Dodaj do ulubionych

Kto w końcu zmodernizuje polski język?

IP: *.icpnet.pl 08.09.04, 12:18
Witam.

Piszę ten post wpod wpływem kolejnych "offtopicznych" bluzg na sąsiednim forum
(forach właściwie). Często zamiast autentycznej treści jest dyskusja w stylu
"nie znasz ortografii, zajrzyj do słownika". Jeden dyskutant bluzga drugiego
za nieznajomość ortografii.

Zastanawia mnie właściwie co to za cnota, ta "znajomość ortografii", i
dlaczego przywiązuje się do tego taką wagę? Jak to możliwe, że naród, którego
językiem mówi 40-50 milionów ludzi uczynił cnotę z tego, że poprawnie pisze
(nie mówi!) się w jego języku? Czy my nie wywyższamy się nieco? ;)

Z praktycznego punktu widzenia, zaprawdę ogromne pieniądze wydajemy na
kształcenie kolejnych pokoleń ludzi, którzy czasami dają sobie radę z
ortografią, a czasami nie. Nabijamy niezłą kasę producentom słowników
ortograficznych i wszelkiej maści oprogramowania do sprawdzania poprawności,
ale tak naprawdę w imię czego? Poprawności pisowni? Wydajemy miliardy na to,
żeby kierowca autobusu nie pisał "ałtobós"? Po co? Na prawdę jest to istotne?
(Jeśli tak, to nic dziwnego, że polski zanika pod naciskiem języków zachodnich)

Stąd dochodzę do jednego wniosku: czas pozbyć się pewnych rzeczy z języka.
Naturalny proces upraszczania języka codziennego u nas w jakiś sposób utknął w
miejscu (pewnie z powodu zaborów). Ostatnią reformę ZTCP przeprowadzono w
latach trzydziestych ub. wieku (historja -> historia). Czas uprościć
ortografię i gramatykę, żeby nie było nonsensów w rodzaju "wół-> wołu" (wielki
szacunek musimy temu wołowi oddawać, skoro ma odrębną odmianę).

Korzyści z tego są wymierne: mniejsze pieniądze na edukację, chudsze słowniki
ortograficzne i koniec z tą segregacją na "dobrego Polaka", tzn. takiego,
który nauczył się zasad języka, i na obywatela drugiej kategorii, który ma z
tym problemy. To jest podział nieuczciwy. Może jako osoby wykształcone nie
zdajecie sobie z tego sprawy, ale istnieje spora grupa ludzi, która jest
dyskryminowana z powodu problemów z opanowaniem języka. Papier o nazwie
"dyslektyk" (czy jak to się zwie) problemu nie załatwia, a jedynie oddala.

Na koniec jeszcze dodam pewną rzecz. Pisząc ten post zastanawiałem się jak
napisać pewne wyrazy (a średnią z "dyktand" w szkole miałem gdzieś ok. 4,80).
Zajęło mi to ok. 5-10% czasu pisania. To dużo. Gdyby mnie musiał zastanawiać
się czy pisze się "sharmonizować", czy tez "zharmonizować", to pisalbym ten
post szybciej. Pal licho post, ale jeśli w pracy mogę napisać 21-22 listy
zamiast dwudziestu, to jest to konkretna oszczędność. Nic dziwnego, że
angielski jest tak popularny. I nie, nie mam zupełnie problemów z pisownią
angielską - tam są standardy. A w polskim jest chaos.
Obserwuj wątek
    • kustosz.m Re: Kto w końcu zmodernizuje polski język? 08.09.04, 14:43
      powszechnie wiadomo, ze do zycia potrzeba tylko 200-300 slow.
      z biegiem czasu to sie redukuje do kilkunastu.
      zreszta po co komu ortografia przy ogladaniu tv.
      • Gość: LMB Sarkazm obiboka. IP: *.icpnet.pl 10.09.04, 13:40
        > powszechnie wiadomo, ze do zycia potrzeba tylko 200-300 slow.
        > z biegiem czasu to sie redukuje do kilkunastu.

        Albo i mniej. Jak się języka nie używa, to zanika. A polski zanika szybko. Cóż,
        właśnie próbuję o tym powiedzieć, ale argumenty odbijają się o mur
        niezrozumienia, lub co gorsza, chamskich komentarzy.

        > zreszta po co komu ortografia przy ogladaniu tv.

        Rozumiem, że próbujesz dyskredytować to, co napisałem sugerując, że oglądam TV.
        A powiem odwrotnie, zapewne oglądasz tej papki dużo więcej ode mnie. Czyż nie
        masz nastawionego telewizora w stylu tradycyjnym dla Polaków, kanał pierwszy to
        TVP1, drugi to TVP2 itp.? Dzisiaj piątek, nie zapomnij kupić programu.

        Chciałbym dodać jedną rzecz. Zakładam z nicka, że kustosz muzeum to albo hobby,
        albo zawód. Chciałbym sprowadzić rozmowę to właściwych proporcji. W polskiej
        kulturze przecenia się osoby związane ze sztuką (e.g. Miłosz). Musisz mieć
        świadomośc, że jako kustosz muzeum jesteś bezproduktywny, więc dla ludzi
        podzielających mój światopogląd znajdujesz się na skali wartości gdzieś pomiędzy
        urzędnikiem US a bezrobotnym. Wybacz, ale mój kontakt ze sztuką może się obyć
        bez "kustosza m".

        Życzę przyjemniej pracy, ale proszę, pamiętaj że żyjesz z jałmużny innych
        (podatków).
    • Gość: terry Re: Kto w końcu zmodernizuje polski język? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.09.04, 23:56
      To Ty jesteś po prostu genialna! Zlikwidujmy gramatykę, po co ona? Po co
      budować pomniki czy upiększać architektonicznie domy? Po co muzea, biblioteki,
      galerie - lepiej z tego jakiś fajny supermarket machnąć. I w ogóle po co
      pisanie i czytanie - telewizja jest najlepsza na świecie, nieprawdaż? Ech,
      słodka idiotko..
      • Gość: LMB Re: Kto w końcu zmodernizuje polski język? IP: *.icpnet.pl 09.09.04, 10:16
        > To Ty jesteś po prostu genialna! Zlikwidujmy gramatykę, po co ona?

        Wybacz, ale chyba pomyliłeś okna. Pisałem o uproszczeniu ortografii - gdzie'ś
        wyskoczył z usunięciem gramatyki?

        > Po co budować pomniki czy upiększać architektonicznie domy?

        No wlaśnie... po co w obecnej sytuacji czterdziestoletniego zacofania budować
        pomniki? Proponuję 25-letnie moratorium na budowanie pomników. Szczególine papierza.

        > I w ogóle po co pisanie i czytanie - telewizja jest najlepsza na świecie,
        nieprawdaż?

        Nie wiem, nie oglądam. Co do pisania, to zachowujesz się właśnie jak typowy
        polski egoista. Nie chcesz zauważyć, że 80% ludzi to ci, którzy nie są
        konsumentami kultury, tylko pracują na to, żebyś ją miał. To oni dopłacają te
        brakujące 22% do twojej książki i 15% do twojej Wyborczej. To oni dokładają 60%
        do twojego biletu do opery. Więc postaraj się tak zorganizować życie, żeby
        pracowali jak najwydajniej i nie narzekali. Bo jak się postawią, to będziesz
        miał jak w USA: studencki bilet 75$. W życiu nie będzie stać takich
        krótkomyślących konsumentów kultury jak ty na to, żeby wyłożyć 300-400zł na
        bilet do teatru.

        Życzę miłej lektury.

        > Ech, słodka idiotko..

        Wierz mi, oprócz świata książek istineje też ten realny! I gdybyś się nie
        zamknął w tym pierwszym, to nie było by czego się obawiać! Teraz boisz się, że
        podobne inicjatywy zrujnujątwój świat? I słusznie! ;) Jak naprzeciw człowieka,
        który tylko umie czytać książki stanie ten, co nie tylko czyta, ale i liczy
        pieniądze, to jak sądzisz, kto będzie decydował o kształcie kultury?
    • Gość: ktoś, kto lubi ort Re: Kto w końcu zmodernizuje polski język? IP: *.elblag.dialog.net.pl 09.09.04, 00:00
      wiesz, cały czas dokonują się zmiany w języku polskim. Sęk w tym, że gdyby nie
      owe "pułapki" językowe, typu "wołu", nie byłoby wiadomo, jakie jest życie
      języka polskiego, jakie koleje losu dane słowa przechodziły, skąd pochodzą,
      itp. Ja optuję za zachowaniem norm ortograficznych, gdyż: ich opanowanie nie
      przychodzi z trudem osobie regularnie czytającej książki (od dzieciństwa),
      zastanawianie się nad użyciem ó czy u rozwija intelekt (zmusza do główkowania,
      jakie były losy danego słowa), poza tym odróżnia od nieuków. Nie chcę w tym
      momencie obrażać dyslektyków oraz różnych innych dys-, ale kiedy ja chodziłam
      do podstawówki, więcej osób czytało i mniej robiło błędy. Na to zawsze jest
      rada - pisać, pisać, i jeszcze raz pisać "trudne" słowa, po 100, 200 i więcej
      razy. Przepraszam bardzo, ale "ałtobós" świadczy o niskim poziomie osoby, która
      tak pisze (bo inteligentna, która zna pochodzenie wyrazu, na pewno tak nie
      napisze;), nie mówię tu o osobie z rzeczywistym problemem dysleksji).
      Aha, gdybyś zobaczył, co wypisują polskie dzieci w zeszytach...to, co słyszą,
      piszą. Powód? Brak nawyku czytania.
      • johnny_p I tak i nie 09.09.04, 08:34
        Sa rozne podejscia do sprawy.
        Pisownia hiszpanskiego jest praktycznie fonetyczna, zdaje sie, ze kiedys ja
        uproszczono. Z drugiej strony czytalem kiedys oswiadczenie jakiegos waznego
        Francuza, ze francuska pisownia NIGDY nie bedzie fonetyczna, a sa tam takie
        rzeczy, jak:
        eau -> o
        beaucoup -> boku
        qu'est-ce que c'est -> keskese
        Ciekawe ze tak sie zaczyna pisac w SMSach ;-)
        Ale do dzis Francuzi daja w TV dyktanda z Bernardem Pivot jako glowna atrakcje
        niedzielnego wieczoru.

        Dalej: wazniejszy jest dla mnie sens niz ortografia, zwlaszcza ze "ksztalceni"
        sa w stanie produkowac cale tomy poprawnego ortograficznie i syntaktycznie
        belkotu.

        I jeszcze: Pisarze z wyobraznia czesto sa na bakier z ortografia, czytalem to
        np. o Herbercie. Moze ortografia jest przetwarzana przez "urzednicza" czesc
        mozgu.

        A w ogole to kryterium ksztalcony-nieuk jest tylko jednym z wielu, a wsrod
        Polakow czesto dyskwalifikuje sie kogos mowiac "coooo, teeeego nie wiesz???"
        Oczywiscie w kregach tych nieznajomoscia zasady dzialania tranzystora mozna sie
        z duma obnosic.

        Oczywiscie ja tam, panie, wole ortograficznie (mam nadzieje, ze niczego nie
        palnalem), ale jestem przeciw jej fetyszyzowaniu.
        • Gość: LMB Re: I tak i nie IP: *.icpnet.pl 09.09.04, 10:04
          > Sa rozne podejscia do sprawy.
          > Pisownia hiszpanskiego jest praktycznie fonetyczna, zdaje sie, ze kiedys ja
          > uproszczono. Z drugiej strony czytalem kiedys oswiadczenie jakiegos waznego
          > Francuza, ze francuska pisownia NIGDY nie bedzie fonetyczna,

          Francuzi pakują spore pieniądze w promocję języka. Efekt: 3% studentów uczy się
          francuskiego. Chyba między innymi dzięki temu podejściu.

          A polski _jest_ fonetyczny. Zresztą chodziło mi nie tylko o ortografię, ale
          również, może w mniejszym stopniu, o gramatykę.

          > Ciekawe ze tak sie zaczyna pisac w SMSach ;-)

          ka7 (casette)

          > I jeszcze: Pisarze z wyobraznia czesto sa na bakier z ortografia, czytalem to
          > np. o Herbercie. Moze ortografia jest przetwarzana przez "urzednicza" czesc
          > mozgu.

          Chyba tak. Mam umysł bardziej ścisły, nigdy nie miałem z tym problemu w szkole.
          Znamienne, że teraz zaczynam się zastanawiać - czyli cała ta nauka poszła w las.

          > A w ogole to kryterium ksztalcony-nieuk jest tylko jednym z wielu, a wsrod
          > Polakow czesto dyskwalifikuje sie kogos mowiac "coooo, teeeego nie wiesz???"
          > Oczywiscie w kregach tych nieznajomoscia zasady dzialania tranzystora mozna
          > sie z duma obnosic.

          Niestety, u nas obowiązuje dyktat humanistów, kultura lwowsko-krakowska. Ale to
          już inny wątek.

          > Oczywiscie ja tam, panie, wole ortograficznie (mam nadzieje, ze niczego nie
          > palnalem), ale jestem przeciw jej fetyszyzowaniu.

          Zdecydowanie, jeśli zdarzy mi się pomyłka, to jej nie banalizuję, ale nie
          robiętragedii jeśli klient lub pracownik zrobi błąd. Treść jest zachowana = jest
          dobrze.
          • johnny_p K7 09.09.04, 14:05
            Gość portalu: LMB napisał(a):
            > ka7 (casette)

            Dokladnie mowiac K7 = ka-sept = cassette

            Ja tez mam watpliwosci, jak daleko nalezy isc, bo fajnie jest czytac cos
            porzadnie i starannie napisanego, ale zdecydowanie jestem przeciw
            wartosciowaniu ludzi na podstawie znajomosci ortografii. Mozna klasyfikowac: z
            tym pogadam o ksiazkach, z tym o pilce, a z tym samochodach. Ale traktowanie
            ortografii jako PODSTAWOWEGO kryterium wartosciowania uwazam za pewna
            bezczelnosc. Hrabianki tez pogardzaly sluzacymi, lecz sluzace musialy byc
            bystrzejsze i umialy do tego ugotowac. Oczywiscie nie mowily tak
            elegancko "och" i "ach". A potem przyszla rewolucja.

            Tu w Szwajcarii jest daleko posunieta tolerancja (w porownaniu z Niemcami, nie
            wspominajac o Austrii), bo kraj jest wielojezyczny, ma 15% obcokrajowcow,
            pisany niemiecki jest jezykiem obcym (w stosunku do ojczystego/matczynego
            dialektu), wiec w nie za waznym tekscie nikt nie robi ceregieli z powodu
            ortografii, wazny jest przekaz. Jezeli elektryk robi plan instalacji, to od
            ortografii wazniejsze jest, by zero nie bylo zwarte z faza.
            Gazety i ksiazki to oczywiscie co innego.

            W niemieckim w ogole jest chaos, bo wprowadzaja reforme, sa nowe slowniki, a
            pare waznych pism w Niemczech sie obrazilo i pisze po staremu. Literatura
            oprocz absolutnie najnowszej jest oczywiscie pisana wedlug dotychczasowych
            regul. Ciekawe, czy planuja wydanie Manna "po nowemu". A dzieci maja metlik
            albo olewaja.
            • Gość: LMB Re: K7 IP: *.icpnet.pl 10.09.04, 12:42
              > Dokladnie mowiac K7 = ka-sept = cassette

              Poważnie? ;)

              Byle te skróty nie przedostały się do ofiecjalnego języka. W "Mrs Doubtfire"
              naśmiewali się z tego - "swf w/kids sks swm w/BMW" (single white female with
              children seeks a single white male with BMW".

              > Ja tez mam watpliwosci, jak daleko nalezy isc, bo fajnie jest czytac cos
              > porzadnie i starannie napisanego, ale zdecydowanie jestem przeciw
              > wartosciowaniu ludzi na podstawie znajomosci ortografii.

              Ale czy w Polsce właśnie tak nie jest?

              > Jezeli elektryk robi plan instalacji, to od
              > ortografii wazniejsze jest, by zero nie bylo zwarte z faza.
              > Gazety i ksiazki to oczywiscie co innego.

              OK, zgadzam się w 100%, a teraz przejdź się po całym forum i policz bluzgaczy,
              którzy przeciwko takiemu podejściu protestują.

              > W niemieckim w ogole jest chaos, bo wprowadzaja reforme, sa nowe slowniki, a
              > pare waznych pism w Niemczech sie obrazilo i pisze po staremu.

              To mnie zastanawia. Czyżby mit "prawowitego Miemca" padł totalnie?

              > Ciekawe, czy planuja wydanie Manna "po nowemu". A dzieci maja metlik
              > albo olewaja.

              A sama zmiana jest IMHO prosta i logoiczna. Już zdążyłem przyzwyczaić się do
              "dass". Zmiana spowrotem byłaby krok w tył.

              Ale oczym my w ogóle mówimy, w naszym zacofanym państwie nie będzie zmian.
              Pozostało nam podyskutować sobie jak jest w Helwecji.
      • Gość: LMB Re: Kto w końcu zmodernizuje polski język? IP: *.icpnet.pl 09.09.04, 09:54
        > wiesz, cały czas dokonują się zmiany w języku polskim. Sęk w tym, że gdyby nie
        > owe "pułapki" językowe, typu "wołu", nie byłoby wiadomo, jakie jest życie
        > języka polskiego, jakie koleje losu dane słowa przechodziły, skąd pochodzą,

        Zaiste istotna informacja. Szczególnie dla kierowcy autobusu.

        > Ja optuję za zachowaniem norm ortograficznych, gdyż: ich opanowanie nie
        > przychodzi z trudem osobie regularnie czytającej książki (od dzieciństwa),

        No właśnie, kolejna segregacja. A co z tymi, którzy nie czytają książek -
        rozumiem, że masz ich w niskim poważaniu.

        > zastanawianie się nad użyciem ó czy u rozwija intelekt (zmusza do główkowania,
        > jakie były losy danego słowa),

        Zupełnie zbędna wiedza.

        > Na to zawsze jest rada - pisać, pisać, i jeszcze raz pisać "trudne" słowa,
        > po 100, 200 i więcej razy.

        Widać niezbyt dosadnie napisałem to w poprzednim poście. Język nie jest warty
        takiego wysyłku, tym bardziej polski. Twoje sugestie psania po 100, 200razy to
        nawet nie żart, to kuriozum. Człowiek, który może mieć problemy z opanowaniem
        zawodu ma pisać 100 razy "autobus"? Wytłumacz mu po co. Wytłumacz mi jakimi
        argumentami przekonasz go do tego.

        > Aha, gdybyś zobaczył, co wypisują polskie dzieci w zeszytach...to, co słyszą,
        > piszą. Powód? Brak nawyku czytania.

        Rozwiązanie? Skoro nie czytają i nie będą czytać, bo uznają to za zbędne w
        porównaniu z wysiłkiem, to należy dostosować język do ich poziomu. Za dużo
        kosztuje męczenie ludzi, którym i tak to nie będzie potrzebne.
        • Gość: ktoś..i tak dalej Re: Kto w końcu zmodernizuje polski język? IP: *.elblag.dialog.net.pl 09.09.04, 23:48
          wiesz, żartujesz chyba. Rozumiem, że nie należysz do osób czytających, nie
          segreguję ludzi, ale akurat osoby, które czytają książki, są zadziwiająco
          sprawne umysłowo i raczej nie miewają problemów z: gramatyką, ortografią,
          prawidłowym wysławianiem się. Nie jestem ortograficzną tyranką i rozumiem, że
          ludzie miewają niekiedy trudności, ale twoje argumenty, wybacz, są poniżej
          wszelkiej krytyki. Zwłaszcza, kiedy postulujesz zrównanie poziomu z tymi,
          którzy go zaniżają. Czy nie wiesz, że jeśli tak się stanie, nikt już w tym
          kraju nie będzie myślał? Pewnie podobne zdanie masz na temat telewizji - niech
          lecą tylko te programy, które większość ludzi chce oglądać, co?
          Język, twoim zdaniem, nie jest wart takiego zachodu? A dlaczego? Bo do
          porozumiewania się wystarczają ci 3 - 4 słowa na krzyż? Czy to usiłujesz
          zasugerować? A nie sądzisz, że inni mogą mieć odmienne zdanie?
          • Gość: LMB Re: Kto w końcu zmodernizuje polski język? IP: *.icpnet.pl 10.09.04, 13:10
            > wiesz, żartujesz chyba. Rozumiem, że nie należysz do osób czytających

            Oczywście, że rozumiesz, bo łatwiej ci bluzgać. A co gdybym powiedział że jest
            odwortnie? Nie pojmiesz tego.

            > osoby, które czytają książki, są zadziwiająco
            > sprawne umysłowo i raczej nie miewają problemów z: gramatyką, ortografią

            No właśnie... skoro osoby czytające są sprawne umysłowo, to widzę paradoks.
            Wygląda na to, że wraz z czytaniem książek obniża się Twoja sprawność logiczna.
            Zakładasz, że nie czytam książek - to pokaż mi moje błędy. Lub też odwrotnie,
            jeśli nie zrobiłem błędów, to zapewne czytam książki. A powyżej zakładasz, że
            nie czytam. Gdzie tu logika? Może za dużo Marqueza czytasz? (z całym szacunkiem
            dla niego i jego kokainy).

            Wiesz, wolę zachować logikę i nie pisać dwóch sprzecznych rzeczy w kilku liniach.

            > Nie jestem ortograficzną tyranką i rozumiem, że
            > ludzie miewają niekiedy trudności, ale twoje argumenty, wybacz, są poniżej
            > wszelkiej krytyki.

            Zamiast twierdzeń - proszę o argumenty! Mówisz, że moje argumenty są poniżej
            krytyki, proszę Cię wyciągnij każdy po kolei i opisz co masz przeciwko.

            > Pewnie podobne zdanie masz na temat telewizji - niech
            > lecą tylko te programy, które większość ludzi chce oglądać, co?

            Problem telewizji nie dotyczy mnie zupełnie. Oglądam TV na koszt brytyjskiego
            podatnika i mam świety spokój.

            > Język, twoim zdaniem, nie jest wart takiego zachodu?

            Tak sądzę. Oczywiście mówię o tłumie, ogóle. Swoje podejście zachowuję dla
            siebie. Czy będę mówił dobrze po polsku - to zależy też od samego języka. Jesteś
            w stanie zrozumieć, że polski może być zbyt mało atrakcyjny, żeby się go uczyć?
            Pojmiesz, że są osoby mające wybór języka komunikacji? Odchodzę od tego
            komputera i posługuję się zupełnie innym językiem. To, że moje dzieci mówią po
            polsku wynika z ich lenistwa. Wcale polskiego nie promowałem. Właśnie między
            innymi z powodu jego stosunkowej bezużyteczności.

            > A dlaczego? Bo do porozumiewania się wystarczają ci 3 - 4 słowa na krzyż?

            A czy na to wygląda? Rozumiem, że brak Ci argumentów (bo ich nie umieszczasz -
            są tylko same założenia), ale czy nie możesz się choć trochę wysilić i spróbować
            zrozumieć moje argumenty? Najprostszy jest jeden: na Twoją kulturę pracują
            ludzie, którzy zazwyczaj mają problemu z ortografią i gramatyką. Większość z
            nich nie zdaje sobie sprawy ile dopłacają do Twojej Wyborczej (a dopłacają 15%
            wartości, ale zakładam, że zrozumienie zasad VATu przekracza Twoje możliwości ;)
            ), do Twojej książki dopłacają 22%, a do opery jeszcze więcej.

            (Nieco OT) Rusz mózgiem i zastanów się co zrobić, żeby zachować status quo w
            kulturą. Bo jak "pewne środowiska" zorientują się, że ich robisz w balona, to
            zechcą wprowadzić zasady powodne bo tych, które panują w USA: prywatne, nie
            państwowe sponsorstwo sztuki. I wtedy będziesz chodzić do opery na to, co lubi
            Pani Kulczykowa. Życzę mlego wieczoru!
            • Gość: ktoś Re: Kto w końcu zmodernizuje polski język? IP: *.elblag.dialog.net.pl 10.09.04, 23:50
              widzę, że rozmowa z tobą nie ma żadnego sensu. Widać, lubisz się pokłócić.
              Potrafisz tylko prowokować - język polski bezużyteczny, ha, ha. Jeśli Wyborcza
              ci nie odpowiada, nie wchodź na forum GW, a jeśli nie odpowiada ci specyfika
              języka polskiego, to się nim nie posługuj.Aha, gdzie moje "bluzgi", hę? Jeśliś
              taki logiczny, wskaż, gdzie nabluzgałam.
              Ale najlepiej nie sil się na odpowiedź. Wcale mnie ona nie obchodzi.
              • Gość: LMB Re: Kto w końcu zmodernizuje polski język? IP: *.icpnet.pl 11.09.04, 09:31
                > Potrafisz tylko prowokować - język polski bezużyteczny, ha, ha.

                Przepraszam za przesadę, poprawiam się: jest mało użyteczny. Zastanówmy się...
                40 mln ludzi w Europie mówi po polsku. Jakieś 100 po niemiecku. Angielski trudno
                dodać do tej statystyki, pewnie obok Wielkiej Brytanii i Irlandii, należałoby
                dodać 95% populacji Niderlandów i Szwecji.

                Gdzie ty wydzisz prowokację? Widziałeś kiedykolwiek te dane? Nawet jeśli nie, to
                sam liczyć nie umiesz?

                > Jeśli Wyborcza ci nie odpowiada, nie wchodź na forum GW

                ?? A to konkretnie na jaki temat?

                > Aha, gdzie moje "bluzgi", hę?

                Nie chce mi się cofać do poprzedniegopostu, ale zapytam inaczej, gdzie twoje
                argumenty?

                > Ale najlepiej nie sil się na odpowiedź. Wcale mnie ona nie obchodzi.

                Żal mi ciebie. Wygląda na to, że twoja tożsamość narodowa opiera się (głównie?)
                na języku. Płytka ta tożsamość.
                • Gość: ktoś Re: Kto w końcu zmodernizuje polski język? IP: *.elblag.dialog.net.pl 11.09.04, 23:46
                  Bełkot i nic poza tym. Lepiej wyłącz komputer, zamiast cytować w nieskończoność
                  moje zdania, których nawet nie potrafisz poprawnie zinterpretować. Nikt nie
                  narzuca nikomu języka polskiego, ale jeśli ci coś w nim przeszkadza i nie
                  możesz sobie dać z nim rady - po kiego groma go używasz i najeżdżasz na coś,
                  czego pojąć nie możesz? Nie chodzi ci o dyskusję, choć takiej się spodziewałam
                  po twojej pierwszej wypowiedzi, tylko o zwyczajną pyskówkę, a w dodatku
                  chrzanisz bzdury. Szkoda klawiatury na odpowiedzi takim, jak ty.
    • amused.to.death Re: Kto w końcu zmodernizuje polski język? 09.09.04, 14:30
      > I nie, nie mam zupełnie problemów z pisownią
      > angielską - tam są standardy.

      tak?
      • Gość: LMB gdzie treść? IP: *.icpnet.pl 10.09.04, 13:11
        > > I nie, nie mam zupełnie problemów z pisownią
        > > angielską - tam są standardy.
        >
        > tak?

        Przepraszam, czy treść jest w podpisie? Bo nie mogę jej dojrzeć.
    • Gość: ala i as Re: Kto w końcu zmodernizuje polski język? IP: *.citysat.com.pl / *.citysat.com.pl 09.09.04, 17:59
      Nusz w brzuchu/bżuhu/bżuchu.Już taki pomysł był w początkach XX w. Zamiast
      rozbudowanych słowników ortograficznych musiałyby się pojawić rozbudowane
      słownikijęzyka polskiego, by wyjaśniać wszelakie niuanse językowe. Wtedy by
      trwał spór o zakres znaczeniowy użytych wyrazów. Cóż, jesteśmy kłótliwym
      narodem i cenimy sobie zdobyte umiejętności.Lepiej zlikwidować język mówiony i
      zastąpić go migowym.
      • Gość: LMB Re: Kto w końcu zmodernizuje polski język? IP: *.icpnet.pl 10.09.04, 13:23
        > Nusz w brzuchu/bżuhu/bżuchu. Już taki pomysł był w początkach XX w. Zamiast
        > rozbudowanych słowników ortograficznych musiałyby się pojawić rozbudowane
        > słownikijęzyka polskiego, by wyjaśniać wszelakie niuanse językowe.

        Celne spostrzeżenie, bo czyta się rozpoznając kształt i długość wyrazów, ale...
        nie chodzi mi o wprowadzenie anarchii w ortografię! Po prostu zastanawia mnie
        dlaczego przykłada się do tego taką wagę! Jeśli ktoś pisze coś sensownie i jest
        bluzgany przez inną osobę na forum, przy akompaniamencie innych, to jest to
        nieco chore.

        Wracając do sedna sprawy: nie chodzi mi o uproaszczanie "rz" i "ż" - może nie na
        razie, ale o sprawy tak idiotyczne jak "wołu" czy "poszedłem/poszłam". Proszę,
        znajdź mi nowoczesny język, w którym czas przeszły odmienia się przez płeć osoby
        (czy jak to się nazywa w gramatyce - gender), w dodatku tak idiotycznie jak
        wspomniane "poszłam". I ten wół - co on ma takiego w sobie, że nikt jeszcze nie
        poprawił tej idiotycznej odmiany! Czy ktokolwiek z was od razu zorientuje się,
        że błędny jest zapis "wołowi"? Jeśli tak, to znaczy że marnujesz czas na bzdety ;)

        Co do czasu przeszłego czasowników, wstyd że nawet rosyjski jest łatwiejszy od
        polskiego. O ile pamętam, odmienia się przez płeć, ale tylko w liczbie
        pojedynczej, ale za to nie odmienia się przez osoby: my poszli, wy poszli, oni
        poszli. Straszne to musi być dla polskiego ucha...

        > Lepiej zlikwidować język mówiony i zastąpić go migowym.

        Zadziwiające, jak szybko przechodzisz z rozsądnych argumentów na styl kościelnej
        przesady.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka