sstranger
01.05.12, 18:07
Cześć, jestem tu nowy , więc jeśli lamie lub naginam jakieś zasady z góry się kajam. Jeśli to czytasz to mam nadzieję że masz cierpliwość, bo mam zamiar trochę napisać. Od czego zacząć hmmm mam 25 lat skończyłem studia mam pracę, życie biegnie swoim torem ale u mnie nie jest ok. Ostatnimi czasy rozstałem sie z dziewczyną - związek trwał ok 4 lat - nie byl idealny, zwłaszcza ostatnio było masę kłótni, ale mimo wszystko trwaliśmy w tym bo myśleliśmy że jest to miłość ( podkreślam słowo myslelismy). Ostatnio jednak tzw miłość ie przetrwała wydawałoby się kolejnej "normalnej" próby a moja byla powiedziała mi że przestała kochać ( co by nie mówiąc pieknie to ujęła tak subtelnie). Początkowo walczyłem , chciałem naprawić moje błędy, uświadomić że mamy szanse że warto jednak z czasem gdy usłyszałem to stwierdzenie (przestałam kochać) zdałem sobie sprawę że ona chyba nigdy tak naprawdę mnie nie kochała- moze chciala mieć kogoś może bylo to tylko z rozpędu początkowego zauroczenia - nie wiem. Myśłałem że ją znam , zawsze starałem się byc przy niej, pomagać i wspierać - wiem ze nie raz byłem upierdliwy itd ale zawsze chcialem dla niej jak najlepiej. Teraz staram się jakoś uporządkować swoje życie zacząć na nowo - ale mam wrażenie że mi sie to nie uda. Nie jestem typem osoby, ktora jest duszą towarzystwa. Mam znajomych ale jakoś przez związek potem inne sytuacje stałem się bardziej osobą która zyła z moją ukochaną a znajomi, przyjaciele odeszli na tor boczny z zresztą nogdy nie było ich zbyt wielu. Boję się ze jestem nieatrakcyjny, chyba straciłem resztki pewności siebie. Staralem sie coś zrobic ale na jeden lepszy dzień przychodzi 5 gorszych. Nie wiem jak sobie poradzic. Wydaje mi sie ze ta cala sytuacja mnie zabija dzień po dniu. Nie wiem w czym tkwi problem juz w tym że sie rozstaliśmy czy w tym ze zdaję sobie sprawę ze jestem sam i nie poznam juz nikogo innego. Nie jestem jakiś przystojny ani bogaty, staram się szukać - czasem wybiorę się na dyskoteki, na miasto ale nic z. tego nie wychodzi. Może niepotrzebnie szukam na siłę może jest za szybko, ale nienawidzę samotności i tego uczucia beznadzieji, żalu i smutku. Staram sie uczyć na błędach ale wychodzi na to ze popełniam coraz większe. Nie wiem czego oczekuje po tym poście może tego że ktoś to przeczyta podpowie coś, nie wiem...