Dodaj do ulubionych

Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" - 2

IP: *.tpnet.pl 06.07.07, 20:58
www.eprzemysl.pl/content/view/71/
Obserwuj wątek
    • bv22 Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" 07.07.07, 07:02
      Moim zdaniem ten link narusza zasady tego forum. Jak chcesz Demon, to wklej
      tekst bez linka. Doczytam regulamin dokładnie i zadziałam :D
    • Gość: Czytelnik Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.07, 15:00
      Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" - Część - 1
      “Pinek” zawsze miał wielkie aspiracje i chciał być na świeczniku, marzył, aby
      się z nim liczono. Ten wywodzący się z rodu sędziów i prokuratorów niepozorny
      człowieczek z ul. Śnigurskiego (dom rodzinny) zawsze miał też niemałe pieniądze.
      Nie stronił od alkoholu i już jako licealista miał z nim duże problemy. To
      alkohol sprawił, że nie ukończył studiów w Lublinie i musiał poprzestać na
      karierze celnika, rozpoczętej dzięki rodzinnym koneksjom i znajomościom.
      Zaczynał na pociągach relacji Lwów – Przemyśl, gdzie można było skubnąć 100
      zielonych „papierów” od przedziału. Niezła kasa jak na lata 80. i początki
      „kariery” zawodowej…
      Od pyłku do mrówek

      Po szlifowaniu wagonów nadszedł czas „awansu” na przejście drogowe w Medyce a
      tam już istne Eldorado – całe TIRY wypchane gorzałą i fajkami. Niestety,
      szczęście nie trwa wiecznie, chłop moczy dupę i za karę (może z litości?) trafia
      na 2 lata na „pyłek”- do odpraw wagonów z rudą w Medyce. Tragedia! Nic nie można
      zakombinować, żadnej doli, katastrofa, bida z nędzą a człowiek do dużej już kasy
      przyzwyczajony. Na całe szczęście, 2 lata pokuty szybko mija i Pinio wraca na
      przejście drogowe w Medyce, i to w dobrym momencie. Widzą to sąsiedzi Pinia, gdy
      wieczorową porą zaczynają się pielgrzymki wdzięcznych „mrówek” do jego
      mieszkania. Ludzie walą jak w dym z suvenirami - dowodami wdzięczności za pomoc
      w przerzucie przez granicę fajek i gorzały w ilościach hurtowych. Ilu wśród tych
      pątników było „tirowców”, to pozostaje słodką tajemnicą nie tylko Pinka, ale i
      tych smutnych panów, którzy od dłuższego już czasu mieli na niego oko.


      Jest granica, są souveniry, jest i kasa - duża, coraz większa. Co z nią robić:
      wpłacać na własne konto lub połowicy? Owszem, dla picu parę groszy można, ale co
      dalej? Inwestować! – powiedziała pewnej nocy sama Matka Boska Pograniczna,
      objawiając się Pinkowi. – Najlepiej w antyki! – doradziła: obrazy znanych
      mistrzów, porcelanę, srebro i inne bajery. Zawsze można się wyłgać, że to po
      prababci lub dziadku, zwłaszcza, gdy pochodzi się z przedwojennej bogatej
      rodziny. No, ale ile można w końcu tych rupieci w chacie upchać? A co tu, k…,
      muzeum?! Pinek zaczął kombinować, co dalej i wykombinował: dobrą inwestycją są
      lokaty, niekoniecznie bankowe! Sprawdzają się ludzie-„słupy”, na których
      nazwiska zawsze można założyć jakiś interes i dzięki temu być krytym w razie
      czego. Tak powstaje kilka wypożyczalni kaset video (3 Maja, Kmity, Smolki), na
      podstawionych ludzi otwiera się i inne biznesy. Rusza także biznesowy świat
      małżonka, oficjalnie jedynie współwłaścicielka zakładu fryzjerskiego ”Paradise”
      przy ul. Chopina (w domu kolegi, celnika Tomka U.).


      Lata 90., Pinek (wciąż jeszcze zachowując instynkt samozachowawczy)
      przestaje się już tajniaczyć. A co, na granicy OK - ruch jak diabli, kasy w
      bród, czas zaszaleć. Pozbywa się nędznego już fiata tipo, by móc szpanować modną
      wtedy hondą w czerwonym kolorze. Jako człowiek głęboko prorodzinny i solidarny
      załatwia pracę w UC swojemu szwagrowi, a ten już po kilku miesiącach harówy na
      przejściu drogowym w Medyce zamienia starego poldka na nowego forda combi. Ma
      się rozumieć, odłożył na to z gołej pensji celnika!
      W świecie polityki

      Czas płynie, a fura szmalu już nie cieszy i pełni szczęścia nie daje.
      Szczęściu trzeba pomóc - Pinek wchodzi w świat polityki. Na początek odnawia
      znajomość z Markiem K., znanym dziś posłem o ksywie „Członek”, szefem Zarządu
      Wojewódzkiego Porozumienia Centrum w Przemyślu. Pinek zaczyna go odwiedzać w
      biurze PC nad „empikiem” codziennie i robi, co tylko może, aby dorwać się
      wreszcie do „koryta”. Marka K. zna dobrze, są prawie w jednym wieku, żona Pinia
      mieszkała z rodzicami w tej samej kamienicy na Matejki, gdzie mieszkał Marek K.
      (teraz mieszka mama posła i szwagier Pinia: już nie celnik, bo dostał kopa z
      UC). Pinek dla kariery gotów jest zrobić wszystko, może nawet buty czyścić. W
      końcu swój cel osiąga, ale za jaką cenę, tego nie wie nikt, bo to słodka
      tajemnica obu panów.


      Po długim nachodzeniu i przesiadywaniu u Marka K., dzięki niemu i jego 2
      znajomym (słownie: trzy głosy) Pinek zostaje „blokowym” na Starym Mieście.
      Niczym cieć Stanisław Anioł z serialu „Alternatywy 4”, zaciera ręce i staje się
      bardzo „ważny”, szczególnie na ulicy Kmity gdzie mieszka. To już polityk pełną
      gębą - z byle kim nie rozmawia, byle komu się nie ukłoni. Oczywiście nie zna już
      kolegów, z którymi wypił morze gorzały. Zapomina o nich i nie chce rozmawiać,
      choć nie zapytają ile tych esperali pod skórę sobie już wszywał..
      Pan radny

      Jako „blokowy” z początku sprawował się jako tako, ale później robił już tylko
      to, co musiał. Nie raz lenistwo wypominał mu ówczesny radny Stanisław W., ale
      Pinio to olewał, bo miał już na celowniku inny cel – mandat radnego Rady Miasta.
      Bardzo pomógł mu w tym Marek K., życzliwie i praktycznie doradzając, jak
      zapewnić sobie głosy wyborców: komu wciskać kit, kogo podejść podstępem, kogo
      zrobić w bambuko itd.


      Pomny takich cennych wskazówek, Pinek nachodzi sąsiadach i znajomych, a także,
      co dziwne, swoich dawnych kolesiów od upojnych libacji: już się z nimi
      przeprosił, są potrzebni, by tylko na niego oddali głosy. Obiecuje wszystkim
      złote góry i leje wodę, jak każdy kto chce zostać radnym i wydaje mu się, że
      będzie miał władzę i możliwości realizacji obietnic.

      Kumpli z „Drewutni” (piwiarnia obok hotelu Gromady) już w dniu wyborów Pinio
      nęci i wabi obietnicą postawienia dwóch beczek piwa, gdy tylko zagłosują na
      niego w komisji wyborczej w SP Nr 1 przy ul. Sienkiewicza. Kolesie nie zawodzą,
      z zadania się wywiązują, ale piwa do dziś nie zobaczyli, na co są liczni
      świadkowie… W dniu głosowania “Pinek” cały dzień przestał pod „jedynką” i
      nerwowo szacował swoje szanse, patrząc, kto z jego „parafii” idzie do urny.
      Musiał stracić wiele nerwów, może bardziej tamtej wyborczej niedzieli posiwiał,
      ale Panem Radnym został!


      Błyskawicznie na taką okoliczność zmienił obyczaje. Jak nigdy dotąd nie chodził
      do kościoła, tak odtąd co niedziela z całą rodzina zaczął bywać w Katedrze.
      Widzą to ludzie i własnym oczom nie wierzą. - Nawrócił się czy co? Może coś mu
      się pomyliło, może chory? - pytają siebie nawzajem, zwłaszcza ci, którzy znają
      Pinka z czasów, gdy ostro ćwiczył gorzałę a często słuchał przy tym płyt
      (chodnikowych) na Kmity, pod domem gdzie mieszka.


      Nowa funkcja, to nowe możliwości i większa siła przebicia. Salon „Paradise”
      przenosi się do „Gromada” a oboje państwo P. to już państwo przez duże P. Bywają
      na przemyskich salonach biznesowo-politycznych, obracają się w wielkim świecie,
      w otoczeniu milionerów, którzy zaczynali od szmuglu za granicę majtek, dżinsów i
      tandetnych chustek. To jest to, sami swoi, ten styl i szpan! Państwo Piniostwo
      nie rozmawia już z byle kim, zwłaszcza z nędznymi mieszczuchami, bo nie wypada
      elicie miasta z pospólstwem się zadawać. Na jednej z balang śmietany
      towarzyskiej radny Pinek chwali się już, że załatwił „dziadom” postawienie
      nowego muru oporowego na ul. Kmity! Jak zwykle, pomny rad „Członka” kituje, bo
      żadna w tym jego zasługa, a zwykłe zrządzenie losu …

      (Przemysław Kmita)


      KONIEC CZĘŚCI - 1

      • Gość: Imac Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.chello.pl 07.07.07, 17:51
        Nie znam tego gościa, sprawy radnych nigdy mnie nie interesowały, ale przyjmuję,
        że skoro wszyscy mówią o nim źle (i że w końcu go aresztowali), to coś w tym
        musi być.

        Za to ten artykuł jest kwintesencją "przemyskości" rozumianej jako wścibstwo
        połączone z czystą zawiścią i wywlekaniem czyichś spraw, które nie wnoszą nic
        do tematu, a świadczą o upadku obyczajów dziennikarskich (sprawy związane z
        młodością i stosunkami rodzinnymi). Pisany przemyskim żargonem prasy brukowej -
        zwroty w stylu "rozpowiedział na parafii" mogą już tylko śmieszyć. Autor stara
        się przypodobać czytelnikom stosując pseudo młodzieżowy slang spod budki z
        piwem. Oczywiście też autor nie musi wiedzieć jak pisze się na przykład "pierre
        cardin".
        A najzabawniejsza jest wątpliwa i typowa przemyska postawa. Nikogo nie boli
        cwaniactwo czy nieuczciwość. Autor nie piętnuje tego, że bohater
        (najprawdopodobniej) kradł.To co boli niektórych przemyślan a zwłaszcza autora
        tego "dzieła", to to, że "za szybko brał" "za dużo", "zbyt gwałtownie", "zbyt
        się afiszował", "nie chciał się dzielić" i "gardził słabszymi/mniej zamożnymi".
        Stąd prosty wniosek: możesz człowieku w Przemyślu kraść, tylko bądź miły, nie
        afiszuj się, szanuj starych znajomych ("parafię") i dziel się z innymi. Wtedy
        będzie Ci dobrze, poczujesz się prawdziwym członkiem "elity" cieszącym się
        powszechnym szacunkiem, a nawet eprzemysl.pl będzie zachwycony.
        • Gość: Dyzio Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.07, 20:14
          I tak właśnie jest w Przemyślu! Mnie to nie dziwi, ale mnie dziwi, czemu
          Ciebie to dziwi. Widać jesteś nieobyty ze sprawami "pseudo-elit Przemyśla"
          • Gość: Imac Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.chello.pl 08.07.07, 00:29
            Ależ ja się nie wypieram, jestem nieobyty z tymi sprawami zupełnie. Polityka
            przemyska nigdy mnie specjalnie nie interesowała.

            Ale, czy rozumując w ten sposób ( - "dziwiąc się mojemu zdziwieniu") chcesz mi
            zasugerować, że serwis eprzemysl.pl (bo moje zdumienie dotyczyło artykułu z tego
            serwisu), też jest przedstawicielem tej samej "pseudo elity Przemyśla" ?
            • jobrave Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" 08.07.07, 13:32
              Troche niezręcznie zabierać mi głos w sprawie "Pinka", bo to mój kolega z czasów
              licealnych i studenckich, i choć od dwudziestu lat nie mam z nim kontaktu, to
              nie wypieram się tej znajmości. Muszę przyznać, że z przerażeniem czytałem
              niektóre posty - to wręcz kopanie leżącego. Najbardziej ponure w tym wszystkim
              jest to, że mało kto zauważa dość zdecydowaną dekryminalizację granicy,
              natomiast wszyscy się cieszą, że zamknięto "Pinka", a cieszą się tak dlatego, ze
              ma on audi, którego, ten czy ów nie posiada, garaż otwierany pilotem, kolekcję
              obrazów i coś tam jeszcze. Tacy już jesteśmy, ze tryumf prawa jest dla nas mniej
              ważny, niż czyjeś potknięcie, i tym bardziej się radujemy, jeśli noga powinęła
              komuś zamożniejszemu od nas, komuś przystojniejszemu, czy inteligentniejszemu
              (nie twierdzę, że te dwie ostatnie cechy dotyczą akurat Pinka). Jeśli ktoś
              odczuwa satysfakcję z czyjegos nieszczęścia, to powinien to zepchnąć gdzieś na
              dno świadomości, bo to uczucie jest dość podłe. Nie było jeszcze wyroku sądu,
              który potwierdzałby zarzuty a jesli mielibysmy się z czegoś cieszyć, to z tego,
              że rozpoczęto akcję, która ma na celu likwidację patologicznych zjawisk na
              granicy, ze efekty sa widoczne, jak nigdy dotąd, że premier Kaczyński potępił
              zdecydowanie kolesiostwo radnych.
              • bv22 Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" 08.07.07, 13:45
                Jak zwykle Imac i Jobrave powiedzieli, to co myślę. Nie chodzi w tym wątku o
                Pinka, ale o Demona. A teraz do Demona : po h.. z z Oleszkami robisz wywiady?
                Co Ty myślisz, że możesz uprawiać cyber politykę. Nie możesz Gościu.
                • demon1903 Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" 08.07.07, 18:52
                  Cytat z idioty "bv22":
                  "A teraz do Demona : po h.. z z Oleszkami robisz wywiady?
                  > Co Ty myślisz, że możesz uprawiać cyber politykę. Nie możesz Gościu."
              • Gość: wiola Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.07, 14:00
                Wydaje mi sie ze błednie oceniasz intencje piszacych -chyba nie zazdroszczą
                zamoznosci, samochodu czy kolekcji obrazów lecz raczej wkur..ło ich to ze
                wiedzieli iz nie jest to efekt pracy,handlu czy trafionego pomysłu na biznes
                lecz podobno( tak piszą)łapówek, kombinacji na granicy itp. czyli działalnosci
                sciganej prawem na którą nikt kto powinien(jak pisza z niejednoznacznych
                powodów)nie reagował.
                • jobrave Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" 08.07.07, 14:21
                  Obawiam sie, że te intencje oceniam akurat bezbłędnie, dlatego że jasno wynikają
                  z publikowanych tekstów. Jak już wspomniałem, mało kogo oburza samo zjawisko
                  korupcji. Oprócz Wiśniewskiego zostało aresztowanych jeszcze siedmioro celników,
                  mimo to nikt nie potępia pozostałych, bo zapewne mają gorsze auta i garaże
                  otwierane tradycyjnie. Nie chce bronić Pinka, bo-mówiac eufemistycznie- róznie
                  to z funcjonariuszami słuzb celnych bywało i bywa ale najpierw prokurator
                  niezbitymi dowiodami musi przekonać sąd i dopiero wtedy będzie się można radować
                  (lub nie), że Pinek nie będzie kłuł w oczy jakimś obłędnie drogim audii.
                  • Gość: wiola Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.07, 14:29
                    Moze dlatego ze az tak sie nie afiszowali z lewa kasą i jeżeli cos brali to nie
                    chcieli dodatkowo realizować się w polityce(czyli mieć parcie na afisz jak mówi
                    sie potocznie)??
                    • jobrave Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" 08.07.07, 19:05
                      Tak czy inczej nie zmienia to faktu, że mamy tu do czynienia z "schadenfrude" i
                      zawiścią, a nie satysfakcją z tego, że walka z korupcja zaczęła się chyba na
                      dobre (własnie usłyszałem w tv, że czlowiek o nazwisku Piłka, doradca prezydenta
                      Lecha Kaczyński i wiceprzew. Polskiego Komitetu Olimpijskiego, członek PiS,
                      został aresztowany za handel narkotykami). I nie o Pinka, tu chodzi lecz o
                      czerpanie satysfakcji z czyjegos nieszczęścia. Co do samej publikacji, pomijając
                      plotkarski styl i wysoki stopień uogólnienia, nalezy byc odważnym do końca i
                      podpisac się jednak imieniem i nazwiskiem (własnym oczywiście).
                      • Gość: Jeden taki... Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.07, 21:40
                        No nie ludziska,my tu gadu-gadu o zazdrości,zawiści,o kopaniu leżącego itd.,ale
                        zwróćcie uwagę,że audi,kolekcja obrazów,jakieś tam dacze i inne pierdoły
                        zostały kupione za pieniądze łapówkarskie i złodziejskie.Gdyby miał podkładkę
                        nie byłoby trzech miesięcy aresztu (na dzień dobry).
                        Nie odwracajcie kota ogonem,tu chodzi delikatnie powiedziawszy o nieuczciwość
                        urzędnika państwowego,a nie o zawiść czy zazdrość czy nawet nienawiść.
                        • Gość: Imac Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.chello.pl 08.07.07, 22:50
                          Myślę, że mnie nie zrozumiałeś.
                          Ja się absolutnie nie upieram, że ten pan to uczciwy człowiek, nie mam do tego
                          żadnych podstaw, a nawet sądzę, że skoro go aresztowano to coś w tym musi być,
                          plotki od których huczało całe miasto też nie wzięły się z niczego.

                          My się tylko zastanawiamy ile w tych powszechnych wyrazach radości jest
                          zadowolenia, że ktoś przestał okradać budżet państwa, a ile zawiści, że wreszcie
                          poległ ten, który brał, afiszował się i się nie dzielił.
                          Pokusiłbym się o teorię, że gdyby ta osoba brała, ale dzieliła się i do
                          wszystkich podchodziła z szacunkiem, to mogłaby być powszechnie żałowanym
                          bohaterem Przemyśla.
                          Ten sam ton przebija z artykułu - nie był zły, bo kradł (co dopiero ma wykazać
                          sąd), tylko był złym bo brał za dużo, za szybko i gardził dawnymi przyjaciółmi!

                          Powiem szczerze, że jak się pisze taki artykuł, to wypada się podpisać, wymaga
                          tego podstawowa odwaga cywilna, którą łączę z wiarygodnością. Tym bardziej, że
                          jest tam wiele "smakowitych" detali, które nie wnoszą nic do sprawy, a jedynie
                          ma się wrażenie, że autor, bezpieczny za zasłoną anonimowości chce się trochę
                          popastwić i napisać wszystko co usłyszał pod budką z tanim piwem, oraz w tunelu
                          przy dworcu PKP.

                          Choć może, po obcowaniu z cyberpolitykiem - Demonem - na tym forum, powinienem
                          wiedzieć, czego można spodziewać się po tym "szacownym" serwisie (czekam na
                          wiadro pomyj od popleczników).
                          • Gość: maku Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.07, 23:20
                            jobrave napisał:

                            "Oprócz Wiśniewskiego zostało aresztowanych jeszcze siedmioro celników, mimo to
                            nikt nie potępia pozostałych, bo zapewne mają gorsze auta i garaże otwierane
                            tradycyjnie."

                            Zgadzam się jobrave, oni zasługują na takie samo potępienie jak W.W. Sądzę
                            jednak, że tak jak słusznie zauważyła Wiola, pozostali nie afiszowali się tak
                            jak W.W. Nie byli radnymi i za nich jakoś Rada Miejska NIE PORĘCZYŁA! Myślę,
                            więc, że taka wrzawa tylko koło W.W. to nie zazdrość, lecz zwykła złość i
                            wkur.. szarych ludzi na system i kolesiostwo.
                            Co do tonu i stylu artykułu, to faktycznie, gdyby zawierał mniej ironii, to też
                            by nie stracił na przekazie.
                        • jobrave Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" 08.07.07, 23:37
                          Tak , ale mowa tylko o Pinku. Pewnie to jeszcze nie koniec tych aresztowań
                          zamykania i ciekaw jestem czy uda mi się poczytać takie "stories" o innych, no
                          bo jesli tylko Pinek brał, to tamci siedzą niesłusznie i ci którzy bedą
                          siedzieć, to pewnie też z niewinność. Oczywiście przypadek Pinka jest trochę
                          inny, bo to on na sztanadarach miał wypisane Prawo i Sparwiedliwość , walke z
                          korupcja itp.
                          • Gość: Fejdasz Zyga Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.mcon.pl 09.07.07, 10:35
                            "Pinek" nazywa się jak?WIŚNIEWSKI WITOLD! Jaki q...rwa pinek.Dla swojaków może
                            tak.Kto boi się nazwac łapówkarza po nazwisku?Że się odrodzi?możliwe.
                            Jest też drugi z rady gminy, ponoc Zbigniew F.Dlaczego o nim cicho?
                          • Gość: Ja Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 21:01
                            Do "jobrave" i Tcytat z Ciebie, cytat:
                            "Oczywiście przypadek Pinka jest trochę
                            inny, bo to on na sztandarach miał wypisane Prawo i Sprawiedliwość , walkę z
                            korupcja itp." Koniec cytatu...
                            Dobrze znałeś i znasz Pinka jak większość radnych i wiesz co robił przez lata
                            swojej pracy!
                            Nie czyń z niego teraz męczennika ale powiedz otwarcie to co myślisz.
                            Uważam, że już zapomniałeś te "kilogramy" gorzały wypite z nim i jego kolegami
                            celnikami.
                            Na Twoja prośbę przypomnę CI z kim, co i jak.
                            • Gość: efka Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 22:21
                              A to Jobrave też jest radnym? Czy dobrze zrozumiałam?
                • Gość: lukasz Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.cable.ubr01.hari.blueyonder.co.uk 09.07.07, 22:23
                  co sie tak czepiliscie tego pinka,co zazdroscicie?jak chcecie to tez zacznijcie
                  jakos kombinowac!
    • Gość: VS Ech ten przemyski PiS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.07, 09:20
      Sami widzicie jakich ludzi wystawia PiS na swoje listy. Szkoda słów.
      • jobrave Re: Ech ten przemyski PiS 09.07.07, 20:36
        Ci którzy znają "Pinka" wiedzą, że on Wiśniewski, ci którzy Pinka nie znają, nie
        wiedzą, że on Wiśniewski i nawet jak sie dowiedzą, to i tak nic im z tego, bo
        nadal znac go nie będą.
        Wiem np., że "Rzeźnik" , to Ryszard Bogucki, ale co mi z tego, skoro i tak go
        nie znam. Znam nazwisko Zbigniewa F. ale nie wiem który to jest, więc co mi z
        tego, ze znam nazwisko?
        • Gość: przemyslanin2006 Re: Ech ten przemyski PiS IP: *.mcon.pl 11.07.07, 03:17
          Pinków tworzy system. W IV RP obowiązuje taki sam, jaki obowiazywał w PRL od
          1945 roku. Nic się nie zmieniło, bo i nie mogło, skoro dzis przy władzy są
          ludzie z jak najbardziej bolszewicka mentalnością i takimiż nawykami. Sposób na
          rozwiązanie sprawy jest prosty jak konstrukcja cepa: wysokie pobory dla
          funkcjonariusza panstwowego, jakim jest celnik (powiedzmy 4-5 tys. zł) i
          dyscyplina: wziąłeś w łapę,lecisz z roboty z 10-20 letnim zakazem pracy na
          stanowisku "panstwowym", tracisz prawa do emerytury itd. Tak jest na Zachodzie
          i w USA. Tam prawdziwym "białym krukiem" jest przypadek, aby celnik połakomił
          sie na 3-4 dolary (10 zł). Tak samo powinno byc z
          policjantami,lekarzami,prawnikami itd. Niestety, wówczas nie miałaby racji bytu
          IV RP z Ziobrą, CBA, CBŚ i innymi akcesoriami "prawa i sprawiedliwości".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka