agulha
11.01.05, 20:16
Cześć. Mój dyzgust firmą sięgnął zenitu. Najpierw: przed świętami, kiedy
największy zbyt, a i po świętach też - półki w COK jak wymiecione, w paczkach
braki, wstyd przed klientkami. No i sprawa "nowego" "lepszego" (??) Klubu
Róży. Dzisiaj byłam w COK (tym chyba ich największym, Al. Jerozolimskie w
Warszawie). 1) nie ma katalogów na 03 2) nie ma testerów z następnego
katalogu, no i sprawa opustów i opłat za kupowanie w sklepiku. Jeśli o mnie
chodzi, oni stracą. Kto będzie coś chciał między dostawami, dowie się, że
albo musi poczekać do następnej paczki - jeśli zbierze się zamówień na 150
zł - albo na drzewo, czyli serdecznie zalecam iść do sklepu i kupić innej
firmy produkt. Ludzie! Przecież kremów, szamponów itp na rynku nie brakuje,
są na każdą kieszeń. Klienci lubią wybierać z katalogu i dostawać przed nos,
ale nie będą czekać na te produkty w nieskończoność i bez pewności, że
dostaną. Ja nie zbiednieję, nie ma obawy - nie żyję wcale z Avonu, mam dobrą
pensję i dobre inne (legalne) fuchy. Nie będę latała do sklepiku po
uzbieraniu 150 zł, bo takie zamówienie zwykle sporo waży, poza tym po to
latałam, żeby klientce (zwykle koleżance z pracy - dużo dziewczyn zamawiało,
bo nasza firma nieźle płaci) dostarczyć towar _szybko_. Najbardziej mnie
irytuje ich obłuda - że to niby są zmiany na lepsze. Dobry dowcip. Ciekawam
tylko, kiedy etatowym pracownikom pani Starkova wprowadzi nowy, atrakcyjny,
lepszy i motywujący regulamin wynagradzania

)