IP: *.tvk.pl / 10.0.0.* 03.01.03, 13:07
Odezwało się II,odezwało się III,IV a nawet V.
A co z absolwentami I LO?Interesuje mnie szczególnie matura 91.
Obserwuj wątek
    • olin Re: I LO 03.01.03, 13:22
      Pierwsze sie odezwalo jako pierwsze, o ile sie nie myle... Na samym poczatku
      tego forum, z tym ze odzew byl znikomy. Chociaz pare osob tu jest, np. ja -
      matura 1998 wprawdzie, ale zawsze. :)
      • Gość: Boss_pl Re: I LO IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 08.01.03, 16:35
        hej,

        a u mnie, jesli dobrze pojdzie, to maturka w I LO bedzie w 2006. Jak na
        razie to zostaly mi 4 miesiace do "malej matury", oczywiscie w tej samej szkole
        (12 Gim) :)


        pozdr Boss_pl
        • olin Re: I LO 08.01.03, 18:40
          No to powodzenia! :) A klaniaj sie pani dyrektor, bo jest czula na tym
          punkcie. :)) (To moja wychowawczyni byla zreszta.)
          • Gość: Boss_pl Re: I LO IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 30.01.03, 21:27
            olin napisał:

            > No to powodzenia! :) A klaniaj sie pani dyrektor, bo jest czula na tym
            > punkcie. :)) (To moja wychowawczyni byla zreszta.)

            Nie dziekuje (na szczescie). Pani drektor ostatnio przytyla :P A swoja droga,
            to gimnazjum kieruje wuefista Bogus K.

            pozdr Boss_pl
    • olin 213 miejce w rankingu 13.01.03, 23:05
      No coz... Mimo wszystko - to skandal. :) Pocieszajace jest to, ze mozna
      wskoczyc nawet i na pierwsze miejsce w ciagu jednego roku.
      Trzeba poczekac, az podrosna nieco uczniowe klas dwujezycznych. Bedzie
      lepiej. :)
      • Gość: Yoana Re: 213 miejce w rankingu IP: *.tvk.pl / 10.0.0.* 14.01.03, 21:53
        Hm...Jestem trochę zaskoczona, ale przez 11 lat pewnie sporo się zmieniło w tej
        szkole...
    • Gość: Filozof Re: I LO IP: 62.103.224.* 22.01.03, 17:12
      Jestem absolwentem 1969 r. Tak, tak! W tamtych zamierzchlych czasach I L.O.
      uwazane bylo za najlepsze w Walbrzychu, niemal "elitarne". Nie wiem, czy
      slusznie, nie znam zadnych danych w tej mierze, ale tak to bylo.
      Bylem ostatnim rocznikiem, ktory konczyl siedmioklasowa szkole podstawowa, a
      potem szlo sie do liceum, do klasy osmej i konczylo sie w jedenastej. Klas
      jedenastych bylo u nas bodaj piec, kazda po ok 40 uczniow. To byly roczniki
      tzw wyzu demograficznego. Nauczycieli pamietam kilku, nie wszystkich z tej
      najlepszej strony. Ale polonistke, P. Gasiorowska, zapamietalem jako swietnego
      pedaga. Podobnie rusycystke, P. Roter; dzieki niej nauczylem sie rosyjskiego,
      naprawde sie nauczylem! Bez dukania! Powiecie: po co ci ten jezyk? Tez tak
      myslalem. Ale: w tamtych czasach jak studiowalo sie medycyne, to trzeba bylo
      zaliczyc lektorat z j. obcego. No to zaliczylem, bez otwierania ksiazki. Potem
      do specjalizacji trzeba bylo znow zdac egzamin z j.obcego. No i zdalem, znow
      bez uczenia sie, mimo, ze od czasow licealnych minelo ladnych pare lat. Potem
      wyemigrowalem (NIE do ZSRR :-)/, ruski poszedl w definitywne zapomnienie. Az
      tu po latach znalazlem sie na misji z Lekarzami Bez Granic - w Armenii. A tam
      tylko ruski! Bylem jedynym w calej misji, ktory porozumiewal sie z miejscowymi
      bez posrednictwa tlumacza! Dzieki Pani Roter za to. Tyle na dzisiaj. P.S. Czy
      I L.O. mialo jakis zjazd swoich absolwentow? Czy jeszcze nazywa sie "im. K.
      Swierczewskiego"? P.S.No2: moja zona jest z II L.O. :-)
      • Gość: Max Re: I LO IP: *.icpnet.pl 01.02.03, 11:06
        Ja jestem maturzystą z 1991 r. i powiem Tobie, że podobne przejścia językowe też zaliczyłem dzięki prof. Janinie Marciniak. Miałem doktorski z jezyka, a ponieważ ani angielski ani niemiecki nie był kierunkowym językiem w mojej pracy (archiwa rosyjskie !!!) to bez problemu, z palcem w d....zaliczyłem go przed komisją dziekańską, bazując na "grammatikie", "udarieniju" i "miagkoj czastnice" wbitej mi przez prof. Marciniak.
        I LO miało jakiś zjazd w 1996 (50 lecie szkoły) ale prawie w ogóle nie zaprosili starszych absolwentów. A co do patrona to w 1990/91 kiedy jeszcze tam funkcjonowałem to zmieniliśmy patrona z bloszewika na "dupę wołową" czyli I.J. Paderewskiego.
        • Gość: yoana Re: Do Maxa IP: *.tvk.pl / 10.0.0.* 05.02.03, 14:21
          Max,jeżeli zdawałes maturę w 1991r.,to być może się znamy:))Czy Twoją
          wychowawczynią była prof.Mitko?
          • Gość: Max do Yoanny IP: *.icpnet.pl 07.02.03, 17:04
            Tak, kończyłem klasę humanistyczną w latach 1987-1991 której wychowawczynią była Mitkowa :)
      • quba Re: I LO 05.02.03, 15:09
        Gość portalu: Filozof napisał(a):

        > Jestem absolwentem 1969 r. Tak, tak! W tamtych zamierzchlych czasach I L.O.
        > uwazane bylo za najlepsze w Walbrzychu, niemal "elitarne". Nie wiem, czy
        > slusznie, nie znam zadnych danych w tej mierze, ale tak to bylo.
        > Bylem ostatnim rocznikiem, ktory konczyl siedmioklasowa szkole podstawowa, a
        > potem szlo sie do liceum, do klasy osmej i konczylo sie w jedenastej. Klas
        > jedenastych bylo u nas bodaj piec, kazda po ok 40 uczniow. To byly roczniki
        > tzw wyzu demograficznego. Nauczycieli pamietam kilku, nie wszystkich z tej
        > najlepszej strony. Ale polonistke, P. Gasiorowska, zapamietalem jako
        swietnego
        > pedaga. Podobnie rusycystke, P. Roter; dzieki niej nauczylem sie rosyjskiego,
        > naprawde sie nauczylem! Bez dukania! Powiecie: po co ci ten jezyk? Tez tak
        > myslalem. Ale: w tamtych czasach jak studiowalo sie medycyne, to trzeba bylo
        > zaliczyc lektorat z j. obcego. No to zaliczylem, bez otwierania ksiazki.
        Potem
        > do specjalizacji trzeba bylo znow zdac egzamin z j.obcego. No i zdalem, znow
        > bez uczenia sie, mimo, ze od czasow licealnych minelo ladnych pare lat. Potem
        > wyemigrowalem (NIE do ZSRR :-)/, ruski poszedl w definitywne zapomnienie. Az
        > tu po latach znalazlem sie na misji z Lekarzami Bez Granic - w Armenii. A tam
        > tylko ruski! Bylem jedynym w calej misji, ktory porozumiewal sie z
        miejscowymi
        > bez posrednictwa tlumacza! Dzieki Pani Roter za to. Tyle na dzisiaj. P.S. Czy
        > I L.O. mialo jakis zjazd swoich absolwentow? Czy jeszcze nazywa sie "im. K.
        > Swierczewskiego"? P.S.No2: moja zona jest z II L.O. :-)




        dziekuje za te wypowiedz w imieniu mojej siostry Marzeny, ktora podjela nauke
        w I LO w Walbrzychu w 1968 roku, chodzila do niej przez dwa lata, a potem
        wyjechalismy z Walbrzycha, pamietam z wypowiedzi siostry Pania Roter (to byla
        wychowawczyni) rowniez pamietam z opowiadan angliste - Herala, ktory swietnie
        nauczyl siostre angielskiego - przez te dwa lata opanowala wiecej niz pozniej u
        innego nauczyciela, ktory prowadzil ja do matury - byli jeszcze inni
        nauczyciele - wiem ze Pani Nabielcowa (geograf) budzila postrach wsrod uczniow,
        i jeszcze pani od chemii, ale nie wiem jak sie nazywala, pamietam tylko
        pseudonim Maniuska
        pozdrawiam

        • Gość: Filozof I LO IP: *.gwc.internet.gr 07.02.03, 18:59
          quba napisał:

          > Gość portalu: Filozof napisał(a):
          >
          > > Jestem absolwentem 1969 r. Tak, tak! W tamtych zamierzchlych czasach I L.O
          > .
          > > uwazane bylo za najlepsze w Walbrzychu, niemal "elitarne". Nie wiem, czy
          > > slusznie, nie znam zadnych danych w tej mierze, ale tak to bylo.
          > > Bylem ostatnim rocznikiem, ktory konczyl siedmioklasowa szkole podstawowa,
          > a
          > > potem szlo sie do liceum, do klasy osmej i konczylo sie w jedenastej. Klas
          >
          > > jedenastych bylo u nas bodaj piec, kazda po ok 40 uczniow. To byly rocznik
          > i
          > > tzw wyzu demograficznego. Nauczycieli pamietam kilku, nie wszystkich z tej
          >
          > > najlepszej strony. Ale polonistke, P. Gasiorowska, zapamietalem jako
          > swietnego
          > > pedaga. Podobnie rusycystke, P. Roter; dzieki niej nauczylem sie rosyjskie
          > go,
          > > naprawde sie nauczylem! Bez dukania! Powiecie: po co ci ten jezyk? Tez tak
          >
          > > myslalem. Ale: w tamtych czasach jak studiowalo sie medycyne, to trzeba by
          > lo
          > > zaliczyc lektorat z j. obcego. No to zaliczylem, bez otwierania ksiazki.
          > Potem
          > > do specjalizacji trzeba bylo znow zdac egzamin z j.obcego. No i zdalem, zn
          > ow
          > > bez uczenia sie, mimo, ze od czasow licealnych minelo ladnych pare lat. Po
          > tem
          > > wyemigrowalem (NIE do ZSRR :-)/, ruski poszedl w definitywne zapomnienie.
          > Az
          > > tu po latach znalazlem sie na misji z Lekarzami Bez Granic - w Armenii. A
          > tam
          > > tylko ruski! Bylem jedynym w calej misji, ktory porozumiewal sie z
          > miejscowymi
          > > bez posrednictwa tlumacza! Dzieki Pani Roter za to. Tyle na dzisiaj. P.S.
          > Czy
          > > I L.O. mialo jakis zjazd swoich absolwentow? Czy jeszcze nazywa sie "im. K
          > .
          > > Swierczewskiego"? P.S.No2: moja zona jest z II L.O. :-)
          >
          >
          >
          >
          > dziekuje za te wypowiedz w imieniu mojej siostry Marzeny, ktora podjela
          nauke
          > w I LO w Walbrzychu w 1968 roku, chodzila do niej przez dwa lata, a potem
          > wyjechalismy z Walbrzycha, pamietam z wypowiedzi siostry Pania Roter (to
          byla
          > wychowawczyni) rowniez pamietam z opowiadan angliste - Herala, ktory
          swietnie
          > nauczyl siostre angielskiego - przez te dwa lata opanowala wiecej niz
          pozniej u
          >
          > innego nauczyciela, ktory prowadzil ja do matury - byli jeszcze inni
          > nauczyciele - wiem ze Pani Nabielcowa (geograf) budzila postrach wsrod
          uczniow,
          >
          > i jeszcze pani od chemii, ale nie wiem jak sie nazywala, pamietam tylko
          > pseudonim Maniuska
          > pozdrawiam
          >
          Pani od chemii nazywala sie Manikowa (Manik w oryginale?). Pochodzila gdzies
          ze wschodu (Lwow? Wilno?). Starsze roczniki utrzymywaly, ze zwykla mowic do
          dziewczyn: "oj donciu, donciu" (zmiekczone "n", jak "obron mnie"). To ponoc
          znaczylo "oj corciu, corciu". Ja slyszalem jak to mowila Maniuska moze raz a
          moze 2 razy w ciagu 4 lat liceum. Ale MOWILA, to prawda. A Pani Nabielec...
          No coz, z ledwoscia dostalem trojczyne z geografii (zasluzenie z ledwoscia!),
          nie mnie ja osadzac. A kto pamieta Pimpka? On uczyl ponadto w II LO, laciny
          oczywiscie. Ludzie, odezwijcie sie! Nie macie komputerow czy nie umiecie z
          nich korzystac? Nie wierze, ze wspomnienia z czasow szkolnych to pryszcz dla
          was. Co jest? Wszyscy profesorami w Cambridge juz jestescie?
          • Gość: Filozof I LO IP: *.gwc.internet.gr 07.02.03, 19:03
            Pani od chemii nazywala sie Manikowa (Manik w oryginale?). Pochodzila gdzies
            ze wschodu (Lwow? Wilno?). Starsze roczniki utrzymywaly, ze
            zwykla mowic do
            dziewczyn: "oj donciu, donciu" (zmiekczone "n", jak "obron
            mnie"). To ponoc
            znaczylo "oj corciu, corciu". Ja slyszalem jak to mowila
            Maniuska moze raz a
            moze 2 razy w ciagu 4 lat liceum. Ale MOWILA, to prawda. A Pani
            Nabielec...
            No coz, z ledwoscia dostalem trojczyne z geografii (zasluzenie
            z ledwoscia!),
            nie mnie ja osadzac. A kto pamieta Pimpka? On uczyl ponadto w
            II LO, laciny
            oczywiscie. Ludzie, odezwijcie sie! Nie macie komputerow czy
            nie umiecie z
            nich korzystac? Nie wierze, ze wspomnienia z czasow szkolnych
            to pryszcz dla
            was. Co jest? Wszyscy profesorami w Cambridge juz jestescie?

            • Gość: Aleks Re: I LO IP: *.117.popsite.net 07.02.03, 20:24
              Pimpus uczyl mnie w II LO. Lacina byla dla mnie greka. Moj ojciec uwielbial
              robic za mnie moje nudne prace domowe z laciny. Nigdy nie nauczylam sie
              zbudowac jednego zdania w tym martwym jezyku. Za to slownik
        • Gość: Max Re: I LO IP: *.icpnet.pl 08.02.03, 02:00
          Profesor Nabielcowa zmarła bodajze w 1999 r. Wiem bo byliśmy na pogrzebie z moją już (niestety) śp. Mamą i wujem
          • Gość: yoana Re: do Maxa IP: *.tvk.pl / 10.0.0.* 08.02.03, 15:28
            Hmmm...Z tego wynika, że byliśmy w tej samej klasie:)))))Ponieważ mężczyzn było
            u nas niewielu to chyba już Cię rozszyfrowałam.Ciekawe czy Ty mnie jeszcze
            pamiętasz?:))Podpowiem Ci ,że siedzieliśmy na j.polskim ławka w ławkę:)))
            • Gość: Max Re:do Yoanny IP: *.icpnet.pl 09.02.03, 09:06
              Mam wybór (jeśli dobrze pamiętam): Aśka O. (Podzamcze, wówczas) albo Aśka L. (Czarny Bór) :)))))))))
              • Gość: yoana Re:do Maxa IP: *.tvk.pl / 10.0.0.* 09.02.03, 12:33
                Ceść Max!Kopę lat:)))Straaasznie się cieszę!Zgadłeś-ja to ta pierwsza.Już
                straciłam nadzieję,że uda mi się dotrzeć do kogoś z naszej klasy.Po maturze i
                wyjeździe z Wałbrzycha urwały mi się prawie wszystkie kontakty.Gdybyś mógł się
                do mnie odezwać, ale już nie na forum:)))Moj adres:yoana72@wp.pl
                • Gość: Woytek Re:do Maxa IP: delta:* / 10.10.99.* 18.03.03, 15:27
                  cześć Max, wydaje mi się, że nie mogę Cię z nikim pomylić
                  Znamy się od SP 12 jeszcze (jestem 2 lata młodszy), potem z I LO. Była taka
                  klasa human pod opieką prof. Mosingiewicz...
                  Co u Ciebie? odezwij się jak chcesz... wojtekt@pap.pl
    • Gość: Filozof Re: I LO IP: *.otenet.gr 10.02.03, 21:24
      No wiec po 3ch dnia myslenia,przypomnialem csobie nazwisko Profesora z
      Laciny "Pimpusia:.Mial na nazwisko Stec.Jego pseudonim byl tak zwiazany z
      nim ,ze nie uzywalismy nigdy nazwiska.
      Uczyl tez laciny w II LO,stad znali go uczniowie ,w tym moja
      zona,uczeszczajacy do tej szkoly

      Pozdr.filozof
      • Gość: Aleks Re: I LO IP: *.117.popsite.net 11.02.03, 03:51
        Kochany Filozofie! Jak powiedzialam Twojej Zonie - dobrze miec Cie za
        przyjaciela , bo pewnie bede Cie potrzebowala za kilka lat, kiedy bede miala
        problemy z przypominaniem sobie swojego imienia. Dziekuje! Stec - oczywiscie.
        Mial sliczna corka , wyzsza od niego...
        • koza16 Re: I LO 17.02.03, 15:39
          Witam i pozdrawiam wszystkich z mafii I LO
          • Gość: KOBRA Re: I LO IP: 217.30.144.* 19.03.03, 17:34
            1978-1982.Poziom szkoły zależy od tego jacy są nauczyciele.Zaszczepienie wiary
            w elitarność szkoły ,w poziom zdobytego wykształecenia, w przyszłości powoduje
            wiarę w swoje możliwości.Taką wiarę zaszczepiło mi kilku nauczycieli z
            ILO,którzy dokonali tego róznymi metodami.Profesor od języka rosyjskiego Pani
            Bobusia ,zaczynająca każdą lekcję od 'my humaniści ..."zmusiła mnie do
            nauki,ślęczałam ,płakałam,ąle efety są do dziś .Pan J.Saciuk niestety sam na
            lekacjach uczył sie języka włoskiego ,toteż nie miał czasu dla nas.W III klasie
            pojawił sie na szczęście młody student anglistyki -Roman Kuliniak i zmusił co
            niektórych do nauki - efety do dziś ,nawet po części u mnie.A prof.Stec nie
            tylko wymusił uczenie sie j.Łacińskiego /greka nieobowiązkowa/,ale uczył zasad
            moralności ,tłumacząc Horacego i ucząc paremii.To był człowiek z wielką klasą -
            efekt 4 osoby na filologii klasycznej.Historia - prof.K.Derwich - przewspaniały
            człowiek i pedagog .To jemu zawdzięcza się wielu finalistów olimiad centralnych.
            Było też kilku obecnych polityków m.in.prof.K.Prędki .Cóż ,miły człowiek ,ale
            fizyka pozostała dla całości mojej klasy obłędna,0 pasji ,0 zaciekawienia
            przedmiotem .Sławą i oryginałem był z kolei prof.Ławiński - lekcja biologii
            była teaterem ,ale wiele osób stało się pasjonatami tego przedmiotu cdn.
            • Gość: Kobra Re: I LO IP: 217.30.144.* 19.03.03, 17:56
              Prof.Marta Gąsiorowska prowadziła lekcję licząc na samokształecenie się
              uczniów.Lekcje polskiego były prowadzone w formie grup dyskusyjnych .Każdy
              mógł sie popisać wiedzą poza podręcznikową,a Marta wsłuchiwała się próbujac
              dyskusję wprowadzić na odpowiedni tor Dobrze ,że w 4 klasie pojawiła się Renata
              Mitko ,bo usystematyzowała szczątkowe rozproszone informacje.Narzuciła zupełnie
              inny styl nauki.Wymagała nazwisk,reguł ,dat i w sumie fakt kształecenia mojej
              klasy przez obydwie nauczycielki jedną - romatyka,drugą - narzucającą
              pozytywistyczną pracę przyniósł ,moim zdaniem,bardzo dobry efekt- ludzie
              wylądowali na polonistyce i filozofii .Czy to dobre na dziś kierunki ??? Była
              jeszcze prof.Bogumiłło ,cóż,nigdy nie otrzymałam u niej gorszego stopnia niż
              5 ,ale to efekt pracy prof.J.Czarneckiego z podstawówki,a nie tej Pani.Moje
              wiadomości zdobyte w szkole nr 20/ podstawowej !!!/ wystarczyły mi do zdania
              matury na 5 z tego przedmiotu .Prof.J,czarnecki nawet przez epizodyczny okres
              uczył w I LO ,lecz kiedy tam trafił był zbyt stary by tam sie odnaleźć .Niech
              mu ziemia lekką będzie.Jeszcze duch tej szkoły prof.Janusz Gąsiorowski -
              strateg ,ale ugodzony mimo to przez historię .Pan dyrektor ma niebywałą wprost
              pamięć.Po latach bez problemu potrafi zwrócić sie do ucznia po imieniu.Jemu
              zawdzięczam wybór studiów,bo miałam skończyc na historii.Chyba bym już dziś
              przeżywała kryzys psychiczny,gdybym to zrobiła.cdn.
































































Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka