ichtiolog
09.03.05, 06:51
JESTEM, WIĘC PISZĘ
Katyń w Europie
Parlament Europejski odmówił uczczenia minutą milczenia pamięci ofiar zbrodni katyńskiej. Parlament ma rację. Nie ma takiej potrzeby. Przecież Europa czci ofiary Katynia całkowitym milczeniem już od kilkudziesięciu lat. Jedna minuta więcej byłaby doprawdy przesadą. Zresztą możemy mieć pewność, że milczenie będzie trwało. Będzie milczał Parlament Europejski, Komisja Europejska, Rada Europy i wszystkie inne europejskie instytucje i instancje moralne. Uroczyste milczenie będzie trwało aż do skutku, to znaczy aż do chwili, w której i my, Polacy, zamilkniemy w tej sprawie, dostosowując się do obowiązujących norm politycznego realizmu.
Szef parlamentu Joseph Borrell wyjaśnił przy okazji polskim deputowanym, że "każdego dnia przypada jakaś tragiczna rocznica, ponieważ Europa była podzielona przez konflikty, w których zginęły miliony obywateli". Taka jest pamięć, na której budujemy wspólną Europę. Buchalteryjna. Ofiar w Katyniu było za mało, zaledwie kilkanaście tysięcy. Były to ofiary jednego z licznych konfliktów Ribbentrop - Mołotow. Historia szczerzy się do nas w europejskim uśmiechu.
Przy okazji warto chyba wyjaśnić sprawę tak oburzającego Polaków przyszłego pomnika czterech zwycięskich armii. Sowieckiej, amerykańskiej, brytyjskiej i francuskiej. Nie można wszystkiego, jak Katynia, zrzucać na Rosjan. Przypuszczam, że zamawiając pomnik, władze rosyjskie sięgnęły do źródeł historycznych, żeby dokładnie dowiedzieć się, kto i w jakim stopniu przyczynił się do zwycięstwa nad Hitlerem. No i musieli natrafić na artykuły z prasy brytyjskiej czasu wojny.
Na teksty "Observera" nazywające armię polską na Zachodzie operetką, na "Economista" określającego ją jako bandę chuliganów albo "Daily Workera" piszącego, że polskie wojsko jest czymś w rodzaju hitlerowskiego SS. "The Times" był bardziej salonowy w słownictwie, ale nie różnił się w treści.
Ta armia podlegała rządowi emigracyjnemu, o którym niektórzy posłowie Izby Gmin wyrażali się "świnie faszystowskie". Także w związku ze stanowiskiem tego rządu wobec Katynia. To, że w oczach całej prasy brytyjskiej i znacznej części elity politycznej Polacy byli reakcjonistami i chorobliwymi antysemitami, jest oczywiste.
Jakże więc Rosjanie mogą stawiać, i to w Moskwie, pomnik żołnierzom, którzy według wiarygodnych, historycznych źródeł brytyjskich służyli w bandzie chuligańskich i antysemickich esesmanów? Nie, Rosjanie takiej prowokacji wobec postępowej Europy nie mogli się dopuścić. •
MACIEJ RYBIŃSKI