Dodaj do ulubionych

Chwile zwątpienia...

01.03.04, 22:34
Dziś jednak dopadł mnie pesymizm.
Moja Amelka dalej nie reaguje w aparatach, nic jescze nie mówi. Żeby chociaż
jakieś sylaby....żebym wiedziała, że coś do niej dociera w tych aparatach, a
ona je ciągle zdejmuje! Tak mi szkoda, że mnie nie słyszy, że nie mogę jej
powiedzieć, jak bardzo ją kocham, że jak zawołam to nie widzę, żeby się
obejrzała. Może nigdy nie usłyszę słowa MAMA....
Teraz jest jescze mała, czasem dzieci słyszące w jej wieku jeszcze nic nie
mówią, ale za kilka miesięcy to będzie coraz trudniejsze. Chcę jej tyle
powiedzieć, przekazać, ale samymi gestami nie jest tak łatwo.
Wybacznie mi dziewczyny... jutro może będzie lepszy dzień.
Magda
Obserwuj wątek
    • monic73 Re: Chwile zwątpienia... 02.03.04, 08:12
      Hej Madziu!!Głowa do góry!!Nie możesz się teraz poddawać!Z dzieciaczkami różnie
      bywa.Powodów do takiego niby "zastoju" może być wiele-może skupia się wtej
      chwili na innych,ważniejszych a może ciekawszych dla niej rzeczach i
      umiejętnościach.Może to być też wina żle dobranych aparatów,które niewiele
      dziecku dają,w związku z czym pojawia się odruch wyciągania z uszka.Moja Ola z
      pierwszymi aparatami robiła dokładnie to samo-ja pociłam się z nerwów,żeby jej
      ubrać a ona w dwie sekundy potrafiła je wyciągnąc i rzucić gdziekolwiek!
      Faktycznie efekty były wtedy mierne,żeby nie powiedzieć żadne!Dopiero kiedy
      dostalismy do testowania Digifocusy (cyfrowe)to zaczęło się wiele dziać.Każde
      dziecko ma swoje tempo rozwoju i nie da się zamknąć w tabelce,że akurat teraz
      powinno robić to czy tamto.Może Amelka potrzebuje więcej czasu..Pozdrawiam i
      trzymam za Was kciuki!!Jutro z pewnością będzie lepiej!!!Monika
    • mamapauli Re: Chwile zwątpienia... 02.03.04, 09:08
      Cześć Magda
      List pisałaś wczoraj w porze niezbyt sprzyjającej różowym myślom. Dzisiaj na
      pewno jest już inaczej. Jesteś pełna optymizmu, radosna. Za chwilę Amelka
      przyzwyczai się do aparacików i nie będzie ich już zdejmować. I dopiero
      wszystko przed Tobą, a MAMA usłyszysz jeszcze niejednokrotnie. Zobaczysz.
      No więc głowa do góry.
      Czekam na radosny post.
      Pozdrawiam
      Elżbieta
      • dalmag Re: Chwile zwątpienia... 02.03.04, 22:57
        No dobra dziewczyny , miałyście rację, dziś jestem już w troche lepszym
        nastroju.
        Byliśmy dzisiaj z Amelką u audiologa, dalej ma zatkane trąbki, a to
        przeziębienie , które ją ostatnio dopadło jest z tym ściśle związane i w
        zasadzie choroba dopiero się na dobre rozwinęła. Amelka dostała jeszcze jeden
        syropek i dalej mam jej wpuszczać krople do uszu i nosa. Lekarka powiedział, że
        właśnie dlatego zejmuje te aparaty i ciąga się za uszki (ale zapalenia ucha na
        szczęście nie ma).
        Pozdrawiam Was
        Magda
        • mamapauli Re: Chwile zwątpienia... 03.03.04, 09:25
          Witaj Madziu
          Cieszę się przeogromnie, że masz już lepszy nastrój.
          Przejdzie Amelce to wstrętne choróbsko i zobaczysz wszystko będzie okej.
          Będzie nosić aparaciki i już wkrótce powie upragnione przez Ciebie, magiczne
          słówko, które, przynajmniej w moim przypadku, spowodowało, że łezka zakręciła
          się w oku - MAMA.
          Pozdrowionka
          Elżbieta
    • grino Re: Chwile zwątpienia... 20.07.04, 18:31
      "Głuchota nie jest kalectwem skoro rozum slyszy" zawsze mnie to powtarzali i
      sam bede to powtarzal wszystkim smile Wiem ze to perfidne to co mowie ale taka
      jest prawda, bo wszak male dziecko nie odczuwa tak mocno ze jest inne niz jego
      rowiesnicy no chyba ze pojdzie do szkoly podstawowej ale to juz inna hiciora.
      Zadaniem rodzicow jest jak maksymalnie kochac dziecka takim jakim jest bez
      jakiegos wyznacznika czy niespelnionego marzen.Dziecko male to tez czlowiek smile
      i trzeba dac mu odczuc ze jest wszystkim pomimo np wink ze nie slyszy.I skoro
      jest taka mozliwosc to dziecku trzeba pomoc (rehabilitacja, aparaty sluchowe
      i.t.p.).Znam wielu niedo, slabo czy nieslyszacych osob pomimo roznych ubytkow
      sluchu sa lepsi od normalnych rowniesnikow, ba a nawet inteligencja
      przewyzszaja smile rownolegle ucza sie na dwoch kierunkach studiach, najlepsze
      indeksy swoim gronie itd dlugo by mozna wymieniac. Najwazniejsze zeby swoje
      gorzkie zale i niespelnione ambicje nie przelewac na swoim dziecku sad Nie te
      czasy zeby swojego dziecka ktore ma wade czy ubetyk sluchu sie wstydzic moze
      raczej z wlasnego postepowania. Wiem dobrze i znam z wlasnego doswiadczenia ze
      szukaja przyczyn i jakies winy czemu takie urodzilo a nie inne po prostu jest
      jak jest i taki odsetek rodzicow bedzie sie powiekszal systematycznie.I bez
      urazu wszystkim sam jestem osoba niedoslyszacą, mam wspaniala rodzine, zone i
      dziecko ktorzy slysza smile Wiec glowa do gory smile.Pozdrawiam was serdecznie
      • mjtom Re: Chwile zwątpienia... 20.07.04, 21:01
        witaj, wniosłeś dużo optymizmu.No i ja się cieszę, bo jak dotychczas tylko ja
        była niedosłysząca na tym forum mająca też wspaniałego męża i synka prawie
        dwuletniego, i oboje słyszących. Zgadzam się z tobą w 100%. Wada słuchu to jak
        wada wzroku, trzeba w obu przypadkach rehabilitować, bez aparatu, bez okularów,
        nie słyszy się, nie widzi się dobrze. Wiem coś o tym gdyż, sama mam dużą wadę
        wzroku. Mało tego bardziej mnie martwi wada wzroku niż słuchu. Nie czuję się
        przez wadę słuchu jakąs niepełnosprawną chociaż mam umiarkowany stopień. To
        zrowi ludzie widzą w nas chorych, upośledzonych.Uśmiechnijcie się do swoich
        dzieci i zaakceptujcie ich takich jakimi są.Pozdrawiam. Magda
      • mab5 Re: Chwile zwątpienia... 21.07.04, 08:23
        no.......
        takie słowa są nam - rodzicom małych dzieci, po raz pierwszy stykającym się z
        problemem ubytku słuchu - potrzebne, zwłaszcza, kiedy mamy chwile zwątpienia...
        I kontakt z ludźmi, którzy mają nam coś więcej do powiedzenia z własnych
        doświadczeń a nie z książek i opracowań...
        Dzięki, że tu zaglądacie...
        smile))
        pozdrawiam
        Magda
      • trincia Re: Chwile zwątpienia... 21.07.04, 09:43
        Grino, baaardzo pieknie to napisaleś. To jest to czego rodzice potrzebuja
        najbardziej, ale kto może im to napisac jak nie my sami?? W książkach takich
        porad sie nie znajdzie - ale u nas, niesłyszących - drodzy rodzice - jak
        najbardziej. Rozumiem, że jestescie zalamani wada słuchu u dziecka, że to
        spadło na was z wielkim hukiem, ale zobaczycie w pozniejszych latach zycia jak
        dziecko sie wam odwdzięczy za to co dla niego teraz robicie. smile Ja baardzo
        jestem wdzięczna moim rodzicom - moja praca mgr byla zadedykowana własnie MOIM
        RODZICOM - jacy oni byliu ze mnie dumni... plakać się chciało :-0
        I wierze, że wy też bedzie zeswojej poiechy dumni, tak jak dumnie sa rodzice z
        nas. Pokonczylismy szkoly (masowe), pokonczylismy studia, umiemy sie wykazać w
        wielu sprawach, nie jestesmy glupsi od swoich rowiesnikow. Nie wyręczajcie
        swych dzieci we wszystkim, niech ono samo doswiadczy wszystkiego. I
        poswiecajcie mu wiele swego czasu na rehabilitacje mowy i sluchu. Zaopatrzcie w
        naprawde dobre jakosci aparaty sluchowe - bo dobre slyszenie to podstawa. I nie
        przesadzajcie z nadmierna milością. Kochajcie go takim jakie jest .... smile A
        wszystko inne przyjdzie samo.

        Pozdrawiam i zapraszam na forum www.deaf.pl
        Ukłonki. Trinka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka