Mam 18 lat. Pisałem już na pewnym forum młodzieżowym, ale odpowiedzi brzmiały tak: "ja na twoim miejscu bym się upił..." lub "no, rzeczywiście masz problem". Więc postanowiłem tu napisać, gdyż wchodzę na to forum od jakiegoś czasu i nie znalazłem żadnych powodów, by tu nie napisać...

Piszę, bo im wcześniej zacznę coś z sobą robić, to później tym będzie mi łatwiej...
Jak już napisałem mam 18 lat i jestem samotny. Nie wiem od czego zacząć, tyle tego jest... Staram się być porządny, co mnie wyróżnia od większości moich "kolegów" z klasy. Według nich jeżeli się nie upiję, nie zapalę, nie pójdę na impreze... to nie jestem "fajny", a jak nie jestem "fajny" to jestem nikim. Ja nie jestem "fajny" i nie chcę być. Jestem sobą...
Moje problemy rozpoczęły się niecałe 4 lata temu, gdy opuścił mnie jedyny przyjaciel. Wtedy mój świat wywrócił się do góry nogami. Zamknąłem się w sobie i stałem się nieufny. Tak mam do dzisiaj. Wtedy też zaczęło się psuć między mną, a moją dziewczyną. Poznałem ją przez mojego przyjaciela... Zerwaliśmy ze sobą. Cóż miałem 14 lat i nie przywiązałem do tego zbytniej wagi. Teraz mam problemy z nawiązaniem znajomości z dziewczynami. Nie potrafię podejść, zagadać, nawet nie wiem o czym rozmawiać... W wakacje przez przypadek poznałem dziewczynę, rozmawialiśmy często na GG, zawsze szczerze, była mi "bliska", ale mnie okłamała. Raz, ale strasznie mnie to zabolało, nienawidzę kłamstwa! Przestaliśmy rozmawiać. Po 4 miesiącach odezwała się do mnie... a po 3 tygodniach rozmów znów wyszło na jaw jej kłamstwo!
Dręczy mnie choroba wieku... wiadomo, myśli samobójcze itp. Nie przekonuje mnie to rozwiązanie, ale mózgu nie wyłączę... Tak, więc z góry was zapewnię, że się nie zabiję. Życie mnie przerasta, a dlatego, że jestem jeszcze młody go nie doceniam. Napiszę jeszcze, że w życiu nic mnie nie interesuje, w sumie to coś mnie interesuje, ale jeszcze nie będę o tym pisał.
Mało mówię, więc dużo piszę...

Nie wiem co mam robić...