pelen_pytan
21.08.09, 13:41
Drodzy,
Starałem się uniknąć tego momentu jak tylko mogłem, ale niestety -
nie udało się i obecnie stoję na rozstaju dróg.
Zainspirowany ostatnimi wątkami o oświadczynach postanowiłem spytać
się Was o opinie w sprawie, która wygląda następująco:
od dwóch lat mieszkam ze wspaniałą dziewczyną, którą bardzo kocham,a
która od jakiegoś czasu bardzo naciska mnie na oświadczyny. Sam nie
mam nic przeciwko, ale... od początku tego roku jestem bez pracy.
Pomimo na bieżąco wysyłanych CV nie dostałem jak dotąd żadnej oferty
pracy. Nie będę pisał jak brak pracy wpływa na mój stan psychiczny,
ogólnie za dobrze nie jest.
Moja luba traci powoli cierpliwość i pomimo wielu rozmów w temacie,
nadal wymaga ode mnie deklaracji. Jasno powiedziałem, że jak będę
miał robotę, to wtedy się oświadczę - kupię piękny pierścionek,
najdroższy na który będzie mnie stać.
Takie rozmowy działają tylko na chwilę, po tygodniu znowu widzę u
niej pogłębiającą się frustrację.
Ustaliliśmy, że gdybym się oświadczył, ślubu od razu nie będzie - na
to poczekamy aż będziemy stabilni finansowo, a moja luba chce tylko
deklaracji, że jest dla mnie kimś wyjątkowym, z kim chcę iść przez
życie.
I tu pojawia się pytanie. Co robić? Mam się oświadczyć (jestem na to
gotowy) kupując zwykły pierścionek (na pewno nie taki jaki był jej
dał, gdybym miał pracę i kasę) czy odejść, skoro jej tak bardzo
zależy na tych oświadczynach, że nie trafiają do niej proste
argumenty, że zwyczajnie w tym momencie nie mogę jej nic zaoferować
(jaki ze mnie facet, skoro nie mam pracy).
Mieszkamy w moim mieszkaniu (nie wynajmujemy), ale obecnie to jej
zarobki są dla nas głównym źródłem utrzymania.
Co Wy byście zrobili na moim miejscu?