kevinjohnmalcolm
01.12.18, 23:22
Słuchajcie, byłem ostatnio na konferencji. Wieczorem, gdy zakończyła się część oficjalna, towarzystwo przeniosło się do pubu. Chcąc nie chcąc musiałem za resztą podążyć, ale po 5 minutach spędzonych w jazgocie wymiękłem i pojechałem do domu.
Wytłumaczcie mi: co można robić w pubie?
Nigdy, ale to nigdy nie pojmowałem jaką można mieć przyjemność z przebywania w miejscu z tak głośną muzyką, że nie słychać własnych myśli, a do osoby siedzącej obok trzeba krzyczeć, a i tak są marne szanse że nas usłyszy.
O co chodzi? Dlaczego ludzie tak masowo się garną do takich miejsc?
Wiem że w Anglii bywają puby na uboczu w których jest jakaś cicha muzyka w tle i fajny klimat, coś takiego rozumiem, ale w centrach miast praktycznie wszędzie puszczają tak głośną muzykę, że nie ma mowy o żadnej rozmowie, słychać jedynie jeden wielki jazgot i dudnienie. Mimo wszystko te miejsca są wypełnione gęstym tłumem. Czy ktoś kto lubi takie klimaty mógłby mi wytłumaczyć co takiego jest w nich wspaniałego? Ale tak prostym językiem, żebym zrozumiał.