Dodaj do ulubionych

Gogol i TJ

05.07.17, 22:57
Spotkaliśmy się w kawiarni pod Barbakanem. Gogol, wielka indywidualność, charyzma i urok osobisty, które sa nieprzemijające. TJ bardzo fajna i miła i całkowicie oczarowana Gogolem. Przekazałem jedną z moich książęk z dedykacją. Pozdrawiam :)
Obserwuj wątek
          • druginudziarz Re: Gogol i TJ 06.07.17, 10:56
            sabat3 napisał:

            > wont2 napisał:
            > > Nie liczy sie, nie bylo orgietki :(
            >
            > Pozwol chociaz miec nadzieje, niech wyobraznia pracuje :)

            O_o Twoja wyobraźnia pracuje w okolicach gogolowego wieku? :)
              • druginudziarz Re: Gogol i TJ 07.07.17, 09:19
                gogol77 napisał:

                > druginudziarz napisał:
                > > ... pracuje w okolicach gogolowego wieku? :)>
                >
                > Ale jesteś podły ;-)
                To z zazdrości gogol ;)

                > TJ przymyka na to oko!
                Przekaz moje najszcczersze wyrazy uszanowania.
                      • sabat3 Re: Gogol i TJ 07.07.17, 20:45
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Czy forumowe polaczenie z zona jest rowniez mozliwe? ;-)

                        Sprobuj telepatia ;)
                        Albo wyciagnij z innego nicka telefon od Gogola i bombarduj w nieoczekiwanych chwilach polaczeniami - moze odbierze malzonka :p
                        Bedziesz mogla z dzika satysfakcja wywlec obcym ludziom trupa z szafy.
                        • gogol77 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 07:48
                          sabat3 napisał:
                          >...obcym ludziom...>

                          Sabat, ale np. moje spotkanie z markiem wykazało, że my tu już nie jesteśmy sobie obcy! Sam się zdziwiłem. Gadaliśmy jakbyśmy się znali od lat.
                          To forum zbliża ludzi. Nie tylko wirtualnie. Niekiedy przecież wiemy więcej o sobie niż najbliższe (wydawało by się) osoby!
                          • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 08:21
                            Potwierdzam. Tak było. Byliśmy i jesteśmy związani z wieloma wspólnymi miejscami. Mieszkaliśmy 200 metrów od siebie na warszawskim Powiślu i tak dalej i dalej.
                          • sabat3 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 08:32
                            I tak, i nie. Mowimy tutaj o naszej sferze intymnej, ktora zna bardzo niewiele osob. Ale o naszej sferze publicznej czesto nie wiemy nic. Jak sie ktos nazywa, jak wyglada, jakie mial przezycia, jakie doswiadczenia. Dopiero gdybys polaczyl te sfery, to wyjdzie pelniejsze poznanie.
                            Prawda jest, ze ludzie to samotne wyspy i czesto tak do konca nie zna ich nikt.
                            • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 08:38
                              sabat3 napisał:

                              > I tak, i nie. Mowimy tutaj o naszej sferze intymnej, ktora zna bardzo niewiele osob. Ale o naszej sferze publicznej czesto nie wiemy nic. Jak sie ktos nazywa, jak wyglada, jakie mial przezycia, jakie doswiadczenia. Dopiero gdybys polaczy l te sfery, to wyjdzie pelniejsze poznanie.
                              ---------------------
                              W takim razie Gogol jest jedną z bardzo niewielu osób, które znają moje obydwie sfery.
                              >
                        • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 12:30
                          sabat3 napisał:

                          > hello-kitty2 napisała:
                          >
                          > > Czy forumowe polaczenie z zona jest rowniez mozliwe? ;-)
                          >
                          > Sprobuj telepatia ;)
                          > Albo wyciagnij z innego nicka telefon od Gogola i bombarduj w nieoczekiwanych c
                          > hwilach polaczeniami - moze odbierze malzonka :p
                          > Bedziesz mogla z dzika satysfakcja wywlec obcym ludziom trupa z szafy.

                          FORUMOWE a nie telefoniczne. Ale Ty jestes nerwowy, musisz byc obsrany swoja sytuacja z kochanka. Jak widac Gogol nie jest. Akurat bede psuc dziadkom ostatnie zabawy w zyciu. Smieje sie z tej forumowej relacji przekazywania pozdrowien wte i wewte. Ale jak wywolujesz wilka z lasu, to boj sie, boj.
                          • ninek04 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 20:27
                            hello - kitty 2 napisała
                            >Akurat bede psuc dziadkom ostatnie zabawy w zyciu. Smieje sie z tej forumowej relacji przekazywania pozdrowien wte i wewte. Ale jak wywolujesz wilka z lasu, to boj sie, boj.<

                            Łoo, no, odezwała się, babcia, która zawiesiła swoją seksualność na kołku, bo już się wcześniej tyle naużywała,a teraz jebie tę swoją formę i czuje się wreszcie spełniona. Jak nawet w akcie desperacji ( albo eksperymentu,ha,ha) zacznie swojego pierdzącego współlokatora podrywać , to on się na nią wypina tyłkiem i zaczyna brechtać. Jak widać, skończyłaś w momencie, gdy inni dopiero zaczynają, no wiesz, w końcu ta lepsza połowa życia, z celami i przyjemnościami jeszcze przed większością( nawet tą zaawansowaną wiekiem) jest jak najbardziej możliwa, a ty se ciśnij,tak jak lubisz.
                          • sabat3 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 23:23
                            hello-kitty2 napisała:
                            > FORUMOWE a nie telefoniczne. Ale Ty jestes nerwowy, musisz byc obsrany swoja sy
                            > tuacja z kochanka. Jak widac Gogol nie jest. Akurat bede psuc dziadkom ostatnie
                            > zabawy w zyciu. Smieje sie z tej forumowej relacji przekazywania pozdrowien wt
                            > e i wewte. Ale jak wywolujesz wilka z lasu, to boj sie, boj.

                            E, nie o to chodzi. Wierz mi, mój lęk maleje z czasem. Na początku przebywania na forum faktycznie strasznie się bałem, a Ty miałaś kilka takich krzywych akcji z przeczesywaniem internetu na temat kochanków itd. - faktycznie mogłem to wtedy mylnie odebrać, ze względu na własny nastrój.
                            Boisz się bardziej, gdy nie zmierzysz się z własnym strachem.
                            Ja się zmierzyłem dwa razy - pierwszy raz gdy znalazła otwarte forum BSWM i myślałem, że będzie zgłębiać temat, a drugi raz, gdy próbowałem postawić wszystko na jedną kartę na samym początku w zeszłego roku. Byłem przekonany, że to już rozwód. W sumie i tak się to tak pewnie kiedyś skończy.
                            Wiem też na co czekasz. Że w końcu powinie mi się łapa i będę błagał u żony o wybaczenie, a kochankę porzucę. Domyślam się, że chciałabyś sobie w ten sposób udowodnić, jacy mężczyźni generalnie są. I że są podli ;)
                            Myślę, że się zawiedziesz. Tak, jestem na co dzień lękliwy. Ale w sytuacjach skrajnych potrafię mobilizować się o wiele silniej niż większość ludzi.
                            Zresztą zobaczymy.
                            Teraz, w tej chwili? Nie, nie boję się. Będzie co będzie.
                            A jedyne co mnie wkurzyło, to moje domniemania co do chęci dokuczenia starszemu małżeństwu Gogolów. Jeśli to moja nadinterpretacja, to wybacz, ale taką chęć wyczułem. A "schadenfreude" w ludziach nie znoszę, doprowadza mnie to do białej furii. Oczywiście, skoro zaprzeczasz - najwyraźniej niewłaściwie to odebrałem.
                            • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 01:52
                              Boze Sabat co Ty wypisujesz. Czy Ty jestes moim kochankiem albo Gogol, czy jestem z ktoryms z Was emocjonalnie zwiazana, czy cos od Was chce albo jestem jakos od Was zalezna albo czy ktorys z Was ma na moje zycie/na mnie jakis wplyw? No to po jakiego gwinta mialabym podejmowac jakiekolwiek dzialania zwiazne z Wami w swoim zyciu prywatnym? Przeciez my sie w ogole nie znamy. Obcymi ludzmi jestesmy.

                              Dodatkowo (nagrabie sobie ale co tam) przyznam sie, ze odkad sie dowiedzielismy w jakim Gogol jest wieku, no to nie potrafie go w ogole traktowac powaznie ;) Za cholere. Ja widze po swojej matce jak dziecinnieje, jak nie umie obsluzyc nawet mikrofali, jak gada ciagle te same historie, nieraz ogladalam w kawiarniach jak staruszkowie sie ciesza do ciast z kremem, to sa duze dzieci, jak niepelnosprawni umyslowo, ktorzy jaraja sie z prostych rzeczy: z jedzenia np. Mam do tego cieply stosunek, a nawet bardzo cieply, no ale taki poblazliwy. Trzeba cieszyc sie ich szczesciem, pomagac i tyle.

                              Domyślam się, że chciałabyś sobie w ten sposób u
                              > dowodnić, jacy mężczyźni generalnie są. I że są podli ;)

                              Znowu jakis nietrafiony wniosek. Na tym forum wielokrotnie w roznych sprawach wystepowalam po stronie mezczyzn i mezczyzni mnie zawsze lubieli (i tu i w realu). Skad w ogole pomysl, ze ja jestem przeciwko mezczyznom.
                              • sabat3 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 07:33
                                To co piszesz o staruszkach zdarza sie dosc czesto i jest wynikiem degeneracji mozgu. Ale nie zawsze dziala to w ten sposob. Czasem mozg zachowuje bardzo wysoka sprawnosc az do smierci.
                                • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 09:10
                                  sabat3 napisał:

                                  > To co piszesz o staruszkach zdarza sie dosc czesto i jest wynikiem degeneracji mozgu. Ale nie zawsze dziala to w ten sposob. Czasem mozg zachowuje bardzo wysoka sprawnosc az do smierci.
                                  -------------------------
                                  Gogol sprawniejszy umysł i więcej życiowej energii niż trzy czwarte moich kolegów w liceum i na studiach. To tyle w temacie intelektu.
                              • gogol77 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 08:23
                                hello-kitty2 napisała:
                                > Dodatkowo (nagrabie sobie ale co tam) przyznam sie, ze odkad sie dowiedzielismy
                                w jakim Gogol jest wieku, no to nie potrafie go w ogole traktowac powaznie ;) Za cholere.>

                                >Ja widze po swojej matce jak dziecinnieje >
                                :-) Ze mną też jak z dzieckiem - za rękę i do łóżka
                                >jak nie umie obsluzyc nawet mikrofali,>
                                Umiem!!!
                                >jak gada ciagle te same historie>,
                                Niestety tak, marek usłyszał kilka moich standardowych opowieści
                                > nieraz ogladalam w kawiarniach jak staruszkowie sie ciesza do ciast z kremem,>
                                Ja lubię serniki, za sernik byłbym w stanie zamordować staruszkę
                                > to sa duze dzeci >
                                Tu się nie zgodzę, dzieci nie ruchają!
                                > niepelnosprawni umyslowo>
                                O kurwa! żeby się tylko prezes nie dowiedział bo mnie wypierdoli z roboty!
                                >...ktorzy jaraja sie z prostych rzeczy>
                                Mnie jarają cycki TJ nie mówiąc już o cipce! Czy są proste? No nie wiem :-)

                                A tak ogólnie to Ty nie wiesz kitty (a ruchałaś przecież na boku, czy coś pomyliłem?) że bigamia wymaga ogromnej dyscypliny, ogromnej sprawności umysłowej, należy dokładnie pamiętać co się nakłamało, mieć zawsze przygotowane "story" na wypadek przesłuchań, usuwać z auta, z telefonu dowody przestępstwa itd
                                > mam do tego cieply stosunek, a nawet bardzo cieply, no ale taki poblazliwy. Trzeba cieszyc sie ich szczesciem, pomagac i tyle.>
                                Dziękuję Kitty, z całego serca dziękuję za ten ciepły... stosunek. Stosunek??? Ale my przecież się nie bzykaliśmy? Czyżbym coś zapomniał? Alzheimer?
                                > Domyślam się, że chciałabyś sobie w ten sposób udowodnić, jacy mężczyźni generalnie są. I że są podli ;)>
                                A nie są? cudzołożnicy jedni!
                              • gogol77 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 11:23
                                hello-kitty2 napisała:
                                >... Trzeba cieszyc sie ich szczesciem, pomagac i tyle.>

                                Pomagać??
                                Gdzieś w wątku obok napisałem niedawno, że 2k+m to jak najbardziej. Ale, ale! no przecież wiesz, pisałem kiedyś, że się Ciebie boję ;-). A w takim układzie to by mi chyba nie stanął bo pożądliwość i strach - to się raczej wykluczają. Kobiety, to nawet ze strachu przed ciążą - nie mogą dojść!
                              • aandzia43 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 11:24

                                > Dodatkowo (nagrabie sobie ale co tam) przyznam sie, ze odkad sie dowiedzielismy
                                > w jakim Gogol jest wieku, no to nie potrafie go w ogole traktowac powaznie ;)
                                > Za cholere. Ja widze po swojej matce jak dziecinnieje, jak nie umie obsluzyc na
                                > wet mikrofali, jak gada ciagle te same historie, nieraz ogladalam w kawiarniach
                                > jak staruszkowie sie ciesza do ciast z kremem, to sa duze dzieci, jak niepeln
                                >
                                Kitty, ludzie się starzeją w bardzo bardzo różnym tempie i na różne sposoby. Zależy od warunków wyjściowych, potencjału, genów, chorób degeneracyjnuch lub ich braku, itd. Ja już się nauczyłam nie przykładać jednej miary do wszystkich z jednej grupy np. wiekowej, bo zdarzały mi się duże zaskoczenia w jedną i w drugą stronę.
                                • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 12:05
                                  aandzia43 napisała:

                                  > Kitty, ludzie się starzeją w bardzo bardzo różnym tempie i na różne sposoby. Za
                                  > leży od warunków wyjściowych, potencjału, genów, chorób degeneracyjnuch lub ich
                                  > braku, itd. Ja już się nauczyłam nie przykładać jednej miary do wszystkich z j
                                  > ednej grupy np. wiekowej, bo zdarzały mi się duże zaskoczenia w jedną i w drugą
                                  > stronę.

                                  Oczywiscie masz racje. Pozostane zatem przy tym cieplym stosunku do starszych. Po prostu w zyciu by mi nie przyszlo do glowy co mi Sabat przypisal, ze bede Gogola w realu napadac zeby mu zycie niszczyc. Normalnie to by mnie te ciagle odniesienia do cipek i ruchania w kazdym Gogola poscie wkurzaly, a teraz jak wiem ile on ma lat, no to mi sie wlacza obrazek jak dziadkowie sie do tej bitej smietany ciesza. I teraz: w moich opisach to nie jest degradujace, bo ja podziwiam ten nawrot do cieszenia sie z prostych rzeczy. NIe wygladam ale mialam w swoim zyciu pare kotow i lubialam ich towarzystwo glownie z tego wzgledu, ze dawaly mi perspektywe, z ktorej uczylam sie dystansu do stresu. Na pewno wiesz jak kot idzie, idzie i nagle bach prosto z tego chodu plynnie sie polozyl i rozciagnal na podlodze. No nie moglam sie nadziwic i napodziwiac jak on ma wjebane na otoczenie. Taki obrazek sprawia, ze udziela mi sie to, co Ty opisujesz czesto jako byczka Fernando, od dziadkow mam to samo, a sama z siebie nie umiem tego wygenerowac. Wiec koty i dziadkowie sa potrzebni ;)

                                  ps na poczatku jak przyjechalam do Holandii to poszlam pracowac jako wolontariusz (za darmo) w domu starcow, chcialam bardzo ale mnie nie przyjeli, bo raz nie potrzebowali (tutaj najstarsi sa najbogatsi wiec takie domy starcow to jak apartamentowce sa z profesjonalna obsluga), a dwa ze dziadkowie czesto mowia tylko w dialekcie, ktorego ja nie rozumialam wiec nie szloby sie dogadac. No to skoro mnie nie chcieli, to lazilam czasem do takich kawiarni, ich ulubionych (jest taka sieciowka u nas) zeby sie 'nimi otaczac' i tam zawsze patrzylam jak jedza te ciasta i jaka maja z tego radoche.
                                  • gogol77 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 13:09
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > Normalnie to by mnie te ciagle odniesienia do cipek i ruchania w kazdym Gogola poscie wkurzaly, a teraz jak wiem ile on ma lat>

                                    Bo to jest kurwa forum o seksie!!!. A jak będzie o hodowli pieczarek to będę pisał o... końskim gównie (zdaje się, że to najlepsze podłoże pod pieczarki?)
                                    I co? Czy to był błąd, że zrobiłem coming out?
                                    Ja nie żałuję, choć nie powiem, wyrazy seksualnego zainteresowania (jak sea sea, kobiety wrażliwej na bajer!) pięknie łechtały moje ego :-). Ale fajniej jest być sobą.
                                  • gogol77 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 13:35
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > Normalnie to by mnie te ciagle odniesienia do cipek i ruchania w kazdym Gogola poscie wkurzaly, a teraz jak wiem ile on ma lat, no to mi sie....>

                                    Kitty, a ja zauważyłem taką prawidłowość: faceci, kobiety zresztą też, a nawet chyba bardziej - gdy seks im się skichał i oni dla zdrowia psychicznego wyparli temat seksu ze swojej głowy, to oni z wielką determinacją unikają tematu, oburzają się gdy ktoś im przypomni, że seks istnieje. A już wpadają w furię jak usłyszą, że ktoś rucha i jest mu pięknie.
                                    I ten Twój wpis jest na to książkowym dowodem!!!
                                    A także ten oburzony ksiądz co mi nie dał rozgrzeszenia jak mu w konfesjonale powiedziałem, że było fajnie :-)
                                    • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 14:39
                                      gogol77 napisał:

                                      > Bo to jest kurwa forum o seksie!!!. A jak będzie o hodowli pieczarek to będę pi
                                      > sał o... końskim gównie (zdaje się, że to najlepsze podłoże pod pieczarki?)
                                      > I co? Czy to był błąd, że zrobiłem coming out?
                                      > Ja nie żałuję, choć nie powiem, wyrazy seksualnego zainteresowania (jak sea sea
                                      > , kobiety wrażliwej na bajer!) pięknie łechtały moje ego :-). Ale fajniej jest
                                      > być sobą.

                                      > Kitty, a ja zauważyłem taką prawidłowość: faceci, kobiety zresztą też, a nawet
                                      > chyba bardziej - gdy seks im się skichał i oni dla zdrowia psychicznego wyparli
                                      > temat seksu ze swojej głowy, to oni z wielką determinacją unikają tematu, obur
                                      > zają się gdy ktoś im przypomni, że seks istnieje. A już wpadają w furię jak usł
                                      > yszą, że ktoś rucha i jest mu pięknie.
                                      > I ten Twój wpis jest na to książkowym dowodem!!!
                                      > A także ten oburzony ksiądz co mi nie dał rozgrzeszenia jak mu w konfesjonale p
                                      > owiedziałem, że było fajnie :-)

                                      TYle, ze Sea.sea twierdzi, ze to nie byly wyrazy SEKSUALNEGO zainteresowania i raczej nie zyczy sobie zeby jej to przypominac. Przynajmniej tak zrozumialam. Poza tym zaczyna mnie meczyc jak widze chlopow wiecznie wpychajacym sie we wszystkie relacje z kobietami (nawet na forum) z tym swoim zasranym EGO 'dawac mi dawac, bo mi sie nalezy zainteresowanie, bo jestem zajebisty, wazny, najwazniejszy, gram pierwsze skrzypce, lecta na mnie tu teraz wszystkie, bo jak nie lecita to jestesta banda gnoju'.
                                      Ja nie wiem Gogol czy Ty sobie zdajesz sprawe, ze opowiesci dziadka o ruchaniu nie sa podniecajace dla nikogo. Nikt przy tym sie nie onanizuje ani nie podnieca. Wiec nie wiem na co liczysz? Na furie tez nie licz. Powiem wprost: niewiele mnie obchodzisz, nie jestes ani interesujacy ani ciekawy, do tego monotematyczny, powtarzasz sie z historyjkami jak moja matka, a ja akurat nie lece ani na bajer ani na gawedziarstwo. Poza tym roznica wieku jest nie do przeskoczenia zeby traktowac Cie w ogole w kategoriach rebnych. No sorry, chcialam Ci tego oszczedzic ale sie pchasz na chama ;) Tam Druginudziarz probowal delikatnie dac do zrozumienia, ze zycie seksualne osob w Twoim wieku nie jest najdelikatniej mowiac obiektem zainteresowania osob ze srednia wieku jak na forum wiec wybacz na moje zachwyty, przyklaski i inne owacje liczyc nie mozesz. A o seksie to ja sobie bardzo chetnie pogadam z wybranym panem w swoim wieku (bez oburzania jakie mi przypisujesz) i tez nie kontemplujac jego opisow jak to zasadza w dziure jakiejs pani, bo to znowu nie jest aspekt, ktory mnie interesuje w tematach damsko-meskich najbardziej.
                                      • kag73 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 15:34
                                        "Tam Druginudziarz probowal delikatnie dac do zrozumienia, ze zycie seksualne osob w Twoim wieku nie jest najdelikatniej mowiac obiektem zainteresowania osob ze srednia wieku jak na forum wiec wybacz na moje zachwyty, przyklaski i inne owacje liczyc nie mozesz. "

                                        A ja akurat odbieram jego osobe i historyjki bardzo pozytywnie, oczywiscie te o kwestiach seksualnych, bo daja nadzieje, ze zyciem seksualnym mozna cieszyc sie do poznego wieku :) Nie wiem tez czy seks ludzi w srednim wieku jest obiektem czyjegos zainteresowania, no chyba, ze samych zainteresowanych. Albo przyjmijmy, ze skoro ktos seks uprawia(bez wzgledu na wiek) to moze o nim pogadac czy wymieniac sie doswiadczeniami, przynajmniej na forum o seksie.
                                        Poza tym Gogol jest mlody duchem, gdyby nie napisal ile ma lat nigdy bym na to nie wpadla.
                                        Seks w wieku zaawansowanym to temat tabu, stad jakis czas temu nawet pojawialy sie produkcje filmowe co by pokazac, ze seks w starszym wieku to zadna zenada ani przestepstwo i ze owszem istnieje.
                                        • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 15:41
                                          Dobra Kag, a mozesz mi powiedziec czemu Gogol ma do mnie jakies pretensje z dupy, bo nie kasam? Staram sie go przewijac, nie odpowiadac na jego zaczepki, napisalam o pozytywnym, cieplym stosunku do osob starszych, a ten mi sie rzuca do gardla, wtf?
                                            • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 16:25
                                              urquhart napisał:

                                              > Każdy by chciał doświadczyć akceptacji, dowartościowania i innych głasków, a ty
                                              > piszesz to co myślisz i dziwisz się pretensjom :)

                                              Niech sie kazdy dowartosciowywuje SAM, a nie w oczach innych (jeszcze kurna obcych!) ludzi.
                                              • sabat3 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 16:37
                                                hello-kitty2 napisała:
                                                > Niech sie kazdy dowartosciowywuje SAM, a nie w oczach innych (jeszcze kurna obc
                                                > ych!) ludzi.

                                                To najskuteczniejsze.
                                                Przykladowo - jesli dziewczyna ma kilkadziesiat kilogramow nadwagi, to najlepsza pomoca dla niej byloby dawanie podpowiedzi jak je zgubic i zyskac jedrne cialo, zamiast raczyc opowiastkami, ze najwazniejsza jest dusza i intelekt, i ze temu wlasciwemu, naprawde wartosciowemu mezczyznie bedzie na niej zalezalo pomimo jej ogromnej nadwagi. O wiele bardziej dowartosciowujace byloby dla niej, gdyby po osiagnieciu figury laski mezczyzni zaczeli sie do niej lasic i plaszczyc u jej stop ;)
                                                To daloby jej gleboko egoistyczna, ale potezna satysfacje, ktora w tym wypadku moglaby dzialac leczaco i pozytywnie.
                                                • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 16:57
                                                  sabat3 napisał:

                                                  > hello-kitty2 napisała:
                                                  > > Niech sie kazdy dowartosciowywuje SAM, a nie w oczach innych (jeszcze kur
                                                  > na obc
                                                  > > ych!) ludzi.
                                                  >
                                                  > To najskuteczniejsze.
                                                  > Przykladowo - jesli dziewczyna ma kilkadziesiat kilogramow nadwagi, to najlepsz
                                                  > a pomoca dla niej byloby dawanie podpowiedzi jak je zgubic i zyskac jedrne cial
                                                  > o, zamiast raczyc opowiastkami, ze najwazniejsza jest dusza i intelekt, i ze te
                                                  > mu wlasciwemu, naprawde wartosciowemu mezczyznie bedzie na niej zalezalo pomimo
                                                  > jej ogromnej nadwagi. O wiele bardziej dowartosciowujace byloby dla niej, gdyb
                                                  > y po osiagnieciu figury laski mezczyzni zaczeli sie do niej lasic i plaszczyc u
                                                  > jej stop ;)
                                                  > To daloby jej gleboko egoistyczna, ale potezna satysfacje, ktora w tym wypadku
                                                  > moglaby dzialac leczaco i pozytywnie.

                                                  No jak widac nie bardzo, bo do Ciebie sie nikt po utracie nadwagi nie zaplaszczyl. Wiec nie wiem po co wypaczasz sens moich slow.
                                                  • sabat3 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 20:16
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > No jak widac nie bardzo, bo do Ciebie sie nikt po utracie nadwagi nie zaplaszcz
                                                    > yl. Wiec nie wiem po co wypaczasz sens moich slow.

                                                    No chwila, czy ja jestem laska i wyglad determinuje moja atrakcyjnosc w oczach plci przeciwnej?
                                                    A chociaz sie nikt nie plaszczy i wcale tego nie oczekuje, to uwazam to ogolnie za bardzo pozytywna zmiane w moim zyciu.
                                                    Przede wszystkim w porownaniu do poprzedniego stanu jestem zdecydowanie sprawnejszy i bardziej gibki, roznica jest taka, ze momentami czuje sie jak jakis ninja ;) Komfort zycia czlowieka o prawidlowym BMI jest kolosalnie wyzszy niz grubasa. Co do zmiany wizerunkowej - moze nie wzbudza entuzjazmu, ale za to nie doswiadczam kasliwych uwag i spojrzen pelnych odrazy od przypadkowo napotkanych osob. Wreszcie wygladam kurwa normalnie :) To jest mega i warto bylo o to sie starac.
                                                    Sprawnosciowo, wizerunkowo i zdrowotnie na plus - to lepsze niz tandetne pocieszanie, ze liczy sie wnetrze. Niby sie liczy, ale jesli czlowiek moze zdjac sobie z barkow ciezar, to niech to zrobi.
                                                  • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 20:28
                                                    sabat3 napisał:


                                                    > A chociaz sie nikt nie plaszczy i wcale tego nie oczekuje, to uwazam to ogolnie za bardzo pozytywna zmiane w moim zyciu.
                                                    > Przede wszystkim w porownaniu do poprzedniego stanu jestem zdecydowanie sprawne
                                                    > jszy i bardziej gibki, roznica jest taka, ze momentami czuje sie jak jakis ninja ;) Komfort zycia czlowieka o prawidlowym BMI jest kolosalnie wyzszy niz grubasa.
                                                    ------------------\
                                                    Brawo Sabat. Należysz do tej mniejszości, której się udało. Tak trzymać
                                                  • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 20:43
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > No chwila, czy ja jestem laska i wyglad determinuje moja atrakcyjnosc w oczach
                                                    > plci przeciwnej?

                                                    Ale nadal wypaczasz sens moich slow. Niech sie kazdy dowartosciowuje SAM, a nie w oczach innych osob <- tak brzmialy. Wiec biorac Twoj przyklad gdy jakas laska jest opasla i ma z tego powodu zanizone poczucie wlasnej wartosci, to niech schudnie w celu jego podwyzszenia z zadbania o swoje cialo, a nie w celu przegladania sie w oczach obcych ludzi.
                                                  • sabat3 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 20:58
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Ale nadal wypaczasz sens moich slow. Niech sie kazdy dowartosciowuje SAM, a nie
                                                    > w oczach innych osob <- tak brzmialy. Wiec biorac Twoj przyklad gdy jakas
                                                    > laska jest opasla i ma z tego powodu zanizone poczucie wlasnej wartosci, to nie
                                                    > ch schudnie w celu jego podwyzszenia z zadbania o swoje cialo, a nie w celu prz
                                                    > egladania sie w oczach obcych ludzi.

                                                    Teraz rozumiem. Ok.
                                                    No to powiem Ci, ze chyba nigdy nie bylas mocno zakompleksiona i nie doswiadczylas agresji na tle swojego kompleksu ze strony innych ludzi.
                                                    Poczucie wlasnej wartosci, owszem, wyrabia sie na zasadzie obiektywnego poczucia zaistnienia cechy (np. Ktos ma oczy i widzi w lustrze, ze ma wielkie muskuly czy kaloryfer, albo widzi ze ma duze cycki i zgrabna dupe), ale ostatecznie sa to cechy, ktore nie dzialaja tylko w wartosciowaniu dla samego siebie, ale i jako wartosciujace w oczach innych.
                                                    Ludzie sa tez istotami spolecznymi i opinie innych ich z reguly ustawiaja - pozytywnie badz negatywnie.
                                                    Zreszta juz o tym mowilismy.
                                                    Wobec tego jestem zdania, zeby sie wartosciowywac zarowno SAMEMU, tak jak Ty to rozumiesz, jak i w oczach innych.
                                                  • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 21:18
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > No to powiem Ci, ze chyba nigdy nie bylas mocno zakompleksiona i nie doswiadczylas agresji na tle swojego kompleksu ze strony innych ludzi.
                                                    ------------------
                                                    Sabat. Kitty miała, w przeciwieństwie do nas, w młodości ogromne powodzenie, a my - nie. To, co nam przychodziło z trudem, albo i w ogóle, ona miała na pstryknięcie palców. To jest ta fundamentalna różnica w postrzeganiu własnej atrakcyjności. Nas ona wiele kosztowała - jej dała natura czy opatrzność.
                                                  • sabat3 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 21:25
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Sabat. Kitty miała, w przeciwieństwie do nas, w młodości ogromne powodzenie, a
                                                    > my - nie. To, co nam przychodziło z trudem, albo i w ogóle, ona miała na pstry
                                                    > knięcie palców. To jest ta fundamentalna różnica w postrzeganiu własnej atrakcy
                                                    > jności. Nas ona wiele kosztowała - jej dała natura czy opatrzność.

                                                    I to usiluje jej wytlumaczyc. Ma ogromny psychologiczny dobrostan, ktorego nie zauwaza i, smiem przypuszczac, wrecz nie szanuje. Ale to nie wyklucza zrozumienia i zaakceptowania alternatywnych potrzeb u innych ludzi. Jednak wiele osob nie ma wyjebane na innych i chce sie podobac. Nie uwazam by to byla jakas nienaturalna potrzeba.
                                                  • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 21:34
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Sabat. Kitty miała, w przeciwieństwie do nas, w młodości ogromne powodzen
                                                    > ie, a
                                                    > > my - nie. To, co nam przychodziło z trudem, albo i w ogóle, ona miała na
                                                    > pstry
                                                    > > knięcie palców. To jest ta fundamentalna różnica w postrzeganiu własnej a
                                                    > trakcy
                                                    > > jności. Nas ona wiele kosztowała - jej dała natura czy opatrzność.
                                                    >
                                                    > I to usiluje jej wytlumaczyc. Ma ogromny psychologiczny dobrostan, ktorego nie
                                                    > zauwaza i, smiem przypuszczac, wrecz nie szanuje. Ale to nie wyklucza zrozumien
                                                    > ia i zaakceptowania alternatywnych potrzeb u innych ludzi.

                                                    Nie mialam zdnego wielkiego powodzenia, normalne, standardowe.

                                                    Jednak wiele osob ni
                                                    > e ma wyjebane na innych i chce sie podobac.

                                                    NIe rozumiem tego zdania. Zamiast 'i' powinno byc 'ze'?

                                                    Nie uwazam by to byla jakas nienatu
                                                    > ralna potrzeba.

                                                    Jak chcesz dowartosciowywania od innych ludzi, to musisz sie im starac podobac. Jak sie nie lapiesz, to popadasz we frustracje, co u Ciebie czesto widac Sabat, az boli czasem.
                                                  • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 21:37
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Jak chcesz dowartosciowywania od innych ludzi, to musisz sie im starac podobac.
                                                    -------------------
                                                    Znowu błąd/ Taki Federer nikomu nie musi starać się podobać. Jest dobry i to wystarcza.
                                                  • gogol77 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 21:33
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Sabat. Kitty miała, w przeciwieństwie do nas, w młodości ogromne powodzenie, a my - nie.

                                                    Ja też nie! Ale potem nadrobiłem!

                                                    To, co nam przychodziło z trudem, albo i w ogóle, ona miała na pstryknięcie palców. To jest ta fundamentalna różnica w postrzeganiu własnej atrakcyjności. Nas ona wiele kosztowała - jej dała natura czy opatrzność. >

                                                    Tak właśnie było też ze mną.
                                                    Ty Marek - wiadomo, ale Sabacie! uszy do góry, wszystko przed Tobą. Nadrobisz! Dużo czasu przed Tobą. Tylko nie popadaj w skrajności optymizmu i pesymizmu jak to masz w zwyczaju.
                                                    Z Markiem w Krk nawet rozmawialiśmy o Tobie. O tej Twojej sinusoidzie nastrojów.

                                                  • gogol77 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 21:54
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Nas ona wiele kosztowała - jej dała natura czy opatrzność >

                                                    Tylko Sabacie, jak już ci się zacznie dobrze układać to uważaj z tym nadrabianiem!
                                                    Bo w facetach, którzy w młodości cierpieli na niedosyty w tej materii rodzi się potrzeba udowadniania sobie...jaki to ja jestem fajny. Potrzeba sprawdzania, czy to aby prawda?
                                                    I można popaść nawet w seksoholizm. Ja może w to nie popadłem, ale odczuwałem potrzebę by garściami czerpać z tych nagle objawionych możliwości.
                                                  • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 21:27
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Teraz rozumiem. Ok.
                                                    > No to powiem Ci, ze chyba nigdy nie bylas mocno zakompleksiona i nie doswiadczy
                                                    > las agresji na tle swojego kompleksu ze strony innych ludzi.
                                                    > Poczucie wlasnej wartosci, owszem, wyrabia sie na zasadzie obiektywnego poczuci
                                                    > a zaistnienia cechy (np. Ktos ma oczy i widzi w lustrze, ze ma wielkie muskuly
                                                    > czy kaloryfer, albo widzi ze ma duze cycki i zgrabna dupe), ale ostatecznie sa
                                                    > to cechy, ktore nie dzialaja tylko w wartosciowaniu dla samego siebie, ale i ja
                                                    > ko wartosciujace w oczach innych.
                                                    > Ludzie sa tez istotami spolecznymi i opinie innych ich z reguly ustawiaja - poz
                                                    > ytywnie badz negatywnie.
                                                    > Zreszta juz o tym mowilismy.
                                                    > Wobec tego jestem zdania, zeby sie wartosciowywac zarowno SAMEMU, tak jak Ty to
                                                    > rozumiesz, jak i w oczach innych.

                                                    Tak Sabat tylko w dowartosciowywaniu sie innymi ludzmi istnieje takie niebezpieczenstwo, ze wiecznie bedzie go malo, szczegolnie jesli Twoje poczucie wartosci jest zanizone zeby moc nim nadlozyc deficyty. Deficyty moga sie poglebiac wiec i dowartosciowywania z zewnatrz trzeba bedzie wiecej. To przeciez jest czesto widoczne nawet w historiach na forum.
                                                  • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 21:35
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Tak Sabat tylko w dowartosciowywaniu sie innymi ludzmi istnieje takie niebezpieczenstwo, ze wiecznie bedzie go malo, szczegolnie jesli Twoje poczucie wartosci jest zanizone zeby moc nim nadlozyc deficyty.
                                                    --------------------
                                                    Nieprawda. Zdobycie upragnionego celu, a więc np. Everestu przez himalaistę o zaniżonej własnej wartości całkowicie rozwiązuje jego problem własnej oceny.
                                                  • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 21:50
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > > Tak Sabat tylko w dowartosciowywaniu sie innymi ludzmi istnieje takie nie
                                                    > bezpieczenstwo, ze wiecznie bedzie go malo, szczegolnie jesli Twoje poczucie wa
                                                    > rtosci jest zanizone zeby moc nim nadlozyc deficyty.
                                                    > --------------------
                                                    > Nieprawda. Zdobycie upragnionego celu, a więc np. Everestu przez himalaistę o z
                                                    > aniżonej własnej wartości całkowicie rozwiązuje jego problem własnej oceny.

                                                    Marek twoja odpowiedziedz na moj post jest nie na temat. Ja pisze w odpowiedzi na post Sabata o potrzebie dowartosciowywania sie innymi osobami, a nie pisze jak w samotnosci rozwiazywac swoje problemy winkajace z znizonego poczuca wartosci.
                                                  • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 22:23
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > hello-kitty2 napisała:
                                                    > > > Tak Sabat tylko w dowartosciowywaniu sie innymi ludzmi istnieje tak
                                                    > ie nie
                                                    > > bezpieczenstwo, ze wiecznie bedzie go malo, szczegolnie jesli Twoje poczu
                                                    > cie wa
                                                    > > rtosci jest zanizone zeby moc nim nadlozyc deficyty.
                                                    > > --------------------
                                                    > > Nieprawda. Zdobycie upragnionego celu, a więc np. Everestu przez himalais
                                                    > tę o z
                                                    > > aniżonej własnej wartości całkowicie rozwiązuje jego problem własnej ocen
                                                    > y.
                                                    >
                                                    > Marek twoja odpowiedziedz na moj post jest nie na temat. Ja pisze w odpowiedzi na post Sabata o potrzebie dowartosciowywania sie innymi osobami,
                                                    ------------------------------
                                                    Czytaj posty Gogola, Sabata i moje, czyli facetów, którzy startowali z niskiego poziomu atrakcyjności. Aby to zmienić, zrobili wielki wysiłek i patrzą, czy ten ten wysiłek był skuteczny. Postrzeganie innych jest jakąś może subiektywną miarą skuteczności. Każdy może o sobie powiedzieć: jestem zajebisty, ale to postrzeganie innych to potwierdza. Tak więc Sabat, po schudnięciu, ma kochankę, Gogol tych kochanek wiele, a ja jestem z najpiękniejszą babką, jaka znałem i znam. Ten niski punkt startowy spowodował, że cenimy i cieszymy się z tego, co nam się udało.
                                                  • sabat3 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 07:54
                                                    Kitty chyba moze chodzic o to, ze jak ktos nie jest w stanie osiagnac swoich celow w zakresie zdobycia przychylnej oceny ze strony innych osob, to bedzie to zrodlo bezustannej frustracji. Ze w tym wypadku lepiej sie nie przejmowac i skupic na osiagnieciu wlasnych celow. Z tym trudno sie nie zgodzic. Z drugiej strony - latwiej powiedziec niz zrobic.
                                                  • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 08:47
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Kitty chyba moze chodzic o to, ze jak ktos nie jest w stanie osiagnac swoich celow w zakresie zdobycia przychylnej oceny ze strony innych osob, to bedzie to zrodlo bezustannej frustracji. Ze w tym wypadku lepiej sie nie przejmowac i skupic na osiagnieciu wlasnych celow. Z tym trudno sie nie zgodzic. Z drugiej strony - latwiej powiedziec niz zrobic.
                                                    -----------------------
                                                    Nadrzędne jest osiągnięcie własnych celów, ale perspektywa uznania może być motywująca. Zobacz, że jak sama przyznała, na studia niderlandystykli poszła, żeby w holenderskim, społeczeństwie awansować z niemal najniższego szczebla, nieznającego języka imigranta, na szczebel równouprawnienia i uznania za ,,swojego". Tak więc dyskomfort,.niedogodność, czy ból był powodem tego dużego i godnego uznania wysiłku. Zawsze motywem jest niedogodność, bo jak jest OK, to po co sie męczyć. Nasza niedogodność wynikała z niedostatecznej atrakcyjności w oczach kobiet, tak więc sam mechanizm był właściwie identyczny.
                                                  • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 09:05
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Nadrzędne jest osiągnięcie własnych celów, ale perspektywa uznania może być mot
                                                    > ywująca. Zobacz, że jak sama przyznała, na studia niderlandystykli poszła, żeby
                                                    > w holenderskim, społeczeństwie awansować z niemal najniższego szczebla, niezna
                                                    > jącego języka imigranta, na szczebel równouprawnienia i uznania za ,,swojego".

                                                    Nauka jezyka to koniecznosc by porozumiewac sie z otaczajacymi ludzmi, a nie jakas potrzeba uzania. Przez kogo zreszta? Nigdy nie bede 'swoja', wystarczy, ze sie odezwe i od razu wszyscy wiedza, ze nie jestem stad.

                                                    TY Marek masz z kolei obsesje sukcesu.
                                                  • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 09:14
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nadrzędne jest osiągnięcie własnych celów, ale perspektywa uznania może b yć motywująca. Zobacz, że jak sama przyznała, na studia niderlandystykli poszła, żeby
                                                    > > w holenderskim, społeczeństwie awansować z niemal najniższego szczebla,> niezna
                                                    > > jącego języka imigranta, na szczebel równouprawnienia i uznania za ,,swojego".
                                                    >
                                                    > Nauka jezyka to koniecznosc by porozumiewac sie z otaczajacymi ludzmi, a nie jakas potrzeba uzania. Przez kogo zreszta? Nigdy nie bede 'swoja', wystarczy, ze sie odezwe i od razu wszyscy wiedza, ze nie jestem stad.
                                                    -------------------------
                                                    Znajomość lokalnego języka jest zawsze uznawana i jest kluczem do zawodowego sukcesu. Akcent jest bez znaczenia.

                                                    ---------------------------
                                                    > TY Marek masz z kolei obsesje sukcesu.
                                                    --------------------------
                                                    Nie, miałem kompleksy brzydkiego kaczątka i je wyleczyłem. Ten kompleks mnie bardzo motywował, bo nic mi łatwo nie przychodziło. .
                                                  • gogol77 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 13:33
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Nauka jezyka to koniecznosc by porozumiewac sie z otaczajacymi ludzmi, a nie jakas potrzeba uzania. Przez kogo zreszta? >

                                                    U mnie nauka języka/języków to było czyste wyrachowanie by móc sprzedawać swoją wiedzę za dewizy czyli za prawdziwe pieniądze. Komuna!! Moja pensja w kraju wynosiła 30 USD po wolnorynkowym kursie. Tam zarabiałem 1500 USD/miesiąc + zakwaterowanie i pełne wyżywienie!! Takie to były czasy. Dziś za takie pieniądze niewielu by się chciało wyjeżdżać do Afryki.
                                                  • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 13:45
                                                    gogol77 napisał:


                                                    > U mnie nauka języka/języków to było czyste wyrachowanie by móc sprzedawać swoją wiedzę za dewizy czyli za prawdziwe pieniądze.
                                                    -------------------
                                                    Dokładnie, no ale jeden pan twierdzi, że gdybyś sie uczył z powodu pasji, to byłoby wartościowsze. To co pozwolio mi jakoś funkcjonować za komuny i po niej to zawód + języki.
                                                  • gogol77 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 13:57
                                                    gogol77 napisał:
                                                    > U mnie nauka języka/języków to było czyste wyrachowanie by móc sprzedawać swoją wiedzę za dewizy czyli za prawdziwe pieniądze. Komuna!! >

                                                    I Sabat ma znacznie bardziej pod górę niż ja, stąd jego sukces będzie miał większą wartość. Bo w dzisiejszej rzeczywistości o sukces zawodowy, materialny -> rodzinny jest nieporównywalnie trudniej.
                                                    Komuna miała tę wygodną stronę, że o wiele łatwiej niż dziś było się wyróżnić z pośród tłumu szarych, pozbawionych inicjatywy ludzi.
                                                    Były dwie metody: albo lizać dupę komunie - partia, albo być dobrym zawodowo.
                                                    Do Afryki wyjechałem 2 dni przed stanem wojennym. A tam, cała masa tych co się ewakuowali na dobrze płatne kontrakty - uciekając przed: "a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści". Ignoranci nie mający pojęcia o tym co im kazano robić! Esbecy, służby i cale to towarzystwo. Aroganckie, pełne buty.
                                                    Ale ktoś musiał tę robotę odwalać. I to byli tacy jak ja. Więc znowu fuks - znalazłem się we właściwym czasie we właściwym miejscu.
                                                    Życie to ciąg takich przypadkowych fuksów, trafnych i nietrafnych decyzji. Ważne by bilans był dodatni!

                                                  • sabat3 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 08:56
                                                    Osobiscie uwazam, ze w "stawaniu sie lepsza wersja siebie" obowiazuje zasada malych krokow.
                                                    Cele powinny ZMIERZAC we wlasciwym kierunku. Nalezy ogolny cel podzielic na nieduze, REALISTYCZNE cele czesciowe i systematycznie je realizowac.
                                                    Czyli np.:
                                                    1) Nie planuje stac sie czliwiekiem o figurze "Dawida" dluta Michala Aniola w przeciagu kilku miesiecy. Raczej:
                                                    // Jesli jestem gruby:
                                                    Stawiam rezim dietetyczny ograniczajacy kcal o 20% i zaczynam systematyczne treningi, uwazajac na kontuzje

                                                    Lub

                                                    // Jesli jestem zbyt chudy:
                                                    Zwiekszam ilosc bialka i wegli zlozonych w diecie o 20% ogolnego bilansu kalorii i zaczynam pracowac duzymi ciezarami po odpowiedniej rozgrzewce.

                                                    I te czynnosci wykpnuje tak dlugo az osiagne zadowalajace rezultaty, korygujac metody w zaleznosci od rozwoju sytuacji.

                                                    2)Nie planuje zdobic posady programisty w duzym korpo w ciagu kilku miesiecy, tylko:

                                                    Wybieram kilka kursow internetowych dotyczacych tematyki i zglebiam je systematycznie po kolei, wedlug zaszeregowania od najlatwiejszych zagadnien do najtrudniejszych

                                                    Nastepnie

                                                    Szukam dokumentacji, zglebiam problemy szczegolowo, studiuje powazniejsza literature

                                                    Nastepnie

                                                    Biore udzial w rozwijaniu jakiego projektu typu open source na sieci, w ktorym moge liczyc na feedback ze strony innych programistow

                                                    Nastepnie

                                                    Szukam pracy jako tester oprogramowania.

                                                    3) wybieram i wdrazam nowe, pozytywne przyzwyczajenie z czestotliwoscia raz w miesiacu. Prowadze kalendarzyk, notujac postepy.

                                                    Itd.
                                                    Generalnie systematycznosc jest duzo skuteczniejsza niz intensywne, krotkotrwale zaangazowanie.

                                                    Ale cele powinny byc przede wszystkim REALISTYCZNE. Cele czastkowe nie moga byc skrajnie trudne do osiagniecia, za to mozliwie precyzyjne. Ale jak juz je przyjmiemy to pelna para musi isc w strone realizacji.
                                                  • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 09:08
                                                    Tak, realistyczne cele + konsekwencja + wytrwałość Przeważnie ta kombinacja jest skuteczna. . Niemniej jednak największa motywacja jest niedogodność i chęć jej usunięcia.
                                                  • sabat3 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 09:18
                                                    Przy czym tutaj glowne cele byly wyznaczone dosc niepoprawnie. Czlowiek powinien skupiac sie przede wszystkim na zdobywaniu umiejetnosci, a nie wyciagac pochopne wnioski, ze te umiejetnosci beda mialy bezposrednie przelozenie na osiagniecie jego celow.
                                                    Przykladowo - mozna zdobyc sprawne i wyrzezbione cialo, ale jesli celem bylo "podobac sie laskom", to mozna sie bardzo przeliczyc, bo pozostale czynnik atrakcyjnosci moga niweczyc ogolny efekt. Mozna nauczyc sie nowych umiejetnosci zawodowych/ukonczyc studia inzynierskie/skonczyc kursy, ale niekoniecznie musi sie to przekladac na kariere, ktora zalezy od masy pozostalych czynnosci.
                                                    Najlepiej wyjsc z zalozenia, ze zmierzanie w dobrym kierunku nas ubogaca i nie wiadomo kiedy to wszystko moze sie tak naprawde przydac. Ale kiedys moze i wtedy bedziemy zadowoleni, ze zrobilismy/potrafimy wiecej niz inni.
                                                  • urquhart dowartościowanie 10.07.17, 11:16
                                                    > Przykladowo - mozna zdobyc sprawne i wyrzezbione cialo, ale jesli celem bylo "p
                                                    > odobac sie laskom", to mozna sie bardzo przeliczyc, bo pozostale czynnik atrakc
                                                    > yjnosci moga niweczyc ogolny efekt. Mozna nauczyc sie nowych umiejetnosci zawod
                                                    > owych/ukonczyc studia inzynierskie/skonczyc kursy, ale niekoniecznie musi sie t
                                                    > o przekladac na kariere, ktora zalezy od masy pozostalych czynnosci.

                                                    Przede wszystkim dowartościowanie i poczucie wartości zależy nie od zdobywania celów ale od nastawienia z dzieciństwa i okresu dorastania, niezależnie co sie osiąga będzie zawsze wydawać się niewystarczające przynajmniej tak sprawę stawiają psycholodzy dość wyraźnie.
                                                    I proponują terapię jako sposób przekodowania głeboko zakodowanych podświadomych informacji o sobie przez rodziców i środowisko dorastania.

                                                    Eihelberger:
                                                    Co zwykle mówimy do siebie?
                                                    – Różnie. Na przykład: „Jesteś nic nie warta. Nienawidzę cię. Tylko kłopot z tobą. Do niczego się nie nadajesz. Nikt cię nie lubi. Wstydzę się ciebie.” Na ogół okazuje się, że mówimy głosem jednego z rodziców albo innej ważnej osoby z dzieciństwa. Ujawnia się nasze wewnętrzne rozdwojenie. Naprzeciwko nas siedzi biedne dziecko, które bez przerwy obrywa; wszystko jest nie tak, cokolwiek zrobi. A my identyfikujemy się z krytycznym uwewnętrznionym rodzicem. Rozmowa ze sobą pozwala oddzielić się od wewnętrznego krytyka, zobaczyć, że znęcamy się nad naszym wewnętrznym dzieckiem, znęcamy się nad sobą
                                                    (...)
                                                    – Wynikałoby z tego, że ci z nas, którzy odnoszą największe sukcesy odnoszą je, ponieważ… maja niskie poczucie wartości?
                                                    – Myślę, że większość ludzi, którzy napędzają gospodarkę, są wielkimi producentami i konsumentami luksusowych dóbr, cierpi na zaniżone poczucie wartości. Za wszelka cena pną się w gore. Gdy osiągną tak zwany sukces, czują się jak książęta. Dla nich zorganizowany jest cały świat pozorów. Wspaniale hotele, które wyglądają jak pałace, portierzy i kelnerzy, którzy kłaniają się w pas, królewskie potrawy. Wszystko to ma służyć podtrzymaniu iluzji bycia kimś szczególnym, nobilitowanym. Jednak w głębi duszy zdają sobie sprawę, że tak naprawdę nie są książętami. Dlatego musza sobie i innym codziennie na nowo udowadniać, kim są i na jak wiele ich stać.
                                                  • urquhart Re: dowartościowanie 10.07.17, 11:31
                                                    Więc ja bedę się upierał że decydująca jest "Siła Nastawienia"

                                                    I osoby o niskim poczuciu wartości stosują paradoksalną "strategię samotrudniania" poprawiającą chwilowo samopoczucie. Roztaczają wizję szeregu przeszkód i trudności na drodze do sukcesu, by w ten sposób nieco usprawiedliwić swoje niepowodzenie.
                                                  • sabat3 Re: dowartościowanie 10.07.17, 11:53
                                                    urquhart napisał:
                                                    o niskim poczuciu wartości stosują paradoksalną "strategię samotrudnian
                                                    > ia" poprawiającą chwilowo samopoczucie. Roztaczają wizję szeregu przeszkód i tr
                                                    > udności na drodze do sukcesu, by w ten sposób nieco usprawiedliwić swoje niepow
                                                    > odzenie.

                                                    Nie o niskim poczuciu wartosci, tylko ci, ktorym sie nie udalo.
                                                    "Osoba o niskim poczuciu wartosci" to popularne okreslenie, ale czesto uzywane nietrafnie, szczegolnie gdy ktos zaczyna galopowac w strone "zanizonego poczucia wartosci".
                                                    Jak ktos wyglada zle i ma marna pozycje w spoleczenstwie, to jego kiepska samoocena nie jest "zanizona", tylko "trafna". :)
                                                  • urquhart Re: dowartościowanie 10.07.17, 12:08
                                                    > Nie o niskim poczuciu wartosci, tylko ci, ktorym sie nie udalo.
                                                    > "Osoba o niskim poczuciu wartosci" to popularne okreslenie, ale czesto uzywane
                                                    > nietrafnie, szczegolnie gdy ktos zaczyna galopowac w strone "zanizonego poczuci
                                                    > a wartosci".

                                                    Percepcja porażki i że sie nie udaje coś to też kwestia nastawienia.
                                                    Dla zdeterminowanych jednostek to nauka i zdobywanie doświadczenia przed ostatecznym sukcesem.
                                                  • urquhart Re: dowartościowanie 10.07.17, 12:16
                                                    Choćby Trump parokrotnie przegrał jako kandydat kandydat na prezydenta i parokrotnie ogłaszał bankructwo ale nie rozpamiętywał porażki ale podkreślał czego porażki go nauczyły żeby wygrać.
                                                  • marek.zak1 Re: dowartościowanie 10.07.17, 11:32
                                                    urquhart napisał:

                                                    > – Wynikałoby z tego, że ci z nas, którzy odnoszą największe sukcesy odnoszą je, ponieważ… maja niskie poczucie wartości?
                                                    > – Myślę, że większość ludzi, którzy napędzają gospodarkę, są wielkimi producentami i konsumentami luksusowych dóbr, cierpi na zaniżone poczucie wartości. Za wszelka cena pną się w gore.
                                                    ----------------------
                                                    No sorry,ale to już jest erystyka. Dlaczego nie ,,konsekwentnie" tylko ,,za wszelką cenę" . Dlaczego od razu pan E przegina i pisze o książętach i świecie pozorów. Ci ludzie mają dodatkową motywację do pracy i rozwoju, czego młodzież wychowana w dobrobycie przeważnie nie ma.

                                                  • urquhart Re: dowartościowanie 10.07.17, 11:56
                                                    > No sorry,ale to już jest erystyka. Dlaczego nie ,,konsekwentnie" tylko ,,za wsz
                                                    > elką cenę" . Dlaczego od razu pan E przegina i pisze o książętach i świecie poz
                                                    > orów. Ci ludzie mają dodatkową motywację do pracy i rozwoju, czego młodzież wyc
                                                    > howana w dobrobycie przeważnie nie ma.

                                                    W kontekscie całej wypowiedzi E. to chodzi mu o to że motywacja powinna brać sie z ciekawości i pasjii a nie rozbudzanej niską wartością potrzeby dowartościowania.
                                                    Zastanawia mnie na ile twoje opisywanie sukcesu Marku w pracy i małżeństwie jest takim zaklinaniem postrzegania rzeczywistości w kontekscie osiągania celów bo o ciekawości pasji do ślubnej czy pracy nie potrafisz napisać.

                                                    "– Są oczywiście i tacy, którzy odnoszą zewnętrzne sukcesy, ponieważ wewnętrznie czują się ważni i dowartościowani. Jednak maja zupełnie inny stosunek do swojego sukcesu i powodzenia. Sukces jest dla nich ubocznym produktem pracy, która przynosi satysfakcje. Tacy ludzie nie musza mieć luksusowych rzeczy, a co najważniejsze nie musza się z nimi obnosić. Niedawno rozmawiałem z pisarzem Paulo Coelho. Jest milionerem, ponieważ jego książki sprzedają się w milionach egzemplarzy. Ale on nie przejmuje się swoim bogactwem. Zachowuje się i ubiera tak, jak zachowywał się i ubierał przez cale swoje życie, a gdy przyjechał incognito do Polski w zeszłym roku, to zmywał naczynia w jakiejś knajpie, bo chciał być bliżej ludzi, wtopić się w Polskę. Człowiek, który ma niskie poczucie wartości, a wspiął się wreszcie na szczyty i ma na koncie miliony dolarów, nigdy nie będzie zmywał naczyń, ponieważ to byłoby dla niego poniżające. "
                                                    Całość
                                                    www.dda.pl/sam-na-sam-z-terapeuta/
                                                  • sabat3 Re: dowartościowanie 10.07.17, 12:03
                                                    "Sukces jest dla nich ubocznym produktem pracy, która przynosi satysfakcje" - swietne i bardzo trafne. Trzeba sie czyms fascynowac, by to robic.
                                                    To odpowiedz dla Marka na pytanie w stylu "sila, rzezba i co dalej?".
                                                    Droga jest celem :)
                                                  • gogol77 Re: dowartościowanie 10.07.17, 14:15
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > "Sukces jest dla nich ubocznym produktem pracy, która przynosi satysfakcje" - swietne i bardzo trafne. Trzeba sie czyms fascynowac, by to robic.>

                                                    Tak!! Właśnie tak! Ja też tak miałem. Mam!, bo jeszcze pracuję zawodowo. Ale o tym zadecydował trafny wybór studiów 60 parę lat temu!!!
                                                    Trafne wybory to podstawa! I ma ich być więcej niż tych nietrafnych! Bo tych drugich przecież nie unikniemy.


                                                  • marek.zak1 Re: dowartościowanie 10.07.17, 12:22
                                                    urquhart napisał:

                                                    > > No sorry,ale to już jest erystyka. Dlaczego nie ,,konsekwentnie" tylko ,,za wszelką cenę" . Dlaczego od razu pan E przegina i pisze o książętach i świecie pozorów. Ci ludzie mają dodatkową motywację do pracy i rozwoju, czego młodzież wychowana w dobrobycie przeważnie nie ma.
                                                    >
                                                    > W kontekscie całej wypowiedzi E. to chodzi mu o to że motywacja powinna brać sie z ciekawości i pasjii a nie rozbudzanej niską wartością potrzeby dowartościowania.

                                                    -------------------
                                                    Na podstawie mojegu długiego juz dowiadczenia i obserwacji, moge stwierdzić, że największym wrogiem każdego niemal człowieka jest jego własny leń. Tak więc czy motywacja jest powodowana chęcia osiągnięcia sukcesu, kasy, kobiet, pasją, czy imponowaniem innym lub wyrwania się z biedy, czy snobizmem NIE MA ŻADNEGO ZNACZENIA, a że ktos mówi, że motywacja ma brać się z tego czy innego jest nieprawdziwa. Trzeba pokonać lenia wszelkimi możliwymi sposobami.

                                                    Własny leń

                                                    Wczoraj, dzisiaj, w nocy, w dzień,
                                                    Twoim wrogiem własny leń.
                                                    Nie odpuszcza, szepce, kusi.
                                                    Czy to zrobić dzisiaj musisz?

                                                    Może jutro? Przekonuje.
                                                    Dzisiaj przecież sił brakuje.
                                                    Jutro zaczniesz już od rana.
                                                    Lepiej jutro. Tak. Manana.

                                                    Wszakże mamy dzisiaj piątek,
                                                    Piątek to jest zły początek.
                                                    Możesz zacząć po weekendzie,
                                                    Po weekendzie lepiej będzie.

                                                    Jeśli nie chcesz tak się bawić,
                                                    Musisz swego lenia zabić.
                                                    Przed nim się nie zdołasz schować,
                                                    Lepiej lenia zamordować.

                                                    Bądź mordercą swego lenia,
                                                    Powiedz mu na do widzenia:
                                                    Zgiń, przepadnij skurwysynie,
                                                    I niech leń na zawsze zginie.


                                                    -----------------------------

                                                    > Zastanawia mnie na ile twoje opisywanie sukcesu Marku w pracy i małżeństwie jest takim zaklinaniem postrzegania rzeczywistości w kontekscie osiągania celów bo o ciekawości pasji do ślubnej czy pracy nie potrafisz napisać.
                                                    -----------------------
                                                    Pracuje już w korporacjach 26 lat i mnie nie wywalili, czyli jest sukces:). Jestem z żoną 40lat i mnie ciagle kocha, to sukces o wiele większy :)
                                                  • marek.zak1 Re: dowartościowanie 10.07.17, 12:36
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Ale miales bardzo krytycznych rodziców?
                                                    ------------
                                                    Byłem jedynakiem, więc czułem te oczekiwania. Poza tym miałem fioła na punkcie szkolnych dziewczyn - gwiazd, ale bez wzajemności :)
                                                  • hello-kitty2 Re: dowartościowanie 10.07.17, 12:50
                                                    Urqu a co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi osobami? Bo np Sabat sie teraz cieszy z BMI i pisze ladnie o cieszeniu sie z procesu ALE ma kochanke, a BMI w normie mial juz stosunkowo dawno, a przeciez wszyscy pamietamy jaka wylewal tu frustracje jak jej nie mial, a i cieszenie sie z procesu mial wtedy gdzies ;)
                                                  • aandzia43 Re: dowartościowanie 10.07.17, 13:38
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Urqu a co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi osobami? Bo np Sabat sie tera
                                                    > z cieszy z BMI i pisze ladnie o cieszeniu sie z procesu ALE ma kochanke, a BMI
                                                    > w normie mial juz stosunkowo dawno, a przeciez wszyscy pamietamy jaka wylewal t
                                                    > u frustracje jak jej nie mial, a i cieszenie sie z procesu mial wtedy gdzies ;)
                                                    >

                                                    Nie wiem czy nie mylisz "dowartościowywania się innymi osobami" ze szczęściem wynikającym z przeżywania rozlicznych uczuć z powodu bycia w relacji. Sabat jest zwyczajnie szczęśliwy.
                                                  • hello-kitty2 Re: dowartościowanie 10.07.17, 14:15
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Nie wiem czy nie mylisz "dowartościowywania się innymi osobami" ze szczęściem w
                                                    > ynikającym z przeżywania rozlicznych uczuć z powodu bycia w relacji. Sabat jest
                                                    > zwyczajnie szczęśliwy.

                                                    Aandzia przeczytalas cala rozmowe? Przeciez Sabat pisze o dowartosciowywaniu sie innymi ludzmi wprost, szczegolnie przy wystepowaniu kompleksow. W innym watku pisal o egoistycznym napawaniu sie pozadaniem kochanki. Zreszta ja tu nie mam nic przeciwko niemu, to tylko przyklad. Wydaje mi sie, ze w porownaniu do innych panow jest naprawde nienachalny i delikatny w tym ewentualnym dowartosciowywaniu sie. Ewentualnym minusem najwyzej byloby gdy tego zewnetrznego zrodla dowartosciowywania zabraklo, wtedy znowu powrot do czarnej dupy. Tego bym sie bala.

                                                    A odskakujac od tematu dowatosciowywania i odnoszac sie do tego, co piszesz. Trudno mi uwierzyc w pelnie szczescia gdy sie nadal mieszka z Sabatowa. Zycze mu przede wszystkim rozwazania tego konfliktu interesow, bo zycie z ta baba stanowi trzon problemu, byc moze i nawet tych jego kompleksow. Gdyby sie mogl od niej uwolnic to moze nawet ne potrzbowalby dowartosciowywac sie innymi osobami.
                                                  • kag73 Re: dowartościowanie 10.07.17, 14:32
                                                    "Trudno mi uwierzyc w pelnie szczescia gdy sie nadal mieszka z Sabatowa. Zycze mu przede wszystkim rozwazania tego konfliktu interesow, bo zycie z ta baba stanowi trzon problemu, byc moze i nawet tych jego kompleksow."

                                                    Ja mysle, ze swego czasu to ona ta Sabatowa byla wlasnie osoba, ktora go dowartosciowywala, medycyna na jego kompleksy, bo wtedy mimo jego "brakow" czy niedociagniec zechciala sie z nim zwiazac. Co potem z tego wyszlo, jak sie potoczylo itd. to juz inna para kaloszy. Ale wtedy ona byla dla niego swiatelkiem w tunelu. Bo to nie jest tak, ze wszyscy maja rowne szanse na rynku, zeby kogos znalezc, zabzykac albo sie zwiazac. Swiat nie jest sprawiedliwy.
                                                  • aandzia43 Re: dowartościowanie 10.07.17, 14:45
                                                    hello-kitt
                                                    > A odskakujac od tematu dowatosciowywania i odnoszac sie do tego, co piszesz. Tr
                                                    > udno mi uwierzyc w pelnie szczescia gdy sie nadal mieszka z Sabatowa. Zycze mu
                                                    > przede wszystkim rozwazania tego konfliktu interesow, bo zycie z ta baba stanow
                                                    > i trzon problemu, byc moze i nawet tych jego kompleksow. Gdyby sie mogl od niej
                                                    > uwolnic to moze nawet ne potrzbowalby dowartosciowywac sie innymi osobami.
                                                    >
                                                    >
                                                    A kto tu mówi o pełni? :-) O nią trudno nie tylko Sabatowi. Nie, jego żona nie stanowi trzonu jego kompleksów. Bycie z nią ostatnimi laty, kiedy już jest źle i niemiło to efekt jakichś jego problemów, nie przyczyna.
                                                  • hello-kitty2 Re: dowartościowanie 10.07.17, 15:37
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    Nie, jego żona nie
                                                    > stanowi trzonu jego kompleksów.

                                                    NIe no zle sie wyrazilam. Nie trzonu kompleksow tylko trzon problemu, nazwijmy go, zyciowego.

                                                    Sabat gdy zona wystapila o rozwod z jakis tam swoich powodow, to bys sie ucieszyl?
                                                  • kag73 Re: dowartościowanie 10.07.17, 16:01
                                                    "Sabat gdy zona wystapila o rozwod z jakis tam swoich powodow, to bys sie ucieszyl?"

                                                    Ach, kitty znow zaczynasz stare tematy rozwodu Sabata. Sabat sobie przeliczyl, ze rozwod oznaczalby ogromny spadek jakosci zycia dla niego, z przyczyn materialnych7mieszkaniowych. A zatem nie oplaca sie. Gdyby jednak zona wystapila o rozwod to by moze zaczal kombinowac i mowic "Ok, dam Ci rozwod ale tylko pod warunkiem, ze....".
                                                  • hello-kitty2 Re: dowartościowanie 10.07.17, 16:38
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ach, kitty znow zaczynasz stare tematy rozwodu Sabata. Sabat sobie przeliczyl,
                                                    > ze rozwod oznaczalby ogromny spadek jakosci zycia dla niego, z przyczyn materia
                                                    > lnych7mieszkaniowych. A zatem nie oplaca sie. Gdyby jednak zona wystapila o roz
                                                    > wod to by moze zaczal kombinowac i mowic "Ok, dam Ci rozwod ale tylko pod warun
                                                    > kiem, ze....".

                                                    NIe sadze by byly stare. Stare to bylo gadanie 'da sie, no da sie, rob to, skacz' ;) Do tego na pewno nie chce wracac. Tak doklanie rozpisal jakies przykladowe strategie osiagniecia celow, ze mnie to sprowokowalo do myslenia: czy ma jakas strategie na rozwod? Czy planuje? I nie dlatego zeby sie nawysmiewac tylko, ze sama powrocilam do takich rozmyslan 'rozwodowch'. Tyle, ze ja nie jestem tutaj powodowana brakiem seksu, zreszta Sabat tez juz nie wiec jest inna sutuacja i moze mu sie cos pozmienialo w planingu. Jak chce sie podzielic niech napisze. A jak nie to tez ok.
                                                  • kag73 Re: dowartościowanie 10.07.17, 16:43
                                                    No to teraz musialabym Cie zapytac, dla ulatwienia, czy ucieszylabys sie gdyby ojciec Twojego dziecka powiedzial z jakiegos powodu, ze masz sie wyprowadzac? Hmm, to troche tak na zasadzie oddam decyzje innym, bo latwiej. Jak ktos Cie stawia przed faktem dokonanym, to nagle okazuje sie, ze da sie, no musisz i jakos zycie toczy sie dalej.
                                                  • hello-kitty2 Re: dowartościowanie 10.07.17, 17:29
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No to teraz musialabym Cie zapytac, dla ulatwienia, czy ucieszylabys sie gdyby
                                                    > ojciec Twojego dziecka powiedzial z jakiegos powodu, ze masz sie wyprowadzac?

                                                    Juz odpowiedzialam na to pytanie Sabatowi: tak.

                                                    > mm, to troche tak na zasadzie oddam decyzje innym, bo latwiej. Jak ktos Cie sta
                                                    > wia przed faktem dokonanym, to nagle okazuje sie, ze da sie, no musisz i jakos
                                                    > zycie toczy sie dalej.

                                                    Dokladnie tak, dodatkowo nie bierzesz na siebie odpowiedzialnosci, tylko dostosowujesz sie do czyjes woli, zwlaszcza jak mieszkasz u niego wiec jest w prawie.
                                                  • marek.zak1 Re: dowartościowanie 10.07.17, 17:37
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Dokladnie tak, dodatkowo nie bierzesz na siebie odpowiedzialnosci, tylko dostosowujesz sie do czyjes woli, zwlaszcza jak mieszkasz u niego wiec jest w prawie.
                                                    ---------------
                                                    To w Holandii właściciel może wyrzucić matkę ze swoim dzieckiem? Przecież żyjecie w związku partnerskim, który jest niemal na prawach małżeństwa..
                                                    >
                                                    >
                                                  • hello-kitty2 Re: dowartościowanie 10.07.17, 18:19
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > To w Holandii właściciel może wyrzucić matkę ze swoim dzieckiem? Przecież żyjec
                                                    > ie w związku partnerskim, który jest niemal na prawach małżeństwa..

                                                    Nie wiem czy moze tylko jakie to ma znaczenie? I co ma do tego dziecko? Dla zwiekszenia dramaturgii? ;-)
                                                  • zawle Re: dowartościowanie 10.07.17, 18:52
                                                    Ja nie chciałbym być porzucona/wyrzucona. Jak widzę że robi się nieciekawie to odchodze. I nie lubię tych rozmów...a czemu, a po co? Nie wiem czemu mamy sprawiać sobie więcej bólu.
                                                  • hello-kitty2 Re: dowartościowanie 10.07.17, 19:18
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ja nie chciałbym być porzucona/wyrzucona. Jak widzę że robi się nieciekawie to
                                                    > odchodze. I nie lubię tych rozmów...a czemu, a po co? Nie wiem czemu mamy spraw
                                                    > iać sobie więcej bólu.

                                                    Palic mosty to ja umiem ale z ludzmi, na ktorych mi nie zalezy, natomiast z ojcem dziecka bym chciala miec b.dobre kontakty, bo ja nie wychowuje Polaka. Pewnie dla Ciebie brzmi jak belkot...
                                                  • zawle Re: dowartościowanie 10.07.17, 19:31
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Palic mosty to ja umiem ale z ludzmi, na ktorych mi nie zalezy, natomiast z ojc
                                                    > em dziecka bym chciala miec b.dobre kontakty, bo ja nie wychowuje Polaka. Pewni
                                                    > e dla Ciebie brzmi jak belkot...

                                                    Nie wiem skąd przyszło Ci do głowy palenie mostów? Chociaż raz w życiu spaliłam. Spaliłam, żeby nie móc się wrócić. Dla siebie. Z byłymi nie dzielę nienawiści. A co do ojca moich dzieci..fajnie byłoby gdyby miał dobre kontakty..ale z nimi. Ja nie mam już potrzeby mieć z nim cokolwiek doczynienia.....dzieciaki dorosłe.
                                                    Zresztą kto mnie zna to wie że jak szybko się wkurzam, tak szybko mi mija:))
                                                  • sabat3 Re: dowartościowanie 10.07.17, 16:37
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    >gdy zona wystapila o rozwod z jakis tam swoich powodow, to bys sie uciesz
                                                    > yl?

                                                    A Ty bys sie ucieszyla, gdyby partner kazal Ci sie spakowac i "byc szczesliwa" za drzwiami? ;)
                                                    Nie no, lekko bym nie mial, a ja jestem z marnej gliny ulepiony. Slaby organizm.
                                                  • hello-kitty2 Re: dowartościowanie 10.07.17, 16:43
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > >gdy zona wystapila o rozwod z jakis tam swoich powodow, to bys sie uciesz
                                                    > > yl?
                                                    >
                                                    > A Ty bys sie ucieszyla, gdyby partner kazal Ci sie spakowac i "byc szczesliwa"
                                                    > za drzwiami? ;)
                                                    > Nie no, lekko bym nie mial, a ja jestem z marnej gliny ulepiony. Slaby organizm
                                                    > .

                                                    Ucieszl to moze niewasciwe slowo. Natomiast w odpowiedzi na Twoje pytanie to tak. Ja sie cholernie zle czuje jak kogos zostawiam, mam wyrzuty sumienia. A druga strone chyba (mi) latwiej.
                                                  • gogol77 Re: dowartościowanie 10.07.17, 17:16
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Ja sie cholernie zle czuje jak kogos zostawiam, mam wyrzuty sumienia. >

                                                    O to, to !! A pamiętasz jak kazywałaś mi się rozwieść??? Z tego tylko powodu, że zasmakowała mi dupa innej?
                                                    Ja mam wyrzuty, że ją walę w rogi, ale one są mniejsze, duuuużo mniejsze niż te wyrzuty które bym miał gdybym ją zostawił.
                                                    Tyle w temacie.
                                                    A Ty Sabat, masz wyrzuty? Że Ty ją w te rogi?
                                                  • gogol77 Re: dowartościowanie 13.07.17, 21:41
                                                    gogol77 napisał:
                                                    > A Ty Sabat, masz wyrzuty? Że Ty ją w te rogi?>
                                                    Bo kiity dziś napisała: Sabatowa tez na pewno nie jest normalna po tym jak nie slyszala imienia swojego ojca w domu rodzinnym nawet.

                                                    Sabat, nie odpowiesz?
                                                    Czy hipoteza, że nie masz, bo Sabatowa to jest wredna więc niby dlaczego miałbyś je mieć - jest trafna?
                                                    Ja mam wyrzuty, bo moja żona taka nie jest. Nie wiem czy to dobrze, bo miałbym alibi ;-)
                                                  • sabat3 Re: dowartościowanie 13.07.17, 22:55
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > gogol77 napisał:
                                                    > > A Ty Sabat, masz wyrzuty? Że Ty ją w te rogi?>
                                                    > Bo kiity dziś napisała: Sabatowa tez na pewno nie jest normalna po tym jak nie
                                                    > slyszala imienia swojego ojca w domu rodzinnym nawet.

                                                    Nie widzę związku. To jakby mieć pretensję do gościa na wózku inwalidzkim, o to że nie chodzi. Takie wychowanie ją nieodwracalnie wypaczyło. Stary, ja jej współczuję.

                                                    > Sabat, nie odpowiesz?
                                                    > Czy hipoteza, że nie masz, bo Sabatowa to jest wredna więc niby dlaczego miałby
                                                    > ś je mieć - jest trafna?

                                                    Określiłbym ją raczej jako osobę marudną, zrzędliwą, chwiejną emocjonalnie, o trudnym charakterze i niewykształconych poprawnie interakcjach z otoczeniem, ale nie jako "wredną". To kojarzy mi się z kimś złym z natury, kierowanym przez podłość i niegodziwość. To nie ten typ. Mimo że żyje się z nią ciężko, nie nazwałbym jej złym człowiekiem. To zbyt mocne słowa.

                                                    > Ja mam wyrzuty, bo moja żona taka nie jest. Nie wiem czy to dobrze, bo miałbym
                                                    > alibi ;-)

                                                    Mam wyrzuty sumienia, chociaż z upływem czasu tępieją i są spychane na margines. Dlatego nie widać po mnie kłamstw. To stygmat mojego egoizmu, wiem o tym.
                                                    Uczucia i przemyślenia, które przeze mnie przechodzą są jeszcze dla mnie dość trudne do opisania.
                                                    Widzisz Gogol, mnie jest trudno oderwać się od postrzegania świata z perspektywy transcendencji. Zastanawiałem się nad związkami między ludźmi, tym jak łączy nas ze sobą czas i przypadek... I jest jakiś element, który sprawia, że zawsze pozostajemy samotni, nawet wśród bliskich. Gdy jest ktoś, jeden, to łatwo uwierzyć w jego wyjątkowość. Gdy pojawiają się w Twoim życiu kolejne osoby, które zajmują miejsce tej najbliższej Twojemu sercu, wtedy uświadamiasz sobie, jak ulotne są chwile spędzane w bliskości z drugiem człowiekiem.
                                                    Gdybyś był nieśmiertelny, to przeżywając kolejne odsłony własnego bytu mógłbyś stykać się z dziesiątkami, a może nawet i setkami kobiet. W końcu mógłbyś nimi zapełnić plac przed bazyliką Świętego Piotra w Watykanie. Która byłaby najbliższa? Ta ostatnia? A może któraś z wcześniejszych, z którymi relacje rozsypały się jak starożytne pergaminy, zeżarte przez mole i czas?
                                                    A może... tak naprawdę byłeś przez ten czas w jakimś sensie sam? Może inni ludzie są tylko lustrem, w którym odbija się tajemnica Twojego własnego bytu?
                                                    To skomplikowane.
                                                  • urquhart co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi osobami 11.07.17, 09:59
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Urqu a co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi osobami? Bo np Sabat sie tera
                                                    > z cieszy z BMI i pisze ladnie o cieszeniu sie z procesu ALE ma kochanke, a BMI
                                                    > w normie mial juz stosunkowo dawno, a przeciez wszyscy pamietamy jaka wylewal t
                                                    > u frustracje jak jej nie mial, a i cieszenie sie z procesu mial wtedy gdzies ;)

                                                    Zastanawiałem się żeby uczciwie odpowiedzieć. Jesteśmy istotami społecznymi i mniej lub bardziej wszyscy dowartościowujemy się i gratyfikujemy relacjami z innymi osobami ale na bardzo różne sposoby.
                                                    Jak patrzę na te sposoby na forum to od razu staje mi przed oczami podział Fisher, determinujących zachowania neuroprzekaźników. I widzę to tak:
                                                    I Marek dla mnie to serotoninowy budowniczy z pragnieniem ładu i stabilizacji potrzebuje dowartościowania przedstawiając osiągniecia w inny sposób niż Sabat estrogenowy negocjator o ponadprzecientnych zdolnosciach językowych i werbalizacj myśli ale i w zwiazku z tym o podwyzszonym poziomie lęku który zabiega o sympatię dla uczuć nie celów i to dzieki wspólczuciu jest w centum uwagi.
                                                    Wszystkowiedzące ciotki to dla mnie cecha testosteronowych dyrektorów którzy patrzą z góry potrzebują relacji żeby rywalizować i dominować.
                                                    No i ciebie Kitty dominuje dowartościowuje dopaminowe poznawanie i odkrywanie innych osób ich puntu widzenia bardziej niż resztę co bardzo doceniam.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 10:23
                                                    urquhart napisał:


                                                    > I Marek dla mnie to serotoninowy budowniczy z pragnieniem ładu i stabilizacji potrzebuje dowartościowania przedstawiając osiągniecia w inny sposób niż Sabat .
                                                    -----------------------
                                                    Też tak siebie widzę. W szalonym świecie ład i stabilizacja dookoła są dla mnie dużą wartością.
                                                  • gogol77 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 11:45
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > I Marek dla mnie to serotoninowy budowniczy z pragnieniem ładu i stabilizacji

                                                    > Też tak siebie widzę. W szalonym świecie ład i stabilizacja dookoła są dla mnie dużą wartością.

                                                    No tak, ale Marku, Ty wiesz jaki ja mam zawód a z nim nierozłącznie jest ryzyko.
                                                    Niewiadoma na co się trafi. Ale są i dobre strony - ta adrenalina! I satysfakcja gdy się uda.
                                                    Nie na darmo mówią, że nasze błędy i błędy lekarzy kryje ziemia.
                                                    A jak to się przekłada na relacje z paniami? Może właśnie ta adrenalina?
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 11:57
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:

                                                    > > Też tak siebie widzę. W szalonym świecie ład i stabilizacja dookoła są dla mnie dużą wartością.
                                                    >
                                                    > No tak, ale Marku, Ty wiesz jaki ja mam zawód a z nim nierozłącznie jest ryzyko
                                                    > .
                                                    > Niewiadoma na co się trafi. Ale są i dobre strony - ta adrenalina! I satysfakcja gdy się uda.
                                                    > Nie na darmo mówią, że nasze błędy i błędy lekarzy kryje ziemia.
                                                    > A jak to się przekłada na relacje z paniami? Może właśnie ta adrenalina?
                                                    ----------------------
                                                    Ryzyko pracy w korpo nie jest jak myślę, mniejsze. Dodatkowa adrenalina byłaby dla mnie zabójcza :). Do walki ze światem zemnętrznym potrzebuje tego "safe heaven" czyli stabilizacji w domu.
                                                  • gogol77 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 12:00
                                                    gogol77 napisał:
                                                    > ... I satysfakcja gdy się uda!!

                                                    Dlatego doradzałem Sabatowi by był ostrożny z tym "nadrabianiem".
                                                    Bo chociaż nic tak nie leczy naszego ego, nadwątlonego brakiem uwielbienia ;-) ze strony pań
                                                    - jak satysfakcja, że się udało! - to taki lek na to nadwątlone ego, może (jak każdy lek) mieć też (niekoniecznie dobre) skutki uboczne!

                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 17:48
                                                    "No i ciebie Kitty dominuje dowartościowuje dopaminowe poznawanie i odkrywanie innych osób ich puntu widzenia bardziej niż resztę co bardzo doceniam."

                                                    A z czym to zjesc? Co ja dowartosciowuje? "Pozanwanie i odkrywanie innych osób ich puntu widzenia"... Chyba Ci sie cos kreci. Jak najbardziej jest co doceniac z Twojego punktu wiezenia, bo ona prawie jako jedyna lyka wszystkie Twoje "prawdy objawione". A dlaczego to robi a inni nie, to jest inna para kaloszy. A Ciebe zapewne dowartosciowuje poklask i zrozumienie Twojego punktu wiedzenia przez innych. Lubisz miec racje, po prostu :)

                                                    "I Marek dla mnie to serotoninowy budowniczy z pragnieniem ładu i stabilizacji potrzebuje dowartościowania przedstawiając osiągniecia w inny sposób niż Sabat estrogenowy negocjator o ponadprzecientnych zdolnosciach językowych i werbalizacj myśli ale i w zwiazku z tym o podwyzszonym poziomie lęku który zabiega o sympatię dla uczuć nie celów i to dzieki wspólczuciu jest w centum uwagi. "

                                                    To, ze Marek lubi stabilizacje to ok, on ja tez ma. I jak tu poakzywac na forum o seksie osiagniecia jak sie ich na tym polu nie ma. Marek, oprocz wlasnej pracy, mial jeszcze wielka porcje szczecia, jest czlowiekiem spelnionym, dobrze wybral partnerke, odnajduje sie w rodzinie. Sabat wrecz przeciwnie, zle wybral, wiec jest mu ona i okolicznosci okolorodzinne kula u nogi. A w centrum zainteresowania jest, bo ma problemy do rozwiazania. Markowi nic doradzac nie trzeba, wszystko gra, ok, nie ma sie na czym skupiac. Skad wziales, ze Sabat jest estrogenowy tez nie wiem, chyba se z palca wyssales, no chyba, ze Ci pokazywal badanie tesosteronu.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 19:43
                                                    Jak nie jestes Kag wszystkowiedzaca testosteronowa ciotka jak potrafilas Kutuzowi walnac tekst parafrazujac 'jak twoja partnerka bedzie chciala miec dziecko, to nie bedziesz sie lumpil tylko jej to dziecko zrobisz'. Pamietam jak mnie to zabojczo rozsmieszylo. Podczas gdy gosc kategorycznie, stanowczo i bez owijania w bawelne przedstawia swoja wole. Dodatkowo widac, ze jest to kwestia newralgiczna/wazna dla niego. Czyli tym bardziej bedzie stal na swoim i nie odstapi. Ale juz pal szesc co palnelas. Nauka z tego o Kag taka, ze jestes przyzwyczajona i uwazasz sie za uprawniona do narzucania swojej woli innym.
                                                  • zawle Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 22:01

                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Ale jaki jest tu link w temacie wszystkowiedzacych, testosteronowych ciotek? Cz
                                                    > y zmieniasz temat?

                                                    Raczej usiłuje sie wyslizgać od jego zgłębiania..mam wakacje i nie mam ochoty ani na sprawianie nikomu przykrości, ani na szczerość ani na awantury.

                                                    > Moje zdanie na ten temat znasz, bo juz je podalam.

                                                    No właśnie mnie to dziwi. Że tu tak łatwo mieć zdanie.
                                                  • zawle Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 22:17
                                                    Albo se pogadam:))
                                                    Urgu twierdzi że jesteś osobą poznającą i odkrywającą punkty widzenia innych ludzi.
                                                    Ja tu na forum siedze w zasadzie dla Ciebie. Nigdy nie spotkałam się z osobą która w tak wdzięczny sposób manipuluje ludżmi. Całkiem intuicyjnie. Twoja ciekawość ogranicza się do momentu w którym podejmiesz decyzję na co dany człowiek może Ci się przydać. Skupiasz się głownie na facetach....sojusznicy, interesujący, mięso armatnie, obojetni. Kobiety to statystki i rywalki.Nie zeby ich rola była nam na raz przypisana..co to to nie. Układy, sojusze. Z podziwem patrzę na stosumki damsko- męskie. Wystarczysz Ty i męski małpi gaj. Tu połechtac po ego, tu wyrazić zainteresowanie, tu pochwalić. Bosz..to wydaje się takie proste. Podziw i uznanie. Szansa na sukces odcinek 2165. Nie ma Cię w tym spisie Kiciula. Powinnaś zostać Bondem:))
                                                  • urquhart Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 23:08
                                                    zawle napisała:

                                                    > Albo se pogadam:))
                                                    > Urgu twierdzi że jesteś osobą poznającą i odkrywającą punkty widzenia innych lu
                                                    > dzi.
                                                    > Ja tu na forum siedze w zasadzie dla Ciebie. Nigdy nie spotkałam się z osobą kt
                                                    > óra w tak wdzięczny sposób manipuluje ludżmi. Całkiem intuicyjnie. Twoja ciekaw
                                                    > ość ogranicza się do momentu w którym podejmiesz decyzję na co dany człowiek mo
                                                    > że Ci się przydać. Skupiasz się głownie na facetach....

                                                    To że ciekawią ją chłopy bardziej od babek trudno uznać za zarzut na tym forum. No to jak wakacyjna szczerość to ja uważam że Kitka jest najbardziej szczerą i i nieulegającą pokusom doraźnych sojuszy wali wszystkim co myśli otwarcie i krytycznie raz widząc wady ale innym razem też zalety.
                                                    W odróżnieniu od Ciebie Zawleczka na przykład która ulegasz doraźnym sojuszom jajników robiąc za brata łatę (siostrę przepraszam) na Andzy. Mimo że czujesz niestosowność i niespójność jak z jednej strony aspiruje na samicę Alfa forum traktując innych z góry , żeby potem wyzywać atakować wulgarnie i prostacko jak pijaczka pod sklepem nocnym jak mnie od gnid i kłamców bo jej sie nie podoba jakaś ocena i gładko przechodzi do diagnozowania zaburzeń psychicznych osób które jej podpadły.
                                                  • zawle Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 07:08
                                                    urquhart napisał:
                                                    > To że ciekawią ją chłopy bardziej od babek trudno uznać za zarzut na tym forum.

                                                    No pewnie...cały mój wpis nie był w jednym procencie zarzutem. Mam nadzieję że to wybrzmiało.

                                                    > No to jak wakacyjna szczerość to ja uważam że Kitka jest najbardziej szczerą i
                                                    > i nieulegającą pokusom doraźnych sojuszy wali wszystkim co myśli otwarcie i kr
                                                    > ytycznie raz widząc wady ale innym razem też zalety.

                                                    Tu się nie zgadzam. Okresy łechtania jajek i jebania mają swoje uzasadnienia. Niestety na to jesteś za ślepy, bo jej dłoń jest właśnie na Twoich;)

                                                    > W odróżnieniu od Ciebie Zawleczka na przykład która ulegasz doraźnym sojuszom j
                                                    > ajników robiąc za brata łatę (siostrę przepraszam) na Andzy.

                                                    Nie mogę tego robić urgu..jestem chłopem:))

                                                    Mimo że czujesz ni
                                                    > estosowność i niespójność jak z jednej strony aspiruje na samicę Alfa forum tra
                                                    > ktując innych z góry , żeby potem wyzywać atakować wulgarnie i prostacko jak pi
                                                    > jaczka pod sklepem nocnym jak mnie od gnid i kłamców bo jej sie nie podoba jaka
                                                    > ś ocena i gładko przechodzi do diagnozowania zaburzeń psychicznych osób które j
                                                    > ej podpadły.

                                                    Nie znam Andzi. Nie wymieniłyśmy sie nigdy ani jednym słowem pisanym poza forum. To że Ciebie nie lubi ( co widać i czuć), nie spowoduje że ja Cię będe bronić.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 09:12
                                                    zawle napisała:

                                                    Okresy łechtania jajek i jebania mają swoje uzasadnienia. N
                                                    > iestety na to jesteś za ślepy, bo jej dłoń jest właśnie na Twoich;)

                                                    Zawle nie wlasnie, tylko od zawsze (odkad sie tu pojawilam iles lat temu) Urqu byl dla mnie, jest i bedzie autorytetem, a to dlatego, ze dzieki swoim wpisom rozjasnil mi motywy dzialania/zachowania mojego ojca, ktore mialo odgromny impakt na moje zycie i nadawlo mu rys dramatu. Zreszta nie tylko ojca ale i matki, a nastepnie moje wlasne. Jako jedyny tez wyjasnia jak to sie dzieje po urodzeniu dziecka, dlaczego tak sie dzieje. Czlowiek obserwuje swoje zycie i widzi co sie zlego dzieje ale nie wie za cholere dlaczego. To jest tak jak w sportach sylwetkowych: najlepszy rener sam tez potrzebuje trenera, bo sam nie jest w stanie swojej formy ocenic. Urqu te wszystkie odpowiedzi ma, one skladaja sie w spojna calosc. Bezcenna wiedza, ktora byla dla mnie terapeutyczna. Dodatkowo przekazuje te wiedze za darmo, co wg mnie jest sensem zycia czlowieka. Oczywiscie sa w nim rzeczy, ktore mnie denerwuja i wywolywaly u mnie uczuleniowe reakcje ale to tak jak z kazdym. Nie ma osoby, ktora by mnie od czasu do czasu nie wkurwiala, nawet moj wlasny syn czy matka ale to nie znosi znaczenia tych osob w moim zyciu. Mozesz sie wkurzac i reagowac, a mozesz nauczyc sie przewijac.

                                                    Zreszta jak tak bardzo przykadasz uwage kogo ja lechtam, a kogo nie, to w zasadzie mozna powiedziec, ze lechtam wszystkich, bo nawet jak kogos aktualnie wale po lbie, to on mi odpisuje, ze mnie lubi ;-) I tak mam zawsze w zyciu wiec nauczylam sie to ignorowac, w sesnie nie zwracam na to wiekszej uwagi, bo nie m na co.
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 09:51
                                                    Urqu wnosi na forum ciekawa wiedze, ale wnioski jakie z niej wyciaga i wlasne (nad)interpretacje czesto ida zdecydowanie za daleko.
                                                    To jest tak, ze mamy konferencje naukowa NASA o odkryciu w kosmosie bakterii pozaziemskich, a Urqu siedzi na widowni w kostiumie Mr Spocka z serialu "Star Trek" i wrzeszczy "KLINGONI!!".
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 13:53

                                                    > W odróżnieniu od Ciebie Zawleczka na przykład która ulegasz doraźnym sojuszom j
                                                    > ajników robiąc za brata łatę (siostrę przepraszam) na Andzy. Mimo że czujesz ni
                                                    > estosowność i niespójność jak z jednej strony aspiruje na samicę Alfa forum tra
                                                    > ktując innych z góry , żeby potem wyzywać atakować wulgarnie i prostacko jak pi
                                                    > jaczka pod sklepem nocnym jak mnie od gnid i kłamców bo jej sie nie podoba jaka
                                                    > ś ocena i gładko przechodzi do diagnozowania zaburzeń psychicznych osób które j
                                                    > ej podpadły.
                                                    >
                                                    Dobrze wiesz, że kłamstwo powtórzone wiele razy staje się prawdą więc przybywam i upierdliwie dementuję: kłamiesz po raz kolejny. Nie twoje poglądy tylko twoje metody "dyskusji" ściągnęły na ciebie odzwierzęcą inwektywę. Na ciebie jednego jedynego i dopiero po wielu latach pogrywania. Możesz się czuć wyróżniony.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 21:37
                                                    A i ja mu nie "narzucalam" swojej woli tylko doradzilam co ma zrobic i to w dodatku mial byc zart. Nawiasem tylko krowa nie zmienia pogladow i sama znam takich, ktorzy "stali na swoim" a teraz sa szczeliwymi(na szczescie) ojcami. Czyli wszystko w tym zyciu jest mozliwe ;)
                                                    Mysle, ze Kutuzow zrozumial, ze to zart.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 21:42
                                                    kag73 napisała:

                                                    Nawiasem tylko krowa nie zmienia pogladow i sama znam takich, ktorzy "stali na swoim" a teraz sa szczeliwymi(na szczescie) ojcami. Czyli wszystko w tym zyciu jest mozliwe ;)
                                                    > Mysle, ze Kutuzow zrozumial, ze to zart.
                                                    -----------------------
                                                    Bycie ojcem, szczególnie córeczek, jest fajne. Jak czegoś bardzo nie spieprzysz one zawsze kochają tatusia :).
                                                  • urquhart Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 01:05
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Bycie ojcem, szczególnie córeczek, jest fajne. Jak czegoś bardzo nie spieprzysz
                                                    > one zawsze kochają tatusia :).

                                                    Fakt.
                                                    A już szczególnie jak człowiek się starzeje spada to mu testosteron a nie jest zgorzkniały i wzrasta infantylność to to to zaczyna cieszyć.
                                                    :)
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 08:40
                                                    urquhart napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Bycie ojcem, szczególnie córeczek, jest fajne. Jak czegoś bardzo nie spieprzysz one zawsze kochają tatusia :).
                                                    >
                                                    > Fakt.
                                                    > A już szczególnie jak człowiek się starzeje spada to mu testosteron a nie jest zgorzkniały i wzrasta infantylność to to to zaczyna cieszyć. :).
                                                    ---------------------
                                                    Mnie to zawsze cieszyło. Zawsze się dobrze czułem w towarzystwie moich córeczek.
                                                  • mimfa Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 12:03
                                                    urquhart napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Bycie ojcem, szczególnie córeczek, jest fajne. Jak czegoś bardzo nie spie
                                                    > przysz
                                                    > > one zawsze kochają tatusia :).
                                                    >
                                                    > Fakt.
                                                    > A już szczególnie jak człowiek się starzeje spada to mu testosteron a nie jest
                                                    > zgorzkniały i wzrasta infantylność to to to zaczyna cieszyć.
                                                    > :)
                                                    >

                                                    Chyba, że się jest ojcem nieobecnym, niezauważającym, niedoceniającym. Z chwilą uświadomienia sobie roli ojca w późniejszych kontaktach z mężczyznami miłość do niego maleje a infantylność drażni. Jestem w stanie wyobrazić sobie, że ktoś nie chce dzieci, bo wie, że nie przeskoczy własnego egoizmu. I żadne " to jest fajne, zwłaszcza z córeczkami" nie przekonuje.
                                                  • druginudziarz Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 12:53
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > Nawiasem tylko krowa nie zmienia pogladow i sama znam takich, ktorzy "stali na
                                                    > swoim" a teraz sa szczeliwymi(na szczescie) ojcami. Czyli wszystko w tym zyciu
                                                    > jest mozliwe ;)
                                                    > > Mysle, ze Kutuzow zrozumial, ze to zart.
                                                    > -----------------------
                                                    > Bycie ojcem, szczególnie córeczek, jest fajne. Jak czegoś bardzo nie spieprzysz
                                                    > one zawsze kochają tatusia :).

                                                    Marku, tak jak to ująłeś to to jest mądrość talmudyczne, na wszystko sa dwa przeciwstawne punkty widzenia.
                                                    "Na Swiętego Hieronima jest pogoda albo ni ma".
                                                    WSZYSTKO marku jest fajne, pod warunkiem że się nie spre.doli.
                                                    Np. w moim otoczeniu jakoś nie ma szczególnej atencji córek do ojców, a jak się składa, że matka ojca nienawidziła (niała za co) i chyba do dziś ma jeszcze jakieś złe sny z dzieciństwa.
                                                    Fajnie, ze masz fajne córki, ale nie buduj z tego jakieś ogólnej zasady.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 13:33
                                                    druginudziarz napisał:


                                                    > WSZYSTKO marku jest fajne, pod warunkiem że się nie spre.doli.
                                                    > Np. w moim otoczeniu jakoś nie ma szczególnej atencji córek do ojców, a jak się składa, że matka ojca nienawidziła (niała za co) i chyba do dziś ma jeszcze jakieś złe sny z dzieciństwa.> Fajnie, ze masz fajne córki, ale nie buduj z tego jakieś ogólnej zasady.
                                                    -------------------------
                                                    Trzeba bardzo się postarać, żeby córka nienawidziła własnego ojca. J takich starań nie podejmowałem.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 13:41
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > WSZYSTKO marku jest fajne, pod warunkiem że się nie spre.doli.
                                                    > > Np. w moim otoczeniu jakoś nie ma szczególnej atencji córek do ojców, a j
                                                    > ak się składa, że matka ojca nienawidziła (niała za co) i chyba do dziś ma jes
                                                    > zcze jakieś złe sny z dzieciństwa.> Fajnie, ze masz fajne córki, ale nie bu
                                                    > duj z tego jakieś ogólnej zasady.
                                                    > -------------------------
                                                    > Trzeba bardzo się postarać, żeby córka nienawidziła własnego ojca. J takich sta
                                                    > rań nie podejmowałem.


                                                    Zazwyczaj wystarczy po prostu zawieść dzieciaka (płci obojętnej). Nie poświęcać mu uwagi, serca, nie uczestniczyć, nie mieć więzi, nie być. Grubsze sprawy to picie, bicie, brak odpowiedzialności życiowej i finanswowej.
                                                  • druginudziarz Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:01
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Zazwyczaj wystarczy po prostu zawieść dzieciaka (płci obojętnej). Nie poświęcać
                                                    > mu uwagi, serca, nie uczestniczyć, nie mieć więzi, nie być. Grubsze sprawy to
                                                    > picie, bicie, brak odpowiedzialności życiowej i finanswowej.

                                                    Brakuje mi najczęstszej opcji, nienawiść matki do męża, którą karmi dzieci.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:31
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Zazwyczaj wystarczy po prostu zawieść dzieciaka (płci obojętnej). Nie poś
                                                    > więcać
                                                    > > mu uwagi, serca, nie uczestniczyć, nie mieć więzi, nie być. Grubsze spra
                                                    > wy to
                                                    > > picie, bicie, brak odpowiedzialności życiowej i finanswowej.
                                                    >
                                                    > Brakuje mi najczęstszej opcji, nienawiść matki do męża, którą karmi dzieci.

                                                    Wlasnie mialam uzupelnic wpis (ale mnie uprzedziles): wystarczy, ze przyjdzie mamusia w bedzie powtarzac, ze tatus to chuj zlamany (i tak od malenokosci do doroslosci). Ta opcja jest tak czesta, ze niejeden motyw filmowy jest na niej oparty.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:34
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Zazwyczaj wystarczy po prostu zawieść dzieciaka (płci obojętnej). Nie poś
                                                    > więcać
                                                    > > mu uwagi, serca, nie uczestniczyć, nie mieć więzi, nie być. Grubsze spra
                                                    > wy to
                                                    > > picie, bicie, brak odpowiedzialności życiowej i finanswowej.
                                                    >
                                                    > Brakuje mi najczęstszej opcji, nienawiść matki do męża, którą karmi dzieci.


                                                    Szukam w pamięci i nie znajduję przykładu z otoczenia. Sugerujesz ze wystarczy ze matka będzie ojca nienawidzić, on będzie spoko ojcem, a dzieci też wzorem matki będą go nienawidzić? Szukam w pamięci i nie znajduję przykładu z otoczenia. Może po prostu ominęły moje rewiry co większe patologie w postaci psychopatycznych manipulantek/tów. Na każdą niechęć (o nienawiści nawet nie mówię, bo nie dane mi było obserwować) rodzic sobie sam zapracowywał. Olewaniem, głupotą, agresją, nieodpowiedzialnością.
                                                    Ale jest jeszcze inne zjawisko: dzieci trzymają się tych, którzy z nimi SĄ. Przejmują w jakimś stopniu ich punkt widzenia i ogląd świata. Ci, którzy są dla dzieci opoką i bazą nie muszą niczym dzieci karmić, one same solidaryzują się z opiekunami. Więc jeśli ojciec jest przyczyną nieszczęść rodziny to matka nie musi nic mówić, nie musi nawet tego ojca nienawidzić, wystarczy, że dzieje się co się dzieje i dzieciak czując zagrożenie lub chaos ma obraz ojca jako przyczyniającego siędo tego "złego człowieka". I w drugą stronę: koleżanka była bliżej związana z ojcem i była bardzo krytycznie nastawiona do matki. Ten jednostronny ogląd rodziców przechodzi z wiekiem, człowiek dojrzewa, ma własne związki, rodzinę, patrzy na swiat i znajomych. Dorosły nie potrzebuje już tak silnie utożsamiać się z bliskimi mu ludźmi, nei jest mu to niezbędne dla stabilności psychicznej, więc stać go na bardziej obiektywny ogląd rzeczywistości. Wtedy to odsiewa się ziarno od plew. Krytycznie oceniana, mniej związana z dzieckiem matka zyskuje, egzystujący z boku rodziny ojciec zaczyan być widziany w lepszym świetle. I w końcu każdy dostaje to, na co zasłużył. No, mniej więcej ;-)
                                                  • druginudziarz Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:06
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    >
                                                    > > aandzia43 napisała:
                                                    > >
                                                    > > > Zazwyczaj wystarczy po prostu zawieść dzieciaka (płci obojętnej). N
                                                    > ie poś
                                                    > > więcać
                                                    > > > mu uwagi, serca, nie uczestniczyć, nie mieć więzi, nie być. Grubsz
                                                    > e spra
                                                    > > wy to
                                                    > > > picie, bicie, brak odpowiedzialności życiowej i finanswowej.
                                                    > >
                                                    > > Brakuje mi najczęstszej opcji, nienawiść matki do męża, którą karmi dziec
                                                    > i.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Szukam w pamięci i nie znajduję przykładu z otoczenia. Sugerujesz ze wystarczy
                                                    > ze matka będzie ojca nienawidzić, on będzie spoko ojcem, a dzieci też wzorem ma
                                                    > tki będą go nienawidzić? Szukam w pamięci i nie znajduję przykładu z otoczenia.
                                                    > Może po prostu ominęły moje rewiry co większe patologie w postaci psychopatycz
                                                    > nych manipulantek/tów. Na każdą niechęć (o nienawiści nawet nie mówię, bo nie d
                                                    > ane mi było obserwować) rodzic sobie sam zapracowywał. Olewaniem, głupotą, agre
                                                    > sją, nieodpowiedzialnością.

                                                    Warning! flame alert!

                                                    > Ale jest jeszcze inne zjawisko: dzieci trzymają się tych, którzy z nimi SĄ.

                                                    Jak pies to łańcucha.
                                                    Syndrom sztokholmski.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:20

                                                    > > Szukam w pamięci i nie znajduję przykładu z otoczenia. Sugerujesz ze wyst
                                                    > arczy
                                                    > > ze matka będzie ojca nienawidzić, on będzie spoko ojcem, a dzieci też wzo
                                                    > rem ma
                                                    > > tki będą go nienawidzić? Szukam w pamięci i nie znajduję przykładu z otoc
                                                    > zenia.
                                                    > > Może po prostu ominęły moje rewiry co większe patologie w postaci psycho
                                                    > patycz
                                                    > > nych manipulantek/tów. Na każdą niechęć (o nienawiści nawet nie mówię, bo
                                                    > nie d
                                                    > > ane mi było obserwować) rodzic sobie sam zapracowywał. Olewaniem, głupotą
                                                    > , agre
                                                    > > sją, nieodpowiedzialnością.
                                                    >
                                                    > Warning! flame alert!


                                                    Yyyy? Co ci się znowu pali? Na każdą poważną, opierającą się upływowi czasu i weryfiacji przez dorosły umysł byłego dziecka niechęć. Teraz zrozumiałe?



                                                    > > Ale jest jeszcze inne zjawisko: dzieci trzymają się tych, którzy z nimi S
                                                    > Ą.
                                                    >
                                                    > Jak pies to łańcucha.
                                                    > Syndrom sztokholmski.


                                                    Coś w tym stylu. Przykre, wiem.
                                                  • druginudziarz Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 13:58
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > WSZYSTKO marku jest fajne, pod warunkiem że się nie spre.doli.
                                                    > > Np. w moim otoczeniu jakoś nie ma szczególnej atencji córek do ojców, a j
                                                    > ak się składa, że matka ojca nienawidziła (niała za co) i chyba do dziś ma jes
                                                    > zcze jakieś złe sny z dzieciństwa.> Fajnie, ze masz fajne córki, ale nie bu
                                                    > duj z tego jakieś ogólnej zasady.
                                                    > -------------------------
                                                    > Trzeba bardzo się postarać, żeby córka nienawidziła własnego ojca. J takich sta
                                                    > rań nie podejmowałem.

                                                    Lepiej być młodym, pięknym i bogatym niż starym, brzydkim i biednym?
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:06
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > > Trzeba bardzo się postarać, żeby córka nienawidziła własnego ojca. J takich sta rań nie podejmowałem.
                                                    >
                                                    > Lepiej być młodym, pięknym i bogatym niż starym, brzydkim i biednym?
                                                    --------------------
                                                    Nie bardzo rozumiem, ale mam tutaj kilka rzeczy i może nie jestem az tak skupiony.











                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:36
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie bardzo rozumiem, ale mam tutaj kilka rzeczy i może nie jestem az tak skupiony.
                                                    >
                                                    > To moze skup sie na pracy, chociaz kasa z niej bedzie :).
                                                    ---------------------------------------
                                                    Ja od zawsze pracuję po swojemu. Życie to dyscyplina długodystansowa. Trzeba dobrze rozłożyć siły bo inaczej można dostać zadyszki a takich nie potrzebują.
                                                    >
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 21:55
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A i ja mu nie "narzucalam" swojej woli tylko doradzilam co ma zrobic i to w dod
                                                    > atku mial byc zart. Nawiasem tylko krowa nie zmienia pogladow i sama znam takic
                                                    > h, ktorzy "stali na swoim" a teraz sa szczeliwymi(na szczescie) ojcami. Czyli w
                                                    > szystko w tym zyciu jest mozliwe ;)
                                                    > Mysle, ze Kutuzow zrozumial, ze to zart.

                                                    Dla niego pewnie tak smieszny (zart) jak dla Rekreativii zart o gwalcie na facecie. I zgadza sie tylko krowa nie zmienia zdania, dlatego Kutuzow tez zmienil: kiedys nie wykluczal posiadania dzieci, teraz tak (na ile dobrze pametam z podczytywania forum wstecz). Juz nawet nie pytam jakim cudem ci, z twojej opowiesci, dowiedzieli sie jak bardzo sie mylili ;)
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 22:07
                                                    "Juz nawet nie pytam jakim cudem ci, z twojej opowiesci, dowiedzieli sie jak bardzo sie mylili ;)"

                                                    Zwyczajnie: babki chcialy dziecka wiec sie nie lumpili i zrobili im dziecko / dzieci.

                                                    "I zgadza sie tylko krowa nie zmienia zdania, dlatego Kutuzow tez zmienil: kiedys nie wykluczal posiadania dzieci, teraz tak (na ile dobrze pametam z podczytywania forum wstecz)"

                                                    Nie, chyba tak nie bylo. Niemniej zmienil zdanie albo rozpatrywal, bo nazywalo sie, ze nie chce slubu ani zareczyn, ani malzenstwa a nagle przy obecnej okazalo sie...ze jednak cos sie da z tym zrobic, o ile dobrze pamietam.
                                                    Chyba nie sadzisz, ze Kutuzowa obchodzi co ja mysle ze ja moglabym mu cos narzucic? Kobieto...
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 22:25
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Niemniej zmienil zdanie albo rozpatrywal, bo nazywalo
                                                    > sie, ze nie chce slubu ani zareczyn, ani malzenstwa a nagle przy obecnej okazal
                                                    > o sie...ze jednak cos sie da z tym zrobic, o ile dobrze pamietam.

                                                    Tak, ale ani zareczyny, ani nawet malzenstwo nie sprawia, ze Kutuzow znajdzie sie kiedys w sytuacji bez wyjscia, ktora bedzie dla niego zrodlem bezustannej udreki. Czy to nie oczywiste? Na takie ustepstwa idzie sie latwo. Szczegolnie, ze wydaje sie to po prostu uczciwe. Kutuzow podpowiedzial, ze kieruje nim cos w rodzaju przyzwoitosci - np. kwestie spadkowe czy majatkowe w wypadku jego smierci.
                                                    Ale - wciaz mozna sie tak po prostu rozejsc. Malzenstwo nie krepuje czlowiekowi ruchow w naszej rzeczywistosci tak, jak robi to posiadanie wspolnego potomstwa. Bycie rodzicem to potworna odpowiedzialnosc i koszmarny ciezar, na ktory mozna zwyczajnie nie byc gotowym.
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 22:15
                                                    kag73 napisała:
                                                    > A i ja mu nie "narzucalam" swojej woli tylko doradzilam co ma zrobic i to w dod
                                                    > atku mial byc zart. Nawiasem tylko krowa nie zmienia pogladow i sama znam takic
                                                    > h, ktorzy "stali na swoim" a teraz sa szczeliwymi(na szczescie) ojcami. Czyli w
                                                    > szystko w tym zyciu jest mozliwe ;)
                                                    > Mysle, ze Kutuzow zrozumial, ze to zart.

                                                    Kag. Twpje wnioski na temat Kutuzowa sa uprawnione, ale nietrafne.
                                                    Uprawnione, bo zaobserwowalas, ze wielu mezczyzn postepuje tak jak to opisalas.
                                                    Nietrafne, poniewaz "wielu mezczyzn" to nie "Kutuzow".
                                                    Jesli chcesz zrozumiec lepiej wydzwiek sytuacji, to opisze Ci ja za pomoca porownania.
                                                    Przyjmijmy, ze Kutuzow jest czlowiekiem, ktory balansowal nad przepascia, ale dzieki szczesliwemu zbiegowi okolicznosci i przytomnemu umyslowi udalo mu sie wybrnac z opresji calo. Jest zlany potem, ciezko oddycha...
                                                    A Ty podchodzisz do tego czlowieka, kladziesz mu reke na ramieniu i z usmiechem oznajmiasz - "zobaczysz, jeszcze kiedys pojdziesz nad ta przepasc, ale tym razem zrobisz z wlasnej woli wieki krok w przod".

                                                    Wiem ze mnie ladnie bronisz, teoretycznie powinienem "trzymac sztame", ale akurat w wypadku Kutuzowa nie mialas racji. Wedlug mnie wizja posiadania dzieci napawa go lekiem zamiast gratyfikowac, jest wiec skrajnie malo prawdopodobne by zalowal swojej bezdzietnosci, albo chcial robic cos by to zmienic. Przeciwnie - brak dzieci to dla niego komfortowa sytuacja.

                                                    On przeanalizowal swoj nieudany zwiazek, dotarl do wiedzy, dzieki ktorej zrozumial ryzyko (oraz jego skale) jakie dla mezczyzny wynika z posiadania dzieci i nigdy w zyciu nie bedzie gotowy go zaakcepotowac.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 22:22
                                                    Chlopie, Sabat, ja Ciebie wcale nie bronie, ja po prostu wyrazam swoje zdanie, to wszystko. Zadna sztama mi nie jest potrzebna, bo ja tu w nic nie gram zespolowo ani w pojedynke zreszta tez nie.
                                                    Ja wiem, ze Kutuzow to nie wiekszosc mezczyn o czym mu nawet niedawno napisalam. Wiec napisalam zdaniem zakonczone emotkiem usmiechem, zart.
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 09:06
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Chlopie, Sabat, ja Ciebie wcale nie bronie, ja po prostu wyrazam swoje zdanie,
                                                    > to wszystko. Zadna sztama mi nie jest potrzebna, bo ja tu w nic nie gram zespol
                                                    > owo ani w pojedynke zreszta tez nie.

                                                    Teraz to ja zartowalem ;)
                                                    Wiesz, ja rozumiem Urqu. On mnie nie zna, wiec stosuje pewien stereotyp. Dosc prosty stereotyp. By nie powiedziec - prostacki. Jedyne co moze o mnie powiedziec, to to, jaki stereotyp sobie zbudowal na podstawie obserwacji mojej osoby.
                                                    Mam niestety dosc awanturnicza nature, i to w tym najgorszym wydaniu. Zaluje tego i staram sie nad tym panowac To jaki obecnie jestem to efekt wieloletniej pracy nad soba. Jako dziecko i mlody mezczyzna bezustannie wdawalem sie w konflikty rozwiazywane za pomoca piesci. Zaluje tego, ale takie byly czasy. Troche sie usprawiedliwiam ;) Ludzie, ktorzy znaja mnie z czasow podstawowki i liceum poplakaliby sie ze smiechu, gdyby uslyszeli, ze mam nature "estrogenowego negocjatora", bo bylem jednym z najbardziej porywczych uczniow. Bylem tez wyjatkowo pyskaty wobec nauczycieli. Dopoki oceniano moje zachowanie, to najlepsza ocene jaka pamietam to "poprawne". Mialem chyba tylko jeden raz, na zachete. Nie sprawdzilo sie, bo kolejne byly gorsze.
                                                    Ale tak jak pisal Gogol - na pewnym etapie zycia w spoleczenstwie, ci ktorzy sie tak zachowuja albo trafiaja do paki, albo wychodza na prosta, bo konfliktow w zyciu doroslego czlowieka nie rozwiazuje sie za pomoca testosteronu i piesci.
                                                    Taka moja obserwacja - ci, ktorzy za mlodu siedzieli zestrachani za szkolna miotla i czekali, az chlopcy przestana sie bic, maja obecnie o wiele wiecej sklonnosci do "kogucenia" ;)
                                                    Teraz czuja sie pewniej, bo mozna na ratunek wezwac mundurowych i chroni ich restrykcyjne prawo. Czy to znaczy, ze sa bardziej testosteronowi? Nie. Po prostu maja inny sposob rozwiazywania konfliktow. Nauczyli sie go dysponujac taka, a nie inna baza, a nie dlatego, ze determinuje ich inna struktura gratyfikacji neuroprzekaznikami.
                                                    Z czasow smarkatych - nie znam zadnego cherlawego slabeusza, ktory bezustannie wdawalby sie w bojki. Po prostu kofrontujac sie z innymi bardzo szybko zrozumial, ze w wiekszosci sytuacji dostanie wpierdol i to sie zwyczajnie NIE OPLACA. Obserwacja zwierzat stadnych dostarcza podobnych wnioskow. Ich sklonnosc do przemocy jest zwiazana z poczuciem wlasnej sily oraz pozycja w grupie. Kazdy osobnik potrafi zarowno kasac jak i politykowac. To jaka stosuje strategie zalezy od sytuacji.
                                                    Jak sie ma 50 lat, to drobny kurdupel wrzeszczacy na umiesnionego olbrzyma, ktory sie przed pokurczem wije ze strachu to naturalny widok. Po prostu kurdupel jest jego szefem :))
                                                    Jak sie ma 15 lat, to widok nader rzadki, a najczesciej kolejnym widokiem jest wielkolud wsadzajacy chudzine za nogi do pobliskiego smietnika.
                                                    Tak krawiec kraje jak mu materialu staje. U zwierzat "alfa" to posada przejsciowa, tez zadne nie rodzi sie z pozycja dana raz na zawsze.
                                                  • gogol77 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:11
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Z czasow smarkatych - nie znam zadnego cherlawego slabeusza, ktory bezustannie wdawalby sie w bojki. Po prostu kofrontujac sie z innymi bardzo szybko zrozumia, ze w wiekszosci sytuacji dostanie wpierdol i to sie zwyczajnie NIE OPLACA.>

                                                    Ja taki byłem :-(
                                                    Na boisku szkolnym była taka górka zasłaniająca widok z boiska. I w konfrontacyjnej sytuacji padało wezwanie/wyzwanie: chodź za górkę! Odmowa znaczyła całkowitą utratę twarzy!!!
                                                    I tam, za tą górką dostawałem wpierdol w obecności, a jakże - arbitrów, widzów, kibiców zwaśnionych stron. Tylko raz czy dwa razy wyszedłem zwycięsko.
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 22:44
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Never say never.

                                                    Marek, czy do Ciebie dociera stwierdzenie "posiasc wiedze"? "Dokonac analizy"?
                                                    Sa ludzie, ktorzy przestali jesc kielbase, po tym jak zobaczyli, jak sie ja robi. Kutuzow zobaczyl, jak robi sie kielbase, zanim bedzie zmuszony ja zjesc ;)
                                                    Ja postrzegam Kutuzowa jako szalenie racjonalna osobe, ktora doskonale rozumie fakt, ze wszystkie prawa rzadzace otaczajacym go swiatem dotycza go w tym samym stopniu jak innych. Nie uchroni go cudownie opatrznosc, nie zstapi z nieba aniol na skrzydlatym koniu. Jak bedzie palil paczke fajek dziennie to za 25 lat ma spora szanse na raka pluc, jak bedzie ppo ciemku jezdzil na rowerze bez odblaskow, to w koncu rozjedzie go auto, a jak bedzie sie krecil po burdelach bez "ochraniacza" na ptaku to ma czterokrotnie wieksza szanse na spiewanie w chorku razem z Charlie Sheenem.
                                                    Podobnie z posiadaniem dzieci - beda go dotyczyly statystyki rozwodowe i co za tym idzie - targanie alimentami/odmawianie mozliwosci widzenia z dziecmi i tym podobne kwiatki w rownym stopniu co kazdego innego faceta na Ziemi.
                                                    Jesli 8/10 par po 10 latach malzenstwa nie uprawia ze soba seksu, a 60% malzenstw sie rozwodzi, to te statystyki dotycza Kutuzowa w dokladnie takim samym stopniu jak innych.
                                                    Najwyrazniej wizja posiadania dzieci nie gratyfikuje go w wystarczajacym stopniu. W tej sytuacji racjonalny umysl ma swiete prawo postrzegac decyzje o posiadaniu dzieci na podobnych zasadach jak samolotowy skok wariata bez zapietego na plecach spadochronu.