Dodaj do ulubionych

JAK Z PRZYJACIÓŁKI ZROBIĆ PARTNERKĘ?

IP: 217.153.143.* 04.01.04, 23:21
Mam przyjaciółkę, z którą znamy się już ponad 5 lat (od początku studiów). Z
mojej strony była to miłość od pierwszego wejrzenia: próbowałem ją zdobyć,
ale dostałem po łapkach i dżentelmeńsko nie zawracałem jej więcej tyłeczka:
przestałem dzwonić, zaczepiać, odprowadzać do domu. Nie miała na to ochoty.
Gdzieś na trzecim roku odezwała się sama. Od tamtego czasu spędzamy ze sobą
coraz więcej czasu i mamy sobie coraz więcej do powiedzenia. Chociaż
zaczęliśmy już pracować, to nadal regułą jest kilka spotkań w tygodniu
(spacer, siłownia, impreza, etc). Ona ma od roku chłopaka, którego nie kocha
z którym się notorycznie rozzstaje. Ja przez te studia wdałem się w klika
znajomości/romansów/, którym a'priori nie umiałem dać żadnych szans
przeżycia.

Wiem, że w naszej znajomości seksualne iskrzenie działa bardzo asymetrycznie.
Wiem też, że z reguły kobietom łatwiej jest zaprzyjaźnić się z facetem i nie
oczekiwać, iż staną się parą. Moja przyjaciółka na każdym etapie życia kogoś
takiego miała.

Ale ja zawsze chciałem czegoś więcej. Starannie to przed nią ukrywam i np.
przemilczam fakt, że na drugim roku przez cały semestr anonimowo posyłałem
jej kwiatki (to po tym wydarzeniu usunąłem się w cień). Marzy mi się związek
z tą kobietą, ale piłeczka jest po jej stronie.

Czy mam szanse?? Macie jakieś doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • Gość: korba Re: JAK Z PRZYJACIÓŁKI ZROBIĆ PARTNERKĘ? IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 04.01.04, 23:38
      o rany.
    • Gość: netizen Re: JAK Z PRZYJACIÓŁKI ZROBIĆ PARTNERKĘ? IP: 217.153.143.* 04.01.04, 23:40
      Czy to naprawdę niemożliwe?
      • moniorek1 Re: JAK Z PRZYJACIÓŁKI ZROBIĆ PARTNERKĘ? 04.01.04, 23:44
        W zasadzie nic nie jest niemozliwe wiec sie nie zalamuj,ale niestety moze sie
        zdarzyc ,ze w sferze seksualnej na nia nie dzialasz i w takim wypadku
        pozostaje ci tylko rola zakochanego przyjaciela.
        • Gość: korba Re: JAK Z PRZYJACIÓŁKI ZROBIĆ PARTNERKĘ? IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 04.01.04, 23:47
          kobiety!!!!

          strescmy ten post inauguracyjny. ja napisalbym go tak:

          kocham ja, kocham ja. Jeszcze z nia nie bylem, ale chce. Ona tez chce, ale nie
          wie jak mnie zachecic. Ja sie boje i sie wstydze. Jak sie do niej dobrac?

          Czy to jest niemozliwe?
          • Gość: netizen Re: JAK Z PRZYJACIÓŁKI ZROBIĆ PARTNERKĘ? IP: 217.153.143.* 04.01.04, 23:53
            Widzisz moja droga, tu nie chodzi o głupią nieśmiałość. Ja po prostu wiem, że
            od późnej podstawówki byli w jej życiu przyjaciele. Potem zaczęli dochodzić też
            faceci i te kategorie się nie mieszały. Niektóre kobiety tak mają...
            Wiem z autopsji, że jak ją zacznnę osaczać, to się odwróci. To już przecież
            przerabiałem. Widzę powolne postępy, ale w tym tempie w łóżku wylądujemy za 101
            lat :-(.
            • Gość: greg Re: JAK Z PRZYJACIÓŁKI ZROBIĆ PARTNERKĘ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.04, 00:06
              staary polecam, goraco polecam:

              www.datingclass.com
    • Gość: magic00 Re: JAK Z PRZYJACIÓŁKI ZROBIĆ PARTNERKĘ? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 04.01.04, 23:58
      Ciężka sprawa... Zawsze czułam się dziwnie, jakby oszukana, gdy fajny kolega
      okazywał się zakonspirowanym amantem. Mam przyjaciela, którego bardzo cenię,
      ale nigdy za żadne skarby świata nie zostałabym jego dziewczyną (wiem co mówię,
      jestem żoną innego), bo fizycznie mnie nie rusza. Nawet gdybym została z nim
      sama na bezludnej wyspie. Na to nie ma rady.
      Jak cię nie będzie chciała, to nie rezygnuj z przyjaźni, w dalszej perspektywie
      jest to więcej warte niż te wszystkie "związki". Ujawnij się ze swoimi
      uczuciami, bo inaczej przyjdzie cie czekać całą wieczność na jej wzajemność.
      Spróbuj jeszcze raz, a jak nic z tego nie wyjdzie, do daj sobie spokój.
      • Gość: netizen Re: JAK Z PRZYJACIÓŁKI ZROBIĆ PARTNERKĘ? IP: 217.153.143.* 05.01.04, 00:08
        Dzięki za trzeźwą odpowiedź. Daje do myślenia.

        Najgorsze jest to, że obiektywnie rzecz biorąc ten jej obecny facet jest
        fizycznie mocno do mnie podobny (ten sam wzrost, zbliżona budowa ciała).
        Pojawił się znikąd i rzekomo w sferach zainteresowań/ emocjonalnej / duchowowej
        prawie nic ich nie łączy. Wiem że nie stanowimy (przynajmniej fizycznie) jej
        ideału, ale jemu udało się jakoś w miesiąc, a mnie w 6 lat nie.
        • Gość: korba Re: JAK Z PRZYJACIÓŁKI ZROBIĆ PARTNERKĘ? IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 05.01.04, 00:13
          kada rada bedzie glupia. chociaz jedna moze nie: pospiesz sie.
          cokolwiek chcesz zrobic to nie zwlekaj. bo znowu znajdzie sie jakis pedzio i ci
          ja zabierze. tak. konkurencja nie spi.

