Gogol i TJ

05.07.17, 22:57
Spotkaliśmy się w kawiarni pod Barbakanem. Gogol, wielka indywidualność, charyzma i urok osobisty, które sa nieprzemijające. TJ bardzo fajna i miła i całkowicie oczarowana Gogolem. Przekazałem jedną z moich książęk z dedykacją. Pozdrawiam :)
    • kag73 Re: Gogol i TJ 05.07.17, 23:10
      Ano to wszystko wyjasnia :)
    • sabat3 Re: Gogol i TJ 06.07.17, 06:32
      Pierwsze oficjalne spotkanie forumowiczow? ;)
      • wont2 Re: Gogol i TJ 06.07.17, 06:53
        sabat3 napisał:

        > Pierwsze oficjalne spotkanie forumowiczow? ;)
        -------
        Nie liczy sie, nie bylo orgietki :(
        • sabat3 Re: Gogol i TJ 06.07.17, 07:03
          wont2 napisał:
          > Nie liczy sie, nie bylo orgietki :(

          Pozwol chociaz miec nadzieje, niech wyobraznia pracuje :)
          • druginudziarz Re: Gogol i TJ 06.07.17, 10:56
            sabat3 napisał:

            > wont2 napisał:
            > > Nie liczy sie, nie bylo orgietki :(
            >
            > Pozwol chociaz miec nadzieje, niech wyobraznia pracuje :)

            O_o Twoja wyobraźnia pracuje w okolicach gogolowego wieku? :)
            • gogol77 Re: Gogol i TJ 06.07.17, 12:10
              druginudziarz napisał:
              > ... pracuje w okolicach gogolowego wieku? :)>

              Ale jesteś podły ;-)
              TJ przymyka na to oko!
              • druginudziarz Re: Gogol i TJ 07.07.17, 09:19
                gogol77 napisał:

                > druginudziarz napisał:
                > > ... pracuje w okolicach gogolowego wieku? :)>
                >
                > Ale jesteś podły ;-)
                To z zazdrości gogol ;)

                > TJ przymyka na to oko!
                Przekaz moje najszcczersze wyrazy uszanowania.
                • gogol77 Re: Gogol i TJ 07.07.17, 19:41
                  druginudziarz napisał:
                  > Przekaz moje najszcczersze wyrazy uszanowania.

                  Wyrazy przekazano :-)
                  • gogol77 Re: Gogol i TJ 07.07.17, 20:07
                    gogol77 napisał:
                    > Wyrazy przekazano :-)

                    Zapomniałem dopisać, że TJ dziękuje i przekazuje wyrazy sympatii
                    • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 07.07.17, 20:37
                      Czy forumowe polaczenie z zona jest rowniez mozliwe? ;-)
                      • sabat3 Re: Gogol i TJ 07.07.17, 20:45
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Czy forumowe polaczenie z zona jest rowniez mozliwe? ;-)

                        Sprobuj telepatia ;)
                        Albo wyciagnij z innego nicka telefon od Gogola i bombarduj w nieoczekiwanych chwilach polaczeniami - moze odbierze malzonka :p
                        Bedziesz mogla z dzika satysfakcja wywlec obcym ludziom trupa z szafy.
                        • gogol77 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 07:48
                          sabat3 napisał:
                          >...obcym ludziom...>

                          Sabat, ale np. moje spotkanie z markiem wykazało, że my tu już nie jesteśmy sobie obcy! Sam się zdziwiłem. Gadaliśmy jakbyśmy się znali od lat.
                          To forum zbliża ludzi. Nie tylko wirtualnie. Niekiedy przecież wiemy więcej o sobie niż najbliższe (wydawało by się) osoby!
                          • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 08:21
                            Potwierdzam. Tak było. Byliśmy i jesteśmy związani z wieloma wspólnymi miejscami. Mieszkaliśmy 200 metrów od siebie na warszawskim Powiślu i tak dalej i dalej.
                          • sabat3 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 08:32
                            I tak, i nie. Mowimy tutaj o naszej sferze intymnej, ktora zna bardzo niewiele osob. Ale o naszej sferze publicznej czesto nie wiemy nic. Jak sie ktos nazywa, jak wyglada, jakie mial przezycia, jakie doswiadczenia. Dopiero gdybys polaczyl te sfery, to wyjdzie pelniejsze poznanie.
                            Prawda jest, ze ludzie to samotne wyspy i czesto tak do konca nie zna ich nikt.
                            • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 08:38
                              sabat3 napisał:

                              > I tak, i nie. Mowimy tutaj o naszej sferze intymnej, ktora zna bardzo niewiele osob. Ale o naszej sferze publicznej czesto nie wiemy nic. Jak sie ktos nazywa, jak wyglada, jakie mial przezycia, jakie doswiadczenia. Dopiero gdybys polaczy l te sfery, to wyjdzie pelniejsze poznanie.
                              ---------------------
                              W takim razie Gogol jest jedną z bardzo niewielu osób, które znają moje obydwie sfery.
                              >
                        • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 12:30
                          sabat3 napisał:

                          > hello-kitty2 napisała:
                          >
                          > > Czy forumowe polaczenie z zona jest rowniez mozliwe? ;-)
                          >
                          > Sprobuj telepatia ;)
                          > Albo wyciagnij z innego nicka telefon od Gogola i bombarduj w nieoczekiwanych c
                          > hwilach polaczeniami - moze odbierze malzonka :p
                          > Bedziesz mogla z dzika satysfakcja wywlec obcym ludziom trupa z szafy.

                          FORUMOWE a nie telefoniczne. Ale Ty jestes nerwowy, musisz byc obsrany swoja sytuacja z kochanka. Jak widac Gogol nie jest. Akurat bede psuc dziadkom ostatnie zabawy w zyciu. Smieje sie z tej forumowej relacji przekazywania pozdrowien wte i wewte. Ale jak wywolujesz wilka z lasu, to boj sie, boj.
                          • ninek04 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 20:27
                            hello - kitty 2 napisała
                            >Akurat bede psuc dziadkom ostatnie zabawy w zyciu. Smieje sie z tej forumowej relacji przekazywania pozdrowien wte i wewte. Ale jak wywolujesz wilka z lasu, to boj sie, boj.<

                            Łoo, no, odezwała się, babcia, która zawiesiła swoją seksualność na kołku, bo już się wcześniej tyle naużywała,a teraz jebie tę swoją formę i czuje się wreszcie spełniona. Jak nawet w akcie desperacji ( albo eksperymentu,ha,ha) zacznie swojego pierdzącego współlokatora podrywać , to on się na nią wypina tyłkiem i zaczyna brechtać. Jak widać, skończyłaś w momencie, gdy inni dopiero zaczynają, no wiesz, w końcu ta lepsza połowa życia, z celami i przyjemnościami jeszcze przed większością( nawet tą zaawansowaną wiekiem) jest jak najbardziej możliwa, a ty se ciśnij,tak jak lubisz.
                            • zawle Re: Gogol i TJ 08.07.17, 21:46
                              Ninek...sabat puka Ciebie?
                              • kag73 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 21:48
                                "Ninek...sabat puka Ciebie?"

                                Uwierzysz, ze to samo sobie wlasnie przed chwila pomyslalam?
                                • zawle Re: Gogol i TJ 08.07.17, 22:09
                                  Ostatnio wydarzają mi się tak dziwne rzeczy że uwierzę we wszystko....
                            • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 22:31
                              ninek04 napisała:

                              > Jak nawet w akcie desperacji

                              NAstepna obok Sabata z fantazjami na moj temat ;)

                              Uwazaj bo za bardzo sie odkrywasz ;-)
                          • sabat3 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 23:23
                            hello-kitty2 napisała:
                            > FORUMOWE a nie telefoniczne. Ale Ty jestes nerwowy, musisz byc obsrany swoja sy
                            > tuacja z kochanka. Jak widac Gogol nie jest. Akurat bede psuc dziadkom ostatnie
                            > zabawy w zyciu. Smieje sie z tej forumowej relacji przekazywania pozdrowien wt
                            > e i wewte. Ale jak wywolujesz wilka z lasu, to boj sie, boj.

                            E, nie o to chodzi. Wierz mi, mój lęk maleje z czasem. Na początku przebywania na forum faktycznie strasznie się bałem, a Ty miałaś kilka takich krzywych akcji z przeczesywaniem internetu na temat kochanków itd. - faktycznie mogłem to wtedy mylnie odebrać, ze względu na własny nastrój.
                            Boisz się bardziej, gdy nie zmierzysz się z własnym strachem.
                            Ja się zmierzyłem dwa razy - pierwszy raz gdy znalazła otwarte forum BSWM i myślałem, że będzie zgłębiać temat, a drugi raz, gdy próbowałem postawić wszystko na jedną kartę na samym początku w zeszłego roku. Byłem przekonany, że to już rozwód. W sumie i tak się to tak pewnie kiedyś skończy.
                            Wiem też na co czekasz. Że w końcu powinie mi się łapa i będę błagał u żony o wybaczenie, a kochankę porzucę. Domyślam się, że chciałabyś sobie w ten sposób udowodnić, jacy mężczyźni generalnie są. I że są podli ;)
                            Myślę, że się zawiedziesz. Tak, jestem na co dzień lękliwy. Ale w sytuacjach skrajnych potrafię mobilizować się o wiele silniej niż większość ludzi.
                            Zresztą zobaczymy.
                            Teraz, w tej chwili? Nie, nie boję się. Będzie co będzie.
                            A jedyne co mnie wkurzyło, to moje domniemania co do chęci dokuczenia starszemu małżeństwu Gogolów. Jeśli to moja nadinterpretacja, to wybacz, ale taką chęć wyczułem. A "schadenfreude" w ludziach nie znoszę, doprowadza mnie to do białej furii. Oczywiście, skoro zaprzeczasz - najwyraźniej niewłaściwie to odebrałem.
                            • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 01:52
                              Boze Sabat co Ty wypisujesz. Czy Ty jestes moim kochankiem albo Gogol, czy jestem z ktoryms z Was emocjonalnie zwiazana, czy cos od Was chce albo jestem jakos od Was zalezna albo czy ktorys z Was ma na moje zycie/na mnie jakis wplyw? No to po jakiego gwinta mialabym podejmowac jakiekolwiek dzialania zwiazne z Wami w swoim zyciu prywatnym? Przeciez my sie w ogole nie znamy. Obcymi ludzmi jestesmy.

                              Dodatkowo (nagrabie sobie ale co tam) przyznam sie, ze odkad sie dowiedzielismy w jakim Gogol jest wieku, no to nie potrafie go w ogole traktowac powaznie ;) Za cholere. Ja widze po swojej matce jak dziecinnieje, jak nie umie obsluzyc nawet mikrofali, jak gada ciagle te same historie, nieraz ogladalam w kawiarniach jak staruszkowie sie ciesza do ciast z kremem, to sa duze dzieci, jak niepelnosprawni umyslowo, ktorzy jaraja sie z prostych rzeczy: z jedzenia np. Mam do tego cieply stosunek, a nawet bardzo cieply, no ale taki poblazliwy. Trzeba cieszyc sie ich szczesciem, pomagac i tyle.

                              Domyślam się, że chciałabyś sobie w ten sposób u
                              > dowodnić, jacy mężczyźni generalnie są. I że są podli ;)

                              Znowu jakis nietrafiony wniosek. Na tym forum wielokrotnie w roznych sprawach wystepowalam po stronie mezczyzn i mezczyzni mnie zawsze lubieli (i tu i w realu). Skad w ogole pomysl, ze ja jestem przeciwko mezczyznom.
                              • sabat3 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 07:33
                                To co piszesz o staruszkach zdarza sie dosc czesto i jest wynikiem degeneracji mozgu. Ale nie zawsze dziala to w ten sposob. Czasem mozg zachowuje bardzo wysoka sprawnosc az do smierci.
                                • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 09:10
                                  sabat3 napisał:

                                  > To co piszesz o staruszkach zdarza sie dosc czesto i jest wynikiem degeneracji mozgu. Ale nie zawsze dziala to w ten sposob. Czasem mozg zachowuje bardzo wysoka sprawnosc az do smierci.
                                  -------------------------
                                  Gogol sprawniejszy umysł i więcej życiowej energii niż trzy czwarte moich kolegów w liceum i na studiach. To tyle w temacie intelektu.
                              • gogol77 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 08:23
                                hello-kitty2 napisała:
                                > Dodatkowo (nagrabie sobie ale co tam) przyznam sie, ze odkad sie dowiedzielismy
                                w jakim Gogol jest wieku, no to nie potrafie go w ogole traktowac powaznie ;) Za cholere.>

                                >Ja widze po swojej matce jak dziecinnieje >
                                :-) Ze mną też jak z dzieckiem - za rękę i do łóżka
                                >jak nie umie obsluzyc nawet mikrofali,>
                                Umiem!!!
                                >jak gada ciagle te same historie>,
                                Niestety tak, marek usłyszał kilka moich standardowych opowieści
                                > nieraz ogladalam w kawiarniach jak staruszkowie sie ciesza do ciast z kremem,>
                                Ja lubię serniki, za sernik byłbym w stanie zamordować staruszkę
                                > to sa duze dzeci >
                                Tu się nie zgodzę, dzieci nie ruchają!
                                > niepelnosprawni umyslowo>
                                O kurwa! żeby się tylko prezes nie dowiedział bo mnie wypierdoli z roboty!
                                >...ktorzy jaraja sie z prostych rzeczy>
                                Mnie jarają cycki TJ nie mówiąc już o cipce! Czy są proste? No nie wiem :-)

                                A tak ogólnie to Ty nie wiesz kitty (a ruchałaś przecież na boku, czy coś pomyliłem?) że bigamia wymaga ogromnej dyscypliny, ogromnej sprawności umysłowej, należy dokładnie pamiętać co się nakłamało, mieć zawsze przygotowane "story" na wypadek przesłuchań, usuwać z auta, z telefonu dowody przestępstwa itd
                                > mam do tego cieply stosunek, a nawet bardzo cieply, no ale taki poblazliwy. Trzeba cieszyc sie ich szczesciem, pomagac i tyle.>
                                Dziękuję Kitty, z całego serca dziękuję za ten ciepły... stosunek. Stosunek??? Ale my przecież się nie bzykaliśmy? Czyżbym coś zapomniał? Alzheimer?
                                > Domyślam się, że chciałabyś sobie w ten sposób udowodnić, jacy mężczyźni generalnie są. I że są podli ;)>
                                A nie są? cudzołożnicy jedni!
                              • gogol77 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 11:23
                                hello-kitty2 napisała:
                                >... Trzeba cieszyc sie ich szczesciem, pomagac i tyle.>

                                Pomagać??
                                Gdzieś w wątku obok napisałem niedawno, że 2k+m to jak najbardziej. Ale, ale! no przecież wiesz, pisałem kiedyś, że się Ciebie boję ;-). A w takim układzie to by mi chyba nie stanął bo pożądliwość i strach - to się raczej wykluczają. Kobiety, to nawet ze strachu przed ciążą - nie mogą dojść!
                              • aandzia43 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 11:24

                                > Dodatkowo (nagrabie sobie ale co tam) przyznam sie, ze odkad sie dowiedzielismy
                                > w jakim Gogol jest wieku, no to nie potrafie go w ogole traktowac powaznie ;)
                                > Za cholere. Ja widze po swojej matce jak dziecinnieje, jak nie umie obsluzyc na
                                > wet mikrofali, jak gada ciagle te same historie, nieraz ogladalam w kawiarniach
                                > jak staruszkowie sie ciesza do ciast z kremem, to sa duze dzieci, jak niepeln
                                >
                                Kitty, ludzie się starzeją w bardzo bardzo różnym tempie i na różne sposoby. Zależy od warunków wyjściowych, potencjału, genów, chorób degeneracyjnuch lub ich braku, itd. Ja już się nauczyłam nie przykładać jednej miary do wszystkich z jednej grupy np. wiekowej, bo zdarzały mi się duże zaskoczenia w jedną i w drugą stronę.
                                • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 12:05
                                  aandzia43 napisała:

                                  > Kitty, ludzie się starzeją w bardzo bardzo różnym tempie i na różne sposoby. Za
                                  > leży od warunków wyjściowych, potencjału, genów, chorób degeneracyjnuch lub ich
                                  > braku, itd. Ja już się nauczyłam nie przykładać jednej miary do wszystkich z j
                                  > ednej grupy np. wiekowej, bo zdarzały mi się duże zaskoczenia w jedną i w drugą
                                  > stronę.

                                  Oczywiscie masz racje. Pozostane zatem przy tym cieplym stosunku do starszych. Po prostu w zyciu by mi nie przyszlo do glowy co mi Sabat przypisal, ze bede Gogola w realu napadac zeby mu zycie niszczyc. Normalnie to by mnie te ciagle odniesienia do cipek i ruchania w kazdym Gogola poscie wkurzaly, a teraz jak wiem ile on ma lat, no to mi sie wlacza obrazek jak dziadkowie sie do tej bitej smietany ciesza. I teraz: w moich opisach to nie jest degradujace, bo ja podziwiam ten nawrot do cieszenia sie z prostych rzeczy. NIe wygladam ale mialam w swoim zyciu pare kotow i lubialam ich towarzystwo glownie z tego wzgledu, ze dawaly mi perspektywe, z ktorej uczylam sie dystansu do stresu. Na pewno wiesz jak kot idzie, idzie i nagle bach prosto z tego chodu plynnie sie polozyl i rozciagnal na podlodze. No nie moglam sie nadziwic i napodziwiac jak on ma wjebane na otoczenie. Taki obrazek sprawia, ze udziela mi sie to, co Ty opisujesz czesto jako byczka Fernando, od dziadkow mam to samo, a sama z siebie nie umiem tego wygenerowac. Wiec koty i dziadkowie sa potrzebni ;)

                                  ps na poczatku jak przyjechalam do Holandii to poszlam pracowac jako wolontariusz (za darmo) w domu starcow, chcialam bardzo ale mnie nie przyjeli, bo raz nie potrzebowali (tutaj najstarsi sa najbogatsi wiec takie domy starcow to jak apartamentowce sa z profesjonalna obsluga), a dwa ze dziadkowie czesto mowia tylko w dialekcie, ktorego ja nie rozumialam wiec nie szloby sie dogadac. No to skoro mnie nie chcieli, to lazilam czasem do takich kawiarni, ich ulubionych (jest taka sieciowka u nas) zeby sie 'nimi otaczac' i tam zawsze patrzylam jak jedza te ciasta i jaka maja z tego radoche.
                                  • gogol77 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 13:09
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > Normalnie to by mnie te ciagle odniesienia do cipek i ruchania w kazdym Gogola poscie wkurzaly, a teraz jak wiem ile on ma lat>

                                    Bo to jest kurwa forum o seksie!!!. A jak będzie o hodowli pieczarek to będę pisał o... końskim gównie (zdaje się, że to najlepsze podłoże pod pieczarki?)
                                    I co? Czy to był błąd, że zrobiłem coming out?
                                    Ja nie żałuję, choć nie powiem, wyrazy seksualnego zainteresowania (jak sea sea, kobiety wrażliwej na bajer!) pięknie łechtały moje ego :-). Ale fajniej jest być sobą.
                                  • gogol77 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 13:35
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > Normalnie to by mnie te ciagle odniesienia do cipek i ruchania w kazdym Gogola poscie wkurzaly, a teraz jak wiem ile on ma lat, no to mi sie....>

                                    Kitty, a ja zauważyłem taką prawidłowość: faceci, kobiety zresztą też, a nawet chyba bardziej - gdy seks im się skichał i oni dla zdrowia psychicznego wyparli temat seksu ze swojej głowy, to oni z wielką determinacją unikają tematu, oburzają się gdy ktoś im przypomni, że seks istnieje. A już wpadają w furię jak usłyszą, że ktoś rucha i jest mu pięknie.
                                    I ten Twój wpis jest na to książkowym dowodem!!!
                                    A także ten oburzony ksiądz co mi nie dał rozgrzeszenia jak mu w konfesjonale powiedziałem, że było fajnie :-)
                                    • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 14:39
                                      gogol77 napisał:

                                      > Bo to jest kurwa forum o seksie!!!. A jak będzie o hodowli pieczarek to będę pi
                                      > sał o... końskim gównie (zdaje się, że to najlepsze podłoże pod pieczarki?)
                                      > I co? Czy to był błąd, że zrobiłem coming out?
                                      > Ja nie żałuję, choć nie powiem, wyrazy seksualnego zainteresowania (jak sea sea
                                      > , kobiety wrażliwej na bajer!) pięknie łechtały moje ego :-). Ale fajniej jest
                                      > być sobą.

                                      > Kitty, a ja zauważyłem taką prawidłowość: faceci, kobiety zresztą też, a nawet
                                      > chyba bardziej - gdy seks im się skichał i oni dla zdrowia psychicznego wyparli
                                      > temat seksu ze swojej głowy, to oni z wielką determinacją unikają tematu, obur
                                      > zają się gdy ktoś im przypomni, że seks istnieje. A już wpadają w furię jak usł
                                      > yszą, że ktoś rucha i jest mu pięknie.
                                      > I ten Twój wpis jest na to książkowym dowodem!!!
                                      > A także ten oburzony ksiądz co mi nie dał rozgrzeszenia jak mu w konfesjonale p
                                      > owiedziałem, że było fajnie :-)

                                      TYle, ze Sea.sea twierdzi, ze to nie byly wyrazy SEKSUALNEGO zainteresowania i raczej nie zyczy sobie zeby jej to przypominac. Przynajmniej tak zrozumialam. Poza tym zaczyna mnie meczyc jak widze chlopow wiecznie wpychajacym sie we wszystkie relacje z kobietami (nawet na forum) z tym swoim zasranym EGO 'dawac mi dawac, bo mi sie nalezy zainteresowanie, bo jestem zajebisty, wazny, najwazniejszy, gram pierwsze skrzypce, lecta na mnie tu teraz wszystkie, bo jak nie lecita to jestesta banda gnoju'.
                                      Ja nie wiem Gogol czy Ty sobie zdajesz sprawe, ze opowiesci dziadka o ruchaniu nie sa podniecajace dla nikogo. Nikt przy tym sie nie onanizuje ani nie podnieca. Wiec nie wiem na co liczysz? Na furie tez nie licz. Powiem wprost: niewiele mnie obchodzisz, nie jestes ani interesujacy ani ciekawy, do tego monotematyczny, powtarzasz sie z historyjkami jak moja matka, a ja akurat nie lece ani na bajer ani na gawedziarstwo. Poza tym roznica wieku jest nie do przeskoczenia zeby traktowac Cie w ogole w kategoriach rebnych. No sorry, chcialam Ci tego oszczedzic ale sie pchasz na chama ;) Tam Druginudziarz probowal delikatnie dac do zrozumienia, ze zycie seksualne osob w Twoim wieku nie jest najdelikatniej mowiac obiektem zainteresowania osob ze srednia wieku jak na forum wiec wybacz na moje zachwyty, przyklaski i inne owacje liczyc nie mozesz. A o seksie to ja sobie bardzo chetnie pogadam z wybranym panem w swoim wieku (bez oburzania jakie mi przypisujesz) i tez nie kontemplujac jego opisow jak to zasadza w dziure jakiejs pani, bo to znowu nie jest aspekt, ktory mnie interesuje w tematach damsko-meskich najbardziej.
                                      • kag73 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 15:34
                                        "Tam Druginudziarz probowal delikatnie dac do zrozumienia, ze zycie seksualne osob w Twoim wieku nie jest najdelikatniej mowiac obiektem zainteresowania osob ze srednia wieku jak na forum wiec wybacz na moje zachwyty, przyklaski i inne owacje liczyc nie mozesz. "

                                        A ja akurat odbieram jego osobe i historyjki bardzo pozytywnie, oczywiscie te o kwestiach seksualnych, bo daja nadzieje, ze zyciem seksualnym mozna cieszyc sie do poznego wieku :) Nie wiem tez czy seks ludzi w srednim wieku jest obiektem czyjegos zainteresowania, no chyba, ze samych zainteresowanych. Albo przyjmijmy, ze skoro ktos seks uprawia(bez wzgledu na wiek) to moze o nim pogadac czy wymieniac sie doswiadczeniami, przynajmniej na forum o seksie.
                                        Poza tym Gogol jest mlody duchem, gdyby nie napisal ile ma lat nigdy bym na to nie wpadla.
                                        Seks w wieku zaawansowanym to temat tabu, stad jakis czas temu nawet pojawialy sie produkcje filmowe co by pokazac, ze seks w starszym wieku to zadna zenada ani przestepstwo i ze owszem istnieje.
                                        • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 15:41
                                          Dobra Kag, a mozesz mi powiedziec czemu Gogol ma do mnie jakies pretensje z dupy, bo nie kasam? Staram sie go przewijac, nie odpowiadac na jego zaczepki, napisalam o pozytywnym, cieplym stosunku do osob starszych, a ten mi sie rzuca do gardla, wtf?
                                          • urquhart Re: Gogol i TJ 09.07.17, 16:10
                                            Każdy by chciał doświadczyć akceptacji, dowartościowania i innych głasków, a ty piszesz to co myślisz i dziwisz się pretensjom :)
                                            • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 16:25
                                              urquhart napisał:

                                              > Każdy by chciał doświadczyć akceptacji, dowartościowania i innych głasków, a ty
                                              > piszesz to co myślisz i dziwisz się pretensjom :)

                                              Niech sie kazdy dowartosciowywuje SAM, a nie w oczach innych (jeszcze kurna obcych!) ludzi.
                                              • sabat3 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 16:37
                                                hello-kitty2 napisała:
                                                > Niech sie kazdy dowartosciowywuje SAM, a nie w oczach innych (jeszcze kurna obc
                                                > ych!) ludzi.

                                                To najskuteczniejsze.
                                                Przykladowo - jesli dziewczyna ma kilkadziesiat kilogramow nadwagi, to najlepsza pomoca dla niej byloby dawanie podpowiedzi jak je zgubic i zyskac jedrne cialo, zamiast raczyc opowiastkami, ze najwazniejsza jest dusza i intelekt, i ze temu wlasciwemu, naprawde wartosciowemu mezczyznie bedzie na niej zalezalo pomimo jej ogromnej nadwagi. O wiele bardziej dowartosciowujace byloby dla niej, gdyby po osiagnieciu figury laski mezczyzni zaczeli sie do niej lasic i plaszczyc u jej stop ;)
                                                To daloby jej gleboko egoistyczna, ale potezna satysfacje, ktora w tym wypadku moglaby dzialac leczaco i pozytywnie.
                                                • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 16:57
                                                  sabat3 napisał:

                                                  > hello-kitty2 napisała:
                                                  > > Niech sie kazdy dowartosciowywuje SAM, a nie w oczach innych (jeszcze kur
                                                  > na obc
                                                  > > ych!) ludzi.
                                                  >
                                                  > To najskuteczniejsze.
                                                  > Przykladowo - jesli dziewczyna ma kilkadziesiat kilogramow nadwagi, to najlepsz
                                                  > a pomoca dla niej byloby dawanie podpowiedzi jak je zgubic i zyskac jedrne cial
                                                  > o, zamiast raczyc opowiastkami, ze najwazniejsza jest dusza i intelekt, i ze te
                                                  > mu wlasciwemu, naprawde wartosciowemu mezczyznie bedzie na niej zalezalo pomimo
                                                  > jej ogromnej nadwagi. O wiele bardziej dowartosciowujace byloby dla niej, gdyb
                                                  > y po osiagnieciu figury laski mezczyzni zaczeli sie do niej lasic i plaszczyc u
                                                  > jej stop ;)
                                                  > To daloby jej gleboko egoistyczna, ale potezna satysfacje, ktora w tym wypadku
                                                  > moglaby dzialac leczaco i pozytywnie.

                                                  No jak widac nie bardzo, bo do Ciebie sie nikt po utracie nadwagi nie zaplaszczyl. Wiec nie wiem po co wypaczasz sens moich slow.
                                                  • sabat3 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 20:16
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > No jak widac nie bardzo, bo do Ciebie sie nikt po utracie nadwagi nie zaplaszcz
                                                    > yl. Wiec nie wiem po co wypaczasz sens moich slow.

                                                    No chwila, czy ja jestem laska i wyglad determinuje moja atrakcyjnosc w oczach plci przeciwnej?
                                                    A chociaz sie nikt nie plaszczy i wcale tego nie oczekuje, to uwazam to ogolnie za bardzo pozytywna zmiane w moim zyciu.
                                                    Przede wszystkim w porownaniu do poprzedniego stanu jestem zdecydowanie sprawnejszy i bardziej gibki, roznica jest taka, ze momentami czuje sie jak jakis ninja ;) Komfort zycia czlowieka o prawidlowym BMI jest kolosalnie wyzszy niz grubasa. Co do zmiany wizerunkowej - moze nie wzbudza entuzjazmu, ale za to nie doswiadczam kasliwych uwag i spojrzen pelnych odrazy od przypadkowo napotkanych osob. Wreszcie wygladam kurwa normalnie :) To jest mega i warto bylo o to sie starac.
                                                    Sprawnosciowo, wizerunkowo i zdrowotnie na plus - to lepsze niz tandetne pocieszanie, ze liczy sie wnetrze. Niby sie liczy, ale jesli czlowiek moze zdjac sobie z barkow ciezar, to niech to zrobi.
                                                  • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 20:28
                                                    sabat3 napisał:


                                                    > A chociaz sie nikt nie plaszczy i wcale tego nie oczekuje, to uwazam to ogolnie za bardzo pozytywna zmiane w moim zyciu.
                                                    > Przede wszystkim w porownaniu do poprzedniego stanu jestem zdecydowanie sprawne
                                                    > jszy i bardziej gibki, roznica jest taka, ze momentami czuje sie jak jakis ninja ;) Komfort zycia czlowieka o prawidlowym BMI jest kolosalnie wyzszy niz grubasa.
                                                    ------------------\
                                                    Brawo Sabat. Należysz do tej mniejszości, której się udało. Tak trzymać
                                                  • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 20:43
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > No chwila, czy ja jestem laska i wyglad determinuje moja atrakcyjnosc w oczach
                                                    > plci przeciwnej?

                                                    Ale nadal wypaczasz sens moich slow. Niech sie kazdy dowartosciowuje SAM, a nie w oczach innych osob <- tak brzmialy. Wiec biorac Twoj przyklad gdy jakas laska jest opasla i ma z tego powodu zanizone poczucie wlasnej wartosci, to niech schudnie w celu jego podwyzszenia z zadbania o swoje cialo, a nie w celu przegladania sie w oczach obcych ludzi.
                                                  • sabat3 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 20:58
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Ale nadal wypaczasz sens moich slow. Niech sie kazdy dowartosciowuje SAM, a nie
                                                    > w oczach innych osob <- tak brzmialy. Wiec biorac Twoj przyklad gdy jakas
                                                    > laska jest opasla i ma z tego powodu zanizone poczucie wlasnej wartosci, to nie
                                                    > ch schudnie w celu jego podwyzszenia z zadbania o swoje cialo, a nie w celu prz
                                                    > egladania sie w oczach obcych ludzi.

                                                    Teraz rozumiem. Ok.
                                                    No to powiem Ci, ze chyba nigdy nie bylas mocno zakompleksiona i nie doswiadczylas agresji na tle swojego kompleksu ze strony innych ludzi.
                                                    Poczucie wlasnej wartosci, owszem, wyrabia sie na zasadzie obiektywnego poczucia zaistnienia cechy (np. Ktos ma oczy i widzi w lustrze, ze ma wielkie muskuly czy kaloryfer, albo widzi ze ma duze cycki i zgrabna dupe), ale ostatecznie sa to cechy, ktore nie dzialaja tylko w wartosciowaniu dla samego siebie, ale i jako wartosciujace w oczach innych.
                                                    Ludzie sa tez istotami spolecznymi i opinie innych ich z reguly ustawiaja - pozytywnie badz negatywnie.
                                                    Zreszta juz o tym mowilismy.
                                                    Wobec tego jestem zdania, zeby sie wartosciowywac zarowno SAMEMU, tak jak Ty to rozumiesz, jak i w oczach innych.
                                                  • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 21:18
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > No to powiem Ci, ze chyba nigdy nie bylas mocno zakompleksiona i nie doswiadczylas agresji na tle swojego kompleksu ze strony innych ludzi.
                                                    ------------------
                                                    Sabat. Kitty miała, w przeciwieństwie do nas, w młodości ogromne powodzenie, a my - nie. To, co nam przychodziło z trudem, albo i w ogóle, ona miała na pstryknięcie palców. To jest ta fundamentalna różnica w postrzeganiu własnej atrakcyjności. Nas ona wiele kosztowała - jej dała natura czy opatrzność.
                                                  • sabat3 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 21:25
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Sabat. Kitty miała, w przeciwieństwie do nas, w młodości ogromne powodzenie, a
                                                    > my - nie. To, co nam przychodziło z trudem, albo i w ogóle, ona miała na pstry
                                                    > knięcie palców. To jest ta fundamentalna różnica w postrzeganiu własnej atrakcy
                                                    > jności. Nas ona wiele kosztowała - jej dała natura czy opatrzność.

                                                    I to usiluje jej wytlumaczyc. Ma ogromny psychologiczny dobrostan, ktorego nie zauwaza i, smiem przypuszczac, wrecz nie szanuje. Ale to nie wyklucza zrozumienia i zaakceptowania alternatywnych potrzeb u innych ludzi. Jednak wiele osob nie ma wyjebane na innych i chce sie podobac. Nie uwazam by to byla jakas nienaturalna potrzeba.
                                                  • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 21:34
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Sabat. Kitty miała, w przeciwieństwie do nas, w młodości ogromne powodzen
                                                    > ie, a
                                                    > > my - nie. To, co nam przychodziło z trudem, albo i w ogóle, ona miała na
                                                    > pstry
                                                    > > knięcie palców. To jest ta fundamentalna różnica w postrzeganiu własnej a
                                                    > trakcy
                                                    > > jności. Nas ona wiele kosztowała - jej dała natura czy opatrzność.
                                                    >
                                                    > I to usiluje jej wytlumaczyc. Ma ogromny psychologiczny dobrostan, ktorego nie
                                                    > zauwaza i, smiem przypuszczac, wrecz nie szanuje. Ale to nie wyklucza zrozumien
                                                    > ia i zaakceptowania alternatywnych potrzeb u innych ludzi.

                                                    Nie mialam zdnego wielkiego powodzenia, normalne, standardowe.

                                                    Jednak wiele osob ni
                                                    > e ma wyjebane na innych i chce sie podobac.

                                                    NIe rozumiem tego zdania. Zamiast 'i' powinno byc 'ze'?

                                                    Nie uwazam by to byla jakas nienatu
                                                    > ralna potrzeba.

                                                    Jak chcesz dowartosciowywania od innych ludzi, to musisz sie im starac podobac. Jak sie nie lapiesz, to popadasz we frustracje, co u Ciebie czesto widac Sabat, az boli czasem.
                                                  • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 21:37
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Jak chcesz dowartosciowywania od innych ludzi, to musisz sie im starac podobac.
                                                    -------------------
                                                    Znowu błąd/ Taki Federer nikomu nie musi starać się podobać. Jest dobry i to wystarcza.
                                                  • gogol77 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 21:33
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Sabat. Kitty miała, w przeciwieństwie do nas, w młodości ogromne powodzenie, a my - nie.

                                                    Ja też nie! Ale potem nadrobiłem!

                                                    To, co nam przychodziło z trudem, albo i w ogóle, ona miała na pstryknięcie palców. To jest ta fundamentalna różnica w postrzeganiu własnej atrakcyjności. Nas ona wiele kosztowała - jej dała natura czy opatrzność. >

                                                    Tak właśnie było też ze mną.
                                                    Ty Marek - wiadomo, ale Sabacie! uszy do góry, wszystko przed Tobą. Nadrobisz! Dużo czasu przed Tobą. Tylko nie popadaj w skrajności optymizmu i pesymizmu jak to masz w zwyczaju.
                                                    Z Markiem w Krk nawet rozmawialiśmy o Tobie. O tej Twojej sinusoidzie nastrojów.

                                                  • gogol77 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 21:54
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Nas ona wiele kosztowała - jej dała natura czy opatrzność >

                                                    Tylko Sabacie, jak już ci się zacznie dobrze układać to uważaj z tym nadrabianiem!
                                                    Bo w facetach, którzy w młodości cierpieli na niedosyty w tej materii rodzi się potrzeba udowadniania sobie...jaki to ja jestem fajny. Potrzeba sprawdzania, czy to aby prawda?
                                                    I można popaść nawet w seksoholizm. Ja może w to nie popadłem, ale odczuwałem potrzebę by garściami czerpać z tych nagle objawionych możliwości.
                                                  • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 21:27
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Teraz rozumiem. Ok.
                                                    > No to powiem Ci, ze chyba nigdy nie bylas mocno zakompleksiona i nie doswiadczy
                                                    > las agresji na tle swojego kompleksu ze strony innych ludzi.
                                                    > Poczucie wlasnej wartosci, owszem, wyrabia sie na zasadzie obiektywnego poczuci
                                                    > a zaistnienia cechy (np. Ktos ma oczy i widzi w lustrze, ze ma wielkie muskuly
                                                    > czy kaloryfer, albo widzi ze ma duze cycki i zgrabna dupe), ale ostatecznie sa
                                                    > to cechy, ktore nie dzialaja tylko w wartosciowaniu dla samego siebie, ale i ja
                                                    > ko wartosciujace w oczach innych.
                                                    > Ludzie sa tez istotami spolecznymi i opinie innych ich z reguly ustawiaja - poz
                                                    > ytywnie badz negatywnie.
                                                    > Zreszta juz o tym mowilismy.
                                                    > Wobec tego jestem zdania, zeby sie wartosciowywac zarowno SAMEMU, tak jak Ty to
                                                    > rozumiesz, jak i w oczach innych.

                                                    Tak Sabat tylko w dowartosciowywaniu sie innymi ludzmi istnieje takie niebezpieczenstwo, ze wiecznie bedzie go malo, szczegolnie jesli Twoje poczucie wartosci jest zanizone zeby moc nim nadlozyc deficyty. Deficyty moga sie poglebiac wiec i dowartosciowywania z zewnatrz trzeba bedzie wiecej. To przeciez jest czesto widoczne nawet w historiach na forum.
                                                  • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 21:35
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Tak Sabat tylko w dowartosciowywaniu sie innymi ludzmi istnieje takie niebezpieczenstwo, ze wiecznie bedzie go malo, szczegolnie jesli Twoje poczucie wartosci jest zanizone zeby moc nim nadlozyc deficyty.
                                                    --------------------
                                                    Nieprawda. Zdobycie upragnionego celu, a więc np. Everestu przez himalaistę o zaniżonej własnej wartości całkowicie rozwiązuje jego problem własnej oceny.
                                                  • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 21:50
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > > Tak Sabat tylko w dowartosciowywaniu sie innymi ludzmi istnieje takie nie
                                                    > bezpieczenstwo, ze wiecznie bedzie go malo, szczegolnie jesli Twoje poczucie wa
                                                    > rtosci jest zanizone zeby moc nim nadlozyc deficyty.
                                                    > --------------------
                                                    > Nieprawda. Zdobycie upragnionego celu, a więc np. Everestu przez himalaistę o z
                                                    > aniżonej własnej wartości całkowicie rozwiązuje jego problem własnej oceny.

                                                    Marek twoja odpowiedziedz na moj post jest nie na temat. Ja pisze w odpowiedzi na post Sabata o potrzebie dowartosciowywania sie innymi osobami, a nie pisze jak w samotnosci rozwiazywac swoje problemy winkajace z znizonego poczuca wartosci.
                                                  • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 22:23
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > hello-kitty2 napisała:
                                                    > > > Tak Sabat tylko w dowartosciowywaniu sie innymi ludzmi istnieje tak
                                                    > ie nie
                                                    > > bezpieczenstwo, ze wiecznie bedzie go malo, szczegolnie jesli Twoje poczu
                                                    > cie wa
                                                    > > rtosci jest zanizone zeby moc nim nadlozyc deficyty.
                                                    > > --------------------
                                                    > > Nieprawda. Zdobycie upragnionego celu, a więc np. Everestu przez himalais
                                                    > tę o z
                                                    > > aniżonej własnej wartości całkowicie rozwiązuje jego problem własnej ocen
                                                    > y.
                                                    >
                                                    > Marek twoja odpowiedziedz na moj post jest nie na temat. Ja pisze w odpowiedzi na post Sabata o potrzebie dowartosciowywania sie innymi osobami,
                                                    ------------------------------
                                                    Czytaj posty Gogola, Sabata i moje, czyli facetów, którzy startowali z niskiego poziomu atrakcyjności. Aby to zmienić, zrobili wielki wysiłek i patrzą, czy ten ten wysiłek był skuteczny. Postrzeganie innych jest jakąś może subiektywną miarą skuteczności. Każdy może o sobie powiedzieć: jestem zajebisty, ale to postrzeganie innych to potwierdza. Tak więc Sabat, po schudnięciu, ma kochankę, Gogol tych kochanek wiele, a ja jestem z najpiękniejszą babką, jaka znałem i znam. Ten niski punkt startowy spowodował, że cenimy i cieszymy się z tego, co nam się udało.
                                                  • sabat3 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 07:54
                                                    Kitty chyba moze chodzic o to, ze jak ktos nie jest w stanie osiagnac swoich celow w zakresie zdobycia przychylnej oceny ze strony innych osob, to bedzie to zrodlo bezustannej frustracji. Ze w tym wypadku lepiej sie nie przejmowac i skupic na osiagnieciu wlasnych celow. Z tym trudno sie nie zgodzic. Z drugiej strony - latwiej powiedziec niz zrobic.
                                                  • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 08:47
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Kitty chyba moze chodzic o to, ze jak ktos nie jest w stanie osiagnac swoich celow w zakresie zdobycia przychylnej oceny ze strony innych osob, to bedzie to zrodlo bezustannej frustracji. Ze w tym wypadku lepiej sie nie przejmowac i skupic na osiagnieciu wlasnych celow. Z tym trudno sie nie zgodzic. Z drugiej strony - latwiej powiedziec niz zrobic.
                                                    -----------------------
                                                    Nadrzędne jest osiągnięcie własnych celów, ale perspektywa uznania może być motywująca. Zobacz, że jak sama przyznała, na studia niderlandystykli poszła, żeby w holenderskim, społeczeństwie awansować z niemal najniższego szczebla, nieznającego języka imigranta, na szczebel równouprawnienia i uznania za ,,swojego". Tak więc dyskomfort,.niedogodność, czy ból był powodem tego dużego i godnego uznania wysiłku. Zawsze motywem jest niedogodność, bo jak jest OK, to po co sie męczyć. Nasza niedogodność wynikała z niedostatecznej atrakcyjności w oczach kobiet, tak więc sam mechanizm był właściwie identyczny.
                                                  • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 09:05
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Nadrzędne jest osiągnięcie własnych celów, ale perspektywa uznania może być mot
                                                    > ywująca. Zobacz, że jak sama przyznała, na studia niderlandystykli poszła, żeby
                                                    > w holenderskim, społeczeństwie awansować z niemal najniższego szczebla, niezna
                                                    > jącego języka imigranta, na szczebel równouprawnienia i uznania za ,,swojego".

                                                    Nauka jezyka to koniecznosc by porozumiewac sie z otaczajacymi ludzmi, a nie jakas potrzeba uzania. Przez kogo zreszta? Nigdy nie bede 'swoja', wystarczy, ze sie odezwe i od razu wszyscy wiedza, ze nie jestem stad.

                                                    TY Marek masz z kolei obsesje sukcesu.
                                                  • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 09:14
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nadrzędne jest osiągnięcie własnych celów, ale perspektywa uznania może b yć motywująca. Zobacz, że jak sama przyznała, na studia niderlandystykli poszła, żeby
                                                    > > w holenderskim, społeczeństwie awansować z niemal najniższego szczebla,> niezna
                                                    > > jącego języka imigranta, na szczebel równouprawnienia i uznania za ,,swojego".
                                                    >
                                                    > Nauka jezyka to koniecznosc by porozumiewac sie z otaczajacymi ludzmi, a nie jakas potrzeba uzania. Przez kogo zreszta? Nigdy nie bede 'swoja', wystarczy, ze sie odezwe i od razu wszyscy wiedza, ze nie jestem stad.
                                                    -------------------------
                                                    Znajomość lokalnego języka jest zawsze uznawana i jest kluczem do zawodowego sukcesu. Akcent jest bez znaczenia.

                                                    ---------------------------
                                                    > TY Marek masz z kolei obsesje sukcesu.
                                                    --------------------------
                                                    Nie, miałem kompleksy brzydkiego kaczątka i je wyleczyłem. Ten kompleks mnie bardzo motywował, bo nic mi łatwo nie przychodziło. .
                                                  • gogol77 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 13:33
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Nauka jezyka to koniecznosc by porozumiewac sie z otaczajacymi ludzmi, a nie jakas potrzeba uzania. Przez kogo zreszta? >

                                                    U mnie nauka języka/języków to było czyste wyrachowanie by móc sprzedawać swoją wiedzę za dewizy czyli za prawdziwe pieniądze. Komuna!! Moja pensja w kraju wynosiła 30 USD po wolnorynkowym kursie. Tam zarabiałem 1500 USD/miesiąc + zakwaterowanie i pełne wyżywienie!! Takie to były czasy. Dziś za takie pieniądze niewielu by się chciało wyjeżdżać do Afryki.
                                                  • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 13:45
                                                    gogol77 napisał:


                                                    > U mnie nauka języka/języków to było czyste wyrachowanie by móc sprzedawać swoją wiedzę za dewizy czyli za prawdziwe pieniądze.
                                                    -------------------
                                                    Dokładnie, no ale jeden pan twierdzi, że gdybyś sie uczył z powodu pasji, to byłoby wartościowsze. To co pozwolio mi jakoś funkcjonować za komuny i po niej to zawód + języki.
                                                  • gogol77 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 13:57
                                                    gogol77 napisał:
                                                    > U mnie nauka języka/języków to było czyste wyrachowanie by móc sprzedawać swoją wiedzę za dewizy czyli za prawdziwe pieniądze. Komuna!! >

                                                    I Sabat ma znacznie bardziej pod górę niż ja, stąd jego sukces będzie miał większą wartość. Bo w dzisiejszej rzeczywistości o sukces zawodowy, materialny -> rodzinny jest nieporównywalnie trudniej.
                                                    Komuna miała tę wygodną stronę, że o wiele łatwiej niż dziś było się wyróżnić z pośród tłumu szarych, pozbawionych inicjatywy ludzi.
                                                    Były dwie metody: albo lizać dupę komunie - partia, albo być dobrym zawodowo.
                                                    Do Afryki wyjechałem 2 dni przed stanem wojennym. A tam, cała masa tych co się ewakuowali na dobrze płatne kontrakty - uciekając przed: "a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści". Ignoranci nie mający pojęcia o tym co im kazano robić! Esbecy, służby i cale to towarzystwo. Aroganckie, pełne buty.
                                                    Ale ktoś musiał tę robotę odwalać. I to byli tacy jak ja. Więc znowu fuks - znalazłem się we właściwym czasie we właściwym miejscu.
                                                    Życie to ciąg takich przypadkowych fuksów, trafnych i nietrafnych decyzji. Ważne by bilans był dodatni!

                                                  • sabat3 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 08:56
                                                    Osobiscie uwazam, ze w "stawaniu sie lepsza wersja siebie" obowiazuje zasada malych krokow.
                                                    Cele powinny ZMIERZAC we wlasciwym kierunku. Nalezy ogolny cel podzielic na nieduze, REALISTYCZNE cele czesciowe i systematycznie je realizowac.
                                                    Czyli np.:
                                                    1) Nie planuje stac sie czliwiekiem o figurze "Dawida" dluta Michala Aniola w przeciagu kilku miesiecy. Raczej:
                                                    // Jesli jestem gruby:
                                                    Stawiam rezim dietetyczny ograniczajacy kcal o 20% i zaczynam systematyczne treningi, uwazajac na kontuzje

                                                    Lub

                                                    // Jesli jestem zbyt chudy:
                                                    Zwiekszam ilosc bialka i wegli zlozonych w diecie o 20% ogolnego bilansu kalorii i zaczynam pracowac duzymi ciezarami po odpowiedniej rozgrzewce.

                                                    I te czynnosci wykpnuje tak dlugo az osiagne zadowalajace rezultaty, korygujac metody w zaleznosci od rozwoju sytuacji.

                                                    2)Nie planuje zdobic posady programisty w duzym korpo w ciagu kilku miesiecy, tylko:

                                                    Wybieram kilka kursow internetowych dotyczacych tematyki i zglebiam je systematycznie po kolei, wedlug zaszeregowania od najlatwiejszych zagadnien do najtrudniejszych

                                                    Nastepnie

                                                    Szukam dokumentacji, zglebiam problemy szczegolowo, studiuje powazniejsza literature

                                                    Nastepnie

                                                    Biore udzial w rozwijaniu jakiego projektu typu open source na sieci, w ktorym moge liczyc na feedback ze strony innych programistow

                                                    Nastepnie

                                                    Szukam pracy jako tester oprogramowania.

                                                    3) wybieram i wdrazam nowe, pozytywne przyzwyczajenie z czestotliwoscia raz w miesiacu. Prowadze kalendarzyk, notujac postepy.

                                                    Itd.
                                                    Generalnie systematycznosc jest duzo skuteczniejsza niz intensywne, krotkotrwale zaangazowanie.

                                                    Ale cele powinny byc przede wszystkim REALISTYCZNE. Cele czastkowe nie moga byc skrajnie trudne do osiagniecia, za to mozliwie precyzyjne. Ale jak juz je przyjmiemy to pelna para musi isc w strone realizacji.
                                                  • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 09:08
                                                    Tak, realistyczne cele + konsekwencja + wytrwałość Przeważnie ta kombinacja jest skuteczna. . Niemniej jednak największa motywacja jest niedogodność i chęć jej usunięcia.
                                                  • sabat3 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 09:18
                                                    Przy czym tutaj glowne cele byly wyznaczone dosc niepoprawnie. Czlowiek powinien skupiac sie przede wszystkim na zdobywaniu umiejetnosci, a nie wyciagac pochopne wnioski, ze te umiejetnosci beda mialy bezposrednie przelozenie na osiagniecie jego celow.
                                                    Przykladowo - mozna zdobyc sprawne i wyrzezbione cialo, ale jesli celem bylo "podobac sie laskom", to mozna sie bardzo przeliczyc, bo pozostale czynnik atrakcyjnosci moga niweczyc ogolny efekt. Mozna nauczyc sie nowych umiejetnosci zawodowych/ukonczyc studia inzynierskie/skonczyc kursy, ale niekoniecznie musi sie to przekladac na kariere, ktora zalezy od masy pozostalych czynnosci.
                                                    Najlepiej wyjsc z zalozenia, ze zmierzanie w dobrym kierunku nas ubogaca i nie wiadomo kiedy to wszystko moze sie tak naprawde przydac. Ale kiedys moze i wtedy bedziemy zadowoleni, ze zrobilismy/potrafimy wiecej niz inni.
                                                  • urquhart dowartościowanie 10.07.17, 11:16
                                                    > Przykladowo - mozna zdobyc sprawne i wyrzezbione cialo, ale jesli celem bylo "p
                                                    > odobac sie laskom", to mozna sie bardzo przeliczyc, bo pozostale czynnik atrakc
                                                    > yjnosci moga niweczyc ogolny efekt. Mozna nauczyc sie nowych umiejetnosci zawod
                                                    > owych/ukonczyc studia inzynierskie/skonczyc kursy, ale niekoniecznie musi sie t
                                                    > o przekladac na kariere, ktora zalezy od masy pozostalych czynnosci.

                                                    Przede wszystkim dowartościowanie i poczucie wartości zależy nie od zdobywania celów ale od nastawienia z dzieciństwa i okresu dorastania, niezależnie co sie osiąga będzie zawsze wydawać się niewystarczające przynajmniej tak sprawę stawiają psycholodzy dość wyraźnie.
                                                    I proponują terapię jako sposób przekodowania głeboko zakodowanych podświadomych informacji o sobie przez rodziców i środowisko dorastania.

                                                    Eihelberger:
                                                    Co zwykle mówimy do siebie?
                                                    – Różnie. Na przykład: „Jesteś nic nie warta. Nienawidzę cię. Tylko kłopot z tobą. Do niczego się nie nadajesz. Nikt cię nie lubi. Wstydzę się ciebie.” Na ogół okazuje się, że mówimy głosem jednego z rodziców albo innej ważnej osoby z dzieciństwa. Ujawnia się nasze wewnętrzne rozdwojenie. Naprzeciwko nas siedzi biedne dziecko, które bez przerwy obrywa; wszystko jest nie tak, cokolwiek zrobi. A my identyfikujemy się z krytycznym uwewnętrznionym rodzicem. Rozmowa ze sobą pozwala oddzielić się od wewnętrznego krytyka, zobaczyć, że znęcamy się nad naszym wewnętrznym dzieckiem, znęcamy się nad sobą
                                                    (...)
                                                    – Wynikałoby z tego, że ci z nas, którzy odnoszą największe sukcesy odnoszą je, ponieważ… maja niskie poczucie wartości?
                                                    – Myślę, że większość ludzi, którzy napędzają gospodarkę, są wielkimi producentami i konsumentami luksusowych dóbr, cierpi na zaniżone poczucie wartości. Za wszelka cena pną się w gore. Gdy osiągną tak zwany sukces, czują się jak książęta. Dla nich zorganizowany jest cały świat pozorów. Wspaniale hotele, które wyglądają jak pałace, portierzy i kelnerzy, którzy kłaniają się w pas, królewskie potrawy. Wszystko to ma służyć podtrzymaniu iluzji bycia kimś szczególnym, nobilitowanym. Jednak w głębi duszy zdają sobie sprawę, że tak naprawdę nie są książętami. Dlatego musza sobie i innym codziennie na nowo udowadniać, kim są i na jak wiele ich stać.
                                                  • urquhart Re: dowartościowanie 10.07.17, 11:31
                                                    Więc ja bedę się upierał że decydująca jest "Siła Nastawienia"

                                                    I osoby o niskim poczuciu wartości stosują paradoksalną "strategię samotrudniania" poprawiającą chwilowo samopoczucie. Roztaczają wizję szeregu przeszkód i trudności na drodze do sukcesu, by w ten sposób nieco usprawiedliwić swoje niepowodzenie.
                                                  • sabat3 Re: dowartościowanie 10.07.17, 11:53
                                                    urquhart napisał:
                                                    o niskim poczuciu wartości stosują paradoksalną "strategię samotrudnian
                                                    > ia" poprawiającą chwilowo samopoczucie. Roztaczają wizję szeregu przeszkód i tr
                                                    > udności na drodze do sukcesu, by w ten sposób nieco usprawiedliwić swoje niepow
                                                    > odzenie.

                                                    Nie o niskim poczuciu wartosci, tylko ci, ktorym sie nie udalo.
                                                    "Osoba o niskim poczuciu wartosci" to popularne okreslenie, ale czesto uzywane nietrafnie, szczegolnie gdy ktos zaczyna galopowac w strone "zanizonego poczucia wartosci".
                                                    Jak ktos wyglada zle i ma marna pozycje w spoleczenstwie, to jego kiepska samoocena nie jest "zanizona", tylko "trafna". :)
                                                  • urquhart Re: dowartościowanie 10.07.17, 12:08
                                                    > Nie o niskim poczuciu wartosci, tylko ci, ktorym sie nie udalo.
                                                    > "Osoba o niskim poczuciu wartosci" to popularne okreslenie, ale czesto uzywane
                                                    > nietrafnie, szczegolnie gdy ktos zaczyna galopowac w strone "zanizonego poczuci
                                                    > a wartosci".

                                                    Percepcja porażki i że sie nie udaje coś to też kwestia nastawienia.
                                                    Dla zdeterminowanych jednostek to nauka i zdobywanie doświadczenia przed ostatecznym sukcesem.
                                                  • urquhart Re: dowartościowanie 10.07.17, 12:16
                                                    Choćby Trump parokrotnie przegrał jako kandydat kandydat na prezydenta i parokrotnie ogłaszał bankructwo ale nie rozpamiętywał porażki ale podkreślał czego porażki go nauczyły żeby wygrać.
                                                  • marek.zak1 Re: dowartościowanie 10.07.17, 11:32
                                                    urquhart napisał:

                                                    > – Wynikałoby z tego, że ci z nas, którzy odnoszą największe sukcesy odnoszą je, ponieważ… maja niskie poczucie wartości?
                                                    > – Myślę, że większość ludzi, którzy napędzają gospodarkę, są wielkimi producentami i konsumentami luksusowych dóbr, cierpi na zaniżone poczucie wartości. Za wszelka cena pną się w gore.
                                                    ----------------------
                                                    No sorry,ale to już jest erystyka. Dlaczego nie ,,konsekwentnie" tylko ,,za wszelką cenę" . Dlaczego od razu pan E przegina i pisze o książętach i świecie pozorów. Ci ludzie mają dodatkową motywację do pracy i rozwoju, czego młodzież wychowana w dobrobycie przeważnie nie ma.

                                                  • urquhart Re: dowartościowanie 10.07.17, 11:56
                                                    > No sorry,ale to już jest erystyka. Dlaczego nie ,,konsekwentnie" tylko ,,za wsz
                                                    > elką cenę" . Dlaczego od razu pan E przegina i pisze o książętach i świecie poz
                                                    > orów. Ci ludzie mają dodatkową motywację do pracy i rozwoju, czego młodzież wyc
                                                    > howana w dobrobycie przeważnie nie ma.

                                                    W kontekscie całej wypowiedzi E. to chodzi mu o to że motywacja powinna brać sie z ciekawości i pasjii a nie rozbudzanej niską wartością potrzeby dowartościowania.
                                                    Zastanawia mnie na ile twoje opisywanie sukcesu Marku w pracy i małżeństwie jest takim zaklinaniem postrzegania rzeczywistości w kontekscie osiągania celów bo o ciekawości pasji do ślubnej czy pracy nie potrafisz napisać.

                                                    "– Są oczywiście i tacy, którzy odnoszą zewnętrzne sukcesy, ponieważ wewnętrznie czują się ważni i dowartościowani. Jednak maja zupełnie inny stosunek do swojego sukcesu i powodzenia. Sukces jest dla nich ubocznym produktem pracy, która przynosi satysfakcje. Tacy ludzie nie musza mieć luksusowych rzeczy, a co najważniejsze nie musza się z nimi obnosić. Niedawno rozmawiałem z pisarzem Paulo Coelho. Jest milionerem, ponieważ jego książki sprzedają się w milionach egzemplarzy. Ale on nie przejmuje się swoim bogactwem. Zachowuje się i ubiera tak, jak zachowywał się i ubierał przez cale swoje życie, a gdy przyjechał incognito do Polski w zeszłym roku, to zmywał naczynia w jakiejś knajpie, bo chciał być bliżej ludzi, wtopić się w Polskę. Człowiek, który ma niskie poczucie wartości, a wspiął się wreszcie na szczyty i ma na koncie miliony dolarów, nigdy nie będzie zmywał naczyń, ponieważ to byłoby dla niego poniżające. "
                                                    Całość
                                                    www.dda.pl/sam-na-sam-z-terapeuta/
                                                  • sabat3 Re: dowartościowanie 10.07.17, 12:03
                                                    "Sukces jest dla nich ubocznym produktem pracy, która przynosi satysfakcje" - swietne i bardzo trafne. Trzeba sie czyms fascynowac, by to robic.
                                                    To odpowiedz dla Marka na pytanie w stylu "sila, rzezba i co dalej?".
                                                    Droga jest celem :)
                                                  • gogol77 Re: dowartościowanie 10.07.17, 14:15
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > "Sukces jest dla nich ubocznym produktem pracy, która przynosi satysfakcje" - swietne i bardzo trafne. Trzeba sie czyms fascynowac, by to robic.>

                                                    Tak!! Właśnie tak! Ja też tak miałem. Mam!, bo jeszcze pracuję zawodowo. Ale o tym zadecydował trafny wybór studiów 60 parę lat temu!!!
                                                    Trafne wybory to podstawa! I ma ich być więcej niż tych nietrafnych! Bo tych drugich przecież nie unikniemy.


                                                  • marek.zak1 Re: dowartościowanie 10.07.17, 12:22
                                                    urquhart napisał:

                                                    > > No sorry,ale to już jest erystyka. Dlaczego nie ,,konsekwentnie" tylko ,,za wszelką cenę" . Dlaczego od razu pan E przegina i pisze o książętach i świecie pozorów. Ci ludzie mają dodatkową motywację do pracy i rozwoju, czego młodzież wychowana w dobrobycie przeważnie nie ma.
                                                    >
                                                    > W kontekscie całej wypowiedzi E. to chodzi mu o to że motywacja powinna brać sie z ciekawości i pasjii a nie rozbudzanej niską wartością potrzeby dowartościowania.

                                                    -------------------
                                                    Na podstawie mojegu długiego juz dowiadczenia i obserwacji, moge stwierdzić, że największym wrogiem każdego niemal człowieka jest jego własny leń. Tak więc czy motywacja jest powodowana chęcia osiągnięcia sukcesu, kasy, kobiet, pasją, czy imponowaniem innym lub wyrwania się z biedy, czy snobizmem NIE MA ŻADNEGO ZNACZENIA, a że ktos mówi, że motywacja ma brać się z tego czy innego jest nieprawdziwa. Trzeba pokonać lenia wszelkimi możliwymi sposobami.

                                                    Własny leń

                                                    Wczoraj, dzisiaj, w nocy, w dzień,
                                                    Twoim wrogiem własny leń.
                                                    Nie odpuszcza, szepce, kusi.
                                                    Czy to zrobić dzisiaj musisz?

                                                    Może jutro? Przekonuje.
                                                    Dzisiaj przecież sił brakuje.
                                                    Jutro zaczniesz już od rana.
                                                    Lepiej jutro. Tak. Manana.

                                                    Wszakże mamy dzisiaj piątek,
                                                    Piątek to jest zły początek.
                                                    Możesz zacząć po weekendzie,
                                                    Po weekendzie lepiej będzie.

                                                    Jeśli nie chcesz tak się bawić,
                                                    Musisz swego lenia zabić.
                                                    Przed nim się nie zdołasz schować,
                                                    Lepiej lenia zamordować.

                                                    Bądź mordercą swego lenia,
                                                    Powiedz mu na do widzenia:
                                                    Zgiń, przepadnij skurwysynie,
                                                    I niech leń na zawsze zginie.


                                                    -----------------------------

                                                    > Zastanawia mnie na ile twoje opisywanie sukcesu Marku w pracy i małżeństwie jest takim zaklinaniem postrzegania rzeczywistości w kontekscie osiągania celów bo o ciekawości pasji do ślubnej czy pracy nie potrafisz napisać.
                                                    -----------------------
                                                    Pracuje już w korporacjach 26 lat i mnie nie wywalili, czyli jest sukces:). Jestem z żoną 40lat i mnie ciagle kocha, to sukces o wiele większy :)
                                                  • urquhart Re: dowartościowanie 10.07.17, 12:33
                                                    Ale miales bardzo krytycznych rodziców?
                                                  • marek.zak1 Re: dowartościowanie 10.07.17, 12:36
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Ale miales bardzo krytycznych rodziców?
                                                    ------------
                                                    Byłem jedynakiem, więc czułem te oczekiwania. Poza tym miałem fioła na punkcie szkolnych dziewczyn - gwiazd, ale bez wzajemności :)
                                                  • hello-kitty2 Re: dowartościowanie 10.07.17, 12:50
                                                    Urqu a co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi osobami? Bo np Sabat sie teraz cieszy z BMI i pisze ladnie o cieszeniu sie z procesu ALE ma kochanke, a BMI w normie mial juz stosunkowo dawno, a przeciez wszyscy pamietamy jaka wylewal tu frustracje jak jej nie mial, a i cieszenie sie z procesu mial wtedy gdzies ;)
                                                  • aandzia43 Re: dowartościowanie 10.07.17, 13:38
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Urqu a co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi osobami? Bo np Sabat sie tera
                                                    > z cieszy z BMI i pisze ladnie o cieszeniu sie z procesu ALE ma kochanke, a BMI
                                                    > w normie mial juz stosunkowo dawno, a przeciez wszyscy pamietamy jaka wylewal t
                                                    > u frustracje jak jej nie mial, a i cieszenie sie z procesu mial wtedy gdzies ;)
                                                    >

                                                    Nie wiem czy nie mylisz "dowartościowywania się innymi osobami" ze szczęściem wynikającym z przeżywania rozlicznych uczuć z powodu bycia w relacji. Sabat jest zwyczajnie szczęśliwy.
                                                  • hello-kitty2 Re: dowartościowanie 10.07.17, 14:15
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Nie wiem czy nie mylisz "dowartościowywania się innymi osobami" ze szczęściem w
                                                    > ynikającym z przeżywania rozlicznych uczuć z powodu bycia w relacji. Sabat jest
                                                    > zwyczajnie szczęśliwy.

                                                    Aandzia przeczytalas cala rozmowe? Przeciez Sabat pisze o dowartosciowywaniu sie innymi ludzmi wprost, szczegolnie przy wystepowaniu kompleksow. W innym watku pisal o egoistycznym napawaniu sie pozadaniem kochanki. Zreszta ja tu nie mam nic przeciwko niemu, to tylko przyklad. Wydaje mi sie, ze w porownaniu do innych panow jest naprawde nienachalny i delikatny w tym ewentualnym dowartosciowywaniu sie. Ewentualnym minusem najwyzej byloby gdy tego zewnetrznego zrodla dowartosciowywania zabraklo, wtedy znowu powrot do czarnej dupy. Tego bym sie bala.

                                                    A odskakujac od tematu dowatosciowywania i odnoszac sie do tego, co piszesz. Trudno mi uwierzyc w pelnie szczescia gdy sie nadal mieszka z Sabatowa. Zycze mu przede wszystkim rozwazania tego konfliktu interesow, bo zycie z ta baba stanowi trzon problemu, byc moze i nawet tych jego kompleksow. Gdyby sie mogl od niej uwolnic to moze nawet ne potrzbowalby dowartosciowywac sie innymi osobami.
                                                  • kag73 Re: dowartościowanie 10.07.17, 14:32
                                                    "Trudno mi uwierzyc w pelnie szczescia gdy sie nadal mieszka z Sabatowa. Zycze mu przede wszystkim rozwazania tego konfliktu interesow, bo zycie z ta baba stanowi trzon problemu, byc moze i nawet tych jego kompleksow."

                                                    Ja mysle, ze swego czasu to ona ta Sabatowa byla wlasnie osoba, ktora go dowartosciowywala, medycyna na jego kompleksy, bo wtedy mimo jego "brakow" czy niedociagniec zechciala sie z nim zwiazac. Co potem z tego wyszlo, jak sie potoczylo itd. to juz inna para kaloszy. Ale wtedy ona byla dla niego swiatelkiem w tunelu. Bo to nie jest tak, ze wszyscy maja rowne szanse na rynku, zeby kogos znalezc, zabzykac albo sie zwiazac. Swiat nie jest sprawiedliwy.
                                                  • aandzia43 Re: dowartościowanie 10.07.17, 14:45
                                                    hello-kitt
                                                    > A odskakujac od tematu dowatosciowywania i odnoszac sie do tego, co piszesz. Tr
                                                    > udno mi uwierzyc w pelnie szczescia gdy sie nadal mieszka z Sabatowa. Zycze mu
                                                    > przede wszystkim rozwazania tego konfliktu interesow, bo zycie z ta baba stanow
                                                    > i trzon problemu, byc moze i nawet tych jego kompleksow. Gdyby sie mogl od niej
                                                    > uwolnic to moze nawet ne potrzbowalby dowartosciowywac sie innymi osobami.
                                                    >
                                                    >
                                                    A kto tu mówi o pełni? :-) O nią trudno nie tylko Sabatowi. Nie, jego żona nie stanowi trzonu jego kompleksów. Bycie z nią ostatnimi laty, kiedy już jest źle i niemiło to efekt jakichś jego problemów, nie przyczyna.
                                                  • hello-kitty2 Re: dowartościowanie 10.07.17, 15:37
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    Nie, jego żona nie
                                                    > stanowi trzonu jego kompleksów.

                                                    NIe no zle sie wyrazilam. Nie trzonu kompleksow tylko trzon problemu, nazwijmy go, zyciowego.

                                                    Sabat gdy zona wystapila o rozwod z jakis tam swoich powodow, to bys sie ucieszyl?
                                                  • kag73 Re: dowartościowanie 10.07.17, 16:01
                                                    "Sabat gdy zona wystapila o rozwod z jakis tam swoich powodow, to bys sie ucieszyl?"

                                                    Ach, kitty znow zaczynasz stare tematy rozwodu Sabata. Sabat sobie przeliczyl, ze rozwod oznaczalby ogromny spadek jakosci zycia dla niego, z przyczyn materialnych7mieszkaniowych. A zatem nie oplaca sie. Gdyby jednak zona wystapila o rozwod to by moze zaczal kombinowac i mowic "Ok, dam Ci rozwod ale tylko pod warunkiem, ze....".
                                                  • hello-kitty2 Re: dowartościowanie 10.07.17, 16:38
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ach, kitty znow zaczynasz stare tematy rozwodu Sabata. Sabat sobie przeliczyl,
                                                    > ze rozwod oznaczalby ogromny spadek jakosci zycia dla niego, z przyczyn materia
                                                    > lnych7mieszkaniowych. A zatem nie oplaca sie. Gdyby jednak zona wystapila o roz
                                                    > wod to by moze zaczal kombinowac i mowic "Ok, dam Ci rozwod ale tylko pod warun
                                                    > kiem, ze....".

                                                    NIe sadze by byly stare. Stare to bylo gadanie 'da sie, no da sie, rob to, skacz' ;) Do tego na pewno nie chce wracac. Tak doklanie rozpisal jakies przykladowe strategie osiagniecia celow, ze mnie to sprowokowalo do myslenia: czy ma jakas strategie na rozwod? Czy planuje? I nie dlatego zeby sie nawysmiewac tylko, ze sama powrocilam do takich rozmyslan 'rozwodowch'. Tyle, ze ja nie jestem tutaj powodowana brakiem seksu, zreszta Sabat tez juz nie wiec jest inna sutuacja i moze mu sie cos pozmienialo w planingu. Jak chce sie podzielic niech napisze. A jak nie to tez ok.
                                                  • kag73 Re: dowartościowanie 10.07.17, 16:43
                                                    No to teraz musialabym Cie zapytac, dla ulatwienia, czy ucieszylabys sie gdyby ojciec Twojego dziecka powiedzial z jakiegos powodu, ze masz sie wyprowadzac? Hmm, to troche tak na zasadzie oddam decyzje innym, bo latwiej. Jak ktos Cie stawia przed faktem dokonanym, to nagle okazuje sie, ze da sie, no musisz i jakos zycie toczy sie dalej.
                                                  • hello-kitty2 Re: dowartościowanie 10.07.17, 17:29
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No to teraz musialabym Cie zapytac, dla ulatwienia, czy ucieszylabys sie gdyby
                                                    > ojciec Twojego dziecka powiedzial z jakiegos powodu, ze masz sie wyprowadzac?

                                                    Juz odpowiedzialam na to pytanie Sabatowi: tak.

                                                    > mm, to troche tak na zasadzie oddam decyzje innym, bo latwiej. Jak ktos Cie sta
                                                    > wia przed faktem dokonanym, to nagle okazuje sie, ze da sie, no musisz i jakos
                                                    > zycie toczy sie dalej.

                                                    Dokladnie tak, dodatkowo nie bierzesz na siebie odpowiedzialnosci, tylko dostosowujesz sie do czyjes woli, zwlaszcza jak mieszkasz u niego wiec jest w prawie.
                                                  • marek.zak1 Re: dowartościowanie 10.07.17, 17:37
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Dokladnie tak, dodatkowo nie bierzesz na siebie odpowiedzialnosci, tylko dostosowujesz sie do czyjes woli, zwlaszcza jak mieszkasz u niego wiec jest w prawie.
                                                    ---------------
                                                    To w Holandii właściciel może wyrzucić matkę ze swoim dzieckiem? Przecież żyjecie w związku partnerskim, który jest niemal na prawach małżeństwa..
                                                    >
                                                    >
                                                  • hello-kitty2 Re: dowartościowanie 10.07.17, 18:19
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > To w Holandii właściciel może wyrzucić matkę ze swoim dzieckiem? Przecież żyjec
                                                    > ie w związku partnerskim, który jest niemal na prawach małżeństwa..

                                                    Nie wiem czy moze tylko jakie to ma znaczenie? I co ma do tego dziecko? Dla zwiekszenia dramaturgii? ;-)
                                                  • zawle Re: dowartościowanie 10.07.17, 18:52
                                                    Ja nie chciałbym być porzucona/wyrzucona. Jak widzę że robi się nieciekawie to odchodze. I nie lubię tych rozmów...a czemu, a po co? Nie wiem czemu mamy sprawiać sobie więcej bólu.
                                                  • hello-kitty2 Re: dowartościowanie 10.07.17, 19:18
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ja nie chciałbym być porzucona/wyrzucona. Jak widzę że robi się nieciekawie to
                                                    > odchodze. I nie lubię tych rozmów...a czemu, a po co? Nie wiem czemu mamy spraw
                                                    > iać sobie więcej bólu.

                                                    Palic mosty to ja umiem ale z ludzmi, na ktorych mi nie zalezy, natomiast z ojcem dziecka bym chciala miec b.dobre kontakty, bo ja nie wychowuje Polaka. Pewnie dla Ciebie brzmi jak belkot...
                                                  • zawle Re: dowartościowanie 10.07.17, 19:31
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Palic mosty to ja umiem ale z ludzmi, na ktorych mi nie zalezy, natomiast z ojc
                                                    > em dziecka bym chciala miec b.dobre kontakty, bo ja nie wychowuje Polaka. Pewni
                                                    > e dla Ciebie brzmi jak belkot...

                                                    Nie wiem skąd przyszło Ci do głowy palenie mostów? Chociaż raz w życiu spaliłam. Spaliłam, żeby nie móc się wrócić. Dla siebie. Z byłymi nie dzielę nienawiści. A co do ojca moich dzieci..fajnie byłoby gdyby miał dobre kontakty..ale z nimi. Ja nie mam już potrzeby mieć z nim cokolwiek doczynienia.....dzieciaki dorosłe.
                                                    Zresztą kto mnie zna to wie że jak szybko się wkurzam, tak szybko mi mija:))
                                                  • sabat3 Re: dowartościowanie 10.07.17, 16:37
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    >gdy zona wystapila o rozwod z jakis tam swoich powodow, to bys sie uciesz
                                                    > yl?

                                                    A Ty bys sie ucieszyla, gdyby partner kazal Ci sie spakowac i "byc szczesliwa" za drzwiami? ;)
                                                    Nie no, lekko bym nie mial, a ja jestem z marnej gliny ulepiony. Slaby organizm.
                                                  • hello-kitty2 Re: dowartościowanie 10.07.17, 16:43
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > >gdy zona wystapila o rozwod z jakis tam swoich powodow, to bys sie uciesz
                                                    > > yl?
                                                    >
                                                    > A Ty bys sie ucieszyla, gdyby partner kazal Ci sie spakowac i "byc szczesliwa"
                                                    > za drzwiami? ;)
                                                    > Nie no, lekko bym nie mial, a ja jestem z marnej gliny ulepiony. Slaby organizm
                                                    > .

                                                    Ucieszl to moze niewasciwe slowo. Natomiast w odpowiedzi na Twoje pytanie to tak. Ja sie cholernie zle czuje jak kogos zostawiam, mam wyrzuty sumienia. A druga strone chyba (mi) latwiej.
                                                  • gogol77 Re: dowartościowanie 10.07.17, 17:16
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Ja sie cholernie zle czuje jak kogos zostawiam, mam wyrzuty sumienia. >

                                                    O to, to !! A pamiętasz jak kazywałaś mi się rozwieść??? Z tego tylko powodu, że zasmakowała mi dupa innej?
                                                    Ja mam wyrzuty, że ją walę w rogi, ale one są mniejsze, duuuużo mniejsze niż te wyrzuty które bym miał gdybym ją zostawił.
                                                    Tyle w temacie.
                                                    A Ty Sabat, masz wyrzuty? Że Ty ją w te rogi?
                                                  • gogol77 Re: dowartościowanie 13.07.17, 21:41
                                                    gogol77 napisał:
                                                    > A Ty Sabat, masz wyrzuty? Że Ty ją w te rogi?>
                                                    Bo kiity dziś napisała: Sabatowa tez na pewno nie jest normalna po tym jak nie slyszala imienia swojego ojca w domu rodzinnym nawet.

                                                    Sabat, nie odpowiesz?
                                                    Czy hipoteza, że nie masz, bo Sabatowa to jest wredna więc niby dlaczego miałbyś je mieć - jest trafna?
                                                    Ja mam wyrzuty, bo moja żona taka nie jest. Nie wiem czy to dobrze, bo miałbym alibi ;-)
                                                  • sabat3 Re: dowartościowanie 13.07.17, 22:55
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > gogol77 napisał:
                                                    > > A Ty Sabat, masz wyrzuty? Że Ty ją w te rogi?>
                                                    > Bo kiity dziś napisała: Sabatowa tez na pewno nie jest normalna po tym jak nie
                                                    > slyszala imienia swojego ojca w domu rodzinnym nawet.

                                                    Nie widzę związku. To jakby mieć pretensję do gościa na wózku inwalidzkim, o to że nie chodzi. Takie wychowanie ją nieodwracalnie wypaczyło. Stary, ja jej współczuję.

                                                    > Sabat, nie odpowiesz?
                                                    > Czy hipoteza, że nie masz, bo Sabatowa to jest wredna więc niby dlaczego miałby
                                                    > ś je mieć - jest trafna?

                                                    Określiłbym ją raczej jako osobę marudną, zrzędliwą, chwiejną emocjonalnie, o trudnym charakterze i niewykształconych poprawnie interakcjach z otoczeniem, ale nie jako "wredną". To kojarzy mi się z kimś złym z natury, kierowanym przez podłość i niegodziwość. To nie ten typ. Mimo że żyje się z nią ciężko, nie nazwałbym jej złym człowiekiem. To zbyt mocne słowa.

                                                    > Ja mam wyrzuty, bo moja żona taka nie jest. Nie wiem czy to dobrze, bo miałbym
                                                    > alibi ;-)

                                                    Mam wyrzuty sumienia, chociaż z upływem czasu tępieją i są spychane na margines. Dlatego nie widać po mnie kłamstw. To stygmat mojego egoizmu, wiem o tym.
                                                    Uczucia i przemyślenia, które przeze mnie przechodzą są jeszcze dla mnie dość trudne do opisania.
                                                    Widzisz Gogol, mnie jest trudno oderwać się od postrzegania świata z perspektywy transcendencji. Zastanawiałem się nad związkami między ludźmi, tym jak łączy nas ze sobą czas i przypadek... I jest jakiś element, który sprawia, że zawsze pozostajemy samotni, nawet wśród bliskich. Gdy jest ktoś, jeden, to łatwo uwierzyć w jego wyjątkowość. Gdy pojawiają się w Twoim życiu kolejne osoby, które zajmują miejsce tej najbliższej Twojemu sercu, wtedy uświadamiasz sobie, jak ulotne są chwile spędzane w bliskości z drugiem człowiekiem.
                                                    Gdybyś był nieśmiertelny, to przeżywając kolejne odsłony własnego bytu mógłbyś stykać się z dziesiątkami, a może nawet i setkami kobiet. W końcu mógłbyś nimi zapełnić plac przed bazyliką Świętego Piotra w Watykanie. Która byłaby najbliższa? Ta ostatnia? A może któraś z wcześniejszych, z którymi relacje rozsypały się jak starożytne pergaminy, zeżarte przez mole i czas?
                                                    A może... tak naprawdę byłeś przez ten czas w jakimś sensie sam? Może inni ludzie są tylko lustrem, w którym odbija się tajemnica Twojego własnego bytu?
                                                    To skomplikowane.
                                                  • gogol77 Re: dowartościowanie 14.07.17, 10:44
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > To skomplikowane.>

                                                    Tak Sabat, ładnie napisałeś, to jest skomplikowane!
                                                  • urquhart co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi osobami 11.07.17, 09:59
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Urqu a co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi osobami? Bo np Sabat sie tera
                                                    > z cieszy z BMI i pisze ladnie o cieszeniu sie z procesu ALE ma kochanke, a BMI
                                                    > w normie mial juz stosunkowo dawno, a przeciez wszyscy pamietamy jaka wylewal t
                                                    > u frustracje jak jej nie mial, a i cieszenie sie z procesu mial wtedy gdzies ;)

                                                    Zastanawiałem się żeby uczciwie odpowiedzieć. Jesteśmy istotami społecznymi i mniej lub bardziej wszyscy dowartościowujemy się i gratyfikujemy relacjami z innymi osobami ale na bardzo różne sposoby.
                                                    Jak patrzę na te sposoby na forum to od razu staje mi przed oczami podział Fisher, determinujących zachowania neuroprzekaźników. I widzę to tak:
                                                    I Marek dla mnie to serotoninowy budowniczy z pragnieniem ładu i stabilizacji potrzebuje dowartościowania przedstawiając osiągniecia w inny sposób niż Sabat estrogenowy negocjator o ponadprzecientnych zdolnosciach językowych i werbalizacj myśli ale i w zwiazku z tym o podwyzszonym poziomie lęku który zabiega o sympatię dla uczuć nie celów i to dzieki wspólczuciu jest w centum uwagi.
                                                    Wszystkowiedzące ciotki to dla mnie cecha testosteronowych dyrektorów którzy patrzą z góry potrzebują relacji żeby rywalizować i dominować.
                                                    No i ciebie Kitty dominuje dowartościowuje dopaminowe poznawanie i odkrywanie innych osób ich puntu widzenia bardziej niż resztę co bardzo doceniam.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 10:23
                                                    urquhart napisał:


                                                    > I Marek dla mnie to serotoninowy budowniczy z pragnieniem ładu i stabilizacji potrzebuje dowartościowania przedstawiając osiągniecia w inny sposób niż Sabat .
                                                    -----------------------
                                                    Też tak siebie widzę. W szalonym świecie ład i stabilizacja dookoła są dla mnie dużą wartością.
                                                  • gogol77 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 11:45
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > I Marek dla mnie to serotoninowy budowniczy z pragnieniem ładu i stabilizacji

                                                    > Też tak siebie widzę. W szalonym świecie ład i stabilizacja dookoła są dla mnie dużą wartością.

                                                    No tak, ale Marku, Ty wiesz jaki ja mam zawód a z nim nierozłącznie jest ryzyko.
                                                    Niewiadoma na co się trafi. Ale są i dobre strony - ta adrenalina! I satysfakcja gdy się uda.
                                                    Nie na darmo mówią, że nasze błędy i błędy lekarzy kryje ziemia.
                                                    A jak to się przekłada na relacje z paniami? Może właśnie ta adrenalina?
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 11:57
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:

                                                    > > Też tak siebie widzę. W szalonym świecie ład i stabilizacja dookoła są dla mnie dużą wartością.
                                                    >
                                                    > No tak, ale Marku, Ty wiesz jaki ja mam zawód a z nim nierozłącznie jest ryzyko
                                                    > .
                                                    > Niewiadoma na co się trafi. Ale są i dobre strony - ta adrenalina! I satysfakcja gdy się uda.
                                                    > Nie na darmo mówią, że nasze błędy i błędy lekarzy kryje ziemia.
                                                    > A jak to się przekłada na relacje z paniami? Może właśnie ta adrenalina?
                                                    ----------------------
                                                    Ryzyko pracy w korpo nie jest jak myślę, mniejsze. Dodatkowa adrenalina byłaby dla mnie zabójcza :). Do walki ze światem zemnętrznym potrzebuje tego "safe heaven" czyli stabilizacji w domu.
                                                  • gogol77 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 12:00
                                                    gogol77 napisał:
                                                    > ... I satysfakcja gdy się uda!!

                                                    Dlatego doradzałem Sabatowi by był ostrożny z tym "nadrabianiem".
                                                    Bo chociaż nic tak nie leczy naszego ego, nadwątlonego brakiem uwielbienia ;-) ze strony pań
                                                    - jak satysfakcja, że się udało! - to taki lek na to nadwątlone ego, może (jak każdy lek) mieć też (niekoniecznie dobre) skutki uboczne!

                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 17:48
                                                    "No i ciebie Kitty dominuje dowartościowuje dopaminowe poznawanie i odkrywanie innych osób ich puntu widzenia bardziej niż resztę co bardzo doceniam."

                                                    A z czym to zjesc? Co ja dowartosciowuje? "Pozanwanie i odkrywanie innych osób ich puntu widzenia"... Chyba Ci sie cos kreci. Jak najbardziej jest co doceniac z Twojego punktu wiezenia, bo ona prawie jako jedyna lyka wszystkie Twoje "prawdy objawione". A dlaczego to robi a inni nie, to jest inna para kaloszy. A Ciebe zapewne dowartosciowuje poklask i zrozumienie Twojego punktu wiedzenia przez innych. Lubisz miec racje, po prostu :)

                                                    "I Marek dla mnie to serotoninowy budowniczy z pragnieniem ładu i stabilizacji potrzebuje dowartościowania przedstawiając osiągniecia w inny sposób niż Sabat estrogenowy negocjator o ponadprzecientnych zdolnosciach językowych i werbalizacj myśli ale i w zwiazku z tym o podwyzszonym poziomie lęku który zabiega o sympatię dla uczuć nie celów i to dzieki wspólczuciu jest w centum uwagi. "

                                                    To, ze Marek lubi stabilizacje to ok, on ja tez ma. I jak tu poakzywac na forum o seksie osiagniecia jak sie ich na tym polu nie ma. Marek, oprocz wlasnej pracy, mial jeszcze wielka porcje szczecia, jest czlowiekiem spelnionym, dobrze wybral partnerke, odnajduje sie w rodzinie. Sabat wrecz przeciwnie, zle wybral, wiec jest mu ona i okolicznosci okolorodzinne kula u nogi. A w centrum zainteresowania jest, bo ma problemy do rozwiazania. Markowi nic doradzac nie trzeba, wszystko gra, ok, nie ma sie na czym skupiac. Skad wziales, ze Sabat jest estrogenowy tez nie wiem, chyba se z palca wyssales, no chyba, ze Ci pokazywal badanie tesosteronu.
                                                  • zawle Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 18:15
                                                    Cicho ciotko wszystwiedząca....:)))
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 19:00
                                                    "Cicho ciotko wszystwiedząca....:)))"

                                                    To on jest ciotka wszystkowiedzaca nie ja, nawet wie ile Sabat ma etrogenu ! :)
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 19:43
                                                    Jak nie jestes Kag wszystkowiedzaca testosteronowa ciotka jak potrafilas Kutuzowi walnac tekst parafrazujac 'jak twoja partnerka bedzie chciala miec dziecko, to nie bedziesz sie lumpil tylko jej to dziecko zrobisz'. Pamietam jak mnie to zabojczo rozsmieszylo. Podczas gdy gosc kategorycznie, stanowczo i bez owijania w bawelne przedstawia swoja wole. Dodatkowo widac, ze jest to kwestia newralgiczna/wazna dla niego. Czyli tym bardziej bedzie stal na swoim i nie odstapi. Ale juz pal szesc co palnelas. Nauka z tego o Kag taka, ze jestes przyzwyczajona i uwazasz sie za uprawniona do narzucania swojej woli innym.
                                                  • zawle Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 20:23
                                                    Pokorna się odezwała:))) Umarłam:))))
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 20:48
                                                    zawle napisała:

                                                    > Pokorna się odezwała:))) Umarłam:))))

                                                    W moim wpisie nie odnosilem sie do pokory czy braku pokory tylko do sklonnosci czy nawykowi do narzucania wlasnej woli innym opartej na przekonaniu, ze wiem najlepiej. Kag to robi z wdziekiem ale nie mam watpliwosci, ze w domu rzadzi.
                                                  • zawle Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 21:22
                                                    Kicia, a ja sie odnosiłam to tego co Ty robisz na forum. Bo w domu kag jest pewnie równorzęnyjm partnerem, to i ma prawo głosu.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 21:40
                                                    zawle napisała:

                                                    > Kicia, a ja sie odnosiłam to tego co Ty robisz na forum.

                                                    Ale jaki jest tu link w temacie wszystkowiedzacych, testosteronowych ciotek? Czy zmieniasz temat?

                                                    Bo w domu kag jest pew
                                                    > nie równorzęnyjm partnerem, to i ma prawo głosu.

                                                    Moje zdanie na ten temat znasz, bo juz je podalam.
                                                  • zawle Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 22:01

                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Ale jaki jest tu link w temacie wszystkowiedzacych, testosteronowych ciotek? Cz
                                                    > y zmieniasz temat?

                                                    Raczej usiłuje sie wyslizgać od jego zgłębiania..mam wakacje i nie mam ochoty ani na sprawianie nikomu przykrości, ani na szczerość ani na awantury.

                                                    > Moje zdanie na ten temat znasz, bo juz je podalam.

                                                    No właśnie mnie to dziwi. Że tu tak łatwo mieć zdanie.
                                                  • zawle Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 22:17
                                                    Albo se pogadam:))
                                                    Urgu twierdzi że jesteś osobą poznającą i odkrywającą punkty widzenia innych ludzi.
                                                    Ja tu na forum siedze w zasadzie dla Ciebie. Nigdy nie spotkałam się z osobą która w tak wdzięczny sposób manipuluje ludżmi. Całkiem intuicyjnie. Twoja ciekawość ogranicza się do momentu w którym podejmiesz decyzję na co dany człowiek może Ci się przydać. Skupiasz się głownie na facetach....sojusznicy, interesujący, mięso armatnie, obojetni. Kobiety to statystki i rywalki.Nie zeby ich rola była nam na raz przypisana..co to to nie. Układy, sojusze. Z podziwem patrzę na stosumki damsko- męskie. Wystarczysz Ty i męski małpi gaj. Tu połechtac po ego, tu wyrazić zainteresowanie, tu pochwalić. Bosz..to wydaje się takie proste. Podziw i uznanie. Szansa na sukces odcinek 2165. Nie ma Cię w tym spisie Kiciula. Powinnaś zostać Bondem:))
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 23:05
                                                    Ale Ty Zawle przeciez jestes chlop ;)
                                                  • zawle Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 07:32
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ale Ty Zawle przeciez jestes chlop ;)

                                                    Wiem Kicia że Ci się podobam jako chłop. I zareczam Ci że gdybym nim była, to bym cię w tej Holandii wyruchała. Z laniem i winem- tak jak lubisz:)) Ja zresztą też ( poza winem- nie lubię).
                                                  • urquhart Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 23:08
                                                    zawle napisała:

                                                    > Albo se pogadam:))
                                                    > Urgu twierdzi że jesteś osobą poznającą i odkrywającą punkty widzenia innych lu
                                                    > dzi.
                                                    > Ja tu na forum siedze w zasadzie dla Ciebie. Nigdy nie spotkałam się z osobą kt
                                                    > óra w tak wdzięczny sposób manipuluje ludżmi. Całkiem intuicyjnie. Twoja ciekaw
                                                    > ość ogranicza się do momentu w którym podejmiesz decyzję na co dany człowiek mo
                                                    > że Ci się przydać. Skupiasz się głownie na facetach....

                                                    To że ciekawią ją chłopy bardziej od babek trudno uznać za zarzut na tym forum. No to jak wakacyjna szczerość to ja uważam że Kitka jest najbardziej szczerą i i nieulegającą pokusom doraźnych sojuszy wali wszystkim co myśli otwarcie i krytycznie raz widząc wady ale innym razem też zalety.
                                                    W odróżnieniu od Ciebie Zawleczka na przykład która ulegasz doraźnym sojuszom jajników robiąc za brata łatę (siostrę przepraszam) na Andzy. Mimo że czujesz niestosowność i niespójność jak z jednej strony aspiruje na samicę Alfa forum traktując innych z góry , żeby potem wyzywać atakować wulgarnie i prostacko jak pijaczka pod sklepem nocnym jak mnie od gnid i kłamców bo jej sie nie podoba jakaś ocena i gładko przechodzi do diagnozowania zaburzeń psychicznych osób które jej podpadły.
                                                  • zawle Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 07:08
                                                    urquhart napisał:
                                                    > To że ciekawią ją chłopy bardziej od babek trudno uznać za zarzut na tym forum.

                                                    No pewnie...cały mój wpis nie był w jednym procencie zarzutem. Mam nadzieję że to wybrzmiało.

                                                    > No to jak wakacyjna szczerość to ja uważam że Kitka jest najbardziej szczerą i
                                                    > i nieulegającą pokusom doraźnych sojuszy wali wszystkim co myśli otwarcie i kr
                                                    > ytycznie raz widząc wady ale innym razem też zalety.

                                                    Tu się nie zgadzam. Okresy łechtania jajek i jebania mają swoje uzasadnienia. Niestety na to jesteś za ślepy, bo jej dłoń jest właśnie na Twoich;)

                                                    > W odróżnieniu od Ciebie Zawleczka na przykład która ulegasz doraźnym sojuszom j
                                                    > ajników robiąc za brata łatę (siostrę przepraszam) na Andzy.

                                                    Nie mogę tego robić urgu..jestem chłopem:))

                                                    Mimo że czujesz ni
                                                    > estosowność i niespójność jak z jednej strony aspiruje na samicę Alfa forum tra
                                                    > ktując innych z góry , żeby potem wyzywać atakować wulgarnie i prostacko jak pi
                                                    > jaczka pod sklepem nocnym jak mnie od gnid i kłamców bo jej sie nie podoba jaka
                                                    > ś ocena i gładko przechodzi do diagnozowania zaburzeń psychicznych osób które j
                                                    > ej podpadły.

                                                    Nie znam Andzi. Nie wymieniłyśmy sie nigdy ani jednym słowem pisanym poza forum. To że Ciebie nie lubi ( co widać i czuć), nie spowoduje że ja Cię będe bronić.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 09:12
                                                    zawle napisała:

                                                    Okresy łechtania jajek i jebania mają swoje uzasadnienia. N
                                                    > iestety na to jesteś za ślepy, bo jej dłoń jest właśnie na Twoich;)

                                                    Zawle nie wlasnie, tylko od zawsze (odkad sie tu pojawilam iles lat temu) Urqu byl dla mnie, jest i bedzie autorytetem, a to dlatego, ze dzieki swoim wpisom rozjasnil mi motywy dzialania/zachowania mojego ojca, ktore mialo odgromny impakt na moje zycie i nadawlo mu rys dramatu. Zreszta nie tylko ojca ale i matki, a nastepnie moje wlasne. Jako jedyny tez wyjasnia jak to sie dzieje po urodzeniu dziecka, dlaczego tak sie dzieje. Czlowiek obserwuje swoje zycie i widzi co sie zlego dzieje ale nie wie za cholere dlaczego. To jest tak jak w sportach sylwetkowych: najlepszy rener sam tez potrzebuje trenera, bo sam nie jest w stanie swojej formy ocenic. Urqu te wszystkie odpowiedzi ma, one skladaja sie w spojna calosc. Bezcenna wiedza, ktora byla dla mnie terapeutyczna. Dodatkowo przekazuje te wiedze za darmo, co wg mnie jest sensem zycia czlowieka. Oczywiscie sa w nim rzeczy, ktore mnie denerwuja i wywolywaly u mnie uczuleniowe reakcje ale to tak jak z kazdym. Nie ma osoby, ktora by mnie od czasu do czasu nie wkurwiala, nawet moj wlasny syn czy matka ale to nie znosi znaczenia tych osob w moim zyciu. Mozesz sie wkurzac i reagowac, a mozesz nauczyc sie przewijac.

                                                    Zreszta jak tak bardzo przykadasz uwage kogo ja lechtam, a kogo nie, to w zasadzie mozna powiedziec, ze lechtam wszystkich, bo nawet jak kogos aktualnie wale po lbie, to on mi odpisuje, ze mnie lubi ;-) I tak mam zawsze w zyciu wiec nauczylam sie to ignorowac, w sesnie nie zwracam na to wiekszej uwagi, bo nie m na co.
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 09:51
                                                    Urqu wnosi na forum ciekawa wiedze, ale wnioski jakie z niej wyciaga i wlasne (nad)interpretacje czesto ida zdecydowanie za daleko.
                                                    To jest tak, ze mamy konferencje naukowa NASA o odkryciu w kosmosie bakterii pozaziemskich, a Urqu siedzi na widowni w kostiumie Mr Spocka z serialu "Star Trek" i wrzeszczy "KLINGONI!!".
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 13:53

                                                    > W odróżnieniu od Ciebie Zawleczka na przykład która ulegasz doraźnym sojuszom j
                                                    > ajników robiąc za brata łatę (siostrę przepraszam) na Andzy. Mimo że czujesz ni
                                                    > estosowność i niespójność jak z jednej strony aspiruje na samicę Alfa forum tra
                                                    > ktując innych z góry , żeby potem wyzywać atakować wulgarnie i prostacko jak pi
                                                    > jaczka pod sklepem nocnym jak mnie od gnid i kłamców bo jej sie nie podoba jaka
                                                    > ś ocena i gładko przechodzi do diagnozowania zaburzeń psychicznych osób które j
                                                    > ej podpadły.
                                                    >
                                                    Dobrze wiesz, że kłamstwo powtórzone wiele razy staje się prawdą więc przybywam i upierdliwie dementuję: kłamiesz po raz kolejny. Nie twoje poglądy tylko twoje metody "dyskusji" ściągnęły na ciebie odzwierzęcą inwektywę. Na ciebie jednego jedynego i dopiero po wielu latach pogrywania. Możesz się czuć wyróżniony.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 21:32
                                                    To nie jest dowod na to, ze jestem wszystkowiedzaca a napisalam to zdanie do Kutuzowa z usmieszkiem na koncu zdania.
                                                    A dla scislosci: ja nie wiem wszystkiego ale...wiem wszystko lepiej :)) To taki zarcik z niemieckiego: Ich weiß nicht alles, aber ich weiß alles besser.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 21:37
                                                    A i ja mu nie "narzucalam" swojej woli tylko doradzilam co ma zrobic i to w dodatku mial byc zart. Nawiasem tylko krowa nie zmienia pogladow i sama znam takich, ktorzy "stali na swoim" a teraz sa szczeliwymi(na szczescie) ojcami. Czyli wszystko w tym zyciu jest mozliwe ;)
                                                    Mysle, ze Kutuzow zrozumial, ze to zart.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 21:42
                                                    kag73 napisała:

                                                    Nawiasem tylko krowa nie zmienia pogladow i sama znam takich, ktorzy "stali na swoim" a teraz sa szczeliwymi(na szczescie) ojcami. Czyli wszystko w tym zyciu jest mozliwe ;)
                                                    > Mysle, ze Kutuzow zrozumial, ze to zart.
                                                    -----------------------
                                                    Bycie ojcem, szczególnie córeczek, jest fajne. Jak czegoś bardzo nie spieprzysz one zawsze kochają tatusia :).
                                                  • urquhart Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 01:05
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Bycie ojcem, szczególnie córeczek, jest fajne. Jak czegoś bardzo nie spieprzysz
                                                    > one zawsze kochają tatusia :).

                                                    Fakt.
                                                    A już szczególnie jak człowiek się starzeje spada to mu testosteron a nie jest zgorzkniały i wzrasta infantylność to to to zaczyna cieszyć.
                                                    :)
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 08:40
                                                    urquhart napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Bycie ojcem, szczególnie córeczek, jest fajne. Jak czegoś bardzo nie spieprzysz one zawsze kochają tatusia :).
                                                    >
                                                    > Fakt.
                                                    > A już szczególnie jak człowiek się starzeje spada to mu testosteron a nie jest zgorzkniały i wzrasta infantylność to to to zaczyna cieszyć. :).
                                                    ---------------------
                                                    Mnie to zawsze cieszyło. Zawsze się dobrze czułem w towarzystwie moich córeczek.
                                                  • mimfa Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 12:03
                                                    urquhart napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Bycie ojcem, szczególnie córeczek, jest fajne. Jak czegoś bardzo nie spie
                                                    > przysz
                                                    > > one zawsze kochają tatusia :).
                                                    >
                                                    > Fakt.
                                                    > A już szczególnie jak człowiek się starzeje spada to mu testosteron a nie jest
                                                    > zgorzkniały i wzrasta infantylność to to to zaczyna cieszyć.
                                                    > :)
                                                    >

                                                    Chyba, że się jest ojcem nieobecnym, niezauważającym, niedoceniającym. Z chwilą uświadomienia sobie roli ojca w późniejszych kontaktach z mężczyznami miłość do niego maleje a infantylność drażni. Jestem w stanie wyobrazić sobie, że ktoś nie chce dzieci, bo wie, że nie przeskoczy własnego egoizmu. I żadne " to jest fajne, zwłaszcza z córeczkami" nie przekonuje.
                                                  • druginudziarz Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 12:53
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > Nawiasem tylko krowa nie zmienia pogladow i sama znam takich, ktorzy "stali na
                                                    > swoim" a teraz sa szczeliwymi(na szczescie) ojcami. Czyli wszystko w tym zyciu
                                                    > jest mozliwe ;)
                                                    > > Mysle, ze Kutuzow zrozumial, ze to zart.
                                                    > -----------------------
                                                    > Bycie ojcem, szczególnie córeczek, jest fajne. Jak czegoś bardzo nie spieprzysz
                                                    > one zawsze kochają tatusia :).

                                                    Marku, tak jak to ująłeś to to jest mądrość talmudyczne, na wszystko sa dwa przeciwstawne punkty widzenia.
                                                    "Na Swiętego Hieronima jest pogoda albo ni ma".
                                                    WSZYSTKO marku jest fajne, pod warunkiem że się nie spre.doli.
                                                    Np. w moim otoczeniu jakoś nie ma szczególnej atencji córek do ojców, a jak się składa, że matka ojca nienawidziła (niała za co) i chyba do dziś ma jeszcze jakieś złe sny z dzieciństwa.
                                                    Fajnie, ze masz fajne córki, ale nie buduj z tego jakieś ogólnej zasady.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 13:33
                                                    druginudziarz napisał:


                                                    > WSZYSTKO marku jest fajne, pod warunkiem że się nie spre.doli.
                                                    > Np. w moim otoczeniu jakoś nie ma szczególnej atencji córek do ojców, a jak się składa, że matka ojca nienawidziła (niała za co) i chyba do dziś ma jeszcze jakieś złe sny z dzieciństwa.> Fajnie, ze masz fajne córki, ale nie buduj z tego jakieś ogólnej zasady.
                                                    -------------------------
                                                    Trzeba bardzo się postarać, żeby córka nienawidziła własnego ojca. J takich starań nie podejmowałem.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 13:41
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > WSZYSTKO marku jest fajne, pod warunkiem że się nie spre.doli.
                                                    > > Np. w moim otoczeniu jakoś nie ma szczególnej atencji córek do ojców, a j
                                                    > ak się składa, że matka ojca nienawidziła (niała za co) i chyba do dziś ma jes
                                                    > zcze jakieś złe sny z dzieciństwa.> Fajnie, ze masz fajne córki, ale nie bu
                                                    > duj z tego jakieś ogólnej zasady.
                                                    > -------------------------
                                                    > Trzeba bardzo się postarać, żeby córka nienawidziła własnego ojca. J takich sta
                                                    > rań nie podejmowałem.


                                                    Zazwyczaj wystarczy po prostu zawieść dzieciaka (płci obojętnej). Nie poświęcać mu uwagi, serca, nie uczestniczyć, nie mieć więzi, nie być. Grubsze sprawy to picie, bicie, brak odpowiedzialności życiowej i finanswowej.
                                                  • druginudziarz Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:01
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Zazwyczaj wystarczy po prostu zawieść dzieciaka (płci obojętnej). Nie poświęcać
                                                    > mu uwagi, serca, nie uczestniczyć, nie mieć więzi, nie być. Grubsze sprawy to
                                                    > picie, bicie, brak odpowiedzialności życiowej i finanswowej.

                                                    Brakuje mi najczęstszej opcji, nienawiść matki do męża, którą karmi dzieci.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:31
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Zazwyczaj wystarczy po prostu zawieść dzieciaka (płci obojętnej). Nie poś
                                                    > więcać
                                                    > > mu uwagi, serca, nie uczestniczyć, nie mieć więzi, nie być. Grubsze spra
                                                    > wy to
                                                    > > picie, bicie, brak odpowiedzialności życiowej i finanswowej.
                                                    >
                                                    > Brakuje mi najczęstszej opcji, nienawiść matki do męża, którą karmi dzieci.

                                                    Wlasnie mialam uzupelnic wpis (ale mnie uprzedziles): wystarczy, ze przyjdzie mamusia w bedzie powtarzac, ze tatus to chuj zlamany (i tak od malenokosci do doroslosci). Ta opcja jest tak czesta, ze niejeden motyw filmowy jest na niej oparty.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:34
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Zazwyczaj wystarczy po prostu zawieść dzieciaka (płci obojętnej). Nie poś
                                                    > więcać
                                                    > > mu uwagi, serca, nie uczestniczyć, nie mieć więzi, nie być. Grubsze spra
                                                    > wy to
                                                    > > picie, bicie, brak odpowiedzialności życiowej i finanswowej.
                                                    >
                                                    > Brakuje mi najczęstszej opcji, nienawiść matki do męża, którą karmi dzieci.


                                                    Szukam w pamięci i nie znajduję przykładu z otoczenia. Sugerujesz ze wystarczy ze matka będzie ojca nienawidzić, on będzie spoko ojcem, a dzieci też wzorem matki będą go nienawidzić? Szukam w pamięci i nie znajduję przykładu z otoczenia. Może po prostu ominęły moje rewiry co większe patologie w postaci psychopatycznych manipulantek/tów. Na każdą niechęć (o nienawiści nawet nie mówię, bo nie dane mi było obserwować) rodzic sobie sam zapracowywał. Olewaniem, głupotą, agresją, nieodpowiedzialnością.
                                                    Ale jest jeszcze inne zjawisko: dzieci trzymają się tych, którzy z nimi SĄ. Przejmują w jakimś stopniu ich punkt widzenia i ogląd świata. Ci, którzy są dla dzieci opoką i bazą nie muszą niczym dzieci karmić, one same solidaryzują się z opiekunami. Więc jeśli ojciec jest przyczyną nieszczęść rodziny to matka nie musi nic mówić, nie musi nawet tego ojca nienawidzić, wystarczy, że dzieje się co się dzieje i dzieciak czując zagrożenie lub chaos ma obraz ojca jako przyczyniającego siędo tego "złego człowieka". I w drugą stronę: koleżanka była bliżej związana z ojcem i była bardzo krytycznie nastawiona do matki. Ten jednostronny ogląd rodziców przechodzi z wiekiem, człowiek dojrzewa, ma własne związki, rodzinę, patrzy na swiat i znajomych. Dorosły nie potrzebuje już tak silnie utożsamiać się z bliskimi mu ludźmi, nei jest mu to niezbędne dla stabilności psychicznej, więc stać go na bardziej obiektywny ogląd rzeczywistości. Wtedy to odsiewa się ziarno od plew. Krytycznie oceniana, mniej związana z dzieckiem matka zyskuje, egzystujący z boku rodziny ojciec zaczyan być widziany w lepszym świetle. I w końcu każdy dostaje to, na co zasłużył. No, mniej więcej ;-)
                                                  • druginudziarz Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:06
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    >
                                                    > > aandzia43 napisała:
                                                    > >
                                                    > > > Zazwyczaj wystarczy po prostu zawieść dzieciaka (płci obojętnej). N
                                                    > ie poś
                                                    > > więcać
                                                    > > > mu uwagi, serca, nie uczestniczyć, nie mieć więzi, nie być. Grubsz
                                                    > e spra
                                                    > > wy to
                                                    > > > picie, bicie, brak odpowiedzialności życiowej i finanswowej.
                                                    > >
                                                    > > Brakuje mi najczęstszej opcji, nienawiść matki do męża, którą karmi dziec
                                                    > i.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Szukam w pamięci i nie znajduję przykładu z otoczenia. Sugerujesz ze wystarczy
                                                    > ze matka będzie ojca nienawidzić, on będzie spoko ojcem, a dzieci też wzorem ma
                                                    > tki będą go nienawidzić? Szukam w pamięci i nie znajduję przykładu z otoczenia.
                                                    > Może po prostu ominęły moje rewiry co większe patologie w postaci psychopatycz
                                                    > nych manipulantek/tów. Na każdą niechęć (o nienawiści nawet nie mówię, bo nie d
                                                    > ane mi było obserwować) rodzic sobie sam zapracowywał. Olewaniem, głupotą, agre
                                                    > sją, nieodpowiedzialnością.

                                                    Warning! flame alert!

                                                    > Ale jest jeszcze inne zjawisko: dzieci trzymają się tych, którzy z nimi SĄ.

                                                    Jak pies to łańcucha.
                                                    Syndrom sztokholmski.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:20

                                                    > > Szukam w pamięci i nie znajduję przykładu z otoczenia. Sugerujesz ze wyst
                                                    > arczy
                                                    > > ze matka będzie ojca nienawidzić, on będzie spoko ojcem, a dzieci też wzo
                                                    > rem ma
                                                    > > tki będą go nienawidzić? Szukam w pamięci i nie znajduję przykładu z otoc
                                                    > zenia.
                                                    > > Może po prostu ominęły moje rewiry co większe patologie w postaci psycho
                                                    > patycz
                                                    > > nych manipulantek/tów. Na każdą niechęć (o nienawiści nawet nie mówię, bo
                                                    > nie d
                                                    > > ane mi było obserwować) rodzic sobie sam zapracowywał. Olewaniem, głupotą
                                                    > , agre
                                                    > > sją, nieodpowiedzialnością.
                                                    >
                                                    > Warning! flame alert!


                                                    Yyyy? Co ci się znowu pali? Na każdą poważną, opierającą się upływowi czasu i weryfiacji przez dorosły umysł byłego dziecka niechęć. Teraz zrozumiałe?



                                                    > > Ale jest jeszcze inne zjawisko: dzieci trzymają się tych, którzy z nimi S
                                                    > Ą.
                                                    >
                                                    > Jak pies to łańcucha.
                                                    > Syndrom sztokholmski.


                                                    Coś w tym stylu. Przykre, wiem.
                                                  • druginudziarz Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 13:58
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > WSZYSTKO marku jest fajne, pod warunkiem że się nie spre.doli.
                                                    > > Np. w moim otoczeniu jakoś nie ma szczególnej atencji córek do ojców, a j
                                                    > ak się składa, że matka ojca nienawidziła (niała za co) i chyba do dziś ma jes
                                                    > zcze jakieś złe sny z dzieciństwa.> Fajnie, ze masz fajne córki, ale nie bu
                                                    > duj z tego jakieś ogólnej zasady.
                                                    > -------------------------
                                                    > Trzeba bardzo się postarać, żeby córka nienawidziła własnego ojca. J takich sta
                                                    > rań nie podejmowałem.

                                                    Lepiej być młodym, pięknym i bogatym niż starym, brzydkim i biednym?
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:06
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > > Trzeba bardzo się postarać, żeby córka nienawidziła własnego ojca. J takich sta rań nie podejmowałem.
                                                    >
                                                    > Lepiej być młodym, pięknym i bogatym niż starym, brzydkim i biednym?
                                                    --------------------
                                                    Nie bardzo rozumiem, ale mam tutaj kilka rzeczy i może nie jestem az tak skupiony.











                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:27
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Nie bardzo rozumiem, ale mam tutaj kilka rzeczy i może nie jestem az tak skupio
                                                    > ny.

                                                    To moze skup sie na pracy, chociaz kasa z niej bedzie :)
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:36
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie bardzo rozumiem, ale mam tutaj kilka rzeczy i może nie jestem az tak skupiony.
                                                    >
                                                    > To moze skup sie na pracy, chociaz kasa z niej bedzie :).
                                                    ---------------------------------------
                                                    Ja od zawsze pracuję po swojemu. Życie to dyscyplina długodystansowa. Trzeba dobrze rozłożyć siły bo inaczej można dostać zadyszki a takich nie potrzebują.
                                                    >
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 21:55
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A i ja mu nie "narzucalam" swojej woli tylko doradzilam co ma zrobic i to w dod
                                                    > atku mial byc zart. Nawiasem tylko krowa nie zmienia pogladow i sama znam takic
                                                    > h, ktorzy "stali na swoim" a teraz sa szczeliwymi(na szczescie) ojcami. Czyli w
                                                    > szystko w tym zyciu jest mozliwe ;)
                                                    > Mysle, ze Kutuzow zrozumial, ze to zart.

                                                    Dla niego pewnie tak smieszny (zart) jak dla Rekreativii zart o gwalcie na facecie. I zgadza sie tylko krowa nie zmienia zdania, dlatego Kutuzow tez zmienil: kiedys nie wykluczal posiadania dzieci, teraz tak (na ile dobrze pametam z podczytywania forum wstecz). Juz nawet nie pytam jakim cudem ci, z twojej opowiesci, dowiedzieli sie jak bardzo sie mylili ;)
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 22:07
                                                    "Juz nawet nie pytam jakim cudem ci, z twojej opowiesci, dowiedzieli sie jak bardzo sie mylili ;)"

                                                    Zwyczajnie: babki chcialy dziecka wiec sie nie lumpili i zrobili im dziecko / dzieci.

                                                    "I zgadza sie tylko krowa nie zmienia zdania, dlatego Kutuzow tez zmienil: kiedys nie wykluczal posiadania dzieci, teraz tak (na ile dobrze pametam z podczytywania forum wstecz)"

                                                    Nie, chyba tak nie bylo. Niemniej zmienil zdanie albo rozpatrywal, bo nazywalo sie, ze nie chce slubu ani zareczyn, ani malzenstwa a nagle przy obecnej okazalo sie...ze jednak cos sie da z tym zrobic, o ile dobrze pamietam.
                                                    Chyba nie sadzisz, ze Kutuzowa obchodzi co ja mysle ze ja moglabym mu cos narzucic? Kobieto...
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 22:25
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Niemniej zmienil zdanie albo rozpatrywal, bo nazywalo
                                                    > sie, ze nie chce slubu ani zareczyn, ani malzenstwa a nagle przy obecnej okazal
                                                    > o sie...ze jednak cos sie da z tym zrobic, o ile dobrze pamietam.

                                                    Tak, ale ani zareczyny, ani nawet malzenstwo nie sprawia, ze Kutuzow znajdzie sie kiedys w sytuacji bez wyjscia, ktora bedzie dla niego zrodlem bezustannej udreki. Czy to nie oczywiste? Na takie ustepstwa idzie sie latwo. Szczegolnie, ze wydaje sie to po prostu uczciwe. Kutuzow podpowiedzial, ze kieruje nim cos w rodzaju przyzwoitosci - np. kwestie spadkowe czy majatkowe w wypadku jego smierci.
                                                    Ale - wciaz mozna sie tak po prostu rozejsc. Malzenstwo nie krepuje czlowiekowi ruchow w naszej rzeczywistosci tak, jak robi to posiadanie wspolnego potomstwa. Bycie rodzicem to potworna odpowiedzialnosc i koszmarny ciezar, na ktory mozna zwyczajnie nie byc gotowym.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 22:29
                                                    "Bycie rodzicem to potworna odpowiedzialnosc i koszmarny ciezar, na ktory mozna zwyczajnie nie byc gotowym."

                                                    A cos Ty? No dzieki za rozjasnienie mi materii, nie wiedzialam, ze to taaaaki kaliber to bycie rodzicem, no bo niby skad? :)))
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 22:14
                                                    Apropos ze Ci sie moje zarty nie podobaja to nie znaczy, ze jestesm wszystkowiedzaca :) niestety, bo chetnie bym byla wszystkowiedzaca :(
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 22:15
                                                    kag73 napisała:
                                                    > A i ja mu nie "narzucalam" swojej woli tylko doradzilam co ma zrobic i to w dod
                                                    > atku mial byc zart. Nawiasem tylko krowa nie zmienia pogladow i sama znam takic
                                                    > h, ktorzy "stali na swoim" a teraz sa szczeliwymi(na szczescie) ojcami. Czyli w
                                                    > szystko w tym zyciu jest mozliwe ;)
                                                    > Mysle, ze Kutuzow zrozumial, ze to zart.

                                                    Kag. Twpje wnioski na temat Kutuzowa sa uprawnione, ale nietrafne.
                                                    Uprawnione, bo zaobserwowalas, ze wielu mezczyzn postepuje tak jak to opisalas.
                                                    Nietrafne, poniewaz "wielu mezczyzn" to nie "Kutuzow".
                                                    Jesli chcesz zrozumiec lepiej wydzwiek sytuacji, to opisze Ci ja za pomoca porownania.
                                                    Przyjmijmy, ze Kutuzow jest czlowiekiem, ktory balansowal nad przepascia, ale dzieki szczesliwemu zbiegowi okolicznosci i przytomnemu umyslowi udalo mu sie wybrnac z opresji calo. Jest zlany potem, ciezko oddycha...
                                                    A Ty podchodzisz do tego czlowieka, kladziesz mu reke na ramieniu i z usmiechem oznajmiasz - "zobaczysz, jeszcze kiedys pojdziesz nad ta przepasc, ale tym razem zrobisz z wlasnej woli wieki krok w przod".

                                                    Wiem ze mnie ladnie bronisz, teoretycznie powinienem "trzymac sztame", ale akurat w wypadku Kutuzowa nie mialas racji. Wedlug mnie wizja posiadania dzieci napawa go lekiem zamiast gratyfikowac, jest wiec skrajnie malo prawdopodobne by zalowal swojej bezdzietnosci, albo chcial robic cos by to zmienic. Przeciwnie - brak dzieci to dla niego komfortowa sytuacja.

                                                    On przeanalizowal swoj nieudany zwiazek, dotarl do wiedzy, dzieki ktorej zrozumial ryzyko (oraz jego skale) jakie dla mezczyzny wynika z posiadania dzieci i nigdy w zyciu nie bedzie gotowy go zaakcepotowac.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 22:22
                                                    Chlopie, Sabat, ja Ciebie wcale nie bronie, ja po prostu wyrazam swoje zdanie, to wszystko. Zadna sztama mi nie jest potrzebna, bo ja tu w nic nie gram zespolowo ani w pojedynke zreszta tez nie.
                                                    Ja wiem, ze Kutuzow to nie wiekszosc mezczyn o czym mu nawet niedawno napisalam. Wiec napisalam zdaniem zakonczone emotkiem usmiechem, zart.
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 09:06
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Chlopie, Sabat, ja Ciebie wcale nie bronie, ja po prostu wyrazam swoje zdanie,
                                                    > to wszystko. Zadna sztama mi nie jest potrzebna, bo ja tu w nic nie gram zespol
                                                    > owo ani w pojedynke zreszta tez nie.

                                                    Teraz to ja zartowalem ;)
                                                    Wiesz, ja rozumiem Urqu. On mnie nie zna, wiec stosuje pewien stereotyp. Dosc prosty stereotyp. By nie powiedziec - prostacki. Jedyne co moze o mnie powiedziec, to to, jaki stereotyp sobie zbudowal na podstawie obserwacji mojej osoby.
                                                    Mam niestety dosc awanturnicza nature, i to w tym najgorszym wydaniu. Zaluje tego i staram sie nad tym panowac To jaki obecnie jestem to efekt wieloletniej pracy nad soba. Jako dziecko i mlody mezczyzna bezustannie wdawalem sie w konflikty rozwiazywane za pomoca piesci. Zaluje tego, ale takie byly czasy. Troche sie usprawiedliwiam ;) Ludzie, ktorzy znaja mnie z czasow podstawowki i liceum poplakaliby sie ze smiechu, gdyby uslyszeli, ze mam nature "estrogenowego negocjatora", bo bylem jednym z najbardziej porywczych uczniow. Bylem tez wyjatkowo pyskaty wobec nauczycieli. Dopoki oceniano moje zachowanie, to najlepsza ocene jaka pamietam to "poprawne". Mialem chyba tylko jeden raz, na zachete. Nie sprawdzilo sie, bo kolejne byly gorsze.
                                                    Ale tak jak pisal Gogol - na pewnym etapie zycia w spoleczenstwie, ci ktorzy sie tak zachowuja albo trafiaja do paki, albo wychodza na prosta, bo konfliktow w zyciu doroslego czlowieka nie rozwiazuje sie za pomoca testosteronu i piesci.
                                                    Taka moja obserwacja - ci, ktorzy za mlodu siedzieli zestrachani za szkolna miotla i czekali, az chlopcy przestana sie bic, maja obecnie o wiele wiecej sklonnosci do "kogucenia" ;)
                                                    Teraz czuja sie pewniej, bo mozna na ratunek wezwac mundurowych i chroni ich restrykcyjne prawo. Czy to znaczy, ze sa bardziej testosteronowi? Nie. Po prostu maja inny sposob rozwiazywania konfliktow. Nauczyli sie go dysponujac taka, a nie inna baza, a nie dlatego, ze determinuje ich inna struktura gratyfikacji neuroprzekaznikami.
                                                    Z czasow smarkatych - nie znam zadnego cherlawego slabeusza, ktory bezustannie wdawalby sie w bojki. Po prostu kofrontujac sie z innymi bardzo szybko zrozumial, ze w wiekszosci sytuacji dostanie wpierdol i to sie zwyczajnie NIE OPLACA. Obserwacja zwierzat stadnych dostarcza podobnych wnioskow. Ich sklonnosc do przemocy jest zwiazana z poczuciem wlasnej sily oraz pozycja w grupie. Kazdy osobnik potrafi zarowno kasac jak i politykowac. To jaka stosuje strategie zalezy od sytuacji.
                                                    Jak sie ma 50 lat, to drobny kurdupel wrzeszczacy na umiesnionego olbrzyma, ktory sie przed pokurczem wije ze strachu to naturalny widok. Po prostu kurdupel jest jego szefem :))
                                                    Jak sie ma 15 lat, to widok nader rzadki, a najczesciej kolejnym widokiem jest wielkolud wsadzajacy chudzine za nogi do pobliskiego smietnika.
                                                    Tak krawiec kraje jak mu materialu staje. U zwierzat "alfa" to posada przejsciowa, tez zadne nie rodzi sie z pozycja dana raz na zawsze.
                                                  • gogol77 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:11
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Z czasow smarkatych - nie znam zadnego cherlawego slabeusza, ktory bezustannie wdawalby sie w bojki. Po prostu kofrontujac sie z innymi bardzo szybko zrozumia, ze w wiekszosci sytuacji dostanie wpierdol i to sie zwyczajnie NIE OPLACA.>

                                                    Ja taki byłem :-(
                                                    Na boisku szkolnym była taka górka zasłaniająca widok z boiska. I w konfrontacyjnej sytuacji padało wezwanie/wyzwanie: chodź za górkę! Odmowa znaczyła całkowitą utratę twarzy!!!
                                                    I tam, za tą górką dostawałem wpierdol w obecności, a jakże - arbitrów, widzów, kibiców zwaśnionych stron. Tylko raz czy dwa razy wyszedłem zwycięsko.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 22:25
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > On przeanalizowal swoj nieudany zwiazek, dotarl do wiedzy, dzieki ktorej zrozumial ryzyko (oraz jego skale) jakie dla mezczyzny wynika z posiadania dzieci i nigdy w zyciu nie bedzie gotowy go zaakcepotowac.
                                                    ---------------------
                                                    Never say never.
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 22:44
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Never say never.

                                                    Marek, czy do Ciebie dociera stwierdzenie "posiasc wiedze"? "Dokonac analizy"?
                                                    Sa ludzie, ktorzy przestali jesc kielbase, po tym jak zobaczyli, jak sie ja robi. Kutuzow zobaczyl, jak robi sie kielbase, zanim bedzie zmuszony ja zjesc ;)
                                                    Ja postrzegam Kutuzowa jako szalenie racjonalna osobe, ktora doskonale rozumie fakt, ze wszystkie prawa rzadzace otaczajacym go swiatem dotycza go w tym samym stopniu jak innych. Nie uchroni go cudownie opatrznosc, nie zstapi z nieba aniol na skrzydlatym koniu. Jak bedzie palil paczke fajek dziennie to za 25 lat ma spora szanse na raka pluc, jak bedzie ppo ciemku jezdzil na rowerze bez odblaskow, to w koncu rozjedzie go auto, a jak bedzie sie krecil po burdelach bez "ochraniacza" na ptaku to ma czterokrotnie wieksza szanse na spiewanie w chorku razem z Charlie Sheenem.
                                                    Podobnie z posiadaniem dzieci - beda go dotyczyly statystyki rozwodowe i co za tym idzie - targanie alimentami/odmawianie mozliwosci widzenia z dziecmi i tym podobne kwiatki w rownym stopniu co kazdego innego faceta na Ziemi.
                                                    Jesli 8/10 par po 10 latach malzenstwa nie uprawia ze soba seksu, a 60% malzenstw sie rozwodzi, to te statystyki dotycza Kutuzowa w dokladnie takim samym stopniu jak innych.
                                                    Najwyrazniej wizja posiadania dzieci nie gratyfikuje go w wystarczajacym stopniu. W tej sytuacji racjonalny umysl ma swiete prawo postrzegac decyzje o posiadaniu dzieci na podobnych zasadach jak samolotowy skok wariata bez zapietego na plecach spadochronu.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 22:57
                                                    s
                                                    > Marek, czy do Ciebie dociera stwierdzenie "posiasc wiedze"? "Dokonac analizy"?
                                                    > Sa ludzie, ktorzy przestali jesc kielbase, po tym jak zobaczyli, jak sie ja robi. Kutuzow zobaczyl, jak robi sie kielbase, zanim bedzie zmuszony ja zjesc ;)
                                                    > Ja postrzegam Kutuzowa jako szalenie racjonalna osobe, ktora doskonale rozumie fakt, ze wszystkie prawa rzadzace otaczajacym go swiatem dotycza go w tym samym stopniu jak innych. Nie uchroni go cudownie opatrznosc, nie zstapi z nieba aniol na skrzydlatym koniu. Jak bedzie palil paczke fajek dziennie to za 25 lat ma spora szanse na raka pluc, jak bedzie ppo ciemku jezdzil na rowerze bez odblaskow, to w koncu rozjedzie go auto, a jak bedzie sie krecil po burdelach bez "ochraniacza" na ptaku to ma czterokrotnie wieksza szanse na spiewanie w chorku razem z Charlie Sheenem.
                                                    > Podobnie z posiadaniem dzieci - beda go dotyczyly statystyki rozwodowe i co za tym idzie - targanie alimentami/odmawianie mozliwosci widzenia z dziecmi i tym podobne kwiatki w rownym stopniu co kazdego innego faceta na Ziemi. Jesli 8/10 par po 10 latach malzenstwa nie uprawia ze soba seksu, a 60% malzenstw sie rozwodzi, to te statystyki dotycza Kutuzowa w dokladnie takim samym stopniu jak innych.
                                                    > Najwyrazniej wizja posiadania dzieci nie gratyfikuje go w wystarczajacym stopniu. W tej sytuacji racjonalny umysl ma swiete prawo postrzegac decyzje o posiadaniu dzieci na podobnych zasadach jak samolotowy skok wariata bez zapietego na plecach spadochronu.
                                                    -----------------------
                                                    Czy alternatywą jest samotny facet, który się masturbuje lubi chodzi do agencji? Może uwodzi mężatki bo nie chce odpowiedzialności? Może coś jeszcze, o czym nie wiem? Piszesz, jak facet który nie chce jeździć samochodem, bo spróbował i wylądował na drzewie.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 23:11
                                                    "Czy alternatywą jest samotny facet, który się masturbuje lubi chodzi do agencji? Może uwodzi mężatki bo nie chce odpowiedzialności? Może coś jeszcze, o czym nie wiem?"

                                                    Marek, nie dramatyzuj! :) Wystarczy, ze znajdzie kobiete, ktora rowniez nie chce miec dziecka i po klopocie.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 23:36
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Czy alternatywą jest samotny facet, który się masturbuje lubi chodzi do agencji? Może uwodzi mężatki bo nie chce odpowiedzialności? Może coś jeszcze, o czym nie wiem?"
                                                    >
                                                    > Marek, nie dramatyzuj! :) Wystarczy, ze znajdzie kobiete, ktora rowniez nie chce miec dziecka i po klopocie.
                                                    ----------------------
                                                    Najlepiej jak nie kocha, lub ma więcej niż 40, wtedy generalnie problemu / kłopotu nie ma.
                                                  • urquhart Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 00:13
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Najlepiej jak nie kocha, lub ma więcej niż 40, wtedy generalnie problemu / kłop
                                                    > otu nie ma.

                                                    Rozumiem nadwrażliwość na bycie wykorzystanym Kutuzowa.
                                                    Pragmatycznie ma racje ale z drugiej strony żeby tym umiejętnie zarządzić i nie dać się zrobić wołem roboczy to też męskie wyzwanie i afiszownie się z tym nie jest dobrą strategią.
                                                    Nawet wobec babki która nie może mieć dzieci.
                                                  • zawle Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 07:16
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Rozumiem nadwrażliwość na bycie wykorzystanym Kutuzowa.
                                                    > Pragmatycznie ma racje ale z drugiej strony żeby tym umiejętnie zarządzić i nie
                                                    > dać się zrobić wołem roboczy to też męskie wyzwanie i afiszownie się z tym nie
                                                    > jest dobrą strategią.
                                                    > Nawet wobec babki która nie może mieć dzieci.

                                                    I dziękuję....dokładnie. Afiszowanie się z czymkolwiek jest wielkim panelem reklamowym ze stzrałką i napisem - tu mam kłopot.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 23:32
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    -----------------------
                                                    > Czy alternatywą jest samotny facet, który się masturbuje lubi chodzi do agencji
                                                    > ? Może uwodzi mężatki bo nie chce odpowiedzialności? Może coś jeszcze, o czym n
                                                    > ie wiem?

                                                    Jak to nie wiesz, jak wiesz: alternatywa dla Kutuzowa jest zycie Kutuzowa czyli bycie w szczesliwym zwiazku bez dzieci.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 23:38
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Jak to nie wiesz, jak wiesz: alternatywa dla Kutuzowa jest zycie Kutuzowa czyli bycie w szczesliwym zwiazku bez dzieci.
                                                    --------------
                                                    Życzę powodzenia.
                                                  • wont2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 00:04
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Never say never.
                                                    >
                                                    > Marek, czy do Ciebie dociera stwierdzenie "posiasc wiedze"? "Dokonac analizy"?
                                                    > Sa ludzie, ktorzy przestali jesc kielbase, po tym jak zobaczyli, jak sie ja rob
                                                    > i. Kutuzow zobaczyl, jak robi sie kielbase, zanim bedzie zmuszony ja zjesc ;)
                                                    ------
                                                    Sabacie, nie doceniasz siły Matki Natury. Jakby nie ta siła, to byśmy sobie my, mężczyźni, nadal jak nasi wyidealizowani antenaci siedzieli w jaskiniach, pili jakieś sfermentowane bździny, grali w gry planszowe i dosypywali do ogniska konopie. No, generalnie, byśmy się zajebiście bawili. Niestety, naturze nie chodzi o to, żebyśmy się dobrze bawili, bo ma to centralnie w dupie. Więcej, ona nie chce, żebyśmy się w ogóle bawili, chce żebyśmy spełnili przypisaną nam rolę i zdechli. Stąd ten pierdzielony instynkt reprodukcji. Żyjesz sobie normalnie, szczęśliwie, bez tupotu nóżek, wracasz sobie spokojnie do domu zastanawiając się co dziś wieczorkiem wypijesz przed telewizorkiem - winko czy wódeczkę albo czy pójdziesz do kina na film taki czy owaki. Wtem drogę przecina ci młodziutka łania i już nie zastanawiasz się czy winko czy wódeczka, czy film taki czy owaki, tylko żałujesz, że nie żyjesz w jakimś autorytarnym reżimie, nie jesteś przedstawicielem prawa i nie możesz jej zabrać z ulicy na posterunek celem rewizji i przesłuchania. Nie wiem jak kutuzow, on chyba rzeczywiście myśli bardziej głową niż kutasem, ale obawiam się, że większość facetów, którzy zarzekają się, że nigdy przenigdy, na starość jak trafi im się jakaś młoda, głupia, seksowna dupa to wsadzi, porucha i zapłodni, bo tako rzecze Matka Natura. Mnie na przykład, jak oglądam pornosy, to w ogóle nie kręci nic innego jak creampie. Jak sobie włączę inna kategorię to mnie to irytuje, że rucha sobie taki aktor porno, rucha, stęka, sapie, ja przewijam, przewijam, a on na koniec spuszcza się na twarz albo w tyłek i mi lewa ręka opada i chciałbym mu móc powiedzieć, że nasienie marnuje! :)
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 00:57
                                                    " Żyjesz sobie normalnie, szczęśliwie, bez tupotu nóżek, wracasz sobie spokojnie do domu zastanawiając się co dziś wieczorkiem wypijesz przed telewizorkiem - winko czy wódeczkę albo czy pójdziesz do kina na film taki czy owaki. Wtem drogę przecina ci młodziutka łania i już nie zastanawiasz się czy winko czy wódeczka, czy film taki czy owaki, tylko żałujesz, że nie żyjesz w jakimś autorytarnym reżimie, nie jesteś przedstawicielem prawa i nie możesz jej zabrać z ulicy na posterunek celem rewizji i przesłuchania."

                                                    Amen. Jest jeszcze wersja, inna niz rewizja i przesluchanie, mianowicie: "takie cos dobrego to se trzeba zaklapac, najlepiej zamknac w szafie i nie wypuszczac". Dowiedzialam sie niedawno od meza pytajac o jego motywy dzialania przed laty :)
                                                  • zawle Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 07:14
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Sabacie, nie doceniasz siły Matki Natury. Niestety, naturze nie chodz
                                                    > i o to, żebyśmy się dobrze bawili, bo ma to centralnie w dupie. Więcej, ona nie
                                                    > chce, żebyśmy się w ogóle bawili, chce żebyśmy spełnili przypisaną nam rolę i
                                                    > zdechli. Stąd ten pierdzielony instynkt reprodukcji.

                                                    Brawo..a tam gdzie jest seks, może być ciąża. Mnie zastanawia jedna rzecz. Skoro męska antykoncepcja nie istnieje w zasadzie, czemu mężczyżni którzy na 100% nie chcą mieć dzieci się nie sterylizują?
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 08:28
                                                    zawle napisała:
                                                    > Brawo..a tam gdzie jest seks, może być ciąża. Mnie zastanawia jedna rzecz. Skor
                                                    > o męska antykoncepcja nie istnieje w zasadzie, czemu mężczyżni którzy na 100% n
                                                    > ie chcą mieć dzieci się nie sterylizują?

                                                    He? O ile mi wiadomo, zabieg wazektomii jest obecnie bardzo popularny. Zatem stwierdzenie, ze mezczyzni sie nie sterylizuja jest zwyczajnie nieprawdziwe. Owszem, wielu mezczyzn sie sterylizuje, takze w Polsce.
                                                  • zawle Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 08:55
                                                    Sabat..a Ty? Wysterylizowałeś się czy też Cię nie stać?
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 09:15
                                                    zawle napisała:
                                                    > Sabat..a Ty? Wysterylizowałeś się czy też Cię nie stać?

                                                    A po co? Ze mna zadna nie chce sie rozmnazac. Ja juz mam dwojke dzieci.
                                                    Zawle - stopien zabezpieczen jest zalezny od tego co znajduje sie za drzwiami.
                                                    Jak ktos mieszka w palacu, to powinien zalozyc elektroniczne zamki i szarpnac sie na ochroniarzy z psami.
                                                    A ja - uzywajac tej metafory - mieszkam w melinie umiejscowionej w piwnicznej kotlowni. Widzialas kiedys w kotlowni zamki sztabowe i monitoring 24h? :))
                                                    Raczej sa tam stare drzwi, wiszace na jednym zawiasie, a i tak nikt nie okrada, bo nie ma co wyniesc :)
                                                    Ze mna nie ma sensu sie rozmnazac, bo jestem zyciowym bankrutem. To lepsze zabezpieczenie niz sterylizacja.
                                                  • ninek04 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:26
                                                    sabat3 napisał
                                                    >A po co? Że mna zadna nie chce się rozmnazac
                                                    >>Ze mna nie ma sensu sie rozmnazac, bo jestem zyciowym bankrutem. To lepsze zabezpieczenie niz sterylizacja.<

                                                    Nie bardzo rozumiem, czemu zakładasz i wymyślasz takie powody ( jakieś braki w tym materialnym wymiarze) braku chęci rozmnażania się z Tobą, nie biorąc pod uwagę tego, że kobiety, które poznajesz, z którymi wejdziesz w relację mogą mieć swoje powody braku tejże chęci. Dla mnie na przykład, już abstrahując od wieku(choć w dalszym ciągu możliwość zajścia jeszcze jest) poznanie kogoś, kto okazałby się największą, najwspanialszą miłością życia wykluczałby jakąkolwiek chęć, ochotę, potrzebę rozmnożenia się, posiadania dzieci, przejęcia genów nawet tak wspaniałego mężczyzny - po prostu jest to kompletnie, definitywnie wykluczone.
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:41
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Nie bardzo rozumiem, czemu zakładasz i wymyślasz takie powody ( jakieś braki w
                                                    > tym materialnym wymiarze) braku chęci rozmnażania się z Tobą, nie biorąc pod u
                                                    > wagę tego, że kobiety, które poznajesz, z którymi wejdziesz w relację mogą mieć
                                                    > swoje powody braku tejże chęci.

                                                    Owszem, mogą, ale w tym wypadku również nie widzę najmniejszego powodu do sterylizowania się. Jest to niepotrzebne, skoro obie strony podejmują działania zapobiegawcze i są zdecydowane nie mieć dzieci, to szansa na zapłodnienie jest prawdopodobnie równie niska co przy wazektomii.
                                                  • ninek04 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:47
                                                    sabat 3 napisał
                                                    >Owszem, mogą, ale w tym wypadku również nie widzę najmniejszego powodu do sterylizowania się. Jest to niepotrzebne, skoro obie strony podejmują działania zapobiegawcze i są zdecydowane nie mieć dzieci, to szansa na zapłodnienie jest prawdopodobnie równie niska co przy wazektomii.<

                                                    A w przypadku mężczyzn o jakich działaniach zapobiegawczych mówisz, oprócz gumki? ;). Jeśli chodzi o mnie, to gdybym miała zdawać się na samą gumkę, nie będąc jeszcze w inny sposób zabezpieczona chyba bym na stałe zrezygnowała z bzykania ;). Gumka to za mało.
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:52
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > ..... gdybym miała zdawać się na samą gumkę, nie będąc
                                                    > jeszcze w inny sposób zabezpieczona chyba bym na stałe zrezygnowała z bzykani
                                                    > a ;)

                                                    www.youtube.com/watch?v=bZG2o8ZLFUY
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:53
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > A w przypadku mężczyzn o jakich działaniach zapobiegawczych mówisz, oprócz gumk
                                                    > i? ;). Jeśli chodzi o mnie, to gdybym miała zdawać się na samą gumkę, nie będąc
                                                    > jeszcze w inny sposób zabezpieczona chyba bym na stałe zrezygnowała z bzykani
                                                    > a ;). Gumka to za mało.

                                                    Gumka to za mało, ale gumka+ to w sam raz. Przy czym ten + w przypadku kobiety robi dużą różnice (spirale, pigułki itd). Zgadzam się, że na obecnym etapie antykoncepcja mężczyzn jest jeszcze w powijakach, ale w praktyce byłaby chyba bardziej kłopotliwa niż u kobiet.
                                                    Można odwrócić pytanie i zapytać, które z forumowiczek są po zabiegu podwiązania jajowodów, skoro zdecydowanie nie chcą już mieć dzieci? ;)
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 12:08
                                                    "Można odwrócić pytanie i zapytać, które z forumowiczek są po zabiegu podwiązania jajowodów, skoro zdecydowanie nie chcą już mieć dzieci? ;)

                                                    Ja zanm takie babki, dla wlasnej wygody, jedna mi nawet polecala. Ale nie uwierzysz, ja jestem za leniwa, zeby gdzies tam isc i pisac sie na jakis zabieg :) Nie, nie chce mi sie.
                                                  • ninek04 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:28
                                                    sabat3 napisał
                                                    >Można odwrócić pytanie i zapytać, które z forumowiczek są po zabiegu podwiązania jajowodów, skoro zdecydowanie nie chcą już mieć dzieci? ;)<

                                                    Bardzo chętnie, tylko że u nas to chyba nadal nielegalne, o ile nie jest uzasadnione względami medycznymi. Ryzyko dla lekarza, zwłaszcza dzisiaj pod obecnymi rządami, które nawet poronienie mogą wkrótce kwalifikować jako czyn karalny. Jaka była afera, gdy kilka temu kobiecie lekko upośledzonej, nieporadnej, mnożącej się jak królik podwiązano jajowody, a lekarzowi wytoczono sprawę za jej rzekome okaleczenie - no bo ona tak świadomie w te kolejne ciąże zachodziła, porzucając po drodze wcześniej urodzone dzieci. Także na razie taka możliwość odpada, przynajmniej drogą legalną.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:35
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > sabat3 napisał
                                                    > >Można odwrócić pytanie i zapytać, które z forumowiczek są po zabiegu podwi
                                                    > ązania jajowodów, skoro zdecydowanie nie chcą już mieć dzieci? ;)<
                                                    >
                                                    > Bardzo chętnie, tylko że u nas to chyba nadal nielegalne, o ile nie jest uzasad
                                                    > nione względami medycznymi. Ryzyko dla lekarza, zwłaszcza dzisiaj pod obecnymi
                                                    > rządami, które nawet poronienie mogą wkrótce kwalifikować jako czyn karalny. Ja
                                                    > ka była afera, gdy kilka temu kobiecie lekko upośledzonej, nieporadnej, mnożące
                                                    > j się jak królik podwiązano jajowody, a lekarzowi wytoczono sprawę za jej rzeko
                                                    > me okaleczenie - no bo ona tak świadomie w te kolejne ciąże zachodziła, porzuca
                                                    > jąc po drodze wcześniej urodzone dzieci. Także na razie taka możliwość odpada,
                                                    > przynajmniej drogą legalną.


                                                    Pewnie masz na myśli wycięcie macicy niejakiej pani Wioli onegdaj przy okazji dziesiątego chyba porodu. Natępnego może by i nie przeżyła, kto wie.
                                                  • ninek04 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 16:05
                                                    aandzia 43 napisała
                                                    >Pewnie masz na myśli wycięcie macicy niejakiej pani Wioli onegdaj przy okazji dziesiątego chyba porodu. Natępnego może by i nie przeżyła, kto wie. <

                                                    Tak, właśnie o niej myślałam- tu nawet to uzasadnienie względami medycznymi sąd odrzucał, bo rzekomo nie zapytano jej o zgodę -pytanie, czy w ogóle wiedziałaby o co ją pytają i czy rzeczywiście te kolejne dzieci to wciąż z miłości i potrzeby, jak ledwo sobie radziła z poprzednimi, każde z innym gościem zresztą. Tyle w kwestii podwiazania jajowodow, jak widać, lekko nie ma.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 09:24
                                                    zawle napisała:

                                                    > Sabat..a Ty? Wysterylizowałeś się czy też Cię nie stać?
                                                    >

                                                    Kochanka sie moze zlozyc, jak chetna do placenia i zaangazowana na lata. Zaoszczedzi na wlasnej antykoncepcji. NIe, wroc, jak sie rucha tez z innymi chlopami, to i tak nie rozwiazuje problemu ;)
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 09:45
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Kochanka sie moze zlozyc, jak chetna do placenia i zaangazowana na lata. Zaoszc
                                                    > zedzi na wlasnej antykoncepcji. NIe, wroc, jak sie rucha tez z innymi chlopami,
                                                    > to i tak nie rozwiazuje problemu ;)

                                                    Kazdy niech dba o swoja strone. Tak jest najlepiej. No wiesz - przeciez nic nie jest w zyciu dane raz na zawsze. Moze jutro, za tydzien, za miesiac czy rok Ona pozna kogos, z kim zechce zwiazac sie na stale i ja bede musial usunac sie w cien. Taka jest rola kochanka, trzeba sie z tym pogodzic.
                                                  • ninek04 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 10:47
                                                    zawle napisała
                                                    >Brawo..a tam gdzie jest seks, może być ciąża. Mnie zastanawia jedna rzecz. Skoro męska antykoncepcja nie istnieje w zasadzie, czemu mężczyżni którzy na 100% nie chcą mieć dzieci się nie sterylizują? <

                                                    Też mnie to zastanawia.Może chodzi o to, że ten zabieg, w sensie metaforycznym, kastruje w jakiś sposób ich męskość. A może gdzieś w tyle głowy mają myśl, że wśród tych kobiet, które poznają kiedyś, w przyszłości trafią na taką lub takie, z którymi to dziecko bardzo będą chcieć mieć - w końcu panowie są zdolni do zapładniania przez prawie całe życie. Nie mówię tu o zatwardziałych przeciwnikach posiadania dzieci, ale o tych bardziej lub mniej wahających się w tym temacie.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 10:51
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > zawle napisała
                                                    > >Brawo..a tam gdzie jest seks, może być ciąża. Mnie zastanawia jedna rzecz. Skoro męska antykoncepcja nie istnieje w zasadzie, czemu mężczyżni którzy na 100% nie chcą mieć dzieci się nie sterylizują? <
                                                    >
                                                    > Też mnie to zastanawia.Może chodzi o to, że ten zabieg, w sensie metaforycznym, kastruje w jakiś sposób ich męskość. A może gdzieś w tyle głowy mają myśl, że wśród tych kobiet, które poznają kiedyś, w przyszłości trafią na taką lub takie, z którymi to dziecko bardzo będą chcieć mieć.
                                                    ----------------------
                                                    Brawo.To są te 2 główne powody + strach przed samookaleczeniem.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:00
                                                    "A może gdzieś w tyle głowy mają myśl, że wśród tych kobiet, które poznają kiedyś, w przyszłości trafią na taką lub takie, z którymi to dziecko bardzo będą chcieć mieć."

                                                    Albo, ze trafia na te "wow"/milosc na zaboj i ona tego dziecka bardzo bedzie chciala a wtedy, to o czym juz pisalam, nagle da sie i bedzie dziecko, ale jak sie jest po sterylizacji to niestety nie zawsze sie da odwrocic.
                                                    I jeszcze, ze to takie ostateczne ta wazektomia i taki facet moze miec jeszcze mniejsze szanse na rynku damsko meskim, bo tu juz nie ma nadzei, ze mu sie odmieni. No chyba, ze zatai prawde o swojej plodnosci/nieplodnosci, co jest oczywiscie grzechem ciezkim i sie nie poleca.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 10:52
                                                    No ale nawet Kutuzow, ktory jest "zatwardzialym" sie chyba nie wysterylizowal. Wiec o sochodzi?
                                                    Apropos meska antykoncepcja to prezerwatywy :)

                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:01
                                                    zawle napisała
                                                    > >Brawo..a tam gdzie jest seks, może być ciąża. Mnie zastanawia jedna rzecz.
                                                    > Skoro męska antykoncepcja nie istnieje w zasadzie, czemu mężczyżni którzy na 1
                                                    > 00% nie chcą mieć dzieci się nie sterylizują? <

                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Też mnie to zastanawia....


                                                    SERIO??? Przecież to jest zaj***cie proste. Podałem Wam statystyki, jak wygląda zainteresowanie Pań facetami którzy dzieci mieć nie chcą (a wydaje mi się że wazektomia jest tutaj dość dobrym wskaźnikiem tego braku zainteresowania dziećmi). Zawle się oburzała jakim to trzeba być żeby tak wprost komunikować brak zainteresowania dzidziusiem....po czym niczym złota rybka się dziwi "ale dlaczego faceci stadnie nie idą na wazektomie".... właśnie dlatego, że potem 99% napotkanych lasek reaguje tak jak Zawle.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:04
                                                    A ja tego nadal nie rozumiem, bo Ty jestes pewien na 100 %, ze dziecka nie chcesz i mial nie bedziesz, wiec pikus, mozesz zrobic wazektomie, po co dawac nadzieje jakimkolwiek laskom na to, ze moze jednak kiedys bedzie dziecko? Po to, zeby jednak gdzies i czesciej miec szanse zamoczyc/wejsc w zwiazek? Znalazles taka co nie chce dzieci. Szukasz tylko takich co nie chca dzieci wiec o co chodzi?
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:15
                                                    kag73 napisała:
                                                    > A ja tego nadal nie rozumiem,

                                                    Kag....ale czego nie rozumiesz?

                                                    Przecież to proste jak drut. (z punktu widzenia faceta)
                                                    Używasz gumek...masz 100% grupę zainteresowanych lasek (bo i te co chcą kiedyś mieć dzieci i te co nie chcą).
                                                    Robisz wazektomię....nagle 99,9% reaguje jak nasza Zawle i wyzywa Cię od zjebów...więc zostaje Ci ten 0,1% tych lasek które nie chcą dzieci i im to nie przeszkadza.

                                                    Naprawdę nie wiem jak można tego nie rozumieć.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:19
                                                    Ano, czyli w interesie wlasnym zwiekszenia szans zapukanie. A jak gumka nie daj Boze zawiedzie...a laska z tych co po pigulke "po" nie pojdzie i ogolnie ciaza jej akurat nie wadzi? Swiat sie zawala?
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:26
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ano, czyli w interesie wlasnym zwiekszenia szans zapukanie. A jak gumka nie daj
                                                    > Boze zawiedzie...a laska z tych co po pigulke "po" nie pojdzie i ogolnie ciaza
                                                    > jej akurat nie wadzi? Swiat sie zawala?


                                                    Wiesz, większość orze jak może. Części się zawala (tam gdzie nie ma seksu po urodzeniu dziecka), część szuka kochanek, część stara się odnaleźć w nowej rzeczywistości i "stara się bardziej" itp.
                                                    Niektórzy zaś mają jaja żeby stanąć z otwartą przyłbicą.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:39
                                                    "Wiesz, większość orze jak może. Części się zawala (tam gdzie nie ma seksu po urodzeniu dziecka), część szuka kochanek, część stara się odnaleźć w nowej rzeczywistości i "stara się bardziej" itp.
                                                    Niektórzy zaś mają jaja żeby stanąć z otwartą przyłbicą.

                                                    Ja nie pytam o "niektorych" i o "czesc". Ja pytam o Ciebie, bo niektorzy, nam tu znani, to wszysko juz maja albo za soba albo sa w trakcie. O Ciebie pytam!
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:48
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Ja nie pytam o "niektorych" i o "czesc". Ja pytam o Ciebie, bo niektorzy, nam t
                                                    > u znani, to wszysko juz maja albo za soba albo sa w trakcie. O Ciebie pytam!

                                                    Ja Ci odpowiem jak jest u mnie, jak Ty mi opowiesz o swoim cudownym sposobie bycia rentierką w wieku lat 44 (po drodze robiąc studia i wychowując dzieci -wiec odchodzi kilka(naście) ładnych lat na pracę zawodową).

                                                    Sama nie prezentujesz wprost wszystkich danych ze swego życia (sporo trzeba wyczytać między wierszami), więc nie dziw się że i inni nie piszą wszystkiego.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 12:04
                                                    "Ja Ci odpowiem jak jest u mnie, jak Ty mi opowiesz o swoim cudownym sposobie bycia rentierką w wieku lat 44 (po drodze robiąc studia i wychowując dzieci -wiec odchodzi kilka(naście) ładnych lat na pracę zawodową)."

                                                    No przeciez Ty mnie zapytaj jak ja zaszlam w ciaze albo ile razy chcialam a ile nie chcialam i z kim zajsc albo sie z kim pukac nie pukac albo ktos ze mna, bo to forum jest o seksie. A z seksu wychodza dzieci. To forum nie jest o zarabianiu pieniedzy i o zyciu zawodowym. zreszta juz tu to kiedys po krotce opisywalam chyba a jak nie tu to chyba nawet Tobie na prywa. Nawet moj rentierski byt wiaze sie z nastawieniem: sprobuje, odwaze sie a jak sie nie uda, bede patrzec dalej.
                                                    Dla scislosci dziecko mam jedno tylko.
                                                    Nikt tutaj nie pisze wszystkiego o sobie, pisza na temat seku i tematow okoloseksowych.
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 12:11
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Nikt tutaj nie pisze wszystkiego o sobie, pisza na temat seku i tematow okolose
                                                    > ksowych.

                                                    No własnie. Sama nie piszesz wszystkiego o sobie, a chciałabyś wiedzieć wszystko o innych.

                                                    Obstawiam że Twoja sytuacja materialna (np. to że wychowujesz dziecko nie pracując zawodowo) wpływa na sex (stres, zmęczenie itp). Także jest to istotne w tematyce forum.
                                                    Jakoś dziwnym trafem wychodzi na to że dwa najbardziej zadowolone ze swego życia erotycznego związki to Twój związek i Marka - oba są niejako lustrzanym odbiciem (tj. "klasyczny" model gdzie kobieta zajmuje się domem i dziećmi a mąż odpowiada za utrzymanie rodziny).
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 12:25
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Jakoś dziwnym trafem wychodzi na to że dwa najbardziej zadowolone ze swego życia erotycznego związki to Twój związek i Marka - oba są niejako lustrzanym odbiciem (tj. "klasyczny" model gdzie kobieta zajmuje się domem i dziećmi a mąż odpowiada za utrzymanie rodziny).
                                                    ----------------------
                                                    To tylko 2 przypadki ale może to nie dziwny traf, ale jakaś prawidłowość?
                                                    Jesli chodzi o stres, to w korpo tego towaru nie brakuje. Trzeba mieć dystans.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 12:26
                                                    Obstawiam że Twoja sytuacja materialna (np. to że wychowujesz dziecko nie pracując zawodowo) wpływa na sex (stres, zmęczenie itp). Także jest to istotne w tematyce forum.
                                                    Jakoś dziwnym trafem wychodzi na to że dwa najbardziej zadowolone ze swego życia erotycznego związki to Twój związek i Marka - oba są niejako lustrzanym odbiciem (tj. "klasyczny" model gdzie kobieta zajmuje się domem i dziećmi a mąż odpowiada za utrzymanie rodziny).
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 12:27
                                                    Obstawiam że Twoja sytuacja materialna (np. to że wychowujesz dziecko nie pracując zawodowo) wpływa na sex (stres, zmęczenie itp). Także jest to istotne w tematyce forum.
                                                    Jakoś dziwnym trafem wychodzi na to że dwa najbardziej zadowolone ze swego życia erotycznego związki to Twój związek i Marka - oba są niejako lustrzanym odbiciem (tj. "klasyczny" model gdzie kobieta zajmuje się domem i dziećmi a mąż odpowiada za utrzymanie rodziny).

                                                    Kurde tyle sie napislam i wszystko mi zjadlo.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 13:22
                                                    "Jakoś dziwnym trafem wychodzi na to że dwa najbardziej zadowolone ze swego życia erotycznego związki to Twój związek i Marka - oba są niejako lustrzanym odbiciem (tj. "klasyczny" model gdzie kobieta zajmuje się domem i dziećmi a mąż odpowiada za utrzymanie rodziny)."

                                                    No to dalej powiel traf i zastosuj "klasyczny model" a potem napisz czy sie udalo :)
                                                    U Marka zony z trojka dzieci to malo wiesz o temacie bycia i zmeczenia zajmowaniem sie dzieci, to wbrew pozorom nie same "radosci" i relaksik. Nawet z jednym malym bywa ciezko, w zaleznosci od delikwenta i innych okolicznosci.To nie jest tak, ze matki nie bywaja zmeczone.

                                                    "Obstawiam że Twoja sytuacja materialna (np. to że wychowujesz dziecko nie pracując zawodowo) wpływa na sex (stres, zmęczenie itp). Także jest to istotne w tematyce forum."

                                                    Przekrecasz znow celowo fakty, maz nie utrzymuje rodziny, bo on tez nie pracuje zawodowo! Czyli miodzio, wspominalam juz o tym, mamy duzo czasu wolnego i duzo czasu dla siebie, taki byl cel tej calej gratki. Datego nie jestesmy, o czym tez juz pisalam kiedys, standardowym przykladem na cokolwiek. Niemniej to co dla nas jest miodzio, ciagle(intensywne) dzielenie loza i stolu, bo fizycznie jestesmy bardzo duzo razem, zadne nie wychodzi na ponad 8 godzin z domu do pracy ani nigdzie indziej na tyle godzin, zadne nie wyjedzdza czasami na dlegacje, nie spedza nocy poza domem. Jest tej fizycznej obecnosci, tego "razem" naprawde duzo, co jednak, wydaje mi sie, nie byloby i nie jest dobre dla wszystkich ludzi z automatu. Wielu mija sie w progu albo ma wspolne 10 minut. Dla wielu urlop to juz wyzwanie, bo trza razem tyle "wytrzymac". Zapytaj urqu: gdzie tu miejsce na budowanie napiecia, bujanie lodka i na obcosc, jak my tacy oswojeni ze soba.
                                                    Jak najbardziej wypoczecie i czas wolny wplywa na ilosc seksu, bo sila rzeczy mamy na niego wiecej czasu i sil.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 13:38
                                                    kag73 napisała:


                                                    > U Marka zony z trojka dzieci to malo wiesz o temacie bycia i zmeczenia zajmowaniem sie dzieci, to wbrew pozorom nie same "radosci" i relaksik.
                                                    -----------------
                                                    Dokładnie. Ja po weekendzie szedłem do pracy jak na wypoczynek. Im bardziej jesteś zaangażowanyy w domu - tym bardzie praca jawiła sie jako relaks.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:37
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Dokładnie. Ja po weekendzie szedłem do pracy jak na wypoczynek. Im bardziej jes
                                                    > teś zaangażowanyy w domu - tym bardzie praca jawiła sie jako relaks.

                                                    Ale co Ty masz za prace, jak klepiesz caly czas na forum. Jak to moj ojciec mawial: gryziporek :)
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:22
                                                    kag73 napisała:

                                                    >Przekrecasz znow celowo fakty, maz nie utrzymuje rodziny, bo on tez nie pracuje zawodowo! > Czyli miodzio, wspominalam juz o tym, mamy duzo czasu wolnego i duzo czasu dla siebie,


                                                    Nie przekręcam faktów, tylko szukam tego tajemniczego przepisu na szczęście. Bo jak dla mnie to jest to historia pt "wyszłam bogato za mąż - więc mam czas na dzieci i dom", lub "jestem bogato urodzona".

                                                    Jakoś nie jestem w stanie uwierzyć, że odłożyłaś kasę (na rentierskie życie) w czasie studiów (jednocześnie utrzymując się samej za granicą np. płacąc za mieszkanie czy akademik). Między studiami, a urodzeniem dzieci ile miałaś czasu na akumulację kapitału -10 lat?
                                                    (w tym czasie pewnie też trzeba gdzieś mieszkać -koszt wynajmu mieszkania, coś jeść, kupić jakieś ciuchy)

                                                    Ja widzę spore podobieństwo do sytuacji Markowej żony -nawet chyba podejście do antykoncepcji podobne. Opierając się na majątku męża, opowieści przypominają trochę rady pt "niech jedzą ciastka". Dlatego wg mnie to istotne jak Ci się to udało. Bo może to jest tak, że Ty nasz tu uczysz do czego pasuje kawior i jaki szampan dobrać do ostryg, a my tutaj na co dzień wpieprzamy pasztetową z chlebem...nie docenimy wtedy takich kulinarnych porad.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:00
                                                    "Nie przekręcam faktów, tylko szukam tego tajemniczego przepisu na szczęście. Bo jak dla mnie to jest to historia pt "wyszłam bogato za mąż - więc mam czas na dzieci i dom", lub "jestem bogato urodzona".

                                                    Kutuzow, nie ma tajemniczego przepisu na szczescie. Ja jestem szczesliwa, bo zyje tak jak chce zyc, jak sobie to wyobrazalam. Na dzien dzisiejszy mi wszystko gra. I ani nie wyszlam bogto za maz ani nie jestem bogato urodzona a dziecko mam tylko jedno.

                                                    "Ja widzę spore podobieństwo do sytuacji Markowej żony -nawet chyba podejście do antykoncepcji podobne."

                                                    Oni zawsze na kalendarzyku, ja nigdy, cale lata piguly a potem gumy. I ona z trojaka dzieci, wiec zajec miala od groma, wiec albo dzieciaki mogla oddac komus pod opieke albo sama zrezygnowac z pracy zarobkowej i byc z nimi w domu.

                                                    "Opierając się na majątku męża, opowieści przypominają trochę rady pt "niech jedzą ciastka".

                                                    Wszystkiego co mamy dorobilismy sie wspolnie.
                                                    Zreszta Marki tez, bo kazde mialo w to swoj wklad. Ty mozesz to wiedziec inaczej, ale to nie moj problem.

                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:08
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Oni zawsze na kalendarzyku, ja nigdy, cale lata piguly a potem gumy. I ona z trojaka dzieci, wiec zajec miala od groma, wiec albo dzieciaki mogla oddac komus pod opieke albo sama zrezygnowac z pracy zarobkowej i byc z nimi w domu.
                                                    ------------------
                                                    Dodam, że moja żona jest czybyła nauczycielka wychowania poczatkowego, więc wychowywanie dzieci było jej wyuczonym i wykonywanym zawodem.

                                                    -------------------------
                                                    > Wszystkiego co mamy dorobilismy sie wspolnie.
                                                    > Zreszta Marki tez, bo kazde mialo w to swoj wklad. Ty mozesz to wiedziec inaczej, ale to nie moj problem.
                                                    ----------------------
                                                    My również, a moja żona miała / ma rodzinę na Zachodzie, więc jej pomoc była w najtrudniejszych momentach bardziej niz cenna.
                                                    >
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:18
                                                    kag73 napisała:
                                                    > I ani nie wyszlam bogto za maz ani nie jestem bogato urodzona a dziecko mam tylko jedno.

                                                    Jak to mówią...diabeł tkwi w szczegółach.
                                                    Jakoś nie chcesz odpowiedzieć na pytanie, kiedy niby zgromadziłaś ten kapitał z którego teraz żyjecie.

                                                    > Wszystkiego co mamy dorobilismy sie wspolnie.

                                                    Raz jeszcze - diabeł tkwi w szczegółach. Pytanie zatem o proporcje. Bo jeśli wkład męża to 95% a Twój 5%, to inaczej to wygląda niż np. 50% do 50%.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 16:17
                                                    "Jak to mówią...diabeł tkwi w szczegółach.
                                                    Jakoś nie chcesz odpowiedzieć na pytanie, kiedy niby zgromadziłaś ten kapitał z którego teraz żyjecie."

                                                    A co chcesz sprobowac zyc jak ja? Zostac rentierem? OK, musisz zrezygnowac z markowych ciuchow, drogich zegarkow, samochodu, drogich urlopow, drogiego mieszkania, drogich gadzetow i sprzetow, bizuterii, mieszkania wlasnosciowego, budowy domu. Do tego dobrze zarabiac, dobrze zainwestowac (co na chwile obecna jest niemozliwe) i jeszcze miec duzo szczescia i miec przygodowa nature i byc gotowym na ewentualna zmiane miejsca zamieszkania, zeby zycie bylo tansze. I liczyc sie z tym, ze byc moze kiedys jednak do pracy bedziesz musial wrocic. Taki byl nasz plan. Zwyczajnie zmienilismy kolejnosc, zarobilismy, zaoszczedzilismy, zainwestowalismy i teraz z tego zyjemy. Podczas gdy inni zarabiaja i wydawaja na biezaco.
                                                    My mielismy tzw. plan piecioletni, 5 lat realnej pracy i oszczedzania. Plan byl meza, przedstwail mi go a ja stwierdzilam "podoba mi sie, w chodze w to". A ze po drodze przydarzylo nam sie bezrobocie, dziecko, gorzej platna praca, inne przeszkody potrwalo nieco dluzej i robilismy to razem, oboje mielismy dokladnie ten sam plan.
                                                    Nie jestesmy bogaczami, ale jestesmy stosunkowo mlodzi w porownaniu z innymi rencistami i jest to dla nas ogromna wartoscia, bo o czas wolny i pewna mobilnosc w miare mlodym wieku nam w tym wlasnie chodzilo.

                                                    "Pytanie zatem o proporcje. Bo jeśli wkład męża to 95% a Twój 5%, to inaczej to wygląda niż np. 50% do 50%."

                                                    Tutaj nie ma dokladnych danych, ciezko to obliczyc, nikt tez sie do tej pory tym nie zajmowal ani nie zajmuje, zbyt duzo rzeczy trzeba by bylo uwzglednic. Zbyt skomplikowanie, zeby tu sie rozpisywac. Wiec wkad jest nasz wspolny i wszystko co mamy w razie "w" dzielilibysmy po polowie, bo tak to funcjonuje w rodzinach/malzenstwie i tak to oceniamy.
                                                  • ninek04 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 17:10
                                                    kag 73 napisała
                                                    >A co chcesz sprobowac zyc jak ja? Zostac rentierem? OK, musisz zrezygnowac z markowych ciuchow, drogich zegarkow, samochodu, drogich urlopow, drogiego mieszkania, drogich gadzetow i sprzetow, bizuterii, mieszkania wlasnosciowego, budowy domu<

                                                    Dla mnie to żaden problem, nie mam takich potrzeb, i co, już mogę czuć się jak rentierka? ;)

                                                    .> Do tego dobrze zarabiac, dobrze zainwestowac (co na chwile obecna jest niemozliwe) i jeszcze miec duzo szczescia i miec przygodowa nature i byc gotowym na ewentualna zmiane miejsca zamieszkania, zeby zycie bylo tansze. I liczyc sie z tym, ze byc moze kiedys jednak do pracy bedziesz musial wrocic. Taki byl nasz plan. Zwyczajnie zmienilismy kolejnosc, zarobilismy, zaoszczedzilismy, zainwestowalismy i teraz z tego zyjemy. Podczas gdy inni zarabiaja i wydawaja na biezaco.
                                                    My mielismy tzw. plan piecioletni, 5 lat realnej pracy i oszczedzania. Plan byl meza, przedstwail mi go a ja <

                                                    Co prawda dość mało realne wydaje mi się, żeby od razu po studiach zacząć bardzo dobrze zarabiać i inwestować, żeby w ciągu 5 lat dojść do poziomu życia bez pracy, bazując na tym co się zaoszczędziło i zainwestowało, zwłaszcza w przypadku gdyby była to praca najemna i biorąc pod uwagę realia sprzed tych dobrych kilkunastu lat, w których wy zaczęliście się dorabiać.I jeszcze w przypadku nie będąc "bogatym" z domu, nie mając jakiegoś zaplecza albo dogodnego punktu wyjścia. No ale skoro sama mówisz, że wszystko tylko dzięki pracy i to w tak krótkim czasie, to pewnie wiesz lepiej ;).
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 17:11
                                                    kag73 napisała:
                                                    > A co chcesz sprobowac zyc jak ja? Zostac rentierem? OK, musisz zrezygnowac z ma
                                                    > rkowych ciuchow, drogich zegarkow, samochodu, drogich urlopow, drogiego mieszka
                                                    > nia, drogich gadzetow i sprzetow, bizuterii, mieszkania wlasnosciowego, budowy
                                                    > domu.

                                                    Kag, nawet jak rezygnujesz z markowych ciuchów, to nadal trzeba się w coś ubrać i coś jeść (jedzenie dla 3 osób niezależnie czy w UK czy w Niemczech to jednak jest jakiś koszt).
                                                    Jak nie masz mieszkania, to i tak musisz mieć przecież dach nad głową. Nie jest własnościowe (ok nie wiąże Cię wtedy kredyt), ale musisz płacić wynajem i znów -za granicą koszty wynajmu są wysokie (jedna z wyższych pozycji w budżecie).

                                                    > Do tego dobrze zarabiac,

                                                    Już pytałem, zapytam raz jeszcze bo strasznie kluczysz... jaki miałaś okres tego "dobrego zarabiania" między studiami, a urodzeniem się dziecka? 10 lat? Ciekawy jestem jako to praca pozwala odłożyć młodej osobie po studiach (która jednocześnie wynajmuje mieszkanie, kupuje ciuchy i coś je) tyle kasy w 10 lat, żeby starczyło na kolejne 10-20?

                                                    > Tutaj nie ma dokladnych danych, ciezko to obliczyc

                                                    Wiesz mi nie chodzi o dokładność 56,45% vs 43,55% Raczej orientacyjnie -bo jak dla mnie Twoja opowieść zaczybna mieć sens, gdy doda się do niej jedno zdanie, którego Ty jak ognia unikasz:
                                                    ... i wtedy spotkałem takiego swojego "Marka" na swojej drodze i moje życie stało się prostsze.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 18:29
                                                    "Wiesz mi nie chodzi o dokładność 56,45% vs 43,55% Raczej orientacyjnie -bo jak dla mnie Twoja opowieść zaczybna mieć sens, gdy doda się do niej jedno zdanie, którego Ty jak ognia unikasz:
                                                    ... i wtedy spotkałem takiego swojego "Marka" na swojej drodze i moje życie stało się prostsze."

                                                    Ja nic Ci na to nie poradze, ze dla Ciebie moja opowiesc nie ma sensu. Moje zycie stalo sie niekoniecznie prostsze, bo wczesniej tez jakies szczegolnie skomplikowane nie bylo, po prostu dzieki papierkowi moglam wreszcie zaczac pracowac na legalu wiecej niz tylko te 90 dni w roku, ktore mialam do tej pory ( reszte musialam dorabiac na czarno). Malo tego na pocztaku stalo sie nawet skomplikowane, bo mialam za 3 tygodnie wracac na stale do Kraju (mieszkanie wymowione, w trakcie pakowania i wielkich pozegnan) a on sie pojawil, namieszal mi w glowie i w sercu i popsul mi wszystkie plany :) A zatem znow byla zmiana planow i patrzenie co tu teraz zrobic dalej.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 17:43

                                                    >
                                                    > A co chcesz sprobowac zyc jak ja? Zostac rentierem? OK, musisz zrezygnowac z ma
                                                    > rkowych ciuchow, drogich zegarkow, samochodu, drogich urlopow, drogiego mieszka
                                                    > nia, drogich gadzetow i sprzetow, bizuterii, mieszkania wlasnosciowego, budowy
                                                    > domu. Do tego dobrze zarabiac, dobrze zainwestowac (co na chwile obecna jest ni
                                                    > emozliwe) i jeszcze miec duzo szczescia i miec przygodowa nature i byc gotowym
                                                    > na ewentualna zmiane miejsca zamieszkania, zeby zycie bylo tansze. I liczyc sie
                                                    > z tym, ze byc moze kiedys jednak do pracy bedziesz musial wrocic. Taki byl nas
                                                    > z plan. Zwyczajnie zmienilismy kolejnosc, zarobilismy, zaoszczedzilismy, zainwe
                                                    > stowalismy i teraz z tego zyjemy. Podczas gdy inni zarabiaja i wydawaja na biez
                                                    > aco.


                                                    Gratuluję, bo podziwiam samodyscyplinę, sensowne wizje i trzymanie się tych wizji. Ja z tych bezmyślnych pasikoników co wydają na bieżąco. Chyba już tego nie zmienię, niestety.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 18:32
                                                    "Gratuluję, bo podziwiam samodyscyplinę, sensowne wizje i trzymanie się tych wizji. Ja z tych bezmyślnych pasikoników co wydają na bieżąco. Chyba już tego nie zmienię, niestety.

                                                    A dziekuje, andzia, tez sie ciesze, ze sie udalo i mam nadzieje, ze dalej sie bedzie udawac :) A jak nie, to do roboty :) ale co przezylismy to nasze!
                                                  • ninek04 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:44
                                                    kag 73 napisała
                                                    >No to dalej powiel traf i zastosuj "klasyczny model" a potem napisz czy sie udalo :)
                                                    U Marka zony z trojka dzieci to malo wiesz o temacie bycia i zmeczenia zajmowaniem sie dzieci, to wbrew pozorom nie same "radosci" i relaksik. Nawet z jednym malym bywa ciezko, w zaleznosci od delikwenta i innych okolicznosci.To nie jest tak, ze matki nie bywaja zmeczone.<

                                                    Tylko że jest różnica nawet jeśli chodzi o to zmęczenie, gdy kobieta nie pracuje zawodowo i czas poświęca dzieciom i na ogarnięcie domu, bo ta pracująca jakby nie było tych obowiązków ma więcej. A Marek też bez przerwy podkreśla jak to jego żona napracowala się w domu - no owszem, jak każda matka, tyle że jej odpadł czas i wysiłek poświęcony na pracę zawodową.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 16:30
                                                    "Tylko że jest różnica nawet jeśli chodzi o to zmęczenie, gdy kobieta nie pracuje zawodowo i czas poświęca dzieciom i na ogarnięcie domu, bo ta pracująca jakby nie było tych obowiązków ma więcej. A Marek też bez przerwy podkreśla jak to jego żona napracowala się w domu - no owszem, jak każda matka, tyle że jej odpadł czas i wysiłek poświęcony na pracę zawodową."

                                                    Owszem i w dodatku jeszcze zalezy od tego jak rozwiazany jest problem opieki nad dziecmi i podzialu obowiazkow miedzy malzonkami. Bo jak ktos ma szczesliwym trafem chetna do opieki nad dziecmi babcie to juz jest o niebo lepiej. Babci sie nie placi, zazwyczaj i w dodatku babcia czesto odwala kawal calej roboty, lacznie z gotowaniem obiadow i innych zajec.
                                                    Mam kolezanki, ktore wola isc do pracy, bo jest luzik a dziecko zostawic z babcia. Mam tez takie, ktore wola isc do pracy, bo im zwaczajnie w domu z dzieckiem sufit na glowe spada i je bardzo meczy, w pracy maja odskocznie. Znam tez takie, ktore chce byc obecne i same te godziny z dziecmi spedzac, bo po maja dziecko, zeby z nim byc a nie zeby je miec i bo nie maja opcji babcia. Czesto jest tez tak, ze jak tylko jedno pracuje zarobkowo to pracuje bardzo dlugo (zeby z kasa wydolic), niemozliwe jest, zebyc cos pchnelo w gospodarstwie domowym, bo go w ogole nie ma, wiec ta osoba w domu bedaca ogarnia w zasadzie wszytko, czy wiekszosc, zwlaszcza w tygodniu.
                                                    W tym momencie kiedys ktos wysilkuje sie zawodowo matka w domu z dziecmi wysilkuje sie i spedza czas z dziecmi, nie zawsze da sie jedno z drugim na raz albo jak sie da to wymaga jednak troche wiekszego tempa i podzielnosci uwagi :)
                                                    jednych mecza bardzo dzieci, innych praca zawodowa, zalezy od osoby, rodzaju pracy, kondycji dzieci i nastawienia pewnie tez.
                                                  • gogol77 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 17:21
                                                    kag73 napisała:

                                                    >...kiedys ktos wysilkuje sie zawodowo matka w domu z dziecmi wysilkuje sie i spedza czas z dziecmi>

                                                    Gdy ja robiłem pieniądze w Afryce - żona wychowywała naszego 6-9 letniego synka. Dobrze to zrobiła!! To co dzięki temu teraz mamy - to nasz wspólny dorobek.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 13:19
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Obstawiam że Twoja sytuacja materialna (np. to że wychowujesz dziecko nie pracu
                                                    > jąc zawodowo) wpływa na sex (stres, zmęczenie itp). Także jest to istotne w tem
                                                    > atyce forum.
                                                    > Jakoś dziwnym trafem wychodzi na to że dwa najbardziej zadowolone ze swego życi
                                                    > a erotycznego związki to Twój związek i Marka - oba są niejako lustrzanym odbic
                                                    > iem (tj. "klasyczny" model gdzie kobieta zajmuje się domem i dziećmi a mąż odpo
                                                    > wiada za utrzymanie rodziny).

                                                    Tez sie kiedys nad tym zastanawialam i doszlam do wniosku, ze fakt iz kobieta jest chroniona przed odpowiedzialnoscia za zapewnienie bytu rodzinie, malo tego, bytu sobie, na czas nieograniczony, dozywotnio + jest utrzywana w przekonaniu, ze jej sie to nalezy i dzieki ci o panie, ze w ogole oto ona jest, ma niebagatelny wplyw na zycie erotyczne, a nawet uwazam, ze moze wplywac na poczucie milosci. Dlatego rady zwiazkowe Marka i Kag nie dadza sie przelozyc na zwiazki normalnych ludkow, bo zaistnienie takich warunkow w przypadku innych zwiazkow jest bardzo wysoko nieprawdopodobne.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 13:35
                                                    "Tez sie kiedys nad tym zastanawialam i doszlam do wniosku, ze fakt iz kobieta jest chroniona przed odpowiedzialnoscia za zapewnienie bytu rodzinie, malo tego, bytu sobie, na czas nieograniczony, dozywotnio + jest utrzywana w przekonaniu, ze jej sie to nalezy i dzieki ci o panie, ze w ogole oto ona jest, ma niebagatelny wplyw na zycie erotyczne, a nawet uwazam, ze moze wplywac na poczucie milosci."

                                                    Ale to nie jest o mnie, to nie moj przypadek. Pracowalam i mialam rownie duzy wklad materialny i nie tylko w nasza obecna sytuacje. Byly czasy, ze maz byl bezrobotny a pracowalam tylko ja i miszkalismy jak biedusy w malutkim pokoju z miejscem do gotowania, ale milosci i seksu nie brakowalo. Bylam na urlopie wychowaczym, bo ktos sie musial zajac dzieckiem: Jak bym wtedy poszla do pracy musielibysmy zaplacic komus innemu. Wiec mnie w to nie mieszaj. Ja nie wzielam za meza jakiegos kasiatego gostka i udaje luksusowa zone, wrecz przeciwnie, ja zrezygnowala z wielu luksusow materialnych albo nigdy ich nie mialam, dobrowolnie, zeby moc zyc tak jak zyje.

                                                    "Dlatego rady zwiazkowe Marka i Kag nie dadza sie przelozyc na zwiazki normalnych ludkow, bo zaistnienie takich warunkow w przypadku innych zwiazkow jest bardzo wysoko nieprawdopodobne."

                                                    Kto to sa "normalni ludkowie" ludzie jak Marek i ja. W dodatku "warunki" czesto trzeba stworzyc i sie stwarza, one nie zaistnieja samoczynnie. Mamy wplyw na nasze warunki. Kwestia wiec nastawienia, dogadania sie i dopasowania czy chcemy tego samego i jakie sa nasze priorytety. Nie da sie niestety miec ciastko i zjesc ciastko.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:17
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ale to nie jest o mnie, to nie moj przypadek. Pracowalam i mialam rownie duzy w
                                                    > klad materialny i nie tylko w nasza obecna sytuacje.

                                                    A ten wklad materialny to wnosilas z kasy za sprzatanie na czarno czy z pracy w sieciowce H&M (to bylo? niewazne)?. Zreszta nie o tym pisalam. Ja pisalam o komforcie braku odpowidzialnosci zapewnienia bytu. Pamietam jak pisalas, ze tam moglo zabraknac kasy, a syn sie zamartwil: 'to tata bedzie musial isc do pracy?' TATA ;-) A dwa, to co Ci kiedys przypomnial, boze zapomnialam nicka niewazne, jak sie chwalilas, ze oboje z mezem nie pracujecie, ze to Ty nie pracujesz, jesli maz pomnaza kase, to on owszem, pracuje na Was.

                                                    Inna sprawa to w przypadku obu zwiazkow czyli markowego tez, jest w chuja czasu wolnego, gdzie przecietny czlowiek nie wie w co ma rece wlozyc tak zapierdala, zyje w stresie, po prostu nie ma warunkow ze zwyklego zmeczenia na pielegnowanie milosci, zwiazku. Wiec trzeba wybrac z czego zrezygnowac wiec akurat nie dziwi mnie, ze Kutuzow rezygnuje z dzieci.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:29
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Inna sprawa to w przypadku obu zwiazkow czyli markowego tez, jest w chuja czasu wolnego, .
                                                    -----------------------
                                                    Z pracy na jednym etacie to ja mógbym fajny byt zapewnić 5 osobom. A tego w chuja czasu wolnego przy trojgu dzieci, to widać, że nie wiesz niczego w temacie.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:41
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Z pracy na jednym etacie to ja mógbym fajny byt zapewnić 5 osobom. A tego w c
                                                    > huja czasu wolnego przy trojgu dzieci, to widać, że nie wiesz niczego w temacie
                                                    > .

                                                    Jeszcze raz, bo nie dociera: JESTES TERAZ W PRACY? No to co ty kurwa robisz?
                                                    Nie wiem nieczego w temacie zajmowania sie dziecmi? hehe nie rozsmieszaj mnie, wlasnie zapierdalam na forum, podczas gdy syn jest od 8:30 w szkole. Zapierdol jak chuj ;-)))))))))
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:47
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Z pracy na jednym etacie to ja mógbym fajny byt zapewnić 5 osobom. A tego w chuja czasu wolnego przy trojgu dzieci, to widać, że nie wiesz niczego w temacie
                                                    > > .
                                                    >
                                                    > Jeszcze raz, bo nie dociera: JESTES TERAZ W PRACY? No to co ty kurwa robisz?
                                                    > Nie wiem nieczego w temacie zajmowania sie dziecmi? hehe nie rozsmieszaj mnie, wlasnie zapierdalam na forum, podczas gdy syn jest od 8:30 w szkole. Zapierdol jak chuj ;-)))))))))
                                                    -----------------
                                                    Ano właśnie. Masz jedno w szkole i luzik. Gdyby jeszcze dwójka kręciła sie po mieszkaniu byłoby jednak inaczej.
                                                    P.S. Ja pracuję od 8 do 22. W weekendy trochę mniej :)
                                                    Nikogo w firmie nie obchodzi gdzie i co robię. Ważne sa wyniki.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:21
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Ano właśnie. Masz jedno w szkole i luzik. Gdyby jeszcze dwójka kręciła sie po m
                                                    > ieszkaniu byłoby jednak inaczej.

                                                    Marek nie czaruj, bo z ta kolejna dwojka jest jak z tym pierwszym, a czasem to nawet jeszcze wygodniej, bo zajmuja sie soba.

                                                    > P.S. Ja pracuję od 8 do 22.

                                                    O popatrz i codziennie uprawiasz sport mowisz: jezdzisz na rowerze, grasz w tenisa w okolicach 23:00-24:00 czy 5:00-6:00 rano zazwyczaj?
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:24
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Ano właśnie. Masz jedno w szkole i luzik. Gdyby jeszcze dwójka kręciła sie po mieszkaniu byłoby jednak inaczej.
                                                    -----------
                                                    Teoretyczka z Ciebie. Jednak tak nie jest.

                                                    > > P.S. Ja pracuję od 8 do 22.
                                                    >
                                                    > O popatrz i codziennie uprawiasz sport mowisz: jezdzisz na rowerze, grasz w tenisa w okolicach 23:00-24:00 czy 5:00-6:00 rano zazwyczaj?
                                                    ---------------
                                                    A jak pilot włącza automatycznego pilota i czyta gazetę to pracuje czy nie?
                                                    >
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 16:27
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Ano właśnie. Masz jedno w szkole i luzik. Gdyby jeszcze dwójka kręc
                                                    > iła sie po mieszkaniu byłoby jednak inaczej.
                                                    > -----------
                                                    > Teoretyczka z Ciebie. Jednak tak nie jest.
                                                    >
                                                    > > > P.S. Ja pracuję od 8 do 22.
                                                    > >
                                                    > > O popatrz i codziennie uprawiasz sport mowisz: jezdzisz na rowerze, grasz
                                                    > w tenisa w okolicach 23:00-24:00 czy 5:00-6:00 rano zazwyczaj?
                                                    > ---------------
                                                    > A jak pilot włącza automatycznego pilota i czyta gazetę to pracuje czy nie?

                                                    Marek jak masz potrzeby dodawania sobie zaslug i blasku, to rob to pod odbiorcow benefitow tego twojego wielkiego zapierdolu w pracy. Dosadnie: niech Ci Ela pucuje aureole. Tobie sie niesluszne wydaje, ze my tu to takie Ele jestesmy. Moja matka zapierdalala fizycznie w fabryce na dwie zmiany na 5:00 rano i na 13:00, z dojazdam do drugiego miasta tramwajem, a jak sie tramwaj zjebal to szla piechota, 35 lat, a gosc mi wyskakuje, ze on pracuje codziennie od 8:00 do 22:00, przy czym podczas pracy popierdala na forum, popierdala na korcie, rowerze, pewnie robi te zakupy w biedronce, uprawia seks z zona i chuj wie co jeszcze, nosz kurwa mac, troche szacunku do ludzi pracy, ktorzy w pracy EUREKA pracuja. Twoje w sobie zakochanie jest obrzydliwe. Idz sie popisuj swoimi 'sukcesami' przed malzonka.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 16:51
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Marek jak masz potrzeby dodawania sobie zaslug i blasku, to rob to pod odbiorcow benefitow tego twojego wielkiego zapierdolu w pracy. Dosadnie: niech Ci Ela pucuje aureole. Tobie sie niesluszne wydaje, ze my tu to takie Ele jestesmy.
                                                    -------------------
                                                    Wszystko wiesz lepiej, że troje dzieci wychowuje się tak samo jak jedno, a nawet jest łatwiej, na czym polega moja praca w korpo i poza, co robiła moja żona i dlaczego tak mało. dlaczego ja i KAG mamy inaczej niż Ty i tak dalej. Nie uznajesz, że może być inaczej i niech tak zostanie.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 18:19
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    co robiła moja żona i
                                                    > dlaczego tak mało

                                                    Dlaczego tak malo? Jestes pewien ze ja sie tym zajmuje czy do tego odnosze? Czy mi to przypisujesz z urzedu? To jest jakis Twoj kompleks czy cos. Kazda wypowiedz o duzej ilosci wolnego czasu do wlasnej dyspozycji traktujesz w kategoriach zarzutu i atakujesz. Nawet Ci do glowy nie przyszlo, ze ja podalam jako pozytyw sluzacy zwiazkowi i ogolnemu poczuciu szczescia. Sama mam w tej chwili niezliczona ilosc wolnego czasu wiec wiem jak to jest w porownaniu do zapieprzu.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 18:24
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Dlaczego tak malo? Jestes pewien ze ja sie tym zajmuje czy do tego odnosze? Czy
                                                    > mi to przypisujesz z urzedu? To jest jakis Twoj kompleks czy cos. Kazda wypowiedz o duzej ilosci wolnego czasu do wlasnej dyspozycji traktujesz w kategoriach zarzutu i atakujesz. Nawet Ci do glowy nie przyszlo, ze ja podalam jako pozyty w sluzacy zwiazkowi i ogolnemu poczuciu szczescia. Sama mam w tej chwili niezliczona ilosc wolnego czasu wiec wiem jak to jest w porownaniu do zapieprzu.
                                                    ------------------
                                                    To dobrze bo wg Schopenhauera, największą wartością jest wolny czas. Zgadzam, się z nim.
                                                    >
                                                  • druginudziarz Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 18:48
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > ------------------
                                                    > To dobrze bo wg Schopenhauera, największą wartością jest wolny czas. Zgadzam, s
                                                    > ię z nim.
                                                    > >

                                                    Jestes pewien, że to on coś takiego powiedział? bo to marksizmem cuchnie.
                                                    Taki bezrobotny Murzyn w Kongo to musi szczęśliwy być bo sporo tej wartości ;)
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 18:57
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > ------------------
                                                    > > To dobrze bo wg Schopenhauera, największą wartością jest wolny czas. Zgadzam, się z nim.
                                                    > > >
                                                    >
                                                    > Jestes pewien, że to on coś takiego powiedział? bo to marksizmem cuchnie.
                                                    > Taki bezrobotny Murzyn w Kongo to musi szczęśliwy być bo sporo tej wartości ;).
                                                    ----------------------
                                                    Tak, ale wg AS największą radością jest praca twórcza, a do tego niezbędny jest wolny czas.

                                                    cytatyiwiersze.blox.pl/2011/01/ARTHUR-SCHOPENHAUER.html
                                                  • urquhart Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 19:08
                                                    Tak, ale wg AS największą radością jest praca twórcza, a do tego niezbędny jest
                                                    > wolny czas.

                                                    No chyba że w pracy samorealizujesz się twórczo.

                                                    I to jest dopiero cenne.
                                                  • druginudziarz Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 22:39
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > > Jestes pewien, że to on coś takiego powiedział? bo to marksizmem cuchnie.
                                                    > > Taki bezrobotny Murzyn w Kongo to musi szczęśliwy być bo sporo tej wartoś
                                                    > ci ;).
                                                    > ----------------------
                                                    > Tak, ale wg AS największą radością jest praca twórcza, a do tego niezbędny jest
                                                    > wolny czas.
                                                    >
                                                    > cytatyiwiersze.blox.pl/2011/01/ARTHUR-SCHOPENHAUER.html

                                                    Dobra, zostawiam tę sprawę bez pogłębiania, bo po prostu nie mam czasu.
                                                    Wiesz co jest problemem z takimi tekstami/cytatami? one sa często z premedytacją źle przetłumaczone.
                                                    Np. bardzo ważna książka Freuda w orginale ma tytuł "Das Unbehagen in der Kultur" który polscy marksiści przetłumaczyli jako "Kultura jako źródło cierpień" co kompletnie wypacza sens tego co pisze Freud.
                                                    Wracając do cytatu o "czasie wolny" Schopenchaura, ono mi się skojarzyło z pewnym istotnym dla neomakksizmu esejem, napisanym przez zięcia Marksa, nie pamiętam jak się nazywa, który jest sensu stricte pochwałą lenistwa. Że człowiek jest stworzony po to by nic nie robić.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 22:52
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > > Jestes pewien, że to on coś takiego powiedział? bo to marksizmem cuchnie.Taki bezrobotny Murzyn w Kongo to musi szczęśliwy być bo sporo tej wartości ;).
                                                    > > ----------------------
                                                    > > Tak, ale wg AS największą radością jest praca twórcza, a do tego niezbędny jest wolny czas.
                                                    --------------------------
                                                    > Dobra, zostawiam tę sprawę bez pogłębiania, bo po prostu nie mam czasu.
                                                    > Wiesz co jest problemem z takimi tekstami/cytatami? one sa często z premedytacją źle przetłumaczone.
                                                    -----------------
                                                    Ja,,Aforyzmy" czytałem sporo razy. To jest bardzo spójna filozofia. Pochwała inteligencji, kreatywności, indywidualizmu, wolności. Jasny umysł i zdrowe ciało jako najwyższe dobro.
                                                  • sea.sea Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 16:53
                                                    W życiu bym nie pomyślała, że będę bronić Marka, ale jako że mam za sobą przygodę z korpo, to czuję się zmuszona zauważyć, że jeśli jesteś w gotowości do odpowiadania na maile i telefony również po wyjściu z pracy i faktycznie zdarza ci się rozwiązywać jakieś problemy po godzinach, to jesteś w pracy nawet będąc w domu. Tak samo bywa, że jak idziesz na ten kort, to ciałem grasz, a głową kombinujesz na tematy zawodowe, jeśli masz akurat jakąś zagwozdkę, mnie się zdarzało wykonywać czynności służbowe będąc na piwie ze znajomymi, bo mi akurat przychodził do głowy jakiś złoty pomysł, więc się odizolowywałam na czas jakiś z zeszycikiem, notując.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 18:23
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > W życiu bym nie pomyślała, że będę bronić Marka, ale jako że mam za sobą przygodę z korpo, to czuję się zmuszona zauważyć, że jeśli jesteś w gotowości do odpowiadania na maile i telefony również po wyjściu z pracy i faktycznie zdarza ci się rozwiązywać jakieś problemy po godzinach, to jesteś w pracy nawet będąc w domu. Tak samo bywa, że jak idziesz na ten kort, to ciałem grasz, a głową kombinujesz na tematy zawodowe, jeśli masz akurat jakąś zagwozdkę, mnie się zdarzało wykonywać czynności służbowe będąc na piwie ze znajomymi, bo mi akurat przychodził do głowy jakiś złoty pomysł, więc się odizolowywałam na czas jakiś z zeszycikiem, notując.
                                                    ------------------
                                                    Tak to z grubsza działa. Moje adresy mailowe i telefony komórkowe są w necie i praktycznie każdy pierwszy kontakt zaczyna się od kontaktu ze mną, gdziekolwiek bym nie był i o dowolnej porze. Moje życie to firmowo / literacki / rodzinny / sportowy matrix. A większość istotnych spraw załatwia się podczas kolacji z klientami. Kiedyś jak pracowałem w fabryce, gdy wychodziłem o 15, byłem po pracy. Teraz jest inaczej. Urlop - właściwie to samo.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 19:23
                                                    Ale to chyba uczciwiej powiedziec: pracuje gdzies miedzy 8:00 a 22:00 lub mam nienormowany czas pracy. Swoje prywatne sprawy zalatwiam w tych samych godzinach.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 21:36
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ale to chyba uczciwiej powiedziec: pracuje gdzies miedzy 8:00 a 22:00 lub mam nenormowany czas pracy. Swoje prywatne sprawy zalatwiam w tych samych godzinach.

                                                    ----------------------
                                                    Jestem aktywny zawodowo i jestem do dyspozycji firmy, klientów między 8 i 22. Z tego co wiem, wszyscy w firmie tak mają. Pracuję 50% z domu i 50% z biura.
                                                    Kiedyś weekendy i urlop były świętością. To przeszłość. Jak grasz w tą grę, jesteś zawsze do dyspozycji, ale jak napisałaś, robisz co chcesz i jak chcesz. Liczą się wyniki.
                                                  • druginudziarz Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 22:45
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > W życiu bym nie pomyślała, że będę bronić Marka, ale jako że mam za sobą przygo
                                                    > dę z korpo, to czuję się zmuszona zauważyć, że jeśli jesteś w gotowości do odpo
                                                    > wiadania na maile i telefony również po wyjściu z pracy i faktycznie zdarza ci
                                                    > się rozwiązywać jakieś problemy po godzinach, to jesteś w pracy nawet będąc w d
                                                    > omu. Tak samo bywa, że jak idziesz na ten kort, to ciałem grasz, a głową kombin
                                                    > ujesz na tematy zawodowe,

                                                    Ja nie korpoludek, ja działalnośc gospodarcza, ale potwierdzam, że całkiem sporo waznych i cennych spraw sie wymysla teoretycznie po godzinach pracy, a szczególnie w czasie jakies aktywności fizycznej. Jedyne co to trzeba było się nauczyć wyłaczać tę opcję gdy np. jest czas tylko dla rodziny, mówiąc inaczej praca nie może być kompulsją ;)
                                                  • gogol77 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 17:16
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Marek jak masz potrzeby dodawania sobie zaslug i blasku, to rob to pod odbiorcow benefitow tego twojego wielkiego zapierdolu w pracy. Dosadnie: niech Ci Ela pucuje aureole.>

                                                    Kitty, moja żona też mi pucuje aureolę. I TJ też choć w innym wymiarze! To co ja kurwa z tym mam zrobić? Powiedzieć jej/im, żeby nie pucowały? Ale ja to lubię!!!

                                                    >... a gosc mi wyskakuje, ze on pracuje codziennie od 8:00 do 22:00, >

                                                    Ja też długimi okresami tak pracowałem! Na aktualny (względny) dobrobyt.

                                                    > Twoje w sobie zakochanie jest obrzydliwe. Idz sie popisuj swoimi 'sukcesami' przed malzonka.>

                                                    Kitty, ja też mam iść? Ale moja żona w 55 rocznicę ślubu powiedziała, że mnie kocha i gdyby jeszcze raz wybierała - to też wybrała by mnie. Więc ja się już nie muszę niczym popisywać.
                                                    Ale co? Ona idiotka jakaś ?

                                                    PS: Kitty, nie pij już dzisiaj!

                                                  • ninek04 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 21:26
                                                    gogol 77 napisał
                                                    >Ale moja żona w 55 rocznicę ślubu powiedziała, że mnie kocha i gdyby jeszcze raz wybierała - to też wybrała by mnie. Więc ja się już nie muszę niczym popisywać.
                                                    Ale co? Ona idiotka jakaś ?<

                                                    Gogol, Ciebie to chyba wszystkie te Twoje kobiety, z którymi byłeś krócej, lub dłużej, albo nawet bzyknąłęś jednorazowo kochały, chyba nie miały innego wyjścia ;)
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 21:38
                                                    ninek04 napisała:
                                                    Gogol, Ciebie to chyba wszystkie te Twoje kobiety, z którymi byłeś krócej, lub dłużej, albo nawet bzyknąłęś jednorazowo kochały, chyba nie miały innego wyjścia ;).
                                                    ------------------
                                                    No są tacy faceci, chcesz, czy nie :). Czary.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 22:18
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > ninek04 napisała:
                                                    > Gogol, Ciebie to chyba wszystkie te Twoje kobiety, z którymi byłeś krócej, lu
                                                    > b dłużej, albo nawet bzyknąłęś jednorazowo kochały, chyba nie miały innego wyj
                                                    > ścia ;).
                                                    > ------------------
                                                    > No są tacy faceci, chcesz, czy nie :). Czary.

                                                    Są. Dobrze ruchają, mają dużo uroku i są przesympatyczni.
                                                  • gogol77 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 11:34
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Są. Dobrze ruchają, mają dużo uroku i są przesympatyczni.>

                                                    Jeśli to o mnie to się rumienię :-). I żal, że to już nie te lata :-(
                                                  • urquhart Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 11:49
                                                    gogol77 napisał:
                                                    > > Są. Dobrze ruchają, mają dużo uroku i są przesympatyczni.>
                                                    >
                                                    > Jeśli to o mnie to się rumienię :-)

                                                    Jeżeli juz o Tobie Gogol jako ideale ruchacza to nie rozuniem czemu nie zależy ci na uzdrowienu relacji z żona ?
                                                    Jest moze chora czy jak ze ci ni przeszkadza relacja przyjacielska ?
                                                    Czy po prostu pasuje ci taki schemat Madonny i Ladacznicy?
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 12:53
                                                    "Jeżeli juz o Tobie Gogol jako ideale ruchacza to nie rozuniem czemu nie zależy ci na uzdrowienu relacji z żona ?
                                                    Jest moze chora czy jak ze ci ni przeszkadza relacja przyjacielska ?
                                                    Czy po prostu pasuje ci taki schemat Madonny i Ladacznicy?

                                                    A ty pamietasz, ze Gogol 25 lat ruchal zone, ale mu, z roznych wzgladow (przede wszystkim pukania tez innych na boku) wychudlo. I ze on ma 80 lat a zona chyba z 77. On wspiera sie viagra, kochanka mlodsza, 65.
                                                    I nie seksi sie zona od 20 lat. I teraz mialby nagle wyskoczyc...zwlaszcza, ze jej wersja jest: gogol impotent.
                                                  • gogol77 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 15:54
                                                    urquhart napisał:
                                                    >Jeżeli juz o Tobie Gogol jako ideale ruchacza to nie rozuniem czemu nie zależy ci na uzdrowienu relacji z żona? Jest moze chora czy jak ze ci ni przeszkadza relacja przyjacielska ? Czy po prostu pasuje ci taki schemat Madonny i Ladacznicy? >

                                                    Dobrze to ująłeś - jest przyjacielska. Urqu, poczekaj aż Ci stukną lata i Twojej żonie też i wtedy pogadamy. Moja żona jest zdrowsza ode mnie, ale jest babciowata. Co ja na to poradzę, że babcia nie budzi we mnie pożądliwości. Masz jakieś pomysły na taką przypadłość? Viagra jest na erekcję a nie na pożądliwość.
                                                    Zawsze tak było, że seniorzy brali sobie do ruchania nowe, młode żony. Trump!! Jak byli królami. A jak nie byli to ruchali na boku. Nawet Jan Kazimierz, król!! ruchał Esterkę na boku.

                                                    Bo kag73 napisała:
                                                    > A ty pamietasz, ze Gogol 25 lat ruchal zone, ale mu, z roznych wzgladow (przede wszystkim pukania tez innych na boku) wychudlo. I ze on ma 80 lat a zona chyba z 77. On wspiera sie viagra, kochanka mlodsza, 65. I nie seksi sie zona od 20 lat. I teraz mialby nagle wyskoczyc...zwlaszcza, ze jej wersja jest: gogol impotent.

                                                    To tylko jeszcze mała korekta: ruchał żonę nie 25 lat ale 30! (i zawsze robił jej orgazmy! Pracowicie!). Gogol ma nie 80 lat a 81 i 3/4! Żona ma nie 77 lat a 79! i gogol nie rucha żony nie 20 lat a 24.
                                                    I TJ ma nie 65 lat tylko 64, ale jakie ona ma fajne cycki! Nie mówiąc o łatwości obsługi, która z żoną była by nie do osiągnięcia! Bo ja mam swoje lata :-(

                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 16:12

                                                    > Dobrze to ująłeś - jest przyjacielska. Urqu, poczekaj aż Ci stukną lata i Twoje
                                                    > j żonie też i wtedy pogadamy. Moja żona jest zdrowsza ode mnie, ale jest babcio
                                                    > wata. Co ja na to poradzę, że babcia nie budzi we mnie pożądliwości.


                                                    Doskonale rozumiem, we mnie dziadkowaci faceci (nawet duzo młodsi ode mnie) też nie budzą pożądliwości. Ale przypominam, że żonę przestałeś bzykać jak miała 55, a wtedy babciowata pewnie jeszcze nie była (raczej). Za dużo bab na boku miałeś (szybkoobsługowej TJ jeszcze wtedy nie było, więc się nią nie tłumacz) żeby ci żona, jaka by ona nie była, nie wychódła. Twoja żona nie miała szans. Nawet gdyby była świetnie zakonserwowaną byłą Miss Polonia i szczytowała jak błyskawica.
                                                  • gogol77 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 16:24
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Ale przypominam, że żonę przestałeś bzykać jak miała 55, a wtedy babciowata pewnie jeszcze nie była (raczej). Za dużo bab na boku miałeś (szybkoobsługowej TJ jeszcze wtedy nie było, więc się nią nie tłumacz) żeby ci żona, jaka by ona nie była, nie wychódła. Twoja żona nie miała szans. Nawet gdyby była świetnie zakonserwowaną byłą Miss Polonia i szczytowała jak błyskawica >

                                                    Trudno się z Tobą nie zgodzić. Ale mam alibi: zapierdalałem w tej Afryce albo gdzieś tu w kraju, daleko od żony no i.... ulegałem pokusom :-).
                                                    Ojciec Dyrektor mówi, że to szatan podsuwa nam pokusy, żeby nas zniewolić - więc wina się trochę rozkłada :-)
                                                  • gogol77 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 21:44
                                                    Patrz Marek jak Ci/nam się rozwinął wątek!!! Nam, bo jestem w tytule no a to jest niezłe marketingowo ;-).
                                                    Ja w firmie odpowiadam za marketing więc trochę o tym wiem i działam tam tak trochę zgodnie z zasadą: bajer jest najważniejszy!
                                                    Nawet dziś, jak przy prezesie bajerowałem klienta jacy to my jesteśmy fantastyczni, a prezes mnie mitygował - to mu powiedziałem: panie, ja na bajer to przeleciałem ładnych parę pań :-) a tu się szykuje robota za sto kilkadziesiąt tysięcy!!! Kupił to.
                                                    Ach, gdybym był młodszy :-( - mógłbym smakowite owoce tego tu na forum marketingu skonsumować! :-)
                                                    Lepszy jest tylko wątek Sabata i jego Twórczości (Sabat, nie przestawaj! Masz ostatnio jakiś deficyt weny?)
                                                    I Girl co to pyta czy jest strasznie złą żoną (te śniadania!). Girl, już mu robisz te śniadania?
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 21:50
                                                    "Nawet dziś, jak przy prezesie bajerowałem klienta jacy to my jesteśmy fantastyczni, a prezes mnie mitygował - to mu powiedziałem: panie, ja na bajer to przeleciałem ładnych parę pań :-) a tu się szykuje robota za sto kilkadziesiąt tysięcy!!! Kupił to."

                                                    A co mial nie kupic, jak mu meskich argumentow dostarczyles!
                                                    Dobry bajer to polowa sukcesu a reklama dzwignia handlu :)
                                                    Sabat ni mo czasu pierdolic o piedlolkach, bo pierdoli, chlopie, priorytety, doba ma tylko 24h :))
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 22:04
                                                    kag73 napisała:


                                                    > A co mial nie kupic, jak mu meskich argumentow dostarczyles!
                                                    > Dobry bajer to polowa sukcesu a reklama dzwignia handlu :)
                                                    -------------------------
                                                    Nie zdradzamy tajemnic uwodzenia babek i klientow :). Z tego zyjemy.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 21:59
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Patrz Marek jak Ci/nam się rozwinął wątek!!! Nam, bo jestem w tytule no a to jest niezłe marketingowo ;-).
                                                    > Ja w firmie odpowiadam za marketing więc trochę o tym wiem i działam tam tak trochę zgodnie z zasadą: bajer jest najważniejszy!
                                                    > Nawet dziś, jak przy prezesie bajerowałem klienta jacy to my jesteśmy fantastyczni, a prezes mnie mitygował - to mu powiedziałem: panie, ja na bajer to przeleciałem ładnych parę pań :-) a tu się szykuje robota za sto kilkadziesiąt tysięcy!!! Kupił to.
                                                    > Ach, gdybym był młodszy :-( - mógłbym smakowite owoce tego tu na forum marketingu skonsumować! :-)
                                                    ----------------------
                                                    Tak,marketing to uwodzenie klientów. Robie to od dawna. Ale, ale za bajerem musi byc jednak konkret, bo w przeciwnym wypadku moze pojawic sie rozczarowanie.
                                                    Bajerowanie czyli oczarowywanie kobiet jest latwe, jak ktos umie to robic.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 22:08
                                                    marek
                                                    > Tak,marketing to uwodzenie klientów. Robie to od dawna. Ale, ale za bajerem mus
                                                    > i byc jednak konkret, bo w przeciwnym wypadku moze pojawic sie rozczarowanie.
                                                    > Bajerowanie czyli oczarowywanie kobiet jest latwe, jak ktos umie to robic.

                                                    Za tym też musi stać konkret.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 22:20
                                                    "Za tym też musi stać konkret."

                                                    Przede wszystkim musi konkretnie stac :))
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 22:28
                                                    media.polsatsport.pl/fantastyczna-akcja-na-wage-finalu-wimbledonu-i-szalona-radosc-kubota.html

                                                    Brawo Łukasz :)
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 22:21
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > marek
                                                    > > Tak,marketing to uwodzenie klientów. Robie to od dawna. Ale, ale za bajerem mus i byc jednak konkret, bo w przeciwnym wypadku moze pojawic sie rozczarowanie.
                                                    > > Bajerowanie czyli oczarowywanie kobiet jest latwe, jak ktos umie to robic .
                                                    ---------------------------------->
                                                    > Za tym też musi stać konkret.
                                                    --------------------------------
                                                    Oczywiście. Bez konkretu wszystko się sypie. Firma jest porządna, a ja kobiet nie uwodzę. Za bardzo je lubię :)
                                                  • gogol77 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 10:39
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Za tym też musi stać konkret.>

                                                    Utkwiło mi w pamięci, jak kag (chyba?), w jakimś wątku o rozmiarach męskiego sprzętu vs handjob zadeklarowała, cytuję: lubię mieć w ręku coś konkretnego.
                                                    .
                                                  • gogol77 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 09:59
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Tak,marketing to uwodzenie klientów. Robie to od dawna. Ale, ale za bajerem musi byc jednak konkret, bo w przeciwnym wypadku moze pojawic sie rozczarowanie. >

                                                    Ale tego to my się nie boimy, bo naprawdę jesteśmy dobrzy. Wiele najważniejszych inwestycji Krakowa ma swojej historii naszą firmę!

                                                  • ninek04 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 19:33
                                                    urquhart napisał
                                                    >Jeżeli juz o Tobie Gogol jako ideale ruchacza to nie rozuniem czemu nie zależy ci na uzdrowienu relacji z żona ?
                                                    Jest moze chora czy jak ze ci ni przeszkadza relacja przyjacielska ?
                                                    Czy po prostu pasuje ci taki schemat Madonny i Ladacznicy?<

                                                    Urqu, miejże litość, wiesz ile Gogol i jego żona mają lat i że nie ma co zmieniać w ich relacji właśnie na tym etapie. Poza tym nie bardzo widzę, co jest dziwnego w tym, że można obdarzać uczuciem i kochać dwie kobiety naraz, jedną bardziej platonicznie i z sentymentu do tego, co było, co połączyło na wcześniejszym etapie życia i w jakimś stopniu się wypaliło,a drugą już tak typowo erotycznie, lubieżnie, a jednak bardzo blisko, i namiętnie, i niezmiennie, zwłaszcza przez tyle lat,jak w przypadku Gogola. Jeden schemat relacji międzyludzkich i międzyerotycznych nie istnieje po prostu, ciężko tak przyłożyć jedną miarę do wszystkich i stwierdzić, dlaczego ten albo ta ma tak, a nie inaczej.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:28
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Ano właśnie. Masz jedno w szkole i luzik. Gdyby jeszcze dwójka kręciła si
                                                    > e po m
                                                    > > ieszkaniu byłoby jednak inaczej.
                                                    >
                                                    > Marek nie czaruj, bo z ta kolejna dwojka jest jak z tym pierwszym, a czasem to
                                                    > nawet jeszcze wygodniej, bo zajmuja sie soba.


                                                    No jasne, trzy razy tyle warzyw na obiad obrać, trzy razy tyle zrobić kanapek, wrzucić ciuchów do pralki, wyjąć i rozwiesić, trzem osobom pomóc w lekcjach, pójśc na trzy wywiadówki, wysłuchać zwierzeń, rozwiązać problemy, konflikty itd. Miodzio, żadnej różnicy. Ale fakt, czytać bajeczki można wszystkim trzem naraz ;-) Wiem jak się prowadzi dom na kilka osób i jedną-dwie - różnica powalająca.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:41
                                                    "A ten wklad materialny to wnosilas z kasy za sprzatanie na czarno czy z pracy w sieciowce H&M (to bylo? niewazne)?"

                                                    Kitty, abstrahujac, ze nawet z pracy na czarno udalo mi sie zaoszczedzic pieniadze, bo zylam bardzo skromnie. To bylo przed moim mezem, bo zaczelam w wieku lat 20 stu a jego poznalam jak mialam 27. W przeciwienstwie do Twojego partnera moj sie ze mna ozenil a wtedy to juz kochaniutka mialam pozwolenie na prace i zdarzylo mi sie pare dobrych (dobrze platnych) prac, wiec bylo co zaoszczedzic i zainwestowac.

                                                    "Pamietam jak pisalas, ze tam moglo zabraknac kasy, a syn sie zamartwil: 'to tata bedzie musial isc do pracy?' TATA ;-)"

                                                    No tak on przyzwyczajony byl, ze w domu byla z nim mama jak ojciec byl w robocie. Tak byla jego rzeczywistosc
                                                    w wieku 0 do 3 lat, wiec nie wiem co ma dziwic.

                                                    "A dwa, to co Ci kiedys przypomnial, boze zapomnialam nicka niewazne, jak sie chwalilas, ze oboje z mezem nie pracujecie, ze to Ty nie pracujesz, jesli maz pomnaza kase, to on owszem, pracuje na Was."

                                                    Teraz to sie niestety nic nie pomnaza, tylko ubywa :( i nikt nie pracuje. Przeciez ja zreszta Tobie nie bede roztrzasac co kto z nas robi a co nie. Kazdy ma swoje zadania, spokojniutko i robi to co potrafi najlepiej.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 13:15

                                                    kutuzow napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > > Ano, czyli w interesie wlasnym zwiekszenia szans zapukanie. A jak gumka n
                                                    > ie daj
                                                    > > Boze zawiedzie...a laska z tych co po pigulke "po" nie pojdzie i ogolnie
                                                    > ciaza
                                                    > > jej akurat nie wadzi? Swiat sie zawala?
                                                    >
                                                    >
                                                    > Wiesz, większość orze jak może. Części się zawala (tam gdzie nie ma seksu po ur
                                                    > odzeniu dziecka), część szuka kochanek, część stara się odnaleźć w nowej rzeczy
                                                    > wistości i "stara się bardziej" itp.
                                                    > Niektórzy zaś mają jaja żeby stanąć z otwartą przyłbicą.


                                                    Tak, niektórzy mają jaja żeby stanąć z otwartą przyłbicą :-P Więc miej jaja i sobie podwiąż to i owo i przestań narzekać na ród żeński co się tak prostacko chce rozmnażać. Atencja całęgo rodu żeńskiego ci potrzebna czy jak? Lasek do pukania ci nie zabraknie, nieprawda że do samego seksu większość pań potrzebuje męskiej płodności. Powiem tak: mamy to głęboko w poważaniu co ma w nasieniowodach facet którego chcemy przelecieć. Zaś do związku musisz tak czy inaczej znaleźć kobietę, która ma w kwestii rozrodu pogląd taki jak ty, a więc tym bardzije nie będzie mowy o tym żeś świr ;-) Masz z dupy wzięty problem który sam sobie napędzasz. I ty jesteś niby racjonalny? ;-)
                                                    Mam koleżankę (pewnie w twoim wieku), która nie chce i nigdy nie chciała mieć dzieci. Ona rozgryzając temat skupiła się na swoim wnętrzu, na swojej osobistej organicznej niechęci do bycia w ciązy, niańczenia, wychowywania, poświęcania, bycia w gotowości i na innych takich konkretnych czynnościach i stanach związanych z rodzicielstwem. I tego się trzyma reszty świata w to nie wciągając. Że kobiecie łatwiej znaleźć chłopa co dzieci nie chce niż w drugą stronę? Owszem, na pewnym poziomie tak. Ale i tu szybko zaczynają się schody bo może cię to zdziwi, ale badania terenowe dowiodły, że jednak całkiem dużo mężczyzn niechętnie patrzy na związek z panią co tak absolutnie nigdy tych dzieci nie. W jej sytuacji najlepiej jest celować w panów rozmnożonych i rozwiedzionych. Tobie poleciłabym to samo gdyby nie to, ze kręcą cię wyłącznie młodki a one rozpłód mają jescze przed sobą. Ale, co chyba ważniejsze, nie wiem jak zniósłbyś konieczność dzielenia uczuć kobiety z kimkolwiek. I tu chyba twój pies pogrzebany ;-) Bo ta moja koleżanka nie ma nic przeciwko dzieciom jako takim (ma siostrzeńców i lubi), ona po prostu nie widzi siebie w roli matki, a nie jest zazdrosna o każdy przejaw uwagi ;-)
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:04
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    ....i przestań narzekać na ród żeński co się tak prostacko chce rozmnażać.


                                                    Aandzia. Mniej jadu, to będziesz miała więcej czytania ze zrozumieniem.
                                                    Ja nie narzekam na "ród żeński", ja tylko pokazuje skale bo na tym forum często jest odkręcany kot ogonem. Panie tutaj twierdzą że faceci chcą mieć dzieci jak kobiety, a to jest stwierdzenie równie prawdziwe co to że "Polska i Nepal są krajami w których są góry". Niby prawdziwe, ale tu gdzie u nas góry się kończą, w Nepalu zaczynają się dopiero doliny. Tej delikatnej różnicy jakoś koleżanki nie wyłapują.

                                                    Uwierz mi, że ja sobie potrafię zorganizować swoje życie prywatne i nie potrzebuję uwag jak mam sobie radzić ze swoim podejściem. Nie nawracam też nikogo na swój styl życia.
                                                    Śmieszy mnie tylko gdy się tak niektóre koleżanki nadymają gdy pokazuję absurdy niektórych stwierdzeń.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:06
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > ....i przestań narzekać na ród żeński co się tak prostacko chce rozmnażać.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Aandzia. Mniej jadu, to będziesz miała więcej czytania ze zrozumieniem.
                                                    > Ja nie narzekam na "ród żeński", ja tylko pokazuje skale bo na tym forum często
                                                    > jest odkręcany kot ogonem. Panie tutaj twierdzą że faceci chcą mieć dzieci jak
                                                    > kobiety, a to jest stwierdzenie równie prawdziwe co to że "Polska i Nepal są k
                                                    > rajami w których są góry". Niby prawdziwe, ale tu gdzie u nas góry się kończą,
                                                    > w Nepalu zaczynają się dopiero doliny. Tej delikatnej różnicy jakoś koleżanki n
                                                    > ie wyłapują.

                                                    Zupełnie nie o tym pisałam, więc zostawmy kwestię kobiet, mężćzyzn i dzieci, niżej zresztą napiszę. Mam natomiast wrażenie, że w swoim niechceniu dzieci i planowaniu sobie życia pod tym kąem skupiasz się nie na tym, na czym powinieneś. Co cię obchodzi czego chcą kobiety, które nie powinny cię w ogóle interesować, bo mają inne życiowe wizje i plany? Daj im spokój, przestań też widzieć je tam, gdzie ich nie ma. Co mnie obchodzą faceci gustujący w chudych babach skoro ja nie jestem i nie będę chuda? Nie poświęcałam im chwili uwagi, nie mam też do nich emocjonalnego stosunku. Nie mój target, nie ma tematu.


                                                    >
                                                    > Uwierz mi, że ja sobie potrafię zorganizować swoje życie prywatne i nie potrzeb
                                                    > uję uwag jak mam sobie radzić ze swoim podejściem. Nie nawracam też nikogo na s
                                                    > wój styl życia.
                                                    > Śmieszy mnie tylko gdy się tak niektóre koleżanki nadymają gdy pokazuję absurdy
                                                    > niektórych stwierdzeń.

                                                    Wierzę ci ze potrafisz sobie satysfakcjonująco urządzić życie, nie mam co do tego wątpliwości. Nie odbieram też twoich wpisów jako prób nawrócenia na jakiś styl życia. Jeśli chodzi o dzieci to ja doskonale rozumiem lęk przed odpowiedzialnością i przed emocjonalnymi zagrożeniami. Całe życie mojego dziecka bałąm się śmiertelnie ze zachoruje, że coś mu się stanie, że ja umrę młodo i osierocę ;-)) Efekt tego był taki, że wychowałam samodzielne fajne stworzenie, bo ciągle mi się wydawało że już długo nie pożyję i starałam się zeby było maksymalnie do przodu i żeby miało jak najwięcej życzliwych ludzi wokół. Poza tym ojciec był neurologicznie i temperamentem moim przeciwieństwem, co dobrze na córkę wpłynęło.
                                                    Nie wiem o jakich absurdach mówisz, bo że baby chcą mieć częściej i w bardziej zdecydowany sposób dzieci to chyba nikt nie przeczy. No chyba ze twierdzisz, że faceci w ogóle nie chcą mieć dzieci, to na taki absurd się będę burzyć ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 19:48
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Nie wiem o jakich absurdach mówisz, bo że baby chcą mieć częściej i w bardziej
                                                    > zdecydowany sposób dzieci to chyba nikt nie przeczy. No chyba ze twierdzisz, że
                                                    > faceci w ogóle nie chcą mieć dzieci, to na taki absurd się będę burzyć ;-)

                                                    A mnie w ogole nie jest trudno go zrozumiec (w sensie co on chce przekazac, a nie jak to jest tak sie czuc) i nie wiem dlaczego tak sie krygujecie z tym zrozumieniem. Przeciez to jest proste. On chce przekazac, ze kobiety (masowo, dlatego mowi o skali zjawiska) chca dziecka i ta chec jest wazniejsza od mezczyzny jako czlowieka. Czyli nie tylko dochodzi do odrzucenia takiego kandydata jak Kutuzow, pomijam ekstremum, ze dla wielu jest z tego tytulu zjebem ale co najgorsze mezczyzna staje sie WYLACZNIE srodkiem do celu i to jest PONIZAJACE. Jest jeszcze jeden aspekt, ktory tu w dyskusji nie padl. Podobno czestokroc taka postawa kobiet czyni je w oczach meskich totalnie niepociagajacymi.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 20:23
                                                    Chcesz powiedziec, ze ci wszyscy, ktorzy zrobili kobitom dzieci byli wylacznie srodkiem do celu i czuja sie ponizeni?
                                                    Zycie to nie je bajka. Ktos nie pasuje to nie ma ze boli. Wczuj sie: jak ja babka waze 150 kg to mnie wiekszosc tez odrzuci, bo ten seks co on facet chce miec jest wazniejszy ode mnie jako czlowieka. No to czy ktos chce miec dzici czy nie chce jest po prostu rozpatrywane w kategoriach: czy to ten ta osoba czy pasuje do mnie czy mamy szanse byc szczesliwi razem. Inni maja inny problem, np. sa za mali i tez zostana odrzuceni, albo niektorzy sa cpunami, alkoholikami, prostytutkami i tez przez wiekszosc zostana odrzuceni. On ma taki "problem", inni maja inny problem, np. maja malego albo siedza na wozku. Sorry no. Takie sa realia. Mniejszosci zreszta zawsze trudniej.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 20:24

                                                    > A mnie w ogole nie jest trudno go zrozumiec (w sensie co on chce przekazac, a n
                                                    > ie jak to jest tak sie czuc) i nie wiem dlaczego tak sie krygujecie z tym zrozu
                                                    > mieniem. Przeciez to jest proste. On chce przekazac, ze kobiety (masowo, dlateg
                                                    > o mowi o skali zjawiska) chca dziecka i ta chec jest wazniejsza od mezczyzny ja
                                                    > ko czlowieka.

                                                    Kobiety w pewnym wieku (od 30-tki) tak, masowo chcą mieć dziecko. Kobiety młode oraz kobiety zakochane bez względu na wiek masowo chcą tylko mężczyzny. Tego konkretnego jeśli już go mają albo wielkiej miłości co jej jeszcze nie.poznały. Niewiele młódek myśli o rodzinie i dzidziusu. Ale nawet wiele z nich gdzieś tam z tylu głowy mają myśl "może, bardzo może, kiedyś jednak zechcę". Więc ZDECYDOWANE "NIE" na dzieci co najmniej zastanawia.


                                                    . Czyli nie tylko dochodzi do odrzucenia takiego kandydata jak Kutu
                                                    > zow, pomijam ekstremum, ze dla wielu jest z tego tytulu zjebem ale co najgorsze
                                                    > mezczyzna staje sie WYLACZNIE srodkiem do celu i to jest PONIZAJACE. Jest jesz
                                                    > cze jeden aspekt, ktory tu w dyskusji nie padl.

                                                    Tu chodzi o realizację życiowych celów. Dzieci i rodzina 2+coś tam jest dla większości kobiet około trzydziestki jednym z warunków dobrego życia. Pełnego, szczęśliwego, spełnionego. Jak taka trzydziestka spotyka pana to zanim się zaangażuje pomyśli czy zaangażowanie z dużym prawdopodobieństwem nie skończy się dla niej bólem, szarpaniną i dużym rozjazdem za jakiś czas. Przynajmniej powinna i chwała tym co czasem jednak myślą. I jak spotka Kutuzowa tomoże się ustosunkować do tego co on jej w kwestii przyszłego życia rodzinnego proponuje. Dla mnie git. Czemu Kutuzow miałby się źle czuć z powodu braku zainteresowania trwałym związkiem z nim za to absolutnie bez dzieci? To jest jego cecha, jedna z wielu jakie rzuca na rynek damsko-męski. Czy pan X z.cechą "głębokie zaangażowanie religijne" ma się czuć źle bo aandzie omijają go z daleka gdyż ponieważ wiedzą, że szczęścia w związku ludzi o tak odmiennym stosunku do religii nie będzie? Niech sobie pan X znajdzie panią, dla której ta jego cecha będzie wartością a nie balastem i niech się czuje dobrze taki jaki jest chociaż aandzie go nie chcą.



                                                    Podobno czestokroc taka postawa
                                                    > kobiet czyni je w oczach meskich totalnie niepociagajacymi.
                                                    >
                                                    Jaka postawa, że chcą albo wiedzą za niedługo mogą chcieć;dziecka?
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 20:48
                                                    Zapomniałam dodać: mężczyzna nie jest środkiem do celu czyli do zrobienia sobie dzidziusia dla tych dziewczyn co Kutuzowa nie chciały. Jest kandydatem na towarzysza wspólnego życia którego kształt dziewczyna jakoś sobie wyobraża. A Kutuzow proponuje jej zupełnie inny kształt.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 21:41
                                                    "Zapomniałam dodać: mężczyzna nie jest środkiem do celu czyli do zrobienia sobie dzidziusia dla tych dziewczyn co Kutuzowa nie chciały. Jest kandydatem na towarzysza wspólnego życia którego kształt dziewczyna jakoś sobie wyobraża. A Kutuzow proponuje jej zupełnie inny kształt."

                                                    Dokladnie. Tez kiedys slyszalam opinie jednej babki: "Jezeli moglabys sobie wyobrazic z tym konkretnym facetm miec dziecko, to znaczy, ze to jest wlasnie TEN facet". Mnie to akurat przekonuje, w wielu przypadkach wlasnie tak jest. Nie z kazdym facet chcialoby sie czy chce sie miec dziecko.
                                                  • ninek04 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 22:06
                                                    kag73 napisała
                                                    >Dokladnie. Tez kiedys slyszalam opinie jednej babki: "Jezeli moglabys sobie wyobrazic z tym konkretnym facetm miec dziecko, to znaczy, ze to jest wlasnie TEN facet". Mnie to akurat przekonuje, w wielu przypadkach wlasnie tak jest. Nie z kazdym facet chcialoby sie czy chce sie miec dziecko.<

                                                    Wyobrazić to też bym sobie mogła, że akurat z tym i że to jest TEN facet, ale to wcale nie musi przekładać się na chęć posiadania z nim dziecka ani teraz, ani później, ani kiedykolwiek. I to nie jest żaden argument, że ten facet nie jest właściwy dla mnie.
                                                  • ninek04 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 21:10
                                                    aandzia43 napisała
                                                    >. Kobiety młode oraz kobiety zakochane bez względu na wiek masowo chcą tylko mężczyzny. Tego konkretnego jeśli już go mają albo wielkiej miłości co jej jeszcze nie.poznały. Niewiele młódek myśli o rodzinie i dzidziusu. A<

                                                    No niekoniecznie tak wiele młódek to o tym dzidziusiu nie myśli. Wystarczy pojechać na wieś, albo do mniejszych miejscowości-,tam też żyją ludzie w końcu ;) i tam jak najbardziej te młode bardzo szybko pragną szybko wyjść za mąż, mieć dziecko, w pewien sposób nawet rywalizują ze sobą, która zrobi to szybciej, która którą ubiegnie, bo szybkie zamążpójście, a zaraz potem dzieci to pewien rodzaj sukcesu.Taka jest rzeczywistość.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 21:34
                                                    Owszem Ninek, ale Kutuzow na wsi nie grasuje ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 01:56
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Jaka postawa, że chcą albo wiedzą za niedługo mogą chcieć;dziecka?

                                                    Przeciez nawet wytluscilam drukowanymi literami slowa klucze.

                                                    > Tu chodzi o realizację życiowych celów.

                                                    Zdaje sobie sprawe: najpierw ja, potem moje cele, a na koncu ktos, kto mi je pomoze osiagnac.
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 09:17
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Zdaje sobie sprawe: najpierw ja, potem moje cele, a na koncu ktos, kto mi je po
                                                    > moze osiagnac.

                                                    To jest naturalny schemat postepowania znacznej wiekszosci ludzi.
                                                    Kobiety czesto zarzucaja mezczyznom egoizm. Moim zdaniem to trafna ocena, niemniej - troche jednostronna. Kobiety sa rownie egoistyczne, jedyna roznica wychodzi w odmiennych celach do zrealizowania ;)
                                                    Stad pole do porozumienia w zwiazku lezy w posiadaniu *wspolnych* celow. Dlatego tez rozpada sie tak duzo malzenstw, bo jednak zwyczajowo cele stereotypowo meskie i kobiece dosc znaczaco sie roznia.

                                                    Prawdopodobienstwo udanego zwiazku mezczyzny i kobiety lezy w posiadaniu odpowiednio duzej czesci wspolnej zbiorow ich osobistych celow.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 11:55
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > To jest naturalny schemat postepowania znacznej wiekszosci ludzi.
                                                    > Kobiety czesto zarzucaja mezczyznom egoizm. Moim zdaniem to trafna ocena, niemn
                                                    > iej - troche jednostronna. Kobiety sa rownie egoistyczne, jedyna roznica wychod
                                                    > zi w odmiennych celach do zrealizowania ;)

                                                    Jesli zarzucaja to prawdopodobnie dlatego, ze oceniaja, ze meskie cele sa glupie i plytkie, a kobiece sa madre i sluszne typu: chce miec z toba dziecko, bo czuje, ze jestes jedyny w moim zyciu, wlasnie TEN, a ja chce sobie tylko niezobwiazujaco poruchac w milej atmosferze ;-)))

                                                    > Stad pole do porozumienia w zwiazku lezy w posiadaniu *wspolnych* celow. Dlateg
                                                    > o tez rozpada sie tak duzo malzenstw, bo jednak zwyczajowo cele stereotypowo me
                                                    > skie i kobiece dosc znaczaco sie roznia.
                                                    >
                                                    > Prawdopodobienstwo udanego zwiazku mezczyzny i kobiety lezy w posiadaniu odpowi
                                                    > ednio duzej czesci wspolnej zbiorow ich osobistych celow.

                                                    Trudno sie nie zgodzic. Problem w tym, ze o celach na poczatku zwiazku sie nie mowi wprost, bo to odziera z bajki, romansu. Zobacz jak sluchasz o czyis poczatkach zwiazku, to wiekszosc gada 'ano tak jakos samo wyszlo, nie planowalam, a tu wielka milosc, piorun sycylijski, ect.' A w innych dziedzinach zycia jak sie do czegos nie przygotujesz, nie zaplanujesz i nie wykonasz, to gowno z tego wyjdzie. Nie wiem, trudne to wszystko.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 12:00
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Trudno sie nie zgodzic. Problem w tym, ze o celach na poczatku zwiazku sie nie mowi wprost, bo to odziera z bajki, romansu. Zobacz jak sluchasz o czyis poczatkach zwiazku, to wiekszosc gada 'ano tak jakos samo wyszlo, nie planowalam, a tu wielka milosc, piorun sycylijski, ect.'
                                                    -----------------------
                                                    Dokładnie. Pewnego dnia moja mnie poinformowała, że jest w ciąży. Do tej pory w ogóle nie było tematu. Byłem trochę zaskoczony, ale tylko trochę. Objąłem ja i powiedziałem: Super, czy coś w tym stylu.
                                                  • urquhart Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 12:09
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > To jest naturalny schemat postepowania znacznej wiekszosci ludzi.
                                                    > > Kobiety czesto zarzucaja mezczyznom egoizm. Moim zdaniem to trafna ocena,
                                                    > niemn
                                                    > > iej - troche jednostronna. Kobiety sa rownie egoistyczne, jedyna roznica
                                                    > wychod
                                                    > > zi w odmiennych celach do zrealizowania ;)
                                                    >
                                                    > Jesli zarzucaja to prawdopodobnie dlatego, ze oceniaja, ze meskie cele sa glupi
                                                    > e i plytkie, a kobiece sa madre i sluszne typu: chce miec z toba dziecko, bo cz
                                                    > uje, ze jestes jedyny w moim zyciu, wlasnie TEN, a ja chce sobie tylko niezobwi
                                                    > azujaco poruchac w milej atmosferze ;-)))

                                                    Pamietacie receptę na budująca relację w odróżnieniu on narcystycznrj postawy wszystkowiedzocej ciotki (dziada) ?
                                                    a. Zainteresowanie puktem widzenia drugiej strony i jej uczuciami 
                                                    b. Tolerowanie ambiwalencji w dlugiej relacjii
                                                    c. Uznanie istnienia konfliktu interesów i swojego udzialu, wkładu w ten konflikt
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 12:43

                                                    > Pamietacie receptę na budująca relację w odróżnieniu on narcystycznrj postawy w
                                                    > szystkowiedzocej ciotki (dziada) ?
                                                    > a. Zainteresowanie puktem widzenia drugiej strony i jej uczuciami 
                                                    > b. Tolerowanie ambiwalencji w dlugiej relacjii
                                                    > c. Uznanie istnienia konfliktu interesów i swojego udzialu, wkładu w ten konfli
                                                    > kt


                                                    Tak tak, pamiętamy. Związkowo przerobiłam to kilkanaście lat temu ;-) Poza związkowo sprawdza się też. Ot, dojrzewanie.
                                                  • ninek04 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 18:38
                                                    sabat3 napisał
                                                    >Kobiety sa rownie egoistyczne, jedyna roznica wychodzi w odmiennych celach do zrealizowania ;<

                                                    No nie wiem, czy aż tak egoistyczne, bo na pewnym etapie bierze się odpowiedziedzialność za te cele, które wcześniej już się zrealizowało, i wtedy celem staje się dożyć do momentu, w którym już nikomu nie musi być się potrzebnym, mając tę świadomość, że ci wszyscy bliscy są już niezależni od nas, i że dadzą sobie nieźle radę w życiu bez nas - w sumie o to się rozchodzi, gdy już człowiek zdecyduje się na dzieci.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 11:36

                                                    > > Tu chodzi o realizację życiowych celów.
                                                    >
                                                    > Zdaje sobie sprawe: najpierw ja, potem moje cele, a na koncu ktos, kto mi je po
                                                    > moze osiagnac.
                                                    >

                                                    Ano tak, dobra kolejność żeby siebie i bliźniego nie ukrzywdzić. Dlatego Kutuzow najpierw wie że chce kobiety która będzie z nim codziennie uprawiać seks, nigdy nie będzie chciała dziecka, nie ma już dziecka, jest od niego co najmniej 10 lat młodsza oraz parę innych warunków, a potem dopiero pojawi się konkretna kobieta. I niech tak będzie.
                                                  • wont2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:31
                                                    Zawsze mozna zrobic sobie cichaczem wazektomie, nikomu bron boze o tym w zadnym wypadku nie mowic, nawet po pijaku i w stanie zakochania, zeby sie nie rozeszlo i radosnie pukac laski, ktore wyobrazily sobie ze bylbys niezlym kandydatem na tatusia. Tylko nie wiem czy mozna byloby golic jaja, jakies blizny po tym chyba sa.
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:38
                                                    wont2 napisał:

                                                    >Tylko nie wiem czy mozna byloby golic jaja, jakies blizny po tym chyba sa.

                                                    O ile się goli, ja mam hipstersko owłosione i nie mam zamiaru tego zmieniać :D
                                                  • wont2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:44
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > O ile się goli, ja mam hipstersko owłosione i nie mam zamiaru tego zmieniać :D
                                                    ------
                                                    A ogoliles kiedys? Mowie ci - zajebiste uczucie. Sa takie mile w dotyku, bardziej wrazliwe na bodzce. Dobrze, ze nie jestem psem bo bym sie codziennie lizal po wygolonych jajach :)
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:49
                                                    wont2 napisał:
                                                    > A ogoliles kiedys? Mowie ci - zajebiste uczucie. Sa takie mile w dotyku, bardzi
                                                    > ej wrazliwe na bodzce. Dobrze, ze nie jestem psem bo bym sie codziennie lizal p
                                                    > o wygolonych jajach :)

                                                    Nie, bo by to idiotycznie wyglądało. Całe ciało mam dość owłosione i nagle łyse jaja? Straaange... ;) Musiałbym się cały wydepilować, a to już porażka wizerunkowa na całej linii. Czułbym się źle. Usuwałem sobie zbyt bujne owłosienie w niektórych miejscach, ale to raczej na zasadzie przycinki niż golenia.
                                                  • wont2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:55
                                                    Sprobuj, co ci szkodzi. Ja kiedys ogolilem klate i byl zonk ale golenie jaj to bingo :)
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 12:10
                                                    "Sprobuj, co ci szkodzi. Ja kiedys ogolilem klate i byl zonk ale golenie jaj to bingo :)"

                                                    Tez tak sadze. Gole jaja sa bardzo fajne :)
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 12:06
                                                    No widzisz takie owlosienie a urqu ci przypisuje estrogenowosc :)
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:14
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No widzisz takie owlosienie a urqu ci przypisuje estrogenowosc :)

                                                    A co takiego zlego jest w tym estrogenie? Ja nawet ostatnio wyczytalam, ze jest on odpowiedzialny za budowe miesni u kobiet, tak samo jak testosteron. Poza tym Urqu chodzilo o pewna zauwazalna charakterystyke typu sabatowego, a sama nazwa, zwal jak zwal, co to za problem.

                                                    Sabatowi tez sie nie podobaja meske cechy kobiet, ktore stanowia wg niego plage na forum. I co mamy sie na to obrazac? Albo ciegle do tego wracac i wytykac? A co to da? Staniemy sie bardziej kobiece mnozac zaprzeczenia?
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:55
                                                    "A co takiego zlego jest w tym estrogenie?"

                                                    Ja nie pisze, ze cos zlego jest w estrogenie. Ja pisze, ze urqu wydaje osady z dupy wziete.
                                                    Pomijam, ze etrogen u kobiety to nie to samo co estrogen u faceta.
                                                  • urquhart Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 16:21
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Ja nie pisze, ze cos zlego jest w estrogenie. Ja pisze, ze urqu wydaje osady z
                                                    > dupy wziete.
                                                    > Pomijam, ze etrogen u kobiety to nie to samo

                                                    Ty kag wiesz przeciez lepiej nawet nie zagladajac do jakis durnych testów czy opisów zachowań ? :)

                                                    Po tylu latach tlumaczenia nie dotarlo ze chodzi o neuroprzekazniki determinujace mechanizm nagrody w mózgu i emocje a nie ogolna gospodarkę fizjologiczną... No trudno, za skomplikowane prościej sie nie da.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 16:33
                                                    "Ty kag wiesz przeciez lepiej nawet nie zagladajac do jakis durnych testów czy opisów zachowań ? :)

                                                    Nie ja nie, Ty wiesz lepiej. Pierdole testu nie robie zapytam : Urqu jakim typem ja jestem wedlug Fisher?
                                                  • ninek04 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 16:55
                                                    kag 73
                                                    >Nie ja nie, Ty wiesz lepiej. Pierdole testu nie robie zapytam : Urqu jakim typem ja jestem wedlug Fisher?<
                                                    Jak to jakim? Dyrektor - to widać ( czuć) gołym okiem, bez robienia testu ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 18:09
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Jak to jakim? Dyrektor - to widać ( czuć) gołym okiem, bez robienia testu ;)

                                                    Przeciez to sugerowal ale z jakis przyczyn (?) jest to dla niej obrazliwe (??)
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 16:36
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Ty kag wiesz przeciez lepiej nawet nie zagladajac do jakis durnych testów czy o
                                                    > pisów zachowań ? :)

                                                    Kag pewnie jak moja matka dysponuje tzw 'inteligencja wrodzona' ;-) NIe musi niczego czytac ani analizowac. Nie dziwie sie, ze Wont sie pytal czy uczy tez syna matmy, a Kutuzow powatpienia w jej mozliwosci szybkiego pomnazania majatku ;)
                                                  • ninek04 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:39
                                                    kutuzow napisała
                                                    >SERIO??? Przecież to jest zaj***cie proste. Podałem Wam statystyki, jak wygląda zainteresowanie Pań facetami którzy dzieci mieć nie chcą (a wydaje mi się że wazektomia jest tutaj dość dobrym wskaźnikiem tego braku zainteresowania dziećmi). Zawle się oburzała jakim to trzeba być żeby tak wprost komunikować brak zainteresowania dzidziusiem....po czym niczym złota rybka się dziwi "ale dlaczego faceci stadnie nie idą na wazektomie".... właśnie dlatego, że potem 99% napotkanych lasek reaguje tak jak Zawle.<

                                                    Już pisałam wcześniej, że większość kobiet, tych zainteresowanych posiadaniem pełnej rodziny nie wejdzie w związek z mężczyzną, który wykluczy posiadanie dzieci i to na samym wstępie. Trzeba szukać takich, które też nie mają nic przeciwko. Dla mnie mężczyzna, który od razu by zastrzegł, że dzieci mieć nie zamierza i nie ma szans na to, by mu się odmieniło nie jest żadnym, wybrakowanym egzemplarzem, wręcz przeciwnie- po prostu rozumiem jego decyzję i powody braku potrzeby, które są normalne i racjonalne, a już jakby oznajmił, że jest po wazektomii, no to tylko brać takiego z otwartymi rękami.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:54
                                                    "Trzeba szukać takich, które też nie mają nic przeciwko. Dla mnie mężczyzna, który od razu by zastrzegł, że dzieci mieć nie zamierza i nie ma szans na to, by mu się odmieniło nie jest żadnym, wybrakowanym egzemplarzem, wręcz przeciwnie- po prostu rozumiem jego decyzję i powody braku potrzeby, które są normalne i racjonalne, a już jakby oznajmił, że jest po wazektomii, no to tylko brać takiego z otwartymi rękami."

                                                    No widzisz, kutuzow, w razie "w"(czego Ci bron Boze nie zycze:)), masz kandydatke :)
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 12:01
                                                    kag73 napisała:
                                                    > No widzisz, kutuzow, w razie "w"(czego Ci bron Boze nie zycze:)), masz kandydat
                                                    > ke :)

                                                    Dziewczyny, Kutuzow wam odpowiedział. Chodzi o statystyki. To że Ninek nie ma nic przeciwko, albo że kobieta Kutuzowa nie chce mieć dzieci, to nie oznacza, że większość kobiet ma to gdzieś, albo że większość kobiet nie chce mieć dzieci. Chłop nie chce ograniczać sobie pola manewru ;)
                                                    Sorry Kutuzow za bawienie się w Twojego rzecznika prasowego :D
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 12:13
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Sorry Kutuzow za bawienie się w Twojego rzecznika prasowego :D

                                                    :-)

                                                    Dobrze sobie radzisz...
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:05
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Trzeba szukać takich, które też nie mają nic przeciwko. Dla mnie mężczyzna, kt
                                                    > óry od razu by zastrzegł, że dzieci mieć nie zamierza i nie ma szans na to, by
                                                    > mu się odmieniło nie jest żadnym, wybrakowanym egzemplarzem, wręcz przeciwnie-
                                                    > po prostu rozumiem jego decyzję i powody braku potrzeby, które są normalne i ra
                                                    > cjonalne, a już jakby oznajmił, że jest po wazektomii, no to tylko brać takiego
                                                    > z otwartymi rękami."
                                                    >
                                                    > No widzisz, kutuzow, w razie "w"(czego Ci bron Boze nie zycze:)), masz kandydat
                                                    > ke :)

                                                    To, ze Kutuzow dla takich Ninkow nie jest wybrakowanym egzemplarzem nie zalatwia sprawy, bo Ninki sa dla Kutuzowa wybrakowanymi egzemplarzami, z wiadomych wzgledow.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 15:07
                                                    "To, ze Kutuzow dla takich Ninkow nie jest wybrakowanym egzemplarzem nie zalatwia sprawy, bo Ninki sa dla Kutuzowa wybrakowanymi egzemplarzami, z wiadomych wzgledow."

                                                    Oooo, tak mi przykro :(
                                                    Bo w tym caly jest ambaras, zeby dwoje chcialo na raz :)
                                                  • zawle Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 09:09

                                                    kutuzow napisał:
                                                    > SERIO??? Przecież to jest zaj***cie proste. Podałem Wam statystyki, jak wygląda
                                                    > zainteresowanie Pań facetami którzy dzieci mieć nie chcą (a wydaje mi się że w
                                                    > azektomia jest tutaj dość dobrym wskaźnikiem tego braku zainteresowania dziećmi
                                                    > ). Zawle się oburzała jakim to trzeba być żeby tak wprost komunikować brak zain
                                                    > teresowania dzidziusiem....po czym niczym złota rybka się dziwi "ale dlaczego f
                                                    > aceci stadnie nie idą na wazektomie".... właśnie dlatego, że potem 99% napotkan
                                                    > ych lasek reaguje tak jak Zawle.

                                                    Ale to Ciebie chyba nie dotyczy, bo Ty sie pojawiasz tylko w watkach o dzieciach:)))
                                                  • urquhart Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 09:23
                                                    zawle:
                                                    > > ). Zawle się oburzała jakim to trzeba być żeby tak wprost komunikować bra
                                                    > k zain
                                                    > > teresowania dzidziusiem.
                                                    > Ale to Ciebie chyba nie dotyczy, bo Ty sie pojawiasz tylko w watkach o dzieciac
                                                    > h:)))

                                                    Lepiej zapobiegac niz leczyć Powiadają?

                                                    Widzę na fejsie dziś kolejne wpisy koleżanek z pracy nad niemowletami: (Kubus)Moja najwieksza milosc (wykrzykniki)
                                                    Znaczy to logicznie tyle ze ktos przestał też byc ta dotychczasową największa miłością Nie?

                                                    Jak ktos wrażliwy to strata i świadomość tego może boleć.
                                                    Ja pisala Milska testiseronowych agresywnych damsich bokserow takie rozkminy nie dotyczą.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 09:37
                                                    urquhart napisał:


                                                    > Jak ktos wrażliwy to strata i świadomość tego może boleć.
                                                    > Ja pisala Milska testiseronowych agresywnych damsich bokserow takie rozkminy nie dotyczą.
                                                    ----------------------
                                                    Raczej facetów pewnych siebie i pewnych uczucia swojej kobiety. Synek dla matki jest półbóstwem, które stworzyła. Nie należy być o niego zazdrosnym.
                                                    A słowa to mają generalnie małe znaczenie.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 10:40
                                                    "Raczej facetów pewnych siebie i pewnych uczucia swojej kobiety. Synek dla matki jest półbóstwem, które stworzyła. Nie należy być o niego zazdrosnym.
                                                    A słowa to mają generalnie małe znaczenie."

                                                    Czy tylko synek nie wiem, moze corunia tez, natura to tak sprytnie urzadzila po prostu. Chociaz nie wszystkie kobiety z automatu tak maja.
                                                    Co do reszty sie zgadzam.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 10:43
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Raczej facetów pewnych siebie i pewnych uczucia swojej kobiety. Synek dla matki jest półbóstwem, które stworzyła. Nie należy być o niego zazdrosnym. A słowa to mają generalnie małe znaczenie."
                                                    >
                                                    > Czy tylko synek nie wiem, moze corunia tez,
                                                    -------------
                                                    Relacja matka - syn jest inna, niz matka - corka. Podobnie zreszta jak ojciec - corka i ojciec - syn.
                                                  • urquhart Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 11:11
                                                    > Raczej facetów pewnych siebie i pewnych uczucia swojej kobiety. Synek dla matki
                                                    > jest półbóstwem, które stworzyła. Nie należy być o niego zazdrosnym.

                                                    Ciesz sie zatem ze masz same córki Marek i żonę bez posagu destrukcyjnych schematów rodzinnych. Gratuluję!
                                                    Ale nie deprecjonujuj znaczenia zjawiska ktorego znajomosc mechanizmu u predyspozycji może pomóc innym ktorych dotyczy
                                                    Polerujac sobie aureole ze inni powinni miec jak ty, nikomu poza sobą nie pomożesz a możesz zaszkodzić a na pewno irytować.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 11:25
                                                    urquhart napisał:

                                                    > > Raczej facetów pewnych siebie i pewnych uczucia swojej kobiety. Synek dla
                                                    > matki
                                                    > > jest półbóstwem, które stworzyła. Nie należy być o niego zazdrosnym.
                                                    >
                                                    > Ciesz sie zatem ze masz same córki Marek i żonę bez posagu destrukcyjnych schem
                                                    > atów rodzinnych. Gratuluję!
                                                    > Ale nie deprecjonujuj znaczenia zjawiska ktorego znajomosc mechanizmu u predys
                                                    > pozycji może pomóc innym ktorych dotyczy
                                                    > Polerujac sobie aureole ze inni powinni miec jak ty, nikomu poza sobą nie pomoż
                                                    > esz a możesz zaszkodzić a na pewno irytować.

                                                    Matek ma dwie córki i syna. Ty zaś polerując ordery kombatanckie nie wciskaj ich reszcie świata ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 11:46
                                                    urquhart napisał:

                                                    > > Raczej facetów pewnych siebie i pewnych uczucia swojej kobiety. Synek dla matki jest półbóstwem, które stworzyła. Nie należy być o niego zazdrosnym.
                                                    >
                                                    > Ciesz sie zatem ze masz same córki Marek i żonę bez posagu destrukcyjnych schem
                                                    > atów rodzinnych. Gratuluję!
                                                    > Ale nie deprecjonujuj znaczenia zjawiska ktorego znajomosc mechanizmu u predyspozycji może pomóc innym ktorych dotyczy Polerujac sobie aureole ze inni powinni miec jak ty, nikomu poza sobą nie pomożesz a możesz zaszkodzić a na pewno irytować.
                                                    -------------------
                                                    Mam też syna i stąd wiem z bliska jak to działa.
                                                    Poza tym mam jeszcze 3 wnuków i wnuczkę więc coś wiem w temacie.
                                                    Nie deprecjonuję zjawiska, a generalnie zgadzam się z tym, co napisałeś.
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 09:47
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Widzę na fejsie dziś kolejne wpisy koleżanek z pracy nad niemowletami: (Kubus)M
                                                    > oja najwieksza milosc (wykrzykniki)
                                                    > Znaczy to logicznie tyle ze ktos przestał też byc ta dotychczasową największa m
                                                    > iłością Nie?

                                                    Do diabla z miloscia, posada najwiekszej fascynacji erotycznej jest znacznie fajniejsza ;)

                                                    Ale chyba dotknales clue. Jesli kobieta cie przed urodzeniem dzieci nie pozadala, a tylko lubila/byla przyzwyczajona/przywiazana, to Twoja osoba zostanie "zdetronizowana" w swiecie jej hierarchii wartosci.
                                                    Erotyki dzidzius tak latwo nie wyprze, przynajmniej nie dlugoterminowo. Przy wahaniu hormonow po porodzie przez krotki czas moze tak byc.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 10:00
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Ale chyba dotknales clue. Jesli kobieta cie przed urodzeniem dzieci nie pozadala, a tylko lubila/byla przyzwyczajona/przywiazana, to Twoja osoba zostanie "zdetronizowana" w swiecie jej hierarchii wartosci.
                                                    > Erotyki dzidzius tak latwo nie wyprze, przynajmniej nie dlugoterminowo. Przy wahaniu hormonow po porodzie przez krotki czas moze tak byc.
                                                    ----------------
                                                    Zgadzam się.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 10:16
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    > > Ale chyba dotknales clue. Jesli kobieta cie przed urodzeniem dzieci nie p
                                                    > ozadala, a tylko lubila/byla przyzwyczajona/przywiazana, to Twoja osoba zostani
                                                    > e "zdetronizowana" w swiecie jej hierarchii wartosci.
                                                    > > Erotyki dzidzius tak latwo nie wyprze, przynajmniej nie dlugoterminowo. P
                                                    > rzy wahaniu hormonow po porodzie przez krotki czas moze tak byc.
                                                    > ----------------
                                                    > Zgadzam się.


                                                    Też się zgadzam. Erotyki nie wyparły mi na długo miłość do dziecka, straszliwe zmęczenie i depresja poprodowa.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 12:19
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Też się zgadzam. Erotyki nie wyparły mi na długo miłość do dziecka, straszliwe
                                                    > zmęczenie i depresja poprodowa.

                                                    A co ostatecznie ja wyparlo?
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 12:38
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Też się zgadzam. Erotyki nie wyparły mi na długo miłość do dziecka, stras
                                                    > zliwe
                                                    > > zmęczenie i depresja poprodowa.
                                                    >
                                                    > A co ostatecznie ja wyparlo?


                                                    Ostatecznie nic, była do końca. Po drodze jeśli zanikała to z powodu nieporozumień i rozjazdów w róznych kwestiach życiowych, z powodu naszych różnych wad. Z powodu stosunku do erotyki również (ja byłam bardziej wysokoerotyczna, on wysokolibidowy ale mało otwarty emocjonalnie). Były kołysania łódką (to ja), była duża bliskość i poczucie bezpieczeństwa, wszystko było. A pełny seks z własnej inicjatywy zaczęłam uprawiać w miesiąc po porodzie, keidy jescze nie mogłam swobodnie usiąść na tyłku z powodu cięcia ;-)
                                                  • urquhart Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 10:17
                                                    > Ale chyba dotknales clue. Jesli kobieta cie przed urodzeniem dzieci nie pozadal
                                                    > a, a tylko lubila/byla przyzwyczajona/przywiazana, to Twoja osoba zostanie "zde
                                                    > tronizowana" w swiecie jej hierarchii wartosci

                                                    Clue to jest to ze w momencie tego przewartosciowania odpala się zablokowany podswiadomy skrypt destrukcjii rodzinnej nienawisci do wlasnego ojca archetypu mężczyny projetowany na partnera. I o tym wspominaja zawsze przy psychoterapii par.

                                                    Czy jak niemal wszystkie dziewczyny z forum twoja slubna jako dziecko nie byla karmiona rozczarowaniem mezczyznami przez matkę i jadem niecheci do ojca?
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 10:29
                                                    "Czy jak niemal wszystkie dziewczyny z forum twoja slubna jako dziecko nie byla karmiona rozczarowaniem mezczyznami przez matkę i jadem niecheci do ojca?"

                                                    Ja nie bylam. Nie wiem jak inne dziewczyny z forum, ale faktem jest, ze nie kazda dziewczyna tutaj na forum zablokowla sie na seks albo go z mezem nie chciala. A jezeli tak bylo to powody, z tego co pamietam, byly inne. Wiec nie zawsze wszystkiemu winna jest matka :)
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 11:41
                                                    y jak niemal wszystkie dziewczyny z forum twoja slubna jako dziecko nie byla
                                                    > karmiona rozczarowaniem mezczyznami przez matkę i jadem niecheci do ojca?

                                                    Nie. Matka dlugo nie podala jej nawet imienia ojca. Tematu ojca nie bylo, wiec nie mogla byc karmiona nienawiscia do niego. W ogole nie bylo tematu mezczyzn u nich w domu.
                                                    Cos jak ta sekta religijna. Tabu.
                                                  • urquhart Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 11:56
                                                    > Nie. Matka dlugo nie podala jej nawet imienia ojca. Tematu ojca nie bylo, wiec
                                                    > nie mogla byc karmiona nienawiscia do niego. W ogole nie bylo tematu mezczyzn u
                                                    > nich w domu.
                                                    > Cos jak ta sekta religijna. Tabu.

                                                    To jeszcze gorzej. Ty jeses podobnie wypartym dla nej. Jak chcialbys coś zmienić to wiedz ze w tym tkwi pierwotna przyczna samospelnuajacej się przepowiedni. Czy raczej klatwy. Dużo i tym piszą jak juz wiesz czego szukać.
                                                  • ninek04 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 18:55
                                                    urquhart napisał
                                                    >Czy jak niemal wszystkie dziewczyny z forum twoja slubna jako dziecko nie byla karmiona rozczarowaniem mezczyznami przez matkę i jadem niecheci do ojca?<

                                                    Nigdy nie byłam karmiona tym rodzajem niechęci,przez nikogo w rodzinie, a wychowywałam się w rodzinie wielopokoleniowej, gdzie dziadkowie ze strony ojca byli mi bliżsi niż rodzice. Rodzice, oboje zresztą nie okazywali mi bliskości, czułości, zainteresowania i wsparcia - to jakby były dwa osobne światy, ich i nasz, z siostrą. Z tym że ja nie mam kompletnie żalu ani pretensji, po latach nasze relacje są dość bliskie i ważne, już nie mówiąc o moich dzieciach, które swoich dziadków uwielbiają i kochają nad życie, gdyby ich zabrakło, ta strata byłaby bardzo odczuwalna. Sposób postrzegania zmienia się z czasem, perspektywa jest inna, stąd te zadry, uwierające wcześniej, w młodości z wiekiem tracą na znaczeniu i nie są żadnym punktem odniesienia do tego, co stało się i staje później.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 19:13
                                                    "Nigdy nie byłam karmiona tym rodzajem niechęci,przez nikogo w rodzinie, a wychowywałam się w rodzinie wielopokoleniowej, gdzie dziadkowie ze strony ojca byli mi bliżsi niż rodzice. Rodzice, oboje zresztą nie okazywali mi bliskości, czułości, zainteresowania i wsparcia - to jakby były dwa osobne światy, ich i nasz, z siostrą."

                                                    To nie do konca to samo, bo to, ze rodzice nie okazywali Ci bliskosci czy czulosci nie jest rownoznaczne z "karmieniem rozczarowaniem mezczyznami przez matke". W dodatku Ty kogos mialas, mialas dziadkow na miejscu i siostre. I to kompletnie pokrywalo Twoje zapotrzebowanie. Ja tez sie wychowywalam w rodzinie wielopokoleniowej i tez uwielbialam moich dziadkow. Takie byly realia. Matka i ojciec pracowali oboje na caly etat, czyli to co propaguje wielu w ostatnim czasie, niedawno chyba Urqu. Ale nami dziecmi zajmowali sie dziadkowie i tez nie odczuwalam zadnego braku, bo gruncie rzeczy dziadkowie pod jednym dachem to jak rodzice, wiec tu sie wyrownywalo. To byly wlasnie takie czasy, Wont mial klucz na szyi, Ty i ja mialysmy dziadkow w domu a rodzice robili swoje, byli zajeci chodzeniem do roboty a potem cala reszta. Nadmiernego cyrtolenia sie dziecmi ze strony rodzicow nie bylo. Teraz sa inne czasy, inne oczekiwania i inne wymogi. Czesto dziadkow nie ma miejscu, rodziny sa mniejsze i swiadomosc tez inna.

                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 19:24
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Nigdy nie byłam karmiona tym rodzajem niechęci,przez nikogo w rodzinie, a wych
                                                    > owywałam się w rodzinie wielopokoleniowej, gdzie dziadkowie ze strony ojca byli
                                                    > mi bliżsi niż rodzice. Rodzice, oboje zresztą nie okazywali mi bliskości, czuł
                                                    > ości, zainteresowania i wsparcia - to jakby były dwa osobne światy, ich i nasz,
                                                    > z siostrą."
                                                    >
                                                    > To nie do konca to samo, bo to, ze rodzice nie okazywali Ci bliskosci czy czulo
                                                    > sci nie jest rownoznaczne z "karmieniem rozczarowaniem mezczyznami przez matke"
                                                    > . W dodatku Ty kogos mialas, mialas dziadkow na miejscu i siostre. I to komplet
                                                    > nie pokrywalo Twoje zapotrzebowanie. Ja tez sie wychowywalam w rodzinie wielopo
                                                    > koleniowej i tez uwielbialam moich dziadkow. Takie byly realia. Matka i ojciec
                                                    > pracowali oboje na caly etat, czyli to co propaguje wielu w ostatnim czasie, ni
                                                    > edawno chyba Urqu. Ale nami dziecmi zajmowali sie dziadkowie i tez nie odczuwal
                                                    > am zadnego braku, bo gruncie rzeczy dziadkowie pod jednym dachem to jak rodzice
                                                    > , wiec tu sie wyrownywalo.

                                                    Zaraz, mną się też bardzo dużo zajmowali dziadkowie plus druga babcia, ale nie byli mi bliżsi niż rodzice. Nawet pomieszkiwałam u dziadków jakiś czas. Rodzice byli zawsze najważniejsi. Może nie było w nich chłodu i izolacji?


                                                    To byly wlasnie takie czasy, Wont mial klucz na szyi
                                                    > , Ty i ja mialysmy dziadkow w domu a rodzice robili swoje, byli zajeci chodzeni
                                                    > em do roboty a potem cala reszta. Nadmiernego cyrtolenia sie dziecmi ze strony
                                                    > rodzicow nie bylo.

                                                    Czyli tak, jak przez całą historię ludzkości. Młodzi (kobiety też wbrew prawicowym mitom) pracują, starzy i starsze rodzeństwo opiekują się dziećmi. Normalka. Ale to ma swoją cenę, np. ta straszna teściowa w domu ;-)


                                                    Teraz sa inne czasy, inne oczekiwania i inne wymogi. Czesto
                                                    > dziadkow nie ma miejscu, rodziny sa mniejsze i swiadomosc tez inna.
                                                    >
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 19:36
                                                    Czyli tak, jak przez całą historię ludzkości. Młodzi (kobiety też wbrew prawicowym mitom) pracują, starzy i starsze rodzeństwo opiekują się dziećmi. Normalka. Ale to ma swoją cenę, np. ta straszna teściowa w domu ;-)

                                                    Tak, jak masz pecha to tak. Domy wielopokoleniowe sa wspaniale dla najstarszych (pradziadkow, dziadkow) i dla najmlodszych (wnukow), niestety nie zawsze sa idealne dla tych srodkowych :) Tu jest najwiecej konfliktow czy to z matka czy z tesciowa.

                                                    "Zaraz, mną się też bardzo dużo zajmowali dziadkowie plus druga babcia, ale nie byli mi bliżsi niż rodzice. Nawet pomieszkiwałam u dziadków jakiś czas. Rodzice byli zawsze najważniejsi. Może nie było w nich chłodu i izolacji?"

                                                    Zajmowanie czy pomieszkiwanie to nie to samo co mieszkanie zawsze, na stale z dziadkami. To jest zupelnie inna relacja, sila rzeczy, ze wzgledu na czas spedzany razem po prostu.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 19:42

                                                    >
                                                    > "Zaraz, mną się też bardzo dużo zajmowali dziadkowie plus druga babcia, ale nie
                                                    > byli mi bliżsi niż rodzice. Nawet pomieszkiwałam u dziadków jakiś czas. Rodzic
                                                    > e byli zawsze najważniejsi. Może nie było w nich chłodu i izolacji?"
                                                    >
                                                    > Zajmowanie czy pomieszkiwanie to nie to samo co mieszkanie zawsze, na stale z d
                                                    > ziadkami. To jest zupelnie inna relacja, sila rzeczy, ze wzgledu na czas spedza
                                                    > ny razem po prostu.

                                                    No nie, jedna babcia mieszkała z nami wiele lat. U drugich dziadków ja z kolei mieszkałam jakiś czas. Byli bardzo obecni w mom życiu. Jezu, jak to dawno ;-)
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 19:17
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > urquhart napisał
                                                    > >Czy jak niemal wszystkie dziewczyny z forum twoja slubna jako dziecko nie
                                                    > byla karmiona rozczarowaniem mezczyznami przez matkę i jadem niecheci do ojca?&
                                                    > #60;
                                                    >
                                                    > Nigdy nie byłam karmiona tym rodzajem niechęci,przez nikogo w rodzinie, a wycho
                                                    > wywałam się w rodzinie wielopokoleniowej, gdzie dziadkowie ze strony ojca byli
                                                    > mi bliżsi niż rodzice.


                                                    Urqu żyje w alternatywnej rzeczywistości. Sam ją sobie ściboli niepomny tego co kto pisze ;-)


                                                    Rodzice, oboje zresztą nie okazywali mi bliskości, czuł
                                                    > ości, zainteresowania i wsparcia - to jakby były dwa osobne światy, ich i nasz,
                                                    > z siostrą.

                                                    Nie powielasz czasem historii rodzinnej?


                                                    Z tym że ja nie mam kompletnie żalu ani pretensji, po latach nasze
                                                    > relacje są dość bliskie i ważne, już nie mówiąc o moich dzieciach, które swoich
                                                    > dziadków uwielbiają i kochają nad życie, gdyby ich zabrakło, ta strata byłaby
                                                    > bardzo odczuwalna. Sposób postrzegania zmienia się z czasem, perspektywa jest i
                                                    > nna, stąd te zadry, uwierające wcześniej, w młodości z wiekiem tracą na znacze
                                                    > niu i nie są żadnym punktem odniesienia do tego, co stało się i staje później.
                                                  • ninek04 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 20:07
                                                    aandzia 43 napisała
                                                    >Nie powielasz czasem historii rodzinnej?<

                                                    W stosunku do swoich dzieci? Wydaje mi się, że jednak nie. To, że wypowiadam się z dystansem do posiadania potomstwa nie oznacza, że odrzucam swoje dzieci. One już są, są moje i męża, są kochane i ważne. Ja od rodziców nie dostałam grama czułości, glasków, gestów miłości- moje dzieci to wszystko mają, nie wyobrażam sobie dnia bez przytulenia ich( nawet wirtualnie), bez powiedzenia im, że je kocham, że tęsknię, że wspieram i jestem obok. To, że nie wyszło nam z mężem nie oznacza, że je w jakikolwiek sposób od niego odcinam, albo sączę słowa nienawiści, czy rozczarowania. Nic z tych rzeczy, mają tyle kontaktu, ile chcą i na ile chce ich ojciec. Córka potrzebuje mniej,syn więcej, ale te relacje w tym momencie są od wiele zdrowsze, niż w czasie, gdy mieszkaliśmy wszyscy pod jednym dachem.Takie jest życie, nie wszyscy mają z górki , od początku aż do samego końca i promienieją szczęściem dzień po dniu.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 21:12
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > aandzia 43 napisała
                                                    > >Nie powielasz czasem historii rodzinnej?<
                                                    >
                                                    > W stosunku do swoich dzieci? Wydaje mi się, że jednak nie. To, że wypowiadam
                                                    > się z dystansem do posiadania potomstwa nie oznacza, że odrzucam swoje dzieci.
                                                    > One już są, są moje i męża, są kochane i ważne. Ja od rodziców nie dostałam gra
                                                    > ma czułości, glasków, gestów miłości- moje dzieci to wszystko mają, nie wyobraż
                                                    > am sobie dnia bez przytulenia ich

                                                    Ale odstawilas je na cale wakacje do dziadkow, ktorzy mieszkaja o kilkaset km od Ciebie?

                                                    Rodzice, oboje zresztą nie okazywali mi bliskości, czuł
                                                    > ości, zainteresowania i wsparcia (...)
                                                    Sposób postrzegania zmienia się z czasem, perspektywa jest i
                                                    > nna, stąd te zadry, uwierające wcześniej, w młodości z wiekiem tracą na znacze
                                                    > niu i nie są żadnym punktem odniesienia do tego, co stało się i staje później.

                                                    Po tym jak Twoi rodzice Cie emocjonalnie odrzucili, twierdzenie, ze to nie mialo/ma zadnego wplywu na to, co sie dzialo potem jest zwyklym wyparciem. Zostalas skrzywdzona przez rodzicow.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 22:13
                                                    >
                                                    > Rodzice, oboje zresztą nie okazywali mi bliskości, czuł
                                                    > > ości, zainteresowania i wsparcia (...)
                                                    > Sposób postrzegania zmienia się z czasem, perspektywa jest i
                                                    > > nna, stąd te zadry, uwierające wcześniej, w młodości z wiekiem tracą na
                                                    > znacze
                                                    > > niu i nie są żadnym punktem odniesienia do tego, co stało się i staje póź
                                                    > niej.
                                                    >
                                                    > Po tym jak Twoi rodzice Cie emocjonalnie odrzucili, twierdzenie, ze to nie mial
                                                    > o/ma zadnego wplywu na to, co sie dzialo potem jest zwyklym wyparciem. Zostalas
                                                    > skrzywdzona przez rodzicow.
                                                    >

                                                    Może to nie odrzucenie tylko taki zdystansowany zimny wychów?
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 23:02
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Może to nie odrzucenie tylko taki zdystansowany zimny wychów?

                                                    Cholera wie? Ale az boli o tym sluchac, a Ninek czesto do nich wraca... Ogladalam taki program o Chinach. Tam sa popularne takie szkoly walki, do ktorych rodzice oddja dzieci (chlopcow) w wieku 6 lat juz 'na zawsze' tj. na cale dziecinstwo zeby niby trenowaly. I tam pokazywali bida jak cholera, to dziecko ma tylko lozko (lozka pietrowe) w welkiej sali na dziesiatki dzieci i szafke jak na basenie/czy silowni, w ktorej miesci sie caly jego dobytek do doroslosci. Rodzice odwiedzaja te dzieci gora 2 razy do roku. Nosz kurwa nie moglam tego ogladac jak zorganizowali takiemu 6latkowi holenderscy reporterzy wizyte w domu u rodzicow (taka niespodziewana). Jesssu jak to dziecko tam siedzialo przy tych rodzicach, dlonie splecione w garstke, garstka miedzy nogami, siedzilo w oddaleniu o pol metra od rodzica. I pytaja sie reporterzy matki dlaczego oddali to dziecko w tak mlodym wieku do tej szkoly? No bo musi byc samodzielny. Ale dopytuja: czemu to takie wazne zeby 6latek byl taaaaki samodzielny? A matka, ze oni z ojcem duzo pracuja i maja jeszcze inne mlodsze dziecko. Ale pytaja, on nie ma sie nawet do kogo przytulic w tej szkole. A matka (zabila mnie): ale my sie nie komunikujemy ze soba przez przytulanie. I jara sie wyszczerzona w usmiechu z tymi ich takimi charakterystycznymi uklonami. Znowu wyjdzie, ze gloryfikuje rodzine ale kurde... Ninek to takie dziecko, serce sie kraje.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 23:19
                                                    Kitty, dla mnie to tez jest niepojete, podobnie jak wysylanie dzieci w mlodym wieku do super szkol z interantami. No zwyczajnie ludziom brakuje wyobrazni co przezywa takie dziecko.
                                                    U ninka bylo inaczej, ona miala siostre i dziadkow na miejscu, tego nie mozna porownywac do szkoly i internatu z obcymi ludzmi. To tak jakby ktos byl w Domu Dziecka.
                                                  • ninek04 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 10:45
                                                    aandzia 43 napisała
                                                    >Może to nie odrzucenie tylko taki zdystansowany zimny wychów<

                                                    Nie nazwalabym tego odrzuceniem, to jednak nie było to. Trochę to wynikało ze specyfiki tamtych czasów, gdzie podejście do wychowywania dzieci było przecież zupełnie inne, niż to się dzieje dzisiaj. Tam mało kto rozczulal i trząsl się nad dzieckiem, nad tym byciem obok i razem z dzieckiem dosłownie w każdej minucie prawie, nad organizowaniem mu życia pozaszkolnego od godziny do godziny w celu zwiększenia szans na przyszłość, mało kto zabranial dziecku wychodzić samopas z domu i wloczyc się gdzieś po okolicy. Dziś to nie do pomyślenia - za każdym rogiem i krzakiem czai się zło, a dzieci są takie słabe, że nawet tornister trzeba mu wwieźć samochodem pod próg szkoły;)
                                                    Wracając do mnie, to po prostu rodzice od lat wczesnoszkolnych nie "ingerowali" w moje życie, że się tak wyrażę. Nie sprawdzali i nie gonili do lekcji ( po prawdzie nie musieli tego robić), nie sugerowali, czy nie podpowiadali, czy i gdzie mam się dalej uczyć, nie sprawdzali dokąd wychodzę,z kim i kiedy wrócę, nie wspierali w jakichś moich problemach, bo nie mówiłam o nich, a oni nie dopytywali,nie pokazywali mi świata w całej jego złożoności, sama musiałam do wszystkiego dojść i zrozumieć.Ja to odbierałam jako taki rodzaj obojętności, bycia nieważną dla nich. No i ten brak gestów okazywania miłości, zainteresowania, to też było przykre. Stąd to moje odczucie, że żyliśmy trochę obok siebie, a nie razem i moje pragnienie, by jak najszybciej wyrwać się stamtąd i od nich. Dziś dużo się zmieniło, mamy ze sobą bliski, serdeczny nawet kontakt, ale żeby na przykład wrócić do nich i mieszkać razem, tego sobie nie wyobrażam.
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 23:07
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Po tym jak Twoi rodzice Cie emocjonalnie odrzucili, twierdzenie, ze to nie mial
                                                    > o/ma zadnego wplywu na to, co sie dzialo potem jest zwyklym wyparciem. Zostalas
                                                    > skrzywdzona przez rodzicow.

                                                    Bo my tu na forum za późno wszystko przeżywamy. Według mnie najbardziej naturalnym przebiegiem tej wewnętrznej dojrzałości jest mniej więcej taki scenariusz.
                                                    Jak jesteśmy przed dwudziestką, to zaczynamy identyfikować krzywdy, których doznaliśmy od rodziców. Jak jesteśmy przed trzydziestką, to zaczynamy te krzywdy przerabiać, chodzić do psychologów, redukować traumę. A jak jesteśmy przed czterdziestką, to zaczynamy mieć to wszystko w dupie :)
                                                  • gogol77 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 13:02
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > A jak jesteśmy przed czterdziestką, to zaczynamy mieć to wszystko w dupie :)>

                                                    A jak po 80-tce? To się cieszymy tym co mamy! I też mamy w dupie. Bo oni (rodzina, koledzy, prezes, kochanka).... tak wiele Ci wybaczają. I Ci mówią, że jak na te lata, to i tak jesteś zajebiście fajny :-). A co sobie tak naprawdę myślą? - mamy w dupie!
                                                    Uszy do góry Sabat, taki fajny czas - ciągle przed Tobą!.
                                                  • ninek04 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 10:13
                                                    hello - kitty 2 napisała
                                                    >Ale odstawilas je na cale wakacje do dziadkow, ktorzy mieszkaja o kilkaset km od Ciebie<

                                                    Nie odstawilam, tylko same nie mogły się doczekać, kiedy pojadą i tak jest za każdym razem, gdy wypada jakieś dłuższe wolne. To co,lepiej gdyby siedziały same po całych dniach, w czasie gdy ja byłabym w pracy? Wystarczy im tego samotnego siedzenia w czasie roku szkolnego.I nie na całe wakacje je odstawilam tylko na część,bo potem jadą w różnie inne miejsce, również i ze mną. Poza tym one uwielbiają dziadków i vice versa, dostają od nich mnóstwo czułości, bliskości, zainteresowania,tego wszystkiego, czego mnie brakowało w moim dzieciństwie. Niech cieszą się dziadkami, a dziadkowie nimi póki jeszcze mogą, wspólnie wykorzystując ten dany im czas.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 21:24
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Urqu żyje w alternatywnej rzeczywistości. Sam ją sobie ściboli niepomny tego co
                                                    > kto pisze ;-)

                                                    Dlaczego w alternatywnej? Przeciez on opisuje np moj przypadek przypadek swojej zony bodajze. Nudziarz tez zglaszal ostatnio takie obserwacje w rozmowie z Toba. Sabatowa tez na pewno nie jest normalna po tym jak nie slyszala imienia swojego ojca w domu rodzinnym nawet. A ile dziewczyn wypiera kto wie? Moja matka cale zycie karmila mnie opowiesciami z jakiej wspanialej, kochajacej rodziny pochodzi, a ostatnio dowiedzialam sie, ze to niewyobrazalna podlosc wyrazac sie zle o swoich rodzicach (czyli np przyznac jak ja sie do bolu swojego dziecinstwa komus z zewnatrz, w ogole odezwac sie na glos, zamiast milczec na zawsze), ze ona nigdy nie 'wyda' co sie u niej zlego dzialo w domu i zabierze to do grobu.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 21:37
                                                    A Tobie niby ze co sie stalo albo dzieje? Nie chcesz z facetami sypiac po dziecku? Pisalas, ze bez dziecka tez po jakims czasie Ci pozadanie mijalo. A co do ojca Twojego syna to nie zrozumialam kto z kim przestal pierwszy. Tym bardziej, ze on jakos taki malo seksualny sie jawi, no niegromotny, ze tak sie wyraze :)
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 11:32
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A Tobie niby ze co sie stalo albo dzieje? Nie chcesz z facetami sypiac po dziec
                                                    > ku? Pisalas, ze bez dziecka tez po jakims czasie Ci pozadanie mijalo. A co do o
                                                    > jca Twojego syna to nie zrozumialam kto z kim przestal pierwszy.

                                                    Tez nie zrozumialam. Pisalam, ze juz nie pamietam. Co pamietam to jakies pojedyncze zdarzenia w temacie, ktore juz wielokrotnie tu opisywalam. U mnie nie bylo rozmow, nie bylo zadnego zebrania o seks, no nie bylo tematu, jak to mowia: rozeszlo sie po kosciach. Na forum siedzialam/siedze tak dlugo zeby to wszystko przeanalizowac i poskladac do kupy co sie wlasciwie stalo. Z najlepszymi odpowiedziami na moje pytania przychodzi Urqu, stad go czytam i szanuje. Aaa a przede wszystkim to musialam sie najpierw uporac ze soba, ze swoim gniewem, zloscia, zalem i wynikajacymi z nich bezensownymi probami znalezienia sobie kogos innego przez lozko. Motywacja totalnie z dupy wiec jak moglo sie udac.

                                                    Tym bardziej,
                                                    > ze on jakos taki malo seksualny sie jawi, no niegromotny, ze tak sie wyraze :)

                                                    Nie ma smialosci do kobiet ;) Jest bardzo skryty i malomowny, nie wyciagniesz od niego nic. Jak on szuka nowej pracy tylko dlatego, ze w obecnej mimo, ze wszystko gra tylko kolezanki (kobiety) za duzo gadaja, jak on to mowi: o niczym i mu strasznie to przeszkadza. To nie jest estrogenowy zlotousty Sabat czy Wont, co wsrod bab moze brylowac gadka szmatka na kazdy temat i podlewac flircikiem. On lubi cisze i spokoj i zadnej gadki po proznicy o dupie Maryni. I pewnie dlatego sie mnie trzyma, bo ja wtedy zajmuje sie soba (tak jakbym zyla sama). Dlatego tak wspolczuje Sabatowi, bo jakbym miala w domu Hitlerowska szczekaczke to bym zostala przemocowcem i bym jej ta gebe zakneblowala ;-)
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 12:47
                                                    "Tez nie zrozumialam. Pisalam, ze juz nie pamietam. Co pamietam to jakies pojedyncze zdarzenia w temacie, ktore juz wielokrotnie tu opisywalam. U mnie nie bylo rozmow, nie bylo zadnego zebrania o seks, no nie bylo tematu, jak to mowia: rozeszlo sie po kosciach. Z najlepszymi odpowiedziami na moje pytania przychodzi Urqu, stad go czytam i szanuje."

                                                    Moim zdaniem, urqu odpowiedzi w zaden sposob nie pasuja do Twojej sytuacji.
                                                    Ty jestes/bylas jebliwa i to nie Ty zaczelas po dziecku unikac seksu. W dodatku pamietam jak kiedys pisalas, ze wybieralas kandydata na ojca, to byl Twoj priorytet, a nie faceta do bzykania. Przystojnych juz mialas i co z tego, nic z tego nie wyszlo.
                                                    Jak napisla juz tu kiedys andzia i ja sie z nia zgadzam tu potrzeba jest jurnosc (jornosc) faceta (zeby starczylo na lata) a u Twojego tego nie ma. Owszem jakies tam pozadanie ze strony kobiety musi byc na poczatku, bo jak nie to i jak facet jurny nic nie pomoze. Byc moze Twoj partner ma MIL, wiec mu sie odmienilo. Byc moze tez szukal w pierwszym rzedzie kandydatki na matke dziecku. Byc moze jest aseksualny albo nawet innej orientacji, ale chcial miec dziecko (wbrew przekonaniom kutuzowa zdarzaja sie tacy mezczyzni). Moze Ty swoja jebliwoscia przestraszylas jego, bo on jest wlasnie "niesmialy" czy skrepowany, zahamowany rowniez w seksie a Ty, kojarzy mi sie, raczej nie. Jak zaczelas wrzesczec "fuck me, fuck me!" to sie zniesmacznil moze :))
                                                    Albo po prostu nie bylo sprzyjajacej sytuacji, jedno ogladalo sie na drugiego w milczeniu, no i w koncu seks zdechl, bo nikt nic nie zrobil. Ale i tutaj mamy jakby facet byl jurny to by dazyl i probowal, owszem moglby sie zniechecic ale nie tak od razu.

                                                    "Nie ma smialosci do kobiet ;) Jest bardzo skryty i malomowny, nie wyciagniesz od niego nic."

                                                    Nikt od niego nie wymaga, zeby wyszedl w swiat zagajal i pukal babki. On mial/ma pukac Ciebie i juz pukal tu nie ma co przelamywac lodow. Moze on ma generalnie jakis problem z kobietami, nie wiem.
                                                    Moj maz tez nie jest np. typem potrafiacym brylowac i podlewac flircikiem i tez nie potarfi i nie lubi gadac "po proznicy i o dupie Maryni", ale kobiety lubi (ciesza oko), nigdy nie krytykuje i nie gada o nich zle, wrecz przeciwnie. No i seks jest dla niego bardzo wazny.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 13:07
                                                    Z ta jurnoscia cos jest na rzeczy u facetow, tu masz racje tylko jak to mawia Urqu, kazda ma dwie strony: pozytywna i negatywna. Pozytywna wmienilas: facet dazy do zblizen, zabiega o seks, seks jest dla niego wazny ALE jest tez ta negatywna strona, ktora nawet na forum obserwujemy. Np Aandzia i Mabelle mialy chlopow jurnych ale erotyczne i emocjonalne betoniarki i dwa ten nieszczesny jurny Gogol: kogo by tu jeszcze przeleciec czyli tzw pies na baby, juz nie wspominajac tych wszystkich jurnych ciagnacych swoje polowki na sile w swingi i inne zabawy grupowe. POza tym jak masz spadek formy/spadek libido to jurny bedzie cie o seks zameczal. I tak zle i tak nie dobrze ;)
                                                  • gogol77 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 13:20
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > ... i dwa ten nieszczesny jurny Gogol: kogo by tu jeszcze przeleciec czyli tzw pies na baby>

                                                    Dlaczego nieszczęsny???!!! Chwilę temu napisałem Sabatowi, że jest mi fajnie!
                                                  • gogol77 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 13:23
                                                    gogol77 napisał:
                                                    > Dlaczego nieszczęsny???!!! >

                                                    Wiem, wiem kitty, nieszczęsny to nie znaczy, że nieszczęśliwy!.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 13:25
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Z ta jurnoscia cos jest na rzeczy u facetow, tu masz racje tylko jak to mawia U
                                                    > rqu, kazda ma dwie strony: pozytywna i negatywna. Pozytywna wmienilas: facet da
                                                    > zy do zblizen, zabiega o seks, seks jest dla niego wazny ALE jest tez ta negaty
                                                    > wna strona, ktora nawet na forum obserwujemy. Np Aandzia i Mabelle mialy chlopo
                                                    > w jurnych ale erotyczne i emocjonalne betoniarki

                                                    No,.jeszcze gorzej by było gdyby nawet jurny nie był. Erotyczność też była, tylko.musiał ją sobie wyciągnąć ze środka. Dało się bo miał motywację, nie chodził na boki i na paru innych polach też grało.

                                                    i dwa ten nieszczesny jurny Go
                                                    > gol: kogo by tu jeszcze przeleciec czyli tzw pies na baby, juz nie wspominajac
                                                    > tych wszystkich jurnych ciagnacych swoje polowki na sile w swingi i inne zabawy
                                                    > grupowe. POza tym jak masz spadek formy/spadek libido to jurny bedzie cie o se
                                                    > ks zameczal. I tak zle i tak nie dobrze ;)
                                                    >

                                                    No tak, łatwo nie jest ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 13:38
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > No,.jeszcze gorzej by było gdyby nawet jurny nie był. Erotyczność też była, tyl
                                                    > ko.musiał ją sobie wyciągnąć ze środka. Dało się bo miał motywację, nie chodził
                                                    > na boki i na paru innych polach też grało.

                                                    A czemu teraz nie ma juz motywacji? Czy Ty go nie chcesz? (ja nie mam czasu czytac wszystkego wiec moglam przegapic jak juz opisywalas moze).
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 14:18
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > No,.jeszcze gorzej by było gdyby nawet jurny nie był. Erotyczność też był
                                                    > a, tyl
                                                    > > ko.musiał ją sobie wyciągnąć ze środka. Dało się bo miał motywację, nie c
                                                    > hodził
                                                    > > na boki i na paru innych polach też grało.
                                                    >
                                                    > A czemu teraz nie ma juz motywacji? Czy Ty go nie chcesz? (ja nie mam czasu czy
                                                    > tac wszystkego wiec moglam przegapic jak juz opisywalas moze).


                                                    Rozjazd życiowy nie do obejścia, priorytety i wybory.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 13:28
                                                    No nikt nie mowil, ze bedzie latwo :) Duzo role odgrywa w prawie kazdej kwestii wlasne nastawienie. No i oczywiscie okolicznosci, gogol nie mial latwo, daleko od zony, bzykac sie chce a chetnych bab wokol na peczki. Okazja czyni zlodzieja a potem to juz tego konsekwencje.
                                                    Spadek formy czy libido moze zdarzyc sie kazdemu, ale moze w innym czasie. Jak ktos zamecza o seks to zawsze mozna znalezc jakis kompromis, kazdy ma prawo czasem odmowic. Generalnie jak seks jest dobry i satysfakcjonuje to sie czlowiek czesciej i latwiej na niego pisze. Wiec tutaj ewentualnie trzeba miec, szczegolnie jako kobieta, jakies tam wymagania i je jasno komunikowac. No i seks nakreca seks. Zwiazek to rowniez sztuka kompromisow, ale jak masz na "0", czyli seksu 0 to nie ma co kompromisowac.
                                                    Beznadziejnie jest jak sie spyknela osoba kompletnie aseksualna z osoba wysokolibidowa czy nawet normalnie libidowa.
                                                    Niektore rzeczy widac od poczatku ale przymyka sie oko a niektore wychdza w trakcie, zwyczajnie loteria :)
                                                    I
                                                  • lybbla Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 13:37
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Z ta jurnoscia cos jest na rzeczy u facetow, tu masz racje tylko jak to mawia U
                                                    > rqu, kazda ma dwie strony: pozytywna i negatywna. Pozytywna wmienilas: facet da
                                                    > zy do zblizen, zabiega o seks, seks jest dla niego wazny ALE jest tez ta negaty
                                                    > wna strona, ktora nawet na forum obserwujemy. Np Aandzia i Mabelle mialy chlopo
                                                    > w jurnych ale erotyczne i emocjonalne betoniarki

                                                    Kobiety są bardziej jurne od mężczyzn, tyle, że jest to jurnosc bardziej wyrafinowana i wymagająca. Jeśli mężczyzna wyskakuje z poglądem, że kobiety mniej lubią seks to sugeruje, że jest frajerem. Nawet wątpliwej jakości naukę, gotów jest przyjąć bezkrytycznie by wyprzec swoją nieudolność. ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 13:42
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Kobiety są bardziej jurne od mężczyzn, tyle, że jest to jurnosc bardziej wyr
                                                    > afinowana i wymagająca. Jeśli mężczyzna wyskakuje z poglądem, że kobiety mniej
                                                    > lubią seks to sugeruje, że jest frajerem. Nawet wątpliwej jakości naukę, gotów
                                                    > jest przyjąć bezkrytycznie by wyprzec swoją nieudolność. ;)

                                                    A moglbys na ten przyklad udowodnic swiatu, ze kobiety sa jurniejsze od mezczyzn i rozkrecic Sabatowa?
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 13:58
                                                    "A moglbys na ten przyklad udowodnic swiatu, ze kobiety sa jurniejsze od mezczyzn i rozkrecic Sabatowa?"

                                                    No Sabat musialby mu ja podeslac co najmniej, bo tak na odleglosc to jak to jak Kaspiroski?
                                                  • lybbla Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 15:19
                                                    hello-kitty2 napisała
                                                    >
                                                    > A moglbys na ten przyklad udowodnic swiatu, ze kobiety sa jurniejsze od mezczyz
                                                    > n i rozkrecic Sabatowa?
                                                    >

                                                    Rozkręc męża Patty, lub swojego wtedy udowodnisz sobie, że mężczyźni są jurniejsi. Tylko pamiętaj, ma Ciebie brać bez opamiętania a nie Ty jego.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 15:39
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Rozkręc męża Patty, lub swojego wtedy udowodnisz sobie, że mężczyźni są jurniej
                                                    > si. Tylko pamiętaj, ma Ciebie brać bez opamiętania a nie Ty jego.

                                                    Ja nie wystepowalam ani z twierdzeniem, ze mezczyni sa jurniejsi ani ze kobiety sa jurniejsze wiec nie ciazy na mnie udowadnianie niczego. Poza tym ja nie z tych, ktorym jest potrzebne dowartosciowywanie sie tym, ze ktos na mnie leci.
                                                  • lybbla Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 16:06
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Rozkręc męża Patty, lub swojego wtedy udowodnisz sobie, że mężczyźni są j
                                                    > urniej
                                                    > > si. Tylko pamiętaj, ma Ciebie brać bez opamiętania a nie Ty jego.
                                                    >
                                                    > Ja nie wystepowalam ani z twierdzeniem, ze mezczyni sa jurniejsi ani ze kobiety
                                                    > sa jurniejsze wiec nie ciazy na mnie udowadnianie niczego. Poza tym ja nie z t
                                                    > ych, ktorym jest potrzebne dowartosciowywanie sie tym, ze ktos na mnie leci.

                                                    Ale jakość swojego argumentu zrozumiałas?
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 16:36
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Ale jakość swojego argumentu zrozumiałas?

                                                    Taka jakosc argumentu jaka jakosc twierdzenia ;) A na powaznie nawet by mi do glowy nie przyszlo by bawic sie w podawanie argumentow w dyskusjach z Toba. Wszystkie Twoje wystapienia maja charakter popisu, wyglupu. Ty nie prowadzisz powaznych rozmow. Moze to sie sprawdza z kochankami w realu, ze niby taaakie czarujace i tajemnicze ale tu to niestety albo ktos kompletnie nie kuma co chciales powiedziec i niestety dla Ciebie nie swiadczy to o braku jego inteligencji albo nie bedzie marnowal czasu. Krotko: przesadzasz z gra, jestes karykaturalny. A juz miales lepsze takie ludzkie odslony i nawet glaski polecialy ode mnie. Eh. Trudno sie mowi.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 16:40
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    Eh. Tr
                                                    > udno sie mowi.

                                                    Albo nawet dorzuce: szkoda, bo jestes inteligentny i moze nawet ladny. Tylko zeby mozna bylo normalnie pogadac.
                                                  • lybbla Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 18:07
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > Eh. Tr
                                                    > > udno sie mowi.
                                                    >
                                                    > Albo nawet dorzuce: szkoda, bo jestes inteligentny i moze nawet ladny. Tylko ze
                                                    > by mozna bylo normalnie pogadac.
                                                    >
                                                    Jak zaczniesz argumentowac a nie skupiać się na głaskach i kuksancach to i pogadać się da. Tyle, że nikt tu się nie będzie do Ciebie dopasowywal. :)
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 18:39
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Jak zaczniesz argumentowac a nie skupiać się na głaskach i kuksancach to i poga
                                                    > dać się da. Tyle, że nikt tu się nie będzie do Ciebie dopasowywal. :)

                                                    Lybba ja nie jestem przedstawicielem win win.
                                                  • lybbla Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 15.07.17, 13:41
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Lybba ja nie jestem przedstawicielem win win.


                                                    Tak wiem Ty jesteś przedstawicielem loser.

                                                    Znalazłaś te wykresy?

                                                    Mnie zastanawia, tyle lat na forum, sprawa chęci na seks była tyle razy omawiana,
                                                    są badania jak kształtuje się libido u kobiet i u mężczyzn, badania terenowe
                                                    wykonane własnym sumptem potwierdzają ogólne badania. No chyba, że się jest mężczyzną nieskorym do badań terenowych i świat się postrzega z perspektywy traumy lat młodzieńczych.

                                                    Pora na poprawne stwierdzenie, po trzydziestce (Ci przed trzydziechą łapa w górę) w przeciętnym związku
                                                    (biorąc pod uwagę różnicę wieku partnerów) to kobieta ma większy apetyt na seks.

                                                    Do tego dochodzą moje wątpliwości co do wykresów.
                                                    Na wykresach u kobiet powinien być widoczny peak w okolicy 28 lat. Kiedyś tego peaku nie było bo kobiety miały już w tym wieku potomstwo.
                                                    Po 28 libido kobiet nieco spada by od 35 piąć się w górę.


                                                    Ale jak chcecie możemy porozmawiać o libido u 16 latków;)
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 15.07.17, 15:37
                                                    Lybbla, jeszcze by wypadalo zaznaczyc, ze libido inaczej sie manifestuje u kobiet niz u mezczyzn. Kobiety rzeczywiscie wykazuja w krotkim momencie (w okolicach 40-stki i tuz po) nieco wyzsze libido od mezczyzn (generalnie maja zauwazalnie nizsze), ale czy to oznacza z ich strony wieksza gotowosc do wchodzenia w kontakty seksualne? Nie sadze.
                                                    Mozna miec wysokie libido i jednoczesnie byc wkurwiona z niespelnienia wsrod mezczyzn, ktorzy nie spelniaja wysokich kobiecych oczekiwan.
                                                    Z badaniami terenowymi polemizowac nie bede. Nie mam w tym zakresie wystarczajaco duzych doswiadczen, by sie wypowiadac.
                                                  • lybbla Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 15.07.17, 18:34
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Lybbla, jeszcze by wypadalo zaznaczyc, ze libido inaczej sie manifestuje u kobi
                                                    > et niz u mezczyzn. Kobiety rzeczywiscie wykazuja w krotkim momencie (w okolicac
                                                    > h 40-stki i tuz po) nieco wyzsze libido od mezczyzn (generalnie maja zauwazalni
                                                    > e nizsze),

                                                    Źródła mój drogi, źródła. Ten krótki okres to przynajmniej 10 lat a są źrodła, które
                                                    mówią, że i wiecej. Generalnie badani trzeba by powtórzyć bo wraz z coraz późniejszym rodzeniem pierwszego dziecka w tym obszarze zachodzą zmiany.

                                                    ale czy to oznacza z ich strony wieksza gotowosc do wchodzenia w kon
                                                    > takty seksualne?

                                                    A widzisz Sabat to nie jest już kategoryczne stwierdzenie kobiety mają niższe libido.
                                                    Dochodzimy do stwierdzenia, że kobiety są bardziej wymagające i o to nikt na forum nie będzie się z Tobą spierał. To jest oczywistość.
                                                    A nie, że kobiety maja niższe libido.

                                                    Jak jest obiekt to kobiece libido w cudowny sposób cudowny się odnajduje i szybuje w kosmos.


                                                    Nie sadze.
                                                    > Mozna miec wysokie libido i jednoczesnie byc wkurwiona z niespelnienia wsrod mezczyzn, ktorzy nie spelniaja wysokich kobiecych oczekiwan.

                                                    Pełna zgoda. To co napisałem wyżej. Ale to nie jest już to samo stwierdzenie, że kobiety mają niższe libido. Ktoś tu linkował wykresy a ja nie mam czasu szukać. Jeśli dodasz fakt, że kobiety w związkach są o kilka lat młodsze, to wyjdzie Ci, że w statystycznym związku,w naszej grupie wiekowej czyli 35+ kobieta ma większe libido (co forumowe dziewczęta potwierdzą).

                                                    > Z badaniami terenowymi polemizowac nie bede. Nie mam w tym zakresie wystarczajaco duzych doswiadczen, by sie wypowiadac.

                                                    Dawaj te niewystarczające jak oceniasz swoje libido vs libido nie twojej żony.
                                                    Przecież miałeś te doświadczenia z 3rd_sin i kim tam jeszcze.;)

                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 15.07.17, 21:51
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Przecież miałeś te doświadczenia z 3rd_sin i kim tam jeszcze.;)

                                                    Nie bardzo rozumiem co masz na mysli piszac o "doswiadczeniach", ale wiem o Niej tyle, co reszta forum. Nie widzialem kobitki na oczy, poza zdjeciami, ktorymi sie kiedys wymienilismy. Wymienilismy pare wiadomosci, nigdy nie zaszlo to dalej niz uprzejma wymiana zdan.
                                                    Historia, ktora opowiedziala na forum, rzeczywiscie mowi o jej wysokim libido, ale mowiac o braku doswiadczen w "badaniach terenowych" mialem na mysli kontakt osobisty, a w tym wypadku trudno o nim mowic po kilku wymienionych wiadomosciach na privie.
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 15.07.17, 21:54
                                                    Zapomnialem dodac - wyglada na to, ze musze przyznac Ci nieco racji co do kobiecego libido. Ono rzeczywiscie moze byc wysokie w pewnych okresach zycia. Rzecz w tym, ze w praktyce niewiele moze z tego wynikac. Szczegolnie dla panow, ktorzy znajduja sie "ponizej poprzeczki"... ;)
                                                  • druginudziarz Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 16.07.17, 12:42
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Do tego dochodzą moje wątpliwości co do wykresów.
                                                    > Na wykresach u kobiet powinien być widoczny peak w okolicy 28 lat. Kiedyś tego
                                                    > peaku nie było bo kobiety miały już w tym wieku potomstwo.
                                                    > Po 28 libido kobiet nieco spada by od 35 piąć się w górę.

                                                    Mam pytanie od strony metodyki, jak owo "libido" się mierzy? w jakich jednostkach?
                                                  • lybbla Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innfymi os 14.07.17, 17:11
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Ale jakość swojego argumentu zrozumiałas?
                                                    >
                                                    > Taka jakosc argumentu jaka jakosc twierdzenia ;)

                                                    Dla Ciebie mam inne argumenty znajdź wykresy pokazujące jak libido zmienia się wraz z wiekiem.

                                                    Potem zajrzyj do dowodu osobistego i pomyśl w jakiej jesteś grupie wiekowej. Potem spojrzyj na swojego kanapowca i skonstatuj, faktycznie mam wieksze libido niż on tak jak na wykresie:)


                                                    A na powaznie nawet by mi do g
                                                    > lowy nie przyszlo by bawic sie w podawanie argumentow w dyskusjach z Toba. Wszy
                                                    > stkie Twoje wystapienia maja charakter popisu, wyglupu. Ty nie prowadzisz powaz

                                                    Z Tobą nie bo czaisz moje posty jak Marek Twoje.

                                                    I ilekroć próbowałaś głaskać dostałaś po łapkach.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innfymi o 14.07.17, 18:01
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Z Tobą nie bo czaisz moje posty jak Marek Twoje.

                                                    Lybbla nie czaruj, bo ludzie pisza wprost, ze Twojej tworczosci czesto gesto nie lapia jak to np rozbrajajaco przyznala rzeczowa Rekreativia (ze zazwyczaj nie kuma prawie nic), a z doskoku Wont i ostatnio Zawle, ze piszesz kompletnie niezrozumiale. Ja rozumiem ale nie mam motywacji do rozmowy ani ona mnie nie gratyfikuje.

                                                    > I ilekroć próbowałaś głaskać dostałaś po łapkach.

                                                    No prosze Cie, przeciez to widac, ze mnie do Ciebie 'nie ciagnie''. Ale dziekuje Ci za pewne slowa, ktorymi udalo Ci sie mnie poratowac psychicznie jak dawno temu bylam w super dole. Dziwilam sie wtedy, ze Cie w ogole bylo na nie stac i ze Ci sie chcialo. I co teraz tez niby dostane po lapkach za podziekowania. No to wal. Nie ma problemu ;)
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 14:00
                                                    lybbla napisał:
                                                    > Kobiety są bardziej jurne od mężczyzn, tyle, że jest to jurnosc bardziej wyr
                                                    > afinowana i wymagająca. Jeśli mężczyzna wyskakuje z poglądem, że kobiety mniej
                                                    > lubią seks to sugeruje, że jest frajerem. Nawet wątpliwej jakości naukę, gotów
                                                    > jest przyjąć bezkrytycznie by wyprzec swoją nieudolność. ;)

                                                    Nie sa.
                                                    Jednak ze wzgledu na to, ze jako centrum obserwacji przyjmujemy wlasna osobe, to te ktore juz sa jurne maja poczucie, ze generalnie wszystkie kobiety takie sa.
                                                    Dodatkowo mezczyzni, ktorzy glosza, ze kobiety sa jurne, sugeruja tym samym, ze doswiadczaja duzego zainteresowania ze strony kobiet. Tym samym za pomoca spolecznego dowodu slusznosci poprawiaja swoj wizerunek.
                                                    Ja sie jednak nie zgodze by meski spryt stal mi na drodze by mowic prawde. Odnioslbym korzysci wizerunkowe twierdzac, ze kobiety sa jurne, ale to niestety jest po prostu nieprawda. W dodatku oczywista.
                                                  • lybbla Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 15:59
                                                    sabat3 napisał:


                                                    > Nie sa.
                                                    > t po prostu nieprawda. W dodatku oczywista.

                                                    Argumentuj Sabat.

                                                    Zacznę od ONSow i doświadczenia z nagabywaniem na ulicy. To się kobietom nie opłaca, mężczyznę trzeba sobie przysposobic, stąd preferowanie FF i nie rozglaszanie tego światu.

                                                    Argument lesbijki rzadziej, geje częściej, bardzo dobry argument, miejmy go na względzie badając heterykow, bo może to nie tacy heterycy jak się malują.

                                                    Jeśli miarą jurnosci ma być potrzeba, to niech wam będzie. Tylko potrzeba rodzi się z nienasycenia. A z zaspokojeniem potrzeb seksualnych kobiety mają mniejszy problem, nieprawdaż? No więc ta wasza jurnosc to głód, który maci postrzeganie.
                                                  • urquhart Według badań psychologicznych one spijają śmietank 15.07.17, 10:16
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Moim zdaniem, urqu odpowiedzi w zaden sposob nie pasuja do Twojej sytuacji.
                                                    > Ty jestes/bylas jebliwa i to nie Ty zaczelas po dziecku unikac seksu.

                                                    Jesteś całkiem ślepa Kag jak nie dostrzegasz że sama jesteś najlepszym dowodem na prawdziwość teorii na wpływ uczuć do ojca na późniejsze podświadome emocje córki (a wiec w pierwszej kolejności pożądanie i seks). Wypierając te fakty bo to niezgodne z twoim femi-światopoglądem jednoczenie działasz przeciw sobie bo nie potrafisz docenić tego daru.
                                                    W sumie jesteś tu jedyna która potrafi opowiedzieć o satysfakcjonującej relacji z ojcem jak jedyna w satysfakcjonującej długoterminowej relacji z partnerem. Chociaż tego seksu chciałabyś wiecej i lepszej jakości i nie tylko z nim dlatego forum Cie przyciąga. Wiadomo.
                                                    Na szybko pierwsze z brzegu z google w temacie ale jakże dobrze pasuje do Ciebie KAg dyrektorze :)

                                                    "Kobiety, które miały dobrych, kochających, akceptujących ojców i które w domu nauczyły się tego, jak powinien wyglądać dobry związek, mogą uważać się za szczęściary.
                                                    Według wszystkich możliwych badań psychologicznych to one spijają śmietankę życia. Spotykają właściwych facetów i mają poczucie własnej wartości. Owijają sobie dookoła palca nawet szefów"
                                                    Z
                                                    www.womenshealth.pl/zwiazki-seks/Coreczka-tatusia-relacje-z-ojcem-a-wybor-partnera,6969,1
                                                  • gogol77 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 15.07.17, 10:53
                                                    urquhart napisał:
                                                    > "Kobiety, które miały dobrych, kochających, akceptujących ojców i które w domu nauczyły się tego, jak powinien wyglądać dobry związek, mogą uważać się za szczęściary. Według wszystkich możliwych badań psychologicznych to one spijają śmietankę życia. Spotykają właściwych facetów i mają poczucie własnej wartości. Owijają sobie dookoła palca nawet szefów">

                                                    Moja siostra miała takiego ojca!
                                                    Ja zresztą też. I:
                                                    - na studiach zadała się z facetem "rozrywkowym"
                                                    - zaszła z nim w ciążę i poddała się aborcji - ze strachu przed mamą - fundamentalną
                                                    katoliczką
                                                    - potem wzięła z nim ślub
                                                    - po kilku latach małżeństwa pytała moją żonę jak wygląda orgazm
                                                    - po 20 latach małżeństwa wyścigała gościa z domu
                                                    - potem przez kilka lat szukała następcy ale więcej w tej materii miała rozczarowań bo
                                                    trafiała na dupków co chcieli tylko zmoczyć. A była atrakcyjna.
                                                    - umarła (we śnie - piękna śmierć!) mając 77 lat
                                                  • marek.zak1 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 15.07.17, 11:02
                                                    Hej, przypadek Twojej siostry nie może przeczyć wynikom badań naukowych. Ja także uważam, że dobry, akceptujący ojciec wyzwala w córce naiwność, że każdy facet tak ma, i z każdym będzie tak, jak było u rodziców, ale to może być nienaukowe, tylko intuicyjne.
                                                  • urquhart Naiwność a Archetyp warunkowej relacji miłości. 15.07.17, 11:22
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Hej, przypadek Twojej siostry nie może przeczyć wynikom badań naukowych. Ja tak
                                                    > że uważam, że dobry, akceptujący ojciec wyzwala w córce naiwność, że każdy face
                                                    > t tak ma, i z każdym będzie tak, jak było u rodziców, ale to może być nienauko
                                                    > we, tylko intuicyjne

                                                    I tu potwierdzasz we mnie Marek wątpliwość co do jakości swojego ojcostwa co poniekąd potwierdzają relacje twoich córek (Naiwne?).
                                                    Ojciec tym różni się od modelu drugiej matki matki że kocha córkę ale miłością warunkową i wymagającą stawia cele a nie macierzyńską bezezwaukową, czyli jest wzór jak później partner.
                                                    Archetyp warunkowej relacji miłości.
                                                    Tyle razy dyskutowaliśmy o tych różnicach które pierwszy opisłał Fromm a nic ci się nie utrwaliło.
                                                  • aandzia43 Re: Naiwność a Archetyp warunkowej relacji miłośc 15.07.17, 11:59
                                                    urquha
                                                    > I tu potwierdzasz we mnie Marek wątpliwość co do jakości swojego ojcostwa co po
                                                    > niekąd potwierdzają relacje twoich córek (Naiwne?).
                                                    > Ojciec tym różni się od modelu drugiej matki matki że kocha córkę ale miłością
                                                    > warunkową i wymagającą stawia cele a nie macierzyńską bezezwaukową, czyli jest
                                                    > wzór jak później partner.
                                                    > Archetyp warunkowej relacji miłości.
                                                    > Tyle razy dyskutowaliśmy o tych różnicach które pierwszy opisłał Fromm a nic ci
                                                    > się nie utrwaliło.

                                                    Znowu fantazje na temat uczestników forum. Kto ci powiedział, że Kag chce więcej i innego seksu niż ten co ma z mężem? Jak wydedukowałeś, że.Marek nie był wymagającym ojcem? Ćwiczył swoje stadko jak sierżant, w kwestii sportu, języków i innych takich życiowych aktywności. Trzymał w kupie twardą ręką. Że często pisze czule o córkach? To normalne u starszych ojców, którzy mają dobre relacje z dziecmi. Tobie każda czułość wobec dzieci kojarzy się ze słabością?
                                                  • marek.zak1 Re: Naiwność a Archetyp warunkowej relacji miłośc 15.07.17, 15:52
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    Jak wydedukowałeś, że.Marek nie był wymagającym ojcem? Ćwiczył swoje stadko jak sierżant, w kwestii sportu, języków i innych takich życiowych aktywności. Trzymał w kupie twardą ręką. Że często pisze czule o córkach? To normalne u starszych ojców, którzy mają dobre relacje z dziecmi. Tobie każda czułość wobec dzieci kojarzy się ze słabością?
                                                    --------------------
                                                    Tak to było. Toi był okres managerski, wymagań, ćwiczeń w stosunku do dzieci. To wcale nie wykluczało czułości. Teraz obie córki są dorosłe i prowadzą swoje życie. Notabene teraz jestem u młodszej w Berlinie. 5-godzinna wycieczka rowerowa, a wieczorem musical: ,,All you need is love". Jej facet na spływie, więc korzystam :).
                                                  • marek.zak1 Re: Naiwność a Archetyp warunkowej relacji miłośc 15.07.17, 15:46
                                                    urquhart napisał:


                                                    > I tu potwierdzasz we mnie Marek wątpliwość co do jakości swojego ojcostwa co poniekąd potwierdzają relacje twoich córek (Naiwne?).
                                                    > Ojciec tym różni się od modelu drugiej matki matki że kocha córkę ale miłością warunkową i wymagającą stawia cele a nie macierzyńską bezezwarukową, czyli jest wzór jak później partner.
                                                    > Archetyp warunkowej relacji miłości.
                                                    --------------------------
                                                    Jesteś teoretykiem. Miłość miłością, a wymagania wymaganiami. Sukces w jakiejś dziedzinie zależy od pracy, ale także od zdolności,szczęścia,zdrowia itp. Weźmy sport. Jeśli moja córka trenowała 2 razy dziennie przez kilka lat, a nie zrobiła wielkiej kariery w tenisie, to przez to ja miałbym ja mniej kochać, niż gdyby wygrała Wimbledon?
                                                    Miłości nie można uzależniać od spełniania wymagań, gdyż one są przeważnie związane z niespełnionymi marzeniami rodziców.
                                                    Wracając do rodzinnych doświadczeń z ojcem, jeśli są dobre relacje to zwiększa szanse w związki, z drugiej strony dziewczyna jest pozbawiona nieufności w stosunku do facetów i można łatwiej ją oszukać bajerami.
                                                  • aandzia43 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 15.07.17, 12:21
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Hej, przypadek Twojej siostry nie może przeczyć wynikom badań naukowych. Ja tak
                                                    > że uważam, że dobry, akceptujący ojciec wyzwala w córce naiwność, że każdy face
                                                    > t tak ma, i z każdym będzie tak, jak było u rodziców, ale to może być nienauko
                                                    > we, tylko intuicyjne.

                                                    Wiesz Marek, ostateczny wynik zależy od połączenia ziarna z glebą. Nie ma się co na sztywno przywiązywac do jednej linii wyjaśniania zjawiska. Bez wątpienia córkom, które zaznały przynajmniej dobrej, normalnej relacji z normalnym ojcem (więc spokojna akceptacja ich kobiecości bez elementów emocjonalnego uwiedzenia przez ojca narcyza) jest łatwiej. Sama jestem tego dowodem i pozostanę wdzięczna dozgonniemojemu śp. ojcu za tę wuprawkę na drogę. To samo dostała moja córka. Ale jest jeszcze kupa innych czynników sprawiających, że życie układa się jak sielanka albo że bywa pod górkę. M.in. osobnicze różnice. Twoje córki może były naiwne, a przede wszystkim popędliwe w decyzjach ;-), ale radości obcowania z facetami chyba im nie brakowało.
                                                  • kag73 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 15.07.17, 12:29
                                                    Oczywsiecie dodajmy do tego, ze milosc jest sleba a namietnosc potrafi zawrocic w glowie. W dodatku, dla informacji urqu, nic o ich seksie z partnerami nie wiemy, on mogl byc dobry, do konca dobry. Ale to za malo, dla niektorych. A to, ze jakas relacja/malzenstwo trwa lata wcale nie znaczy z automatu, ze jest udane i szczesliwe i ze w ogole jest tam regularny i dobry seks. W dodatku sa ludzie bardzo decyzyjni, nie bojacy sie konczyc czegos co im zacyzna doskwierac, bo nie chca zadowolic sie bylejakoscia, chca sprobowac nowego co im da wieksza satysfakcje, chca zwyczajnie miec na to szanse. No i wlasnie jedni beda probowac, cierpiec, dazyc, godzic sie z losem a inni pierdolna wszystko i zaczna od nowa.
                                                  • sabat3 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 15.07.17, 12:46
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Wiesz Marek, ostateczny wynik zależy od połączenia ziarna z glebą. Nie ma się c
                                                    > o na sztywno przywiązywac do jednej linii wyjaśniania zjawiska.

                                                    Boze, jak my podobnie myslimy! :o
                                                    Ukladalem od rana w glowie posta na ten temat, ale chcialem solidnie napisac.
                                                    Mialem nawet dac przyklad roslin z moich doswiadczen akwarystycznych. Kazda ma rozne zakresy idealnego habitatu. Wiec nie tylko warunki decyduja, raczej to, czy dana kombinacja genow trafia na najbardziej sprzyjajace sobie warunki srodowiskowe.

                                                    To jest glownym zrodlem bledu logicznego, jaki nagminnie popelnia Urqu na forum.
                                                    Psychologia tlumaczy dlaczego ten, konkretny osobnik w danych warunkach zachowal sie w dany sposob. Ale w druga strone to nie dziala - nie da sie przewidziec, ze odtwarzajac identyczne warunki inny osobnik zachowa sie podobnie
                                                    Krotko mowiac - psychologia jest swietnym narzedziem analizy, natomiast duzo gorzej bedzie sie sprawdzac w prognozowaniu.
                                                  • hello-kitty2 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 15.07.17, 11:03
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > - potem przez kilka lat szukała następcy ale więcej w tej materii miała rozczar
                                                    > owań bo
                                                    > trafiała na dupków co chcieli tylko zmoczyć.

                                                    Widocznie potrzebowali sobie polechtac ego zaliczeniem jej. Brzmi znajomo? ;)
                                                  • gogol77 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 16.07.17, 08:51
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Widocznie potrzebowali sobie polechtac ego zaliczeniem jej. Brzmi znajomo? ;)>

                                                    W okresie wczesnomalżeńskim zdarzało mi się w rożnych gronach wygłosić tekst: moja żona mnie uwielbia! Nie ważne czy to było zgodne z rzeczywistością. Raczej dla jaj. Moje ego łaskotały pełne zazdrości i podziwu spojrzenia słuchaczy. Bo ona była atrakcyjna.

                                                    BTW: TJ mówi, że to niemożliwe żeby ta Melania robiła się mokra dla Trumpa. On ją ma bo mu widok zazdrosnych spojrzeń łaskocze ego. A ona jego z tych samych powodów - bo nie każdą stać na miliardera/prezydenta.
                                                    TJ ma w pracy ochroniarza z peruką dziwnego, trumpopodobnego koloru. Leci na nią! A ona, że w życiu!!!
                                                    Jednym ego łaskocze wypasione auto, innym zaliczenie fajnej dupy, a innym jeszcze co innego.
                                                    Poza jedzeniem, orgazmami (naszymi, bo jej orgazmy to generują te jej maślane oczy, które baaaardzo, bardzo łaskoczą nasze ego), realizowaniem się w jakimś hobby - to większość naszej aktywności ma na celu (obok innych korzyści) - to by otoczenie łaskotało nasze ego. Patrząc z zawiścią, z podziwem, z uwielbieniem etc.
                                                    Nawet to co napisał Marek we wpisie założycielskim tego wątku - połechtało moje ego.

                                                  • marek.zak1 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 16.07.17, 10:20
                                                    gogol77 napisał:

                                                    gogol77 napisał:

                                                    BTW:

                                                    TJ mówi, że to niemożliwe żeby ta Melania robiła się mokra dla Trumpa. On ją ma bo mu widok zazdrosnych spojrzeń łaskocze ego. A ona jego z tych samych powodów - bo nie każdą stać na miliardera/prezydenta.
                                                    --------------------
                                                    Największym afrodyzjakiem jest władza. Być we władzy potwora to może być bardzo zwilżające. Dwie najbardziej znane kobiety XX wieku wyszły za Onassisa, wówczas najbogatszego człowieka na świecie - wstrętnego spaślaka. Te kobiety to Maria Callas i Jacqueline Kennedy.

                                                    > TJ ma w pracy ochroniarza z peruką dziwnego, trumpopodobnego koloru. Leci na nią! A ona, że w życiu!!!
                                                    ---------------
                                                    Przypominam: look, money, status


                                                    > Nawet to co napisał Marek we wpisie założycielskim tego wątku - połechtało moje ego.
                                                    -----------------
                                                    Wpis był bezstronny.
                                                  • kag73 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 16.07.17, 11:29
                                                    "Największym afrodyzjakiem jest władza. Być we władzy potwora to może być bardzo zwilżające. Dwie najbardziej znane kobiety XX wieku wyszły za Onassisa, wówczas najbogatszego człowieka na świecie - wstrętnego spaślaka. Te kobiety to Maria Callas i Jacqueline Kennedy."

                                                    Marek, moim zdaniem sie mylisz "wladza"(a co za nia idzie pieniadze) to nie afrodyzjak (wedlug mojej definicji) a co najwyzej motywacja. Nie trzeba wychodzic za maz, zeby sie pieprzyc (z ta wladza) ale...trzeba wyjsc za maz, zeby z tej wladzy (pieniedzy) korzystac, kiedys moc skorzystac. Tyle w temacie.
                                                    Czy myslisz moze, ze ten Onassis nie chcialby ich pukac bez papierka? :))
                                                  • marek.zak1 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 16.07.17, 14:13
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Marek, moim zdaniem sie mylisz "wladza"(a co za nia idzie pieniadze) to nie afrodyzjak (wedlug mojej definicji) a co najwyzej motywacja. Nie trzeba wychodzic za maz, zeby sie pieprzyc (z ta wladza) ale...trzeba wyjsc za maz, zeby z tej wladzy (pieniedzy) korzystac, kiedys moc skorzystac. Tyle w temacie.
                                                    > Czy myslisz moze, ze ten Onassis nie chcialby ich pukac bez papierka? :))
                                                    -----------------------
                                                    Kag, to nie chodziło o pukaniem, Facet, który jest najbogatszym człowiekiem na świecie chce mieć najsławniejszą kobietę na świecie, bo taka była jego chęć /kaprys / ambicja, żeby wszystkim i sobie samemu udowodnić, jaki jest zajebisty.

                                                    Odnośnie władzy, to działa. Jednym z głównych powodów pędu do władzy jest top, że wywołuje pęd babek do sprawujących władzę. Ostatnio czytałem książkę ,,Polki i Niemcy za okupacji". Tysiące związków Polek z Niemcami. W drugą stronę - zero.
                                                  • aandzia43 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 16.07.17, 14:52
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > > Marek, moim zdaniem sie mylisz "wladza"(a co za nia idzie pieniadze) to n
                                                    >
                                                    > Odnośnie władzy, to działa. Jednym z głównych powodów pędu do władzy jest top,
                                                    > że wywołuje pęd babek do sprawujących władzę. Ostatnio czytałem książkę ,,Polki
                                                    > i Niemcy za okupacji". Tysiące związków Polek z Niemcami. W drugą stronę - ze
                                                    > ro.

                                                    Ostrożnie z tym zerem, romanse między Polakami i Niemkami były. Chłopaki na robotach mieli pole do popisu, bo męski pierwiastek niemiecki poszedł na front. O skali zjawiska mogą świadczyć procesy i wyroki (proceder był.zakazany). A przecież wykryty i ukarany musiał być niewielki procent związków, a tym bardziej samych puknięć.
                                                  • marek.zak1 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 16.07.17, 15:11
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Odnośnie władzy, to działa. Jednym z głównych powodów pędu do władzy jest to, że wywołuje pęd babek do sprawujących władzę. Ostatnio czytałem książkę ,
                                                    > ,Polki i Niemcy za okupacji". Tysiące związków Polek z Niemcami. W drugą stronę - zero.
                                                    >
                                                    > Ostrożnie z tym zerem, romanse między Polakami i Niemkami były. Chłopaki na rob
                                                    > otach mieli pole do popisu, bo męski pierwiastek niemiecki poszedł na front. O skali zjawiska mogą świadczyć procesy i wyroki (proceder był.zakazany). A przecież wykryty i ukarany musiał być niewielki procent związków, a tym bardziej samych puknięć.
                                                    --------------------
                                                    Chodzi o związki na terenie GG i okupowanej Polski. Na terenie Rzeszy takie rzeczy karano śmiercią. Bywały ale w znikomych ilościach.
                                                    >
                                                    >
                                                  • aandzia43 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 16.07.17, 15:21

                                                    > > > Odnośnie władzy, to działa. Jednym z
                                                    > Chodzi o związki na terenie GG i okupowanej Polski. Na terenie Rzeszy takie rze
                                                    > czy karano śmiercią. Bywały ale w znikomych ilościach.

                                                    Bywały, w jakich ilościach to nie wiemy, bo się z.nimi kryto. Ja stawiam że niemało, bo jak baba zdrowego aryjskiego chłopa nie widziała od kilku lat, to jej się w głowie mieszało i rozkładała nogi przed Polakiem, który pracował w jej gospodarstwie dłuższy czas, nie miał już nic z niewolnika, więcej z gospodarza i towarzysza codzienności. To zbliża.
                                                    Jeśli chodzi o Niemki w GG to nie.żartuj: ich tu było na lekarstwo (żony oficerów, urzędników, urzędniczki, pielęgniarki) i otoczone były kilkoma szeregami wygłodniałych rodaków ;-) Kontakty tych Niemek z Polakami były sporadyczne, a wybierać mogły i przebierać ze swoich, co byli bliżej.
                                                  • marek.zak1 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 16.07.17, 21:25
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Bywały, w jakich ilościach to nie wiemy, bo się z.nimi kryto. Ja stawiam że nie mało, bo jak baba zdrowego aryjskiego chłopa nie widziała od kilku lat, to jej się w głowie mieszało i rozkładała nogi przed Polakiem,
                                                    --------------------
                                                    Tak, a na terenach Polski polskie chłopaki byli prawie w komplecie, a mimo to tysiące Polek brało Niemców z Wehrmachtu i SS. Władza, mundur zwycięzców, bezpieczeństwo...??
                                                  • sabat3 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 16.07.17, 22:56
                                                    Tysiace Polek bralo Niemiaszkow, a ile nie bralo? :) Miliony.
                                                    To ze na "odlotach" laski daja za kase nie oznacza, ze kobiety to prostytutki.
                                                    Krotko - imho zastosowales pewna niedopuszczalna generalizacje. W rzeczywistosci jest tak, ze mechanizm, ktory opisujesz istnieje, ale w wiekszosci wypadkow nie jest tak silny, by przelamac niechec zywiona wobec wroga.
                                                    Wiekszy trend moglby sie zarysowac, gdyby podboj byl skuteczny, a okupacja trwala dziesieciolecia i zakonczyla sie aneksja. Wtedy narod podbity moglby sie stopniowo zaczac roztapiac w powodzi najezdzcow. Szczegolnie gdyby wygasly silne antagonizmy.
                                                  • aandzia43 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 16.07.17, 23:10
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Bywały, w jakich ilościach to nie wiemy, bo się z.nimi kryto. Ja stawiam
                                                    > że nie mało, bo jak baba zdrowego aryjskiego chłopa nie widziała od kilku lat,
                                                    > to jej się w głowie mieszało i rozkładała nogi przed Polakiem,
                                                    > --------------------
                                                    > Tak, a na terenach Polski polskie chłopaki byli prawie w komplecie, a mimo to t
                                                    > ysiące Polek brało Niemców z Wehrmachtu i SS. Władza, mundur zwycięzców, bezpie
                                                    > czeństwo...??

                                                    Tysiące. A miliony Polek trzymało się Polaków. A tak w ogóle to zaczęło się od mojego protestu na twoje "zero" w kwestii seksu między Polakami i Niemkami. No więc to nie było zero. Choć nie ulega wątpliwości, że Niemcy między 39 a 45 częściej bzykali Polki niż Polacy Niemki ;-) Potem było odwrotnie, ale to już inna historia.
                                                  • marek.zak1 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 09:17
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Tysiące. A miliony Polek trzymało się Polaków. A tak w ogóle to zaczęło się od mojego protestu na twoje "zero" w kwestii seksu między Polakami i Niemkami. No więc to nie było zero. Choć nie ulega wątpliwości, że Niemcy między 39 a 45 częściej bzykali Polki niż Polacy Niemki ;-) Potem było odwrotnie, ale to już inna historia.
                                                    -----------------------
                                                    Nie było ,,zero" ale (głównie dzięki grożącej karze śmierci) znikoma liczba. W temacie był kiedyś film z Olbrychskim i Schygullą. U Niemców związki te nie były pochwalane, ale panowało powszechne na nie przyzwolenie. Nawet jeden z wyższych oficerów SS ożenił sie w Polską wbrew protestom SS. Ciekawostka, badanie antropologiczne wykazało znaczną wyższą aryjskości Polki, niż Niemca - SS-mana..
                                                  • kag73 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 16.07.17, 23:24
                                                    "Tak, a na terenach Polski polskie chlopaki byli prawie w komplecie, a mimo to tysiace Polek bralo Niemców z Wehrmachtu i SS. Wladza, mundur zwyciezców, bezpieczenstwo...??

                                                    Pytanie czy to byly rzeczywiscie zwiazki czy tylko seks za pieniadze i inne dobra. Z tego co mnie wiadomo to istniala cala siec burdeli, niektore babki sie okazjonalnie prostytuowaly ze wzgledow materialnych oczywiscie. Wiele po rozwodzie czy maz w wiezieniu oferowaly seks, zeby wyzywic siebie i dzieci. A ci z Wehrmachtu i SS byli gotowi placic. Byc moze z takich "znajomosci" czy kontaktow czasem pojawiala sie milosc i stad zwiazki. Albo byly to takie czasowe wojenne zwiazki? No i oczywiscie nie jest wykluczone, ze sie ktos w kims zakocha jak sie pojawi na jego droze.
                                                    Wiadomo, ze wojna to wojna i roznosci sa mozliwe.
                                                    A Polacy mieli miliony Polek do wyboru do koloru :)
                                                  • marek.zak1 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 09:12
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Tak, a na terenach Polski polskie chlopaki byli prawie w komplecie, a mimo to tysiace Polek bralo Niemców z Wehrmachtu i SS. Wladza, mundur zwyciezców, bezpieczenstwo...??
                                                    >
                                                    > Pytanie czy to byly rzeczywiscie zwiazki czy tylko seks za pieniadze i inne dobra. Z tego co mnie wiadomo to istniala cala siec burdeli, niektore babki sie okazjonalnie prostytuowaly ze wzgledow materialnych oczywiscie. Wiele po rozwodzie czy maz w wiezieniu oferowaly seks, zeby wyzywic siebie i dzieci. A ci z Wehrmachtu i SS byli gotowi placic. Byc moze z takich "znajomosci" czy kontaktow czasem pojawiala sie milosc i stad zwiazki. Albo byly to takie czasowe wojenne zwiazki? No i oczywiscie nie jest wykluczone, ze sie ktos w kims zakocha jak sie
                                                    -------------------
                                                    Wszystko to, co opisałaś, miało miejsce, także śluby,nawet z SS-manami, na które trzeba było otrzymać specjalne pozwolenie, bodajże od Himmlera. Książka, którą wspomniałem, jest książka naukową, nie beletrystyką.
                                                  • kag73 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 16.07.17, 15:01
                                                    "Odnośnie władzy, to działa. Jednym z głównych powodów pędu do władzy jest top, że wywołuje pęd babek do sprawujących władzę. Ostatnio czytałem książkę ,,Polki i Niemcy za okupacji". Tysiące związków Polek z Niemcami. W drugą stronę - zero

                                                    Jak zero jak nawet gogol nam opowiadal historykje. Zreszta kto kogo okupowal. bylo mnoestwo zolnierzy niemieckich w Polsce a czy bylo mnostwo zolnierzy polskich w Niemczech. Zeby cos moglo zainstniej trzeba byc obecnym fizycznie. Zreszta tro nie nowosc teraz i nie nowoas kiedys tendencyjnie Polacy chca Polek :) anie Niemek. Nie wiem jak kiedys ale teraz tez wiekszosc Niemek nie wezmie Polaka, bo jest jak dla nich zupelnie niewyemancypowany w wiekszosci przypadkow wiec sie z nim nie dogada. I wiekszosc Polakow nie poleci na Niemke, bo maja swoje uprzedzenia, nie znaja jezyka(niechetniej sie ucza od kobiet w wielu przypadkach) i zwyczajnie wola Polke: super ugotuje, wypierze posprzata(wszystko sama) a na koncu jeszcze zrobi sie na bostwo :)) To tak w skrocie.
                                                  • aandzia43 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 16.07.17, 13:04

                                                    > --------------------
                                                    > Największym afrodyzjakiem jest władza. Być we władzy potwora to może być bardzo
                                                    > zwilżające. Dwie najbardziej znane kobiety XX wieku wyszły za Onassisa, wówcza
                                                    > s najbogatszego człowieka na świecie - wstrętnego spaślaka. Te kobiety to Maria
                                                    > Callas i Jacqueline Kennedy.

                                                    Callas za niego nie wyszła, za to bardzo go kochała i ciężko przeżyła rozstanie. On potem poślubił wdowę Kennedy. Callas sama miała kasy jak lodu, sławę większą niż Onassis i ludzi wielkiego formatu wokół siebie na pęczki. To nie Melania istniejąca publicznie wyłącznie z powodu związku z Trumpem. Wygląda na to że go kochała. Nie był spaślakiem tylko kurduplem ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 16.07.17, 14:06
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Callas za niego nie wyszła, za to bardzo go kochała i ciężko przeżyła rozstanie. On potem poślubił wdowę Kennedy. Callas sama miała kasy jak lodu, sławę większą niż Onassis i ludzi wielkiego formatu wokół siebie na pęczki. To nie Melania istniejąca publicznie wyłącznie z powodu związku z Trumpem. Wygląda na to że go kochała. Nie był spaślakiem tylko kurduplem ;-) .
                                                    ---------------------------
                                                    Skoro Callas i J. Kennedy się wiązały, a nie musiały, bo jednak magnes miliardów (Onassis był w tym czasie najbogatszym człowiekiem na świecie) działał, to nie można dziwić się Melanii. Teraz patrzy na niego jak gdyby z dystansem, ale jak jest między nimi - nie wiemy.
                                                  • hello-kitty2 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 16.07.17, 12:27
                                                    Pytanie dlaczego tamtych co chcieli zamoczyc u siostry zeby se ego polechtac nazywasz dupkami, a siebie nie?
                                                  • gogol77 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 10:03
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Pytanie dlaczego tamtych co chcieli zamoczyc u siostry zeby se ego polechtac na
                                                    > zywasz dupkami, a siebie nie?>

                                                    Bo ja (na ogół) zanim zamoczyłem - uprzedzałem, że moje małżeństwo jest nierozerwalne. Niektóre to wysuszało, niektóre nie. Natomiast te dupki mamiły siostrę wizją "że aż do śmierci" a po zamoczeniu znikali "jak sen jakiś złoty".
                                                    Ale może epitet "dupki" jest trochę krzywdzący bo jak już pisałem - siostra po kilku latach małżeństwa pytała mojej żony jak wygląda orgazm.
                                                    A mądrość forum mówi, że brak orgazmu kobiety frustruje faceta czasem bardziej niż samą kobietę. Bo może ja jej nie kręcę?, może jestem kiepski w te klocki? może mam za małego?
                                                    No więc nie łechtały im ich ego te jej maślane oczy jakie wy macie po orgazmie. Jeżeli macie orgazm. A my lubimy takie łaskotki!!!


                                                  • sabat3 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 10:23
                                                    Jak kobieta nigdy nie miala orgazmu, to chyba frustruje ja to jedynie na zasadzie psychologicznego braku (wszyscy maja, a ja nie), bo fizycznie nie ma przeciez do czego porownac. Co innego gdy ma np. przy masturbacji, a przy seksie nie. Ale te co nigdy nie mialy orgazmu sa raczej z frakcji niemasturbujacych sie. Brak zainteresowania wlasna seksualnoscia i niechec do jej odkrywania w wieku mlodzienczym, owocuje potem aseksualna emama albo zmierzla, zimna, stara baba...
                                                  • hello-kitty2 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 11:16
                                                    Przedtem zeby dawala, a teraz zeby miala fantastyczny orgazm najlepiej osiagany w sposob zeby sie nie narobic ;) Czyli orgazm pt. 'przy okazji' sie zalapala. I dziwic sie, ze kobiety intuicyjnie wiedza, ze jak chca chlopa przytrzymac na wylacznosc na dluzej, a maja problem z dojsciem, to udaja.
                                                  • sabat3 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 11:24
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Przedtem zeby dawala, a teraz zeby miala fantastyczny orgazm najlepiej osiagany
                                                    > w sposob zeby sie nie narobic ;) Czyli orgazm pt. 'przy okazji' sie zalapala.
                                                    > I dziwic sie, ze kobiety intuicyjnie wiedza, ze jak chca chlopa przytrzymac na
                                                    > wylacznosc na dluzej, a maja problem z dojsciem, to udaja.

                                                    Nie wiem czy sam orgazm zawsze jest celem sensu stricte dla kobiety. Jesli zalezy jej przede wszystkim na bliskosci emocjonalnej ze swoim mezczyzna, to moze chetnie chodzic do lozka i uprawiac seks, nawet jak nie zawsze osiaga przy tym orgazm.
                                                    Zgaduje, bo przeciez nie jestem kobieta.
                                                  • hello-kitty2 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 11:37
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Nie wiem czy sam orgazm zawsze jest celem sensu stricte dla kobiety. Jesli zale
                                                    > zy jej przede wszystkim na bliskosci emocjonalnej ze swoim mezczyzna, to moze c
                                                    > hetnie chodzic do lozka i uprawiac seks, nawet jak nie zawsze osiaga przy tym o
                                                    > rgazm.
                                                    > Zgaduje, bo przeciez nie jestem kobieta.

                                                    Ja w ogole sie nie wypowiedzialam nt. czego chce kobieta tylko czego oczekuje mezczyzna od kobiety i jakie jest jej intuicyjne zachowanie przystosowawcze.

                                                    Czego chce kobieta to jest w ogole poza zasiegiem przecietnego mezczyzny. Sredni seks kobiety to najlepiej okresla jedno slowo - kompromis ;)
                                                  • sabat3 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 11:44
                                                    No tak, ja jakby w domysle.
                                                    Mezczyzna chce sie poczuc super kochankiem, nawet jesli nim nie jest i kobieta mu moze tego przeswiadczenia dostarczac, jesli jej na tym mezczyznie bardzo zalezy, takze z roznych innych przyczyn, innych niz seksualne.
                                                    Gdzie lezy prawda - tego stwierdzic nie sposob. Najlepiej robic swoje, starac sie i sie tym wszystkim nie zadreczac.
                                                  • gogol77 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 11:48
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Przedtem zeby dawala, a teraz zeby miala fantastyczny orgazm najlepiej osiagany w sposob zeby sie nie narobic ;) Czyli orgazm pt. 'przy okazji' sie zalapala. I dziwic sie, ze kobiety intuicyjnie wiedza, ze jak chca chlopa przytrzymac na wylacznosc na dluzej, a maja problem z dojsciem, to udaja.>

                                                    Absolutna prawda! Są bowiem takie etapy pompowania sobie ego:
                                                    Bajer zwilżający, a jak ktoś jest piękny to zwilży nawet bez bajeru.
                                                    Potem jak już zwilżona rozłoży nogi - to żeby się darła jak wariatka (w motelu to niebezpieczne bo mogą wezwać policję, że za ścianą ktoś morduje!).
                                                    Podobno żaden facet nie ma szans na rozpoznanie: udaje czy ma.
                                                    Więc jedynym wiarygodnym wskaźnikiem, że ma jest, że chce jeszcze :

                                                    ...Więc go też jej rączęta jak węże spowiły
                                                    I pulchne białe nogi ścisnęły jak kleszcze,
                                                    Usta zaś wyszeptały: Tadeuszu, jeszcze!
                                                  • sabat3 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 11:53
                                                    Moze chciec jeszcze z tysiaca przyczyn ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 12:04
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Moze chciec jeszcze z tysiaca przyczyn ;)
                                                    -----------------------
                                                    No i co z tego? Jest układ zero-jedynkowy, czyli chce lub nie. jak chce - cieszymy się, jak nie - martwimy. Przerabiałeś to chyba. Napisano poniżej , że facet nie jest w stanie tego pojąć i niech na tym zostanie :).
                                                  • sabat3 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 12:27
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > No i co z tego? Jest układ zero-jedynkowy, czyli chce lub nie. jak chce - ciesz
                                                    > ymy się, jak nie - martwimy. Przerabiałeś to chyba. Napisano poniżej , że facet
                                                    > nie jest w stanie tego pojąć i niech na tym zostanie :).

                                                    Oczywiscie. Po prostu odnioslem sie do tego, ze sama chec kontynuacji znajomosci nie jest dowodem na rozkosz cielesna.
                                                  • marek.zak1 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 12:39
                                                    sabat3 napisał:

                                                    >
                                                    > Oczywiscie. Po prostu odnioslem sie do tego, ze sama chec kontynuacji znajomosci nie jest dowodem na rozkosz cielesna.
                                                    -----------------------------------------
                                                    Nie ma, ale czy brak chęci jest dowodem, że było źle? Jest tyle czynników, także sprzecznych. Poza tym inaczej ma dziewczyna 18 lat, 28, czy 38, sama, z dziećmi, lub bez, z mężem lub bez, z mężem, facetem ktorego kocha lub niekoniecznie, atrakcyjna, czy mocno średnia itp, W tym matriksie trudno sie rozeznać, więc należy sprowadzić jednak do systemu zero-jedynkowego. Chce - nie chce.
                                                  • gogol77 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 12:52
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > ...odnioslem sie do tego, ze sama chec kontynuacji znajomosci nie jest dowodem na rozkosz cielesna.>

                                                    W sytuacji cudzołożnej faceta - jest!
                                                    Albo Ty nie znasz kobiet Sabat. Seks plus... coś tam jak u kitty ...oczywiście, że tak ale ona nie zadaje się z żonatymi.
                                                    A cudzołożące mężatki czy singielki bzykające się z żonatym robią to dla zaspokojenia potrzeby bliskości, chuci, żądzy itd.
                                                    Oczywiście nie mam tu na myśli tych co dają za wino bo dla ogromnej większości kobiet - wino jako ten plus do seksu kitty to za mało.
                                                    TJ powołała mnie na dziś do spełnienia mojej powinności ;-) bo jutro wyjeżdża na urlop nad morze (do siostry) na 2 tygodnie i mówi, że na tyle celibatu to ona się nie pisze!
                                                    Wcześniej odwiedzimy Lawendowy Ogród (kolo Proszowic) bo TJ jest fanką lawendy - filiżanki, serwetki, mydełka itp.
                                                  • hello-kitty2 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 13:18
                                                    Dla Gogola rozkosz cielesna to to samo co potrzeba bliskosci czy potrzeba zakupow w Lawendowym Ogrodzie i obwozenie po knajpach, tancach i hotelach ;)
                                                  • gogol77 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 13:28
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Dla Gogola rozkosz cielesna to to samo co potrzeba bliskosci czy potrzeba zakupow w Lawendowym Ogrodzie i obwozenie po knajpach, tancach i hotelach ;)>

                                                    Nieeeeeee! Ale fajnie jest mieć coś wspólnego także oprócz seksu.
                                                    A w Lawendowym Ogrodzie - tam się nie kupuje, tam się syci zmysły pięknem natury. A jak się już nasycimy - to do motelu i tam też sycimy zmysły pięknem natury - bo piękno ciała kobiety to przecież też piękno natury!
                                                  • hello-kitty2 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 13:46
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Nieeeeeee! Ale fajnie jest mieć coś wspólnego także oprócz seksu.

                                                    Pozwol, ze zgadne: chodzi TJ o seks plus? ;)
                                                  • kag73 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 20:56
                                                    "Pozwol, ze zgadne: chodzi TJ o seks plus? ;)"

                                                    A gogolowi nie? Moim zdaniem tez. Wiec jak zaczniemy analizowac to nam wyjdzie, ze facetom tez chodzi o seks plus. Bo gdyby chodzilo tylko o seks to by poszli na dziwki (tak drogo nie jest :)) Niemniej ich plus w seksie czy do seksu to: leci na mnie, pociagam ja, czujes ei pozadany, chce sprawiac mi przyjemnosc i zebym ja jej ja sprawial, bo chce a niebo zaplacilem.
                                                    No cla ta otoczka jest istotna, mi wychodzi.
                                                  • marek.zak1 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 21:08
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Pozwol, ze zgadne: chodzi TJ o seks plus? ;)"
                                                    >
                                                    > A gogolowi nie? Moim zdaniem tez. Wiec jak zaczniemy analizowac to nam wyjdzie, ze facetom tez chodzi o seks plusem.
                                                    -------------------------
                                                    Oczywiście, że tak jest, w każdym razie w moim przypadku. Ja chciałem i chcę mieć swoją kicię :).
                                                  • marek.zak1 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 14:05
                                                    gogol77 napisał:

                                                    >
                                                    > Nieeeeeee! Ale fajnie jest mieć coś wspólnego także oprócz seksu.
                                                    ------------------------
                                                    U mnie to coś to znaczaca większość. Powiedz TJ wiersz o kiciach.

                                                    Czego Kicio chce od życia?
                                                    Żeby przy nim była Kicia.
                                                    Czego Kicia pragnie w życiu?
                                                    Zawsze być przy swoim Kiciu.
                                                  • gogol77 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 20:58
                                                    gogol77 napisał:
                                                    > A w Lawendowym Ogrodzie - tam się nie kupuje, tam się syci zmysły pięknem natury. >

                                                    Sprostowanie: sie kupuje!. TJ kupiła dwa bukieciki, jeden do pokoju i jeden do kuchni, ja sponsorowałem.
                                                    A Ogród jest dopiero w pierwszym stadium rozwoju, ale już budzą zachwyt te pełne fioletów długie grzędy na zboczu.
                                                    Szczegóły: www.dziennikpolski24.pl/region/a/prowansja-w-ostrowie-ogrod-pelen-pachnacej-lawendy-przyciaga-tlumy-zdjecia-wideo,10385972/
                                                    Zaskakuje ogromna ilość trzmieli i pszczół praktycznie na każdym kwiatku.
                                                    Potem też było pięknie!
                                                  • gogol77 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 12:23
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Moze chciec jeszcze z tysiaca przyczyn ;).>

                                                    Z jakich innych? Gdy nie ma szans na ślub - chce bo jej było fajnie. Takich co dają za wino - nie ruchałem.


                                                  • sabat3 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 12:36
                                                    gogol77 napisał:
                                                    > Z jakich innych? Gdy nie ma szans na ślub - chce bo jej było fajnie. Takich co
                                                    > dają za wino - nie ruchałem.

                                                    Na przyklad z milosci. Zalozmy, ze zakochala sie w mezczyznie i ma poczucie, ze przynajmniej w ten sposob moze byc z nim blisko. Moglaby zaryzykowac rozwalenie jego zwiazku, ale wie, ze wtedy moglaby go stracic calkiem, a tego by nie zniosla. Kobiety sa kochliwe, Gogol. A zakochane - zupelnie bezbronne wobec wlasnych uczuc. Wlasciwie - mezczyzni tez.
                                                    Nie o seks toczy sie najwieksza gra, ale o uczucia.
                                                  • hello-kitty2 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 13:10
                                                    Kazdy pisze pod siebie, a wystarczy uwaznie poczytac na forum co pisuja kobiety kiedy im tego seksu zabraknie. Z czym sobie wtedy najbardziej nie radza? Z czym czuja sie zle? Czego im najbardziej brak? Zakochania? Orgazmu? Slubu? Nie spotkalam sie z takim postem kobiety.
                                                  • sabat3 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 21:40
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Kazdy pisze pod siebie, a wystarczy uwaznie poczytac na forum co pisuja kobiety
                                                    > kiedy im tego seksu zabraknie. Z czym sobie wtedy najbardziej nie radza? Z czy
                                                    > m czuja sie zle? Czego im najbardziej brak? Zakochania? Orgazmu? Slubu? Nie spo
                                                    > tkalam sie z takim postem kobiety.

                                                    No co Ty? Adoracji? Chca sie poczuc adorowane, byc w centrum uwagi? ;)
                                                    Czyli sposrod rzeszy mezczyzn wyrozni sie nie ten, ktory bedzie przy kasie, nie ten, ktory bedzie mial sixpacka na brzuchu i twarz cheruba, nie ten, ktory bedzie zlotousty i przenikliwy, ale ten, co nie bedzie czekal na zaproszenie i zacznie okazywac swoj zachwyt i pozadanie? Is it THAT simple? :)
                                                  • kag73 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 00:45
                                                    A co mowicie na to? W temacie ojciec i dzieciak...
                                                    www.youtube.com/watch?v=-HwXk84GZ-Q
                                                  • hello-kitty2 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 00:52
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A co mowicie na to? W temacie ojciec i dzieciak...
                                                    > www.youtube.com/watch?v=-HwXk84GZ-Q

                                                    W jakim sensie? Kreci Cie ten facet? O to chodzi?
                                                  • kag73 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 01:22
                                                    No chodzi o to, ze cool, no. Facet spedzil i spedza fajnie czas z dzieciakiem i maja z tego frajde. Mozna mozna.
                                                    Nie chodzi o to czy facet mnie kreci, ale nie jest wcale zapasiony i zaniedbany, bo jest ojcem. Tak wiec to nie jedyna opcja.
                                                    Natomiast jego przygoda z synem moze jak najbardziej krecic jego zone. Ma powod do radosci. Takiemu ojcu, moim zdaniem, daje sie chetnie ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 08:08
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No chodzi o to, ze cool, no. Facet spedzil i spedza fajnie czas z dzieciakiem i
                                                    > maja z tego frajde. Mozna mozna.
                                                    > Nie chodzi o to czy facet mnie kreci, ale nie jest wcale zapasiony i zaniedbany
                                                    > , bo jest ojcem. Tak wiec to nie jedyna opcja.
                                                    > Natomiast jego przygoda z synem moze jak najbardziej krecic jego zone. Ma powod
                                                    > do radosci. Takiemu ojcu, moim zdaniem, daje sie chetnie ;)

                                                    Moze krecic ale nie musi. Mnie np nie kreci, sadze, ze Sabatowa tez nie. Natomiast zgadzam sie z Toba, ze jak jakis facet sie ozenil i zrobil dzieci, to niech do nich wypierdala. Wybral? Wybral. No, to wypad.
                                                  • sabat3 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 09:29
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    >Natomi
                                                    > ast zgadzam sie z Toba, ze jak jakis facet sie ozenil i zrobil dzieci, to niech
                                                    > do nich wypierdala. Wybral? Wybral. No, to wypad.

                                                    Ale dlaczego tylko facet? A baba nie? To niesprawiedliwe, niech baba tez wypierdala! ;)
                                                  • kag73 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 16:29
                                                    "Moze krecic ale nie musi. Mnie np nie kreci, sadze, ze Sabatowa tez nie. Natomiast zgadzam sie z Toba, ze jak jakis facet sie ozenil i zrobil dzieci, to niech do nich wypierdala. Wybral? Wybral. No, to wypad."

                                                    Sabatowej w to nie mieszaj, bo ona ma inny problem, wedlug mnie. Siebie tez w to nie mieszaj, bo u Ciebie seks polegl dawno temu i nie wiadomo dlaczego, wiec Twoj facet teraz to nie jest zaden partner seksualny dla Ciebie, tylko co najwyzej jak brat/kolega/rodzina.
                                                    Zalezy co robi i jak, to moze krecic a co najmniej rozczulac i budzic chec kobiety na obcowanie z nim. Tak samo jak zle traktowanie albo obojetnosc faceta wobec dzieci wiele kobiet osucza i budzi niechec do obcowania z nim.
                                                  • hello-kitty2 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 17:16
                                                    Wiesz co Kag? Czasem mi sie wydaje, ze Ty to ten caly seks uprawiasz z nudow, no bo umowmy sie co Ty masz robic? Czym sie zajmowac w ciagu dnia? A calym twoim swiatem sa 3 osoby, z ktormi ciagle spedzasz czas, niejako na pelny etat, bo maz jest domatorem, a dzieciak pol roku nie chodzi do szkoly. To i ci sie takie rozne teorie po glowie kolacza. Jest to wytlumaczalne, dokladnie w twoim przypadku. U mnie moj partner i syn sa moze gora polowa mojego swiata, a moze nawet mniej (?) wiec i moj swiat opiera sie na innych podstawach niz wzajemne relacje miedzy trzema osobami i ich wplywem na moj seks. Poza tym czesto krecili mnie mezczyzni, ktorzy mieli nijaki czy zaden stosunek do mojego syna, zwyczajnie go nie znali wiec nie widze wiekszego zwiazku. Czytam tez ze babki zdradzaja i jakos sie nie zastanawiaja nad wplywem stosunku tych kochankow do ich dzieci na ich poziom pozadania. Wniosek: wplyw zerowy. Dalej: obcy tatuskowie mnie nie kreca. Moze to i dobrze, bo sie komus w rodzine nie wpierdalam. Z relacji mojego partnera z synem odczuwam owszem duze zadowolenie, bo ja takiego ojca nie mialam. Z rozczulaniem sie ani podniecaniem sie nie ma to nic wspolnego.
                                                  • hello-kitty2 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 17:24
                                                    Aha nie widzialam tez na zadnym pornusie czy erotyku motywu ojca z dzieckiem jako podbudzajacego seksualnie zeby sobie pod to konia zwalic czy cipke potrzec ;-) I przez odwrotnosc: wszystko co dotyczy dzieci i relacji z dziecmi jest z gruntu aseksualne i takie ma byc, no na zdrowy rozum.
                                                  • kag73 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 18:49
                                                    "Poza tym czesto krecili mnie mezczyzni, ktorzy mieli nijaki czy zaden stosunek do mojego syna, zwyczajnie go nie znali wiec nie widze wiekszego zwiazku. Czytam tez ze babki zdradzaja i jakos sie nie zastanawiaja nad wplywem stosunku tych kochankow do ich dzieci na ich poziom pozadania.

                                                    Bo Ty to opacznie rozumiesz, kitty, albo ja sie niezrozumiale wyrazilam. Mnie przeciez tez nie krecili faceci z dzieckiem, bo to nie o to mi chodzi. Mnie nie chodzi o to, ze facet z dzieckiem budzi pozadanie, jakis w dodatku obcy facet i np. wcale nie wygladajacy, tylko dlatego, ze ma przy sobie to dziecko. Tu chodzi o to, ze jest to ladny obrazek i jak najbardziej czesto robi wrazenie, bo jak juz pisalam jest to taki fajny kontrast: duzy facet, male dziecko. Dlatego podobaja mi sie wspolczesni mezczyzni i ich wspolczesna rola ojca. A z dlugotrwalym partnerem w zwiazku gdzie jest dziecko czy sa dzieci owszem jego stosunek do dzieciaka ma duzy wplyw na to jak postrzegam go ja. I dziala na mnie zdecydowanie bardziej podkrecajaco ojciec np. scigajacy sie z dzieciakiem kto pierwszy przeplynie basen niz taki co siedzi caly czas przed kompem i dzieciak moze tylko poogladac jego plecy. Po piersze jest na czym oko zawiesic, po nastepne jest to akcja dobrze nastrajajaca.
                                                    Ty sama odczuwasz duze zadowolenie z relacji Twojego partnera z synem, a kobieta zadowolona to polowa sukcesu a calej reszty u Ciebie nie ma, bo u Ciebie nie ma "nas" jako pary w ogole.
                                                    No i teraz Ty takiego ojca nie mialas a chcialabys byla miec? No wlasnie, wiec juz tu walkuje, ze zaleznie od tematu urqu zapodaje rozne recepty, ktore wlasciwie wzajemnie sie wykluczaja, albo sa nie do pogodzenia.
                                                    Podobnie jak z melancholia pisze o patriarchacie o tym jak to niedobrze, ze od chlopa wymaga sie podzialu obowiazkow domowych i zeby zajmowal sie rowniez dzieckiem a jednoczesnie jest jednym z tych, dla ktorych kobieta "siedzaca" w domu z dzieckiem to zlo(zeby nie napisac "pasozyt"). I zapomina, ze w tych czasach, o ktorych marzy, facet wychodzil zdomu co by zlowic cos do zarcia (zarobic kase) a ona zajmowala sie gniazdem. A teraz chcialby, zeby robila i to i to: zarabiala i zajmowala sie sama gniazdem a on w tym czasie tez zarobi a reszte czasu spedzi na pasji/wypoczynku. A ja mowie: Ok, dobry plan, z meskiej perpektywy, ale...co na to ONA / kobieta???? To se ne wrati :))
                                                    I w dodatku wcale nie wie czy sie wtedy babki bzykaly na morgi i majtki przez glowe zdejmowaly.
                                                    W dodatku ojciec niezangazowany nie wie co traci a moze zyskac wiele.
                                                  • aandzia43 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 19:42
                                                    > No i teraz Ty takiego ojca nie mialas a chcialabys byla miec? No wlasnie, wiec
                                                    > juz tu walkuje, ze zaleznie od tematu urqu zapodaje rozne recepty, ktore wlasci
                                                    > wie wzajemnie sie wykluczaja, albo sa nie do pogodzenia.
                                                    > Podobnie jak z melancholia pisze o patriarchacie o tym jak to niedobrze, ze od
                                                    > chlopa wymaga sie podzialu obowiazkow domowych i zeby zajmowal sie rowniez dzie
                                                    > ckiem a jednoczesnie jest jednym z tych, dla ktorych kobieta "siedzaca" w domu
                                                    > z dzieckiem to zlo(zeby nie napisac "pasozyt").

                                                    Pomijając tęsknoty Urquharta. Czasem mam wrażenie, że nie wpuszczanie kobiet do dobrze płatnych i dających rzeczywisty szacun zawodów (czyli blokowanie dostępu do formalnego zawodowego wykształcenia) było facetom potrzebne po to, by był pod ręką ktoś, kogo w razie jakiejś własnej klęski można było wyzywać od pasożytów. Taki chłopiec do bicia. Pracy wytwórczej (rolnictwo, rzemiosło, potem przemysł) i w usługach (praczki, szwaczki, służba domowa, niańki, akuszerki, pielęgniarki, guwernantki, handel), pomijajac pracę dla domu i dzieci, kobietom nigdy nie brakowało. Zawsze tyrały ramię w ramię ze swoimi mężczyznami tyle, ile w danej klasie społecznej i miejscu na Ziemi trzeba było, żeby się utrzymać. Więc nie mogę pojąć zakłamania facetów korzystających przez stulecia z tej pracy i jednocześnie z nadętą gębą odmawiających kobietom prawa "do pracy" (czyli do dobrej pracy, czyli de facto najpierw do dobrych szkół i uniwersytetów). Czyli co, siedział taki buc przy kominku który rozpalała mu pokojówka, w pokoju wysprzątanym przez tęże, ubrany w materię utkaną przez tkaczkę i uszytą przez szwaczkę, pod obrazem namalowanym przez malarkę (choć podpisanym męskim pseudonimem), wykarmiony przez mamkę, wyniańczony przez niańkę, wyuczony przez guwernantki i wykształconą nieformalnie matkę (często przewyższającą intelektem i wiedzą męża), żarł to, co wyhodowały włąsnymi ręcami kobiety, co sprzedały na straganie i co ugowowały i pierdolił, że kobiety nie powinny pracować, bo im się kobiecość psuje? Dodam, że panie te pracowały zawodowo w pełnym wymiarze i nie było to 8 godzin dziennie 5 dni w tygodniu. Nie pracowanie zawodowe kobiet w "dawnych dobrych czasach" to jedno z większych kłamstw wszechczasów. I między innymi dlatego tak mnie wkurwia ten pokurcz JKM i jego młode wilki - pierdolą identycznie. Tak, to jest mój konik, będę od czasu do czasu sobie gadać na ten temat :-)
                                                  • kag73 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 19:45
                                                    Masz racje, andzia, absolutnie masz racje. Teraz z kolei czesto niektorzy faceci maja argument "ja wiecej zarabiam dlatego w domu nie musze robic juz nic, palcem nie tykam".
                                                  • hello-kitty2 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 19:52
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    Ta
                                                    > k, to jest mój konik, będę od czasu do czasu sobie gadać na ten temat :-)

                                                    A wlasnie mialam pisac, ze ta rozmowa sie nie klei ;-)

                                                    Aandzia tylko spojrz: kobiety nie chca pracowac. Dwa najlepsze zwiazki na forum i kobiety nie chca pracowac zawodowo. Przypadek? Nie sadze. Wiec po co do tego mieszac mezczyzn?
                                                  • aandzia43 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 20:14
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > Ta
                                                    > > k, to jest mój konik, będę od czasu do czasu sobie gadać na ten temat :-)
                                                    >
                                                    > A wlasnie mialam pisac, ze ta rozmowa sie nie klei ;-)
                                                    >
                                                    > Aandzia tylko spojrz: kobiety nie chca pracowac. Dwa najlepsze zwiazki na forum
                                                    > i kobiety nie chca pracowac zawodowo. Przypadek? Nie sadze. Wiec po co do tego
                                                    > mieszac mezczyzn?


                                                    Jasne że nie chcą, a kto by chciał jak można DOBRZE ŻYĆ i nie pracować? Chyba logiczne?
                                                    Sama długo nie pracowałam jak moje dziecko było małe i bardzo bardzo to sobie chwalę. Miałam ten PRZYWILEJ. Czaisz co wykapslokowałam? Po pierwsze dobrze żyć czyli w dostatku, a jak nie w dostatku to mieć możliwość zarobić na siebie i nie pójść pod kościół żebrać, czyli tak naprawdę umieć pracować/mieć wykształcenie zawodowe/koneksje. Po drugie to nie pracowanie zawodowe kobiet to przywilej dany niewielkiemu procentowi każdego społeczeństwa (sprzyjające czasy, grupa społeczna, okoliczności).
                                                    A która żona oprócz Markowego nie pracuje? Gogolowa tylko przejściowo chyba jak Gogol bardzo dobrze zarabiał? One dwie to przykład tego uprzywilejowania i bardzo fajnie, że tak im się ułożyło.
                                                  • hello-kitty2 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 20:32
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Czaisz co wykapslokowałam?

                                                    Zgaduje: jakies pretensje do mezczyzn odmawiajacym kobietom mozliwosci pracy zawodowej?
                                                    Jednoczesnie zapytuje czy obecnie ktos z panow odmawia czy kobiety same nie chca pracowac zawodowo/rezyguja z pracy (jesli nie pracuja)?

                                                    > A która żona oprócz Markowego nie pracuje?

                                                    :-) No tak, zastanowmy sie. Z jakas setka kobiet tu pisuje wiec trudno bedzie dojsc, ktora nie pracuje ;-)

                                                    Gogolowa tylko przejściowo chyba jak
                                                    > Gogol bardzo dobrze zarabiał?

                                                    A to Ty uwazasz gogolowy zwiazek w ogole za dobry? Przeciez ja pisalam o dwoch kobietach w najlepszych zwiazkach.
                                                  • kag73 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 20:49
                                                    "Aandzia tylko spojrz: kobiety nie chca pracowac. Dwa najlepsze zwiazki na forum i kobiety nie chca pracowac zawodowo. Przypadek? Nie sadze. Wiec po co do tego mieszac mezczyzn?"

                                                    Zauwaz, ze wiekszosc rezygnujaca z pracy zawodowej (jezeli chce i ja na to stac), najczesciej czasowo, rezygnuje z niej, bo pojawia sie dziecko albo dzieci. Czyli nie pracuje zarobkowo ale ma inne zajecie w domu, za ktore trzeba bylo by zaplacic komus innemu. Znam takie babki, ktore nie pracuja zarobkowo i dzieci nie maja, ale one sa partnerkami/zonami facetow konkretnie kasiastych, ale i one sa dobrze zajete inaczej, maja inne zadania. A nie rzadko ich partnerzy (20+ starsi) sa krotko przed emerytura albo juz na rencie czy emeryturze i maja inne atrakcje a praca zony by z nimi kolidowala, bo uwiazani by byli jej godzinami pracy i przywiazani do jednego miejsca a to nie ich bajka :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 21:03
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Zauwaz, ze wiekszosc rezygnujaca z pracy zawodowej (jezeli chce i ja na to stac
                                                    > ), najczesciej czasowo, rezygnuje z niej, bo pojawia sie dziecko albo dzieci. C
                                                    > zyli nie pracuje zarobkowo ale ma inne zajecie w domu, za ktore trzeba bylo by
                                                    > zaplacic komus innemu. Znam takie babki, ktore nie pracuja zarobkowo i dzieci n
                                                    > ie maja, ale one sa partnerkami/zonami facetow konkretnie kasiastych, ale i one
                                                    > sa dobrze zajete inaczej, maja inne zadania. A nie rzadko ich partnerzy (20+ s
                                                    > tarsi) sa krotko przed emerytura albo juz na rencie czy emeryturze i maja inne
                                                    > atrakcje a praca zony by z nimi kolidowala, bo uwiazani by byli jej godzinami
                                                    > pracy i przywiazani do jednego miejsca a to nie ich bajka :)

                                                    A jakie maja znaczenie 'powody' w temacie, ktory poruszyla Aandzia? Jezeli ktos nie pracuje tzn, ze nie chce, a nie ze jakis ciemiezca - mezczyzna mu narzuca swoja wole.
                                                  • kag73 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 21:17
                                                    "A jakie maja znaczenie 'powody' w temacie, ktory poruszyla Aandzia? Jezeli ktos nie pracuje tzn, ze nie chce, a nie ze jakis ciemiezca - mezczyzna mu narzuca swoja wole."

                                                    Andzia pisala o kiedys. Teraz to natomiast wedlug meskiego widzimisie co poniektorych facetow byloby tak: jak chce niech pracuje (najczesciej i tak musi, bo on za malo zarabia, zeby mogla nie pracowac), ale jednoczesnie niech tez odwala poza praca zawodowoa cala robote w domu i z dzieciakami, bo mnie, tak pokazuja badania, spadnie testosteron i nie bedzie seksu. Zreszta ja jestem mezczyzna a sprzaatanie i nianczenie dzieciaka jest niemeskie, jest zadaniem kobity. Tak argumentuja. Moim zdaniem trzaba byc wariatka, zeby sie na ochotnika wciskac w taki kierat, ale czasmi trzeba.
                                                    Dodam, ze jak pojawia sie dziecko a ktos nie ma opiekunki za darmo(babci) to: zostaje w domu i sam jest z dzieckiem, bo malo jest sensu nie widywac dzieciaka a miec za to tylko pare groszy wiecej w kieszeni (jak kogo finansowo stac)a czasem pracowac zawodowo musi, bo mu nie starczy kasy, albo bo obawia sie o miejsce pracy, albo praca meza jest nie do pogodzenia z praca zony nie ma kto z dzieciakiem zostac, bo babci na kazde zawolanie nie ma, kasy na opiekunke tez ni ma albo oboje cudzej osoby do dziecka nie chca.
                                                    Sa tez kobiety, ktore pracowac nie chca, bo chca same zajac sie dzieckiem. Sa tez mezczyni, ktorzy chca, zeby zona nie pracowala zawodowo, tylko zajela sie dzieckiem, bo: uwazaja to za opcje najlepsza dla dziecka/dla wszystkich albo, bo praca zony oznaczalaby dla nich jakies niedogodnosci, jezeli sa z gatunku: ja tez jestem ojcem i musze jakies zadania przejac.
                                                    Wiec to wszystko nie jest takie proste jakby sie wydawalo.
                                                  • wont2 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 21:43
                                                    Są też kobiety, gwoli sprawiedliwości i znam takie, które albo nie pracują albo "pracują towarzysko" czyli ciężar zapewnienia bytu rodzinie spoczywa na mężu, które i tak domagają się równego podziału obowiązków domowych. Powiedzmy sobie to w końcu szczerze i dobitnie - wiele kobiet jest leniwych, nie ma żadnych ambicji, pasji, jakiegokolwiek zainteresowania światem, zadumy, stąd ten pęd do dziecka, pieluszek, spacerków z wózeczkiem bo to im wypełni ich egzystencjalną pustkę. Do tego jest im potrzebny frajer, który im sfinansuje ten styl życia. Dziękuję. Z drugiej strony, jak już mówimy tak zupełnie szczerze, to wielu facetów też jest leniwych, bez ambicji (jestem przykładem), pasji, jakiegokolwiek zainteresowania światem, zadumy, tylko, że kobity jakoś nie chcą finansować ich stylu życia :(
                                                  • kag73 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 21:52
                                                    " Do tego jest im potrzebny frajer, który im sfinansuje ten styl życia."

                                                    Hmm, moze niestety ten frajer tez chce dziecka a wtedy sila wyzsza. Sama takiego spotkalam na swojej drodze, tylko, ze ja dziecka nie chcialam. Wiec na koncu zarzucal mi z gorycza, ze marnuje nasienie i wcale nie dlatego, ze jak na nazwanych przez Ciebie pornolach, spuszczal mi sie na twarz, o nie :) ja zwyczajnie bralam pigulke anty.
                                                    I rzecz polega niestety na tym, ze tylko kobity rodza dzieci. I w dodatku nie zapominaj kto ma ten testosteronik i musi sie nazebrac :) Tobie facetowi nikt nic finansowal nie bedzie, bo dzieciaka wynosci w swoim brzuchu nie mozesz a czasem by sie chcialo, zeby zrobil to ktos inny, wiele kobiet nie mialoby nic przeciwko temu :) Czyli jak dasz rade ryzykowac spierdolenie figury, wynosic i urodzic, potem pozarywac pare nocek i inne takie to sie melduj moze sie jaka znajdzie, zeby Twoj styl zycia Ci sfinansowac! Juz wszystko jasne?
                                                  • marek.zak1 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 22:01
                                                    wont2 napisał:

                                                    Dzi
                                                    > ękuję. Z drugiej strony, jak już mówimy tak zupełnie szczerze, to wielu facetów też jest leniwych, bez ambicji (jestem przykładem), pasji, jakiegokolwiek zain teresowania światem, zadumy, tylko, że kobity jakoś nie chcą finansować ich stylu życia :(
                                                    --------------
                                                    Ja też tak chciałem, czyli dzieci , filozofia i sport, ale nie wyszło. Kas asie nie zgadzała.
                                                    >
                                                  • kag73 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 22:04
                                                    "Są też kobiety, gwoli sprawiedliwości i znam takie, które albo nie pracują albo "pracują towarzysko" czyli ciężar zapewnienia bytu rodzinie spoczywa na mężu, które i tak domagają się równego podziału obowiązków domowych

                                                    "Domagaja sie" nie znaczy, ze dostaja czego sie domagaja:)
                                                    biurze i jednoczesnie serwowac dzieciom obiadu albo wieszac prania, no nie da sie.
                                                  • aandzia43 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 22:18
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Są też kobiety, gwoli sprawiedliwości i znam takie, które albo nie pracują albo
                                                    > "pracują towarzysko" czyli ciężar zapewnienia bytu rodzinie spoczywa na mężu,
                                                    > które i tak domagają się równego podziału obowiązków domowych. Powiedzmy sobie
                                                    > to w końcu szczerze i dobitnie - wiele kobiet jest leniwych, nie ma żadnych amb
                                                    > icji, pasji, jakiegokolwiek zainteresowania światem, zadumy, stąd ten pęd do dz
                                                    > iecka, pieluszek, spacerków z wózeczkiem bo to im wypełni ich egzystencjalną pu
                                                    > stkę.
                                                    Do tego jest im potrzebny frajer, który im sfinansuje ten styl życia. Dzi
                                                    > ękuję.


                                                    Zgadza się, leniwych nie.brakuje. Te nawet dziecmi porządnie zająć się nie potrafią. Związek z taką to żadnen interes dla mężczyzny. Łebski facet nawet na niepracującą zawodowo żonę bierze sobie mądrą i pracownita dziewczynę. Marka żona nie jest leniwa, wykonywała kawał dobrej roboty na wysokim poziomie. W przeciwieństwie do niejednej byle jak odbębniającej swój etat przez 30 lat. Szacun.


                                                    Z drugiej strony, jak już mówimy tak zupełnie szczerze, to wielu facetów
                                                    > też jest leniwych, bez ambicji (jestem przykładem), pasji, jakiegokolwiek zain
                                                    > teresowania światem, zadumy, tylko, że kobity jakoś nie chcą finansować ich sty
                                                    > lu życia :(
                                                    >
                                                    Nie znam się na finansowaniumężczyzn, ale znam kilka sytuacji, kiedy to żona bardziej pracuje, a mąż bardziej domowo i dzieciowo. Bo tak.żeby.tylko jak Ferdek Kiepski na kanapie leżeć i być finansowanym to raczej nie. Ferdek nawet wozeczka nie pcha, obiadu nie gotuje, dziecka nie przewija, zakupów nie robi, chaty nie.sprząta...
                                                  • aandzia43 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 21:34

                                                    > A jakie maja znaczenie 'powody' w temacie, ktory poruszyla Aandzia? Jezeli ktos
                                                    > nie pracuje tzn, ze nie chce, a nie ze jakis ciemiezca - mezczyzna mu narzuca
                                                    > swoja wole.
                                                    >

                                                    Kitty, ja pisałam o rzeczywistej przeszłości i o tym, co się niektórym roi w związku z zakłamaną wizją przeszłości. A roi się "jakie to były piękne czasy, kiedy chłop był chłopcem, sam dom utrzymywał więc posłuch miał" (miał posłuch bo prawo było po jego stronie w każdej kwestii, natomiast sam domu nie utrzymywał). I o korzystaniu z owoców czyjejś pracy z jednoczesnym wypieraniem ze świadomości, że ta praca istnieje, czyli umniejszaniu wartości tego, kto tę pracę wykonuje (czyli kobiety, łopatologicznie).
                                                  • gogol77 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 20:52
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Gogolowa tylko przejściowo chyba jak Gogol bardzo dobrze zarabiał? >

                                                    Żona pracowała od końca studiów do emerytury czyli do ukończenia 60 lat
                                                  • aandzia43 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 21:00
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > Gogolowa tylko przejściowo chyba jak Gogol bardzo dobrze zarabiał? >
                                                    >
                                                    > Żona pracowała od końca studiów do emerytury czyli do ukończenia 60 lat

                                                    A to przepraszam, coś mi się pokiełbasiło.
                                                  • kag73 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 20:38
                                                    "Aandzia tylko spojrz: kobiety nie chca pracowac. Dwa najlepsze zwiazki na forum i kobiety nie chca pracowac zawodowo. Przypadek? Nie sadze. Wiec po co do tego mieszac mezczyzn?

                                                    Momencik, momencik. Ja nie chce pracowac zawodowo, bo my oboje nie chcemy pracowac zawodowo/ nie pracujemy. To zupelnie zmienia postac rzeczy, wez pod uwage i nie przekrecaj faktow. Pracowalam zarobkowo, rowniez w malzenstwie, potem bylam na wychowawcyzm, z ktorego wrocilam do firmy, ale mnie zwolnili (bo pracy nie bylo) a potem to on juz tez przestal pracowac. Gdybym musiala siedziec na dupie caly czas na jednym miejscu, bo on by pracowal zarobkowo, to by byla inna sytuacja.
                                                    U Marka natomiast byla inna kwestia, bo oni maja trojke dzieci, to jest jeszcze inna bajka.
                                                  • hello-kitty2 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 20:57
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Momencik, momencik. Ja nie chce pracowac zawodowo, bo my oboje nie chcemy praco
                                                    > wac zawodowo/ nie pracujemy. To zupelnie zmienia postac rzeczy, wez pod uwage i
                                                    > nie przekrecaj faktow. Pracowalam zarobkowo, rowniez w malzenstwie, potem byla
                                                    > m na wychowawcyzm, z ktorego wrocilam do firmy, ale mnie zwolnili (bo pracy nie
                                                    > bylo) a potem to on juz tez przestal pracowac. Gdybym musiala siedziec na dupi
                                                    > e caly czas na jednym miejscu, bo on by pracowal zarobkowo, to by byla inna syt
                                                    > uacja.
                                                    > U Marka natomiast byla inna kwestia, bo oni maja trojke dzieci, to jest jeszcze
                                                    > inna bajka.

                                                    Kag odpowiedz krotko w czasie terazniejszym:
                                                    1. Chcesz pracowac zawodowo? Odpowiedz: tak/nie.
                                                    2. Czy maz czy jakikolwiek mezczyzna odmawia Ci wykonywania pracy zawodowej? Odpowiedz: tak/nie.

                                                    Jezeli w obu przypadkach padnie odpowiedz 'nie', to o czym Aandzia w ogole gada? Czy jakis mezczyzna odmawia/uniemozliwia/blokuje jakiejs kobiecie w dzisiejszych czasach ukonczenie dowolnych studiow czy podjecie pracy zawodowej lub przymusza jakas kobiete do porzucenia pracy? Jezeli kobieta nie pracuje tzn ze taka jest jej wola/wybor.
                                                  • marek.zak1 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 21:27
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Aandzia tylko spojrz: kobiety nie chca pracowac. Dwa najlepsze zwiazki na forum i kobiety nie chca pracowac zawodowo. Przypadek? Nie sadze. Wiec po co do tego mieszac mezczyzn?
                                                    -------------------------
                                                    To nie jest kwestia chcenia, tylko wyboru. Przez lata nie da si ę prawcowć z trójąa dzieci, a potem się kalkuluje i widac, co sie opłaca fianansowo, a co nie. Gdyby mi sie powinęła noga, byłby to błędny wybór, ale na szczęście tak się nie stało.
                                                  • gogol77 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 21:27
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Tu chodzi o to, ze jest to ladny obrazek i jak najbardziej czesto robi wrazenie, bo jak juz pisalam jest to taki fajny kontrast: duzy facet, male dziecko.>

                                                    Oooo, to ja nie wiedziałem, że to chodziło o ładny obrazek a nie o kobiecą troskę o los dziecka. Jak na spacerze w parku z wózkiem (to miałem po pracy w zakresie czynności) z książką siedziałem na ławce to często różne takie siadały obok i zagadywały o małego. Nigdy żaden facet!!! A jak mały zaczynał się wydzierać bo np. się zsikał a jak był starszy to z nudów - to zbiegało się ich po parę i oferowały pomoc. Lubiłem to!
                                                  • kag73 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 18.07.17, 21:39
                                                    "Oooo, to ja nie wiedziałem, że to chodziło o ładny obrazek a nie o kobiecą troskę o los dziecka. Jak na spacerze w parku z wózkiem (to miałem po pracy w zakresie czynności) z książką siedziałem na ławce to często różne takie siadały obok i zagadywały o małego. Nigdy żaden facet!!! A jak mały zaczynał się wydzierać bo np. się zsikał a jak był starszy to z nudów - to zbiegało się ich po parę i oferowały pomoc. Lubiłem to!"

                                                    No widzisz, to nigdy sie nie przydarzy kobiecie. Hmm, za Twojej mlodosci byl to jeszcze rzadszy obrazek niz teraz i wlasnie ladny obrazek i rzucal sie w oczy.
                                                    To trza bylo rwac "na dzieciaka" :) Tez sie nazywa, mi sie przypomnialo, byl tez taki film, jak poderwac babke i tam wlasnie szlo, ze z malym dzieckiem (niby bratankiem np.), podobnie dzialaja pieski.
                                                  • urquhart Atak Drwali ! 18.07.17, 08:34
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Nie chodzi o to czy facet mnie kreci, ale nie jest wcale zapasiony i zaniedbany
                                                    > , bo jest ojcem. Tak wiec to nie jedyna opcja.

                                                    Chodzi o to że Kag od lat głosisz twardo rzeczywistość życzeniową podporządkowaną światopoglądowi i oparta na emocjach, a ZWŁASZCZA w temacie ojców.

                                                    To nikomu nie pomaga a tylko szkodzi jak każde zakłamywanie i zaklinanie rzeczywistość.

                                                    Może się zdarzyć ale to wbrew statystyce i regułom neuroprzekaźnikom i trendom. Wymaga dodatkowych warunków specjalnych, wyjątkowego wychowania, predyspozycji i cech charakteru.

                                                    Ma sens i cel pokazywanie że niektórzy są wstanie podjąć wysiłek WBREW tym wszystkim mechanizmom i przezwyciężać to, wykonać pewną inżynierię, ale trzeba mieć wiedzę lub wzorzec bo to samo nie przychodzi i NIE JEST NATURALNE.

                                                    Natomiast typowo i statystycznie ojcowie tyją znacznie bardziej i mają skłonność do depresji z powodu utraty testosteronu przy dziecku.

                                                    naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,405895,ojcostwo-pogrubia.html
                                                    Tracą męskie cechy wywołujące kobiece pożadanie

                                                    naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,20875,ojcostwo-wycisza-typowo-meskie-cechy.html
                                                    Do tego to już ewoluuje i wprost zyskują na tym brodacze : efekt "Drwala" nieczułego, szorstkiego agresywnego i w tym męskiego i podniecającego na tle tych wychowywanych na czułych wrażliwych mężczyzn co mieli być drugimi matkami dla dzieci.

                                                    www.geekweek.pl/aktualnosci/16214/kobiety-wola-brodaczy
                                                  • marek.zak1 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 09:07
                                                    urquhart napisał:


                                                    > Chodzi o to że Kag od lat głosisz twardo rzeczywistość życzeniową podporządkowa
                                                    > ną światopoglądowi i oparta na emocjach, a ZWŁASZCZA w temacie ojców.
                                                    >
                                                    > To nikomu nie pomaga a tylko szkodzi jak każde zakłamywanie i zaklinanie rzeczywistość.

                                                    > Natomiast typowo i statystycznie ojcowie tyją znacznie bardziej i mają skłonność do depresji z powodu utraty testosteronu przy dziecku.
                                                    >
                                                    > naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,405895,ojcostwo-pogrubia.html
                                                    > Tracą męskie cechy wywołujące kobiece pożadanie.
                                                    ---------------------------
                                                    Statystyka może wiele wykazać, ale to, że faceci tyją, to może dlatego, że nie muszą się starać, bo obok nie tylko zdobyta babka, ale także zapłodniona, więc ryzyko jej odejścia jest niższe. Można sobie pozwolić na jedzenie więcej i ćwiczenie mniej. Stąd wydają się mniej atrakcyjni w ocenie innych. Rzeczywiście moje obserwacje to potwierdzają.
                                                    Natomiast wiązanie bezpośrednie ojcostwa z zapuszczeniem jest bez sensu. Zapuszczenie zawsze wynika z nadmiaru żywności i braku ćwiczeń, czyli lenistwa - to jest tylko fizjologia i fizyka.

                                                    > Do tego to już ewoluuje i wprost zyskują na tym brodacze : efekt "Drwala" nieczułego, szorstkiego agresywnego i w tym męskiego i podniecającego na tle tych wychowywanych na czułych wrażliwych mężczyzn co mieli być drugimi matkami dla dzieci.
                                                    -------------------------------
                                                    Jakiś czas temu moja po ogoleniu powiedziała ,,Mareczek" no to od tego czasu mam kilkudniowy zarost :).
                                                  • gogol77 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 09:32
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Jakiś czas temu moja po ogoleniu powiedziała ,,Mareczek" no to od tego czasu mam kilkudniowy zarost :). >

                                                    Nie rozumiem, kto co ogolił? Ona cipkę?, Ty gębę?, jaja?
                                                    I skąd? i gdzie? ona (Ty )ma ten zarost i dlaczego kilkudniowy?
                                                    Ona - Drwal? Nieczuły, szorstki. agresywny???

                                                    Aaaa, a może u Ciebie po "Mareczek" brakuje przecinka? Aaa i wtedy rozumiem, Mareczek zabrzmiało Ci zbyt pieszczotliwie bo wolałbyś: "och mój ty tygrysie (tygrysku?) i dlatego zapuściłeś trzydniowy. Wszystko jasne! Zgadza się?
                                                  • marek.zak1 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 09:40
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > Jakiś czas temu moja po ogoleniu powiedziała ,,Mareczek" no to od tego czasu mam kilkudniowy zarost :). >
                                                    >
                                                    > Nie rozumiem, kto co ogolił?

                                                    Ja ogoliłem swoją facjatę.

                                                    > Aaaa, a może u Ciebie po "Mareczek" brakuje przecinka? Aaa i wtedy rozumiem, Mareczek zabrzmiało Ci zbyt pieszczotliwie bo wolałbyś: "och mój ty tygrysie (tygrysku?) i dlatego zapuściłeś trzydniowy. Wszystko jasne! Zgadza się?
                                                    --------------
                                                    Mareczek w znaczeniu ,,chłopiec".
                                                  • sabat3 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 09:17
                                                    Dane statystyczne sa.
                                                    Teraz przydaloby sie sprawdzic, jak prezentuje sie to u Hindusow, Chinczykow, Arabow i mieszkancow Afryki, zeby wyeliminowac efekt zmiany pozycji spolecznej w danej kulturze.
                                                    Faraonowie dupczyli haremy skladajace sie z kilkudziesieciu partnerek, niektorzy potem chetnie stukali rowniez dziewczeta, ktore urodzily sie z tych zwiazkow. Nie sadze, by przez ojcostwo mieli spadki testosteronu i mniejsze jadra. Za to pewnie mieli jadra bardziej zmeczone ;)
                                                    Znowu - efekt jest, ale nie sadze by to ojcostwo bylo BEZPOSREDNIA przyczyna. Rownie dobrze moze byc nia stres, zmiana stosunkow z partnerka w zwiazku monogamicznym, obnizenie atrakcyjnosci w oczach szerszej grupy kobiet (ta jest bezdyskusyjna, ojciec "traci na rynku"), itd.
                                                  • urquhart Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 09:32
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Faraonowie dupczyli haremy skladajace sie z kilkudziesieciu partnerek, niektorz
                                                    > y potem chetnie stukali rowniez dziewczeta, ktore urodzily sie z tych zwiazkow.
                                                    > Znowu - efekt jest, ale nie sadze by to ojcostwo bylo BEZPOSREDNIA przyczyna

                                                    Nie ośmieszaj się, przecież piszą że chodzi o opiekę, spedzanie czasu i fizyczny kontakt, badania były nawet u szympansów, linkowałem i uczestniczyłeś w tych dyskusjach wielokrotnie, największy fizyczny efekt spadku testosteronu i wzrostu prolaktyny (depresja) jest przy noszeniu na rękach (też wyraźny u szympansów).
                                                    Co teraz zalecają na każdym kroku wraz z przejmowaniem kąpania niemowlaków metroseksualnym facetom drugim matkom.
                                                    Rusz głową faraonowie czy Dzingis Han albo inni od haremów zajmowali się fizycznie małymi dziećmi?
                                                  • wont2 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 10:10
                                                    Mam pomysl na skecz kabaretowy:

                                                    Malzenstwo, dwojka malych dzieci. Maz siedzi przed telewizorem, piwko, meczyk. Zona sie krzata po kuchni. Dzieci sie ganiaja i wrzeszcza.
                                                    - Stasiek! Wez zostaw tego pilota i zajmij sie dziecmi bo ja tu gotuje!
                                                    - Miecka! Ruszze wreszcie glowa! Jak ja sie dziecmi zajme to mi testosteron spadnie, prolaktyna wzrosnie, przestane ci sie podobac, znajdziesz sobie kochanka, rozwiedziesz sie i dzieci straca ojca!
                                                  • gogol77 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 10:23
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Miecka! Ruszze wreszcie glowa! Jak ja sie dziecmi zajme to mi testosteron spadnie, prolaktyna wzrosnie, przestane ci sie podobac, znajdziesz sobie kochanka, rozwiedziesz sie i dzieci straca ojca!>

                                                    He, he, he! Wont, świetne!
                                                  • kag73 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 11:14
                                                    Malzenstwo, dwojka malych dzieci. Maz siedzi przed telewizorem, piwko, meczyk. Zona sie krzata po kuchni. Dzieci sie ganiaja i wrzeszcza.
                                                    - Stasiek! Wez zostaw tego pilota i zajmij sie dziecmi bo ja tu gotuje!
                                                    - Miecka! Ruszze wreszcie glowa! Jak ja sie dziecmi zajme to mi testosteron spadnie, prolaktyna wzrosnie, przestane ci sie podobac, znajdziesz sobie kochanka, rozwiedziesz sie i dzieci straca ojca!

                                                    O, tak mniej wiecej.
                                                    Przyklady znam i podawala ile i jak czesto bzykaja ci, ktorzy dzieciaki i rodzine maja w dupie. Ten jeden, ktorego zona 31 dni w miesiacu ma okres, ale nie zakojarzyl, ze ona tak z wkurwu albo z zajechania. Bo chodzi do pracy a popoludniu zajmuje sie dziecmi i domem. On wraca o 16, siada do kompuretjka albo tv a wieczorem chce seksu. No meski jest bardzo, ale niestety nie pobzyka.
                                                    Dla mnie osobiscie facet co sie sie cytroli: nie piecluszki nie przebiore, bo mi smierci, nie moge, to nie meskie zajecie, nie wykapie nie to nie sro to PIZDA nie facet. Nic nie poradze. Moj to wszystko robil i bzykal i bzyka nadal. A robil, bo mial takie nastawienie i leb na karku, zeby wydedukowac, ze zmeczona i wkurwiona zona dawac nie bedzie.
                                                    Jak ktos ma inaczej ok. Ja nie znam zadnej kobiety, ktora chetnie sypia z facetem majacym dzieciaki i ja w dupie!
                                                  • aandzia43 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 11:14
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Mam pomysl na skecz kabaretowy:
                                                    >
                                                    > Malzenstwo, dwojka malych dzieci. Maz siedzi przed telewizorem, piwko, meczyk.
                                                    > Zona sie krzata po kuchni. Dzieci sie ganiaja i wrzeszcza.
                                                    > - Stasiek! Wez zostaw tego pilota i zajmij sie dziecmi bo ja tu gotuje!
                                                    > - Miecka! Ruszze wreszcie glowa! Jak ja sie dziecmi zajme to mi testosteron spa
                                                    > dnie, prolaktyna wzrosnie, przestane ci sie podobac, znajdziesz sobie kochanka,
                                                    > rozwiedziesz sie i dzieci straca ojca!
                                                    >


                                                    Hehe :-D
                                                    Bez wzgledu na argumentację Stasiek traci kochankę, bo Miecka ma go za trzecie dziecko co nie potrafi po męsku zająć się bachorami czyli użyć autorytetu i zająć trzódkę jakimś męskim zajęciem czyli np. wspólnym oglądaniem meczu. Dzieciaki kochają robić z ojcem różne rzeczy. Właściwie wszystko, szczególnie chłopcy. Są tak otwarci na męski pierwiastek że.trzeba być kompletnie zblokowanym na kontakt z dzieckiem, żeby nie weszło w to wspólne robienie czegokolwiek. Kwestia motywacji.
                                                  • kag73 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 11:07
                                                    "Ma sens i cel pokazywanie że niektórzy są wstanie podjąć wysiłek WBREW tym wszystkim mechanizmom i przezwyciężać to, wykonać pewną inżynierię, ale trzeba mieć wiedzę lub wzorzec bo to samo nie przychodzi i NIE JEST NATURALNE."

                                                    Urgu, kluczem jest, roweniez tutaj, tak przez Ciebie podkreslane NASTAWIENIE (pislal o tym nawet facet zajmujacy sie badaniami na ten temat). Ono dziala nie tylko w tematach damsko meskich.
                                                    Oczywisciecie, ze przy malym dziecku i noszeniu go, zajmowaniu sie nim sie lagodnieje. I owszem spada testosteron, jest to wazne dlatego, zeby dzieciak mial najlepsze szanse na przezycie(dwoje rodzicow). Jest to nawet logiczne baba w p[ologu, obolala i przemeczona, wiec jak najbardziej robienie faceta przy niemowlaku wskazane, co by mu testosteron do glowy nie uderzyl :) Jak oboje zajechani to zasna w swoich objeciach szczesliwi, ze wreszcie moga. Niemniej, przez Ciebie tu kiedys pokazane badnia podaja, ze najszybciej znalezli partnerki i rozmnozyli sie ci najbardziej testorenowi, czyli jest z czego spadac. Poza tym moze nie wiesz ale poziom testosteronu, czy wahania sa zalezne od wielu czynnikow, nawet od pory dnia. Czyli zapierdalaj na silownie albo pobiegac albo na basen to Ci sie tesosteronik podniesie. Usiadz na kanapce, popijaj piwko zagryzajac chipsem to urosnie ci brzuch a testsoeteron zamieni sie na estrogeny i tyle w temacie.
                                                    W dodatku biegaja i trzmaja forme najczesciej ci, ktorzy jeszcze babki nie zlapali. Ci w zwiazkach(malzenstwach) juz nie musza (z kobietami bywa podobnie).
                                                    I mezczyzni nie maja byc drugimi matkami dla dzeci, oni maja byc ojcami. To nie to samo.
                                                  • hello-kitty2 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 12:09
                                                    Ja mam ojca zaangazowanego w domu i nigdy nie bylo to powodem pozadania z mojej strony. Ale Kag moze mowisz o tym, ze jak jakas babka to docenia, a seks jest z jego strony wymogiem (oczwiscie nie musi byc wymogiem z serii kawa na lawe) ale babka jesty na tyle trzezwa, ogarnieta ze zdaje sobie z tego sprawe, ze go bez seksu nie przytrzyma w chalupie (czytaj: przy dzieciach, do dzieci na spokojnie, nie na rozdraznieniu i na odpierdol), to ona mu chetnie bedzie dawac, no glupia nie jest. Tez bym tak robila jeszcze z pocalowaniem w reke, przeciez juz dawno na ten temat teoretyzowalam, na co sie Zawle za mnie wkurzala. Jak o czyms takim rozmawiamy, to sie zgodze ale o wzbudzaniu pozadania z faktu zajmowania sie dzieckiem sie nie zgodze, zreszta w druga strone to samo. Przeciez juz Abrigado tu pisywal, ze zona krzatajaca sie przy dzieciach kojarzyla mu sie z aseksualna kwoka. Jak ja obserwowal to mu to zabijalo chec na erotyke w zwiazku. Wiec zajmowanie sie dziecmi albo nie ma wplywu na atrakcyjnosc seksualna (jest neutralne) albo ma wplyw ujemny (efekt kwoki czy kura/wola domowego).
                                                  • aandzia43 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 13:04
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ja mam ojca zaangazowanego w domu i nigdy nie bylo to powodem pozadania z mojej
                                                    > strony. Ale Kag moze mowisz o tym, ze jak jakas babka to docenia, a seks jest
                                                    > z jego strony wymogiem (oczwiscie nie musi byc wymogiem z serii kawa na lawe) a
                                                    > le babka jesty na tyle trzezwa, ogarnieta ze zdaje sobie z tego sprawe, ze go b
                                                    > ez seksu nie przytrzyma w chalupie (czytaj: przy dzieciach, do dzieci na spokoj
                                                    > nie, nie na rozdraznieniu i na odpierdol), to ona mu chetnie bedzie dawac, no g
                                                    > lupia nie jest. Tez bym tak robila jeszcze z pocalowaniem w reke, przeciez juz
                                                    > dawno na ten temat teoretyzowalam, na co sie Zawle za mnie wkurzala. Jak o czym
                                                    > s takim rozmawiamy, to sie zgodze ale o wzbudzaniu pozadania z faktu zajmowania
                                                    > sie dzieckiem sie nie zgodze, zreszta w druga strone to samo. Przeciez juz Abr
                                                    > igado tu pisywal, ze zona krzatajaca sie przy dzieciach kojarzyla mu sie z asek
                                                    > sualna kwoka. Jak ja obserwowal to mu to zabijalo chec na erotyke w zwiazku. Wi
                                                    > ec zajmowanie sie dziecmi albo nie ma wplywu na atrakcyjnosc seksualna (jest ne
                                                    > utralne) albo ma wplyw ujemny (efekt kwoki czy kura/wola domowego).
                                                    >

                                                    Samo w sobie pewnie szczególnie nie podnieca. Tak jak oglądanie swojego chłopa podczas stania w kolejce, jedzenia, gotowania, siedzenia na klopie, rozmowy z kumplem przy piwie, z szefem przez telefon czy podczas innych prozaicznych czynności. Generalnie codzienność jest nużąca. Więc nie chodzi nam o podniecanie się tą opieką (szeroko pojętą) nad dziećmi tylko o podniecanie się sobą mimo upływu czasu i mimo tej powtarzalnej codzienności. Mnie chłop nie podniecał mniej mimo zmieniania pieluchy czy biegania za rowerkiem. Za to im bliżej psychicznie był ze mną w różnych momentach (a więc i przy dziecku) tym większą miałam czułość dla niego i chciało mi się bzykać. Bliskość i poczucie bezpieczeństwa mnie gratyfikują.
                                                  • kag73 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 14:59
                                                    No andzia calkiem trafnie odpowiedziala o co biega.
                                                    Mnie sie tez osobiscie facet zajmujacy sie dzieckiem albo robiacy cos wspolnego z dzieckiem nie jest aseksulany. Tak samo jak facet gorujacy czy sprzatajacy tez dla mnie aseksualny nie jest. Pod warunkiem oczywiscie, ze ten facet w ogole dla mnie aseksualny nie jest i ze mnie sie podoba/pociaga mnie i w lozku mi z nim dobrze. Za to jak sie ktorys opierdala a ja mam sie zaorac podczas kiedy on sie zasiedzi, bo ja jestem kobieta a on jest mezczyzna, to mi k...wa noz sie otwiera w kieszeni i chec na obcowanie z nim mi przechodzi ze wkurwu i ze zmeczenia.
                                                    Ja z tych co seks lubia i od zawsze i do teraz dla przyjemnosci, serio. Nawet w pojedycznych przypadkach nawet jezeli poczatkowo nie mam ochoty to czesto daje sie nakrecic, bo wiem, ze bedzie z tego frajda a nie kicha. Zreszta szybko sie nakrecam, bo facet mnie moj generalnie pociaga.
                                                    Natomiast nie wykluczam, ze znajda sie kobiety, ktore mimo niewypasu w seksie jednak na seks przystaja, moze niekoniecznie, bo glupie nie sa i wiedza czym to grozi, tylko z przychylnosci, milosci i bo facet w porzo a ze ona z seksu ma niewiele to juz inna bajka.
                                                    I jeszcze owszem zapewne bywaja przypadki zdroworazsadkowe(albo bywaly): "facetowi trza dac bedzie spokojniejszy itd." tak pamietam mowila do niej ponad 20 lat temu matka mojej przyjacioly.
                                                  • urquhart Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 14:08
                                                    > Urgu, kluczem jest, roweniez tutaj, tak przez Ciebie podkreslane NASTAWIENIE (p
                                                    > islal o tym nawet facet zajmujacy sie badaniami na ten temat). Ono dziala nie t

                                                    A czy nie zdajesz sobie sprawy ze Twoje stawianie sprawy nakreca babskie roszczeniowe nastawienie i idealizacje jako normę i rzeczywistość ?

                                                    Jestem za tym zeby doceniać starania , dobre wzorce
                                                    ale bez zaklamywania jaka jest rzeczywistość
                                                    Szczególnie determinowana ideologią ze miedzy kobietami i mężczyznami nie ma różnic.

                                                    > o zasna w swoich objeciach szczesliwi, ze wreszcie moga. Niemniej, przez Ciebie
                                                    > tu kiedys pokazane badnia podaja, ze najszybciej znalezli partnerki i rozmnozy
                                                    > li sie ci najbardziej testorenowi,

                                                    Najbardziej Testorenowi jak moj ojciec robią liczne dzieci kolejnym partberkom ale sie nimi nie zajmują i nie intetesuja wcale jak moj wlasny ojciec który odrzucił pistepowo patriarchalne parygmaty odpowiedzialności wiec twoje wnioski sa calkiem falszywe

                                                    Ci faceci co sie przejmują i sa empatyczni przesadzaja w drugą stronę z opieką i ponosza tego konsekwencje o jakich pisze Perel.

                                                    Brakuje Nastawiena zdrowego środka meskiego zdecydowanego ale odpowiedzianego ojcostwa

                                                    Między innymi z powodu walki z patriarchatem jako rzekomym zrodlem calego zla ktore postuluja twoje forumowe koleżanki
                                                  • kag73 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 14:31
                                                    "A czy nie zdajesz sobie sprawy ze Twoje stawianie sprawy nakreca babskie roszczeniowe nastawienie i idealizacje jako normę i rzeczywistość ?"

                                                    Niech sobie kazdy sciele jak chce, ja wiem czego chce i czego szukami co mnie odpowiada. Komus nie odpowiada: droga wolna. A inni niech se robia jak chca, nie moja sprawa.
                                                    Nigdy nie pisalam, ze nie ma roznic miedzy kobietami a mezczyznami.
                                                    Nikt nikomu nie zabrania tego "zdrowego srodka" znalezc.
                                                    Tak patraichrat jaki znamy z przeszlosci albo aktualnie w krajach m.in. arabskich dyskryminuje kobiety, czyni z nich ludzi drugiej kategorii, nie daje prawa do decydownia, wspoldecydowania z automatu tylko ze wzgledu na plec. To mi sie nie podoba.
                                                    Nic nie poradze, ze podobaja mi sie wspolczesni mezczyzni zaangazowani w ojcostwo i "dom" bardziej niz ci z przeszlosci, ktorzy uzuropowali sobie prawo decydowania o wszystkim, mowili o dyscyplinie i wychowaniu, ktore polegalo na tym, ze jakby co dali dzieciakowi wpierdol. To, ze lepiej sie opierdalac i nic nie robic to ja wiem, mam tak samo.
                                                    Twoj ojciec moze i byl testosteronowy, ale przede wszystkim mial takie nastawienie jakie mial a ono jest kluczowe. I tu albo sa wzorce z domu, ktore jedni powielaja, inni probuja zmienic, jeszcze inni daja sie przekonac i maja motywacje/nastawienie.
                                                    Natomiast o czym tutaj zapominamy: nic nie wiemy o poyzciu seksualnym i checi babek na seks w dawnym cudnym patriarchacie. Sex nie byl nigdy tak tematyzowany jak teraz. Odwaze sie wysunac teze, ze wlasnie teraz w naszych wspolczesnych czasach kobiety sa bardziej zaintereswoane seksem niz kiedys. Sa uswiadomione, maja prawo glosu, latwiej im o doswiadczenia seksualne i wyobrazenia o seksie. Minus dla panow: trza sie troche wysilic, bo jak seks do bani to niestety trzeba zebrac. Kiedys tez zapewne czesto trzeba bylo zebrac, albo tez mozna bylo jako facet, tfu patrirarcha wymagac a ona dupy chetnie czy nie chetnie dawac musiala.
                                                    Nie ma zadnych dowodow na to, ze w strukturach patriarchalnym kobiety leca na seks ze swoimi "meskimi" samcacmi bardziej niz kobiety w partnerskich (zblizonych do partnerstwa) zwiazkach.
                                                    Ale tera nie wiem czy chodzi o to, ze baby maja dawac czy chca czy nie chca czy, ze maja CHCIEC dawac. Bo to dla mnie jest roznica.
                                                  • kag73 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 14:37
                                                    "A czy nie zdajesz sobie sprawy ze Twoje stawianie sprawy nakreca babskie roszczeniowe nastawienie i idealizacje jako normę i rzeczywistość ?"

                                                    Dla scislosci to napisal jeden z tych panow, ktory przeprowadzal to obszerne badanie, ktorego wyniki Ty czesciowo zapodawales. Ja przeczytalam wyniki w calosci i on, nie ja, tam sie wypowiadal, ze to czy sie facet rozmnozony potem tym dzieciakiem zajmowal/zajmuje zalezzy od nastawienia a nie od testosteronu. To bylo jego zdanie.
                                                  • gogol77 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 14:37
                                                    Nie na temat, ale sprawa jest poważna. Bardzo poważna.
                                                    Jest fundamentalny dylemat, powstał dziś w toalecie w firmie: czy myć ręce przed sikaniem, czy po?
                                                    Bo siusiak (przynajmniej mój!) jest czyściutki, czyściuteńki!
                                                    A ręce? Kierownica auta, banknoty, klamki itp! Więc dlaczego faceci myją po??? A nie przed???
                                                    I po co w ogóle myć po jeżeli on jest czyściuteńki?
                                                    Pań to nie dotyczy bo one sikają bezdotykowo. Szczęściary, nie mają takich dylematów! Chyba, że mają taki: na siedząco, na kucająco czy na stojąco? To ostatnie widziałem na You Tube. Fajne!
                                                  • aandzia43 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 17:25
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Nie na temat, ale sprawa jest poważna. Bardzo poważna.
                                                    > Jest fundamentalny dylemat, powstał dziś w toalecie w firmie: czy myć ręce prze
                                                    > d sikaniem, czy po?
                                                    > Bo siusiak (przynajmniej mój!) jest czyściutki, czyściuteńki!
                                                    > A ręce? Kierownica auta, banknoty, klamki itp! Więc dlaczego faceci myją po???
                                                    > A nie przed???
                                                    > I po co w ogóle myć po jeżeli on jest czyściuteńki?
                                                    > Pań to nie dotyczy bo one sikają bezdotykowo. Szczęściary, nie mają takich dyle
                                                    > matów! Chyba, że mają taki: na siedząco, na kucająco czy na stojąco? To ostatni
                                                    > e widziałem na You Tube. Fajne!

                                                    W pełni rozumem twój dylemat, z bardzo brudnymi łapami do kibla nie idę. Bo jak tu majtki i papier, i spódnicę... Myję przez i po.
                                                  • gogol77 Re: Atak Drwali ! 19.07.17, 10:21
                                                    gogol77 napisał:
                                                    > Chyba, że mają taki: na siedząco, na kucająco czy na stojąco? To ostatnie widziałem na You Tube. Fajne!>

                                                    Nie tylko na You Tube.
                                                    Zaraz po wojnie, przyjeżdżał do nas ze wsi taki gospodarz z żoną (taka gruba wiejska dzioucha, w szerokiej spódnicy prawie do ziemi) z dostawą: jajka, masło, sery. Konnym wozem. A jak wracali to my z siostrą zabieraliśmy się z nimi, żeby się przejechać. Do peryferii miasta. Potem wracaliśmy na piechotę. To była frajda, innych rozrywek było mało.
                                                    I raz gdy wóz tylko minął ostatnie zabudowania, zatrzymują się, ona wysiada, staje obok wozu leciutko rozkraczona i.... leje. Tak intensywnie (sądząc po dźwięku!) jak ta kobyła co ciągnęła wóz.
                                                    Zawalił mi się wtedy mój światopogląd na to jak one sikają, bo ja miałem przecież już ugruntowany (siostra!), że na siedząco lub kucająco. A na stojąco to tylko my, faceci.
                                                  • kag73 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 16:33
                                                    Hej czytajcie ludzie: wystarczy zapuscic brode i szafunia gra, jakie to proste!
                                                    A moim zdaniem faceci maja rozny typ urody, rysy twarzy i jednym broda pasuje bardzo a innym mniej. Jedni wygladaja lepiej z broda inni bez i w dodatku to kwestia gustu.
                                                  • marek.zak1 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 17:50
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Hej czytajcie ludzie: wystarczy zapuscic brode i szafunia gra, jakie to proste!
                                                    --------------------
                                                    Z brodą, niezajmujący się dziećmi, bo przy dzieciach oksytocyna rośnie i testosteron spada, i facet tyje. To juz jest absurd, w który niektórzy wierzą i sa zaskoczeni, że to nie działa.
                                                  • aandzia43 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 18:24
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > > Hej czytajcie ludzie: wystarczy zapuscic brode i szafunia gra, jakie to p
                                                    > roste!
                                                    > --------------------
                                                    > Z brodą, niezajmujący się dziećmi, bo przy dzieciach oksytocyna rośnie i testos
                                                    > teron spada, i facet tyje. To juz jest absurd, w który niektórzy wierzą i sa za
                                                    > skoczeni, że to nie działa.

                                                    Działa, nie działa... Są jakieś bardzo ogólne zasady, dobrze je znać i mieć gdzieś tam z tyłu głowy. I wychodzić poza nie, obchodzić i żyć tak by było jak najlepiej. Chyba że się jest jak gruba baba tłumacząca się regułą "za mało tłuszczu, za mało.żeńskich hormonów". Niby zasada prawdziwa, .niby nie ma się czego czepić, a jednak coś tu nie gra ;-) Niby chłop nie dotyka się do swojego dziecka, na rowerku jeździć nie uczy, w nocy z kolką nie ponosi, testosteron ma na miejscu, a ta niedobra baba ma go w dupie. Twierdzi że zmęczona, na pysk pada i testosteronu nie docenia.
                                                  • kag73 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 19:36
                                                    No wiec wychodzi, ze tu sie chyba trzeba dobrac/znalezc i na tym to chyba wlasnie polega. Jak sie uda to jest git a jak nie
                                                    to ...problemy, zmiana taktyki, kombinowanie, praca, zeby jakos pasowalo albo...nie po drodze nam i do widzenia.
                                                    Hmm chyba nie ma jednej recepty.
                                                  • gogol77 Re: Atak Drwali ! 18.07.17, 18:16
                                                    kag73 napisała:

                                                    >... jednym broda pasuje bardzo a innym mniej. Jedni wygladaja lepiej z broda inni bez i w dodatku to kwestia gustu>.

                                                    Ale żeby śmiesznie?? Z Afryki wróciłem z brodą, bo tam brodaty mniej się wyróżniał z tłumu mahometan a to się opłacało.
                                                    Gdy dziewczyny na ulicy wybuchały śmiechem na mój widok - złożyłem śluby: jeszcze jeden taki wybuch śmiechu i golę. Na drugi dzień - na rogu Rynku i św. Anny - takie dwie!
                                                    Zgoliłem.
                                                  • proteinawy Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 14:57
                                                    > Podobno żaden facet nie ma szans na rozpoznanie: udaje czy ma. <

                                                    Teraz stosunkowo proste gadżety fitnesowe załatwiają sprawę od strony technicznej:
                                                    www.independent.co.uk/news/science/woman-has-sex-wearing-fitbit-here-is-what-happened-10451295.html

                                                    Ze swojego doświadczenia - propozycja zabawy z czymś takim w 9 przypadkach na 10 odebrana byłaby jako ordynarne chamstwo i zamach na prywatność. Jedna na 10 - przyjęłaby ten pomysł z entuzjazmem jako jeszcze jedna ciekawostkę w łożku i smaiala sie komentując rezultat, ale w przypadku takich dziewcząt watpliwości co do skali orgazmów nie ma i tak, nie maja czasu ani ochoty na scieme.
                                                  • proteinawy Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 17.07.17, 14:33
                                                    > Jak kobieta nigdy nie miala orgazmu, to chyba frustruje ja to jedynie na zasadzie psychologicznego braku (wszyscy maja, a ja nie), bo fizycznie nie ma przeciez do czego porownac. <

                                                    Mam nadzieje, ze koleżanki dojasnia, ale spokojnie mogę sobie wyobrazic kurwice kogos kto za każdym razem idzie w stronę tego orgazmu ale nigdy "nie zdąża" a partner kończy i idzie spać.
                                                  • gogol77 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 15.07.17, 11:21
                                                    gogol77 napisał:
                                                    > Moja siostra ...>

                                                    Jej córka - moja siostrzenica, poszła w jej ślady. Zaszła w ciążę z rozrywkowym i do tego przemocowcem. Wzięli ślub. Ale po około 20 lat małżeństwa też wyścigała gościa z domu.
                                                    A że sporo pracowała w Irlandii - założyła tam dobrze prosperującą firmę sprzątającą - myślałem, że znalazła sobie tam kochanka. Spytałem. A ona: nowy facet? a w żżżżżżyciu!
                                                    Ma teraz 55 lat.
                                                  • kag73 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 15.07.17, 11:27
                                                    "Chociaż tego seksu chciałabyś wiecej i lepszej jakości i nie tylko z nim dlatego forum Cie przyciąga. Wiadomo."

                                                    Skad wiadomo? To jest wyssane z palca i to z Twojego palca. I na forum co dostaje: seks z innymi czy lepszy i gestszy seks?
                                                    Nie myl nas, ja to nie Ty!
                                                    Chlopie, jezeli chodzi o moj obecny seks to Ci powiem, ze mucha nie siada. Zycze kazdemu!
                                                  • kag73 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 15.07.17, 11:58
                                                    Jeli chodzi o Kitty tak mi przyszlo do glowy. Pamietasz Kitty jak Ci kazalam zapytac partnera dlaczego wlasciwie przestaliscie ze soba sypiac? Nie zdziwilabym sie gdyby odpowiedzial "Bo Ty przestalas chciec, przestalas inicjowac, zrozumialem, ze ze mna nie chcesz". Nie wiem czy tak bylo. Mieliscie po porodzie babusie w domu wpadajaca do sypialni, wiec dobrych warunkow na seks nie bylo, ciagnelo sie to troche. Poza tym to chyba Ty pislas, o ile nie myle Cie z kims innym, ze czesto mialas wieksze libido niz Twoi partnerzy i to Ty inicjowalas seks. A bywa to niebezpieczne, bo facet przyzwyczaja sie do tego, taki sygnal, normalka, prawie rytual i to jest jego sygnal, ze chcesz seksu. Nie zaczynasz znaczy sie dla niego: seksu nie chcesz. A jak jeszcze rzeczywiscie potrzebuje mniej niz Ty to mamy cale kakao. I owszem tak faceci chca chetnych kobiet, ale doswiadczenie uczy, ze jak sami potrzebuja mniej to tak ciagle albo b.czesto chetna babka zaczyna ich przerazac, ciazyc, meczyc. Nie moga podolic i wlacza im sie jeszcze problem: no bo jak to, przeciez wszystkim wiadomo, ze to facet zawsze zwarty chetny i gotowy a on nie. Niemniej tak sam jak potrafie zrozumiec facetow, ktorym po prostu czasem po wielu latach sie przelewa i nudzi jezeli ZAWSZE to oni przejmuja inicjatywe. Jednak rownie niekorzystnie jest jezeli robi to kobieta, bo po jakims czasie tez chcialby tego wreszcie nie robic a wtedy...nie ten sygnal do przyzwyczajonego do czegos innego faceta, brak komunikowania o co biega.
                                                    Pomijam zanik seksu w dlugoletnich zwiazkach z powodu tak banalnego jak nuda i bylejakosc w lozku. No i oczywiscie zmeczenia, stresu, braku czasu.
                                                    Apropos z ciekawostek, niedawne wyniki badan bodajze z Kanady: hetroseksualne kobiety maja najmniej/narzadziej orgazmy podczas seksu, czyli daleko z tylu za mezczyznami hetero, gejami, lesbami i bi.
                                                  • aandzia43 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 15.07.17, 12:37
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Jeli chodzi o Kitty tak mi przyszlo do glowy. Pamietasz Kitty jak Ci kazalam za
                                                    > pytac partnera dlaczego wlasciwie przestaliscie ze soba sypiac? Nie zdziwilabym
                                                    > sie gdyby odpowiedzial "Bo Ty przestalas chciec, przestalas inicjowac, zrozumi
                                                    > alem, ze ze mna nie chcesz". Nie wiem czy tak bylo. Mieliscie po porodzie babus
                                                    > ie w domu wpadajaca do sypialni, wiec dobrych warunkow na seks nie bylo, ciagne
                                                    > lo sie to troche. Poza tym to chyba Ty pislas, o ile nie myle Cie z kims innym,
                                                    > ze czesto mialas wieksze libido niz Twoi partnerzy i to Ty inicjowalas seks. A
                                                    > bywa to niebezpieczne, bo facet przyzwyczaja sie do tego, taki sygnal, normalk
                                                    > a, prawie rytual i to jest jego sygnal, ze chcesz seksu. Nie zaczynasz znaczy s
                                                    > ie dla niego: seksu nie chcesz. A jak jeszcze rzeczywiscie potrzebuje mniej ni
                                                    > z Ty to mamy cale kakao. I owszem tak faceci chca chetnych kobiet, ale doswiadc
                                                    > zenie uczy, ze jak sami potrzebuja mniej to tak ciagle albo b.czesto chetna bab
                                                    > ka zaczyna ich przerazac, ciazyc, meczyc. Nie moga podolic i wlacza im sie jesz
                                                    > cze problem: no bo jak to, przeciez wszystkim wiadomo, ze to facet zawsze zwart
                                                    > y chetny i gotowy a on nie. Niemniej tak sam jak potrafie zrozumiec facetow, kt
                                                    > orym po prostu czasem po wielu latach sie przelewa i nudzi jezeli ZAWSZE to oni
                                                    > przejmuja inicjatywe. Jednak rownie niekorzystnie jest jezeli robi to kobieta,
                                                    > bo po jakims czasie tez chcialby tego wreszcie nie robic a wtedy...nie ten syg
                                                    > nal do przyzwyczajonego do czegos innego faceta, brak komunikowania o co biega.

                                                    Jeszcze coś mi utkwiło w głowie. Kiedyś Kitty napisała o ustaniu seksu z partnerem: nie to nie, to tylko seks, jak nie ma to nie ma, ja się prosić nie będę. Chyba że.coś źle zapamiętałam, więc niech Kitty sprostuje. W każdym razie utkwiło mi w pamięci, bo było takie inne od mojego odczuwania. Ja bym pewnie wlazła na chłopa zaraz po wyjeździe babci ;-)
                                                  • gogol77 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 15.07.17, 17:07
                                                    kag73 napisała:
                                                    > I owszem tak faceci chca chetnych kobiet, ale doswiadczenie uczy, ze jak sami potrzebuja mniej to tak ciagle albo b.czesto chetna babka zaczyna ich przerazac, ciazyc, meczyc. Nie moga podolic i wlacza im sie jeszcze problem: no bo jak to, przeciez wszystkim wiadomo, ze to facet zawsze zwarty chetny i gotowy a on nie. Niemniej tak samo jak potrafie zrozumiec facetow, ktorym po prostu czasem po wielu latach sie przelewa i nudzi jezeli ZAWSZE to oni
                                                    przejmuja inicjatywe.
                                                    Pomijam zanik seksu w dlugoletnich zwiazkach z powodu tak banalnego jak nuda i bylejakosc w lozku. >

                                                    Kag, Ty to mądra kobita jesteś!!!
                                                  • kag73 Re: Według badań psychologicznych one spijają śmi 15.07.17, 15:44
                                                    Hmm, urqu, jak to wszystko zatem pogodzic? Mnie zarzucasz jakis femi-swiatopogad (ja sama uwazam sie za calkiem "normalana" wspolczesna kobiete ) a jednoczesnie wrzucasz artykuly o ojcach obecnych, dzielacych obowiazki domowe i dzieciowe jako czynnik niesamowicie istotny w pozniejszym zyciu kobiety na wybor partnera, jej seksualnosc, jakosc zwiazku. Z drugiej strony co jakis czas wpadasz z zachwytem dla patriarchalnych struktur, piszesz o wspanialych ojcach dla synow w tej kulturze. No to nie wiem jak to podgodzic, moze z jednym miec corke a z innym typem miec syna? Poswiecac sie czy nie poswiecac, bo znow jak niby nie patriarchalny a "spantoflony" to niby seksu nie ma, ale za to corki wyjad na ludzi.
                                                    Niemniej widze jakis maly postep u Ciebie, chyba zaczales siegac do innych zrodel, masz nowe przemyslenia w temacie dzieci, moze zaczales pracowac nad wlasnym nastawieniem do pewnych spraw :) Do niedawna dzieci byly dla Ciebie, mialam wrazenie, zrodlem kazdego zla, teraz juz niekoniecznie. Albo zona lepiej zapodaje albo Ci testosteron spadl albo zrozumiales, ze to jednak nie niemowleta/dzieci a my sami budujemy nasze zwiazki i zycie seksualne :))
                                                    Co do reszty zrodla rozpadu zwiazkow czy zaniku seksualnosci nie zawesze leza w realcji ojciec corka. U mnie one rzeczywiscie byly dobre, ale na ten przyklad ja mam jeszcze siostre i jej relacje z ojcem tez byly dobre. Mimo to jej zycie potoczylo sie inaczej niz moje, bo do tanga trzeba dwojga. Matka i babka i inni jej mowili "nie wychodz za niego, nie wychodz" a potem ja jej mowilam "wywal go na zbity pysk, wywal go!!" Nie i nie i nie. W koncu go wywalila, ale ilez to trawlo, bo to wielka milosc byla.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 22:02
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Urqu żyje w alternatywnej rzeczywistości. Sam ją sobie ściboli niepomny t
                                                    > ego co
                                                    > > kto pisze ;-)
                                                    >
                                                    > Dlaczego w alternatywnej? Przeciez on opisuje np moj przypadek przypadek swojej
                                                    > zony bodajze. Nudziarz tez zglaszal ostatnio takie obserwacje w rozmowie z Tob
                                                    > a. Sabatowa tez na pewno nie jest normalna po tym jak nie slyszala imienia swoj
                                                    > ego ojca w domu rodzinnym nawet. A ile dziewczyn wypiera kto wie?

                                                    W alternatywnej bo napisał o karmieniu nienawiścią do ojca "niemal wszystkich dziewczyn na forum". Nie pierwszy raz pisze życiorysy forumowiczom, więc sobie zażartowałam. Kiedyś z napisał o WSZYSTKICH forumowiczkach porzuconych przez ojca ;-)
                                                    Nudziarz może sobie zgłaszać, chyba nie całkiem zrozumiał o.czym pisałam.


                                                    Moja matka ca> le zycie karmila mnie opowiesciami z jakiej wspanialej, kochajacej rodziny poch
                                                    > odzi, a ostatnio dowiedzialam sie, ze to niewyobrazalna podlosc wyrazac sie zle
                                                    > o swoich rodzicach (czyli np przyznac jak ja sie do bolu swojego dziecinstwa k
                                                    > omus z zewnatrz, w ogole odezwac sie na glos, zamiast milczec na zawsze), ze on
                                                    > a nigdy nie 'wyda' co sie u niej zlego dzialo w domu i zabierze to do grobu.

                                                    Może na starość tak jej sie porobiło? Nigdy na rodzinę nie kłapała dziobem żeby sobie ulżyć? Może nie do ciebie. Ja się nakłapałam, do koleżanek, do terapeuty. Dziecka nie obciążałam żalami, ale nie zaprzeczałam jak sama coś wyciągnęła. Pewne sprawy rodzinne tłumaczyłam spokojnie kiedy dorosła. Nie wiem jaki obraz tego jej pozostał.
                                                  • urquhart Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 23:47
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Dlaczego w alternatywnej? Przeciez on opisuje np moj przypadek przypadek swojej
                                                    > zony bodajze. Nudziarz tez zglaszal ostatnio takie obserwacje w rozmowie z Tob
                                                    > a. Sabatowa tez na pewno nie jest normalna po tym jak nie slyszala imienia swoj
                                                    > ego ojca w domu rodzinnym nawet.

                                                    Pamiętam co pisała Andza że wuj był jej jedynym pozytywnym wzorcem męskim, Rekreatywna, Zawleczka no i Ty Kitty o ojcu. Glam zapamiętałem pisała jedynie wcześniej pozytywnie o relacjach z ojcem w kontrze do reszty.
                                                    Rozumiem że same wspominanie o tej silnej korelacji rozsierdza zainteresowane.
                                                    Ale mężczyznom które mają takie babki może to pomóc zrozumieć ambiwalentne zachowania partnerek i pomóc przezwyciężyć ten destrukcyjny schemat.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 00:14
                                                    No i urqu czy w swietle tej wiedzy nadal uwazasz i tesknisz za tymi patriarchalnymi facetami? Ja dzis wlasnie, w innym konktescie, mowilam do meza, ze faceci kiedys jako ojcowie (i nie tylko) czesto byli kompletnie do bani, nawet jak ja (my) bylismy dziecmi. Czasem po powrocie od kolezanek myslam pamietam i mowilam sobie po cichutku nawet "mam wspanialego ojca", bo naprawde byl spoko, zwlaszcza w porownaniu z tymi innymi.
                                                    Tesciowa moja tez twierdzi to samo, ze mezczyzni kiedys w jej dziecinstwie tez byli beznadziejni i ze zdecydowanie bardziej podobaja jej sie ci wspolczesni. Dla mnie mezczyzni ojcowie sa bardzo seksowni i lubie ojcow zazangazowanych, to zestawienie ten maly dzieciak i ten silny (meski) ojciec, jednoczesnie taki bliski i obecny mnie sie bardzo podoba i mnie kreci. Serio. Dobrze, ze sa tycy mezczyzni, bo sami wiecej zyskuja dla samych siebie niz traca.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 00:41
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Tesciowa moja tez twierdzi to samo, ze mezczyzni kiedys w jej dziecinstwie tez
                                                    > byli beznadziejni i ze zdecydowanie bardziej podobaja jej sie ci wspolczesni.

                                                    To Twoj maz tez mial beznadziejngo ojca?

                                                    D
                                                    > la mnie mezczyzni ojcowie sa bardzo seksowni i lubie ojcow zazangazowanych, to
                                                    > zestawienie ten maly dzieciak i ten silny (meski) ojciec, jednoczesnie taki bli
                                                    > ski i obecny mnie sie bardzo podoba i mnie kreci. Serio. Dobrze, ze sa tycy mez
                                                    > czyzni, bo sami wiecej zyskuja dla samych siebie niz traca.

                                                    Zaangazowane w tacierzynstwo spaslaki, z wiszacymi gaciami, zanikiem miesni, lysina tez Cie kreca? Znam z paru takich, sa bardzo zaangazowani w wychowanie dzieci ale nie sadze zeby sie jakies babki za nimi ogladaly.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 08:30
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    Zaangazowane w tacierzynstwo spaslaki, z wiszacymi gaciami, zanikiem miesni, lysina tez Cie kreca? Znam z paru takich, sa bardzo zaangazowani w wychowanie dzieci ale nie sadze zeby sie jakies babki za nimi ogladaly.
                                                    ----------------
                                                    To mięśnie zanikają i włosy wypadają przez dzieci?
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 12:03
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > Zaangazowane w tacierzynstwo spaslaki, z wiszacymi gaciami, zanikiem miesni, l
                                                    > ysina tez Cie kreca? Znam z paru takich, sa bardzo zaangazowani w wychowanie dz
                                                    > ieci ale nie sadze zeby sie jakies babki za nimi ogladaly.
                                                    > ----------------
                                                    > To mięśnie zanikają i włosy wypadają przez dzieci?

                                                    Po prostu to nie dziecko na meskich rekach stanowi o meskiej atrakcyjnosci seksualnej.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 12:22
                                                    "Po prostu to nie dziecko na meskich rekach stanowi o meskiej atrakcyjnosci seksualnej."

                                                    Ale jej tez nie umniejsza. Ja zreszta pisze o swoim samcu a nie jakichs innych, ktorzy mnie maja krecic, bo nie jestem innymi zainteresowana. Co najwyzej zdarza mi sie czasem rzucic okiem i poobserwowac z boku i sa to bardzo fajne obrazki.
                                                    Natomiast facet, ktory ma w dupie swoje dzieci, jest nieobecny itd , ma w mojej ocenie atrakcyjnosc szybujaca
                                                    w kierunku "0", bo mnie bardzo zniechecalby do obcowania z nim erotycznie. Mnie sie zwyczajnie podoba ta mieszanka mezyczyzna ojciec (ojciec bliski dziecku, obecny).
                                                    Mozna tez nie miec dziecka i byc nieatrakcyjnym seksualnie, to oczywiste, bo wiadomo swojej slabosci do (odpowiedniej) fizycznosci meskiej nie przeskocze :)
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 12:40

                                                    > Natomiast facet, ktory ma w dupie swoje dzieci, jest nieobecny itd , ma w mojej
                                                    > ocenie atrakcyjnosc szybujaca
                                                    > w kierunku "0", bo mnie bardzo zniechecalby do obcowania z nim erotycznie. Mnie
                                                    > sie zwyczajnie podoba ta mieszanka mezyczyzna ojciec (ojciec bliski dziecku, o
                                                    > becny).

                                                    Chociaż mnie akurat tatusiowie szczególnie nie kręcą to jeśli już facet występuje w duecie z dzieckiem i nie potrafi się nim zająć (obojętność, brak kontaktu) jego atrakcyjndość spada na łeb na szyję.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 00:33

                                                    >
                                                    > Pamiętam co pisała Andza że wuj był jej jedynym pozytywnym wzorcem męskim,

                                                    ???? Ten wujek o którym myślę to był doskonałym wzorcem męskim, nie tylko pozytywnym, więc moje zachwyty zapadły ci w pamięć. Trudno dosokoczyć do jego poziomu, więc reszta rodziny w spodniach pełna wad blado przy nim wypadała, ale żeby w ogóle jedyny pozytywny?
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 12:17
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ale chyba dotknales clue. Jesli kobieta cie przed urodzeniem dzieci nie pozadal
                                                    > a, a tylko lubila/byla przyzwyczajona/przywiazana, to Twoja osoba zostanie "zde
                                                    > tronizowana" w swiecie jej hierarchii wartosci.
                                                    > Erotyki dzidzius tak latwo nie wyprze, przynajmniej nie dlugoterminowo. Przy wa
                                                    > haniu hormonow po porodzie przez krotki czas moze tak byc.

                                                    NIeprawda. A przynajmniej nie jest to prawda powszechnie obowiazujaca. Przyklad: ja wszystkich swoich parnerow dlugozwiazkowych pozadalam, byly rozne pioruny, jak tu babki czesto pisza i wszystkich przestalam pozadac na dluzsza mete, a przeciez tylko z jednym mialam dziecko. Inna sprawa, ze wydajesz sie nie brac pod uwage, ze na pewno sa kobiety ktore uprawiaja seks dlugoterminowo bez pozadania, bo wiedza, ze tak trzeba, ze mezowi jest to potrzebne, no po prostu nazwijmy to 'sa madre', 'inwestuja w zwiazek', tak samo jak gotuja, piora dla rodziny. Mam takie kolezanki. Mowia np ze podoba im sie ktos inny ale maz jest dobry, kochaja go i sypiaja z nim. Staraja sie byc uczciwe i zaspokajaja jego potrzeby. Pozadanie na pstrym koniu jezdzi. Aha ja nie twierdze, ze pozadania nie da sie przywrocic ale trzeba wrocic do romansu. Np jak Marek zabiera Ele na wypad do hotelu do pokoju dla zakochanych. Myslisz, ze przecietny mezczyzna tak robi? Zesralby sie z chytrosci ;-) Wczoraj widzialam sie z przyjaciolka. Przed dzieckiem wypady, weekendziki, a teraz dziecko ma 2 lata i zero ZERO czasu razem sam na sam. Romans przepadl. No i ciekawe jak dlugo pociagna...
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 12:43
                                                    Czyli widzisz pozadnaie moze sie skonczyc z dziecmi czy bez dzieci, o to wlasnie chodzi. Nie ma tutaj gwarancji, ze bedziesz kogos pozadac na wieki albo on Ciebie. Ale czy zawsze dzieje sie to bez przyczyny? Moim zdaniem juz napisalam: bylejakosc w seksie, nuda, rutyna i problemy pozalozkowe. A reszta to poglad, ze nie jestesmy monogamiczni, zwlaszcza kobiety nie sa, bo po paru latach z jednym seksem sa zainteresowane ale juz nie z nim tylko z innym. Dlaczego? Hmm, moze taka kobieca natura albo, bo ten stary serwuje trzyminutowki, swoje minimum ma, a ona...Majtek sciagac nie warto :)

                                                    "Przed dzieckiem wypady, weekendziki, a teraz dziecko ma 2 lata i zero ZERO czasu razem sam na sam. Romans przepadl. No i ciekawe jak dlugo pociagna..."

                                                    A nie sypiaja ze soba tez? A komus to przeszkadza? Bo jezeli tak to w ich reku jest to zmienic! Ale trzeba chciec! Byc tego swiadomym i dzialac, stworzyc warunki! Ludzie kombinuja jak im zalezy.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 11:58
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A nie sypiaja ze soba tez? A komus to przeszkadza? Bo jezeli tak to w ich reku
                                                    > jest to zmienic! Ale trzeba chciec! Byc tego swiadomym i dzialac, stworzyc waru
                                                    > nki! Ludzie kombinuja jak im zalezy.

                                                    Jesli odpowiem uczciwie na Twoje pytania, to znowu potwierdze teorie Urqu i podkurze panie ;) Ale co mi tam: ano sypiaja razem, bo hehe dziewczyna nie potrafila podjac decyzji czy chce drugiego dziecka wiec 'zdaje sie teraz na los' ;-) Przy czym: juz doskonale wie, ze jest jej zle czyli tak, jej przeszkadza, ze nie ma erotyki, romansu, weekendzikow, bliskosci i masy innych rzeczy. Cos na ksztalt jak mawia sea.sea. nie lubie chuja ale strzele sobie z nim drugie dziecko ;) Relacja sie stacza w chujnie wiec ratuje ja drugim dzieckiem. Z pare lat zejdzie na trzepanie sie wokol dzieci, a potem pewnie obudzi sie w niej 'marnuje sie jako kobieta!' jak w sasiednim watku. Zycie jest kurna tak paskudnie schematyczne do wyrzygania. Az zal patrzec.

                                                    Jak to wszystko opisalam, to sobie pomyslalam ciekawe co tam slychac u Proteinowego? ;-) Wredna jestem, co?
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 12:27
                                                    "Przy czym: juz doskonale wie, ze jest jej zle czyli tak, jej przeszkadza, ze nie ma erotyki, romansu, weekendzikow, bliskosci i masy innych rzeczy. Cos na ksztalt jak mawia sea.sea. nie lubie chuja ale strzele sobie z nim drugie dziecko ;) Relacja sie stacza w chujnie wiec ratuje ja drugim dzieckiem.

                                                    Ale tu nie jest ten przypadek, ze go nie lubi, jej przeszkadza obecna sytuacja, chcialby lepiej i wiecej z nim, chce ratowac zwiazek. Tylko, ze nie wie jak, probuje jak moze. Tu trzeba zagaic faceta, zwrocic uwage na problem i zaproponowac zmiany. Jak facet zechce da sie. Tu trzeba swiadomie kombinowac, samo sie nic nie wydarzy. Dzialac trzeba, we dwoje.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 13:27
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ale tu nie jest ten przypadek, ze go nie lubi, jej przeszkadza obecna sytuacja,
                                                    > chcialby lepiej i wiecej z nim, chce ratowac zwiazek. Tylko, ze nie wie jak, p
                                                    > robuje jak moze. Tu trzeba zagaic faceta, zwrocic uwage na problem i zaproponow
                                                    > ac zmiany. Jak facet zechce da sie. Tu trzeba swiadomie kombinowac, samo sie ni
                                                    > c nie wydarzy. Dzialac trzeba, we dwoje.

                                                    Ale bedzie tylko gorzej, bo facet sie nie garnie do zmian i na koniec go znielubi ;) Drugie dziecko bedzie tylko kamieniem do trumny, bo sie zalamie. Jej najwiekszym problemem jest, ze obrabia 2 etaty: praca i dom. Tutaj nie ma jak w Polsce, ze dziadkowie biora wnuczki na wakacje, a miedzy rodzicami kwitnie romans. Tutaj to jak masz zrobic zakupy i nie mozesz zabrac dziecka ze soba, bo sobie sama nie poradzisz (przypominam ze tu sie robi zakupy na caly tydzien wiec to nie jest jedna reklamowka tylko pare wielkich, ciezkich toreb wiec jak z dwulatkiem?) a chlop w pracy, to sie dzwoni po babcie. Babcia przychodzi, ty w samochod grzejesz do supermarketu i jak wpadasz do domu po 40 min, to nie zdazysz zakupow do domu wniesc z samochodu, bo babcia juz z torebka przytlupuje w drzwiach zeby czmychnac w te pedy stamtad, oczywiscie wreczajac ci dziecko obsrane, bo se nie radzi z przebiorka. Kumpela przebiera najpierw dziecko i juz nie ma jak wniesc zakupow z samochodu, lato wszystko rozmrozone. No wiec jak sobie teraz na kupe zrobi drugie dziecko, to jak sobie niby poradzi? Ja jej mowie zeby na wiecej to dziecko oddawac do zloba, a jej chlop, ze absolutnie nie, bo trzy dni w zlobie juz go 900 euro kosztuja (takie tu sa ceny) wiec opieka matki jest tansza ;-) A ta kurna zapierdala jak maly samochodzik. Trzy dni pracuje zawodowo w robocie, a w dwa dni co jest z dzieckiem w domu, pracuje w domu czytaj: po nocach jak dziecko spi. Kiedy ten romans? Sytuacja bez wyjscia. Co radzisz? Aha chlop sie dzieckiem nie zajmuje jak moj czy Twoj, nie zwyczajny do dzieci.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 13:52
                                                    No to rzeczywiscie najlepszy pomysl na jaki mogla wpasc to drugie dziecko :) Na pewno bedzie lepiej :)
                                                    Dobrze, ze babcia jest chociaz na 40 minut. Ja na zakupy, do lekarza, dentysty, gina wszedzie ze soba musialam zabierac dziecko, bo zadnej babci w poblizu nie mialam a maz byl od rana do poznego wieczora w pracy. I to wszystko bez samochodu :)
                                                    A moze by tak inaczej podzielic obowiazki nieco? Czy ten maz to tak caly tydzien, lacznie z weekendem caly dzien w pracy? Calutkie dnie? Od tego bym zaczela. Jakie zadania moze przejac on.
                                                    No i prosze tu wychodza realia jak ile warta jest (o pieniadze teraz tylko chodzi) opieka tej matki "pasozyta" "siedzacej" w domu z dzieckiem. Madruja sie zapewnie Ci co sami maja albo mieli chetna babcie na stanie.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 14:07
                                                    Aha i czy jest wymog robienia zakupow na caly tydzien? Bo wszyscy tak robia wiec i ja musze? Czy takie zadupie, ze za duzo by sie wydwalao na benzyne i za duzo czasu zabiera?
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 14:08
                                                    I kiedy ma bay romans jak jest zajechana? I nie ma czasu dla sibie nawet a co dopiero we dwoje. Cud, ze w ogole seks jest
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 14:47
                                                    kag73 napisała:
                                                    No i prosze tu wychodza realia jak ile warta jest (o pieniadze teraz tylko chodzi) opieka tej matki "pasozyta" "siedzacej" w domu z dzieckiem. Madruja sie zapewnie Ci co sami maja albo mieli chetna babcie na stanie.
                                                    --------------
                                                    Tu jeszcze sugerowano, że moja to powinna zawodowo pracować z trojgiem dzieci, bo tak naprawdę to się len i pasożytuje.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 14:59
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Tu jeszcze sugerowano, że moja to powinna zawodowo pracować z trojgiem dzieci,
                                                    > bo tak naprawdę to się len i pasożytuje.

                                                    OOoo patrz ledwo co mowilam i juz przylazl ze swoim bolem dupy. Wszedzie go wtykac, w kazda rozmowe. Tak samo jak milosc do psa ;-) To jest nudne i nic nie wnoszace.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 15:08
                                                    Oczywisccie, ze wnoszace. Czy Marka z trojka dzieci i zona zrobila sie chujnia w zwiazku? Nie. A dlaczego? Bo mieli mniej w portfelach ale za to rowniez nieco wiecej czasu i energii dla siebie.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 15:12
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Oczywisccie, ze wnoszace. Czy Marka z trojka dzieci i zona zrobila sie chujnia
                                                    > w zwiazku? Nie. A dlaczego? Bo mieli mniej w portfelach ale za to rowniez nieco
                                                    > wiecej czasu i energii dla siebie.
                                                    --------------
                                                    Tak to działało.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 15:21
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > > Oczywisccie, ze wnoszace. Czy Marka z trojka dzieci i zona zrobila sie ch
                                                    > ujnia
                                                    > > w zwiazku? Nie. A dlaczego? Bo mieli mniej w portfelach ale za to rowniez
                                                    > nieco
                                                    > > wiecej czasu i energii dla siebie.
                                                    > --------------
                                                    > Tak to działało.

                                                    Zapomniałes dodać, że były bardzo chętnie.zabierające dzieci babcie i chyba ciocie :-)
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 15:33
                                                    "Zapomniałes dodać, że były bardzo chętnie.zabierające dzieci babcie i chyba ciocie :-)"

                                                    Dzien w dzien? Takie cuda to tylko w erze :)
                                                    Ale tu u kolezanki Kitty dzieciak jeden, pracuje zarokowo dwoch, nie ma chetnych ciotek ale mozna zaplacic komus co jakis czas pare godzin i z dzieckiem (zwlaszcza juz spiacym wieczorkiem) zostanie a samemu wyjsc do knajpy albo do kina. Tez tak robilismy swego czasu.
                                                    To juz kiedys tutaj trafnie opisal chyba szopen ludzie chca: miec dzieci, jednoczesnie zarabiac duza kase, miec czas wolny, czas dla siebie a tu sie nie da no na cos jedna nie starczy energii i czasu. Takie sa realia.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 15:39
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Zapomniałes dodać, że były bardzo chętnie.zabierające dzieci babcie i chyba ci
                                                    > ocie :-)"
                                                    >
                                                    > Dzien w dzien? Takie cuda to tylko w erze :)
                                                    > Ale tu u kolezanki Kitty dzieciak jeden, pracuje zarokowo dwoch, nie ma chetnyc
                                                    > h ciotek ale mozna zaplacic komus co jakis czas pare godzin i z dzieckiem (zwla
                                                    > szcza juz spiacym wieczorkiem) zostanie a samemu wyjsc do knajpy albo do kina.
                                                    > Tez tak robilismy swego czasu.
                                                    > To juz kiedys tutaj trafnie opisal chyba szopen ludzie chca: miec dzieci, jedno
                                                    > czesnie zarabiac duza kase, miec czas wolny, czas dla siebie a tu sie nie da no
                                                    > na cos jedna nie starczy energii i czasu. Takie sa realia.


                                                    No nie dzień w dzień te babcie ciocie u Marka. Ale nawet raz na dwa weekendy na sobotni wieczór i noc i doraźnie na tygodniu kiedy trzeba co załatwić (lekarz, duże zakupy, sprawy urzędowe) to fajna sprawa. Bezcenne powiedziałabym.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 15:11
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Tu jeszcze sugerowano, że moja to powinna zawodowo pracować z trojgiem dz
                                                    > ieci, bo tak naprawdę to się len i pasożytuje.
                                                    >
                                                    > OOoo patrz ledwo co mowilam i juz przylazl ze swoim bolem dupy. Wszedzie go wtykac, w kazda rozmowe. Tak samo jak milosc do psa ;-) To jest nudne i nic nie wnoszace.
                                                    ----------------------------
                                                    Odpowiedziałem KAG nie Tobie więc to Ty się wpierdalasz. Wygaś mnie, to moja prośba. Dzięki.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 15:57
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Odpowiedziałem KAG nie Tobie więc to Ty się wpierdalasz. Wygaś mnie, to moja pr
                                                    > ośba. Dzięki.

                                                    hehe dobre a Ty nie uzywaj moich teorii ani twierdzen. Posluguj sie teoriami i twierdzeniami Eli albo Sowy ;-) Sam sie wygas ;)
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 13:59
                                                    ta kurna zapierdala jak maly samochodzik. Trzy dni pracuje zawodowo w r
                                                    > obocie, a w dwa dni co jest z dzieckiem w domu, pracuje w domu czytaj: po nocac
                                                    > h jak dziecko spi. Kiedy ten romans? Sytuacja bez wyjscia. Co radzisz? Aha chlo
                                                    > p sie dzieckiem nie zajmuje jak moj czy Twoj, nie zwyczajny do dzieci.

                                                    >
                                                    Czyżby jednak romans nie kwitnie bo ojciec "nie pomaga przy dziecku"? ;-) Czyli coś co według niektórych nie istnieje, bo jak się kobieta postara i nie będzie przesadzać z tym dzieckiem to przecież wszystko się.da ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 14:28
                                                    A Wy tu siedzicie by potwierdzac swoje racje slac przy tym mase usmiechow czy zeby faktycznie komus pomoc trafna rada.

                                                    Kag zadupie, do pracy kilkadziesiat km. Maz b.duzo pracuje, bo ona zarabia grosze, no to kiedy ma pomagac (+dojad do pracy, z pracy)? Wydaje mi sie, ze tu zla robote robi chytrosc na kase (u nich obu). Ona tez nie chce zeby wiecej wydawac na zlobek jakby to z jej kasy szlo. A niech wydaje, skoro tyle zarabia i nie ma kiedy zajmowac sie dzieckiem. Aandzia 'przesadza z tym dzieckiem', bo prowokuje wpadke z drugim, hello?
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 14:39
                                                    Ano i tu jest pies pogrzebany, jak nie wiesz o co chodzi to chodzi o pieniadze. Duzo on pracuje to moze i duzo zarabia? A wydawac nie chce. Chca to, to, to, i jeszcze to a niestety tak sie nie da.
                                                    A w weekend on tez pracuje caaale dnie?
                                                    Ja ja pomagam rada, widzisz przeciez. Wiara sie zajezdza, bo chce oszczedzac albo kupic drugi samochod, lepszy telewizor, jeszcze jeden ciuch, nastepnego smartphona...Ok, ale niech dupy nie zawracaja potem, ze mi wychudlo. Za to MAJA wiecej w portfelu albo sprzetow i gadzetow w domu ;)
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 14:40

                                                    > Kag zadupie, do pracy kilkadziesiat km. Maz b.duzo pracuje, bo ona zarabia gros
                                                    > ze, no to kiedy ma pomagac (+dojad do pracy, z pracy)? Wydaje mi sie, ze tu zla
                                                    > robote robi chytrosc na kase (u nich obu). Ona tez nie chce zeby wiecej wydawa
                                                    > c na zlobek jakby to z jej kasy szlo. A niech wydaje, skoro tyle zarabia i nie
                                                    > ma kiedy zajmowac sie dzieckiem. Aandzia 'przesadza z tym dzieckiem', bo prowok
                                                    > uje wpadke z drugim, hello?

                                                    Żartowałam sobie. Niektórzy faceci twierdzą, że baby przesadzają że są umordowane dziećmi i stąd zły humor i niechęć do życia. Dziwnym trafem ich opieka nad dziećmi męczy i rozstraja jeszcze bardziej.
                                                    Chce drugiego bo taką ma wizję rodziny? Że dzieci mają mieć rodzeństwo? Bo chyba nie.dlatego że jej brakuje zapachu niemowlęcia ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 15:16
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Chce drugiego bo taką ma wizję rodziny? Że dzieci mają mieć rodzeństwo?

                                                    Tak, taka ma wizje. Dla mnie bezsens totalny w tej sytuacji. Ale to tez pokazuje jak te drugie dzieci pojawiaja sie na swiecie (te ala wpadkowe ;)
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 15:22
                                                    "Ale to tez pokazuje jak te drugie dzieci pojawiaja sie na swiecie (te ala wpadkowe ;)"

                                                    I znow momencik, to co ze niby maz nie wie, ze sie nie zabezpiecza czy sam nie uyzwa gum? Wikeszosc drugich dzieci pojawia sie najczesciej z rozsadku, planowane(jezeli nie z wpadki), bo albo jedno albo drugie wpada na pomysl, ze dobrze byloby miec jeszcze drugie dziecko. Natomiast trzecie dziecko jest wpadkowe.
                                                    Dwojka dzieci to nadal ogolnie przyjeta norma, rowniez prze ginekologow. Teraz to sie troche w Polsce zmienilo, bo dzietnosc spadla. Wiec jest kierunek, ze norma to jedynak.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 15:51
                                                    kag73 napisała:

                                                    > I znow momencik, to co ze niby maz nie wie, ze sie nie zabezpiecza czy sam nie
                                                    > uyzwa gum?

                                                    Nie dopytalam, bo az mi sie cieplo zrobilo na sam pomysl, ze 'pozostawia losowi'. Ostatnio, ze sporo miesiecy temu, to slyszalam, ze idzie do gina po tabletki anty. Cholere wie co chlop slyszal jako ostatnie ;-)
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 15:56
                                                    "Nie dopytalam, bo az mi sie cieplo zrobilo na sam pomysl, ze 'pozostawia losowi'. Ostatnio, ze sporo miesiecy temu, to slyszalam, ze idzie do gina po tabletki anty. Cholere wie co chlop slyszal jako ostatnie ;-)"

                                                    Gwarantuje Ci, ze chlop, ktory w zadnym wypadku nie chce dziecka dokladnie obcyka sprawe i bedzie tego pilnowal :)
                                                    A jak mu wsjo rawno, albo nie ma zdania, to nie bedzie se glowy zaprzatal.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 16:05
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Gwarantuje Ci, ze chlop, ktory w zadnym wypadku nie chce dziecka dokladnie obcy
                                                    > ka sprawe i bedzie tego pilnowal :)
                                                    > A jak mu wsjo rawno, albo nie ma zdania, to nie bedzie se glowy zaprzatal.

                                                    Zgoda dlatego bardziej powinno zalezec stronie, ktorej juz jest zle zeby sobie nie pogorszac.
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 16:27
                                                    kag73 napisała:
                                                    > Gwarantuje Ci, ze chlop, ktory w zadnym wypadku nie chce dziecka dokladnie obcy
                                                    > ka sprawe i bedzie tego pilnowal :)

                                                    Kag, napisz proszę jak to widzisz. Żona, osoba z którą ma dziecko, jego partnerka życiowa -czyli ktoś komu z założenia ufasz, mówi że nie ma potrzeby zabezpieczania, bo ona łyka piguły...a on jej na to....wiesz Kochanie... ja tam wole się podwójnie zabezpieczyć bo nie dowierzam że mnie nie robisz w jajo?

                                                    Przecież w takiej sytuacji gość, który sięga po gumki ma gwarantowane:
                                                    a) focha za brak wiary w uczciwość partnerki
                                                    b) w bonusie podejrzenie o zdradę (pewnie bzykał na boku i teraz się boi jakiejś francy).
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 16:43
                                                    Masz pojecie kutuzow...Jednej mojej znajomej maz nie chce drugiego dziecka wiec kochany wszystko ma pod kontrola, wie dokladnie kiedy ona ma okres i dni plodne. A wiec w dni plodne seksu nie ma a poza tym to uwaza, bardzo zdyscyplinowany. Tak, tak tez mozna :) I co ona ma go w te dni plodne zgwalcic? Nie uwierzylabym w takie cuda, bo moj chociaz dziecka nie chce ja tez nie gowno tam wie kiedy jaki dzien czasem po sprawie sie pyta "ojej, ktory to byl dzien, bo my bez gumy" :)
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 17:03
                                                    kag73 napisała:

                                                    moj chociaz dziecka nie chce ja tez nie gowno tam wie kied
                                                    > y jaki dzien czasem po sprawie sie pyta "ojej, ktory to byl dzien, bo my bez gu
                                                    > my" :)

                                                    No i nie boisz sie za zajdziesz w niechciana ciaze? (niepojete to dla mnie...)
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 18:26
                                                    "No i nie boisz sie za zajdziesz w niechciana ciaze? (niepojete to dla mnie...)"

                                                    No niby sie boje, ale moze jednak nie jestem taka maadra jak mi sie wydaje :)
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 15:28
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Chce drugiego bo taką ma wizję rodziny? Że dzieci mają mieć rodzeństwo?
                                                    >
                                                    > Tak, taka ma wizje. Dla mnie bezsens totalny w tej sytuacji. Ale to tez pokazuj
                                                    > e jak te drugie dzieci pojawiaja sie na swiecie (te ala wpadkowe ;)

                                                    >
                                                    To chyba działa tak jak przetrzymywanie ciężkiej pracy i niedospania w przypadku nauki. Inwestycja. Ludzie wiedzą, że chcą mieć liczniejszą rodzinę, że jedynactwo to nie do końca taki cymes, więc spinają się i robią co do nich należy. Ja jestem pasikonik więc poprzestałam na jednym, nigdy więcej tortury porodu, nigdy więcej tortury braku snu, strachu i uwiązania. Nie umiem inwestować ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 15:53
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > To chyba działa tak jak przetrzymywanie ciężkiej pracy i niedospania w przypadk
                                                    > u nauki. Inwestycja. Ludzie wiedzą, że chcą mieć liczniejszą rodzinę, że jedyna
                                                    > ctwo to nie do końca taki cymes, więc spinają się i robią co do nich należy. Ja
                                                    > jestem pasikonik więc poprzestałam na jednym, nigdy więcej tortury porodu, nig
                                                    > dy więcej tortury braku snu, strachu i uwiązania. Nie umiem inwestować ;-)

                                                    hehe moze masz Aandzia tak, jak ja: najlepsza inwestycja, to inwestycja w siebie ;)
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 16:08
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > To chyba działa tak jak przetrzymywanie ciężkiej pracy i niedospania w pr
                                                    > zypadk
                                                    > > u nauki. Inwestycja. Ludzie wiedzą, że chcą mieć liczniejszą rodzinę, że
                                                    > jedyna
                                                    > > ctwo to nie do końca taki cymes, więc spinają się i robią co do nich nale
                                                    > ży. Ja
                                                    > > jestem pasikonik więc poprzestałam na jednym, nigdy więcej tortury porod
                                                    > u, nig
                                                    > > dy więcej tortury braku snu, strachu i uwiązania. Nie umiem inwestować ;-
                                                    > )
                                                    >
                                                    > hehe moze masz Aandzia tak, jak ja: najlepsza inwestycja, to inwestycja w siebi
                                                    > e ;)
                                                    >

                                                    Może. Ale bardziej prawdopodobne jest to, żem mięczak ;-)
                                                  • sea.sea Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 14:54
                                                    A jak mężowi coś się, odpukać, stanie, to pani z zarobkami, logistyką i dwójką dzieci jest w czarnej dupie.
                                                    No chyba że w Holandii są powszechne ubezpieczenia na życie?
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 15:11
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > A jak mężowi coś się, odpukać, stanie, to pani z zarobkami, logistyką i dwójką
                                                    > dzieci jest w czarnej dupie.
                                                    > No chyba że w Holandii są powszechne ubezpieczenia na życie?

                                                    Sa powszechne ubezpieczenia na zycie. Brak zawierania malzenstw je napedzil przypuszczam. Do tego wszystko w kredytach i pelnoplatne zlobki i przedszkola dla rodzin o przecietnym budzecie, wczesnie rozpoczynana szkola (w wieku 4 lat). W sumie to spycha kobiete (ktora chce miec dzieci) do starego systemu czyli siedzenia w domu z dzieckiem po prostu i godzenia sie na warunki postawione przez chlopa, ktory zarabia wiecej.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 15:17
                                                    W sumie to spycha kobiete (ktora chce miec dzieci) do starego systemu czyli siedzenia w domu z dzieckiem po prostu i godzenia sie na warunki postawione przez chlopa, ktory zarabia wiecej.

                                                    No momencik, Twoja znajoma nie siedzi w domu, bo nawet jak siedzi w domu to po nocach pracuje a 3 dni idzie do roboty. Musi czy chce?
                                                    Jak ktos sobie dajes stawiac warunki, to jego sprawa zreszta.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 15:45
                                                    kag73 napisała:

                                                    > No momencik, Twoja znajoma nie siedzi w domu, bo nawet jak siedzi w domu to po
                                                    > nocach pracuje a 3 dni idzie do roboty. Musi czy chce?

                                                    Chce. Ale jak sie urodzi drugie dziecko i koszt zloba podskoczy do 900 razy 2, to gdzie ja to zepchnie?

                                                    > Jak ktos sobie dajes stawiac warunki, to jego sprawa zreszta.

                                                    O to to, mowilas kto u Ciebie zarzadza kasa (w tym nie twoja) hehe
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 16:02
                                                    "O to to, mowilas kto u Ciebie zarzadza kasa (w tym nie twoja) hehe

                                                    U mnie kasa jest wspolna, wyplacamy ile na raz daje bankomat i do szuflady i z szuflady sie bierze na co potrzeba (sie bierze to najczesciej ja, bo jestem na biezaco co jest potrzebne). Jak sie koncza znow do automatu. Jak sa wieksze wydatki albo inwestycje to jest wspolne myslenie i omawianie. Najgorzej jak sie zaczyna Twoje, moje i myslenie "ma duzo niech placi", bo brakuje tego nasze/razem, moim zdaniem, ale kazdemu wedlug uznania.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 16:18
                                                    kag73 napisała:

                                                    > U mnie kasa jest wspolna, wyplacamy ile na raz daje bankomat i do szuflady i z
                                                    > szuflady sie bierze na co potrzeba (sie bierze to najczesciej ja, bo jestem na
                                                    > biezaco co jest potrzebne). Jak sie koncza znow do automatu. Jak sa wieksze wyd
                                                    > atki albo inwestycje to jest wspolne myslenie i omawianie. Najgorzej jak sie za
                                                    > czyna Twoje, moje i myslenie "ma duzo niech placi", bo brakuje tego nasze/razem
                                                    > , moim zdaniem, ale kazdemu wedlug uznania.

                                                    Wiesz tam wspolnoty nie ma, bo nie ma malzenstwa. Wiec jak wchodzisz w dziecko BEZ malzenstwa, to musisz sie liczyc z konsekwencjami. Co Ty myslisz, ze ona placi te 900 za zloba, a z czego? Aaa ona bardzo by chciala miec WSPOLNE/NASZE/RAZEM = wyjsc za niego ale niestety on mial inne zdanie. Wtedy to by mogla w ramach 'wspolne' isc do bankomatu i wyplacic z jego konta na 'wspolne' potrzeby ;-) A tak to musi uzyskac jego zgode na swoj pomysl albo liczyc az on sam sie zaoferuje.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 16:26
                                                    Ano bo meza/faceta to sie nie dostaje z przydzialu tylko sie wybiera :) Jak kto wybral tak ma :)
                                                    Oni zyja razem pod jednym dachem, maja wspolne dziecko, hmm, to jest kwestia podejscia do sprawy a nie tylko papiera.
                                                    Ja mam tutaj taka parke pod nosem, roznica miedzy nimi a moim malzenstwem jest TYLKO taka, ze oni maja teraz drugie dziecko i nie maja papierka, bo nie wzieli slubu. To jest rodzina.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 16:37
                                                    Ano bo meza/faceta to sie nie dostaje z przydzialu tylko sie wybiera :) Jak kto wybral tak ma :)
                                                    Oni zyja razem pod jednym dachem, maja wspolne dziecko, hmm, to jest kwestia podejscia do sprawy a nie tylko papiera.
                                                    Ja mam tutaj taka parke znajomych, roznica miedzy nimi a moim malzenstwem jest TYLKO taka, ze oni maja teraz drugie dziecko i nie maja papierka, bo nie wzieli slubu. To jest rodzina.
                                                    Z drugiej strony zobaczcie jak kobiety (te chcace dzieci) maja przerabane, nagle je przybili, zegar im tyka i biora co jest dostepne.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 16:59
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ano bo meza/faceta to sie nie dostaje z przydzialu tylko sie wybiera :) Jak kto
                                                    > wybral tak ma :)

                                                    Tak tak Kag Ty taaaaka madra, a inne taaaakie glupie ;-)

                                                    > Z drugiej strony zobaczcie jak kobiety (te chcace dzieci) maja przerabane, nagl
                                                    > e je przybili, zegar im tyka i biora co jest dostepne.

                                                    A to skad wzielas? Przeciez historie tej kolezanki juz dawno temu opisywalam. Ona jest w zwiazku z nim kupe lat. Facet bardzo chcial dziecka, a nie ze ja przypililo. Jak sie zwiazali byla jeszcze b.mloda (mlodsza od Ciebie jak poznalas meza). Starali sie chyba ze 3 lata naturalnie, a potem ze 2 sztucznie. Pierwsze dziecko urodzilo sie z in vitro. Teraz to ona sie zasugerowala historia drugiej naszej kolezanki, ktorej po porodzie dziecka z in vitro cos sie 'odblokowalo' i zaszla naturalnie z drugim.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 14.07.17, 18:25
                                                    "Tak tak Kag Ty taaaaka madra, a inne taaaakie glupie ;-) "

                                                    Tak mniej wiecej :))

                                                    "A to skad wzielas? Przeciez historie tej kolezanki juz dawno temu opisywalam. Ona jest w zwiazku z nim kupe lat. Facet bardzo chcial dziecka, a nie ze ja przypililo. Jak sie zwiazali byla jeszcze b.mloda (mlodsza od Ciebie jak poznalas meza)."

                                                    To tym bardziej wybrala jak chciala :)
                                                    Tak bardzo chcial a teraz sie nie zajmuje. No zdarza sie wszytko, czasem Ci co wcale bardzo nie chcieli albo nie zdazyli chciec sie zajmuja.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 10:26
                                                    "Jak ktos wrażliwy to strata i świadomość tego może boleć.
                                                    Ja pisala Milska testiseronowych agresywnych damsich bokserow takie rozkminy nie dotyczą."


                                                    Podzial mamy: wrazliwy vs testosteronowy agresywny damski bokser :)

                                                    "Widzę na fejsie dziś kolejne wpisy koleżanek z pracy nad niemowletami: (Kubus)Moja najwieksza milosc (wykrzykniki)
                                                    Znaczy to logicznie tyle ze ktos przestał też byc ta dotychczasową największa miłością Nie?

                                                    Po pierwsze moze ktos ta najwieksza miloscia nigdy nie byl. Po nastepne nawet nasz gogol potrafi kochac dwie kobiety wiec coz za problem kobiecie kochac dwie osoby, w tym jedna jest jej dzieckiem, to zuuupelnie inna para kaloszy. Ja mam wielkie serce, starczy dla dwojga i wiecej. Po nastepne jak sie ta mloda mamuska nadal chetnie z mezem pieprzy to szafunia gra i rozkminy nie ma, pokazuje zycie. Co do reszty zgadzam sie z tym co napisal sabat.

                                                    "Lepiej zapobiegac niz leczyć Powiadają?"

                                                    Wbrew pozorom nie kazdemu przytrafia sie dokladnie ta sama choroba.
                                                    Jasne, ze generalnie lepiej zapobiegac niz leczyc dlatego: wybieraj takie co tez dziecka nie chca. Kutuzow wybral.
                                                    Ale nadal ma potrzebe pokazywania i udowadniania sobie i swiatu, ze / dlaczego dobrze zadecydowal.
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 11:33
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Ale nadal ma potrzebe pokazywania i udowadniania sobie i swiatu, ze / dlaczego
                                                    > dobrze zadecydowal.

                                                    Po pierwsze, to co dokładnie Cię boli i gdzie widzisz to udowadnianie światu? Czym mój opis rzeczywistości (i sposobu na życie) różni się od Twojego opisu sposobu na życie? Czemu Twój przepis to nie jest "udowadnianie sobie i Światu", a mój niby jest.

                                                    Po drugie, mam potrzeba pokazywania prawdziwej skali danego zjawiska, bo to tutaj na forum jest mocno zaciemniane. Od kiedy z forum odeszło sporo facetów, wahadło przesunęło się w stronę kobiecego punktu widzenia. Tu nie chodzi tylko o dzieci, ale ogólnie o tworzenie równoległej rzeczywistości, gdzie niby: kobiety (stadnie) chcą ONS-ów, małżeństwa nic kobietom nie dają (co nie przeszkadza koleżankom dziwić się Kitty, że jest głupia, że siedzi bez ślubu z ojcem dziecka), kobiety lubią seks tak samo jak mężczyźni (czyli zdanie z typu: Polska i Nepal to kraje w których są góry). Ogólnie tych wszystkich tekstów "z gwiazdką" gdzie w przypisach można doczytać że zasadniczo to trochę jest inaczej.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 11:57
                                                    kutuzow napisał:

                                                    Po drugie, mam potrzeba pokazywania prawdziwej skali danego zjawiska, bo to tutaj na forum jest mocno zaciemniane. Od kiedy z forum odeszło sporo facetów, wahadło przesunęło się w stronę kobiecego punktu widzenia. Tu nie chodzi tylko o dzieci, ale ogólnie o tworzenie równoległej rzeczywistości, gdzie niby: kobiety (stadnie) chcą ONS-ów, małżeństwa nic kobietom nie dają (co nie przeszkadza koleżankom dziwić się Kitty, że jest głupia, że siedzi bez ślubu z ojcem dziecka), kobiety lubią seks tak samo jak mężczyźni (czyli zdanie z typu: Polska i Nepal to kraje w których są góry). Ogólnie tych wszystkich tekstów "z gwiazdką" gdzie w przypisach można doczytać że zasadniczo to trochę jest inaczej.
                                                    ---------------------
                                                    Ja się mogę z Kitty ścinać, ale to ona jest autorką, że babka chce seksu plus i tylko to twierdzenie przeczy temu co piszesz. Plus więc jest bezpieczeństwem, dziećmi, bliskoscią, ślubem i czym jeszcze chcesz.
                                                    Oprócze tego to ona napisała odważnie, że kobieta jest zadowolona jak wejdzie w rolę dziwki, czyli podda się facetowi w seksie, a inne rzeczy jej w tym raczej przeszkadzają.
                                                    Jeszcze odzieciach, mówiąc, że nie chcesz, rezygnujesz z tej większości kobiet, która na Twoje słowa odwraca się od Ciebie. W tej większości sa prawdopodobnie kobiety bardziej kobiece, miłe i słodkie, a więc kwintesencja kobiecości. Nie chcesz być szczęśliwy - Twoja sprawa, ale nie pisz, że to ma być wzór fajnego zyca, bo nie jest.
                                                  • kutuzow scena z dedykacją dla Marka 13.07.17, 13:28
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Ja się mogę z Kitty ścinać, ale to ona jest autorką, że babka chce seksu plus i
                                                    > tylko to twierdzenie przeczy temu co piszesz. Plus więc jest bezpieczeństwem,
                                                    > dziećmi, bliskoscią, ślubem i czym jeszcze chcesz.

                                                    Marku, przecież gdy pisałem o tym że ta powszechność ONS-ów to bujda to właśnie potwierdzam to co piszesz o tezie Kitty. Po prostu wiele (większość?) kobiet ma długą checklistę dodatkowych "atrakcji" które ma im zapewnić seks (np. potrzebę czucia się piękną i pożądaną + tysiąc innych opcji -każda ma bowiem swój własny zestaw). Jako kontrast podawałem nawet podejście gejów, gdzie bzykanko to bzykanko (np. w kliblu w klubie) bez wnikania w detale.

                                                    > Nie
                                                    > chcesz być szczęśliwy - Twoja sprawa, ale nie pisz, że to ma być wzór fajnego z
                                                    > yca, bo nie jest.

                                                    Noż k****a mać. Marku pokaż mi proszę gdzie dokładnie pisałem, że moje życie jest WZOREM dla innych. Zacytuj proszę. Bo teraz to się czuję jak Konrad w tej scenie:

                                                    www.youtube.com/watch?v=ynjS_FBULqQ
                                                  • marek.zak1 Re: scena z dedykacją dla Marka 13.07.17, 13:38
                                                    kutuzow napisał:


                                                    > Marku, przecież gdy pisałem o tym że ta powszechność ONS-ów to bujda to właśnie
                                                    > potwierdzam to co piszesz o tezie Kitty. Po prostu wiele (większość?) kobiet ma długą checklistę dodatkowych "atrakcji" które ma im zapewnić seks (np. potrzebę czucia się piękną i pożądaną + tysiąc innych opcji -każda ma bowiem swój własny zestaw). .
                                                    ---------------
                                                    Nie wiem skąd wziąłes powszechność ONS-ów. Tutaj wszyscy się zgadzamy.
                                                    >
                                                    > > Nie chcesz być szczęśliwy - Twoja sprawa, ale nie pisz, że to ma być wzór fajnego zyca, bo nie jest.
                                                    >
                                                    > Noż k****a mać. Marku pokaż mi proszę gdzie dokładnie pisałem, że moje życie je
                                                    > st WZOREM dla innych.
                                                    ---------------
                                                    Skoro piszesz o jego zaletach, i pułapkach / wadach małżeństwa z dziećmi,to mniemam, że z tych zalet korzystasz. Ja napisałem, że prawdopodobieństwo znalezienia fajnej babki jest duużo mniejsze, skoro te fajne jednak nie wykluczaja potomstwa, a ty twierdzisz, że nie chcesz. To tylko matematyka.
                                                    Gdybym ja mojej osiemnastce na dzień dobry powiedział, że dzieci to nie, mimo, że nich wcale nie myślała, podejrzewam, że od razu byłbym skreślony.
                                                  • kutuzow Re: scena z dedykacją dla Marka 13.07.17, 13:57
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Skoro piszesz o jego zaletach, i pułapkach / wadach małżeństwa z dziećmi,to mni
                                                    > emam, że z tych zalet korzystasz. Ja napisałem, że prawdopodobieństwo znalezien
                                                    > ia fajnej babki jest duużo mniejsze, skoro te fajne jednak nie wykluczaja potom
                                                    > stwa, a ty twierdzisz, że nie chcesz. To tylko matematyka.
                                                    > Gdybym ja mojej osiemnastce na dzień dobry powiedział, że dzieci to nie, mimo,
                                                    > że nich wcale nie myślała, podejrzewam, że od razu byłbym skreślony.

                                                    Wskaż mi proszę palcem....bo na razie to napisałeś strasznie dużo, ale zupełnie niezrozumiale (dla mnie). Gdzie niby jest to że moje życie jest wzorem dla innych. Bo wiesz z matematyką jakoś sobie daję radę (na tym poziomie oceny szans).

                                                    ... że o przewrotności tej sytuacji (gdzie Marek zarzuca że ktoś promuje swoje życie jako wzorzec dla innych) nie wspomnę.
                                                  • marek.zak1 Re: scena z dedykacją dla Marka 13.07.17, 14:16
                                                    kutuzow napisał:


                                                    > Wskaż mi proszę palcem....bo na razie to napisałeś strasznie dużo, ale zupełnie niezrozumiale (dla mnie). Gdzie niby jest to że moje życie jest wzorem dla innych. Bo wiesz z matematyką jakoś sobie daję radę (na tym poziomie oceny szans).
                                                    ----------------------
                                                    Proszę. Piszesz, co jest dobre, a co złe (małżeństwo, dzieci).

                                                    Sabat:

                                                    Podobnie z posiadaniem dzieci - beda go dotyczyly statystyki rozwodowe i co za tym idzie - targanie alimentami/odmawianie mozliwosci widzenia z dziecmi i tym podobne kwiatki w rownym stopniu co kazdego innego faceta na Ziemi.

                                                    I Twoja odpowiedź:

                                                    Bardzo trafna analiza. Nie wklejam wszystkiego (tylko część żeby było wiadomo do czego się odnoszę), ale trafione w punkt. Podobnie zresztą wcześniejszy wpis o małżeństwie, spadku itp.
                                                  • kutuzow Re: scena z dedykacją dla Marka 13.07.17, 14:24
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > I Twoja odpowiedź:
                                                    >
                                                    > Bardzo trafna analiza. Nie wklejam wszystkiego (tylko część żeby było wiadomo d
                                                    > o czego się odnoszę), ale trafione w punkt. Podobnie zresztą wcześniejszy wpis
                                                    > o małżeństwie, spadku itp.

                                                    I gdzie jest o tym promowaniu mojego życia jako wzorca?
                                                    Bo ja tu widzę listę zagrożeń której chyba trudno zaprzeczyć.
                                                    Zobacz że ty masz podejście odmienne o 180 stopni i ono się u Ciebie sprawdza. Czy ja Ci tłumaczę...Marku gdybyś sie nie ożenił to teraz dopiero miałbyś życie jak w Madrycie?
                                                    Ty zaś starasz się mnie "nawrócić" na klasyczne podejście do roli małżeństwa w życiu mężczyzny. Ja widzę pewną różnice w obu tych postawach.
                                                  • marek.zak1 Re: scena z dedykacją dla Marka 13.07.17, 14:34
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > I Twoja odpowiedź:
                                                    > >
                                                    > > Bardzo trafna analiza. Nie wklejam wszystkiego (tylko część żeby było wiadomo do czego się odnoszę), ale trafione w punkt. Podobnie zresztą wcześniejszy wpis o małżeństwie, spadku itp.
                                                    >
                                                    > I gdzie jest o tym promowaniu mojego życia jako wzorca?
                                                    ---------------
                                                    Promowanie modelu. Skoro takowy promujesz, logicznym jest, że z niego korzystasz, chwalisz i polecasz. Może nie bezpośrednio, ale wydźwięk jest oczywisty.

                                                    ---------------------------
                                                    > Bo ja tu widzę listę zagrożeń której chyba trudno zaprzeczyć.
                                                    > Zobacz że ty masz podejście odmienne o 180 stopni i ono się u Ciebie sprawdza. Czy ja Ci tłumaczę...Marku gdybyś sie nie ożenił to teraz dopiero miałbyś życie jak w Madrycie?
                                                    > Ty zaś starasz się mnie "nawrócić" na klasyczne podejście do roli małżeństwa w życiu mężczyzny. Ja widzę pewną różnice w obu tych postawach.
                                                    ---------------
                                                    Skoro piszę dobrze o moim modelu, też jest logicznym, że go stosuję. W przeciwnym wypadku byłoby to oszustwo. Jak to, chwalisz małżeństwo, a chodzisz do agencji, czy masz kochanki?
                                                  • kutuzow Re: scena z dedykacją dla Marka 13.07.17, 14:41
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    Promowanie modelu. Skoro takowy promujesz, logicznym jest, że z niego korzystasz, chwalisz i polecasz. Może nie bezpośrednio, ale wydźwięk jest oczywisty.

                                                    Marku,
                                                    Piszesz "logicznym jest". Zobacz zatem że ja nie piszę pozytywnie o swoim modelu - nie promuje go, a jedynie zwracam uwagę na wady modelu klasycznego małżeństwa.
                                                    To jak z alkoholem. To że są kampanie przeciw nadużywaniu alko, nie oznacza że np. lampka wina do obiadu zaszkodzi. Tylko jak widzisz taką kampanię, to chyba nie wyciągasz wniosków że oni do abstynencji namawiają.

                                                    Moim zdaniem za bardzo oceniasz pod siebie -Ty promujesz tutaj swoje życie jako wzorzec...i tak samo zaczynasz postrzegać innych -że też promują swoje życie. To zaś są po prostu inne alternatywy.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 12:18
                                                    Mnie tu w ogole nic nie boli, stwierdzam fakt, ze jak pojawia sie temat dziecka, pojawiasz sie Ty i zaczynasz jak to faceci masowo nie chca dzieci a kobiety owszem. Ale rzecz ma sie tak, ze to Ty jestes w mniejszosci (a rozciagasz poglad na cala meska populacje). Masowo faceci nie sa jednak zacietrzewieni na "nie, nie, ni , w zadnym wypadku, nigdy", albo sie nie zdazyli zastanowic, bo ich kobiety uprzedzily ( ze wzgledu na biologie) albo bo zaliczyli wpadke albo sie nie zastanawiali albo dali przekonac, nie mieli nic przeciwko, albo nawet, o dziwo, chcieli dzieci, bo tacy tez istnieja.
                                                    Apropos nie odpowiedziales na moje pytanie.

                                                    " Od kiedy z forum odeszło sporo facetów, wahadło przesunęło się w stronę kobiecego punktu widzenia. Tu nie chodzi tylko o dzieci, ale ogólnie o tworzenie równoległej rzeczywistości, gdzie niby: kobiety (stadnie) chcą ONS-ów, małżeństwa nic kobietom nie dają (co nie przeszkadza koleżankom dziwić się Kitty, że jest głupia, że siedzi bez ślubu z ojcem dziecka), kobiety lubią seks tak samo jak mężczyźni (czyli zdanie z typu: Polska i Nepal to kraje w których są góry). Ogólnie tych wszystkich tekstów "z gwiazdką" gdzie w przypisach można doczytać że zasadniczo to trochę jest inaczej.

                                                    Nie czytasz ze zrozumieniem albo celowo przekrecasz fakty. Kitty byla (wtedy dawno temu) w sytuacji gdzie papierek bardzo by jej pomogl w obcym kraju, bo byla na nielegalu. To nie jest sytuacja standardowa, Polakow w Polsce nie dotyczy. Holendrow albo UE w Holandii i gdzie indziej tez nie. Ale jak ktos jest nielegalnie to jest nielagalnie i jak najbardziej go dotyczy.
                                                    Ze kobiety masowo chca ONS tez nikt nie twierdzil, jest to wymyslone. Faceci w swojej wiekszosci tez nie chca masowo ONS z kazda, tylko z wybrana, dla scislosci, a z reguly to oni wybieraja, startuja do tej co im sie podoba. Co nie jest = on podoba sie rowniez mnie. innych czynnikow nie bedziemy omawiac, bylo juz. Twierdzisz, ze malzenstwa nic facetom nie daja a badania i statystyki mowia cos innego.
                                                    Faceci czy odeszli czy nie odeszli z forum byli i sa w przewazajacej wiekszosci rozmnozeni albo nie na "nie, nigdy w zyciu".
                                                    I to tez jest skala zjawiska, ktora widze i moze warto Ci ja pokazac. Mnie Twoje wyobrazenia o zyciu we dwoje czy o zyciu w ogole wcale nie bola i nie przeszkadzaja, ale zycie pokazuje mi, ze sa dosc inne od tego co ma wiekszosc. Co nie znaczy, ze sa gorsze sa po prostu inne, co oznacza, jak sam zauwazyles, wieksze trudnosci w znalezieniu drugiej polowy o takim samym nastawieniu, ale wykluczone nie jest.
                                                    Moje tez sa inne, nie w kwestii dzieci, w innych kwestiach, ale jak widzisz ja tez zbieram i zbieralam roznosci (rowniez albo przede wszystkim negatywne) z tego tytulu, rowniez na tym forum. Dlatego nie wszystkim nowopoznanym czy obcym mowie, ze nie pracujemy zawodowo. Troche tajemniczosci. Ty masz trudniej, bo nie mozesz babce, z ktora chcesz spedzic zycie zataic, ze dziecko nie wchodzi w rachube, jest to nie etyczne/nie moralne i mialbys swiadomosc, ze w jakis sposob rozczarowas i zabrales ukochoanej osobie mozliwosc realizacji wlasnych pragnien. Jednoczesnie jezeli przystaniesz i bedziesz mial dziecko moze sie okazac, ze postapiles wbrew swoim pragnieniom, czli tak i tak dupa zimna. Idealnie jezeli i ona zdecydowanie nie chce, bo wtedy sytuacja jest prosta. Tylko Wy dwoje musiecie byc ze soba i ze swoj sytuacja szczesliwi.
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 13:52
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Mnie tu w ogole nic nie boli, stwierdzam fakt, ze jak pojawia sie temat dziecka
                                                    > , pojawiasz sie Ty i zaczynasz jak to faceci masowo nie chca dzieci a kobiety o
                                                    > wszem.

                                                    Przypomnę, że zaczęło się od tekstu o gloryfikowaniu rodziny (facet rzecz przejściowa -dziecko będzie z Tobą przez całe życie).
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,164267095,164267095,Jest_marnie_wlasciwie_od_poczatku_.html

                                                    > Apropos nie odpowiedziales na moje pytanie.

                                                    Bo Ty nie wyjaśniłaś mi swojego świetnego pomysłu jak przez 10 lat żyjąc i mieszkając w obcym kraju, odłożyć kasę na kolejne 10 lat.


                                                    > Nie czytasz ze zrozumieniem albo celowo przekrecasz fakty. Kitty byla (wtedy da
                                                    > wno temu) w sytuacji gdzie papierek bardzo by jej pomogl w obcym kraju, bo byla
                                                    > na nielegalu.

                                                    Tylko, że ten "papierek" powoduje także sporo innych rzeczy w prawodawstwie holenderskim.

                                                    > Faceci w
                                                    > swojej wiekszosci tez nie chca masowo ONS z kazda

                                                    Nieprawda. Pokazują to doświadczenia w stylu nowo poznana dziewczyna oferuje seks..9 na 10 jest chętnych. Innym porównaniem jest grupa gejów (mają najwięcej seksu - bo obie strony są często-gęsto chetne).

                                                    > Twierdzisz, ze malzenstwa nic facetom nie daja a badania i statystyki mowia cos
                                                    > innego.

                                                    Owszem wydłuża się długość życia. Podobnie jak zwierzętom w niewoli (bo lepsza opieka medyczna, lepsze jedzenie, mniej zagrożeń). Pytanie za jaką cenę.


                                                    > Faceci czy odeszli czy nie odeszli z forum byli i sa w przewazajacej wiekszosc
                                                    > i rozmnozeni albo nie na "nie, nigdy w zyciu".

                                                    Zawsze twierdziłem że podejście "jakoś to będzie" nie jest najlepszym w kwestiach gdzie "reklamacji nie uwzględnia się" (a dla mnie taką jest decyzja o dziecku). Zobacz że nawet na tym forum było sporo opinii, że Proteinowy po urodzeniu kolejnego dziecka będzie miał znów okres posuchy erotycznej. To że wielu facetów ulega namowom swych partnerek/żon to już ich sprawa.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 14:19
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > > Twierdzisz, ze malzenstwa nic facetom nie daja a badania i statystyki mowia cos innego.
                                                    >
                                                    > Owszem wydłuża się długość życia. Podobnie jak zwierzętom w niewoli (bo lepsza
                                                    > opieka medyczna, lepsze jedzenie, mniej zagrożeń).

                                                    ------------------------
                                                    To jest Twoja kolejna opinia, że małżeństwo jest złem. Nie wypieraj sie tego. Czyli co jest dobrem? twój wybór.
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 14:30
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > To jest Twoja kolejna opinia, że małżeństwo jest złem. Nie wypieraj sie tego. C
                                                    > zyli co jest dobrem? twój wybór.

                                                    Marku, dla jednych jest złem, dla innych dobrem. Zależy na czym danemu osobnikowi zależy najbardziej. Ktoś wybierze takie życie jak Ty i odnajdzie szczęście....ktoś inny wybierze i się rozczaruje. Z moim podejściem jest podobnie. Jeden będzie czuł się mega nieszczęśliwy, inny zaś odnajdzie zalety.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 14:36
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > To jest Twoja kolejna opinia, że małżeństwo jest złem. Nie wypieraj sie t
                                                    > ego. Czyli co jest dobrem? twój wybór.
                                                    >
                                                    > Marku, dla jednych jest złem, dla innych dobrem.
                                                    ---------------------
                                                    Skoro porównujesz małżeństwo do niewoli, implikuje to wprost twój stosunek do niego. Podkreślam: Twój.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 14:41
                                                    Kutuzow, Ty nie chcesz dziecka, bo nie masz potrzeby i w dodatku dzieci nie lubisz? Czy bo sie tak panicznie boisz, ze Ci przestanie dawac dupy a w razie rozwodu bedziesz musial placic alimenty albo sie szarpac?
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 14:52
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Kutuzow, Ty nie chcesz dziecka, bo nie masz potrzeby i w dodatku dzieci nie lub
                                                    > isz? Czy bo sie tak panicznie boisz, ze Ci przestanie dawac dupy a w razie rozw
                                                    > odu bedziesz musial placic alimenty albo sie szarpac?

                                                    Nie chce dziecka bo:
                                                    a) nie czuje potrzeby posiadania dzieci
                                                    b) uważam że nie czując tej potrzeby (pkt a), mój związek więcej straci niż zyska. Dostanę coś na czym mi nie zależy, kosztem czegoś bez czego nie widzę sensu związku (bliskość, seks, czas we dwoje).
                                                    c) uważam, że wiele kobiet zmienia się po dziecku (pieluszkowe zapalenie mózgu) i tutaj to ruletka -nie ma symptomów które pozwolą ocenić czy dany osobnik jest odporny na to.
                                                    d) dzieci wymagają przeorganizowania swego życia (w bardzo znaczącym stopniu), a mi sie podoba moje obecne życie (podróże, dużo wolnego czasu, brak stresów).
                                                    e) rodzina wymaga odpowiedniego zabezpieczenia finansowego na przyszłość, dodatkowy problem i stres na głowie.

                                                    pewnie jeszcze z 5 innych punktów by się uzbierało.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 15:04
                                                    Zatem trzymam Ci kciuki, kutuzow, zeby Twojej obecnej partnerce nie wlaczyla sie biologia i rozkminy dziecko czy nie dziecko a bedzie wszystko dobrze i szczesliwie.
                                                  • urquhart Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 16:04
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > pewnie jeszcze z 5 innych punktów by się uzbierało.
                                                    >

                                                    Znasz Kutuzow statystyki Dana Gilberta od Science of Hapiness kontra powszechne przekonania wplywu na szczescie ? :)
                                                    youtu.be/NRsjw4Br5Oo?t=797
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 16:08
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Znasz Kutuzow statystyki Dana Gilberta od Science of Hapiness kontra powszechne
                                                    > przekonania wplywu na szczescie ? :)
                                                    > youtu.be/NRsjw4Br5Oo?t=797


                                                    Oczywiście. Bardzo fajny wykład -mam nawet wrzucony do ulubionych.

                                                    Po prostu nie jestem zwolennikiem kaszmirowych skarpet ;-)
                                                  • lybbla Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 22:50
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Znasz Kutuzow statystyki Dana Gilberta od Science of Hapiness kontra powszechne
                                                    > przekonania wplywu na szczescie ? :)
                                                    > youtu.be/NRsjw4Br5Oo?t=797

                                                    Tyle, że my nie jesteśmy statystyczni, lecz jedyni w swoim rodzaju.
                                                    Co oczywiście przekłada się na seks :)
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 14:46
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > kutuzow napisał:
                                                    > > > Twierdzisz, ze malzenstwa nic facetom nie daja a badania i statysty
                                                    > ki mowia cos innego.
                                                    > >
                                                    > > Owszem wydłuża się długość życia. Podobnie jak zwierzętom w niewoli (bo l
                                                    > epsza
                                                    > > opieka medyczna, lepsze jedzenie, mniej zagrożeń).

                                                    > ------------------------
                                                    > To jest Twoja kolejna opinia, że małżeństwo jest złem. Nie wypieraj sie tego. C
                                                    > zyli co jest dobrem? twój wybór.

                                                    Marek probujesz prowadzic dyskusje z wlasnymi oszczerstwami na Kutuzowa temat. Po co idziesz w ten melodramat? Przelacz sie spowrotem w czlowieka biznesu i wrzuc troche profesjonalizmu w dyscypline wypowiedzi ;)
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 14:54
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > kutuzow napisał:
                                                    > > > > Twierdzisz, ze malzenstwa nic facetom nie daja a badania i statystyki mowia cos inego.
                                                    > > >
                                                    > > > Owszem wydłuża się długość życia. Podobnie jak zwierzętom w niewoli (bo l
                                                    > > epsza opieka medyczna, lepsze jedzenie, mniej zagrożeń).
                                                    >
                                                    > > ------------------------
                                                    > > To jest Twoja kolejna opinia, że małżeństwo jest złem. Nie wypieraj sie tego. C
                                                    > > zyli co jest dobrem? twój wybór.
                                                    >
                                                    > Marek probujesz prowadzic dyskusje z wlasnymi oszczerstwami na Kutuzowa temat.
                                                    > Po co idziesz w ten melodramat? Przelacz sie spowrotem w czlowieka biznesu i wr
                                                    > zuc troche profesjonalizmu w dyscypline wypowiedzi ;)
                                                    -----------------
                                                    Ja Kutuzowa lubię, o od oszczerstw toTy jesteś, pisząc o mnie, że jestem idiotą, i podobne inwektywy, więc się odpierdol. Dzięki.
                                                    >
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 15:31
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Ja Kutuzowa lubię, o od oszczerstw toTy jesteś, pisząc o mnie, że jestem idiotą
                                                    > , i podobne inwektywy, więc się odpierdol. Dzięki.

                                                    No bo jestes idiota (w mojej opinii), bo nie lapiesz czyjegos punktu widzenia w dyskusji tylko dorabiasz jakies basniowe motywy typu: 'Kutuzow twierdzi, ze malzenstwo jest ZLEM.', 'Sabat KOCHA OBIE KOBIETY: zone i kochanke.' i tam jeszcze wiecej bylo takich glupkowatych wpadek. Aandzia kideys napisala, ze sie zastanawia czy masz po kolei pod sufitem. Dla mnie masz po kolei tylko ta skonnosc do ubarwiania, koloryzowania, ndawania dramaturgii, scenicznosc teatralna jest dupna i robi z Ciebie idiote po prostu ;) Idiote dobrodusznego, klaniajacego sie wszystkim wiec kazdy tam usmiechnie sie i oko przymknie.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 15:46
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > No bo jestes idiota (w mojej opinii), bo nie lapiesz czyjegos punktu widzenia
                                                    --------------------
                                                    Sprawdź w słowniku słowo idiota: Jest to to określenie obraźliwe. Nie zgadzanie sie z kimś jest podstawa dyskusji, a obrażanie - jej końcem i dowodem braku argumentów. .
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 14:31
                                                    "Owszem wydłuża się długość życia. Podobnie jak zwierzętom w niewoli (bo lepsza opieka medyczna, lepsze jedzenie, mniej zagrożeń). Pytanie za jaką cenę."

                                                    No za jaka cene? Ciekawym trafem, dane statystyczne, faceci po rozwodach (nawet kolo 50 tki)chca zenic sie ponownie. A wiesz czemu, bo oczekuja, tak jak oczekiwali wczesniej, ze beda mieli ugotowane, posprzatane i jeszcze ktos o ich tabletach bedzie pamietal. Takie sa oczekiwania wiekszosci facetow w stosunku do ich zon i do malenstwa (wyniki badan).


                                                    " Przypomnę, że zaczęło się od tekstu o gloryfikowaniu rodziny (facet rzecz przejściowa -dziecko będzie z Tobą przez całe życie).

                                                    Przypomne, ze Rodzina to: matka + ojciec + dziecko/dzieci a nie babka z dzieckiem. Wiec jak ktos gloryfikuje rodzine to gloryfikuje wlasnie to, bym powiedziala.

                                                    "Tylko, że ten "papierek" powoduje także sporo innych rzeczy w prawodawstwie holenderskim."

                                                    A co to ma do rzeczy w przypadku komentarzy odnosnie dawnej sytuacji kitty? I jak to sie ma do tematu, ze w tym konkretnym przypadku byl bardzo potrzebyn i logiczny? Bo ty podales jako przyklad pedu kobiet do zawierania malzenstwa i ich oburzenia jak glupia jest kitty, bo jest bez slubu. Nie pasuje za przyklad.

                                                    "Zobacz że nawet na tym forum było sporo opinii, że Proteinowy po urodzeniu kolejnego dziecka będzie miał znów okres posuchy erotycznej. To że wielu facetów ulega namowom swych partnerek/żon to już ich sprawa."

                                                    Czytalismy innego proteinowego. Po pierwsze on sam chcial drugego dziecka, po nastepne nigdy na brak seksu nie narzekal, tylko na jakosc(inny od jego wyobrazen). Po nastepne kazdy (prawie) na tym forum wie jak wyglada sytuacja po porodzie i w pologu. Mamy wszycy za soba jakie zmiany to za soba niesie i jak sie czasowo przesuwaja czy zmieniaj priorytety.
                                                    Sa tez sytuacje, ze zony ulegaja namowom meza/partnera. Sa tez sytuacje, ze namowom partnera nie ulegaja.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 15:19
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Przypomne, ze Rodzina to: matka + ojciec + dziecko/dzieci a nie babka z dziecki
                                                    > em. Wiec jak ktos gloryfikuje rodzine to gloryfikuje wlasnie to, bym powiedzial
                                                    > a.

                                                    Tutaj zgadzam sie z Twoja definicja, bo takowa mialam na mysli. Natomiast dwie osoby, ktore sie na temat tej gloryfikacji wypowiedzialy podryfowaly z definicja w inne strony. Kutuzow w babka+dziecko=rodzina, a Wont w babka+facet=rodzina. Wiec de facto oboje odbiegli ale ja nie prostestowalam, po prostu przyjelam ich punkt widzenia do wiadomosci.

                                                    > A co to ma do rzeczy w przypadku komentarzy odnosnie dawnej sytuacji kitty? I j
                                                    > ak to sie ma do tematu, ze w tym konkretnym przypadku byl bardzo potrzebyn i lo
                                                    > giczny? Bo ty podales jako przyklad pedu kobiet do zawierania malzenstwa i ich
                                                    > oburzenia jak glupia jest kitty, bo jest bez slubu. Nie pasuje za przyklad.

                                                    NIe byl potrzebny, ja to tlumaczylam, nawet podawalam, ze sama na miejscu mojego partnera tego dla siebie bym nie zrobila. Po prostu w tamtym watku nie zgodzilysmy sie w temacie, a nie bylo sensu dyskusji w nieskoncznosc ciagnac. Kutuzow tamta rozmowe podal za przyklad nie 'pedu kobiet do zawierania malzenstwa' tylko przyklad twierdzenia popularnego wsrod kobiet, ze 'im malzenstwo nic nie daje' na zasadzie: 'tu twierdza ze malzenstwo nic im nie daje ale jak tamta nie wziela/nie otrzymala benefitow z tytulu zawarcia malzenstwa to byla glupia/stratna'.

                                                    > Czytalismy innego proteinowego. Po pierwsze on sam chcial drugego dziecka

                                                    Zona zaproponowala drugie dziecko, a on sie zgodzil. Z tego wniosek, ze pomysl wyszedl od zony.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 15:41
                                                    "tu twierdza ze malzenstwo nic im nie daje ale jak tamta nie wziela/nie otrzymala benefitow z tytulu zawarcia malzenstwa to byla glupia/stratna'.

                                                    No ale tutaj nie pasuje Twoj przyklad, bo to nie jest standard, ze babka potrzebuje papier, zeby moc pracowac i zyc na legalnie np. we wlasnym kraju, gdzie i bez tego moze pracowa i zyc legalnie. Wiec kazdy przypadek jest do rozpatrywania go indywidulanie. To, ze Ty tez bys na miejscu tego faceta tak postapila, nie zmienia faktu, ze babki, ja rowniez, uznaly faceta za niewlasciwego i to podtrzymuje nadal. Mnie samej chodzilo nie o to, ze Ty bylas "glupia" ale bardziej o to, ze to nie typ faceta, dla mnie, z ktorym chcialabym dzielic zycie. Bo: co ma do stracenia on a co mam do zyskania ja i my. Tym bardziej, ze ja par mieszanych z okresu kiedy nie mozna bylo legalnie pracowac gdzies tam znam sporo i tam kazdy facet zagwaratnowal babce "normalne" zycie zeniac sie z nia, bo ona rowniez ze wzgledu na niego zdecydowala sie w tym kraju zyc. Poza tym ja nie lubie takich peniaczy, lekowych i egoistow facetow, nic nie poradze.

                                                    > Czytalismy innego proteinowego. Po pierwsze on sam chcial drugego dziecka

                                                    "Zona zaproponowala drugie dziecko, a on sie zgodzil. Z tego wniosek, ze pomysl wyszedl od zony."

                                                    Nie wiem, mnie sie kojarzy, ze siedzial sobie z synem na laweczce i myslal jak milo moze by i drugie takie sobie zrobic. A jezeli zona zaproponowala to moze w odpowiedniem momencie, wiec tez ok, zgodzic sie nie musial. A czy ona namawiala a on ulegl... to jest inna para kaloszy.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 19:12
                                                    > > Twierdzisz, ze malzenstwa nic facetom nie daja a badania i statystyki mow
                                                    > ia cos
                                                    > > innego.
                                                    >
                                                    > Owszem wydłuża się długość życia. Podobnie jak zwierzętom w niewoli (bo lepsza
                                                    > opieka medyczna, lepsze jedzenie, mniej zagrożeń). Pytanie za jaką cenę.


                                                    Mnie się ciągle nie zgadza ta mityczna straszna "cena" jaką mężczyźni płącą za małżeństwo z ich postępowaniem obserwowanym w realu. Co który stary dziad (tak od pięćdziesiątki w górę) owdowieje natychmiast ma następną stałą laskę do opieki. Jeszcze nieboszczka w grobie nie ostygła a ten już pozwala wokół siebie tańcować następnej mamuśce ;-) Ja sobie zdaję sprawę, że życie toczy się, rany się goją i ludzie od nowa są szczęśliwi i to jest norma psychologiczna, ale normą jest też coś takiego jak żałoba. A ona swoje trwać musi. Jeśli jej nie ma, to znaczy że nie było... uczuć. Tylko korzystanie z towarzystwa i opieki. No nie mogę być niesprawiedliwa, paru takich co rzeczywiście trwali w żalu dłuższy czas zanim powrócili do życia i szukania towarzystwa poznałam. Nie mówiąc jużo tym, że to faceci celują w trzymaniu się jednej gałęzi zanim złapią drugą. Gdzie to męskie dążenie do wolności? ;-)
                                                  • szopen_cn Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 14:24
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Jak ktos wrażliwy to strata i świadomość tego może boleć.
                                                    > Ja pisala Milska testiseronowych agresywnych damsich bokserow takie rozkminy ni
                                                    > e dotyczą."
                                                    >
                                                    >
                                                    > Podzial mamy: wrazliwy vs testosteronowy agresywny damski bokser :)
                                                    >
                                                    Tez sie zastanawiam skad sie testosteronwi damscy bokserzy pojawili w tej dyskusji?
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 01:39
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Sa ludzie, ktorzy przestali jesc kielbase, po tym jak zobaczyli, jak sie ja rob
                                                    > i. Kutuzow zobaczyl, jak robi sie kielbase, zanim bedzie zmuszony ja zjesc ;)
                                                    > Ja postrzegam Kutuzowa jako szalenie racjonalna osobe, ktora doskonale rozumie
                                                    > fakt, ze wszystkie prawa rzadzace otaczajacym go swiatem dotycza go w tym samym
                                                    > stopniu jak innych. Nie uchroni go cudownie opatrznosc, nie zstapi z nieba ani
                                                    > ol na skrzydlatym koniu. Jak bedzie palil paczke fajek dziennie to za 25 lat ma
                                                    > spora szanse na raka pluc, jak bedzie ppo ciemku jezdzil na rowerze bez odblas
                                                    > kow, to w koncu rozjedzie go auto, a jak bedzie sie krecil po burdelach bez "oc
                                                    > hraniacza" na ptaku to ma czterokrotnie wieksza szanse na spiewanie w chorku ra
                                                    > zem z Charlie Sheenem.
                                                    > Podobnie z posiadaniem dzieci - beda go dotyczyly statystyki rozwodowe i co za
                                                    > tym idzie - targanie alimentami/odmawianie mozliwosci widzenia z dziecmi i tym
                                                    > podobne kwiatki w rownym stopniu co kazdego innego faceta na Ziemi.

                                                    Bardzo trafna analiza. Nie wklejam wszystkiego (tylko część żeby było wiadomo do czego się odnoszę), ale trafione w punkt. Podobnie zresztą wcześniejszy wpis o małżeństwie, spadku itp.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 08:48
                                                    kutuzow napisał:
                                                    Bardzo trafna analiza. Nie wklejam wszystkiego (tylko część żeby było wiadomo do czego się odnoszę), ale trafione w punkt. Podobnie zresztą wcześniejszy wpis o małżeństwie, spadku itp.
                                                    ---------------------------
                                                    Miłość, seks i dzieci dają życiową satysfakcję i spełnienie a ich brak samotność, frustracje i depresję. Jak napisał Wont to matka natura tak zorganizowała.
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 09:32
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > kutuzow napisał:
                                                    > Bardzo trafna analiza. Nie wklejam wszystkiego (tylko część żeby było wiadomo d
                                                    > o czego się odnoszę), ale trafione w punkt. Podobnie zresztą wcześniejszy wpis
                                                    > o małżeństwie, spadku itp.
                                                    > ---------------------------
                                                    > Miłość, seks i dzieci dają życiową satysfakcję i spełnienie a ich brak samotnoś
                                                    > ć, frustracje i depresję. Jak napisał Wont to matka natura tak zorganizowała.

                                                    Wont tez pisal, ze z bardzo gloryfikuje rodzine wiec raz pisze tak, raz siak, wg aktualnych rozmowcow i procentow alko? ;)

                                                    A co gdybys nie mial dzieci, tyko bylbys z Ela, to bylbys samotny sfrustrowany i w depresji?
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 09:41
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > Wont tez pisal, ze z bardzo gloryfikuje rodzine wiec raz pisze tak, raz siak, wg aktualnych rozmowcow i procentow alko? ;)
                                                    >
                                                    > A co gdybys nie mial dzieci, tyko bylbys z Ela, to bylbys samotny sfrustrowany i w depresji?
                                                    ------------------------
                                                    To tak jak pijesz drinka. Smakuje Ci ale nie wiesz, co by było, gdyby zabrakło jednego ważnego smakowego składnika. Byłoby inaczej. Tak więc bez dzieci wszystko też potoczyłoby się inaczej.
                                                  • wont2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 09:58
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Miłość, seks i dzieci dają życiową satysfakcję i spełnienie a ich brak samotnoś
                                                    > ć, frustracje i depresję. Jak napisał Wont to matka natura tak zorganizowała.
                                                    ---------
                                                    Chyba troche znadinterpretowales :)

                                                    Chodzilo mi o to, ze natura zaprogramowala nas na rozmnazanie, bo jest to w interesie gatunku. Ale w naszym partykularnym interesie jest nie rozmnazac sie. Szczegolnie teraz, kiedy posiadanie dzieci to bezsennosc, pole do konfliktow z partnerka, brak seksu, obowiazki, astronomiczne wydatki, uwiazanie, stres w zyciu zawodowym zwiazany z mozliwoscia utraty pracy i niemoznoscia zapewnienia odpowiedniego statusu dzieciom, stres zwiazany z ewentualnym rozstaniem i ograniczeniu kontaktow z dziecmi. Etc etc. Kiedys, w dawnych czasach, jak sobie narobiles bachorow, to jak tylko zaczely chodzic pomagaly rodzicom w licznych obowiazkach - pracy na polu, gotowaniu, sprzataniu. Potem pomagaly na starosc. No, z merkantylnego punktu widzenia byla to w miare oplacalna inwestycja. A teraz? Ludzie maja bardzo malo obowiazkow, dzieci w niczym nie sa w stanie nam pomoc, na starosc i tak nam nie pomoga, bo albo wyjada albo sami nie beda mieli z czego. Dzisiaj posiadanie dzieci to same obowiazki, zyciowe chomato, ktore poza satysfacja, ze sie kogos splodzilo, wychowalo nic praktycznego nie daje. A jak sie nie daj boze zle wychowalo albo nie dalo sie dobrze wychowac to krzyz panski. W zwiazku z tym w naszym interesie jest nie plodzic dzieci, tyle ze matka natura wymyslila na to swoja bron - zakochanie i pozadanie. W pierwszym przypadku myslimy serduszkiem jak to fajnie byloby miec slicznego rozowego bobaska z miloscia naszego zycia, a w drugim zeby zaplodnic te suke, wbic flage, zaznaczyc nasze terytorium, jak Kolumb po ladowaniu w Ameryce. A jak pierwszy i drugi przypadek wystapi razem to mamy przejebane, bo zadne racjonalne argumenty nie przemowia nam do rozsadku :(
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 10:32
                                                    "Dzisiaj posiadanie dzieci to same obowiazki, zyciowe chomato, ktore poza satysfacja, ze sie kogos splodzilo, wychowalo nic praktycznego nie daje."

                                                    Mow za siebie. Moze Tobie posiadanie dziecka/dzieci nic oprocz wyzej napisanego nie daje, mnie daje duzo wiecej.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 10:37
                                                    wont2 napisał:

                                                    >
                                                    Chodzilo mi o to, ze natura zaprogramowala nas na rozmnazanie, bo jest to w interesie gatunku. Ale w naszym partykularnym interesie jest nie rozmnazac sie. Szczegolnie teraz, kiedy posiadanie dzieci to bezsennosc, pole do konfliktow z partnerka, brak seksu, obowiazki, astronomiczne wydatki, uwiazaie, stres w zyciu zawodowym zwiazany z mozliwoscia utraty pracy i niemoznoscia zapewnienia odpowiedniego statusu dzieciom, stres zwiazany z ewentualnym rozstaniem i ograniczeniu kontaktow z dziecmi. Etc etc.
                                                    -------------------
                                                    Tak, z punktu widzenia partykularnego interesu dzieci to wielki kłopot z powodów przez Ciebie wymienionych. Jak ktoś napisał: mój dom bez dzieci byłby bardziej czysty i uporządkowany, a mój portfel o wiele pełniejszy, ale moje serce byłoby puste.
                                                    To tyle w temacie.
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:04
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > Chodzilo mi o to, ze natura zaprogramowala nas na rozmnazanie, bo jest to w int
                                                    > eresie gatunku. Ale w naszym partykularnym interesie jest nie rozmnazac sie. Sz
                                                    > czegolnie teraz, kiedy posiadanie dzieci to bezsennosc, pole do konfliktow z pa
                                                    > rtnerka, brak seksu, obowiazki, astronomiczne wydatki, uwiazaie, stres w zyciu
                                                    > zawodowym zwiazany z mozliwoscia utraty pracy i niemoznoscia zapewnienia odpow
                                                    > iedniego statusu dzieciom, stres zwiazany z ewentualnym rozstaniem i ograniczen
                                                    > iu kontaktow z dziecmi. Etc etc.
                                                    > -------------------
                                                    > Tak, z punktu widzenia partykularnego interesu dzieci to wielki kłopot z powodó
                                                    > w przez Ciebie wymienionych. Jak ktoś napisał: mój dom bez dzieci byłby bardzie
                                                    > j czysty i uporządkowany, a mój portfel o wiele pełniejszy, ale moje serce było
                                                    > by puste.
                                                    > To tyle w temacie.

                                                    Zgadzam się, jest hałaśliwie, wesoło i ciepło. I twórczo :-) Dzieci zmuszają do rozwoju i uruchamiania umysłu na sposoby niekoniecznie przez dorosłych bezdzietnych wykorzystywane. Dla mnie to był bardzo istotny element rodzicielstwa. Ogólnie rzecz biorąc bywa bardzo fajnie. Pod warunkiem oczywiscie, że się jest w stanie odczuwać radość z tytułu tego rozgardiaszu, ma się dużo miłości i do tego ochotę by twórczo działać. Bywa też dramatycznie i kurewsko ciężko. Takze co kto lubi, w dziesiejszych czasach mamy wybór.
                                                    Poza tym dzieci to jeden z elementów dywersyfikacji zasobów uczuciowych. Nic nie jest w życiu pewne, ludzie się rozstają, odchodzą, umierają. Żadne odkrycie, że najzdrowiej i najpraktyczniej jest lokować uczucia i zasoby w kilka osób i w różne rodzaje relacji. Partner, dziecko, relacje z rodziną generacyjną, przyjaciele. Kazdy orze jak może.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:13
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Poza tym dzieci to jeden z elementów dywersyfikacji zasobów uczuciowych. Nic nie jest w życiu pewne, ludzie się rozstają, odchodzą, umierają. Żadne odkrycie, że najzdrowiej i najpraktyczniej jest lokować uczucia i zasoby w kilka osób i w różne rodzaje relacji. Partner, dziecko,
                                                    ---------------------------
                                                    U mnie to już cała gromada + Sowa. I jak tu nie czuć się królem :)
                                                  • wont2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:39
                                                    Jasne ze posiadanie dzieci moze byc, mimo niedogodnosci, gratyfikujace. Ja z tych powodow mam psy - tez mnie to gratyfikuje, a miejskie psy nie pelnia przeciez, poza nielicznymi wyjatkami, zadnych rol uzytkowych poza dostarczaniem towarzystwa. Tez sa obowiazki, ale po pierwsze mniejsze, a po drugie - decyzja o posiadaniu psa, jakby to nie zabrzmialo, to nie jest decyzja na cale zycie.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:56
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Jasne ze posiadanie dzieci moze byc, mimo niedogodnosci, gratyfikujace. Ja z tych powodow mam psy - tez mnie to gratyfikuje, a miejskie psy nie pelnia przeciez, poza nielicznymi wyjatkami, zadnych rol uzytkowych poza dostarczaniem towarzystwa. Tez sa obowiazki,
                                                    -------------------------
                                                    Sowa mnie bardzo gratyfikuje. Jak przychodzę do domu cieszy się najbardzie, skacze i macha swoim króciutkim ogonkiem.
                                                    A rano i wieczorem przychodzi do mnie i chcąc nie chcąc musze z nia pójść na spacer. Nie chce mi sie, ale jak kładzie swoją głowę na moich kolanach, nie moge odmówić.
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:32
                                                    wont2 napisał:

                                                    > A jak pierwszy i drugi przypadek wy
                                                    > stapi razem to mamy przejebane, bo zadne racjonalne argumenty nie przemowia nam
                                                    > do rozsadku :(

                                                    oi63.tinypic.com/hwl6i1.jpg
                                                    ;-)
                                                  • ninek04 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:10
                                                    marek.zak1 napisał
                                                    >Miłość, seks i dzieci dają życiową satysfakcję i spełnienie a ich brak samotność, frustracje i depresję. Jak napisał Wont to matka natura tak zorganizowała. <

                                                    To trochę tak, jakby swoje poczucie szczęścia,spełnienia można było osiągnąć wyłącznie poprzez potrzebę posiadania tych innych osób, w tym wypadku dzieci. Bo bez nich życie byłoby już z góry zakładając wybrakowane, niepełne w jakimś wymiarze, nieszczęśliwe. Ty masz taki pogląd, mój jest inny, uważam też że decydowanie się na dzieci m.in po to, że one już zawsze pozostaną z nami i dla nas, w przeciwieństwie do mężczyzny, który może być w naszym życiu, a może go nie być, też jest jakimś dziwnym podejściem. Dzieci zostają z nami tylko na chwilę, potem przeważnie podążają własnymi ścieżkami, dokonują wyborów, które nam się mogą nie podobać, wyjeżdżają na drugi koniec kraju, czy świata i tak naprawdę nie ma ich ani z nami, ani przy nas, dla nas. I ci,którzy to poczucie spełnienia w życiu wiązali wyłącznie przez poświęcenie się wyłącznie dzieciom( które ich opuszczają, zaczynają żyć niezależnie i na własny rachunek ) nawet kosztem mężczyzny czy swojego życia zostają z niczym, z poczuciem braku nie do zapełnienia,czy nawet odrzucenia. Także różnie to bywa.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:15
                                                    " I ci,którzy to poczucie spełnienia w życiu wiązali wyłącznie przez poświęcenie się wyłącznie dzieciom( które ich opuszczają, zaczynają żyć niezależnie i na własny rachunek ) nawet kosztem mężczyzny czy swojego życia zostają z niczym, z poczuciem braku nie do zapełnienia,czy nawet odrzucenia. Także różnie to bywa.

                                                    A Ty znow w skrajnosci: "wylacznie" i "poswiecenie sie". Przy czym nawet Marek wymienil trzy rzeczy: Miłość, seks i dzieci.
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:22
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A Ty znow w skrajnosci: "wylacznie" i "poswiecenie sie". Przy czym nawet Marek
                                                    > wymienil trzy rzeczy: Miłość, seks i dzieci.

                                                    Marek też kiedyś twierdził, że facet bez żony nie jest w stanie zrobić kariery...dopóki mu nie przypomniałem gejów na wysokich stanowiskach.

                                                    Z tej trójki: "Miłość, seks i dzieci", zazwyczaj większość ma raptem 2 składowe (miłość i seks, lub miłość i dzieci), a spora grupa ma tylko jedną składową (dzieci). Więc ja bym tak tego nie gloryfikował.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:30
                                                    kutuzow napisał:


                                                    > Marek też kiedyś twierdził, że facet bez żony nie jest w stanie zrobić kariery. ..dopóki mu nie przypomniałem gejów na wysokich stanowiskach.
                                                    -------------------

                                                    Jest ale mu dużo trudniej. Na przykład wyjazd na placówke dyplomatyczna wyłącznie z żoną.
                                                    A w korp w których pracowałem i innych, które znam, CEO i zastępcy byli zawsze żonaci. To nie jest nigdzie napisane, ale w 99% tak działa.
                                                    >
                                                    ----------------------------------------------
                                                    > Z tej trójki: "Miłość, seks i dzieci", zazwyczaj większość ma raptem 2 składowe (miłość i seks, lub miłość i dzieci), a spora grupa ma tylko jedną składową (dzieci).
                                                    ---------------------------------------------
                                                    Większość ludzi nie jest zbyt mądrych i leniwych (włącznie ze mną) i co z tego wynika?
                                                  • kutuzow Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:37
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > A w korp w których pracowałem i innych, które znam, CEO i zastępcy byli zawsze
                                                    > żonaci. To nie jest nigdzie napisane, ale w 99% tak działa.


                                                    DziałaŁO. Zobacz że jeszcze do niedawna przyznanie się do orientacji homo zamykało Ci drzwi do polityki i do biznesu. Zobacz że obecnie są geje w rządach wielu Państw (nawet w Polsce mamy Biedronia który został prezydentem miasta). To się zmienia. Gej nie musi mieć już "przykrywki" żeby robić karierę w korpo.

                                                    > Większość ludzi nie jest zbyt mądrych i leniwych (włącznie ze mną) i co z tego
                                                    > wynika?

                                                    To wynika, że większość ma co najwyżej dwie składowe z tych trzech...a jak się doda liczbę rozwodów, to spora grupa zostaje tylko z jedną składową (dziećmi) a miłość i seks idzie się p***ć.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:48
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > > A w korp w których pracowałem i innych, które znam, CEO i zastępcy byli zawsze żonaci. To nie jest nigdzie napisane, ale w 99% tak działa.
                                                    >
                                                    >
                                                    > DziałaŁO. Zobacz że jeszcze do niedawna przyznanie się do orientacji homo zamykało Ci drzwi do polityki i do biznesu. Zobacz że obecnie są geje w rządach wielu Państw (nawet w Polsce mamy Biedronia który został prezydentem miasta). To się zmienia. Gej nie musi mieć już "przykrywki" żeby robić karierę w korpo.
                                                    -----------------------
                                                    Nie musi, tak jak nie musi mieć żony, ale jaki procent jest singli i gejów i jaki % szefów korpo / prezydentów itp singli i gejów?


                                                    większość ludzi nie jest zbyt mądrych i leniwych (włącznie ze mną) i co z tego wynika?
                                                    >
                                                    > To wynika, że większość ma co najwyżej dwie składowe z tych trzech...a jak się doda liczbę rozwodów, to spora grupa zostaje tylko z jedną składową (dziećmi) a miłość i seks idzie się p***ć.
                                                    ------------------
                                                    Lepiej mieć dwie składowe niz nic. W życiu rzadko kiedy ma sie wszystko.
                                                    >
                                                    >
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:57
                                                    "Lepiej mieć dwie składowe niz nic. W życiu rzadko kiedy ma sie wszystko."

                                                    Swieta prawda.
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:46
                                                    "Marek też kiedyś twierdził, że facet bez żony nie jest w stanie zrobić kariery...dopóki mu nie przypomniałem gejów na wysokich stanowiskach."

                                                    A kto Ci powiedzial, ze i oni nie maja swoich "zon", znaczy sie partnerow :)

                                                    "Z tej trójki: "Miłość, seks i dzieci", zazwyczaj większość ma raptem 2 składowe (miłość i seks, lub miłość i dzieci), a spora grupa ma tylko jedną składową (dzieci). Więc ja bym tak tego nie gloryfikował."

                                                    Ja mam na przyklad taka ceche w sobie, ze mnie nie obchodzi co maja niektorzy albo czesc albo tylko 10%, bo ja to jestem ja i mam w sobie wiare, ze mnie sie uda. Zdarzalo mi sie w zyciu w roznych sytuacjach uslyszec "no, nie da rady, musi pani..." A ja se na to "a gowno musze, wlasnie, ze nie musze, musze sprobowac, zawalczyc, przekonac sie sama czy rzeczywiscie musze, bo sie nie da". To jest moja zyciowa dewiza :)
                                                    Co mnie obchodzi, ze innym sie nie udalo, mnie sie uda! A jak sie jednak nie uda...patrze dalej.
                                                  • gogol77 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 12:08
                                                    Opowieść mieści się tematycznie w trójkącie o wierzchołkach: 1. Mieć dzieci, czy ich nie mieć (kutuzow) 2. My faceci mamy zakodowane by powielać nasze geny, nawet jak są chujowe więc dlaczego kutuzow nie chce? 3. Jak baba chce to raczej ruchamy, nawet jak jest tłusta.

                                                    Miejsce akcji: Afryka, kraj arabski, budowa, camp - baraki w pustynnym miejscu ale nad morzem, 1500 chłopa (głownie robotników) i kilkadziesiąt pań – biuro, kucharki, sprzątaczki, służba zdrowia. Panie rzadko wychodziły poza ten 3-miesięczny okres wierności mężom w kraju o którym pisałem wcześniej – napór wygłodniałych seksualnie panów tak działał :-)
                                                    Czas akcji: stan wojenny w kraju
                                                    Dramatis personae:
                                                    - Ania, kasjerka – kontakty z bankami, forsa budowy - tłusta, niebieskooka blondynka 30+ - zakochał się w niej arab, bankier i przyjeżdżał pod jej biuro wypasionym autem. Chciał się żenić, ale potem okazało się, że miała być 3-cią żoną.
                                                    - Mąż Ani - fajny facet, ale chudy i niewysoki. Przyjeżdżał na krótkie pobyty.
                                                    - Kaowiec – Kulturalno Oświatowy czyli taki od zapewniania rozrywek gawiedzi. Za komuny tacy byli na etatach m.inn domów wczasowych. Świetna posada! Ten nasz to chyba SB-ek z tych co to uciekli, żeby „nie wisieć na drzewach zamiast liści”. Atrakcyjny, baby na niego leciały!
                                                    - Ja - wiadomo, też chudy, ale wyższy od męża Ani
                                                    Akcja: Ania zaprasza mnie do siebie, biorą flaszkę samogonu (jestem producentem), siedzimy, pijemy. I ona zaczyna opowiadać: są 10 lat po ślubie, starają się o dziecko, nie wychodzi, robią badania, ona jest OK. Po badaniach pan doktor zaprasza ją samą i mówi, że mąż ma spermę całkiem do dupy (nie było in vitro!) i ona zrobi co tam uważa, ale żeby zadbała, żeby on był podobny do męża.
                                                    No i ona sobie tak pomyślała, że to może ja. Co ja na to? Ona czuje że właśnie jajeczkowała, ale jesteśmy po gorzale, więc może jutro? Ja mówię OK. A co mi tam!
                                                    Jest miło, a tu nagle wchodzi Kaowiec. Gadamy we trojkę, gorzała się kończy, więc każą mi iść do siebie po następna flaszkę. Idę, coś mnie po drodze zatrzymuje, wracam po jakichś 20 minutach. Otwieram drzwi i co widzę? Na łóżku Ani goła dupa Kaowca miarowo poruszająca się pomiędzy białymi, tłustymi udami Ani. Wycofałem się dyskretnie.

                                                    Potem Ania zadała się z takim świetnie zbudowanym robotnikiem (a może też z tych co uciekli?), wrócili do kraju, rozwiodła się z mężem, mieszkają w W-awie i mają trojkę dzieci!.
                                                    THE END

                                                    Uwaga: ta opowieść nie jest autopromocją, bo było miło i przyjemnie, była dupa, ale ze mnie
                                                    Uwaga: ta opowieść jest autopromocją, bo podobały się jej moje geny i chciała(?) je ze mną
                                                    powielić, więc może ja to jestem fajny gość?
                                                    Uwaga: ta opowieść nie jest autopromocją, bo ja tylko byłem podobny do jej męża.
                                                    Niepotrzebne skreślić!

                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 12:15
                                                    Dobre gogol, samo zycie, nic dodac nic ujac :)
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:58
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > > A Ty znow w skrajnosci: "wylacznie" i "poswiecenie sie". Przy czym nawet
                                                    > Marek
                                                    > > wymienil trzy rzeczy: Miłość, seks i dzieci.
                                                    >
                                                    > Marek też kiedyś twierdził, że facet bez żony nie jest w stanie zrobić kariery.
                                                    > ..dopóki mu nie przypomniałem gejów na wysokich stanowiskach.
                                                    >
                                                    > Z tej trójki: "Miłość, seks i dzieci", zazwyczaj większość ma raptem 2 składowe
                                                    > (miłość i seks, lub miłość i dzieci), a spora grupa ma tylko jedną składową (d
                                                    > zieci). Więc ja bym tak tego nie gloryfikował.


                                                    Nie brakuje takich co nie mają nic. Bo miłość odeszła w siną dal, atrakcyjności już niewiele więc nie ma bzykania, a dzieci też nie ma. Bywa smutno.
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:25
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A Ty znow w skrajnosci: "wylacznie" i "poswiecenie sie". Przy czym nawet Marek wymienil trzy rzeczy: Miłość, seks i dzieci.
                                                    --------
                                                    To moja Trójca święta :).
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 11:18
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > To trochę tak, jakby swoje poczucie szczęścia,spełnienia można było osiągnąć wyłącznie poprzez potrzebę posiadania tych innych osób, w tym wypadku dzieci. Bo bez nich życie byłoby już z góry zakładając wybrakowane, niepełne w jakimś wymiarze, nieszczęśliwe. Ty masz taki pogląd, mój jest inny, uważam też że decydowanie się na dzieci m.in po to, że one już zawsze pozostaną nami i dla nas, w przeciwieństwie do mężczyzny, który może być w naszym życiu, a może go nie być, też jest jakimś dziwnym podejściem. Dzieci zostają z nami tylko na chwilę, potem przeważnie podążają własnymi ścieżkami, dokonują wyborów, które nam się mogą nie podobać, wyjeżdżają na drugi koniec kraju, czy świata i tak naprawdę nie ma ich ani z nami, ani przy nas, dla nas. I ci,którzy to poczucie spełnienia w życiu wiązali wyłącznie przez poświęcenie się wyłącznie dzieciom( które ich opuszczają, zaczynają żyć niezależnie i na własny rachunek ) nawet kosztem mężczyzny czy swojego życia zostają z niczym, z poczuciem braku nie do zapełnienia,czy nawet odrzucenia. Także różnie to bywa.
                                                    ----------------
                                                    Andzia napisał obok o dywersyfikacji uczuć i relacji a nie wyłączności. Nic nie pisaałem też o poświęcaniu, a że dzieci wyrastaja i zyja własnym życiem to dobrze.
                                                    Poza tym ja nie decydowałem sie na dzieci, tylko kalendarzyk zawiół 3 razy. Niebiosa zadecydowały i ja to zaakceptowałem.
                                                  • gogol77 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 19:01
                                                    kag73 napisała:
                                                    > ... I jak tu poakzywac na forum o seksie osiagniecia jak sie ich na tym polu nie ma. >

                                                    Jak to niema???. A Ela ????
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 19:04
                                                    "Jak to niema???. A Ela ???

                                                    Przeciez to o Sabacie a nie o Marku, gogol, skup sie ! :)
                                                  • aandzia43 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 21:33
                                                    kag
                                                    >
                                                    > A z czym to zjesc? Co ja dowartosciowuje? "Pozanwanie i odkrywanie innych osób
                                                    > ich puntu widzenia"... Chyba Ci sie cos kreci. Jak najbardziej jest co doceniac
                                                    > z Twojego punktu wiezenia, bo ona prawie jako jedyna lyka wszystkie Twoje "pra
                                                    > wdy objawione". A dlaczego to robi a inni nie, to jest inna para kaloszy. A Cie
                                                    > be zapewne dowartosciowuje poklask i zrozumienie Twojego punktu wiedzenia przez
                                                    > innych. Lubisz miec racje, po prostu :)

                                                    A nie mówiłam że narcyz? :-P
                                                  • urquhart Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 11.07.17, 23:55
                                                    > owania jest, bo ma problemy do rozwiazania. Markowi nic doradzac nie trzeba, ws
                                                    > zystko gra, ok, nie ma sie na czym skupiac. Skad wziales, ze Sabat jest estroge
                                                    > nowy tez nie wiem, chyba se z palca wyssales, no chyba, ze Ci pokazywal badanie
                                                    > tesosteronu.

                                                    Nie wiem jaki jest realny Sabat ale forumowa wersja to wypisz wymaluj opis idealny funkcjonalnie typu estrogenowego mężczyny Negocjatora w klasyfikacji Fisher, jak ci się chce to rusz google wszedzie masz skróty z jej książki w postaci artykułów.
                                                    I po pierwsze nie ma w tym nic uwłaczającego. Estogenowy był i Darwin i Chopin który był świetnym kochankiem (dla partnerki kobiety testosteronowej).
                                                    Zresztą to pierwsza zasada zwiekszenia poczucia wartości, być świadomym swoich zalet jak i wad. I wykorzystywać te pierwsze, a unikać sytuacji gdzie ujawniają sie te drugie.
                                                    Każdy typ ma przecież swoje inne charakterystyczne wady .

                                                    Natomiast powtórzę mamy tu ogólnie nadreprezentację wrażliwych mężczyn jak i kobiet dyrektorów i to jest pewien pomost robiący masę krytyczną dyskusji.
                                                    Męskich testosteronowych dyrektorów tu nie ma wcale bo oni nie rozkminiają takich detali biorą siłą co im sie ich zdaniem należy.
                                                    Podobnie jak nie ma estrogenowych kobiet negocjatorów bo siedzą albo jeszcze na emamie albo już na Życiu Rodzinnym jak mają problem z "niedojrzałym" do ich punktu widzenia chłopem i szukają tam wsparcia emocjonalnego :)
                                                  • kag73 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 01:02
                                                    "Nie wiem jaki jest realny Sabat ale forumowa wersja to wypisz wymaluj opis idealny funkcjonalnie typu estrogenowego mężczyny Negocjatora w klasyfikacji Fisher, jak ci się chce to rusz google wszedzie masz skróty z jej książki w postaci artykułów.
                                                    I po pierwsze nie ma w tym nic uwłaczającego."

                                                    A ja gdzies napisalam, ze jest w tym cos "uwlaczajacego"? Bo nie kojarze.
                                                  • szopen_cn Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 13:55
                                                    urquhart napisał:


                                                    >
                                                    > Natomiast powtórzę mamy tu ogólnie nadreprezentację wrażliwych mężczyn jak i ko
                                                    > biet dyrektorów i to jest pewien pomost robiący masę krytyczną dyskusji.
                                                    > Męskich testosteronowych dyrektorów tu nie ma wcale bo oni nie rozkminiają taki
                                                    > ch detali biorą siłą co im sie ich zdaniem należy.
                                                    > Podobnie jak nie ma estrogenowych kobiet negocjatorów bo siedzą albo jeszcze na
                                                    > emamie albo już na Życiu Rodzinnym jak mają problem z "niedojrzałym" do ich pu
                                                    > nktu widzenia chłopem i szukają tam wsparcia emocjonalnego :)
                                                    >

                                                    Prosto sprawdzic.
                                                    Test jest tutaj:
                                                    theanatomyoflove.com/relationship-quizzes/helen-fishers-personality-test/
                                                    szopen: 93% dyrektor, 75% explorer
                                                    malzonka: 65% budowniczy, 64% dyrektor
                                                  • hello-kitty2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:21
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > szopen: 93% dyrektor, 75% explorer
                                                    > malzonka: 65% budowniczy, 64% dyrektor

                                                    Nie rozumiem tych wynikow, dlaczego nie sumuja sie do 100% (?) (testu nie otwieralam wiec moze dlatego)
                                                  • sabat3 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 22:23
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Nie rozumiem tych wynikow, dlaczego nie sumuja sie do 100% (?) (testu nie otwie
                                                    > ralam wiec moze dlatego)

                                                    Pokazuje cechy w skali od 1 do 100%.

                                                    U mnie schizofrenia:
                                                    Your score on the Explorer scale is 24 out of a possible 42, or 57%.
                                                    Your score on the Builder scale is 18 out of a possible 42, or 43%.
                                                    Your score on the Director scale is 30 out of a possible 42, or 71%.
                                                    Your score on the Negotiator scale is 31 out of a possible 42, or 74%.

                                                    Psycholog, który zobaczyłby takie wyniki, wyrzuciłby test do kosza, twierdząc przy tym, że nie udzielałem szczerych odpowiedzi ;)
                                                  • wont2 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 14:54
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > Prosto sprawdzic.
                                                    > Test jest tutaj:
                                                    > theanatomyoflove.com/relationship-quizzes/helen-fishers-personality-test/
                                                    > szopen: 93% dyrektor, 75% explorer
                                                    > malzonka: 65% budowniczy, 64% dyrektor
                                                    ------
                                                    Fajny test!
                                                    Mi wyszlo, ze rzadzi mna estrogen ;)

                                                    Negocjator 83%, dyrektor 64%, odkrywca 57%, budowniczy 38%
                                                  • urquhart Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 12.07.17, 18:56
                                                    > szopen: 93% dyrektor, 75% explorer
                                                    > malzonka: 65% budowniczy, 64% dyrektor

                                                    To wg Fischer słabe szanse na dopasowanie i utrzymanie długoterminowego gratyfikacji i przyciagania w relacji.
                                                    A jak ty to widzisz?
                                                  • szopen_cn Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 13.07.17, 02:26
                                                    Urquhart napisal:

                                                    To wg Fischer słabe szanse na dopasowanie i utrzymanie długoterminowego gratyfikacji i przyciagania w relacji. 
                                                    A jak ty to widzisz?

                                                    Ja widze, ze razem jestesmy juz ponad 20 lat i tak naprawde to z uplywem czasu robi sie coraz lepiej.
                                                  • proteinawy Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 15.07.17, 03:04
                                                    > A Ciebe zapewne dowartosciowuje poklask i zrozumienie Twojego punktu wiedzenia przez innych. Lubisz miec racje, po prostu :) <

                                                    Subiektywna uwaga z boku: Urqu wyróżnia się spośród panów jako typ zdecydowany, wiedzący czego chce. Z grupy patriarchów (w przeciwieństwie do Markowego udomowienia, czy skrótów Drugiego) ma iskrę zadziorności, nie-pokory. Mimo, że nie dzielę z człowiekiem ani "opowieści dziwnej treści" ani szacunku do tradycji podejrzewam, że dostarcza forum więcej niż tylko powodów do gniewnych czy prześmiewczych odpowiedzi. I nie zapominajmy, że Urqu jako jeden z niewielu nie traktuje pań jak idiotek czy potworczyń ("potworczyni" - ukłon w stronę gramatycznych bojowników/czek o równość płci). Wbrew gniewnym reakcjom (a może nie "wbrew") - animator :)
                                                  • marek.zak1 Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 15.07.17, 08:44
                                                    proteinawy napisał(a):


                                                    > Subiektywna uwaga z boku: Urqu wyróżnia się spośród panów jako typ zdecydowany,
                                                    > wiedzący czego chce. Z grupy patriarchów (w przeciwieństwie do Markowego udomo
                                                    > wienia, czy skrótów Drugiego) ma iskrę zadziorności, nie-pokory.
                                                    --------------
                                                    Na pewno jego wpisy są inspiracją wielu dyskusji. W temacie udomowienia, chłopcy z rodziny Corleone też byli udomowieni i dbali o rodzinę :).
                                                  • proteinawy Re: co myslisz o dowartosciowywaniu sie innymi os 15.07.17, 11:35
                                                    > chłopcy z rodziny Corleone też byli udomowieni i dbali o rodzinę :)

                                                    Nie ma nic złego w dbaniu o rodzine, aspiracjach bycia dobrym człowiekiem nawet jezeli żartownisie mowia pozniej "kur domowy". No moze jeden niefortunny efekt uboczny. Nie-do-wydzielanie vagi-lubrykatu w okolicy.
                                                  • urquhart Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 15.07.17, 09:35
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > A Ciebe zapewne dowartosciowuje poklask i zrozumienie Twojego punktu wied
                                                    > zenia przez innych. Lubisz miec racje, po prostu :) <

                                                    > wienia, czy skrótów Drugiego) ma iskrę zadziorności, nie-pokory. Mimo, że nie d
                                                    > zielę z człowiekiem ani "opowieści dziwnej treści" ani szacunku do tradycji pod
                                                    > ejrzewam, że dostarcza forum więcej niż tylko powodów do gniewnych czy prześmie
                                                    > wczych odpowiedzi.

                                                    Jak zawsze doceniam głaski jak i twoją krytykę Proteinowy. :)
                                                    Sądzę o sobie że wspomniane społeczna akceptacja i zrozumienie jest powszechną potrzebą i sprecyzowane jest od czasów ustanowienia piramidy Maslowa. Natomiast potrzeba i dowartościowanie z dzielenia się swoimi odkryciami inspiracjami nie jest już takie powszechne i charakteryzuje Exploratorów.
                                                    To smaczek w kierunku mojego wspomnianego szacunku do tradycji w połączeniu do odkrywania. Słyszałeś o Konstantinie Korotkowie? Fizyk wykorzystał swoje prace nad zjawiskiem Gas Discharge Visualisation (GDV) do zbudowania urządzenia wizualizującego biopola człowieka, czyli jak twierdzą ezoterycy widzianą przez nielicznych aurę człowieka, co można praktycznie wykorzystać do oceny kondycji psychicznej czy wczesne symptomy schorzeń.
                                                    Badając jak seks wpływa na energię biopola potwierdził poniekąd to co przekazuje dziedzictwo wspólne dla starożytnych religijnych tradycji.
                                                    Seks pomiskultywny pozbawiony miłości powoduje że cała energia z mężczyzny przechodzi na kobietę (!) i pozbawia energii biopola mężczyzny.
                                                    Natomiast w przypadku pary połączonej miłością wzmacnia energię biopola obojga.

                                                    youtu.be/s1WHdN-I4jM?list=PLbxvoahNLPIJb31TgqVeE-puoGkpaMZ3I


                                                    "There is no Love without fear of loss" Esther Perel
                                                  • sabat3 Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 15.07.17, 10:47
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Seks pomiskultywny pozbawiony miłości powoduje że cała energia z mężczyzny prze
                                                    > chodzi na kobietę (!) i pozbawia energii biopola mężczyzny.
                                                    > Natomiast w przypadku pary połączonej miłością wzmacnia energię biopola obojga.

                                                    A gdy kobieta rucha faceta bez milosci, dla seksu, to tez traci biopole?
                                                    Albo jesli kocha tylko jeden partner - to zyskuje biopole zakochany, czy ten, ktory go dyma?
                                                    A jesli to orgia seksualna? Jak tam wygladaja zmiany biopola? Czy przypominaja dynamikie biopola sfory psow, ktore obskoczyly suczke na trawniku?
                                                    A co z biopolem cuckolda, ktory obserwuje, jak murzyn rucha mu zone? Czy murzynowi bedzie roslo biopole w tym czasie? A moze wzrosnie ruchanej przez murzyna zonie?
                                                  • urquhart Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 15.07.17, 11:11
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > A gdy kobieta rucha faceta bez milosci, dla seksu, to tez traci biopole?
                                                    > Albo jesli kocha tylko jeden partner - to zyskuje biopole zakochany, czy ten, k
                                                    > tory go dyma?

                                                    Kobieta w doświadczeniach w każdym przypadku doświadczeń zyskiwała energię biopola. Ale to co zrozumiałem z innych opisów przynajmniej pożądała faceta ale nie kochała partnera, bo to były pary ochotników FF z uniwerku. Przymuszonych kobiet nie badali a domyślam sie że tu jest róznica.
                                                    Poniekąd to ta democzniczno-wampiryczna siła pierwotnej seksualnej kobiecości która przerażała meżów szukających duchowego wzrostu w celu kontaktu z absolutem. :)

                                                    > A jesli to orgia seksualna? Jak tam wygladaja zmiany biopola? Czy przypominaja
                                                    > dynamikie biopola sfory psow, ktore obskoczyly suczke na trawniku?

                                                    Wiedza o tym niewiele zmienia. Ludzie szkodzą sobie świadomie paląc papierosy i pijąc na omór wiedząc że bedzie ich to kosztować następny dzień cierpień na kacu bo wolą tą chwilową gratyfikację od zdrowej szarości i nudy.

                                                    No ale połączenie że coś jest zarówno mocno gratyfikujące neuroprzekażniki i wzmacniające duchowo całość robi różnicę, Nie?
                                                  • sabat3 Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 15.07.17, 12:35
                                                    Urqu, chodzilo mi o to, ze to sa galopujace wtecz, niesprawdzone hipotezy, na ktorych buduje sie coraz to bardziej absurdalne wnioski. To co jest mierzone jako "biopole", to prawdopodobnie napiecie elektrostatyczne. Owszem - w wiekszosci badan dotyczacych tzw. "zjawisk paranormalnych" elektrostatyka gra pierwsze skrzypce. Ale czy to jest jakies "biopole"? Co to wlasciwie znaczy. Zwykla moneta ma potezny efekt kirlianowski - ale wyladowania koronowe nie maja prawdopodobnie nic wspolnego z rzekoma "energia biologiczna" czy "biopolem". Nikt nie wykazal istnienia czegos takiego, nie mowiac o mierzeniu, a Ty brniesz w jakies koszalki-opalki. Daruj, ale to bzdury, po prostu bzdury.
                                                  • urquhart Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 15.07.17, 12:52
                                                    abat3 napisał:

                                                    > Urqu, chodzilo mi o to, ze to sa galopujace wtecz, niesprawdzone hipotezy, na k
                                                    > torych buduje sie coraz to bardziej absurdalne wnioski. To co jest mierzone jak
                                                    > o "biopole", to prawdopodobnie napiecie elektrostatyczne.

                                                    Korotkow zrobił profesurę na tym i ma dorobek naukowy. Wizualizcja biopola to tylko praktyczne zastosowanie. A ciebie nie tylko nie ciekawi żeby sprawdzić co to zjawisko GDV, poczytać, ale i bez tego żeby poczuć sie lepiej masz potrzebę zdewaluwać i zdeprecjonować żeby poczuć sie bezpiecznie ze swoimi przekonaniami.
                                                  • sabat3 Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 15.07.17, 13:37
                                                    Poczulbym sie bezpieczniej, gdyby jakies biopole istnialo :) ja po prostu jestem sceptyczny.
                                                  • proteinawy Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 15.07.17, 11:20
                                                    > Jak zawsze doceniam głaski jak i twoją krytykę Proteinowy. :)

                                                    Spilem sie wczoraj i ciesze sie ze spod palców wylazło cos ludzkiego. Luka w wychowaniu: cieżko mi na trzeźwo docenić ludzi werbalnie, boje sie wyjsc na dupowłaza.

                                                    A co do odkrywczosci i bycia eksploratorem: mimo ze skończyłem jako burek łańcuchowy cenie tą cechę chyba najbardziej w męskim charakterze. Wczoraj piłem z kolega ktory złożył wniosek w urzędzie patentowym. Zero formalnego wykształcenia, z zawodu kierowca ciężarówki - a kazda wolna chwile ostatnich 3 lat przeznaczył na pogoń za snem. Eksplorator.

                                                    Co do przykładów ktore podałeś - problem jaki maja ci ludzie to szukanie dowodów do z góry przyjętych (czasem starożytnych) tez, zamiast podążania za dowodem. Kolumb był w mniejszym stopniu eksploratorem niz Americo Vespucci. K pierwszy odkrył nowy kontynent ale i tak nie uaktywnił swojego obrazu swiata. Dopiero Americo nie bal sie... Zastrzeżenie: weź opozycje Kolumb vs Vespucci jako metaforę.

                                                    No i Twoj autorytet Einstein. Z tego co wiem nie tyle unieważnił Newtona i Maxwella co wlasnie na spokojnie wyciągnął wnioski ze sprzecznych wydawałoby sie teorii i obserwacji. I wyszło mu o wiele fantastyczniej od czytania aury czy kontaktów z zaświatami.

                                                    Pozdrawiam (resztę tez, nawet tych co sie nie zawsze dogaduje, nie mam czasu na regularne udzielanie sie, mimo ze pracuje mniej godzin od Marka, zycie układa mi sie zajebiscie - czego i wam życzę ale samotność mnie rozkłada od środka, czego nikomu nie życzę).
                                                  • urquhart Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 15.07.17, 12:44
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    Wg mnie mylisz przywiązanie do tradycji (w tym tej swojej materialistycznej) z szacunkiem do tradycji o którym celnie napisałeś wcześniej w odniesieniu do mnie.
                                                    Szacunek to znaczy pragmatycznie założenie że jak jakiś przekaz legenda przetrwało tyle w kulturze to musi być ziarno prawdy dające siłę i niemądrze jest to ignorować. Ale bez przywiązania do narracji.
                                                    Einstein jest nie tyle autotytetem co pragmatycznie mam szacunek bo burząc uznane schematy okazał się skuteczny.
                                                    Kolumb pomijasz ze też łaczył pragmatycznie dziedzictwo starożytności (wspominają że miał odpisy starożytnych mapy takie jak Piri Reis) z wnioskami z nowych odkryć Kopernika. Chociaż nie uaktualniło mu to mapy świata bo kierował się zbytnio chciwością.
                                                  • aandzia43 Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 15.07.17, 14:19
                                                    urquhart napisał:

                                                    > proteinawy napisał(a):
                                                    > Wg mnie mylisz przywiązanie do tradycji (w tym tej swojej materialistycznej) z
                                                    > szacunkiem do tradycji o którym celnie napisałeś wcześniej w odniesieniu do mni
                                                    > e.
                                                    > Szacunek to znaczy pragmatycznie założenie że jak jakiś przekaz legenda przetrw
                                                    > ało tyle w kulturze to musi być ziarno prawdy dające siłę i niemądrze jest to

                                                    Prawda. Ziarno. Zawsze warto mu się przyjrzeć, jak każdemu znalezisku. Odtwarzanie jednak na bazie tego jednego ziarna nieskończonej ilości modeli ekosystemów i obranie sobie jednego, wygodnego z punktu widzenia aktualnych emocji, to jednak tylko indywidualna popierdalanka i zabawa. Trudni się.chyba dziwić, że nie.jest to traktowane poważnie przez publikę ;-)
                                                  • proteinawy Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 15.07.17, 15:55
                                                    > Wg mnie mylisz przywiązanie do tradycji (w tym tej swojej materialistycznej) z szacunkiem do tradycji o którym celnie napisałeś wcześniej w odniesieniu do mnie. <

                                                    Materialistyczna tradycja? A co to jest? Czy materializm Łysenki się łapie? Juz o tym mówiliśmy nie raz. Nie mam szacunku do zadnej tradycji. Wydaje mi sie ze tu jest pies pogrzebany. Jeden z nas opiera sie o autorytet a drugi o dane. Jeden nie lubi nazwać nieznanego po imieniu, drugi mowi: "nie wiem".

                                                    Materializm jest w moim rozumieniu relatywnie skromnym założeniem ze cała rzeczywistosc jest jednym spójnym układem w sensie praw nią rządzących, czy to odkrytych czy nie. Cała. Jeżeli postulujesz jakies inne rzeczywistości - podaj ich weryfikowalne definicje (ta prośbę zignorujesz, wbijam tu flagę żeby wszyscy widzieli). Bez tej definicji nie jestes nawet na poziomie "nie mam racji".

                                                    Z Einsteinem: nie zburzył tylko rozwinął i dopełnił. To pewnie tak drażni Aandzie jak z Tobą rozmawia - ze potrafisz wziąć jakies zdanie, zignorować jego sens bez żadnej analizy i przejść do nadawania przeciwnych tresci. Ja nie mam Ci za złe, w koncu to forum towarzyskie, kazdy sobie sam arbitrem co jest ok a co nie.

                                                    Swoja droga na Twoim miejscu trzymałbym sie Schroedingera i Heisenberga. Wiecej pola do popisu. Cząstki elementarne zachowują sie czasem wbrew zdrowemu rozsądkowi. Takoż duchy i telekineza. Ergo: duchy działają w tej skali. Co najmniej połowa publiki się zgodzi, bo ludzie chca wierzyć w Twoj towar.
                                                  • kag73 Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 15.07.17, 16:06
                                                    "To pewnie tak drażni Aandzie jak z Tobą rozmawia - ze potrafisz wziąć jakies zdanie, zignorować jego sens bez żadnej analizy i przejść do nadawania przeciwnych tresci. Ja nie mam Ci za złe, w koncu to forum towarzyskie, kazdy sobie sam arbitrem co jest ok a co nie. "

                                                    Ty nie masz mu za zle i Ciebie nie wkurza, bo Ciebie nie nazywa testosteronowa ciotka wszystkowiedzaca tylko dlatego, ze poddajesz w watpliwosc jego "prawdy" albo sie z nimi nie zgadzasz.
                                                    Jak tam dzieciaczek? Spicie w nocy czy daje popalic?
                                                  • proteinawy Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 15.07.17, 16:26
                                                    > Ty nie masz mu za zle i Ciebie nie wkurza, bo Ciebie nie nazywa testosteronowa ciotka wszystkowiedzaca tylko dlatego, ze poddajesz w watpliwosc jego "prawdy" albo sie z nimi nie zgadzasz. <

                                                    Urqu uderza w mój odpowiednik "ciotki wszystkowiedzącej". Sugeruje, ze to jak sobie poukładałem świat w głowie wynika z niepopartej niczym wiary, uprzedzeń. I tez mnie to dawniej wkurzało, dopóki sie nie zorientowałem ze to takie aikido dyskusyjne, a ja sie podpalam jak mały Kazio :)

                                                    Córeczka jest zajebista, śpi wiecej od brata w jej wieku i ciszej płacze. Żona doszła do siebie jako tako, kończę tacierzyński - na razie 0 problemów.

                                                    A jak tam Ty i Twoj klapek na luźno dyndającej stopie z nieznacznie podniesionym dużym palcem (żeby klapek się nie zsunął na plażowy piasek)? To nie złośliwość, pod taka ikona trzymam Kag w głowie (łydka, stopa, klapek i plaża) - jak Ci leci tam gdzie teraz jestes (UK?)?
                                                  • kag73 Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 15.07.17, 16:31
                                                    No W UK, ale kurde ten Brexit komplikuja nam cale plany. Bo to taka wielka niewiadoma jest, wiec trudno planowac tak jak sie chcialo. Ale za chwile lecimy do Polski, wiec jest sie na co cieszyc.

                                                    A corunia to Cie jeszcze owinie wolkol malutkiego palca, poczekaj :)
                                                  • proteinawy Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 15.07.17, 16:36
                                                    > Brexit komplikuja nam cale plany. Bo to taka wielka niewiadoma jest, wiec trudno planowac <

                                                    Mam nadzieje, ze dywersyfikujesz środki a nie konsolidujesz. Nonale to wiesz 100x lepiej ode mnie :)

                                                    Córa juz zapuściła korzenie w mojej klacie, nic sie nie bój.
                                                  • aandzia43 Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 15.07.17, 16:51

                                                    >
                                                    > Córeczka jest zajebista, śpi wiecej od brata w jej wieku i ciszej płacze. Żona
                                                    > doszła do siebie jako tako, kończę tacierzyński - na razie 0 problemów.

                                                    Ale fajnie :-) Spokoju na zewnątrz i spokoju ducha w.środku życzę :-)
                                                  • aandzia43 Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 15.07.17, 16:43
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "To pewnie tak drażni Aandzie jak z Tobą rozmawia - ze potrafisz wziąć jakies z
                                                    > danie, zignorować jego sens bez żadnej analizy i przejść do nadawania przeciwny
                                                    > ch tresci. Ja nie mam Ci za złe, w koncu to forum towarzyskie, kazdy sobie sam
                                                    > arbitrem co jest ok a co nie. "
                                                    >
                                                    > Ty nie masz mu za zle i Ciebie nie wkurza, bo Ciebie nie nazywa testosteronowa
                                                    > ciotka wszystkowiedzaca tylko dlatego, ze poddajesz w watpliwosc jego "prawdy"
                                                    > albo sie z nimi nie zgadzasz.
                                                    > Jak tam dzieciaczek? Spicie w nocy czy daje popalic?


                                                    Takie śmieszne inwektywy są...śmieszne ;-) Bardziej wkurzające jest dorabianie ludziom wygodnych a fantastycznych życiorysów mimo jakiejś już wiedzy na ich temat, ignorowanie wielokrotnie zadawanych mu pytań, podsrywanie w postach skierowanych do innych, konsekwentne wmawianie jakiegoś z.dupy wziętego stanowiska mimo ..., konsekwentne przekręcanie.... Jednym słowem jakieś kurwa dzieciętwo niepoważne i dziwne emocje.
                                                  • kag73 Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 15.07.17, 16:54
                                                    Patrzcie co tu dzis serwuja w gazecie, nie czytalam calego(mi sie nie chcialo :), ale komentraze pod artykulem warte przeczytania.

                                                    www.edziecko.pl/rodzice/56,79318,21176545,co-robia-pary-ktore-sa-ze-soba-szczesliwe-8-nawykow-do,,1.html

                                                    Chociaz znow wychodzi, ze regul nie ma, ale jakby nie bylo to jakies wytyczne i wiele rzeczy sie zgadza.
                                                  • marek.zak1 Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 15.07.17, 17:17
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Patrzcie co tu dzis serwuja w gazecie, nie czytalam calego(mi sie nie chcialo : ), ale komentraze pod artykulem warte przeczytania.
                                                    >
                                                    > www.edziecko.pl/rodzice/56,79318,21176545,co-robia-pary-ktore-sa-ze-soba-szczesliwe-8-nawykow-do,,1.html
                                                    >
                                                    > Chociaz znow wychodzi, ze regul nie ma, ale jakby nie bylo to jakies wytyczne i wiele rzeczy sie zgadza.
                                                    ---------------------
                                                    Przypomina mi to książkę : ,,Nauka tenisa w weekend". Czytasz uważnie, wszystko wiesz, bierzesz rakietę do ręki i w piłkę trafić nie możesz :).
                                                  • urquhart Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 15.07.17, 20:22
                                                    Z Einsteinem: nie zburzył tylko rozwinął i dopełnił. To pewnie tak drażni Aandz
                                                    > ie jak z Tobą rozmawia - ze potrafisz wziąć jakies zdanie, zignorować jego sens
                                                    > bez żadnej analizy i przejść do nadawania przeciwnych tresci. Ja nie mam Ci za
                                                    > złe, w koncu to forum towarzyskie,

                                                    Teraz to wiadomo ze dopnelnil, ale z punktu wspolczesnych zburzyl. Logikę wykluczajaca klasyczną w komplementarne modele kwantowe. I mysle ze podobnie bedzie z niewyjasnionymi dzis zjawisjami.

                                                    Proteina wbijaj flage. Wiekszą sartysfakcje mam jak motywujesz mnie do kolejnych poszukiwan niz kiefy mam racje :)

                                                    Oczywiście nieraz przerysowuje za potrzeby wywolania emocji do dyskusji. Podobnie czytam jezyk warstwy emocjonalnej mnie ciekawi bardziej niz warstwę narracji Jest autentyczny. Jak na co reagujesz emocjobalnie. Tu się tego nauczyłem.
                                                  • proteinawy Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 16.07.17, 00:16
                                                    > Proteina wbijaj flage. Wiekszą sartysfakcje mam jak motywujesz mnie do kolejnych poszukiwan niz kiefy mam racje :) <

                                                    Znaczy bedzie definicja czesci niematerialnej wszechświata? Podoba mi sie. Nie mogę sie doczekać i dobranoc :)
                                                  • sabat3 Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 16.07.17, 00:37
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Znaczy bedzie definicja czesci niematerialnej wszechświata? Podoba mi sie. Nie
                                                    > mogę sie doczekać i dobranoc :)

                                                    Mogę ja? Wybierz mnie!
                                                    E tam, sam się wybiorę!
                                                    "Niematerialna część wszechświata to ta, której nie ma" :D
                                                  • proteinawy Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 16.07.17, 10:27
                                                    > "Niematerialna część wszechświata to ta, której nie ma" :D

                                                    Ka-booom!

                                                    A poważniej - kiedys dla jaj zmienię stronę i sobie sam udowodnię istnienie ducha. Tyle ze zamiast zjawisk paranormanych poszedłbym w to co Ty robisz. Współdzielone, współwierzone opowieści. Rzeczywistosc inter-subiektywna. Nacjonalizm, katolicyzm, protestantyzm, socjalizm, kapitalizm, pieniądz, korporacja. Nie sa materialne ale nie sa subiektywne. Kolejne piętro rzeczywistości na bazie materii i wyrażone materia ale nie redukowalne (przynajmniej łatwo) niej. Wlasnie te byty kończą przerabianie tej planety na kawałek sera - cos co skalą i efektami przebije meteoryt sprzed 150 mln lat.
                                                  • marek.zak1 Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 16.07.17, 10:46
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > "Niematerialna część wszechświata to ta, której nie ma" :D
                                                    >
                                                    > Ka-booom!
                                                    >
                                                    > A poważniej - kiedys dla jaj zmienię stronę i sobie sam udowodnię istnienie ducha.
                                                    -----------------
                                                    Brzydki facet uśmiecha się, mówi coś i jest widziany jako przystojny, atrakcyjny - czy to ne prymat ducha nad materią :)?
                                                  • sabat3 Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 16.07.17, 21:44
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > A poważniej - kiedys dla jaj zmienię stronę i sobie sam udowodnię istnienie duc
                                                    > ha. Tyle ze zamiast zjawisk paranormanych poszedłbym w to co Ty robisz. Współdz
                                                    > ielone, współwierzone opowieści. Rzeczywistosc inter-subiektywna. Nacjonalizm,
                                                    > katolicyzm, protestantyzm, socjalizm, kapitalizm, pieniądz, korporacja. Nie sa
                                                    > materialne ale nie sa subiektywne. Kolejne piętro rzeczywistości na bazie mater
                                                    > ii i wyrażone materia ale nie redukowalne (przynajmniej łatwo) niej. Wlasnie te
                                                    > byty kończą przerabianie tej planety na kawałek sera - cos co skalą i efektami
                                                    > przebije meteoryt sprzed 150 mln lat.

                                                    W tym sensie duch istnieje - tak jak istnieje kod wykonywany przez procek. Oba na dobra sprawe istnieja w sposob materialny, a ich "pietrowosc" i "komplikacja" sa "zaszyte" w fizyce naszego wszechswiata od czasu Big Bangu.
                                                    Jak to do czlowieka dotrze, to serio daje do myslenia.
                                                  • urquhart Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 16.07.17, 08:12
                                                    proteinawy napisał(a):
                                                    > Znaczy bedzie definicja czesci niematerialnej wszechświata? Podoba mi sie. Nie
                                                    > mogę sie doczekać i dobranoc :)

                                                    Proteina, któryś raz zadajesz mi podobne pytanie a potem znikasz i ignorujesz zupełnie moje odpowiedzi lub jak ostatnio proponujesz zabawę w łamigłówkę ze słów Eisteina. Już mnie to zniechęciło.

                                                    W skrócie jak to widzę: Materialne czyli odgraniczone do wymiarów które postrzegamy i doświadczamy zmysłami ciała. Wymiarów jak choćby przewiduje teoria strun jest przecież znacznie więcej. Świadomość jako uporządkowana informacja czyli energia jakoś istnieje w jakiejś formie pozostałych wymiarach (pojecie religijne dusze czy byty) i pośrednio doświadczamy interakcji w innych wymiarach jak to że komunikuje się jak zajdą szczególne warunki poza ograniczeniami naszych wymiarów (materialnych) w przestrzeni (telepatia bliźniąt) czy czasu (niewyjaśnione wizje z przeszłości czy przyszłości) o ile w jakiś sposób są dostrojone do rezonansu czyli przekazania energii (wiara, miłość?).
                                                    Starożytna esencja religii opisuje pragmatycznie prawa i konsekwencje w tym niematerialnym obszarze.
                                                    Ze strony teorii naukowej najbardziej zblizone spójnie i przekonywujące przybliżenie zrobił Lanza w teorii Biocentryzmu.
                                                  • proteinawy Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 16.07.17, 10:46
                                                    > W skrócie jak to widzę: [...]

                                                    Dotykowe wymiary nie sa sprzeczne z materializmem. M. nie redukuje wymiarów do 3, zmysłów do 5 ani nie deklaruje, ze wszytko juz wiadomo. Co jest sprzeczne z bieżącym stanem fizyki (ale nie m. jako filozoficzna bazą) to transport informacji na skróty, zwłaszcza w takich skałach i warunkach jak nasze. A i to dałoby sie od biedy wcisnąć w paradoksy współczesnej fizyki, ktora zreszta dobrze zdaje sie sobie sprawę ze swojej niekompletności.

                                                    Zakładam w takim razie ze z grubsza mówimy o tym samym, ze jestes skłonny modyfikować swoje zachowanie na podstawie niezbyt rygorystycznie potwierdzonych danych i ze słowo "materializm" rozumiesz jako "obszar dobrze zweryfikowanej wiedzy" albo "bieżący stan wiedzy".

                                                    Zmyliło mnie Twoje rozumienie pojecia, nic wiecej.
                                                  • druginudziarz Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 16.07.17, 12:37
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > W skrócie jak to widzę: [...]
                                                    >
                                                    > Dotykowe wymiary nie sa sprzeczne z materializmem. M. nie redukuje wymiarów do
                                                    > 3, zmysłów do 5 ani nie deklaruje, ze wszytko juz wiadomo. Co jest sprzeczne z
                                                    > bieżącym stanem fizyki (ale nie m. jako filozoficzna bazą) to transport inform
                                                    > acji na skróty, zwłaszcza w takich skałach i warunkach jak nasze. A i to dałoby
                                                    > sie od biedy wcisnąć w paradoksy współczesnej fizyki, ktora zreszta dobrze zda
                                                    > je sie sobie sprawę ze swojej niekompletności.

                                                    Współczesna fizyka nie tyle zdaje sobie sprawe ze swojej niekompletności co zdaje sobie sprawę, że tej kompletności nigdy nie osiągnie.

                                                  • proteinawy Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 16.07.17, 14:04
                                                    > tej kompletności nigdy nie osiągnie.

                                                    Tego, logicznie rzecz biorac nie sposób ocenić.
                                                  • druginudziarz Re: Konstantin Korotkow - Seks, miłość i energia 16.07.17, 14:35
                                                    proteinawy napisał(a):

                                                    > > tej kompletności nigdy nie osiągnie.
                                                    >
                                                    > Tego, logicznie rzecz biorac nie sposób ocenić.

                                                    Zgadza sie, ponieważ logika przestała być już fizyce użyteczna.
                                                    Mając to na względzie dyskusja o tym co jest "materialne" a co nie jest, traci background ;)
                                                  • kag73 Re: dowartościowanie 10.07.17, 13:05
                                                    "Na podstawie mojegu długiego juz dowiadczenia i obserwacji, moge stwierdzić, że największym wrogiem każdego niemal człowieka jest jego własny leń. Tak więc czy motywacja jest powodowana chęcia osiągnięcia sukcesu, kasy, kobiet, pasją, czy imponowaniem innym lub wyrwania się z biedy, czy snobizmem NIE MA ŻADNEGO ZNACZENIA, a że ktos mówi, że motywacja ma brać się z tego czy innego jest nieprawdziwa. Trzeba pokonać lenia wszelkimi możliwymi sposobami."

                                                    Ja sie tutaj zgadzam. Najtrudniej pokonac wlasnego lenia. No chyba, ze ktos leniem nie jest. A najlatwiej oczywiscie, jezeli pasja i ciekawosc, ktora ma byc motywacja do dzialania (jak pisze urqu) prowadzi do sukcesu i kase, albo jest w cenie, jakas taka odpowiednia pasja. Cala reszta i dla wielu to ciezka praca, bo ich pasja niestety na wyzyzny nie wynosi. Owszem mozemy jeszcze podyskutowac co dla kogo jest sukcesem, ale jezeli mowa o pieniadzach i pozycji w spoleczenstwie, stosunkach damsko meskich, no coz...
                                                    Jak mi dzieciak powie: mama ja pasjami uwielbiam sztuke, chece isc na Akadameie Sztuk pieknych. To ja mu powiem: dziecko dobrze sie zastanow, Ty se sztuke postudiuj w wolnym czasie, idz do muzeum i do biblioteki a wybierz cos co ci pozwoli wyzywic rodzine i konkurowac z innym kandydatami na rynku matrymonialnym i nie tylko. Bo takie sa realia.
                                                    Sila nastawienia jest bardzo wazna ale ono tez sie skas bierze, albo gdzies go nabywasz albo do niego dojrzewasz albo analizujesz sytuacje. I albo godzisz sie z tym co masz, w co cie obdarzyla natura albo probujesz zdobyc wiecej, lepiej, tym bardziej, ze nie jestes samotna wyspa, zyjesz wsrod ludzi i wiesz jak funkcjonuje ten swiat. Najwazniejsze to okreslic dla samego siebie swoje priorytety a potem to juz nastawienie: jestem zadowolony czy chce cos zmienic? I dzialac albo nie dzialac :)
                                                  • kag73 Re: dowartościowanie 10.07.17, 13:42
                                                    "Ci ludzie mają dodatkową motywację do pracy i rozwoju, czego młodzież wychowana w dobrobycie przeważnie nie ma.

                                                    Too sie nie do konca zgadza. Nie zawsze tak jest. Bywa tez zupelnie odwrotnie niz piszesz, oni w dobrobycie, chca dalej dobrobytu i tak sie nastawiaja, sa nastawiani przez rodzicow. Czesto dzieci z rodzin slabych socjalnie (rodzice bez pracy, palacy, pijacy), maja mniejsze szanse, rodzice zlewaja, wzorce sa jakie sa, trudno sie wybic i w ten sposob rodzi sie pokolenie nastepnych zyjacych z socjalu. Dla nich czesto normana jest to co wiedza, dla rodzicow ich wlasny swiat. Obserwowalam niedawno: matka piwko i papieroch, jej facet tez, jeszcze dwoch innych i dzieciak 12 lat! tez z fajka i piwkiem. Luzik. A jak wszyscy sa w szkole to jego wiedze spacerujacego po ulicy.
                                                  • marek.zak1 Re: dowartościowanie 10.07.17, 13:48
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Ci ludzie mają dodatkową motywację do pracy i rozwoju, czego młodzież wychowan a w dobrobycie przeważnie nie ma.
                                                    >
                                                    > Too sie nie do konca zgadza. Nie zawsze tak jest. Bywa tez zupelnie odwrotnie niz piszesz, oni w dobrobycie, chca dalej dobrobytu i tak sie nastawiaja, sa nastawiani przez rodzicow. Czesto dzieci z rodzin slabych socjalnie (rodzice bez pracy, palacy, pijacy), maja mniejsze szanse, rodzice zlewaja, wzorce sa jakie sa, trudno sie wybic i w ten sposob rodzi sie pokolenie nastepnych zyjacych z socjalu.
                                                    --------------
                                                    Dla mnie to nie jest dziecko słabo zarabiających rodziców, lecz patologia, która rodzi patologię.
                                                  • zawle Re: dowartościowanie 10.07.17, 13:51
                                                    A dla mnie patologią jest że tak się da.
                                                  • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 10.07.17, 11:26
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Przy czym tutaj glowne cele byly wyznaczone dosc niepoprawnie. Czlowiek powinien skupiac sie przede wszystkim na zdobywaniu umiejetnosci, a nie wyciagac pochopne wnioski, ze te umiejetnosci beda mialy bezposrednie przelozenie na osiagnie cie jego celow.
                                                    ------------------------
                                                    A skąd motywacja do tego wielkiego wysiłku? Wyrzeźbię ciało, włożę mnóstwo energii i po co mi to? Ja piszę przede wszystkim o motywacji, a ta jest wynikiem dyskomfortu i perspektyw jego eliminacji przez tenże wysiłek.


                                                    -----------------------------
                                                    > Przykladowo - mozna zdobyc sprawne i wyrzezbione cialo, ale jesli celem bylo "podobac sie laskom", to mozna sie bardzo przeliczyc, bo pozostale czynnik atrakcyjnosci moga niweczyc ogolny efekt.

                                                    ---------------------------
                                                    Sukces z założenia wynika z wielu nakładających się na siebie czynników.
                                          • sabat3 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 16:28
                                            Moze Gogolowi nie zalezy na tym, by byc postrzegany jako niedolezny staruszek, ktory budzi zyczliwosc, ale i politowanie? ;p
                                            • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 16:53
                                              sabat3 napisał:

                                              > Moze Gogolowi nie zalezy na tym, by byc postrzegany jako niedolezny staruszek,
                                              > ktory budzi zyczliwosc, ale i politowanie? ;p

                                              Ja wiem na czym mu zalezy ale ode mnie tego nie dostanie. Niech sie w ogole cieszy, ze moze sobie popisac w spokoju historyjki i nie jest to videoblog z komentarzami jak na YouTube ;-)
                                      • sea.sea Re: Gogol i TJ 09.07.17, 17:25
                                        Mi się nie chce szukać tego wpisu teraz, ale jak dobrze pamiętam, popełniony został wkrótce po rozstaniu z powodu m.in. bezseksia, i wtedy mnie bardzo mocno zachwycił ten entuzjazm i ekspresyjny zachwyt Gogola względem kobiet, z którymi lądował w pościeli. Gdybym się wtedy zdecydowała pójść z kimś do łóżka, to szukałabym głównie tego, bo mi przy ówczesnym dołku w samoocenie właśnie to było najbardziej potrzebne.
                                        • gogol77 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 20:35
                                          sea.sea napisała:
                                          > ... i wtedy mnie bardzo mocno zachwycił ten entuzjazm i ekspresyjny zachwyt Gogola względem kobiet, z którymi lądował w pościeli.>

                                          Bo tak mam, że kobieta, jej osobowość, jej ciało budzi mój zachwyt. ODPOWIEDNIA KOBIETA!!! Zachwyt budzi żądze a gdy one są może być pięknie. Może to dlatego, od tego zachwytu - ja jeszcze mogę.
                                          Nie codziennie :-( ale mogę :-)
                                          Zresztą to działa w obie strony - jak widzę entuzjazm w oczach tej obok, w pościeli - to mój zachwyt nią jeszcze dostaje paliwa.
                                          A co do wyborów na bezseksiu - wiem, wiem co masz na myśli. Zdarza się, że jest fajnie. Ale mnie się też zdarzały takie wybory, że rano to :-( ....no wiesz co mam na myśli. Albo mi w ogóle nie stanął bo jak mawiał mój przyjaciel: on był mądrzejszy ode mnie.

                                      • gogol77 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 18:37
                                        hello-kitty2 napisała:
                                        > Nikt przy tym sie nie onanizuje ani nie podnieca. Wiec nie wiem na co liczysz? >

                                        Ooo! A Ty się przy innych wpisach na tym forum masturbujesz?? Trzeba było mówić, nie robił bym coming outu i myślała byś że jestem piękny i młody. I jakie miała byś piękne odloty!
                                        Ale ja chyba jednak jestem chyba jednak trochę ładniejszy od Trumpa a patrz jaką on ma laskę!
                                        • ninek04 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 19:31
                                          gogol 77 napisała
                                          >hello-kitty2 napisała:
                                          > Nikt przy tym sie nie onanizuje ani nie podnieca. Wiec nie wiem na co liczysz? >

                                          >Ooo! A Ty się przy innych wpisach na tym forum masturbujesz?? Trzeba było mówić, nie robił bym coming outu i myślała byś że jestem piękny i młody. I jakie miała byś piękne odloty!
                                          Ale ja chyba jednak jestem chyba jednak trochę ładniejszy od Trumpa a patrz jaką on ma laskę! <

                                          Gogol, no ale kitty pod tego swojego pierdząco - bekająco - śpiącego, z grubsza zapuszczonego tatuśka ( sama tak go przedstawiała)to nie ma chyba przyjemności odstawiać masturbacji, więc może rzeczywiście wyhacza co poniektórych ruchaczy na forum w ramach inspiracji. W końcu ileż można oglądać pornosów wciąż na jedno kopyto;)
                                      • aandzia43 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 18:59

                                        > Ja nie wiem Gogol czy Ty sobie zdajesz sprawe, ze opowiesci dziadka o ruchaniu
                                        > nie sa podniecajace dla nikogo. Nikt przy tym sie nie onanizuje ani nie podniec
                                        > a. Wiec nie wiem na co liczysz?

                                        Opowieści Gogola czytałam z przyjemnością i kiedyś, i teraz kiedy ogłosił ile ma lat. Nic się nie.zmieniło. No, przybył podziw :-) Nic,.co się dzieje na forum mnie nie podnieca i nie podniecało, bo w ogóle nie traktuję tego miejsca w kategoriach innych niż poznawcze. Więc gogolowe pisanie również. Ale jest pełne radości i afirmacji, zachwytu nad erotyką i życiem w ogóle. To lubię. Gogol, pisz dalej, chociaż mam na ciebie nerwa za zdrady :-)


                                        Poza tym roznica wieku jest nie do przeskoczenia zeby
                                        > traktowac Cie w ogole w kategoriach rebnych. No sorry, chcialam Ci tego oszcze
                                        > dzic ale sie pchasz na chama ;) Tam Druginudziarz probowal delikatnie dac do zr
                                        > ozumienia, ze zycie seksualne osob w Twoim wieku nie jest najdelikatniej mowiac
                                        > obiektem zainteresowania osob ze srednia wieku jak na forum wiec wybacz na moj
                                        > e zachwyty, przyklaski i inne owacje liczyc nie mozesz. A o seksie to ja sobie
                                        > bardzo chetnie pogadam z wybranym panem w swoim wieku (bez oburzania jakie mi p
                                        > rzypisujesz) i tez nie kontemplujac jego opisow jak to zasadza w dziure jakiejs
                                        > pani, bo to znowu nie jest aspekt, ktory mnie interesuje w tematach damsko-mes
                                        > kich najbardziej.
                                        >

                                        Tego nie rozumiem: czy o seksie możesz rozmawiać tylko z osobami na które ewentualnie lecisz? A kobiety: z nimi chyba nie możesz bo jesteś hetero? Czy facetów na forum traktujesz jako ewentualnych rębnych i dlatego tylko z nimi dyskutujeesz? Pytam poważnie, bo jest to dla mnie dziwne, nowe i nie moje. Dla mnie forum jest bezpłciowe mimo tematyki,.a.ludzie są cennymi dyskutantami i osobowościami.
                                        • marek.zak1 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 19:07
                                          aandzia43 napisała:
                                          >
                                          >
                                          > Tego nie rozumiem: czy o seksie możesz rozmawiać tylko z osobami na które ewentualnie lecisz? A kobiety: z nimi chyba nie możesz bo jesteś hetero? Czy facetów na forum traktujesz jako ewentualnych rębnych i dlatego tylko z nimi dyskutujesz? Pytam poważnie, bo jest to dla mnie dziwne, nowe i nie moje. Dla mnie forum jest bezpłciowe mimo tematyki,.a.ludzie są cennymi dyskutantami i osobowościami.
                                          ---------------------------
                                          Ja też tak to odbieram, a Gogol jest ciekawym człowiekiem i dużą osobowością. Miałem okazję Go poznać osobiście ,a ciekawych ludzi nie ma tak wielu.
                                          • ninek04 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 19:20
                                            Mam tak samo. Gogol to jedna z najsympatyczniejszych osobowości tego forum, a wraz z ujawnieniem wieku ta moja sympatia wzrosła jeszcze bardziej. Wszystko, co pisze jest ciekawe, podszyte humorem,optymizmem i emanacją czystej radości życia. Oby tak dalej :). A historia z TJ i to że trafiliście na siebie i że tak długo się miłujecie i seksicie tylko pokazuje, że nic w życiu nie musi być oczywiste i poukładane, każda ścieżka ku szczęściu jest dobra, ważne, żeby z odpowiednią osobą.
                                        • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 20:30
                                          aandzia43 napisała:

                                          > Tego nie rozumiem: czy o seksie możesz rozmawiać tylko z osobami na które ewent
                                          > ualnie lecisz? A kobiety: z nimi chyba nie możesz bo jesteś hetero? Czy facetów
                                          > na forum traktujesz jako ewentualnych rębnych i dlatego tylko z nimi dyskutuje
                                          > esz? Pytam poważnie, bo jest to dla mnie dziwne, nowe i nie moje. Dla mnie foru
                                          > m jest bezpłciowe mimo tematyki,.a.ludzie są cennymi dyskutantami i osobowościa
                                          > mi.

                                          Aandzia a po co mi te pytania zadajesz? Przeciez jak wygladaja moje rozmowy o seksie na forum i z kim one maja miejsce to chyba widac, nie? Przeciez je sama czytasz, nie? Moja odpowiedz go Gogola byla na zarzut, ze wypieram temat seksu, z wielka determinacja go unikam i oburzam sie, wpadam w furie, gdy ktos mowi o jego istnieniu. Wydaje Ci sie ten zarzut prawdziwy? No, to mu odpowiedzialam, ze zachwycac sie seksem w rozmowie, to ja moge sie NIE czytajac forumowe zapisy staruszka tylko w rozmowie (w REALU) z panem w moim wieku. Moja odpowiedz nie byla niczym innym jak odniesieniem/roszerzeniem do tej rozmowy:
                                          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,164269231,164269231,Gogol_i_TJ.html?p=164271131
                                          Oczywiscie tam sie nikt nie dopierdolil tylko jak zwykle do mnie. Gdzie mowie wyraznie, ze wesole zycie staruszka wzbudza we mnie jedynie cieple uczucia i chocby nie wiem jak sie Gogol produkowal i jak Sabat nie ostrzegal przed moimi zlymi zamiarami napasciowymi w realu wzgledem staruszka (idiotyzm do kwadratu ;) nic wiecej.
                              • gogol77 Re: Gogol i TJ 11.07.17, 18:31
                                hello-kitty2 napisała:
                                > Dodatkowo (nagrabie sobie ale co tam) przyznam sie, ze odkad sie dowiedzielismy w jakim Gogol jest wieku, no to nie potrafie go w ogole traktowac powaznie ;) Za cholere. Ja widze po swojej matce jak dziecinnieje, jak nie umie obsluzyc nawet mikrofali, jak gada ciagle te same historie, nieraz ogladalam w kawiarniach jak staruszkowie sie ciesza do ciast z kremem, to sa duze dzieci, jak niepelnosprawni umyslowo, ktorzy jaraja sie z prostych rzeczy: z jedzenia np. Mam do tego cieply stosunek, a nawet bardzo cieply, no ale taki poblazliwy. Trzeba cieszyc sie ich szczesciem, pomagac i tyle.

                                Kitty, wiem, że mnie przewijasz, ale co mi tam.
                                Ja wtedy na ten Twój wpis chciałem Ci odpisać mniej więcej tak: Kitty, nie pij już dzisiaj więcej, bo Ci się włączył hejt. Ale coś mi przeszkodziło i nie odpisałem. Zapomniałem. Alzheimer?

                                Swoją drogą, jak różnie się ludzie zachowują po alko! Ja np. upijam się na przyjaźnie, bratałbym się ze wszystkimi. A w określonych sytuacjach męsko - damskich - upijam się na kochliwie :-).
                                Ale ponieważ sporo w życiu wypiłem i to w skrajnie różnych towarzystwach, więc widziałem różne rzeczy z krwawymi mordobiciami panów włącznie.
                                Ale z moich obserwacji wynika raczej, że ...właśnie w ogromnej większości to są mordobicia panów.
                                Panie zaś, (znów moje obserwacje) - upijają się częściej na: głowa pijana - dupa sprzedana. I nie traktuj znowu tego spostrzeżenia jako autoreklamy bo często się zdarzało, że one tę dupę to sprzedawały nie mnie tylko temu dupkowi co siedział obok mnie.

                                Tyle (spóźnione, lecz nie mniej szczere!) w kwestii tego Twojego wpisu. A tak w ogóle, to ja poza tym, że się Ciebie boję to żywię dużo uznania dla Twojego stylu myślenia, pisania nie mówiąc już o Twoich zwycięskich zmaganiach z tym co Ci fundowało życie. Choć czasem bywasz świrowata - ale to pewnie właśnie po alko? Więc podsumowując, w jakimś sensie to Cię nawet lubię. I gówno mnie obchodzi, że bez wzajemności.
                            • zawle Re: Gogol i TJ 09.07.17, 09:39
                              To jest chyba sabat najbardziej odpychające od Ciebie. Nieustanne stawianie się w roli ofiary.
                              • sabat3 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 10:04
                                zawle napisała:
                                > To jest chyba sabat najbardziej odpychające od Ciebie. Nieustanne stawianie się
                                > w roli ofiary.

                                Tutaj wielu ma zaburzenia postrzegania.
                                I vice versa - dodawanie sobie u kobiety meskich cech na sile potrafi byc mocno odstreczajace dla faceta.

                                A na tym forum to plaga...
                                • zawle Re: Gogol i TJ 09.07.17, 10:10

                                  sabat3 napisał:
                                  > Tutaj wielu ma zaburzenia postrzegania.
                                  > I vice versa - dodawanie sobie u kobiety meskich cech na sile potrafi byc mocno
                                  > odstreczajace dla faceta.
                                  >
                                  > A na tym forum to plaga...

                                  A możesz bardziej szczegółówo opisać temat? Jakie to są cechy męskie które w formie plagi wystepują u kobiet na forum?
                                  • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 09.07.17, 11:46
                                    zawle napisała:

                                    > A możesz bardziej szczegółówo opisać temat? Jakie to są cechy męskie które w fo
                                    > rmie plagi wystepują u kobiet na forum?

                                    Podczytal Cie w drugim watku jak szybko dokladasz miecha na silowni ;-)

                                    A w ogole to ja sie tutaj nie zdradzalam ale co mi tam: zauwazylam, ze strasznie mi sie i od zawsze podobaja meskie kobiety, nawet urodowo meskie, wlasnie jakies szerokie szczeny, ostre rysy twarzy, Zawle powiem szczerze po tym opisie w siwym watku rwalabym ;)
                                    • zawle Re: Gogol i TJ 10.07.17, 13:40
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > zawle napisała:
                                      >
                                      > > A możesz bardziej szczegółówo opisać temat? Jakie to są cechy męskie któr
                                      > e w fo
                                      > > rmie plagi wystepują u kobiet na forum?
                                      >
                                      > Podczytal Cie w drugim watku jak szybko dokladasz miecha na silowni ;-)
                                      >
                                      > A w ogole to ja sie tutaj nie zdradzalam ale co mi tam: zauwazylam, ze straszni
                                      > e mi sie i od zawsze podobaja meskie kobiety, nawet urodowo meskie, wlasnie jak
                                      > ies szerokie szczeny, ostre rysy twarzy, Zawle powiem szczerze po tym opisie w
                                      > siwym watku rwalabym ;)

                                      Ale ta moja szczęka to całkiem moja cecha. I to dokładnanie też. A mnie ciekawi co sabat sądzi na temat typowo męskich cech jakie są plagą wśród kobiet na tym forum.
                                      No bo chyba nie chciał mi pojechać po kobiecości?:))
                      • gogol77 Re: Gogol i TJ 07.07.17, 21:50
                        hello-kitty2 napisała:
                        > Czy forumowe polaczenie z zona jest rowniez mozliwe? ;-)>

                        Nie.
                        Jutro 55 rocznica ślubu!
                        Kupię kwiatki.


                        • gogol77 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 21:29
                          gogol77 napisał:
                          > Jutro 55 rocznica ślubu! Kupię kwiatki>.

                          Kwiatki kupiłem! Polne. I flaszkę Martini. 1 litr!! 42.5 PLN!! Kazała wermut, bo w czasach przedślubnych w Dziekance na Krakowskim Przedmieściu w W-awie piliśmy wermuty. Ale chyba nie Martini bo byliśmy za gołodupcy. I nie stać nas było na Fukiera.
                          I ciepło pogadaliśmy sobie przy tej flaszce o dawnych czasach.
                          Jak to 55 lat temu nie dostałem rozgrzeszenia od takiego gościa w kościele na Pl. Zbawiciela. Bo nie chciałem wzbudzić w sobie żalu, że ją ruchałem bez ślubu. Powiedziałem mu, że gdybym żałował to bym się z nią nie żenił i że nie żałuję, bo było fajnie. Obraził się.
                          Jak to wyszedłszy z tego kościoła, patrząc w niebo (tam Stwórca?, jeszcze wtedy w to wierzyłem) - złożyłem uroczystą przysięgę, że już nigdy w swoim życiu, nawet na łożu śmierci nie przystąpię do spowiedzi. Przysięgi dotrzymuję!
                          Jak zwijali przed nami dywan gdy dostojnie kroczyliśmy po schodach kościoła św. Aleksandra na pl. Trzech Krzyży. Bo nie zapłaciłem!!. A poprzedni ślub był z dywanem. Tak wolno zwijali, że musieliśmy się zatrzymywać bo nie nadążali. Wszyscy goście stojący na górze na to patrzyli.
                          Jak parę dni wcześniej, po ceremonii ślubu cywilnego (USC róg N. Światu i Smolnej) zaproszono nas do telewizji (na Pl. Powstańców) gdzie na żywo byliśmy bohaterami programu 4 x 15. Cztery pary z 15 letnim stażem udzielały rad nowożeńcom - jak żyć. Potem dostaliśmy kosze pełne pomarańczy i słodyczy. Pomarańcze to był niesamowity rarytas!!! Prowadziła Joanna Rostocka - to taka ówczesna Pochanke, Olejnik, albo Anita Werner.
                          O tym co mam za uszami - nie było mowy.

                      • gogol77 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 08:51
                        hello-kitty2 napisała:
                        > Czy forumowe polaczenie z zona jest rowniez mozliwe? ;-)>

                        Chcesz mnie zakablować!
                        Wiem, wiem, Ty wyznajesz doktrynę czystości obyczajów: singiel z singielką, rozwodnik z rozwódką, żyd z żydówką, mąż z żoną, gej z gejem itd itp.
                        A dlaczego nie chcesz zobaczyć we mnie weterana, który "w pocie czoła" przez ponad 30 lat zapewniał orgazmy prawowitej, sakramentalnej! żonie (z przerwami na Arabie i wtedy to te mężatki co to... po 3 miesiącach, ale co było robić jak fajne były he, he), aż mu w końcu z żoną wychudło "bo już była..." (to Boy o tej Stefanii).
                        I nagle trafia mu się taka, z którą biologia -> fizjologia -> hydraulika jakoś dziwnie się nie stosowały/nie stosują do daty urodzenia. I że ona dostarcza mu tyle radochy, że ma w nosie nawet perspektywę ognia piekielnego, tego "jeziora gorejącego ogniem a siarką", którym straszy pismo!
                        Więc znów ten Boy: ...potem dostał takiej manii, że chciał tylko od Stefanii!
                        • sabat3 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 09:02
                          gogol77 napisał:
                          > Chcesz mnie zakablować!

                          A bo to tylko Ciebie? ;) Kazdego "wiarolomce" by chciala. Niech na siebie Holendrowi pokabluje, niech poopowiada gdzie chodzila na "treningi".
                          Zreszta to chyba u bab czeste. U facetow sie nie spotkalem z taka bezinteresowna zlosliwoscia.
                          Z interesowna - owszem ;p
                          • hello-kitty2 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 12:56
                            sabat3 napisał:

                            > A bo to tylko Ciebie? ;) Kazdego "wiarolomce" by chciala. Niech na siebie Holen
                            > drowi pokabluje, niech poopowiada gdzie chodzila na "treningi".
                            > Zreszta to chyba u bab czeste. U facetow sie nie spotkalem z taka bezinteresown
                            > a zlosliwoscia.
                            > Z interesowna - owszem ;p

                            Dobre. Co Sabat juz leca teorie spiskowe, ukryci wrogowie sie jawia, czujesz sie sledzony, masz oczy dookola glowy, sprawdzasz wszystko po pare razy, cos Ci sie ta Twoja nerwica czy co tam masz nasila. Ciekawe tylko dlaczego to JA jawie sie jako wrog Twojego jebania sie po bokach? Czy ja kiedykolwiek predstawialam sie jak sympatyk Sabatowej na forum, he? Co za malo po niej jechalam? Co jestem reprezentantem galopujacego Kalolizmu? Co nie zdradzalam? No w zaden sposob nie widze sie na miejscu scigania wiarolomcow. Chyba tylko Ty mnie tam widzisz. No i teraz co to znaczy? Racjonalnie to Ty sie jak widac nie zachowujesz w swoim w strachu. Przedtem baby to byl te podle, bo nie lecialy na Ciebie i ci nie dawaly, teraz baby sa podle, bo Ci chca odebrac szczescie. No popatrz jakby sie nie ustawil zawsze ten sam wrog. BOISZ sie dlatego glupoty wypisujesz. Uwazaj, bo jak Cie kochanka podczyta jaki jestes zestrachany, to ja to podsuszy ;)
                        • gogol77 Re: Gogol i TJ 08.07.17, 09:38
                          gogol77 napisał:
                          >..(to Boy o tej Stefanii). >

                          Stefania
                          (Powieść psychologiczna)

                          Kto poznał panią Stefanią,
                          Ten wolał od innych pań ją.

                          Coś w niej już takiego było,
                          Że popatrzyć na nią miło.

                          Oczy miała jak bławatki
                          I na sobie ładne szmatki.

                          Chociaż to rzecz dosyć trudna,
                          Zawsze była bardzo schludna.

                          Aż mówił każdy przechodzień:
                          "Ta się musi kąpać co dzień/'

                          Choć męża miała filistra,
                          W innych rzeczach była bystra.

                          Jeździła aż do Abacji
                          Po temat do konwersacji.

                          Prócz tego natura szczodra
                          Dała jej b. ładne biodra.

                          Raz ją poznał jeden malarz,
                          Który często pijał alasz.

                          Jak ją zobaczył na fiksie,
                          Zaraz w niej zakochał w mig się.

                          Miała w uszach wielki topaz
                          I była wycięta po pas.

                          Przedtem widział różne panie,
                          Ale zawsze bardzo tanie.

                          I do swego interesu
                          Miały dosyć podłe desu.

                          Strasznie się zapalił do niej,
                          Wszędzie za Stefanią goni.

                          Miał kolorową koszulę
                          I przemawiał bardzo czule.

                          Żeby dała mu natchnienie,
                          Ale ona mówi, że nie.

                          Że umi kochać bez granic,
                          Ale to tyż było na nic.

                          Potem jej mówił na raucie:
                          "Dałbym życie, żebym miał cię."

                          Jak zobaczył, że niesposób,
                          Poszedł znów do tamtych osób.

                          Ale już zaraz za bramą
                          Mówił, że to nie to samo.

                          Takiej dostał dziwnej manii,
                          Że chciał tylko od Stefanii.

                          Bo to zawsze jest najgłupsze,
                          Kiedy się kto przy czym uprze.

                          Mówili mu przyjaciele:
                          "Czemu jesteś takie ciele?

                          Z kobietami trzeba twardo,
                          A nie cackać się z pulardą."

                          Więc jej zaczął szarpać suknie:
                          A ta jak na niego fuknie.

                          Wtedy całkiem stracił humor
                          I upijał się na umór.

                          Potem do Stefanii lubej
                          List napisał dosyć gruby.

                          Że to będzie znakomicie,
                          Jak sobie odbierze życie.

                          A ona myślała chytrze:
                          "To by było nienajbrzydsze."

                          Lecz jak przyszło co do czego,
                          Jakoś nic nie było z tego.

                          Potem znowu za lat kilka
                          Przyszła na nią taka chwilka.

                          I myślała, czy to warto
                          Było być taką upartą.

                          Lecz tymczasem mu wychłódło,
                          Bo już była stare pudło.

                          Tak to ludzie trwonią lata,
                          Że nie są jak brat dla brata.

                          Z tym największy jest ambaras,
                          Żeby dwoje chciało na raz.


      • ninek04 Re: Gogol i TJ 06.07.17, 06:54
        Następne może będą już mniej oficjalne ;)
        • sabat3 Re: Gogol i TJ 06.07.17, 07:06
          ninek04 napisała:
          > Następne może będą już mniej oficjalne ;)

          Nie no, mniej oficjalnych to juz troche bylo przez te wszystkie lata...
          • ninek04 Re: Gogol i TJ 06.07.17, 19:51
            sabat3 napisał
            >Nie no, mniej oficjalnych to juz troche bylo przez te wszystkie lata...<

            Aaa, no to widocznie jako wieloletni uczestnik forum wiesz lepiej i jesteś w posiadaniu twardych faktów, a z faktami się nie dyskutuje ;)
          • lybbla Re: Gogol i TJ 06.07.17, 23:09
            sabat3 napisał:

            > ninek04 napisała:
            > > Następne może będą już mniej oficjalne ;)
            >
            > Nie no, mniej oficjalnych to juz troche bylo przez te wszystkie lata...

            Słyszałem też legendy o orgietkach ;)
            • sabat3 Re: Gogol i TJ 06.07.17, 23:14
              lybbla napisał:
              > Słyszałem też legendy o orgietkach ;)

              A ja, ze przesluchuja Piasta Kolodzieja, dopytujac, jak to tak naprawde z tym lnem bylo. I czy to czasem nie konopie...
              • lybbla Re: Gogol i TJ 06.07.17, 23:44
                sabat3 napisał:

                > A ja, ze przesluchuja Piasta Kolodzieja, dopytujac, jak to tak naprawde z tym l
                > nem bylo. I czy to czasem nie konopie...

                Też o tym słyszałem.
    • gogol77 Re: Gogol i TJ 06.07.17, 10:28
      marek.zak1 napisał:
      > Spotkaliśmy się w kawiarni pod Barbakanem.>

      Marek, dziękuje! TJ tez!
      Było pięknie (choć takie teksty to mówią lub nam powinny mówić panie...po)
      Marek - uroczy gawędziarz. Przystojny! (wg TJ, bo ja to się nie znam) - więc trudno się Eli dziwić, że wciąż na niego leci. Wg. mnie - facet z klasą.
      I choć to ja gadałem jak nakręcony - on świetny słuchacz.
      Dostaliśmy książkę: Gwałt w Nowym Jorku i Inne Opowiadania. Z dedykacja!
      Gadaliśmy ze dwie godziny i nam się nie znudziło.

      Niema kawiarni U Pollera! A ja ją pamiętam z dawnych lat. To była kultowa kawiarnia.
      Więc wszelkie zasadzki erotomanów żądnych widoku tej orgietki i tak były by skazane na niepowodzenie bo siedzieliśmy na widoku, w ogródku pod Starymi Murami koło Bramy Floriańskiej.
    • gogol77 Re: Gogol i TJ 06.07.17, 12:52
      marek.zak1 napisał:
      >...oczarowana Gogolem.>

      To to taki epizod:
      Gdy wczoraj podjechałem pod pracę TJ żeby ją zawieźć .. bo te psy - zaparkowałem na jednym z ostatnich wolnych miejsc. Chwilę potem jakiś gość zaparkował za mną ale zderzak w zderzak.
      Przychodzi TJ i ja próbuję wyjechać, ale to jest trudne.
      I mówię do TJ: patrz jak mi ten z tyłu stanął. A ona: ale przecież On jest z przodu! I łapie mnie za moje wdzięki! Ukrainka jakaś??
Pełna wersja