Dodaj do ulubionych

Państwo Złodziejskiego Prawa

12.02.04, 09:37
www.gazetaprawna.pl/dzialy/6.html?numer=1139&dok=1139.6.3.2.1.1.0.1.htm
Nowelizacja prawa karnego skarbowego. Ratowanie budżetu kosztem podatnika.

Zamiast usprawniać funkcjonowanie aparatu skarbowego, tak by poprawiła się
ściągalność podatków, rząd szuka ratunku, podnosząc wysokość kar za
przestępstwa i wykroczenia skarbowe. Argumentuje to tym, że dzięki temu
zwiększą się wpływy budżetowe. Efekt taki trudno jednak będzie uzyskać.
Szybciej doczekamy się kolejnych upadających firm.

Już dziś jest tak, że nawet za jednodniowe spóźnienie ze złożeniem deklaracji
czy z wpłatą podatku możemy zostać ukarani stosunkowo wysokimi, jak na
polskie standardy, grzywnami. Za cięższe przewinienia kodeks karny skarbowy
przewiduje też karę pozbawienia wolności. Wydawać by się mogło, że już dziś
prawo karne skarbowe jest wyjątkowo restrykcyjne. Okazuje się jednak, że nic
bardziej mylnego. Projekt nowelizacji kodeksu, nad którym trwają obecnie
prace w Sejmie, przewiduje dalsze, znaczne zaostrzenie kar (o projekcie
pisaliśmy w „GP” z 26 stycznia i z 9 lutego br.). Górną granicę kary
pozbawienia wolności rząd proponuje podnieść do 6 lat (dziś są to 3 lata), a
przy karze nadzwyczajnie obostrzonej do lat 10 (dziś 5 lat). W Sejmie padła
nawet propozycja wprowadzenia zakazu prowadzenia działalności gospodarczej
podatnikowi, któremu narastają zaległości podatkowe. Trudno uznać, by
propozycje takie miały coś wspólnego z modnym jeszcze niedawno hasłem „przede
wszystkim przedsiębiorczość”. Nie brak też głosów ze strony niezależnych
ekspertów, że już dziś władza aparatu skarbowego sięga o wiele za daleko, zaś
nowelizacja kodeksu karnego skarbowego z przyczyn podawanych przez rząd nie
jest wcale potrzebna.

Opinia: Julia Pitera prezes Zarządu Transparency International Polska.
Zaostrzanie kar w stosunku do obywatela jest dodatkowym tworzeniem poczucia
zagrożenia dla niego i dla jego działalności rynkowej. Już w tej chwili
aparat skarbowy ma duże uprawnienia. Właściwie może wszystko i to na własną
rękę. Z prawidłowością działań urzędników skarbowych bywa różnie, nierzadko
są one wręcz korupcyjne. Nie uporządkowano jeszcze odpowiedzialności
urzędników skarbowych, a zaczyna się czyścić system od strony podatnika,
który i tak jest zawsze ofiarą w walce z urzędem. Jak długo się nie
uporządkuje tej sfery od strony funkcjonowania państwa, tak długo zaostrzanie
kar w stosunku do podatnika jest zwykłym udowadnianiem, że to państwo jest
górą.


Tak się tylko zastanawiam... zwiększanie wymiaru kar do 6 lat kicia jest
ekonomicznie nieuzasadnione, no bo wtedy taki "przestępca" jak np. Kluska
będzie o 3 lata dłużej na utrzymaniu państwa niż obecnie...
Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest po prostu tzw. czapa czyli radykalne
rozwiązania podobne do stosowanych np. w Chinach.
Najlepiej żeby czapa działała w dwie strony - tz. urzędas który podejmie złą
decyzję też był taką samą karą zagrożony.
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: Państwo Złodziejskiego Prawa 12.02.04, 10:46
      franzmaurer napisał:

      > Tak się tylko zastanawiam... zwiększanie wymiaru kar do 6 lat kicia jest
      > ekonomicznie nieuzasadnione, no bo wtedy taki "przestępca" jak np. Kluska
      > będzie o 3 lata dłużej na utrzymaniu państwa niż obecnie...
      > Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest po prostu tzw. czapa czyli radykalne
      > rozwiązania podobne do stosowanych np. w Chinach.
      > Najlepiej żeby czapa działała w dwie strony - tz. urzędas który podejmie złą
      > decyzję też był taką samą karą zagrożony.


      Eeee... nie. Urzednik ma na utrzymaniu rodzine! Nie mozna go tak pozbawiac
      zycia! To przeciez powazny, szanowany i pozyteczny obywatel. Nie to co karany
      przedsiebiorca. Ten jest na pewno zlodziejem i oszustem wiec nie dosc, ze
      trzeba wprowadzic kare smierci dla niego, ale rowniez dla calej jego rodziny. W
      koncu zyja z owocow jego przestepstw i malwersacji, i nic nie robia, zeby
      zmienic ten stan rzeczy - tez sa winni!

      Naszemu SEJMOWI trzeba tylk zostawic decyzje do ktorego pokolenia bedzie sie
      rodziny przedsiebiorcow wybijac. W "uprzyjemnianiu" zycia przedsiebiorcom sa
      ekspertami.
    • klip-klap brawo SN 28.02.04, 01:27
      Skoro powstał taki wątek,to tu bede starał się umieszczać dotyczące prawa kąski.
      Tym razem coś optymistycznego, brawo SN!

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040228/prawo/prawo_a_5.html
      "Stawki do negocjacji

      Notariusz może określać wynagrodzenie znacznie niższe niż maksymalne ustalone w
      taksie notarialnej. Może też dokonywać, ku wygodzie stron, czynności poza swą
      kancelarią. Pozwala na to ustawa z 1991 r. - Prawo o notariacie. Organy tej
      korporacji nie mogą wprowadzać generalnych ograniczeń w tym względzie.

      Takie wnioski płyną z wyroku Sądu Najwyższego z 26 lutego 2004 r. uchylającego
      uchwałę Rady Izby Notarialnej w Poznaniu."

      A to fragment ich kodeksu etycznego

      § 26 Nieuczciwa konkurencja przejawia się w szczególności w:

      2.przyciąganiu klientów poprzez zaproponowanie niższego wynagrodzenia, co jest
      szczególnie rażącym przypadkiem nieuczciwej konkurencji

      www.krn.org.pl/dokumenty/kezw.html
    • przycinek.usa Obywatel Hatka 28.02.04, 04:33
      Przeczytajcie to. Koniecznie. To bardzo dlugie wystapienie.
      Link podrzucil ktos na forum Kraj, a ja jedynie przeklejam.
      Musze przyznac, ze cale wystapienie jest istotnie bardzo dobre.
      Jezeli w LPR jest wiecej takich Hatkow, to zamierzam zrewidowac swoje poglady
      na te partie.

      Przeczytalem CALE to wystapienie i jestem zupelnie zaskoczony.
      Nie spodziewalem sie, ze takimi sprawami zajmuja sie poslowie na sejm.
      Trzymam kciuki za pana Hatke i polecam goraco te lekture. Jest to oczywiscie
      typowa sprawa dotyczaca typowych machlojek aparatu wladzy, jednak jest
      nietypowe to, ze dotyka posla na sejm. Wyglada na to, ze zupelnie niewinnego.

      Ten link prowadzi do strony Hatki:

      www.sejm.gov.pl/poslowie/posel4/117.htm
      Trzeba kliknac w "Wypowiedzi", a nastepnie wybrac
      "68 2 18-02-2004 10 Sprawozdanie Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich w
      sprawie wniosku przedłożonego przez prokuratora generalnego o wyrażenie przez
      Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności
      karnej posła Witolda Hatki (druk nr 2391)."

      I to wszystko. Ponizej doklejam komentarz internauty z forum Kraj.
      • przycinek.usa Re: Obywatel Hatka 28.02.04, 04:33
        Te halucynacje rządzą nami od 1945 roku!
        Autor: Gość: Alina IP: 216.233.74.*
        Data: 27.02.2004 04:32 + dodaj do ulubionych wątków

        + odpowiedz na list

        + odpowiedz cytując

        --------------------------------------------------------------------------------
        Poseł Witold Hatka z Ligi Polskich Rodzin wystąpił w Sejmie w środę
        18.02.2004 ok. godz. 15.30 w związku ze „Sprawozdaniem Komisji Regulaminowej
        i Spraw Poselskich w sprawie wniosku przedłożonego przez prokuratora
        generalnego o wyrażenie przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zgody na
        pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Witolda Hatki (druk nr 2391)”

        Tekst wystąpienia jest dostępny na stronie posła Hatki , w „wypowiedziach”

        www.sejm.gov.pl/poslowie/posel4/117.htm

        Miałam okazję oglądać bezpośrednią transmisję tego wystąpienia. Zrobiło na
        mnie piorunujące wrażenie. Było to niesamowite wystąpienie człowieka
        zdesperowanego, o którym ja nic złego nie słyszałam. Nie było w tym
        wystąpieniu krokodylich łez, ani rozdzierania upierzenia na piersiach
        posłanki Beger w Rejtanowskim geście.

        Jeśli wszystkie zawarte w jego wystąpieniu oskarżenia są prawdziwe to nasze
        państwo powinno się od czwartku walić.

        Tymczasem najciekawsze nastąpiło już w pierwszych popołudniowych
        wiadomościach. Nastąpiło, czyli nie nastąpiło, bo żadna z telewizji nie
        pisnęła słowa o pośle Hatce ani nawet o tym, że taka niby święta partia LPR
        ma posła malwersanta, w sprawie którego prokurator zażądał od Sejmu uchylenia
        immunitetu!

        Warto spokojnie przeczytać ten tekst, zapisać go sobie ku pamięci!

        Jest niedziela i nic. Nie udało mi się w żadnych mediach usłyszeć o pośle
        Hatce! Nikt ze znajomych nie słyszał o takim wystąpieniu.

        Tak więc jakby ktoś miał jeszcze jakieś złudzenia co do niezależności mediów
        publicznych i prywatnych w Polsce to polecam przypadek W. Hatki.

        Mamy media „KURWIKOWE”!

        Bo gdy Renata Beger i inni posłowie „Samoobrony” (coraz bardziej jest to
        samoobrona komuchów) dawali pokaz własnej bezczelności i prostactwa,
        wyreżyserowanego przez speców od wizerunku,
        wszystkie „dzienniki”, „wiadomości”, „fakty” i „informacje” powtarzały to co
        pół godziny. A „kurwikom” nie było końca przez tydzień.

        Gdy wielkimi konkretami rzuca z trybuny sejmowej poseł Hatka – panuje
        śmiertelna cisza!

        Nie ma też oświadczeń o antysemityźmie, oskarżeń o oszczerstwa, nie ma nic.

        Nikt nie jest oburzony! Marszałek Sejmu Borowski nie jest obrażony! Nie ma
        sugestii o niepoczytalności, ani narkotykach!

        Nie było Hatki?

        Mieliśmy halucynacje ..... Te halucynacje rządzą nami od 1945 roku!

        I wysysają całkiem rzeczywistą krew – podatki już ok. 80% od wszystkiego!

        Alina


      • heimer Re: Obywatel Hatka 01.03.04, 11:05
        Do strony w wypwiedziami nie moge wejsc.
        Ale wzruszylo mnie do lez cos innego:
        Polsel Ligi Polski RODZIN jest stanu wolnego. hehehehehheheheh
        Kolejny tez: Zdzislaw Jankowski - stan wolny.
        Naprawde fachowcy od RODZIN. wink))))))
        • przycinek.usa Re: Obywatel Hatka 02.03.04, 19:31
          Nie smiej sie chlopie. Lepiej probuj dalej. Jak sobie nie poradzisz z tym to
          posle ci plik worda z caloscia tekstu. Bo oczywiscie wsadzilem do archiwum.

          Ten gosc, Hatko, jest naprawde dobry. Bez emocji, przyznaje, ze ma wspaniale
          mozliwosci oratorskie, tresc tez jest warta przeczytania.

          Po prostu ludzie rzucili sie na to przemowienie.
      • vico1 Re: Obywatel Hatka 02.03.04, 22:46
        Mocne. Kraj Bermanow, Stolzmanow i Szechterow...smutne, ale prawdziwe.
    • przycinek.usa Zobaczylem to w wydaniu glownym i sadze, ze: 01.03.04, 04:07
      Jest to warte wklejenia wlasnie w ten watek.
      Tytul Franza o Panstwie zlodziejskiego prawa jest jak najbardziej na miejscu.

      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1938971.html
      "Od maja podatek za rolne zapasy"
      Krystyna Naszkowska 01-03-2004, ostatnia aktualizacja 29-02-2004 17:54

      Rząd chce opodatkować nadmierne zapasy produktów rolnych. Grozi nam wzrost cen
      żywności, bezrobocia, wyższa inflacja i upadek wielu firm - przestrzegają
      przedsiębiorcy z branży rolno-spożywczej

      Jeśli 30 kwietnia 2004 roku przedsiębiorca będzie miał w magazynach za dużo
      masła, zboża, mąki czy cukru, to po naszym wejściu do Unii będzie musiał
      zapłacić karę: za każdą tonę nadmiernego zapasu - tyle, ile będzie wynosiło cło
      na ten produkt w Unii 1 maja 2004. Tak wynika z rządowego projektu ustawy o
      opodatkowaniu nadmiernych zapasów produktów rolnych, do którego
      dotarła "Gazeta".

      Ustawa jest po to, by po akcesji na rynek Unii nie wpłynęły masowo tańsze
      towary z nowych krajów. Unia broniła się tak już przy poprzednim rozszerzeniu.
      Tyle że wówczas na czarnej liście zapasów były jedynie trzy produkty; teraz
      jest ich ponad 200. Najmocniej nowa ustawa uderzy w rynek zbóż i pasz.

      - Rozumiem Unię, która jest wyczulona na nadmierne zapasy, ale dochodzimy do
      absurdu. Rynek ma się sam bronić, mamy przecież ograniczać regulacje prawne, a
      nie wprowadzić nowe. To nie jest dobra droga - mówi prof. Jerzy Wilkin,
      ekonomista z UW specjalizujący się w tematyce integracyjnej.

      Jeśli ustawa przejdzie w parlamencie, to każdy przedsiębiorca musi sam policzyć
      i do 30 czerwca wysłać do Agencji Rynku Rolnego dokładny raport: ( ile czego
      miał w magazynie 30 kwietnia tego roku, a ile w poprzednich trzech latach (
      jaki był import i eksport każdego miesiąca ostatniego roku ( jak zmieniły się
      moce produkcyjne jego zakładu itd.

      Jeśli w tym roku będzie miał więcej o 10 proc., niż wynosiła średnia z lat
      poprzednich - zapłaci karę. A kary są wysokie: za tonę "nadmiernej" pszenicy -
      95 euro; jęczmienia - 93 euro; kukurydzy - 36 euro; żyta - 30 euro; za kilogram
      tuszki kurczaka - 1,08 euro.

      Kary może otrzymać każdy posiadacz np. 100 ton pszenicy, a nie tylko
      potencjalny "spekulant", który będzie chciał ją sprzedać na rynki unijne. Taką
      samą karę zapłaci piekarz, który na jesieni kupił nieco tańszą mąkę (a kupił na
      zapas, bo dobrze wiedział, że na wiosnę będzie drogo w roku nieurodzaju), jak i
      handlowiec, który chce ją w maju rzucić na rynek Unii.

      Karę za nadmierne zapasy pszenicy zapłaci młynarz, nawet jeśli w sumie ma w
      magazynie mniej zboża niż w ostatnich latach, bo twórcy ustawy nie liczą całego
      zboża, tylko dzielą je na rodzaje.

      Ustawa przeraziła praktycznie wszystkich przedsiębiorców, ale naprawdę groźne
      konsekwencje będzie miało opodatkowanie zapasów zbóż.

      Zdaniem Bogdana Judzińskiego, prezesa Polskiej Izby Zbożowo-Paszowej, ustawa
      wywoła na rynku zbóż niewyobrażalny zamęt i doprowadzi do drastycznego wzrostu
      cen żywności: mąki, pieczywa, makaronów, a poprzez wzrost cen pasz - także
      mięsa drobiowego i wieprzowiny. A w konsekwencji spowoduje upadek wielu
      przedsiębiorstw przetwórczych, które przegrają od razu na starcie z zachodnią
      konkurencją po otwarciu granic.

      Co ciekawe, wcale nie łagodniej jej skutki widzą sami autorzy ustawy. W
      uzasadnieniu piszą o przewidywanych spadkach rentowności przedsiębiorstw i
      związanym z tym spadkiem zatrudnienia, mniejszych wpływach z podatków, a także
      o wzroście inflacji. Z drugiej strony przyznają, że do budżetu wpłyną dodatkowe
      pieniądze - to kary, jakie zapłacą przedsiębiorcy za zgromadzone zapasy.

      Na rynku już widać skutki ustawy, chociaż jeszcze jej nie ma. Importerzy - mimo
      że mogą teraz sprowadzać bezcłowe, a więc tańsze, zboże spoza Unii - wcale tego
      nie robią. Boją się, że nie zdążą go sprzedać. Jeden z większych importerów
      powiedział nam, że kupiony już w Ameryce statek z kukurydzą, który płynął do
      Polski, "przekierunkował" do innego kraju. Co prawda, straci przez to kaucję w
      wysokości 10 euro od tony, jaką musiał wpłacić, ale nie będzie płacił 36 euro
      za tonę, jeśli jej nie sprzeda do 1 maja (tyle wynosi kara za kukurydzę).

      Firmy w kraju ścigają się: kto komu szybciej sprzeda, byle ani ziarno w
      magazynie nie zostało.

      W efekcie - jak mówi Jacek Szczepaniak z firmy Toepfer, jednego z większych
      importerów zbóż - "wejdziemy do Unii z pustymi magazynami, a po 1 maja
      zaczniemy sprowadzać zboże z Unii, tylko znacznie drożej, bo innego źródła
      dostaw już nie będzie". Teraz tona pszenicy kosztuje na giełdach krajowych ok.
      720 zł; z Unii po doliczeniu kosztów transportu będzie to 850-900 zł. A to
      oznacza droższą mąkę pieczywo, makarony i droższe pasze, a więc i mięso.

      Jakie będą kary i jaka liczba producentów zostanie nimi objęta - na razie nie
      wiadomo. Wiadomo, że na pewno w skórę dostaną producenci kukurydzy, bo jej
      krajowa produkcja bardzo wzrosła w ciągu ostatnich trzech lat. Z danych izby
      zbożowej wynika, że różnica w magazynach (nie licząc importu) między majem tego
      roku a średnią z lat poprzednich będzie warta ponad 100 mln zł. Te pieniądze
      wpłacą producenci pasz, którzy kupili na jesieni kukurydzę od rolników.

      - Nie rozumiemy i nie akceptujemy tego, co nam nasz rząd i Unia szykują. To są
      kary za zaradność i przedsiębiorczość, bo dobra firma przetwórcza zawsze ma
      zapasy - mówi Andrzej Warnel, prezes Golpaszu, firmy produkującej pasze.

      Przedsiębiorcy podejrzewają, że rząd świadomie wprowadza tak restrykcyjną
      ustawę, chociaż Bruksela daje możliwość jej złagodzenia i powołania się na
      szczególne okoliczności, np. nieurodzaj zbóż. A to dlatego, że zgodnie z
      decyzją Komisji Europejskiej kary pieniężne za nadmierne zapasy mają trafić do
      budżetu krajowego. Jeśli jednak rząd uzna, że nie ma u nas nadmiernych zapasów,
      Bruksela może dokonać własnych obliczeń i wtedy ukarać budżet krajowy,
      obciążając go karą pieniężną.
    • przycinek.usa Komentarz znaleziony na Interia.pl 01.03.04, 04:59
      "Co tam podwójny podatek...... Jak zarabiasz, płacisz podatek dochodowy i
      wielki haracz na ZUS (2 podatek), jak zarobione pieniążki wpłacisz na konto
      zapłacisz podatek od odsetek, jak wydasz na cokolwiek zapłacisz VAT, akcyzę i
      poniekąd ukryty w cenie podatek dochodowy handlowców, jak już będziesz stary
      będą ci zabierać podatek od renty czy emerytury, którą już wcześniej raz
      opodatkowano gdyś zarabiał i płacił ZUS. Niedajboże byś zachorował - bo
      zapłacisz ... wiadomo, z czegoś "wolne zawody" muszą zapłacić swój podatek. Na
      koniec wypłacą ci zasiłek pogrzebowy byś kupując trumnę i inne akcesoria
      odprowadził święty VAT i podatek dochodowy od zysku grabarza. AMEN." - Rysiek
    • przycinek.usa Re: Państwo Złodziejskiego Prawa 01.03.04, 05:12
      "GP": Będzie ciężko?
      27.02.2004 09:10

      Kilkaset tysięcy osób może zasilić, pod koniec br., armię bezrobotnych w Polsce
      w wyniku zapowiadanego przez rząd w ramach tzw. planu Hausnera podwyższenia
      wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne dla osób prowadzących działalność
      gospodarczą - uważa "Gazeta Prawna".

      Według dziennika, wielu przedsiębiorców będzie musiało zlikwidować działalność.

      Obecnie osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą płacą na konto ZUS do
      677 zł. Po zmianach osoby o miesięcznych dochodach 2-2,7 tys. zł zapłacą około
      1015 zł, a o dochodach przekraczających 2,7 tys. zł - 1353 zł - podaje gazeta.

      Dziennik pisze, że konieczność zarobienia dodatkowych 300 czy 600 zł
      miesięcznie to dla większości przedsiębiorców ciężar nie do udźwignięcia. Już
      teraz, mając dochody nawet w wysokości 3 tys. zł miesięcznie, nie mają oni
      środków na rozwój firmy, bo wszelkie wydatki inwestycyjne trzeba finansować z
      dochodu po opodatkowaniu. Z powodu niskich dochodów nie mogą też liczyć na
      kredyty, a dodatkowe obciążenie tę niską zdolność kredytową obniży jeszcze
      bardziej - twierdzi "GP".
      • franzmaurer Re: Państwo Złodziejskiego Prawa 01.03.04, 08:35
        Można tylko żałować że duży odsetek Polaków dał się ogłupić przez
        tzw. 'niezależne media' i 'publiczną telewizję'... wszędzie znalazł się czas i
        miejsce dla Bogusia Wołoszańskiego, Edytę Górniak i innych bajtloków którzy
        nagle i niespodziewanie zorientowali się że są 'europejczykami', jakby
        wcześniej o tym nie wiedzieli...

        Nigdzie nie znalazło się miejsce na kilka zdań dotyczacych tego co oznaczać
        może dla Kowalskiego wspólna polityka rolna albo dążenie złodziejskiej 'grupy
        trzymającej władzę' w Brukseli do równania podatków i opodatkowywania
        wszystkiego co się rusza...

        Można mieć tylko nadzieję że "Polak potrafi" i da sobie radę nie dać się do
        końca okraść tylko za to że potrafi być zaradny, wyprodukować parę ton zboża
        albo wyhodować kilka świnek...
    • przycinek.usa ZATKALO MNIE. 02.03.04, 01:05
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1941590.html
      moj komentarz tu:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=11105501&a=11105947
      NIE DO WIARY. COS NIEPRAWDOPODOBNEGO. CO MIESIAC SLD COS PRYWATYZUJE.
      Moze tym razem za te prywatyzacje ktos w koncu beknie????
      • krzysztofsf Wolne Miasto Czestochowa sie zrobi 02.03.04, 01:27
        i bedzie ok, zgodne z prawem.
        Pociagniemy jeszcze korytarz do Kijowa i bedzie calkiem eksterytorialnie i
        zgodnie z prawem unijnym.
        Tak przy okazji wegrzy zaoferowali obrazonym ukraincom, ze moga zamiast Polski
        byc ich reprezentantem w ue (obecnie my jestesmy, cokolwiek to by oznaczalo)

        Odnosnie prywatyzacji, to oczekuje na nastepny etap, czyli nadania lacznie z
        chlopami i robotnikami panszczznianymi, dozywotnio bez prawa negocjacji
        wynagrodzenia przypisanymi do zakladu. "Huta Bolko i 800 dusz dla koncernu
        XYZ" - jak to bedzie pieknie brzmialosmile

      • robisc Re: ZATKALO MNIE. 02.03.04, 19:15
        Piasałem o tym w wątku o Hindusach. Sprawa z prywatyzacją Huty Czestochowa jest
        dziwna również z powodu monopolizacji rynku przez Hindusów. na rynku sali
        dzieją sie w Polsce nieasamowite rzeczy. Ceny rosną niemal z dnia na dzień.
        Jesczę raz podtrzymuję tezę, że Hindusi dali wikesząłapówkę niż Ukraińcy.
        • franzmaurer Re: ZATKALO MNIE. 03.03.04, 11:26
          robisc napisał:

          > Jesczę raz podtrzymuję tezę, że Hindusi dali wikesząłapówkę niż Ukraińcy.

          Moze nie wszyscy czytali:
          newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=8948 - jak sie komus
          nie chce czytac całości to proponuję przejść na stronę 4 gdzie jest od razu na
          początku wymieniony Marek Dochnal z Larchmont Capital...

          Może gdyby Ukraińcy lepiej grali w polo od hindusów to interesy z Dochanlem
          szły by im lepiej...

          Swoją drogą ciekawe ile w Polsce jest takich zapomnianych fundacji-pralni
          prowadzonych przez byłych aparatczyków PZPR gdzie tacy różni Dochale ze
          Styrczulami wpłacają 100 tysięcy gotówką...
          • franzmaurer Kurna... jesli to jest ten sam gosc... 03.03.04, 13:22
            Na stronie Larchmont Capital jako udziałowiec jest wymieniony
            Krzysztof M. Popenda:
            ...is a veteran financial adviser and former member of the Polish Parliament.
            He also has been an advisor to numerous members of the Polish national
            government including, the Minister of Environmental Protection and the Minister
            for Internal Affairs.

            znaczy sie były poseł... jak poszukać po sejm.gov.pl to wychodzi że posłował
            w I i II kadencji, w III startował z listy AWS... hmm... w Częstochowie...

            Jak się w sejmowym archiwum znajdzie posła Popende to czytamy sobie:
            Wykształcenie: zasadnicze zawodowe
            Ukończona szkoła: Zespół Szkół Zawodowych, Opole, 1976

            Jeśli były poseł Krzysztof Maciej Popenda to obecny udziałowiec Larchmont
            Capital to wychodzi na to że ten gościu ze skończoną zawodówką działał
            jako "advisor to numerous members of the Polish national government" i obecnie
            maczał paluchy w prywatyzacji Częstochowskich Hut Stali...

            Mrożku wymyśl lepiej... Beger w takim kraju będzie mistrem finansów jak nic sad(
            • robisc Re: Kurna... jesli to jest ten sam gosc... 05.03.04, 06:52
              Dzięki za zwrócenie uwagi. Ostatnio poziom Newsweeka nie zachęca mnie do jego
              kupowania, ale ten temat mnie interesuje.
              • franzmaurer No prosze... 27.09.04, 19:32
                No i zamknęli pana Dochnala na jakiś czas wink
                Ciekawe ilu jeszcze mamy takich 'lobbystów' grających w polo i rozdających
                czerwonej hołocie kluczyki do mercedesów wink))
                • franzmaurer A tak w ogóle... 27.09.04, 19:37
                  A tak w ogóle to wyciągnąłem ten temat na wierzch bo dzisiaj przeczytałem, że
                  niedługo kierując się tylko podejrzeniami bandyci na usługach tego
                  złodzoejskiego państwa będą mogli blokować konta 'do wyjasnienia'...
                  Jaja...
                  • robisc A propos Dochnala 27.09.04, 19:53
                    To usłyszawszy o panu D. w Panoramie, coś mi sie zaczęło kojarzyć, ale nie
                    wiedziałem co. Dopiero Twój post przypomniał mi o sprawie. Swoją drogą
                    prywatyzacja PHS może okazac sie koleja aferą. Ciekawe, co zezna pan D.?
                    • franzmaurer Re: A propos Dochnala 28.09.04, 00:00
                      robisc napisał:

                      > Ciekawe, co zezna pan D.?

                      Pardon, coś mi nie idzie wklejanie dłuuugich url'i crying
                      No więc zalerzy w jakiej sprawie pan Dochnal będzie zeznawał, bo spraw było
                      sporo - małe co nie co tinyurl.com/3qnow
                • robisc Re: No prosze... 27.09.04, 19:38
                  franzmaurer napisał:

                  > No i zamknęli pana Dochnala na jakiś czas wink
                  > Ciekawe ilu jeszcze mamy takich 'lobbystów' grających w polo i rozdających
                  > czerwonej hołocie kluczyki do mercedesów wink))

                  Witam Franz, regularnie nawiedzam Twojego bloga. Można powiedzieć, że jestem
                  Twoim fanem smile, bo stałes sie gwiazda na portalu.
                  Miło, że znowu wpadłeś. Prawdziwy zaszczyt dla PiG smile
                  • franzmaurer Re: No prosze... 27.09.04, 20:43
                    robisc napisał:

                    > Można powiedzieć, że jestem Twoim fanem smile, bo stałes sie gwiazda na portalu.

                    Łomatko, łomatko... mam Fana smile)))!!!!!!
                    Ja gwiazdą??? Zacynam się bać...

                    Zimno się zrobiło - nie chce mi się włóczyć w czasie słoty - chyba będę się
                    dłużej gapił w ten głupi komputer i zrzędził wink
    • robisc Henryk M. 29.09.04, 22:20
      Zaplaciliscie znowu kaucje za przestepce,podatnicy
      Autor: Gość: Informator IP: *.marketscore.com / 170.224.224.*
      Data: 29.09.2004 22:13 + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz na list

      + odpowiedz cytując

      --------------------------------------------------------------------------------
      Wolność za 200 tysięcy

      Środa, 29 września 2004r.

      Henryk M., były minister spraw wewnętrznych, w poniedziałek po południu
      opuścił areszt śledczy w Bydgoszczy. Spędził w nim pięć miesięcy. Zwolnienie
      było możliwe dzięki wpłaceniu przez M. kaucji w wysokości 200 tysięcy złotych.
      Sąd zezwolił na powrót do domu byłemu szefowi MSW i byłemu prezydentowi klubu
      żużlowego GKS Wybrzeże, mimo że wcześniej kilkakrotnie odmawiał zwolnienia M.
      zarówno za kaucją, jak i za poręczeniem znanych osobistości, m.in.
      wiceminister finansów, Elżbiety Suchockiej i senatora prof. Edmunda
      Wittbrodta. Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy nie chciała wypuścić z
      aresztu "Majoneza" (tak był nazywany przez kibiców żużlowych), twierdząc, że
      zachodzi podejrzenie matactwa.
      Były minister przebywał w Areszcie Śledczym w Bydgoszczy od 19 kwietnia 2004
      roku. Prokuratura postawiła mu zarzut wyłudzenia dwóch milionów złotych z
      kasy GKS Wybrzeże, którego był prezesem w latach 1997-2003. Zarzut dotyczy
      lat 1998-2000. Według M., klub był wtedy w najlepszej kondycji finansowej.


      A kim jest Henryk M.
      Majewski, Henryk
      Prezes przeżywającego ogromny kryzys finansowy klubu GKS Wybrzeże Gdańsk. Jest
      politykiem Unii Wolności. W swojej politycznej karierze był między innymi
      ministrem spraw wewnętrznych.

      czat.gazeta.pl/czat/1,48880,704036.html
    • robisc Przypadki sedziego Czajki 04.10.04, 22:29
      Szokujaca lektura

      www.upadloscian.org.pl/
      • robisc Kara? 04.10.04, 22:34
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2312265.html
    • robisc ABW i mafia paliwowa 10.10.04, 12:34
      UOP chronił bossa mafii paliwowej?
      Arkadiusz Grochulski
      FILIP ĆWIK / AGENCJA GAZETA

      w 08-10-2004, ostatnia aktualizacja 08-10-2004 20:22

      Trzęsienie ziemi w ABW spowodował dokumentalny film TVN. Reporterzy stacji
      twierdzą, że oficerowie służb specjalnych delegatury w Szczecinie od lat
      pozostawali na usługach Arkadiusza Grochulskiego, ukrywającego się za granicą
      bossa mafii paliwowej

      Arkadiusz Grochulski to jedyny z trójki szefów spółki paliwowej BGM, któremu
      udało się w lutym 2003 r. uciec przed aresztowaniem za granicę. Jest
      poszukiwany międzynarodowym listem gończym. Mieszka w Hiszpanii. Jeździ
      samochodem na polskich numerach rejestracyjnych wyposażonym w system nawigacji
      satelitarnej. Docierają do niego dziennikarze. Dla polskiego wymiaru
      sprawiedliwości jest jednak nieuchwytny. Grochulski chce przyjechać do Polski i
      zeznawać, ale domaga się wydania tzw. listu żelaznego. W środę wieczorem TVN
      ujawnił zeznania dwóch wspólników Grochulskiego oraz nagrania rozmów z byłym
      oficerem UOP i Grochulskim. Wynika z nich, że szef BGM opłacał wysokich
      funkcjonariuszy UOP, a potem ABW ze Szczecina. W materiale pada nazwisko płk.
      Wiesława Kowalskiego, dyrektora szczecińskiej delegatury ABW. Oficerowie służb
      mieli informować Grochulskiego o prowadzonych przeciwko niemu działaniach,
      dostarczać tajne dokumenty itp. Z relacji TVN wynika, że Grochulski zdołał
      uciec, bo został ostrzeżony przez służby. Ostrzeżono go również wtedy, gdy
      polska policja namierzyła go w Szwajcarii. - Już od pewnego czasu w ABW
      prowadzone jest w sprawie tych informacji postępowanie wewnętrzne. Niczego nie
      przesądzamy - powiedziała "Gazecie" mjr Magdalena Stańczyk, rzecznik Agencji. W
      szczecińskiej delegaturze panuje przygnębienie. Równolegle prokuratura w
      Krakowie, która prowadzi śledztwo paliwowe, bada, w jaki sposób zeznania
      złożone w śledztwie dostały się do telewizji.

      Grochulski nie miał u nas parasola ochronnego

      Adam Zadworny: Dobrze Pan zna Arkadiusza Grochulskiego?

      Płk Wiesław Kowalski, dyrektor szczecińskiej delegatury ABW: Raczej słabo.
      Poznałem go w 1997 r. w hotelu Park na imieninach znajomego. Przyszedł w
      towarzystwie ministra rolnictwa Jacka Janiszewskiego. Grochulski był wtedy
      jednym z największych podatników w tej części Polski, znajomym wpływowych
      polityków.

      A Pan oficerem WSI. Pracownik kierowanej przez Pana delegatury ABW opowiada
      teraz, że w teczce dwóch tajnych agentów UOP, którzy przed kilku laty donosili
      na Grochulskiego, jest mowa o jego kontaktach z człowiekiem z WSI. Chodzi o
      Pana. Jakiego rodzaju był to kontakt?

      - Grochulski nigdy nie był współpracownikiem WSI. Spotkałem się z nim może pięć
      razy. Rozmowy dotyczyły głównie klubu siatkarskiego Piast, w którym grała moja
      córka. Grochulski sponsorował ten klub, ale po miesiącu się wycofał.

      Jan B., były wspólnik Grochulskiego, zeznaje, że ktoś ze służb przekazywał
      Grochulskiemu informacje, a w końcu ostrzegł przed aresztowaniem na początku
      2002 r.

      - Ostatni raz widziałem go w 2000 r.! Ale wierzę, że Grochulski mógł tak mówić
      wspólnikom. On jest szpanerem, przedstawiał się jako osoba ustosunkowana.
      Twierdził też, że go śledzą, a podczas rozmowy ostentacyjnie wyjmował baterię z
      komórki, aby uniemożliwić podsłuch.

      Twierdzi Pan, że nikt go nie ostrzegł przed aresztowaniem?

      - Bardzo możliwe, że został ostrzeżony. Przeciek nie pochodził jednak od nas -
      my nie mieliśmy wiedzy na temat działań krakowskiej prokuratury i CBŚ wobec
      Grochulskiego. On nie miał u nas żadnego parasola ochronnego. Przeciwnie - to
      za mojej kadencji w ABW wszczęto cztery śledztwa związane z jego interesami.

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2331386.html#dalej
    • klip-klap paliwo 23.10.04, 09:53
      "W każdym miejscu na drodze policja może sprawdzić paliwo pojazdu. Jeśli z
      kontrolnej próbki wytrąci się różowoczerwony osad, świadczy to, że jedzie on na
      oleju opałowym.

      Zgodnie z rozporządzeniem ministra spraw wewnętrznych i administracji w sprawie
      szczegółowego trybu kontroli rodzaju paliwa używanego do napędu pojazdów
      mechanicznych kontrolę paliwa może przeprowadzić policjant, wykonując próbę
      kwasową. Inna możliwość to analiza przeprowadzona przez laboratorium, mające
      certyfikat akredytacji w zakresie badań paliw płynnych.

      Próbę kwasową przeprowadza się, dodając próbkę paliwa do naczynia z 18-proc.
      wodnym roztworem kwasu solnego. Trzeba wymieszać tę ciecz, a potem poczekać 10
      minut. Zgodnie z obowiązującą od soboty (23 października) zmianą tego
      rozporządzenia z 7 września (Dz. U. nr 219, poz. 2226) oddzielenie się po takim
      czasie warstwy o zabarwieniu od różowego do czerwonego oznacza, że w baku jest
      paliwo ze znacznikiem do barwienia oleju opałowego (określają go przepisy
      dotyczące podatku akcyzowego).

      Nowy - ogłoszony w załączniku do tej nowelizacji - jest wzór protokołu kontroli.
      Wynika z niego, że kontrolujący policjant będzie musiał umieścić w nim adnotację
      na temat oświadczenia kierującego pojazdem w sprawie miejsca ostatniego
      tankowania albo stwierdzić, że odmówiono mu podania takiej informacji. Ż.S."
      rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041023/prawo/prawo_a_4.html
      • viper39 autostrada do kasy... 25.10.04, 15:07
        jesli mozna wymyslec najbardziej przyjazny korupcji system to chyba w Polsce
        jestesmy blisko tego systemu...
        prowizja za wszystko... czyz w tym nie dorownujemy afryce?

        www.wprost.pl/ar/?O=69075&C=57
    • robisc złoty interes 25.10.04, 22:24
      Z powodu błędów urzędników państwo musi kupić ekskluzywny budynek dla MSZ za 85
      mln złotych
      Biurowiec dla szpiegów
      Ministerstwo Spraw Zagranicznych jest o krok od wydania 85 mln złotych na
      supernowoczesny, prywatny biurowiec, który stoi obok gmachu MSZ i siedziby
      rządu - dowiedziała się "Rz". I to nie dlatego, że resortowi brakuje miejsca.
      Zdaniem urzędników i służb specjalnych trzeba natychmiast przejąć budynek, bo
      inaczej może się on stać lokum dla zagranicznych szpiegów albo terrorystów.
      Kto w ogóle pozwolił na postawienia biurowca, który zagraża bezpieczeństwu
      państwa? Według naszych informacji przez lata urzędnicy miejscy,
      przedstawiciele MSZ i służb specjalnych dopuścili się serii błędów i dziwnych
      zaniechań.

      Ekskluzywny Articom Center, z powierzchniami pod wynajem, wyrósł dosłownie
      kilka kroków od gmachu resortu spraw zagranicznych, ledwie kilkadziesiąt metrów
      od Kancelarii Premiera i miejsca, gdzie na tajnych spotkaniach zbiera się
      Kolegium ds. Służb Specjalnych. Biurowiec jest jednym z najdroższych w stolicy -
      cena jednego metra wynosi tu 14 tysięcy złotych, a całości aż 85 mln złotych.
      Właśnie tyle będziemy musieli na niego wydać z publicznej kasy.

      Skąd w ogóle pomysł kupowania biurowca za bajońską sumę? Zdaniem Agencji
      Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz resortu spraw zagranicznych pozostawanie tego
      budynku w prywatnych rękach spowoduje "realne zagrożenie bezpieczeństwa
      państwa". Chodzi o to, że powierzchnie biurowe, pod przykrywką prywatnych firm,
      mogłyby wynająć obce wywiady albo organizacje terrorystyczne. Wówczas, przy
      obecnym poziomie techniki, niepowołane osoby miałyby okazję bez trudu
      podsłuchiwać to, co dzieje się w Kancelarii Premiera i MSZ. Mogłyby również
      śledzić prace rządowych służb ochrony.

      23 września przedstawiciele MSZ i ABW pojawili się na zamkniętym posiedzeniu
      Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Przekonywali, by posłowie pozytywnie i
      szybko zaopiniowali kupno biurowca, który u zbiegu alei Szucha z ulicą Litewską
      postawił prywatny inwestor. Ale nie poszło im łatwo, bo sprawa do białości
      rozpaliła posłów.

      - Gdzie były służby, kiedy inwestycja była planowana i dochodziła do skutku?
      Teraz panowie to odkryli? - irytował się Jan Łopuszański z Porozumienia
      Polskiego. Wtórowała mu Marta Fogler z Platformy: - Jestem zdziwiona, że
      problem powstaje w momencie, gdy budynek już stoi. Przecież państwo
      wiedzieliście o tej inwestycji.

      Posłanka dała do zrozumienia, że cała sprawa mogła zostać ukartowana. Jak? Tak,
      że inwestor od początku wiedział, że będzie miał pewnego kupca na cały
      biurowiec i wiedział, że tym kupcem będzie państwo.

      Reputację swego resortu próbował ratować dyrektor generalny MSZ w Krzysztof
      Jakubowski. Tłumaczył, że nikt nie konsultował z ministerstwem kwestii
      sprzedaży działki. - Powołano się na formalny stan rzeczy, iż między gmachem
      MSZ a terenem, na którym powstał budynek, jest 1,5-metrowy chodnik miejski. W
      związku z tym uznano, że nie ma sąsiedztwa. MSZ dowiedział się o sprzedaży po
      fakcie. Według prawników zostały naruszone procedury. Ówczesny zarząd dzielnicy
      powinien był, biorąc pod uwagę bliskość budynku rządowego, skonsultować tę
      sprawę - mówił Jakubowski. Dodał, że teraz właściciel budynku wręcz straszy
      resort, iż niebawem zacznie wynajmować biura w Articom Center.

      Dyrektor Jakubowski wytoczył jeszcze jeden argument za kupnem budynku. Otóż w
      domu po drugiej stronie ulicy Litewskiej mieszkania zajmują przedstawiciele
      Federacji Rosyjskiej. - Budynek, o którego zakupie mówimy, mógłby stanowić
      barierę między "delikatnym" budynkiem na rogu Szucha i Litewskiej (to ten
      zasiedlony przez Rosjan - przyp. red.) a dotychczasowym budynkiem MSZ, gdzie są
      zlokalizowane ważne pomieszczenia, między innymi tajna kancelaria NATO.
      Planujemy umieszczenie w nowym budynku tych departamentów, które nie
      są "delikatne" i gdzie ryzyko wycieku istotnych informacji jest bardzo małe
      albo nie istnieje - tłumaczył dyrektor generalny w MSZ.

      Inny przedstawiciel MSZ, podsekretarz stanu Jakub Wolski, w iście dramatycznych
      słowach apelował do posłów, by poparli pomysł odkupienia biurowca: - Jeżeli
      właściciel wynajmie powierzchnie biurowe i nie sprzeda nam budynku, potem go
      nie odzyskamy.

      Jacek Mąka, wiceszef ABW, nie pozostawiał posłom żadnych złudzeń. Mówił, że
      przy wysublimowanej technice z Articom Center będzie można penetrować telefony
      i sprzęt komputerowy w MSZ i Kancelarii Premiera.

      Bezradny jak MSZ

      Jak to w ogóle możliwe, że pod nosem MSZ i Kancelarii Premiera wyrósł dom,
      który zagraża bezpieczeństwu państwa i za który podatnicy muszą teraz zapłacić
      85 mln złotych? Do kogą trafią pieniądze i czy możliwe, że cała sprawa została
      ukartowana?

      Takie podejrzenia są uprawnione, bo zachowania urzędników miejskich,
      przedstawicieli MSZ i służb specjalnych są zadziwiające. Oto, kilka przykładów.

      Na tajnym posiedzeniu w Sejmie dyrektor Jakubowski z MSZ przekonywał posłów, że
      użytkownikiem działki i właścicielem biurowca jest inwestor niemiecki. To nie
      do końca prawda. W zawiązanej tylko w celu realizacji tej inwestycji spółce
      Litewska Development większość udziałów (ponad 52 procent) ma znany doradca
      podatkowy Janusz Marciniuk.

      Doktor Marciniuk do lata 2004 roku był członkiem Katedry Prawa Międzynarodowego
      SGH, w której zasiadał wspólnie z Józefem Oleksym, a także Andrzejem Całusem i
      Markiem Szmelterem. Dwaj ostatni z wymienionych są wspólnikami znanej i
      kojarzonej z SLD kancelarii prawnej Kratiuk, Całus, Szmelter (powiązanej z inną
      znaną kancelarią tych samych osób - KNS, której założycielami byli Kratiuk,
      Szmelter i Ireneusz Nawrocki). Marciniuk związany jest ze środowiskiem byłych
      absolwentów SGPiS, nazwanego kiedyś pokoleniem 84. Partnerem Marciniuka w
      inwestycji są rzeczywiście Niemcy, reprezentujący spółkę Tele-Ring
      International GmbH. Mają jednak niewiele ponad 47 procent udziałów.

      Na tym samym zamkniętym posiedzeniu Komisji Spraw Zagranicznych posłów
      wprowadzał w błąd również Jan Truszczyński, wiceminister spraw zagranicznych. -
      Informację, że zostało wydane pozwolenie na budowę, minister spraw
      zagranicznych uzyskał kilka dni po objęciu funkcji w październiku 2001. W
      pierwszym rzędzie zostały podjęte wszelkie starania, aby podważyć ową decyzję -
      mówił minister Truszczyński, broniąc obecnego kierownictwa resortu. Problem w
      tym, że to nieprawda. Pozwolenie na budowę nie zostało wydane przed
      październikiem 2001, jak uważa Jan Truszczyński, ale dokładnie 29 maja 2002 r.,
      czyli siedem miesięcy po objęciu urzędu przez Włodzimierza Cimoszewicza. -
      Jeżeli dziwne Stowarzyszenie Przyjazne Miasto jest w stanie zablokować w
      Warszawie każdą inwestycję na każdym etapie, to dlaczego MSZ nie zrobiło tego
      wcześniej? - dziwiła się posłanka Marta Fogler.

      W tym kontekście ciekawie brzmią zapewnienia wiceszefa ABW Jacka Mąki z tego
      samego posiedzenia Komisji Spraw Zagranicznych. Stwierdził on, iż tajne służby
      już od czerwca 2001 r. wydawały negatywne opinie na temat wystawienia Articom
      Center u zbiegu Szucha i Litewskiej. Oznacza to, że służby były całkowicie
      nieskuteczne, bo w maju 2002 r. burmistrz gminy Centrum wydał pozwolenie na
      budowę.

      Opinia o nieskuteczności służb w tej sprawie jest i tak dla nich stosunkowo
      korzystna, bo są możliwe też inne, znacznie dalej idące.

      Winny? Miejski chodnik

      Tak się składa, że w kluczowych dla tej sprawy momentach dyrektorem dzielnicy
      Warszawa Śródmieście był mąż Marty Fogler, Piotr. To on, a także jego zastępca
      z SLD Tadeusz Miętus podpisali się 19 marca 2002 r. pod aktem notarialnym,
      oddającym Litewskiej Development drugą część działki przy Szucha. Ta decyzja
      umożliwiła rozpoczęcie inwestycji, a podjęta była, jeśli wierzyć
      przedstawicielom MSZ i ABW, przy kanonadzie rządowych protestów. Publiczny
      grunt (0,1070 ha) w trybie bezprzetargowym Litewska Development otrzymała za
      nieco pona
      • robisc Re: złoty interes cd 25.10.04, 22:25
        Winny? Miejski chodnik

        Tak się składa, że w kluczowych dla tej sprawy momentach dyrektorem dzielnicy
        Warszawa Śródmieście był mąż Marty Fogler, Piotr. To on, a także jego zastępca
        z SLD Tadeusz Miętus podpisali się 19 marca 2002 r. pod aktem notarialnym,
        oddającym Litewskiej Development drugą część działki przy Szucha. Ta decyzja
        umożliwiła rozpoczęcie inwestycji, a podjęta była, jeśli wierzyć
        przedstawicielom MSZ i ABW, przy kanonadzie rządowych protestów. Publiczny
        grunt (0,1070 ha) w trybie bezprzetargowym Litewska Development otrzymała za
        nieco ponad 2,6 mln złotych. Nasuwają się pytania, dlaczego do tej transakcji w
        ogóle doszło, skoro MSZ i służby specjalne (jak dziś deklarują) były przeciw?
        Dlaczego MSZ nie kupiło wtedy tej działki?

        Pierwszą część parceli, pod budowę biurowca, doktor Marciniuk i jego niemieccy
        partnerzy kupili już w lutym 2001 roku od firmy Echo Investment (która
        wcześniej odkupiła ją od spadkobierców dawnych właścicieli). Władze miejskie
        nie skorzystały wówczas z prawa pierwokupu działki.

        Piotr Fogler zapewnia dziś, że kwestią inwestycji faktycznie zajmował się
        Tadeusz Miętus z SLD. Ten jednak twierdzi, że nie pamięta aktywności MSZ w
        całej sprawie. - Nie wykazali żadnego zainteresowania. Nie było żadnych
        protestów z ich strony. Nikt u mnie nie interweniował - zaklina się były
        urzędnik.

        Miętus, jak wszyscy bohaterowie tej historii, nie do końca ma rację. Nie do
        końca ma rację, gdy mówi, że MSZ nie wykazywał żadnego zainteresowania sprawą
        kłopotliwego biurowca. W 2002 roku dyrektor generalny służby zagranicznej w MSZ
        zwracał się do miejskich urzędników, aby uznali resort za stronę (jako
        bezpośredniego sąsiada) w postępowaniu dotyczącym kontrowersyjnej inwestycji.
        Odmówił nie kto inny jak... Tadeusz Miętus. Powód? Sąsiedztwa nie ma, bo między
        parcelą Litewskiej Development a gmachem MSZ jest... półtorametrowy chodnik
        miejski.

        Na całej sprawie najlepiej wyjdzie inwestor, któremu w szybkim czasie zwróci
        się z nawiązką kosztowna budowa. Narzekać nie powinni również urzędnicy, którym
        przyjdzie pracować w Articom Center. Od słońca ochronią ich zdalnie sterowane
        rolety w oknach, od duchoty pełna klimatyzacja z możliwością regulowania
        temperatury. Okna od podłogi do sufitu zapewnią dostęp światła dziennego do
        wszystkich biur. - Wszystko to zostało zaprojektowane dla państwa wygody -
        zachwala na stronie internetowej spółka Litewska Development.

        Michał Majewski, Piotr Śmiłowicz


        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041025/publicystyka/publicystyka_a_1.html
      • bush_w_wodzie szkoda ze nie wiedzielismy 26.10.04, 18:36
        25 000 zl za ar ziemii pod wysoka zabudowe w centrum warszawy... taka okazja!
        bysmy sie na forum skrzykneli i zaplacili nawet te 4 dychy za ar nie?
        • robisc Re: szkoda ze nie wiedzielismy 26.10.04, 22:39
          bush_w_wodzie napisał:

          > 25 000 zl za ar ziemii pod wysoka zabudowe w centrum warszawy... taka okazja!
          > bysmy sie na forum skrzykneli i zaplacili nawet te 4 dychy za ar nie?

          smile
          Przypadkowo spotkałem sie dziś z przedstawicielem jednej z firm, która budowała
          ten biurowiec. Gość, powiedział, ze głupoty piszą w gazetach. Transakcja z
          ministerstwem była ukartowana od samego początku. Zresztą wyobrazacie sobie, ze
          ktoś by wybudował coś takiego po bokiem Premiera bez zainterowania odpowiednich
          służb? Ktoś za to zrobił świetny interes za pieniadze podatników.
          • klip-klap trzeba sie uczyc ;-) 26.10.04, 22:42
            Ha, wiec tez trzeba cos takiego ustawic. Tylko najpierw ktos na premiera
            powinien isc.
            Bush ?
            • viper39 a dodam troche o... 28.10.04, 20:11
              powiedzcie czy wam sie na takie wiadomosci noaz w kieszeni nie otwiera?

              Siedzi, ale chce rządzić?
              Walka o prezydenta

              Tadeusz Jędrzejczak -osadzony prezydent Gorzowa Wlkp

              Podczas gdy prezydent Gorzowa siedzi za kratkami, jego urzędnicy oficjalnie
              przygotowują dokumenty przekazujące władzę zastępcy, a nieoficjalnie - radzą
              się swoich kolegów z Piotrkowa Trybunalskiego, co zrobić, by prezydent mógł
              rządzić zza krat.

              Póki co, obowiązki prezydenta Gorzowa Tadeusza Jędrzejczaka przejął jego
              pierwszy zastępca - Tadeusz Jankowski.

              Prezydenta aresztowano w miniony piątek pod zarzutem działania na szkodę miasta
              i firm budowlanych. Prowadząca śledztwo szczecińska prokuratura uważa też, że
              działał on w celu uzyskania korzyści majątkowej, za co grozi do 8 lat.
              Prezydent nie przyznaje się do winy. Jest trzynastą osobą zatrzymaną w związku
              ze śledztwem dotyczącym afery korupcyjnej, w którą zamieszani są szefowie firm
              budowlanych i wysocy rangą urzędnicy samorządowi i rządowi, jak ujawniła latem
              Prokuratura Apelacyjna w Poznaniu.

              Gorzowska opozycja - PO i PiS - domaga się ustąpienia prezydenta ze stanowiska.
              Obie partie zaapelowały do niego, by podał się do dymisji. Nie wierzą jednak,
              by tak się stało. Chcą więc referendum.

              www.se.com.pl/se/index.jsp?place=leadText&news_cat_id=40&scroll_article_id=28381&layout=1&page=text

              dzisiejszy SE, wiec link dziala tylko dzis...hehehe

              • klip-klap z mysla o niektorych wyborcach 28.10.04, 20:37
                Najpierw jest zgrzytanie zebami,noz sie otwiera jak taka osoba zostaje kolejny
                raz prezydentem czy poslem.

                Zreszta,od wielu lat najlepiej sposrod politykow w sondazach wypada
                Kwasniewski.Polska opinia publiczna,hehe,ma dosc krotka pamiec.
                • robisc złoty interes...the end 06.01.05, 20:42
                  Pamiętacie sprawę? Proponuje powołac komisję śledcza?


                  PAP, JP /2005-01-06 19:18:00

                  MSZ kupiło sąsiadujący z nim biurowiec



                  Ministerstwo Spraw Zagranicznych kupiło biurowiec, znajdujący się w
                  sąsiedztwie gmachu resortu - poinformowała w czwartek PAP Justyna Lewańska z
                  biura rzecznika MSZ. Budynek kosztował blisko 65 mln zł.

                  Chodzi o nowo wybudowany biurowiec Articom Center, u zbiegu Al.Szucha i
                  ul.Litewskiej w Warszawie. Według urzędników i służb specjalnych, przejęcie
                  budynku było konieczne, bo - w przeciwnym razie - mógłby się on stać lokum dla
                  zagranicznych szpiegów albo terrorystów.

                  MSZ liczyło się z możliwością wyasygnowania na zakup budynku 85 mln. zł. Jak
                  poinformowano w czwartek, biurowiec kosztował 64 784 mln zł brutto (netto, po
                  odliczeniu podatku VAT, który jest należny Skarbowi Państwa - 50 531 mln zł).
                  MSZ kupiło budynek na własność Skarbu Państwa.

                  Jednocześnie resort nabył za 6 033 mln zł netto prawo użytkowania wieczystego
                  działki, na której biurowiec został wzniesiony.

                  W najbliższym czasie MSZ przystąpi do zagospodarowania budynku. Jak napisano w
                  przesłanym PAP komunikacie, ze względu na reprezentacyjny charakter biurowca,
                  resort planuje m.in. przeniesienie tam Protokołu Dyplomatycznego. Według MSZ,
                  jest to biurowiec klasy "A plus".

                  Powierzchnia użytkowa budynku wynosi 5 703 metrów kwadratowych. Jest też garaż
                  podziemny o powierzchni 1 564 metrów kwadratowych. Cena netto metra
                  kwadratowego powierzchni użytkowej w budynku (bez powierzchni garażowej) wynosi
                  8860 zł.
    • klip-klap i kosztownych pomylek 29.10.04, 12:56
      "Ponad 6 mln zł musi wypłacić budżet państwa firmie Siemens producentowi m.in.
      sprzętu komputerowego i AGD. Przed dwoma dniami wygrał on spór przed Wojewódzkim
      Sądem Administracyjnym w Warszawie o zwrot VAT oraz wypłatę milionowych odsetek.
      Tym razem nie jest to już tylko błąd urzędnika skarbowego, ale ślepy upór,
      którego konsekwencje poniosą podatnicy."

      "PRZEGRANE ORGANÓW SKARBOWYCH

      Błędy urzędników skarbowych już nieraz przynosiły budżetowi ogromne straty. W
      2000 r. musiał on wypłacić podatnikom 136 mln zł, w 2001 r. 169 mln zł, w 2003
      r. już ponad 300 mln zł. Według przewidywań MF, w 2004 r. kwota ta będzie
      jeszcze większa.

      Jako spektakularne można wskazać milionowe przegrane skarbówki w sporach z
      Optimusem, Intercellem, Auchan, Procter & Gamble, Totolotkiem, spółką budującą
      most Świętokrzyski w Warszawie, opisanym tu Siemensem czy nawet z osobami
      fizycznymi, które skutecznie odliczyły od podatku ogromne darowizny na cele
      kościelne.

      Przyczyny tych przegranych są różne, ale upór w sprawie Siemensa to błąd
      szczególny. A.G. "

      rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041029/prawo/prawo_a_1.html
    • robisc Wieteska i Złote Tarasy 17.11.04, 21:06
      He, he..ale ci Holendrzy maj pecha, wdajac sie w lewe interesy z Polskimi
      politykierami. Najpierw Eureko a teraz ING. Aha jest jeszcze Eastbridge, który
      takze w aurze skandalu kupił Domy Towarowe Centrum, a potem Empik.

      Złote Tarasy": Prokuratura postawiła zarzuty



      Zarzuty niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień oraz
      niegospodarności postawiła prokuratura okręgowa b. burmistrzowi gminy Warszawa-
      Centrum Janowi W., jego zastępcy Wojciechowi Sz. i trzem członkom zarządu w
      sprawie tzw. Złotych Tarasów.

      Poinformował o tym w środę rzecznik prokuratury Maciej Kujawski.

      Jan W. był w latach 2000-2002 burmistrzem gminy Centrum z ramienia SLD. Był
      postacią kojarzoną z tzw. układem warszawskim - grupą lokalnych działaczy SLD i
      PO, którzy sprawowali władzę w mieście od 1994 do 2002 r. W ostatnich
      miesiącach W. zrezygnował z funkcji szefa stołecznego Sojuszu Lewicy
      Demokratycznej, a także złożył mandat radnego Warszawy.

      Zarzuty prokuratury dotyczą lat 2001 i 2002. Chodzi m.in. o umowę w sprawie
      wniesienia przez gminę Centrum do spółki "Złote Tarasy" (zawiązanej w 1998 r.
      na podstawie uchwały Rady Miasta z holenderskim udziałowcem ING Real Estate)
      prawa własności działek położonych w rejonie Dworca Centralnego. Zarząd
      ówczesnej gminy Warszawa-Centrum zdecydował, że działki przechodzą na własność
      spółki "Złote Tarasy".

      Na działkach tych, o powierzchni blisko 4 ha, obecnie powstaje kompleks
      handlowo-usługowy. Jak ustaliła prokuratura, w 2001 roku o zwrot nieruchomości
      ubiegali się przed sądem administracyjnym spadkobiercy jej byłych właścicieli,
      a podejrzani o tym fakcie wiedzieli. Według prokuratury, wartość działek
      została także zaniżona o 101 mln zł.

      Jak wyjaśnił w środę Kujawski prokuratura zarzuca Janowi W. i Jerzemu G.
      (ówczesnemu członkowi zarządu gminy), że 20 lutego 2001 roku przekroczyli swoje
      uprawnienia, głosując za podjęciem uchwały w sprawie wniesienia do kapitału
      zakładowego spółki "Złote Tarasy" prawa własności nieruchomości, chociaż
      wiedzieli, że jest ona przedmiotem roszczeń spadkobierców. "Roszczenia te
      uniemożliwiały zbycie działki, w związku z czym podjęcie uchwały było
      działaniem na szkodę interesu prywatnego spadkobierców" - powiedział prokurator.

      W. i G. zarzuca się też, iż nie zgłaszając sprzeciwu do uchwały, zdecydowali,
      że w zamian za wniesioną nieruchomość gmina otrzyma udziały w spółce "Złote
      Tarasy" o wartości 114 mln zł. Tymczasem, według prokuratury, wartość tej
      nieruchomości wynosiła 215 mln zł, a więc gmina poniosła szkodę w wysokości 101
      mln. Obu samorządowcom grozi za to kara do 10 lat więzienia.

      Zarzuty przekroczenie uprawnień w związku z przekazaniem działek "Złotym
      Tarasom" prokuratura postawiła też Bogusławowi M., Henryce W. (ówczesnym
      członkom zarządu) oraz notariuszowi Zenonowi M., który brał udział w
      sporządzaniu aktu notarialnego (grozi mu do kara trzech lat więzienia). Oni
      także - według prokuratury - wiedzieli o toczącym się w sprawie nieruchomości
      postępowaniu administracyjnym.

      Zastępcy Jana W., Wojciechowi Sz., również postawiono zarzuty niedopełnienia
      obowiązków i niegospodarności. Chodzi m.in. o to, że w październiku 2002 roku
      zgodził się na sprzedaż części działek (w okolicach Dworca Centralnego) za 639
      tys. zł, tymczasem ich wartość - według prokuratury - została zaniżona o 3,8
      mln zł. Sz. odpowie też za to, że nie sprzeciwił się uchwale dotyczącej
      sprzedaży udziałów gminy w "Złotych Tarasach". Gmina straciła na tej transakcji
      ok. 43 mln zł. Sz. grozi za to kara do 10 lat więzienia.

      Budowa kompleksu "Złote Tarasy" trwa, mimo że w lipcu tego roku Wojewódzki Sąd
      Administracyjny uchylił pozwolenie na dalsze prace budowlane z powodów
      proceduralnych, uwzględniając skargę stowarzyszenia Przyjazne Miasto .

      Śledztwo w sprawie "Złotych Tarasów" zostało w październiku przedłużone do 24
      stycznia 2005 roku. Jak powiedział w środę PAP Kujawski, jest szansa, że
      zostanie zakończone do końca bieżącego roku.

      info.onet.pl/1010207,11,item.html
    • klip-klap udowdnij ze nie jestes wielbladem 18.11.04, 16:27
      ZAIKS kontra sklepy puszczające muzykę


      IAR 18-11-2004, ostatnia aktualizacja 18-11-2004 11:17

      Sklepy będą musiały udowadniać, że nie mają zysków z puszczania na głos w lokalu
      muzyki i programów z rozgłośni radiowych. Decyzję w tej sprawie wydał dziś Sąd
      Najwyższy.

      Sąd Najwyższy rozpatrywał kasację od wyroku w sprawie sklepu we Wrocławiu. Sąd
      Apelacyjny nakazał w zeszłym roku jego właścicielom zapłacenie 15 tysięcy
      złotych tantiem dla artystów. Sąd Najwyższy uchylił to orzeczenie uznając, że
      Związek Aktorów i Kompozytorów Scenicznych musi wskazać, który artysta ma dostać
      honoraria i w jakiej wysokości.

      Sprawa wróci więc ponownie do wrocławskiego sądu. Sąd Najwyższy zaznaczył
      jednak, że to placówki handlowe muszą udowodnić, że nie odnoszą korzyści dzięki
      puszczaniu audycji z rozgłośni radiowych w godzinach pracy.

      Z orzeczenia sądu jest bardzo zadowolony przedstawiciel ZAIKSu mecenas Krzysztof
      Zuber. Adwokat podkreślił, że właściciele sklepów włączają radio w konkretnym
      celu. Dodał, że nie są to zwykle stacje religijne.
    • robisc towarzysz Sławiński w KRRiT 20.11.04, 11:27
      www.wprost.pl/ar/?O=70316&C=71
    • klip-klap Re: Państwo Złodziejskiego Prawa 21.11.04, 12:54
      Szymon Szempliński jeszcze nie skończył trzydziestki, a był już najbogatszym
      mieszkańcem Podlasia, białostockim Ambasadorem Biznesu, pięćdziesiątym na liście
      polskich bogaczy miesięcznika "Home & Market". W swojej firmie Compact-Komputery
      (handel sprzętem komputerowym i oprogramowaniem) zatrudniał stu ludzi i robił
      milion złotych obrotu miesięcznie. W połowie lat 90. lokalne media nazywały go
      "złotym dzieckiem polskiego kapitalizmu", "informatycznym geniuszem", "młodym
      wilkiem gospodarki".

      Dzisiaj stoi przede mną cień tamtego Szemplińskiego.

      - Dziennikarskie laurki spaliłem w piecu - mówi, ale z kieszeni płaszcza wyciąga
      pomięte gazety z lipca 2002. Z pierwszych stron biją po oczach tytuły: "Wzlot i
      upadek Szymona Sz.", "Najbogatszy podejrzany!" "Geniusz szefem grupy
      przestępczej!!!".

      Szempliński ma swoją teorię: - Te błędy nie powstały przypadkowo, ale dlatego,
      że nie dałem łapówki. Zażądała jej urzędniczka kontrolująca moją firmę.
      Zaaranżowała spotkanie w naszej siedzibie. Powiedziała wprost - za 500 tys. zł
      kontrola zakończy się bez zastrzeżeń. "Nie będzie pieniędzy, puszczę pana w
      skarpetkach" - pogroziła. Odmówiłem. Pani inspektor się wściekła i wyszła,
      trzaskając drzwiami. Pół roku później - tak jak obiecała - UKS mnie zniszczył.
      serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2390054.html?as=1&ias=5
      • klip-klap a nazwisko ? 26.11.04, 13:16
        Znowu cos o urzedach skarbowych. Nie zebym ich nie lubial. W reportazu nie
        rozumiem tylko jednego, dlaczego wymuszajacy lapowki i skazany kontroler
        przedstawiany jest jako Bogdan I. ? Powinno byc nazwisko bandyty zeby mu sie
        lekko nie zylo.

        "Komisarz skarbowy z Lublina, który próbował wymusić łapówkę, nie poniósł
        żadnych służbowych konsekwencji. Skazany przez sąd, spokojnie doczekał renty w
        urzędzie. Kontrolowana przez niego firma upadła. Rok później sąd uznał, że
        fiskus niesłusznie żądał zwrotu podatku.

        - Przychodziłam do urzędu skarbowego, a tam siedział człowiek, na którego
        doniosłam do prokuratury, że żądał ode mnie pieniędzy. Uśmiechał się, rzucał
        ironiczne uwagi - opowiada Dorota Krząstek. Kobieta prowadziła pod Lublinem
        firmę. Handlowała sprzętem elektrycznym. Miała milion złotych obrotów
        miesięcznie. Gdy zaczęły się problemy z urzędem skarbowym, nie mogla występować
        w przetargach. To sparaliżowało działalność firmy, kilka miesięcy później
        upadła. Dorota Krząstek nie ma wątpliwości, że jest ofiarą urzędnika skarbowego.
        Na dowód pokazuje prawomocne wyroki sądów."
        rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041126/publicystyka/publicystyka_a_1.html
        • franzmaurer Z życia uczciwego przedsiębiocy 29.11.04, 14:52
          Smutne ale na wesoło smile
          cloudsinmycoffee.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?106174
    • robisc Trzebińskia mafia paliwowa 21.11.04, 14:16
      Nie tak dawno prezes jeden z firm, którą odwiedziłem, zajmującej sie handlem
      paliwami przywitał mnie słowami, że "ludzie w tej branży dziela sie na tych,
      którzy już siedzą i na tych, którzy dopiero bedą siedzieć". Podobno on sam jest
      wyjatkiem potwierdzajacym regułę.



      Złamana solidarność trzebińskiej mafii paliwowej
      Niedziela, 21 listopada 2004, 07:50 (ostatnia zmiana: 08:01)
      Do krakowskiej prokuratury zgłosił się biznesmen, który składa obszerne
      wyjaśnienia w sprawie tzw. afery paliwowej. Wcześniej aresztowano ósmą osobę
      podejrzewaną o pranie brudnych pieniędzy i działanie w zorganizowanej grupie
      przestępczej.
      Zatrzymano kolejną osobę – Tadeusza R. – założyciela jednej z największych
      spółek uczestniczących w nielegalnym obrocie paliwami - powiedział Bogusław
      Słupik, szef Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie.

      Kontynuowane jest przesłuchanie kolejnej osoby, w charakterze również
      podejrzanego. Osoby, która samorzutnie zdecydowała się zgłosić do prokuratury.
      Mimo że pozostaje ona pod równie poważnymi zarzutami, składa wyjaśnienia z tak
      zwanej wolnej stopy. Uwzględniamy tutaj jej postawę w śledztwie.

      Jak dodaje Bogusław Słupik jest to niewątpliwie sygnał dla ludzi, którzy coś
      wiedzą w tej sprawie i chcieliby współpracować.

      Pierwsze siedem osób, które aresztowano dwa dni temu, podejrzewane są o
      działanie w zorganizowanej grupie przestępczej i pranie brudnych pieniędzy.
      Wzięli oni prawie 2 miliony złotych łapówek. To nie koniec zatrzymań.


      www.rmf.fm/wiadomosci/index.html?id=75589&loc=1
    • klip-klap proste prawo 20.12.04, 17:40
      Bez komentarza.

      "Możliwe jest więc zarówno wyciągnięcie wniosku, że np. gazeta i dodatek powinny
      być opodatkowane łącznie - jedną, obniżoną (7 proc.) stawką VAT, jak i to, że
      VAT należy naliczyć od nich osobno - ze stawką preferencyjną dla czasopism i
      podstawową (22 proc.) dla gadżetu. Organa skarbowe przychylają się do tej
      drugiej koncepcji, choć orzeczenia NSA były różne. Zdaniem Krzysztofa Hejduka z
      firmy Deloitte, gdy np. gazeta jest sprzedawana za 3 zł, z czego wartość jej
      samej to np. 2 zł, a 1 zł to dodatek, wówczas od 2 zł należy naliczyć 7-proc.
      podatek, zaś od złotówki 22-proc."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka