Dodaj do ulubionych

Dylemat małżeński

27.08.09, 09:01
Od niedawna jestem mężatką ogólnie jesteśmy razem 4 lata.
Mieszkaliśmy razem przed ślubem. Mniej więcej zawsze wyglądało to
tak: on płacił rachunki i benzyne a ja jedzenie, kosmetyki i chemie.
Resztę poważnych wydatków braliśmy na pół (remont, tv, pralka)
Często gęsto to w ostatecznym rozrachunku ja płacę więcej, ale nigdy
nie robię z tego powodu problemów, przyjmuję to tak jak jest.
Właściwie wkurza mnie fakt że on zawsze kiedy coś kupujemy, lub
zamawiamy pizze itd. mówi mi że on nie ma pieniędzy bo ma na karcie.
Wychodzi że za takie "drobnostki" zawsze ja płacę (bo ja jakoś
zawsze mam pieniądze w portfelu)
Tak było nawet ostatnio jak kupiliśmy tv na spółkę, przyszła paczka
za pobraniem a on że ma pieniądze na karcie i że później mi odda
połowę. Zapłaciłam - kasy jakoś narazie nie widze spowrotem.
Co do płacenia jego części, czyli rachunki to leżą już 4
niezapłacone czynsze, energia i 4 zaległe za wodę. Oczywiście jak
mu wspominam żeby w końcu uregulował to mówi że owszem zapłaci. Niby
ma własną dobrze prosperującą firmę (ale zawsze jest na debecie)
Jest cudownym opiekuńczym facetem dobrym, ale to jest jedyna kwestia
w której nie potrafię mu zaufać. Nie wyobrażam sobie że mogłabym nie
pracować i on miałby nas utrzymać. Z jego pracą tez nigdy nie
wiadomo raz zlecenia są a raz nie ma. W ogóle to mam wrażenie że
jest skąpy, nigdy pierwszy nie wyciągnie ręki żeby zapłacić, nidgy
mi nie zaproponuje że mi coś kupi. Jak dostne czasem kwiatka to już
jest święto. Boję się żeby nic się między nami prze kasę nie zepsuło
bardzo go kocham i zależy mi na nim. Zostawić to tak jak jest dla
świętego spokoju? Ja z reguły nawet czasem sama mówię że zapłacę że
to czy tamto sama kupię - on nigdy czegoś takiego nie zaproponował.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 09:06
      Jego podejście do kasy, gdy jest się małżeństwem jest dla mnie zadziwiające.
      Od zawsze mamy wspólną kasę i konto z mężem (20 lat po ślubie):nie ma
      moje/twoje, rachunki opłaca z konta wspólnego bank, każdy z nas ma swoją kasę,
      którą sobie z bankomatu wypłaca, ale nie liczymy się tak dokładnie, nie
      kontrolujemy się, uzgadniamy większe wydatki. A tu - jesteście małżeństwem-
      ustalenia jak u obcych,no i ten rozwalający tekst "mam na karcie"- to wypłać, do
      cholery i miej kasę przy sobie!- tak chyba być w końcu powiedziała.
      Poza tym: zaleganie z czynszem itp.- dla mnie nieodpowiedzialność totalna.
      • 83kimi Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 09:11
        Radzę założyć osobne konto, na które będziecie co miesiąc wpłacać określoną sumę
        pieniędzy i z tego będziecie opłacać wszystkie wspólne wydatki. Możecie też
        razem wypłacić jakąś kwotę i trzymać w domu właśnie na takie wypadki jak
        zamówienie pizzy itp.
    • diabel.lancucki Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 09:12
      tak to jest jak sie dzieli w malzenstwie twoja kasa, moja kasa? A mieszkanie
      jest czyja wlasnoscia? Moze dlatego nie placi, ze nie jego? i z twojej pensji
      bedzie ewentualna egzekucja, nie z jego.
    • horpyna4 Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 09:13
      Dla mnie taki facet byłby skreślony już na wstępie.

      Ale rozumiem, że nie chcesz go skreślić, tylko coś z tym fantem
      zrobić.

      Weź zeszyt i wpisuj tam wszelkie wydatki - kiedy, na co i przez kogo
      zostały wydane pieniądze. Najlepiej od razu rozdziel: po jednej
      stronie zapisuj swoje, po drugiej jego. I koniecznie rubryka
      "narastające", wtedy od razu widać wszystko.
      • 83kimi Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 09:19
        Jeszcze lepiej zapisywać to w google documents (w exelu), niech on też tam
        wszystko wpisuje i będzie jasny obraz sytuacji.
        • majeczka2310 Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 09:27
          hmmm..... a może Ty też po prostu nie miej drobnych w portfelu
          właśnie na takie drobnostki jak pizza - zobaczysz co się będzie
          działo!!! w sumie to nie można mieć ciastka i zjeść ciastka- nie?
          sama mam podobnie i bardzo mnie to męczy chociaż mam ciut łatwiej bo
          on nie mój mąż!
          • balanca Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 09:31
            wiem co zrobię na pewno - założe w końcu konto i tez będę gadać że
            mam " na karcie" ciekawe jaka będzie reakcja:)
    • nothing.at.all Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 09:44
      I od 4 lat tak macie? Współczuję.
      Ja nie pojmuję dlaczego wcześniej takie rzeczy nie są ustalane,
      dlaczego on nie ma kasy przy sobie, jak trzeba płacic. Skąpy jest
      zwyczajnie.
      A nie lepiej założyc jeszcze jedno wspólne konto na które będziecie
      wpłacali kasę i z niej będzie wszystko co wspólne?
      No i ostatnia sprawa - dlaczego nie porozmawiasz z męzem?
    • dzikoozka Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 09:52
      Wiem jak to jest prowadzić działalność gosp. Prawdopodobnie Twojemu
      facetowi biznes idzie coraz słabiej, w końcu jest kryzys, i one się
      wstydzi przyznać, ze nie zarabia już tyle co kiedyś. Stąd narastają
      niezapłacone rachunki. Przyznaj: kto wpadł na pomysł kupienia TV? On
      nawet nie potrafił powiedzieć, ze go na to nie stać. Poniewaz
      piszesz, ze poza tym to świetny facet i go kochasz, nie skreślaj go
      od razu.
      KONIECZNIE usiadzcie i otwarcie porozmawiajcie o pieniądzach. Spytaj
      go wprost, jakie ma obroty. (A ZUS ponad 700 czy 800 zeta płacić
      musi co miesiac...), jakie zyski, czy widzi szanse na pracę, czy
      zamierza sie rozwijać czy nie lepiej zamknac ten biznes i poszukać
      pracy na etacie. Koniecznie musiscie jasno ocenić swoja sytuację:
      ile wspólnie macie przychodów i jakie koszty utrzymania. To
      normalne, ze "w dołku" ta osoba, która zarabia więcej, musi utrzymać
      dom, wiec nie narzekaj, ze wydajesz wiecej. Kiedy wyjdzie z kryzysu
      i mu się polepszy finansowo, to byc moze on będzie wiecej wydawał i
      będzie go stać na przenty dla Ciebie. Waruunkiem porozumienia jest
      jednak jasność w temacie: musisz wiedzieć, ile zarabia, jakie ma
      koszty, czy widzi szanse dla tego biznesu na przyszłość. Jak już
      poznasz sytuację, ustalacie - krto za co płacu (proponuję Tobie
      przejać opłaty typu czynsz woda elektrycznośc, bo to podstawa), on
      niech dokłada się ile moze do życia.
    • ind-ja Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 10:01
      ja sobie nie wyobrazam takiego malzenstwa.My nie mamy slubu mieszkamy razem i
      kase mamy wspolna.Czasami jak X kupi mi cos a ja zaczynam krzyczec,ze za drogie
      i nie powinien,ten sie usmiecha i mowi,ze zaplacicl z mojego konta,bo z jego
      wlasnie pobrali oplaty.Nie potrafilabym wyliczac sie z nim o kazdy
      grosz.Przeciez takie kalkulacje to dodatkowy stres.
    • wacikowa Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 10:03
      Dlaczego nam to piszesz?
      Tak trudno pogadać szczerze z własnym mężem? Co to za związek w którym ani Ty
      ani on nie potrafi wprost i konkretnie?
      Już samo to,że nie potraficie rozmawiać świadczy o tym,że prędzej czy później
      związek się rozpadnie. Przygotuj się na spłacanie jego długów.No ale czego to
      nie robi się w imię....no właśnie w imię czego? Aaaaaa wiem! W imię cudowności i
      opiekuńczości?:)
      • kobitka.jak.kobitka Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 10:41
        wacikowa napisała:

        > Dlaczego nam to piszesz?

        a od czego przepraszam jest forum? nie od pisania, wypłakania się, poradzenia???

        mniej agresji koleżanko mądralińska.
        • wacikowa Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 11:28
          A Ty obrońco maltretowanych masz coś do napisania na temat ?:)
          Czy tak chciałaś się popisać? Nie odróżniasz pytania od stwierdzenia?:)
          Wszędzie widzisz agresje? bidna.kobitka:)
          • kobitka.jak.kobitka Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 12:07
            nie odwracaj kota ogonem.
            nie napisałam nic do autorki, bo nic mądrego nie mam jej do napisania.
            a Ty za to zamiast dać radę, to atakujesz. ton jest ważny.
            Ciebie mi żal, naładowana negatywną energią frustratko. koniec tematu.
            • nothing.at.all Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 13:36
              Proszę tutaj nie zaśmiecać wątku;).
              Czytajcie ze zrozumieniem proszę - wszyscy!
              • wacikowa Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 16:54
                Nie żądaj od kobitki pisania na temat:) Ona ukierunkowana na robienie dymu. A
                czytanie ze zrozumieniem jest jej obce:)
                • skarpetka_szara Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 19:57
                  Cat fight !!!! Miauuuuuuu!!!!!! GHHRRRRR!!!
      • melixsa Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 12:02
        U nas jest podobnie, TŻ zajmuje się opłatami, ja płacę za "życie". Zwykle i tak
        z mojej pensji idzie wszystko i jeśli zostają jakieś wydatki, to mówię lubemu,
        że tyle i tyle będzie potrzebne. Wtedy on przynosi mi gotówkę, bądź robi przelew
        i nie mamy z $ żadnego kłopotu. Konta nie mamy wspólnego, bo preferujemy różne
        banki. Ale to żadna przeszkoda.
    • stinefraexeter Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 10:14
      Nie pojmuję.

      Przecież nie ma znaczenia, czy zapłacisz swoją gotówką, czy on swoją kartą - w
      obu przypadkach są to wasze wspólne pieniądze. Nie rozumiem zatem tego dzielenia
      rachunków na pół, dzielenia zakupów na pół, zwracania sobie nawzajem...
      Frajerzysz zupełnie niepotrzebnie.
      • balanca Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 10:33
        Dla mnie nie ma podziału moje - twoje, tylko chodzi mi o zwyczajne
        poczucie bezpieczeństwa.To jednak chyba bardziej wynika z tego ze
        nigdy nie wiadomo czy bedzie robota czy nie. Ja mam pieniądze co
        miesiąć do tego jeszcze naprawdę sporo odłożone (z wyjazdów za
        granicę) Wiem ile ma na koncie, wiem ile płaci zusu - no nie mało,
        niestety, a rozmowy były nie raz, powiedział ze jak będe potrzebować
        to on sie zawsze dolozy, tylko mam powiedziec, a ja nie umiem, nie
        potrafie sie prosic o kase. To jest jedyny problem w naszym zwiazku
        dzięki za każde porady
        • nanai11 Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 10:35
          Nie ma się co dziwic, znalazł frajera to korzysta.
        • 83kimi Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 11:11
          Jeśli to jedyny problem, to naprawdę pomyślcie o wspólnym koncie. Pieniądze w
          małżeństwie powinny być wspólne, co nie oznacza oczywiście, że małżonkowie nie
          mają prawa także do swoich własnych oszczędności.
        • nothing.at.all Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 13:39
          Obyście zawsze mieli problem z rozmową o kasę, bo zapewniam Cię, że
          są trudniejsze i gorsze. Nie pros, tylko porozmawiaj, jasno
          wytłumacz jak to wygląda, dlaczego źle się z tym czujesz, itp.
          Jeśteście małżeństwem - Ja i Ty to znaczy MY!
    • mahadeva Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 11:00
      kasa to zwykle problem
      ale czy wiesz jaka jest przyczyna? dalczego nie placi czynszu za 4
      mce? ma kase? bo moze nie ma? wtedy wychodzi kwestia, ze jest gapa i
      musisz go utrzymywac
      na pocieszenie powiem, ze faceci to zwykle ciepy, chyba, ze trafi Ci
      sie zaradny i zarabiajacy jak czlowiek, ale wtedy ma ego jak
      piramida cheopsa
      w kazdym razie zwykle kobiety zarabiaja wiecej od facetow, wiec to
      norma i sie przyzwyczaj
      • elske Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 11:13
        Jakie proszenie sie o kase? Jestescie małżeństwem i jeśli nie macie
        rozdzielnosci majatkowej , kasa którą zarabiacie jest wspólna.przychodza
        rachunki,zliczasz je i mowisz do męża:daj pieniądze bo ide zapłacic za rachunki.
        I koniec. Jak urodzisz dziecko i będziesz musiala (bo roznie w życiu bywa)po
        macierzyńskim jakąś część urlopu wychowawczego wykorzystać ,będziesz zekac aż
        się domyśli że trzeba rachunki zapłacić,zakupy zrobic, dla dziecka cos kupic? Bo
        to proszenie o kase?
    • paco_lopez Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 11:41
      czas na działanie. opłacaj wszystko az ci sie kasa skończy i przejdź
      na jego utrzymanie.
      w ogóle to zdaje się ze o ile nie wnosiliscie tego do sądy, to macie
      wspólnote majątkową. jego debet to także twój debet. moim zdaniem to
      o forse juz u was kwaśno jest, a po cztrech latach to niestety
      kurtyna opada do samego końca. uwaga.
    • ananananan Re: mama jedno pytanie 27.08.09, 14:01
      jak beda dzieci to kto za nie zaplaci zalozycie nowe konto i kazde wplaci troche
      i jak braknie to dziecku nie dacie?
      dla mnie pomylka odzielne konta
    • iberia.pl takie kwestie ustala się PRZED ślubem 27.08.09, 18:08
      na poczatku mieszkania razem, a teraz lament...
      • cloclo80 Re: takie kwestie ustala się PRZED ślubem 28.08.09, 00:41
        Wygląda na to, że było dogadane, tyle że system nie funkcjonuje, bo facet jest
        niewydolny finansowo do czego nie chce się przyznać.
        Pora na renegocjacje układu.
    • skarpetka_szara Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 20:05
      Problem jest Twoj a nie jego, bo to TY nie potrafisz rozmawiac o
      kasie. Pieniadze to nie jest cos magicznego. To jest zwykle
      urzadzenie do okreslonego celu. Jezeli potrzebujesz wbic gwozdzia
      w sciane to wstydzisz sie zapytac meza o mlotek??? NIE!
      pytasz: "daj mlotek, musze przybic gwozdzia.", albo "przybij mi
      tego gwozdzia swoim mlotkiem".

      Tak samo z pieniedzmi. Pieniadze sa wlasnie takim "mlotkiem" do
      oplacenia rachunkow, do kupienia rzeczy.

      Jakos dla wielu ludzi pieniadze to temat wstydliwy. Nie wiem
      dlaczego - ja winie Kosciol, ale kto wie...

      Rozmowa, rozmowa, i jeszcze raz rozmowa. I nie jak kotek
      cieniutkim glosem, tylko normalnie, - jakby to byla rozmowa o...
      pogodzie.

      • dziewczynawitryna Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 20:41
        "Jakos dla wielu ludzi pieniadze to temat wstydliwy. Nie wiem
        > dlaczego - ja winie Kosciol" - normalnie rozwaliłaś mnie tym tekstem.
        Myślałam, że... no, nieważne. A widziałaś ty w ostatnich latach jakiś kościół
        (nie mówiąc już o Kościele) z bliska?
        Chociaż w sumie to trochę rozumiem ten tok myślenia - ja o wszystko winię
        masonów i cyklistów. Trochę ostatnio rozmyślam, czy nie dorzucić kociarzy, ale
        jeszcze się waham.
        • wacikowa Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 20:49
          > Trochę ostatnio rozmyślam, czy nie dorzucić kociarzy, ale
          > jeszcze się waham.
          Ale tych co mają koty?:P
          Se.. ten no wypraszam:)
        • skarpetka_szara Re: Dylemat małżeński 27.08.09, 20:53
          LOL, pisalam to oczywiscie pol-zartem, zeby dac jakis ochlap dla
          waniliowej i appeple bo lubie ich reakcjie na takie teksty. lol

          A oczywiscie ze widzialam koscioly z bliska: ostatniej zimy bylam w
          Montrealu i przed zimnem chowalismy sie w kosciolach bardzo
          czesto. (a zimna takiego nie odczulam nigdy -nawet w PL)

          Ale tak szczerze (ale nie na temat) to ja jako dziecko balam sie
          pieniedzy. Jednak mysle ze to bylo przez te slowa krzyczane przez
          ksiedza z ambony: "predzej wielblad przejdzie przez ucho igielne
          niz bogaty przejdzie do krolestwa borzego". Jakos te "bycie
          bogatym" kojarzylo mi sie z czyms zlym. Ale oczywiscie wyroslam,
          zrozumialam czym katolicyzm jest, i juz jest ok.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka