Dodaj do ulubionych

Alimenty na ojca tyrana

06.08.09, 12:13
Witam, wczoraj mój M dostał pozew z Sądu o alimenty na ojca.
Zatrzęsło nim, ojciec całe życie terroryzował rodzinę, był
alkoholikiem, bił matkę i dzieci. Zostawił ich jak M miał 15 lat.
Wyprowadził się do innej kobiety. Zabił człowieka, stwierdzono u
niego schizofrenię i inne zaburzenia psychiczne, został skierowany
na leczenie w zakładzie zamkniętym. Teraz wyzdrowiał i MOPS
skierował go do Ośrodka Pomocy Społecznej, gdyż żadne z pięciorga
dzieci nie ma zamiaru wziąć go do siebie, boją się po prostu i
szczerze go nienawidzą za lata gehenny jaką im zafundował. Ma
emeryturę ok.1.000,00 złotych, ale 30% zostaje dla niego. Koszt
pobytu w Ośrodku wynosi 2.500,00 złotych. Rodzina musi dopłacić
1.800,00 złotych. Szlag nas strzela, że będziemy płacić 360,00
złotych albo i więcej, jeśli rodzina ukryje dochody, a ma takie
możliwości – my nie mamy. Niesprawiedliwe to moim zdaniem.
Obserwuj wątek
    • ritsuko Re: Alimenty na ojca tyrana 06.08.09, 12:17
      Tak samo podłe kobiety moga nastawiać dziecko przeciwko ojcu, może
      nie miec kontaktu, słyszec obelgi itd., ale obowiązek alimentacyjny
      istnieje tak czy tak. Za sam fakt osiągania dochodów i bycia ojcem.
      To samo jest z dziećmi, choć wiele osób o tym aspekcie zapomina.
      P.S. Jeżeli stwierdzono u niego schizofrenię, to nie wyzdrowiał, ale
      jest w okresie remisji.
    • twojabogini Re: Alimenty na ojca tyrana 06.08.09, 12:41
      Od alimentów w takiej sytuacji można się uchylić, ze względu na
      zasady współżycia społecznego. Trzeba udowodnić, że ojciec krzywdził
      (moze miał wyrok za znęcanie się nad rodziną), porzucił oraz nie
      łożył na zobowiązanego do alimentacji.
      Można też wnioskować o uwzględnienie trudnej sytuacji finansowej
      zobowiązanego i już istniejące zobowiązania finansowe. Sąd ustalając
      wysokość alimentów ma obowiązek wziąć pod uwagę mozliwości finansowe
      zobowiązanego.
      Poza tym, jeśli jest chory na schizofrenię można uzyskać
      zaświadczenie o niezdolnosci do pracy z tytułu poważnej choroby.
      Moze to byc korzytniejsze finansowo, po pierwsze renta moze okazac
      się wyższa po drugie mozna uzyskac zasiłek pielęgnacyjny. Należy mu
      się wtedy miejsce z ZOZ, gdzie rodzina dopłaca znacznie niejsze
      kwoty, resztę wykłada Państwo.
      Dla swojej równowagi psychicznej i przykładu dla dzieci (że nie
      porzuca się chorych członków rodziny), nie uchylałabym się od
      świadczeń finansowych na rzecz ojca, a jedynie dopilnowałabym, aby
      nie obciążały nadmiernie budźetu.

      >żadne z pięciorga dzieci nie ma zamiaru wziąć go do siebie, boją
      >się po prostu i szczerze go nienawidzą za lata gehenny jaką im
      >zafundował.

      Gehennę dzieciom schizofreników, alkoholików i przemocowców fundują
      matki. Tkwiąc w chorych układach kosztem dzieci.
      • ritsuko Re: Alimenty na ojca tyrana 06.08.09, 13:07
        twojabogini prywatnie całkiem pytanko, bo mnie to już zastanawia
        dłuższy czas- masz coś wspólnego z psychologią?

        BTW O ile przy alkoholikach i przemocowcach zgodzę się, to przy
        chorobach psychicznych nie byłabym taka znowu skłonna. Mój Tata miał
        zaburzenia urojeniowe i w okresach nawrotowych naprawdę mieliśmy
        piekło w domu. To mi jako dziecku, które jeszcze mieszkało w domu
        się najbardziej psychicznie oberwało i naprawdę szczerze wyklinałam
        go w myślach. Trafiłam na terapię, oddzieliłam ojca od choroby,
        namówiłam Mamę na solidną walkę, przymusowe umieszczenie w szpitalu.
        Pomogło. Czasem solidne i zaplanowane kroki więcej dają niż ucieczka
        od problemu. Cieszę się, że Mama nie posłuchała mnie kiedy mówiłam
        zdesperowana, że może lepiej byłoby się rozwieźć, odejść-
        powtarzała, że ślubowała w zdrowiu i w chorobie, że nie może zrobić
        tego za coś czemu w żaden sposób Tata nie jest winien.
        Układanie życia rodzinnego, własnej psychiki, kontkatów z Tatą
        trwało długo, ale warto było. Bo zdąrzyłam przed jego śmiercią znowu
        szczerze mówić mu jak go kocham, sprawić, by czuł się bezpieczny. I
        szczerze mi go brak mimo tego co przechodziliśmy kiedyś. Ale to
        tylko moje zdanie :)


        Co do schizofrenii to ten papier powinien dostać na wejściu, ale
        pobiera już emeryturę, więc myślę, że to odpada (ale ktos kto w
        sprawach ZUSowskich jest bardziej obeznany powinien się tu
        wypowiedzieć)
        Poza tym jest tu 5 dzieci- czyli zgodnie z prawem alimenty i tak
        obciążają ich częściowo w stopniu odp. ich możliwościom finansowym.
        • twojabogini Re: Alimenty na ojca tyrana 06.08.09, 15:05
          ritsuko napisała:

          > twojabogini prywatnie całkiem pytanko, bo mnie to już zastanawia
          > dłuższy czas- masz coś wspólnego z psychologią?

          Z wykształcenia jestem prawnikiem. Znaczna część mojej pracy to jednak praca z
          ludźmi w trudnych sytuacjach, więc zainteresowałam się psychologią, dużo czytam,
          biorę udział w seminariach jeśli tylko mam czas i kasę. No i niestety obserwuję
          powtarzalność zachowań ludzkich w określonych sytuacjach. Przykro mi się z tym
          pogodzić, ale to rzeczywiście w dużej mierze prawda, że sytuacje i systemy
          tworzą ludzi.
          >
          > BTW O ile przy alkoholikach i przemocowcach zgodzę się, to przy
          > chorobach psychicznych nie byłabym taka znowu skłonna.

          Ja sadzę, ze w sytuacji przemocy ze strony ojca, czy psychicznej czy fizycznej
          matka powinna odizolowac dziecko. Nie musi się rozwodzić.

          >Mój Tata miał zaburzenia urojeniowe i w okresach nawrotowych >naprawdę mieliśmy
          piekło w domu. To mi jako dziecku, które jeszcze >mieszkało w domu się
          najbardziej psychicznie oberwało i naprawdę >szczerze wyklinałam go w myślach.
          Trafiłam na terapię, oddzieliłam >ojca od choroby, namówiłam Mamę na solidną
          walkę, przymusowe >umieszczenie w szpitalu.

          O to właśnie chodzi, kobieta może pomóc dzieciom i mężowi - starając się o
          leczenie itp. Nie musi się rozwodzić. Jednakże rozumiem kobiety, które przed
          laty tego nie robiły. Lęk przed łatką "czuba" jest w naszym społeczeństwie silny
          do dziś. I do dziś silne są uprzedzenia. dziś czytałam o odebraniu czwartego
          dziecka kobiecie (trójka poprzednich żyje i ma się dobrze) tuz po porodzie.
          Jednym z argumentów było - ze leczyła się kiedyś na depresję.

          Gratuluję ci, ze udało ci się poskładać i ułożyć w sobie tak trudne przeżycia :)
          Co do terapii to zastanawia mnie zawsze, dlaczego polscy terapeuci nie podejmują
          tematu ewentualnej bierności kobiet matek i współwiny za trudne przeżycia. Czy u
          nas mit zawsze idealnej matki jest tak silnie zakorzeniony? Czy osoba, która
          wybacza ojcu alkoholikowi itd. nie byłaby w stanie wybaczyć, ze matka była
          bierna ze strachu, z miłości, ze wstydu itd.?
          Pozdrawiam,


          • ritsuko Re: Alimenty na ojca tyrana 06.08.09, 16:31
            Właśnie mi podchodziłaś pod psychologa sądowego- bo i prawnicy, i
            psychologowie pracujący w sądach po pewnym czasie dużo łapią z obu
            dziedzin :).
            Z tą łatką chorej psychicznie jest dokładnie tak jak piszesz- mimo,
            że niemal w każdym środowisku znajdzie się taka osoba- nikt głośno o
            tym nie mówi, bo to "wstyd". Chyba do pobytu w więzieniu łatwiej się
            przyznać niż do pobytu w psychiatryku.
            I tu jest jeszcze jeden problem- bo zanim ktoś się zastanowi nad
            objawami, powie w koncu wprost, że to choroba, to mijają lata. Chory
            psychicznie? Gdzie tam, on po prostu ma bujną wybraźnię/ doła/ taki
            charakter/ jest zazdrosny.
            Kiedyś czytałam o przypadku dziewczynki, której rodzina była
            zachwycona bo ciągle opowiadała o aniołach. Jaką to ma wyobraźnię
            itd. Wspierali jak się dało. Dopiero jak zaczęła opowiadać o
            demonach i rozmawiać z diabłem, to pomysleli, że coś jest nie tak.
            Prawo w tych kwestiach tez nie jest ok. Umieszczenie kogokolwiek w
            szpitalu psychiatrycznym bez jego zgody(a jaki chory np. z
            prześladowczymi sam się zgłosi??) jest szalenie trudne. Zapis o
            zagrożeniu życia/zdrowia jest czasem interpretowany tylko jako
            latanie z nożem (co z tego, że chory np. głodzi się).
            Odetchnęłam dopiero na studiach (właśnie psychologia), bo z racji
            kierunku ludzie traktowali choroby psychiczne jak każde inne
            (wniosek? Da się to wyrobić, ale kampanii informacyjnych jest mało).

            Co do bierności matek i ich współwiny... To trudny temat, bo ile
            sytuacji tyle odpowiedzi. Oczywiście można winić matki, że pewnych
            rzeczy nie widziały, choć cudem jest nie zauważyć, ignorowały,
            trwały w zwiazku, który był krzywdzący dla wszystkich. Ale taka
            ocena najłatwiej przychodzi osobom z zewnątrz, osobom, które są
            silne, mają wsparcie i gdyby je "wstawić" bezpośrednio w taką
            sytuację na pewno wyszły by z patologii wzorowo. A te kobiety nie
            widzą, bo stosują nieświadomie masę mechanizmów obronnych i to
            latami. Nie odchodzą, bo są zależne lub są tak głęboko w roli
            ofiary, że dla nich to norma.
            Zresztą czy na tej samej zasadzie nie można ocenić sprawcy? Bo
            czasem granica między ofiarą a sprawcą jest płynna, na pewno
            doskonale to wiesz.
      • anic77 Re: Alimenty na ojca tyrana 06.08.09, 13:09
        Uchylać się nie mamy zamiaru.Prawo jest prawem i trzeba będzie
        respektować wyrok Sądu.Uważamy to jednak za niesprawiedliwe, sami
        mamy dziecko i te pieniądze powinniśmy przeznaczyć na nie a musimy
        na ojca, który kojarzy się mojemu M wyłącznie z cierpieniem. Inną
        sprawę jest to, że przez 10 lat jego leczenia w zakładzie zamknietym
        jego opiekun prawny (jest całkowicie ubezwłasnowolniony) - syn
        zgarniał jego emeryturę.Teraz nie ma zamiaru dołożyć z tych
        pieniędzy ani grosza na Ośrodek.Rodzeństwo ma takie zawody, że mimo
        iż mają dochody wiele większe niż nasze to oficjalnie zarabiają
        mniej i wychodzi na to, że my mamy największe dochody, bo budżetówka
        i nic sie nie da ukryć.
        Ojciec ma 74 lata, więc to chyba emerytura a nie renta.Pomyliłam
        pojęcia.
        • ritsuko Re: Alimenty na ojca tyrana 06.08.09, 13:13
          Dobrze napisałaś z emeryturą :).
          Widzisz to moim zdaniem przede wszystkim mąż powinien pogadać z
          rodzeństwem. Jeżeli jest tak ajk mówisz to przecież mogą się dogadać
          między sobą, że będą przeznaczać tyle i tyle, a oficjalnie będzie to
          szło przez Twojego męża. Rzecz jasna jesli stosunki między
          rodzeństwem są ok.
          Hmm a historia z tą emeryturą dotyczy brata męża, tak? Ech no to nie
          powiem, z jego strony jest większa niesprawiedliwość niż ze strony
          przepisów
          • anic77 Re: Alimenty na ojca tyrana 06.08.09, 13:27
            Właśnie to brat M brał pieniądze ojca, a dziś śmieje się nam w
            twarz, bo sam jest na rencie 600,00 złotych.Pracuje nielegalnie i
            jego te alimenty dotkną w najmniejszym stopniu.Eh życie.
            • ritsuko Re: Alimenty na ojca tyrana 06.08.09, 13:29
              A pozostałe rodzeństwo? Kontakty na tej samej zasadzie? Bo jeśli z
              resztą jest w porządku, to może byście się jednak ze sobą dogadali?
              • anic77 Re: Alimenty na ojca tyrana 06.08.09, 13:31
                Z siostrą i bratem M się dogada.Łączy ich silna więź i raczej nie
                wystąpia przeciw sobie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka