21.11.18, 14:00
czym jest jak nie zaspokojeniem obaw własnych?
przed czym?
przed kim?
dlaczego przerobiona na biznes?
dlaczego różni nacje?
dlaczego stała się usprawiedliwieniem agresji?
dlaczego jej potrzebujemy jakakolwiek by nie była?
multum pytań null odpowiedzi heh
Obserwuj wątek
    • dolores2222 Re: wiara? 21.11.18, 15:30
      Ludziom wierzącym jest łatwiej.
      Przynajmniej mnie kiedyś było łatwiej. Wiara pomagała. Dawała nadzieję. Byłam naprawdę głęboko wierzącą osobą i pamiętam, że czasem po udanej rozmowie z Bogiem, czułam ogromną ulgę i nadzieję właśnie. Celowo nie piszę o modlitwie, bo nie miałam w zwyczaju klepać formułek. A jednak miałam głębokie przekonanie, że On słucha.
      Teraz jest mi znacznie trudniej. Brakuje tego wsparcia, które bywało prawie namacalne. Wiem, że to moja projekcja i stan, który można nazwać pewnym transem, ale tak wtedy czułam. I pomagało.
      • undead.mortis Re: wiara? 21.11.18, 15:40
        ławka i babcia plus wyjaśnienie
        pamiętam rozumiem
        lecz przekonać mnie trudno bo patrzę inaczej przez inne pryzmaty
        pryzmaty narzucenia musu i ciągłego nawracania
        • dolores2222 Re: wiara? 21.11.18, 15:48
          A kto cię nawraca i na co?
      • obserwator-rzeczy-ulotnych Re: wiara? 22.11.18, 14:31
        taką modlitwę jeszcze chyba bym spróbował
        chyba
        bo nie wiem czy na pewno

        Do Ciebie pieśnią wołam Panie,
        do Ciebie dzisiaj krzyczę w głos.
        Ty jesteś wszędzie, wszystkim jesteś dziś,
        lecz kamieniem nie bądź mi.

        Do Ciebie pieśnią wołam Panie,
        bo ponoć wszystko możesz dać,
        więc błagam daj mi szansę jeszcze raz,
        daj mi ją ostatni raz.

        Już nie zmarnuję ani chwili,
        bo dni straconych gorycz znam,
        więc błagam daj mi szansę jeszcze raz,
        daj mi ją ostatni raz.

        Do Ciebie pieśnią wołam Panie,
        Do Ciebie dzisiaj krzyczę w głos.
        Daj mi raz jeszcze od początku iść,
        daj mi szansę jeszcze raz.

        Wystarczy abyś skinął ręką,
        wystarczy jedna Twoja myśl,
        a zacznę życie swoje jeszcze raz,
        więc o boski błagam gest.

        A jeśli życia dać nie możesz,
        to spraw bym przeżył jeszcze raz
        tę miłość, która już wygasła w nas,
        spraw bym ją przeżył jeszcze raz.

        Do Ciebie pieśnią wołam Panie,
        do Ciebie wznoszę mój błagalny głos.
        Ty ptakiem, chlebem, wszystkim jesteś dziś,
        lecz kamieniem nie bądź mi.

        www.youtube.com/watch?v=bsYV5UnLg6Q
        • undead.mortis Re: wiara? 22.11.18, 19:03
          zapodam inny tekst heh

          "Wtłoczeni w ciasny wagon
          Wystawiamy twarz
          Czekając na Twój znak
          Pragnący kropli wody
          Wysuwamy dłoń
          Goryczy kropla spada w nią

          Morituri Te
          Morituri Te
          Te salutant

          Daj ten jeden tylko znak
          Strącimy wagon nasz
          Wykoleimy czas
          Spójrz! Będziemy drapać, gryźć
          Palcami ściany ryć
          Na jeden znak!

          Morituri Te
          Morituri Te
          Te salutant

          Do celu gna
          W milczeniu wagon nasz...
          Daj tylko znak
          Daj tylko znak"

          wink
        • dolores2222 Re: wiara? 22.11.18, 19:03
          Życzę Ci tego z serca smile
      • kevinjohnmalcolm Re: wiara? 22.11.18, 23:27
        dolores2222 napisała:

        > Ludziom wierzącym jest łatwiej.

        Hmmm... całe życie odnosiłem wrażenie że jest dokładnie odwrotnie.
        Zamiast cieszyć się chwilą, to martwią się czy przypadkiem to co robią nie jest niezgodne z ich wiarą. Odmawiają sobie w imię wiary wiele dobrych rzeczy, sami sobie stawiają ograniczenia.
        • dolores2222 Re: wiara? 23.11.18, 14:11
          Źle się wyraziłam.
          Mnie, czyli ludziowi, było łatwiej.
          Nie cierpiałam specjalnie jeśli chodzi o ograniczenia, bo mam od zawsze swój dekalog zasad, których przestrzegam. Ewaluuje ale pewne filary się nie zmieniają, jakkolwiek górnolotnie to brzmi.
          Natomiast kiedy patrzę na zachowania znajomych, chodzących co niedziela do kościoła, to również nie dostrzegam zbytniego ascetyzmu. Wręcz przeciwnie. Im starsi, tym barwniejsza paleta rzeczy, których sobie ku chwale hedonizmu nie odmawiają. smile
    • obrotowy wiara pomaga zyc... 21.11.18, 15:42
      ja nieustannie wierze w pieniadze i w to, ze w koncu kiedys je wygram w toto-lotka,

      bo robic - to mi sie nie chce.

      i ta wiara pomaga zyc.
      • undead.mortis Re: wiara pomaga zyc... 21.11.18, 15:48
        to nie wiara to prostota zwoju heh
        i w niczym nie pomaga
        odrzucasz realizm swojego żywota mrzonką o kasie i seksie
        a tak serio jesteś tylko uciekinierem z reala w którym jesteś nikim do virtuala gdzie możesz być kim chcesz
        oczywiście zapewne tego też nie zrozumiesz ale...
        delikatniej się nie dało heh
        • obrotowy mnie ta wiara jednak pomaga zyc... 21.11.18, 15:55
          undead.mortis napisał:
          a tak serio jesteś tylko uciekinierem z reala w którym jesteś nikim do virtuala - gdzie możesz być kim chcesz...


          jest jeszcze gorzej, niz myslisz - bo rzeczywiscie moge, tyle ze tez NIE CHCE

          A Prostota zwojow zupelnie mi wystarcza i mnie satysfakcjonuje.

          - bo oszczedzam sobie egzystencjalnych watpliwosci i trosk - jakie cie tak tu mecza...

          i oprocz kasy i kobiet nie zapominaj jeszcze o dobrym alkoholu.
    • marcepanka313 Re: wiara? 21.11.18, 15:48
      Wiara to obrona przed strachem.
      Co później.
      • undead.mortis Re: wiara? 21.11.18, 15:50
        Czyżbyś podzielała moje zdanie? heh
        • marcepanka313 Re: wiara? 21.11.18, 15:56
          Nie wiem jakie jest Twoje.
          Ale tak sobie myślę, że ludzie wszędzie się boją, chcą wierzyć, że jest jeszcze coś, że to nie koniec..Ale to takie moje luźne skojarzenia.
          • obserwator-rzeczy-ulotnych Re: wiara? 21.11.18, 16:16
            Myślę, że dla dużej części jest to wybawienie od myślenia i konieczności zajęcia stanowiska / podjęcia decyzji.
            Dla niektórych (niewielu ale są) specyficzna forma sprawowania władzy, której chcą jak mało czego.

            A dla mnie.... coraz częściej łapię się na tym, że nawet w chwilach strachu np. o najbliższych nie myślę o żadnym Bogu.
            Kiedyś bywało - teraz już prawie wcale.
            Bo na świecie tyle złego jest, że to niemożliwe by jakakolwiek religia i jakikolwiek Bóg był w stanie wytrzymać....
            sad
            • undead.mortis Re: wiara? 21.11.18, 16:32
              też tak myślę
              jeżeli był i stworzył ale popatrzył i zapłakał
              poszedł nowe klocki układać
              • autoteliczna Re: wiara? 21.11.18, 20:37
                A tego argumentu akurat nie rozumiem.
                Przecież ludzie mają wolną wolę i nie są niewolnikami. Sami dokonują wyborów "dobro czy zło" i tworzą swoje piekła. Co miałby zrobić Bóg? Sprawić, żebyśmy stali się na nowo niewolnikami?
                To nie jest kwestia władzy, tylko kwestia Miłości.
                Które ze swoich dzieci zabiłbyś najpierw, jeśli robiłyby coś złego?
                Co możesz zrobić, jeśli dałeś słowo, że Twoje dzieci będą wolne?
    • roman_to_ja Re: wiara? 21.11.18, 17:33
      Ja bym chiał wierzyć w jakiegoś boga. Tak naprawdę, bez wątpliwości. Myślę, że to ludziom pomaga. Przecież nie chodzi o to, czy jest jakieś niebo lub inna kraina wiecznych łowów, tylko o to, że człowiek nie zaprząta sobie tym głowy.

      • undead.mortis Re: wiara? 21.11.18, 17:40
        w sumie podzielam zdanie
        tylko bardziej za starowierstwem jestem
        proste to było
        jak manitou każdej rzeczy
        nie będę się rozpisywał heh
        • undead.mortis Re: wiara? 21.11.18, 17:46
          i ludzie nie znajdując odpowiedzi w std.
          wracają do tego co było
          www.youtube.com/watch?v=6uJoN_I9ebQ
          w najbardziej podatnym gruncie
          rozumiejących inaczej heh
    • autoteliczna Re: wiara? 21.11.18, 20:24
      Bo trzeba odróżnić wiarę od religii.
      Wiara jest doświadczeniem jednostki. Religia jest systemem.
      Wiara nie jest ideologią - jest sposobem myślenia, który dopuszcza różnice ideologiczne.
      Czy powstanie instytucji jest klęską wiary? Dla mnie - i tak, i nie.
      Jeśli poprzez instytucję rozumieć ośrodek myśli religijnej, np. Kościół Katolicki - to owszem - mamy do czynienia z systemem, który zabija wiarę.
      Jeśli zaś poprzez instytucję rozumieć Kościół w znaczeniu wspólnoty wiary między ludźmi - to wiara może się wzmocnić w poczuciu wspólnoty. Ale tu nie chodzi o liturgię, obrzędy, rytuały, przepisy kościelne - tylko o wzajemne wsparcie i jedność w wierze. W Polsce trudno jest to zrozumieć, gdyż w Kościele Katolickim jest to obecne w małym stopniu.
      Nie wiem, czy to jest zrozumiałe?

      Osobiście odrzuciłam wyznanie katolickie, stając się czarną owcą. Jako wolna chrześcijanka nie mam poparcia w rodzinie - ale wcale mnie to nie martwi. smile
      • obserwator-rzeczy-ulotnych Re: wiara? 21.11.18, 20:37
        Myślę, że to co napisałaś jest zdecydowanie bardziej zrozumiałe dla większości obecnych na forum - niż dla zdecydowanej większości obecnych w świątyniach od morza po Tatry wink
        • autoteliczna Re: wiara? 21.11.18, 20:47
          Oby tak było smile
          Dlatego też nie preferuję chodzenia do tych świątyń, które skupiają ludzi o podobnym podejściu.
          Chociaż - nie wzbraniam się przed pójściem w ogóle. Byłam niedawno na mszy pogrzebowej (z własnej woli) i nie uważam, by stała mi się tam krzywda. Jestem w stanie pomodlić się z różnymi ludźmi. Natomiast nie widzę w KK głębi wiary.
    • autoteliczna Re: wiara? 21.11.18, 21:06
      gwen75 napisał:

      > Mnie zastanawia, czy takie wzajemne wsparcie nie zwalnia człowieka z samodzieln
      > ego i autonomicznego myślenia... wink

      Myślę, że nie zwalnia. smile
      Wsparcie służy pogłębianiu wiary i miłości. To jest tak jak w związku między dwojgiem ludzi - posiadanie partnera też nie odbiera Ci wolności, nadal pozostajesz sobą. Możesz pewnych rzeczy w imię miłości się wyrzec lub je ograniczyć, ale tylko dlatego, że chcesz, a nie dlatego, że ktoś Ci każe. Jeśli relacja odbiera wolność, jest relacją toksyczną - czy to w związku, czy to we wspólnocie religijnej.

      A odnośnie jedności - czy ktoś kto będzie m
      > yślał (trochę) inaczej, nie stanie się wytykaną czarną owcą i heretykiem? wink
      >
      A to jeszcze zależy od stopnia herezji. wink
      Chrześcijaństwo akurat opiera się na wierze w zmartwychwstanie i nauki Chrystusa, a źródłem informacji jest Biblia. Jeśli ktoś będzie twierdził, że Bóg jest kotem, a Chrystusa nie ma, to nie wejdzie do wspólnoty z racji tego, że po prostu nie wierzy w to samo wink
      Pewne podstawowe sprawy jednak powinny pozostać wspólne, by mówić o jedności.

      > To teraz mam zagwozdkę, czy przyjęłaś jakieś inne wyznanie chrześcijańskie czy
      > rozumiesz bycie chrześcijanką zupełnie po swojemu wink

      Nie tak zupełnie po swojemu, bo jednak Biblia mówi jasno o pewnych rzeczach, i tego nie zmienię smile Oczywiście - kwestia interpretacji wersetów jest sporna dla różnych wyznań. I trzeba się na coś zdecydować, polegając na własnym rozeznaniu. Ja świadomie zmieniłam wyznanie na ewangeliczne - to jest nurt w ramach protestantyzmu, a sam protestantyzm skupia różne odłamy i różnego rodzaju praktyki. smile
    • autoteliczna Re: wiara? 21.11.18, 21:15
      gwen75 napisał:

      > I to, co się złego dzieje na świecie to może jest mocny bodziec do rozwoju nas
      > wszystkich? Do poszukiwania przyczyn i zastanawiania się jak temu zaradzić?

      Myślę, że tak. smile Chociaż nie zaradzimy wszystkiemu.
      Nie każdy będzie miał misję, nie każdy będzie chciał, żeby ten świat był lepszy - ale można przynajmniej odnieść to do swojego życia, własnej rodziny, najbliższego otoczenia. smile
    • autoteliczna Re: wiara? 21.11.18, 21:25
      Ależ możesz podważać - masz swój rozum i wolną wolę wink
      Szczerzę mówiąc - nie zajmowałam się tematem podważania. Ja po prostu przyjęłam, że to boskie natchnienie jest, i nie wnikałam w to specjalnie. Więc dyskusji nie podejmuję z racji braku argumentów wink
      Ale inni mogą być zainteresowani. smile
    • autoteliczna Re: wiara? 21.11.18, 21:28
      Zdziwiłabym się, gdybyś myślał inaczej, Rzeczniku wink

      Ale i ja uważam, że ma to sens smile
    • margott_2 Re: wiara? 21.11.18, 21:56
      Ja wierzę w tamten świat, inny wymiar czy równoległą rzeczywistość. A dlaczego to temat na inną opowieść, z tym,że myślę,że może on wyglądać zupełnie inaczej niż to przedstawia jakakolwiek religia.
      • undead.mortis Re: wiara? 22.11.18, 07:02
        oj zaraz na inną
        z chęcią przeczytam wink
      • dolores2222 Re: wiara? 22.11.18, 19:06
        Zafascynowałaś mnie.
        Poważnie.
        Jeśli taka osoba mówi, że wierzy w takie rzeczy, to autentycznie mnie zatyka. Bo wydajesz mi się wcieleniem rzeczowości i realizmu. Naprawdę bardzo bym chciała przeczytać tę opowieść...
      • margott_2 Re: wiara? 22.11.18, 22:11
        Sama nie wiem. Wyjdę na nawiedzoną, a ja to wcielenie realizmu. Może jakimś skrótem. Mój mąż to był wulkan. Wulkan energii, niepokoju, buntu. Najlepiej obrazuje jak kiedyś czekał na mnie pod uczelnią. Jakiś typ szedł i splunął mu na maskę. Wyskoczył i momentalnie złapał go za gardło. Tamten ścierał rękawem. Taki był, impuls i działanie, charakter zupełnie nie do okiełznania.

        Śmierć go zupełnie zaskoczyła, jak wszystkich. I został taki błąkający się duch. Najbardziej spektakularne były żarówki. Wywalało wszędzie. Powiecie,że to problem instalacji, ale teraz mi jedną wywali na kilka lat, a wtedy dokupywałam, dokupywałam i dokupywałam. Po pewnym czasie zaczęło wywalać w pracy. Konserwator przychodził codziennie z drabiną i pytał co się u was dzieje.

        A sny to miałam takie, jak nigdy przedtem ani potem. Takie z pogranicza snu i jawy. Miałam problem z synem. Powiedział stanowczo, że po śmierci ojca do szkoły nie pójdzie. Wtedy w tych nerwach(nie lubię słowa rozpacz) pomieszanej ze złością rzuciłam: raz stań na wysokości zadania i zajmij się swoim synem. Tak mu się przyśnił,że mały się uspokoił.

        Było tego dużo więcej, ale ja nie lubię długo.Oczywiście można to wszystko racjonalnie wytłumaczyć, ale ja wolę tłumaczenie:jak uczeń jest gotowy to nauczyciel się znajdzie.

        I to jest dla mnie tamten świat. Pełen niedoskonałych duchów, które nie stały się święte przez sam fakt śmierci. Ale wciąż są. I jeżeli te opowieści, że po śmierci spotykamy bliskich to tylko projekcje umierającego umysłu to ja już dziś piszę się na to wariactwo. Mam z niektórymi do pogadaniasmile
        • dolores2222 Re: wiara? 22.11.18, 22:22
          Szczęka mi opadła.
          Serio. W życiu bym cię nie podejrzewała o takie wytłumaczenie "żarówek".
          Ale co my tu o sobie wiemy...
          Przeczytałam dwa razy i muszę przemyśleć.
          A jeśli chodzi o te projekcje, to też mam z niektórymi sporo do obgadania wink
        • undead.mortis Re: wiara? 23.11.18, 00:03
          poltergeist jednym słowem
          uwięziona dusza co za dużo zostawia by odejść
          za mocno kochała widocznie (lub za mocno inaczej)
          wiem jak jest wink
          morgotka dzięki za opowieść kiss
    • autoteliczna Re: wiara? 22.11.18, 11:51
      gwen75 napisał:

      Po to mu dał rozum i
      > wolność wink

      Zgadzam się. Co do ateistów - też myślę, że się nie obraża. Raczej smuci. Ale każdy ma prawo wybrać.
      To chyba jeszcze nie jest zbyt popularne podejście w Polsce, ze względu na to, że narracja katolicka nie jest tolerancyjna dla odmienności wyznań bądź niewiary w ogóle.
      Silnie jeszcze trzymają się przekonania o boskiej karze za grzechy itp., ludzie mylą pokutę z karą... Jeszcze funkcjonuje obraz groźnego Boga, który posyła do piekła za nieprzestrzeganie przykazań kościelnych. Taki obraz ukuty został w średniowieczu, by kontrolować maluczkich i zapewnić sobie od nich stały dopływ korzyści materialnych - kilka wieków tradycji zrobiło swoje. Wciąż nie możemy się uwolnić od tego.
      • tomekzgor Re: wiara? 22.11.18, 13:52
        autoteliczna napisała:

        Jeszcze funkcjonuje obraz groźnego Boga, który posyła do
        > piekła za nieprzestrzeganie przykazań kościelnych. Taki obraz ukuty został w ś
        > redniowieczu, by kontrolować maluczkich i zapewnić sobie od nich stały dopływ k
        > orzyści materialnych - kilka wieków tradycji zrobiło swoje. Wciąż nie możemy si
        > ę uwolnić od tego.

        To chyba nie jest takie proste i jednoznaczne. Nie chcę wnikać w faktyczne cele. Ale popatrzmy na sprawę z innego punktu widzenia. Czy możliwe byłoby w tamtych bardzo odległych czasach "wdrożenie" zasad zebranych w 10 przykazań dobrocią, perswazją, dobrym przykładem? Nie jestem taki pewny. Nie patrzmy na świat a szczególnie na ludzi naiwnie.
        • autoteliczna Re: wiara? 22.11.18, 14:12
          tomekzgor napisał:

          Czy możliwe byłoby w tamtyc
          > h bardzo odległych czasach "wdrożenie" zasad zebranych w 10 przykazań dobrocią,
          > perswazją, dobrym przykładem? Nie jestem taki pewny.


          Nie sądzę, by akurat wdrażanie 10 przykazań było faktycznym celem Kościoła w średniowieczu. Refleksja nad tym nie była specjalnie obecna, raczej broniono doktryny i czystości wiary oraz kładziono nacisk na wypełnianie przykazań kościelnych. Maluczcy poza nakazami i wpojonymi doktrynami nie czynili refleksji nt. wiary. Nabożeństwa szły po łacinie. Modlitwy w językach narodowych powstały dość późno. Pobożność społeczeństwa przez to nie była dogłębna, za to była często podszyta strachem - czy w takiej sytuacji lud nie płacił chętnie dziesięcin i innych danin, nie zamawiał odpustów, nie składał ofiar? Ludem ograniczonym i zastraszonym łatwiej się kieruje. Ba - nie tylko prostym ludem, ale i tym z wyższej klasy też (vide wpływ Kościoła na politykę, nadania Kościołowi majątków itp.)
          • tomekzgor Re: wiara? 22.11.18, 16:05
            Ale ja ja się zgadzam ze wszystkim o czym piszesz.
            Chodziło mi tylko o to co napisałaś wcześniej - obrazie groźnego boga, straszeniem piekłem itp. Czy w tamtyych czasach inne metody byłyby skuteczne, by przekonać ówczesne szerokie masy do przestrzegania tych 10 przykazań?
            W Szwecji do początków XVIII w. za kradzież groziła kara śmierci.

            Co do "dogłębności" wiary to się nie wypowiadam, bo nie wiem jak było naprawdę. Należałoby jakieś naukowe prace poczytać. Tak na wyczucie to przy ówczesnej organizacji społeczeństwa, możliwościach przepływu informacji, poziomie umysłowym szerokich mas, to sam proces zastępowania wcześniejszych wierzeń pogańskich musiał trwać co najmniej ze 2-3 pokolenia. A samo przekonywanie do wiary (jeśli w dodatku chciało się mieć z tego korzyści) musiało się przprowadzać metodami zdecydowanymi a nawet brutalnymi (piszę z punktu widzenia KK) bo raczej pogadankami czy odczytami o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad innymi świętami niewiele by uzyskano.
            • autoteliczna Re: wiara? 22.11.18, 17:41
              tomekzgor napisał:

              sam proces zastępowania wcześniejszych wierzeń pogańskich mu
              > siał trwać co najmniej ze 2-3 pokolenia.

              Więcej - trwał kilka wieków. A i tak zawarto kompromisy w postaci przyzwolenia np. na choinki, pisanki i noce świętojańskie wink

              A samo przekonywanie do wiary (jeśli w
              > dodatku chciało się mieć z tego korzyści) musiało się przprowadzać metodami zd
              > ecydowanymi a nawet brutalnymi (piszę z punktu widzenia KK) bo raczej pogadanka
              > mi czy odczytami o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad innymi świętami niewie
              > le by uzyskano.

              Właśnie dlatego, że chrześcijaństwo zostało wmieszane do polityki stało się tak, a nie inaczej. Gdyby poprzestać na wolnym formowaniu wspólnot braci i sióstr w wierze, tak jak robili to wcześni chrześcijanie, to przemocy udałoby się uniknąć. Chrześcijaństwo szerzyłoby się pokojowo. Ale nie - ambicje cesarskie wzięły górę (chrześcijaństwo religią Imperium!), i metody z polityki trafiły do sfery sacrum...

              Ja jako osoba wierząca myślę, że przy boskiej pomocy dałoby się schrystianizować Europę metodami bez przemocy (i mentalnej, i fizycznej), ale zdaję sobie sprawę, że to moje gdybanie nie przedstawia sobą żadnej wartości wink Z tej prostej przyczyny, że co miało się odbyć, to się odbyło i biegu historii się nie zmieni wink
              • undead.mortis Re: wiara? 22.11.18, 18:48
                autoteliczna napisała:


                > biegu historii się nie zmieni
                > wink

                i może dlatego jest tak a nie inaczej
                a historia ta jest najbardziej krwawą no może oprócz Azteków wink
                tam też ładnie rżnęli wink
    • undead.mortis Re: wiara? 22.11.18, 18:56
      a dlaczego się nad tym zastanawiam hmmmmm
      przemieliłem sporo tekstów o różnych wiarach
      ale tylko jedna nie była biznesem tak od powstania
      i pojąwszy to stałem się agnostykiem
      • autoteliczna Re: wiara? 22.11.18, 19:06
        undead.mortis napisał:


        > ale tylko jedna nie była biznesem tak od powstania

        która?
        • undead.mortis Re: wiara? 22.11.18, 19:15
          następnym razem kiss heh
        • undead.mortis Re: wiara? 22.11.18, 19:47
          no dobra tylko bez przykładów będzie heh
          starowierstwo nasze i nordyki rzecz jasna
          wierzyli bo chcieli
          bo tak sobie tłumaczyli
          bo się bali natury
          żywioły i słońce które bogiem dla nich było

          u Polan wiadomo żywioły
          u Wikingów żywioły
          żadnych kapłanów jedynie znachorki i wiedźmy (wiedźma nie znaczy nic więcej niż ta która wie)
          strach przed tym czy Słońce się pojawi następnego i tu nie dnia tylko bardziej czasu mijającego

          a popatrzcie na Celtów i ich Druidów
          majstersztyk kalendarza
          13 miesięcy i te sprawy potem zmienione choć cykle 28 dniowe są stałe w naturze wink
          • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: wiara? 23.11.18, 09:19
            Mortek jak masz fejsa to polecam grupę "Rodzimowierstwo słowiańskie" - ja należę.
            • undead.mortis Re: wiara? 23.11.18, 19:59
              nie mam fejsa to raz
              a dwa ja i tak w to nie wierzę
              to był tylko przykład niebiznesowej wiary
              mnie ciężko przekonać o tym że ktoś coś kieruje moim życiem lub nawet się przygląda
              jestem tylko wyewoulowanym organizmem który coś myśli i potrafi gadać inaczej niż reszta
              potrafi oswoić braci mniejszych i nic więcej
              nić z gobelinu życia do mnie deko przemawia tylko że już w prządkę wiary brak
              kowal los
              chyba tyle
              moralność własna
              nic więcej
              reszta to jak telefon zaufania którego czasem ludzie potrzebują
              wygadają się lub pomodlą a wiara że słuchacz był cuda czyni
              no i muszę heh wink
    • karolivia Re: wiara? 23.11.18, 17:12
      Ja tak jak Margott wierzę w jakiś rodzaj energii, nie wiem jak to określić. Czegoś co po nas zostaje. Może nie w dosłowną reinkarnację czy raj, ale właśnie w to że jakaś forma, coś , nawet po śmierci jest w stanie przetrwać i nawet czasami wpłynąć na rzeczywistość.
      Wiem, że to naiwne, nie do udowodnienia ( na razie ) ale co?
      W kwestii dziwnych opowieści.
      Jadąc w odwiedziny do szpitala, w którym leżał mój tata musiałam stanąć na chwilę pod domem znajomych, żeby coś im podać. Siedzieli na podwórku. Nawet nie wchodziłam do środka. Pogadaliśmy chwilę i tyle. Wracam do samochodu, a tam szyba z przodu pęknięta. ???? Roczne auto, wiejska droga, nikt nie jechał, nikt nie szedł i nie rzucił kamieniem. No ok, dziwne, trudno. Postaliśmy chwilę, kolega mówi że to może "od naprężeń". Pojechałam do szpitala. Tata już nie żył. Zmarł niedługo przed moim przyjazdem.
      Tak, że ten, może coś jest, może niczego nie ma. Nie wiem. Ja wierzę, że jest.
      Mało tego czasami mam wrażenie, że jakoś rodzaj anioła stróża? opatrzności? czuwa nade mną, ratując mnie przed potężnymi kłopotami.
      • autoteliczna Re: wiara? 23.11.18, 17:29
        Ja wierzę, że obok nas istnieje świat duchowy - ale bardziej chodzi mi o walkę sił dobra ze złem (istnienie aniołów i demonów).
        Co do duchów - to nie wiem... nie jestem skłonna wierzyć we wszystko, co mówią ludzie. Ale coś może być na rzeczy...
        Moja babcia opowiadała mi, że dziadek przychodził do niej jeszcze z miesiąc po śmierci - widziała go na półjawie albo we śnie. Ponoć opowiadał jej, że jest w jakimś miejscu podobnym do ziemi i tam pracuje, a Bóg jest na pewno, tylko, że on Go nie widział... W końcu babcia powiedziała, żeby przestał przychodzić - i przestał. Nie wiem, czy był to jedynie wytwór jej umysłu w żałobie...
        Z kolei moja ex-teściowa trzy razy miała sytuację, że "przyszła" do niej bliska osoba - stanęła na chwilę w drzwiach, a potem odeszła. Potem okazywało się, że w tym czasie umarła. Ex-teściowa do fantastek nie należy. Jest za to (chyba) nadwrażliwa... Może ma wyższe niż przeciętnie zdolności parapsychiczne?
        Ja nie mam. Nigdy mi się coś podobnego nie zdarzyło. smile
      • margott_2 Re: wiara? 23.11.18, 21:17
        To jest nas dwiesmile
      • marcepanka313 Re: wiara? 24.11.18, 07:44
        karolivia napisała:

        > Tak, że ten, może coś jest, może niczego nie ma. Nie wiem. Ja wierzę, że jest.
        > Mało tego czasami mam wrażenie, że jakoś rodzaj anioła stróża? opatrzności? czu
        > wa nade mną, ratując mnie przed potężnymi kłopotami.

        No właśnie nie wiem czy rzeczywiście coś jest, czy to tylko zbieg okoliczności, czy jakaś opieka (rzadko mi się śni ktoś z moich najbliższych),nic mnie nie ostrzega przed czymś złym. Czy to ma związek z wiarą czy to raczej herezja.

        Tato po reoperacji znajdował się od kilkunastu dni na OIOMie, więc oczywistym było, że stan nie był lekki. Tym bardziej, że zostaliśmy wcześniej do niego wpuszczani(mimo, że lekarze tego nie mówili, ale chodziło o pożegnanie). Pewnej nocy obudził mnie nawet nie niepokój ale jakieś gwałtowne nieokreślone odczucie. Nie czułam lęku tylko zdziwienie. Zasnęłam. Rano telefon, że tato nie żyje. Na jednej z kart wszelkich dokumentacji, które dostaliśmy była godzina śmierci. Ta godzina pokrywała się z momentem, kiedy obudziłam się w nocy. 3:15.
        Po śmierci siostry długo nie mogłam pogodzić się z jej odejściem. Niby funkcjonowałam, ale ciągle czułam jej brak, niewiele rzeczy mnie cieszyło. Po prostu dół.
        Musiałam oddać wtedy telefon do naprawy. Po odbiorze okazało się, że zniknęła cześć zdjęć, między innymi zdjęć siostry, na których mimo choroby jest uśmiechnięta. Ostatnich.
        Wtedy pomyślałam, że to może znak, żeby wrócić do życia, do żywych. I tak zrobiłam. Odcięłam tamten okres. Od razu.
        Może to znak a może po prostu podświadomość,obrona organizmu przed zbyt długim rozpamiętywanim, może zbieg okoliczności Nie wiem.Ale, że takie sytuacje miały miejsce jest faktem.
        Trudno wytłumaczalnym, ale...
        Zdjęcia w telefonie znalazły są po kilku dniach w innym miejscu.
        • undead.mortis Re: wiara? 24.11.18, 07:55
          współodczuwanie połączone z autosugestią? hmmmmmmmm
          ale jest takie coś i nic nie poradzisz
        • margott_2 Re: wiara? 24.11.18, 08:47
          Fajnie się wątek rozwinął. Lubię o tym czytaćsmile Kiedyś jak Szarlotta napisała, że spadła z platformy i jej życie przeleciało przed oczami to do dziś pamiętam. Moje klimatysmile
    • tomekzgor Re: wiara? 23.11.18, 21:48
      Wśród prostego ludu, w dodatku w górach różne duchy, demony, płanetniki kręca się wśród ludzi na co dzień. Pamietam że wciąż ktoś coś takiego widział, odstraszał. Teraz myślę że czynnikiem sprzyjającym było częste spożywanie bimbru wink
      Ale faktem jest że jak człowiek od dziecka słyszy i widzi takie rzeczy, to chcąc nie chcąc trochę w to wierzy.
      • margott_2 Re: wiara? 23.11.18, 21:53
        A u nas na wschodzie zielone mgły nad cmentarzami i szeptuchy, do których po poradę przybywają w luksusowych autachwink
        • tomekzgor Re: wiara? 23.11.18, 22:02
          W górach nie ma szeptuch, są guślarki. Ale chyba obie pracują w tej samej branży
          • margott_2 Re: wiara? 23.11.18, 22:03
            Pewnie takwink
        • dolores2222 Re: wiara? 23.11.18, 22:20
          No to powiem coś, co mnie od jakiegoś czasu dręczy.
          Pewna pani została skrzywdzona przez pewnego pana.
          Chciała rzucić na niego zły urok, omen czy jak tam zwał. Poszła do szeptuchy. Owa powiedziała jej, że tylko do dobrego przyczynić się może. Więc pani poprosiła o to, żeby ten pan nigdy już nie miał okazji skrzywdzić żadnej kobiety. I podobno pan się rozchorował w krótkim czasie dość poważnie. Szpitale, zabiegi, co zapewne odciągnęło jego uwagę od podbojów miłosnych. Ale co ciekawe podobno to doświadczenie zmieniło go na lepsze.
          Ja tej kobiecie z opowieści nie uwierzyłam.
          Ale cały czas mi to siedzi w głowie i przy takich okazjach się przypomina.
          I co wy na to? Bo mnie to przeraża, gdyby to miała być prawda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka