Gość: marco-van-basten IP: *.media4.pl 01.06.05, 19:38 Ślub z Ukrainką? co o tym sądzicie Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: prezes Re: Ślub z Ukrainką? IP: *.prz.rzeszow.pl 01.06.05, 20:20 i co sasiada tez sie bedziesz pytał czy mozesz zaczac pracowac nad poczeciem swojego potomka?? skad ty sie urwałes?? napisz jutro na forum czy mozesz sie wysiusiac--i spytaj co o tym sadzimy :):) miłego rozsadzania pecherza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: Ślub z Ukrainką? IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 04.06.05, 23:50 jezeli jestescie dojrzali,kochacie sie i wiecie czym jest malzenstwo,to zadna narodowosc nie wchodzi w rachube.szczesliwego zycia rodzinnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nieżyt Re: Ślub z Ukrainką? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.05, 09:36 Pewnie chodzi o szybki ślub,obywatelstwo,szybki rozwód,parę pieniędzy do kieszeni i większe możliwości dla dziewczyny? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DEGRUŚ Re: Ślub z Ukrainką? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.05, 07:05 I co!!?? Pewnie!!!!! Bedziesz "szczęśliwy"weźmiesz kase, może jakiś mały ryzunik po drodze, który bedzie zasiadał później przed kompem o nicku "upowiec1". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doradca Re: Ślub z Ukrainką? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.05, 09:53 Bierz ja poki ci jej ktos nie sprzatnie.Ale sprawdz wpierw czy ma cnotke !!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbychu Re: Ślub z Ukrainką? IP: 80.51.255.* 09.06.05, 10:30 A JPII ględzil o miłosci bliźnich.Tak, ględzil, nie mówił.Bo nawet jak by nakazał to dzieci Boga(ponoć tak sądzisz o sobie)i tak maja Jego nauki gdzieś (czytaj w d....e)No to jak z tym papieżem?Potrzebny był, czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DEGRUŚ Re: Ślub z Ukrainką? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.05, 11:59 Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien (Mt 10, 34-37). Jedno z bardziej niepokojących miejsc Ewangelii. I jedno z trudniejszych wymagań, jakie Jezus stawia swoim uczniom. I nawet jakby sprzeczność. Tu Jezus mówi: Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz... W czasie ostatniej wieczerzy powie: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam” (J 14,27). Chrześcijanin musi więc mieć te sprawy dobrze przemyślane. Wszystko sprowadza się do hierarchii ważności osób i wartościowania spraw w życiu. Na pierwszym miejscu Jezus stawia siebie. Nawet najbliżsi: ojciec i matka, syn czy córka nie mogą sobą przesłonić Jego osoby. Bo to On jest miarą dobra w ludzkim świecie. Jeśli ojciec i matka, syn bądź córka stoją po stronie dobra, po stronie wartości ewangelicznych, jeśli razem jesteśmy posłuszni wymaganiom stawianym przez Dobro Najwyższe – wtedy nie ma miejsca żaden konflikt. Wtedy nie istnieje nawet najmniejszy powód, by poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową. Podstawą najgłębszego rozumienia wszelkiego dobra jest wiara w Boga. Ten problem widać gołym okiem. Jakże wielu ludzi walczy z Kościołem, z wiarą, z samym wreszcie Bogiem tylko dlatego, że stworzyli sobie własny system oceny dobra i zła. To doświadczenie uczy, że nie da się oddzielić wiary od moralności, a chrześcijanin nie może traktować stosunku do Jezusa (i w ogóle do Boga) w oderwaniu od powiązań międzyludzkich. Ktoś powie: Jezus jest zazdrosny. Jest. Tak o Bogu mówi się już w Starym Testamencie (np. Wj 20,5). Dlaczego? Bo dobro jest wyłączne. Nie można na dobro i zło patrzyć jakby były równoważnymi siłami. Jedno od drugiego musi być zdecydowanie oddzielone, co symbolizuje ów „miecz”, o którym mówi Jezus (por. Hbr 4,12). Dopiero wtedy, gdy ktoś odnajdzie wyrazistą granicę pomiędzy dobrem i złem, granicę nakreśloną przez Boga Stworzyciela, znajdzie pokój, o którym Jezus mówi: „Nie tak jak daje świat, Ja wam daję” (J 14,27). Nie jest łatwo być chrześcijaninem, bo trzeba umieć zdecydowanie trwać przy wartościach zapisanych w Ewangelii a zakorzenionych w Bogu. Trzeba o nie walczyć, nie krzywdząc innych (co byłoby zaprzeczeniem tych wartości). Wszystkich – nawet nieprzyjaciół – trzeba miłować, a przecież niektóre sprawy trzeba umieć przeciąć jak mieczem, nie wywołując wojny. Bo Jezus mówiąc o mieczu, ani słowem nie mówi o wojnie. Odpowiedz Link Zgłoś
kotek5050 Re: Ślub z Ukrainką? 09.06.05, 13:33 I co wynika z tego przydługiego wywodu.Nie wyczytałem nic, a nic o "Tryzubikach".Czyżby Absolut zapomniał?Ejze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DEGRUŚ Re: Ślub z Ukrainką? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.05, 13:45 ZALEŻY!!! BO I TAK KAZDY WIERZY I WIDZI TO CO CHCE WIDZIEĆI WIERZYĆ miłego dzionka kotku!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
arges Re: Ślub z Ukrainką? 09.06.05, 13:25 Jeżeli dojdzie do tego ślubu, to nie stawiaj sobie włosów na żelu, bo ci ksiądz zburzy fryzurę koroną. Oczywiście, jeżeli ma to być ślub w cerkwi. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marco-van-basten Re: Ślub z Ukrainką? IP: *.media4.pl 09.06.05, 20:03 tam gdzie mieszkam, zdecydowanie nie ma cerkwi ;) ludzie, skąd w was tyle złości, tylko tak sobie atek zacząłem? czy tam u was wszyscy powariowali? popatrzcie na 2/3 wypowiedzi1 albo nienawiść i waśnie sieje ten śmieszny leszcz upowiec albo jakieś dziwne żarciki o papierach i kasie. w mojej bramie mieszkają: prawosławny żonaty z greczynką , kaszub, niemiec, lidzie z centralej polski i wszyscy są dla siebie ok. wiec po co ta agresja? pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kawaler Re: Ślub z Ukrainką? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.05, 20:43 Greczynka to chyba też prawosławna ? Odpowiedz Link Zgłoś