Gość: Czytelnik IP: *.tpnet.pl 06.07.07, 20:58 www.eprzemysl.pl/content/view/71/ Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bv22 Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" 07.07.07, 07:02 Moim zdaniem ten link narusza zasady tego forum. Jak chcesz Demon, to wklej tekst bez linka. Doczytam regulamin dokładnie i zadziałam :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czytelnik Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.07, 15:00 Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" - Część - 1 “Pinek” zawsze miał wielkie aspiracje i chciał być na świeczniku, marzył, aby się z nim liczono. Ten wywodzący się z rodu sędziów i prokuratorów niepozorny człowieczek z ul. Śnigurskiego (dom rodzinny) zawsze miał też niemałe pieniądze. Nie stronił od alkoholu i już jako licealista miał z nim duże problemy. To alkohol sprawił, że nie ukończył studiów w Lublinie i musiał poprzestać na karierze celnika, rozpoczętej dzięki rodzinnym koneksjom i znajomościom. Zaczynał na pociągach relacji Lwów – Przemyśl, gdzie można było skubnąć 100 zielonych „papierów” od przedziału. Niezła kasa jak na lata 80. i początki „kariery” zawodowej… Od pyłku do mrówek Po szlifowaniu wagonów nadszedł czas „awansu” na przejście drogowe w Medyce a tam już istne Eldorado – całe TIRY wypchane gorzałą i fajkami. Niestety, szczęście nie trwa wiecznie, chłop moczy dupę i za karę (może z litości?) trafia na 2 lata na „pyłek”- do odpraw wagonów z rudą w Medyce. Tragedia! Nic nie można zakombinować, żadnej doli, katastrofa, bida z nędzą a człowiek do dużej już kasy przyzwyczajony. Na całe szczęście, 2 lata pokuty szybko mija i Pinio wraca na przejście drogowe w Medyce, i to w dobrym momencie. Widzą to sąsiedzi Pinia, gdy wieczorową porą zaczynają się pielgrzymki wdzięcznych „mrówek” do jego mieszkania. Ludzie walą jak w dym z suvenirami - dowodami wdzięczności za pomoc w przerzucie przez granicę fajek i gorzały w ilościach hurtowych. Ilu wśród tych pątników było „tirowców”, to pozostaje słodką tajemnicą nie tylko Pinka, ale i tych smutnych panów, którzy od dłuższego już czasu mieli na niego oko. Jest granica, są souveniry, jest i kasa - duża, coraz większa. Co z nią robić: wpłacać na własne konto lub połowicy? Owszem, dla picu parę groszy można, ale co dalej? Inwestować! – powiedziała pewnej nocy sama Matka Boska Pograniczna, objawiając się Pinkowi. – Najlepiej w antyki! – doradziła: obrazy znanych mistrzów, porcelanę, srebro i inne bajery. Zawsze można się wyłgać, że to po prababci lub dziadku, zwłaszcza, gdy pochodzi się z przedwojennej bogatej rodziny. No, ale ile można w końcu tych rupieci w chacie upchać? A co tu, k…, muzeum?! Pinek zaczął kombinować, co dalej i wykombinował: dobrą inwestycją są lokaty, niekoniecznie bankowe! Sprawdzają się ludzie-„słupy”, na których nazwiska zawsze można założyć jakiś interes i dzięki temu być krytym w razie czego. Tak powstaje kilka wypożyczalni kaset video (3 Maja, Kmity, Smolki), na podstawionych ludzi otwiera się i inne biznesy. Rusza także biznesowy świat małżonka, oficjalnie jedynie współwłaścicielka zakładu fryzjerskiego ”Paradise” przy ul. Chopina (w domu kolegi, celnika Tomka U.). Lata 90., Pinek (wciąż jeszcze zachowując instynkt samozachowawczy) przestaje się już tajniaczyć. A co, na granicy OK - ruch jak diabli, kasy w bród, czas zaszaleć. Pozbywa się nędznego już fiata tipo, by móc szpanować modną wtedy hondą w czerwonym kolorze. Jako człowiek głęboko prorodzinny i solidarny załatwia pracę w UC swojemu szwagrowi, a ten już po kilku miesiącach harówy na przejściu drogowym w Medyce zamienia starego poldka na nowego forda combi. Ma się rozumieć, odłożył na to z gołej pensji celnika! W świecie polityki Czas płynie, a fura szmalu już nie cieszy i pełni szczęścia nie daje. Szczęściu trzeba pomóc - Pinek wchodzi w świat polityki. Na początek odnawia znajomość z Markiem K., znanym dziś posłem o ksywie „Członek”, szefem Zarządu Wojewódzkiego Porozumienia Centrum w Przemyślu. Pinek zaczyna go odwiedzać w biurze PC nad „empikiem” codziennie i robi, co tylko może, aby dorwać się wreszcie do „koryta”. Marka K. zna dobrze, są prawie w jednym wieku, żona Pinia mieszkała z rodzicami w tej samej kamienicy na Matejki, gdzie mieszkał Marek K. (teraz mieszka mama posła i szwagier Pinia: już nie celnik, bo dostał kopa z UC). Pinek dla kariery gotów jest zrobić wszystko, może nawet buty czyścić. W końcu swój cel osiąga, ale za jaką cenę, tego nie wie nikt, bo to słodka tajemnica obu panów. Po długim nachodzeniu i przesiadywaniu u Marka K., dzięki niemu i jego 2 znajomym (słownie: trzy głosy) Pinek zostaje „blokowym” na Starym Mieście. Niczym cieć Stanisław Anioł z serialu „Alternatywy 4”, zaciera ręce i staje się bardzo „ważny”, szczególnie na ulicy Kmity gdzie mieszka. To już polityk pełną gębą - z byle kim nie rozmawia, byle komu się nie ukłoni. Oczywiście nie zna już kolegów, z którymi wypił morze gorzały. Zapomina o nich i nie chce rozmawiać, choć nie zapytają ile tych esperali pod skórę sobie już wszywał.. Pan radny Jako „blokowy” z początku sprawował się jako tako, ale później robił już tylko to, co musiał. Nie raz lenistwo wypominał mu ówczesny radny Stanisław W., ale Pinio to olewał, bo miał już na celowniku inny cel – mandat radnego Rady Miasta. Bardzo pomógł mu w tym Marek K., życzliwie i praktycznie doradzając, jak zapewnić sobie głosy wyborców: komu wciskać kit, kogo podejść podstępem, kogo zrobić w bambuko itd. Pomny takich cennych wskazówek, Pinek nachodzi sąsiadach i znajomych, a także, co dziwne, swoich dawnych kolesiów od upojnych libacji: już się z nimi przeprosił, są potrzebni, by tylko na niego oddali głosy. Obiecuje wszystkim złote góry i leje wodę, jak każdy kto chce zostać radnym i wydaje mu się, że będzie miał władzę i możliwości realizacji obietnic. Kumpli z „Drewutni” (piwiarnia obok hotelu Gromady) już w dniu wyborów Pinio nęci i wabi obietnicą postawienia dwóch beczek piwa, gdy tylko zagłosują na niego w komisji wyborczej w SP Nr 1 przy ul. Sienkiewicza. Kolesie nie zawodzą, z zadania się wywiązują, ale piwa do dziś nie zobaczyli, na co są liczni świadkowie… W dniu głosowania “Pinek” cały dzień przestał pod „jedynką” i nerwowo szacował swoje szanse, patrząc, kto z jego „parafii” idzie do urny. Musiał stracić wiele nerwów, może bardziej tamtej wyborczej niedzieli posiwiał, ale Panem Radnym został! Błyskawicznie na taką okoliczność zmienił obyczaje. Jak nigdy dotąd nie chodził do kościoła, tak odtąd co niedziela z całą rodzina zaczął bywać w Katedrze. Widzą to ludzie i własnym oczom nie wierzą. - Nawrócił się czy co? Może coś mu się pomyliło, może chory? - pytają siebie nawzajem, zwłaszcza ci, którzy znają Pinka z czasów, gdy ostro ćwiczył gorzałę a często słuchał przy tym płyt (chodnikowych) na Kmity, pod domem gdzie mieszka. Nowa funkcja, to nowe możliwości i większa siła przebicia. Salon „Paradise” przenosi się do „Gromada” a oboje państwo P. to już państwo przez duże P. Bywają na przemyskich salonach biznesowo-politycznych, obracają się w wielkim świecie, w otoczeniu milionerów, którzy zaczynali od szmuglu za granicę majtek, dżinsów i tandetnych chustek. To jest to, sami swoi, ten styl i szpan! Państwo Piniostwo nie rozmawia już z byle kim, zwłaszcza z nędznymi mieszczuchami, bo nie wypada elicie miasta z pospólstwem się zadawać. Na jednej z balang śmietany towarzyskiej radny Pinek chwali się już, że załatwił „dziadom” postawienie nowego muru oporowego na ul. Kmity! Jak zwykle, pomny rad „Członka” kituje, bo żadna w tym jego zasługa, a zwykłe zrządzenie losu … (Przemysław Kmita) KONIEC CZĘŚCI - 1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imac Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.chello.pl 07.07.07, 17:51 Nie znam tego gościa, sprawy radnych nigdy mnie nie interesowały, ale przyjmuję, że skoro wszyscy mówią o nim źle (i że w końcu go aresztowali), to coś w tym musi być. Za to ten artykuł jest kwintesencją "przemyskości" rozumianej jako wścibstwo połączone z czystą zawiścią i wywlekaniem czyichś spraw, które nie wnoszą nic do tematu, a świadczą o upadku obyczajów dziennikarskich (sprawy związane z młodością i stosunkami rodzinnymi). Pisany przemyskim żargonem prasy brukowej - zwroty w stylu "rozpowiedział na parafii" mogą już tylko śmieszyć. Autor stara się przypodobać czytelnikom stosując pseudo młodzieżowy slang spod budki z piwem. Oczywiście też autor nie musi wiedzieć jak pisze się na przykład "pierre cardin". A najzabawniejsza jest wątpliwa i typowa przemyska postawa. Nikogo nie boli cwaniactwo czy nieuczciwość. Autor nie piętnuje tego, że bohater (najprawdopodobniej) kradł.To co boli niektórych przemyślan a zwłaszcza autora tego "dzieła", to to, że "za szybko brał" "za dużo", "zbyt gwałtownie", "zbyt się afiszował", "nie chciał się dzielić" i "gardził słabszymi/mniej zamożnymi". Stąd prosty wniosek: możesz człowieku w Przemyślu kraść, tylko bądź miły, nie afiszuj się, szanuj starych znajomych ("parafię") i dziel się z innymi. Wtedy będzie Ci dobrze, poczujesz się prawdziwym członkiem "elity" cieszącym się powszechnym szacunkiem, a nawet eprzemysl.pl będzie zachwycony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dyzio Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.07, 20:14 I tak właśnie jest w Przemyślu! Mnie to nie dziwi, ale mnie dziwi, czemu Ciebie to dziwi. Widać jesteś nieobyty ze sprawami "pseudo-elit Przemyśla" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imac Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.chello.pl 08.07.07, 00:29 Ależ ja się nie wypieram, jestem nieobyty z tymi sprawami zupełnie. Polityka przemyska nigdy mnie specjalnie nie interesowała. Ale, czy rozumując w ten sposób ( - "dziwiąc się mojemu zdziwieniu") chcesz mi zasugerować, że serwis eprzemysl.pl (bo moje zdumienie dotyczyło artykułu z tego serwisu), też jest przedstawicielem tej samej "pseudo elity Przemyśla" ? Odpowiedz Link Zgłoś
jobrave Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" 08.07.07, 13:32 Troche niezręcznie zabierać mi głos w sprawie "Pinka", bo to mój kolega z czasów licealnych i studenckich, i choć od dwudziestu lat nie mam z nim kontaktu, to nie wypieram się tej znajmości. Muszę przyznać, że z przerażeniem czytałem niektóre posty - to wręcz kopanie leżącego. Najbardziej ponure w tym wszystkim jest to, że mało kto zauważa dość zdecydowaną dekryminalizację granicy, natomiast wszyscy się cieszą, że zamknięto "Pinka", a cieszą się tak dlatego, ze ma on audi, którego, ten czy ów nie posiada, garaż otwierany pilotem, kolekcję obrazów i coś tam jeszcze. Tacy już jesteśmy, ze tryumf prawa jest dla nas mniej ważny, niż czyjeś potknięcie, i tym bardziej się radujemy, jeśli noga powinęła komuś zamożniejszemu od nas, komuś przystojniejszemu, czy inteligentniejszemu (nie twierdzę, że te dwie ostatnie cechy dotyczą akurat Pinka). Jeśli ktoś odczuwa satysfakcję z czyjegos nieszczęścia, to powinien to zepchnąć gdzieś na dno świadomości, bo to uczucie jest dość podłe. Nie było jeszcze wyroku sądu, który potwierdzałby zarzuty a jesli mielibysmy się z czegoś cieszyć, to z tego, że rozpoczęto akcję, która ma na celu likwidację patologicznych zjawisk na granicy, ze efekty sa widoczne, jak nigdy dotąd, że premier Kaczyński potępił zdecydowanie kolesiostwo radnych. Odpowiedz Link Zgłoś
bv22 Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" 08.07.07, 13:45 Jak zwykle Imac i Jobrave powiedzieli, to co myślę. Nie chodzi w tym wątku o Pinka, ale o Demona. A teraz do Demona : po h.. z z Oleszkami robisz wywiady? Co Ty myślisz, że możesz uprawiać cyber politykę. Nie możesz Gościu. Odpowiedz Link Zgłoś
demon1903 Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" 08.07.07, 18:52 Cytat z idioty "bv22": "A teraz do Demona : po h.. z z Oleszkami robisz wywiady? > Co Ty myślisz, że możesz uprawiać cyber politykę. Nie możesz Gościu." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiola Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.07, 14:00 Wydaje mi sie ze błednie oceniasz intencje piszacych -chyba nie zazdroszczą zamoznosci, samochodu czy kolekcji obrazów lecz raczej wkur..ło ich to ze wiedzieli iz nie jest to efekt pracy,handlu czy trafionego pomysłu na biznes lecz podobno( tak piszą)łapówek, kombinacji na granicy itp. czyli działalnosci sciganej prawem na którą nikt kto powinien(jak pisza z niejednoznacznych powodów)nie reagował. Odpowiedz Link Zgłoś
jobrave Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" 08.07.07, 14:21 Obawiam sie, że te intencje oceniam akurat bezbłędnie, dlatego że jasno wynikają z publikowanych tekstów. Jak już wspomniałem, mało kogo oburza samo zjawisko korupcji. Oprócz Wiśniewskiego zostało aresztowanych jeszcze siedmioro celników, mimo to nikt nie potępia pozostałych, bo zapewne mają gorsze auta i garaże otwierane tradycyjnie. Nie chce bronić Pinka, bo-mówiac eufemistycznie- róznie to z funcjonariuszami słuzb celnych bywało i bywa ale najpierw prokurator niezbitymi dowiodami musi przekonać sąd i dopiero wtedy będzie się można radować (lub nie), że Pinek nie będzie kłuł w oczy jakimś obłędnie drogim audii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiola Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.07, 14:29 Moze dlatego ze az tak sie nie afiszowali z lewa kasą i jeżeli cos brali to nie chcieli dodatkowo realizować się w polityce(czyli mieć parcie na afisz jak mówi sie potocznie)?? Odpowiedz Link Zgłoś
jobrave Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" 08.07.07, 19:05 Tak czy inczej nie zmienia to faktu, że mamy tu do czynienia z "schadenfrude" i zawiścią, a nie satysfakcją z tego, że walka z korupcja zaczęła się chyba na dobre (własnie usłyszałem w tv, że czlowiek o nazwisku Piłka, doradca prezydenta Lecha Kaczyński i wiceprzew. Polskiego Komitetu Olimpijskiego, członek PiS, został aresztowany za handel narkotykami). I nie o Pinka, tu chodzi lecz o czerpanie satysfakcji z czyjegos nieszczęścia. Co do samej publikacji, pomijając plotkarski styl i wysoki stopień uogólnienia, nalezy byc odważnym do końca i podpisac się jednak imieniem i nazwiskiem (własnym oczywiście). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jeden taki... Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.07, 21:40 No nie ludziska,my tu gadu-gadu o zazdrości,zawiści,o kopaniu leżącego itd.,ale zwróćcie uwagę,że audi,kolekcja obrazów,jakieś tam dacze i inne pierdoły zostały kupione za pieniądze łapówkarskie i złodziejskie.Gdyby miał podkładkę nie byłoby trzech miesięcy aresztu (na dzień dobry). Nie odwracajcie kota ogonem,tu chodzi delikatnie powiedziawszy o nieuczciwość urzędnika państwowego,a nie o zawiść czy zazdrość czy nawet nienawiść. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Imac Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.chello.pl 08.07.07, 22:50 Myślę, że mnie nie zrozumiałeś. Ja się absolutnie nie upieram, że ten pan to uczciwy człowiek, nie mam do tego żadnych podstaw, a nawet sądzę, że skoro go aresztowano to coś w tym musi być, plotki od których huczało całe miasto też nie wzięły się z niczego. My się tylko zastanawiamy ile w tych powszechnych wyrazach radości jest zadowolenia, że ktoś przestał okradać budżet państwa, a ile zawiści, że wreszcie poległ ten, który brał, afiszował się i się nie dzielił. Pokusiłbym się o teorię, że gdyby ta osoba brała, ale dzieliła się i do wszystkich podchodziła z szacunkiem, to mogłaby być powszechnie żałowanym bohaterem Przemyśla. Ten sam ton przebija z artykułu - nie był zły, bo kradł (co dopiero ma wykazać sąd), tylko był złym bo brał za dużo, za szybko i gardził dawnymi przyjaciółmi! Powiem szczerze, że jak się pisze taki artykuł, to wypada się podpisać, wymaga tego podstawowa odwaga cywilna, którą łączę z wiarygodnością. Tym bardziej, że jest tam wiele "smakowitych" detali, które nie wnoszą nic do sprawy, a jedynie ma się wrażenie, że autor, bezpieczny za zasłoną anonimowości chce się trochę popastwić i napisać wszystko co usłyszał pod budką z tanim piwem, oraz w tunelu przy dworcu PKP. Choć może, po obcowaniu z cyberpolitykiem - Demonem - na tym forum, powinienem wiedzieć, czego można spodziewać się po tym "szacownym" serwisie (czekam na wiadro pomyj od popleczników). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maku Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.07, 23:20 jobrave napisał: "Oprócz Wiśniewskiego zostało aresztowanych jeszcze siedmioro celników, mimo to nikt nie potępia pozostałych, bo zapewne mają gorsze auta i garaże otwierane tradycyjnie." Zgadzam się jobrave, oni zasługują na takie samo potępienie jak W.W. Sądzę jednak, że tak jak słusznie zauważyła Wiola, pozostali nie afiszowali się tak jak W.W. Nie byli radnymi i za nich jakoś Rada Miejska NIE PORĘCZYŁA! Myślę, więc, że taka wrzawa tylko koło W.W. to nie zazdrość, lecz zwykła złość i wkur.. szarych ludzi na system i kolesiostwo. Co do tonu i stylu artykułu, to faktycznie, gdyby zawierał mniej ironii, to też by nie stracił na przekazie. Odpowiedz Link Zgłoś
jobrave Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" 08.07.07, 23:37 Tak , ale mowa tylko o Pinku. Pewnie to jeszcze nie koniec tych aresztowań zamykania i ciekaw jestem czy uda mi się poczytać takie "stories" o innych, no bo jesli tylko Pinek brał, to tamci siedzą niesłusznie i ci którzy bedą siedzieć, to pewnie też z niewinność. Oczywiście przypadek Pinka jest trochę inny, bo to on na sztanadarach miał wypisane Prawo i Sparwiedliwość , walke z korupcja itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fejdasz Zyga Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.mcon.pl 09.07.07, 10:35 "Pinek" nazywa się jak?WIŚNIEWSKI WITOLD! Jaki q...rwa pinek.Dla swojaków może tak.Kto boi się nazwac łapówkarza po nazwisku?Że się odrodzi?możliwe. Jest też drugi z rady gminy, ponoc Zbigniew F.Dlaczego o nim cicho? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 21:01 Do "jobrave" i Tcytat z Ciebie, cytat: "Oczywiście przypadek Pinka jest trochę inny, bo to on na sztandarach miał wypisane Prawo i Sprawiedliwość , walkę z korupcja itp." Koniec cytatu... Dobrze znałeś i znasz Pinka jak większość radnych i wiesz co robił przez lata swojej pracy! Nie czyń z niego teraz męczennika ale powiedz otwarcie to co myślisz. Uważam, że już zapomniałeś te "kilogramy" gorzały wypite z nim i jego kolegami celnikami. Na Twoja prośbę przypomnę CI z kim, co i jak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: efka Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 22:21 A to Jobrave też jest radnym? Czy dobrze zrozumiałam? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lukasz Re: Kulisy kariery "Przemyskiego Nikodema Dyzmy" IP: *.cable.ubr01.hari.blueyonder.co.uk 09.07.07, 22:23 co sie tak czepiliscie tego pinka,co zazdroscicie?jak chcecie to tez zacznijcie jakos kombinowac! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: VS Ech ten przemyski PiS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.07, 09:20 Sami widzicie jakich ludzi wystawia PiS na swoje listy. Szkoda słów. Odpowiedz Link Zgłoś
jobrave Re: Ech ten przemyski PiS 09.07.07, 20:36 Ci którzy znają "Pinka" wiedzą, że on Wiśniewski, ci którzy Pinka nie znają, nie wiedzą, że on Wiśniewski i nawet jak sie dowiedzą, to i tak nic im z tego, bo nadal znac go nie będą. Wiem np., że "Rzeźnik" , to Ryszard Bogucki, ale co mi z tego, skoro i tak go nie znam. Znam nazwisko Zbigniewa F. ale nie wiem który to jest, więc co mi z tego, ze znam nazwisko? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przemyslanin2006 Re: Ech ten przemyski PiS IP: *.mcon.pl 11.07.07, 03:17 Pinków tworzy system. W IV RP obowiązuje taki sam, jaki obowiazywał w PRL od 1945 roku. Nic się nie zmieniło, bo i nie mogło, skoro dzis przy władzy są ludzie z jak najbardziej bolszewicka mentalnością i takimiż nawykami. Sposób na rozwiązanie sprawy jest prosty jak konstrukcja cepa: wysokie pobory dla funkcjonariusza panstwowego, jakim jest celnik (powiedzmy 4-5 tys. zł) i dyscyplina: wziąłeś w łapę,lecisz z roboty z 10-20 letnim zakazem pracy na stanowisku "panstwowym", tracisz prawa do emerytury itd. Tak jest na Zachodzie i w USA. Tam prawdziwym "białym krukiem" jest przypadek, aby celnik połakomił sie na 3-4 dolary (10 zł). Tak samo powinno byc z policjantami,lekarzami,prawnikami itd. Niestety, wówczas nie miałaby racji bytu IV RP z Ziobrą, CBA, CBŚ i innymi akcesoriami "prawa i sprawiedliwości". Odpowiedz Link Zgłoś