kristoff11
27.10.12, 23:35
Kilka dni temu miałem dość ciekawy sen:
Jestem w moim mieszkaniu. Przez okno, na pierwszym piętrze, obserwuję, jak na dole trwa jakiś remont chodnika. Wokół pełno ciężarówek, koparka, kurz i zamęt. W pewnym momencie coś spada z góry i uderza w okno. Wyglądam przez nie i widzę, że to jakiś gruz - sąsiad zrzuca go z góry. Patrzę jednak też wyżej, w niebo i widzę dziwne rzeczy - trzy światełka ułożone w trójkąt przemieszczają się nienaturalnymi dla żadnych ziemskich środków latających ruchami. Narasta we mnie jakiś niepokój - wiem, że coś będzie źle. Chwilę później biegnę schodami na górę. Dobiegam na ostatnie piętro, ale nie jest to , jak u mnie w bloku 4-rte, ale tak na oko jakieś 20- ste, może nawet 30 -ste. Wysoko w każdym razie. Widzę przez okna na tym piętrze, że na niebie, pod chmurami, bo niebo jest szczelnie zasnute ciężkim, burymi chmurami, jest dużo więcej tych dziwnych trójkątów. Wieje koszmarny wiatr na zewnątrz. Mam świadomość, że to ostatnie chwile ziemi. W pewnym momencie budynek zaczyna się chwiać. Myślę - wali się, to koniec. Ale dzieje się coś dziwnego. To ostatnie piętro zaczyna łagodnie sunąć się w bok i unosić w górę. Uświadamiam sobie, że jestem w jakimś statku, kapsule i uciekam z ziemi wraz z kilkoma jeszcze, jakimiś nieznanymi osobami. To, w czym znajdujemy się zaczyna wyglądać , we wnętrzu, jak samolot. Dociera do nas, że zostaliśmy zabrani z ziemi, uratowani. Ktoś mówi, że będziemy musieli robić to co robiliśmy na ziemi, tylko może być problem z materiałami. Nagle przeskok i znajdujemy się na jakiejś londyńskiej ulicy, ale wciąż w tym jakby samolocie. Wszystko jednak jest bardzo idealne, schludne, zadbane. Pytam kogoś gdzie jesteśmy i otrzymuję odpowiedź, że na planecie matce - protoplaście ziemi. na której wszystko jest w zasadzie identyczne jak tutaj. Pytam zatem, czy jest tam również Lublin (moje miasto). Odpowiedź brzmi - tak. I po chwili jestem w Lublinie, który podobnie jak ten Super Londyn jest bardzo idealny, czysty, bez reklam, z małą ilością ludzi i samochodów. Pytam zatem znowu: czy da się mimo wszystko wrócić na ziemię? Ktoś odpowiada - w sumie tak, ale tam prawdopodobnie nikt nie przeżył, a nawet jeśli, to i tak dość szybko umrze, także lepiej pozostać tutaj... Fine