          pyszne soczyste dziewczyny czekaja na swoich spragnionych amantow.
          tylko chlopie wez sie za to porzadnie. do roboty.
          • tofu9 Re: JAK Z PRZYJACIÓŁKI ZROBIĆ PARTNERKĘ? 05.01.04, 02:49
            Mam takiego wlasnie przyjaciela , znam go ok 10 lat.Wiem, ze go pociagam, a on
            mnie niestety nie .I w to panowie najczesciej nie moga uwierzyc.Ludza sie i
            mysla , ze to tylko "zdrowy rozsadek", czy tez "ochrona" zbudowanej przez lata
            przyjazni...He he he ... Prawdziwy powod jest zazwyczaj najbardziej
            rudymentarny.
            • Gość: korba Re: JAK Z PRZYJACIÓŁKI ZROBIĆ PARTNERKĘ? IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 05.01.04, 05:05
              czekaj, czekaj. Ja mam pytanie. Zdarzylo ci sie tak, ze facet cie nie pociagal
              i mialas mimo to z nim sex? To proste pytanie. Poszlas do lozka z facetem
              ktorego nie znasz?
    • Gość: Ru Moja rada!!!! IP: *.chello.pl 05.01.04, 03:56
      Powiedz jej otwarcie ze zalezy Ci na Niej i nie widzisz w niej tylko
      przyjaciolki ale rowniez osobe do ktorej cos czujesz , ktora Cie pociaga.
      Kobiety to niestety egoistki, wmawiaja nam facetom, ze pragna przyjaxni i jest
      to tak samo wartosciowa relacja jak typoow damsko- meska, a niektore wrecz
      twierdza ze nawet bardziej wartosciowa gdzy trwalsza. NIe wynika to z ich zlej
      woli ale z odmiennosci interesow kazdej z plci. One nawet nie zdaja sobie
      sprawy z tego ze facet jesli juz potrzebuje przyjaźni z kobieta to tylko ze
      swoja partnerka a pozostale to moga byc co najwyzej dobrymi kolezankami.
      Zreszta naleze do tych ktorzy uwazaja ze na dluzsza mete przyjaźń damsko-
      meska nie istnieje a facetow wierzacych i ( o zgrozo!!!) godzacych sie na
      takie "przyjaźnie" uwazam za osobnikow niedostosowanych bilogicznie i
      spolecznie gdzyz zaprzeczja swojemu instynktowi samozachowawczemu. Kazda
      bowiem, podkreslam KAZDA tego typu ZNANA MI przyjaźń byla relacja
      NIEWZAJEMNA. Co to oznacza? Oznacza to iz jedna ze stron tej relacji dawala
      zdecydowanie duzo wiecej niz otrzymywala i wcale nie wkrotkim okresie czasu
      ale pernamentnie. Przyjaźń jest relacja bezinteresowna lub wzajemna!! I
      mozliwa jest niestety a moze stety tylko i wylacznie miedzy mezczyznami. I nie
      wierz w bajki forumowych medrcow i medrczyn ze jest inaczej. Sam przeciez
      widzisz jak cierpisz.Ona znalazla sobie doskonale wyjscie: zawsze byl u jej
      boku przyjaciel, a oprocz tego jakis facet ( absztyfikant, fagas, czy nawet
      prawdziwy partner-jakkolwiek nazwac). Problem jednak w tym ze to Ty byles
      zawsze poszkodowany i zmartiwe Cie kolego mily- jesli nie zacnziesz
      artykulowac w stosunku do Niej wyraznie swoich potrzeb dalej tak bedzie.
      Oczywiscie piszesz ze ona moze odejsc jak zaczniejsz zaciskac petle- zatem nie
      zaciskaj. Po prostu poiwedz, ze przyjaciela w Tobie juz ma, ale Ty pragniesz
      byc rowniez jej partnerem. Przekonaj ja do tego ze partner powinien byc
      przyjacielem a Ty jej partnerem. Jesli Ci sie nie uda ( bo niestety mozliwe
      jest to co pisza moje szanowne i mile przedmowczynie, ze Ona moze sie na taka
      opcje nie pisac) to radze nadal byc przy Niej. Ale zdecydowanie
      przewartosciowac sowje podejscie do NIej-po prostu nie angazowac sie tak w te
      relacje. Ona musi zorozumiec ze (jesli da Ci kosza) ze przyjaźn JEST
      BEZINTERESOWNA a Wasza relacja taka juz dawno przestala byc!!!.
      Jesli ta prawda oczywista dla wiekszosci madrych facetow, a jak widac dla
      wiekszosci madrych kobiet niekoniecznie, do Niej dotrze, pileczka bedzie po
      jej stronie. Albo uzna ze boi sie stracic Ciebie i zweryfikuje swoje podejscie
      a to bedzie oznaczac wieksze otwarcie na mozliwosc czegos wiecej z Toba ( przy
      czym nie bedzie to oznaczac automatycznie ze sie w Tobie zakocha- do tego
      daleka, aczkolwiek juz wlasciwa droga)albo uzna ze woli odejsc. Powie Ci
      pewnie ze dla Twojego dobra. Bedziesz mial zatem to szczescie w nieszczesciu
      ze przekonasz sie ze ta "przyjaźń" wclae nie byla taka wielka relacja jaka Ona
      Ci probowala wmowic. I na przyszlosc nie popelnisz juz najwiekszego chyba
      glupstwa mezczyzny-zaprzyjaźniania sie z kobieta niebedaca Twoja partnerka.
      Mam nadzieje ze Twoja znajoma wybierze wariant pierwszy.A na przyszlosc moja
      rada dla Ciebie-jesli juz trafisz na interesujaca kobiete, to wybadaj najpierw
      grunt czy moze z tego byc cos wiecej a dopiero potem sie zaprzyjaźniaj.Tylko
      na litosc boska nie daj sobie znowu wmowic platonicznej przyjaźni damsko-
      meskiej bo znowu bedziesz cierpial. Pamietaj: zawsze mow kobietom do czego
      dazysz. To zawsze sie oplaca! Pozdrawiam i zycze szczescia z Ta Wlasciwa
      Kobieta;)
    • niuniek6 To najgorsza obelga dla faceta gdy.... 05.01.04, 11:31
      kobieta mowi: wiesz... miedzy nami nic nie bedzie ale chciala bym abysmy
      zostali przyjaciolmi.
      To znaczy dokladnie tyle ze: znam cie ale nei widze w tobie mezczyzny. To juz
      lepiej gdy kobieta daje kosza i kaze sie odczepic. Bo przynajmniej wtedy mozna
      sie innych powodow doszukiwac czyli ze sie z czyms przegielo, albo cos akurat
      jej nie pasuje. Natomiast gdy mowi: zostanmy przyjaciolmi to znaczy ze w
      zasadzie niewidzi wad tylk ze nie jestes dla niej facetem - a to chyba
      najgorsze.

      No to jedyna rada moja to taka - pamietaj ze one mysla emocjami. Wiec ja tym
      karm - spraw by poczula sie przy tobie kobieta i jesli choc odrobine uda ci
      sie zasiac w niej jakies ziarenko slabosci do ciebie wtedy podsyc je
      zazdroscia. Jako przyjaciel karm ja szczegolami jak to sie w tobie rozwija
      uczucie do kogos, Jak duzo emocji opisuj ze szczegolami te emocje. I jesli
      choc troche jej na tobie zalezy to moze w obliczu zagrozenia dojdzie to do
      niej.
      Ale i tak na twoim miejscu bym sobie odpuscil. Malo to kobiet innych w kolo?
      • Gość: mousie Re: To najgorsza obelga dla faceta gdy.... IP: *.zgora.dialog.net.pl 05.01.04, 12:50
        a moze tak odwrocmy sytuacje?

        jesli dziewczyna zywi uczucia do faceta? i kiedy zaczyna o tym mowic itd., on
        wie o tym ale z jej punktu widzenia chyba jakos go to nie rusza? bo nadal uwaza
        ja za kolezanke? on dla niej jest kims wiecej.
        to slyszy tylko teksty w stylu: bardzo cie lubie, z reguly nie ufam kobietom
        ale tobie zaufalem, pociag fizyczny jest, no i najgorsze zdanie (zagadkowe):

        nie chce ciebie ranic wwwrrr - co ono w ogole oznacza????????????
        mozna w nieskoncoznosc cytowac takie wypowiedzi, ale nie o to chodzi, tylko, ze
        czy przez takie zachowanie przemawia tchorzostwo? wygodnictwo? strach? a moze
        cos innego?
        nieodwzajemnione uczucie - najgorsze z najgorszych bbbrrr
        • niuniek6 Re: To najgorsza obelga dla faceta gdy.... 05.01.04, 12:57
          > nieodwzajemnione uczucie - najgorsze z najgorszych bbbrrr

          A wcale nie takie najgorsze. Ja tam lubie jak kolezanki patrza na mnie takimi
          zamglonymi oczyma :)
        • Gość: netizen Re: To najgorsza obelga dla faceta gdy.... IP: 217.153.143.* 05.01.04, 13:10
          Nie twierdzę, że nieodwzajemnone uczucie w "przyjaźniach" dotyczy tylko
          mężczyzn. Ale swoje pytanie celowo skierowałem do kobiet (może niezbyt jasno to
          wyłożyłem), które miały lub mają przyjaciół-facetów oczekujcych od znajomości,
          by ta przeobraziła się w związek.

          Dziękuję za wszystkie wpisy, także od facetów. Ru pozdrawiam serdecznie, bo o
          tak parszywej porze jak 3:30 wykazał się czysto stachanowską pracowitością i
          wymęczył najdłuższy i najlepszy (moim zdaniem) post.

          Ale interesuje mnie zdanie Pań skrycie adorowanych przez Panów, nie na odwrót.
          Mam powody by przypuszczać, że faceci są w takich układach bardziej
          kategoryczni. Osobiście znam jeden przykład (chyba niezbyt szczęśliwego)
          związku, w którym uparta i wytrwała przyjaciółka kolegi (nigdy go nie
          pociągała) dopięła swego.

          To nie wynika ze złej woli ale z biologii. Tak już jesteśmy zaprogramowani, że
          za wygląd dajemy chyba relatywnie więcej punktów niż kobiety. To mi się
          narzuca samo: tak z obserweacji realnego życia jak i z mediów co rusz
          publikujących stosowne sondaże, opinie , etc.

          Więc czy Waszym zdaniem, drogie Panie nierozpatrywanie przyjaciela w
          kategoriach seksualnych potrafi być przejściowe? Mi się to nigdy nie udawało:
          noty raz wystawionej dziewczynie nie umiałem później zmieniać. Przynajmniej nie
          w jakimś dużym zakresie.
          • harriet_makepeace Re: To najgorsza obelga dla faceta gdy.... 05.01.04, 13:19
            no wiesz, ludzie sie zmieniaja chudna, nabieraja masy, zmieniaja fryzure
            ciuchy, zaczynaja uzywac dezodorantu (sic!!!!) moze jakis lifting imagu by ci
            pomogl? jakies fajne perfumy - ja np. mam cholerna slabosc do nightflight
            joopa :)))))
            • Gość: netizen To może zrezygnuję z basenu, IP: 217.153.143.* 05.01.04, 13:23
              siłowni, biegania i roweru. Przytyję 20 kilo, a co!! I zmienię wodę z
              ulubionego Davidoffa na nową odsłonę nieśmiertelnego Brutala albo Wiarusa ;).

              Nareszcie jakaś sensowna rada.

              • harriet_makepeace Re: To może zrezygnuję z basenu, 05.01.04, 13:29
                hahaha. ej no stary nie traktuj tego tak doslownie. no bo tak, mowisz ze jej
                facet jest do ciebie fizycznie podobny, czyli teoretycznie powinnienes jej sie
                spodobac, a jednak moze jest w tobie cos, jakas drobna rzecz ktora powoduje ze
                jednak cos jej w tobie przeszkadza - np. zapach davidoffa - ktorego np. tez
                nie lubie :P, nie wiem, moze masz po tym basenie przekrwione oczy ;))))))))

                na pewno nie chcialam cie urazic, sorry anyway.
                • Gość: netizen Re: To może zrezygnuję z basenu, IP: 217.153.143.* 05.01.04, 13:36
                  Albo będę dłużej stał pod prysznicem, bo pewnie wali ode mnie chlorem. Chlor
                  to nie afrodyzjak, jak mniemam?

                  Mnie ten zapach jako faceta nie bierze.

                  Pozdrawiam :-)

                  "Diabeł tkwi w szczegółach..."
                  • harriet_makepeace Re: To może zrezygnuję z basenu, 05.01.04, 13:46
                    ja mam nadwrazliwy wech i pewnie dlatego takie to dla mnie wazne.

                    a chlor moze byc afrodyzjakiem jak sie razem w tym basenie plywa :))))

                    ale nie chodzi przeciez o zapach. albo nie podobasz jej sie obiektywnie - np.
                    nie lubi przypakowanych masywnych blondynow (a ty np. tak wlasnie wygladasz) i
                    spotyka sie tylko z brunetami o dziewczej urodzie albo subiektywnie - jest
                    jeden szczegol ktory jej przeszkadza ("bylby calkiem fajny gdyby zmienil te
                    okulary, nie nosil koszuli w spodniach" etc.) - ALE NIE BIERZ TEGO TAK
                    DOSLOWNIE DO SIEBIE!

                    no i na koniec historyjka z zycia:
                    moj brat wzdychal do panny dwa lata, robil dla niej wszystko, prace
                    zaliczeniowe, korki, podwozki na imprezy, gadanie, wspolne imprezowanie, a ona
                    zawsze byla tylko mila i sympatyczna, nie to ze go jakos wykorzystywala, po
                    prostu byla to wygodna dla niej sytuacja. No i moj brat wreszcie postanowil
                    wyjasnic sytuacje no i okazalo sie ze nic z tego wiecej nie bedzie. 2 lata to
                    moze nie tak duzo jak 6 ale moze warto jednak sytuacje wyklarowac raz na
                    zawsze?
          • miriammiriam Re: To najgorsza obelga dla faceta gdy.... 05.01.04, 13:32
            > noty raz wystawionej dziewczynie nie umiałem później zmieniać

            zbyt kurczowo trzymasz sie pierwszego wrażenia. na mój gust tkwisz w pułapce
            zaangazowania i konsekwencji. nawiasem mówiąc przypominasz pana nazwiskiem
            Wokulski, wsyzscy wiemy jak skończył...
            nieszczęsliwą miłość trzeba sobie wybić z głowy, a nie karmić nią latami swoje
            fantazje.
    • Gość: Margo Re: JAK Z PRZYJACIÓŁKI ZROBIĆ PARTNERKĘ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 13:21
      Z poprzednich postów wyłonił się obraz kobiety jako istoty, która sama nie
      wie, czego chce. Jeśli Ona jest Twoją przyjaciółką, i to tak długo, mimo że
      odrzuciła Twoje względy, to znaczy że Ci ufa i czuje się bezpiecznie.
      Kobiety nie zawsze chcą ,,związku". Ja jestem z facetem, który był moim
      przyjacielem i mimo, że jestem z nim szczęśliwa (chociaż też notorycznie z Nim
      się rozstaję ,,na zawsze"), to już nie to samo, bo tak naprawdę straciłam w Nim
      przyjaciela. Jesteś dla niej ważny, ale jeśli nie chce ,,dostrzec w Tobie
      mężczyzny" jak niektórzy sugerują, to raczej dlatego, że traktuje Cię trochę
      jak brata, a z bratem pewnych rzeczy się nie robi, chociaż można mu powierzyć
      pewne sekrety, których nie zdradzi się ukochanemu.
      Nie odradzam Ci próbowania, wręcz przeciwnie, bo to, że potrafisz zrozumież
      Jej odmowę działa na Twoją korzyść- to dowód, że może na Ciebie liczyć. Bądź
      przy niej, umawiaj się częściej, działaj delikatnie. Niech Ona najpierw
      przyzwyczai się do myśli, że może być z Tobą. Postępuj powoli, ale wytrwale.
      Życzę osiągnięcia celu i wiele szczęścia.
      • Gość: netizen Re: JAK Z PRZYJACIÓŁKI ZROBIĆ PARTNERKĘ? IP: 217.153.143.* 05.01.04, 13:27
        Czy tak wygląła droga Twojego mężczyzny?
        • Gość: Margo Re: JAK Z PRZYJACIÓŁKI ZROBIĆ PARTNERKĘ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 18:18
          Mniej więcej, bo przez długi czas kochałam kogoś innego- z wzajemnością, ale po
          prostu nam nie wyszło. On był przy mnie, pocieszał, zniósł mojego kolejnego
          partnera, kolejne rozstanie i nagle pewnego dnia stwierdziłam, że z nikim innym
          tak dobrze się nie czuję jak z Nim. Zanim uświadomiłam sobie, że Go kocham
          minęło kilka lat bycia razem. Zawsze jest nadzieja- trzeba tylko magicznej
          iskry, jakiegoś przełomu w życiu i chęci odmiany czy stabilizacji.
      • samica1 Re: JAK Z PRZYJACIÓŁKI ZROBIĆ PARTNERKĘ? 05.01.04, 13:33
        A ja bym na miejscu partnera in spe postąpiła całkiem inaczej - dałabym do
        zrozumienia, że znikam na zawsze. Takie postawienie wszystkiego na jedną kartę.
        Sposobów jest mnóstwo, np. fikcyjna propozycja wyjazdu na drugi koniec świata
        albo Polski. Tylko po to, żeby zobaczyć jej reakcję. I żeby ona sama sobie
        odpowiedziała, czy potrafi bez niego żyć.
    • microtune Re: JAK Z PRZYJACIÓŁKI ZROBIĆ PARTNERKĘ? 05.01.04, 13:37
      mialam taka sytuacje kilka lat temu
      spedzilismy ze soba jako przyjaciele cale liceum, na koniec on zebral sie na
      odwage i powiedzial ze mnie kocha, ja nie chcialam, nie potrafie powiedziec
      dlaczego, cos mi w srodku mowilo, ze nie powinnam i tyle
      dzis ona ma wspaniala kobiete, z ktora jest szczesliwy i chyba mu z nia lepiej
      niez byloby ze mna, ja mam fajnego faceta
      a miedzy nami zostala przyjazn, zero tajemnic, dlugie rozmowy o wszytskim przy
      piwe, i powiem ze nie zaluje mojej decyzji bo mam przyjaciela na cale zycie i
      patrzac na ta historie z perspektywy czasu zrobilabym to samo,
      wiec moze nie walcz na sile, nie zawsze ma to sens
    • Gość: Inka Re: JAK Z PRZYJACIÓŁKI ZROBIĆ PARTNERKĘ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.04, 14:24
      doskonale rozumiem Twoja przyjaciółkę, sama równiez oddzielam przyjaciół od
      facetów, pierwsza grupa jest dla mnie bardzo istotna ale całkowicie aseksualna,
      druga to zupełnie inna sprawa.
      Tylko raz nastapiło wymieszanie i naprawde wielką przyjaźń zamieniłam na coś
      więcej, tak mi sie wtedy wydawało, dziś nie ma ani uczucia ani przyjaźni.
      Sam musisz podjąć decyzję, ale powiem Ci ze jeżeli przyjaciel składa deklaracje
      o miłości to jest to zawsze jakaś rysa na dotychczasowej znajomości.
      Życzę powodzenia
    • lenka26 Re: JAK Z PRZYJACIÓŁKI ZROBIĆ PARTNERKĘ? 05.01.04, 16:50
      Widzisz.. bylam w sytuacji Twojej przyjaciolki. Skonczylo sie wszystko
      pomyslnie, jestesmy ze soba od 2 lat. Zalezy to tak naprawde od tego, "co by
      zrobila, gdyby Ciebie nie bylo" ...
      Jesli jej nie pociagasz i nie jest w stanie sie w Tobie zakochac, proponuje
      spasowac i nie wracac juz do tego tematu.

      Rozpatrujac drugi - pozwol, ze tutaj odniose sie jedynie do swoich doswiadczen,
      zeby nie tworzyc uogolnien: jesli jednak "cos" jest, to prawdopodobnie jest to
      nie do konca uswiadomione.. poniewaz jestes obok, a ona kogos ma, potrzebuje
      Ciebie a Ty jestes "dostepny" - swobodnie wiec moze korzystac z Twojej
      bliskosci nie burzac sobie przy tym zwiazku... celowo napisalam bliskosci, bo
      prawdpodobnie gdybys ja pociagal bardzo mocno fizycznie, juz dawno
      wyladowalibyscie w lozku po wieczorze przy winie... statystycznie rzecz biorac
      oczywiscie..;-))

      Wlasciwie rada jest jedna: porozmawiaj z nia, (wyzej wspomniane wino nie jest
      najgorszym pomyslem, na rozluznienie atmosfery, nie sugeruje bron boze zebys ja
      upil i wykorzystal:-))), patrzac innym niz dotychczas wzrokiem (umysl mam
      scisly wiec opisac tego nie potrafie, ale pewnie wiesz o co mi chodzi:-), swoj
      wywod przeprowadz w tonie sugerujacym, ze odsuniesz sie, jak ona nic do Ciebie
      nie czuje (czyli "albo teraz, albo nigdy, bo inaczej znikne na zawsze"). Druga
      opcja w zaleznosci od tego, jak ukladaja sie sprawy, sprobuj ja po prostu
      pocalowac, czasem dobrze jest nie spasowac, jak ktos sie opiera..byle nie do
      przesady oczywiscie, i we wlasciwym momencie...
      Nie wyciagaj wnioskow generalnych na tej podstawie, ale w moim zwiazku
      zadzialalo..

      powodzenia,
      lena

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka