Dodaj do ulubionych

Nil jak Maciek Chełmicki

17.04.09, 01:47
Ideolog Sobolewski rzuca hasło "Trzeba wymyślić dla kina
historycznego nową formułę".
Wierny starej linii "GW" wybielania komunistów publicysta
snuje przypuszczenia o UB - ekach: "Mogło im się nawet wydawać,
że wyrządzają swoim ofiarom przysługę (...).
Obserwuj wątek
    • desole Ale bzdury 17.04.09, 05:49
      W systemie stalinowskiego komunizmu przyznanie się do
      nieistniejących win nie oznaczało uratowania życia.
      W latach 30. iluś czołowych bolszewików przyznało się do
      niepopełnionych rzeczy, a następnie zostało zabitych.
      Pan Sobolewski nie zna się na tym, o czym pisze.
    • desole Bierut był prostakiem ? 17.04.09, 06:24
      Bierut był doświadczonym funkcjonariuszem KPP, przeszkolonym
      w Moskwie w zakresie m. in. pracy wywiadowczej i sabotażowej.
    • desole Różański: myślimy podobnie 17.04.09, 07:18
      Panie Sobolewski, Różański był fanatycznym komunistą.
      Sugerowanie, że fanatyczni stalinowcy myśleli podobnie, jak
      niekomuniści, jest bez sensu.
    • Gość: ina Nil jak Maciek Chełmicki IP: *.chello.pl 17.04.09, 12:23
      desole, Panu Sobolewskiemu chodziło o nadzieję, że po przyznaniu sie
      do nieistniejących win uratuje sie życie...Kłania sie nauka czytania
      ze zrozumieniem i elementarna wiedza z psychologi a może jeszcze
      historia...
    • Gość: pipi Nil jak Maciek Chełmicki IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 17.04.09, 16:02
      Nieumiejetnosc czytania ze zrozumieniem klania sie takze, kiedy desole pisze, ze
      TSob sugeruje, że fanatyczni stalinowcy myśleli podobnie, jak
      niekomuniści. Pisze tylko, ze Rozanski chce to wmowic Nilowi.

      A jesli chodzi o Bieruta, to przeszkolenie w zakresie pracy wywiadowczej nie
      czyni z nikogo wyrafinowanego czlowieka. Nie mowiac o tym, ze tu desole tez
      pokazuje, ze nie potrafi czytac ze zrozumieniem. W recenzji jest napisane tylko,
      ze Bierut jest przedstawiony jako prostak - nikt niczego nie sugeruje odnosnie
      tego, jaki byl w rzeczywistosci.
    • no_violence Proszę nie przypisywać własnej ciemnoty innym 17.04.09, 22:06
      Sobolewski napisał o ubekach: "Mogło im się nawet wydawać,
      że wyrządzają swoim ofiarom przysługę, usiłując z nich wydusić
      przyznanie się do niepopełnionej winy, bo tym samym uratują ich
      przed wyrokiem śmierci"
      O Bierucie napisał: "wreszcie do biurka Bieruta (...), prostaka
      ustawionego w roli ojca narodu, który, stękając jak zmęczony
      robociarz, podpisuje papiery z wyrokami."
    • no_violence cd. 17.04.09, 22:51
      Nieprawdą jest, że Sobolewski napisał, iż Różański chce wmówić
      Fieldorfowi, że myślą podobnie. Kontekstem jest tu zdanie. w którym
      Sobolewski daje do zrozumienia, że może komuniści czynili zło pod
      przymusem ( ile było w tym wiary, a ile przymusu).
    • Gość: pipi Nil jak Maciek Chełmicki IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 17.04.09, 23:02
      To ty przypisujesz swoja ciemnote innym.

      Jesli Sobolewski pisze "wreszcie do biurka Bieruta (...), prostaka ustawionego w
      roli ojca narodu, który, stękając jak zmęczony robociarz, podpisuje papiery z
      wyrokami" (powtarzam za toba), to pisze DOKLADNIE o tym, jak to jest
      przedstawione w filmie, a nie o tym, co sam mysli o Bierucie (ty z pewnoscia
      uwazasz, ze Sobolewski znal sie z Bierutem osobiscie i tak go zapamietal).

      Jesli natomiast chodzi o tego esbeka, to ja ustosunkowuje sie wylacznie do tego,
      co napisal desole, czyli "Sugerowanie, że fanatyczni stalinowcy myśleli
      podobnie, jak niekomuniści, jest bez sensu." Otoz Sobolewski pisze rozne rzeczy,
      z ktorymi mozna sie nie zgadzac (na przyklad, ze esbek, zmuszajac do przyznania
      sie do niepopelnionej winy, myslal, ze robi komus przysluge - to ja tez uwazam
      ze bez sensu), ale akurat nie to (nie sugeruje, ze komunisci mysleli jak
      niekomunisci). Rzecz w tym, ze jesli sie kogos atakuje, to powinno sie uzywac
      SENSOWNYCH argumentow, a argumenty desole byly wszystkie bez wyjatku na zasadzie
      "wyobrazam sobie, ze autor to mial na mysli" - nie maily zadnego uzasadnienia w
      tekscie o "Generale Nilu" Sobolewskiego.
    • Gość: pipi cd. IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 17.04.09, 23:23
      A jesli chodzi o wmawianie/nie wmawianie Fieldorfowi, ze mysla podobnie - tu
      moge sie z toba zgodzic - rzeczywiscie Sobolewski sugeruje cos (to
      rzeczywiscie wynika z umieszczenia tego cytatu z filmu w tym ostatnim zdaniu),
      ale nie to, ze mysla podobnie, tylko ze esbek w swoim wlasnym mniemaniu mysli
      podobnie do Fieldorfa (czyli ze niekoniecznie jest fanatykiem, a raczej kims,
      kto uwaza swoje zajecie za uzasadnione moralnie). Tyle, ze to i tak ma sie do
      tego, co napisal desole jak piesc do nosa.
    • Gość: TAK Nil jak Maciek Chełmicki IP: *.chello.pl 18.04.09, 20:16
      W scenariuszu miała być scena jak Generał pozytywnie mówi o poecie Czesławie
      Miłoszu . Taka chęć nawiązania do politycznej poprawności naszych czasów.
      Na protesty rodziny tą scenę zdjęto , bo to by uwłaczało czci Generałowi.
      Fieldorfowie znali Miłosza z czasów wileńskich przed wojną i zawsze uważali go
      za komunistę. Po wojnie jako atasz komunistów potwierdził tylko ich o nim opinię.
    • Gość: Nick Gościnny Nil jak Maciek Chełmicki IP: *.era.pl 20.04.09, 09:23
      Film Ryszarda Bugajskiego o generale „Nilu” Fieldorfie jest skandaliczny.
      Jednostronny w natrętnie narzucanych widzowi ocenach, jątrzący i antysemicki.

      Trudno zrozumieć, jakim sposobem w półtora roku po zdecydowanym odrzuceniu przez
      społeczeństwo dekomunizacyjnych szaleństw Kaczyńskich pozwolono, aby za
      publiczne pieniądze powstał film tak głęboko pisowski, propagujący wersję
      historii rodem z cuchnących archiwów IPN.

      Tym bardziej to bolesne, że zmarnowano szansę na dzieło wielkie – na dzieło,
      które zamiast dzielić Polaków, łączyłoby by ich. Zabrakło Bugajskiemu
      scenarzysty na miarę Stefana Chwina, który pokazałby współczesnemu widzowi, że
      każdy z nas mógł znaleźć się na miejscu Różańskiego, Radkiewicza czy Bieruta,
      każdy z nas mógł wydać wyrok na Fieldorfa i wyrywać paznokcie świadkom z jego
      procesu. Reżyser bez powodzenia usiłuje teraz zatrzeć złe wrażenie, opowiadając
      „Gazecie Wyborczej” jakoby przesłaniem jego filmu ma być iż „to my, Polacy,
      zabiliśmy Fieldorfa” − co jest słuszne i równie oczywiste, jak polska
      odpowiedzialność za Katyń albo wypadki na Wołyniu, ale, niestety, tego
      deklarowanego przesłania zupełnie w filmie nie widać. Przeciwnie, w sposób
      zupełnie skandaliczny eksponuje reżyser żydowskie pochodzenie prokurator
      oskarżającej generała oraz sędziów. W stereotypowy, komiksowy sposób przedstawia
      też Rosjan (oczywiście wiecznie pijanych), których groteskowe mowy, kierowane do
      dygnitarzy PRL podkreślać mają wasalny stosunek władzy ludowej wobec NKWD i jej
      rzekome wyalienowanie ze „zdrowego”, polskiego społeczeństwa, reprezentowanego w
      filmie przez nieznośnie ubrązowionych AK-owców, głoszących, że „Żydzi wykańczają
      polskich patriotów”.

      Widz, który chciałby czerpać z „dzieła” Bugajskiego wiedzę o PRL nie dowie się,
      że było to jedyne państwo polskie, jakie w owych warunkach historycznych mogło
      powstać, nie zrozumie, na czym polegał fenomen władzy ludowej, która, mimo
      oczywistych niedostatków demokracji, spełniła jednak aspiracje szerokich mas
      społeczeństwa, umożliwiając masowy awans dzieciom robotniczym i chłopskim. Nie
      zrozumie tym bardziej procesu dorastania peerelowskich elit do demokratyzacji i
      transformacji ustrojowej. A przecież temat dawał na to szansę. Zamiast kończyć
      opowieść śmiercią „Nila”, co słabo się dramaturgicznie tłumaczy, należało
      centralnym jej punktem uczynić proces rehabilitacyjny w marcu 1989 roku. Aż
      prosiło się o wprowadzenie do filmu postaci zabiegającego o tę rehabilitację
      opozycjonisty − dziecka któregoś ze stalinowskich prokuratorów lub sędziów,
      który przez marzec 1968, działalność opozycyjną w KOR i podziemnych pismach
      dochodzi do Okrągłego Stołu, zarazem rewidując swe młodzieńcze zauroczenie
      marzeniem o świecie bez klas i rasowej nienawiści, jak i pozostając mu jednak
      wierny − i odkupując w ten sposób stalinowskie zaangażowanie swych rodziców.
      Proszę, oto był wielki temat na arcydzieło o polskich losach. Niestety, do
      realizacji filmu zabrali się ludzie o zbyt ciasnych horyzontach.

      Zamiast wyważonego, obiektywnego sądu mamy tu czarno białą, agresywną
      emocjonalnie propagandę i hagiografię Armii Krajowej. No i, rzecz, nad którą nie
      sposób przejść do porządku dziennego − film, którego akcja rozgrywa się na
      ziemiach polskich podczas II wojny światowej i zaraz po niej, a w którym w ogóle
      nie ma słowa o zagładzie Żydów! Bugajski najwyraźniej chce przekonać swych
      widzów, iż holocaustu w ogóle nie było, względnie, że było to wydarzenie
      nieistotne, mniej ważne, niż potyczki polskich nacjonalistów z Niemcami i
      represje, jakie ich potem spotykały! A to znaczy, że wysłanie tego
      patriotycznego zakalca na jakikolwiek pokaz zagraniczny skończyć się musi
      zrozumiałym skandalem i kompromitacją naszego kraju.

      Fakt, że ten niepotrzebny, szkodliwy, a w kwestii Zagłady wręcz negacjonistyczny
      film w ogóle powstał, jest wielkim skandalem i trzeba się stanowczo domagać, by
      premier i Minister Kultury wyciągnęli za jego powstanie surowe konsekwencje
      wobec IPN.
      • Gość: gość Re: Nil jak Maciek Chełmicki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.09, 19:56
        Dlaczego film o Fieldorfie ma opowiadać o Holocauście? Z jakiego
        powodu?
        "Dekomunizacyjne szaleństwa" - lepiej późno niż wcale. Trzeba było
        przeprowadzic dekomunizację w 1989, atmosfera teraz byłaby lepsza.
        Tak, Polacy zabili Nila. Są za to odpowiedzialni.
        Co jest skandalicznego w mówieniu o tym, ze to Zydzi skazali Nila?
        To są fakty.
        To skandal, że wciąż jest tyle ignorancji........
      • Gość: andi Re: Nil jak Maciek Chełmicki IP: *.oswiecim.vectranet.pl 24.11.09, 22:59
        no nie ja chyba śnie....brak słów na Twój post....tu jest forum a nie dział propagandowy jedynej słusznej partii...
    • Gość: Andrzej Nil jak Maciek Chełmicki IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.04.09, 16:40
      Temat żydokomuny na reszczie dojrzał do oglądania go
    • martinedenn Nil jak Maciek Chełmicki????? 28.04.09, 19:10
      recenzja tak napisana zeby mogla ja przetrawic Gazeta, obronczyni
      ubekow. a tu jeszczcze stefan michnik w tle sie gdzies czai.
      nieporozumieniem jest stawianie nila w jednej lini z bohaterem
      andrzejewskiego, ktory przedstawil falszywy swiat. to nie byla
      grecka tragedia lecz wojna domowa zdrajcow i resztki patriotow,
      ktorzy jeszcze mieli sile walczyc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka