze zlamanym skrzydlem. Zabierasz go do domu, pielegnujesz go. Rany sie goja, w koncu ptak wyzdrowial i odlatuje. Bedziesz mial do niego pretensje ze odlecial, mial mu za zle ze nie zostal bo przeciez powinien w dowod wdziecznosci. Czy bedziesz sie cieszyc z tego ze zrobiles cos dobrego?
      • tazz.live Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 24.08.09, 11:21
        ale on jest Hetero a nie zooo jak się domyślam więc...???A
        • yannika Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 24.08.09, 15:56
          W następnym wątku się popisujesz małym rozumkiem? Nie nauczyli w szkole co to
          metafora?
          • bakejfii Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 24.08.09, 16:16
            To taki Don Juan z Ciebiei zadna nie chce.Wyrazy wspolczucia.
            • yannika Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 24.08.09, 16:29
              Komentarz z czapy i do tego chyba nie do mnie, ja bym mogła co najwyżej Matą
              Hari być...
          • tazz.live Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 25.08.09, 07:27
            A ciebie co to logika????
            • yannika Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 25.08.09, 13:49
              Od kiedy logikę stosuje się do metafor poetyckich? Nie przypominam sobie takiego
              jej używania, ale spoko, zahaczę niedługo o uczelnię to się profesorów spytam,
              może któryś słyszał jak się jedno ma do drugiego.
              Chociaż mam wrażenie, że usłyszę coś o wbijaniu gwoździ mikroskopem.
              • bakejfii Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 25.08.09, 14:28
                No i co juz jestzdrowa czy dalej na prochach.
    • murzynier Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 02.08.09, 12:01
      dr_juna napisała:

      > stwierdziła że nie jestem już
      > potrzebny :(

      bo to zła kobieta była, poszukaj lepszej zamiast jęczeć na forum
    • 0ffka za co jej tak pomagałeś ? 02.08.09, 13:01
      buahaahahaha
      Ciekawe w czym była dobra, że byłeś dla niej taki miłosierny?
    • k2i A ja cię chłopie rozumiem!! 02.08.09, 15:21
      Ja z moją też miałem na początku przeboje pierwsze dwa lata to naprawde był koszmar, wlałem w nią dobre samopoczucie i pewność siebie i takie tam sprawiłem że przestała nadużywać alkocholu i przez 4 następne lata związek układał się wręcz zajebiście...hmmm no właśnie układał się:/ w czasie przeszłym...tyle że to ja zerwałem gdyż stworzyłem "potwora":D
      Podejdź do tego z tej strony że tylko rok zmarnowałeś...z tego sie ciesz bo mogło być o wiele gorzej mogłem np. zmarnować sobie 5 lat albo i więcej;)
      • maitresse.d.un.francais K2i, skoro taki cudny byłeś 02.08.09, 15:26
        to jakim cudem stworzyłeś potwora?

        i na czym ta rzekoma potworność polegała?
        • k2i Re: K2i, skoro taki cudny byłeś 02.08.09, 16:37
          nie byłem cudny ani takie tam po prostu poświęciłem się dla niej całym sercem gdyż ja kochałem i myślałem że to w drugą strone działa, jednak nie działało juz jakis rok... a ztą potwornością to przesadziłem...ale jako kobieta moja była luba stała się kwiatuszkiem i to dośc pięknym (fizycznie i psychicznie)... jednak no trudno ....życie
          • kag73 Re: K2i, skoro taki cudny byłeś 02.08.09, 16:44
            Zdarza sie. Ja z kolei znam kobiety, ktore mowia o bylych
            facetach "kurcze, tyle trudu wlozylam, wychowalam faceta, wreszcie
            zaczal sie sprawowac jak nalezy a teaz inna bedzie profitowala".
            Hmm, trudno, ale chociaz praca sie oplacala, ktos inny skorzysta.
            • cus27 Re: K2i, skoro taki cudny byłeś 25.08.09, 07:57
              Praca ponoc uszlachetnia!
          • marryllkka Re: K2i, skoro taki cudny byłeś 02.08.09, 20:32
            > uba stała się kwiatuszkiem

            stokrotka, stokrotka?
    • green_basik Szok! 02.08.09, 18:48
      Normalnie szok!
    • cloclo80 Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 02.08.09, 20:24
      Poprawa jest tylko chwilowa. Nie przejmuj się. Nażre się psychotropów lub skoczy
      z mostu. Będzie lepiej dla ciebie, że nie będziesz tłumaczyć się za idiotkę
      przed prokuratorem.
    • luksusowa.narzeczona Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 02.08.09, 20:29
      coz, prawda jest taka, ze osoby z problemami typu gleboka depresja nie potrafia
      stworzyc normalnej relacji, tak samo jak chory na permanentne zapalenie pluc nie
      zaangazuje sie powanie w trenowanie plywania ;) dziewczyna brala to co jej
      dawales, bo potrzebowala podporki, ale nie potrafila odplacic tym samym,
      poniewaz byla chora. gdyby byla zdrowa nie bylyby jej potrzebne zadne podporki i
      od razu powiedzialby ci, ze nie jestes w jej typie ;)

      nie wiem co ci doradzic. moze tylko tyle, zebys nastepnym razem zwiazal sie z
      kims zdrowym, kto wie czego chce.

    • tazz.live Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 24.08.09, 11:17
      No to masz nauczkę. Też taki kiedyś bylem he he!!
    • sylenth Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 24.08.09, 14:55
      Ludzie po wyjściu z depresji często chcą odciąć się od wszystkiego z czym się im
      kojarzy choroba i zostawianie partnerów/partnerek, którzy znacząco przyczynili
      się do wyzdrowienia, jest chlebem powszednim.
    • monikinha Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 25.08.09, 10:20
      Hmmm....Jeśli z tą kobietą rzeczywiście było tak źle, jak piszesz,
      to może po prostu potrzebuje trochę czasu, żeby samodzielnie stanąć
      na nogi. Jeśli jej na Tobie zależy, to może jej być po prostu wstyd,
      ze widzisz ją tylko jako życiowego nieudacznika (bo w takim trudnym
      okresie życia ją poznałeś). Nie znam Waszych relacji, ale może
      spróbuj za jakiś czas nawiązać z nią kontakt - ale już na innych
      zasadach - nie jako Doktor Judym na piedestale. Trudno być z kimś
      takim w związku ;) Powodzenia!
    • allerune Re: Wyciągnąłem ją z dna...i odeszła 25.08.09, 10:54
      tak wyglądają wszystkie związki, gdzie jedna osoba daje dużo więcej niż druga.
      Ta druga wykorzystuje pierwszą aż do momentu gdy ma dość... i odchodzi
    • brak.polskich.liter Klasyka 25.08.09, 15:04
      Typowe do bolu.
      Cierpisz, kolego, na zespol ZSMP (Zmienie Sobie Magde/Marka Pozniej).
      Bierzesz sie za kobiete obciazona czyms, co uwazasz za potezny problem (nawiasem
      mowiac, depresji nie leczy sie wyjsciami z domu i organizacja rozrywek, tylko
      farmakologicznie + psychoterapia). Bierzesz sie, rozpoczynasz ciezka i mozolna
      prace nad likwidacja owego problemu. A, no i jaki sie czujesz potrzebny,
      kompetentny, dobry - plus masz ogromne poczucie kontroli, jakiego nie
      doswiadczylbys w kontaktach z kims niezaburzonym, stabilnym, czy zdrowym.
      A potem zonk - zmieniana ni cholery nie okazuje wdziecznosci, tylko oddala sie z
      predkoscia dzwieku.

      Znam takie osoby w realu. Maja podobne jazdy, cierpia na ogromny lek przed
      odrzuceniem i posiadaja silna potrzebe kontroli nad otoczeniem. Seryjnie
      przerabiaja autystykow na ekstrawertykow, nalogowcow na abstynentow, drewno
      erotyczne na demony seksu, zwiazkofobow na zaangazowanych uczuciowo
      monogamistow, etc. I sa zdziwione, ze nie wychodzi. Z tym zdziwieniem na twarzy
      wynajduja kolejna jednostke wymagajaca permanentnej pomocy/terapii/zmiany/chgw i
      cala zabawa zaczyna sie od poczatku. A potem - znow zdziwienie, ze nie wyszlo, a
      przeciez one/oni tyle serca, empatii, pomocy wlozyly/wlozyli...

      Ale spoko. Takie hobby niewatpliwie zajmuje czas, piesci ego, dowartosciowuje,
      pochlania energie i wiaze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka