Dodaj do ulubionych

Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę)

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.02, 17:35
Jestem w ciazy i nie wiem co robic. To dla mnie osobisty dramat.

Mimo starannie dobranego zabezpieczenia (trójstopniowe tabletki
antykoncepcyjne), kilka dni temu z przerażeniem odkryłam, że jestem w ciązy...

Mam 25 lat i tak naprawdę nigdy nie chciałam mieć dzieci. Nie czuję w sobie
potrzeby posiadania potomstwa, dzieci koleżanek nie budzą we mnie specjalnego
entuzjazmu, nie mówiąc już o czułości.
W dodatku we wrześniu ub.r. zrezygnowałam z dobrze płatnej pracy, by otworzyc
wreszcie własną niewielką firmę. A własna firma, wiadomo - praca 16 godzin na
dobę, maksymalne zaangażowanie i choć krzywa zysków pnie się w górę, moje
dochody są niewysokie, bo wiadomo, że świezo powstała firma wymaga wielu
inwestycji, aby mogła się rozwijać i dalej prosperować.
Gdybym teraz zrezygnowała z prowadzenia firmy, utopiłabym w niej mnóstwo
pieniędzy. No i zostałabym bez jakiegokolwiek źródła dochodu. Nie mam też
nikogo zaufanego, by mógł mnie zastąpić na kilka miesięcy (w dodatku za
naprawdę symboliczne wynagrodzenie).
Tak wiec zarówno moment, jak i sam fakt zajścia w ciąże stawiaja mnie w bardzo
nieciekawej sytuacji.
Dodam jeszcze, ze z tatusiem dziecka łączył mnie tylko gorący romans, tak więc
nie mogę specjalnie liczyć na jego pomoc. (Wie już o wszystkim - pozostawił
decyzję mi, powiedział, że jeżeli zdecyduję się urodzić, to oczywiscie uzna
dziecko i będzie płacił alimenty, natomiast nie może mi obiecać żadnego
wsparcia i pomocy)

Co robić?
Czy są wogóle w Polsce gabinety, gdzie można bezpiecznie przerwać ciążę? Jak
często występują powikłania i jakie jest ryzyko?
Ile kosztuje taka "przyjemność"?

Co robić!
I jak to do cholery możliwe, żeby stosując regularnie(!) tabletki
antykoncepcyjne, w kilka dni po okresie zajść w ciążę?

Margerita.

PS: Doradźcie coś, bo powoli wariuję!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: bella Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: 10.129.136.* 03.02.02, 18:26
      A co z Twoimi rodzicami? Czy w grę nie może wchodzić opiekunka na cały etat? To
      że dzieci nie budzą w Tobie czułości to nic takiego. Ja też byłam przerażona
      jak zaszłam w ciąże i również nigdy wcześniej nie wariowałam na punkcie dzieci,
      a teraz chwile które mogę spędzić z córeczką są najcudowniejszymi w moim życiu.
      macieżyństwo nauczyło mnie wielu rzeczy. Myślę, że gdyby nie Marysia nadal
      obijałabym się nie wiedząc czego chcę w życiu. To ciąża zmobilizowała mnie do
      tego żeby o czasie skończyć studia, znaleść rozijającą i ciekawą pracę. Nie
      doszłam do tego wszystkiego zupełnie sama. Ogromnie pomogli mi moi Rodzice,
      przyjaciele i dalsza rodzina. Moi Rodzice oboje pracują, nie chciałam żeby z
      tego rezygnowali, przełamałam dumę i przez 8 miesięcy po porodziebyłam na ich
      utrzymaniu. Od ojca dziecka nic nie chciałam, nie zabranialam mu oczywiście
      spotykać się z Marysią, ale odmawiałam jakielkolwiek pomocy finansowej.
      Jednakże po znalezieniu pracy, przyznałam, że przecież to i jego dziecko i on
      też powinien ponosić koszty utrzymania naszej córki. Dlatego też zgodziłam się
      żeby opłacał opiekunkę. Dzisiaj nie jestem sama, nie jest prwdą żeby wszyscy
      faceci od razu uciekali jak zobaczą kobietę z dzieckiem. Nie myślę jednak o
      wspólnej przyszłości z tym mężczyzną. na razie najważniejsza jest dla mnie
      corka i nie ukrywam praca. Wiem, że dla Marysi było by lepiej żebym wyszła za
      mąż, jednakże nic na siłę. Moi Rodzice są dość młodzi więc mam nadzieję, że
      jeszcze długo będą mogli dawać mojej córeczce przykład cudownej kochającej się
      rodziny. Ojciec Marysi jak już napisałam bardzo interesuje się dzieckiem, nie
      wiem czy przy jego pracy gdybyśmy byli razem więcej czasu by z nią spędzał.
      Marysia jest cudowną, roześmianą i bardzo przez wszystkich kochaną dziewczynką.
      Przyznam, że najbardziej żałuję, że nie ma rodzeństwa. Życie w niepełnej
      rodzinie nie jest ideałem, ale nikt nie powiedział, że fakt ten przekreśla całe
      przyszłe życie takiego dziecka. Co do usunięcia ciąży jestem totalną
      przeciwniczką, więc nie mogę Ci w tej kwestii pomóc, ale z tego co wiem to
      żaden problem, szczególnie jak masz na to pieniądze. Dodam, że zabieg to ok.
      dwie pensje opiekunki.
      • Gość: Wredna Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.proxy.aol.com 03.02.02, 18:33
        Wydaje mi sie to prowokacja. Slyszalas do czego sluza wieszaki na ubrania? Ale
        tego nie probuj.
        Moja droga jesli chcesz sie wyskrobac to i gabinet sie znajdzie. A w te twoja
        antykoncepcje to ja nie wierze.
      • re2 Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) 19.02.02, 14:20
        moje gratulacje, ja twoje dziecie będzie już na świecie , zmienisz zdanie, nie
        będzie to dla ciebie osobistym dramatem , na faktach
    • Gość: Wredna Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.proxy.aol.com 03.02.02, 18:35
      Ok, moze przesadzilam w poprzednim poscie. Generalnie ja jestem pro-choice.
      Ale wydajesz mi sie bardzo antypatyczna osoba. Zreszta skoro umiesz poradzic
      sobie z firm to i gabinet znajdziesz z latwoscia.
    • Gość: A27 Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.proxy.aol.com 03.02.02, 18:53
      Kup gazeta i zwroc uwage na ogloszenia "wywolywanie miesiaczki". Byla ciaza -
      nie ma ciazy. Tylko staraj sie nie trafic do jakiegos ukrainskiego rzeznika.
      (szkoda troche tego 'human potential', ktory pojawil sie w Tobie, ale przeciez
      wlasna firma, plaski brzuszek i swiety spokoj kochanka sa wazniejsze.)
    • Gość: kasia Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.atol.com.pl 03.02.02, 19:13
      To,że nie poczułaś jeszcze instynktu macierzyńskiego nie znaczy, ze po
      urodzeniu go nie poczujesz i nie pokochasz swego dziecka i nie będziesz
      szczęśliwa.Z drugiej strony urodzenie dziecka nie gwaranuje, iż ten instynkt
      się pojawi. W tej materii nigdy nic nie wiadomo. Jedne kobiety nie chcą
      dziecka, a po urodzeniu uwielbiają je, inne chcą i bardzo czekają, a po
      porodzie wpadają w depresję i je odrzucają, na szczęście na krótko.Jeśli
      chodzi o Twoją pracę, to czy naprawdę nie ma wyjścia? A matka, siostra,
      opiekunka do dziecka? Przecież nie jesteś chyba zupełnie sama? Jeśli nie
      chcesz rezygnowac z pracy, zwłaszcza jeśli sama się utrzymujesz, Twoim
      dzieckiem może zając się ktoś inny w czasie Twojej nieobecności. Możesz
      jeszcze oddac dziecko do adopcji, tak też można. Jeśli chodzi o
      aborcję,powikłania zawsze są, jak nie fizyczne to psychiczne. To naprawdę
      zadna przyjemność, żadna kobieta nie przechodzi tego bez wpływu (negatywnego!)
      na swoją psychikę.Niestety uraz zotaje na całe życie i nie wierz tym, które
      zapewniać Cię będą, ze to nic takiego. Każda cierpi, ale większość próbuje
      zapomnieć i wmówić sobie, ze nic się nie stało.A fizyczne powikłania wystepują
      dość często, pomijam uszkodzenia, te są rzadkie, ale wystepuje możliwośc
      późniejszej niepłodności(gdybyś kiedyś zechciała mieć dziecko) albo też
      pojawienie się nowotworu.Jak sama widzisz nie jest to zbyt bezpieczne i dosyc
      drogie, bo żeby to zrobić musiałabyś to zrobic "na czarno".Twoja sytuacja nie
      kwalifikuje się do aborcji legalnej.Jesli chodzi o tabletki antykoncepcyjne
      nie dają one 100% pewności. Wystarczy, że jesteś chora, bierzesz antybiotyki,
      masz biegunkę lub wymiotujesz a ich działanie jest osłabione.Wtedy trzeba
      uważać, bo przydarzyc się moze to co Tobie.
      A teraz opowiem ci historię. Był chłopak i dziewczyna, młodzi, w trzeciej
      klasie średniej szkoły. Kochali się, było cudownie, aż do pewnego dnia gdy
      okazało się, że ona jest w ciąży.Strach, szok, rozpacz. Nieskończona szkoła,
      co będzie jak się dziecko urodzi, za co je wychować, gdzie, co ze studiami, co
      na to rodzice?! Matka dziewczyny doradzała aborcję, także dlatego, że wstyd
      przed ludźmi.I rzeczywiście jedynym wyjściem z sytuacji wydawała się aborcja.
      Dziewczyna jednak się wciąż wahała, odkładała dwa razy zabieg. Zawsze chciała
      mieć dzieci, ale nie tak wcześnie, jednakże to nie zmieniało faktu, że było to
      jej dziecko, pierwsze dziecko i z mężczyzną, którego kochała i który w tej
      trudnej sytuacji okazał się prawdziwym mężczyzną, tak jak jego słowa o
      miłości.Bała się też konsekwencji zdrowotnych w przyszłości. Każda noc to był
      płacz, rozpacz, słowa przeprosin i prośby o przebaczenie tej małej
      istotki.Kazdy dzień to udawanie, ze wszystko jest w porządku w szkole, przed
      sąsiadami, koleżankami.Wreszcie zdesperowana zdecydowała się na zabieg.W
      przeddzień zabiegu coś ją podkusiło i zazdzwoniła do swojej przyjaciółki
      (trzydziestokilkuletniej, nauczycielki), tak pogadać.Skończyło się na tym, że
      wszystko jej opowiedziała, a ta kazała jej przyjechać.Porozmawiały sobie,
      przyjaciółka jako osoba postronna na trzeźwo oceniła sytuację i pokazała im
      jak mogą poradzić sobie z dzieckiem, ze to naprawdę nie koniec świata. W tym
      lęku i rozpaczy nawet nie byli w stanie normalnie myśleć. Po tej rozmowie
      podjęli decyzję: urodzą dziecko. Ona odwołała wizytę, powiedzieli jego
      rodzicom.Co najśmieszniejsze w tej sytuacji bardzo sie bali ich reakcji, a
      jego matka od razu powiedziała, ze usunięcie nie wchodzi w grę.Jest dziecko i
      trzeba je wychować.Zamieszkali u jej matki. Ona przeniosła się do zaocznego
      liceum, on został w swojej szkole. Urodziła im się śliczna córeczka, za którą
      wszyscy przepadali.Po skończeniu szkoły on podjął pracę, po roku dostali
      mieszkanie zakładowe, on poszedł na studia. Ona zajmowała się dzieckiem, gdy
      on skończył studia, ona zaczęła studiować. Pokonali wspólnie wiele zakrętów
      życiowych i są nadal razem ponad 10 lat. Wniosek z tej historii jest taki, że
      nie ma sytuacji bez wyjścia, a najlepszym doradcą jest spokój(albo ktoś
      spokojny).Spróbuj znaleźć kogoś kto mógłby ci pomóc znaleźć wyjście z tej
      sytuacji, ale najlepiej by był to ktoś dojrzały i doswiadczony, nie
      np.koleżanka, która sama jest przerażona perspektywą zostania matką w tym
      wieku. Niezależnie od rad, moich czy innych, decyzja należy do Ciebie i tylko
      do Ciebie, zwłaszcza, że z ojcem dziecka nic Cię nie łączy.Pamietaj,że chodzi
      tu o Twoje życie i Twoją przyszłość, ale nie zapominaj, że chodzi tu także o
      życie tej małej istoty ludzkiej, którą nosisz.Zalecam rozwagę,głębokie
      przemyślenie tematu i podjęcie takiej decyzji, której nigdy nie będziesz
      żałowała.Życzę powodzenia i pozdrawiam. Napisz jak podejmiesz decyzję.
      P.S. To jest moja historia.Poradzisz sobie, wierzę.
    • Gość: byba Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.icpnet.pl 03.02.02, 22:38
      Dziewczyna prosi o konkretną poradę, o ile to nie jest dziennikarska
      prowokacja, a forumowiczki opowiadają jej cukierkowe historyjki z happy endem
      o ślicznych dzieciątkach.
      • Gość: Magda Re: Do Byby IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.02.02, 22:54
        Forumowiczki jej radza od serca, a ze sa to historie z happy endem to zle???
        Musza byc od razu tragedie?? A moze to wlasnie uchroni dziewczyne przed
        tragedia???
    • Gość: Monika Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.02, 23:16
      > Co robić?
      > Czy są wogóle w Polsce gabinety, gdzie można bezpiecznie przerwać ciążę? Jak
      > często występują powikłania i jakie jest ryzyko?

      Decyzja nalezy do Ciebie. Moja kuzynka miala taki zabieg 16 lat temu i
      prawdopodobnie przez to nie moze miec dzieci. Kolezanka jako nastolatka miala
      skrobanke, po 3 latach jej byly maz zaciagnal ja do gabinetu i pod narkoza
      usunieto jej 6 miesieczny plod. Dwa zabiegi w sumie. Dzisiaj znalazla
      odpowiedniego partnera i wychowuje 3 zdrowych dzieci. Czyli nie ma reguly i
      zabieg zabiegowi nie jest rowny.

      Nie zalamuj sie bedzie dobrze, najwazniejsze nie tracic glowy i nie popadac w
      skrajnosci.
    • Gość: Magda Re: POZWOL MU ZYC!!!!!!!!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.02.02, 23:44
      Margerita jestes w pieknym wieku aby urodzic dziecko, mloda a jednoczesnie
      dojrzala. Jestes osoba zaradna, wiec czego sie boisz? Napewno dasz sobie rade,
      nie twierdze ze bedzie latwo, ale moze byc naprawde pieknie. Nie czujesz na
      razie instynktu macierzynskiego, bo dziecka nie planowalas a poza tym nie
      jestes w bliskim ukladzie z ojcem dziecka. Mysle, ze wszystko sie zmieni w
      tobie jesli podejmiesz decyzje, ze chcesz dac temu malemu czlowiekowi, ktory
      jest czastka ciebie szanse na zycie. Byc moze ze w przyszlosci moglabys miec
      inne dziecko, rownie piekne i pelne zycia, ale ta mala istotka nie ma innej
      szansy na zycie, jak wlasnie teraz. Czy chcialabys swiadomie odebrac jej te
      szanse??? Cztery lata temu bylam w ciazy, to byla wpadka, ale obydwoje z mezem
      chcielismy tego dziecka. Wiele spraw stalo wtedy na drodze, ale nigdy nie
      moglabym po prostu ze wzgledu na swoja wygode usunac tej ciazy. Kiedy bylam w
      10 tygodniu zaczelam krwawic i stracilismy to dziecko. Przezylismy to
      okropnie, czulam sie winna, ze nie cieszylam sie nim od pierwszej chwili,
      snulismy juz tyle planow na jego temat i nagle pustka. Moje cale cialo i dusza
      krzyczaly z bolu. Moje dziecko umarlo we mnie. W szpitalu siedzialam na
      poczekalni obok mlodej dziewczyny ja oddalabym wszystko aby moje dziecko moglo
      sie urodzic, a ona czekala na zabieg aby je zabic. Co za bezsens. Nie mogla
      oddac dziecka do adopcji??? Lepiej usunac, zeby o tym nie myslec, ze gdzies
      zyje, ze ktos sie nim cieszy??? Mysli sie napewno zawsze i do konca zycia o tym
      dziecku nienarodzonym. Ja nigdy go nie zapomne. W 4 miesiace po poronieniu,
      zaszlam ponownie w ciaze, jak najbardziej planowana. Myslelismy ze w ten sposob
      zagluszymy bol utraty dziecka. Urodzil sie sliczny, zdrowy chlopczyk, ale bol
      po stracie tamtego pozostal.Inne dziecko jest innym dzieckiem. Myslimy o nim
      zawsze, szczegolnie w dniu kiedy poronilam, w dniu w ktorym by sie urodzil,
      czy urodzila. Myslimy o nim w czasie swiat, w dniu dziecka, kiedy mamy wesole
      chwile i smutne. Nikt cie nie rozumie i nikt ci nie wspolczuje , nikt nawet nie
      musi wiedziec, nie ma pogrzebu, nie ma mogily, nie ma nic tylko placz w
      samotnoci. Zazdroszcze tym wszystkim kobietom, ktore nie stracily zadnego
      nienarodzonego dziecka, niezaleznie czy przez poronienie, czy z wlasnego
      wyboru.Jak musza obwiniac sie kobiety, ktore same z wyboru zabijaja swoje
      dzieci nawet nie mam pojecia, bo siebie zawsze bede obwiniac, o to ze moze
      bralam za duzo witamin na poczatku, ze sie nie spodziewalam ze jestem w ciazy
      itp itd.Chce abys wiedziala, ze aborcja nie zamkniesz swoich mysli o tym
      dziecku. To duza cena dla ciebie i zycie albo smierc dla tego malego bijacego w
      twoim ciele serduszka. Pozwol mu zyc. Jesli nie chcesz go ,oddaj do adopcji.
      • Gość: M. Re: POZWOL MU ZYC!!!!!!!!!!.... do Magdy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.02, 05:51
        Jestem tą całą sytuacją przerażona i zdezorientowana.
        Nie chciałam mieć dziecka, a jeżeli już to inaczej to sobie wyobrazałam. Zawsze
        dziecko kojarzyło mi się z pełną rodziną, mamą i tatą, domem z ogródkiem...
        A w moim przypadku?
        Taty - brak (zapewnił wprawdzie, ze będzie płacił alimenty, ale jeżeli chodzi o
        wychowanie dziecka, to nie bardzo ma ochotę w nim uczestniczyć)
        Mama - jak narazie to sama nie wie, czy wogóle chce być mamą
        Domek z ogródkiem - dopiero jest w planach (które wraz z urodzeniem dziecka
        jeszcze bardziej się oddalą). Ale tutaj nie narzekam. Mam własne mieszkanie -
        nieduże wprawdzie, ale jest.

        Nie podjęłam jeszcze żadnej decyzji. Nie mam już wprawdzie na nią wiele czasu -
        to już 10 tydzień, ale postanowiłam dać sobie jeszcze kilka dni.

        We wtorek chcę wyjechać na 2-3 dni - pomyśleć gdzieś w spokoju, zastanowić się.
        Może pojadę nad morze... Będę jednak dawać znak życia - zawsze znajdzie się
        jakieś miejsce gdzie można się podpiąć do sieci.

        W tej chwili nic już nie wiem.

        Boję się zarówno porodu, jak i aborcji. Zawsze źle znosiłam nawet najmniejszy
        ból... No i mdleje na widok krwi...

        Boję się, ze jak zdecyduję się urodzić to:
        - czeka mnie 9 miesięcy męki,
        - nie wytrzymam porodu (już robi mi się słabo na samą myśl),
        - już nigdy nie wrócę do dawnej formy... (koniec z płaskim brzuszkiem)
        - wogóle się rozsypię
        - nie pokocham swojego dziecka
        - nie poradzę sobie z jego wychowaniem, problemami dnia codzinnego
        - stracę to na co pracowałam tak długo, pozostanę bez źródła dochodów
        - nie będę potrafiła się nim zająć, a ono będzie cały czas płakać....

        Margerita

        • Gość: Magda Re: POZWOL MU ZYC!!!!!!!!!!.... do Margerity IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.02.02, 08:54
          Droga Margerito, doskonale cie rozumiem co czujesz. Jest ci bardzo ciezko, bo
          nie ma przy tobie ojca dziecka. Targaja toba rozne mysli, ze sobie nie dasz
          rady. Ale ja widze jasno, ze jestes bardzo madra i zaradna dziewczyna. W wieku
          25 lat masz mieszkanie i swoj wlasny biznes to naprawde imponujace, ale wiesz
          ty mozesz miec znacznie wiecej, mozesz miec swoje wlasne , piekne dziecko. Na
          pewno na poczatku nie bedzie ci latwo, czeka cie wiele nieprzespanych nocy, ale
          wierz mi jeden usmiech tej malej istoty zrekompensuje ci wszystko. Rzucilas
          dobra prace aby otworzyc swoj biznes, na to niejeden by sie nie zdecydowal
          wierz mi, a ty tego dokonalas, dajesz sobie rade, dasz sobie rade i z
          dzieckiem. Dobrze byloby abys miala wokol siebie kogos kto pomoglby ci
          szczegolnie w pierwszym okresie po porodzie abys mogla stanac na nogi,
          wydobrzec, nauczyc sie opieki nad malenstwem , ktos z rodziny, kolezanka, moze
          sasiadka. Ojciec dziecka zaoferowal swoja finansowa pomoc, a wiec mialabys
          ewentualnie na opiekunke, abys w tym czasie mogla zajac sie biznesem. Gdybys
          nie kochala tego dziecka nie zastanawialabys sie tak dlugo co poczac. Ja mysle,
          ze ty je juz kochasz, tylko na razie nie wiesz jak wszystko sie ulozy i masz
          przed oczami tylko same problemy. Co do ciazy to jedna czwarta , wedlug mnie
          najtrudniejsza za toba. Reszta potoczy sie szybciej niz myslisz. Wcale nie
          musisz wygladac po porodzie inaczej niz przed. Twoj brzuszek moze wygladac
          rownie plasko , wiem to z wlasnego doswiadczenia. Wystarczy troche cwiczen na
          brzuch, ale przeciez i dzisiaj musisz miec troche ruchu, aby dobrze wygladac,
          prawda? Co do modelu rodziny: mama , tata, domek z ogrodkiem, to wszystko
          jeszcze przed toba, to wszystko mozesz miec. Jestes jeszcze bardzo mloda i
          mozesz w zyciu miec wszystko, ale jesli nie zdecydujesz sie na to dziecko
          teraz, to tego nie cofniesz juz nigdy. Jedno dziecko nie zastapi ci drugiego,
          sama tego goraco doswiadczylam. Co do porodu, to nie moge ci powiedziec
          najlepiej jest tak i tak, bo o tym musisz zdecydowac sama razem z lekarzem. To
          twoje pierwsze dziecko,jestes mloda, silna, jest wiec szansa, ze urodzisz je
          bez problemu. W dzisiejszych czasach mozesz liczyc na znieczulenie, ktore moze
          ci znacznie pomoc, jesli ktos ma powazne powody moze rodzic poprzez planowana
          cesarke. Ja rodzilam tak moje drugie dziecko. Mam ciecie nisko, w poprzek
          brzucha, moge wiec bez problemu nadal nosic bikini na plazy. Dobrze, ze
          postanowilas jechac nad morze, przemyslec wszystko, rozjasnic swoj umysl.
          Wyobraz sobie, ze za 2-3 lata moglabys biegac po plazy z tym malenstwem, ktore
          nosisz dzis pod sercem. Pozdrawiam cie goraco i mam gleboka nadzieje, ze
          wybierzesz zycie, ze zdecydujesz sie urodzic to dzieciatko. Czas plynie bardzo
          szybko, moj synek, ktorego zdawaloby sie rodzilam wczoraj ma juz 3 lata. Jest
          pieknym mlodziencem i naprawde robi mi sie cieplo na sercu, kiedy mowi do mnie
          mamus. Prosze cie odezwij sie jeszcze.
          • bukowski27 magda ladnie napisalas:) (ntxt) 04.02.02, 10:10
        • Gość: Zuzka Re: POZWOL MU ZYC!!!!!!!!!!.... do Magdy IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.02, 20:59
          Gość portalu: M. napisał(a):


          > Taty - brak (zapewnił wprawdzie, ze będzie płacił alimenty, ale jeżeli chodzi o
          >
          > wychowanie dziecka, to nie bardzo ma ochotę w nim uczestniczyć)

          >

          Wszyscy co do jednego gadają o tym ze posiadanie dziecka nawet nieplanowanego
          moze byc wielkim szczesciem...ze to nic nie wiadomo...bla bla bla..
          A ja wam opowiem historie niecukierkową....opowiedzianą przez życie dziacka
          nieplanowanego jakim jestem
          Mój tatuś tez płacił alimenty (mam juz 22 lata dlatego już nie płaci) i też nie
          chciał uczestniczyć w wychowaniu mnie..tak jak to przedstawiła
          margerita...efekt?? nawet nie weim jak on wygląda...nawet nie dostaje kartek na
          urodziny...i gdyby ktoś mnie się zapytał czy chciałabym przyjść na ten świat na
          takich zasadach rodzinnych..gdybym sama miała ten wybór....to wolałabym zeby mnie
          wyskrobano....
          bo czuje się dzickiem niechcianym od samego początku do samego końca..nie
          chcianym przez mojego "tatusia"...cały czas sie obwiniałam...pytajac retorycznie
          dlaczego on mnie nie chciał...czy to jest moja wina?? bo jak kazde dziecko chce
          mieć ojca?? a nie kurwa jego pieniadze???i to tak marne że można dostać
          komplexu "taniości".....
          przestańcie pieprzyć o instynkcie macierzyńskim i problemach dorosłych..pomyślcie
          co bedzie czulo to dziecko jako dorastający człowiek chcący
          zrozumieć..dlaczego "tatuś niechcial uczestniczyć w jego wychowaniu?"....macie
          pomysł jak to wytlumaczyć dziciakowi?? czy ktoś może mi powiedzieć dlaczego nie
          znam mojego ojca?dlaczego nie chciał mnie odwiedzać? nie chciał wogóle
          uczestniczyć w moim życiu??
          • Gość: Magda Re: DO ZUZKI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.02.02, 17:05
            Zuzka twoja historia nie jest cukierkowa, podobnie jak wiekszosc historii tutaj
            przedstawionych. Prawie kazdy ma w sobie cos co go moze bolec. Jeden stracil
            dziecko, drugi ojca lub matke w wypadku , trzeci czuje sie
            niekochany ,niechciany przez ojca czy matke, czwarty ma niepelnosprawne
            dziecko, piaty zlamal sobie rdzen kregowy itp. itd. Ty odczuwasz bol, bo
            czujesz sie niechciana przez tate. Napewno to zabrzmi jak truizm, ale odpowiedz
            sobie na pytanie ile jest takich ludzi na swiecie? Napewno nie jest to
            pocieszeniem dla dziewczynki, czy chlopca, ze wlasnie to ich dotknelo. Ale
            widzisz roznica miedzy ludzmi polega na sposobie podejscia do problemu. Od
            ciebie tylko zalezy co z tym zrobisz w przyszlosci, czy postanowisz cieszyc sie
            pozytywami w swoim zyciu, czy tez ciagle bedziesz umartwiac sie jednym
            problemem na ktory notabene nie masz wplywu. Nie bede tu pisac, ze to co
            piszesz to ciezki grzech, bo moze nie jestes wierzaca, ale ublizasz tym
            wszystkim, ktorzy z desperacja walcza o swoje zycie, tym wszystkich ktorzy
            chcieliby znalezc sie na miejscu, takiej mlodej i sadze zdrowej osoby jak ty.
            Zadam ci teraz takie teoretyczne pytanie, czy zgodzilabys sie aby twoja matka
            mogla sie ciebie pozbyc teraz kiedy masz 22 lata. Ot tak po prostu pojsc z
            toba jutro do lekarza, ktory pozbawil by cie zycia?? Bez twojej zgody, bez
            twojej wiedzy. Piszesz, ze wolalabys byc " wyskrobana" bo tatus cie nie chcial,
            wiec co za roznica wtedy czy teraz. Chcialabys aby ktos tak postanowil o
            tobie?? Jestem pewna, ze nie. A jaka jest roznica miedzy toba teraz, a
            dzieckiem nienarodzonym?? Taka, ze ty masz prawa, a tamten czlowiek ich nie ma.
            Poradze ci co zrobic, mozesz to wykorzystac lub nadal pozostac ofiara swojego
            ojca. Wybor nalezy do ciebie. Napisz list do ojca, w ktorym przedstawisz mu
            wszystko co czujesz, caly twoj bagaz bolu i niespelnionych nadzieji. Wyslij go
            lub podrzyj i wrzuc do klozetu. Moze to przyniesie ci ulge, oczysci twoje
            mysli. Jesli tak to zacznij od tego momentu nowe zycie, w ktorym bedziesz sie
            koncentrowac na tym wszystkim co dobre. Podziekuj swojej matce, ze dzieki niej
            mozesz dzis pisac listy, oddychac, patrzyc na wschod i zachod slonca.Zobacz
            wokol moze obok ciebie jest ktos kto potrzebuje pomocy, wyciagnij do niego
            swoja pomocna dlon. Napisz codziennie 3 dobre rzeczy, ktore ci sie przytrafily,
            z ktorych jestes zadowolona, a wkrotce zorientujesz, sie ze zycie to wielki dar
            i trzeba sie nim cieszyc.Pozdrawiam Magda
            • tse-tse Re: DO Magdy 05.02.02, 17:30
              "Napisz codziennie 3 dobre rzeczy, ktore ci sie przytrafily,
              z ktorych jestes zadowolona, a wkrotce zorientujesz, sie ze zycie to wielki dar
              i trzeba sie nim cieszyc.Pozdrawiam Magda"

              Jaki wielki dar ?? Ty chyba nie wiesz, co piszesz... Zycie wielkim darem? I tak umrzesz, umra twoi
              bliscy, umra twoje dzieci. Nie....., dla mnie zycie nie jest wielkim darem, bo to jest miotanie sie,
              probowanie uczynic zycie znosniejszym, a i tak obojetnie co zrobie i tak czeka mnie smierc. Zreszta mi
              nawet nie chodzi o swoje zycie, najbardziej sie boje, ze bede musiala patrzec na smierc moich
              bliskich.
              A rodzenie dzieci, no coz, czy one powinny byc za to nam wdzieczne.??..Przeciez sprowadzamy je na
              swiat pelen chorob, bestialstw, zbrodni i smierci. Czasami , jak sie nad tym wszystkim zastanawie, to
              dochodze do takiego wniosku, ze lepsze jest tkwienie w nicosci, niz zycie w dzisiejszym swiecie..

              Przepraszam, troche filozofuje.., ale po tym , co sie stalo w USA i dzieje sie w krajach afrykanskich,
              nie potrafie juz inaczej patrzec na zycie..
              pzdr.
              • Gość: Magda Re: DO Tse-Tse IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.02.02, 20:19
                OK. To ja ci dam przyklad czegos pozytywnego z twojego zycia, jesli ty tego nie
                widzisz. Masz blikich ktorych kochasz i ktorzy prawdopodobnie kochaja ciebie.
                Prawda???Inaczej nie musialabys sie obawiac bolu zwiazanego z ich utrata.
                Kataklizmow nie bierz sobie tak mocno do serca, bo one zawsze byly i beda.
                Wszystko zalezy od punktu widzenia. Dla jednostki kataklizmem jest utrata
                jednej bliskiej osoby, na ludzkosci nie robi to wrazenia. Swiat w ktorym
                zyjemy jest bardziej niz niedoskonaly, ale jedyny , inny nie zostal nam dany i
                mozemy uczynic go lepszym . Inny przyklad: ktos usmiechnal sie do ciebie
                dzisiaj na ulicy, albo jeszcze inny chociaz cie nie znam to pisze do ciebie, bo
                zalezy mi na tobie na tym abys byla wieksza optymistka i zebys z wieksza
                nadzieja patrzyla w przyszlosc. Pozdrawiam cie goraco Magda.
        • Gość: Agi Re: POZWOL MU ZYC!!!!!!!!!!.... do Magdy IP: 212.160.117.* 05.02.02, 13:57
          Gość portalu: M. napisał(a):

          > Jestem tą całą sytuacją przerażona i zdezorientowana.
          > Nie chciałam mieć dziecka, a jeżeli już to inaczej to sobie wyobrazałam. Zawsze
          >
          > dziecko kojarzyło mi się z pełną rodziną, mamą i tatą, domem z ogródkiem...
          > A w moim przypadku?
          > Taty - brak (zapewnił wprawdzie, ze będzie płacił alimenty, ale jeżeli chodzi o
          >
          > wychowanie dziecka, to nie bardzo ma ochotę w nim uczestniczyć)
          > Mama - jak narazie to sama nie wie, czy wogóle chce być mamą
          > Domek z ogródkiem - dopiero jest w planach (które wraz z urodzeniem dziecka
          > jeszcze bardziej się oddalą). Ale tutaj nie narzekam. Mam własne mieszkanie -
          > nieduże wprawdzie, ale jest.
          >
          > Nie podjęłam jeszcze żadnej decyzji. Nie mam już wprawdzie na nią wiele czasu -
          >
          > to już 10 tydzień, ale postanowiłam dać sobie jeszcze kilka dni.
          >
          > We wtorek chcę wyjechać na 2-3 dni - pomyśleć gdzieś w spokoju, zastanowić się.
          >
          > Może pojadę nad morze... Będę jednak dawać znak życia - zawsze znajdzie się
          > jakieś miejsce gdzie można się podpiąć do sieci.
          >
          > W tej chwili nic już nie wiem.
          >
          > Boję się zarówno porodu, jak i aborcji. Zawsze źle znosiłam nawet najmniejszy
          > ból... No i mdleje na widok krwi...
          >
          > Boję się, ze jak zdecyduję się urodzić to:
          > - czeka mnie 9 miesięcy męki,
          > - nie wytrzymam porodu (już robi mi się słabo na samą myśl),
          > - już nigdy nie wrócę do dawnej formy... (koniec z płaskim brzuszkiem)
          > - wogóle się rozsypię
          > - nie pokocham swojego dziecka
          > - nie poradzę sobie z jego wychowaniem, problemami dnia codzinnego
          > - stracę to na co pracowałam tak długo, pozostanę bez źródła dochodów
          > - nie będę potrafiła się nim zająć, a ono będzie cały czas płakać....
          >
          > Margerita
          >
          Babo kochana... wszystkie jesteśmy kobietami..
          nie załamuj się.. jeśli masz tak wiele wątpliwości - usuń. Mówię Ci to zupełnie
          poważnie. Nikt nie jest w stanie zmusić człowieka do robienia czegoś czego się
          panicznie boi. Mam adres gabinetu - zabieg trwa ok 3 godzin, pod narkozą, budzisz
          się z podpaską w majtkach. Nie ma krwi, rozrywania na części, skrobania
          pogrzebaczem itd. Metodą odsysania. Daj sobie na hold - bardziej będzie Cię dusza
          boleć po zabiegu niż krocze. Na to nie ma rady - łzy napływały na każdy wózek na
          ulicy...

          pozdrawiam.
          • Gość: Magda Re: POZWOL MU ZYC!!!!!!!!!!.... do Agi IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.02.02, 17:36
            Ago droga nareszcie glos ktorego tu brakowalo na forum. Jak rozumiem mialas
            aborcje. Ja cie nie osadzam, bo nie jestem Bogiem, to jest kwestia twojego
            sumienia. Ja osobiscie jestem za zyciem . Wierze w to ze sa sytuacje w ktorych
            kobieta nie moze sobie pozwolic na dziecko, ale jesli kocha to dziecko i
            przemysli to w pore to moze wybrac adopcje. To jest duze poswiecenie , ale to
            jest rowniez benefit dla samej kobiety, aby nie musiala tak cierpiec jak ty,
            czy ja (poronilam w 10 tygodniu) na widok kazdego dziecka w wozku. Ktos tu
            napisal, ze skakal do gory z radosci po aborcji i nie mial zadnych wyrzutow
            sumienia. To chyba musi byc ekstremalny wyjatek.
          • Gość: M. Re: POZWOL MU ZYC!!!!!!!!!!.... do Magdy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.02, 08:31
            Gość portalu: Agi napisał(a):

            >
            > Babo kochana... wszystkie jesteśmy kobietami..
            > nie załamuj się.. jeśli masz tak wiele wątpliwości - usuń. Mówię Ci to zupełnie
            >
            > poważnie. Nikt nie jest w stanie zmusić człowieka do robienia czegoś czego się
            > panicznie boi. Mam adres gabinetu - zabieg trwa ok 3 godzin, pod narkozą, budzi
            > sz
            > się z podpaską w majtkach. Nie ma krwi, rozrywania na części, skrobania
            > pogrzebaczem itd. Metodą odsysania. Daj sobie na hold - bardziej będzie Cię dus
            > za
            > boleć po zabiegu niż krocze. Na to nie ma rady - łzy napływały na każdy wózek n
            > a
            > ulicy...
            >
            > pozdrawiam.

            I napływaja nadal?
            Odpowiedz mi proszę: czy gdybyś raz jeszcze miała podjąć taka decyzję,
            postąpiłabyś tak samo?

            Z pozdrowieniami
            Margerita

            • Gość: M. Re: POZWOL MU ZYC!!!!!!!!!!.... do Magdy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.02, 08:35
              Oczywiście moje pytanie (piętro wyżej) jest skierowane do Agi.
              Niefortunny tytuł posta.
              Przepraszam.

              M.
          • Gość: M. Re: POZWOL MU ZYC!!!!!!!!!!.... do Agi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.02, 08:40
            Gość portalu: Agi napisał(a):

            > Babo kochana... wszystkie jesteśmy kobietami..
            > nie załamuj się.. jeśli masz tak wiele wątpliwości - usuń. Mówię Ci to zupełnie
            >
            > poważnie. Nikt nie jest w stanie zmusić człowieka do robienia czegoś czego się
            > panicznie boi. Mam adres gabinetu - zabieg trwa ok 3 godzin, pod narkozą, budzi
            > sz
            > się z podpaską w majtkach. Nie ma krwi, rozrywania na części, skrobania
            > pogrzebaczem itd. Metodą odsysania. Daj sobie na hold - bardziej będzie Cię dus
            > za
            > boleć po zabiegu niż krocze. Na to nie ma rady - łzy napływały na każdy wózek n
            > a
            > ulicy...
            >
            > pozdrawiam.

            I napływaja nadal?
            Odpowiedz mi proszę: czy gdybyś raz jeszcze miała podjąć taka decyzję,
            postąpiłabyś tak samo?

            Pozdrawiam
            Margerita

    • Gość: Milek Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.abo.wanadoo.fr 04.02.02, 09:57
      Wiesz, strasznie ogromnie Ci ZAZDROSZCZE!
      Mam wszystko (akurat nie domek z ogrodkiem, bo mi nie zalezy,
      ale mam wszystko, co mi potrzebne, czego chcialam), tylko nie mam
      DZIECKA...
      Nie mam tez, na szczescie, wyrzutow sumienia, bo nigdy nie
      musialam zastanawiac sie nawet, czy chce dziecka juz
      poczetego, czy nie...
      Ogromnie pragniemy MALENSTwa!
      Moze jeszcze przyjdzie? Nie wiem, moze...
      Z mojej perspektywy - TY Juz masz to z glowy.
      Bo ONO juz jest!!!
      WIesz, mam taka przyjaciolke-lekarke, ktora w wieku
      lat 28 zaszla w ciaze zupelnie nieplanowana, niechciana
      i w ogole same 'nie'. Nie miala pracy, nie miala
      mieszkania, ojciec dziecka byl niewlasciwym mezczyzna.
      Koszmar.
      Oprocz tego strasznie sie bala ogolnego potepienia.
      Mojego tez.
      A ja jej POGRATULOWALAM!
      Bo:
      1.Bardzo jest trudno spotkac wlasciwego mezczyzne
      we wlasciwym momencie. A jak juz sie uda,
      to na dzieci moze byc za pozno.
      2.W tzw. miedzyczasie trudno sobie 'robic' dziecko -
      'sobie', zaznaczam, to znaczy bez przygotowania
      optymalnych dla niego warunkow, a tylko po to,
      by SIEBIE realizowac.
      3. Co innego, gdy ono juz JEST.
      Wtedy odpada problem tej ewentualnej egoistycznej
      decyzji. BO ja juz masz 'z glowy'.
      Malenstwo JEST!!!!
      4. Jak chodzi o jego tate, to tez sprawa jest prosta.
      Cala decyzja jest w TWOJEJ gestii. To Ty rozdajesz
      karty - i nie jest to gra.
      Jesli jest godny byc ojcem - warto mu na to pozwolic.
      Mozna mu tez pozwolic do tego dojrzec, bo te 9 miesiecy
      na przyjscie dziecka to czas tez dla ojca...
      Jesli nie dojrzeje - trudno, jego problem.
      Pewnie tez dziecka.
      Ale ono JUZ JEST. Wiec juz MA ten problem.
      Wszyscy mamy jakies problemy.
      Mysle sobie za to, ze MA TEZ WSPANIALA MAME!
      Naprawde tak mysle!
      WIesz, to tak cudownie BYC WE DWOJE!

      Tak mowilam mojej przyjaciolce, i mysle, ze to samo
      moge powiedziec i TOBIE!

      TEraz Ci zycze tylko radosci na kazdy dzien,
      cudownego odkrywania nowego zycia, ktore w Tobie,
      tego odczucia, gdy po raz pierwszy malenstwo sie
      poruszy (cudowne rzeczy opowiadaja o tym mamy!)
      I ZDROWKA - dla WAS OBOJGA!
      Pieknego czasu nad morzem
      Milek
      Aha, moja przyjaciolka wyszla za tate swego dziecka,
      ale nie jest z nim szczesliwa.
      Mowi, ze maly jest najwazniejszym i najlepszym,
      co ja w zyciu spotkalo.
      Chlopczyk rosnie zdrowo.
      Pozdrawiam
      M
      • Gość: nina Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: 194.204.161.* 04.02.02, 11:23
        Przeczytałam te wszystkie wypowiedzi - takie słodkie. Ale życie takie nie jest.
        Rozejrzyjcie się wokól - ile jest takich szczęśliwych ludzi jakich opisujecie.
        Jestem o rok starsza od autorki i nie wyobrażam siebie w ciąży. Ja pokazujecie
        jej taką idylliczną wersję macierzyństwa (jakby tak było to wszyscy mieliby co
        najmniej 5 dzieci) to pokażcie jej także złe strony. Ja nie ma dzieci, więc
        przedstawię swoje argumenty dlaczego nie chcę mieć dzieci (a przynajmniej na
        razie):
        - 9 miesięcy (to wcale nie tak krótko)latania z brzuchem (może będziesz
        np.musiała leżeć przez pół roku, aby podtrzymać ciążę).
        - poród - zapytaj gdzie np. zrobią Ci cc na życzenie, w większości szpitali
        zzorobią z wielką łaską, za duże pieniądze i już w dalszej fazie porodu - więc
        co się ocierpisz to twoje. Zszywanie krocza itp. to inna perpektywa
        - jesteś prawie sama - nie wyobrażam sobie prowadzenia firmy, karmienia dziecka
        (niekoniecznie piersią)i opieki. Osoby które mówią o opiekunce to niech
        pomyślą, że ta firma dopiero się rozkręca i opłacić to wszystko nie będzie
        łatwo.
        - no i na koniec pewne ograniczenie swobody.
        Jesteś w wieku jeszcze rozrywkowym - ja na swoim miejscu poczekam do 30-tki, a
        jeśli nic nie wyjdzie to płakaźć zbytnio nie będę. W końcu nie jest
        najwaniejszą rzeczą rozmnażanie się.
        • Gość: DORIS Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: 10.134.129.* 04.02.02, 12:20
          Pierdzielenie o Szopenie tak mogę nazwać zdecydowaną większość odpowiedzi na
          Twój niestety ale duży problem.Jeżeli to prawda że jesteś w takiej sytuacji to
          jeśli już chcesz czyjejś rady, to ja radzę ci jedno ,idź za głosem swojej
          duszy ,myśl tylko o sobie ,bo to ty będziesz ponosiła wszelkie konsekwencje.Nie
          wierz w to że jeżeli urodzisz ,to po kilku zawirowaniach zaraz Twoje życie
          zmieni się w bajkę ,ani nie wierz w to ,że jak usuniesz ciążę to będziesz miała
          wyrzuty sumienia do końca życia.To wszystko bzdury.Wygląda na to że jesteś dość
          silną kobietą (tak jak ja )i zapewniam Cię że nie ma mowy o jakimś tam
          zamartwianiu się.Jak się już pewnie domyślasz to ja się pozbyłam ciąży 5 czy 6
          lat temu (podjęliśmy tą decyzję razem z moim obecnym mężem jeszcze przed
          ślubem ) i nie powiem żeby to mnie przyprawiło o jakieś smutki ,ot decyzja jak
          każda inna w życiu .Nawet sobie nie wyobrażasz jaką ulgę poczułam wychodząć(po
          godzinie) z gabinetu.Nie posiadam narazie dzieci bo nie mamy z mężem na to
          ochoty,chociaż nie wykluczone że niedługo się zdecydujemy .Nawet jak nie będę
          mogła mieć dziecka to przyjmę to z pokorą,chociaż moje koleżanki które
          skorzystały z usług tej samej p.doktor nie mają żadnych problemów z zajściem w
          ciążę,więc nie wierz też w bzdurne gadanie że potem są powikłania ,nic z tych
          rzeczy,ot tak jakbyś wyrwała ząb(naprawdę, też w to kiedyś nie
          wierzyłam!).Także moja droga zrób to czego naprawdę chcesz ,tylko nie oszukuj
          sama siebie.
          Ps.Do niczego nie namawiam i niczego nie radzę,napisałam Ci tylko trochę
          najprawdziwszej prawdy .Hej.
          • Gość: ixi Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 04.02.02, 12:55
            Doris, powikłania mogą wystąpić u każdej kobiety po takim zabiegu - nawiasem
            mówiąc, po wyrwaniu zęba też mogą byc powikłania. Moga, ale nie muszą, zarówno
            straszenie, jak i bagatelizowanie tego jest przegięciem. A cięcie cesarskie na
            życzenie mogła wymyślic tylko osoba, która nigdy tego cięcia nie miała i nie
            widziała. Już to, że przy zwykłym porodzie wychodzi się do domu po 3-ch dniach,
            a po CC - po 7-miu, daje do myślenia. 2 godziny po normalnym porodzie kobieta
            już może siadać, jeść. Następnego dnia po CC - ledwo może usiąść. To jest
            normalna operacja brzuszna - zarzyczyłabys sobie usunięcie wyrostka na żądanie?
            Żeby uniknąć bólu przy porodzie - wystarczy znieczulenie. W większości szpitali
            ta usługa jest dostępna odpłatnie na żądanie, nie trzeba dawać żadnych łapówek.
            • Gość: Magda Re: Do Ixi IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.02.02, 21:06
              Dziewczyno naucz sie czytac, pozniej dopiero pisz . Przeczytaj jeszcze raz co
              napisalam o porodzie. Nikomu nie radze jak ma rodzic, nie jestem lekarzem tylko
              inzynierem. Pisze tylko o mozliwosci znieczulenia, o tym ze mloda i silna
              kobieta moze urodzic w sposob naturalny, a jesli ktos ma wazne powody moze miec
              planowana cesarke, tak jak to mialo miejsce w moim przypadku, kiedy dziecko
              mialo polozenie poprzeczne , nie glowkowe. Tak, ze nieraz ta cesarka moze byc
              mniejszym zagrozeniem niz regularny porod. Po cesarce wyszlam ze szpitala na
              trzeci dzien,nie na siodmy jak piszesz a po regularnym porodzie kobiety
              wychodza na drugi dzien( nie w Polsce). Cesarke widzialam doslownie, gdyz
              wybralam opcje znieczulenia miejscowego. Na drugi dzien to ja juz chodzilam,
              nie tylko siedzialam. Takie tu sa zasady. W Polsce nie kazali mi wstawac
              tydzien po operacji wyrostka, dlatego dzis mam zrosty. Co kraj to obyczaj.
              Zastanow sie na drugi raz co piszesz, przeciez mnie nie znasz, dlaczego wiec
              piszesz o czyms o czym nie masz zielonego pojecia.
        • Gość: Milek Do NIny IP: *.abo.wanadoo.fr 04.02.02, 14:55
          Gość portalu: nina napisał(a):

          > Przeczytałam te wszystkie wypowiedzi - takie słodkie. Ale życie takie nie jest.
          >
          > Rozejrzyjcie się wokól - ile jest takich szczęśliwych ludzi jakich opisujecie.
          > Jestem o rok starsza od autorki i nie wyobrażam siebie w ciąży. Ja pokazujecie
          > jej taką idylliczną wersję macierzyństwa (jakby tak było to wszyscy mieliby co
          > najmniej 5 dzieci) to pokażcie jej także złe strony. Ja nie ma dzieci, więc
          > przedstawię swoje argumenty dlaczego nie chcę mieć dzieci (a przynajmniej na
          > razie):
          > - 9 miesięcy (to wcale nie tak krótko)latania z brzuchem (może będziesz
          > np.musiała leżeć przez pół roku, aby podtrzymać ciążę).
          > - poród - zapytaj gdzie np. zrobią Ci cc na życzenie, w większości szpitali
          > zzorobią z wielką łaską, za duże pieniądze i już w dalszej fazie porodu - więc
          > co się ocierpisz to twoje. Zszywanie krocza itp. to inna perpektywa
          > - jesteś prawie sama - nie wyobrażam sobie prowadzenia firmy, karmienia dziecka
          >
          > (niekoniecznie piersią)i opieki. Osoby które mówią o opiekunce to niech
          > pomyślą, że ta firma dopiero się rozkręca i opłacić to wszystko nie będzie
          > łatwo.
          > - no i na koniec pewne ograniczenie swobody.
          > Jesteś w wieku jeszcze rozrywkowym - ja na swoim miejscu poczekam do 30-tki, a
          > jeśli nic nie wyjdzie to płakaźć zbytnio nie będę. W końcu nie jest
          > najwaniejszą rzeczą rozmnażanie się.

          Ja czekalam do 30, ale nie dlatego, zeby sie 'rozrywac'.
          Czekalam na tego wlasciwego.
          Moja historia nie jest slodka, tylko prawdziwa.
          Historia mojej przyjaciolki tez nie jest slodka, chocby
          dlatego, ze NIE jest szczesliwa ze swoim mezczyzna.
          Ale wyboru NIE zaluje.
          A TObie zycze dobrych wyborow!
    • Gość: dala Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 04.02.02, 13:01
      skoro mowa o komplikacjach po przerwaniu ciąży, to ciekawa jestem czy w Polsce
      możliwe jest znalezienie lekarza, który przeprowadzi zabieg metodą próżniową.
      Jest ona zupełnie nie groźna dla zdrowia matki więc Margerita nie musiałaby
      martwić się o to czy nie będzie w przyszłości bezpłodna. A jeśli nie w Polsce
      to może warto byłoby postarać się o wyjazd za granicę, jeśli mogłabyś sobie na
      to pozwolić, jeśli zdecydujesz się na zabig. Miałabyś wtedy 100% pewność, że
      nie przeszkodzi ci to w przyszłości mieć dzieci.
      • Gość: kasia Re: do Doris IP: *.atol.com.pl 04.02.02, 13:18
        Wiesz współczuje ci. Jak można porównać zabicie własnego dziecka(jakiekolwiek
        powazne powody by do tego nie skłaniały)do wyrwania zęba?!! Straszny jest ten
        brak uczuć z twojej strony.I nie wiem czy ci współczuć czy zazdrościć, że nie
        czułaś nic, a raczej ulgę po usunięciu swego dziecka, i do dzisiaj nie wzbudza
        to u ciebie żadnych odczuć.Bo ja nigdy nie spotkałam kobiety, którą by to nie
        poruszyło i która by nie cierpiała z tego powodu nawet po latach.Gdzieś na
        forum jest wątek na temat zagadnienia kobiecości, ty na pewno kobieca nie
        jesteś, nie wiem nawet czy można nazwać cię człowiekiem.
        • Gość: Angelos Re: do Doris IP: 157.25.121.* 04.02.02, 13:33
          Gość portalu: kasia napisał(a):

          > Wiesz współczuje ci. Jak można porównać zabicie własnego dziecka(jakiekolwiek
          > powazne powody by do tego nie skłaniały)do wyrwania zęba?!! Straszny jest ten
          > brak uczuć z twojej strony.I nie wiem czy ci współczuć czy zazdrościć, że nie
          > czułaś nic, a raczej ulgę po usunięciu swego dziecka, i do dzisiaj nie wzbudza
          > to u ciebie żadnych odczuć.Bo ja nigdy nie spotkałam kobiety, którą by to nie
          > poruszyło i która by nie cierpiała z tego powodu nawet po latach.Gdzieś na
          > forum jest wątek na temat zagadnienia kobiecości, ty na pewno kobieca nie
          > jesteś, nie wiem nawet czy można nazwać cię człowiekiem.


          Dobra z Ciebie dziwczyna Kasiu. Człowiek myśli, że życie ma być łatwe. Kto
          powiedział, że ma być łatwe. Większość nie chce za nic brać odpowiedzialności. To
          problem naszej teraźniejszości.
        • Gość: DORIS Re: do Doris IP: 10.134.129.* 04.02.02, 13:43
          To że pojawią się krytyczne głosy na temat mojej nie tyle prady co
          przedstawienia sprawy taką jaka jest,to nie miałam wątpliwości,wręcz byłam tego
          pewna bo każdy ma inne zdanie na jakiś tam temat.Nie zgadzam się natomiast z
          tym że każda kobieta napewno będzie cierpieć moralne katusze przez to że
          usunęła ciążę.Guzik prawda to bzdury bo znam parę osób które są wręcz
          szczęśliwe z tego powodu.Nie mówię tu że nie ma kobiet które nie cierpią ,bo
          są ,ale to już ich problem, widocznie nie powinne były tego robić i tyle.A co
          to ,mało to się rzeczy w życiu żałuje,ja np.żałuję że mieszkam w Warszawie a
          nie np. w Ełku albo gdzieś w innym miejscu na Mazurach,miałam kiedyś okazję się
          tam przenieść ale tego nie zrobiłam.Wszystko można sobie wmówić ,nawet to że
          powinno się żałować wczorajszego dnia.Kwestia charakteru i tyle .
          • tse-tse Re: do Doris 04.02.02, 14:14
            Prawda, sa kobiety , które nie żałują aborcji, tez sie z takimi spotkalam. Osobiście nie potepiam
            kobiet, które usunely ciąze, chociaz chyba bym tego nie zrobila, przynajmniej na dzien dzisiejszy.
            Uwazam, ze nie mozna nikogo zmuszac do tego, by rodzil. Kazda kobieta powinna podjac w pelni
            autonomiczna decyzje, urodzic, czy nie. Nie bede wypowiadac sie na temat, czy 10 tygodniowy zarodek
            jest czlowiekiem czy nie, dla ludzi, ktorzy z niecierpliwoscia oczekuja na owoc swej milosci z
            pewnoscia jest, natomiast dla tych, ktorzy nie chca dziecka, zarodek jest tylko czyms , co przypomina
            fasolke.Jezeli kobieta jest pewna na 100%, ze nie chce urodzic dziecka, nie powinna tego robic,
            poniewaz istnieje duze prawdopodobienstwo, ze dziecko dolaczy do grupy dzieci niekochanych,
            niechcianych, obarczanych wina za wszystko co zle i bedzie zylo ze swiadomoscia, ze zniszczylo zycie
            swej matce...
            • Gość: Angelos Re: do Doris IP: 157.25.121.* 04.02.02, 14:23
              tse-tse napisał(a):

              > Prawda, sa kobiety , które nie żałują aborcji, tez sie z takimi spotkalam. Osob
              > iście nie potepiam
              > kobiet, które usunely ciąze, chociaz chyba bym tego nie zrobila, przynajmniej n
              > a dzien dzisiejszy.
              > Uwazam, ze nie mozna nikogo zmuszac do tego, by rodzil. Kazda kobieta powinna
              > podjac w pelni
              > autonomiczna decyzje, urodzic, czy nie. Nie bede wypowiadac sie na temat, czy 1
              > 0 tygodniowy zarodek
              > jest czlowiekiem czy nie, dla ludzi, ktorzy z niecierpliwoscia oczekuja na owoc
              > swej milosci z
              > pewnoscia jest, natomiast dla tych, ktorzy nie chca dziecka, zarodek jest tylko
              > czyms , co przypomina
              > fasolke.Jezeli kobieta jest pewna na 100%, ze nie chce urodzic dziecka, nie pow
              > inna tego robic,
              > poniewaz istnieje duze prawdopodobienstwo, ze dziecko dolaczy do grupy dzieci n
              > iekochanych,
              > niechcianych, obarczanych wina za wszystko co zle i bedzie zylo ze swiadomoscia
              > , ze zniszczylo zycie
              > swej matce...

              Wolę zniszczyć życie swojej matce niż nieistnieć.

              • tse-tse Re: do Doris 04.02.02, 14:35
                To porozmawiaj z dziecmi bitymi , maltretowanymi i w domach dziecka, i z tymi wszystkimi, ktore sa
                dziecmi niechcianymi i odczuwaja to na kazdym kroku. Tymi, ktore uciekaja z domu, popelniaja
                samobojstw, bo nie widza sensu w zyciu, bo je nikt nie chce...
                • Gość: Angelos Re: do Doris IP: 157.25.121.* 04.02.02, 14:40
                  tse-tse napisał(a):

                  > To porozmawiaj z dziecmi bitymi , maltretowanymi i w domach dziecka, i z tymi w
                  > szystkimi, ktore sa
                  > dziecmi niechcianymi i odczuwaja to na kazdym kroku. Tymi, ktore uciekaja z dom
                  > u, popelniaja
                  > samobojstw, bo nie widza sensu w zyciu, bo je nikt nie chce...


                  Śmierć czy bicie. Hmmm dylemat. Wolę być nie chciany i istnieć. Zresztą kiedyś
                  się kończy władza rodzicielska.
                • Gość: Milek Do tse-tse IP: *.abo.wanadoo.fr 04.02.02, 14:50
                  tse-tse napisał(a):

                  > To porozmawiaj z dziecmi bitymi , maltretowanymi i w domach dziecka, i z tymi w
                  > szystkimi, ktore sa
                  > dziecmi niechcianymi i odczuwaja to na kazdym kroku. Tymi, ktore uciekaja z dom
                  > u, popelniaja
                  > samobojstw, bo nie widza sensu w zyciu, bo je nikt nie chce...

                  No wlasnie, warto porozmawiac. Ja nawet znam kilkoro. Juz sa dorosle.
                  I wcale nie przez przypadek nie popelnily samobojstwa...
                  Znam tez troche przypadkow samobojstw w tzw. normalnych rodzinach.
                  Pewnie czegos nie rozumiem, ale czego mial dowiesc Twoj post?
                  • tse-tse Re: Do tse-tse 04.02.02, 14:52
                    Moj post mial tego dowiesc, ze istnienie samo w sobie nie jest wartoscia. O wartosci istnienia
                    decyduje dopiero to, co je wypelnia.
                    • Gość: Angelos Re: Do tse-tse IP: 157.25.121.* 04.02.02, 14:58
                      tse-tse napisał(a):

                      > Moj post mial tego dowiesc, ze istnienie samo w sobie nie jest wartoscia. O war
                      > tosci istnienia
                      > decyduje dopiero to, co je wypelnia.

                      A skąd mamy wiedzieć co je wypełni skoro nas nie ma?

                      • tse-tse Re: Do tse-tse 04.02.02, 15:04
                        "A skąd mamy wiedzieć co je wypełni skoro nas nie ma?"

                        No wlasnie. Wiec po co mamy skazywac innych na zycie, czyli " smiertelna chorobe, przekazywaną
                        drogą plciowa.."?
                        • Gość: Angelos Re: Do tse-tse IP: 157.25.121.* 04.02.02, 15:10
                          tse-tse napisał(a):

                          > "A skąd mamy wiedzieć co je wypełni skoro nas nie ma?"
                          >
                          > No wlasnie. Wiec po co mamy skazywac innych na zycie, czyli " smiertelna choro
                          > be, przekazywaną
                          > drogą plciowa.."?

                          A czy ktoś ma prawo do mnie?

                    • Gość: Milek Re: Do tse-tse IP: *.abo.wanadoo.fr 04.02.02, 15:05
                      tse-tse napisał(a):

                      > Moj post mial tego dowiesc, ze istnienie samo w sobie nie jest wartoscia. O war
                      > tosci istnienia
                      > decyduje dopiero to, co je wypelnia.

                      Zalozmy, ze tak. Nawet przy takim zalozeniu
                      nienarodzone dziecko jest POTENCJA.
                      JEST, istnieje, choc NIE WIADOMO, co 'ja wypelnia'.
                      Kimze jest czlowiek,by decydowac o ewent. 'eliminacji'
                      tej 'potencji'?
                      Nie mamy takiego prawa nawet wowczas, gdy jestesmy
                      matkami. Bo my tylko mozemy swiadomie wplynac - i to
                      w zdumiewajaco niewielkim stopniu - na ksztalt tego
                      wypelnienia, ale nie na jego istote.
                      To byt niezalezny. Wolny, choc jeszcze nierozwiniety.
                      Lubie czasem marzyc o dziecku.
                      Wyobrazam sobie wtedy, bywa, doroslego czlowieka.
                      Niekoniecznie to Maria Curie. Moze byc 'zwykla'
                      pielegniarka. Taka, co rozdaje ludziom dobro.
                      Zycze CI Einsteina, sama 'zadowole sie' prostym czlowiekiem...
                      Pozdrwiam
                      • tse-tse Re: Do tse-tse 04.02.02, 15:15
                        Ok, ok, ok...ale ja nie o tym...

                        Pamietasz moze historie czteroletniego Michalka, utopionego na żadanie matki? Czy nie lepiej dla
                        niego by bylo, jakby sie w ogole nie urodzil, nizby mial miec taka matke.., ktora jego zycie przeliczyla
                        na pieniadze uzyskane z polisy ubezpieczeniowej? Ona tez nie chciala tego dziecka urodzic...
                        • Gość: Milek Re: Do tse-tse IP: *.abo.wanadoo.fr 04.02.02, 15:28
                          tse-tse napisał(a):

                          > Ok, ok, ok...ale ja nie o tym...
                          >
                          > Pamietasz moze historie czteroletniego Michalka, utopionego na żadanie matki? C
                          > zy nie lepiej dla
                          > niego by bylo, jakby sie w ogole nie urodzil, nizby mial miec taka matke.., kto
                          > ra jego zycie przeliczyla
                          > na pieniadze uzyskane z polisy ubezpieczeniowej? Ona tez nie chciala tego dziec
                          > ka urodzic...

                          A pamietasz kobiete, ktora sie zajmowala Michalkiem?
                          Ona mu bardzo duzo ofiarowala...
                          Rownie wiele (a moze i wiecej?) on ofiarowal jej...
                          A ile ofiarowal wlasnej mamie, to tylko
                          ona sama bedzie mogla powiedziec - oceniwszy to w pelni
                          dopiero przed wlasna smiercia.

                          Zycie Michalka mialo swoj cel, tak jak ma go kazde zycie...
                          • tse-tse Re: Do tse-tse 04.02.02, 15:34
                            Chcialam tylko przez to powiedziec, ze dzieci powinny rodzic TYLKO kobiety, ktore tego chca.
                            Matką nie moze zostac byle kto, a tym bardziej osoba nieprzygotowana do tej roli. Bycie matka to
                            odpowiedzialnosc na cale zycie.
                            • Gość: Milek Re: Do tse-tse IP: *.abo.wanadoo.fr 04.02.02, 16:24
                              tse-tse napisał(a):

                              > Chcialam tylko przez to powiedziec, ze dzieci powinny rodzic TYLKO kobiety, kto
                              > re tego chca.
                              > Matką nie moze zostac byle kto, a tym bardziej osoba nieprzygotowana do tej rol
                              > i. Bycie matka to
                              > odpowiedzialnosc na cale zycie
                              Na odpowiedzialnosc zgoda.
                              Trzeba jej zatem, ZANIM dziecko sie pocznie.
                              Bo jak sie juz pocznie, to trzeba konsekwencji.
                              Czesto kobieta nie wie, czego chce, bo jest kompletnie zdezorientowana.
                              I w takiej wlasnie sytuacji jest Margerita, do ktorej mowimy.
                              Ja twierdze, ze JUZ jest MATKA. I JUZ jest odpowiedzialna...
                              Odpowiedzialnosc za dziecko to jedna z przyjemniejszych odpowiedzialnosci
                              w zyciu...
                              Pozdrawiam nieustajaco
                              • tse-tse Re: Do tse-tse 04.02.02, 16:41
                                Na odpowiedzialnosc zgoda.
                                "Trzeba jej zatem, ZANIM dziecko sie pocznie.
                                Bo jak sie juz pocznie, to trzeba konsekwencji.
                                Czesto kobieta nie wie, czego chce, bo jest kompletnie zdezorientowana.
                                I w takiej wlasnie sytuacji jest Margerita, do ktorej mowimy.
                                Ja twierdze, ze JUZ jest MATKA. I JUZ jest odpowiedzialna...
                                Odpowiedzialnosc za dziecko to jedna z przyjemniejszych odpowiedzialnosci
                                w zyciu...
                                Pozdrawiam nieustajaco"


                                Alez nasza droga zalozycielka forum jest ODPOWIEDZIALNA! I byla takaz przed zaplodnieniem swego
                                jajeczka. Wiesz, to , ze kobiety czasem usuwaja ciaze wlasnie wynika z odpowiedzialnosci...Łatwo
                                urodzic, ale co potem? Łatwo natrzaskac bachorów i nie martwic sie, kto im da jesc... niech zdychaja
                                pod plotem...BOG dal, wiec BOG wyzywi, a moze BOG dal i zabierze?
                                pzdr.
                                • tse-tse przepraszam, zalozycielka watku na forum.. 04.02.02, 16:42
                                  • Gość: kaja do zalozycielki watku na forum.. IP: 213.25.31.* 04.02.02, 17:08
                                    Sama musisz zdecydowac, czy chcesz i mozesz urodzic dziecko.
                                    Nie bede Ci nic doradzać, bo jest to za łatwe w sytuacji gdy się nie ponosi
                                    żdnych konsekwencji.
                                    Chce tylko napisać, ze sama wychowuje dziecko bez zadnego (poza materialnym -
                                    wiec i tak mam niezle) zaangazowania ze strony ojca, i doprowadzaja mnie do
                                    szalu te roztaczane powyzej slodkie obrazki "mamusi z dzieciatkiem spod serca"
                                    Macierzynstwo jest o wiele trudniejsze niz sie z zewnatrz wydaje.
                                    PS Kocham moja coreczke, i nie jestem zla matka. Jednak przed Margerita nie
                                    stoja jedynie sluszne rozwiazania
                                    • tse-tse Re: do zalozycielki watku na forum.. 04.02.02, 17:15
                                      Nie powinna sie ludzic, ze zycie samotnej matki jest uslane rózami...
                                      Ale na pewno jest odpowidzialna, bo ma dylemat, urodzic, czy nie..
                                      Dla ludzi prostych wszystko jest w zyciu proste, a madrzy sie zastanawiaja, czy podolaja nowemu
                                      wyzwaniu...Obojetnie jak M. zrobi, zawsze bedzie to decyzja sluszna...
                                • Gość: kasia Re: Do tse-tse IP: *.atol.com.pl 04.02.02, 17:11
                                  Jezu, dziewczyno czemu zakładasz, ze autorka będzie swoje dziecko katować,
                                  głodzić, zostawiać pod płotem itp?! Przepraszam ale takie odnoszę wrażenie
                                  czytając twoje posty.A co do możliwości finansowych nie odniosłam wrażenia, ze
                                  autorka postu nie będzie miała za co wychować swego dziecka, jeśli oczywiście
                                  nie zrezygnuje z pracy, a tego wcale! nie musi robić po urodzeniu.
                                  • tse-tse Re: Do tse-tse 04.02.02, 17:18
                                    Wcale nie sadze, ze autorka bedzie dziecko katowac, bic, i ponizac, ale taki los czesto maja dzieci
                                    nicehciane. I to o tym napisalam, a nie o autorce.
                                • Gość: Milek Re: Do tse-tse IP: *.abo.wanadoo.fr 04.02.02, 17:11
                                  tse-tse napisał(a):

                                  > Na odpowiedzialnosc zgoda.
                                  > "Trzeba jej zatem, ZANIM dziecko sie pocznie.
                                  > Bo jak sie juz pocznie, to trzeba konsekwencji.
                                  > Czesto kobieta nie wie, czego chce, bo jest kompletnie zdezorientowana.
                                  > I w takiej wlasnie sytuacji jest Margerita, do ktorej mowimy.
                                  > Ja twierdze, ze JUZ jest MATKA. I JUZ jest odpowiedzialna...
                                  > Odpowiedzialnosc za dziecko to jedna z przyjemniejszych odpowiedzialnosci
                                  > w zyciu...
                                  > Pozdrawiam nieustajaco"
                                  >
                                  >
                                  > Alez nasza droga zalozycielka forum jest ODPOWIEDZIALNA! I byla takaz przed zap
                                  > lodnieniem swego
                                  > jajeczka.

                                  M: tak, choc pewnie nie do konca...

                                  Wiesz, to , ze kobiety czasem usuwaja ciaze wlasnie wynika z odpowie
                                  > dzialnosci...

                                  M. Pewnie jej mialy za malo, decydujac sie na wspolzycie... Bo gdy juz jest
                                  ciaza, jest zycie - i wlasciwie nie powinno byc dyskusji... A przeciez - nie
                                  oszukujmy sie - wszyscy wiemy, ze zaden srodek antykoncepcyjny nie jest skuteczny
                                  w 100%.
                                  Zatem - jesli decydujemy sie na wspolzycie, powinnismy brac to pod uwage.
                                  Postawy "a,moze nam sie uda, mimo wszystko"- nie mozna nazwac 'odpowiedzialna'...

                                  Łatwo
                                  > urodzic,

                                  M: Wcale nie tak latwo...

                                  ale co potem? Łatwo natrzaskac bachorów i nie martwic sie, kto im da j
                                  > esc... niech zdychaja
                                  > pod plotem...BOG dal, wiec BOG wyzywi, a moze BOG dal i zabierze?
                                  > pzdr.

                                  M: no wlasnie o tym mowie, zeby nie 'natrzaskiwac' bachorow, czyli
                                  wspolzyc odpowiedzialnie.
                                  A jak sie mimo wszystko dziecko uda - to sie z niego cieszyc...
                                  Widzisz, bo w przypadku ciazy to nie jest tak, ze jedni sobie moga
                                  myslec, ze to juz jest czlowiek, a inni nie.
                                  Tu nie ma miejsca na relatywizm moralny.
                                  Czy powiemy "pozwol zyc", czy "nie zabijaj" - na jedno wychodzi.
                                  Nawet jesli stosowne organa oglosza, ze plod to nie czlowiek, to i tak
                                  prawdy to nie zmieni. Bo ona jest, jaka jest.
                                  To tak, jakby sobie stosowne organa chcialy oglaszac, ze slonce
                                  wschodzi na zachodzie... Niech sobie oglaszaja - prawdy to nie zmieni...
                                  A do zajmowania sie niechcianymi dziecmi sa tabuny oczekujacych
                                  na adopcje rodzicow i stosowne instytucje spoleczne...
                                  • tse-tse Re: Do tse-tse 04.02.02, 17:30

                                    Wiesz co, reprezentujesz "jedyna sluszna droge", ktorego to pojecia autorem jest Kosciol Katolicki.
                                    • Gość: Milek Re: Do tse-tse IP: *.abo.wanadoo.fr 04.02.02, 17:49
                                      tse-tse napisał(a):

                                      >
                                      > Wiesz co, reprezentujesz "jedyna sluszna droge", ktorego to pojecia autorem jes
                                      > t Kosciol Katolicki.

                                      Muszko (znacznie mi milej tak do CIebie mowic, moge?)!
                                      Bol polega na tym, ze nasza M. znalazla sie w sytuacji tragicznej.
                                      Jakkolwiek nie wybierze, bedzie zle.
                                      Jesli zdecyduje sie usunac - zabije swoje dziecko.
                                      Jesli zdecyduje sie urodzic dziecko niechciane - bedzie jej zle.
                                      Trzeciej mozliwosci nie ma.
                                      No, moze jest. Moze sie okaze, gdy sie w siebie wslucha, ze jednak
                                      chce tego malenstwa, ze urodzi je w szczesciu.
                                      Czego z calego serca jej zycze.
                                      Zrozum, nie pomozemy jej, mydlac jej oczy, mowiac jej, ze ,cokolwiek zrobi,
                                      bedzie dobrze' bo to nieprawda. Po prostu.
                                      Mysle, ze ona musi miec pelna, rzeczywista panorame sytuacji
                                      i wtedy wybrac.
                                      Jasne, ze moze wybrac usuniecie dziecka, czyli moze je zabic.
                                      SIebie tez mozemy zabijac, czesto to robimy, tyle tylko, ze
                                      to sie nazywa 'samobojstwem', a nie 'usunieciem'.
                                      I pociaga za soba konsekwencje. Jak pociagnie za soba
                                      konsekwencje kazda decyzja, podjeta przez M.
                                      Chodzi o to, by bylo przy tym jak najmniej cierpienia.
                                      I tego z calego serca jej zycze.
                                      Masz racje, moje stanowisko jest zgodne ze stanowiskiem KOsciola
                                      Katolickiego.
                                      Tylko: czy to zle?
                                      Pozdrawiam cieplo
                                      M
                                      • tse-tse Re: Do tse-tse 04.02.02, 18:07
                                        Wiesz, ja jestem ZA TOLERANCJĄ. Sama nigdy bym nie usunela ciazy, chociaz jest takie
                                        powiedzenie "nie mow nigdy nigdy" I nie jest to zwiazanie z nauka Kosciola, tylko z tym, ze mam
                                        instynkt maciezynski , a w sercu wiele milosci dla dziecka. Sama mam dziecko, i jestem w roli matki
                                        szczesliwa...Ale nie kaze nikomu rodzic, ani nie zakazuje aborcji, bo wiem , ze nie mam takiego
                                        prawa, nawet moralnego. Kazdy powinien czynic to, co jest zgodne z jego sumieniem, bez narzucania
                                        mu czegokolwiek z gory. Dla mnie dwutygodniowy zarodek moze byc czlowiekiem, dla kogos innego
                                        galaretowata zygota. MI NIC DO TEGO. Nie uwazam sie za kogos lepszego, bo mam inny poglad niz
                                        ta osoba. To jej zycie, to jej wybor a mi pozostaje uszanowac jej decyzje. Czy usunie ciaze, czy tez nie,
                                        zrobi to co DLA NIEJ najlepsze. Bo tylko ona sie liczy. I nie wazne jaka bylaby to decyzja, zawsze
                                        bedzie sluszna, bo zgodna z JEJ zyciem i JEJ sumieniem.
                                        pzdr.
                                        • Gość: Milek Re: Do tse-tse IP: *.abo.wanadoo.fr 04.02.02, 20:01
                                          tse-tse napisał(a):

                                          > Wiesz, ja jestem ZA TOLERANCJĄ. Sama nigdy bym nie usunela ciazy, chociaz jest
                                          > takie
                                          > powiedzenie "nie mow nigdy nigdy" I nie jest to zwiazanie z nauka Kosciola, tyl
                                          > ko z tym, ze mam
                                          > instynkt maciezynski , a w sercu wiele milosci dla dziecka. Sama mam dziecko,
                                          > i jestem w roli matki
                                          > szczesliwa...Ale nie kaze nikomu rodzic, ani nie zakazuje aborcji, bo wiem , ze
                                          > nie mam takiego
                                          > prawa, nawet moralnego. Kazdy powinien czynic to, co jest zgodne z jego sumieni
                                          > em, bez narzucania
                                          > mu czegokolwiek z gory. Dla mnie dwutygodniowy zarodek moze byc czlowiekiem, dl
                                          > a kogos innego
                                          > galaretowata zygota. MI NIC DO TEGO. Nie uwazam sie za kogos lepszego, bo mam i
                                          > nny poglad niz
                                          > ta osoba. To jej zycie, to jej wybor a mi pozostaje uszanowac jej decyzje. Czy
                                          > usunie ciaze, czy tez nie,
                                          > zrobi to co DLA NIEJ najlepsze. Bo tylko ona sie liczy. I nie wazne jaka bylab
                                          > y to decyzja, zawsze
                                          > bedzie sluszna, bo zgodna z JEJ zyciem i JEJ sumieniem.
                                          > pzdr.
                                          No to moge mowic 'Muszko' - ciesze sie!
                                          Ja tez jestem za tolerancja.
                                          I za miloscia.
                                          I za tym, ze wszyscy jestesmy rowni i mamy takie same prawa.
                                          Dlatego sie upieram, ze dziecko nienarodzone tez, choc jest jeszcze nienarodzone.
                                          Prawda jest taka, ze ono juz jest dzieckiem.
                                          Tego nic nie zmieni.
                                          Uwazam ponadto, ze nie mam prawa nikomu niczego zakazywac ani nakazywac.
                                          Ja - nie.
                                          Jesli jednak ktos mnie pyta o to, co mysle, to mowie, co mysle, starajac sie byc
                                          szczera wobec tej osoby, wobec siebie, a takze rzetelnie pokazywac rzeczywistosc,
                                          o ktorej mowie.
                                          Dlatego tez upieram sie, ze zabijanie jest zabijaniem.
                                          A decydujac sie na to, musimy wiedziec, na co sie decydujemy.
                                          Jedyne, co moge, to moge w zgodzie ze swoim sumieniem powiedziec M., co
                                          wiem na temat sytuacji, w ktorej sie znajduje.
                                          Moge tez powiedziec, ze jej wspolczuje (znaczy czuje 'wspol', czyli razem), i ze
                                          uwazam, ze znalazla sie na bardzo trudnym zyciowym zakrecie.
                                          Jesli jej zazdroszcze jej odmiennego stanu to dlatego, ze sama bardzo, bardzo
                                          chcialabym miec dziecko... Gdyby mi sie zatem zdarzyla ciaza - bylaby to
                                          radosc wielka... Rozumiem jednak, i to rozumiem bardzo dobrze, ze moment
                                          dla M. na macierzynstwo nie jest najlepszy.
                                          Takie jest zycie, co zrobic.
                                          Jesli jednak chcemy, zeby bylo dobrze przezytym zyciem, nie mozemy
                                          sobie zamykac oczu na prawde.
                                          Do zabraniania roznych rzeczy w naszym kraju jest kodeks karny. Na szczescie.
                                          Na szczescie ja nie musze niczego zakazywac, bo to bardzo trudne,
                                          wymaga znajomosci przedmiotu, odpowiedzialnosci itd.
                                          W wymiarze moralnym sadzic nas bedzie Bog, nawet nie ksiadz, jakas sila
                                          wyzsza, czy tez moze wystarczy sam wymiar egzystencjalny, prawo naturalne -
                                          to juz zaleznie od naszej opcji swiatopogladowej.
                                          Nie oceniam zatem M., ani innych kobiet, ktore usunely, ani tym bardziej
                                          sadze. Ja tylko mowie, ze zabijanie jest zabijaniem.
                                          A ze kazdy z nas sam kieruje swoim zyciem, to tez prawda. Taka sama
                                          jak ta poprzednia.
                                          Zatem: kierujemy, decydujemy sie zabic i ponosimy tego konsekwencje.
                                          Psychiczne, a czasem cywilno-prawne, jak wiezienie na przyklad.

                                          Powiedzialas jednak jedna bardzo niebezpieczna rzecz.
                                          Nie wolno robic tego, co jest DLA NAS najlepsze, bo w ten sposob
                                          mozna uzasadnic kazde swinstwo, lacznie ze zbrodniami najgorszymi.
                                          Bo przeciez pospolity morderca tez zabija, bo mu sie wydaje, ze DLA NIEGO
                                          to dobre... A zlodziej? Kradnie, bo JEMU sie nalezy...
                                          Wlasnie po to w spoleczenstwie jest kodeks karny, zeby kazdy obywatel
                                          robil to, co jest dobre dla niego, ale zarazem nie godzil w zywotne interesy
                                          innych obywateli. Zywotne, czyli ich mienie, zdrowie, czy zycie.
                                          M. juz nie jest sama. To jest dwoje obywateli.
                                          To wszystko.
                                          Czy lepiej mnie teraz zrozumialas?
                                          Ja naprawde pelna jestem szacunku dla M., dla jej rozterki, dla faktu,
                                          ze zdobyla sie na odwage i pyta innych o rade, ze wazy w sobie te
                                          sprawe... Ona szuka prawdy.
                                          No to jej mowmy, jaka jest prawda, i jakie moga byc konsekwencje
                                          jej potencjalnych decyzji...
                                          Bo tylko tak mozemy jej pomoc.
                                          • tse-tse Re: Do tse-tse 04.02.02, 20:27
                                            "Powiedzialas jednak jedna bardzo niebezpieczna rzecz.
                                            Nie wolno robic tego, co jest DLA NAS najlepsze, bo w ten sposob
                                            mozna uzasadnic kazde swinstwo, lacznie ze zbrodniami najgorszymi.
                                            Bo przeciez pospolity morderca tez zabija, bo mu sie wydaje, ze DLA NIEGO
                                            to dobre... A zlodziej? Kradnie, bo JEMU sie nalezy..."

                                            Trudno z toba rozmawiac, jezeli osobe. ktora usunelaby ciaze, uznawszy, ze to dla niej najlepsze,
                                            postawilas w jednym szeregu ze zbrodniarzem i zlodziejem. Porownanie bardzo obrazliwe i dla mnie
                                            nie ta skala. Piszesz, ze nic nikomu nie narzucasz, ale tak wszystko przedstawiasz, jakbys miala
                                            licencje na prawde. Nie chce dywagowac na temat tego za co uwazam zarodki ludzkie, poniewaz byc
                                            moze obrazilabym twoje uczucia religijne. Zreszta ja nie czuje wdziecznosci wzgledem rodzicow, za to,
                                            ze sie pojawilam na swiecie, Zywot ludzki jest darem watpliwym, a posiadanie dzieci egoizmem,
                                            spowodowanym lekiem przed samotnoscia.
                                            Nigdy bym nie nazwala aborcji morderstwem. To za wielkie slowa. Moja mama usunela ciaze, miala
                                            powody, zrozumialam to i NIGDY nie nazwalabym jej morderczynia.
                                            • Gość: Milek Re: Do tse-tse IP: *.abo.wanadoo.fr 04.02.02, 23:08
                                              tse-tse napisał(a):

                                              > "Powiedzialas jednak jedna bardzo niebezpieczna rzecz.
                                              > Nie wolno robic tego, co jest DLA NAS najlepsze, bo w ten sposob
                                              > mozna uzasadnic kazde swinstwo, lacznie ze zbrodniami najgorszymi.
                                              > Bo przeciez pospolity morderca tez zabija, bo mu sie wydaje, ze DLA NIEGO
                                              > to dobre... A zlodziej? Kradnie, bo JEMU sie nalezy..."
                                              >
                                              > Trudno z toba rozmawiac, jezeli osobe. ktora usunelaby ciaze, uznawszy, ze to d
                                              > la niej najlepsze,
                                              > postawilas w jednym szeregu ze zbrodniarzem i zlodziejem. Porownanie bardzo obr
                                              > azliwe i dla mnie
                                              > nie ta skala. Piszesz, ze nic nikomu nie narzucasz, ale tak wszystko przedstawi
                                              > asz, jakbys miala
                                              > licencje na prawde. Nie chce dywagowac na temat tego za co uwazam zarodki ludzk
                                              > ie, poniewaz byc
                                              > moze obrazilabym twoje uczucia religijne. Zreszta ja nie czuje wdziecznosci wzg
                                              > ledem rodzicow, za to,
                                              > ze sie pojawilam na swiecie, Zywot ludzki jest darem watpliwym, a posiadanie dz
                                              > ieci egoizmem,
                                              > spowodowanym lekiem przed samotnoscia.
                                              > Nigdy bym nie nazwala aborcji morderstwem. To za wielkie slowa. Moja mama usune
                                              > la ciaze, miala
                                              > powody, zrozumialam to i NIGDY nie nazwalabym jej morderczynia.

                                              Zrozum, Muszko, ja nie oceniam zle M., ani Twojej MAMY..., nie sadze ich, bo nie
                                              mam takiego prawa. Nie moge tez ich zrozumiec zbyt dobrze, tych konkretnych osob,
                                              bo nie znam ich zycia, ani ich uwarunkowan. Nawet w przypadku M. mamy za
                                              malo 'danych', zeby zrozumiec naprawde
                                              Ja oceniam konkretne czyny i nazywam je po imieniu.
                                              Czyny, powtorze, nie ludzi.
                                              Zabijac jest zle.
                                              Krasc jest zle.
                                              I tu by mozna caly dekalog.
                                              A to, dlaczego ktos popelnia zly czyn, jaka jest osoba - to zupelnie inna sprawa.
                                              Odnosze wrazenie, ze moja ocene czynu interpretujesz jako ocene osoby i dlatego
                                              nie mozemy sie dogadac.
                                              Nie pragne dziecka z powodow egoistycznych.
                                              Przygotowalismy sie do roli rodzicow i przygotowalismy dziecku DOM.
                                              Z kazdym znaczeniu tego slowa.
                                              Chcemy dac komus mozliwosc zaistnienia w radosci. Po prostu.
                                              Na pewno bedzie tez bol. To naturalne.
                                              Bardzo wiele musialam przebolec wlasnego bolu, a zycie zawdzieczam
                                              niezlomnej, heroicznej decyzji mamy.
                                              I bardzo jestem jej za to wdzieczna.
                                              Zaciagnelam dlug i chce go splacic nastepnemu pokoleniu.
                                              Bo wiesz, SLONce swieci nam wszystkim. I naprawde warto...
                                              Tego SLONCA Ci zycze i ciepla na codzien.
                                              Pozdrawiam serdecznie i zycze dobrej nocy!
                                              M.
                                              A jak chodzi o nasza M. mam nadzieje, ze tez odnajdzie radosc i spokoj
                                  • Gość: katarzyn Re: Do tse-tse IP: 213.25.31.* 04.02.02, 17:41

                                    > A do zajmowania sie niechcianymi dziecmi sa tabuny oczekujacych
                                    > na adopcje rodzicow i stosowne instytucje spoleczne...
                                    To skad tyle domów dziecka ?

                                    • Gość: kasia Re: Dokatarzyn IP: *.atol.com.pl 04.02.02, 17:50
                                      Bo chore są nasze instytucje. Zamiast zlikwidować domy dziecka na rzecz
                                      zastepczych rodzin wpycha się te dzieci do tych domów i jeszcze utrudnia się
                                      adopcję jak tylko można. Naprawdę niewiele jest adopcji malutkich swieżo
                                      urodzonych dzieci. Zanim można je adoptować mają po kilka lat i mniej chetnych
                                      do ich adopcji.Trzeba usprawnic przepisy a dzieci w domach dziecka będzie o
                                      wiele mniej.A porzuconych dzieci zawsze było dużo i u nas i w innych państwach.
                                    • Gość: Milek Re: Do tse-tse IP: *.abo.wanadoo.fr 04.02.02, 17:53
                                      Gość portalu: katarzyn napisał(a):

                                      >
                                      > > A do zajmowania sie niechcianymi dziecmi sa tabuny oczekujacych
                                      > > na adopcje rodzicow i stosowne instytucje spoleczne...
                                      > To skad tyle domów dziecka ?

                                      To wlasnie jest owa 'instytucja spoleczna', a ze naszemu spoleczenstwu
                                      bardziej zalezy na 'plaskim brzuszku', niz dobru obywateli, to finansuje
                                      rozrywke na przyklad, a nie domy dziecka...

                                      • yak-ona Re: a moze adopcja.... 04.02.02, 20:07
                                        ostatnio mam duzo wspolnego z dziecmi adoptowanymi z Polski ( i nie tylko z
                                        Polski) do Stanow!
                                        Nawet nie potraficie sobie wyobrazic jak te dzieci sa wyczekane, wymodlone i
                                        ile tutaj maja- rodziny w USA robia dla nich wszystko- wysylaja do najlepszych
                                        szkol, rozbudowuja domy , zabieraja na wakacje - po prostu trudno to wszystko
                                        opisac, jak tym biednym , niechcianym dzieciom jedna decyzja jakiejs rodziny
                                        zza oceanu zmienia zycie- KOMPLETNIE!!!
                                        Rozumiem doskonale Twoj problem i poniewaz jestem przeciwniczka aborcji -
                                        moze zastanow sie nad oddaniem dziecka do adopcji!!
                                        Jest tyle malzenstw , ktore nie moga miec dzieci i jest to ich jedyne
                                        zmartwienie!
                                        Jest to Twoja decyzja i pamietaj , ze jaka by nie byla , jej konsekwencje
                                        bedziesz ponosila do konca zycia!
                                        A te slodkie historie- no coz - czasami sie zdarzaja, ale nie koniecznie
                                        Tobie!!!
                                        trzymaj sie!!!
                                        • misiaczek31 Re: a moze adopcja.... 04.02.02, 22:51
                                          Zawsze uwazalam, ze to wspaniale rozwiazanie - adopcja zamiast aborcji. Inni
                                          ludzie beda cieszyc sie dzieckiem, ktoremu matka rodzona "oszczedzi zycie" i
                                          nie podda sie aborcji. Zawsze zastanawialam sie dlaczego kobieta, ktora zaszla
                                          w ciaze i nie moze sobie pozwolic z roznych wzgledow na wychowanie dziecka nie
                                          odda go wlasnie do adopcji.
                                          Dopiero niedawno zrozumialam. To nieprawdopodobne ale w naszym katolickim
                                          itp... spoleczenstwie usuniecie ciazy jest bardziej akceptowane niz oddanie do
                                          adopcji.
                                          Kobieta, ktora wybrala zabieg nie musi tego nikomu mowic, a nawet jesli, to
                                          przewaznie wszyscy sie lituja, a potem zapominaja i jest OK.
                                          Wyobrazcie sobie za to kobiete, ktora postanowila donosic ciaze i oddac dziecko
                                          do adopcji. Toz to sensacja!!! Do konca zycia wszyscy beda ja wytykac palcami i
                                          opowiadac "widzieliscie te wyrodna matke, ktora nie chciala wlasnego dziecka?!
                                          Oddala rodzone dziecko obcym ludziom, bo go nie chciala!"
                                          TO STRASZNE!
                    • Gość: Magda Re: Do tse-tse IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.02.02, 17:42
                      To my wypelniamy nasze zycie trescia i nadajemy mu sens, nie ktos i nie cos.
                      Mozemy je zmarnowac zwalajac wine na wszystko i wszystkich, albo je pieknie
                      rozwinac.
            • Gość: Magda Re: DO TSE-TSE IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.02.02, 17:59
              A kiedy fasolka staje sie czlowiekiem???? Czy w kazdej fasolce bije serce????
      • Gość: kasia Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.atol.com.pl 04.02.02, 13:30
        Ktoś mi zarzucił, ze napisałam "cukierkowatą" historyjkę. Nie wiem czy
        jest "cukierkowata", dla mnie jest naturalna. Nie wymysliłam jej to moja
        własna historia, prawdziwa. A to, że jest prawdziwa jest dowodem, że i w życiu
        wszystko moze się dobrze skończyć.C chodziło mi zresztą przede wszystkim o to,
        by pokazać, ze nie ma sytuacji bez wyjścia. Czasem rozwiązanie problemów leży
        na wyciągnięcie ręki tylko my będą przerażeni nie zawsze je
        dostrzegamy.Chciałam tez pokazać, że w życiu bywają sytuacje gorsze od tej
        przedstawionej przez autorke postu. Uważam, ze ja miałam gorzej, dla mnie
        ciąża była naprawdę zawaleniem się wszystkiego. Gdyby zdarzyło mi się to w
        sytuacji autorki nie zastanawiałabym się.Jest dorosła, samodzielna, ma
        skończoną szkołe, ma pracę, prawdopodobnie mieszkać też ma gdzie.Więc czego tu
        się bać. A strach przed porodem jest naturalny, nieweile kobiet nie boi się
        porodu, nawet najlepsze matki odczuwają niepokój czy będą dobrymi matkami, czy
        dadzą sobie radę itp.Zastanawiam się też skąd u kobiet dzisiaj ta straszna
        niechęć, strach i czasem wręcz odraza do rodzenia i posiadania dzieci? Czy
        naprawdę w życiu jest takie ważne wyhulanie się, płaski brzuszek i życie tylko
        dla siebie?
        • Gość: kasia2 Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: 212.244.59.* 04.02.02, 13:47
          Po pierwsze, droga Margerito, Bóg nie daje nam na plecy worka cięższego, niż
          jesteśmy w stanie unieść. Nigdy. Zatem ciąża jest zadaniem dla Ciebie na dziś.
          Pamiętej, że nie jest łatwo zajść w ciążę w ogóle, szczególnie jak się bierze
          pigułki. Nie jest też łatwo ciążę donosić - z Twoją nie wiadomo jak będzie. Ale
          wyobraź sobie, że masz teraz w brzuchu taką śmieszną kijankę, widziałaś???
          Aha, ja też miałam 25 lat, bez domu i ogródka z pracą i planami, by zostać
          sędzią. Po 26 urodzinach swoich urodziłam córkę. Za rok wyszłam za mąż za jej
          ojca. Nadal mam długi i dużo marzeń nie zrealizowanych. I nigdy nie chciałam
          mieć dzieci, cudze bachory mnie brzydziły, facet był młodszy, związek bez
          szans. Teraz zaś czasem nawet mam wyrzuty sumienia, że nie kocham mojego
          dziecka dziką miłością. Ale cieszę się, że jest i z tego, ile uczy
          macierzyństwo, jak zmienia się człowiekowi perspektywa, jak się przestaje w
          życiu miotać i szmotać, kiedy budzi go co rano "mama". No dobra, mnie budzi od
          niedawna, ale od dawna wiem, że nigdy nie byłam tak szczęśliwa i spokojna.
          Pomyśl o tym, że może masz w życiu jedną tylko szansę na bycie mamą, a to
          ciekawe przeżycie.
          Może zaufaj swojemu organizmowi. A poza tym poszalejesz po 30-tce. Aha, myśle,
          że zabieg jest gorszy niż poród, ale nie będę się wymądrzać, jak osoba, która
          nie rodziła o tym, jaki poród jest okropny. A krwawienie co miesiąc nie jest
          okropne?
          Trzymaj się. I pamiętaj, że masz wolną wolę czynienia dobrze i źle.
          • candy25 Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) 04.02.02, 15:10
            To jest tak - to TWOJE życie i sama musisz podjąc decyzje .
            Rozpatrzeć wszystkie ,,za " i ,,przeciw" ( doskonale wiem że tych przeciw jest
            dużo , duzo więcej), musisz sama zdecydować czy akurat teraz chcesz dać sie
            wykluczyć z zycia na conajmniej 1,5 roku, czy chcesz byc samotną matką itd.
            Pozatym nie ma się co łudzić że nagle obudzą sie w Tobie instynty macieżyńskie.
            Wiem jedno - jesteśmy chyba za młode na takie poważne sytuacje.
            Trzymaj sie .
            C
            • Gość: Zosia Re: DO CANDY IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.02.02, 18:39
              Candy a o jakich powaznych sytuacjach ty piszesz?? Jesli 25 lat to nie jest za
              malo na seks to chyba i na dziecko jest OK.
              • candy25 Re: DO CANDY -do Zosi 06.02.02, 17:42
                Zosiu , te 25 lat to raczej czas na rozwój,pracę ,nauke podróze , zabawę,
                najlepsza chwila na inwestowanie w siebie, na tzw. zycie na full.
                Może tylko w moim towarzystwie nie ma 25 letnich matek, ale statystyka nie
                kłamie - kobiety rodzą albo bardzo , bardzo wcześnie i przez przypadek albo
                świadomie , kiedy juz coś w życiu osiągneły,po 30.
                A sex? Czy następstwem sexu zawsze jest ciąza? Zresztą sex to przyjemnośc a
                dziecko obowiązek na wiele wiele lat.
                Pozdrawiam.
                C.
                • werna Re: DO CANDY -do Zosi 07.02.02, 20:43
                  candy25 napisał(a):

                  > Zosiu , te 25 lat to raczej czas na rozwój,pracę ,nauke podróze , zabawę,
                  > najlepsza chwila na inwestowanie w siebie, na tzw. zycie na full.
                  > Może tylko w moim towarzystwie nie ma 25 letnich matek, ale statystyka nie
                  > kłamie - kobiety rodzą albo bardzo , bardzo wcześnie i przez przypadek albo
                  > świadomie , kiedy juz coś w życiu osiągneły,po 30.
                  > A sex? Czy następstwem sexu zawsze jest ciąza? Zresztą sex to przyjemnośc a
                  > dziecko obowiązek na wiele wiele lat.
                  > Pozdrawiam.
                  > C.

                  Mam 26 lat i 2 letnią córeczkę, przed zajsciem w ciąże zyłam jak to okreslila
                  Candy "na full", ale co to pełnia życia poczułam dopiero po urodzeniu dziecka.
                  Dopiero teraz czuję, czasami kazdą komorką ciała że żyję. Teraz dopiero wiem co
                  to prawdziwe szczęscie, ale też co to prawdziwy ból. macieżynstwo duzo więcej
                  uczy niż niejedna praca i robienie oszałamiającej kariery. Poza tym nie trzeba od
                  razu rezygnować z pracy, to tylko kwestia odpowiedniej hierarchii.

    • Gość: Magda Re: Gdzie sa te slodkie historie???? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.02.02, 22:07
      Szukam tu tych rzekomo slodkich historii i nie moge sie ich dopatrzyc. Prosze
      wskazcie mi je ,bo ja ich nie widze. Widze tylko doswiadczenia ktorymi kobiety
      chca sie podzielic, aby Margerita mogla podjac dobra decyzje, ktorej kiedys nie
      bedzie musiala zalowac. Jestem przeciwna aborcji, nigdy jej nie doswiadczylam,
      ale wiem co znaczy poronic i wiem, ze niesie to ze soba bol nie do zniesienia.
      Jak czuje sie kobieta , ktora wychodzi z gabinetu po zabiegu aborcji, nie
      wiem, byc moze ze wszystkie skacza do gory. Ja przez jakis czas po poronieniu
      nie moglam patrzyc na matki z dziecmi, bo widzialam oczami to co stracilam.
      Pisze tez tu Kasia, wcale nie jest to rozowa historia, ale moze byc inspiracja
      dla wielu, taka mloda dziewczyna a tak wspaniale dala sobie rade. Pisze tu
      rowniez inna dziewczyna, ze aborcja to dla niej radosne wydarzenie. Oby tak
      to odczuwala do konca swojego zycia, bo jak kiedys sie otrzasnie z tej swojej
      skorupy to moze byc jej ciezko.Zgadzam sie z Yak- ona, ze adopcja jest dobrym
      rozwiazaniem jesli ktos nie moze sobie pozwolic na wychowywanie dziecka i
      swiadczy o ekstremalnie wielkiej, milosci matki.Nie rozumiem dlaczego
      uwazacie, ze Margericie nie moze sie zycie ulozyc naprawde wspaniale po
      urodzeniu dziecka. Ja wierze w to gleboko, dziewczyna ma taki potencjal jak
      malo kto.Dla niej to nie jest latwa decyzja, bo z jednej strony problemy, z
      drugiej boi sie, ze popelni blad pozbywajac sie tego dziecka. Nie sadze aby
      napisala tu szczerze dziewczyna, ktora usunela ciaze i tego zaluje. Latwiej
      jest napisac o jak mi ulzylo lub nie pisac wcale. Margerita wez to pod uwage.
      Nikt tu nie pisze, ze wychowywanie dziecka nie wiaze sie z wysilkiem, ale nikt
      rowniez nie moze zaprzeczyc, ze macierzynstwo niesie ze soba radosc trudna do
      opisania.
    • Gość: Milek Do Muszeczki IP: *.abo.wanadoo.fr 05.02.02, 10:49
      Podczepiam to pod post glowny od Margerity, bo chcialabym, zebys, Muszko, zajrzala do mego
      ostatniego postu z wczoraj wieczor (ok. 23). Lekam sie, ze moze Ci umknac, bo sie nie wyroznia
      Pozdrawiam Wszystkich
      Milek
    • Gość: Alenka Do M. IP: 10.1.1.* 05.02.02, 13:39
      Margerito, masz przed soba trudna decyzje przed jaka ja stalam 7 lat temu.
      Bylam w troche innej sytuacji mialam 20 lat ledwo rozpoczete studia i faceta
      ktory wydawal sie wczesniej wspanialy a "w praniu" wyszlo na jaw ze jest
      nieodpowiedzialnym gnojem (choc byl 6 lat starszy ode mnie).
      Chcialam tego dziecka chyba nawet kielkowalo we mnie cos na ksztalt
      macierzynskiej milosci ale podjelam inna decyzja. NAJLEPSZA W MOIM ZYCIU!!! Nie
      bede sie spierac z przeciwnikami aborcji. Maja ograniczone horyzonty i tak
      naprawde jeszcze nie staneli przed prawdziwym problemem. Ktos tu opowiadla
      lzawa historie o dziewczynie w liceum, ktora zdecydowala sie urodzic i wszystko
      cudownie sie ulozylo!v a gdyby Cie wszyscy zostawili? gdyby Rodzice, ojciec
      dziecka nie okazali Ci zadnej pomocy??? Ciekawe co bys dzisiaj robila i gdzies
      bys byla.
      Nie mowie Margerito ze to latwa i bezbolesna decyzja - czasem bedziesz
      cierpiec. Ja wiem ze postapilam slusznie - ulozylam sobie zycie i jesli kiedys
      zdecyduje sie na dziecko to zapewnie mu to czego potrzebuje - nie tylko ta
      oslawiona macierzynska milosc ale przede wszystkim OJCA, dom i wszystko na co
      zasluguje. Dlaczego u zarania zycia skazywac je na gorszy start niz maja inne
      dzieci? A tak dzieje sie kiedy dziecko przychodzi na swiat w niedobrym
      momencie, bez ojca, bez zabezpieczenia materialnego.
      Pozdrawiam Cie, myslami jestem z Toba.
      Trzymaj sie cieplo
      A.
      • Gość: kasia28 Re: Do Alenka IP: *.atol.com.pl 05.02.02, 14:33
        To nie jest łzawa historia. Ludzie czy naprawdę ten świat jet juz taki zły, że
        każda dobra rzecz przyjmowana jest z niedowierzaniem i wręcz z pogardą?!!!Poza
        tym ja byłam w o wiele gorszej sytuacji niż M. i poradziłam sobie dzięki
        pomocy innym. Nie wierzę, że M. jest zupełnie sama. Zresztą ona jest
        samodzielna i może sobie sama poradzić. Przecież to jest DOROSŁA kobieta,
        która już coś osiągnęła w życiu, a ja miałam 19 lat i byłam jeszcze dzieckiem
        (mój mąż był pierwszym moim w ogóle chłopakiem)! A jeśli chodzi o pytanie co
        by było gdyby mnie wszyscy opuścili, to gdybyś lepiej przeczytała "łzawą
        historię" wiedziałabyś, ze miałam usunąć ciążę i tylko pomocy innych
        zawdzięczam, że mam dziś moją córkę. Gdybym była sama usunęłabym tę ciążę i
        poniosła wszelkie tego konsekwencje, bo chyba bym po tym zwariowała.Nie jestem
        jakąś zaprzysięgłą przeciwniczką aborcji, nie jestem katoliczką. Ja także
        uważam,że każdy jest odpowiedzialny za własne życie i decyzja jak je przeżyć
        należy do każdego z nas. Dlatego nie wydaje mi się zasadne, ani w dobrym tonie
        atakować kogoś tylko dlatego, że mu się udało. Nic nie poradzę, ze jestem może
        szczęściarą. Ale to nie znaczy, ze innym też nie moze się powieść. Poza tym
        bezsensowne jest takie spieranie się. M. pytała nas o zdanie i każda na
        podstawie swych doświadczeń czy wyobrażeń wypowiedziała się.I tak wogóle
        zupełnym bezsensem jest wypowiadanie się na ten temat kobiet, które nigdy nie
        były w podobnej sytuacji, nie urodziły dziecka albo nie dokonały aborcji.
        Myśle, że tylko ich zdanie i doświadczenie ma jakąś wartość w sytuacji M. Jak
        słyszę kobiety, które nie mają takich doświadczeń a wypowiadjaą się na temat
        macierzyństwa czy aborcji to mam dość. To faktycznie tak jakby ślepy o
        kolorach gadał, a raczej jak je sobie wyobraża.
        • Gość: Alenka Do Kasi. IP: 10.1.1.* 05.02.02, 15:48
          Absolutnie Cie nie atakowałam i wcale nie mialam takiego zamiaru bo zawsze
          bardzo mnie to denerwuje na lamach tego forum. Jesli mnie tak zrozumialas -
          przepraszam moze zle dobralam slowa. Jesli chodzi o doradzanie M. - masz racje
          ciezko sie wypowiadac jesli sie nie stanelo przed takim wyborem ( niezaleznie
          od podjetej decyzji).
          Ja NIESTETY stalam.
          I poradzilam tylko.
          A to ze Tobie sie udalo to naprawde tylko mnie cieszy - tak jak juz napisalam
          ja czasem cierpie bo aborcja to jednak nie wyrwanie zeba, tym bardziej ciesze
          sie ze Ty nie. Bez zlosliwosci i zazdrosci.
          Pozdrawiam
          A.
          • Gość: kasia28 Re: Do Alenki IP: *.atol.com.pl 05.02.02, 16:03
            Dobra nie gniewam się, tak mi się tylko przykro zrobiło. I wcale nie potępiam
            kobiet decydujących się na aborcję. Krytykuję tylko te, które robią to bez
            głębszego zastanowienia się i udają potem, ze nic się nie stało.Każdy ma prawo
            decydowac o swoim życiu i nie uważam , że źle zrobiłaś.Nie mam prawa cie
            sądzić. Pozdrawiam.
            • Gość: Alenka Do Kasi IP: 10.1.1.* 05.02.02, 16:22
              Przeczytałam Twojego posta do Magdy i chyba troszke masz racje - o tych
              sfrustrowanych kobietach. Ja mam 27 lat i ciagle nie spotkalam Tego Jedynego
              Faceta. Wiec powoli zaczynam sie frustrowac i wierzyc w to ze rodzina nie jest
              tym czego chce od zycia.
              A tak na marginesie - nie ma z nami od kilku dni M. Pisala ze wyjedzie ale
              cisza troche juz trwa.
              Margerito, mam nadzieje ze wszystko w porzadku?
              Pozdrowienia
              A.
              • kasia28 Re: Do Alenki 05.02.02, 16:46
                A ja zawsze wierze, ze szczęście gdzieś jest. Wiem, że jak się człowiek
                zawiedzie to ciężko mu w to uwierzyć (ja też się wiele razy zawiodłam w swoim
                życiu), ale najważniejsze to się nie dać. W końcu każdy zasługuje na
                szczęście, no nie?
                • Gość: Alenka Do Kasi IP: 10.1.1.* 06.02.02, 09:56
                  Masz calkowita racje, dlatego w glebi ducha ciagle wierze ze jeszcze cos bardzo
                  dobrego na mnie czeka! W koncu - niech zywi nie traca nadziei!
                  Pozdrawiam
                  A.
        • Gość: kasia28 Re: Do Magdy IP: *.atol.com.pl 05.02.02, 15:56
          Dziękuję ci Magdo za obronę. Chciałam się podzielić czymś co jest dla mnie
          bardzo ważne, pokazać jak wiele zależy od nas i naszego rozsądku i że człowiek
          ma w sobie tyle siły, że potrafi uporać się z większymi kłopotami. Żałuję, że
          to napisałam, to trochę boli jak ktoś wmawia ci, ze wypisujesz nieprawdziwe
          bzdury. A to był dla mnie okres wielkiego bólu, cierpienia, niepewności,
          borykania się z samą sobą i ze światem. Dopiero potem wszystko wyszło na
          prostą i było dobrze, a teraz jest wspaniale. Przecież ja też ryzykowałam, że
          mój chłopak mnie zostawi, że nie wytrzyma. Mógł to zrobić nawet po dwóch-
          trzech latach bycia razem, boby mu się znudziło ojcowanie, prawda? Nasze plany
          tez mogły nie wypalić: mógł nie dostac pracy, moglismy nie skończyc studiów
          itp. Ale uparliśmy się i dokonaliśmy tego co postanowiliśmy i bez pomocy
          innych (rodzice pomagali nam przez pierwszy rok), bo chcieliśmy osiągnąć to co
          mamy sami.I tak naprawdę niezależnie od zdania męża, czy naszych przyjaciół i
          rodziców, to była MOJA decyzja o urodzeniu MOJEGO dziecka.Mam wrażenie, że tu
          większość kobiet jest sfrustrowana i nieszczęśliwa, zawiedziona w swoich
          uczuciach i dlatego nie wierzą, że dobre rzeczy przydarzają sie jeszcze na tym
          świecie. Życzę tego wszystkim nieszczęśliwym, więcej wiary w dobro, a szybciej
          je znajdziecie.
          • Gość: Magda Re: DO KASI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.02.02, 18:27
            Droga Kasiu naprawde jestem pelna podziwu dla ciebie i twojego podejscia do
            zycia. Ty jestes wspanialym przykladem na to, ze kazdy nawet z najgorszymi
            doswiadczeniami moze stworzyc sobie piekne, wartosciowe, szczesliwe zycie.
            Niektorzy wola siedziec z zalozonymi rekami i tylko narzekac, obwiniajac
            wszystko i wszystkich za swoje niepowodzenia i oczekiwac, ze szczescie
            przyjdzie samo do nich. Na szczescie sie pracuje codziennie. Jesli ktos chce
            ciagle czuc sie ofiara, bo go tatus nie chcial to jego strata. Wybor nalezy do
            nas czy bedziemy widziec szklanke napelniona do polowy jako na pol pelna czy na
            pol pusta. Pozdrawiam cie goraco i cala twoja rodzine.
            • kasia28 Re: DO Magdy 05.02.02, 18:33
              Dziękuję i nawzajem. I cieszę się, ze są jeszcze tacy ludzie na
              świecie.Pozdrawiam.
    • tse-tse Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) 05.02.02, 13:41
      Witam Milku,
      Przede wszystkim moje poglady na temat aborcji charakteryzuje dualizm...Pewno wyplywa to z dwoch
      rzeczy. Sama jestem chyba dzieckiem niechcianym, a przynajmniej powodem slubu moich rodzicow.
      Gdyby moja mama nie byla w ciazy, byc moze moj tatus nigdy by sie z nia nie ozenil. Moi rodzice sa
      bardzo nieudanym malzenstwem, przynajmniej jak z nimi mieszkalam, nie bylo dnia bez klotni. Nieraz
      slyszalam wsrod steku wyzwisk, ktorymi sie "obdarowywali", to zeby nie brzuch mojej mamy, nie
      byloby slubu. Bardzo mnie to bolalo. Nikt nie chce byc przeciez powodem czyjegos nieszczescia...
      Druga sprawa to to, ze jako 19letnia dziewczyna mialam jednonocna przygode z chlopakiem mojej
      kolezanki, to co nas do siebie przyciagnelo, to byla bardzo duza doza alkoholu, oraz nasza obopolna
      atrakcyjnosc. Nawet chyba sie nie lubilismy. Rano mialam straszliwego kaca moralnego, ktory
      szczerze mowiac trwa do dzis, chociaz minelo prawie 10 lat. Moglam wtedy zajsc w ciaze, ale zarodek
      nie bylby wtedy ukoronowaniem zwiazku i milosci, tylko nienawistym balastem, ktory chcialabym jak
      najszybciej z siebie ztrząsnąc. Tak...dokonalabym wtedy aborcji, moze nie mialabym wyrzutow
      sumienia, a wrecz potraktowalabym to jak wyrwanie zeba... W tamtej sytuacji plod bylby dla mnie tylko
      zlepkiem kilku komorek..
      Obecnie jestem z osoba, ktora kocham nad zycie i wiem, ze gdyby to on mnie zaplodnil nigdy bym nie
      miala serca dokonac aborcji i faktycznie, w tej sytuacji byloby to dla mnie morderstwo, to tak, jakbym
      zabila czastke mojego najukochanszego meza...

      pozdrawiam mocno...
      • Gość: zuzka Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.02, 14:11
        Tse-tse...przeczytaj moj post jakos mniej wiecej na srodku o tym jak to jest
        byc dzickiem nie chcianym ktore nie stalo sie powodem slubu rodzicow...i niech
        wszyscy sobie zobacza jak to moze byc w przypadku dziecka margherity za ladnych
        kilka lat jak dorosnie a tatusia nie bedzie w jego zyciu..
        pozdrawiam
        zuzka
        • tse-tse Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) 05.02.02, 14:19
          Przeczytalam... nie wyobrazasz sobie, jak bardzo Cie rozumiem...
          pozdrowionka:)
        • Gość: Agi Re: do tse-tse i zuzuki i margherita IP: 212.160.117.* 05.02.02, 14:34
          Dziewczyny - mój host gdziś tak w środku pod nikiem agi...
          Mam 29 lat, siostrę bliżniaczkę i mamę.. Tatuś był, przez pierwsze cztery lata
          mojego i siostry życia..
          Śłub rodziców - brzuszek naszej Mamy.
          Tata kojaży mi się (a raczej kojażył) - z odcinkiem alimentacyjnym i sprawą w
          sadzie o podwyższenie alimnetów.. Tak jak napisłam, odszedł jak miałyśmy po 4
          latka. Zostawił nas, Mamę - bo odechciało mu się..
          Czemu tak piszę..? Przez 22 lata nie widziaąm go na oczy, nie pisał, nie
          dzwonił. Jedynie odcinek z alimentami przypominał słowo "Ojciec". I nagle po 22
          latach (czyli jakieś 3 lata temu) zadzwonił telefon w domu, podniosłam i
          usłyszałam męski głos, który chciał ze mną rozmwiać. Okazało się, że to Ojciec,
          poszliśmy na kawę -ja, Tata i siostra. Siedziliśmy w knajpce i rozmwialiśmy -
          na siłe, bo o czym..? Jak opowiedzieć 22 lata życia..?
          W pewnym momencie podszedł do nas starsz Pan i powiedział "Ma Pan takie piękne
          córki" (Jesteśmy do niego bardzo podobne). A Tata powiedział "Wiem, zawsze
          takie były"... I tu mnie ogarnął śmiech - zapytałam go "a skąd to wiesz..? Czy
          wiesz jak się nazywała moja nauczycielka polskiego w podstawówce, nie było Cię
          nigdy przy nas, Byłąm chora, leżałam w szpitalu, gdzie byłeś..?" Zamilkł.
          Nigdy więcej nie zadzwonił, nie był na ślubie mojej siosry, nie zapytał o
          wnusie (ma dwie) choć zaproszony był.
          To straszny ból dla dziecka być tylko mamy. Kalekie słowo "tata" Puste !
          Margherita, nic na siłę - kiedyś będziesz miała faceta, dom z ogródkiem i
          własne szczęście. Nie przynoś na świat kolejnego smutnego dziecka, które nie
          wie co znaczy słowo "Tata"... Ja nigdy tego nie zrobię. Popieram to co napisała
          Zuzka, tse-tse i reszta smutnych dzieciaków, które choć już są duże to wciąż
          mają w sobie ranę. Żyj - zajżyj na mój host. Jeśli potrzebujesz adres gabinetu,
          daj znać.

          • Gość: kasia28 Re: do tse-tse i zuzuki i margherita IP: *.atol.com.pl 05.02.02, 15:17
            A propos tej mojej "łzawej historii" , o której niektóre panie tak źle się
            wypowiadały, ja tez pochodzę z rozbitej rodziny. Moi rodzice też się rozwiedli
            gdy ja miałam 4 lata, mój ojciec był alkoholikiem i też się mną nie
            interesował. I powiem ci Agi miałaś więcej szczęścia niż ja, bo ja całe życie
            marzyłam o takim telefonie. Cały czas myślałam, że kiedyś się spotkamy,
            wyjaśnimy sobie wiele i dowiem się dlaczego tak się stało.Niestety 5 lat temu
            umarł, a jego rodzina zawiadomiła mnie tylko o pogrzebie, nie wiedziałam
            nawet, ze był ciężko chory i długo się męczył zanim zmarł. Może to on nie
            chciał się ze mną spotkać do samego końca, a moze jest tak jak mówi mój mąż,
            ze to jego rodzina nie chciała, zebym z nim porozmawiała. Moze, moze...A ja
            teraz zostałam z tyloma pytaniami i nie mam nawet możliwości marzyć o takim
            spotkaniu. I też zawsze cierpiałam z tego powodu, czułam się źle, że nie mam
            ojca.Ale wiecie dlaczego przede wszystkim? Nie dlatego, że go w ogóle nie było
            (znam kilka dziewcząt, które wychowywały się z jednym rodzicem i żadna tego
            źle nie zniosła), tylko dlatego, ze moja matka była złą matką, nie kochała
            mnie i nienawidziła tylko dlatego, ze byłam córką mojego ojca. Więc naprawdę
            nieszczęśliwe dzieciństwo bez ojca nie wynika z jego braku, ale raczej braku
            miłości i odpowiedzialności ze strony matki, która musi to dziecko kochać za
            dwoje. A są takie matki, zaręczam. Dlatego nie ma co straszyć M., ze jej
            dziecko będzie nieszczęśliwe tylko z powodu braku ojca. To od niej zależy czy
            będzie szczęśliwe czy też nie. Poza tym czy ona jest jakąś niedołęgą czy
            pokraką, ze nie moze sobie w przyszłosci znaleźć faceta, który pokocha ją i
            jej dziecko i stworzy mu pełną rodzinę? Jeśli kobieta jest dobra i mądra to
            znajdzie kochającego człowieka nawet z trójką dzieci. Sama znam takie dwa
            przypadki, kobieta po 30-ce, trójka dzieci i druga z dwójką.A ja chciałam mieć
            dziecko właśnie dlatego, by go nie krzywdzić śmiercią za to, ze ja nie
            potrafiłam się zabezpieczyć i dlatego, by je kochac bardziej niż moi rodzice.
            I UDAŁO MI SIĘ! Mam wspaniałego męża, dwoje dzieci i rodzinę, o której zawsze
            marzyłam. Podaję tu jeszcze zdanie mego męża. Powiedział, ze chętniej ożeniłby
            się z kobietą, która ma nawet dwoje dzieci i miała odwagę i tyle miłości, by
            je urodzić i wychować niż z taką, która usunęła ciążę. Bo kobieta, która
            zabija własne dziecko i jeszcze czuje niewysłowioną ulgę i radość po tym (jak
            Doris)udowadnia, ze przedkłada własny interes nad inną osobę, czyli nad męża
            też.Chyba,że trafi na podobnego sobie.
            • Gość: kaja Re: do tse-tse i zuzuki i margherita IP: 213.25.31.* 05.02.02, 17:43
              ,Jeśli kobieta jest dobra i mądra to
              > znajdzie kochającego człowieka nawet z trójką dzieci. Sama znam takie dwa
              > przypadki, kobieta po 30-ce, trójka dzieci i druga z dwójką. Podaję tu jeszcze
              zdanie mego męża. Powiedział, ze chętniej ożeniłby
              > się z kobietą, która ma nawet dwoje dzieci i miała odwagę i tyle miłości, by
              > je urodzić i wychować niż z taką, która usunęła ciążę.
              Z mojego dośwaidczenia wynika raczej, ze faceci na widok dziecka uciekaja gdzie
              pieprze rosnie.
              Bo kobieta, która
              > zabija własne dziecko i jeszcze czuje niewysłowioną ulgę i radość po tym (jak
              > Doris)udowadnia, ze przedkłada własny interes nad inną osobę, czyli nad męża
              > też.Chyba,że trafi na podobnego sobie.
              Daruj sobie wycieczki osobiste, OK? Kazdy mowi o swoich doswiadczeniach - i nie
              kazdy ma tkaie jak ty

              • kasia28 Re: do kaja 05.02.02, 18:05
                A z mojego co innego. Widocznie obracamy się w różnych środowiskach. Poza tym
                jak sie szuka męża wśród takich co na widok dziecka uciekają to same kobiety
                są sobie winne,ze nie znajduja ojca dla swego dziecka.Nie każdy facet dostaje
                ataku na widok cudzych dzieci.A co do "wycieczek osobistych" mogłabym o to
                samo przyczepic się do niektórych pań tu piszących. Każda z nas wypowiada sie
                także na temat wypowiedzi innych. Zresztą przeczytaj sobie np mój post Do
                Magdy.Napisałam tam co myslę o aborcji właśnie w wydaniu Doris. Poza tym to
                zdanie mego męża. Ja nie oskarżam tylko nie potrafie zrozumieć bezduszności w
                pewnych sytuacjach. Aborcja to tez wyjście z sytuacji, nie najlepsze, ale nie
                mnie sądzić innych, ale przeraża mnie bagatelizowanie tego, porównywanie do
                wyrwania bolącego zęba(dziecko =chory ząb?!)i nie odczuwanie czegokolwiek poza
                uczuciem ulgi z pozbycia się "kłopotu". Dla mnie taka kobieta to potwór.A tym,
                które musiały przez to przejść z własnej, lub nie, woli współczuję i rozumiem
                to co czują nawet po wielu latach. Po prostu nie potrafie zrozumiec jak można
                swoje dziecko wyrzucic ot,tak na śmietnik i dobrze. Sytuacje w życiu są różne,
                ale o naszym człowieczeństwie decyduje to, jak my sobie z nimi radzimy.
            • Gość: Agi Re: do tse-tse i zuzuki i margherita, kasi28 IP: 212.160.117.* 08.02.02, 15:50
              Kochana Kasiu - dziekuje za dolączenie do dyskusji chociaż nie zgadazam się
              zTwoim punktem widzenia wcale.. Telefon mojego ojca (jeden jedyny) nie jest
              szczęściem.. jest podłością - pojawić się tylko po to żeby jak kamień w wodę
              znowu zniknąć..? Zmienić swoje telefony, żeby nie można go było odnaleźdź..??
              Daj spokój - głupia nadzieja, że może jednak nas kochał tylko coś nie pozwala
              na kontakt z nami jest lepsza niż uczucie, że ma nas kompletnie gdzieś - tak
              samo 25 lat temu jak i teraz...
              Każdy w życiu ma prawo do własnych decyzji - nic na siłę Kasiu.. To, czy
              urodzić to jest decyzja poważna ale nie może być na siłę, uwierz mi - każdy
              MUSI mieć prawo wyboru. I niekoniecznie jest potem szczęśliwy ale miał wybór -
              jesli wybrał źle, odczuje to sam.
              Życie to nie loteria - a może się uda.. Życie to wyścig przez płotki,
              karkołomna walka z czymś, co jest nie do ogarnięcia..
              Wybacz określnie ale "życie to dziwka".
              • Gość: kasia28 Re: Do AGI IP: *.atol.com.pl 09.02.02, 01:26
                Wiesz Agi właśnie jeszcze raz przeczytałam twój post i przyszło mi do głowy,
                że może to Wy(Ty) swoim zachowaniem dałyście ojcu do zrozumienia, ze nie ma
                szans na żadne odnowienie kontaktów. Ojciec zadzwonił, więc miał jakis powód?
                Najprawdopodobnie chciał się spotkać, porozmawiać, moze chciał "nadrobić"
                czas, wyjaśnić, nie wiem. A z Twojego opisu wynika, że napadłaś na niego z
                pretensjami, a raczej oskarżeniami i teraz znów masz żal, ze zniknął po raz
                kolejny z Waszego zycia. A przecież dla niego decyzja o nawiązaniu kontaktu z
                Wami musiała być trudna, moze bał się ,miał wyrzuty sumienia, no nie wiem. W
                każdym bądź razie to jak go potraktowałaś mogło go wystraszyc i dać mu do
                zrozumienia, ze nie życzycie sobie jego towarzystwa.Dlatego sie nie
                odzywa.Może jest tak jak mówisz, ale może ja mam racje. Moze trzeba mu było
                dać szansę. Wiem, ze czujesz się skrzywdzona i ja też się tak czułam. Dopiero
                mój mąż pokazał mi ten problem z punktu widzenia mężczyzny i zaczęłam na to
                patrzec z innej strony. A moze Twoja matka nie chciała, aby się z Wami
                widywał? Bo moja niby pozwalała, ale tak się zachowywała, ze ojciec bał się
                przychodzić i mnie zabierać.Potem przestał się starac o to wogóle.Ja jestem
                osobą, która zawsze stara się zobaczyć problem z dwóch stron (mój mąż śmieje
                się, że zawsze muszę każdego usprawiedliwiać), ale nie chciałabym nikogo
                skrzywdzić, dlatego staram się szukac wytłumaczeń.I pomimo całego żalu
                wybaczyłam Mu w swoim sercu i jest mi lzej.Ciebie nie namawiam, wybaczenie
                takie jest trudne, ale moze warto spróbować? I nie chodzi tu o wybaczenie w
                sensie zapomnienia win i rozgrzeszenia go, ale w sensie wyrzucenia tego
                wszystkiego(przepraszam)"do kibla" i spuszczenia za tym wody.Wtedy tany goją
                się szybciej. Kasia.
      • Gość: Milek Do MUSZECZKI - WAZNE IP: *.abo.wanadoo.fr 05.02.02, 17:57
        tse-tse napisał(a):

        > Witam Milku,
        > Przede wszystkim moje poglady na temat aborcji charakteryzuje dualizm...Pewno w
        > yplywa to z dwoch
        > rzeczy. Sama jestem chyba dzieckiem niechcianym, a przynajmniej powodem slubu m
        > oich rodzicow.
        > Gdyby moja mama nie byla w ciazy, byc moze moj tatus nigdy by sie z nia nie oze
        > nil. Moi rodzice sa
        > bardzo nieudanym malzenstwem, przynajmniej jak z nimi mieszkalam, nie bylo dnia
        > bez klotni. Nieraz
        > slyszalam wsrod steku wyzwisk, ktorymi sie "obdarowywali", to zeby nie brzuch m
        > ojej mamy, nie
        > byloby slubu. Bardzo mnie to bolalo. Nikt nie chce byc przeciez powodem czyjego
        > s nieszczescia...
        > Druga sprawa to to, ze jako 19letnia dziewczyna mialam jednonocna przygode z ch
        > lopakiem mojej
        > kolezanki, to co nas do siebie przyciagnelo, to byla bardzo duza doza alkoholu,
        > oraz nasza obopolna
        > atrakcyjnosc. Nawet chyba sie nie lubilismy. Rano mialam straszliwego kaca mora
        > lnego, ktory
        > szczerze mowiac trwa do dzis, chociaz minelo prawie 10 lat. Moglam wtedy zajsc
        > w ciaze, ale zarodek
        > nie bylby wtedy ukoronowaniem zwiazku i milosci, tylko nienawistym balastem, kt
        > ory chcialabym jak
        > najszybciej z siebie ztrząsnąc. Tak...dokonalabym wtedy aborcji, moze nie miala
        > bym wyrzutow
        > sumienia, a wrecz potraktowalabym to jak wyrwanie zeba... W tamtej sytuacji plo
        > d bylby dla mnie tylko
        > zlepkiem kilku komorek..
        > Obecnie jestem z osoba, ktora kocham nad zycie i wiem, ze gdyby to on mnie zapl
        > odnil nigdy bym nie
        > miala serca dokonac aborcji i faktycznie, w tej sytuacji byloby to dla mnie mor
        > derstwo, to tak, jakbym
        > zabila czastke mojego najukochanszego meza...
        >
        > pozdrawiam mocno...

        Bardzo sie ciesze, ze napisalas!
        Wiesz, Muszko, z miloscia w zyciu czlowieka jest bardzo trudno. To znaczy
        chodzi mi o to, ze jesli dziecko jest niekochane, to strasznie trudno mu
        nauczyc sie kochac, choc niemozliwe to nie jest. Wiem, ze musialo CI byc
        bardzo trudno, gdy patrzylas na swoja, skoncentrowana na sobie samej,
        nieszczesliwa mame. Gdy musialas byc z rodzicami, ktorzy bardzo sie
        starali obrzydzic zycie sobie oraz najblizszym.To jest taki swoisty,
        dziedziczny deficyt milosci.
        Czy Twoja mama umie docenic milosc, ktora jej teraz niewatpliwie
        okazujesz? Czy umie sie nia cieszyc?
        Mysle, ze w tym watku naswietlamy M. sprawe z wielu stron. Wypowiadaja sie
        kobiety, ktore usunely, takie, ktore nie usunely - choc sie nad tym zastanawialy,
        takie, ktore nie mialy tego problemu, nie rodzily, ale tylko mysla...
        Siebie bym sklasyfikowala do kategorii 'niedoszlych ofiar', czyli tych plodow,
        o ktorych losach mamy zdecydowaly pozytywnie. Rzecz jasna te 'plody' zawsze
        jakos ponosza konsekwencje decyzji i sytuacji rodzicow... Ja jednak, ja -
        powtorze - wdzieczna jestem mamie za te jej decyzje. Wdzieczny jest moj maz
        i moze jeszcze kilka osob, ktorym udalo mi sie choc troche pomoc. Udalo mi sie
        tez pomoc mojej mamie.Mam nadzieje, ze ona nie zaluje tej swojej decyzji, choc -
        przyznaje - nigdy jej o to nie pytalam.
        WIesz, nie warto zadreczac sie tym, co by bylo gdyby. Szczesliwie nie musialas
        po tamtej mlodzienczej nocy podejmowac zadnych trudnych decyzji. Gdybys musiala,
        bylby to o wiele wiekszy problem, niz ma nasza M. Ale tez gorzej jeszcze sie
        zdarza, gdy dziecko np. jest owocem gwaltu. Co wowczas?
        Nie wiem, co bym zrobila. Przyznaje uczciwie: nie wiem. Jakakolwiek by jednak
        decyzje podjac w takiej sytuacji, bol jest nie do wyobrazenia.
        A dla nas, niechcianych dzieci, najwazniejsza sprawa jest nie dac sobie wydrzec
        milosci. Jesli trzeba - to o nia walczyc, a potem rozdawac jak swieze buleczki.
        I przebaczyc. Co najwazniejsze - najblizszym ich slabosci.
        Popatrzec troche na nich jak na bezradne dzieci we mgle. Wtedy zal mija...
        Trzeba tez przebaczyc sobie.
        UWOLNIC SIE z tych wszystkich negatywnych uwarunkowan, wyrwac zlym emocjom!
        Nie dac zatruc.
        Dopiero wtedy widac SLONCE!
        A w JEGO swietle nie ma juz dreczacych watpliwosci...
        ZYCze CI Tego SLONCA, zycze go Margericie, zeby wiedziala w sposob pewny
        i wybrala zycie, a takze WWszystkim pozostalym ROZmowczyniom, jako i sobie
        samej
        POzdrawiam serdecznie bardzo
        Milek
        • tse-tse Re: Do MUSZECZKI - WAZNE 05.02.02, 18:20
          Tez pozdrawiam goraco!
      • Gość: Magda Re: DO ZUZKI, TSE-TSE I AGI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.02.02, 18:14
        Przeczytajcie moj post skierowany do Zuzki duzo powyzej.
        • Gość: Milek Re: DO ZUZKI, TSE-TSE I AGI IP: *.abo.wanadoo.fr 05.02.02, 19:27
          A ja bym jeszcze dolaczyla, pozwol Magdo, ze nic nie determinuje
          czlowieka do konca. Nawet najgorszy poczatek nie wyklucza swietlanego
          konca. Dopoki zyjemy, mamy czas na przemyslenia, weryfikacje
          pogladow i - milosc.
          I powtorzylabym za Toba, soba, BIblia i tylu innymi, ze najwazniejsze
          jest w tej sytuacji wybaczenie. Nie dlatego, ze trzeba byc 'dobra dziewczynka',
          nie TYLKO dlatego. Jesli przebaczymy innym, sami nie bedziemy sie obciazac
          tymi ich zlymi czynami. Bedzie sie mozna wtedy zajac tym, co jedynie realne:
          terazniejszoscia! I budowac sobie i swoim bliskim normalne, pelne milosci
          zycie.
          Ja nie mialam zalu do mego ojca, bo go nie kochalam. Mialam swego czasu
          problem, ze cos ze mna nie tak, skoro go nie kocham. Nie kochalam, bo nie
          bylam kochana. To zrozumialam dopiero potem.
          Moze zreszta cos rzeczywiscie bylo ze mna nie tak?
          Teraz za to mi go szkoda. Tak szczerze i uczciwie szkoda.
          Zmarnowal sobie zycie i na starosc pozostal z pustymi rekami.
          Gorzej. Z rachunkiem krzywd.
          Musi mu byc bardzo ciezko, jesli jest tego swiadomy.
          Bo jesli czynimy zlo innym, ono zostaje w nas.
          I nie jest to apel do naszych egoizmow. To tylko prawda,
          o ktorej sie rzadko mysli...
          Dziekuje, Magdo, Kasiu... i Tobie, Kobieto z sercem,
          bo czasem rzeczywiscie mozna sie znalezc na pustyni...
          Wszystkiego, co najlepsze, Margerito!
          Milek
          • Gość: Magda Re: DO ZUZKI, TSE-TSE I AGI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.02.02, 21:13
            Milku pieknie to napisalas. Ja czuje bol tych dziewczyn, ktore nie mialy
            ojcow, badz mialy zlych ojcow, sama tego nie doswiadczylam, ale patrze na to
            troche jak matka, ktorej zal jest dzieci. Przeszlosci nie da sie cofnac, ale
            mozna stworzyc lepsza przyszlosc dla siebie i swoich dzieci. Nie trzeba
            nasladowac zlych wzorcow, albo karac siebie za grzechy innych do konca zycia.
            Masz racje wybacza sie innym przede wszystkim dla swojego dobra , aby latwiej
            bylo dalej zyc. Dlatego nie chcialabym aby Margerita popelnila blad, aborcje
            uwazam za duzy blad. Wiem ze moglaby sama siebie bardzo zranic w ten sposob.
            Sobie najtrudniej jest wybaczyc. Poza tym ja naprawde wierze w nia i w to , ze
            jej sie dobrze zycie ulozy z dzieckiem. Jest mloda i moze spotkac jutro kogos
            naprawde dobrego, kto pokocha i ja i jej dziecko.
            • Gość: Milek Re: DO ZUZKI, TSE-TSE I AGI IP: *.abo.wanadoo.fr 05.02.02, 21:59


              Wiesz, Magdus, mysle nawet, ze calkiem jest prawdopodobne, ze biologiczny
              tata Malenstwa dorosnie do bycia ojcem... Przeciez wszyscy myslimy,
              wszyscy sie zmieniamy, szukamy dobra - nawet jesli nie umiemy go
              prawidlowo zinterpretowac, zidentyfikowac i co tam jeszcze...
              Bardzo chcialabym, zeby Margerita powiedziala nam, co zdecydowala...
              I ja rowniez zycze jej bardzo, by wybrala zycie. By pozwolila
              Malenstwu cieszyc sie nia i sobie - Malenstwem...
              A jak chodzi o rodzicow - no coz, w ktoryms momencie
              wszyscy musimy zaczac patrzec na wlasnych rodzicow jak na...
              dzieci. BO przeciez wszyscy jestesmy dziecmi.
              Wtedy zupelnie zmienia sie perspektywa, wtedy chyba zaczyna sie
              doroslosc...
              I jeszcze raz powtorze: niepelna rodzina, brak milosci w domu,
              inne dramaty - TO ZADANIA!
              A my mamy je wykonac.
              Przy zyciu trzymala mnie wiara wbrew nadziei nawet, nie przesadzam,
              ze swiat musi byc gdzies lepszy. Jesli tylko zechce go znalezc.
              Jesli tylko sie nie zgodze na zlo, ktore chce sie wedrzec we mnie na sile,
              jesli bede umiala ofiarowywac milosc. Wbrew wszystkiemu.
              Pomogl mi katolicyzm. Naprawde pomogl. Prawdziwy katolicyzm,
              ktorego mialam szczescie sie nauczyc.
              Rozumiem, och, jak dobrze rozumiem, ze mozna zatrzymac sie na zalu
              i przekonaniu, ze wszystko jest zle.
              Taki zal i takie przekonanie zwykle wynika z cierpienia, z ktorym
              sobie czlowiek nie poradzil.
              Dlatego cudownie, ze sa tacy ludzie, jak TY - ktorzy chca pomoc,
              chocby dobrym slowem, jesli nie mozna inaczej...
              Pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie!
              Milek
              • Gość: Magda Re: DO MILKI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.02.02, 19:32
                Milus dziekuje ci za list, sprawilas mi nim wielka przyjemnosc. Jestes madra i
                dobra dziewczyna. To prawda co piszesz, zgadzam sie z toba calkowicie. Slowo
                moze miec ogromna moc, z jednej strony moze zranic z drugiej moze czlowieka
                uskrzydlic, zalezy jak sie go uzyje. A wiara czyni cuda to wiem z wlasnego
                doswiadczenia. Sama rowniez przechodze rozne okresy, czasami bardzo trudne,
                staram sie jednak zobaczyc to jasne swiatelko w tunelu, a kiedy zwali sie na
                mnie za duzo problemow w danym momencie to poprostu zaczynam zartowac i
                wymyslac jeszcze gorsze opcje danej sytuacji niz ta ktora mnie spotkala i wtedy
                zaczynam sie smiac. Takie chwilowe odprezenie bardzo pomaga.Wiesz ja mialam
                kiedys okazje obserwowac walke o zycie nowonarodzonych dzieci , ktore zostaly
                zarazone w szpitalu salmonella. Ktos moglby pomyslec przeciez takie male, to
                napewno nic nie czuja, nic nie wiedza, tymczasem nic bardziej blednego. Lekarze
                nie dawali im szans, przygotowywali ich rodzicow na pewna smierc, kazali je
                szybko ochrzcic. Pielegniarki mowily, ale te dzieci pchaja sie do zycia i one
                przezyly, wbrew logice i praktykom medycznym. Kazdy chce zyc, nawet taki
                najmiejszy czlowiek.A przeciez czlowiekiem nie stajemy sie po przejsciu przez
                kanal rodny. Kazdy ma tylko ten jeden raz i nigdy wiecej . Dlatego nie moge
                patrzyc jak marnuje sie zycie. Jest to bardzo smutne. Pozdrawiam cie goraco i
                ciesze sie , ze cie tu spotkalam. Magda
                • Gość: Milek Do Magdy IP: *.abo.wanadoo.fr 07.02.02, 11:35
                  Wiesz Magu, to zupelnie niesamowite. Gdybym miala orientacje buddyjska
                  czy cos w tym stylu, musialabym stwierdzic, ze to karmiczne, albo ze
                  w poprzednim zyciu bylam Toba... Tyle tylko, ze czas sie troche nie zgadza...
                  Bo cala reszta przystaje w sposob niewiarygodny.
                  Twoje obserwacje na temat noworodkow sa z jednej strony oczywiste, a z
                  drugiej - zupelnie rewelacyjne, jak sie okazuje.
                  Dla wielu lekarzy to 'odkrycie', a ile prostych kobiet, bez wyksztalcenia czesto,
                  potwierdziloby je bezwatpliwie?
                  Przeciez kazda ciaza jest inna. Kazda kobieta, ktora rodzila przynajmniej dwa
                  razy potwierdzi, ze zachowanie dzieci w zyciu plodowym roznilo sie w sposob
                  zdecydowany. Bo to przeciez nie tylko nudnosci, wystajacy brzuch, zylaki,
                  zadyszka i nie wiem jeszcze co, ale tez niezwykle zespolenie dwojga ludzi...
                  Zupelnie niepowtarzalne. Wiesz, czesto przygladam sie maluchom rozmaitych
                  ras, plci, wieku. Za kazdym razem zdumiewa mnie, ze kazde jest inne, ale
                  zarazem cudowne w tej swojej odrebnosci, istotowosci, czy wrecz -
                  wlasnym kosmosie.
                  I za kazdym razem przekonuje sie, ze zycie to cud. Dokonujacy sie na naszych
                  oczach, ktorego jednak dostrzec nie potrafimy. Bo to przeciez zupelnie niepojete,
                  ze z takiej 'kijanki' wyksztalcaja sie raczki z takimi slicznymi paluszkami, nozki
                  malutkie (ktore potem beda duze i beda sobie tak pieknie biegaly po swiecie),
                  gadajaca, myslaca glowa i kochajace serce...
                  Przeciez nawet kwiatki rosna
                  lepiej, gdy sie je lubi, gdy sie do nich gada. Psa sie kocha i jego pan moze
                  godzinami opowiadac, jaki to pies jest madry, inteligentny i kochajacy...
                  A czlowiek? Przeciez dziecko nawet w lonie mamy slyszy i rozumie, co zreszta
                  potwierdzily badania. A przeciez, jak sie okazuje, wiele z tego, co nas w zyciu
                  warunkuje, zostalo nam 'zaszczepione' wlasnie w najwczesniejszych miesiacach
                  zycia. Wystarczy cos glupiego powiedziec dziecku na jego temat... Czesto nawet
                  mowic nie trzeba, wystarczy nieodpowiedzialna akcja...
                  Z jednej strony niezwykla kruchosc, wrazliwosc, a z drugiej - niepojeta sila,
                  ktora pozwala przetrwac rzeczy niewyobrazalne...
                  Zycie to nieprzenikniona tajemnica.
                  A usuniecie ciazy to nie jest 'usuniecie ciazy'. To morderstwo z zimna krwia,
                  najgorsza z mozliwych premedytacja. Zabija nie wrog, tylko matka.
                  Zadna krzywda, wyrzadzona nam przez kogokolwiek, nie da sie porownac
                  do tej. Ja mysle, ze trzeba to nazywac PO IMIENIU!
                  To, co mowisz o slowie, jest fundamentalne. Pierwszy krok w kierunku
                  rozmydlenia sprawy to nadanie jej omownej nazwy. To przeciez tak nieestetycznie,
                  tak niesmacznie, mowic o 'morderstwie'. To brak 'tolerancji'. Nazwijmy to ladnie...

                  Obudzmy sie! Nie mozna klamac jezykowi, bo klamie sie prawdzie.
                  Jesli czlowiek ma wolna wole, moze zabic nawet wlasne dziecko.
                  Tylko ja bardzo prosze, w imieniu dziecka, przynajmniej nazwijmy to wlasciwie...
                  Bo inaczej sie okaze, ze oszukujemy tabuny niedojrzalych dziewczyn,
                  ktorym sie wydaje, ze to tak, jak 'wyrwanie zeba'... I potem placa za to, ze sie
                  daly nabrac, najpierw zyciem najblizszych sobie osob, a potem swoim
                  wlasnym. Eksterminacja dokonuje sie na naszych oczach i naszymi
                  rekami. To zbrodnia. W ktorej maczaja tez raczki srodki masowego przekazu...

                  Nie wiem, czy Margerita rzeczywiscie istnieje, czy tylko ktos nas 'wrabia' w taki
                  watek. Zreszta tak naprawde nie ma to znaczenia.
                  Moze stenopis tych naszych bojow przeczyta ktos, komu to naprawde
                  potrzebne...

                  Bardzo Cie mocno POZDRAWIAM, Magu, bo zupelnie niespodziewanie
                  umiesz wyczarowac rzeczywistosc, w ktorej chce sie istniec!!!
                  I bardzo Ci zycze OWOCOW, dobrych owocow - TWOJEGO ISTNIENIA!
                  A pewnie juz ich sporo...
                  Dobrego dnia!
                  M.
                  Aha, jak chodzi o metody zwalczania przygnebienia, spowodowanego
                  przeszkodami pozornie nie do pokonania - mowie sobie wtedy:
                  'zobacz, ile juz ci sie, mileczku, przewalczyc udalo, to i to sie da...', a innym
                  znow razem: 'popatrz, inni sobie poradzili, to i tobie sie uda'...
                  Bo ja mam ze soba taki problem, ze sie stale dopieszczac musze...
                  Polecam, polecam Wszystkim... - jako alternatywe...
                  A Ciebie sciskam ogroooomnie!
                  M.
                  Sciskam CI
                  • tse-tse Re: Do Magdy i Milka 07.02.02, 12:07
                    "Czesc Margerita! Ja dzis usunelam poraz drugi. Zszokuje napewno czesc z Was
                    ale jestem naprawde szczesliwa ze juz jestem po. Pierwszy raz usunelam miejac
                    prawie 20 lat, teraz mam 24 i znow to zrobilam. Bylam w super klinice (przed 4
                    laty i dzis w tej samej), zabieg trwa 10 min. , pare dziewczyn z Polski (moje
                    znajome) tez tu usuwaly. Zabieg polega na wsunieciu rorki metalowej lub ze
                    sztucznego tworzywa wielkosci od 6 do 12mm (w zaleznosci od wielkosci zarodka)
                    i wszystko zostaje wysysane. Komplikacje zdarzaja sie w 1%. Zabieg kosztowal
                    mnie 450 euro (jezeli ma sie grupe krwi - to placi sie kolo 100 euro wiecej,
                    narkoza jest krotka lub mozna tylko znieczulic miejscowo. 5 min. po zabiegu
                    juz sie obudzilam i bolal troche brzuch i krwawic bede pare dni. Zajscie w
                    ciaze po takim zabiegu jest w 100% mozliwe, przekonalam sie sama. Moja decyzja
                    zapadla natychmiast, bez zastanowienia sie, choc jestem z moim chlopakiem juz
                    pare lat nie chcialam, on byl troche smutny, ale jeszcze chcemy pozwiedzac i
                    miec wieksze zabezpieczenie finansowe. Przestalam tylko na 1 miesiac brac
                    tabletki antykoncepcyjne i stalo sie. Te klinike polecam jest we Wiedniu.
                    Okropnie balam sie zabiegu i ze potem bede sie zle czula, mylilam sie, bylo
                    wszystko O.K. Jezeli chcesz wiedziec wiecej to pytaj. Wolno jest w Polsce
                    usuwac ciaze? Tu wolno do 12 tygodnia, potem tylko Holandia. Kolezanka usunela
                    w 6 miesiacu w Holandii - to jest okropne, to jest juz zabojstwo, niektorzy
                    beda twierdzic ze ja tez juz zabilam dwa razy, ale to byl tylko zarodek.
                    Pozdrowienia. Moni "

                    Wiecie, wstrzasnela mna ta wypowiedz...Takiej niefrasobliwosci odnosnie aborcji nigdy nie
                    spotkalam, a znam pare kobiet, ktore usunely i chociaz nie zwierzaly mi sie nigdy ze swoich odczuc z
                    nia zwiazanych, to co odczytalam z ich oczu jest pomieszaniem smutku ze zrezygnowaniem. Moze i
                    pewne poczucie ulgi ale i rana na cale zycie. Jedna z tych decyzji, do ktorej podjecia zmusily warunki
                    ekonomiczne, spoleczne itp.
                    Po przeczytaniu wypowiedzi Moni, cos we mnie peklo...:( Zawsze staralam sie byc tolerancyjna i
                    zrozumiec drugiego czlowieka...Po tym nie potrafie..usuniecie ciazy, ktorejs z kolei, bo sie chce
                    pozwiedzac...Straszne!! I to czastki czlowieka, ktorego sie kocha...
                    A ta sprawa aborcji dokonanej w 6 miesiacu ciazy, przeciez taka osoba powinna zostac skazana na
                    30 lat ciezkich robot w kamieniolomach!
                    Droga Magdo i Milku, chyba dolacze do waszego klubu. Zawsze mialam niesprecyzowane podejscie
                    do aborcji..ale wypowiedz Moni przewazyla szale na anty..

                    pzdr. bardzo smutna Muszka...
                    • Gość: Magda Re: Do Muszki IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.02.02, 18:28
                      Muszko droga masz takie wielkie serce. Jestes dobra i wrazliwa dziewczyna.
                      Dziekuje i przesylam gorace pozdrowienia.
                    • Gość: Milek Do Muszki IP: *.abo.wanadoo.fr 07.02.02, 20:34
                      Wiesz, Muszeczko, przylaczam sie do Magdy. Masz wielkie serce. I masz
                      do tego jeszcze glowe. Czasem sobie mysle o dziewczetach takich, jak ta,
                      ktora zacytowalas. I robi mi sie smutno i zle.
                      Podobna zreszta argumentacje, no, moze nie bardzo podobna, ale
                      w tym duchu, slyszalam od moich wlasnych... uczennic, i to w sytuacji,
                      gdy przyszly... pozyczac ode mnie pieniadze na 'zabieg'.
                      Nie pozyczylam, oczywiscie. Nie mialam, ale to inna sprawa.
                      Gdybym miala, tez bym nie pozyczyla. Za to probowalam walczyc,
                      doradzac, podjelam sie roli mediatora miedzy przyszla mama,
                      a jej rodzicami. Na darmo. Dziewczyna byla jak zakleta.
                      Najmniej to w tym wszystkim istotne, ale poczulam sie przy tym,
                      jakbym poniosla osobista kleske. To znaczy - jako nauczyciel.
                      Bo mysle, ze zadna kobieta, zadna zdrowa psychicznie kobieta,
                      nie zrobilaby czegos takiego, gdyby miala pelna swiadomosc
                      swego czynu. Zatem moja uczennica nie miala jej. Tej swiadomosci.
                      Nie nauczono jej, czym jest zycie, jego fenomen.
                      Ja nie nauczylam. Ze uczylam tylko kilka miesiecy - nastolatke
                      z dowodem osobistym? A jakie to ma znaczenie..?
                      Za to nauczono ja, ze 'zabieg' to 'nic takiego'. Bardziej sie bala
                      opinii, niz czegokolwiek innego. Bo i pieniadze w tej rodzinie,
                      na potencjalne wychowanie malucha, znalazlyby sie bez problemu...
                      Najgorsze, co mozna zrobic czlowiekowi za zycia, to odebrac mu
                      rozum. Omamic, oglupic, powybielac, co czarne, przyczernic,
                      co swiatlem...
                      Nie dajmy sie oglupic!!...
                      Bardzo pozdrawiam
                      Milek
    • Gość: agula Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.02.02, 15:35
      Może los tak chciał, przyjmij to jako doświadczenie życiowe. Wcale nie musi być
      tak źle. Rok temu byłam w podobnej sytuacji - ciąża i rozwód. Ten sam dylemat,
      rozterki. Teraz jestem matką cudownej Kasi i niczego nie żałuję. Moje życie
      nabrało nowych kolorów, których po usunięciu ciąży na pewno bym nie poznała.
      Przemyśl swoją decyzję na spokojnie, co możesz stracić a co zyskać. Pomyśl o
      tym, że nie zawsze ty kierujesz swoim losem. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
    • m66 Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) 05.02.02, 16:48
      Dobrze jest patrzeć na życie poprzez fakty.
      Teraz masz nowe wyzwanie.
      Poradzisz sobie na pewno.
      Na pewno też będą trudnosci.
      W biznesie one też czekają.
      Będą też radosci.
      Spotkasz ludzi, ktorzy Ci pomogą.
      Pozdrowienia
    • Gość: I Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.02, 01:48
      Dopiero teraz przeczytałam ten wątek na Forum.
      A wiesz, chyba jest coś takiego, że niechciany płód jakoś wie o swoim
      odrzuceniu? Mam wrażenie, że takie dziecko, tak bardzo pragnie trzymać się
      życia, że rośnie grzecznie, umożliwia konstruktywną pracę i normalny tryb dnia
      swojej mamy. A jego mama robi się taka piękna! Ma gładką cerę i gęste włosy,
      jakich nie miała odkąd skończyła 18 lat.
      "To coś" stara się pasożytować w jej ciele tak, aby nie zauważała jego
      obecności. A potem przychodzi na świat szybko i bezboleśnie. Rozpaczliwie
      pragnie się jej przypodobać: jest różowe, zgrabne i miłe.

      I pewnego dnia po prostu przytulasz dziecko i dajesz mu pocmoktać pierś. Nie
      mówię, że czujesz ten ogień miłości macierzyńskiej, ale akceptujesz je.
      Jakoś okazuje się, że firma przez te 2 tygodnie miała sie dobrze, twoja
      (wcześniej obrażona na ciebie śmiertelnie) matka pielęgnuje z pełnym oddaniem
      niemowlę i przynosi na karmienie. Klienci są rozczuleni i zachwyceni (złapiesz
      fajny kontrakt).
      Tatusia dalej nie ma... Ale cóż, nie wszystko kończy się dobrze.
      • Gość: smutna Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: 195.117.174.* 06.02.02, 08:55
        Gość portalu: I napisał(a):

        > Dopiero teraz przeczytałam ten wątek na Forum.
        > A wiesz, chyba jest coś takiego, że niechciany płód jakoś wie o swoim
        > odrzuceniu? Mam wrażenie, że takie dziecko, tak bardzo pragnie trzymać się
        > życia, że rośnie grzecznie, umożliwia konstruktywną pracę i normalny tryb dnia
        > swojej mamy. A jego mama robi się taka piękna! Ma gładką cerę i gęste włosy,
        > jakich nie miała odkąd skończyła 18 lat.
        > "To coś" stara się pasożytować w jej ciele tak, aby nie zauważała jego
        > obecności. A potem przychodzi na świat szybko i bezboleśnie. Rozpaczliwie
        > pragnie się jej przypodobać: jest różowe, zgrabne i miłe.
        >
        > I pewnego dnia po prostu przytulasz dziecko i dajesz mu pocmoktać pierś. Nie
        > mówię, że czujesz ten ogień miłości macierzyńskiej, ale akceptujesz je.
        > Jakoś okazuje się, że firma przez te 2 tygodnie miała sie dobrze, twoja
        > (wcześniej obrażona na ciebie śmiertelnie) matka pielęgnuje z pełnym oddaniem
        > niemowlę i przynosi na karmienie. Klienci są rozczuleni i zachwyceni (złapiesz
        > fajny kontrakt).
        > Tatusia dalej nie ma... Ale cóż, nie wszystko kończy się dobrze.

        tere fere- guzik prawda. Mam inne doświadczenia. Moje pierwsze dziecko było
        planowane, oczekiwane z tęsknotą i nie sprawiało mi żadnych kłopotów w życiu
        płodowym i po urodzeniu. Kocham ją bardzo i jest to łatwa miłość, bo nigdy nie
        była niechciana, nawet przez chwilę.Moje drugie dziecko...nie było chciane,
        przynajmniej przeze mnie( bo mąż chciał je bardzo). Długo nie mogłam sie z tym
        pogodzić, a ciążę znosiłam bardzo źle fizycznie i psychicznie. Nie sypiałam po
        nocach, doprowadziłam sie do ciężkiej nerwicy. Moje zasady sprzeciwiają się
        aborcji, bo gdyby nie to... Chcecie happy endu? Kocham moje dziecko,może nawet
        bardziej niż pierwsze, jakbym chciała mu wynagrodzić początkowe odrzucenie, ale
        nie jest to łatwa i radosna miłość. ono chyba wyczuwa, że nie było chciane,
        bardziej kocha ojca niż mnie, sprawia kłopoty, a ja mam do jego ojca pretensje i
        myślę o rozwodzie...

        • Gość: H. Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.chello.pl 08.02.02, 01:08
          Smutna napisz coś więcej o tej trudnej miłości. U mnie jest odwrotnie: to
          drugie dziecko było zaplanowane i oczekiwane, natomiast "debiut rodzicielski"
          zupełnie przypadkowy. Przez całą ciążę usiłowałam je pokochać, niestety,
          utrudniały to nieustające wymioty. Po porodzie dziecko okazało się,że mała musi
          spędzić trochę czasu w szpitalu (zakażenie), ja zaś miałam ciężką depresję
          poporodową. Od tego czasu minęło już parę lat, a ja wciąż nie mogę się
          otrząsnąć z tego "niechcenia". Kocham moją pierworodną jak umiem, tylko jakoś
          jest mi trudniej być z nią, niż z młodszą. Jeśli daję klapsa, to jej, jeśli
          odmawiam, to jej. Nie jestem pewna, czy ona to wyczuwa, ale często jest po
          prostu nieznośna: krzyczy, pluje, bije. Młodsza jakby dla kontrastu: łagodna,
          urocza przylepka. Naprawdę staram się jak mogę, ale to czasami ponad moje siły.
          I tylko kiedy patrzę w te piękne, smutne oczka to chce mi się wyć.
          • Gość: Tula Do H od Tuli IP: *.dd.nextgentel.com 16.02.02, 00:17
            Hei!

            Mysle ze mala wyczuwa intynktownie ze ja mniej kochasz. Robisz jej, ale takze
            jej siostrze WIELKA KRZYWDE.

            Twoj stosunek do nich odbije sie na ich wzajemnych, siostrzanych zwiazkach.
            Ta wieksza zacznie nienawidziec tej mlodszej.
            I trudno jej sie dziwic.

            Sprobuj traktowac starsza core lepiej. Chwal ja, chwal obie dziewczynki. Okazuj
            im milosc jednoczesnie. NIE BIJ!!!!!! To jest nie do przyjecia!! Tracisz TWARZ
            JAKO RODZIC robiac to!
            Mysle ze twoja starsza coreczka potrzebuje twojej akceptacji. Zabierz ja (tylko
            ja) gdzies np. na spacer, albo do sklepu. Spedzcie we dwie troche czasu, moze
            zobaczysz ze to nie dzikus, kopiacy i plujacy, ale mala dziwczynka ktora BARDZO
            CIE POTRZEBUJE,a jedyna jej szansa na zwrocenie twojej uwagi na siebie bylo
            to "brzydkie" zachowanie.

            Sama mam 3 dzieci i wiem jak wazna i trudna jest rownowaga.

            Pozdrawiam
            Tula B.
      • Gość: 2002 Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.02, 12:25
        ta bajeczka przebila chyba wszystko co czytalam do tej pory ... Dziekuje
        autorce - dawno sie tak nie usmialam !
        • Gość: I Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.02, 00:43
          Jeśli ten post cię ubawił "2002", cieszę się bardzo. Ale nie życzę sobie takiej
          ironii.
          Akurat to była moja najprawdziwsza na świecie historia, która zdarzyła się
          całkiem niedawno. I rzeczywiście dziecko było pewnym czynnikiem, który
          spowodował, że moje przypadkowe, niechlujne życie zaczęło się jakoś układać.
          Tatuś owego dziecka był moim mężem i rasowym pracoholikiem. Nie wiem, po jaką
          cholerę się ze mną ożenił, bo dom traktował jako dostawcę śniadań,
          wyprasowanych koszul, przyborów do mycia i baby do łóżka. Najlepiej czuł się w
          pracy. Owszem niesłychanie się ucieszył z powodu perspektywy ojcostwa, ale
          potem wszystko wróciło do normy, tzn. dokładnie nas olał.
          Ale jego nieobecność już mi nie przeszkadza. Dziecko i pogodzenie się z rodziną
          powoduje, że nie czuję sie już tak okropnie samotna jak przedtem.
          Jeśli dalej ci jest do śmiechu - zastanów się poważnie nad sobą.
    • Gość: M. Do Was wszystkich! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.02, 08:42
      Dziękuję Wam za wszystkie posty, porady (zwłaszcza te od serca), podzielenie
      się doświadczeniami, słowa otuchy.

      Niektóre z Was starają mi uświadomić odpowiedzialność i wynikające z niej
      zobowiązania, gdyby jednak zdecydowała się na samotne macierzyństwo.
      Właśnie dlatego, że zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności, która będzie na
      mnie ciązyć, tak trudno mi podjąć jakąkolwiek decyzję.
      Zdaję sobie sprawę z tego, że życie po urodzeniu dziecka to nie bajka. Niestety.
      Zdaję sobie również sprawę z tego, ze jest to zobowiązanie na całe życie.
      Wiem, że nie jest łatwo samotnie wychować dziecko. Znaleźć na wszystko czas i
      pieniądze. I zastąpić mu ojca.
      I trudno potem odpowiedzec na pytanie malucha - "A co się stało z moim
      tatusiem? Dlaczego inne dzieci mają tatusia, a ja nie?". Zwłaszcza, że w tych
      słowach nierzadko kryje się ogromna pretensja.

      I dlatego z mojej sytuacji nie ma dobrych rozwiązań. Jest tylko wybór
      mniejszego zła. Niestety.
      Napewno, gdy usunę ciązę będę miała wyrzuty sumienia. Mimo, że tego jeszcze nie
      zrobiłam, już to wiem.
      Napewno, gdy zdecyduję się urodzić będzie mi ciężko. Z tego też już zdaję sobie
      sprawę.

      Jeszcze nie wiem jaka decyzję podejme.

      Wbrew temu jednak co sądzą niektórzy to napewno nie obawa przed utratą wolności
      i brakiem możliwosci "wyszalenia się" powoduje moje wahania. Z "szaleństw"
      i bujnego życia towarzyskiego zrezygnowałam już wiele lat temu, gdy poświęciłam
      się pracy. Akurat to wyrzeczenie, przyszłoby mi jeszcze raz bez trudu.

      Pozdrawiam Was serdecznie
      Margerita.
      • Gość: Magda Re: Do Margerity IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.02.02, 18:40
        Margerita, a co sadzisz o adopcji? 6-7 miesiecy twojego wysilku z jednej
        strony , z drugiej zas swiadomosc, ze dalas komus wiecej niz tatusia bo dalabys
        jemu lub jej zycie, potencjalnie 80 lat, plus jesli zrzekniesz sie praw
        rodzicielskich to z cala pewnoscia znajdzie ono rodzicow, ktorzy je pokochaja i
        beda cie blogoslawic za ten najwiekszy z darow. Ty nie bedziesz musiala miec
        zadnych wyrzutow sumienia, wrecz przeciwnie, no i spokojnie bedziesz mogla sie
        zajac biznesem. Napisz co o tym sadzisz? Czy ty sie boisz stracic ojca tego
        dziecka jesli bedziiesz nadal w ciazy ?
        • Gość: Bini Re: Do Magdy IP: *.hkcable.com.hk 06.02.02, 19:43
          Wprawdzie Twoj post nie jest do mnie, ale czytajac ten watek zauwazylam, ze
          uparcie optujesz za oddaniem dziecka do adopcji.
          Mam pytanie – czy jesli odda sie dziecko do adopcji to juz sie o nim nie mysli?
          Czy trafil do dobrych ludzi, czy go nie bija, nie molestuja, czy nie czuje sie
          samotnie, czy nie .......?
          Zadnych wyrzutow sumienia?
          A Ty, Magdo, oddalabys swoje dziecko?
          Bo ja nawet szczeniaka nie oddalabym w calkiem obce rece.

          • Gość: Magda Re: Do Bini IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.02.02, 21:48
            A ja ci Bini zadam takie pytanie: czy bylabys w stanie dokonac aborcji na swoim
            wlasnym dziecku?? Bo ja nigdy. Adopcja jest wedlug mnie lepszym rozwiazaniem
            niz zabicie tego dziecka, dlatego pisze o adopcji.Przeczytaj uwaznie moje,
            posty. Wedlug mnie najlepiej jest gdy matka wychowuje swoje dziecko. Idealnie
            jest jesli jest tez i ojciec, ktory sie nim zajmuje. Ale zycie nie jest
            idealne, wiec jesli matka naprawde, z roznych powodow nie moze zajac sie swoim
            malenstwem sama to lepiej dla tego dziecka byloby aby matka dala mu szanse zyc
            i oddala go do adopcji. Ja proponuje adopcje zamiast aborcji, a nie adopcje
            zamiast wychowywania tego dziecka przez matke.Nigdy nie dokonalabym aborcji na
            wlasnym dziecku, juz raczej oddalabym je do adopcji, gdybym z jakis powodow nie
            mogla chowac go sama. Dla mnie nie ma nic cenniejszego niz wlasne dziecko,
            zaden biznes, kariera, albo mezczyzna.
          • Gość: z Wiedni Re: Do Margerity IP: *.14.wu-wien.teleweb.at 06.02.02, 21:50
            Czesc Margerita! Ja dzis usunelam poraz drugi. Zszokuje napewno czesc z Was
            ale jestem naprawde szczesliwa ze juz jestem po. Pierwszy raz usunelam miejac
            prawie 20 lat, teraz mam 24 i znow to zrobilam. Bylam w super klinice (przed 4
            laty i dzis w tej samej), zabieg trwa 10 min. , pare dziewczyn z Polski (moje
            znajome) tez tu usuwaly. Zabieg polega na wsunieciu rorki metalowej lub ze
            sztucznego tworzywa wielkosci od 6 do 12mm (w zaleznosci od wielkosci zarodka)
            i wszystko zostaje wysysane. Komplikacje zdarzaja sie w 1%. Zabieg kosztowal
            mnie 450 euro (jezeli ma sie grupe krwi - to placi sie kolo 100 euro wiecej,
            narkoza jest krotka lub mozna tylko znieczulic miejscowo. 5 min. po zabiegu
            juz sie obudzilam i bolal troche brzuch i krwawic bede pare dni. Zajscie w
            ciaze po takim zabiegu jest w 100% mozliwe, przekonalam sie sama. Moja decyzja
            zapadla natychmiast, bez zastanowienia sie, choc jestem z moim chlopakiem juz
            pare lat nie chcialam, on byl troche smutny, ale jeszcze chcemy pozwiedzac i
            miec wieksze zabezpieczenie finansowe. Przestalam tylko na 1 miesiac brac
            tabletki antykoncepcyjne i stalo sie. Te klinike polecam jest we Wiedniu.
            Okropnie balam sie zabiegu i ze potem bede sie zle czula, mylilam sie, bylo
            wszystko O.K. Jezeli chcesz wiedziec wiecej to pytaj. Wolno jest w Polsce
            usuwac ciaze? Tu wolno do 12 tygodnia, potem tylko Holandia. Kolezanka usunela
            w 6 miesiacu w Holandii - to jest okropne, to jest juz zabojstwo, niektorzy
            beda twierdzic ze ja tez juz zabilam dwa razy, ale to byl tylko zarodek.
            Pozdrowienia. Moni
            • Gość: Ziutka Re: Do Moni IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.02.02, 01:52
              No to gratulacje, klawa dziewczyna z ciebie. Mylisz sie tylko co do kolezanki 6
              miesiac tez mi wielka sprawa, to nie zabojstwo. Zarodek czy nie zarodek dopoki
              kobieta nie urodzi to przeciez nie czlowiek. Jedna babka usunela w 9 miesiacu.
              Co za roznica. To sie nazywalo bodajze partial birth abortion. Slyszalas o
              tym? Polega to na tym, ze lekarz rozrzewa wejscie do kanalu rodnego, kieruje
              tyl glowki w tym kierunku i trzyma ja mocmo aby czasami sie nie wyslizgnela na
              zewnatrz, bo wtedy to by sie nazywalo morderstwo. Wbija od strony kregoslupa
              ten szpikulec podlaczony do takiego urzadzenia, ktore wysysa caly mozg.
              Gowniarz sie caly kreci i wije w srodku, ale nie tak dlugo. Po chwili to jest
              tylko dead meat, ktore sie rodzi i po wszystkim. Niepotrzebnie sie tak
              spieszylas. To naprawde nie ma znaczenia, kiedy gowniarza zgladzisz,i tak ci
              nie nagada za to , daj sobie czas nastepnym razem , niech cie smierdziel nie
              popedza. W koncu to twoje zycie nie jego.....
              • Gość: z Wiedni Re: Do Ziutki IP: *.14.wu-wien.teleweb.at 07.02.02, 12:10
                Dokladnie ziutka to moje zycie. Nie musze sie Tobie ani nikomu tlumaczyc to
                moje zycie, nie Twoje. Nie naleze do osob ktore ze wzgledu na ciaze wychodza
                za maz (jak wiele w Polsce, a potem rozwod albo mieszkaja na kupie z rodzicami
                i dziadkami, oczywiscie nie wszyscy ale i sa tez tacy co ogladaja kazdy
                pieniazek pare razy zeby go wydac by wytrwac do konca miesiaca) i nie mam
                zamiaru pracowac jako sprzedawczyni czy jako zwykla sekretarka. Moja
                przyszlosc jest mi wazna, skonczyc studia, miec wszystko bym dziecku mogla cos
                dac, zapewnic przyszlosc. Tu codziennie robi sie setki takich zabiegow, no coz
                prawda taka ze polski narod jest jeszcze troche do tylu i kosciol wazniejszy,
                on potem pomoze jak nie ma sie kasy zeby dac dziecku jesc, prawda? Jakos to
                bedzie, rodzice z rety pomoga albo sprzedadza swinie. Naturalnie sa kobiety
                ktore by nigdy nie usunely bo od pierwszego dnia kochaja dziecko, rozumiem
                takie kobiety, ale ja do nich nie naleze. To ich decyzja. Nie chce by dziecko
                potem cierpialo i mi sie pytalo dlaczego tego czy czegos innego mu nie kupie.
                Ja chodzilam do prywatnej szkoly, rodzice dawali mi na wszystko, dlaczego mam
                tego nie dac mojemu dziecku? Jestem jeszcze za mloda na pieluchy i wrzask
                dziecka, nauka jest na 1 miejscu i moj przyjaciel.
                To co opisalas z 9 miesiacem ciazy jest raczej nie prawdziwe, to jest okropne
                i tego bym w zyciu nie zrobila, jezeli jednak w nastepnych 4 latach zajde w
                ciaze usune w 7 tygodniu jak wczoraj i jest mi to obojetne co ktos inny o tym
                mysli, nikt mi nie da jesc jak bede glodna i nikt nie pomoze. Albo jestes zbyt
                religijna (napewno) albo zacofana. Jezeli Ty Twojemu dziecku nie chcesz
                zapewnic wyksztalcenia i zabawy to Twoja sprawa, nie wtracam sie, nie znam
                Cie. Mozesz mnie tepic i wyzywac od morderczyn itp. mnie to nie razi tylko
                smieszy, nie znasz mnie i to nie Twoje zycie. Napewno napiszesz ze kasy masz
                dosyc, tez ja mam ale chce miec tez wyksztalcenie. My we dwoje zdecydowalismy
                sie na to, jestesmy dorosli, szkoda tylko ze za wczesnie to sie stalo, za pare
                lat bym urodzila. Serdeczne pozdrowienia Ziutka i zycze Ci z calego serca
                wszystkiego co najlepsze, zeby Ci sie zawsze powodzilo jak do tej pory, i
                zatoleruj decyzje innych, kto wie moze Tobie sie to jeszcze zdarzy, nigdy
                niemow nigdy.
                • Gość: Ziutka Re: DO WIEDNI ( MONI) IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.02.02, 02:25
                  Dziewczyno ty sie nie musisz tlumaczyc, ale chwalic to ty sie naprawde nie masz
                  czym. Jestes nie tylko materialistka i egoistka ty jestes po prostu
                  glupia.Zadne studia ci nie pomoga, nawet sie nie probuj wysilac. Najlepiej
                  bedzie jezeli nie bedziesz miec dzieci w ogole, bo ty swoim dzieciom nie dalas
                  nic, ty odebralas im co jest najcenniejsze, ty odebralas im zycie. Nawet nie
                  umialas dobrze odczytac mojego listu. Wielokropek byl po "jego zycie" nie
                  twoje. Ty zdecydowalas o czyims zyciu nie swoim. Ty chcesz skonczyc studia, ja
                  juz je skonczylam i nie uwazam, ze sprzedawczyni , czy sekretarka sa gorsze ode
                  mnie.Nie pisz tak glupio, bo sie tylko osmieszasz. Zadna uczciwa praca nie
                  hanbi, ale aborcja tak. Biedne dziecko zachlysnelo sie zachodem. Masowosc
                  aborcji nie usprawiedliwia nikogo. Przeciwnikow aborcji mozesz znalezs wszedzie
                  nie tylko wsrod polakow. Nie swiadczy to o zacofaniu, lecz o swiadomosci, na
                  ktora cie nie stac. Twoje dziecko na pewno cie nie zapyta- "Mamo dlaczego mnie
                  zabilas, dlaczego nie pozwolilas mi zyc?". Co mozesz dac swojemu dziecku?-
                  ZYCIE ,reszta to dodatki. Nie zapomnij wiazac sypelkow, bo niedlugo sie
                  pogubisz w ilosci dzieci, ktore zgladzilas, w imie swojej wygody. Partial
                  birth abortion to jest aborcja dokonywana do 9 miesiaca wlacznie. Polecam ci
                  droga siostro zdjecia do obejrzenia z twoich wypadow do klinik. Adresy sa w
                  moim poscie : DO ZWOLENNICZEK ABORCJI.
                • Gość: debie usunięcie IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 11.02.02, 12:27
                  Dokładnie to tylko i wyłącznie nasz wybór - no może jeszcze naszych partnerów,
                  ale w przypadku usunięcia ciąży to ja zdecydowałam. Miałam 19 lat, rozpoczęte
                  studia i gdy sią dowiedziałam że jestem w ciązy byłam w totalnym szoku. Ja
                  byłam pewna że usunę (6 tydz. metoda próżniowa) ale mój chłopak (obecnie mąż)
                  nie był pewny. Usunęłam, bałam się strasznie moich reakcji, przed zabiegiem
                  strasznie panikowałam ale już po nie czułam nic, żadnych wyrzutów sumienia itp.
                  i tak jest do dziś. Nie żałuję bo dzięki temu razem z mężem kończymy właśnie
                  studia, mamy w miarę dobre prace i teraz dopiero planujemy dziecko, teraz wiemy
                  że będziemy w stanie zapewnić dziecku normalne życie. Wiec jeżeli nie jesteście
                  do końca pewne czy urodzenie dziecka będzie dobre dla was i dla dziecka lepiej
                  usunąc ciąże w pierwszych jej tyg. To moje zdanie za które pewnie zaraz
                  niektóre osoby na tym forum będą chciały mnie zlinczować, ale wg mnie aborcja
                  jest lepsza od domu dziecka (jak niektórzy proponują). A najgorsze chyba jest
                  to gdy matka która urodziła niechciane dziecko póżniej przez całe życie uważa
                  że przez to dziecko nie zrobiła czegoś w życiu (studia, kariera itp) I co wtej
                  sytuacji jest lepsze ????
                  • Gość: Ziutka Re: usunięcie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.02.02, 18:23
                    Droga Debie nikt cie linczowac nie bedzie. Temu dziecku nikt juz zycia nie
                    wroci, to kwestia tylko twojego sumienia, a skoro nic nie czujesz to dobrze dla
                    ciebie. Pisala tu dziewczyna, ktora zaszla w ciaze na poczatku studiow i
                    urodzila jednak. Jak rozumiem umiala pogodzic te dwie sprawy. Proponowano na
                    tym forum adopcje nie dom dziecka, to zasadnicza roznica. Male dziecko ,
                    ktorego rodzice zrzekaja sie praw rodzicielskich ma praktycznie 100% szansy
                    znalezc rodzicow, ktorzy je uznaja za swoje.Pytasz co lepsze: rodzic czy
                    usuwac. Ja mysle, ze najlepiej jest w ciaze nie zachodzic jesli sie nie chce
                    dziecka, a jak ktos decyduje sie usunac to niech sie tym nie chelpi jak ta Moni
                    z Wiedni. Tu nie ma nic zabawnego, jak sama pewnie wiesz. Mam tylko te
                    nadzieje, ze kiedys ktos tak po prostu nas nie usunie z tego swiata. Tego
                    sobie wszyscy musimy zyczyc. Pozdrawiam. Ziutka
                  • Gość: Ziutka Re: usunięcie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.02.02, 18:33
                    Droga Debie nikt cie linczowac nie bedzie. Temu dziecku nikt juz zycia nie
                    wroci, to kwestia tylko twojego sumienia, a skoro nic nie czujesz to dobrze dla
                    ciebie. Pisala tu dziewczyna, ktora zaszla w ciaze na poczatku studiow i
                    urodzila jednak. Jak rozumiem umiala pogodzic te dwie sprawy. Proponowano na
                    tym forum adopcje nie dom dziecka, to zasadnicza roznica. Male dziecko ,
                    ktorego rodzice zrzekaja sie praw rodzicielskich ma praktycznie 100% szansy
                    znalezc rodzicow, ktorzy je uznaja za swoje.Pytasz co lepsze: rodzic czy
                    usuwac. Ja mysle, ze najlepiej jest w ciaze nie zachodzic jesli sie nie chce
                    dziecka, a jak ktos decyduje sie usunac to niech sie tym nie chelpi jak ta Moni
                    z Wiedni. Tu nie ma nic zabawnego, jak sama pewnie wiesz. Mam tylko te
                    nadzieje, ze kiedys ktos tak po prostu nas nie usunie z tego swiata. Tego
                    sobie wszyscy musimy zyczyc. Pozdrawiam. Ziutka
                • Gość: Hania Re: Do Ziutki IP: 195.217.253.* 11.02.02, 19:19
                  Gość portalu: z Wiedni napisał(a):

                  > Dokladnie ziutka to moje zycie. Nie musze sie Tobie ani nikomu tlumaczyc to
                  > moje zycie, nie Twoje. Nie naleze do osob ktore ze wzgledu na ciaze wychodza
                  > za maz (jak wiele w Polsce, a potem rozwod albo mieszkaja na kupie z rodzicami
                  > i dziadkami, oczywiscie nie wszyscy ale i sa tez tacy co ogladaja kazdy
                  > pieniazek pare razy zeby go wydac by wytrwac do konca miesiaca) i nie mam
                  > zamiaru pracowac jako sprzedawczyni czy jako zwykla sekretarka. Moja
                  > przyszlosc jest mi wazna, skonczyc studia, miec wszystko bym dziecku mogla cos
                  > dac, zapewnic przyszlosc. Tu codziennie robi sie setki takich zabiegow, no coz
                  > prawda taka ze polski narod jest jeszcze troche do tylu i kosciol wazniejszy,
                  > on potem pomoze jak nie ma sie kasy zeby dac dziecku jesc, prawda? Jakos to
                  > bedzie, rodzice z rety pomoga albo sprzedadza swinie. Naturalnie sa kobiety
                  > ktore by nigdy nie usunely bo od pierwszego dnia kochaja dziecko, rozumiem
                  > takie kobiety, ale ja do nich nie naleze. To ich decyzja. Nie chce by dziecko
                  > potem cierpialo i mi sie pytalo dlaczego tego czy czegos innego mu nie kupie.
                  > Ja chodzilam do prywatnej szkoly, rodzice dawali mi na wszystko, dlaczego mam
                  > tego nie dac mojemu dziecku? Jestem jeszcze za mloda na pieluchy i wrzask
                  > dziecka, nauka jest na 1 miejscu i moj przyjaciel.
                  > To co opisalas z 9 miesiacem ciazy jest raczej nie prawdziwe, to jest okropne
                  > i tego bym w zyciu nie zrobila, jezeli jednak w nastepnych 4 latach zajde w
                  > ciaze usune w 7 tygodniu jak wczoraj i jest mi to obojetne co ktos inny o tym
                  > mysli, nikt mi nie da jesc jak bede glodna i nikt nie pomoze. Albo jestes zbyt
                  > religijna (napewno) albo zacofana. Jezeli Ty Twojemu dziecku nie chcesz
                  > zapewnic wyksztalcenia i zabawy to Twoja sprawa, nie wtracam sie, nie znam
                  > Cie. Mozesz mnie tepic i wyzywac od morderczyn itp. mnie to nie razi tylko
                  > smieszy, nie znasz mnie i to nie Twoje zycie. Napewno napiszesz ze kasy masz
                  > dosyc, tez ja mam ale chce miec tez wyksztalcenie. My we dwoje zdecydowalismy
                  > sie na to, jestesmy dorosli, szkoda tylko ze za wczesnie to sie stalo, za pare
                  > lat bym urodzila. Serdeczne pozdrowienia Ziutka i zycze Ci z calego serca
                  > wszystkiego co najlepsze, zeby Ci sie zawsze powodzilo jak do tej pory, i
                  > zatoleruj decyzje innych, kto wie moze Tobie sie to jeszcze zdarzy, nigdy
                  > niemow nigdy.

                  I moze jeszcze bys sie ortografii nauczyla, skoro nauka dla Ciebie najwazniejsza.
                  Urodzilabys za pare lat? A pare lat to ile? Kiedy stwierdzisz, ze jestes taka
                  madra i taka bogata, zeby miec dziecko? A na ile dzieci bedziesz zbierac?
                  Rozumiem, ze jedno to calkiem bezpieczna inwestycja. Nastepne tez zostana w
                  fajowej klinice w 7 tygodniu, bo moze nie uda Ci sie uzbierac tyle, zeby je
                  posylac do prywatnych szkol a pozniej placic za pobyt w fajowych klinikach?
                  Ktos Ci kiedys mowil, ze zycia nie da sie zaplanowac? I ze nie wszystkie problemy
                  usuniesz tak bezproblemowo jak swoje dzieci z tego swiata?
                • Gość: TULA Re: Do MONI IP: *.dd.nextgentel.com 16.02.02, 00:41
                  UF!!!

                  Uwazasz sie zdecydowanie za LEPSZA. Mieszkasz w Wiedniu, chodzilas do prywatnej
                  szkoly, rodzice cie rozpieszczali...itp,itd.
                  Inne Polki to zacofane istoty,mieszkajace z rodzicami, wychodzace za maz "bo
                  dziecko", potem rozwod, bieda ....

                  Ty jestes ta NOWOCZESNA. Jest ciaza to SKROBANKA. OT stac cie na to.

                  Dla MNIE jestes EGOISTKA i to BARDZO PRYMITYWNA.

                  Gdy juz chcesz byc taka "DZISIEJSZA" to moglabys sie lepiej zabezpieczyc. Sa
                  przeciez pigulki, hormonalne zastrzyki no i nie zapomnijmy KONDOMY.

                  Wiesz te "NOWOCZESNE" potrafia sie zabezpieczyc bardziej skutecznie niz ty.

                  Wiec moze zafunduj sobie wizyte u ginekologa i porozmawiaj o antykoncepcji.
                  Moze to bedzie tansze niz ZABIEGI.

                  TULA
              • Gość: emma Re: Do Ziutki IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.02.02, 20:51
                wspanialy list Ziutka, pozdrawiam tez z Kanady.
                • Gość: Ziutka Re: DO EMMY IP: *.toronto77.dialup.canada.psi.net 08.02.02, 17:36
                  Emma dziekuje ci bardzo za cieple slowa. Milo uslyszec tu kogos takiego
                  bliskiego jak ty. Pozdrawiam Cie mocno i serdecznie.
            • Gość: Mika Re: Do Margerity IP: 195.216.121.* 07.02.02, 16:21
              piszesz, że aborcja w 6 miesiącu to już zabójstwo, ale na początku ciąży to
              tylko zwykły zabieg. Czy zatem możesz mi powiedzieć, w którym dokładnie
              momencie ta zygota przekształca się w człowieka?? w setnym dniu?? a może w
              stopierwszym? ot tak, dziś zygota, jutro człowiek? hop siup i gotowe.

              Ciekawi mnie jeszcze jedna sprawa, tak sobie wszystko planujesz, najpierw
              wykształcenie, dobra praca, później dziecko. A co jeżeli będziesz miała już
              dziecko i w tym momencie noga ci się podwinie? Mąż cię opuści, albo stracisz
              pracę, albo ulegniesz wypadkowi i nie będziesz w staniu dalej pracować itp, co
              wtedy z twoim dzieckiem, którego nie będzie już na wszystko stać? Utopisz go,
              zastrzelisz? po to, żeby się nie męczyło dłużej na tym świecie?

              Przeraża mnie twoja bezduszność
              • Gość: Mika Poprzedni post miał być do Moni, nie do Margerity, IP: 195.216.121.* 07.02.02, 16:22
                WIELKIE SORRY
              • Gość: to ja Re: Do Miki IP: *.14.wu-wien.teleweb.at 07.02.02, 16:45
                Jezeli noga mi sie uwinie to sie uwinie, mam ubezpieczenie w razie wypadku i
                dosyc na koncie, moje plany sa moimi planami, Twoje jezeli je masz Twoimi,
                jezeli nie Twoja sprawa. Z Twojego punktu widzenia i innych jezeli jest sie w
                ciazy to trzeba urodzic, z mojego nie, to jest moja sprawa. Piszcie co chcecie
                ja jestem szczesliwa. Znam wiele dziewczyn ktore wpadly, wyszly za maz i
                urodzily, za chwile nie jedna sie rozwiodla - slub na przymus, inne zaluja bo
                stracily mlodosc, nie mialy mozliwosci usuniecia i pieniedzy, maz zabawia sie
                z innymi bo zona przytyla, stala sie nie atrakcyjna. Ich zycie, moge tylko
                wspolczuc. Sa tez napewno pary ktore sa szczesliwe z dzieckiem nawet z wpadki.
                Napisalam ze dziewczyna w 6 prawie 7 miesiacu usunela, niektore dzieci rodza
                sie w tym miesiacu, a czy slyszalas kiedys o porodzie w 6 czy 7 tygodniu?
                Dlaczego jest to dozwolone do 12 tygodnia?
                Ty mowisz o wypadkach, maz opusci itd. A co powiesz o matkach ktore nie maja
                grosza na jedzenie dla dziecka, bieda w domu, nawet na zeszyt nie ma
                pieniedzy, dlaczego? Wpadka, przerwanie szkoly i zadne wyksztalcenie. Takich
                osob tez jest wiele. (Wiele mowi ze gdyby mogly czas przestawic to by usunely,
                znam dziewczyne ktora jest bardzo szczesliwa ze w 19 roku swojego zycia
                urodzila, zaluje tylko ze nie ma zawodu i musi sprzatac u innych). Ale to jest
                lepsze, dziecko moze isc krasc zeby cos miec,
                to nie dla mnie. Nie na tym poziomie sie wychowalam. A aborcja na zachodzie
                jak w Polsce pojscie do dentysty.
                Jezeli ktos mysli ze jestem morderczynia a moj przyjaciel morderca i rodzice
                tez to nasza cala rodzina to mordercy, mnie to nie przeszkadza, wszyscy
                jestesmy szczesliwi.
                • Gość: Milek Re: Do Miki IP: *.abo.wanadoo.fr 07.02.02, 21:33
                  To moze w takim razie powinniscie sie wszyscy poddac sterylizacji?
                  Dopiero by bylo szczescie... bo nie trzeba by placic za skrobanki.
                • werna Re: Do Miki 08.02.02, 00:12
                  Gość portalu: to ja napisał(a):

                  > Jezeli noga mi sie uwinie to sie uwinie, mam ubezpieczenie w razie wypadku i
                  > dosyc na koncie, moje plany sa moimi planami, Twoje jezeli je masz Twoimi,
                  > jezeli nie Twoja sprawa. Z Twojego punktu widzenia i innych jezeli jest sie w
                  > ciazy to trzeba urodzic, z mojego nie, to jest moja sprawa. Piszcie co chcecie
                  > ja jestem szczesliwa. Znam wiele dziewczyn ktore wpadly, wyszly za maz i
                  > urodzily, za chwile nie jedna sie rozwiodla - slub na przymus, inne zaluja bo
                  > stracily mlodosc, nie mialy mozliwosci usuniecia i pieniedzy, maz zabawia sie
                  > z innymi bo zona przytyla, stala sie nie atrakcyjna. Ich zycie, moge tylko
                  > wspolczuc. Sa tez napewno pary ktore sa szczesliwe z dzieckiem nawet z wpadki.
                  > Napisalam ze dziewczyna w 6 prawie 7 miesiacu usunela, niektore dzieci rodza
                  > sie w tym miesiacu, a czy slyszalas kiedys o porodzie w 6 czy 7 tygodniu?
                  > Dlaczego jest to dozwolone do 12 tygodnia?
                  > Ty mowisz o wypadkach, maz opusci itd. A co powiesz o matkach ktore nie maja
                  > grosza na jedzenie dla dziecka, bieda w domu, nawet na zeszyt nie ma
                  > pieniedzy, dlaczego? Wpadka, przerwanie szkoly i zadne wyksztalcenie. Takich
                  > osob tez jest wiele. (Wiele mowi ze gdyby mogly czas przestawic to by usunely,
                  > znam dziewczyne ktora jest bardzo szczesliwa ze w 19 roku swojego zycia
                  > urodzila, zaluje tylko ze nie ma zawodu i musi sprzatac u innych). Ale to jest
                  > lepsze, dziecko moze isc krasc zeby cos miec,
                  > to nie dla mnie. Nie na tym poziomie sie wychowalam. A aborcja na zachodzie
                  > jak w Polsce pojscie do dentysty.
                  > Jezeli ktos mysli ze jestem morderczynia a moj przyjaciel morderca i rodzice
                  > tez to nasza cala rodzina to mordercy, mnie to nie przeszkadza, wszyscy
                  > jestesmy szczesliwi.

                  Rozumiem, że jesteś bardzo zafascynowana Zachodem i każde przeciwne zdanie niż
                  Twoje jest zaściankowe i bardzo w tyle. Myślę, że Margarita, pomimo, że rozważa
                  możliwość usunięcia ciąży jest bliższa naszej prowincjonalności niż Twojej
                  postępowości. Dziewczyna przeżywa bardzo trudne chwile, miota się nie wiedząc co
                  zrobić, a ty jej piszesz jak to super jest usuwać ciąże i że niczym to nie różni
                  się od pójścia do dentysty.
                  Nie rozumiem dlaczego tak Cię zirytowała odpowieć Ziutki, aczkolwiek wiem, że
                  najgorzej to zobaczyć co się na prawdę myśli bez zbędnego owijania w bawełne.
                  A żadne nawet najlepsze ubezpieczenie nie uchroni Cię od cierpienia i tragedi,
                  ktore przytrafiają się każdemu. Myślę tylko, że możesz mieć duży problem z
                  pokonowaniem przeciwności losu, nie każdy problem można usunąć jak niechcianą
                  ciąże. Ale to oczywiście twoje życie i nic mi do tego. Tak na marginesie powiem
                  tylko, że można połączyć dziecko, studia, później pracę i do tego podróżować i
                  robić wiele fascynujących rzeczy, szczegolnie jak ma się kasę, a rozumiem, że tak
                  jest w Twoim przypadku.
                • Gość: Hania DO MONI IP: 195.217.253.* 11.02.02, 19:37
                  Gość portalu: to ja napisał(a):

                  > Jezeli noga mi sie uwinie to sie uwinie, mam ubezpieczenie w razie wypadku i
                  > dosyc na koncie, moje plany sa moimi planami, Twoje jezeli je masz Twoimi,
                  > jezeli nie Twoja sprawa. Z Twojego punktu widzenia i innych jezeli jest sie w
                  > ciazy to trzeba urodzic, z mojego nie, to jest moja sprawa. Piszcie co chcecie
                  > ja jestem szczesliwa. Znam wiele dziewczyn ktore wpadly, wyszly za maz i
                  > urodzily, za chwile nie jedna sie rozwiodla - slub na przymus, inne zaluja bo
                  > stracily mlodosc, nie mialy mozliwosci usuniecia i pieniedzy, maz zabawia sie
                  > z innymi bo zona przytyla, stala sie nie atrakcyjna. Ich zycie, moge tylko
                  > wspolczuc. Sa tez napewno pary ktore sa szczesliwe z dzieckiem nawet z wpadki.
                  > Napisalam ze dziewczyna w 6 prawie 7 miesiacu usunela, niektore dzieci rodza
                  > sie w tym miesiacu, a czy slyszalas kiedys o porodzie w 6 czy 7 tygodniu?
                  > Dlaczego jest to dozwolone do 12 tygodnia?
                  > Ty mowisz o wypadkach, maz opusci itd. A co powiesz o matkach ktore nie maja
                  > grosza na jedzenie dla dziecka, bieda w domu, nawet na zeszyt nie ma
                  > pieniedzy, dlaczego? Wpadka, przerwanie szkoly i zadne wyksztalcenie. Takich
                  > osob tez jest wiele. (Wiele mowi ze gdyby mogly czas przestawic to by usunely,
                  > znam dziewczyne ktora jest bardzo szczesliwa ze w 19 roku swojego zycia
                  > urodzila, zaluje tylko ze nie ma zawodu i musi sprzatac u innych). Ale to jest
                  > lepsze, dziecko moze isc krasc zeby cos miec,
                  > to nie dla mnie. Nie na tym poziomie sie wychowalam. A aborcja na zachodzie
                  > jak w Polsce pojscie do dentysty.
                  > Jezeli ktos mysli ze jestem morderczynia a moj przyjaciel morderca i rodzice
                  > tez to nasza cala rodzina to mordercy, mnie to nie przeszkadza, wszyscy
                  > jestesmy szczesliwi.

                  Gratuluje dobrego samopoczucia!! A jak ktores z rodzicow juz bedzie niedomagac i
                  trzeba bedzie sie nim zajmowac to co - do Holandii pod maszynke i pa, pa! A jak,
                  nie daj Boze, Twoje dziecko (jezeli bedziesz je kiedys miec) urodzi sie kalekie,
                  to co? Utopisz? Wiesz, w Sparcie bylo fajnie - tam chorych, kaleki, niechciane
                  dzieci i rozne inne niepozadane elementy po prostu spychalo sie do Tajgeju i po
                  krzyku. I nikt z pieknych i zdrowych nie chodzil glodny, brudny i obdarty. No,
                  moze niewolnicy, ale kto by sie tam nimi przejmowal, co?
                  Co, rodzice dorabiali sie na myciu garow na emigracji, zeby dziecku zapewnic byt
                  na poziomie europejskim i dziecko poczulo teraz wiatr w zaglach i sile euro w
                  portfelu i nie bedzie prac pieluch?
                  Ale naprawde gratuluje dobrego samopoczucia!
        • Gość: M. Re: Do Magdy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.02, 09:03
          Gość portalu: Magda napisał(a):

          > Margerita, a co sadzisz o adopcji? 6-7 miesiecy twojego wysilku z jednej
          > strony , z drugiej zas swiadomosc, ze dalas komus wiecej niz tatusia bo dalabys
          >
          > jemu lub jej zycie, potencjalnie 80 lat, plus jesli zrzekniesz sie praw
          > rodzicielskich to z cala pewnoscia znajdzie ono rodzicow, ktorzy je pokochaja i
          >
          > beda cie blogoslawic za ten najwiekszy z darow. Ty nie bedziesz musiala miec
          > zadnych wyrzutow sumienia, wrecz przeciwnie, no i spokojnie bedziesz mogla sie
          > zajac biznesem. Napisz co o tym sadzisz? Czy ty sie boisz stracic ojca tego
          > dziecka jesli bedziiesz nadal w ciazy ?

          Przyznam się, ze wogóle nie brałam pod uwagę możliwości adopcji. Wariant ten
          odrzucilam juz na wstepie.
          Moze to egoistyczne z mojej strony, ale z oddaniem dziecka byłoby mi się dużo
          trudniej sie pogodzić, niż z aborcją. Duzo trudniej.
          Nie wyobrazam sobie, ze dziecko, z którym byłabym w ciązy przez 9 długich
          miesięcy, znosząc wszystkie nieprzyjemnosci z tym związane (złe samopoczucie, ból
          przy porodzie, ciągłe zmęczenie itd.) potem tak po prostu bym oddała!
          Jeżeli już zdobyłabym sie na takie poświęcenie, to chcialabym je mieć dla siebie.
          Zwłaszcza, że dla mnie trudniejszym okresem byłaby ciąża i sam poród, niz to co
          potem. Brzuszka nikt za mnie nie ponosi, a potem mogę zatrudnić nianię (pieniadze
          jakos musialyby sie znalezc). Poza tym co powiedziec, znajomym, klientom którzy
          widzieliby mnie w ciazy? Przeciez nie zamkne sie na okres ciazy w czterech
          scianach! Jestem bardzo szczupła, tak wiec sadze, ze juz w 4 miesiacu, byłoby
          wyraźnie widac. Ja juz widze, ze brzuszek zaczynam miec wystajacy.
          Ten wariant odpada. Poza tym zgadzam sie w większości z postem Bini (piętro
          wyzej). Zawsze moze byc tak, ze dziecko trafi w złe ręce - jego nieznany los
          zawsze budzilby mój niepokój.

          Co do ojca dziecka, to juz od dawna (tj. od jakis dwóch miesiecy:))) nie jesteśmy
          razem. To był tylko krótki romans. Oczywiscie podtrzymujemy kontakt - w tej
          chwili jestesmy jednak juz tylko znajomymi (bo przyjaciele to za duzo
          powiedziane). Tak więc niezależnie od tego, jaką decyzję podejmę, nie wpłynie to
          na nasze stosunki.

          Jeżeli juz jestemy przy temacie ojca dziecka. Pojawily sie przypuszczenia, ze gdy
          owy "tatuś" zobaczy swoja nowonarodzona pocieche, to moze zmieni zdanie, pokocha
          malenstwo i bedziemy tworzyc fantasyczna rodzinke. Tak sie nie napewno nie stanie
          powniewaz:
          a. nie jest to ktoś, z kim chcialabym budowac przyszlosc, wiec napewno nie
          bylibysmy znowu razem. Nie pozwolilabym na to. To było chwilowe zauroczenie i,
          nie ukrywajmy, fasynujący seks. Łączy nas tylko wzajemna sympatia, a to zbyt mało
          by być razem.
          b. ten mezczyzna jest zonaty. Nie układa im sie co prawda najlepiej, ale fakt
          faktem. Są dziesiec lat po slubie, nie mają i nie chcą miec dzieci. (pisze to,
          zeby zaznaczyc, ze on wogóle nie chcialby miec dzieci)

          Oczywiscie, moze sie zdazyc, ze owy "tatus" po zobaczeniu malenstwa, zapragnie
          nagle uczestniczyc w jego wychowaniu (tj. zabierac na weekedny, odwiedzac ze dwa
          razy w miesiacu, bo do tego to sie najczesciej sprowadza). Ale jest to bardzo
          malo prawdopodobne.

          Z serdecznymi pozdrowieniami
          Margerita
          • Gość: Milek Do M. IP: *.abo.wanadoo.fr 07.02.02, 09:19
            Mysle, Margerito, choc moze sie myle, ze przede wszystkim musisz zadac sobie pytanie,
            czego najbardziej, albo czego przede wszystkim, sie boisz.
            Czy chodzi o opinie ludzka, czy o niedogodnosci 'fizjologiczne' w czasie ciazy, czy fakt, ze
            malenstwo moze (niekonieniecznie 'musi') nie miec ojca.
            Bo przyznaje, troche przestalam rozumiec.
            Albo zrozumialam, ze z firma i kasa to jakos nie byloby problemu, zostalyby 'tylko',
            potencjalnie rzecz ujmujac, te trzy sprawy, albo nawet jedna z nich.
            No jak, wiesz juz, o co chodzi?
            Pozdrawiam Cie
            Milek
            • Gość: Bini Re: Do Magdy IP: *.hkcable.com.hk 07.02.02, 13:44
              Cyt.:
              “Dla mnie nie ma nic cenniejszego niz wlasne dziecko, zaden biznes, kariera,
              albo mezczyzna”.

              Dla mnie tez nie ma.
              Mam syna, 28-letniego, nie chcialam miec wiecej dzieci, wiec krotko po jego
              urodzeniu zaczelam brac pigulki (i biore do dzis), ale w trakcie jednej z
              przerw zalecanych przez lekarza zdarzylo mi sie zajsc w ciaze. Mialam 42 lata i
              dla mnie jedynym wyjsciem byla aborcja, zreszta zupelnie legalna. Uwazam to za
              ironie losu (a nie dar niebios), bo latami szpikowalam sie tabletkami, ktore
              nie byly obojetne dla zdrowia, wlasnie po to, aby sie tej aborcji ustrzec i to
              nie ze wzgledow religijnych, ale dla wlasnego komfortu psychicznego. Zreszta
              kosciol w swoich naukach twierdzil, ze dusza ”wstepuje” w cialo w chwili
              narodzin i dopiero od tego momentu jest sie czlowiekiem. Przez dziesiatki lat
              religijne kobiety w Polsce poddawaly sie aborcji, szly do spowiedzi i
              otrzymywaly rozgrzeszenie - ta obsesja z zabijaniem dziecka jest dopiero od
              niedawna.
              Od tysiecy lat kobiety roznych kultur i ras znaja sposoby na spedzanie plodu,
              bo latwiej jest sie pozbyc tego czegos nieokreslonego, niz patrzec na dziecko
              umierajace z zimna i glodu, a takze jest wynikiem poczucia odpowiedzialnosci za
              juz istniejacych czlonkow rodziny.
              Nie uwazam, ze wszystko w swoim zyciu nalezy pozostawic przypadkowi i naturze,
              a juz napewno nie decyzje o posiadaniu dziecka.

              Cyt.:
              ”A ja ci Bini zadam takie pytanie: czy bylabys w stanie dokonac aborcji na
              swoim wlasnym dziecku??”
              ”Adopcja jest wedlug mnie lepszym rozwiazaniem niz zabicie tego dziecka”

              Szafowanie slowem ”zabojstwo” jest, oglednie mowiac, nietaktem. Podejrzewam,
              ze Twoja mama jest z mojego pokolenia, masz napewno ciocie, kuzynki, a moze i
              babcie. Czy zadalas im to samo pytanie, ktore mnie zadajesz?

              W Chinach i Azji sa dziesiatki milionow dzieci porzuconych, niechcianych i
              niekochanych, umieraja na ulicach. Sa, istnieja.
              Ale to jakos nie boli tych nawiedzonych obroncow "zycia nienarodzonego".

              P.S.
              A tak przy okazji, idac torem myslenia kosciola, to moze to dziecko, ktore
              teraz masz jest tym samym, ktore poronilas, tyle tylko, ze w innym fizycznym
              ciele. Moze “duszyczka” zrezygnowala wtedy z przyjscia na swiat, bo nie byla do
              tego odpowiednio przygotowana?
              • Gość: Magda Re: Do Bini IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.02.02, 17:21
                Droga Bini, nie wiem dlaczego piszesz do mnie tak duzo o kosciele i religii. Ja
                nie sadze abym choc w jednym momencie o tym wspomniala. Czy naprawde uwazasz,
                ze ktos nie moze byc przeciwny aborcji sam z siebie. Ja wierze w Boga, ale nie
                jestem przesadnie religijna. Nie rozumiem dlaczego uwazasz, ze aborcja jest
                bardziej humanitarna niz adopcja, ze jest to mniejsze zlo??? Zadalas mi pytanie
                o adopcje i ja ci odpowiedzialam zgodnie z tym co czuje, nie kazac ci sie pytac
                co o tym sadza twoje ciocie i babcie. Ty uwazasz, ze w mojej rodzinie musialy
                byc przypadki aborcji. Nic mi absolutnie o tym nie wiadomo. Moje babcie raczej
                rodzily, dlatego jedna ma 4 druga 5 dzieci. Notabene zazdroszcze moim rodzicom
                ich licznego rodzenstwa, bo sama mam tylko brata. Moja mama nigdy ciazy nie
                usunela, a gdyby tak bylo to nadal bylabym temu przeciwna. Napewno sa na
                swiecie kobiety, ktore nigdy nie " usuwaly", bo ja do nich naleze. To ,ze
                zjawisko aborcji jest tak powszechne nie czyni go niczym dobrym. Piszesz, ze
                jest nietaktem z mojej strony uzywanie zwrotu " zabic dziecko" . Ja wole byc
                raczej nietaktowna wiec, niz miec na sumieniu zycie drugiego czlowieka.
                Zreszta nie mialam pojecia, ze masz za soba aborcje. Ja cie nie potepiam, ani
                nikogo kto to zrobil. Nie mam takiego prawa, mnie jest tylko tak bardzo zal
                tych wszystkich ktorzy mogliby sie kiedys cieszyc zyciem tak jak ty czy ja, a
                nigdy nie bedzie im to dane. My wszyscy kiedys bylismy tym czyms nieokreslonym
                jak piszesz a jednak zyjemy. To prawda, ze na swiecie jest wiele biedy i dzieci
                umieraja na ulicach, ale jest tez wiele takich , ktore maja szczescie byc
                adoptowane. Przeczytaj list YAK-ONEJ. Nie sadze rowniez, ze dzieci o ktorych tu
                piszemy na forum do nich naleza. To co piszesz o moim nienarodzonym dziecku,
                ktorego dusza przeszla do nastepnego mojego dziecka to zadna idea kosciola
                katolickiego. Jest to raczej wiara w reinkarnacje, w ktora ani nasz kosciol ani
                ja nie wierze. Gdybym wierzyla byloby mi prawdopodobnie lzej zniesc utrate
                tamtego dziecka. Nie wiem rowniez gdzie to wyczytalas, ze dla kosciola stajemy
                sie czlowiekim w momencie narodzin??? Gdyby tak bylo kosciol nie mialby powodu
                byc przeciwny aborcji. Ty usunelas, bo mialas 42 lata i wszystko w zyciu juz
                ustawione, inne pisza znowu, ze sa za mlode i nieustawione, zawsze istnieje
                jakis pretekst aby sie usprawiedliwic przed samym soba. A co by sie stalo
                gdybys jednak urodzila??? Koniec swiata?? Chyba nie. Moze twoj syn cieszylby
                sie ogromnie z tego mlodego brata czy siostry. Tak jak moj syn sie cieszy, bo
                miedzy nimi jest tez duza roznica wieku. I ja tez mialam w zyciu wszystko
                poustawiane, dom, maz, znakomita praca. I wiesz co, nie wyobrazam sobie zycia
                bez tego malego brzdaca. Pozdrawiam Magda.
              • Gość: Ignac Ja w kwestii faktow IP: 195.94.207.* 12.02.02, 14:27
                Można Kościoła nie lubić, można się z nim nie zgadzać.
                Nie można natomiast błędnie przedstawiać wiary
                katolickiej, bo to po prostu nie fair. Dlatego pozwolę
                sobie sprostować parę spraw.

                Gość portalu: Bini napisał(a):

                > kosciol w swoich naukach twierdzil, ze dusza
          • Gość: MS Re: Do M IP: 217.153.48.* 07.02.02, 15:18
            Czytam Twoje posty i myślę, że będziesz/byłabyś dobrą, odpowiedzialną matką.

            Prawie dwa lata temu miałam podobne dylematy, a teraz mam wyrzuty sumienia
            patrząc w pełne ufności oczka swojej już prawie rocznej kruszynki.

            Gorąco pozdrawiam.
            MS

            • Gość: H. Re: Do M IP: *.chello.pl 07.02.02, 22:17
              Gość portalu: MS napisał(a):

              > Czytam Twoje posty i myślę, że będziesz/byłabyś dobrą, odpowiedzialną matką.
              >
              MS zgadzam się z Tobą.
              Margherita znam Cię tylko z postów, ale gdyby ktoś kazałby mi Cię
              scharakteryzować to powiedziałabym, że jesteś:
              1.odważna
              2.silna
              3.rozważna
              4.to, co wydaje mi się szczególnie cenne umie słuchać siebie i o siebie zadbać, w
              takim sensie emocjonalnym - patrz wyjazd nad morze i danie sobie czasu
              Chciałabym, żeby moja matka była taka.

              Pozdrawiam Cię i odzywaj się.
              H.
          • Gość: Magda Re: Do Margerity IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.02.02, 18:09
            Droga Margerito, mysle, ze napisalam juz chyba wszystko. Zajrzyj rowniez do
            mojego drugiego listu skierowanego do Bini, jesli masz ochote. To co tu
            przedstawilam na forum jest wyrazem moich przekonan i doswiadczen mojego
            zycia. Jak to wykorzystasz nalezy juz tylko do ciebie. Nikt nie moze ci
            narzucic co masz zrobic. Ty jestes dzisiaj jak Bog dla twojego dziecka. Mam
            ciagle te nadzieje, ze sie zdecydujesz je urodzic, chociaz czuje ,ze ty go nie
            urodzisz. Dlatego napisalam o adopcji, w ktora gleboko wierze. Zdaje sobie z
            tego sprawe, ze oddanie dziecka do adopcji jest najwiekszym poswieceniem,
            jakiego moze dokonac kochajaca matka. Sama wolalabym chyba mieszkac z nim na
            ulicy niz oddac je komus, ale z cala pewnoscia nie "usunelabym " go. CHCIALAM
            BYC GLOSEM TYCH KTORZY GLOSU NIE MAJA I BYC MOZE NIGDY NIE BEDA GO MIEC. Ja
            zrobilam juz wszystko, reszta nalezy do ciebie. Pozdrawiam cie goraco. Magda
            • Gość: Magda Re: Do Margerity IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.02.02, 19:05
              Margerito zanim usuniesz zafunduj sobie prosze USG.
              • Gość: Bini Re: Tylko do Magdy IP: *.hkcable.com.hk 08.02.02, 06:20

                “nie wiem dlaczego piszesz do mnie tak duzo o kosciele i religii. Ja nie sadze
                abym choc w jednym momencie o tym wspomniala.

                Pisalas gdzies tam wyzej o Bogu i grzechu, stad to skojarzenie.

                “Czy naprawde uwazasz, ze ktos nie moze byc przeciwny aborcji sam z siebie.(…)”

                Wierze Ci. W sumie tez kiedys to takich nalezalam, dlatego robilam wszystko,
                aby sie przed aborcja uchronic. Niestety, nie wyszlo. Ty tez jeszcze nie
                przezylas swojego zycia do konca i nie wiesz, czy Ci sie nie przytrafi ciaza w
                wieku np. 55 lat.

                “Nie rozumiem dlaczego uwazasz, ze aborcja jest bardziej humanitarna niz
                adopcja, ze jest to mniejsze zlo???”

                Uwazam, ze decyzja o urodzenia dziecka powinna byc pozostawiona kobiecie.
                Zmuszanie kogolwiek do czegokolwiek wbrew jego woli jest niehumanitarne.

                “To prawda, ze na swiecie jest wiele biedy i dzieci umieraja na ulicach, ale
                jest tez wiele takich , ktore maja szczescie byc adoptowane”.

                Dlatego bardziej celowym i odpowiedzialnym jest ratowanie tych, ktorzy juz sa,
                niz mnozenie tegoz nieszczescia.
                Z drugiej strony adopcja nie zawsze jest szczesciem dla dziecka czy dla ludzi,
                ktorzy je adoptuja. Znam malzenstwa, ktore zaluja tego kroku i gdyby mozna
                bylo cofnac czas, to by tego nie zrobili. Naturalne dziecko przyjmuje sie takim
                jakie jest, negatywne cechy charakteru usprawiedliwia sie odziedziczeniem po
                ojcu, matce, wujku, babci etc., od adoptowanego oczekuje sie wylacznie
                sukcesow i jesli ich nie ma to ciagle pamieta sie o tym, ze to sa obce geny i
                ze moze “lepiej bylo wybrac tego piegowatego Jasia, niz naszego slicznego
                Zdzisia”. Absurdalne, prawda?

                “ Zadalas mi pytanie o adopcje i ja ci odpowiedzialam zgodnie z tym co czuje,
                nie kazac ci sie pytac co o tym sadza twoje ciocie i babcie”.

                Nie kazalam Ci pytac rodziny o adopcje.
                To Ty zapytalas mnie o bardzo osobista rzecz (aborcja), wiec mialam prawo
                odwrocic pytanie.

                “Ty uwazasz, ze w mojej rodzinie musialy byc przypadki aborcji. Nic mi
                absolutnie o tym nie wiadomo”.

                Naprawde trudno mi uwierzyc, ze w Twojej rodzinie nie ma przypadkow aborcji
                znajac realia zycia w Polsce do polowy lat 80-tych. To , ze Ty nie wiesz, o
                niczym nie swiadczy, moja mama tez nie wie o mojej - to nie jest rzecz, ktora
                kobieta chwali sie na prawo i lewo.To, ze dzieci jest 4 tez o niczym nie
                swiadczy, bo moze byloby ich 8, itd. itp.
                Magdo, tu nie chodzi o wywlekanie tajemnic rodzinnych, ale o uswiadomienie
                bezsensu oskarzania ludzi o zabicie dziecka, skoro nie wie sie jak to wyglada
                we wlasnej rodzinie czy najblizszym otoczeniu. Bo jak tu zyc wsrod
                tylu ”zabojczyn”?

                (…) “mnie jest tylko tak bardzo zal tych wszystkich ktorzy mogliby sie kiedys
                cieszyc zyciem tak jak ty czy ja, a nigdy nie bedzie im to dane”.

                A dlaczego uwazasz, ze nigdy nie bedzie im to dane? Lwia wiekszosc kobiet nie
                ma problemu z ponownym zajsciem w ciaze.

                “To co piszesz o moim nienarodzonym dziecku, ktorego dusza przeszla do
                nastepnego mojego dziecka to zadna idea kosciola katolickiego. Jest to raczej
                wiara w reinkarnacje, w ktora ani nasz kosciol ani ja nie wierze”.

                Gdybys bardziej interesowala sie swoja wiara, to byloby Ci wiadome, ze
                reinkarnacja byla elementem wiary chrzescijanskiej i mowi sie o niej chocby w
                ewangelii w/g sw. Jana.

                “Nie wiem rowniez gdzie to wyczytalas, ze dla kosciola stajemy sie czlowiekim
                w momencie narodzin???”
                Wynioslam to z lekcji religii w latach 60-tych.

                “Gdyby tak bylo kosciol nie mialby powodu byc przeciwny aborcji”.
                Kosciol przed nastaniem polskiego papieza byl obojetny wobec aborcji.

                (…)” zawsze istnieje jakis pretekst aby sie usprawiedliwic przed samym soba.”
                Ja sie nie usprawiedliwiam, mam inne poglady na ten temat. Nie chcialam miec
                wiecej dzieci i tyle. I to, ze moj syn by sie cieszyl nie ma nic do rzeczy.
                Dziecko powinno byc chciane i otoczone miloscia, bo to daje sile do borykania
                sie z roznymi problemami zycia codziennego i prawidlowego wychowania tego
                dziecka.

                Urodzic dziecko, ktore potem jest odrzucone, niechciane, niekochane - jest dla
                mnie wlasnie tym, co Ty nazywasz - “miec na sumieniu zycie drugiego czlowieka”.

                Pozdrawiam
                Bini
                • Gość: Magda Re: Tylko do Bini IP: *.toronto78.dialup.canada.psi.net 08.02.02, 17:05
                  Bini, preteksty, preteksty, preteksty nic wiecej. Ty bylabys w stanie
                  najwieksza swietosc sciagnac do poziomu parteru aby tylko poczuc sie lepiej. To
                  ty mi pierwsza zadalas pytanie na ktore ja odpowiedzialam, ale jak tylko ja ci
                  sie zrewanzowalam pytaniem to od razu wyszlas z moimi babkami i ciotkami. Pisz
                  o swoich ciotkach i babkach. Chetnie wysluchamy tej twojej rodzinnej historii
                  spedzania plodow. Piszac o tych, ktorzy nie beda mieli szansy cieszyc sie
                  zyciem mialam na mysli nienarodzone dzieci, a ty ciagle nie mozesz wyjsc poza
                  granice swojego egoizmu. Obejrzyj sobie zdjecia z przeprowadzanych aborcji.
                  Wstrzasajace, ale chyba jednak nie dla wszystkich, skoro tyle tych wygodnickich
                  na swiecie. Kobiety gubia swoj okres do okolo 52 roku zycia, ty piszesz o ciazy
                  w wieku 55 lat, bylabys chyba naprawde ewenementem gdybys zaszla w nia majac
                  tyle lat. Zreszta dla ciebie i 42 bylo za duzo.
                  • Gość: Bini Re: Tylko do Magdy IP: *.hkcable.com.hk 09.02.02, 03:13
                    Obejrzalam te zdjecia, tak, sa wstrzasajace. Tak samo jak widok dzieci chorych
                    z glodu, kalekich, zyjacych jak zwierzeta w smietnikach - w Chinach, czy gdzie
                    indziej na swiecie.
                    Ja pewnie jestem egoistka, ale Tobie ”klapki na oczach” przeszkadzaja widziec
                    wiecej niz chcesz i wiedziec wiecej niz powinnas.
                    Niechciane dzieci do adopcji, niechcianych rodzicow do domu starcow – to jest
                    milosc!
                    Koniec dyskusji.
                    • Gość: Milek Re: Tylko do Magdy IP: *.abo.wanadoo.fr 09.02.02, 11:49
                      Gość portalu: Bini napisał(a):

                      > Obejrzalam te zdjecia, tak, sa wstrzasajace. Tak samo jak widok dzieci chorych
                      > z glodu, kalekich, zyjacych jak zwierzeta w smietnikach - w Chinach, czy gdzie
                      > indziej na swiecie.
                      > Ja pewnie jestem egoistka, ale Tobie ”klapki na oczach” przeszkadza
                      > ja widziec
                      > wiecej niz chcesz i wiedziec wiecej niz powinnas.
                      > Niechciane dzieci do adopcji, niechcianych rodzicow do domu starcow – to
                      > jest
                      > milosc!
                      > Koniec dyskusji.

                      Twoim zdaniem lepiej zawczasu wszystkich pozabijac?
                      • tse-tse do Milka...sorki, ale pobawie sie w adwokata.:)))) 09.02.02, 13:00
                        Gość portalu: Milek napisał(a):

                        > Gość portalu: Bini napisał(a):
                        >
                        > > Obejrzalam te zdjecia, tak, sa wstrzasajace. Tak samo jak widok dzieci cho
                        > rych
                        > > z glodu, kalekich, zyjacych jak zwierzeta w smietnikach - w Chinach, czy g
                        > dzie
                        > > indziej na swiecie.
                        > > Ja pewnie jestem egoistka, ale Tobie �klapki na oczach� przesz
                        > kadza
                        > > ja widziec
                        > > wiecej niz chcesz i wiedziec wiecej niz powinnas.
                        > > Niechciane dzieci do adopcji, niechcianych rodzicow do domu starcow �
                        > ; to
                        > > jest
                        > > milosc!
                        > > Koniec dyskusji.
                        >
                        > Twoim zdaniem lepiej zawczasu wszystkich pozabijac?

                        Mysle, ze Bini nie miala tego na mysli, ze trzeba wszystkich pozabijac zawczasu, czytajmy prosze posty
                        dokladnie...Bez obrazania innych...
                        Mysle, ze chodzilo jej o to, ze "obroncy zycia" walczac z aborcja, zapominaja o dzieciach z III
                        swiata , ginacych z glodu na smietnikach, zabijanych, maltretowanych, bardzo niewiele robia , by im
                        pomoc, czestokroc jest to kropla w morzu...a walczac z aborcja, zapominaja, ze czestokroc jej powodem
                        jest nedza. Bieda to glowna jej przyczyna. gdyby kobiety dopuszczajace sie aborcji mialy zapewnione
                        godziwe warunki i pewnosc jutra, moim zdaniem usuwalyby ciaze rzadziej..Zreszta jak bym miala do
                        wyboru usunac ciaze czy sprzedac dziecko na przeszczepy oraganow lub do burdelu (przyklad z III swiata)
                        by inne mogly przezyc, z pewnoscia dokonalabym tego pierwszego.
                        No i napewno nie urodzilabym dziecka kolo 50tki- zwiekszone prawdopodobienstwo urodzenia dziecka z
                        uposledzeniem. Wolalabym miec wyrzuty sumienia, ze "zabilam" kilka komorek, niz martwic, sie co sie
                        stanie z dzieckiem po mojej smierci..
                        pzdr
                        • Gość: Milek Re: do Milka...sorki, ale pobawie sie w adwokata.:)))) IP: *.abo.wanadoo.fr 09.02.02, 14:03
                          tse-tse napisał(a):

                          > Gość portalu: Milek napisał(a):
                          >
                          > > Gość portalu: Bini napisał(a):
                          > >
                          > > > Obejrzalam te zdjecia, tak, sa wstrzasajace. Tak samo jak widok dziec
                          > i cho
                          > > rych
                          > > > z glodu, kalekich, zyjacych jak zwierzeta w smietnikach - w Chinach,
                          > czy g
                          > > dzie
                          > > > indziej na swiecie.
                          > > > Ja pewnie jestem egoistka, ale Tobie �klapki na oczach� przesz
                          > > kadza
                          > > > ja widziec
                          > > > wiecej niz chcesz i wiedziec wiecej niz powinnas.
                          > > > Niechciane dzieci do adopcji, niechcianych rodzicow do domu starcow �
                          > > ; to
                          > > > jest
                          > > > milosc!
                          > > > Koniec dyskusji.
                          > >
                          > > Twoim zdaniem lepiej zawczasu wszystkich pozabijac?
                          >
                          > Mysle, ze Bini nie miala tego na mysli, ze trzeba wszystkich pozabijac zawczasu
                          > , czytajmy prosze posty
                          > dokladnie...Bez obrazania innych...
                          > Mysle, ze chodzilo jej o to, ze "obroncy zycia" walczac z aborcja, zapominaja o
                          > dzieciach z III
                          > swiata , ginacych z glodu na smietnikach, zabijanych, maltretowanych, bardzo ni
                          > ewiele robia , by im
                          > pomoc, czestokroc jest to kropla w morzu...a walczac z aborcja, zapominaja, ze
                          > czestokroc jej powodem
                          > jest nedza. Bieda to glowna jej przyczyna. gdyby kobiety dopuszczajace sie abor
                          > cji mialy zapewnione
                          > godziwe warunki i pewnosc jutra, moim zdaniem usuwalyby ciaze rzadziej..Zreszta
                          > jak bym miala do
                          > wyboru usunac ciaze czy sprzedac dziecko na przeszczepy oraganow lub do burdelu
                          > (przyklad z III swiata)
                          > by inne mogly przezyc, z pewnoscia dokonalabym tego pierwszego.
                          > No i napewno nie urodzilabym dziecka kolo 50tki- zwiekszone prawdopodobienstwo
                          > urodzenia dziecka z
                          > uposledzeniem. Wolalabym miec wyrzuty sumienia, ze "zabilam" kilka komorek, niz
                          > martwic, sie co sie
                          > stanie z dzieckiem po mojej smierci..
                          > pzdr

                          Witaj Muszko!
                          Obawiam sie, ze to ja sie 'pobawilam' w adwokata wobec Bini - wzielam
                          na siebie role pelnomocniczki Magdy, czyli zycia. Przyznaje, Bini zdraznila
                          mnie atakiem ad personam na Magde i wrecz obrazliwa sugestia o jej ciasnych
                          horyzontach, znaczy cytuje: 'klapkach na oczach'. W iscie adwokackim stylu
                          zatem poszlam za logika jej wywodu: jesli cierpia dzieci niekochane tak
                          samo, jak starcy, i jesli to cierpienie jest powodem, by usuwac takie
                          dzieci zawczasu, to czemu takze nie zabijac starcow? I wszystkich innych
                          cierpiacych? Jak wiec widzisz, dokladnie czytam. I nawet wnioski wyciagam...
                          A jak chodzi o pomoc cierpiacemu swiatu to mysle, ze trzeba realnie
                          i na wlasnym podworku. Innymi slowy, praktycznie. Jesli mam za duzo i chce
                          to dac potrzebujacym, to daje konkretnym osobom. Jesli chce pomoc glodujacym
                          dzieciom, to wciskam pajacyk i (albo) zapraszam dzieci biednych sasiadow i (albo)
                          zaczynam dzialac w Amnesty International np. Robie konkretne rzeczy i nie trace
                          czasu na prozne gadanie o biedzie i problemach swiata, i "ze 'ktos' moglby
                          (powinien) 'cos' z 'tym' zrobic". Jesli jednak widze, ze kobieta, konkretna
                          osoba, z ktora mam kontakt, nie jakas abstrakcyjna dla mnie istota z ksiezyca'
                          dla wygody wlasnego sumienia twierdzi, ze prawda nie jest prawda, to tez
                          za swoj obowiazek uwazam udzielenie jej pomocy, tzn. uswiadomienie jej, gdzie
                          lezy prawda.Fakt, ze 'wszystkie' kobiety 'zawsze' usuwaly, nie zmienia
                          klasyfikacji moralnej tego czynu.
                          Wiesz, podobnie bylo 'za komuny' z tzw. 'organizowaniem', czyli
                          pospolita kradzieza. 'Organizowal' kazdy lub prawie kazdy. Czy to oznacza,
                          ze mamy prawo umowic sie, iz to bylo dobre, bo tak robilismy wszyscy?
                          A ile mamy w zwiazku z tym teraz problemow z korupcja?
                          Jesli naduzywaja alkoholu wszyscy to znaczy takze, ze to jest dobre?
                          Pozdrawiam nieustajaco

                          • tse-tse Re: do Milka...sorki, ale pobawie sie w adwokata.:)))) 09.02.02, 14:47
                            Magda- obronca zycia...
                            (bardzo zaszczytne okreslenie, ciekawe, czy na nie zasluguje?Powinna chyba pojechac do
                            Ameryki.Pld, Afryki i tam walczyc o te życie dla innych..)wiec w takim razie Bini- popleczniczka smierci?
                            Wiesz, nie wydaje mi sie...

                            Moim skromnym zdaniem, trzeba walczyc przede wszystkim z przyczynami aborcji, a nie z
                            dokonywaniem aborcji, jako skutkiem. Np. niepohamowana prokreacja rodzi czesto biede, a bieda
                            aborcje...
                            Jako katoliczka wiesz chyba, ze kosciol traktuje rownorzednie stosowanie antykoncepcji hormonalnej
                            i prezerwatyw itp. z aborcja? Dla kosciola jest to niedopuszczenie do powstanie zycia poczetego.
                            Sczegolnie widoczna jest ta walka Kosciola o zycie w Afryce, wsrod szalejacej epidemii AIDS,
                            gdzie misjonaze katoliccy, nauczajac, mowia, ze prezerwatywy to wielki grzech przeciw Bogu...A
                            tym samym Kosciol uwaza sie za obronce zycia...Nie uwazasz, ze to skandal?
                            pzdr.
                            • Gość: Magda Re: DO MUSZKI( TSE-TSE) IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.02.02, 16:16
                              Muszko droga a co ty mnie tak atakujesz, zrobilam ci cos zlego? Jestem jak
                              najbardziej obronca zycia od poczatku, od zaplodnienia do naturalnej smierci,
                              bez aborcji czy eutanazji. Sama zyje zgodnie z ta zasada i niewazne dla mnie
                              co kto zlosliwie tu wypisuje, bo ja wiem najlepiej kim jestem. Narazanie sie
                              tu na forum na ataki osobiste przeciwniczek aborcji to tez walka o zycie.
                              Stac by cie bylo na to???? Jezeli choc jedna osobe sprowokuje w ten sposob do
                              myslenia, ze nienarodzone dziecko to tez czlowiek, to jestem w pelni
                              usatysfakcjonowana. Aborcja jak widzisz tak powszechna nie rozwiazuje
                              problemow biedy , opuszczenia, braku milosci. Dzieci sa na ulicach, a rodzice w
                              domach starcow, jak to ktos tu napisal, aborcja wiec nie jest zadnym
                              rozwiazaniem. Musza byc inne drogi i jak sama slusznie zauwazylas walka z
                              bieda, zacofaniem i wyzyskiem moze tu byc odpowiedzia. Ta odpowiedzialnosc
                              spada na nas wszystkich na zwolennikow i przeciwnikow aborcji. Chetnie wiec
                              spotkam sie z toba czy z Bini w Afryce czy w Ameryce Pld. walczac z
                              bieda. Ps. widze, ze twoje poglady sa nadal nie sprecyzowane, raz
                              sie przylaczasz do mnie i Milki, za chwile sie odlaczasz. Jestes jak
                              choragiewka na wietrze.
                              • tse-tse Re: DO Magdzi :) 09.02.02, 16:56
                                Gość portalu: Magda napisał(a):

                                > Muszko droga a co ty mnie tak atakujesz, zrobilam ci cos zlego? Jestem jak
                                > najbardziej obronca zycia od poczatku, od zaplodnienia do naturalnej smierci,
                                > bez aborcji czy eutanazji. Sama zyje zgodnie z ta zasada i niewazne dla mnie
                                >
                                > co kto zlosliwie tu wypisuje, bo ja wiem najlepiej kim jestem.


                                Kochana Magdziu nie chcialam cie obarazic, w zadnym przypadku!!!!
                                Poprostu uznanie Cie za "Obronce zycia" Wydalo mi sie przerostem formy, nad trescia...


                                Narazanie sie
                                >
                                > tu na forum na ataki osobiste przeciwniczek aborcji to tez walka o zycie.
                                > Stac by cie bylo na to???? Jezeli choc jedna osobe sprowokuje w ten sposob do
                                > myslenia, ze nienarodzone dziecko to tez czlowiek, to jestem w pelni
                                > usatysfakcjonowana. Aborcja jak widzisz tak powszechna nie rozwiazuje
                                > problemow biedy , opuszczenia, braku milosci. Dzieci sa na ulicach, a rodzice w
                                >
                                > domach starcow, jak to ktos tu napisal, aborcja wiec nie jest zadnym
                                > rozwiazaniem. Musza byc inne drogi i jak sama slusznie zauwazylas walka z
                                > bieda, zacofaniem i wyzyskiem moze tu byc odpowiedzia. Ta odpowiedzialnosc
                                > spada na nas wszystkich na zwolennikow i przeciwnikow aborcji. Chetnie wiec
                                > spotkam sie z toba czy z Bini w Afryce czy w Ameryce Pld. walczac z
                                > bieda. Ps. widze, ze twoje poglady sa nadal nie sprecyzowane, raz
                                > sie przylaczasz do mnie i Milki, za chwile sie odlaczasz. Jestes jak
                                > choragiewka na wietrze.

                                Moje poglady sa bardzo sprecyzowane. Jako osoba myslaca nie moge sie opowiedziec tylko po jedne
                                stronie.Uwazam tylko, ze zakaz aborcji jaki ma miejsce np. w naszym pieknym kraju nieczego nie
                                zalatwia. Oczywiscie aborcja to zlo, jak bym tak nie uwazala, to bym usunela ciaze, wtedy, gdy jako 21
                                letnia studentka w nia zaszlam...Tez bym mogla powiedziec na usprawiedliwienie, ze chce jeszcze
                                pozwiedzac i skonczyc studia. Ale uznalam, ze pomiescimy sie wszyscy w naszej 28 metrowej kawalerce,
                                zreszta kochalam juz ta" fasolke" wiec urodzilam..Datego tak zdenerwowala mnie ta wypowiedz Moni z
                                Wiednia...
                                Uwazam tez, ze kobiety w starszym wieku, po 40stce, bedace w ciazy podwyzszonego ryzyka powinny
                                miec prawo do aborcji. Jezeli chca oczywiscie. Sama raczej bym usunela, gdybym miala urodzic dziecko z
                                Downem lub innym uposledzeniem. Wiec rozumiem Bini.
                                I jeszcze jedno, wytlumacz mi Magdusiu, dlaczego kosciol katolicki tzw. "nienaturalne" metody
                                antykoncepcji uwaza za grzech rowny aborcji? Bo to niedopuszczenie do powstanie zycia poczetego
                                Gdzie tu logika? I dla czego tak propaguje kalendarzyk malzenski, bedacy przyczyna wiekszosci
                                niechcianych ciąż? W takim przypadku kosciol powinien brac odpowiedzialnosc za wszystkie skrobanki
                                zyc poczetych w wyniku stosowania kalendarzyka malzenskiego, nie uwazasz?
                                pzdr.

                                • Gość: Magda Re: DO Muszeczki IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.02.02, 18:10
                                  Kochana Muszko, ty tez jestes OBRONCA ZYCIA. I szczerze mnie wzruszylas swoim
                                  listem. Obronca zycia to brzmi majestatycznie i ktos moglby pomyslec, ze trzeba
                                  uratowac setki tysiecy ludzi, aby zaslugiwac na to miano. Nie, nic bardziej
                                  blednego. Nasze zycie sklada sie z drobiazgow i nigdy nie wiesz w ktorym
                                  momencie mozesz wplynac na kogos i uratowac to jedno, niewinne istnienie, a
                                  nawet jesli ci sie to nie uda to robisz cos aby tak sie stalo. O tym czy
                                  jestes, czy nie jestes obronca zycia swiadcza twoje poglady i to jak
                                  postepujesz.Ja jestem jednym z milionow obroncow zycia. Ty nie poszlas na
                                  wygode i nie usunelas dziecka, pozwolilas mu zyc i zaslugujesz za to na
                                  najwieksze uznanie. Zaimponowalas mi doprawdy. Ja zaszlam pierwszy raz w ciaze
                                  2 lata po studiach i 3 lata po slubie. Musialo ci byc bardzo ciezko studiowac i
                                  wychowywac malenstwo rownoczesnie. Mozesz byc przykladem dla wielu dziewczyn,
                                  ktore sie wahaja, nie wiedza co maja zrobic. Pisz o tym , nic wiecej, a byc
                                  moze WLASNIE TY ocalisz jakies malenkie zycie, ktore wisi na wlosku. Jezeli
                                  ktos jest w ciazy wysokiego ryzyka( stan zdrowia, wiek powyzej 35 lat), to za
                                  pomoca testow i USG moze sie dowiedziec czy dziecko bedzie mialo powazna wade
                                  genetyczna czy nie i wtedy moze zdecydowac zgodnie ze swoim sumieniem rodzic,
                                  czy nie rodzic. Nie sadze aby to bylo przyczyna aborcji w Bini przypadku. Ona
                                  po prostu nie chciala zaczynac wszystkiego od poczatku. Bo to nie jest latwe i
                                  ja to wiem najlepiej. Miedzy moimi dziecmi jest 13 lat roznicy wieku. I wiesz
                                  co ogromnie sie z mezem cieszymy z tego malenstwa, a moj syn nie moglby byc
                                  chyba bardziej szczesliwy. Bardzo sie kochaja. Na testy genetyczne bedac w
                                  ciazy z drugim dzieckiem( mialam powyzej 35 lat) sie nie zdecydowalam.
                                  Dlaczego? Po pierwsze testy na krew sa czesto bledne.Po drugie wkluwanie sie do
                                  lozyska, uwazalam za zbyt niebezpieczne dla zycia dziecka po trzecie mam
                                  sasiadke, ktora ma dziecko z zespolem Downa i nie widzialam nigdzie rownie
                                  slodkiego chlopca. Nie uwazam, ze powinnismy zadac perfekcji jezeli chodzi o
                                  dzieci.Nikt z nas nie jest perfekcyjny. Ludzie maja rozne problemy i nie chca
                                  umierac z tego powodu, tylko sie lecza. Rodzac pierwsze dziecko jako mloda
                                  dziewczyna nie mialam rowniez zadnej gwarancji, ze nie bedzie to dziecko z wada
                                  genetyczna. Owszem ryzyko wzrasta, ale i ty chyba czytalas o
                                  dwudziestokilkuletnich kobietach rodzacych dzieci z Downem. Nikt z nas nie ma
                                  gwarancji na perfekcje.Zreszta jest wiele wad genetycznych niemozliwych do
                                  wykrycia w ciazy. I co wtedy jesli o takiej wadzie dowiemy sie po porodzie?
                                  Dac dziecku po uszach??? Co do ostatniej poruszonej przez ciebie sprawy a
                                  mianowicie antykoncepcji to absolutnie nie zgadzam sie tu z opinia kosciola.
                                  Szczegolnie prezerwatywa jest dzisiaj pomocna zarowno w zapobieganiu ciazy jak
                                  i zapobieganiu szerzenia sie chorob (AIDS, hepatities, choroby weneryczne itp),
                                  tabletki rowniez uchronily juz niejedna kobiete przed niechciana ciaza. Jedyne
                                  czego nie akceptuje to spiralki, ktore sa niczym innym jak aparatem aborcyjnm,
                                  nie zapobiegaja ciazy, ale ja usuwaja nie dopuszczajac do zagniezdzenia sie
                                  zarodka w macicy. Ja wierze w Boga i w Zycie nie w kosciol. Pozdrawiam cie i
                                  cala twoja rodzinke. W jakim wieku jest twoje dziecko?
                            • Gość: Milek Re: do Milka...sorki, ale pobawie sie w adwokata.:)))) IP: *.abo.wanadoo.fr 09.02.02, 17:01
                              tse-tse napisał(a):
                              Oj, moje ty Muszkowe utrapienie...
                              No to po kolei:
                              > Magda- obronca zycia...
                              > (bardzo zaszczytne okreslenie, ciekawe, czy na nie zasluguje?Powinna chyba poje
                              > chac do
                              > Ameryki.Pld, Afryki i tam walczyc o te życie dla innych..)wiec w takim razie Bi
                              > ni- popleczniczka smierci?
                              > Wiesz, nie wydaje mi sie...

                              A jest niestety tak wlasnie, przynajmniej w swietle wypowiedzi opu pan.Przy czym
                              Magda, piszac w tym watku, dziala na wlasnym podworku. I pewnie jeszcze dba
                              o zycie swoich najblizszych, zamiast ich mordowac. A to juz duzo. Bo zycie
                              trzeba pielegnowac pod kazda postacia i kazda szerokoscia geograficzna...
                              >
                              > Moim skromnym zdaniem, trzeba walczyc przede wszystkim z przyczynami aborcji, a
                              > nie z
                              > dokonywaniem aborcji, jako skutkiem. Np. niepohamowana prokreacja rodzi czesto
                              > biede, a bieda
                              > aborcje...

                              A co rodzi 'niepohamowana prokreacje i w jej konsekwencji aborcje'?
                              Nieuswiadomienie sobie tego wszystkiego, o czym tu piszemy.
                              Bezmyslnosc, Muszko, glupota, albo tez wewnetrzne zaklamanie.
                              Dramatyczne okolicznosci poczecia, niezalezne od kobiety,
                              zdarzaja sie niezmiernie rzadko.
                              Przeciez ani TY, ani ja, na szczescie nie mamy osobiscie tego problemu.
                              Czy dlatego, ze mamy 'szczescie'?
                              To, co my tu uprawiamy, to jest wlasnie
                              walka z przyczynami aborcji. BO jesli Margerita jej dokona (dokonala?
                              Margerito... odezwij sie, prosze...), to nie ze wzgledu na biede, tylko
                              z powodu przyczyn zupelnie innej natury... A ta dziewczyna z WIednia?
                              Ona tez taka biedna? Moim zdaniem juz jesli to dlatego, ze serca nie ma..

                              > Jako katoliczka wiesz chyba, ze kosciol traktuje rownorzednie stosowanie antyk
                              > oncepcji hormonalnej
                              > i prezerwatyw itp. z aborcja?

                              Jako katoliczka wiem, ze Kosciol NIE traktuje rownorzednie antykoncepcji
                              hormonalnej i prezerwatyw
                              oraz aborcji. To rozne kategorie grzechow. Ty tez jestes katoliczka?

                              Dla kosciola jest to niedopuszczenie do powstanie
                              > zycia poczetego.

                              Ups, to nieprawda.

                              > Sczegolnie widoczna jest ta walka Kosciola o zycie w Afryce, wsrod szalejacej e
                              > pidemii AIDS,
                              > gdzie misjonaze katoliccy, nauczajac, mowia, ze prezerwatywy to wielki grzech p
                              > rzeciw Bogu...A
                              > tym samym Kosciol uwaza sie za obronce zycia...Nie uwazasz, ze to skandal?
                              > pzdr.

                              Nie uwazam. I juz CI tlumacze, dlaczego. Otoz katolik, niezaleznie od tego,
                              czy zyje w Afryce, czy w Europie, to ktos, kto przyjmuje (miedzy innymi,
                              oczywiscie) pewien, nazwijmy to ogolnie, swiatopoglad, okreslona hierarchie
                              wartosci. Tak samo zreszta dzieje sie, jesli czlowiek wybiera buddyzm, hinduizm,
                              protestantyzm, prawoslawie, agnostycyzm, feminizm i rozmaite inne -izmy.
                              Otoz jesli chce zyc w zgodzie z moja wiara, to wowczas seksu nie traktuje
                              w sposob naturalistyczny, jako nalezne mi wrazenia zmyslowe, tylko jako droge
                              do pelnego bycia z drugim czlowiekiem. Bycia jednym. Nie znaczy to, ze
                              przyjemnosc nie jest wazna. I owszem, jest. Sama wiesz, jakie to wspaniale
                              doznanie: milosc fizyczna z tym jedynym, wybranym, ktoremu rodzisz dziecko
                              chciane, owoc Waszej milosci, nie tylko fizycznej... Katolik musi byc wierny
                              w tej milosci. Bo taka jest jej logika. Nie dlatego, ze zdradzic to grzech.
                              Dlatego, ze w tak pojetej milosci nie ma miejsca na zdrade. W takiej milosci
                              jest tez miejsce na jej owoc, miejsce na wzajemny szacunek, wybor takich
                              momentow na zblizenie fizyczne, kiedy to nie 'zagraza' potomstwem, jesli nie ma
                              na dziecko warunkow. Prezerwatywa
                              uprzedomiotawia czlowieka. Nie tylko kobiete, zauwaz!
                              Czyni go niewolnikiem popedu. A popedem mozna i
                              nalezy kierowac. W parze tak kochajacych sie ludzi dziecko, ktore ma sie narodzic,
                              zawsze bedzie kochane... Oczywiscie taka milosc to wzorzec idealny, tak samo, jak
                              dekalog, a raczej ten wzorzec jest dekalogiem, tylko przedstawionym z innej
                              perspektywy.
                              Powiedz mi, Muszko, po co w taki sposob kochajacy sie ludzie mieliby
                              uzywac prezerwatywy? Zeby sie ustrzec przed aids? Przeciez im nie grozi...
                              A o tej prezerwatywie nieszczesnej KOsciol mowi do katolikow...
                              Jesli ktos katolikiem nie jest, to co go to obchodzi?
                              Jesli kobiety w Afganistanie chodza w czadorze, bo tak chce ich religia,
                              to mnie to naprawde nie interesuje.... Taka jest zasada w ICH religii, nie
                              w mojej...
                              A jesli decyduje sie uzywac prezerwatywy, to jest to problem mojej wiary.
                              Moj. Moja decyzja o dokonaniu grzechu. I ja bede z tego rozliczana.
                              Nikt inny. To ja obrazam w ten sposob mojego BOga, ktorego kocham,
                              pozwalam sie uprzdmiotowic... itd.
                              Jesli ktos nie jest katolikiem - to jaki problem?
                              Ja nie probowalam przekonywac Margerity, zeby nie stosowala prezerwatywy.
                              Chodzi o to, zeby nie zabila...
                              Dobrego weekendu. Musze leciec do pracy. Sciskam serdecznie!
                              M.
                              • tse-tse Re: do Milka...sorki, ale pobawie sie w adwokata.:)))) 09.02.02, 17:33
                                Urodzilam sie katoliczka. Czy jestem, z moich pogladow wynika, ze nie. Jestem chrzescijanka.
                                Zgadzam sie z tym, co mowi biblia, a poglady ksiezy, kosciola i papieza na sprawe seksualnosci
                                czlowieka, mowiac delikatnie.odstreczaja mnie..Przez wiele lat uzywalam prezerwatyw, by sie nie truc
                                i nie stosowac antykoncepcji hormonalnej. Nie czulam sie przedmiotem, a wrecz bylo przyjemnym
                                stosowac prezerwatywy o roznych ksztaltach,smakach i kolorach..W pierwszym roku malzenstwa
                                zaczelam stosowac kalendarzyk, bylam w ciazy juz po4 miesiacach, wynik wspolzycia w tak zwanych
                                dniach suchych dzien po okresie. Nie wiem, moze jestem ewenementem, ale ruletka watykanska to
                                najwieksza bzdura o jakiej slyszalam, i chyba skuteczna dla tych kobiet, ktore w ogole maja problemy
                                z zajsciem w ciaze. Ja jestem bardzo plodna.
                                To ze antykoncepcja jest wielkim grzechem i niedopuszczeniem do poczecia zycia, wynioslam z lekcji
                                religii. Byc moze ksiadz mial nie pokolei w glowie, zreszta, jak ich wiekszosc..
                                A co do Aids- nie tylko droga plciowa dochodzi do zakazenia. Moze to byc zakazona igla w
                                strzykawce..Mieszkancy ubogich rejonow nie maja dostepu do wiedzy, do testow na wykrywalnosc
                                HIV. A sa przeciez ludzmi, chca kochac i byc kochanymi...I tak sie zarazaja, plodza chore dzieci,
                                zarazaja i umieraja...Ci ludzie chca byc katolikami, chca wierzyc w Boga, a powinni traktowac to co
                                glosi Kosciol wybiorczo, moze mniej by ich umieralo...
                                Prezerwatywa nie uprzedmiotawia czlowieka, daje tylko komfort psychiczny. I wlasnie traktowanie
                                kobiet jako maszynki do rodzenia dzieci, zbiorniki spermy, jest uprzedmiotowianiem. Seks jest jak
                                najbardziej ludzki. Piekny i moze byc tylko dla przyjemnosci..
                                pzdr.
                                • Gość: Milek Re: do Milka...sorki, ale pobawie sie w adwokata.:)))) IP: *.abo.wanadoo.fr 09.02.02, 18:13
                                  Czesc Muszko!
                                  Spoznie sie, ale wole to i chwile rozmowy z Toba!
                                  No to raz jeszcze: czesc!

                                  tse-tse napisał(a):

                                  > Urodzilam sie katoliczka. Czy jestem, z moich pogladow wynika, ze nie. Jestem c
                                  > hrzescijanka.
                                  > Zgadzam sie z tym, co mowi biblia, a poglady ksiezy, kosciola i papieza na spra
                                  > we seksualnosci
                                  > czlowieka, mowiac delikatnie.odstreczaja mnie..Przez wiele lat uzywalam prezer
                                  > watyw, by sie nie truc
                                  > i nie stosowac antykoncepcji hormonalnej. Nie czulam sie przedmiotem, a wrecz b
                                  > ylo przyjemnym
                                  > stosowac prezerwatywy o roznych ksztaltach,smakach i kolorach..W pierwszym roku
                                  > malzenstwa
                                  > zaczelam stosowac kalendarzyk, bylam w ciazy juz po4 miesiacach, wynik wspolzyc
                                  > ia w tak zwanych
                                  > dniach suchych dzien po okresie. Nie wiem, moze jestem ewenementem, ale ruletka
                                  > watykanska to
                                  > najwieksza bzdura o jakiej slyszalam, i chyba skuteczna dla tych kobiet, ktore
                                  > w ogole maja problemy
                                  > z zajsciem w ciaze. Ja jestem bardzo plodna.
                                  > To ze antykoncepcja jest wielkim grzechem i niedopuszczeniem do poczecia zycia,
                                  > wynioslam z lekcji
                                  > religii. Byc moze ksiadz mial nie pokolei w glowie, zreszta, jak ich wiekszosc.
                                  > .
                                  > A co do Aids- nie tylko droga plciowa dochodzi do zakazenia. Moze to byc zakazo
                                  > na igla w
                                  > strzykawce..Mieszkancy ubogich rejonow nie maja dostepu do wiedzy, do testow na
                                  > wykrywalnosc
                                  > HIV. A sa przeciez ludzmi, chca kochac i byc kochanymi...I tak sie zarazaja, pl
                                  > odza chore dzieci,
                                  > zarazaja i umieraja...Ci ludzie chca byc katolikami, chca wierzyc w Boga, a pow
                                  > inni traktowac to co
                                  > glosi Kosciol wybiorczo, moze mniej by ich umieralo...
                                  > Prezerwatywa nie uprzedmiotawia czlowieka, daje tylko komfort psychiczny. I wla
                                  > snie traktowanie
                                  > kobiet jako maszynki do rodzenia dzieci, zbiorniki spermy, jest uprzedmiotowian
                                  > iem. Seks jest jak
                                  > najbardziej ludzki. Piekny i moze byc tylko dla przyjemnosci..
                                  > pzdr.

                                  Seks jest jak najbardziej ludzki, istotowo ludzki. Nie ma czlowieka bez seksu.
                                  Jest wspanialy, gdy sie kocha i jest kochany, i daje nieprawdopodobna game
                                  pozytywnych doznan.
                                  Moze byc tylko dla przyjemnosci, o czym swiadczy chocby fakt, ze nie zawsze
                                  kobieta zachodzi w ciaze; nie kazde wspolzycie pociaga za soba prokreacje.
                                  Jem, spie i pozwala mi to zyc. Seks jest rownie podstawowa funkcja organizmu,
                                  ale zarazem pozwala mi wyjsc z siebie. Zespolic z innym czlowiekiem.
                                  To zupelnie cudowne. Kiedy sie zespalam, to chce sie zespalac z czlowiekiem,
                                  nie guma. Po prostu. To ma byc jednia, nie zas ona+guma+on w dowolnej kolejnosci.
                                  Prezerwatywa nie daje pewnosci, ze nie dojdzie do zaplodnienia.
                                  Przypadek M. wykazuje, ze srodki hormonalne rowniez.
                                  Oczywiscie tak samo jest z 'ruletka', jak o niej piszesz.
                                  Nic nie daje pewnosci. Nawet pozny wiek. No, moze tylko sterylizacja.
                                  Jaki z tego wniosek?
                                  Kazdy wybiera, co mu pasuje.
                                  Jedni nie uzywaja niczego.
                                  Inni decyduja sie 'polubic' prezerwatywe, ale nie chca sie truc hormonami...
                                  Inni znow sa zdeterminowani i sie truja, ale i tak to na nic...
                                  Sa i tacy, ktorzy sie sterylizuja.
                                  Mamy wolna wole i mamy prawo do kazdej decyzji.
                                  Mozemy tez zrobic drugiemu kazda, dowolna krzywde. Nikt nam tego nie zabroni.
                                  Czy to jednak znaczy, ze wladze Kosciola maja uznac, ze robienie krzywdy
                                  jest dobre?
                                  Tak samo jest z prezerwatywa. Po prostu.
                                  Wiesz, ja odnosze stale wrazenie, ze to massmedia zdemonizowaly sprawe.
                                  DLa mnie, katoliczki, prezerwatywa naprawde nie jest problemem.
                                  I jak dotad nie byla.
                                  Moze stane przed koniecznoscia decyzji i w tej sprawie. Nie wiem.
                                  Na razie po prostu CHCE MIEC MALENSTWO!
                                  I zeby mu bylo dobrze...
                                  Wiesz, gdybym miala kogos uczyc zasad wiary katolickiej, to nie podawalabym
                                  mu papki, ktora uznaje za mozliwa do pojecia przez niego, papki - wykastrowanego
                                  z tresci kikuta - bo mam do czynienia z "nieswiadomym i biednym czarnym
                                  z Afryki". Kazdy ma prawo do transcendecji bez cenzury, do rozwoju duchowego.
                                  Bo widzisz, Muszko, od tego sie zaczyna. Czlowiek ze zdrowa glowa i sercem,
                                  czlowiek swiadomy nie bedzie biednym czarnym Murzynem z Afryki, tylko
                                  czlowiekiem po prostu. I bedzie umial na siebie zarobic. Bo to swiadomosc
                                  okresla byt. Od tego nalezy zaczac.
                                  Scsikam i ganm
                          • Gość: Magda Re: DO MILKA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.02.02, 17:08
                            Milus droga, zgadzam sie z toba totalnie, walka z bieda i zacofaniem jest
                            odpowiedzia na opuszczenie, brak milosci, zaniedbanie, a nie aborcja. Aborcja
                            tak powszechna dzisiaj nie rozwiazala zadnego problemu spolecznego. Zabija
                            tylko nieradzone zycie i produkuje KALEKI MORALNE , ktore nie chcac same przed
                            soba przyznac sie ze dokonaly zbrodni atakuja zawziecie tych wszystkich,
                            ktorzy tego nie zrobili lub sa temu przeciwni. Aby tylko poczuc sie lepiej, no
                            bo jezeli wszyscy tak robia to jestem fajna kobitka, a jak sie znajdzie taka ,
                            ktora mowi, ze to nie jest OK zabijac innych, aby sobie zycie ulatwic to
                            trzeba ja zniszczyc, aby nadal mozna bylo spac spokojnie. Walka z bieda nalezy
                            do nas wszystkich zarowno do przeciwniczek jak i zwolenniczek i trzeba ja
                            zaczac od wlasnego podworka, od wlasnej osoby, dokladnie tak jak to napisalas.
                            Rzeczy wielkie rodza sie z malych, z tysiecy malych drobnych odruchow serca.
                            Czasami mysle, ze swiat jest naprawde zly, bo gdzie powinno byc serce u wielu
                            jest tylko kamien, zimny glaz. Atakami osobistymi nie przejmuje sie wcale,bo
                            wiem kim jestem i zadne zlosliwosci nie sa w stanie zmienic moich pogladow.
                            Zreszta napisalam powyzej jakimi pobudkami sie kieruja te ktore to robia.
                            Jezeli swoja postawa zmienimy poglady choc jednej osoby, ktora uwazala ze
                            czlowiek nienarodzony nie jest czlowiekiem to mozemy sie czuc
                            usatysfakcjonowane. Reszta niech nadal tkwi w bledzie. Jezeli ktos dokonal
                            aborcji to tego juz nie moze zmienic, przeszlosci nie da sie cofnac, ale mozna
                            zmienic przyszlosc i nie popelniac tych samych bledow.
                            • Gość: Milek Do Madzi... IP: *.abo.wanadoo.fr 09.02.02, 17:45
                              Dzieki za dopelnienia!
                              Bo stale mam wrazenie, jakbysmy probowaly pokazac ten sam
                              swiat! Taki spojny i pelen SWIATLA. A kazda z nas tylko
                              wyciaga jakis inny puzzlokawalek... na swiatlo dzienne
                              I tak bym bardzo chciala, tak ogrooooomnie bym chciala,
                              zeby tych malych, dobrych rzeczy, dobrych uczynkow, odruchow
                              serca bylo tyle, azeby zlo nie rzucalo sie w oczy az tak bardzo...
                              I zeby wszystkim smutnym ludzikom troche sie cieplej zrobilo...
                              Pozdrawiam ogromnie cieplutko i teraz juz naprawde pedze do
                              roboty...
                              Pa!
                              • Gość: Magda Re: Do Mileczki IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.02.02, 18:13
                                Dzieki Milus za liscik i przesylam ci caluski, pa pa.
                    • Gość: Magda Re: DO BINI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.02.02, 15:40
                      Egoizm i wygodnictwo to sa twoje klapki na oczach , ktore przeslaniaja ci
                      swiat. Powinnas rozszerzyc swoj horyzont , bo zawezilas go do ataku na tych,
                      ktorzy mysla inaczej niz ty. Dzieci na smietnikach , rodzice w domach starcow(
                      jak sie maja twoi?, bo moi nigdy sie tam nie znajda) przy tak POWSZECHNEJ
                      ABORCJI to chyba zaprzeczenie twojej tezy. Co nalezy wiec zrobic, aby nie bylo
                      biedy, dzieci na smietnikach i rodzicow w domach starcow , napisz jak ty
                      rozwiazalabys ten problem.I co ty robisz aby z tym walczyc. Z twoich
                      wypowiedzi moznaby wnioskowac, ze aborcja powinna to zlikwidowac, a tak nie
                      jest. Co wiec robic? Moze jest za malo aborcji, moze powinno sie wrzucac do
                      piecow te wszystkie chinskie sieroty, moze powinno sie zalegalizowac na calym
                      swiecie eutanazje tak jak w Holandii i zabijac wszystkich starcow. Co ty na to.
                      Ty jestes zwolenniczka rozwiazan ekstremalnych, wiec to powinno ci odpowiadac.
                      Ja jestem za zyciem od poczatku: OD ZAPLODNIENIA do konca do NATURALNEJ
                      SMIERCI, bez aborcji i eutanazji.
            • Gość: Ziutka Re: DO ZWOLENNICZEK ABORCJI. DLA CIEBIE JESTEM NIC IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.02.02, 01:44
              Jesli macie na tyle odwagi aby dokonac aborcji na pewno znajdziecie czas i sile
              aby obejrzec kilka zdjec. Szczegolnie polecam ;We are alive- my jestesmy zywe,
              jest to kosz wypelniony usunietymi dziecmi, is this baby yours- czy to twoje
              dziecko, przedstawiajace malenstwo poparzone kwasem, can't you hear me? - czy
              nie mozesz mnie uslyszec?, miracles of life- cud zycia. Adres:
              www.savemychildrenministry.com/contentspage2.html inna strona :
              www.tidalweb.com/life jest to strona o partial birth abortion, aborcji,
              ktorej dokonuje sie do 9 miesiaca wlacznie. Jeszcze inny adres z grafika jak
              sie robi aborcje www.euthanasia.com/partial.html " DLA CIEBIE
              JESTEM NICZYM, DLA MNIE JESTES WSZYSTKIM"
              • Gość: MK DO MARGERITY IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.02, 07:35
                Wiesz co? Nie rób sobie tego, właśnie sobie. Bo możliwe, że Ty nie zapomnisz,
                niezależnie od tego, jak potoczy się Twoje życie, nawet jeśli będziesz miała 12
                potomków. A dzieciak już jest, chociaż miało go nie być, ale jest, a to nie
                chory ząb czy brodawka. I tak za chwilę ma go nie być?
          • Gość: J Re: Do Magdy IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 11.02.02, 22:48
            > Nie wyobrazam sobie, ze dziecko, z którym byłabym w ciązy przez 9 długich
            > miesięcy, znosząc wszystkie nieprzyjemnosci z tym związane (złe samopoczucie, b
            > ól przy porodzie, ciągłe zmęczenie itd.) potem tak po prostu bym oddała!
            > Jeżeli już zdobyłabym sie na takie poświęcenie, to chcialabym je mieć dla
            siebie.
            > Zwłaszcza, że dla mnie trudniejszym okresem byłaby ciąża i sam poród, niz to co
            > potem. Brzuszka nikt za mnie nie ponosi, a potem mogę zatrudnić nianię (pieniad
            > ze jakos musialyby sie znalezc).

            No to rzeczywiście musisz się zastanowić, jeśli ciąża i poród są dla Ciebie
            straszniejsze niż bycie z dzieckiem, a bycie z dzieckiem rozważasz w kategoriach
            opiekunki. Wskazuje to na skrajny egotyzm, strach przed dzieleniem się sobą -
            dziecko jako odrębna osobę mozna przecież oddać komuś pod opiekę, "zorganizować"
            życie na nowo, choć może przy większych kosztach. A gdy w grę wchodzi oddanie
            (choćby na czas jakiś) cząstki siebie, np. w postaci atrakcyjnego wyglądu,
            gorszego samopoczucia itp. to - to to już za wiele? Więc co będzie później?
            Niestety dziecku nie wystarczaja pieniądze - potrzebuje także miłości, uwagi,
            czasu, potrzebuje choćby przez jakiś czas czyjejś absolutnej miłości, oddania,
            wyłączności. -Jeśli ma wyrosnąć na zdrową psychicznie i szczęśliwą osobę.
            A z drugiej strony: dlaczego zakładasz, że ciąża to same okropieństwa? Znam
            trochę pań, a i sama jestem tego przykładem, że można czuć się normalnie, a nawet
            lepiej w ciąży, a wręcz być bardziej twórczym, energicznym. Ciąża potrafi
            zmobilizować do załatwienia, zakończenia pewnych spraw, do podjęcia - oczywiście
            z dłuższą perspektywą innych. Choć oczywiście trzeba nieco fizycznego obciążenia
            sobie odpuścić. Ciąża to także wspaniała przygoda, jedyne w swym rodzaju
            doświadczenie... ale by móc tego zaznać chyba potrzebne jest zaakceptowanie
            swojego stanu no i oczywiście dziecka. Ciąża, poród, bycie z dzieckiem przemienia
            kobietę, jest bardziej jej inicjacją do dojrzałości, dorosłości, niż osławiony w
            naszej kulturze seks pierwsza praca czy własny biznes. Szkoda że i kultura to
            zagubiła i kobiety w pędzie za karierą czy ucieczką przed strachem właśnie przed
            ciążą i porodem tego nie dostrzegają i nie potrafią z tego wyciągnąć wszystkich
            kożyści.
            Przerażające też jest traktowanie dziecka jak inwestycji: "Jeżeli już zdobyłabym
            sie na takie poświęcenie, to chcialabym je mieć dla siebie."

            Co do ojca dziecka...
            To rzeczywiście problem. A co na to jego żona? Zastanawiałam się, co ja bym
            zrobiła. I nie wiem to chyba zbyt indywidualna sprawa, możliwa do rozstrzygnięcia
            gdy się zna owego mężczyznę i jego sytuację życiową, swoje uczucia wobec niego i
            oczekiwania od mężczyzny i życia w ogóle i pewnie jeszcze wiele innych aspektów
            sytuacji, no i oczywiście tylko w toku otwartej z nim rozmowy.
            • Gość: Bini Re: Do Magdy IP: *.hkcable.com.hk 12.02.02, 14:43
              Moja droga, przekrecilas wszystko, co ja do tej pory napisalam i dlatego
              dyskusja z toba nie ma sensu.
              Nigdzie i nigdy nie twierdzilam, ze jestem zwolenniczka aborcji jako
              powszechnej metody regulacji urodzin, a na temat eutanazji w ogole sie nie
              wypowiadalam.
              Co ja robie? Kilka lat przed moim 42 rokiem zycia wychowywalam przez wiele
              miesiecy niemowlaka 19-letnej dziewczyny, u ktorej wkrotce po porodzie ujawnila
              sie schizofrenia, (uciekla z Polski, bo zafundowala sobie dziecko z murzynem),
              pracowalam jako wolontariusz w sierocincu (tez niemowlecym), oplacamy szkole z
              internatem zdolnemu dziecku, ktorego rodzina nigdy w zyciu nie moglaby dac
              wyksztalcenia, o innych drobnych pomocach nie ma co pisac. Oboje z mezem
              uwazamy, ze pieniedzmi nalezy sie dzielic z potrzebujacymi, wiec mamy swoj
              wklad zarowno w pomoc powodzianom w Polsce, jak i rodzinom ofiar ataku na WTC.
              Jest mnostwo akcji charytatywnych, wystarczy poczytac i zdecydowac komu sie
              chce pomoc.

              Cyt.:
              “Moze jest za malo aborcji, moze powinno sie wrzucac do piecow te wszystkie
              chinskie sieroty, moze powinno sie zalegalizowac na calym swiecie eutanazje tak
              jak w Holandii i zabijac wszystkich starcow.”

              To twoja propozycja. Mnie by to nawet do glowy nie przyszlo.
              • Gość: Magda Re: Do Bini IP: *.toronto90.dialup.canada.psi.net 12.02.02, 19:00
                Duskusja z toba to juz napewno nie ma najmniejszego sensu. Stosujesz typowa
                manipulacje slowna i przyslowiowe " odwracanie kota ogonem". Piszesz o
                sierotach w Chinach i starych rodzicach,obwiniajac za wszystko przeciwnikow
                aborcji, a gdy ja podemuje ten watek probujesz odwrocic wszystko, ze to niby
                nie twoj pomysl. Wybierasz fragmenty wypowiedzi, wyciagasz je z kontekstu aby
                zmienic sens calej wypowiedzi na swoja korzysc. To jest nie w porzadku.
                Odpowiedzialas na moj list skierowany do M i tak cie to wciagnelo, ze wyglada
                iz nie mozesz beze mnie zyc. Dlaczego od razu nie pisalas o tych pozytywach,
                godnych nasladowania przykladach ze swojego zycia, nie przypisujac wszystkich
                grzechow tym, ktorzy nie zgadzaja sie z toba w temacie aborcja? Pozdrawiam.
            • Gość: Magda Re: DO J , TWOJ LIST JEST DO M NIE DO MAGDY IP: *.toronto90.dialup.canada.psi.net 12.02.02, 18:30
              Droga J list, ktory cytujesz napisala autorka watku czyli Margerita. Powinien
              rowniez byc skierowany do niej nie do mnie. Pieknie to wszystko napisalas, z
              sercem. Zgadzam sie z Toba. Pozdrawiam serdecznie Magda
          • Gość: monika Re: Do Magdy IP: *.proxy.aol.com 23.02.02, 03:37
            Ciaza to byl wspanialy czas!! Wcale nie musisz byc chora ja wogole nie bylam
            chora i znam wiele takich dziewczyn!
            Porod oczywiscie ze boli, ale sa lekarstwa na bol. jak zobaczysz to dziecie
            takie sliczne i malenkie to od razu zapomnisz o porodzie.
            Nie usuwaj TEGO DZIECKA. Czy wiesz jak wygloda 10 tygodniowy nienarodzone
            Dziecko? Wyglada tak jak dziecko! Ja wudzialam moja coreczke na ekranie jak
            bylam 8 tygodni w ciazy. Wiercila sie, serduszko bilo jak zwariowane, i akurat
            robila siusiu. Dostalam jej zdjecie z tego badania i jest to pierwsze zdjecie
            w jej albumnie. I moja coreczka ma tylko 4 latka a wie i rozumnie ze byla u
            mamy w brzuszku i rosla rosal az w koncu musiala "wyjsc" z brzuszka bo juz nie
            bylo miejsca dla Weroniki w brzuszku. Moja corka byla czlowiekiem od samego
            poczatku od koncepcji.
            Na sama mysl o aborcji robionej przez kobiety chce mi sie plakac... Jak mozna
            byc tak nie doinformowanym, zaslepionym aby dopuscic sie tej zbrodni. Jezeli
            nie chcesz tego dziecka to nie zabijaj oddaj na adopcje. Uwiez mi wszystko
            bedzie dobrze tylko nie zabijaj...to jest przeciez dziecko i jest juz za pozno
            na debatowanie czy To dziecko ma zyc czy ma zginac z rak wlasnej matki!!!!
            Z tego co napisalas to wolalabys zabic niz oddac to malenstwo na adopcje. To
            jest okropne.
            Zycze ci abys zrozumniala ze aborcja = dzieciobojstwo.
            Poszukaj na internecie jak wygladaja dzieci jeszcze nie narodzone.
            Jestes chyba w 12 tygodniu, twoje malenstwo ma juz wszystko!!!
      • Gość: Do. Re: Do Was wszystkich! IP: *.bluewin.ch 09.02.02, 00:42
        Hej. Jestes swiadoma swoich potrzeb i checi. Ale napisalas tu nie po porade
        tylko, zeby ktos zgodzil sie z tym co i tak sobie postanowilas. Taka decyzja
        na pewno jest ciezka, ale nie oszukuj wszystkich, ze czyjakolwiek opinia moze
        miec na nia wplyw. Jestes silna osoba, jesli tylko nie prowokujesz tutaj do
        dyskusji, to probujesz manipulowac odpowiedziami forumowiczek. Wez sie w
        garsc, podejmij decyzje (i tak juz ja podjelas) i wez odpowiedzialnosc za
        swoje czyny. I nie zaluj, cokolwiek bys nie postanowila, bo to bedzie Twoja
        decyzja.
        Zycze szczescia.
        • Gość: Agi Re: Do Was wszystkich! IP: 212.160.117.* 11.02.02, 10:24
          Gość portalu: Do. napisał(a):

          > Hej. Jestes swiadoma swoich potrzeb i checi. Ale napisalas tu nie po porade
          > tylko, zeby ktos zgodzil sie z tym co i tak sobie postanowilas. Taka decyzja
          > na pewno jest ciezka, ale nie oszukuj wszystkich, ze czyjakolwiek opinia moze
          > miec na nia wplyw. Jestes silna osoba, jesli tylko nie prowokujesz tutaj do
          > dyskusji, to probujesz manipulowac odpowiedziami forumowiczek. Wez sie w
          > garsc, podejmij decyzje (i tak juz ja podjelas) i wez odpowiedzialnosc za
          > swoje czyny. I nie zaluj, cokolwiek bys nie postanowila, bo to bedzie Twoja
          > decyzja.
          > Zycze szczescia.


          • Gość: Agi Re: Do Was wszystkich! IP: 212.160.117.* 11.02.02, 10:26
            Gość portalu: Agi napisał(a):

            > Gość portalu: Do. napisał(a):
            >
            > > Hej. Jestes swiadoma swoich potrzeb i checi. Ale napisalas tu nie po porad
            > e
            > > tylko, zeby ktos zgodzil sie z tym co i tak sobie postanowilas. Taka decyz
            > ja
            > > na pewno jest ciezka, ale nie oszukuj wszystkich, ze czyjakolwiek opinia m
            > oze
            > > miec na nia wplyw. Jestes silna osoba, jesli tylko nie prowokujesz tutaj d
            > o
            > > dyskusji, to probujesz manipulowac odpowiedziami forumowiczek. Wez sie w
            > > garsc, podejmij decyzje (i tak juz ja podjelas) i wez odpowiedzialnosc za
            > > swoje czyny. I nie zaluj, cokolwiek bys nie postanowila, bo to bedzie Twoj
            > a
            > > decyzja.
            > > Zycze szczescia.
            >
            >
            I zgodzę się z tą wypowiedzią - wszystko co wcześniej napisałam na ten teamt
            podtrzymuję.
            Napisz Margherito co w końcu zrobiłaś ze swoim życiem i jaką podjęłaś decyzję.
            Pozdrawiam, Agi
      • amina Re: Do do M -trzymaj się! 23.02.02, 19:10
        Piszę już znacznie później nim ukazała się Twoja wiadomość. Nie wiem czy
        jesteś przed czy już po. Jeśli przed i mam coś radzić to jestem na nie!!!
        Wiem, że masz ciężką sytuację. Myślę jednak, że jesteś osobą nie bojącą się
        wyzwań a może dziecko to właśnie Twoje kolejne wyzwanie???
        Jeśli jesteś po to cząstka mojej duszy jest z Tobą.
        Trzymaj się!
        Samych sukcesów
    • Gość: TULA Do MAGDY i MILEK IP: *.dd.nextgentel.com 16.02.02, 00:48
      Watek Margarity dyskutowalam na Psychologi i dopiero Muszka Tse-Tse uswiadomila
      mi ze jest on tez dyskutowany tutaj.

      Sama nie wiem czy M istnieje czy nie. Jezeli nie to wlasciwie nie wazne, ja nie
      zaluje mojego zaangazowania w ta sprawe.

      Dolaczam sie do Was.

      Milo czyta sie wasze posty.

      Magde, rozumiem najbardziej,gdyz sama poronilam i jest to dla mnie STRASZLIWA
      STRATA.

      Pozdrawiam

      TULA
      • Gość: Magda Re: Do TULI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.02.02, 18:27
        Tula dziekuje serdecznie, za ten piekny list i slowa otuchy. Mysle, ze komus
        kto nigdy nie poronil ciezko moze przyjsc zrozumienie dlaczego jest to taka
        straszliwa strata. Szczegolnie tutaj, na tym forum , gdzie wiele kobiet popiera
        aborcje.Ja przez jakis czas potym nie moglam patrzyc na matki z malymi dziecmi,
        a i dzisiaj mysle o nim, czy o niej czesto. Pozostala mi tylko broszurka ,
        ktora dostalam w szpitalu "Silent grief" czyli cichy zal ,cichy smutek.
        Pozdrawiam cie serdecznie.
        • Gość: ula Re: Do Magdy IP: *.dd.nextgentel.com 16.02.02, 22:57
          Dziekuje za list.

          Jestes chyba (?) pierwsza kobieta, z ktora sie spotkalam tu na forum, ktora
          wspomniala o swoim poronieniu i zalu po tym dziecku.

          Ja poronilam 4,5 roku temu, bedac w ok.16-17 tyg. ciazy.

          Wszystko to przebieglo tak szybko i niespodziewane ze nazwa poronienie
          spontaniczne jest absolutnie na swoim miejscu.

          Prosilam lekarzy o sprawdzenie plci. Bylo to dla mnie wazne, nie dlatego ze
          plec robila jakakolwiek roznice, ale dla SKONKRETYZOWANIA MOJEGO BOLU.
          ROZPACZALAM po SYNKU. Maly mial juz dawno ustalone imie, moglam zaczac je
          uzywac.

          Poprosilam o zrobienie mu zdjec. Zrobiono to. Sa one TYLKO DLA MNIE.

          Dostalam tez mozliwosc bycia z nim sama, dotkniecia go i utulenia.

          Oddajac go szpitalnemu personelowi zaznaczylam ze moj SYNEK bedzie pochowany we
          wlasnym grobie. Tak sie balam ze zrobia blad i pochowaja go z kims innym, gdyz
          taka praktyka byla do niedawna stosowana.

          Wiesz Magdo nigdy nie sadzilam ze cale moje cialo bedzie "plakac" za tym
          dzieckiem. To bylo takie bolesne dostac...mleko w piersiach. Nikt mnie o tej
          reakcji nie poinformowal, a ja nie przewidzialam tego faktu.

          Wieczorem przed pogrzebem odebralam go z kaplicy szpitalnej. W domu ulozylam w
          trumience wyscielonej kocykami i z misiem po starszym bracie. Spedzilismy cala
          ta ostatnia noc razem. Jego malenka trumienka przy moim lozku.
          Mialam czas sie z nim pozegnac, powiedziec ile dla mnie znaczy.
          Ten czas byl dla mnie osobiscie tak wazny i jedyny. Wszystko stalo sie tak
          nagle ze obojgu nam "nalezaly" sie te chwile.

          Dzisiaj mam grob z dziecinnym kamiennym nagrobkiem. TO DLA MNIE BARDZO WAZNE.
          Moje dzieci chodza do niego z rysunkami z przedszkola i zabawkami. Jest
          PELNOWARTOSCIOWYM czlonkiem mojej rodziny.
          Jest moim synem i tesknota.

          I tak jak piszesz, te nastepne dzieci nie wypelnily jego miejsca.
          Ot to moja historia. Napewno oddzialuje ona na moj poglad i stosunek do
          poruszonego tu przez "M" wateku.

          Pozdrawiam

          Tula
          • Gość: Magda Re: Do Tuli IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.02.02, 19:11
            Droga Ulu i ja ci serdecznie dziekuje za twoj piekny i wzruszajacy do lez
            list.Dzieki tobie nie czuje sie osamotniona . Ludzie zazwyczaja boja sie pisac
            o bolu po stracie dziecka, a co dopiero po stracie dziecka, ktore nie mialo
            nawet okazji sie narodzic. Napewno dla wielu moze to sie wydac niezrozumiale,
            jak mozna cierpiec i oplakiwac takie dziecko. Mozna i uwazam to za absolutnie
            normalne. Ja cie rozumiem dlaczego chcialas znac plec tej malej, slodkiej
            istoty. Chcialas poznac jak tylko moglas najlepiej to kochane , male serduszko.
            Ja nie mialam niestety takiej okazji i tego ci bardzo zazdroszcze. Wyobrazam
            sobie co musialas czuc, gdy pojawil sie w twoich piersiach pokarm. Pokarm byl a
            to malenstwo nie moglo sie nim nasycic. Moje cala cialo i dusza plakaly po
            stracie mojego dziecka. Poczucie niewyobrazalnej winy dreczylo mnie bardzo. Co
            by bylo gdybym zrobila to, albo nie zrobila tamtego. Jak bylam w ciazy z moim
            trzecim dzieckiem( syn ma teraz 3 lata), okolo 7 tygodnia zaczelam krwawic,
            balam sie ze i jego strace, ale sie nie poddawalam. Lekarze w Kanadzie maja do
            zagrazajacego poronienia podejscie zupelnie obojetne. Jesli ciaza ma "poleciec"
            jak to okreslaja to poleci. Bzdura, kompletna bzdura ,z Polski pamietalam
            przeciez o tych wszystkich lekach podtrzymujacych ciaze, bo przeciez moze to
            byc tylko deficyt hormonalny. Polecialam do Polski po ratunek, wbrew radzie
            lekarza, ktory stwierdzil, ze jezeli zaczne krwawic obficie nad Atlantykiem to
            nikt mi nie bedzie w stanie juz pomoc. Wszystko wisialo na wlosku, a jednak
            skonczylo sie szczesliwie, krwawienie ustalo, w Polsce zglosilam sie do
            znajomej lekarki, ktora dala mi lekarstwo, nie zaszkodzila mi nawet dluga
            podroz przez Atlantyk w ta i z powrotem. Syn urodzil sie w terminie i wazyl
            prawie 4 kg. Mysle, ze dzieki naszym listom te z tysiecy kobiet, ktore
            poronily i trafia tutaj beda mogly poczuc, ze nie sa osamotnione w swoim bolu,
            ze sa ludzie ktorzy maja podobne przezycia i je rozumieja. Oraz , ze te male
            cudowne istoty nie sa zapomniane, ze zyja gleboko w naszych sercach i
            umyslach. Pozdrawiam cie bardzo serdecznie jak rowniez cala twoja rodzinke.
            Moze te nasze malenstwa patrza teraz na nas trzymajac sie za raczki. Pa, pa.
            • Gość: Tula Re: Dziekuje za list Magdo IP: *.dd.nextgentel.com 18.02.02, 21:39
              Hei!
              Bardzo milo mi bylo uslyszec od Ciebie.
              Musze poprostu stwierdzic ze mialysmy BARDZO podobne "CIAZOWE PRZEZYCIA".

              Tak jak ty ze swoim synkiem ja tez bedac w 13 tyg. ciazy z moim pierworodnym
              przezylam silne krwawienie. Tu gdzie mieszkam maja podobne podejscie do tego
              rodzaju problemow jak w Kanadzie. "Jezeli masz poronic to poronisz" i basta. Ja
              uparlam sie na tygodniowy pobyt na ginekologi, nie dostalam zadnych lekow, ale
              chyba moja MILOSC do tego malenstwa dzialala jak najlepsze lekarstwo. Kilka
              miesiecy pozniej "spotkalismy" sie - urodzilam TOMCIA.
              Nie dlugo skonczy 6 lat, a ja czesto lapie sie na myslach " Czy to mozliwe ze
              jego mogloby nie byc ?! Ze lekarze prawdopodobnie probowaliby uspokoic mnie
              slowami ze to byl "tylko" 12-13 tyg. plod/embrion i ze napewno pojdzie dobrze
              ztym drugim"". BZDURA! Wiem ze stracilabym JEGO i zadne "drugie" dziecko nie
              jest w stanie zajac miejsca tego pierwszego. To bedzie zawsze nowy indywid i to
              jest normalne i tak ma byc.

              Magdo czy Twoj 3-latek to 1998 model?
              Ja mam wlasnie takiego 3,5 latka w domu. Przechodzi przez "okres buntu". Uf !
              mozna go "zadusic" i zacalowac na smierc w ciagu 1 minuty.

              Pozdrawiam Tula

              Milo bylo mi Ciebie poznac.

              Ciekawa jestem co Margarita postanowila (jezeli ona istnieje). Mimo wszystko
              uwazam ze zaangazowanie tym tematem, tu na "Kobiecie" jak i na "Psychologi",
              bylo ogromne i mam nadzieje ze jezeli nie M. to innym w jej sytuacji pomoze.

              T.B
              • Gość: Magda Re: Dziekuje za list Tulus IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.02.02, 18:01
                Droga Tulus dzieki za liscik, mnie rowniez jest szalenie milo znalezs taka
                pokrewna dusze. Rzeczywiscie jest wiele analogii w naszych doswiadczeniach
                ciazowych. Jak widac czasami musimy sprostac wyzwaniom rzuconym nam przez
                zycie, ale najwazniejsze jest, ze potrafimy pokonac trudnosci i nadal cieszyc
                sie nim. Moj 3 latek ma na imie PATRYS i jest modelem z poczatku 1999 ( fajnie
                to okreslilas). Jest rowniez ogromnym uparciuchem jak twoj synek. Juz nawet
                myslalam, ze to jedyny taki przypadek samodzielnego i zbuntowanego
                mlodzienca, ale na szczescie mnie pocieszylas, ze nie jestem w tym osamotniona.
                Jest bardzo rodzinny i uwielbia szczegolnie, rozrabiac ze starszym bratem.
                Pozdrawiam bardzoooo serdecznie i caluje. Ps Co do tej Margerity to mysle, ze
                to nie jest przypadek autentyczny z zycia. Podobnie jak ty uwazam, jednak, ze
                nie ma to najmniejszego znaczenia, gdyz czytaja to napewno dziewczyny majace
                rzeczywiscie podobna sytuacje. Jesli choc jedna dziewczyne sprowokuje to do
                glebszego zastanowienia to bylo warto poswiecic ten czas. Zycie niewinnego
                dziecka jest tego warte. Pa, pa
      • Gość: Milek Do Tuli IP: *.abo.wanadoo.fr 25.02.02, 14:38
        Pozostaje mi tylko, Tulus, zyczyc najserdeczniej, by bol sie wybolal...
        A zostala milosc sama...
    • Gość: Anonim Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: 62.233.167.* 20.02.02, 00:19
      • Gość: Anonimka Wieści o losach M. -do wszystkich zainteresowanych IP: 62.233.167.* 20.02.02, 00:46
        Hej!
        Jestem chyba jedyna osoba wsród obecnych na forum (oprócz M.), która wie jak
        skonczyla sie ta cala historia. Poniewaz zapewne jestescie ciekawe, jaką
        decyzje podjela nasza M., postanowilam podzielic sie z Wami ta wiedzą.
        Liczylam, ze zrobi to sama M., ale poniewaz minelo juz duzo czasu, a ona sie
        nie odzywa, zdecydowalam sie zrobic to sama. Uznalam, ze ta informacja po
        prostu Wam sie nalezy - tak bedzie uczciwie.

        Ja równiez wypowiadalam sie na tym forum, odpowiadajac na post M. Niczego nie
        doradzalam, informowalam natomiast o mozliwosciach usuniecia ciazy i
        zapewnialam, ze jakakolwiek decyzje podejmnie, będzie to słuszna decyzja (żeby
        podtrzymac ją na duchu).
        Po wielu dniach Margerita napisala do mnie na priv. Z pytaniem o to, czy
        moglabym jej podac adres gabinetu. Zrobilam to - jeżeli juz zdecydowala sie
        usunać ciąze, dobrze zeby zrobila to bezpiecznie i w dobrych warunkach, niż
        mialaby trafić pod nóż jakiegos rzeźnika. Podziekowala mi za informacje,
        postanowila jednak skorzystac z innego gabinetu (w Niemczech). I tak oto konczy
        sie ta historia.

        Mysle, ze Margerita, od poczatku chciala to zrobic. Mysle tez, ze Wasze posty
        opóźnily nieco jej decyzje, ale nie odwiodly jej od tego. Przeczytajcie jeszcze
        raz jej pierwszy post - przeciez jak na dloni widac, ze juz wtedy sklaniala sie
        ku aborcji.
        Dziewczyna troche sie pogubila. Bezradna, zagubiona, zupelnie zdezorientowana -
        takie jest moje odczucie. Mimo wszystko mam dla niej duza sympatie - taka
        decyzja tez wymaga odwagi.

        G. Anonimka

        PS: Margeritko prosze nie miej mi za złe tego postu (jeśli oczywiscie jeszcze
        przeglądasz to forum, a myślę, że jednak czasem tu wpadasz). Czułam sie
        zobowiązana przekazac informacje o Tobie tym wszystkim, którzy tak aktywnie
        włączyli się w dyskusję i z potrzeby serca pragnęli Ci pomóc i doradzić. Mialam
        nadzieje, ze zrobisz to sama... Ale ale zrobilas... Sorry.
        • Gość: Kool Re: Wieści o losach M. -do wszystkich zainteresowanych IP: *.dialup.supermedia.pl 20.02.02, 01:12
          Masz na sumieniu to dziecko.
          Siedzisz teraz podlaczona do łacza stalego kupionego od Pro Futuro, podpisalas
          się Anonimka i myślisz ze ujdzie ci na sucho doradzanie w zabojstwie.
          Usprawiedliwiasz sie tolerancją, wolnosciąa wyboru itd. Wszystko już zresztą
          powiedziano. Lecz tak naprawde kiedys zdasz rachunek i zobaczysz ze WSZYSTKIE
          argumenty ZA aborcją, ktore podawalaś rozgrzeszając się argumentem wolnosci
          wyboru, obracaja sie PRZECIW tobie samej jak stalowe ostrza.
          To jest nieszczescie które ciebie samą dotknęło, przyszło także na ciebie, a z
          którego jeszcze sobie nie zdajesz sprawy.
          A wystarczyło spojrzeć w prawdzie na sprawy, bez fałszu i byłabyś ocalona !
          • Gość: Cooler do Koola IP: 213.25.31.* 20.02.02, 11:07
            Pierdu pierdu. Jakie ty masz prawo, aby coś takiego pisać?
            • Gość: Michal Re: do Koola IP: 213.241.35.* 20.02.02, 12:02
              niestety istnieje grupa nawiedzonych, uważm ze kazdy decyduje o swoim losie a
              tym bardziej kobieta to byla jej decyzja i nie rozważajmy i nie osądzajmy bo to
              jej sprawa i jej sumienie
              • Gość: MK Re: do Koola i Michała IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 17:35
                Strasznie jesteście politycznie poprawni. A ja mam nauczkę, żeby nie podchodzić
                do tych postów osobiście, bo mi teraz jakoś szkoda tego dzieciaka.
          • debra Re: Wieści o losach M. -do Koola 25.02.02, 23:53
            Gość portalu: Kool napisał(a):

            > Masz na sumieniu to dziecko.
            > Siedzisz teraz podlaczona do łacza stalego kupionego od Pro Futuro, podpisalas
            > się Anonimka i myślisz ze ujdzie ci na sucho doradzanie w zabojstwie.
            > Usprawiedliwiasz sie tolerancją, wolnosciąa wyboru itd. Wszystko już zresztą
            > powiedziano. Lecz tak naprawde kiedys zdasz rachunek i zobaczysz ze WSZYSTKIE
            > argumenty ZA aborcją, ktore podawalaś rozgrzeszając się argumentem wolnosci
            > wyboru, obracaja sie PRZECIW tobie samej jak stalowe ostrza.
            > To jest nieszczescie które ciebie samą dotknęło, przyszło także na ciebie, a z
            > którego jeszcze sobie nie zdajesz sprawy.
            > A wystarczyło spojrzeć w prawdzie na sprawy, bez fałszu i byłabyś ocalona !


            Czlowieku, czy Ty jesteś chory, czy bredzisz w gorączce?
            • Gość: Milek Do Debry IP: *.abo.wanadoo.fr 26.02.02, 16:57
              Kool mowi prawde, tylko skrotami.
              Przejrzyj na oczy, Debro, sama, bo masz na to dosc oleju w glowie.
              Jesli potrzeba Ci mimo to rzecz troche rozswietlic, poczytaj wypowiedzi forumowiczek w tym watku,
              tych, ktore sa za zyciem. Tam masz po kolei i szczegolowo przeanalizowana istote czynu tak
              niegroznie nazwanego 'zabiegiem'.
              ZYcze SWIATLA!
              Milek
        • Gość: Magda Re: DO ANONIMKI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.02.02, 18:52
          Gość portalu: Anonimka napisala:
          > Dziewczyna troche sie pogubila. Bezradna, zagubiona, zupelnie zdezorientowana -
          >
          > takie jest moje odczucie.

          Faktycznie dziewczyna sie zagubila, czula sie bezradna, ale ty jej pomoglas
          odnalezc wlasciwa droge. Prawda ? Wielkie brawa i chwala ci. Ja probowalam dac
          szanse temu dziecku zyc, chociaz czulam to , ze jego zycie wisi na bardzo cienkim
          wlosku, ale jednak ta szansa aby uratowac to dziecko i byc moze Margerite przed
          nia sama istniala. Dlatego wywnetrzylam najbardziej intymne i trudne chwile
          mojego zycia, narazajac sie na rozne uwagi ze strony zwolenniczek aborcji. Ta
          szansa istniala do momentu kiedy ty pojawilas sie na tym forum. Ty powiedzialas
          jej dwie rzeczy: po pierwsze to nic wielkiego, wszystkie to robia wiec nie
          bedziesz wyjatkiem, po drugie to latwiejsze i bardziej higieniczne niz myslisz,
          takie mile odkurzanie. W tym momencie skonczyly sie Margerity rozterki czy
          zrobic aborcje, myslala juz tylko gdzie zrobic. Masz na swoich rekach krew tego
          dziecka, tak jak Margerita. Nie wiem jak moze dokonac jej osoba , ktora
          stwierdza, ze jej brzuszek juz odstaje, przeciez ten odstajacy brzuszek to
          czyjes zycie i cialo nie Margerity.
          • Gość: Ewa Re: DO ANONIMKI IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.02, 10:16
            Gość portalu: Magda napisał(a):

            > Faktycznie dziewczyna sie zagubila, czula sie bezradna, ale ty jej pomoglas
            > odnalezc wlasciwa droge. Prawda ? Wielkie brawa i chwala ci. Ja probowalam da
            > c szanse temu dziecku (...) Ta > szansa istniala do momentu kiedy ty pojawilas
            > sie na tym forum. Ty powiedzialas jej dwie rzeczy: po pierwsze to nic >
            >wielkiego, wszystkie to robia wiec nie bedziesz wyjatkiem, po drugie to
            >latwiejsze i bardziej higieniczne niz myslisz, takie mile odkurzanie. W tym
            >momencie skonczyly sie Margerity rozterki czy zrobic aborcje, myslala juz tylko
            >gdzie zrobic.

            Madziu, wszyscy bioracy udział w tem watku pisali to co uwazaja za sluszne i do
            czego sa przekonani - zdanie innych bylo ine niz twoje, jak widze w tym przypadku
            nie powinno byc wypowiadane, prawda? Poza tym dlaczego uwazasz ze Anonimka miala
            taka moc, ze z chwila jej pojawienia sie na forum wszelkie inne argumenty
            autmatycznie byly przez Margarite odrzucane? A przede wszystkim, dlaczego uwazasz
            Margarite za kobiete, ktora nie potrafi podjąć decyzji po przemysleniu za i
            przeciw? I skąd wiesz tak dokładnie co myslała i w jakim momencie?


            >Masz na swoich rekach krew tego > dziecka, tak jak Margerita. Nie wiem jak moze
            dokonac jej osoba , ktora stwierdza, ze jej brzuszek juz odstaje, przeciez ten
            odstajacy brzuszek to czyjes zycie i cialo nie Margerity.
            Alez to takze zycie Margarity - posiadanie dziecka dokladnie zmienia - czasem na
            znacznie gorsze - warunki zycia mamusi. Tzw. obroncy zycia widza tylko płod, a
            nie widza kobiety. Twoj post to potwierdza.
            • Gość: Magda Re: DO EWY ANONIMKI I MARGERITY IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.02.02, 15:50
              Ewa, zwroc uwage na 3 posty Margerity z 6 lutego skierowane do Agi. Do
              momentu pojawienia sie Agi na forum, Margerita pisala o swoich rozterkach,
              strachu, przed ciaza , porodem itp i itd ja staralam sie rozwiac jej
              watpliwosci, pokazac ,ze nie taki diabel straszny jak go maluja, ze strach i
              niepewnosc jest normalnym zjawiskiem jak kobieta jest w ciazy. Po poscie Agi
              bodajze z 5 lutego te rozterki sie skonczyly. Margerita przestala myslec czy
              dokonac aborcji, lecz myslala juz gdzie jej dokonac. Ja juz wtedy
              wiedzialam ,ze w tym momencie szanse tego dziecka na zycie zmalaly do
              minimum . Dlaczego tak mocno dbacie o Margerite i jej zycie, a nic nie
              obchodzi was zycie tego dziecka?? Czy dlatego , ze ono nie moze do ciebie
              powiedziec, ja tak bardzo chcialabym zyc, pomozcie mojej mamusi aby mnie
              urodzila. Myslisz, ze powiedzialoby ja nie chce zyc? Dlaczego stawiasz sie po
              stronie silniejszego? Margerita miala tu wladze jak jakis Bog, dla ktorego to
              dziecko bylo niczym.Dla tego dziecka ona byla wszystkim. To dziecko bylo tu
              nie tylko slasza strona ,ono bylo bezbronne. Czy w zyciu zwykle stajesz
              przeciwko bezbronnym, a po stronie takich mocarzy? Jezeli nie to dlaczego
              robisz tak tutaj? Nikt NIE MA PRAWA pomoc samobojcy sie zabic, to nawet wbrew
              prawu, ale pomoc w dokonaniu aborcji jest dla was OK? To chyba PODWOJNY
              STANDARD. Piszesz Ewo , ze to rowniez zycie mamusi dziecka, tak dlatego
              mamusie powinny dbac aby w ciaze nie zachodzic,jak nie chca dzidzusia ale
              rozumiem, ze to moze zdarzyc sie kazdemu, dlatego proponowalam jako
              rozwiazanie : adopcje. Ale jak widac to przerasta mozliwosci wielu, ciaza,
              porod, a co najgorsze pruderia, no bo co by ludzie o mnie pomysleli gdybym im
              powiedziala : oddalam moje dziecko do adopcji. Wizerunek takiej super biznes
              kobiety by sie nadwerezyl. Lepiej cicho i spokojnie, nikt nie widzial , nikt
              nie slyszal, JESTEM NADAL NA ZEWNATRZ BEZ SKAZY.
            • Gość: Tula Re: DO Ewy IP: *.dd.nextgentel.com 22.02.02, 22:32
              Ewo!

              Przeczytalam twoj post do Magdy. I chcialabym zadac ci pewne (tylko!) teoretyczne
              pytanie.

              Ciekawa jestem jakie jest twoje zdanie w tej sytuacji.

              POWIEDZMY ZE:

              # Mam 25 lat i wlasnie zalozylam wlasna firme. Jest ona w rozruchu i bardzo
              zalezy mi aby ja utrzymac i nie splajtowac. Wymaga to 16 godzin pracy i
              maksymalnego zaangazowania. Ale krzywa zyskow powoli ale pnie sie w gore.

              MAM 3-LETNIA CORKE.

              Nie mieszkam z jej ojcem, ale on placi alimenty.

              OPIEKA NAD CORKA wymaga ze MUSZE ZREZYGNOWAC Z FIRMY.

              Utopie przez to wszystkie zaiwestowane pieniadze i zostane bez dochodu. Nie mam
              tez nikogo zaufanego ktory moglby mnie w firmie zastapic.

              Tak wiec zarówno moment, jak i sam fakt POSIADANIA MOJEJ CORKI stawiaja mnie w
              bardzo nieciekawej sytuacji.

              CO ROBIC?

              Uwazam sie za "kobiete, ktora potrafi podjąć decyzje po przemysleniu za i
              przeciw".

              I dlatego chcialabym dowiedziec sie:
              "Czy są wogóle w Polsce gabinety, gdzie można bezpiecznie USUNAC/ USPIC MOJA 3-
              LETNIA CORKE?
              Ile kosztuje taka "przyjemność"?"

              Magda "pisze" w swoim liscie ze ZYCIE I CIALO MOJEJ CORECZKI jest wylaczna
              wlasnoscia malej.

              Ale to takze moje zycie. Fakt posiadania dziecka dokladnie zmienia, na znacznie
              gorsze, moje warunki zycia.
              Tzw. obroncy zycia widza tylko TA 3-LATKE, a nie widza mnie kobiety.¤

              Koniec.

              Czy widzisz, Ewo, jak obie te sytuacje sa do siebie podobne. Oczywiscie pomijajac
              fakt ze moja jest zmyslona a M byla prawdziwa.

              Jaka jest roznica w checi, wartosci i prawie do zycia miedzy "moja 3-latka" a
              dzieckiem M ???.
              Oboje chca zyc, oboje MAJA do tego prawo. Oboje maja tylko TA JEDNA SZANSE.

              Tylko ze "moja mala" potrafi juz krzyczec "NIE NIE CHCE UMIERAC" i ma za soba
              kodeks karny.
              "Usuniecie" jej nazwa ludzie MORDERSTWEM, a ja "mama" ryzykuje kare.

              Dziecko M umarlo NIEME, pozbawione wszystkich swoich praw. A poniewaz to
              byl "TYLKO PLOD" jego mama "nie zrobila NIC ZLEGO"!!!

              A teraz bede swiadomie IRONICZNA. Popatrz na ta "niesprawiedliwa roznice" - "ja"
              do wiezienia za dzieciobojstwo, a ona nie. A przeciez "obie" mialysmy identyczne
              powody do "popelnienia tego czynu".

              Chce tym przykladem PODKRESLIC ZE NIE MA ROZNICY w wartosci tych dzieci.
              Czy "duze" czy "malutkie" MAJA TO SAMO PRAWO DO ZYCIA!

              Niestety NIKT mnie NIE PRZEKONA za DZIECKO W LONIE MATKI jest MNIEJ warte niz te
              ktore ,6-7 miesiecy pozniej, trzyma w swoich ramionach.
              Sama poronilam, stracilam malego chlopca, i nie potrafie sobie wyobrazic ze
              wlasciwie, rozumujac tak jak ty, POWINIEN ON znaczyc DUZO MNIEJ dla mnie niz moje
              pozostale dzieci dlatego ze NIE URODZIL SIE, ale umarl we mnie.

              Pozdrawiam
              T.B
              • Gość: Magda Re: DO TULI - DZIEKUJE W IMIENIU TEGO DZIECKA IP: *.toronto78.dialup.canada.psi.net 23.02.02, 01:18
                Tula dziekuje ci za ten wspanialy list z calego serca w swoim imieniu i w
                imieniu tego biednego malenstwa, ktore pokochalysmy bardziej niz jego
                wlasna " matka". Jezeli jest cos takiego jak niebo to ono teraz napewno juz
                wie, ze bylo jednak przez kogos kochane i ze sa ludzie ktorzy je szczerze
                oplakuja.
    • Gość: ania Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: 217.67.202.* 22.02.02, 16:06
      Gość portalu: M. napisał(a):

      > Jestem w ciazy i nie wiem co robic. To dla mnie osobisty dramat.
      >
      > Mimo starannie dobranego zabezpieczenia (trójstopniowe tabletki
      > antykoncepcyjne), kilka dni temu z przerażeniem odkryłam, że jestem w ciązy...
      >
      > Mam 25 lat i tak naprawdę nigdy nie chciałam mieć dzieci. Nie czuję w sobie
      > potrzeby posiadania potomstwa, dzieci koleżanek nie budzą we mnie specjalnego
      > entuzjazmu, nie mówiąc już o czułości.
      > W dodatku we wrześniu ub.r. zrezygnowałam z dobrze płatnej pracy, by otworzyc
      > wreszcie własną niewielką firmę. A własna firma, wiadomo - praca 16 godzin na
      > dobę, maksymalne zaangażowanie i choć krzywa zysków pnie się w górę, moje
      > dochody są niewysokie, bo wiadomo, że świezo powstała firma wymaga wielu
      > inwestycji, aby mogła się rozwijać i dalej prosperować.
      > Gdybym teraz zrezygnowała z prowadzenia firmy, utopiłabym w niej mnóstwo
      > pieniędzy. No i zostałabym bez jakiegokolwiek źródła dochodu. Nie mam też
      > nikogo zaufanego, by mógł mnie zastąpić na kilka miesięcy (w dodatku za
      > naprawdę symboliczne wynagrodzenie).
      > Tak wiec zarówno moment, jak i sam fakt zajścia w ciąże stawiaja mnie w bardzo
      > nieciekawej sytuacji.
      > Dodam jeszcze, ze z tatusiem dziecka łączył mnie tylko gorący romans, tak więc
      > nie mogę specjalnie liczyć na jego pomoc. (Wie już o wszystkim - pozostawił
      > decyzję mi, powiedział, że jeżeli zdecyduję się urodzić, to oczywiscie uzna
      > dziecko i będzie płacił alimenty, natomiast nie może mi obiecać żadnego
      > wsparcia i pomocy)
      >
      > Co robić?
      > Czy są wogóle w Polsce gabinety, gdzie można bezpiecznie przerwać ciążę? Jak
      > często występują powikłania i jakie jest ryzyko?
      > Ile kosztuje taka "przyjemność"?
      >
      > Co robić!
      > I jak to do cholery możliwe, żeby stosując regularnie(!) tabletki
      > antykoncepcyjne, w kilka dni po okresie zajść w ciążę?
      >
      > Margerita.
      >
      > PS: Doradźcie coś, bo powoli wariuję!!!


      Kiedy bylam w Twoim wieku (teraz mam 33 lata) tez myslalam, ze nie chce miec
      dzieci (wolalam nowy samochod, wycieczke zagraniczna itp). Swoje dziecko
      urodzialam 3 lata temu kiedy mialam 30 lat ( i to tylko dlatego, że miałam
      przerwę w tabletkach i delikatnie mówiąc mąż mnie podszedł) i okazalo sie, ze to
      jest to. Przez caly okres ciazy nie mialam zadnych przypadlosci typowych dla
      ciaży, prze cały okres chodziłam do pracy a do szpitala odwiozłam się sama
      samochodem z pracy (wydawało mi się, że nic się nie dzieje i pojechałam tylko na
      kontrolę). Teraz po kilku latach stwierdzam, że trzeba było się zdecydować na
      dziecko kiedy byłam w Twoim wieku. Przed urodzeniem dziecka byłam zwolenniczką
      usuwania ciąży, ale teraz kiedy patrzę na swoją córkę w życiu bym tego nie
      zrobiła. Kiedy przychodzę do domu a moje dziecko od progu mnie wita z radością i
      od razu ciągnie do pokoju, żeby opowiedzieć co się zadarzyło w ciągu dnia to jest
      coś czego nie oddałabym za nic w świecie. Radzę, żebyś nie usuwała ciąży (jestem
      pewna, że za jakiś czas będziesz tego żałowała), a pracę można sobie tak ustawić,
      że nie będziesz z niej musiała zrezygnować.

      Pozdrawiam
      Ania
      • Gość: Tulka Re: Do Ani IP: *.dd.nextgentel.com 22.02.02, 20:27
        Aniu chyba jestes tu nowa.
        Margarita usunela ciaze.

        Mnie ktora tez jej doradzala urodzenie tego dzidziusia, milo jest ze takze ty
        uwazasz ze ten wybor byl najlepszy.

        Pozdrawiam

        T.B.
    • Gość: monika Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.proxy.aol.com 23.02.02, 03:16
      Dziewczyno,
      Nie zabijaj wlasnego dziecka!
      Poczytaj na temat aborcii...dziecko jest krojone na kawaleczki, miazdza czaszke
      i wysysany jest mozg! Wyobraz sobie teraz zwykle male piskle bierzesz je i
      kroisz na kawalki...robi nam sie nie dobrze na sama mysl....teraz pomysl sobie
      ze jest to robione twojemu wlasnemu bezbronnemu dziecku, ktore wszystko czuje
      tak jak ty i kazdy z nas!
      Zabicie tego dziecka przyczyni sie do tego ze zmarnujesz sobie zycie, nie
      bedziesz mogla sobie tego nigdy wybaczyc.Ja mam dwie coreczki. Zaszlam w ciaze
      z pierwsza moja pociecha jak bylam na drugim roku studiow, wiec wtedy bylam
      zalamana! Nie moglam sobie wyobrazic jak ja sobie poradze ...uwierz mi wszysko
      ulozy sie jak najlepiej bedziesz szczesliwa matka. Jezeli chodzi o milosc
      maciezynska to rodzi sie z pierwszym kopniakiem zadanym przez twoje jeszcze
      nienarodzone dzieciatko, wtedy poraz pierwszy zdalam sobie sprawe z tego ze
      nosze w sobie malego czlowieczka...moje wlasne najukochansze dziecko.
      Pamietaj nie zabijaj!
      Monika.
      • Gość: Monika Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.proxy.aol.com 23.02.02, 04:06
        !
        Ona Zabila!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Dopiero po napisaniu powyzszego postu zaczelam czytac odpowiedzi innych....
        Jak ktokolwiek mial prawo doradzac tej biednej M. aby zabila wlasne dziecko!!!
        Ona nie miala prawa!!! To byla zupelnie inna, nowa istota to nie bylo cialo M.
        aby mogla decydowac o losach tego dzidzusia.
        M. myslisz ze teraz zycie bedzie duzo latwiejsz???!!! Twoje dziecko bedzie ci
        sie snic do konca twojego zycia!!!!
        Nie moge w to wszystko uwierzyc... ludzie jestescie pozbyci wszelkich uczuc.
        Jaka jest roznica miedzy zabiciem dziecka ktore jest w lonie matki a dwulatkiem
        czy trzylatkiem???? NIE MA ZADNEJ!!! Dwu czy trzy latek by sie darl w
        nieboglosy jak by zaczeli go kroic, miazdzyc albo lac kwasem!!! Dziecko w lonie
        tez sie wydziera z bolu tylko niestety nikt tego dziecka nie slyszy!!!!
        O Boze !!!Ludzie przejrzyjcie na oczy!!!!
      • Gość: Nell Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 23.02.02, 09:52
        "oczytaj na temat aborcii...dziecko jest krojone na kawaleczki, miazdza czaszke
        i wysysany jest mozg!"

        Kurcze, jaki mozg u parutygodniowego zarodka, jaka czaszka, jakie kawaleczki u kilkumilimetrowej
        zygoty???
        Rozumiem, ze wszystko dla idei, ale nie osmieszaj sie przynajmniej kobieto!!!:)))
        • Gość: Ziutka Re: DO NELL - KIEDY ZACZYNAMY ZYCIE? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.02.02, 18:07
          Nell jesli masz ochote obejrzyj strony, ktore zamiescilam w moim liscie z 8
          lutego; do zwolenniczek aborcji
          www.savemychildrenministry.com/contentspage2.html klinknij na graphic
          photos, nastepnie klikaj na next page, lub inna strona
          www.euthanasia.com/partial.html traktujaca o partial birth abortion,
          aborcji dokonywanej do 9 miesiaca wlacznie lub www.tidalweb.com/life.
          Szczgolnie wstrzasajace jest dla mnie to zdjecie: we are alive( kosz wypelniony
          usunietymi dziecmi.)Pozdrawiam.
          • Gość: Tula Re: DO ZIUTKI - KIEDY ZACZYNAMY ZYCIE? IP: *.dd.nextgentel.com 23.02.02, 22:07
            Hei Ziutko!

            Pamietam twoj poprzedni post w ktorym podalas te www.strony.

            Wtedy i teraz NIE MAM ODWAGI ich otworzyc!!

            I nie sadze ze te odwage zdobede. Boje sie poprostu swojej reakcji.
            Boje sie tego bolu jaki mi te zdjecia sprawia. Tego ze beda wracaly w myslach i
            snach.

            A ja przeciez tylko (?!) poronilam a nie ZABILAM.

            Jak musza sie czuc TE KTORE TO ZROBILY?

            Pozdrawiam
            Tula B.
            • Gość: Ziutka Re: DO TULI - ZDJECIA Z ABORCJI. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.02.02, 03:04
              Tula jestem pelna szacunku dla Ciebie i wspolczuje ci bardzo z powodu tej
              ogromnej straty jaka ponioslas.Wspolczuje wszystkim kobietom, ktore poronily.
              Nie jest absolutnie moim zamierzeniem ranic Cie. Nie zaslugujesz na to napewno.
              Wrecz przeciwnie Twoje ogromne serce i zazngazowanie w ratowaniu dziecka
              Margerity jak i prawdopodobnie wielu innych niewinnych , nienarodzononych
              dzieci sa godne najwyzszego uznania. Ty i kilka innych dziewczyn na forum
              jestescie naprawde wspaniale. Jestes madra i dobra. Myslac o tobie mozna
              naprawde uwierzyc, ze swiat nie jest jednak taki zly. Mysle, ze swoja postawa
              inspirujesz ludzi nie tylko w tym kierunku aby uszanowac cudze nienarodzone
              zycie, ale rowniez wplywasz na tych , ktorzy mieli to szczescie sie urodzic,
              aby byli lepsi dla siebie nawzajem. Strony , ktorych adresy podalam sa
              wstrzasajace i poruszyly mnie do glebi. Zamiescilam je , bo
              zbulwersowala mnie beztroska wypowiedz MONI z Wiednia, jej taniec radosci na
              grobach jej dzieci, oraz to, ze nie uwierzyla mi w aborcje dokonywane do 9
              miesiaca wlacznie ( partial birth abortion). Stosowala PODWOJNY STANDARD
              jak wiele innych zwolenniczek aborcji, jak dokonana w poczatkach ciazy to OK,
              jezeli pozniej to juz NAWET DLA NICH ZBRODNIA. Dlatego powtorzylam adresy dla
              Nelli, aby mogla sie z tym zapoznac. Aborcja to nie odkurzanie jak to napisala
              i doradzila Margericie Agi-Anonimka to zabijanie. Tobie nikt nie musi
              tlumaczyc tych spraw ty to wiesz, te strony nie podalam dla Ciebie, ani dla
              nikogo kto zdaje sobie z tego sprawe. Pozdrawiam Cie
              goraco.
              • Gość: Ziutka Re: DO TULI MYLACY TYTUL- SORRY IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.02.02, 13:25
                Tula przepraszam cie za ten tytul poprzedniego postu, jest mylacy. Tresc jest
                zupelnie inna.Pozdrawiam.
          • nell26 Re: DO NELL - KIEDY ZACZYNAMY ZYCIE? 25.02.02, 14:03
            Mnie nie musisz tlumaczyc, kiedy zaczyna się zycie....Dla mnie zyciem juz jest sam plemnik, o
            komorce jajowej nie wspomne..;)
            • Gość: Ziutka Re: DO NELL - KIEDY ZACZYNAMY ZYCIE? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.02.02, 16:08
              Plemnik i komorka jajowa sa to komorki rozrodcze,sa to komorki zywe ale
              nalezace tylko do danej osoby. Tworza odrebne zycie dopiero po polaczeniu i
              utworzeniu zarodka. Wtedy zaczyna sie nowe, cudze istnienie.
              • Gość: Nell Re: DO NELL - KIEDY ZACZYNAMY ZYCIE? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 26.02.02, 16:37
                Nie tlumacz mi tego...
                nie zauwazylas ironii w moim poscie?? Jezeli nie, to smutne...
                pa
                • Gość: Ziutka Re: DO NELL - KIEDY ZACZYNAMY ZYCIE? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.02.02, 19:31
                  Ironie owszem zauwazylam, ale to nie zmienia postaci rzeczy, ze sie
                  mylisz.Pozdrawiam
                  • Gość: Nell Re: DO NELL - KIEDY ZACZYNAMY ZYCIE? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 26.02.02, 19:45
                    Gość portalu: Ziutka napisał(a):

                    > Ironie owszem zauwazylam, ale to nie zmienia postaci rzeczy, ze sie
                    > mylisz.Pozdrawi

                    W czym, oswiec prosze...
                    I gdzie ja napisalam , ze jestem zwolenniczka aborcji, i ze zlepek komorek zarodka, bez mozgu, bez
                    czaszki, bez ciala, ktore moznaby cwiartowac( BO MA ILES TAM MILIMETROW), NIE JEST CZLOWIEKIEM?
                    To czlowiek, ktory sie tworzy, ale nie jeszcze posiadajacy mozgu, ktory mozna wyssiewac, bo w zaczatku
                    (vide Monika), to moje zdanie, i to mial moj post uzmyslowic ludziom piszacym bzdury,a nie to , ze zarodki
                    nie sa ludzmi i ze jestem zwolenniczka aborcji. Przestan walczyc z wiatrakami..
                    CZY TY NIE ROZUMIESZ, CO LUDZIE PISZA?
                    Bo naprawde nie rozumien, do czego usilujesz mnie przekonac...

                    Acha jeszcze jedno, z medycznego punktu widzenia czlowiek, u ktorego mozg nie pracuje, nie zyje. A u
                    plodu mozg zaczyna pracowac ok. 3 miesiaca.
                    Tylko nie sugeruj znowu , ze jestem zwolenniczka aborcji....plizz
                  • Gość: Nell Re: DO NELL - KIEDY ZACZYNAMY ZYCIE?cdn. IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 26.02.02, 20:51
                    I to, ze przyczepilas sie do mnie wynika z tego , ze uwielbiasz pysznić się szczytnymi ideami,
                    lubisz, jak coś ładnie brzmi. To taka twoja szczurza przyjemnosc..
                    A tak poza tym
                    człowiekiem mógłby być skrawek paznokcia, z którego dałoby się utworzyć całkiem
                    prawidłową istotę ludzką. Czy, jka obcinasz paznokiec, czujesz, ze zabijasz?
                    • Gość: Ziutka Re: DO NELL - KIEDY ZACZYNAMY ZYCIE?cdn. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.02.02, 16:29
                      Klonowanie uwazam za duzy blad, obcinam wiec paznokcie bez zadnej obawy. Do
                      dyskusji ty sie wlaczylas pozniej niz ja i to z wlasnej woli, nie badz wiec
                      zla, ze inni ludzie tez pisza. Nie wiem co dla ciebie oznacza
                      pojecie "szczurza przyjemnosc" , bo dla mnie nie oznacza nic. Wiem natomiast
                      co oznacza zabijac czyli pozbawiac niewinne istoty zycia.
        • Gość: monika Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.proxy.aol.com 24.02.02, 02:51
          ty jestes ta ktora sie osmiesza brakiem wiedzy na temat rozwijajacego sie
          dziecka!
          Jak bylam w ciazy tylko 8 tygodni to widzialam wlasne dziecko...to bylo juz
          dziecko! moja coreczka miala juz wszystko rozwiniete!! I nawet mam zdjecie w
          jej albumnie z tego badania ...tak jej pierwsze zdjecie a jeszcze jej piekne
          cialko bylo w moim ciele!!
          Nie badzmy zaklamani!!! Zycie zaczyna sie przy koncepcii.Chcesz mi wmowic ze ty
          stalas sie czlowiekie po urodzeniu...ha..ha..ha
          monika
        • Gość: Monika Do Nell IP: *.proxy.aol.com 25.02.02, 22:09
          Wiesz dziewczyno ze wiekszosc aborcij dokonywanej jest na dziecku ktore juz ma
          czaszke i mozg! Trudno w to uwierzyc ale tak jest!
          Czy ktos z was zagladajacych tutaj zastanawial sie nad tym dlaczego telewizja
          nigdy nie pokazala tego przeciez "niewinnego zabiegu" ?!
          Bo by kliniki aborcyjne zbakrutowaly! Ludzie by w koncu przejzeli na oczy i
          zobaczyli ze podczas tego zabiegu zabijane jest dziecko a nie jakis tam "zespol
          komorek".
          Ty Nell tez kiedys nie mialas mozgu i czaszki, mialas jedynie komorki z ktorych
          twoj mozg i czaszka i reszta ciebie sie rozwinela! Kiedy z ciebie Nell powstal
          czlowiek? Dopiero jak juz mama cie urodzila, a moze juz w brzuszku u mamy bylas
          czlowiekiem ... a moze ty bylas jaszczurka ha , ha.... Jaszczurka Nell w
          sekundzie po narodzinach zamienila sie w czlowieka....Poszperaj troche na
          internecie i doksztalc sie w tym temacie.
          Powodzenia,
          Monika
          • Gość: Nell Re: Do Nell IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 26.02.02, 15:38
            "Poszperaj troche na
            internecie i doksztalc sie w tym temacie.
            Powodzenia,"

            i vice versa
            Nie chce mi sie z toba gadac ...
            Pa
            • Gość: Monika Droga Nell IP: *.proxy.aol.com 26.02.02, 16:39
              Gdybys wiedziala choc troche na temat jak rozwija sie dziecko w lonie matki i
              nie byla tak bardzo uparta i zaslepiona zmienila bys zdanie co do tej calej
              sprawy!

              Ja mam dwie coreczki, ktorych rozwoj bardzo szczegolowo sledzilam ( z reszta
              tak jak kazda (normalna) kobieta w ciazy). Wiec moje mile zadanie w zdobyciu
              informacii na temat rozwoju dziecka wypelnilam.
              Napewno jestes jeszcze niemadra nastolatka przed ktora duzo do odkrycia.
              Zycze ci madrego postepowania !
      • Gość: Karol Re: Ratunku! Jestem w ciazy... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 23.02.02, 18:51

        > Dziewczyno,
        > Nie zabijaj wlasnego dziecka!
        > Poczytaj na temat aborcii...dziecko jest krojone na kawaleczki, miazdza czaszke
        >
        > i wysysany jest mozg!

        W czasie kiedy usuwa się ciążę płód nie ma jeszcze mózgu.

        • Gość: Tulka Re: Ratunku! Jestem w ciazy... IP: *.dd.nextgentel.com 23.02.02, 22:00
          Oj Karol, Karol !!!

          Cos rownie GLUPIEGO!!!!! jak twoja wypowiedz "W czasie kiedy usuwa się ciążę płód
          nie ma jeszcze mózgu." jeszcze na forum nie widzialam.

          Czy ty wiesz ze:
          - 5-6 tygodniowy zarodek ma juz ZACZATEK MOZGU, nie wspominajac reszty organow.
          - 8-tygodniowy ma juz wszystkie organy rozwiniete. Ze mozna juz rozpoznac TWARZ!,
          nos ma czubek, usta, jezyk.

          -12-TYGODNIOWY PLOD przypomina coraz bardziej NOWORODKA, mimo iz glowa jego jest
          zbyt duza w porownaniu z tlowiem.
          A W TEJ GLOWIE JEST MOZG!!!
          Margarity dziecko bylo mniej wiecej w tym wieku!

          Oj Karol, Karol! Moze masz racje ze rodza sie tez bezmozgowcy. Popatrz w lustro.

          T.B


        • Gość: Ziutka Re: DO KAROLA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.02.02, 03:22
          Karol ciebie rowniez zapraszam serdecznie do obejrzenia zdjec z dokonywanych
          aborcji. Polecam szczegolnie : They are alive ( kosz wypelniony usunietymi
          dziecmi) jak i wiele innych wstrzasajacych zdjec. Stosujesz podwojny standard
          jak aborcja na poczatku ciazy to OK, jak pozniej to juz nie? To ten sam
          czlowiek tylko ciut wczesniej, ty tez takim byles. Chcialbys aby ktos cie
          usunal??? www.savemychildrenministry.com/contentspage2.html
          oraz inna strona przedstawiajaca schemat usuwania dziecka do 9 miesiaca
          wlacznie www.euthanasia.com/partial.html
        • Gość: monika Re: Ratunku! Jestem w ciazy... IP: *.proxy.aol.com 24.02.02, 15:48
          Tak sie sklada ze kobiety usuwaja dziecko gdy sa nawet w 9 miesiacu ciazu!!
          Radzilabym ci abys poczytala na temat aborcji zanim wyciagniesz puste wnioski!
          Mozg dziecko ma zawsze..napoczatku swojego rozwoju oczywiscie malutki ale jest!
          • Gość: Do. Re: Ratunku! Jestem w ciazy... IP: *.bluewin.ch 24.02.02, 21:24
            Zdaje sie, ze opuscilas lekcje biologii, bo na poczatku to akurat nie ma. Jest
            za to kupka komorek, ktora dopiero szykuje sie do wytworzenia roznych organow,
            w tym mozgu. "Szykuje sie" jest juz anropologizowaniem, bo tak naprawe to nikt
            jeszcze na swiecie nie wie jak to sie naprawde dzieje. Wiem, bo nad tym
            pracuje.
            • Gość: Ziutka Re:DO do IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.02.02, 13:21
              I ty tez bylas kiedys kupka komorek. No i zobacz co sie z ciebie zrobilo,
              teraz nawet pisac umiesz i masz mozg i mozesz oddychac i mozesz sie smiac i
              mozesz robic wszystko co chcesz, a dlaczego? Bo twoja mama nie potraktowala
              cie jak kupke komorek tylko czlowieka, jestes czlowiekiem?
              • Gość: Monika Do Ziutki i Tuli IP: *.proxy.aol.com 25.02.02, 21:52
                Dziekuje wam dziewczyny za to jakie jestescie. Bardzo milo jest gdy czlowiek
                spotka jeszcze osoby ktore szanuja ZYCIE. Nie wazne czy to zycie jest dopiero
                zespolem komorek czy juz w pelni rozwinieta istotka ...ja kocham i szanuje
                zycie od PIERWSZEGO DNIA. Boli gdy inni tego nierozumnieja...ich "opinia"
                wyplywa tylko i wylacznie z niewiedzy na temat jak my wszyscy powstalismy i jak
                sie rozwijalismy w lonie naszej mamy. Bardzo proste a jednak wiekszosc to
                bardzo komplikuje w imie " kobieta ma prawo...".
                Nie bede juz tu wiecej zagladac bo jest to temat bardzo uczuciowy dla mnie.
                Szkoda mi jest tylko tych wszystkich osob ktore tak lekko wypowiadaja sie na
                temat "zabic to cos nie przypominajace wygladem dziecka bo po co mi to".
                Trudno im zrozumniec ze kazdy z nas byl kiedys tylko paroma komorkami.
                Szanuje Was bardzo
                Trzymajcie sie dziewczyny,
                Monika z USA.
                • Gość: Susanne Re: Do Moniki IP: *.B1.srv.t-online.de 25.02.02, 22:06
                  Gość portalu: Monika napisał(a):

                  > Dziekuje wam dziewczyny za to jakie jestescie. Bardzo milo jest gdy czlowiek
                  > spotka jeszcze osoby ktore szanuja ZYCIE. Nie wazne czy to zycie jest dopiero
                  > zespolem komorek czy juz w pelni rozwinieta istotka ...ja kocham i szanuje
                  > zycie od PIERWSZEGO DNIA. Boli gdy inni tego nierozumnieja...ich "opinia"
                  > wyplywa tylko i wylacznie z niewiedzy na temat jak my wszyscy powstalismy i jak
                  >
                  > sie rozwijalismy w lonie naszej mamy. Bardzo proste a jednak wiekszosc to
                  > bardzo komplikuje w imie " kobieta ma prawo...".
                  > Nie bede juz tu wiecej zagladac bo jest to temat bardzo uczuciowy dla mnie.
                  > Szkoda mi jest tylko tych wszystkich osob ktore tak lekko wypowiadaja sie na
                  > temat "zabic to cos nie przypominajace wygladem dziecka bo po co mi to".
                  > Trudno im zrozumniec ze kazdy z nas byl kiedys tylko paroma komorkami.
                  > Szanuje Was bardzo
                  > Trzymajcie sie dziewczyny,
                  > Monika z USA.

                  Moniko to bardzo wartosciowy list. Tak latwo przeciez skazac na smierc te kilka
                  malenkich komorek. Zajrzalam pierwszy i chyba tez ostatni raz, ale cieplo robi sie na
                  duszy, gdy czyta sie tego typu wypowiedzi.
                  Pozdrawiam Cie Moniczko i kto wie, moze jeszcze do napisania. U mnie juz dobranoc.
                  Susanne
                • Gość: Ziutka Re: DO MONIKI , TULI, MAGDY, SUSANNE IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.02.02, 22:44
                  Pozdrawiam Cie droga Monika bardzo goraco. Ciesze sie , ze jest nas tu kilka : Ty , Ja, Tula, Magda,
                  Susanne . Pozdrawiam Was wszystkie goraco.
                  • Gość: Milek Re: DO MONIKI , TULI, MAGDY, SUSANNE IP: *.abo.wanadoo.fr 25.02.02, 23:25
                    Mysle, ze trzeba MOWIC. Jak najwiecej i jak najglosniej.
                    Mowic PRAWDE.
                    Powtarzac po wielokroc i do znudzenia.
                    Bo repetitio est mater studiorum, znaczy powtarzanie jest matka studiowania, w wolnym przekladzie.
                    Nie wolno pozwolic, by ze zbrodni zrobiono zabieg kosmetyczny nieledwie.
                    BO w ten sposob prowokuje sie nastepne 'zabiegi', niszczy zycie dziecka poczetego, ale tez jego
                    niedoszlej matki, takiegoz ojca niefortunnego, a co za tym idzie - podkopuje sie zdrowe fundamenty
                    spoleczenstwa. Bo kogo moze wychowac ktos o mentalnosci dziewczyny z Wiednia?
                    Zbrodnia rodzi zbrodnie. I to narasta lawinowo. Nie wolno zapomniec o bezprzykladnym
                    doswiadczeniu niemieckiego spoleczenstwa, ktore doszlo, do czego doszlo, w czasie ostatniej
                    swiatowej wojny... Zlo pleni sie dramatycznie szybko.
                    Stojmy zatem, moje Panie, na strazy zdrowia moralnego, a zatem psychicznego, a wiec i fizycznego -
                    naszego spoleczenstwa!
                    Mowcie glosno!
                    Pozdrawiam bardzo
                    • Gość: Ziutka Re: DO MILKA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.02.02, 16:36
                      Masz racje,ze trzeba nazywac rzeczy po imieniu i ciesze sie ,ze jestes
                      przyjacielem wszystkich tych niechcianych, niekochanych i nieoczekiwanych
                      niewinnych istot, ktorym odbiera sie w jednym momencie to co dla czlowieka
                      najwazniejsze:: JEGO WLASNE ZYCIE.Nazywajmy rzeczy po imieniu ZABIC KOGOS
                      NAWET NAJMNIEJSZEGO TO ZBRODNIA. Pozdrawiam Cie bardzo goraco.
                      • Gość: forumka Re: zatem Bog jest zbrodniarzem IP: 213.25.31.* 26.02.02, 16:59
                        Zapewne wiesz, ze znaczna czesc zaplodnionych jajeczek jest po krotkim czasie
                        odrzucana przez organizm kobiety i samoistnie wydalana z macicy. Jezeli są one
                        równoważne z czlowiekiem, oznacza to ze najwiekszym aborcjonista - czyli
                        zbrodniarzem i morderca - jest Bog (dla niewierzacych: Matka Natura).
                        Dla wierzacych kwestia dodatkowa: jezeli zarodki te maja dusze, a jednoczesnie
                        nie zostalu ochrzczone czyli pozbawione grzechu pierworodnego, gdzie sie
                        znajda? Bo, zgodnie z aktualna nauka Kosciola Katolickiego, nie w niebie
                        • Gość: Milek Re: zatem Bog jest zbrodniarzem IP: *.abo.wanadoo.fr 26.02.02, 17:06
                          Gość portalu: forumka napisał(a):

                          > Zapewne wiesz, ze znaczna czesc zaplodnionych jajeczek jest po krotkim czasie
                          > odrzucana przez organizm kobiety i samoistnie wydalana z macicy. Jezeli są one
                          > równoważne z czlowiekiem, oznacza to ze najwiekszym aborcjonista - czyli
                          > zbrodniarzem i morderca - jest Bog (dla niewierzacych: Matka Natura).
                          > Dla wierzacych kwestia dodatkowa: jezeli zarodki te maja dusze, a jednoczesnie
                          > nie zostalu ochrzczone czyli pozbawione grzechu pierworodnego, gdzie sie
                          > znajda? Bo, zgodnie z aktualna nauka Kosciola Katolickiego, nie w niebie

                          Idac sladem Twojej logiki, Forumko, nalezaloby stwierdzic, ze powinnismy moc zabijac innych w
                          dowolnej ilosci oraz okolicznosciach, skoro Pan BOg to robi, bo przeciez umieramy. Jaka zatem roznica,
                          czy naturalnie, czy przy 'pomocy' innych? Swoja droga taka eksterminacja to pewno najlepszy sposob na
                          sasiada z gory, na przyklad, ktory nam zalewa mieszkanie?
                          I po co ten caly wymiar sprawiedliwosci? Przeciez to darmozjady...
                          Nietsche przy tym to pestka...
                          Gratulacje!
                          Milek
                          • Gość: forumka Re: zatem Bog jest zbrodniarzem IP: 213.25.31.* 26.02.02, 17:46
                            Gość portalu: Milek napisał(a):

                            > Gość portalu: forumka napisał(a):
                            >
                            > Idac sladem Twojej logiki, Forumko, nalezaloby stwierdzic, ze powinnismy moc za
                            > bijac innych w
                            > dowolnej ilosci oraz okolicznosciach, skoro Pan BOg to robi, bo przeciez umiera
                            > my. Jaka zatem roznica,
                            > czy naturalnie, czy przy 'pomocy' innych? Swoja droga taka eksterminacja to pew
                            > no najlepszy sposob na
                            > sasiada z gory, na przyklad, ktory nam zalewa mieszkanie?
                            > I po co ten caly wymiar sprawiedliwosci? Przeciez to darmozjady...
                            > Nietsche przy tym to pestka...
                            > Gratulacje!
                            > Milek
                            Nie - idac sladem WASZEJ logiki. Ja widze roznice miedzy zarodkiem a czlowiekiem

                            • Gość: Milek Re: zatem Bog jest zbrodniarzem IP: *.abo.wanadoo.fr 26.02.02, 18:28
                              Gość portalu: forumka napisał(a):

                              > Gość portalu: Milek napisał(a):
                              >
                              > > Gość portalu: forumka napisał(a):
                              > >
                              > > Idac sladem Twojej logiki, Forumko, nalezaloby stwierdzic, ze powinnismy m
                              > oc za
                              > > bijac innych w
                              > > dowolnej ilosci oraz okolicznosciach, skoro Pan BOg to robi, bo przeciez u
                              > miera
                              > > my. Jaka zatem roznica,
                              > > czy naturalnie, czy przy 'pomocy' innych? Swoja droga taka eksterminacja t
                              > o pew
                              > > no najlepszy sposob na
                              > > sasiada z gory, na przyklad, ktory nam zalewa mieszkanie?
                              > > I po co ten caly wymiar sprawiedliwosci? Przeciez to darmozjady...
                              > > Nietsche przy tym to pestka...
                              > > Gratulacje!
                              > > Milek
                              > Nie - idac sladem WASZEJ logiki. Ja widze roznice miedzy zarodkiem a czlowieki
                              > em
                              >
                              Jakim zarodkiem?
                              A jak juz sprecyzujesz, to nastepne pytanie: jaka roznice widzisz?
                              Czy tylko Ty ja widzisz, czy tak jest w istocie?
                              I jeszcze kilka innych pytan:
                              Jaka jest roznica miedzy plodem ludzkim a czlowiekiem?
                              A moze zacznijmy od poczatku: co to jest czlowiek?
                              Co jest wyznacznikiem tego gatunku - w perspektywie biologicznej; humanizm juz Ci odpuszcze...
                              Czy np. istote ludzka, ktora nie widzi, nie slyszy, nie mowi i nic nie rozumie - nazwalabys czlowiekiem?
                              Strzez sie zbednych uproszczen, bo zajdziesz na manowce...
                              Pozdrawiam

                          • Gość: 2002 Re: zatem Bog jest zbrodniarzem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.02, 16:26
                            Milu, Twój post nie zaprzecza w żaden sposób tezie Forumki, która jest tylko
                            konsekwentnym powiązaniem Waszego zdania (zarodek to człowiek, a zatem jego
                            usunięcie to morderstwo) z faktem, że około 30% zapłodnionych zarodków jest
                            samoistnie usuwanych z organizmu. Jak widać to rozwiniecie Ci się nie podoba.
                            Czy możesz przedstawić konkretne kontrargumenty? czy też wolisz tylko stosować
                            uniki.
                            Zauważ także, że post na który odpowiadasz nie wspomina w ogóle o aborcji -
                            jest to tylko Twoja wolna interpretacja.
                            Pozdrawiam wszystkich
                            • Gość: Milek Re: zatem Bog jest zbrodniarzem IP: *.abo.wanadoo.fr 28.02.02, 23:07
                              Gość portalu: 2002 napisał(a):

                              > Milu, Twój post nie zaprzecza w żaden sposób tezie Forumki, która jest tylko
                              > konsekwentnym powiązaniem Waszego zdania (zarodek to człowiek, a zatem jego
                              > usunięcie to morderstwo) z faktem, że około 30% zapłodnionych zarodków jest
                              > samoistnie usuwanych z organizmu. Jak widać to rozwiniecie Ci się nie podoba.

                              Ja nie o tym przeciez. Albo wlasnie o tym, tyle tylko, ze nie w uniku, a w skrocie.
                              Otoz moja logika jest taka:
                              jesli iles tam zaplodnionych zarodkow usuwanych jest samoistnie, to nic sie zrobic z tym
                              nie da i pewnie tak ma byc. Choc co poniektorzy probuja zaplodnienia in vitro, czyli chca
                              sprawe odwrocic. To tak, jak z idea zawodu lekarza. Ludzie choruja pewnie z jakichs
                              powodow, a lekarz stara sie im w tym pomoc.
                              Jednak smierc jest nieunikniona i musza sie z nia pogodzic zarowno lekarze, jak i pacjenci.
                              Odwrotnie jest z zarodkiem, ktory sie zagniezdzi i rozwija.
                              Sztuczna ingerencja w ten rozwoj w celu jego przerwania i unicestwienia, czyli skrobanka,
                              jest morderstwem. Tak samo, jak morderstwem jest pozbawienie zycia drugiego czlowieka.
                              Jego naturalnej smierci nie nazwiemy przeciez morderstwem, dokonanym przez Boga...
                              Odnosze wrazenie, 2002, ze probuje tu wykazac, ze brednie sa bredniami.
                              A wlasciwie nie nalezy na to tracic czasu.
                              Biedny Pan BOg..



                              > Czy możesz przedstawić konkretne kontrargumenty? czy też wolisz tylko stosować
                              > uniki.
                              > Zauważ także, że post na który odpowiadasz nie wspomina w ogóle o aborcji -
                              > jest to tylko Twoja wolna interpretacja.

                              Czyzby?
                              To cytuje raz jeszcze Forumke:
                              Zapewne wiesz, ze znaczna czesc zaplodnionych jajeczek jest po krotkim czasie
                              > odrzucana przez organizm kobiety i samoistnie wydalana z macicy. Jezeli są one
                              > równoważne z czlowiekiem, oznacza to ze najwiekszym aborcjonista - czyli
                              > zbrodniarzem i morderca - jest Bog (dla niewierzacych: Matka Natura).

                              Slowa 'aborcjonista' nie uzylam ja, tylko Forumka.
                              Jak sie to ma do Twojej 'wolnej' interpretacji?

                              > Pozdrawiam wszystkich
                              Ja rowniez!
                              Milek

                      • Gość: Milek Re: DO MILKA IP: *.abo.wanadoo.fr 26.02.02, 17:24
                        Gość portalu: Ziutka napisał(a):

                        > Masz racje,ze trzeba nazywac rzeczy po imieniu i ciesze sie ,ze jestes
                        > przyjacielem wszystkich tych niechcianych, niekochanych i nieoczekiwanych
                        > niewinnych istot, ktorym odbiera sie w jednym momencie to co dla czlowieka
                        > najwazniejsze:: JEGO WLASNE ZYCIE.Nazywajmy rzeczy po imieniu ZABIC KOGOS
                        > NAWET NAJMNIEJSZEGO TO ZBRODNIA. Pozdrawiam Cie bardzo goraco.

                        Wiesz Ziuteczko, wiele o tej sprawie pisalam na tym forum, starajac sie - zwlaszcza w postach do Muszki,
                        czyli Tse-Tse - oddzielic sprawe kwalifikacji czynu od osadu tego, kto takiego czynu dokonal.
                        Przyznam, ze w sprawie aborcji jest wiele aspektow, z ktorymi nie sposob sie pogodzic.
                        Przede wszystkim ten, ze te morderstwa sie dokonuja, i to na tak wielka skale.
                        A skala jest tak wielka, bo ludziom wyprano mozgi.
                        Najwazniejsze jest by dostrzec, ze to zbrodnia.
                        By nie nazywac tego aktu omownie.
                        By w pelni uswiadomic sobie, co sie dokonuje...
                        Nawet tak sympatyczna i bystra osoba, jak Debra, dala sie nabrac.
                        W jej mniemaniu broni dobrego samopoczucia M., ktora i tak jest zgnebiona....
                        Ludzie, mowimy o morderstwie, a raczej - o dzieciobojstwie.
                        M. bedzie sadzona gdzies kiedys, w zaleznosci od opcji swiatopogladowej,
                        czy religijnej, ktora wyznajemy. Ale tez osadzi sie sama... i to nie w jakiejs
                        blizej nieokreslonej przyszlosci. Tak bedzie szybko, moze juz jest...
                        BO osoba zdrowa moralnie nie moze dokonac czegos takiego i nie odczuc
                        konsekwencji swego czynu. Tu nie ma miejsca na relatywizm, uznanie, ze kazdy
                        na sprawe moze spojrzec dowolnie, wedlug wlasnego widzi mi sie.
                        Obiektywnie rzecz ujmujac - aborcja to morderstwo.
                        I nie ma tu nad czym dyskutowac.
                        Dramatem wspolczesnych spoleczenstw, i nie tylko wspolczesnych,
                        jest odrzucanie od siebie tej prawdy, a co za tym idzie - dowolna ilosc skrobanek.
                        A konsekwencje?
                        Jesli mozna bezkarnie zabic wlasne dziecko i to w majestacie prawa, to zdradzcie mi,
                        prosze, czego nie moge zrobic? I w ochronie czyjego dobra?
                        Jesli pozwolimy na skrobanke, to mozemy usankcjonowac prawnie kazda zbrodnie.

                        A przeciwnikom tego, co napisalam, przypominam, ze to nie jest moja koncepcja sprawy.
                        To prawda obiektywna.

                        Pozdrawiam, Ziutko, serdecznie, i zycze uporu i konsekwencji w gloszeniu PRAWDY.
                        Milek



                        • Gość: Ziutka Re: DO MILKA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.02.02, 19:33
                          Milek dzieki i pozdrawiam Cie mocno.
              • Gość: Do. Re:DO do IP: *.bluewin.ch 26.02.02, 00:16
                A tak, nawet mi sie dobrze zyje. Ale to dlatego, ze moi rodzice mnie CHCIELI,
                a nie MUSIELI mnie miec.
                I nie robi na mnie wrazenia fakt, ze bylam kupka komorek, bo takie jest zycie.
    • Gość: Smutna.. Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.telia.com 24.02.02, 21:44
      Ludzie!!!!Tak czytam o tym wszytkim i...... poprostu tego nie rozumiem!!!jak
      mozna..byc taka egoistka!!!!!Jesli sie tak starasznie balas ze
      wpadniesz...trzeba bylo podwojnie sie zabezpieczyc!!!Czy ty nie wiesz co w tym
      momecie sie rodzi w tobie??Przeciez to nowe zycie!!Jak mozna byc swiadomym i
      zabic to??Masz 25 lat wiec malolata nie jestes masz mala firme ,zapewne
      przyjacol itd.. przemysl to dobrze.. bo to ze nie nie chcesz dzieci w
      przyszlosci to sie moze zmienic...jak usunesz teraz nie ma gwarancij ze jesli
      kiedys sie zdecdujesz i bedziesz bardzo chiala dzieci to byc moze nie zajdziesz
      wiecej w ciaze!!Ja jestem mezatka od 10 lat i ostatnie 7 lat robilismy wszytko
      co w naszej mocy.. do dzis nie mamy dziecka.. dla mnie to straszny bol..Nigdy
      nie zrozumiem kogos takiego jak ty:-((((moge zrozumiec kogos kto naprawde nie
      ma warunkow a chlop chce ciagle a ona nie ma za co sie zabezpieczyc albo nie
      wie jak... ale ciebie nie rozumiem ... mam nadzieje ze przemyslisz to wszyko
      jeszcze raz.. pomysl o tych co bardzo chca a nie maja??jaki to musi byc bol..
      ja wiem co to znaczy.. Nawet jak usuniesz zawsze cie to bedzie gnebilo... bo
      jakby nie patrzec to zabilas "malego"czlowieka...:-((((
      • debra Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) 25.02.02, 23:33
        Gość portalu: Smutna.. napisał(a):

        > Ludzie!!!!Tak czytam o tym wszytkim i...... poprostu tego nie rozumiem!!!jak
        > mozna..byc taka egoistka!!!!!Jesli sie tak starasznie balas ze
        > wpadniesz...trzeba bylo podwojnie sie zabezpieczyc!!!Czy ty nie wiesz co w tym
        > momecie sie rodzi w tobie??Przeciez to nowe zycie!!Jak mozna byc swiadomym i
        > zabic to??Masz 25 lat wiec malolata nie jestes masz mala firme ,zapewne
        > przyjacol itd.. przemysl to dobrze.. bo to ze nie nie chcesz dzieci w
        > przyszlosci to sie moze zmienic...jak usunesz teraz nie ma gwarancij ze jesli
        > kiedys sie zdecdujesz i bedziesz bardzo chiala dzieci to byc moze nie zajdziesz
        >
        > wiecej w ciaze!!Ja jestem mezatka od 10 lat i ostatnie 7 lat robilismy wszytko
        > co w naszej mocy.. do dzis nie mamy dziecka.. dla mnie to straszny bol..Nigdy
        > nie zrozumiem kogos takiego jak ty:-((((moge zrozumiec kogos kto naprawde nie
        > ma warunkow a chlop chce ciagle a ona nie ma za co sie zabezpieczyc albo nie
        > wie jak... ale ciebie nie rozumiem ... mam nadzieje ze przemyslisz to wszyko
        > jeszcze raz.. pomysl o tych co bardzo chca a nie maja??jaki to musi byc bol..
        > ja wiem co to znaczy.. Nawet jak usuniesz zawsze cie to bedzie gnebilo... bo
        > jakby nie patrzec to zabilas "malego"czlowieka...:-((((

        Smutna, nie obraź się, ale gdy czytam posty takie jak Twój, to naprawdę szlag
        mnie trafia. Kobieto zdobądź się na odrobinę obiektywizmu zanim weźmiesz udział w
        dyskusji na forum! Nie patrz tylko przez pryzmat swoich problemów i zawiedzionych
        nadziei. Współczuje, że nie możesz zajść w ciążę, naprawdę. Ale pisanie takich
        postów jak ten naprawdę nie sprawi, ze poczujesz się lepiej.

        To była i jest tylko i WYŁĄCZNIE decyzja Margerity. I tak naprawdę nikt nie ma
        prawa jej osądzać a tym bardziej próbowac wzbudzać w niej poczucie winy. Możemy,
        a raczej mogliśmy (bo Margerita już dokonała wyboru) tylko jej doradzać.
        Myslę, że ona doskonale wie co zrobiła, ale o JEJ WYBÓR. Myślę, że wybrała to co
        jej zdaniem było dla niej najlepsze. Pewnie będzie tego żałować, pewnie łzy będą
        jej napływać do oczu, gdy tylko zobaczy małe dziecko w wózku. Ale to była jej
        decyzja. Nie nalezy tej dziewczyny jeszcze bardziej pognębiać psychicznie...
        To napewno nie była dla niej łatwa decyzja (czy wogóle to może być łatwa decyzja
        dla jakiejkolwiek kobiety)? Zwłaszcza, ze prawdopodobnie była całkiem sama -
        przyjaciele zawiedli. (Gdyby było inaczej raczej nie szukałaby pomocy na forum)

        Debra

        PS: Kobieto skąd w Tobie tyle jadu?
        • Gość: Smutna.. Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.telia.com 26.02.02, 21:55
          Debra!!!!Ja wcale jej nie osadzam... tylko jesli umiala to zrobic to niech
          teraz poniesie konsekwencje...jasne najlatwiejsze dla niej to usunac
          i "klopot"z glowyale to nie o to chodzi przemysl to... Takich jak ja jest
          bardzo duzo nawet nie masz pojeca bo napewno ciebie to nie spotkalo wiec nie
          mow mi ze mi ulzylo czy cos podobnego.. poprostu jak cos takiego czytam to
          szlak mnie trafia.. Jesli uwazasz ze to Jej wylacznie sprawa to po jaka
          cholere idze na net z takim pytaniem?? Po co szuka tutaj odpowiedzi??Ja
          napisala co ja uwazam o tym a jesli to kogos boli to sorry kazdy ma prawo tutaj
          sie wypowiedziec ,kazdemu wolno napisac co mysli o tym...Ja mysle tymi
          kategoriami i wcale nie musisz sie ze mna zgadzac.... to twoj problem....
          ale nie zycze najgoreszemu wrogowi tego przez co przechodza wszycy z takim
          problemem jak ja... bo "My" mamy problem i to zyciowy...Ona powinna sie cieszyc
          ze spotkalo ja cos takiego wspanialego... a nie wolac o ratunek... To jest
          chore...:-(((((
      • Gość: Ziutka Re: DO SMUTNEJ IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.02.02, 16:31
        Smutna zycze ci wszystkiego najlepszego i mam nadzieje, ze kiedys zajdziesz w
        ciaze i urodzisz to upragnione dziecko. Mysle, ze ty szczegolnie rozumiesz
        jakim bestialstwem jest aborcja. Ludzie usprawiedliwiaja sie sami przed soba
        jesli popelniaja taka zbrodnie na cudzym, niewinnym zyciu, bo moga sie chwilowo
        lepiej poczuc. A wiec albo takie dziecko nie ma czucia, albo niewazne, bo za
        male, bo nie ma jeszcze tego czy tamtego, ale przeciez w ciagu tych 40 tygodni
        rozwija sie wszystko co potrzebne do samodzielnego zycia. Prawda?
        Nienarodzone , jest bezbronne, nie moze krzyczec, nie moze sie bronic, nie moze
        powiedziec : ja tak bardzo chce zyc!!!Po prostu mozna je wtedy zabic, to jest
        OK. Gdy sie juz urodzi to te same hipokrytki ktore dokonuja aborcji mowia : to
        zbrodnia!!!Pozdrawiam cie serdecznie i modle sie abys wkrotce doczekala sie
        tego malenstwa.
        • Gość: Smutna Do Ziutki IP: *.telia.com 26.02.02, 22:02
          Witaj Ziutko:-))Dzieki za te slowa naprawde grzeja:-)))))No widzisz jedni chca
          a nie moga, inni ot tak sobie i zachodza ,a pozniej sie pytaja co robic??Nie
          rozumieja czym ich Bozia obdarowala jake szczescie ich spotkalo... Ja nigdy
          takich kobiet nie zrozumiem..bo sa napewno przypadki gdzie Musi usunac lub
          zrobic aborcje ale czesto ze wzgledow zdrowotnych luba bardzo powaznych.. ale
          tak jak nasz "dziewczyna" tutaj ... ma 25 lat mala firme ... zyje sobie Ok wiec
          ja jej nie rozumiem dlaczego poprostu nie urodzic??i sie cieszyc..ze zyje
          rosnie ....Pozdrawiam serdecznie .... i thank you:-)))
          • Gość: Ziutka Re: Do Smutnej IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.02.02, 16:33
            Dzieki i pozdrawiam Cie serdecznie.
    • joola_m Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) 25.02.02, 15:49
      Pewnie ze nie zabijać!!!! W mieście , niedaleko mnie mieszkają dwie siostry.
      Jedna wyszła za maź za faceta który wcześniej podjął decyzje wraz z ówczesną
      dziewczyną o usunięciu ciąży, druga chciała wyjść za tego który nie zdecydował
      się na taki krok i ma kilkuletniego syna. Jak myślicie co na to rodzina???
      • Gość: Do. Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.bluewin.ch 26.02.02, 00:15
        Bo jak wiadomo najwazniejsze jest co mysli rodzina ...
        A nie obchodzi Cie co mysli taka dziewczyna?
        Jak tak sobie czytam to juz rozumiem za kim stoja Ci wszyscy starzy politycy,
        co nie chca kobietom pozwolic decydowac o wlasnym zyciu... Nie mozna kogos
        robic szczesliwym na sile.... I co z tego, ze dziecko, hura!, sie urodzi, jak
        bedzie niekochane przez matke, bez ojca... moze wyrosnie na zloczynce? I gdzie
        tu egoizm? Nie uwazam, ze TRZEBA urodzic, ani, ze MUSI usunac. To jej decyzja
        i ona bedzie z tym musiala zyc cale zycie.
        I te wszystkie gromy ktore tu rzucacie na glowy tych co mowia, ze mozna
        rozwazyc usuniecie to sobie zostawcie na swoje potrzeby jak same staniecie
        przed wazna decyzja zyciowa i zdecydujecie "jak trzeba" bo "co ludzie
        powiedza". Zycze powodzenia. I zebyscie nigdy nie mialy takich problemow.
        • debra Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) 26.02.02, 00:40
          Gość portalu: Do. napisał(a):

          > Bo jak wiadomo najwazniejsze jest co mysli rodzina ...
          > A nie obchodzi Cie co mysli taka dziewczyna?
          > Jak tak sobie czytam to juz rozumiem za kim stoja Ci wszyscy starzy politycy,
          > co nie chca kobietom pozwolic decydowac o wlasnym zyciu... Nie mozna kogos
          > robic szczesliwym na sile.... I co z tego, ze dziecko, hura!, sie urodzi, jak
          > bedzie niekochane przez matke, bez ojca... moze wyrosnie na zloczynce? I gdzie
          > tu egoizm? Nie uwazam, ze TRZEBA urodzic, ani, ze MUSI usunac. To jej decyzja
          > i ona bedzie z tym musiala zyc cale zycie.
          > I te wszystkie gromy ktore tu rzucacie na glowy tych co mowia, ze mozna
          > rozwazyc usuniecie to sobie zostawcie na swoje potrzeby jak same staniecie
          > przed wazna decyzja zyciowa i zdecydujecie "jak trzeba" bo "co ludzie
          > powiedza". Zycze powodzenia. I zebyscie nigdy nie mialy takich problemow.

          Droga Do!
          Podpisuje się obydwiema rękami pod tym co napisałaś.
          Niestety myślę, czytajac poszczególne posty, ze większosc zgromadzonych tu
          forumpowiczek nie dojrzała jeszcze do tego, aby to zrozumieć.

          Debra
    • Gość: patrysia Re: Ratunku! Jestem w ciazy... (doradźcie coś, proszę) IP: *.client.attbi.com 26.02.02, 06:47
      W Polsce mowia, jak Panbog chce ukarac kobiete to syla na nia dzieco, za to co
      robi. Zastanow sie nad soba czy wszystko jest z toba OK? Pamietaj Bog dal
      dziecko i pomoze je wychowac, Pamietaj Nie Zabijaj, Cos Za Cos. patrysia
      • Gość: Ziutka Re:DO DEBRY IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.02.02, 16:20
        Debra dziekuj Bogu jesli w niego wierzysz, ze twoja matka nigdy tak nie
        zmadrzala, czy niedojrzala jak piszesz bo by cie tu na forum nikt uslyszec nie
        mogl. Mam wrazenie, ale moze sie myle, ze twoje wypowiedzi sa podobne w tonie
        do wypowiedzi Agi i Anonimki. Szczegolnie ta czesc o naplywaniu lez do oczu.
        • debra Re:DO Ziutki 26.02.02, 20:58
          Gość portalu: Ziutka napisał(a):

          > Debra dziekuj Bogu jesli w niego wierzysz,

          nie wierze, a przynajmniej nie w tego samego co Ty.

          > ze twoja matka nigdy tak nie zmadrzala, czy niedojrzala jak piszesz bo by cie
          > tu na forum nikt uslyszec nie mogl.

          To chyba troszkę inna sytuacja. Zarówno ja, jak i moja siostra bliźniaczka
          byłyśmy dziećmi chcianymi, oczekiwanymi, co nie znaczy, że nas rozpieszczano.
          Wychowałyśmy się jednak w kochającej rodzinie. I taką rodzinę powinno mieć
          dziecko. Wychowanie dzieci wymaga bowiem wymaga czasu, poświecenia i poczucia
          odpowiedzialnosci. Nie każdego na to stać.
          Jeśli kobieta jest sama bardzo trudno jest jej dać dziecku to wszystko + jeszcze
          zarobić na zycie (a czasy są jakie są) i nie stracic tego na co do tej pory
          ciezko pracowała. Może wiec nie chciec podjąć wyzwania, jakim jest macierzyństwo
          i ma do tego pełne prawo. I nikt NIE MA PRAWA jej potępiać, bo tej jej życie i
          jej wybór!

          > Mam wrazenie, ale moze sie myle, ze twoje wypowiedzi sa podobne w tonie
          > do wypowiedzi Agi i Anonimki. Szczegolnie ta czesc o naplywaniu lez do oczu.

          Tekst z napływanie łez do oczu szczególnie mnie ujął. W jednym zdaniu Agi ujęła
          wszystkie uczucia kobiety, która usunęła ciążę. Myslę, ze jednak nie boli Cię to,
          że użyłam zapożyczonego od niej określenia, tylko, że doszła kolejna osoba, która
          myśli zupełnie inaczej niz Ty (czyli jest Ci solą w oku).
          Tutaj Cie boli Ziutko?

          Debra

          PS: Podobna dyskusja toczy sie na forum "psychologia". Tam też wypowiedzialo sie
          kilka osób których poglądy napewno Ci sie nie spodobają. Może zajrzysz tam?
          • Gość: Ziutka Re:DO Debry IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.02.02, 17:30
            No to w koncu sama przyznalas, ze ty jestes takim samym czlowiekiem, ktory
            chcial zyc jak dziecko Margerity. Roznica miedzy wami polega tylko na stosunku
            matki do swojego dziecka. Czy to ,ze twoja matka cie chciala a Margerita
            swojego malenstwa nie chciala czyni cie bardziej wartosciowym czlowiekiem????
            Chyba nie, to czyni cie tylko zywym czlowiekiem, ktory zaprzecza prawu do
            zycia innym ludziom. Mnie tekst Agi poczatkowo tez ujal tymi lzami, ale jak
            krokodyle to musialy byc jednak te lzy, skoro bez oporu dala dziewczynie adres
            kliniki z instrukcjami. Mnie bardziej niz sol w oku przeszkadza to, ze ludzie
            usprawiedliwiaja tak latwo zbrodnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka