asica74
31.10.05, 09:58
W ubieglym tygodniu spotkalam znajomego. Mielismy niewesole miny.
Rozawialismy krotko, a on na koniec rzucil:
- I jeszcze na dodatek wszytskich problemow jakie mam, ktos mi namierzyl
karte!
- Co? - spytalam nie bardzo rozumiejac.
- Ktos mi sciagnal z konta niemal £800. Skurczybyk!
Wielokrotnie slysze w madiach, czytam w gazetach, ze trzeba bardzo uwazac,
gdzie sie uzywa kart bankomatowych (zarowno debit, jak i credit card). Bowiem
gdzies czycha ukryta banda ochoczych i radosnych hakerow?, ktorzy wyciagaja
informacje o nas samych i naszych kartach, by potem na przyklad kupic zloty
zegarek o wadze 1 kg. Za nasze pieniadze!
Historia Zdzicha jest jedna z wielu. Zdzichu czasami uzywa jej by kupic
bilety lotnicze przez internet (ja tez), ma kilka direct debit (ja tez),
czasami w zaleznosci od potrzeby wyjmuje gotowke w bankomatach w malych
uliczkach (ja tez)... I gdzies miedzy tymi wszytskimi opreracjami, ktos
przechwycil numer jego karty, dokonal kilku zakupow... Noz sie w kieszeni
otwiera.
Dziewczyny i chlopaku: uwazajmy. Sprawdzajmy stan naszych kont co kilka dni,
informujmy nasz bank o wszystskich nieprawidlowosciach i podejrzanych
zakupach.
Nie dajmy sie okrasc.