Gość: janso
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
20.10.03, 15:28
zgadzam sie, ze brakuje literatury spolecznie zaangazowanej, ale
zastanawiam sie tez, czy istnieje dla niej odbiorca. nie wierze,
ze 70 tys. ludzi kupilo maslowska, bo ona cos krytykuje. mysle
ze raczej dlatego, ze byla zareklamowana przez "wysokie
obciachy" i inne podobne pisemka kolorowe (nota bene te same, z
ktorych wylewa sie polakierowana, zapakowana w szeleszczacy
papierek tekturowa pseudo-rzeczywistosc...)
jest tez inny aspekt tej sprawy: zeby byc przeciw nie trzeba
koniecznie byc expressis verbis kontra, mozna tez byc
poza, "robic swoje", jak napisal piotrek marecki
we "frustracji". w tym sensie "kreacyjna" postawa autorow
zgromadzonych wokol "ha!art" jest rodzajem walki z obowiazujacym
systemem. w najblizszym numerze "ha!" bedzie artykul jeana
baudrillarda, ktory mowi miedzy innymi o tym.