lilly086
28.08.09, 08:41
ył witam,
Doradzcie proszę czy sie czepiam, czy mam powody do bycia niezbyt zadowolona z
pewnych faktów. Mój favet z którym mieszkam, był żonaty, ma dziecko(5
lat).Zaakceptowałam to, z dzieckiem mam świetny kontakt, nie mam nic przeciwko
jego spotkaniom z dzieckiem, no własnie,ale z dzieckiem, nie z byłą. Wczoraj
przez przypadek wysyłąjąc smsa z jego telefonu, zobaczyłam,że pisał do swojej
byłej ,że podjedzie do niej po telefon. Zapytałam więc po jaki telefon? a on
na to,że jedzie po telefon do niej, bo on jej kiedys sprzedał ten telefon i
jej sie popsuł i ona go poprosiła,żeby on oddał na gwarancję.Wkurzyło mnie to
, bo i owszem nie amm nic przeciwko jego spotkaniom z dzieckiem, ale z jakiej
paki am jej wozić telefony po serwisach? to niech jej jeszcze zakupy i pranie
robi.ona niby mu powiedziała,że dlatego ,że to on jest właścicielem, a to tez
guzik prawda, bo pracowałam w salonie firmowym telefonii komórkowej i wcale
nie musi właściciel oddawac, wystarczy dowód zakupu. nie wiem co teraz robic,
odwiózł mnie do pracy w trakcie drogi zaczeła sie rozmowa, wkurzyłam sie i
wyszłam z auta do pracy i powiedziałam mu na odchodne, żeby moze znią
zamieszkał z powrotem, i nic sie nie odzywamy do siebie ;(